Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
13+ (PRZEMOC, ALKOHOL,KREW)
Zadziorny i wybuchowy krasnolud Zachar wyrusza na łupieską wyprawę wraz z wampirem - wynalazcą, magiem który właśnie stracił cały majątek oraz goblinem - złodziejem, który nie może powstrzymać się przed wymierzaniem samemu sobie srogich cielesnych kar. Podróżując w oparach piwa i absurdu docierają w końcu do... nawet nie próbujcie, na pewno nie zgadniecie!
DOSTĘPNA RÓWNIEŻ W ZBIORZE OPOWIADAŃ "PANNA Z MOKRĄ BRODĄ"
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 94
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Salcesjusz ocknął się z niejasnym wspomnieniem łaciatej krowy, pieśni przy ognisku i odoru niemytych nóg. Ziewnął potężnie i iskrą z palca zapalił porannego papierosa. Zaciągnąwszy się kilkukrotnie z rozkoszą, zmarszczył nos gdyż poranny bukiet zapachów wydał mu się uboższy o ważny składnik, witający go zawsze po przebudzeniu jako pierwszy i pchający się do nosa jak nielubiany kuzyn na wesele brata. Uniósł ramię i nieufnie niuchnął swoje pachy, ale śmierdziały jak zawsze. Kilka kroków dalej wampir chrapał śliniąc się jak niemowlę, ale nieumarli przecież nie pachną, prawda? Rozkładają się kiedy wyciągną kopyta po raz drugi i dopiero wtedy śmierdzą jak cholera, ciekną i zielenieją. Salcesjusz Jorge rozglądał się nie wiedząc co myśleć, gdy nagle wzrok jego padł na rozgrzebane posłanie Zachara i rozjaśniło mu się nagle w głowie. No jasne, czego mogłoby brakować w obozie, jeśli nie czyszczącego zatoki i roztapiającego woskowinę w uszach gęstego, pełnego niespodzianek zapachu stóp krasnoluda? Lecz gdzież on się podział? Czarodziej nie mógł wypatrzeć jego topora, butów, onuc ani hełmu. Zdawało się, że nawet smród wywędrował za właścicielem.
- Wstawaj mordercza pijawo! - wrzasnął wściekły czarodziej szarpiąc Pieczarę - coś
zrobił ze starym Zacharem? Udało ci się go pokąsać? Nie do wiary wprost! Gadasz wreszcie?
- Nie wiem gdzie jest Zachar, droga Gorgonzollo - mruknął przez sen wampir i
przewrócił się na drugi bok, naciągając płaszcz na ramię - odszukam go jednak dla ciebie bezzwłocznie. Czy Zachar to rodzaj kwiatu?
Salcesjusz zrezygnował i nie tracąc czasu ruszył na poszukiwania, wołając przyjaciela przez złożone dłonie.
Nie używał czaru przywołania, gdyż krasnoludy odporne były na bezpośrednio rzucaną magię. Podobnie zresztą jak na dowcipy, piękno przyrody, przepisy kodeksu karnego i zalecenia lekarzy odnośnie chorej wątroby. Czar rzucony na Zachara mógłby odbić się od jego kolczugi i powrócić bumerangiem, poważnie uszkadzając mózg rzucającego maga. Nagle z pobliskich zarośli do Salcesjusza dobiegły bolesne jęki i bojowe okrzyki, musiała toczyć się tam sroga i bezlitosna walka.
Mag rzucił na swoje stopy hybrydowy czar Palczatelli Tupateo**, a na całą osobę niskoemisyjne Chameleo da Grasso*** i cicho jak myszka podszedł do zarośli. Rozpoznając w jękach chrapliwy bas Zachara Salcesjusz zaniepokoił się nie na żarty, skonstruował naprędce z mchu Kulę Ognia i rozsunął gałęzie. Widok był zaiste nie do opisania. Krasnolud cierpiał w boleściach, zgięty wpół wytrzeszczał na przyjaciela oczy, a po jego czerwonych jak wiśnie policzkach spływał wielkimi kroplami tłusty pot.
- Bracie! - krzyknął przejęty czarodziej - przybywam z odsieczą! Madonna! Ale kto cię
atakuje, bo nie widzę wroga?
- Zatwardzenie - odparł ze złością krasnolud, nie przerywając ważnej czynności -
zmiataj do obozu, imbecylu. Nawet w lesie krasnolud nie ma już odrobiny prywatności. O, tempora! O, mores!
