Oferta wyłącznie dla osób z aktywnym abonamentem Legimi. Uzyskujesz dostęp do książki na czas opłacania subskrypcji.
14,99 zł
Soren Johansson był zwykłym człowiekiem. Mężem, ojcem, mormonem, który wierzył, że po śmierci spotka swoich bliskich w wiecznym raju.
Potem umarł.
I obudził się w bibliotece.
Nie w piekle z ognia i siarki — w czymś znacznie gorszym. W nieskończonych korytarzach wypełnionych każdą książką, jaka kiedykolwiek mogła powstać. Każdą kombinacją każdej litery, każdego słowa, każdego zdania. Większość to bezładny szum. Ale gdzieś pośród miliardów tomów — więcej niż atomów w poznanym wszechświecie — istnieje jedna jedyna księga. Dokładna, prawdziwa, litera po literze, historia życia Sorena.
Zasada jest prosta: znajdź ją, a zostaniesz uwolniony.
Jak w miejscu zawierającym wszystkie możliwe książki odnaleźć tę jedną, która jest twoja?
Steven L. Peck — biolog ewolucyjny, filozof i jeden z najbardziej niepokornych pisarzy współczesnej literatury anglojęzycznej — stworzył nowelę w tradycji Borgesa i Camusa. Egzystencjalny horror, który nie potrzebuje potworów. Wystarczy niewyobrażalna liczba i pytanie, które zostaje długo po ostatniej stronie: czym właściwie jest twoja historia — i czy zdołałbyś ją rozpoznać?
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 98
Data ważności licencji: 12/9/2030
Tytuł oryginału: A Short Stay in Hell
Projekt okładki: Matt Page
Redaktorka inicjująca: Agata Garbowska-Karolczuk
Redaktorka prowadząca: Agata Then
Redakcja: Beata Kostrzewska
Redakcja techniczna: Grzegorz Włodek
Skład wersji elektronicznej: Robert Fritzkowski
Korekta: Katarzyna Szajowska, Beata Kozieł-Kulesza
© 2012 Steven L. Peck. Original English language edition published by Strange Violin Editions 4200 Cathedral Ave NW Apt 702, Washington DC 20016, USA. Arranged via Licensor’s Agent: DropCap Inc. All rights reserved.
© for the Polish edition by MUZA SA, Warszawa 2026
© for the Polish translation by Ewa Spirydowicz
ISBN 978-83-287-4132-4
Warszawskie Wydawnictwo Literackie
MUZA SA
Wydanie I
Warszawa 2026
–fragment–
Ten e-book jest zgodny z wymogami Europejskiego Aktu o Dostępności (EAA).
MUZA SA
ul. Sienna 73
00-833 Warszawa
tel. +4822 6211775
e-mail: [email protected]
Księgarnia internetowa: www.muza.com.pl
Wersja elektroniczna: MAGRAF sp.j., Bydgoszcz
Choć kochałem wiele razy, w moim niemal wiecznie rozciągniętym życiu zdarzyła się tylko jedna prawdziwa miłość – Rachel, która beze mnie runęła na dno biblioteki. Czy znałem ją tylko przez tak krótki czas? Dziwne, jak moment istnienia potrafi wryć się tak głęboko w naszą istotę, że podczas gdy wieki mijają niezauważone, krótka miłość wyznacza strukturę i definiuje topologię naszej świadomości na wszystko, co nastąpi później.
Ale wybiegam do przodu. Powinienem chyba zacząć od początku – od początku, który miał miejsce tak dawno temu, że jego horyzont to znikający punkt w miejscu konwergencji dwóch linii euklidesowych, które w ludzkim postrzeganiu byłyby równoległe. Najprościej opisać te pierwsze lata. To lata przygód, towarzystwa i miłości. Potem przez nieskończenie wiele nie widziałem nikogo. A jednak, nawet po tak długim czasie, nadal nasłuchuję dźwięku cudzego głosu czy echa kroków na schodach, albo wypatruję postaci poruszającej się w oddali. Kiedyś przez cały rok jedynie nasłuchiwałem. Innym razem biedziłem się nad budową teleskopu z oczyszczonych owczych jelit z kiosku, by dzięki niemu zajrzeć w głąb biblioteki. Mimo wielkich wysiłków nie udało mi się wypatrzeć innej duszy. Rozproszyliśmy się po niezmierzonej przestrzeni tego miejsca i nie jesteśmy w stanie się odnaleźć. Domyślam się, że teraz już wszyscy jesteśmy sami.
A jednak wciąż brnę. Z moich obliczeń (a wiem, że są one dokładne, bo wydaje mi się, że w tym miejscu moja pamięć nie jest w stanie zapomnieć nawet najmniejszego detalu) wynika, że pokonałem niezliczone lata świetlne, wspinając się z najniższego poziomu do miejsca, w którym siedzę dzisiaj z tą książką w dłoniach, czytając opowieść o moim pobycie tutaj. Ponieważ nie jest to historia mojego życia, nie ma większego znaczenia, ale gdy ją czytam, dziwi mnie, że trafiłem na taką pozycję. Jest tak bliska tej, której szukam. Czasami wyobrażam sobie, że trafię na księgę, w której wyczytam, gdzie znajduje się tom, którego poszukuję. Niestety jednak skąd mam wiedzieć, który to ten właściwy? W bibliotece znajduje się nieskończenie wiele ksiąg twierdzących, że konkretne piętro zawiera tę, której potrzebuję. A poza tym żadna pojedyncza księga nie mogłaby pomieścić liczby tak wielkiej, by wysokość i głębokość biblioteki dało się wyrazić cyfrą. W tym monotonnym miejscu głupie myśli są chyba nieuniknione.
Znalazłem tu wiele skarbów. Kilka eonów temu trafiłem na księgę, która najwyraźniej opisywała moją ziemską historię trawienia – od początku do końca, każdy posiłek, jak jedzenie rozkładało się na składniki chemiczne, a potem wędrowało do jelit. Polubiłem także dzieła, które – jestem pewien – są bardzo bliskie powieściom Mickeya Spillane’a. Pamiętam, że przez mniej więcej siedemset miliardów lat nosiłem ze sobą zbiór opowiadań – niektóre były fantastyczne, inne romantyczne, a jedno okazało się farsą. Wspaniała księga. Najbardziej lubiłem ostatnie opowiadanie. Była to historia małpy, kiedyś potężnej właścicielki firmy serwisującej kosiarki, która popada w zapomnienie i rozpacz. Opowiadało o jej smutku z powodu utraty wielkości i reputacji w branży, gdy zmiany technologiczne uniemożliwiły jej dalszy rozwój. Poruszająco mówiła o poszukiwaniu religii. Oczy do dzisiaj zachodzą mi łzami, gdy myślę o zakończeniu tej historii (którego wam nie zdradzę, żeby niczego nie zepsuć).
Inna księga, którą znalazłem nie tak dawno temu, wypełniona była losowymi znakami, z wyjątkiem stron od 111 do 222, na których wyczytałem wywód spekulujący, że Bóg stworzył wszechświat, by jakoś uporządkować wielką bibliotekę, znajdując księgi najpiękniejsze i najbardziej znaczące. Autor twierdził, że w ciągu zaledwie szesnastu miliardów lat istnienia mojego starego wszechświata, podczas krótkiego, kreatywnego życia ludzkiego na planecie powstał ogromny zbiór wielkich myśli i literatury. Praca rozważała koncepcję, że ewolucja była najskuteczniejszym algorytmem sortującym do znajdowania podzbiorów spójnych i czytelnych ksiąg, które są rzadko rozsiane w losowości biblioteki. Argument ten nabrał dla mnie szczególnego znaczenia, bo minęło prawie 160 miliardów lat, odkąd ostatnio trafiłem na tak długi fragment sensownego tekstu. Odkrycie takiej perły to prawdziwe wydarzenie, zwłaszcza gdy taki trafny traktat kryje się między tak znaczącymi numerami stron.
koniec darmowego fragmentu zapraszamy do zakupu pełnej wersji
