Kochanek na pocieszenie - Tanya Michaels - ebook
Opis

Danica zakochała się, zaręczyła, kupiła suknię ślubną, a później jej świat się zawalił, bo narzeczony zerwał zaręczyny. Po stronie minusów: złamane serce. Po stronie plusów: z czystym sumieniem może uwieść Seksownego Architekta. Tyle że Sean nie jest Seksownym Architektem, lecz jego bratem bliźniakiem. Zanim nieporozumienie się wyjaśnia, on i Dani spędzają razem upojną noc...

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 160

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Tanya Michaels

Kochanek na pocieszenie

Tłumaczenie:

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Danica Yates nie wyobrażała sobie życia bez telefonu. Była agentką od nieruchomości i klienci dzwonili do niej o różnych porach. Ale jeśli jeszcze jedna osoba przyśle jej esemes z pytaniem „Trzymasz się?”, to – słowo honoru! – położy komórkę na jezdni i zmiażdży kołami samochodu.

Na wszelki wypadek przyspieszyła kroku, oddalając się od parkingu. Przyjaciele dzwonili i pisali, odkąd rzucił ją narzeczony. Sytuacja zaczęła powoli się normować, kiedy nagle Tate Malcom ogłosił na Facebooku, że się żeni. I znów ruszyła lawina esemesów oraz telefonów.

Życząc mu, by wyłysiał i stracił potencję, Dani schowała komórkę do kieszeni prochowca. Wiosną pogoda w Atlancie była zmienna. Akurat w ten środowy poranek termometry wskazywały zaledwie pięć stopni, ale po południu pewnie wszyscy zrzucą płaszcze i włączą w autach klimatyzację.

Stukając wysokimi obcasami o chodnik, minęła rząd kwitnących grusz. Będąc z Tate’em, nie nosiła butów na obcasach; przeszkadzało mu, że nad nim góruje. Odkąd się rozstali, nie prostowała też włosów, które opadały jej na plecy. Doszedłszy do szklanych drzwi, przez moment przyglądała się swojemu odbiciu. Głowa do góry, Dani! Jesteś kobietą sukcesu. Szkoda marnować czas na tego łajdaka.

Okej. Najpierw uda się do kawiarenki na parterze po chai latte, a potem, wzmocniona kofeiną, przystąpi do negocjacji w sprawie domu Hanlona. Następnie umówi się na kilka „pokazów”. Nie będzie myślała o tym, że za tydzień miała być na Maui, w podróży poślubnej ze swym mężem Tate’em Malcomem.

Kiedy zadzwonił w zeszłym miesiącu, by zerwać zaręczyny, Dani odwołała urlop, ale weekend zostawiła sobie wolny. Teraz uznała, że to błąd. Co będzie robiła? Siedziała i ocierała łzy? Gapiła się na suknię ślubną? O nie!

Nie znosiła użalania się nad sobą. Po prostu skoncentruje się na pracy. To jej pomoże przetrwać kilka najbliższych tygodni. Pchnąwszy drzwi, weszła do eleganckiego dwunastopiętrowego budynku. W holu unosił się zapach kawy. Kawiarenka cieszyła się dużym powodzeniem, na szczęście o tak wczesnej porze jeszcze nie utworzyła się kolejka.

Dani zbliżała się do wind, kiedy zabrzęczała jej komórka. Czyżby właściciele domu w Dunwoody? Nie zwalniając, wyciągnęła telefon. Nie, esemes od kuzynki: „Przed chwilą usłyszałam!!! Biedactwo! Nie dość, że Cię rzucił 3 tyg. przed ślubem, to jeszcze się ożenił? Ch… złamany!”.

Dani skrzywiła się na „biedactwo”, ale „ch… złamany” ją rozbawił. I wtem usłyszała zdławione przekleństwo. O mały włos nie zderzyła się z mężczyzną idącym z naprzeciwka. Nie z byle jakim mężczyzną, tylko z seksownym architektem, który pracował w firmie dizajnerskiej na piątym piętrze, po przeciwnej stronie korytarza od agencji nieruchomości.

– Och, najmocniej przepraszam! – Wepchnęła telefon z powrotem do kieszeni. – Ja…

– Nic się nie stało. – Uniesione na dwie sekundy kąciki ust trudno było uznać za uśmiech.

– Zagapiłam się. – Jak jakaś oferma, a przecież nie była niezdarą. Jej ojciec, zawodowy żołnierz, dbał o sprawność fizyczną córki. W szkole średniej grała w koszykówkę, jej drużyna wygrała nawet mistrzostwa stanu. – Ja…

Usiłowała sobie przypomnieć imię mężczyzny. Jego nazwisko to Grayson, ale imię? Ben? Bryan? Jakoś tak. Recepcjonistka w agencji nieruchomości mówiła o nim Sexy Architekt. Dani, jako narzeczona Tate’a, starała się nie zwracać na niego uwagi. Teraz jednak była wolna.

– Czy w ramach przeprosin mogę kupić panu ciastko? – spytała.

Grayson wskazał na małą papierową torebkę, którą trzymał w ręce.

– Może kiedy indziej. – Wykrzywił wargi w grymasie, po czym, obchodząc Dani szerokim łukiem, wsiadł do windy. Najwyraźniej nie pociągały go kobiety, które, zajęte czytaniem esemesów, gotowe były wszystkich stratować.

Dani jednak uwielbiała wyzwania. Zmarszczyła z namysłem czoło. Hm, a może by tak spróbować wywołać uśmiech na twarzy Graysona, taki prawdziwy, sięgający oczu?

W piątek po południu przestała się zastanawiać, czy słusznie postąpiła, decydując się na wolny weekend. To była bardzo dobra decyzja. Wszyscy na tym skorzystają.

Na ogół lubiła swoją pracę. Ponieważ w dzieciństwie mieszkała z ojcem na terenie różnych baz wojskowych, zawsze marzyła o stabilizacji. Wyobrażała sobie, jak jej klienci zapuszczają korzenie, zaprzyjaźniają się z sąsiadami, rodzą dzieci. Kiedy jednak w przededniu swego niedoszłego ślubu oprowadzała parę nowożeńców po czteropokojowym domu, ledwo była w stanie wytrzymać.

Parkerowie zastanawiali się, gdzie najlepiej powiesić swój portret ślubny: w holu czy nad kominkiem.

– Wszędzie będzie się świetnie prezentował – stwierdził zakochany mąż. – Jakżeby mogło być inaczej, skoro przedstawia ciebie?

Dani zacisnęła zęby. Żona faktycznie była piękna, ale czy uroda jest gwarancją wierności? Kiedy Tate oznajmił, że międzynarodowa firma, w której pracował, chce go wysłać na cztery miesiące do Helsinek, razem snuli plany, że będą się nawzajem odwiedzać. W końcu Dani poleciała do Finlandii jeden raz i jeden raz Tate przyleciał do Atlanty na jej urodziny. Cztery miesiące przeciągnęły się do sześciu, a z powodu różnicy czasu rozmowy telefoniczne nie zawsze były możliwe. Mimo to Dani nie martwiła się. Rodziny wojskowych często się rozdzielały, ale potem wszystko wracało do poprzedniego stanu. Wierzyła, że tak samo będzie z nią i Tate’em.

Nie spodziewała się, że narzeczony ją zdradzi. Dotychczas ona częściej inicjowała seks. Kiedy Tate wyjechał, wysłała mu mejlem swoje dość prowokacyjne zdjęcie. Poprosił, by więcej tego nie robiła. Wprawdzie wyjaśnił, że cierpi, nie mogąc jej dotknąć, ale wyczuła w jego tonie zgorszenie.

Nieważne. Teraz była sama. Może wynajmie fotografa, by zrobił jej zdjęcie w skąpym stroju, które powiesi u siebie nad kominkiem.

Prowadząc Parkerów do świeżo wyremontowanej kuchni, zachwalała walory domu i okolicy. Garaż na dwa samochody, w pobliżu doskonałe szkoły…

– Na razie szkoły nas nie interesują – rzekła młoda żona. – Nieśpieszno nam do dzieci.

Maż zgarnął ją w ramiona i szepnął coś do ucha. Kobieta zaczerwieniła się. Po chwili nadstawiła usta do pocałunku.

Halo, ludzie, nie jesteście sami, pomyślała Dani, ale nic nie powiedziała. Odeszła dyskretnie na bok i wyjrzała przez okno na ogród.

– Chcielibyśmy zajrzeć jeszcze raz do sypialni – zachichotała żona. – Sprawdzić… wielkość szafy.

Jasne, wielkość szafy.

– Proszę bardzo.

Poprzedni lokatorzy już się wyprowadzili. Przynajmniej nie musiała się martwić, że napaleni małżonkowie pogniotą pościel. Poczuła jednak ukłucie zazdrości. Jej wyposzczone libido domagało się uwagi. Nie była amatorką przygodnego seksu, ale gdzie tu sprawiedliwość? Dlaczego ona, która wiernie czekała na powrót narzeczonego, ma się obywać bez seksu, a drań, który ją zdradził, właśnie się żeni?

Na początku, kiedy Tate z nią zerwał, miała nadzieję, że spotka go coś złego. Na przykład że cegła spadnie mu na głowę. Potem przemówiła sobie do rozsądku. Chyba lepiej zakończyć związek przed ślubem, niż obudzić się z ręką w nocniku? Zmodyfikowała więc swoje życzenie: zamiast śmierci życzyła Tate’owi domu z termitami.

Oczywiście nie znała wówczas całej prawdy. Kilka dni temu Tate zaprosił ją na kolację. Zgodziła się, bo chciała oddać mu kilka rzeczy. Nie, nie pierścionek zaręczynowy; ten sprzedała, by odzyskać przynajmniej część kosztów za wesele. Dzwoniąc z Finlandii, Tate wspomniał o niejakiej Elli. Okazało się, że Ella wróciła z nim do Georgii. Pobrali się w sobotę – tydzień przed jej, Dani, planowanym ślubem.

– Chciałem powiedzieć ci to osobiście, zanim zaczniemy rozgłaszać znajomym. – Patrzył na nią z takim współczuciem, że miała ochotę przywalić mu w twarz. – Wiem, jakie to musi być dla ciebie przykre.

– Mylisz się. – Wstała, rezygnując ze spaghetti.

Po sześciu miesiącach życia na dwóch kontynentach wcale jej go tak bardzo nie brakowało. Brakowało za to seksu. Aktywność fizyczna zawsze pomagała jej się odprężyć…

– Danico? Dom już obejrzeliśmy. – Młodzi małżonkowie wyłonili się z sypialni. – Został jeszcze ogród i garaż.

– Oczywiście. – Dani otworzyła drzwi na wąski taras. – Proszę tędy…

Komórka zabrzęczała, gdy samochód zwalniał przed skrzyżowaniem. Dani jęknęła w duchu: znów ktoś z wyrazami współczucia? Na wyświetlaczu zobaczyła twarz przyjaciółki, Meg Rafferty. Gdyby Tate nie zerwał zaręczyn, szykowałyby się do wieczoru panieńskiego, który Meg urządziłaby dla niej w swoim sklepie z bielizną.

– No cześć.

– Umówimy się na drinka?

Hm, był piątek. W barze będą sami randkowicze. Po Parkerach czuła przesyt zakochanymi. Do Meg nie mogły pójść, ponieważ przyjaciółka niedawno wprowadziła się do swojego faceta. Zostało jedynie jej mieszkanie, a ono było ciemne i ciasne. Zamieszkała w nim, kiedy wygasła jej poprzednia umowa najmu, ale miała je zajmować tylko przez chwilę. Po powrocie Tate’a mieli poszukać domu.

– Dzięki, nie mogę. Chcę nadrobić zaległości… – Westchnęła. – Nieprawda. Chcę seksu.

– Przykro mi, kotku – odparła ze śmiechem przyjaciółka. – Wszystko bym dla ciebie zrobiła, ale…

– Nie myślałam o tobie.

– A o kimś konkretnym?

– Nie. Po prostu… – Dani urwała. Zobaczyła w duchu seksownego architekta. Dziś rano znów minęli się w holu. Ona przywarła do ściany, udając, że boi się na niego wpaść. On nic nie powiedział, ale dostrzegła rozbawienie w jego oczach.

– Dlaczego zamilkłaś? – spytała Meg. – Straciłaś wątek czy zasięg? A może przypomniałaś sobie, że nie umiesz kłamać? No, kim jest ten tajemniczy facet, na którego jesteś tak napalona?

– Pamiętasz tego architekta, który pracuje na moim piętrze? Tego, nad którym Judy się rozpływała?

– Bryce’a Graysona?

Dani uderzyła dłonią o kierownicę.

– Bryce! Wiedziałam, że na B.

Meg zagwizdała.

– Niezłe ciacho. Widziałam go parę razy. Oczywiście kocham Nolana…

– Też starałam się na niego nie gapić, kiedy byłam z Tate’em, ale teraz jestem wolną kobietą. – Ze zdrowym popędem erotycznym.

Tak, wkrótce Bryce obdarzy ją prawdziwym uśmiechem. Nawiążą rozmowę, a potem…

Tytuł oryginału: Good with His Hands

Pierwsze wydanie: Harlequin Blaze, 2015

Redaktor serii: Ewa Godycka

Korekta: Urszula Gołębiewska

© 2015 by Tanya Michna

© for the Polish edition by HarperCollins Polska sp. z o.o. Warszawa 2016

Wydanie niniejsze zostało opublikowane na licencji Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie.

Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne.

Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych i umarłych – jest całkowicie przypadkowe.

Harlequin i Harlequin Gorący Romans są zastrzeżonymi znakami należącymi do Harlequin Enterprises Limited i zostały użyte na jego licencji.

HarperCollins Polska jest zastrzeżonym znakiem należącym do HarperCollins Publishers, LLC. Nazwa i znak nie mogą być wykorzystane bez zgody właściciela.

Ilustracja na okładce wykorzystana za zgodą Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone.

HarperCollins Polska sp. z o.o.

02-516 Warszawa, ul. Starościńska 1B, lokal 24-25

www.harlequin.pl

ISBN: 978-83-276-1960-0

Konwersja do formatu EPUB: Legimi Sp. z o.o.