Jak kochać własną matkę - Urszula Struzikowska-Marynicz - ebook

Jak kochać własną matkę ebook

Struzikowska-Marynicz Urszula

0,0

Opis

Wyrusz w podróż po relacjach z matką, ale i z samą sobą

Wiele naszych doświadczeń i związanych z nimi refleksji, potrzeb oraz ograniczeń wiąże się z postacią matki. Jest to szczególnie widoczne w wielu kobiecych opowieściach o stracie, niespełnieniu, tęsknocie za matką, konflikcie z nią. Także o tym, czego córka i matka nie zdołały sobie powiedzieć i wybaczyć.

Niezależnie od tego, jaka jest twoja historia, w tej książce możesz odnaleźć siebie i uleczyć traumę z dzieciństwa. Przeczytasz tu o wielu rodzajach złożonych relacji z rodzicami, o trudnych relacjach z matką niedostępną emocjonalnie, krytykującą, narcystyczną, raniącą.

Ta książka zabiera cię w podróż po relacjach z matką i z samą sobą – relacjach, które nigdy się kończą. Opowiada o tęsknocie i miłości, która nie jest ani trudna, ani łatwa, jest za to prawdziwa i złożona z często niechcianych i porzucanych przez nas części.

To książka o relacji z matką i o dojrzałej relacji ze sobą. O rozmowach, które należy dokończyć, nawet wtedy, jeśli twojej matki nie ma już przy tobie. To prezent dla ciebie, dla matek i córek, które niosą na swych barkach ciężar opowieści wielu pokoleń kobiet.

Nie jest to zwykły poradnik, ale książka, dzięki której zatrzymasz się i wsłuchasz się w swoją opowieść.

 

Urszula Struzikowska-Marynicz – psycholog i socjolog. Autorka artykułów, szkoleń i książek o tematyce psychologicznej. Na co dzień prowadzi własną praktykę psychologiczną, współpracuje też z jednostkami pomocy społecznej przy tworzeniu i prowadzeniu grup wsparcia, psychoedukacji oraz interwencji kryzysowej. W 2025 roku nakładem Wydawnictwa RM ukazała się jej książka Wszystkiemu winni są twoi starzy.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
Windows

Liczba stron: 267

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Wstęp

Książka, po którą zde­cy­do­wa­łaś się się­gnąć, jest frag­men­tem two­jego tu i te­raz, two­jej po­trzeby za­in­te­re­so­wa­nia się te­ma­tem re­la­cji córka–matka. Być może tra­fi­łaś na nią, bo masz chęć prze­ana­li­zo­wa­nia swo­jej re­la­cji z mamą. A może się­gnę­łaś po nią z in­nych po­wo­dów – tak czy ina­czej warto, abyś za­sta­no­wiła się w tym mo­men­cie, co czu­jesz i co tobą kie­ruje; co w twoim do­świad­cze­niu, two­ich sko­ja­rze­niach, two­jej pa­mięci mówi ci: „prze­czy­ta­ła­bym tę książkę”; jaką wią­żesz z nią na­dzieję, czego się spo­dzie­wasz aku­rat po tej po­zy­cji, wy­bra­nej spo­śród in­nych pa­pie­ro­wych grzbie­tów i ko­lo­ro­wych ty­tu­łów.

Na­pi­sa­łam tę książkę dla każ­dej z nas, po­nie­waż wszyst­kie je­ste­śmy czy­imiś cór­kami. Żadna matka nie ukoń­czyła aka­de­mii nie­na­gan­nego wy­cho­wa­nia czy szczę­śli­wego ro­dzi­ciel­stwa, nie zre­ali­zo­wała warsz­tatu by­cia matką w stre­fie wol­nej od po­ra­żek, błę­dów i nie­po­ro­zu­mień. Książka ta jest w mo­jej oce­nie do­brym po­my­słem, o czym wnio­skuję na pod­sta­wie swo­jej pracy – jako psy­cho­log roz­ma­wiam z róż­nymi oso­bami i ana­li­zuję z nimi ważne dla nich hi­sto­rie, wy­da­rze­nia oraz to, ja­kie zna­cze­nie na­dają one tym fak­tom, z czym w ich kon­tek­ście się zma­gają, nie­rzadko w po­czu­ciu krzywdy, osa­mot­nie­nia, nie­spra­wie­dli­wo­ści bądź za­gu­bie­nia.

Prę­dzej czy póź­niej w ży­ciu każ­dej z nas pewne do­świad­cze­nia i zwią­zane z nimi re­flek­sje, po­trzeby i pra­gnie­nia, szanse i ogra­ni­cze­nia wiążą się z fi­gurą matki. Jest to wi­doczne szcze­gól­nie w opo­wie­ściach ko­biet o stra­tach, o nie­speł­nie­niu, o tę­sk­no­cie za matką, o kon­flik­cie z nią, o tym, czego ni­gdy wcze­śniej córka i matka nie zdo­łały so­bie po­wie­dzieć, przy­znać, wy­ba­czyć.

Jako córki iden­ty­fi­ku­jemy się z na­szymi mat­kami na róż­nym eta­pie na­szego roz­woju psy­cho­spo­łecz­nego. To wła­śnie matka wpro­wa­dza nas świa­do­mie lub też nie­świa­do­mie w świat ko­bie­co­ści oraz ról, z ja­kimi ją wią­żemy. Jest ona pierw­szym przy­kła­dem i wzor­cem tego, w jaki spo­sób mo­gły­by­śmy żyć, ja­kie re­la­cje mo­gły­by­śmy mieć z in­nymi ludźmi, jak mo­gły­by­śmy wy­glą­dać; wy­obra­żamy so­bie to, kiedy po raz pierw­szy przy­mie­rzamy jej buty, ma­lu­jemy się jej szminką, gdy po raz pierw­szy chcemy być jak ona lub kiedy pró­bu­jemy być od niej kimś od­ręb­nym, róż­nym, a na­wet zu­peł­nie in­nym. Matka jest punk­tem od­nie­sie­nia na­szego buntu, gdy de­cy­du­jemy się oba­lić jej au­to­ry­tet i na­sze po­czu­cie za­leż­no­ści od niej.

Książka, którą trzy­masz w ręce, jest już moją drugą pu­bli­ka­cją po­świę­coną te­ma­tyce re­la­cji do­ro­słych dzieci z ich ro­dzi­cami. Aby uzu­peł­nić te­mat, za­pra­szam cię do lek­tury mo­jej po­przed­niej po­zy­cji o prze­wrot­nym ty­tule Wszyst­kiemu winni są twoi sta­rzy, po­nie­waż to w hi­sto­rii na­szych ro­dzi­ców i ich ro­dzin mamy swój po­czą­tek.

Re­la­cja z matką jest szcze­gólna. To w jej ciele mamy próg startu dla swo­jej od­ręb­no­ści, to wła­śnie z nią, za­leżne i bez­bronne, spę­dzamy naj­wię­cej czasu w na­szych po­cząt­kach by­cia sobą. To w jej hi­sto­rii ma miej­sce po­czą­tek na­szej wła­snej. Matka wy­daje się wiecz­no­ścią – była, za­nim po­ja­wi­ły­śmy się my. Po­cho­dzi ze star­szej od nas prze­szło­ści i nie­sie ze sobą in­for­ma­cje o tym, jak może wy­glą­dać na­sza przy­szłość. Jest jak alfa i omega. Poza ro­dzi­cami, dziad­kami i ich po­przed­ni­kami wszyst­kie re­la­cje przy­cho­dzą i od­cho­dzą, ni­czym fale spo­łecz­nego oce­anu. Matka w na­szym ży­ciu była za­wsze. Nie znamy ży­cia bez niej. Obok ojca była tą siłą, która albo po­zwa­lała nam roz­wi­jać skrzy­dła zdro­wej i moc­nej au­to­no­mii, albo, jak w przy­padku wielu z nas, pod­ci­nała nam te skrzyd­ła, ła­mała ze stra­chu przed opusz­cze­niem jej i przed tym, co się z nią wiąże, czy też po­zwa­lała nam la­tać, ale na smy­czy jej emo­cjo­nal­nej kon­troli nad nami.

Przez dużą część na­szego ży­cia sta­wiamy matkę w cen­trum rze­czy­wi­sto­ści jako naj­waż­niej­szy punkt od­nie­sie­nia. Staje się ona pierw­szą re­pre­zen­ta­cją świata, wzor­cem re­la­cji, ko­bie­co­ści dla có­rek i sy­nów. Re­la­cja z nią jest pro­to­ty­pem ko­lej­nych re­la­cji, w które wej­dziemy. Matka jest jedna. Można mieć róż­nych part­ne­rów, wiele dzieci, zmie­nia­ją­cych się przy­ja­ciół, jed­nak ona na tle tej róż­no­rod­no­ści po­zo­staje dla nas nie­zmien­nie w tym sa­mym miej­scu.

Córki po­rów­nują się ze swo­imi mat­kami: co so­bie z tej matki we­zmę za przy­kład po­żą­da­nych przeze mnie cech, a co zde­cy­duję się oba­lić, w czym będę od niej lep­sza, a w czym inna? Sy­no­wie po­strze­gają matkę jako przed­sta­wi­cielkę ko­biet i prze­wod­niczkę po re­la­cjach z nimi. Nie chcą jej za­wieść, a w pew­nym okre­sie ży­cia czują się także za nią od­po­wie­dzialni, gdy ta oka­zuje sła­bość, staje się kru­cha. Dziecko, czy to małe, czy już do­ro­słe, sta­wia matkę w waż­nym miej­scu swo­jego ży­cia – pro­wo­kuje ją, dąży do bli­sko­ści, fan­ta­zjuje o tym, co matka by po­wie­działa na to, jak ono po­stę­puje, po­rów­nuje się do niej i z nią ry­wa­li­zuje. Nie­rzadko oba­wia się ją roz­cza­ro­wać, pra­gnie jej szczę­ścia albo kary dla niej, ta­kiej, która mia­łaby we­zwać matkę do ko­cha­nia go, za­wró­cić ją ku dziecku i zmo­ty­wo­wać do przyj­rze­nia się mu z bez­wa­run­kową ak­cep­ta­cją i mi­ło­ścią.

Matka, którą sta­wiamy w cen­tral­nym miej­scu swo­jego ży­cio­wego wid­no­kręgu, jest przez nas ide­ali­zo­wana, ale bywa także de­mo­ni­zo­wana. My, córki, chcemy być jak ona albo pra­gniemy być zu­peł­nie od niej inne. Wiele spraw, pro­ce­sów oraz ży­cio­wych do­świad­czeń spro­wa­dzamy do osoby na­szej matki: glo­ry­fi­ku­jemy ją, sta­jemy w jej obro­nie, po­dzi­wiamy ją, po­rów­nu­jemy się z nią, chcemy ją oba­lić, prze­sko­czyć tak, jak bije się re­kord. Ucie­kamy się do niej po po­moc czy też nie­jed­no­krot­nie ob­wi­niamy ją za jej chłód wo­bec nas, za zajmo­wa­nie się samą sobą, za jej nie­do­stęp­ność, braki, w tym nie­do­sta­tek mi­ło­ści, ale co istotne, ob­wi­niamy ją także o to, o co nie spo­sób jej ob­wi­nić: wła­sne nie­po­wo­dze­nia oraz o to, w co dzi­siaj wie­rzymy, ja­kim my­ślom i lę­kom ule­gamy, że nie po­tra­fimy (jesz­cze) ina­czej niż do­tych­czas pa­trzeć na świat i współ­pra­co­wać z nim. Ow­szem, matka ma w tym swój udział, ale nie jest temu winna. Jest przy­kła­dem na to, że każda rola, jaką w ży­ciu od­gry­wamy, w tym ma­cie­rzyń­stwo, jest na­zna­czona ludz­kimi sła­bo­ściami, de­fi­cy­tami, ogra­ni­cze­niami, kosz­tami itp. W skar­gach kie­ro­wa­nych do matki ukryte są ogromne po­kłady mi­ło­ści, na­dziei, tę­sk­noty oraz tego, jak bar­dzo jest ona ważna dla każ­dej z nas i jak wiele spraw i zna­czeń wią­żemy z jej obec­no­ścią w na­szym ży­ciu.

Nie­które matki trak­tują swoje córki jak prze­dłu­że­nie sa­mych sie­bie, na­kła­da­jąc na nie róż­nego ro­dzaju obo­wiązki, ocze­ki­wa­nia, spo­soby re­ali­zo­wa­nia okre­ślo­nych ról i za­dań. Inne spro­wa­dzają na ten świat dzieci, aby za­pew­nić so­bie bez­wa­run­kową mi­łość, przy­jaźń i opiekę w okre­sie se­nio­ral­nym. Ist­nieją matki, które trak­tują swoje dzieci jak ko­twicę dla związku, na­rzę­dzie, które mia­łoby re­la­cję sca­lać, ce­men­to­wać, ra­to­wać, sta­no­wić po­wód do trwa­nia przy so­bie czy obok sie­bie. To­wa­rzy­szy temu mit, że dzieci wy­cho­wy­wane przez ro­dzi­ców, któ­rzy się roz­stali, nie są szczę­śliwe. To nie jest ko­nieczny sce­na­riusz. Jesz­cze inne matki po­strze­gają swoje dzieci jako spad­ko­bier­ców, po­przez pry­zmat obo­wiązku do­peł­nie­nia ro­dzin­nej tra­dy­cji, prze­dłu­że­nia rodu.

Wszyst­kie wy­mie­nione po­wy­żej mo­ty­wa­cje nie sta­no­wią do­brego po­wodu do roz­po­czę­cia przy­gody z ma­cie­rzyń­stwem. Mimo że nie są wła­ściwe i wy­star­cza­jące do pod­ję­cia doj­rza­łej i od­po­wie­dzial­nej de­cy­zji o ro­dzi­ciel­stwie, to jed­nak nie wy­klu­czają szansy na do­strze­że­nie sensu by­cia ro­dzi­cem i na po­ko­cha­nie swo­jego dziecka. Nie czy­nią też złymi osób, które się nimi kie­rują. Za­nim sta­niemy się ro­dzi­cami, je­ste­śmy przede wszyst­kim ludźmi. A nie można roz­li­czać lu­dzi za to, jacy są, cho­ciaż wpływa to w pew­nym stop­niu na ich ro­dzi­ciel­stwo. Oce­nia­nie ro­dzi­ców pro­wa­dzi do kon­cen­tro­wa­nia się na stra­tach, kosz­tach, po­czu­ciu krzywdy, winy, zło­ści. To nie opo­wieść o złych mat­kach, ale o lu­dziach, któ­rzy kie­ru­jąc się ludz­kimi po­ku­sami, wa­dami, sła­bo­ściami czy po­trze­bami, stali się na­szymi ro­dzi­cami.

Po­stać matki nie­rzadko glo­ry­fi­ku­jemy. Mimo do­ro­sło­ści dla wielu z nas matka bywa po­sta­cią po­są­gową, sto­jącą w sa­mym cen­trum co­dzien­no­ści. De­dy­kuję tę książkę szcze­gól­nie tym oso­bom, aby miały szansę roz­róż­nić mi­łość od za­leż­no­ści, bli­skość od po­czu­cia winy, tro­skę od kon­troli, szansę od za­gro­że­nia.

Bywa rów­nież i tak, że matki są przez nas de­mo­ni­zo­wane, nie­zau­wa­żane, nie­do­ce­niane, nie­zro­zu­miane. Sta­no­wią bra­ku­jącą część na­szej we­wnętrz­nej ukła­danki ob­razu sie­bie i re­la­cji z matką, która nie jest ani do­bra, ani zła – po pro­stu ist­nieje, przy czym wpływa na inne ważne dla nas w ży­ciu re­la­cje. Aby prze­żyć au­ten­tycz­nie re­la­cję z matką, na­leży zdać so­bie sprawę, że nie by­łoby tej więzi bez was obu. W tej re­la­cji jest prze­strzeń na to, co przez nas ocze­ki­wane i spo­dzie­wane, jak rów­nież na to, co nie­unik­nione, zwią­zane z tru­dem, wy­zwa­niami, kon­flik­tem i ze stratą. Na to, co nas bu­duje i co matce za­wdzię­czamy, ale rów­nież na to, co w tej re­la­cji tra­cimy. Pa­mię­tajmy, że nie by­łoby matki bez córki oraz córki bez matki, na­wet gdy tej ostat­niej z róż­nych po­wo­dów przy nas za­bra­kło.

Część z nas boi się my­śleć o matce jak o czło­wieku zbu­do­wa­nym z krwi i ko­ści, czyli praw­dzi­wym, zło­żo­nym z róż­nych czę­ści ja, tego, co wy­daje się nam po­ży­teczne, war­to­ściowe, mą­dre, bez­pieczne, miłe, jak rów­nież z tego, co bo­imy się w na­szych mat­kach do­strze­gać, co trudno jest nam w nich za­ak­cep­to­wać, co od­biega od na­szych ocze­ki­wań i prze­ko­nań na te­mat by­cia do­brą albo złą matką. W ni­niej­szej książce po­sta­ram się przy­bli­żyć to, w jaki spo­sób de­mo­ni­zu­jemy na­sze matki, kon­cen­tru­jąc się na ich wa­dach i trud­no­ściach, które w spo­sób szcze­gólny od­dzia­łują na nas w okre­sie dzie­ciń­stwa oraz póź­niej, w cza­sie na­szego psy­cho­spo­łecz­nego doj­rze­wa­nia. Kon­cen­tra­cja na tych bra­kach i zwią­za­nych z nimi trud­no­ściach spra­wia, że nie­któ­rym z nas trudno do­strzec w matce czło­wieka, poza krzywdą, ja­kiej miała się ona do­pu­ścić.

Pa­mię­taj, że dużo waż­niej­sze od tego, czego do­świad­czy­łaś w dzie­ciń­stwie, jest to, co ro­bisz dzi­siaj z tymi prze­ży­ciami. Dla­tego w tej książce za­mie­rzam od­wieść cię od ob­wi­nia­nia matki czy ka­te­go­ry­zo­wa­nia jej po­staci i za­chę­cić do za­ak­cep­to­wa­nia, że jest jak jest, i zde­cy­do­wa­nia, co za­mie­rzasz z tym zro­bić. Czy bę­dzie to twoim se­kre­tem, trudną ta­jem­nicą i ko­twicą po­czu­cia winy bądź krzywdy, czy może lek­cją o so­bie sa­mej oraz o tym, co jest dla cie­bie, nie­za­leż­nie od two­jej mamy, ważne i twoje wła­sne.

Je­stem da­leka od two­rze­nia wi­zji czarno-bia­łego świata, dla­tego nie chcę w tej książce mó­wić o trud­nych mat­kach czy cór­kach, tylko o ich skom­pli­ko­wa­nych re­la­cjach, na­wet je­śli trud­no­ści po­cho­dziły głów­nie z mat­czy­nej strony. Tyle się mówi o tok­sycz­nych czy nar­cy­stycz­nych mat­kach. Ta­kie za­gad­nie­nia rów­nież po­ru­szam na kar­tach tej książki, jed­nak nie wska­zu­jąc pal­cem i nie przy­cze­pia­jąc ety­kiet, które mog­łyby pro­wa­dzić do prze­kre­śle­nia two­jej re­la­cji z matką, do wy­da­nia na nią wy­roku.

Ce­lem tej książki jest bu­do­wa­nie wglądu, spoj­rze­nie na re­la­cje matka–córka i córka–matka z róż­nych per­spek­tyw. Pu­bli­ka­cja ta nie za­stąpi te­ra­pii, nie udzieli ci kon­kret­nych wska­zó­wek za­pew­nia­ją­cych spo­kój, szczę­ście i sa­tys­fak­cjo­nu­jące ży­cie. Nie wy­le­czy cię, nie uzdrowi two­jej re­la­cji z matką, ale po­może ci zro­zu­mieć cha­rak­ter tej nie­po­wta­rzal­nej i nie­rzadko trud­nej re­la­cji. To jak, za­czy­namy?

Rozdział 1

Matka, ja i czarno-biały sposób postrzegania świata

Kult matki, czyli kogo?

Kilka słów o teorii relacji z obiektem

Kim jest dla córki matka i dlaczego jej postać jest tak ważna w życiu kobiety?

Mit złego człowieka. Dlaczego tworzymy czarno-białą wizję świata?

Dlaczego potrzebujemy myśleć o sobie wyłącznie dobrze?

Rozdział 2

Wstyd, lęk, poczucie krzywdy i winy

Czym jest wstyd i jak go rozumieć?

Czym jest lęk i jak go rozumieć?

Czym jest poczucie winy i jak je rozumieć?

Odcięcie pępowiny a wstyd, lęk i poczucie winy

Zaklęte w mitach i pretensjach, czyli o (nie)złej matce i (nie)złej córce

Akceptacja mrocznej części siebie i innych ludzi

Rozdział 3

Parentyfikacja i inne pułapki relacji matka–córka

Delegacja i matczyne projekcje – w scenariuszu oczekiwań matki

Półżartem, półserio o matkach, które żądają bycia w centrum świata

Nie kocham mojej matki

Rozdział 4

W krzywym zwierciadle krzywdzących oczekiwań

Toksyczne zarzuty, nierealistyczne oczekiwania i liczne pretensje niektórych matek

„Jesteś taka sama jak ojciec”.

„Jesteś całym moim światem!”

„Zabrałaś mi wszystko!”

„Jesteś mi coś winna!”

„Nie zawiedź mnie!”

„Bądź grzeczna!”

„Nie przyćmij mnie!”

„Na moją miłość trzeba zasłużyć”.

„Wszystko mi zawdzięczasz!”

„Wstyd mi za ciebie”.

Dlaczego przyjaźń matki i córki może szkodzić?

Rozdział 5

Opuszczenie matecznika i podróż własną drogą. Jak żyć dla siebie, nie dla innych?

Zakończenie

Bibliografia

N. de Bar­baro, Nie­za­dane. Dla­czego mię­dzy cór­kami i mat­kami jest tyle bólu?, „Ty­go­dnik Po­wszechny” 2021, nr 22.

H. Bee, D. Boyd, Psy­cho­lo­gia roz­woju czło­wieka, przeł. Jo­anna Gi­le­wicz, Alek­san­der Woj­cie­chow­ski, Zysk i S-ka, Po­znań 2008.

H. Gol­den­berg, I. Gol­den­berg, Te­ra­pia ro­dzin, przeł. Mi­łosz Mły­narz, Ma­te­usz Łu­czak, Ka­ta­rzyna Sie­mie­niuk, Wy­daw­nic­two Uni­wer­sy­tetu Ja­giel­loń­skiego, Kra­ków 2006.

M.S. Gre­en­berg, A the­ory of in­deb­ted­ness, w: So­cial exchange. Ad­van­ces in the­ory and re­se­arch, red.K.J. Ger­gen, M.S. Gre­en­berg, R.H. Wil­lis, Sprin­ger, Bo­ston 1980, s. 3–26.

J.L. Hall, W cie­niu nar­cyza. Jak roz­po­znać tok­syczną re­la­cję i uwol­nić się z niej, przeł. Ma­tylda Bier­nacka, Wy­daw­nic­two Ko­biece, Bia­ły­stok 2021.

A. Ju­ce­wicz, Czu­jąc. Roz­mowy o emo­cjach, Agora, War­szawa 2019.

C.G. Jung, Psy­cho­lo­gia a re­li­gia Za­chodu i Wschodu, przeł. Ro­bert Reszke, Wy­daw­nic­two KR, War­szawa 2005.

A. Ko­zak, J. Wa­si­lew­ski, Uwię­zieni w sło­wach ro­dzi­ców.Jak uwol­nić się od za­klęć, które rzu­cono na nas w dzie­ciń­stwie, One­press, War­szawa 2022.

L. Lars­son, Wstyd, złość i po­czu­cie winy – dzwonki alar­mowe. Od­czy­ty­wa­nie i trans­for­ma­cja trud­nych uczuć z per­spek­tywy Po­ro­zu­mie­nia bez Prze­mocy, przeł. Ksy­mena Kle­miń­ska, Miej­sce Lu­dzi, Po­znań 2020.

K. McBride, Wspar­cie dla do­ro­słych có­rek nar­cy­stycz­nych ma­tek. Jak być wy­star­cza­jąco do­brą, przeł. Elż­bieta Jó­ze­fo­wicz, Wy­daw­nic­two JK, Łódź 2008.

M. Pi­róg, Inny w nas. Kwe­stia In­nego w świe­tle kon­cep­cji cie­nia Carla Gu­stava Junga, „Etyka” 2019, t. 58, nr 1, s. 211–218, https://etyka.uw.edu.pl/in­dex.php/etyka/ar­ticle/view/1266 (do­stęp 08.01.2026).

H. Stier­lin, Czło­nek ro­dziny za­gro­żony schi­zo­fre­nią, „He­xa­gon Ro­che” 1979, vol. 6 (2), s. 1–9.

K. Szy­ma­niak, Rola matki w in­te­gral­nym roz­woju i wy­cho­wa­niu dziecka, „Pa­ideia” 2021, nr 3, s. 233–245.

P. Wat­kins, J. Scheer i wsp., The debt of gra­ti­tude: Dis­so­cia­ting gra­ti­tude and in­deb­ted­ness, „Co­gni­tion and Emo­tion” 2006, vol. 20 (2), s. 217–241.

B. We­iner, An at­tri­bu­tio­nal the­ory of achie­ve­ment mo­ti­va­tion and emo­tion, „Psy­cho­lo­gi­cal Re­view” 1985, vol. 92 (4), s. 548–573.

J.E Young, J.S. Klo­sko, M.E. We­ishaar, Teo­ria sche­ma­tów, przeł. Olena Waś­kie­wicz, Gdań­skie Wy­daw­nic­two Psycho­lo­giczne, So­pot 2021.

M. Ziem­ska, Ro­dzina i dziecko, Pań­stwowe Wy­daw­nic­two Na­ukowe, War­szawa 1979.

Jak kochać własną matkę

Urszula Struzikowska-Marynicz

© by Wydawnictwo RM, 2026 All rights reserved.

Wydawnictwo RM, 03-808 Warszawa, ul. Mińska 25 [email protected], www.rm.com.pl

Żadna część tej pracy nie może być powielana i rozpowszechniana, w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (elektroniczny, mechaniczny) włącznie z fotokopiowaniem, nagrywaniem na taśmy lub przy użyciu innych systemów, bez pisemnej zgody wydawcy.

Wszystkie nazwy handlowe i towarów występujące w niniejszej publikacji są znakami towarowymi zastrzeżonymi lub nazwami zastrzeżonymi odpowiednich firm odnośnych właścicieli.

Wydawnictwo RM dołożyło wszelkich starań, aby zapewnić najwyższą jakość tej książki, jednakże nikomu nie udziela żadnej rękojmi ani gwarancji. Wydawnictwo RM nie jest w żadnym przypadku odpowiedzialne za jakąkolwiek szkodę będącą następstwem korzystania z informacji zawartych w niniejszej publikacji, nawet jeśli Wydawnictwo RM zostało zawiadomione o możliwości wystąpienia szkód.

ISBN 978-83-8400-136-3 ISBN 978-83-7147-222-0 (ePub)

Edytor: Justyna MrowiecRedaktorka prowadząca: Justyna ŻebrowskaRedakcja: Zuzanna ŻółtowskaKorekta: Michał TrusewiczProjekt okładki: Agata MuszalskaLayout: na podstawie projektu Magdy BetlejEdytor wersji elektronicznej: Edyta GadajOpracowanie wersji elektronicznej: Marcin FabijańskiWeryfikacja wersji elektronicznej: Justyna Mrowiec