Dorian - A.M. Flaubert - ebook
NOWOŚĆ

Dorian ebook

A.M. Flaubert

3,1

60 osób interesuje się tą książką

Opis

Odważny, bezkompromisowo podniecający, niepoprawnie romantyczny…

To właśnie Dorian - młody artysta, który nie potrafi żyć bez kuszenia, zdobywania i eksperymentowania w łóżku. Wie, że działa na kobiety zniewalająco i umie to wykorzystać. Jednocześnie jest też czułą osobą, o ogromnym poczuciu estetyki. Uważa, że najpiękniejszym dziełem sztuki jest kobiece ciało, dlatego pragnie je podziwiać i uwieczniać.

Okazuje się jednak, że niepozorna kobieta, którą spotyka na swojej drodze, potrafi go zaskoczyć i namieszać w jego życiu. Dorian ulega namiętności, niestety, Monika, będąca z nim w otwartym związku, nagle się buntuje i porzuca chłopaka. Ten postanawia o nią zawalczyć, ale najpierw chce poczuć dreszcz erotycznej adrenaliny.

Takiej powieści jeszcze nie było!

Przestaniecie marzyć o Greyu czy Massimo, a zaczniecie fantazjować o Dorianie!

Dorian” to zdecydowanie bardzo odważna powieść. Autor nie boi się wychodzić poza schematy, z łatwością porusza niewygodne dla wielu zagadnienia i robi to z niebywałą łatwością. Każdy z nas ma erotyczne fantazje, z których nikomu się nie zwierza. Mam wrażenie, że w tej książce opisana została każda z nich.” - Kinga Litkowiec, autorka bestsellerowej serii "Demony z Los Angeles"

 

A.M. Flaubert - pisze bezkompromisowe, odważne i podniecające teksty. Często, przez swoją bezpośredniość i niepoprawność, są cenzurowane w mediach społecznościowych. Prowadzi bloga, na którym publikuje opowiadania i zapiski intymne. Lubi podniecać, zaskakiwać i oburzać.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 361

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
3,1 (144 oceny)
37
25
31
24
27
Sortuj według:
muckers

Dobrze spędzony czas

Całkiem niezła pozycja , przynajmniej dobrze napisana , w porównaniu z gniotami ,które są teraz wydawane w naszej rodzimej prozie , w tym gatunku , ta na pewno nie jest najgorsza , polecam .
00

Popularność




Copyright © by A.M. Flaubert, 2019Copyright © by Wydawnictwo WasPos, 2021All rights reserved

Wszystkie prawa zastrzeżone, zabrania się kopiowaniaoraz udostępniania publicznie bez zgody Autora orazWydawnictwa pod groźbą odpowiedzialnościkarnej.

Redakcja:Barbara Mikulska

Korekta I: Paulina Aleksandra Grubek

Korekta II:Aneta Krajewska

Zdjęcie na okładce:© by ArtOfPhotos/Shutterstock.com

Projekt okładki: Justyna Sieprawska

Skład i łamanie:Adam Buzek, [email protected]

Wersja elektroniczna:Adam Buzek, [email protected]

Ilustracje przy nagłówkach:© by pngtree.com

Wydanie I - elektroniczne

ISBN 978-83-66754-44-7

Wydawnictwo WasPosWarszawaWydawca: Agnieszka Przył[email protected]

Impreza

Siedziałem na kanapie, a obok mnie koleś, z którym nie chciałem mieć nic wspólnego. Był pijany i nie ogarniał, co się wokół niego dzieje. Ja tymczasem wypiłem tylko dwa piwa, a kanapa była jedynym miejscem, które mnie przyciągało. Ale chłopak drażnił niesamowicie i odstraszał potencjalnych normalnych towarzyszy – rozmówców, z którymi mógłbym dobrze spędzićczas.

Na szczęście nic nie mówił, po prostu siedział i wpatrywał się w dwie tańczące przed nami pary. Oddzielał nas od nich stół z chipsami i kilkoma pustymi butelkami po piwie. Gdyby nie ta przeszkoda, być może koleś już by wstał i poszedł, tymczasem każdy jego ruch stwarzał zagrożenie, że wpadnie na stolik i narobi jeszcze większego burdelu niżbył.

Po podłodze walał się popcorn, pod oknem widziałem dwa pety i rząd butelek po obrzydliwej perle. Nienawidziłem tego piwa. Zdecydowanie bardziej wolałem tyskie, jeśli już miałem pić coś taniego, co gospodarz imprezy zostawił w lodówce, ale naprawdę kochałem koźlaka i komesa. Ciemne piwo – tylko ono miało sens. Co prawda nie było na każdą okazję, raczej na wieczorne smakowanie przy filmie. Absolutnie nie istniało po to, żeby się nimnawalić.

Rozsunąłem nogi, chcąc zrobić sobie więcej miejsca, a tym samym zmusić kolesia do ruszenia zwojów mózgowych i zrozumienia, że powinien stąd wypierdalać. Najlepiej do domu, do łóżeczka, w objęcia mamusi, gdzie słodko sobie zaśnie i nie będzie więcej upijał się na imprezie, która zaczęła się zaledwie trzy godzinytemu.

Trochę ten czas przegapiłem, przyznaję. Przez godzinę gadałem z gospodarzem – Kamilem, który organizował imprezę w swoim mieszkaniu. Wtedy wypiłem pierwsze piwo. Potem przez godzinę gadałem z Asią i wraz z nią obaliliśmy po kolejnym browarze. Teraz chciałem wypić kolejnego, ale z jednej strony potrzebowałem towarzystwa, a z drugiej zastanawiałem się, gdzie, do cholery, uciekła mi trzecia godzinaimprezy.

Spojrzałem na zegarek na przegubie dłoni. No jak chuj byłem tu już trzy godziny, a tylko dwiepamiętałem.

– Kurwa… – mruknąłem sam do siebie, po czymwstałem.

Tak, wiem, poddałem się i przyznaję się do tego bez bicia. Miałem dość kolesia, który ślinił się na widok przebijającego przez koszulkę stanika Kaśki, na widok odsłoniętych ud Karoliny, widocznych, gdy ta ocierała się o Michała, jakby chciała go wyruchać przezubranie.

Kaśka była mniej wyuzdana, ale i tak co chwila jej dłoń wędrowała w okolice krocza chłopaka, zupełnie jakby miała ochotę w tej chwili paść na kolana i muobciągnąć.

Zorientowałem się, że teraz sam stoję jak debil i też im się przypatruję, czekając na to, aż Kaśka rozepnie chłopakowi rozporek, wyciągnie na wierzch na wpół stwardniałego fiuta i zacznie ssać go w rytm Klubowej suki Tymka, która właśnieleciała.

Poprawiłem swojego penisa, którego, siedząc, przekładałem dla zabawy z jednej strony na drugą, i ruszyłem w stronę kuchni. Tam zebrała się śmietanka towarzyska, czyli Kamil wraz z Mileną, swoją współlokatorką. Zwykle wychodziła, gdy Kamil robił imprezę w mieszkaniu, ale dziś najwyraźniej miała ochotę się upić. Już ledwo trzymała się nanogach.

Tak, byłanawalona.

Tak, kobietomwolno.

– Elo – rzuciłem, chcąc jakoś zakomunikować swojąobecność.

Spojrzeli na mnie, po czym wrócili do przerwanejrozmowy.

Co jest, kurwa?, pomyślałem, wychodząc zkuchni.

Jakoś nie mogłem znaleźć dla siebie miejsca. Na kanapie debil przysypia, na parkiecie bawią się dwie pary, w kuchni Kamil grucha sobie zMileną.

Swoją drogą byłem pewny, że pieprzyli się, gdy nikogo nie było w mieszkaniu. Patrzyli na siebie w ten charakterystyczny sposób. On wzrokiem szeptał: Boże, patrzę na twoje cycki i staje mi tak mocno, że zerżnąłbym cię tu i teraz. Ona wzrokiem odpowiadała: Tak, widzę, jak ci sterczy i jedyne, czego pragnę, to obciągnąć ci po samejajka.

W sumie z Mileny była niezła dupa. Nie za ładna, takie siedem na dziesięć, ale idealna do pieprzenia – nie miała chłopaka, rzadko kiedy ktoś do niej przychodził, była ewidentnie chętna, ale nie wyglądała na taką, co lubizobowiązania.

Żyć nieumierać.

Ruchać nieprzestawać.

Piosenka Tymka zmieniła się na Tatuaże z Henny GUZIORA i ReTo. Uwielbiałem tę piosenkę, dlatego chwyciłem papierosa, chcąc we właściwy sposób wysłuchać dobrej nuty. Wyszedłem na balkon, zapalając już w pokoju. Na parapecie po wewnętrznej stronie okna leżała zapalniczka, a nie chciałem jej zabierać ze sobą. Nie była moja. Nie lubiłem tego robić, bo potem często zostawała w mojej kieszeni i czułem się jak złodziej. Przez to jednak o mały włos nie podpaliłem tandetnej koronkowej firanki, która znalazła się niebezpiecznie bliskopłomienia.

Na szczęście udało mi się uniknąć pożaru, choć jestem pewny, że to właśnie on najlepiej rozbujałby tęimprezę.

Zostawiłem otwarte drzwi na balkon i paliłem, słuchając przyjemnych dźwięków piosenki. Patrzyłem na wciąż ruchające się przez ubrania dwie pary na środku salonu, na śpiącego kolesia i ciemny korytarz, łączący kuchnię i dwa pokoje – Kamila i Mileny. Przed chwilą było tam jasno, pomyślałem, po czym dostrzegłem wąski pasek światła, biegnący pod drzwiamikuchni.

Zamknęli drzwi! Czyli musieli się właśnie albo pieprzyć na blacie, obok umytych kubków, na które mogła w każdej chwili skapnąć kropla śliny bądź spermy, albo po prostu się całowali i obmacywali. Ale przy tym także sperma i ślina mogły tryskaćwszędzie.

Obiecałem sobie, żeby nie brać dziś niczego z kuchni. A na pewno nie wciągać kreski z blatu, bo wtedy byłaby duża możliwość, że wciągnę nosem kilka plemników i zacznie mi w mózgu rosnąć bachor, który po kilku tygodniach rozsadzi czaszkę i spowoduje najbardziej niesamowity zgon naświecie.

Może przynajmniej dzięki temu trafiłbym na okładki dużychpism.

Zgasiłem peta na parapecie, obok wielu innych czarnych plam po zduszanych papierosach, wrzuciłem niedopałek do słoika z czarną wodą (miałem nadzieję, że nad ranem nikt jej nie pomyli z colą) i wróciłem do środka. Szybkim krokiem ominąłem liżące się teraz pary i zaślinionego kolesia, wkroczyłem na korytarz i wpadłem do łazienki. Strasznie mnie cisnęło po dwóch piwach i trzecim, które zacząłem i nie wiem, gdziezostawiłem.

W momencie, gdy zapaliłem światło i chwilę potem zamknąłem za sobą drzwi łazienki, zastanawiając się, gdzie postawiłem puszę tyskiego, ujrzałem widok, którego się nie spodziewałem, a który w pewien sposób powinienemprzewidzieć.

Na imprezie bowiem jeszcze niedawno bawiła się Asia. Choć słowo „bawiła” było wyolbrzymieniem. Raczej próbowała jakoś przetrwać to, co się tu działo. Nie rozumiałem, po co właściwie przychodziła, skoro jedyne, co robiła, to siedziała i tępo wpatrywała się w resztę osób. Jednak doszedłem do wniosku, że w sumie dopiero co robiłem to samo, nie mogąc się odnaleźć, więc w zasadzie mógłbym w Asi doszukać się bratniejduszy.

Gdyby tylko dziewczyna nie leżała teraz w wannie i niespała.

Wanna

– Co jest? – mruknąłem do samego siebie, wiedząc, że nie świadczy to o mnienajlepiej.

Ale potrzebowałem jakoś sprawdzić, czy Asia zareaguje. Może nie żyła? Naćpała się czegoś, popiła denaturatem, nie wiem. Mimo że chyba akurat na tej imprezie dragów nie było, a cała trawka została spalona już na samym początku, to jednak leżąca w wannie dziewczyna nie była zbyt pozytywnymwidokiem.

Chociaż…

– Asia? – powiedziałem nieco głośniej, a wtedy drgnęła. Przewróciła się z boku naplecy.

Uff, czyliżyje.

Po cichu zamknąłem drzwi na zamek. Nie chciałem, aby pojawiła się tu jakaś trzeciaosoba.

Podszedłem do wanny, ukucnąłem.

Asia też była niczego sobie. Śliczna twarz, tylko jakieś dziesięć kilogramów za dużo. Gdy tak leżała, to widać było drugi podbródek i fałdki przy pachach. Choć mogły to też być wylewające się ze stanika piersi. Były na tyle duże, że trudno byłoby je objąć nie tylko dłońmi, ale i wzrokiem – pęczniały między połami koszuli, nad jej dekoltem, po bokach i także chyba poniżej stanika. Dziewczyna leżała z podkurczonymi nogami, dlatego jej ciało zyskało kilka dodatkowych fałd nabrzuchu.

Co najciekawsze jednak – wyglądało to dośćseksownie.

– Co my tu mamy… – szepnąłem i pogładziłem ją po ramieniu, chcąc się upewnić, czy Asia się nieobudzi.

Nie otworzyła oczu, więc uznałem to za znak, że mogę rozpiąć jeden guziczek jej koszuli. Dzięki temu rowek między piersiami stał się o wiele lepiej widoczny i o wiele bardziejkuszący.

Tak, pomyślałem, teraz wygląda znacznielepiej.

To sprawiło, że odpięcie kolejnego guzika stało się wręczkonieczne.

Zrobiłem to delikatnie, niby przypadkiem dotykając obu piersi dziewczyny. Byłyciepłe.

Niesamowicieprzyjemne.

Część stanika była już na wierzchu, lewa miseczka ukazała mi się niemal w całości. Uznałem więc, że skoro zobaczyłem już tyle, to mogę i więcej. Zacząłem rozpinać koszulę dalej, ale wtedy Asia poruszyła się i obróciła w moją stronę. Nie otworzyła oczu, ale uniemożliwiła mi odsłonięcie całegobiustonosza.

Kurwa!, warknąłem wmyślach.

Teraz widziałem tylko jej prawą pierś, schowaną pod czarnym, koronkowym stanikiem. Zaraz pod nim, niemal zupełnie dostępny, jest jej sutek, na pewno duży iciemny, pomyślałem, czując, jak penis mi twardnieje. I chwilę potem zorientowałem się, że jest już sztywny. Stał na baczność, napierając na spodnie, domagając się wyswobodzenia. Gdy go poprawiłem, Asia znów się poruszyła, jakby nagle zaczęła się budzić, czując, co siędzieje.

Wstałem i odsunąłem się od niej. Nie chciałem, aby widziała, co właśnie zrobiłem, z drugiej jednak strony absolutnie nie miałem zamiaru wychodzić. Chciałem jeszcze choć trochę popatrzeć na jej nieco okrąglejsze, zajebiste ciało. Każde kobiece ciało jest piękne. Każde po prostu podnieca na inny sposób. A ja uwielbiałem wiele kształtów, wiele rozmiarów, wiele pagórków idolin.

Pozostawało więc poczekać, aż Asia znów ułoży się w dogodnej dla mnie pozycji. Poszedłem tymczasem do ściany i spojrzałem w bok. Na muszlę klozetową, dla której tu przecież przyszedłem. Podniosłem deskę, rozpiąłem rozporek. Odchyliłem bokserki, a z nich wręcz wyskoczył penis w pełnym wzwodzie. Był strasznie sztywny i wręcz domagał się, żeby go złapać i poruszyć choć raz, nawet tylko troszeczkę ściągnąć z niegoskórę.

Na chwilę schowałem go z powrotem i poczekałem, aż odetchnie i się skurczy. Starałem się myśleć o czymś zupełnie innym, nie patrzyłem na Asię, bo wiedziałem, że wtedy znów by napęczniał. Nie wiem, czemu się tak działo, przecież nawet nie widziałem zbyt wiele jej ciała, nawet nie dotknąłem jej tam, gdzie najbardziej bym chciał. Mimo to strasznie mniepodniecała.

Musiało po prostu chodzić o jej obecność, o to, że śpi, że jest niemal nieprzytomna i mogę z nią zrobić, co tylko będęchciał.

Wyjąłem z powrotem penisa. Trochę zwiotczał, ale i tak pozostawał we wzwodzie. Nie mogłem już dłużej czekać. Skupiłem się, nakierowałem go i zacząłem sikać, jednak złota struga zamiast do muszli, poleciała naspłuczkę.

– Może wolisz do wanny? – Usłyszałem nagle głos Asi. Wstrząsnął mną dreszcz. Aż podskoczyłem zwrażenia.

O Boże!, myślałem, obudziła się i nie dość, że wiedziała, że chciałem ją rozebrać, to jeszcze właśnie patrzyła na to, że nie mogę trafić dokibla.

Szybko schowałem swoją męskość do bokserek i spojrzałem z przestrachem w stronę dziewczyny. Omal nie padłem od podniesionego ciśnienia. Przede wszystkim dlatego, co po chwilizobaczyłem.

Asia siedziała wyprostowana w wannie, podpierając się ręką na jej brzegu. Nieco wyżej lśniły jej duże, soczyste piersi o brązowych sutkach, które wyraźnie sterczały teraz z podniecenia. Były twarde i wilgotne. Asia śliniła palec i wodziła nim wokół nabrzmiałychbrodawek.

Koszula leżała napodłodze.

– Serio mówię, bo zaraz zaświnisz Kamilowi całąłazienkę.

Zabrakło misłów.

Deszcz

Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Miała niesamowite piersi – duże, o brązowych sutkach. Ich kolor był niezwykle wyrazisty. Chyba jeszcze nigdy nie widziałem tak przykuwających wzrokubrodawek.

– Będziecie tak tu stali i co dalej? – odezwała się po chwili ciszy, która zapanowała po tym, jak Asia się ujawniła. Byłem pewny, że śpi w wannie, chciałem załatwić swoją potrzebę, a tymczasem dziewczyna sięobudziła.

O ile wcześniej w ogólespała.

Spojrzałem na swojego penisa. Już wcale nie stał, nagle opadł. Byłem pewny, że za chwilę się wyprostuje i napnie jak struna, ale on cały czas był miękki. Chyba sięspeszył.

– A co to siędzieje?

Asia dostrzegła, że patrzę na swojego kutasa z nietęgą miną. Sama też jakby się zmartwiła, ale zaraz potem na jej twarz wrócił zawadiackiuśmiech.

Muszę przyznać, że w takich okolicznościach nie do końca wiedziałem, co mam właściwierobić.

Mój fiut chyba też rozważał różne opcje, bo jego opadanie zostało wstrzymane. Sterczał sobie w połowie wzwodu i wyglądał teraz jak trąba słonia, wystająca spomiędzy krzaków. Ale mój penis był na szczęście gładko ogolony, żadnych krzaków nad nim ani pod nim nie można było odnaleźć. Zawsze go pielęgnowałem przed jakimkolwiek wyjściem, gdzie wiedziałem, że będądziewczyny.

– Tojak?

– Co? – w końcu wydusiłem z siebiegłos.

– Będziesz dalej paskudził Kamilowi łazienkę, czy jednak spróbujesz czegoślepszego?

– A co masz na myśli? – odpowiedziałem kolejnympytaniem.

– Podejdź, to sięprzekonasz.

Podciągnąłem nieco spodnie, aby móc swobodnie przejść tych kilka kroków. Schowałem jajka, ale penis wystawał ponad suwakiem. Czułem zimno metalu i kłujące ząbki. Długo to jednak niepotrwało.

Stanąłem tuż obok Asi. Jej pełne piersi były na wyciągnięcie ręki. Teraz gdy patrzyłem na nie z bliska i byłem już oswojony z sytuacją, mój fiut zaczął rosnąć. Bardzo szybko. Minęły może dwie sekundy, a był już w pełnymwzwodzie.

Asia zdążyła tylko wyciągnąć do niegorękę.

– No, no – mruknęła z zadowolenia, dotykając opuszkami palców moich jąder, których skóra ściągnęła się teraz, opinając je mocno. Sam uwielbiałem ich dotykać, szczególnie zaraz po ogoleniu, dlatego dotyk kobiecych dłoni w takim momencie był wręczekscytujący.

– Fajne – powiedziała, patrząc mi prosto woczy.

Też chciałem patrzeć Asi w oczy, ale mój wzrok co chwila zsuwał się na jejpiersi.

– Masz zajebiste cycki – powiedziałem ordynarnie, ale nie zabrzmiało to gburowato, tylko zadziornie. Słowo „piersi” w takich momentach było złe. To jak powiedzieć „będziemy się kochać” zamiast „będziesz moją suką i zerżnę cię najmocniej, jak potrafię” w momencie, gdy pijana dziewczyna wypina się do ciebie obiema dziurkami, rozchylając pośladki do maksimummożliwości.

Niekiedy trzeba było mówić brzydko. I robić brzydko. Dlatego czekałem, aż Asia chwyci mojego penisa i włoży go sobie wusta.

Czekałem, aż zacznie go ssać, wsuwając go głęboko w gardło, aż zacznie się nim krztusić i pluć śliną, chcąc jednocześnie, abym wsuwał go coraz głębiej igłębiej.

– No?

Teraz spojrzałem jej głęboko w oczy. Nie wiedziałem, o co jejchodzi.

– Co? – zdziwiłemsię.

– Chciało ci się lać, tak?

– Notak?

– Cały czas ci sięchce?

– Cóż… – Byłem w kropce. Najchętniej odłożyłbym to na później, a zajął się rzeczami przyjemniejszymi, ale rzeczywiście cały czas strasznie mi się chciało. – Tak. – Ostatecznie przyznałem jejrację.

– Więc żeby nie brudzić całej łazienki, to trzeba dowanny.

– Serio?

– A co, nigdy tak niesikałeś?

– Czy jawiem…

– Ja lubię sobie usiąść w wannie, skierować ciepły strumień wody ze słuchawki prysznicowej na krocze i sikać, czuć ciepły mocz na stopach i… – Rozmarzyła się. – Ach, uwielbiam to, wiesz?

Trochę mnie zdziwiło jej intymnewyznanie.

– No skoro takmówisz.

– Więc na coczekasz?

Przesunęła się w wannie. Nie siedziała już bokiem do mnie, ale naprzeciwko. Wystawiła swoje piersi, rozchyliła nogi. W mgnieniu oka zdjęła spodnie i teraz miała na sobie tylko majtki – niebieskie, koronkowe. Widniała na nich wilgotna plama. Albo wanna była mokra, albo z cipki Asi aż sięsączyło.

– Tylko nie na twarz, bo potem wszystko poleci na włosy, ok?

– OK – odpowiedziałem, zanim dotarło do mnie, co właściwie Asia chce, żebymzrobił.

Mój penis był zupełnie sztywny. Okropnie chciało mi się lać. A dziewczyna prężyła przede mną swoje soczyste cycki i chciała, żebym się na nie zeszczał. Tego jeszcze nie było. Wiele razy spuszczałem się chyba na każdy fragment kobiecego ciała – na twarz, do ust, na piersi, pośladki, w tyłek i w cipkę – ale jeszcze nigdy na nikogo niesikałem.

Nie wiedziałem, co właściwie o tymmyśleć.

Ona to lubiła. Lubiła czuć ciepło moczu na sobie – tyle zrozumiałem. Podobnie musiało być, gdy się na nią tryskało – sperma też jest ciepła, do tego gęsta, przyjemniejsza, ale jest jejmniej.

Asia pewnie by jęczała, gdybym teraz na nią trysnął białąstrugą.

Ale chciała najpierw czegośinnego.

Wziąłem do ręki penisa i na siłę go obniżyłem. Wyrywał się, chciał stać tak jak wcześniej, ale w tej formie nadawał się jedynie do obciągania, a nie do sikania. Dlatego wcześniej nie trafiłem doubikacji.

Rzeczywiście znacznie łatwiej byłoby trafić w to obfite, smakowite ciało. Chętniej jednak bym je teraz wypieścił w inny sposób. Może później do tego dojdzie? Miałem opory. Może Asia wcale nie będzie chciała robić niczego więcej? Być może miała fetysz, który w zupełności jejwystarczał.

Patrzyła na mnie wyczekująco. Zsunęła szybko majtki, jednak tak, aby nie pokazać mi tajemnicy tkwiącej pomiędzyudami.

A ja trzymałem kutasa, nakierowałem go już chwilę wcześniej i teraz skupiałem się. O ile sikanie przy wzwodzie w normalnych warunkach jest wyczynem, o tyle w momencie, gdy ktoś na ciebie patrzy, jest jeszczetrudniejsze.

Ale ona chyba o tymwiedziała.

Czekałacierpliwie.

Ciekaw byłem, ilu facetów sikało już na tę niepozorną Asię, która na każdej imprezie była raczej cicha, skryta, trzymała się na uboczu i jedynie gadała z tymi, którzy sami do niejpodchodzili.

Gdy o tym pomyślałem, z penisa wyciekło mi kilka kropli złotego moczu. Skapnęły na brzeg wanny. Asia popatrzyła na mnie z dezaprobatą, ale w tym samym momencie mój kutas aż wyrwał się, gdy wystrzeliła z niego złota struga i uderzyła w twarzdziewczyny.

Szybko go obniżyłem, ale widziałem, jak po ustach i brodzie Asi spływa mójmocz.

Zamarłem.

Już chciałem zacząć ją przepraszać, ale…

– Całe szczęście, że nie poleciało na włosy. – Uśmiechnęła się, odgięła do tyłu i kontemplowała tęchwilę.

Nie wiedziałem, co myśleć o tym, że sikałem właśnie na te słodkie piersi Asi, na jej brzuch, do pępka, między fałdki nad podkurczonymi nogami, na jej owłosione łono, zakrywające cipkę, wyglądającą zapewne jak świeżo upieczonabułeczka.

Całe ciało miała naznaczone teraz złotymi ścieżkami. Zamknęła oczy i napawała się chwilą, która ostatecznie potrwała może z dziesięć, piętnaście sekund. A zbierałem się do tego przynajmniej dwa razydłużej.

W końcu wyleciało ze mnie już wszystko, a penis opadł. Mógł odetchnąć po przepuszczeniu przez siebie naprawdę dużej ilościpłynu.

– Podejdź – powiedziałaAsia.

Przybliżyłem się jeszcze bardziej, choć już wcześniej stałem przecież przy samej wannie. Nachyliłem się więc mocno w stronę Asi, a ona otworzyła usta i językiem zlizała ostatnie krople, które nie spłynęły z fiuta. Potem wsunęła go sobie delikatnie w usta – czułem na pulsującym, znów pęczniejącym penisie jej delikatny język, czułem, jak dotyka jej policzków, jak jej usta zasysajągo.

Ssała kutasa jaklizaka.

Wypuściła go na chwilę, oblizała jak po dobrym deserze, po czym ostatni raz go dotknęła – sam czubek, z którego zsunęła się jużskóra.

Pogładziła mnie pojajkach.

– To było naprawdę przyjemne – powiedziała.

Patrzyła na mnieintensywnie.

– Tobie też się podobało? – spytała.

Nie do końca wiedziałem, co mamodpowiedzieć.

– Tak, bardzo – skłamałem.

Choć to doświadczenie było nietypowe i podniecające, to jednak nie wiedziałem, czy chciałbym jepowtórzyć.

– Musimy to kiedyś powtórzyć. – Asia chyba czytała mi w myślach i chciała, abym uznawał jej wersję zasłuszną.

– Jasne, czemunie.

– Super. – Popatrzyła na mnie zawadiacko, jakby zabawa dopiero się zaczynała. I tak właśnie było, ponieważ powiedziała nagle: – A teraz sobiezwal.

Powrót

Patrzyłem na niązdziwiony.

– Jakto?

– No normalnie. Stój tu przede mną i zacznij go masować. Tylko tak naprawdęmocno.

Wziąłem więc penisa w dłoń. Był jeszcze trochę wilgotny, dlatego swobodnie ściągnąłem z niego skórę i raz po raz powtarzałem tęczynność.

Dziewczyna wzięła swoje piersi w dłonie i zaczęła się nimibawić.

Podtrzymywała je od spodu i kciukami masowała mokre od moczu sutki. Czasem oblizywała palce, smakując złoty napój, czasem śliniła je też, aby był jeszcze lepszypoślizg.

Potem jedną dłoń zsunęła niżej i zaczęła drapać swoje owłosione łono. Gładziła mokre włoski, czasem zsuwała paluszek niżej, wsuwała go w siebie, ale ja nie widziałem jej cipki. Bardzo tego chciałem. Już postanowiłem poprosić, aby Asia wypięła się w moją stronę, żebym mógł zobaczyć obie jej szparki i może wepchnąć w którąś kutasa, lecz w tym samym momencie poczułem, że za chwilęwytrysnę.

– Już? – spytała, znów jakby czytając mi wmyślach.

Musiała naprawdę dobrze znać język męskiegociała.

Kiwnąłem głową, a ona nachyliła się. Przejęła ster. Wsunęła sobie koniuszek penisa w usta i zaczęła mi walić jedną ręką, a drugą wsunęła mi międzynogi.

Jednocześnie dotykała mojego owłosionego odbytu i ogolonych jąder. Masowała oba te miejsca, a to sprawiło, że moja sperma wytrysnęła w usta Asi równie mocno i gwałtownie co wcześniejmocz.

Aż sam się zdziwiłem, że tak szybko się tostało.

Uśmiechnęła się szeroko, ale nie wyjmowała go z ust. Czekała, aż wszystko wypłynie. Potem znów się odchyliła i otworzyła usta. Widziałem na jej języku naprawdę dużo spermy, którą teraz wypluła. Spłynęła jej po brodzie i trafiła między piersi. Wtedy Asia dłonią rozprowadziła ją po nich, po sutkach, brzuchu. Smarowała się nią jakkremem.

– Uwielbiam to ciepło, tę wilgoć. Nic innego nie jest tak przyjemne jak świeżasperma.

W odpowiedzi tylko sięuśmiechnąłem.

Wtedy Asia wstała. Nadmiar moczu i spermy spłynął do wanny. Dziewczyna nachyliła się i pocałowała mnie – mocno, długo, z języczkiem. Czułem swoją spermę – jej ciepło, dziwny i nieznany mi dotąd smak. Na szczęście nie było jej wiele. To wywołało jednak we mnie konsternację. Ale nie potrafiłem oderwać się od ust dziewczyny. Czekałem, aż ona skończy mnie całować. Nie chciałem psuć tej chwili, widziałem, jak dobrze jej teraz jest. Mi również nie było źle. Zawsze otwierałem się na nowe doznania, a muszę przyznać, że Asia naprawdę mnie zaskoczyła. I to bardzopozytywnie.

– To było super – mruknęła, po czym z powrotem usiadła w wannie i zaczęła sięmyć.

– Tak, było super – przyznałem jejrację.

Podciągnąłem bokserki, spodnie.

Potem usiadłem na podłodze i zapatrzyłem się wdziewczynę.

– Masz piękneciało.

Asia uśmiechnęłasię.

– Wiem, dziękuję.

Nie była wielką pięknością. Ciało miała bardzo przyjemne, ale nie wiedziałem, że się sama sobie tak bardzo podoba. Chciałem być po prostu uprzejmy. Co nie zmienia faktu, że bardzo mnie podniecała. Choć wiele kobiet mnie podniecało – w różnym wieku, o różnej wadze, posturze i takdalej.

– Co teraz zrobisz? – spytała.

– To znaczykiedy?

– Jak wyjdziesz złazienki.

Zamyśliłem się nachwilę.

– Chyba wrócę do domu. Już mi się nie chce siedzieć na tej imprezie, nie jest zbytciekawa.

– Też mi się tak wydaje. I też już chyba uciekam. Poczekasz na mnie? To razemwyjdziemy.

– Jasne.

Patrzyłem, jak się delikatnie namydla, a potem spłukuje pianę. Wzięła w końcu jakiś ręcznik, wytarła się i wyszła z wanny. Wciąż nie mogłem dostrzec między dość dużymi udami jej cipki. Nie rozchylała nóg. Mogłem patrzeć tylko na piersi, falujące przyjemnie przy każdym ruchu, choć teraz, gdy już się spuściłem, o wiele mniej się nimipodniecałem.

Taka już natura faceta, że gdy wytryśnie, to odpływa z niego część emocji iuczuć.

Ubrała się i razem wyszliśmy z łazienki. Nikt nas nie zauważył, nikt też chyba nie dostrzegł naszej wcześniejszej nieobecności, bo wszyscy dobrze się bawili w salonie. Kamil również. Nawet nie rzucił żadnego głupiego żartu, gdy powiedzieliśmy mu, że wychodzimy. Nawalił się mocno. Tak samo jak inni. Ze mnie uszedł już cały alkohol, Asia natomiast chyba w ogóle nie była pijana, za co ją podziwiałem. Ja wiele perwersji mógłbym dokonać tylko po alkoholu, nigdy na trzeźwo. Choć może paliła wcześniej zioło, tego niewiedziałem.

Wyszliśmy z bloku. Nawet na zewnątrz było słychać muzykę płynącą z mieszkaniaKamila.

– W którą stronę idziesz? – spytałaAsia.

– Na przystanek dziesiątki. Aty?

– Na jedenastkę. To paradoksalnie w przeciwną stronę. Miło było, pa.

– Bardzo miło – odparłem. – Dobrejnocy.

Asia odwróciła się i ruszyła przed siebie. Ja stałem i patrzyłem, jak powoli znika w mroku miasta. Przez chwilę miałem ochotę za nią pójść. Spodziewałem się, że się do mnie odwróci, rzuci mi ostatnie spojrzenie, a wtedy miałbym zupełną pewność, że powinienem za niąruszyć.

Zamiast tego stałem i tylko patrzyłem, jak jej sylwetka rozpływa się, a potem znika za rogiembudynku.

Poszedłem na swójprzystanek.

Chciało mi się spać. Nie miałem już ochoty na siedzenie na nudnej imprezie. Wolałem wrócić do siebie i zasnąć, żeby rano na spokojnie wstać. Następnego dnia miałem warsztatyrysunku.

W pół godziny dojechałem do siebie. Mieszkałem w dziesięciopiętrowym budynku, który śmierdział śmieciami zalegającymi w zsypie i mieszkającymi na samej górze menelami. Ale dzięki temu, że blok był tak wysoki i wielu było mieszkańców, to nie musiałem nikogo znać, nikomu mówić „dzień dobry”. Byłem wiecznym nieznajomym. Rozpoznawaliśmy się z sąsiadką z tej samej klatki, ale bez jakiejś specjalnej sympatii czyzażyłości.

Mieszkałem w dwupokojowym mieszkaniu na siódmym piętrze. Dotarłem tam windą. Czasem chodziłem schodami, ale raczej wtedy, gdy byłem wkurzony i potrzebowałem rozładować napięcie. Albo pijany, a podróż autobusem nie sprawiła, że wytrzeźwiałem, a chciałem spokojnie zasnąć, bez rzygania. Tym razem było zupełnie spokojnie, więc winda pozostawała najlepsząopcją.

Byłem padnięty, nie było czegorozładowywać.

Wszedłem cicho do mieszkania. Zdjąłem buty. Od razu też zacząłem zdejmować spodnie, koszulkę. Bokserki i skarpetki ściągnąłem w łazience, gdzie wrzuciłem je do kosza na brudnąbieliznę.

Zaraz potem od razu przeszedłem dołóżka.

– Co takszybko?

Spod kołdry wyłoniła się twarz Moniki, mojejdziewczyny.

– Drętwo było – odparłem.

– Takzupełnie?

– Mhm – potwierdziłem bez jakichkolwiek emocji wgłosie.

– Notrudno.

Odwróciła się na bok, plecami domnie.

– Dobranoc – mruknęła.

– Dobranoc.

Przykryłem swoje nagie ciało kołdrą. Uwielbiałem spać nago. To było najbardziej komfortowe. No i sprawiało, że częściej mogło dochodzić do gorących zbliżeń. Teraz jednak o żadnym nie myślałem w kontekście Moniki. Cały czas wyobrażałem sobie ciało Asi. Myśląc o jej oblanych moczem sutkach, w końcuzasnąłem.

Wymiana spermy

Obudził mnie dotyk Moniki. Ona jeszcze spała. Objęła mnie przez sen, tak jak robiła to wiele razy na początku naszego związku. Teraz było to raczej rzadkie i chyba dlatego sięobudziłem.

Leżała tuż obok mnie. Kołdra zwinęła się między nami. Było zbyt ciepło, żeby się przykrywać. Ostatnie dni sierpnia, a grzało jak w lipcu. Dlatego spaliśmy przy otwartym oknie, ja bez ubrań, a Monika w bardzo cienkiej i skąpej piżamie. Składały się na nią króciutkie, różowe spodenki, bardzo mocno odsłaniające kształtne, jędrne pośladki, i bluzka, która zakrywała piersi tylko wtedy, gdy Monika stała. Gdy się kładła, wyskakiwały na zewnątrz, a każdego ranka budziła się z materiałem podwiniętym pod szyją i piersiami odsłoniętymi wpełni.

Nie inaczej było tym razem. Uwielbiałemto.

Miała naprawdę piękny biust. Asia i większość dziewczyn, których ciała w życiu widziałem, mogły się schować. Monika miała miseczki D, była to więc wielkość idealna – i do pieszczenia dłońmi, i patrzenia. Sutki ciemne, nie za duże i nie za małe. Twarde i gładkie, zawsze przebijające przez ubranie, gdy nie nosiła stanika. A czasem się jej to zdarzało, szczególnie gdy cały dzień byliśmy w mieszkaniu i nie trzeba było nigdziewychodzić.

Płaski, troszkę umięśniony brzuch, niżej smukłe uda, pomiędzy którymi widoczna była różowa cipka o delikatnie wywiniętych na zewnątrz wargach sromowych i z wąskim paskiem włosków ponadnimi.

Złapałem ją za pośladek i ścisnąłem, tym samym odsłaniając rowek między dwiema półkulami piękna. Monika jedną nogę miała podkurczoną, dzięki czemu mogłem teraz spojrzeć na jej smakowitą, ciemną dziurkę, której dziewczyna zawsze strzegła jak trzeciego oka w głowie. Tylko czasem, bardzo rzadko, pozwała mi wsunąć w nią paluszek, ale zaraz potem, niestety, mówiła, żebym jednakprzestał.

Jedynie raz uprawialiśmy seks analny. Choć to za dużo powiedziane. Chciałem spróbować, a ona w końcu się zgodziła. Ale nie wyszło. Za bardzo się spinała i bardzo ją przez to bolało. Nie wsunąłem w nią nawet koniuszka penisa, choć próbowałem przez kilkaminut.

Jej tyłek był tak zajebisty, dziurka smakowita i kusząca, a ona prawie w ogóle nie dawała mi się do niej dobierać. Tylko gdy robiłem jej minetkę, to często schodziłem językiem niżej i lizałem tę cudowną dziurkę. Ale nie za mocno, bo wiele razy Monika chciała, żebymprzestał.

Nauczyłem się już, jak robić, żeby nie miała pretensji, a tym samym, żeby nie psuć namzabawy.

Seks z Moniką był naprawdę dobry, a sama jej obecność sprawiała mi już bardzo dużą przyjemność. Była moją szczęśliwą przystanią, moim ukochanym, domowym portem, do którego wracałem z niegasnącą miłością i uwielbieniem. Z satysfakcją płynącą z każdego wymienionego z nią słowa, dotyku, pocałunku, uścisku.

Z nikim nie czułem się tak dobrze jak z nią. Z nikim nie potrafiłbym się dogadywać tak dobrze jak z nią. Z nikim innym też nie chciałbym być tak naprawdę – nie na chwilę, lecz nastałe.

Tę stabilizację mogła mi zapewnić tylkoMonika.

***

Pośliniłem palec i potarłem nim jej odsłoniętą cipkę – różową, o krótkich wargach sromowych. Potem polizałem go znów i wsunąłem w Monikę. Kilka ruchów wystarczyło, aby się obudziła. Nie otworzyła jeszcze oczu, ale za to mruknęła zprzyjemności.

Podniosłem się i obróciłem tak, aby mieć twarz między jej nogami. Rozchyliłem je delikatnie i zachłannie zacząłem lizać słodki róż. Po kilkunastu sekundach poczułem dłoń Moniki na moich jajkach, a potem usta napenisie.

Uwielbiałem takieporanki.

Pobudka nie trwała jednak zbytdługo.

Monika doszła bardzo szybko. A gdy tylko szczytowała, mocno zacisnęła dłoń na moich jajkach i zassała penisa. Taka gwałtowność pod koniec seksu oralnego sprawiała, że nagle kończyłem szybciej, niż się tego spodziewałem. Poczułem, jak wypływa ze mnie ciepła sperma, lecz czułem także, że Monika nie wyjęła penisa z ust. Dopiero gdy targnęły mną dwa ostatnie spazmy rozkoszy, wysunęła go, a wtedy zadrżałem kolejny raz i dwie ostatnie smugi nasienia trafiły w jejusta.

Nie lubiła smaku spermy. Nie lubiła czuć jej na twarzy. Jak chyba większość kobiet. Przynajmniej tak miała duża część tych, którespotkałem.

Dziewczyna szybko otarła usta czystą dłonią, jednocześnie wystawiając język i pozwalając spłynąć spermie z języka na prześcieradło. Na szczęście nie było tego wiele, ale Monika i tak byłaskrzywiona.

Podniosłem się i usiadłem tuż obok niej. Mój penis flaczał, a Monika cały czas przecierała twarz, nieświadomie jednak rozsmarowując spermę na ustach i brodzie. Było jej tam na tyle dużo, że zrobiła sobie w ten sposób maseczkę na twarz. Widziałem delikatną warstwę bieli na jej ustach i wokół nich. Miałem ochotę pocałować teraz dziewczynę, ale się powstrzymałem. To nie była Asia, która sama pragnęła tego, o czym ja rzadko myślałem. To była Monika, dziewczyna, z którą zasady dotyczące seksu zostały już dawno temuustalone.

Trudno było cokolwiek zmieniać w łóżku, gdy od roku robiło się praktycznie to samo. Na początku człowiek próbował nowych rzeczy, a gdy się przyjmowały, to je potem powtarzał tygodniami. Lecz gdy pojawiała się w pewnym momencie chęć na coś nowego, to pojawiała się obawa przed niezrozumieniem z tej drugiejstrony.

Gdybym teraz powiedział Monice, że chcę spróbować swojej spermy, to by mnie wyśmiała, nazwała zbokiem. Gdybym chciał się na nią wysikać, to z marszu by mnie wyzwała, zamiast zastanowić się nad ewentualnymi pozytywami. Nie chodzi mi tu jednak o samo sikanie, ale o inne przyjemności, których nazwanie głośno budziło we mnie dużą krępację. Mimo że znakomicie dogadywałem się zMoniką.

Głupota.

Z jednej strony marzyło się o wyuzdanym seksie, czasem go uprawiało, ale gdy przychodził czas na nowości, to człowiek obawiał się bycia negatywnie ocenionym, krzywego spojrzenia, wyśmiania czy czegokolwiekinnego.

Dlatego najlepiej było już na samym początku związku próbować czego się tylko dało, gdy jeszcze się z dziewczyną docierało, poznawało, akceptowało wzajemne potrzeby iprzyjemności.

Trójkącik? Na początku Monika zapewne sama wybrałaby nam towarzyszkę lub towarzysza do takiej zabawy, ale teraz byłem pewny, że by to nieprzeszło.

Takie właśnie myśli błąkały mi się po głowie, gdy patrzyłem na zasychającą spermę na twarzyMoniki.

– Dzień dobry – powiedziałem, a ona uśmiechnęłasię.

– Dzień dobry – odparła słodko. – Lubię takieporanki.

– Jateż.

Wstałem, przeciągnąłem się. Spojrzałem na zegarek. Dochodziła godzinaósma.

– Czemu wstajesz tak wcześnie? – spytała.

– Dziś mamwarsztaty.

– No tak. Trudno.

– A co? Miałaś jakieś plany dla nas nadziś?

– Nie, po prostu… – Nie wiem czemu, ale miała speszony głos, jakby obawiała się pytania, które właśnie zadałem i jakby nie wiedziała, co powinna mi odpowiedzieć. – Fajnie byłoby chociaż zjeść razem śniadanie. Napić siękawy…

– No, niestety… Chyba się nie wyrobię. Na razie idę pod prysznic. Ale na wspólną kawę może znajdzie cięczas.

Wczoraj zupełnie nie miałem siły na umycie się. Choć wróciłem około północy, to jednak moje możliwości chyba się kurczyły, bo z imprezy na imprezę musiałem wracać do mieszkania corazwcześniej.

Na szczęście imprezować w ogóle mogłem. Mieszkanie dawno temu wynajęli mi rodzice i wciąż je opłacali, zupełnie nie zwracając uwagi na koszty i moje dorosłe życie, więc w tej kwestii o nic nie musiałem się martwić. Monika dorzucała się do opłat, ale to była czystaformalność.

Nie miałem stałej pracy. Monika też, na razie dorabiała sobie w salonie urody, który mało mnie obchodził. Właściwie nie wiedziałem nawet, czy maluje tam paznokcie, czy zamiata. Wciąż pomagali jej rodzice. Robiła studia podyplomowe, a oni obiecali, że będą ją wspierać aż do samego końcaedukacji.

Żyć nie umierać, choć obojgu nam było bliżej trzydziestki niż dwudziestki, więc wiek już osiągaliśmynieprzyjemny.

Ja sprzedawałem swoje rysunki, które tworzyłem po nocach. Skończyłem licencjat z kulturoznawstwa, magisterkę zdałem zaocznie, a teraz wmawiałem rodzicom, że tak jak Monika robiępodyplomówkę.

Chcę trochę poużywać życia. Potem znajdę sobie jakąśpracę.

Wszedłem do łazienki, małej jak buda dla psa, w której można było zrobić tylko krok od drzwi do położonych blisko siebie ubikacji i kabiny prysznicowej. Po prawej wetknięto jeszcze umywalkę, ale na tyle małą, że stała się praktycznieniezauważalna.

Wszedłem pod prysznic i zacząłem się mydlić. Ustawiłem ciepłąwodę.

Stojąc pod strugą, kontemplując jej przyjemną wilgoć i wysoką temperaturę, pomyślałem o Asi, która być może w tej chwili, pod prysznicem albo w wannie, obmywała się, jednocześnie sikając po nogach. Taka scena wydała mi się równie komiczna co absurdalna, jednak pamiętając, z jaką powagą mówiła o tym dziewczyna, zdawałem sobie sprawę, że właściwie nie było się z czego śmiać. Tak samo zresztą jak z tego, że drapałem się teraz po jajkach. Nie był to gburowaty odruch, kojarzony szczególnie ze starymi facetami, którzy nie mogą się powstrzymać przed gmeraniem przy fiucie w miejscu publicznym, ale sprawianie sobie erotycznejprzyjemności.

Też się właśnie wysikałem, ale nie miało to żadnego podtekstu. Ot, naszła mnie potrzeba, musiałem się też pozbyć resztekspermy.

Tak samo jak fetysz sikania działało podobno wstrzymywanie wypróżnienia się. Kiedyś o tym czytałem. Siadało się na pięcie, napinało mięśnie, jakby się siedziało na ubikacji, i jednocześnie powstrzymywało przed zrobieniem pod siebie. To podobno przejaw analnego podniecania i spełniania erotycznej potrzeby. Szczególnie jednak objawiało się to w wiekudziecięcym.

– Dorian?

Usłyszałem pukanie dodrzwi.

Zakręciłemwodę.

– Tak? – odkrzyknąłem inasłuchiwałem.

– Muszęwyjść.

Monika miała trochę niepewny głos. Jakby coś sięstało.

– Agdzie?

– Iwona napisała. – Iwona była jej koleżanką, która wkręciła Monikę do salonu urody. – Powiedziała, że jestempotrzebna.

– NoOK.

– To widzimy się wieczoremjakoś.

Czemu dopiero wieczorem?, pomyślałem, ale nie chciało mi się teraz drążyć tematu. Najwyżej później do niej napiszę albozadzwonię.

– Jasne. Pa.

– Pa.

Wiedziałem, że coś sięświęci.

Wyszedłem spod prysznica i wytarłem się. Poczekałem, aż usłyszę stuknięcie zamykanych drzwi. Wtedy opuściłem łazienkę i stanąłem przy oknie. Czekałem. W końcu dostrzegłem, jak Monika idzie chodnikiem. Miała przyspieszony krok, zmierzała w stronę pobliskiego bloku. Tuż obok niego znajdowała się rzadko uczęszczana przez samochody ulica, obok ciągnął się rząd niskich drzewek. Tylko dzięki temu mogłem dostrzec między gałęziami, że do Moniki w pewnym momencie podchodzi jakiś chłopak i namiętnie całuje ją w usta – długo i zuczuciem.

Zamarłem.

Nawet nie poczekał, aż Monika odejdzie dalej, aż zniknie z mojego polawidzenia.

Bezczelnycham.

Miałem jedynie nadzieję, że smakuje mu moja sperma, którą właśnie zlizywał z ustMoniki.

Pełny kształt

Asia stanęła przed lustrem w pokoju. Było duże, wysokie na dwa metry, sięgające niemal pod sufit, i szerokie na jakieś pół metra. Po lewej stał rozłożysty kwiat, po prawej zaś niska półka, a na niej kilka książek, zdjęć, dwa małe kaktusy izegarek.

Lustro oprawione zostało w białozłotą ramę. Wyglądało niesamowicie. Jednak ta piękna otoczka nie sprawiała, że Asia bardziej się sobie podobała, patrząc na ozdobne odbicie swojegociała.

Była zupełnie naga. Szła właśnie pod prysznic, ale na chwilę przystanęła i zapatrzyła się na siebie. Nie lubiła za bardzo swojej sylwetki. Była aktualnie pomiędzy byciem „normalną” a puszystą. Jakiś czas temu Asia mocno schudła, bo uważała, że to pozwoli jej dostrzec więcej swojego piękna. Smukłe nogi, płaski brzuch, drobne piersi. Okazało się jednak, że mimo niskiej wagi nie była idealna. Dziwny kształt ud uwydatnił się, krzywa postawa była znacznie bardziej widoczna. Tylko piersi były zadowalające, ale jakby zamałe.

Pół roku temu doszła do wniosku, że to nie o to chodzi. Nie tędy droga. Znacznie lepiej czuła się przy swojej poprzedniej wadze, jednak to wciąż nie było to. Dlatego postanowiła przytyć jeszcze o przynajmniej pięć kilogramów. Cel zostałosiągnięty.

Miała pełne piersi, uda nabrały odpowiedniego kształtu, sylwetka się nie poprawiła, ale gdy była bardziej obła, to mniej zwracało się uwagę na to, że jest skrzywiona. Pojawiły się wałki tłuszczu na brzuchu, trochę na ramionach. Nie były zbytestetyczne.

Jeszcze.

Asia, przypatrując się nowemu trendowi w świecie mody, trendowi plus size, wiedziała, że to jeszcze nie jest moment, żeby społeczeństwo ślepo akceptowało podobny wyglądał, ale coraz lepiej przyswajało. A jej te wałki zaczynały bardzo siępodobać.

Jeszcze pięć, może osiem kilogramów. Wtedy ciało nabierze charakterystycznego kształtu, tłuszcz nie będzie sprawiał wrażenia niezdrowego nabrzmienia, ale wymodeluje brzuch, ręce i uda w nietypowy, ale za to pięknysposób.

Asia każdego dnia coraz bardziej zakochiwała się w nadmiarze ciała. Własnego ciała. Czuła się w nim corazlepiej.

Choć wiele kobiet sądziło, że to niezdrowe i brzydkie, ona uważała zupełnie inaczej. Potrzebowała przede wszystkim własnego szacunku i zrozumienia, nie innych. I to teraz sobiedawała.

Spełnienie.

A jak się okazywało, coraz więcej facetów dawało do zrozumienia, że chude deski wcale nie są fajne. Dobre są piersi, które można naprawdę wypieścić, uda, które można gryźć i ugniatać, pośladki, które można masować i którym można dawać klapsy, patrząc, jak falują, jak uginają się, co sprawia obu stronom prawdziwąprzyjemność.

Uśmiechnęła się do swojego odbicia i wyszła nakorytarz.

Nie była sama w mieszkaniu. Obok w pokoju siedziała jej współlokatorka, w kolejnym – druga, do której właśnie przyszedł chłopak. Ale Asi nie krępowała obecność innych osób. Nie wstydziła się pokazywać swojego ciała – choć nie było to nachalne, bo przecież nikomu nie kazała na siebie patrzeć. Ot, gdyby akurat ktoś wyszedł z pokoju, to by się nie zaczerwieniła i nie spłoszyła jak jakaś małolata, której jeszcze nie widział żadenfacet.

***

Gdy wyszła spod prysznica, szczęśliwsza, bo bogatsza o kolejny orgazm, przyjemność, którą dostarczała swojemu ciału każdego dnia, wiedziała, co chce dziś zrobić. Cały czas biła się z myślami, czy to dobry pomysł, czy powinna, czy wypada. Teraz jednak doszła do wniosku, że jedyne, czego naprawdę pragnie, to odezwać się do Doriana. Czuła, że to, co zrobili, to jeszcze nie wszystko. Wiele było przednimi.

Szkic

Dopiero gdy się ubrałem i wyszedłem z mieszkania, dotarło do mnie, co właściwiewidziałem.

Monika mniezdradzała.

Nie potrafiłem w touwierzyć.

Byłem jej pierwszym chłopakiem – nie kochankiem, oczywiście, ale pierwszym facetem na stałe. Każdego dnia mówiła, że mnie kocha, każdego dnia mnie przytulała i całowała. Każdego dnia była przy mnie, mieszkaliśmy razem, a teraz okazywało się, że ma kogoś na boku. Oczywiście sam postępowałem wbrew temu myśleniu, ale Monika o wszystkim wiedziała. Akceptowała to. Tymczasem ja nie zostałem o niczym poinformowany. Robiła to za moimi plecami, dlatego tak bardzo mnie todotknęło.

Byli kiedyś u mnie w mieszkaniu pod mojąnieobecność?

Całowali się na moimłóżku?

Pieprzyli pod moją kołdrą? Na mojej podłodze? Pod moimprysznicem?

On lizał jej cipkę, gdy ona siedziała na blacie wkuchni?

Ona mu obciągała, gdy palił przyoknie?

Nagle zacząłem widzieć tego fagasa w sytuacjach, w których brałem wraz z Moniką udział i aż się we mniegotowało.

Kurwa, kurwa, kurwa!

Musiałemzapalić.

Wziąłem wcześniej z mieszkania paczkę cameli, które paliłem, gdy nachodziła mnie duża ochota – najczęściej po alkoholu. Ale teraz potrzebowałem zabić stres i po prostu się czymś zająć. Więc szedłem szybko i paliłem. Nie chciałem jechać tramwajem ani autobusem. Postanowiłem pokonać drogę na ASP pieszo, choć to oznaczało około godzinnymarsz.

Potrzebowałem się rozluźnić iprzewietrzyć.

Nie mogłem pozbyć się sprzed oczu widoku Moniki całującej się z jakimś innym facetem. Choć nie do końca też wiedziałem, co właściwie czuję. Zazdrość? Strach przed stratą? Ból po dostrzeżeniuzdrady?

Szybko spalany papieros nie potrafił mi udzielić odpowiedzi. Dlatego zapaliłemkolejnego.

A potem jeszczejednego.

Gdy doszedłem pod ASP, wypaliłem niemal połowę paczki. W ustach czułem suszę, której nie potrafił zaradzić nawet litr wody. Piłem dalej, ale to nie pomagało ani na gardło, ani nanerwy.

W końcu usiadłem na murku. Do rozpoczęcia warsztatów zostało jeszcze pół godziny. Wychodząc z mieszkania, nie martwiłem się o czas. Po prostu musiałem opuścić tamto miejsce, zrobić coś zesobą.

Wyjąłem szkicownik, miękki ołówek i zacząłem rysować na szybko, cokolwiek. Dopiero to mnie uspokoiło. Kochałem rysować. Ale wiedziałem, że Monikę kocham równie mocno. Dlatego każda tworzona teraz postać miała tak naprawdę jejtwarz.

***

W końcu nadszedł czas warsztatów. To było już piąte spotkanie, znałem więc budynek ASP dość dobrze. A przynajmniej na odcinku między głównym wejściem a salą na trzecimpiętrze.

Zawsze się cieszyłem, że właśnie tam mieliśmy zajęcia. Dzięki temu mogłem zwiedzić pusty w czasie wakacji budynek, na którego ścianach wisiało mnóstwo inspirujących prac i którego sale były niezwykle kuszące. Czasem trafiało się, że któreś z pomieszczeń było otwarte, bo akurat ktoś w nim sprzątał albo naprawiał jakieś instalacje, malował ścianę. W pierwszym przypadku nigdy nie wchodziłem do środka, bo pani sprzątająca już raz mnie przykro wyprosiła, twierdząc, że nie mogę tam wchodzić. Gdy jednak w sali przebywał jakiś konserwator lub elektryk, to nie krępowałem się, a facet nie miał najmniejszego problemu z tym, żebym oglądał wszystko po kolei. Nikomu poza woźnymi nie przeszkadzało, że były wakacje i studenci raczej nie przychodzili nauczelnię.

Udało mi się już zwiedzić część parteru i kilka sal na pierwszym piętrze. Piętro drugie stało cały czas opustoszałe, a sale zamknięte. Na piętrze trzecim zawsze byli inni uczestnicy warsztatów albo prowadząca, więc nie chciałem rzucać się w oczy jako ten, który wchodzi wszędzie, nawet tam, gdzie nie jestproszony.

Dziś jednak nie miałem ochoty na zwiedzanie. Choć jedno z pomieszczeń zostało otwarte i nie dostrzegałem nikogo w środku, to jedynie zwolniłem kroku i ukradkiem zajrzałem do środka. Dostrzegłem wielką postać konia, stojącego tuż przy oknie, wychodzącym w tej części budynku na pobliski staw. Przed zwierzęciem, stojącym na podeście, ustawiono kilka sztalug, na żadnej jednak nie było kartonu, deski czypłótna.

Sala była martwa. Tak samo jak ten koń i kilka innych figurek, które kątem oka dostrzegłem na półce na końcupomieszczenia.

Udałem się od razu na trzecie piętro i wpadłem do sali, w której siedzieli już wszyscy. Byłem ostatni. Zająłem swoje miejsce, po lewej mając rząd okien, a po prawej sześć sztalug. Połowa osób zajęła już stanowiska, połowa stała w grupce i gadała. Nie znałem się z nimi, choć oni starali się zintegrować. Założyli grupę na Facebooku, raz nawet zorganizowali wspólny wypad na piwo – na samym początku, żeby się poznać. Połowa wyraziła entuzjazm – brzydsza połowa, dlatego ja nie poszedłem. Wszystkie inne osoby, które mogłyby znaleźć się w kręgu moich zainteresowań, najwyraźniej miały własne życie i nie potrzebowały dodatkowychznajomych.

W dobie Facebooka i Instagrama nadmiar płytkich znajomości był normą. Odstępstwa od niej cały czas jednak pozostawały w mniejszości i wiele osób dziwiło się, czemu niektórzy, w tym ja, niespecjalnie chcą się angażować w niepotrzebnekontakty.

Lubiłem poznawać nowe osoby, ale głównie wtedy, gdy naprawdę coś sobą reprezentowały. Przy czym za atuty nie uznawałem pokrywania ciała coraz większą liczbą tatuaży bądź kolczyków, czy też zarabiania pieniędzy na sterty markowych ubrań. Nie miałem nic przeciwko temu, dopóki dla kogoś tego typu czynności nie stawały się życiowymcelem.

Dla mnie celem było mazanie po kartkach. Racja. To mi dawało pieniądze, szczęście i satysfakcję. Ale rysowanie nie było całym moim życiem. Dochodzili do tego prawdziwi znajomi, którzy nie musieli być z tej samej branży i mogłem z nimi porozmawiać na wiele innych tematów. Dochodziła też dorywcza praca copywritera, której czasem siępoświęcałem.

Tymczasem zauważyłem, że wiele osób skupiało się tylko na jednej rzeczy i wokół niej budowało życie. Gdyby ta rzecz runęła, to życie upadało wraz z nią. Potrzebne są różne drogi. Życie musi być ciekawe, rozmaite, wielowymiarowe. Starałem się, aby w moim przypadku tak było. Choć muszę przyznać, że wielu uważa, że sam widzę tylko jedno – seks.

Ale tonieprawda.

***

– Dzień dobry. – W sali pojawiła się prowadząca i zaczęła mówić, choć jeszcze nawet nie zdążyła przekroczyć progu. – Cieszę się, że mimo upałów dotarliście wszyscy. – Dopiero teraz zamknęła drzwi i skierowała się ku umieszczonemu na środku sali podestowi. Stanęła na nim i mówiła dalej coś o pogodzie, a ja aż sprawdziłem temperaturę. Było dwadzieścia osiem stopni. Nie mało, ale, mój Boże!, przecież to była wręcz idealna pogoda. Jak można by było z jej powodu nie przychodzić na warsztaty, które się kochało i za które sięzapłaciło?

Wyjąłem z torby blok kartonu i przypiąłem dwa arkusze do sztalugi. Na wąskiej podpórce położyłem trzy ołówki o różnych poziomach twardości i węgiel – takie było zalecenie, aby na dzisiejsze zajęcia mieć ten podstawowy zestaw. Dodatkowo wziąłem jeszcze gumkę chlebową, zwykłą gumkę, czarną kredkę bambino, która doskonale nadawała się do pokrywania powierzchni lekką smugą barwy, i metalowy sztyft z rysikiem w kolorze sepii w środku. Lubiłem dodawać do węgla i ołówka różne detale w jesiennych barwach. Tym bardziej że tematem dzisiejszych warsztatów miała być martwanatura.

– Dzisiejszym tematem warsztatów jest martwa natura – powiedziała nagle prowadząca. Aż się wzdrygnąłem, bo pomyślałem, że sam wypowiedziałem na głos te słowa. Na szczęście to była ona. Przez przypadek w tym samym momencie mieliśmy w głowach dokładnie to samo. – Mam dla was kilka ciekawychrekwizytów.

Na podwyższeniu stał już stolik na kółkach. Na nim prowadząca postawiła teraz popiersie srebrnego manekina, a na nim z kolei ułożyła w kształt wieńca laurowego gałązkę z wierzby. Do tego na głowie manekina ustawiła dwa jabłka, jakby ktoś miał w nie zaraz strzelać złuku.

– Wiem, że ta martwa natura jest dość nietypowa, jednak zauważyłam, że nieco trudności sprawia wam jeszcze szkicowanie cieni na twarzy. Dlatego trochę musimy nad tympopracować.

Dupa tam, pomyślałem. Mnie to szło bardzo dobrze. Gorzej innym, ale najwyraźniej prowadząca nie chciała nikogo faworyzować ani dołować. Gdyby powiedziała, że tylko części to nie wychodzi, to ta część, która o tym wiedziała, poczułaby się źle. Poza tym dzisiejsze zajęcia dla osób takich jak ja mogłyby się wydać niepotrzebne. Najwyraźniej chciała mnie i może jeszcze dwóm innym osobom wmówić, że też mamy z tym problem. Tymczasem to było zwykłeuogólnienie.

Ale nie miałem zamiaru się na to nabierać. Tym bardziej że tydzień wcześniej mówiła, że rysowanie twarzy idzie mi znakomicie. Choć wtedy również był to manekin. Czekałem, aż nadejdzie czas na żywe osoby. Miałem dość płaskich facjat bezwyrazu.

– Na uwadze miejcie szczególnie fragment między brodą manekina a drugim jabłkiem. Szyję i postument możecie w zasadzie pominąć, chyba że starczy wam czasu. Zależy nam dziś na cieniach na twarzy i pomiędzy jabłkami, co utrudniać będąliście.

Nie utrudniają, pomyślałem, bo światło w pomieszczeniu było na tyle rozproszone, że brakowało wyraźnego kontrastowania. Już chciałem o tym powiedzieć, ale kobieta nagle podeszła do okien i zaczęła zaciągać rolety. Potem ustawiła na podeście wysoką lampkę i skierowała jej światło namanekina.

Zakląłem w myślach, całość bowiem zalały teraz drobne zawijasy szarości rzucane przez liście. Zupełnie nie miałem ochoty na tak szczegółowy szkic. Ale wiedziałem, że w przyszłości tego typu praktyka może mi się przydać. Tym bardziej odbębniona pod okiem doświadczonego wykładowcy z ASP, którym była Elżbieta Wysocka – niska kobieta przy kości o czarnych, dość krótko ściętych włosach i okrągłym kolczyku w płatku nosa. Tylko on mi się podobał w całej kobiecie. Oczywiście poza talentem. Niestety, nie miała żadnych zewnętrznych atutów. Wyglądała na około czterdzieści lat, była krępa i rzadko sięuśmiechała.

Wziąłem do ręki ołówek i zacząłem kreślić dwa koła, a potem faliste linie, mające być szybkim zarysem głowy jako podstawy do stworzenia konkretnegoszkicu.

– Pracujcie spokojnie. Za pół godziny przyjdę i zaczniemy powoli omawiać wasze wstępneszkice.

Kobieta wyszła, w dłoni trzymając telefon, paczkę papierosów i zapalniczkę. To był drugi jej plus poza talentem – gdy chodziła od osoby do osoby, to zawsze ładnie pachniała. Była dość tęga, ale nigdy nie śmierdziała potem. Zawsze czuć ją było perfumami, które w połączeniu z dymem papierosowym tworzyły przyjemną mieszankę. Szczególnie gdy sam od dawna niepaliłem.

Dusza artysty, mówiłem, myśląc o tym. Określałem tak zarówno prowadzącą, jak i siebie. Ją – bo miała swój styl, swoją renomę. Siebie – bo to doceniałem. I w ogólezauważałem.

Słyszałem, jak jeden z chłopaków (miał może dwadzieścia lat) nazwał ją „tłuściochem”. Miałem ochotę mu przyjebać. W domu niech sobie mówi o kobietach jak chce, ale o osobie o wielkim talencie, a tym bardziej o kobiecie, należy wypowiadać się zszacunkiem.

Poprostu.

Znów się zamyśliłem, zamiast rysować. Miałem tylko szybkie maźnięcia twardym ołówkiem, tymczasem koleś obok dość wyraźnie już nakreślił twarz – nos, usta, oczy umieszczone w przepołowionym okręgu, zaznaczającym proporcję i linięoczu.

Wychyliłem się, chcąc spojrzeć na popiersie, ale nagle tuż obok dostrzegłem Darię – dziewczynę, która rysowała wszystko z zupełnie innej perspektywy, widząc większą część tyłu głowy manekina, w czasie gdy ja widziałem jego lewe ucho i częśćnosa.

Daria była przeciętnej urody dziewczyną studiującą dziennikarstwo. Na pierwszej lekcji, będącej godziną zapoznawczą, mówiła, że kocha malować, ale nie wiąże z tym swojej przyszłości. To raczej pasja, której oddaję się na tyle często, że chcę, aby była ona nieco bardziej dopracowana. Nie profesjonalna, bo nie mam na tyle talentu – tak tookreśliła.

Prowadząca nigdy nie powiedziała jej, że ładnie rysuje, lecz też nie krytykowała przesadnie. Ale Daria wiedziała, na co się pisze – siedziała wśród ludzi, którzy mają prawdziwy talent. Ona miała zwykłą chęć, iskrę.

Doskonale ją rozumiałem. Sam kiedyś bardzo chciałem zostać pisarzem, ale nie potrafiłem tworzyć dobrych zdań. Często nawet poprawne pisanie sprawiało mi kłopot. Nie przeszkadza mi to jednak być copywriterem – odbyłem kiedyś kurs, dzięki czemu mogłem teraz pracować jako osoba pisząca krótkie notki na stronę internetową lokalnej gazety i redagująca teksty reklamowe dla każdego, kto aktualnie tego potrzebował, ale nie miał kasy, aby zapłacić profesjonaliście za ambitnytekst.

Byłem pospolitym rzemieślnikiem. Wyuczyłem się, ale nie posiadałemtalentu.

Nie wiem, czy Daria szukała czegoś podobnego – doświadczenia i nauki w temacie, mającym jej pomóc w znalezieniu pracy. Może po prostu prowadziła bloga albo stronę na Instagramie, gdzie publikowała proste komiksy. Może chciała zacząć robić jakieś gadżety z rysunkami, zacząć zarabiać na swojej pasji, ale potrzebowała wskazówekprofesjonalisty.

Cholera wie. I niespecjalnie tego dociekałem, bo Daria nie była zbyt ładna. A ja jestem człowiekiem, dla którego zaspokajanie zmysłu estetycznego jest czymś niezwykle ważnym. Nie będę przecież wąchał i kontemplował zapachu kwiatu, który mi się najzwyczajniej w świecie nie podoba. Dlatego jeszcze nie szukałem okazji, żeby ją bliżejpoznać.

Miała długie, ciemne włosy o jasnych pasemkach, co chyba wyszło z mody już kilka dobrych lat temu. Duże usta, pucołowatą twarz, choć nie była gruba. Dziwny śmiech. Posiadała niezbyt kształtną sylwetkę, ale jak się teraz okazywało – bardzo dużepiersi.

Zwróciła nagle moją uwagę, bo właśnie zdejmowała koszulę, pod którą miała czarny top na ramiączka. Akurat wygięła się do tyłu, wyjmując ręce z rękawów, gdy spojrzałem w jej stronę. Wypięła piersi, a te mocno uwydatniły się pod koszulką i jakby za małymstanikiem.

Może ma okres, pomyślałem. Wtedy piersi zawsze nabrzmiewają i są nieco większe, nieco gorzej mieszczą się w staniku, a przez to znacznie bardziej zachęcają do pieszczenia, całowania, zatapiania w nich twarzy i nie tylko. Co było dobre, bo wypływające spomiędzy nóg morze czerwone nie pozwalało na inne podboje. Choć i takie nierazmiewałem.

Bez różnicy, czy Daria miała okres, jej piersi wyglądały na większe niż zwykle. Inaczej już wcześniej zwróciłbym na nie uwagę. Albo dopiero teraz dziewczyna tak dobrze je wyeksponowała – dzięki obcisłej koszulce z dużym dekoltem, odkrywającym delikatne piegi po obu stronach smakowitegorowka.

Dostrzegła, że jej sięprzyglądam.

Puściłem oko, ale wtedy Daria schowała się za swoją sztalugą. Przesunąłem nieco krzesło, dzięki czemu znów mogłem ją doskonalewidzieć.

Zmieniłem kartkę na swoim miejscu pracy i od razu wziąłem do ręki ołówek, którym zazwyczaj poprawiałem szczegółowy szkic. Teraz jednak nie było czasu na bawienie się w podchody. Od razu przeszedłem dorzeczy.

Najpierw naszkicowałem twarz. W razie, gdyby ktoś zajrzał mi przez ramię, to nie mógłby powiedzieć, że nic nie robię. Na szczęście prowadzącej wciąż nie było, a najbliższa osoba siedziała odwrócona do mnie bokiem, więc miałem niemal pełną swobodę. Dlatego mogłem zająć się nowymrysunkiem.

Gdy twarz Darii była mniej więcej skończona (stworzyłem ją w stylu minimalistycznym, najwięcej uwagi poświęcając ustom i piegom na twarzy) przeszedłem niżej. Dwiema liniami naszkicowałem barki i zewnętrzne krawędzie ramion, sięgające do samego dołu kartki. To były dwa szybkie pociągnięcia. Mogły się nie udać, mogły być krzywe bądź w złych proporcjach. Wyszły idealnie, choć nie do końca realistycznie. Daria miała bowiem dość szerokie ramiona, pomiędzy którymi piersi nie wyglądały tak dobrze jak na moimrysunku.

Dzięki wąskim barkom dwie półkule w centrum całego rysunku prezentowały sięmonumentalnie.

Były kształtne, jędrne, napięte i kusząco skierowane w stronęoglądającego.

Aż mi stanął. Znacznie bardziej, gdy dorysowałem dwa duże sutki – twarde, wprost idealne dossania.

Przyznaję, że mój rysunek podniecał mnie równie mocno co wyobrażenie schowanych pod koszulką piersi Darii. Na rysunku były bardziej realne, boodkryte.

Nie dbałem o to, czy dobrze odwzorowuję rzeczywistość, ważne było, aby to piękno przypisać do ciała Darii i tym samym dodać jejwalorów.

Widziała, że co chwila na nią spoglądam, ale chyba jej to nie przeszkadzało, bo ani razu nie rzuciła mi zdenerwowanego czy chociażby zdegustowanegospojrzenia.

Może nawet jej się topodobało.

– No, no, Dorian, nieźle. – Aż podskoczyłem na dźwięk głosu prowadzącej. Z przyspieszonym biciem serca odwróciłem głowę i dostrzegłem postać kobiety tuż za mną. – Nieźle fantazjujesz o tymmanekinie.

Dwie osoby spojrzały na mnie – koleś siedzący obok mnie i fajna dupa obok niego, która dziś wyglądała na schlaną iniewyspaną.

– Cóż… – zacząłem. – Chciałem go niecoubogacić.

Zza sztalugi wychyliła się Daria i posłała mi uśmiech. Chyba myślała, że zrobiłem połączenie martwej natury i jej postaci. To musiałoby być kuriozalne, nie chciałem nawet wiedzieć, jak dziewczyna to sobie wyobrażała. O ile w ogóle myślała nad tym, co rysowałem od półgodziny.

– Może jednak skup się na cieniach i tym, co właściwie widzisz przed sobą, OK? – Pani Wysocka rzuciła mi uśmiech, ale po chwili skarciła mnie intensywnymspojrzeniem.

– Oczywiście. Już się za tozabieram.

Odsłoniłem szkic manekina, który wcześniejstworzyłem.

Kobieta poklepała mnie po ramieniu i przeszła do Karola. Była niemal bezszelestna. Prawie nie było słychać jej kroków. A przez zapatrzenie w Darię i rysunek nie zauważyłem, jak do mnie wtedypodeszła.

Czemu akurat do mnie pierwszego, skoro siedziałem najdalej oddrzwi?

Nie wiem, ale to trochę połechtało mojeego.

Pociągnąłem nosem, chcąc poczuć woń jej perfum i dymu nikotynowego. Już się rozpływały, ale poczułem te dwie nuty zapachowe, które dały mi siłę na dokończenie rysunkuDarii.

Przedstawiłem ją od pasa w górę. Miała płaski brzuch, smukłe ramiona i szyję, uwydatnione kości policzkowe oraz piegi. I oczywiście piersi, które teraz delikatnie doprecyzowałem, nadałem im kształt węglem i mocno zaakcentowałem, malując sepiąsutki.

Spojrzałem na Darię, a potem na swoje krocze. Mój twardy penis był bardzowidoczny.

Ciekawe, czy prowadząca go widziała, a jeśli tak, to czy wyobraziła sobie, jakwygląda.

To podnieciło mnie jeszczebardziej.

– Przepraszam na chwilę – rzuciłem do Wysockiej, wychodząc z sali. Musiałem pójść dołazienki.

Przeszedłem na koniec korytarza i wpadłem do męskiegokibla.

Kusiło mnie, żeby zrobić to w damskim, ale i tak w budynku nie było nikogo poza woźnymi, które zapewne wylałaby mnie na zbity pysk, gdyby nakryły mnie w damskiej toalecie. Dlatego nie byłoby z tego żadnejfrajdy.

Zamknąłem się w kabinie, ściągnąłem spodnie, bokserki i stanąłem nad muszlą. Penis cały czas mi sterczał, domagał się, aby go złapać i zacząćmasować.

Splunąłem trochę na dłoń, wmasowałem ślinę w różowy czubek i poddałem siępokusie.

Drugą dłonią złapałemjajka.

Nie potrwało todługo.

Biała struga może już po minucie wytrysnęła na porcelanową spłuczkę i plastikową deskę, a ja głośno westchnąłem, wyginając się i wyciskając z penisa spermę do samegokońca.

Niesamowicie miulżyło.

***

Wyszliśmy z budynku całą grupą. Szedłem za Darią, chcąc sprawdzić, w którą stronę się skieruje. Zmierzała na pobliski przystanek autobusowy, niestety, nie tam, gdzie ja. Na szczęście wkrótce większość grupy rozproszyła się i zostawiła mnie sam na sam zdziewczyną.

Dopadłem ją naprzystanku.

– Hej – rzuciłem, podchodząc dośćblisko.

Usiadła na ławce, a ja stanąłem nad nią. Z trudem patrzyłem jej w oczy, omijając wzrokiem dekolt, który cały czas miałaodkryty.

– Narysowałeś w końcu tego manekina? – Uśmiechnęła się zaczepnie, wyraźnie chcąc, abym opowiedział jej historię mojegorysunku.

– Daj spokój, komu by się chciało aż tak bardzo na nimskupiać.

– Mnie. – Spoważniała.

– No bo nie miałaś niczegolepszego.

– A ty miałeś? – Uniosła brwi i wyszczerzyła zęby. Doskonale wiedziała, dokąd zmierza tarozmowa.

– Owszem.

Sięgnąłem do torby i wyjąłem spomiędzy innych prac konkretny arkusz. Podałem jej. Daria wzięła kartkę w obie dłonie i zapatrzyła się na swój portret – widać było po nim, że został stworzony niezbyt staranie, co zdradzały szybkie i oszczędne ruchy ołówka. Niemniej byłem z niego zadowolony, ukazywał to, co powinien i wcale nie byłnieprofesjonalny.

– O kurna… – szepnęła dziewczyna, po czym chciała mi oddaćrysunek.

– To dla ciebie. – Puściłem jej oko, po czym wycofałem się bez słowa. Miałem wielką ochotę wrócić do mieszkania i się położyć. Napić piwa i na chwilę o wszystkim zapomnieć. Wsamotności.

Część emocji już trochęodpłynęła.

Wyszedłem spod wiaty przystankowej, ale gdy zrobiłem dwa kroki, poczułem na ramieniu dłoń. Zatrzymałem się, odwróciłem. Tuż za mną stała Daria, przez co teraz, gdy znów skierowałem się w jej stronę, jej biust dotykał mojej klatki piersiowej, a mój nos niemal zetknął się z jejczołem.

Wspięła się na palce, objęła mnie ramieniem, chcąc, abym przybliżył ucho do jej ust. Schyliłem głowę i znów patrzyłem na jej wypięte, napierające na mniepiersi.

– Zajebisty rysunek – szepnęła. Aż gęsia skórka wystąpiła mi na ramionach, gdy jej ciepłe wargi musnęły moją skórę. – Prawieidealny.

– Czemu prawie? – spytałem równieższeptem.

Dostrzegłem, jak wolną ręką łapie za swoją pierś i zgniata ją przez ubranie, co sprawiło, że mocno wypłynęła zestanika.

– Bo moje sutki są znacznie większe i znacznie ciemniejsze. – Wzięła głęboki oddech, a jej piersi przycisnęły się do mnie jeszcze bardziej. – I znacznie mocniej terazsterczą.

Odsunęła się. Patrząc mi prosto w oczy oblizała wargi i odwróciła się gwałtownie. Szybkim krokiem wskoczyła do stojącego w zatoczce autobusu, ledwo zdążając przed zamykającymi siędrzwiami.

Stałem tak chwilę i patrzyłem, jak pojazd coraz bardziej sięoddala.

Nie wiem, czy to była jej linia, czy wskoczyła do pierwszego lepszego autobusu, chcąc ode mnie uciec. Muszę jednak przyznać, że zrobiła to w iście filmowymstylu.

Nie żałowałem, że poświęciłem jej pół godziny swojego życia i jeden obfitywytrysk.

Zapaliłem.

Usatysfakcjonowany wróciłem autobusem pod blok. Nie chciało mi się znów iść na pieszo. Swobodnie wszedłem do mieszkania i niespodziewanie zastałem tam Monikę. W pośpiechu pakowała swojerzeczy.

Torby

– Co robisz? – spytałem, stojąc w wejściu jak kołek. Nie zamknąłem nawet za sobą drzwi. Zatkałomnie.

Monika biegała po mieszkaniu i zbierała swoje manatki. Pakowała je do dwóch dużych walizek i torby na ramię. Sądziłem jednak, że spokojnie zmieściłaby się w jedną, tę największą. Nie miała u mnie wielu rzeczy. Jakby wiedziała, że nie powinna ich tu gromadzić, bo niedługo i tak się