Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Hava jest Niesłowenką. Nazywają ją Arabką, uchodźcą, czefurką.
Twierdzi, że Słoweńcy nigdy jej nie polubią. „Skąd wiecie, że jestem obca?” – pyta. Przemawia w imieniu dzieci migrantów. Przeciwstawia się nietolerancyjnej większości, naświetla problem niezrozumienia przez własną rodzinę, nauczycieli, całe społeczeństwo. Robi to jeśli nie dla własnego dobra, to dla tych, których czeka podobny los.
Posłuchajmy, o czym milczy Hava.
***
Selma Skenderović opisuje nie to, o czym nie wolno nam zapomnieć, lecz to, czego nigdy nie doznaliśmy, nie dostrzegliśmy, co świadomie albo nieświadomie przeoczyliśmy. Jej styl, subtelny i spokojny, a zarazem bezlitosny, nie pozwala nam ponownie odwrócić wzroku, nie dostrzegać dłużej cierpienia drugiego człowieka. Książka Dlaczego milczysz, Havo? jest utkana z bólu codziennych, chwilowych, krótkotrwałych krzywd, z mnóstwa niewidzialnych upokorzeń i zniewag, z niezwykłej wrażliwości na drugiego człowieka, z niemożności wejścia w jego skórę i pogrubienia jej wystarczająco, by odbijała wszystkie ciosy nieczułego świata.
Goran Vojnović, laureat Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus 2020
Selma Skenderović (ur. 2001) – słoweńska pisarka urodzona w Kosowie, Boszniaczka. Przewodnicząca Młodzieżowego PEN Słowenii, redaktorka czasopisma „Mentor”. Tworzy poezję i prozę, uczestniczy w projektach międzykulturowych i międzynarodowych na rzecz większej tolerancji wobec obcokrajowców. Najmłodsza zwyciężczyni Festiwalu Młodej Literatury Urška – sukces ten odniosła w 2020 roku. Rok później ukazał się zbiór opowiadań Dlaczego milczysz, Havo?, jej debiut książkowy. W 2020 i 2021 roku dostała nagrodę Blisk wydawnictwa Mladinska knjiga za najlepszy wiersz. W 2022 roku Publiczna Agencja Republiki Słowenii ds. książki (JAK) wybrała Skenderović z Dlaczego milczysz, Havo? do projektu Readers of Europe, w tym samym roku książka była nominowana do nagrody za najlepszy debiut literacki. Włączono ją też do Story Valley – europejskiego projektu, który zachęca młodzież do poszukiwania i odtwarzania opowieści różnych kultur oraz zajmowania się tematem migracji. W 2023 roku na targach książki w Sarajewie Skenderović dostała nagrodę dla najlepszej młodej autorki. W 2024 roku ukazała się jej powieść In če vsi pozabijo (Nawet jeśli wszyscy zapomną).
Dominik Babiński – student slawistyki na Uniwersytecie Warszawskim. Zainteresowany językami południowosłowiańskimi i wszystkim, co związane z terenem byłej Jugosławii, literaturą faktu, historią oraz zwiedzaniem miejsc niepopularnych wśród polskich podróżników.
Natasza Husiatyńska – studentka slawistyki na Uniwersytecie Warszawskim. Zainteresowana szeroko pojętą południową słowiańszczyzną, szczególnie tradycjami, dialektami oraz muzyką Słowenii, Chorwacji i Macedonii, kulturą i terenami dawnej Persji.
Nikodem Szczygłowski – publicysta, podróżnik, tłumacz. Współpracuje z KEW i Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie, z redakcjami na Litwie, w Słowenii i Polsce. Laureat nagrody Ministerstwa Kultury Republiki Litewskiej za osiągnięcia publicystyczne (2021).
Mira Wolska – studentka slawistyki na Uniwersytecie Warszawskim. W wolnym czasie podróżuje i pilotuje wycieczki turystyczne. Uwielbia Bałkany za ich nieprzewidywalność i pięknev krajobrazy.
SERIA SKĄDINĄD
Nie wszyscy jesteśmy stąd: osiedli, zakorzenieni, tutejsi.
W serii trzynastu powieści przedstawimy doświadczenia migranckie z Europy Środkowej i Wschodniej, krajów bałtyckich, Bałkanów, Turcji i Kaukazu, by przypomnieć współczesnym, że kiedyś i my dzieliliśmy tułaczy los.
Naszymi bohaterami będą wędrowcy z różnych epok i krajów. Szczęśliwi i zagubieni. Wyjeżdżający z własnej woli lub pod przymusem. Kuszeni nowymi możliwościami, zieleńszą trawą. Uciekinierzy przed wojną i głodem, poszukiwacze nowego domu, schronienia, pracy. Wygnańcy, zbiegowie i repatrianci, ale także ekspaci i nomadzi.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 107
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Tytuł oryginału: Zakaj molčiš, Hava?
Copyright © by Selma Skenderović , 2026
Copyright by © Kolegium Europy Wschodniejim. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu, 2026
Copyright for the Polish translation by © Dominik Babiński, 2026
Copyright for the Polish translation by © Natasza Husiatyńska, 2026
Copyright for the Polish translation by © Nikodem Szczygłowski, 2026
Copyright for the Polish translation by © Mira Wolska, 2026
Przekład: Dominik Babiński, Natasza Husiatyńska, Nikodem Szczygłowski, Mira Wolska
Redakcja: Magdalena Jankowska
Korekta: Patrycjusz Pilawski, Magdalena Jankowska
Skład: Daniel Malak, Jędrzej Malak
Opracowanie wydania elektronicznego:
Projekt okładki: Jagoda Pecela
Redaktorka prowadząca: Ewa Vaičiūnienė
Sfinansowano ze środków UE. Wyrażone poglądy i opinie są jedynie opiniami autora lub autorów i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy i opinie Unii Europejskiej lub Europejskiej Agencji Wykonawczej ds. Edukacji i Kultury (EACEA). Unia Europejska ani EACEA nie ponoszą za nie odpowiedzialności.
Ten projekt został zrealizowany przy wsparciu finansowym Komisji Europejskiej.
The translation was published with the support of the Slovenian Book Agency.
ISBN 978-83-7893-858-3
Wydawnictwo KEW
Kolegium Europy Wschodniej
im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu
ul. Zamkowa 2, 55-330 Wojnowice
Nie ma znaczenia, jakiej narodowości jesteś, o ile wiesz, że jesteś Słoweńcem, Chorwatem, Francuzem. Możesz być Niemcem, Duńczykiem, Polakiem… Nie ma znaczenia, w jakiego boga wierzysz, o ile publicznie nie obnosisz się z czcią dla niego, choćby przez burkę albo krzyżyk na szyi. A co, jeśli jesteś ateistą bez ojczyzny?
W pierwszym odruchu pomyślałam, że jest bezdomna. Spała na ławce w centrum Kopru. Przez chwilę chciałam być taka jak ona. Jest nikim. Leniwa, pijana, beztroska i zapomniana przez cały świat. Wolna. Dojebało mi codzienne życie. Od świtu do zaśnięcia tkwię w kleszczach rutyny. Nie ma w niej żadnych barw. Wszystko jest szare, ja zaś jestem czerwona.
– Panienko, jesteśmy na miejscu.
– Aha, dziękuję.
Głos kierowcy autobusu uświadomił mi, że jestem już w domu. O ile w ogóle można nazwać domem miejsce pozbawione zapachu i zdjęć rodziny, która w nim mieszka. Pierwsze szesnaście stopni schodów mam za sobą. Kurwa, już sierpień! Kolejne szesnaście stopni mam za sobą. Jeśli dalej będę tak przeklinać, napiszę chyba leksykon bluzgów w języku słoweńskim. Czterdzieści osiem stopni mam za sobą. Może pomyliłam blok? Ostatnie szesnaście stopni mam za sobą. Znowu nikogo nie będzie w domu. Jak oszalały byk wchodzę z buta do rozgrzanego mieszkania, a właściwie sauny. Nie wiem, co ze sobą zrobić. Zapewne przynajmniej raz próbowaliście włożyć coś do pudełka albo słoika. Nie mieściło się, więc się zastanawialiście, czy wyrzucić nadmiar do śmieci, czy szukać innego pojemnika. Z braku decyzji te resztki jeszcze długo zalegały w szafce albo lodówce, a nikt nie miał pojęcia o ich istnieniu. Jestem tą resztką, pozostałością. Mam na imię Hava. Otrzymałam je po matce wszystkich żyjących, żonie Adema. W Biblii są Adamem i Ewą, nieco inaczej niż w Koranie. Wolę majonez niż keczup.
Nigdy mi się nie przedstawiła. Nie chciała znać mojego imienia, wieku, niczego. Początkowo siedziałyśmy razem w milczeniu, to wszystko. Tłuste strąki jej ciemnych włosów budziły we mnie odrazę. Sfatygowane ubrania miały z dziesięć, jeśli nie dwadzieścia lat. Najprawdopodobniej nosiła te same buty, od kiedy jej stopa przestała rosnąć. Powiedziała mi, że kolczyki i naszyjniki nie są w jej stylu. Kosmetyki uważała za zbędny wydatek. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek wyczuła od niej zapach perfum. Jadła to, co znalazła. Czasami nic. W rękach zawsze ściskała żółtą płócienną torbę. W środku były podarte kawałki zdjęć, nie dało się rozróżnić twarzy. Podobno zawierały wspomnienia o synu. Z jej oczu wyczytywałam uwielbienie dla niego, ale słowa trzeszczały szorstko. Sama się sobie dziwię, że przypadła mi do serca. Przecież nienawidzę ludzi, którzy nie dbają o higienę, nie używają formy podwójnej[1] i dogadują się ze wszystkimi. No nie wiem, wydają mi się bezużyteczni, fałszywi. Ale przysięgam na waszego i mojego Boga, że ona fałszywa nie była. W ciągu zaledwie czterech miesięcy poznała mnie lepiej niż ci, którzy znają mnie od urodzenia. Wiedziała, że gardzę każdym, kto zachowuje się jak cipa. Że słoweńskiego nie używam tylko wtedy, gdy przeklinam, mimo że nie jest to mój język ojczysty. Rozumiała mój strach przed ludźmi i ciągłą ucieczkę przed wszystkim, co nieznane. Wyznałam jej moją najmroczniejszą tajemnicę, mimo że mnie o to nie prosiła.
Czasami niezwykle długo przyglądam się swojemu odbiciu w lustrze. Próbuję znaleźć w nim to, czego mi brakuje, a co macie wy, Słoweńcy. Mam oczy, mam uszy, mam nos, mam wszystko. Dlaczego więc, jeszcze zanim otworzę usta i wypowiem słowo zawierające literę „l”[2], wiadomo, że jestem obca? Może to przez mój chód. Tak, z pewnością on mnie zdradza. Jeszcze trudniej mi wydedukować, po czym wszyscy poznajecie, że jestem muzułmanką. Niewykluczone, że również moją przynależność religijną demaskuje sposób, w jaki stawiam kroki.
– Nigdy nie przeczytam Dziesiątego brata[3]!
– Dlaczego? – Jej wargi wygięły się w uśmiechu.
– Nie ma potrzeby, aby nieprawdziwi Słoweńcy czytali pierwszą powieść słoweńską!
– Daj spokój! Skąd wiesz, że Jurčič napisał ją wyłącznie dla Słoweńców?
Właściwie to nie wiem. Od kiedy pamiętam, właśnie ta nieświadomość jest moją największą wadą. Cholera, nie wiem, kim jestem! W tej waszej Słowenii jestem obca, przecież w domu zapewne nie mówię po słoweńsku. Noszę obce imię. Dokądkolwiek pójdę, muszę je powtarzać co najmniej trzy razy. W banku, na poczcie, u lekarza. Za każdym razem wypowiadam je coraz ciszej i z większą nieśmiałością, jakby mój głos nie wierzył, że zostanie usłyszany. W mojej tak zwanej ojczyźnie jestem obca, bo nie wiem, kiedy przypada które święto państwowe. Babcia powiedziała mi, że mnie nie rozpoznaje. Podobno się zmieniłam. Nie może ze mną rozmawiać jak wcześniej, bo zdziczałam. Przyłapała mnie na tym, jak w jej domu sprawdzałam, czy salami jest wieprzowe. To już po prostu nawyk.
– W tych ciuchach wyglądasz jak jaskółka.
Skrzywiłam się. Nie przepadam za komplementami, a już na pewno nie za absurdalnymi. Nie podziękowałam.
– A ty w swoich jak bezdomna.
– Mam dom, choć nie jest domem w prawdziwym znaczeniu tego słowa.
– Czym więc jest?
– Mój dom jest z krwi i kości.
W tym momencie przestałam zadawać dalsze pytania, świadoma, że złamany człowiek przypomina potłuczony talerz. Bardzo łatwo go porozbijać na jeszcze mniejsze kawałeczki. Istnieje ryzyko, że się o te okruchy skaleczysz. Nie potrafiłam spojrzeć jej w oczy, zbyt bystre i ciekawe. Dlatego podczas naszej rozmowy najczęściej wpatrywałam się w morze.
– Nie lubisz morza?
– Jeśli już, to zimą. Wtedy nikt się nie kąpie.
Przeszło miesiąc zajęło mi przeczytanie książki o objętości nieco ponad dwustu stron. Pierwszy rozdział otwierają wersy Simona Jenki: „Młody bohater z ciężkim sercem kroczy przez pole”[4].
15 marca dobrnęłam do końca. W tym czasie zdałam sobie sprawę, że wszystko, co ludzie o mnie wiedzą, to jedynie sofistyka. Prawdziwą historię znam tylko ja. Niezwykle radosna i podekscytowana wyszłam ze szkoły, aby podzielić się swoim odkryciem z przyjaciółką. Tym razem stawiałam bardziej zdecydowane kroki. Nie bałam się, że zniszczę podłogę, przecież cudzą własność. Kiedy w głowie dobierałam słowa, od których zacznę rozmowę, mój wyobrażony głos nie drżał. Na ulicy Čevljarskiej dostrzegłam kilku ludzi podobnych do mnie. Mieli ciemne włosy i ciemne oczy, przypominali Arabów. Po raz pierwszy w życiu wydawało mi się, że nie jestem sama.
Dotarłam do ławki, na której wyczekiwała mnie każdego dnia, ale zastałam pustkę. Złamany człowiek przypomina potłuczony talerz. Bardzo łatwo go rozbić na jeszcze mniejsze kawałki. Istnieje ryzyko, że się o te okruchy skaleczysz.
Wiem, że już nigdy jej nie zobaczę, dlatego omijam to miejsce szerokim łukiem. Czasami wciąż spoglądam tam przez okno autobusu, w nadziei, że ją dostrzegę. Nie ma jej. Drugi rozdział Dziesiątego brata otwierają wersy Levstika:
Znany jest wszędzie, u siebie nigdzie
Gdzie zegar ostateczny jego czas wybije
W śmierci ojczyznę tam swą zdobędzie[5].
Przełożył Nikodem Szczygłowski
Nie wszyscy jesteśmy stąd: osiedli, zakorzenieni, tutejsi.
W serii trzynastu powieści przedstawimy doświadczenia migranckie z Europy Środkowej i Wschodniej, krajów bałtyckich, Bałkanów, Turcji i Kaukazu, by przypomnieć współczesnym, że kiedyś i my dzieliliśmy tułaczy los.
Naszymi bohaterami będą wędrowcy z różnych epok i krajów. Szczęśliwi i zagubieni. Wyjeżdżający z własnej woli lub pod przymusem. Kuszeni nowymi możliwościami, zieleńszą trawą. Uciekinierzy przed wojną i głodem, poszukiwacze nowego domu, schronienia, pracy. Wygnańcy, zbiegowie i repatrianci, ale także ekspaci i nomadzi.
Pokażemy perspektywę mniejszości, w tym grup, które zmieniały przynależność państwową bez opuszczania własnego domu.
Od Estonii po Gruzję, od Słowenii po Ukrainę. Z punktu widzenia dziecka i młodej kobiety, inteligentki, rolnika, robotnika, artysty.
Wyboru powieści dokonali tłumacze i tłumaczki zaangażowani w tworzenie serii. To do nich – najlepszych znawczyń i znawców literatury każdego z krajów – zwróciliśmy się z prośbą, by wskazali najciekawsze utwory odpowiadające tematowi przewodniemu serii. Będziemy je Wam przedstawiać w latach 2026–2028.
Zapraszamy do lektury
[1] Literacki język słoweński ma trzy liczby gramatyczne: pojedynczą, mnogą i podwójną. Ta ostatnia bywa pomijana w niektórych dialektach i języku potocznym. Wszystkie przypisy pochodzą od tłumaczy.
[2] W języku słoweńskim litera „l” bywa wymawiana w sposób zbliżony do polskiego „ł”, różnice nie są zaznaczone w piśmie. W innych językach południowosłowiańskich krajów byłej Jugosławii to zjawisko nie występuje.
[3]Deseti brat (1866) – powieść Josipa Jurčiča (1844–1881), uważana za pierwszą powieść w języku słoweńskim. Dotyczy pozycji społecznej słoweńskich chłopów.
[4] Wiersz VIII z cyklu Obrazi (Twarze). Simon Jenko (1835–1869) – wybitny słoweński poeta i publicysta. W jego poezji realizm liryczny dopełniają elementy romantyzmu. Co roku Słoweńskie Stowarzyszenie Pisarzy przyznaje Nagrodę im. Simona Jenki za najlepszy zbiór wierszy w języku słoweńskim opublikowany w ciągu ostatnich dwóch lat.
[5] Fragment wiersza Popotnik (Podróżnik). Fran Levstik (1831–1887) – wybitny słoweński poeta, pisarz, dramaturg, krytyk i językoznawca. Od 1949 roku wydawnictwo Mladinska knjiga przyznaje swoim autorom Nagrodę im. Levstika za osiągnięcia w dziedzinie literatury dziecięcej i młodzieżowej. Jego znane opowiadanie Martin Krpan ukazało się po polsku w: Antologia noweli jugosłowiańskiej, przekład, wybór i wstęp Bronisław Ćirlić, Warszawa, Czytelnik 1964.
