Crash Into You - Nawara Ewelina, Klaudia Świerczewska - ebook
NOWOŚĆ

Crash Into You ebook

Klaudia Świerczewska, Nawara Ewelina

0,0

58 osób interesuje się tą książką

Opis

Seline potrzebuje tylko jednego. Spokoju. Miejsca, w którym nikt nie zadaje pytań i w którym nie musi martwić się o własne bezpieczeństwo. Trafia do domu pełnego obcych mężczyzn, zapachu benzyny i hałasu silników. Największe jednak wrażenie robi na niej Ryder. Wbrew wszystkiemu znajduje tam jednak sympatię i zrozumienie.

Ryder zna granice. Wie, co wolno, a czego nie. Wie, gdzie kończy się odpowiedzialność, a zaczyna ryzyko. Wie też, że Seline jest poza jego zasięgiem. Jest siostrą jego przyjaciela. Jest tu tylko na chwilę. Jest kimś, kogo nie powinien dopuścić zbyt blisko.
A jednak Seline wkrada się do jego życia cicho, niepostrzeżenie, jak promienie słońca o poranku.

Dzielenie wspólnej przestrzeni sprawia, że napięcie narasta z każdym dniem. Spojrzenia stają się coraz trudniejsze do zignorowania. Granice zaczynają się zacierać, a to, co miało być chwilowe, przeradza się w coś niebezpiecznie prawdziwego.

To romans new adult o uczuciu, które pojawia się wbrew rozsądkowi.
O pożądaniu, które miesza się ze strachem.
O bliskości, od której nie da się uciec.
Bo czasem większym ryzykiem niż prędkość jest pozwolenie sobie na miłość.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 277

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Crash Into You

Ewelina Nawara & Klaudia Świerczewska

Wydawnictwo Inanna

Spis treści

Ryder

Seline

Ryder

Seline

Copyright

📖 Informacja o wersji demo

Lista stron

Strona 1

Strona 2

Strona 3

Strona 4

Strona 5

Strona 6

Strona 7

Strona 8

Strona 9

Strona 10

Strona 11

Strona 12

Strona 13

Strona 14

Strona 15

Strona 16

Ryder

Siedziałem na werandzie w samych spodniach od piżamy, z kubkiem świeżej kawy w ręku i słuchawkami na uszach. Kingsi i Midnight Beats wypełniali mój poranek idealnym miksem rocka i emocji, a ja delektowałem się ciszą, nim wszyscy się obudzą i zrobi się bałagan. Każdego poranka wstawałem przed moimi współlokatorami, żeby mieć chwilę spokoju, czasu tylko dla siebie. Na podjeździe stał mój Ford F-150, któremu zdecydowanie przydałoby się mycie, a w garażu – motory, moja jedyna miłość, w dodatku odwzajemniona.

Westchnąłem, przeciągając dłonią po włosach, i wziąłem w końcu telefon do ręki, aby sprawdzić powiadomienia. Wtedy zauważyłem, że dzwonił do mnie Wyatt, jeden z moich współlokatorów, który aktualnie przebywał gdzieś w Georgii, goniąc za marzeniami. Kiedyś mieliśmy wspólny cel, ale wypadek pokrzyżował nasze plany i Wyatt musiał się dostosować. Porzucił naszą drużynę crossową, ale nigdy nas. Nie, my mieszkaliśmy razem. Byliśmy jak bracia, czego nie mogło zmienić nawet to, że nie słuchał rocka i nie jeździł już na crossie.

– Ryder, stary… – zaczął, a jego głos był napięty. – Mam problem.

Od razu wiedziałem, że to nie będzie zwykła rozmowa, bo Wyatt był cholernie uparty i nigdy nie przyznawał się, że ma z czymś kłopot czy potrzebuje pomocy. Był w typie poradzę-sobie-sam-i-nie-potrzebuję-pomocy.

– Co się stało? – zapytałem, odkładając kubek na stolik i zdejmując nogi z balustrady.

– Chodzi o… Seline – westchnął ciężko. – Dzwoniła do mnie sąsiadka, nasi starzy odpłynęli już na całego… – urwał na moment. – Sąsiadka widziała, jak Seline wymyka się przez okno w środku nocy, później widziała jakiegoś faceta w jej oknie.

– Kurwa – mruknąłem, nie mogąc się powstrzymać.

– Może u nas zamieszkać? – zapytał prosto z mostu.

Zamrugałem kilka razy, przetwarzając jego pytanie. Seline Reeves? Siostra Wyatta? Dziewczyna, którą znałem tylko z opowieści i kilku rodzinnych zdjęć, miała wprowadzić się do naszego domu – naszego chaosu i naszej przystani, w którym ja, Wyatt, Axel i Cameron dzieliliśmy przestrzeń, crossy, wszystkie problemy i zabawy?

– Jesteś pewien, że to dobry pomysł? – zapytałem w końcu. – Nie odmawiam, ale dobrze wiesz, że to dom pełen facetów kochających motory, muzykę i chaos. Myślisz, że odnajdzie się tu miłośniczka ballad i rysunku?

– Wiem… – odparł szybko. – Ale serio, jestem pod ścianą. Nie mogę wrócić do domu. Mam przesłuchania, to moja ostatnia szansa, inaczej do widzenia. Tylko tobie, wam, ufam, Ry. Proszę cię.

Przeciągnąłem ręką po włosach, wzdychając ciężko. Te dwa słowa bardzo rzadko padały z ust Wyatta i chyba to one przeważyły.

– Dobra, Wyatt – powiedziałem w końcu. – Ale żeby nie było, że nie ostrzegałem, nie chcę jakichś kwasów, jeśli nie spodoba jej się u nas…

– Dzięki, stary… naprawdę – odetchnął z ulgą. – Mam wrażenie, że wszystko będzie dla niej lepsze niż mieszkanie z rodzicami. Nie miałem pojęcia, że jest tak źle…

Wyatt wyprowadził się z domu kilka lat temu. W zasadzie został wyrzucony po awanturze z ojcem i nie mógł wrócić, nawet w odwiedziny do siostry. Zamiast tego spotykali się gdzieś w sąsiednim miasteczku, skąd pochodził Wyatt. Gdyby wiedział, że w domu odwalają się takie akcje, już dawno by ją stamtąd zabrał.

– Wyślij mi adres. I uprzedź siostrę o naszym przyjeździe, żeby nie wzywała policji, że chcemy ją porwać.

– Jestem twoim dłużnikiem, Ry – powiedział.

– Od czego jest rodzina? – rzuciłem w odpowiedzi.

Bo tym właśnie dla mnie był. Rodziną, którą sam sobie wybrałem, taką, której nie łączyły więzy krwi, a coś o wiele ważniejszego – pasja i lojalność. Poza chłopakami nie miałem nikogo innego, więc byli dla mnie najważniejsi. Axel, Cam i Wyatt – moi bracia, dla których zrobiłbym wszystko. Nawet jeśli oznaczało to zaproszenie do naszego domu dziewczyny. Kurwa, nawet nie zapytałem, ile ona ma lat… Była młodsza od nas, ale chyba pełnoletnia? Przeklinałem w duchu Wyatta i tą jego tajemniczość.

Odłożyłem telefon i podniosłem się z fotela.

– Ryder! – zawołał Axel z garażu. – Pomożesz mi przy motorze czy wolisz siedzieć i popijać kawę?

– To musi poczekać – odpowiedziałem. – Przyjdź do kuchni, musimy pogadać.

Teraz musiałem powiedzieć kumplom, że do naszego domu wprowadzi się siostra Wyatta. Cholera, chyba powinniśmy ogarnąć jego rzeczy, żeby młoda nie znalazła nic kompromitującego.

– Dzwonił Wyatt – zacząłem, gdy cała nasza trójka zgromadziła się przy kuchennej wyspie, gdzie Cam szykował sobie śniadanie. – W skrócie: jego siostra nie jest już bezpieczna w domu, musiała uciekać przez okno, bo jakiś koleś, znajomy ich starych, wszedł do jej pokoju w nocy.

– Kurwa – rzucił Axel.

– Zajmiemy się nim – powiedział Cam w tym samym momencie.

– Wyatt poprosił, żeby Seline zamieszkała u nas, w jego pokoju. Potrzebuję jednego z was do pomocy w zapakowaniu jej rzeczy i przewiezieniu tu. Drugi musi ogarnąć rzeczy Wyatta, wszystko, czego nie powinna widzieć jego młodsza siostra.

– Jadę z tobą, nie ruszam rzeczy Wyatta – Cam parsknął śmiechem, nim Axel zdążył zareagować. – Powodzenia – rzucił w jego stronę.

– Nienawidzę was – mruknął Axel. – Dobrze, że przynajmniej nie ja będę dzielił z nią łazienkę.

Spojrzałem na niego zaskoczony, po czym zorientowałem się, że padło na mnie. Zakląłem w duchu. W domu znajdowały się tylko dwie łazienki, po jednej na dwie sypialnie, i zwykła toaleta na parterze. A mogłem znaleźć coś większego…

– Dobrze, że wczoraj była Carol i posprzątała – powiedziałem. – Cam, zbieraj dupę, ja idę się ubrać.

Zostawiłem ich w kuchni, wbiegłem po schodach na górę i od razu wparowałem do swojego pokoju. Szybko wrzuciłem na siebie szare dresy i czarną koszulkę, poprawiłem łańcuszki na szyi, w łazience szybko wystylizowałem włosy, umyłem zęby i użyłem ulubionych perfum. Tyle wystarczyło, by nie wyglądać, jakbym dopiero wstał z łóżka.

Wróciłem do kuchni, gdzie był tylko Axel.

– Coś czuję, że ci się przyda – powiedział, podając mi kubek termiczny z kawą. – Nie wyobrażam sobie mieszkania z laską – przyznał.

Ten dom to był nasz bezpieczny azyl, nie przyprowadzaliśmy tu dziewczyn, nie robiliśmy wielkich imprez. Mieli tu wstęp tylko nasi dobrzy znajomi, tacy, którym ufaliśmy. A teraz wprowadzaliśmy do niego kogoś obcego. Fakt, siostrę Wyatta, ale żaden z nas jej nie znał.

– Jak myślisz, długo tu pomieszka? – zapytał cicho.

– Tak długo, jak będzie potrzebowała – powiedziałem. – Ale co najmniej do powrotu Wyatta, czyli jakiś miesiąc – urwałem, zerkając na kalendarz. – Nie chcę, żeby rzucał umówione przesłuchania i nagrywki demo, to dla niego szansa.

Axel skinął głową. Z Wyattem łączyło go nie tylko zamiłowanie do motoryzacji, ale także muzyka, podczas gdy ja i Cam słuchaliśmy rocka, tamta dwójka wybierała rap.

– Mama nas zabije – wypalił po chwili. – Będzie u nas mieszkać laska.

Parsknąłem śmiechem. Juliett Vance jak na kobietę niewielkich rozmiarów umiała budzić grozę i to dla jej spokoju ducha zatrudniłem Carol, by dbała o porządek w domu. I Axel miał rację, Juliett będzie miała sporo do powiedzenia w temacie Seline mieszkającej z nami.

– Gdy tylko się dowie, czemu siostra Wyatta z nami zamieszka, będzie nad nią skakać i dopilnuje, byśmy traktowali ją jak księżniczkę.

Cam dołączył do mnie w kuchni, przybiłem więc żółwika z Axelem i wyszliśmy z domu.

– Jakie szczęście, że masz dużą furę – parsknął Cam. – Laski mają mnóstwo rzeczy, nie?

Spojrzałem na niego i wzruszyłem ramionami.

– Zobaczymy, na razie nic o niej nie wiemy.

Odpaliłem silnik, ustawiłem nawigację i ruszyliśmy w drogę, słuchając naszych ulubionych kawałków. Po godzinie jazdy zaparkowałem samochód pod małym domem.

– To chyba tu – powiedziałem.

– To na pewno tu – dodał Cam, wskazując podbródkiem faceta śpiącego na wypalonym przez słońce trawniku.

Zakląłem w myślach i wysiadłem z auta, a mój kumpel zrobił to samo. Zapukaliśmy w drzwi i po chwili otworzyła je dziewczyna. Zdecydowanie nie tak wyobrażałem sobie siostrę Wyatta.

Była śliczna. Delikatne rysy twarzy, hipnotyzujące zielone oczy, proste jasne włosy, a to wszystko zapakowane w zwykły, szary dres. Przynajmniej to jedno nas łączyło.

– Cześć – powiedziałem, przełamując ciszę. – To Cam, ja jestem Ryder…

– Przyjaciele Wyatta – przerwała mi. – Naprawdę nie musieliście…

Pojawiła się jednak cecha wspólna dla obojga. Jak widać młodsza siostra Wyatta również niezbyt dobrze radziła sobie z przyjmowaniem pomocy.

– Słuchaj, słonko, masz dwa wyjścia. Albo spakujesz swoje rzeczy, a my zaniesiemy je do samochodu i grzecznie z nami pojedziesz, albo sami je spakujemy, wrzucimy cię do samochodu i zawieziemy do domu. Twój wybór – zakończyłem, wzruszając ramionami.

– Wejdźcie – powiedziała, szerzej otwierając drzwi. – Tylko proszę, bądźcie cicho, nie chcę ich obudzić. – Wskazała na salon, gdzie spało kilka osób.

Skinąłem głową i poszliśmy za nią po schodach na górę. Ze wszystkich sił starałem się lekceważyć widoki i zapachy towarzyszące nam po drodze.

Seline

Z rodzicami było coraz gorzej. O ile jakoś się hamowali, gdy Wyatt z nami mieszkał, o tyle po jego wyprowadzce zaczęły się minimum dwudziestoczterogodzinne imprezy, które potrafiły przerodzić się nawet w kilkudniowe. Miałam już tego dość, a mój szczeniak, brązowy pudel o imieniu Diesel praktycznie nie przestawał warczeć. Drzwi naszego domu co rusz się otwierały, przyjmując nowych gości. Czara goryczy przelała się poprzedniej nocy, kiedy szykowałam się do snu. Nie zdążyłam jeszcze zamknąć swojej sypialni na klucz, gdy siłą wszedł do środka mężczyzna. Czułam od niego odrażający smród alkoholu.

– Łazienka jest na dole – powiedziałam ostro, chociaż mój głos zadrżał.

– Twoi rodzice powiedzieli… że jest tu druga.

– Nie ma – skłamałam, bo ta łazienka należała do mnie. Cofnęłam się o krok, zmuszona przez dorosłego. Ten widocznie nie zamierzał opuścić mojej sypialni. Zakołysał się lekko i wpadł na szafę, która stała niemalże zaraz za drzwiami.

– Mogę… się tu zdrzemnąć – powiedział, uśmiechając się i oblizując usta w ohydny sposób. Skrzywiłam się z odrazą i nie chcąc dowiedzieć się, co jeszcze krąży mu po głowie, podbiegłam do łóżka, wzięłam na ręce swojego psa i najzwyczajniej wyszłam przez okno prosto na dach nad werandą. Miałam możliwość zejść stamtąd na trawnik, bez połamania sobie czegokolwiek, chociaż i ta możliwość byłaby lepsza niż łapy kumpla moich rodziców na moim ciele. Na samą myśl aż się wzdrygnęłam.

– Jesteśmy bezpieczni, Dieselku – szepnęłam do psa, całując czubek jego głowy.

Nie przewidziałam jednak, że sąsiadka będzie siedziała w oknie i obserwowała, co u nas się dzieje, a tym bardziej – że powiadomi mojego brata. Noc spędziłam w ogrodzie, ale byłam tam bezpieczniejsza niż w domu. I to właśnie telefon mojego brata wybudził mnie z półsnu.

– Co tam, braciszku? – spytałam, jak gdyby nigdy nic. Nie chciałam go martwić, spełniał swoje marzenia, a to było dla mnie ważne.

– Seline, nie ściemniaj na dzień dobry, dobrze wiem, co się dzieje. Dzwoniłem do chłopaków, przyjadą po ciebie.

– A czy ja mam cokolwiek do powiedzenia? – Chociaż znałam odpowiedź, to i tak spróbowałam zapytać. Co mi szkodziło?

– Nie, w tej sytuacji nie masz. Nie będziesz żyła pod jednym dachem z tą patologią.

– Dobrze, już dobrze – skapitulowałam, bo nie było sensu walczyć. Przeciągnęłam się i podniosłam z trawy. – O której mają po mnie przyjechać?

– Niedługo. Spakuj najważniejsze rzeczy, nie zapomnij o Dieslu i pisz, jakby cokolwiek się działo. Gdybyś czegoś potrzebowała, chłopaki ci pomogą ze wszystkim. – Wyatt zawsze musiał mieć wszystko pod kontrolą i od nikogo nie chciał przyjmować pomocy. Chwilami doprowadzało mnie to do szału, ale cóż… byłam taka sama.

– Dobrze, idę się pakować.

– A gdzie jesteś? – spytał podejrzliwie mój starszy brat.

– Wyszłam z Dieslem na spacer – skłamałam, ale przecież nie musiał wszystkiego wiedzieć. Już wystarczająco wariował po usłyszeniu rewelacji od sąsiadki, a pewnie jeszcze coś podkoloryzowała, szczególnie jeśli to była pani Brown.

– W porządku. Będę czekać na informacje. Jak będziesz już w domu chłopaków, to daj mi znać, zadzwonię na kamerce.

– Oczywiście – mruknęłam, gdy się rozłączył. Zgodnie z tym, co powiedziałam, zabrałam swojego psa na spacer, żeby mógł się spokojnie załatwić, i po cichu wróciłam do domu, żeby się odświeżyć i przebrać. Niepewnie zajrzałam do swojej sypialni, ale ta na szczęście była pusta. Kolega rodziców musiał wybrać inne miejsce odpoczynku. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy, ale że nadal nie było chłopaków, którzy mieli mnie odebrać, pakowałam kolejne ubrania i kosmetyki z łazienki. Zastanawiałam się, jak oni wyglądają. Wyatt nigdy mi ich nie przedstawił, uważał, że on i jego przyjaciele mogliby mnie sprowadzić na złą drogę.

W końcu usłyszałam, jak pod domem zaparkowało auto. Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam dwóch mężczyzn – domyśliłam się, że to koledzy Wyatta. Zeszłam na dół i otworzyłam im drzwi.

Rany… mój brat też był taki wielki?

Zabrałam ich na górę, prosząc, by byli jak najciszej. Nie chciałam obudzić żadnej z ponad dziesięciu dorosłych osób, śpiących gdzie popadnie w moim domu. Weszliśmy do mojej sypialni i wskazałam im na walizki.

– Jestem spakowana, to wszystko, co mam. Reszty nie biorę – powiedziałam, machając ręką w stronę nieprzydatnych rzeczy, jak albumy z dzieciństwa czy gry planszowe. Najważniejsze zdjęcia i tak już miałam schowane między koszulkami a swetrami. Nim którykolwiek z chłopaków się odezwał, usłyszeliśmy głośne warczenie. Jeden i drugi spojrzeli po sobie ze zdezorientowaniem, po czym przenieśli wzrok na mnie, a następnie na źródło hałasu. Diesel, widząc obcych, nie był zadowolony. Podeszłam do niego i wyciągnęłam go ze sterty pluszaków, które miały zostać w moim – starym już – pokoju.

– Już dobrze, Diesel, spokojnie. Przyjechali po nas, pomogą nam – powiedziałam, gładząc jego kręconą sierść.

– To żyje? – Jeden z chłopaków, blondyn o imieniu Cam, wskazał na psa w moich ramionach, a Diesel, jakby rozumiejąc obelgę, warknął ostrzegawczo.

– Oczywiście. To mój pies, dostałam go od brata – powiedziałam, unosząc lekko brew do góry. – Idzie ze mną, nie zamierzam go tu zostawić. Wyrzucą go na ulicę albo zabiją.

– Wyatt nic nie mówił o psie. – Obaj mężczyźni spojrzeli na siebie, nadal mocno zdezorientowani. Odetchnęłam ciężko. Mój brat jak zwykle się popisał.

– Nie wiem, czy wam powiedział, czy nie, ale nie zostawię tutaj swojego psa. Jeśli on jest dla was problemem, to ja też…

– Nie jesteście problemem. Jakoś sobie z tym poradzimy. Wyatt widocznie zapomniał, był zdenerwowany. Chodźmy już, nie mogę znieść tego smrodu – odezwał się brązowowłosy, który przedstawił się imieniem Ryder. Kiwnęłam głową, trochę w podziękowaniu. Obaj wzięli moje torby, bo żaden z nich nie chciał nieść Diesla. W sumie mój pies na razie też nie pałał do nich miłością.

Zeszliśmy cicho na dół, leżące ciała na podłodze ani drgnęły. Ilość alkoholu w ich organizmach była chyba zbliżona do ilości krwi. Cam i Ryder zapakowali moje torby do samochodu, otworzywszy mi drzwi, bym mogła wygodnie usiąść. Spojrzałam niepewnie na wnętrze auta, ale oprócz kilku pustych opakowań po fast foodach nie było najgorzej.

Dom, pod który zajechaliśmy, był piękny. Utrzymany w jasnych barwach bieli i beżu i przede wszystkim czysty, mimo że na podjeździe stał samochód i motocykl w stanie wskazującym na prace naprawcze. Piętrowy, z dużą werandą, gdzie stał stolik, fotele i ławeczka, które aż krzyczały, by usiąść i spędzić tam czas w gronie przyjaciół. O takim domu zawsze marzyłam.

– Pięknie tu – wyrwało mi się, wysiadając z samochodu. – Czysto tak.

– W środku też jest czysto, zapewniam – powiedział Cam i uśmiechnął się lekko w moją stronę. Kiwnęłam głową, zastanawiając się, czy miałam wypisane na twarzy, że podejrzewam ich o bałagan w środku.

– Jesteśmy! – głos Cama przeciął ciszę wokół. Poprawiłam Diesla w ramionach, zastanawiając się, ilu jeszcze mieszkańców przyjdzie mi dziś poznać.

– No w końcu! Wiecie, ile mi zajęło pakowanie gratów Wyatta?! Ten gnojek miał tyle dziwnych rzeczy, masakra. Ale zostawiłem jego bluzy i koszulki, nie zdążyłem. – Znikąd pojawił się chłopak o czarnych włosach i szarym, niemal srebrnym spojrzeniu. Byłam ciekawa, czy to soczewki, czy prawdziwy kolor oczu. – Jestem Axel, cześć, malutka.

– Seline, miło mi – odparłam. – Nie przejmuj się, ubrania mojego brata mogą zostać. Zostawił kilka u mnie, więc podkradnę mu resztę.

– Ale masz fajnego pluszaka! – zareagował nagle Axel. Wyciągnął rękę w kierunku Diesla, ale gdy mój psiak warknął i kłapnął zębami, szybko ją cofnął. – To żyje!

– Twój kumpel tak samo się zdziwił – powiedziałam z rozbawieniem. – Nie, nie jest pluszakiem. Ma na imię Diesel i dostałam go od swojego brata, do obrony.

– Na razie to chyba ty go musisz bronić – zadrwił chłopak za mną. Po głosie poznałam, że to Ryder. Odwróciłam się do niego i patrząc mu w oczy, odpowiedziałam:

– Ale to twój kumpel przed chwilą prawie stracił palce.

Cam i Axel parsknęli. Uśmiechnęłam się i wzięłam jedną z walizek w rękę.

– Gdzie jest pokój mojego brata? Muszę jeszcze do niego zadzwonić – powiedziałam, patrząc na chłopaków. Z odpowiedzią pospieszył Axel.

– Na piętrze, drzwi z wyrytą literką W.

– Trafię. Łazienka?

– Drzwi obok, z naklejką motocykla pod prysznicem. Będziesz ją dzieliła z Ryderem. – Cam wskazał kciukiem na swojego przyjaciela.

– W porządku – powiedziałam i ruszyłam powoli na górę.

Przystanęłam na jednym ze stopni, gdy zorientowałam się, że zapomniałam o najważniejszym. Odwróciłam się do nich przodem i uśmiechnęłam w najbardziej uroczy sposób, na jaki było mnie stać.

– Dziękuję wam za pomoc. Doceniam.

Poszłam zająć pokój swojego brata. Musiałam jeszcze do niego zadzwonić i zapewnić, że oboje z Dieslem jesteśmy bezpieczni w towarzystwie jego przyjaciół.

Ryder

„W co wpakował nas Wyatt?” – pomyślałem, gdy jego siostra zniknęła na górze. Spojrzałem na swoich przyjaciół, ale zanim zdążyli się odezwać, wyszedłem z domu i wniosłem do środka jej rzeczy. Jak na dziewczynę miała ich zadziwiająco mało. Cholera, gdybym ja musiał się teraz spakować, miałbym co najmniej dwa razy tyle ubrań i innego gówna, a uważałem się za minimalistę. Zaniosłem wysłużoną walizkę i torbę na górę i zatrzymałem się pod uchylonymi drzwiami do pokoju Wyatta.

– I nie powiedziałeś im o Dieselku – usłyszałem głos Seline. Po chwili kontynuowała: – Braciszku, kocham cię, ale twoi przyjaciele są zaskoczeni… nie tylko mną, ale także psem. Naprawdę mogę wrócić do domu, będę po prostu musiała założyć lepszy zamek na drzwiach.

„Jak cholera” – pomyślałem, ale nie odezwałem się. Zamiast tego zapukałem i otworzyłem szerzej drzwi.

– Przyniosłem część rzeczy, za chwilę doniosę jeszcze ten ciężki karton – powiedziałem, uśmiechając się do niej delikatnie. Znowu, gdy tylko mnie zobaczyła, spięła się, a ja nie mogłem przestać się zastanawiać, czy to dlatego, że byłem kumplem jej brata, czy generalnie nie przepadała za towarzystwem facetów. – Witaj w domu – dorzuciłem.

Zbiegłem po schodach, wziąłem karton i wróciłem na górę, ignorując pytające spojrzenia kumpli. Normalnie poprosiłbym ich o pomoc, ale nie chciałem, żebyśmy wszyscy wchodzili w jej przestrzeń.

– Skończyłaś rozmawiać z Wyattem? – zapytałem, stawiając karton na łóżku. Axel spisał się na medal i zmienił nawet pościel.

– Tak. Przepraszam, że wpakowałam się wam tak nagle na głowę – powiedziała, speszona.

W tym czasie jej brązowy pies wskoczył na łóżko i obserwował mnie uważnie. Tym razem przynajmniej nie warczał, co wziąłem za dobrą monetę.

– Nie ma problemu – odparłem z uśmiechem. – To też dom Wyatta i jego siostra jest zawsze tu mile widziana. Szkoda, że wcześniej się nie poznaliśmy, ale teraz możemy to nadrobić.

– Wyatt wspominał, że dom należy do ciebie?

Była tak cholernie urocza w tej swojej ciekawości, że oparłem się o biurko i postanowiłem chwilę z nią porozmawiać.

– To ja go kupiłem, ale dom należy do nas wszystkich – odpowiedziałem szczerze. – Żaden z nas nie musi płacić czynszu, zrzucamy się na rachunki, a dzięki temu mamy miejsce, w którym jesteśmy u siebie.

Seline uśmiechnęła się tak radośnie na moje słowa, że jej twarz aż się rozświetliła, ocieplając całe pomieszczenie.

– To miłe – odparła, głaszcząc psa. – I do tego jest naprawdę piękny, cieszę się, że Wyatt może tu mieszkać.

– Teraz i ty tu mieszkasz, słoneczko. – Puściłem jej oczko. – Poważnie, czuj się jak u siebie. Nim się rozpakujesz, chciałbym cię oprowadzić i wszystko pokazać; musisz też wiedzieć, jak obsługiwać alarm. Po południu mamy trening na torze, więc chcę, żebyś wiedziała co i jak.

Skinęła głową na zgodę, cmoknęła Diesla w głowę i zostawiła go na łóżku.

– Panie przodem – powiedziałem, przepuszczając ją w drzwiach. – Może zacznijmy od sypialni, skoro tu już jesteśmy. To łazienka – wskazałem drzwi. – A tu moja sypialnia. Po drugiej stronie pokoje Axela i Cama oraz ich łazienka. Za tymi drzwiami jest wyjście na strych, trzymamy tam ozdoby świąteczne, na które uparła się mama Axela i rzeczy, których nie potrzebujemy na co dzień. Jeśli chciałabyś coś tam schować, znajdziesz na górze kartony. – Gdy tylko to powiedziałem, skrzywiłem się, bo przecież miała ze sobą tak niewiele rzeczy, że pewnie wszystkiego potrzebowała.

– Twoja sypialnia ma balkon? – zapytała, zerkając do mojego pokoju.

– Tak, pozostali uparli się, że największy pokój z balkonem powinien być mój – odpowiedziałem z uśmiechem. – Jeśli lubisz oglądać zachód słońca, to nie krępuj się i z niego korzystaj; jest świetny widok.

Seline zaczerwieniła się lekko, ale skinęła głową, poprowadziłem ją więc na parter, gdzie w kuchni czekali już Cam i Axel.

– To nasza kuchnia – kontynuowałem, jak prawdziwy przewodnik. – Na lodówce mamy tablicę, na której piszemy listę zakupów. Czegokolwiek potrzebujesz, dopisz tam; zakupy robimy z reguły raz w tygodniu. Za tymi drzwiami znajdziesz spiżarkę, jeśli podobnie jak Wyatt uwielbiasz Lucky Charms, to znajdziesz tam kilka pudełek – zaśmiałem się.

– Nie mam pojęcia, jak on może to jeść – mruknął Axel.

Seline zachichotała cicho.

– A Axel to nasz domowy kucharz – rzuciłem. – Jeśli tylko zdradzisz mu swoje ulubione danie, będziesz je miała jutro na obiad.

– Dokładnie tak, malutka – zapewnił Axel.

Dźwięk mojego telefonu przerwał naszą rozmowę, zerknąłem na ekran i gdy zobaczyłem, kto dzwoni, szybko podjąłem decyzję.

– Chłopaki, pokażecie Seline resztę? Dajcie jej też klucz i kod do alarmu – rzuciłem i wyszedłem z kuchni.

Do czasu, gdy znalazłem się na werandzie, w moim ulubionym miejscu do rozmów telefonicznych, dzwonek ucichł.

– Hej, Ry – przywitał się Wyatt, gdy oddzwoniłem. – Jak tam Seline?

– Czy nie rozmawiałeś z nią jakieś dziesięć minut temu? – zapytałem.

– No tak – zaśmiał się. – Ale jestem pewien, że o wszystkim, poza waszym zaskoczeniem na widok Diesla, skłamała, więc pytam ciebie.

Westchnąłem, przeczesując włosy ręką. Ile mu powiedzieć, żeby nie ześwirował, ale też żeby później nie dostać od niego w pysk za kłamstwo?

– Tak źle? – zapytał po chwili.

– Nie będę cię czarował, wejście do tego domu powinno być dozwolone tylko w specjalistycznym ubraniu – powiedziałem. – Na trawniku spał zupełnie narąbany facet – dodałem, zachowując dla siebie fakt, że miał rozpięte spodnie i był bez koszulki. Widok, którego nie uda mi się zbyt szybko wyrzucić z głowy. – Ale twoja siostra to twardzielka, była już spakowana, a jej pokój zupełnie nie pasował do tego miejsca.

Tym razem to mój kumpel przez chwilę milczał. Usłyszałem charakterystyczne syknięcie i dźwięk wypuszczanego powietrza. Kurwa.

– Znowu palisz? Wyatt… – westchnąłem.

– To ze stresu – przyznał cicho. – Ale spoko, to tylko teraz.

Miałem taką nadzieję, ale nie skomentowałem. Zbyt dobrze go znałem, wiedziałem, że lepiej nie naciskać, kiedy jest pod presją.

– A jak reszta? Jak zareagowali?

– A jak myślisz? – parsknąłem. – Ześwirowali, że będzie mieszkać u nas laska, i to nie byle jaka, bo twoja siostra. Ale Axel ogarnął pokój, spakował twoje rzeczy i wyniósł na strych, a Cam pojechał ze mną, by pomóc jej się przenieść. Właśnie oprowadzają ją po domu, zanim pojedziemy na trening.

– Jeszcze raz dzięki, Ryder. Nie wiem, co bym zrobił bez waszej pomocy.

– Nie ma o czym mówić – uciąłem. – Od tego ma się przyjaciół.

– Wiem, że o dużo was już prosiłem, ale zrobicie zakupy? Diesel musi jeść, a nie sądzę, żeby zdążyła spakować wystarczająco – poprosił Wyatt.

– Napisz mi tylko, co je ten mały potwór – poleciłem, bo miałem dziwne przeczucie, że Seline tego nie zrobi.

Zakończyliśmy rozmowę, a po chwili Wyatt wysłał wiadomość z prośbą o uzupełnienie zapasu Lucky Charmsów. Ha, czyli jednak oboje lubili te płatki.

Gdy wróciłem do środka, musieli zakończyć już oprowadzanie Seline, bo cała trójka siedziała przy naszym blacie śniadaniowym.

– I jak podoba ci się w nowym domu? – zapytałem.

– Jest cudowny – przyznała Seline. – Dziękuję… – zaczęła, ale szybko jej przerwałem.

– Już mówiłem, nie musisz dziękować. Czuj się jak u siebie. My musimy zbierać się na trening, dasz sobie radę? – zapytałem.

– Oczywiście – przytaknęła, a ja widziałem po sposobie, w jaki się poruszyła, że po prostu nie chciała sprawiać kłopotu.

– Wpisz, proszę, swój numer. – Podałem jej swój telefon, a gdy zrobiła to, o co prosiłem, wysłałem jej SMS-a, by miała mój. Przesłałem też kontakty do Axela i Cama, tak na wszelki wypadek.

Przyjaciele spojrzeli na mnie dziwnie, gdy wsiedliśmy do samochodu.

– Wyatt prosił, żebyśmy kupili kilka rzeczy, więc przed treningiem zahaczymy o market – powiedziałem, odpalając silnik.

Cam został w samochodzie, a ja i Axel wyskoczyliśmy na zakupy. On zabrał się za spożywkę, ja ruszyłem na poszukiwania karmy dla małego potwora. Gdy ją znalazłem, w oczy rzuciło mi się posłanie dla psa. Pomyślałem o tym, że nie przywiozła nic takiego ze sobą, więc i to wrzuciłem do wózka. Później dołączyłem miski, smycz i szelki oraz smaczki, którymi zamierzałem zaskarbić sobie jego sympatię. Gdy przechodziłem alejkami w poszukiwaniu Axela, w oczy rzucił mi się kubek. Uśmiechnąłem się na widok słoneczka z napisem, więc dołożyłem go do zakupów. W końcu znalazłem przyjaciela i poszliśmy do kasy. Zakupy zapakowaliśmy na tylną kanapę, obok Cama, i ruszyliśmy tam, gdzie był nasz drugi dom.

Zdjęliśmy motory z paki samochodu, a ja zerknąłem na tor. To było moje miejsce. Szybko założyłem kask, wsiadając na mojego ukochanego crossa. Silnik zawył, a ja poczułem, jak całe ciało napina mi się z ekscytacji. Ten dźwięk nigdy mi się nie znudzi.

– No to co, gotowy, stary? – Cameron podjechał obok mnie.

– Urodziłem się gotowy – odpowiedziałem, zakładając gogle na oczy.

Na początek jeden przejazd, taka rozgrzewka. Start.

Ryk silników zagłuszył wszystko inne. Wyskok na pierwszej hopce i ta krótka chwila, kiedy odrywam się od ziemi i czuję, jakbym latał. To był mój narkotyk.

Przede mną zakręt. Ostry, wymagający. Musiałem balansować ciałem, by idealnie wyprowadzić maszynę, z tyłu słyszałem motory przyjaciół.

Cam trzymał się blisko. Wiedziałem, że nie odpuści. Był dobry, jak każdy z nas, ale ja miałem tę cholerną potrzebę bycia pierwszym, ten głód, który palił mnie od środka, zmuszał do przesuwania granic. Z nas trzech to Axel był tym rozsądnym, ja szalonym, a Cam idealnie nas równoważył.

Seline

Ryder z chłopakami wyszli z domu, zostawiając mnie samą z instrukcją, jak włączyć i wyłączyć alarm, oraz kluczami. Postanowiłam jednak nie opuszczać domu, nie znałam za bardzo okolicy, chociaż wydawało mi się, że nie jesteśmy zbyt daleko od moich rodzinnych czterech ścian. Przeszłam do spiżarki i wyciągnęłam z niej opakowanie Lucky Charmsów. Uwielbiałam je jeść, nie tylko z mlekiem, ale również jako słodką przekąskę. Z zapasem słodkości ruszyłam na podbój domu. Trochę mnie ciekawiło, jak wygląda świat pasjonatów crossów. Czy ich pokoje były podobne do tego, który zajęłam po bracie? Wiedziałam, że jego przyjaciele pozabierali jego osobiste rzeczy, ale ciemne kolory ścian i paneli na podłodze robiły swoje. Mogłam się domyślić, że Wyatt miał pełno plakatów z ulubionymi motorami, pewnie jakieś figurki, modele i tonę jakichś narzędzi.

Poszłam na górę i zaczęłam od pokoju Axela. Nie chciałam niczego dotykać, żeby nie wyszło na jaw, że zajrzałam do środka. Dobrze, że Diesel spał w naszym pokoju, bo bałam się, że mógłby złapać coś w swoje ostre ząbki. W pierwszej sypialni, oprócz oczywistych wyznaczników miłości do crossów, dostrzegłam na półce nad biurkiem parę książek kucharskich i zeszytów podpisanych „PRZEPISY”. Uśmiechnęłam się lekko, przypominając sobie, jak Ryder powiedział, że to właśnie Axel ugotuje, cokolwiek sobie zażyczę. Na biurku, obok słuchawek leżało kilkanaście płyt, chyba z rapem. Pokój był utrzymany w niezłym porządku, aż byłam w szoku. Mój brat, gdy mieszkał w rodzinnym domu, rzadko utrzymywał porządek.

– Może po wejściu w dorosłość i wyprowadzce się to zmienia? – zastanowiłam się na głos. Powoli wycofałam się z jego pokoju i zajrzałam do Cama. O dziwo żaden z pokoi nie był zamknięty na klucz. Tu również panował porządek, na półkach piętrzyły się książki, tytuły niektórych z nich znałam. Nie spodziewałam się znaleźć u chłopaka fantastyki, chociaż bardziej i tak pasowało to niż jakieś romanse. Podobnie jak u Axela – płyty z muzyką, ale i rękawice oraz taśmy do boksu. Każdy z chłopaków musiał coś trenować, bo byli umięśnieni i potężnie zbudowani. Czułam się przy nich jak krasnal. Nie dotykałam niczego, chociaż miałam wprawę w podnoszeniu i odkładaniu różnych rzeczy tak, żeby nikt się nie zorientował, że czegoś dotykałam. Łazienkę Axela i Cama sobie odpuściłam. W najbliższym czasie musiałam się rozpakować i zanieść swoje kosmetyki. Nie miałam pudrów, cieni do powiek czy pędzli, ale kremów, maseczek, peelingów spakowałam mnóstwo. Przeszłam więc do swojej sypialni i złapałam za rączkę torby, aby przeciągnąć ją do łazienki. To, co miało w niej zostać, wyciągnęłam i poustawiałam. Na koniec rzuciłam okiem na owoc swojej pracy. Omal nie parsknęłam śmiechem na widok zaledwie kubka ze szczoteczką i pastą do zębów oraz mydła w płynie, należących do Rydera, w porównaniu do moich licznych kolorowych pudełeczek, słoiczków i tubek. Byłam ciekawa jego miny, gdy wróci i zobaczy to wszystko. Resztę bagażu zaniosłam do sypialni i spojrzałam na Diesla, który radośnie merdał ogonem. Nie rozpakowałam pozostałych rzeczy, musiałam na spokojnie przemyśleć, co i gdzie postawić.

– Chodź, mordeczko. Pójdziemy sobie zrobić herbatę i usiądziemy na balkonie u Rydera – zaproponowałam, a Diesel od razu się podniósł, jakby szukając wzrokiem wspomnianego chłopaka. – Wyluzuj, nie ma go tutaj. I masz być wobec niego grzeczny. Wyciągnął nas z piekła – przypomniałam, zamykając za nami drzwi. Zeszliśmy wspólnie na dół i metodą prób i błędów udało mi się znaleźć herbatę oraz kubki. Wstawiłam wodę, przechodząc do lodówki, by wyciągnąć z niej paczkę parówek.

– Diesel, znalazłam coś pysznego dla ciebie. Oby nasi domownicy nie dostali szału za kradzież parówek. Ciekawe, czy podpisują, co należy do nich – zastanowiłam się na głos, siadając po turecku na podłodze. Diesel usiadł przede mną, prosząc o jedzenie. Powoli dzieliłam mu je na kawałki i podawałam do pyszczka. W połowie paczki zadzwonił telefon. Odebrałam połączenie i włączyłam głośnomówiący.

– Co tam, braciszku? Dawno nie dzwoniłeś. – Ledwo stłumiłam śmiech.

– Chciałem wiedzieć, jak się czujesz w nowym domu. Chłopaki wyszli, zostawili cię samą…

– A ty nie masz przypadkiem jakiejś, nie wiem, próby albo nagrań?

– Mam, za dwadzieścia pięć minut. Dlatego dogrywam wszystko to, dzięki czemu odzyskam mniej więcej spokój ducha – wytłumaczył. Już miałam odpowiedzieć, gdy usłyszałam dźwięk odpalanej zapalniczki.

– Dlaczego ty palisz?!

– Nie palę – bronił się.

– Wyatt, słyszałam! Nie chcę, żebyś przeze mnie wrócił do palenia. – Niemal jęknęłam ze zdenerwowaniem.

– Nie wrócę, obiecuję. Nie denerwuj się, bo to nie twoja wina. Jak ci tam u chłopaków, gdy ich nie ma?

– W porządku. Obejrzałam jeszcze cały dom na spokojnie, żeby przypadkiem nie wejść do czyjejś sypialni zamiast do łazienki w nocy. Nie chciałabym zobaczyć czegoś, co mogłoby wypalić mi oczy.

– To znaczy? – spytał ostrożnie Wyatt.

– No przecież wiem, co robią chłopaki, gdy nikt nie patrzy! No a teraz zrobiłam sobie herbatę i zaraz pójdziemy z Dieslem na balkon Rydera, bo nam pozwolił, jak tylko moje maleństwo zje parówki.

– Jakie parówki mu dajesz? – Pytanie brata trochę mnie zaskoczyło. Myślałam, że bardziej zastanowi go zgoda Rydera na wejście na balkon. Spojrzałam na opakowanie parówek.

– Parówki z kurczaka. Skład i procent mięsa też ci podać? Na razie nie mam, co mu dać…

– To parówki Rydera.

Ou. W opakowaniu została już tylko jedna, na którą Diesel patrzył, jakby była ostatnia na świecie. Odetchnęłam, spoglądając na telefon.

– Kończę, muszę dać Ryderowi znać, żeby kupił parówki – powiedziałam i rozłączyłam się, nim Wyatt zdążył powiedzieć coś jeszcze. Znalazłam SMS od Rydera i napisałam, żeby kupił parówki. Nie zamierzałam mu się tłumaczyć w wiadomości, więc szybko schowałam telefon i oddałam Dieslowi ostatni kawałek mięsa. Podniosłam się z podłogi i zrobiłam sobie herbatę, przy okazji wyrzuciłam puste opakowanie do śmietnika.

– Chodźmy, Diesel. Módlmy się, żeby Ryder nie był jakoś specjalnie przywiązany do tych parówek albo żeby jeszcze zdążył je kupić – powiedziałam, wchodząc na górę z kubkiem herbaty w dłoni i psiakiem przy nodze.

Sypialnia Rydera była sporych rozmiarów i tak jak każda – utrzymana w czystości. Zdjęcia motorów były chyba na każdej ścianie, a przy łóżku leżały pudełka z płytami. Kucnęłam obok jednej z wież, przesunęłam po nich wzrokiem i aż się uśmiechnęłam na widok płyty Kingsów. Sama ich lubiłam, kilka piosenek mieli tak cudownych, że słuchałam ich w zapętleniu, a najprzystojniejszy ze wszystkich członków był bez wątpienia James. Szkoda, że miał już swoją drugą połówkę. Wyprostowałam się i przeszłam na balkon, aby usiąść na ogromnym, drewnianym fotelu z przywiązaną do niego szarą poduszką. Gdy tylko zajęłam miejsce, poczułam się jak otulona obłokiem. Diesel od razu wskoczył i wtulił się we mnie. Oboje mogliśmy korzystać z promieni słońca, które padały centralnie na nas. Upiłam łyk herbaty i odstawiłam kubek na szklany stolik, z powrotem ułożyłam się wygodnie i przymknęłam oczy. Było mi tu niezwykle dobrze, czułam się bezpiecznie chociaż nie minęło nawet pięć godzin od mojego przyjazdu. Nikt nade mną nie stał, nikt nie krzyczał, nie czułam smrodu alkoholu, papierosów czy wymiocin. Było czysto, pachniało świeżością. Pogłaskałam Diesla, patrząc na niego z delikatnym uśmiechem.

– Tu jest idealnie, Dieselku – szepnęłam. Ponownie zamknęłam oczy, robiło mi się coraz bardziej błogo. Nie zauważyłam nawet, w którym momencie po prostu ogarnął mnie sen.

Copyright

Crash Into You

Copyright © Ewelina Nawara & Klaudia Świerczewska

Copyright © Wydawnictwo Inanna

Copyright © MORGANA Katarzyna Wolszczak

Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.

Wydanie pierwsze, Bydgoszcz 2026 r.

książka ISBN 978-83-7995-591-6

ebook ISBN 978-83-7995-592-3

Redaktor prowadzący: Marcin A. Dobkowski

Redakcja: Agata Milewska

Korekta: Anna Nowak | proAutor.pl

Projekt i adiustacja autorska wydania: Marcin A. Dobkowski

Projekt okładki: Ewelina Nawara | proAutor.pl

Skład i typografia: Bookiatryk.pl

Przygotowanie ebooka: Bookiatryk.pl

Książka ani żadna jej część nie może być przedrukowywana ani w jakikolwiek inny sposób reprodukowana czy powielana mechanicznie, fotooptycznie, zapisywana elektronicznie lub magnetycznie, ani odczytywana w środkach publicznego przekazu bez pisemnej zgody wydawcy.

MORGANA Katarzyna Wolszczak

ul. Kormoranów 126/31

85-432 Bydgoszcz

[email protected]

www.inanna.pl

Książkę i ebook najtaniej kupisz w MadBooks.pl

📖 Informacja o wersji demo

📖 Wersja demonstracyjna

To jest wersja demonstracyjna zawierająca 10% treści książki.

Aby przeczytać pełną treść, skorzystaj z pełnej wersji EPUB.

Konwersja i przygotowanie ebooka Bookiatryk.pl