Brutalna prawda o randkowaniu - Dlaczego wciąż szukasz miłości, a znajdujesz własne schematy - Max Paradox - ebook

Brutalna prawda o randkowaniu - Dlaczego wciąż szukasz miłości, a znajdujesz własne schematy ebook

Max Paradox

0,0
29,99 zł

-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Randkowanie miało być ekscytujące. Miało być pełne możliwości, chemii i historii „jak z filmu”.

Zamiast tego często jest:
• serią niedopasowań,
• niejasnych intencji,
• półrelacji,
• powrotów do tego samego typu ludzi.

„Brutalna prawda o randkowaniu” to bezlitosne, ironiczne i momentami niewygodne spojrzenie na współczesne relacje. Na aplikacje, na lęk przed wyborem, na seks jako walutę, na zmęczenie nadzieją i na iluzję, że gdzieś czeka ktoś idealny.

To nie jest poradnik.
To nie jest coaching.
To nie jest terapia.

To lustro.

Książka obnaża mechanizmy, które powtarzasz:
• dlaczego zakochujesz się w niedostępnych,
• dlaczego uciekasz, gdy robi się spokojnie,
• dlaczego mylisz intensywność z głębią,
• dlaczego boisz się bycia wybranym.

Jeśli choć raz pomyślałeś: „Dlaczego znowu to samo?”, ta książka jest o tobie.

Śmiejesz się.
Czujesz się zdemaskowany.
I zaczynasz widzieć więcej.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
PDF

Liczba stron: 106

Rok wydania: 2026

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.


Podobne


INTRO

Randkowanie to dziś sport ekstremalny dla ludzi, którzy twierdzą, że nie lubią gier.

A potem logują się do aplikacji.

Przesuwają palcem w lewo.W prawo.W lewo.W prawo.

Jakby od tego zależał los planety.

Mówisz, że szukasz „czegoś poważnego”.Ale zaczynasz od zdjęcia w lustrze.

Mówisz, że cenisz szczerość.Ale bio brzmi jak ogłoszenie o pracę na stanowisko „Emocjonalnie dostępny człowiek roku”.

Wszyscy chcą miłości.Nikt nie chce człowieka.

Bo człowiek ma historię.Ma byłych.Ma traumy.Ma matkę.Ma nawyki, które wkurzają.

A my chcemy wersji demonstracyjnej bez błędów.

Randkowanie to dziś rynek.

• Każdy jest produktem.• Każdy udaje markę premium.• Każdy boi się, że zostanie przeceniony.

I wszyscy udają, że to romantyczne.

Spotykasz kogoś na kawie.Patrzysz w oczy.Ale tak naprawdę oceniasz ROI tej relacji.

Czy warto inwestować czas.Czy warto ryzykować przywiązanie.Czy ta osoba ma potencjał społeczny.

Bo przecież nie chodzi tylko o chemię.

Chodzi o to, jak będzie wyglądać na Instagramie.

Randkowanie kiedyś było niezręczne.Teraz jest strategiczne.

Budujesz wizerunek.Zarządzasz dostępnością.Kontrolujesz tempo odpowiedzi.

Nie możesz odpisać za szybko.Nie możesz odpisać za wolno.Nie możesz być za bardzo.Nie możesz być za mało.

To nie flirt.To logistyka emocjonalna.

Mówimy, że jesteśmy bardziej świadomi.

Że znamy swoje granice.Że pracujemy nad sobą.Że nie wchodzimy w toksyczne układy.

A potem:

• Zakochujemy się w kimś, kto nas ignoruje.• Ignorujemy kogoś, kto nas traktuje dobrze.• I nazywamy to „chemią”.

Randkowanie to teatr autoprezentacji.

Pokazujesz najlepszą wersję siebie.Nie dlatego, że chcesz kłamać.Dlatego, że boisz się prawdy.

Bo prawda jest taka:

• Czasem jesteś zazdrosny bez powodu.• Czasem potrzebujesz atencji jak powietrza.• Czasem uciekasz, gdy ktoś zaczyna cię naprawdę widzieć.

Ale tego nie wpiszesz w bio.

Zamiast tego piszesz:

„Lubię podróże, kino i dobre jedzenie.”

Jak wszyscy.

Randkowanie w XXI wieku to paradoks wolności.

Możesz wybrać każdego.Możesz odrzucić każdego.Możesz rozmawiać z pięcioma osobami naraz.

A mimo to czujesz się samotny.

Bo wybór nie daje bliskości.Daje lęk, że gdzieś jest ktoś lepszy.

Zawsze ktoś lepszy.

Lepsze zdjęcia.Lepsza sylwetka.Lepsza historia.Lepsza trauma.

I tak przewijasz dalej.

Nie dlatego, że nie czujesz.Dlatego, że boisz się przestać szukać.

Bo przestanie szukania oznacza decyzję.

A decyzja oznacza odpowiedzialność.

A odpowiedzialność oznacza koniec iluzji, że „może jeszcze coś lepszego”.

Randkowanie nie jest o miłości.

Jest o lęku przed byciem niewybranym.

Jest o potrzebie potwierdzenia.Jest o tym, żeby ktoś powiedział: „Chcę właśnie ciebie.”

Nawet jeśli sam nie wiesz, kim jesteś.

Ta książka nie nauczy cię, jak randkować.

Nie powie ci, jak pisać wiadomości.Nie zdradzi sekretu „idealnej pierwszej randki”.Nie da checklisty czerwonych flag.

Tu nie ma checklist.

Jest lustro.

I może ci się nie spodobać to, co zobaczysz.

Bo brutalna prawda o randkowaniu jest taka:

Nie chodzi o to, że trudno znaleźć odpowiednią osobę.

Chodzi o to, że trudno wytrzymać z kimś, kto widzi cię naprawdę.

A jeszcze trudniej wytrzymać z samym sobą.

Jeśli czujesz lekki niepokój, czytając te zdania - dobrze.

To znaczy, że zaczynamy od właściwego miejsca.

Rozdział 1 – Rynek uczuć i algorytm pożądania

Miłość miała być przypadkiem.

Spojrzeniem w tramwaju.Dotknięciem dłoni w kolejce.Niezręcznym „cześć”, które zmienia życie.

Dziś miłość ma interfejs.

Logujesz się.Ustawiasz filtr wieku.Wybierasz promień w kilometrach.

I czekasz.

Jakby serce było dostawą z opcją śledzenia przesyłki.

Randkowanie stało się rynkiem.

Nie metaforycznie.

Dosłownie.

Jest popyt.Jest podaż.Jest konkurencja.

I jest algorytm.

Algorytm nie zna twojej historii.Nie zna twoich lęków.Nie zna tego, że boisz się bliskości, ale jeszcze bardziej boisz się samotności.

Algorytm zna twoje kliknięcia.

• Wie, na kogo patrzysz dłużej.• Wie, przy kim się zatrzymujesz.• Wie, że deklarujesz jedno, a wybierasz drugie.

Mówisz, że chcesz stabilności.

Przesuwasz w prawo chaos.

Mówisz, że szukasz spokoju.

Ekscytuje cię niedostępność.

To nie jest przypadek.

To wzorzec.

Rynek randkowy działa jak każdy inny.

Wartość rośnie wraz z deficytem.

Im bardziej ktoś niedostępny, tym bardziej pożądany.

Im bardziej ktoś zajęty, tym bardziej atrakcyjny.

Im mniej ktoś odpisuje, tym mocniej bije twoje serce.

• Dostępność jest nudna.• Stabilność wydaje się podejrzana.• Spokój mylisz z brakiem chemii.

A potem mówisz, że „znowu trafiłeś na toksyczną osobę”.

Rynek nie jest sprawiedliwy.

Premiuje powierzchowność.Nagradza pewność siebie.Faworyzuje tych, którzy potrafią sprzedać iluzję.

Bo randkowanie to marketing.

Zdjęcia są kampanią reklamową.Opis to slogan.Pierwsza wiadomość to cold call.

I każdy udaje, że chodzi o autentyczność.

Autentyczność jest ryzykowna.

Bo autentyczność oznacza:

• Pokazanie niepewności.• Przyznanie się do potrzeby bliskości.• Odsłonięcie tego, że nie zawsze jesteś silny.

A rynek nie lubi słabości.

Rynek lubi pewność.

Lubi zdania typu: „Wiem, czego chcę.”

Nawet jeśli nie wiesz.

W tej grze wygrywają ci, którzy potrafią grać.

Którzy wiedzą, kiedy zniknąć.Którzy wiedzą, kiedy wrócić.Którzy rozumieją, że cisza buduje napięcie.

To nie romans.

To strategia.

Zaczynasz rozmawiać z kimś.

Piszecie do późna.Jest flow.Jest śmiech.Jest to coś.

A potem cisza.

I zaczyna się analiza.

• Czy napisałem coś nie tak.• Czy powinienem był poczekać z odpowiedzią.• Czy byłem za bardzo sobą.

Za bardzo sobą.

To zdanie mówi wszystko.

Bo w randkowaniu często chodzi o to, by być wystarczająco sobą.

Ale nie za bardzo.

Wystarczająco zabawnym.Wystarczająco zdystansowanym.Wystarczająco atrakcyjnym.

Nigdy za głębokim.Nigdy za potrzebującym.Nigdy za prawdziwym.

Rynek uczy cię jednego:

Możesz zostać zastąpiony.

Jedno przesunięcie palcem i znikasz.

Twoja rozmowa.Twoje żarty.Twoje „jak minął dzień”.

Zastąpione kimś nowym.

Świeższym.

Bardziej ekscytującym.

To buduje mentalność konsumenta.

Nie partnera.

Zaczynasz myśleć kategoriami opcji.

Jeśli ta osoba nie spełnia oczekiwań, znajdę inną.

Jeśli rozmowa się nie klei, usunę match.

Jeśli poczuję dyskomfort, zniknę.

• Znikanie stało się normalne.• Unikanie rozmów stało się dojrzałością.• Emocjonalna ucieczka została nazwana „dbaniem o siebie”.

Rynek randkowy nie premiuje wytrwałości.

Premiuje szybkie decyzje.

Szybkie emocje.Szybkie dopaminy.Szybkie rozczarowania.

I tak przeskakujesz od osoby do osoby.

Nie dlatego, że jesteś zły.

Dlatego, że system jest tak skonstruowany.

Algorytm chce twojej uwagi.

Nie twojego szczęścia.

Im dłużej szukasz, tym lepiej dla platformy.

Im więcej randek, tym więcej danych.

Im więcej rozczarowań, tym większa potrzeba potwierdzenia.

I wracasz.

Z nadzieją, że tym razem będzie inaczej.

Że tym razem trafisz na kogoś normalnego.

Nie zdając sobie sprawy, że wszyscy myślą to samo.

Wszyscy szukają „normalnych ludzi”.

Nikt nie chce być tym trudnym.

A jednak każdy niesie coś trudnego.

Rynek randkowy nie tworzy problemów.

On je wzmacnia.

Twoje lęki.Twoje braki.Twoją potrzebę bycia wybranym.

Bo kiedy ktoś wybiera ciebie w świecie nieskończonych opcji, czujesz się wyjątkowy.

Wybrany.

Lepszy.

Na chwilę.

A potem pojawia się pytanie:

Czy wybrał mnie dlatego, że naprawdę chce mnie.

Czy dlatego, że dziś nie znalazł nikogo lepszego.

To jest cena rynku.

Niepewność.

I może właśnie dlatego randkowanie tak męczy.

Nie dlatego, że nie ma ludzi.

Ale dlatego, że w świecie nieskończonego wyboru trudno uwierzyć, że ktoś naprawdę zostanie.

A jeszcze trudniej przestać szukać kolejnej opcji.

Bo zawsze może być ktoś bardziej dopasowany.

Bardziej atrakcyjny.

Bardziej.

I to „bardziej” nigdy się nie kończy.

A ty?

Ty dalej przesuwasz palcem.

Czekając, aż algorytm w końcu dopasuje cię do kogoś, kto wytrzyma prawdę o tobie.

I którego prawdę ty też wytrzymasz.

Rozdział 2 – Pierwsza randka jako casting do roli „miłość mojego życia”

Pierwsza randka nie jest spotkaniem.

To przesłuchanie.

Wchodzisz do kawiarni jak na scenę.Sprawdzasz odbicie w szybie.Uśmiech. Postawa. Głos.

Wszystko musi być „naturalne”.

Czyli kontrolowane.

Pierwsza randka to moment, w którym udajemy, że nie oceniamy.

A oceniamy wszystko.

Buty.Zegarek.Ton głosu.Sposób, w jaki kelnerowi mówi „dziękuję”.

I oczywiście to, czy jest chemia.

Chemia to słowo, które pozwala nam nie mówić prawdy.

Bo prawda brzmi:

• Szukam kogoś, kto podbije moje ego.• Szukam kogoś, kto nie zagrozi mojej niezależności.• Szukam kogoś, kto wpisze się w mój scenariusz życia.

Ale mówimy: „Musi być chemia.”

Pierwsza randka to teatr autoprezentacji.

Opowiadasz o sobie, ale w wersji reżyserskiej.

Nie mówisz, że bywasz zazdrosny.Mówisz, że „jesteś zaangażowany”.Nie mówisz, że boisz się odrzucenia.Mówisz, że „masz wysokie standardy”.

To nie kłamstwo.

To selekcja informacji.

Tak działa marketing.

• Podkreślasz atuty.• Minimalizujesz wady.• Ukrywasz defekty systemowe.

Pierwsza randka to moment, w którym najbardziej boisz się ciszy.

Bo cisza oznacza brak flow.

Brak flow oznacza brak chemii.

Brak chemii oznacza, że nie zostaniesz wybrany.

A bycie niewybranym boli bardziej niż przyznajemy.

Nawet jeśli ta osoba była tylko jednym z wielu matchy.

Siedzicie naprzeciwko siebie.

Zadajecie pytania, które mają brzmieć spontanicznie, ale są wyuczone.

Czym się zajmujesz.Jak lubisz spędzać czas.Jakie masz plany.

Plany.

Już na pierwszej randce sprawdzamy kompatybilność przyszłości.

Bo randkowanie nie jest o teraźniejszości.

Jest o projekcji.

• Czy ta osoba pasuje do mojego stylu życia.• Czy nie będzie mnie ograniczać.• Czy mogę ją przedstawić znajomym bez wstydu.

Tak, to też sprawdzamy.

Nikt nie mówi wprost:

„Chcę, żebyś dobrze wyglądał na rodzinnych obiadach.”

Ale wszyscy o tym myślą.

Pierwsza randka to moment, w którym starasz się być wystarczająco interesujący.

Nie za bardzo.

Za bardzo oznacza desperację.

Za mało oznacza nudę.

Musisz balansować.

Śmiać się, ale nie za głośno.Opowiadać o sukcesach, ale bez przechwałek.Mówić o byłych, ale bez traumy.

To taniec.

Krok w przód.Krok w tył.

A w tle nieustannie pytanie:

Czy podobam się tej osobie.

To pytanie rzadko dotyczy wyglądu.

Chodzi o akceptację.

O to, czy ktoś zobaczy w tobie wartość.

Pierwsza randka jest testem rynku.

Jeśli po spotkaniu dostajesz wiadomość:

„Dziękuję, ale nie czuję tego.”

To brzmi grzecznie.

Ale czytasz:

„Nie jesteś wystarczający.”

I nagle zaczyna się analiza.

• Czy mówiłem za dużo.• Czy byłem zbyt poważny.• Czy powinienem był wybrać inne miejsce.

Widzisz, pierwsza randka nie kończy się przy rachunku.

Ona trwa w twojej głowie.

Przewijasz sceny.Odtwarzasz dialogi.Szukałeś momentu, w którym coś poszło nie tak.

Może nic nie poszło nie tak.

Może po prostu nie było fajerwerków.

Ale my chcemy fajerwerków.

Bo nauczyliśmy się, że jeśli nie ma iskry, to nie ma sensu.

Iskra jest sexy.

Stabilność jest przewidywalna.

Przewidywalność jest nudna.

A nuda jest wrogiem numer jeden współczesnych relacji.

Pierwsza randka to casting do roli „miłość mojego życia”.

Jedno spotkanie ma zdecydować o potencjale lat wspólnego życia.

To absurdalne.

Ale tak robimy.

Po godzinie rozmowy wiesz już, czy „to ma sens”.

Jakbyś był rekruterem.

• Dopasowanie kulturowe.• Potencjał rozwoju.• Zgodność wartości.

Brzmi jak rozmowa kwalifikacyjna.

Bo nią jest.

I w tym wszystkim najtrudniejsze jest jedno:

Być sobą.

Nie wersją, którą łatwo polubić.

Nie wersją, która ma największe szanse.

Ale sobą.

Problem polega na tym, że często sami nie wiemy, kim jesteśmy.

Dopiero w relacji wychodzą rzeczy, których nie widzimy.

Nasza zazdrość.Nasza potrzeba kontroli.Nasza ucieczka w milczenie.

Tego nie widać na pierwszej randce.

Pierwsza randka to trailer.

Relacja to cały film.

A my oceniamy po zapowiedzi.

Czasem spotykasz kogoś, z kim nie ma fajerwerków.

Jest spokojnie.

Jest normalnie.

I rezygnujesz.

Bo nie czujesz „wow”.

A może to „wow” to tylko znajomy wzorzec chaosu.

Może to napięcie, które nazywasz chemią, to w rzeczywistości lęk.

Może stabilność wydaje ci się nudna, bo nie jest dramatyczna.

Ale dramat łatwo pomylić z pasją.

Pierwsza randka obnaża jedno:

Wszyscy chcemy być wybrani.

Nawet jeśli mówimy, że jesteśmy „ponad to”.

Nawet jeśli udajemy dystans.

Gdy ktoś mówi: „Chcę się z tobą zobaczyć jeszcze raz.”

Czujesz ulgę.

Potwierdzenie.

Dowód, że jesteś atrakcyjny emocjonalnie.

Nie chodzi tylko o tę osobę.

Chodzi o twoją wartość.

I może dlatego pierwsze randki są tak wyczerpujące.

Bo nie walczysz tylko o relację.

Walczysz o narrację o sobie.

O to, żeby móc powiedzieć:

„Jestem kimś, kogo się wybiera.”

A kiedy ktoś cię nie wybiera, dotyka to głębiej, niż chciałbyś przyznać.

Bo w świecie randkowania odrzucenie jest częścią gry.

Ale twoje ego nie czyta regulaminu.

I tak idziesz na kolejną randkę.

Z nową osobą.Z tą samą nadzieją.Z tym samym lękiem.

Może tym razem casting pójdzie lepiej.

Może tym razem ktoś zobaczy w tobie więcej niż wersję demonstracyjną.

A może po prostu oboje będziecie wystarczająco dobrzy, by przejść do drugiego etapu.

I wtedy dopiero zacznie się prawdziwa historia.

Nie ta z kawiarni.

Ta, w której przestajecie grać.

Rozdział 3 – Chemia, czyli jak mylisz lęk z przeznaczeniem

Chemia.

To słowo usprawiedliwia wszystko.

Nie odbiera telefonu - chemia.Czujesz ścisk w brzuchu - chemia.Nie wiesz, na czym stoisz - chemia.

Chemia stała się romantycznym synonimem niepokoju.

Mówisz, że coś iskrzy.

Często iskrzy twój układ nerwowy.

Bo ktoś jest nieprzewidywalny.Bo ktoś daje uwagę, a potem ją zabiera.Bo ktoś nie jest do końca dostępny.

I to cię wciąga.

Stabilność nie daje dreszczy.

Stabilność nie wywołuje obsesyjnego sprawdzania telefonu.

Stabilność nie każe analizować ostatniego „ok”.

A my lubimy analizować.

Bo analiza daje złudzenie kontroli.

Chemia jest szybka.

Intensywna.