47,99 zł
Twój umysł działa inaczej – szybciej, głębiej, intensywniej.
Wysoka inteligencja wpływa na sposób, w jaki doświadczasz rzeczywistości: odczuwasz ją ze szczególną wrażliwością, intensywnością emocjonalną i potrzebą głębi, której nie znajdujesz w codziennych interakcjach. Przez twoją głowę przepływa nieprzerwany strumień myśli, analiz i kontrargumentów, a ty masz nieustające przeświadczenie, że nikt cię do końca nie rozumie. Funkcjonujesz w sposób, za którym większość ludzi nie nadąża, co nie znaczy, że powinieneś próbować się zmienić. Wystarczy, że nauczysz się wykorzystywać swoją nadinteligencję w sposób, który ci służy.
Ta książka pomoże ci:
• rozpoznać cechy charakterystyczne dla osób wybitnie uzdolnionych – i wreszcie zrozumieć, dlaczego zawsze czułeś się inny,
• przestać tłumić swoją intensywność emocjonalną i intelektualną, by dopasować się do otoczenia,
• budować relacje z ludźmi, którzy myślą inaczej lub bardziej powierzchownie – bez frustracji i poczucia wyobcowania,
• wykorzystać swój potencjał bez wypalenia, perfekcjonizmu i chronicznego niezadowolenia z siebie,
• pogodzić się z tym, że nie jesteś „jak wszyscy” – i że to nie jest wada, ale twoja największa siła.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 302
Data ważności licencji: 12/31/2029
Rozdział 1
Co to znaczy być nadinteligentnym?
Czy nadinteligentne dzieci to tylko kolejny modny temat? Za sprawą wyolbrzymiających i czasem deformujących przekazów medialnych można pomyśleć, że chodzi o problem sztucznie stworzony przez rodziców pragnących zaspokoić własne ambicje lub przez psychologów zafascynowanych owymi „supermózgami”.
Prawdą jest, że zainteresowanie tymi, którzy – jak niegdyś sądzono – „otrzymali wszystko”, pojawiło się stosunkowo niedawno. Złożyło się na to kilka czynników: na konsultacje psychologiczne zaczęło trafiać więcej dzieci i nastolatków, wzrosła też popularność diagnozy psychologicznej. Doprowadziło to do alarmujących wniosków: dzieci o wysokim IQ mają duże trudności w szkole i zdarza się, że cierpią na poważne zaburzenia psychiczne. U innych rozwijają się zaburzenia zachowania i zaburzenia adaptacyjne, które utrudniają naukę. Wreszcie trudności i niepokoje wyrażane przez dorosłych, uwrażliwionych na ten temat za sprawą problemów ich dzieci bądź osobistych zmagań, wpłynęły na wzrost znaczenia konsultacji psychologicznych.
Co łączy wszystkich tych wyjątkowych ludzi, dzieci i dorosłych? Okazuje się, że są nadinteligentni i przeżywają podobne trudności; szukają sposobów na swój dyskomfort, problemy życiowe i kłopoty z integracją społeczną. A także na to, jak odnieść sukces.
W ostatnich latach pojawiły się na ten temat badania uniwersyteckie i naukowe, francuskie Ministerstwo Edukacji Narodowej zaczęło zwracać na problem większą uwagę, podjęto nieśmiałe kroki w zakresie szkoleń w środowisku medycznym… Jednak na co dzień konkretne przedsięwzięcia i propozycje dla tych dzieci i dorosłych, szukających zrozumienia i wsparcia, są rzadkością. Wciąż zdecydowanie dominuje pogląd, jakoby osoby nadinteligentne były pod każdym względem uprzywilejowane.
Jak bowiem zrozumieć podstawowy paradoks – ścisły związek między bardzo wysoką inteligencją a wrażliwością psychiczną – który sprawia, że człowiek nadinteligentny spotyka na swojej drodze szczególne trudności?
„Dziwne połączenie. Czyżby wybitnie rozwinięta zdolność myślenia i największe cierpienie otwierały ten sam horyzont? Czyżby cierpieć oznaczało ostatecznie to samo, co myśleć?”
Maurice Blanchot1
Mylimy ze sobą inteligencję i osiągnięcia.
Mieszamy ze sobą kompetencje i sukces.
Utożsamiamy potencjał ze sprawnością intelektualną.
Nie odróżniamy inteligencji wyższej pod względem ilościowym (u osób o IQ przekraczającym normę), ale przystosowanej do wymagań otoczenia, od inteligencji wyróżniającej się pod względem jakościowym (u osób nadinteligentnych, czyli inteligentnych w odmienny sposób), której działanie może powodować cierpienia i porażki.
Zapominamy o tym, że umiejętność rozumienia, analizowania i szybkiego zapamiętywania nie oznacza posiadania wiedzy wrodzonej.
Bagatelizujemy to, że wybitna inteligencja jest nierozerwalnie związana z wybitną wrażliwością i podatnością emocjonalną.
Ukrywamy fakt, iż hiperinteligencja i hiperwrażliwość czynią człowieka kruchym i bardziej podatnym na zranienie.
Nie wiemy o tym, że szczególnie intensywne odczuwanie i postrzeganie wszystkich elementów świata materialnego i relacji międzyludzkich powoduje nieustanne pobudzenie emocjonalne, które jest źródłem lęku uogólnionego.
Samo pojęcie inteligencji uruchamia wiele paradoksalnych skojarzeń. Pytamy o jego znaczenie: co to znaczy być inteligentnym?, i o konsekwencje: co wynika z bycia inteligentnym? A wreszcie o oczekiwania: jeśli jestem inteligentny, to co powinienem robić? I czy jeżeli mi się to nie uda, moja domniemana inteligencja stanie pod znakiem zapytania? Wokół inteligencji oraz jej skutków narosło mnóstwo silnych przekonań, sądów, iluzji, sprzeczności i obaw.
„Inteligencja jest fajna, ale zawsze idą z nią w parze dwie lub trzy sprawy – wyjaśnia mi Aurore. – Chętnie wybrałabym samą inteligencję, bo ona rzeczywiście bywa przydatna! Ale cała reszta jest zbyt trudna do zniesienia”.
Do zapamiętania
Nadinteligencja to szczególna forma inteligencji, nietypowy sposób funkcjonowania intelektualnego, uruchomienie zasobów poznawczych o innych podstawach mózgowych i bardzo specyficznej organizacji.Osoba nadinteligentna nie jest bardziej inteligentna pod względem ilościowym, ale dysponuje inteligencją inną jakościowo. A to naprawdę nie to samo!Z nadinteligencją wiążą się potężne zasoby intelektualne, fenomenalne umiejętności rozumienia, analizy i zapamiętywania ORAZ wrażliwość, pobudliwość, receptywność emocjonalna, postrzeganie wszystkimi pięcioma zmysłami jednocześnie, przenikliwość, której zasięg i intensywność są tak wielkie, że zagarniają całą przestrzeń myślenia. Te dwa oblicza ZAWSZE się na siebie nakładają.Bycie nadinteligentnym to sposób istnienia w świecie wpływający na całą osobowość.Osoba nadinteligentna zawsze przeżywa intensywne emocje, a jej myśli nieustannie dotykają granic nieskończoności.Zawsze należy pamiętać, że bycie nadinteligentnym ma dwa oblicza: intelektualne ORAZ emocjonalne
Pomijanie wyjątkowego charakteru funkcjonowania osoby nadinteligentnej na tych dwóch płaszczyznach – intelektualnej i emocjonalnej – które składają się na jej osobowość i naznaczają wszystkie etapy jej rozwoju oraz strukturę całego jej życia, to lekceważenie znacznej części populacji wynikające z przestarzałych ideologii i nieporozumień. Nadinteligencja nie oznacza ani niesłychanego szczęścia, ani boskiego błogosławieństwa, ani bycia wybranym, ani jakiejś godnej pozazdroszczenia nadinteligencji. Człowiek nadinteligentny to osoba o szerokich zasobach intelektualnych i emocjonalnych, które mogą stać się jej siłą tylko wtedy, gdy jej potencjał zostanie rozpoznany, zrozumiany i zaakceptowany. Zintegrowanie wspomnianych zasobów daje możliwość zbudowania takiego życia, jakie nam odpowiada, i w którym czujemy się dobrze, a do tego przecież dąży każdy z nas. Nie dostrzegając tego potencjału lub – co gorsza – zaprzeczając mu, ryzykujemy, że miniemy się z własną osobowością i będziemy żyć w głębokim poczuciu braku i niespełnienia, który może prowadzić nawet do bolesnego nieprzystosowania społecznego lub poważnych zaburzeń psychicznych.
„Szczęście to w gruncie rzeczy nic innego jak stuprocentowe korzystanie z własnego potencjału”.
Mihály Csíkszentmihályi
Bijmy na alarM!
Wnioski kliniczne są alarmujące: przebieg nauki szkolnej dzieci nadinteligentnych jest często bardzo chaotyczny, są one psychicznie kruche, mają niewyraźne poczucie własnego „ja” i bolesne relacje z otoczeniem. Jeśli mają dość silną osobowość, rozwiną u siebie takie sposoby obrony i zasoby, by przekuć tę wyjątkowość w zaletę. Jednak u dzieci, które w swoim rozwoju doświadczają wielu trudności emocjonalnych, wystąpią zaburzenia psychiczne. W okresie dojrzewania częste są przypadki załamania psychicznego o atypowym obrazie klinicznym, trudne w leczeniu, często źle rokujące.
Trudności będą mniej lub bardziej widoczne w zależności od tego, czy dziecko nadinteligentne zostanie zdiagnozowane czy nie, oraz zależnie od wieku, w którym postawi się diagnozę. Kiedy dziecko dorasta bez wiedzy, kim jest, zagrożenie zaburzeniami psychicznymi staje się dużo bardziej realne, dziecko buduje bowiem swoją dorosłą osobowość, bazując na zaprzeczeniach i zranieniach, a także na błędnych przekonaniach na temat siebie i świata bądź też na sztywnych mechanizmach chroniących je przed jego własną kruchością. Życie takiego dorosłego – chaotyczne, pełne dyskomfortu, zawiłe – jest często bardzo burzliwe.
Oczywiście część nadinteligentnych dorosłych zdoła znaleźć równowagę i komfort, zbuduje satysfakcjonujące, udane życie. Ta grupa spełnionych jest o wiele liczniejsza, jednak istnieją również zagubieni, których podstawowy problem wynika z faktu, że nie wiedzą, kim są – i nie możemy ich pomijać.
Podstawowe pytanie: jak ich nazwać?
Wbrew pozorom nie jest to sprawa drugorzędna. Pytanie o terminologię jest kluczowe z wielu powodów. Każda dotychczas stosowana nazwa zawiera jakąś ideę, która odsyła do niewystarczającej, błędnej, a w każdym razie niesatysfakcjonującej reprezentacji tego, co się za nią kryje.
Pojęcie
przedwcześnie dojrzały intelektualnie
mówi o przewadze rozwojowej w dzieciństwie, co nie odzwierciedla ani rzeczywistości – bo nie wszystkie nadinteligentne dzieci są bardziej rozwinięte od rówieśników – ani wyjątkowości tych osób, ponieważ to wcale nie fakt, iż niektóre z nich „mają przewagę”, sprawia, że funkcjonują inaczej.
Nadinteligentny
? Pojęcie to nie tylko od razu sugeruje, że ktoś jest zdolniejszy niż inni, ale również iż jest to dar wrodzony. I zakłada uzdolnienie w jakiejś dziedzinie – bo jak w przeciwnym razie człowiek mógłby odnieść je do siebie? Rodzicowi trudno zgodzić się z diagnozą, że jego dziecko jest nadinteligentne, jeśli widzi, że zarówno w szkole, jak i w domu wszystko idzie źle. Trudno też ją przyjąć samemu dziecku, ponieważ nijak nie pokrywa się ona z tym, co myślą o nim inni, ani z jego własną opinią na temat swoich zdolności. Diagnoza ta jest dla dziecka przytłaczająca, a rodzice mają problem z mówieniem o niej. Jak mogą się pogodzić z tym, że ich dziecko zostało uznane za nadinteligentne? Co powiedzą inni? Czy zrozumieją? Jak im wyjaśnić, że „to nie to, co myślą”? Powodem, dla którego rodzice niechętnie używają tego pojęcia, jest też wrażenie, że potraktowano by to jako stawianie własnego dziecka ponad innymi, chwalenie się nim.
A co z dorosłymi? Jak człowiek może się uznać za nadinteligentnego, jeżeli postrzega własne życie jako pasmo porażek i cierpienia? Albo po prostu widzi w nim tylko pustkę? Określenie nadinteligentny jest problematyczne nawet dla tych, którzy przyjmują swoje życie takim, jakie ono jest, razem z jego trudnościami i przyjemnościami, a także dla tych, którzy uważają je za „udane”. Nadinteligentny? Ja? Jaki to ma związek z moim życiem? Skoro jestem nadinteligentny, to czy moja życiowa droga nie powinna wyglądać inaczej?
A jednak pojęcie nadinteligentny jest we francuskiej tradycji najstarsze2. Wyraża ono pewną specyficzną, wrodzoną cechę osobowości. Z braku lepszej nazwy uważam, że właśnie ta jest najlepsza.
Aktualnie panuje moda na skrótowce HP (po francusku
haut potentiel,
czyli wysoki potencjał) czy HQI (
Haut IQ
), tak jakby można było za nimi ukryć to, co przeszkadza i drażni. Słowo
potencjał
to jednak kolejna rafa: jeśli mamy wysoki potencjał, to znaczy, że powinniśmy dzięki niemu osiągnąć coś wielkiego, odnieść jakiś sukces. Nie możemy go zmarnować… I tak wpadamy w pułapkę poczucia winy.
Te dziwne zebry…
Najbardziej lubię termin zebra, który uwalnia od obciążających skojarzeń. Zebra to osobliwe zwierzę, jedyne z koniowatych nieoswojone przez człowieka, które za sprawą swych pasków wyraźnie odróżnia się od innych mieszkańców sawanny; które aby żyć, potrzebuje innych i z wielką troską opiekuje się młodymi; które jest tak odmienne, a zarazem tak podobne. Paski zebry, tak jak nasze linie papilarne, są unikalne i pozwalają zebrom rozpoznawać się nawzajem. Nie przestanę więc powtarzać, że nasze „dziwne zebry” potrzebują naszej uwagi, by harmonijnie żyć w tym wymagającym świecie. Wciąż będę bronić wszystkich „pręgowanych”, bo ich „paski” mogą też być symbolem zadrapań, jakie funduje im życie. Będę im tłumaczyć, że paski to także ich niezwykłe znaki szczególne, które mogą ich uratować z wielu pułapek i niebezpieczeństw. Że są wspaniałe i są powodem do dumy. Naprawdę.
W Cogito‘Z3 mamy zwyczaj oznaczać dokumentację naszych nadinteligentnych pacjentów pieczątką przedstawiającą zebrę. To nasz sposób na problemy z terminologią. Wszystkie dokumenty „zebr” trzymamy w jednym miejscu; gdy podczas zebrań omawiamy bilans jakiegoś dziecka, zastanawiamy się wspólnie, czy jest ono zebrą czy nie. Takie dziecko zostaje wówczas oznaczone symbolem „Z” i kiedy, dajmy na to, zdiagnozowaliśmy u niego bardzo silne cechy zebry, w naszym wewnętrznym raporcie piszemy „Z++”. W naszej administracyjnej bazie danych pacjent zgodnie ze swoją diagnozą zostaje sklasyfikowany jako Z. Z jak zebra, jak litera w ciągu od A do Z, jak Zorro, który pragnie wszędzie zaprowadzać sprawiedliwość. Z jak… dokończcie sami! Jak widać, za każdym „Z” może kryć się coś innego. To rozwiązanie jest w sam raz dla naszych zebr, nie uważacie?
W ostatnim czasie na osoby nadinteligentne zaczęto zwracać uwagę dzięki licznym książkom, nowemu trendowi badań i inicjatywom rządowym, a także dzięki rodzącej się świadomości potrzeby wzięcia pod uwagę tej nietypowej grupy społecznej. Tematem zajmuje się coraz więcej zespołów uniwersyteckich, a coraz więcej praktyków – psychologów czy psychiatrów – szkoli się w diagnozie i terapii nadinteligentnych dzieci. W placówkach szkolnych zaś dyskutuje się nad najlepiej do nich dostosowanymi podejściami pedagogicznymi. To prawda, droga, którą muszą przejść rodzice, wciąż bywa wyboista, a happy endy są zbyt rzadkie. Brakuje profesjonalistów, a odpowiednio dostosowane systemy wciąż są wyjątkiem, ale wreszcie coś zaczyna się dziać.
Powiew rewolucji nadszedł od strony neuronauki. Dziś możemy – głównie dzięki technikom obrazowania funkcjonalnego (fMRI) – oglądać pracę mózgu w czasie rzeczywistym. Dzięki temu potrafimy lepiej zrozumieć, które obszary mózgu są zaangażowane w rozwiązywanie danego problemu, w danej sytuacji i w danym kontekście. Ta rewolucja technologiczna pomaga nam szukać odpowiedzi na fundamentalne pytanie: w czym i w jaki sposób myślenie osoby nadinteligentnej różni się od myślenia innych osób?
Objawienie czy potwierdzenie?
Uważam, że odkrycia neuronauki są krzepiące, ale tak naprawdę to nie żadne rewelacje: klinicyści od dawna potrafią rozpoznawać wyjątkowe myślenie i emocjonalność nadinteligentnych osób. Również rodzice wiedzą o tym zjawisku i nawet najbardziej oporni nauczyciele w końcu dostrzegają, że nadinteligentni uczniowie są pod każdym względem odmienni: inaczej się uczą, inaczej zachowują, inaczej wchodzą w relacje i inaczej reagują emocjonalnie. Krótko mówiąc, nauka potwierdza dziś to, co ci, którzy mają do czynienia z osobami nadinteligentnymi, zrozumieli już dawno temu.
Prawdziwe wyzwanie streszcza się w słowach: no i co teraz? Odpowiedzi na to pytanie potrzebują wszyscy: osoby nadinteligentne i ci, którzy im towarzyszą, wychowują je i uczą. Naukowe potwierdzenie jest krzepiące, ale pozostawia powyższe pytanie bez odpowiedzi.
So what?, jak powiedzieliby Brytyjczycy. Co nam dają te badania, poza tym, że satysfakcjonują osoby, które potrzebują dowodów, skoro wszyscy zaangażowani w sprawę klinicyści wciąż szukają sposobu, by pomagać nadinteligentnym ludziom doświadczającym trudności, a nawet cierpienia? Naukowcy natomiast badają problem nadinteligencji tak, jakby mieli do czynienia z królikami doświadczalnymi wyjętymi z kontekstu i odciętymi od wszelkich ludzkich uwarunkowań. Ich wnioski niejednokrotnie giną wśród teoretycznych rozważań bardzo odległych od praktyki i prawdziwego życia.
Jestem przekonana o konieczności prowadzenia badań naukowych, ale uważam, że w morzu eksperymentów możemy zapomnieć o samych zainteresowanych. Mam silne przeświadczenie, że praktyka kliniczna jest najwiarygodniejszym źródłem ludzkiego poznania. Wychodząc od pojedynczych przypadków, możemy formułować wnioski ogólne, a setki nadinteligentnych osób, z którymi się spotkałam, to rzetelna grupa badawcza.
Podróż w głąb mózgu osób nadinteligentnych, podczas której znajdujemy wyjaśnienie ich wyjątkowego sposobu odczuwania i myślenia
Zaglądając na chwilę do mózgu osoby nadinteligentnej, możemy wziąć pod naukową lupę główne składowe jej funkcjonowania na płaszczyznach afektywnej i poznawczej. To fascynujące, że na własne oczy możemy ujrzeć niewidzialne procesy, przede wszystkim jednak zadziwiające jest to, iż specyficznego działania mózgu takiej osoby można rzeczywiście dowieść. Nie jest ono wytworem fantazji zszokowanych klinicystów czy znerwicowanych rodziców.
Wszyscy żyjemy z tą niepokojącą świadomością, że począwszy od dwudziestego roku życia zaczynamy tracić neurony. Uczono nas, że w dzieciństwie liczba neuronów szybko przyrasta, a w młodości mózg osiąga dojrzałość, po czym zaczyna się degenerować. Prawdą jest, że we wczesnym dzieciństwie mózg rozwija się z fenomenalną szybkością, ale związek liczby neuronów z inteligencją możemy włożyć między bajki. Dziś wiemy, że istotna jest liczba połączeń nerwowych. To znaczy, że im więcej się uczymy, im więcej rozumiemy i zapamiętujemy, im więcej mamy stymulujących doświadczeń, tym więcej połączeń między neuronami powstaje. A im więcej tych połączeń, tym wydajniejszy jest nasz mózg.
W młodości mózg nie jest jeszcze w pełni rozwinięty. Niedawno dowiedziono nawet, że w tym wieku nie całkiem dojrzała jest jego część odpowiadająca za kontrolę i przewidywanie skutków zachowań. Odkrycie to pozwala lepiej zrozumieć, dlaczego część młodych ludzi jest skłonna do podejmowania wysokiego ryzyka i narażania własnego życia na niebezpieczeństwo: ich mózg nie potrafi powiedzieć: „Stop”! Aby stonować swoje zachowania, muszą podjąć szczególny wysiłek, zachowawczość nie jest bowiem dla nich naturalna!
Odkrycie plastyczności mózgu to naprawdę świetna wiadomość. Oznacza, że zupełnie nie musimy się przejmować utratą neuronów (która skądinąd jest faktem), ponieważ możemy nieustannie tworzyć nowe połączenia i sieci neuronowe. Nawet jeśli jesteśmy bardzo, bardzo starzy, możemy się uczyć, zapamiętywać i ćwiczyć, by nasza głowa działała świetnie przez resztę życia. Czyż to nie wspaniałe?
Inna ciekawostka: istnieją różnice osobowościowe w szybkości przesyłu informacji. Średnia prędkość transmisji informacji w sieciach neuronowych to około dwóch metrów na sekundę. Niektórzy ludzie jednak przetwarzają informacje szybciej niż inni. Prędkość jest różna także w poszczególnych częściach mózgu i zależy od rodzaju informacji do przetworzenia.
Obróbka niektórych informacji trwa zaledwie od trzech do pięciu milisekund. W czasie gdy czytacie to zdanie, wasz mózg przetwarza setki informacji: te, które docierają do was z zewnątrz za pośrednictwem wszystkich zmysłów, na przykład zapach przygotowywanego posiłku, chłód, który zaczynacie czuć na plecach, dźwięk klaksonu z oddali, oraz te, które pochodzą ze środka, to znaczy z waszych myśli, i powstają za sprawą gry skojarzeń.
Dawne koncepcje działania mózgu przypisywały konkretne funkcje do konkretnych obszarów. Sądzono więc, że jeśli dany obszar został uszkodzony lub zniszczony (na przykład wskutek urazu czaszki), człowiek traci zdolność do korzystania z przypisanej do niego funkcji. Na przykład przypuszczano, że po uszkodzeniu obszaru odpowiedzialnego za mowę pacjent nie będzie już mógł mówić. Dziś jednak rozumiemy, że mózg jest wielozadaniowy: wszystkie jego części mogą przetwarzać różne informacje. Gdy jeden obszar zostaje uszkodzony, jego obowiązki przejmuje inny. Oznacza to również, że moc mózgu jest nieskończona.
Owszem, ale nie jednocześnie i nie przez cały czas. Obciążenie mózgu i liczba uruchomionych połączeń są zmienne: w zależności od stopnia skomplikowania problemu, który ma być rozwiązany, oraz od sytuacji, pewne obszary będą działały na najwyższych obrotach, a inne na niższych. Dlatego właśnie wiele informacji dociera do nas poza naszą świadomością: podczas gdy niektóre obszary zawzięcie rozpracowują główny problem, pozostałe integrują, analizują, przetwarzają i rejestrują inne dane. Z tego też względu mówi się dziś o „nieświadomym poznaniu” – pojęcie to obejmuje wszystko to, co zna nasz mózg, choć na poziomie świadomym nie orientujemy się, że o tym wiemy.
Wykorzystujemy więc sto procent mózgu, ale tylko dziesięć procent naszych procesów myślowych odbywa się w naszej świadomości, a dziewięćdziesiąt poza nią. I stąd ten przytoczony właśnie fałszywy pogląd!
Długo sądzono, że inteligentne rozumowanie możliwe jest jedynie na chłodno. Od czasów Kartezjusza żyjemy w przekonaniu, że emocje prowadzą nas na manowce, i jeśli dojdą do głosu, całkowicie stracimy zdolność osądu i popełnimy błąd. Tymczasem – niespodzianka! – to zupełna nieprawda. Jest wręcz przeciwnie. Emocje są w myśleniu niezbędne4. To brak emocji doprowadza do „głupich” decyzji, wniosków i zachowań. Bez nich tracimy wyczucie tematu i poczucie rzeczywistości. Jeżeli nie odczuwacie żadnych emocji, możecie błędnie oceniać sytuację i dokonywać wyborów sprzecznych z interesami waszym i innych. Mózg bez emocji traci rozum!
Wyobraźmy sobie mózg w stanie nieustannego ogromnego pobudzenia, z bardzo szybkimi połączeniami, które intensywnie pracują we wszystkich jego obszarach jednocześnie; nieustanne mózgowe wrzenie, które znacznie poszerza zdolności intelektualne, ale szybko się okazuje, że bardzo trudno je skanalizować.
„Mam tak pełną głowę, że próbuję mówić bardzo szybko, żeby wszystko wypowiedzieć, ale tracę wątek. To katastrofa”.
„Myślę o tylu rzeczach naraz, że czasem nie wiem już, gdzie jestem, gubię się we własnych myślach. To się dzieje zbyt szybko, aż mam wrażenie, że zapominam o najważniejszych spostrzeżeniach”.
„To, co się dzieje w mojej głowie, jest tak intensywne, że czasami mam wrażenie, że się przegrzewam i zaraz coś wysiądzie. Tak, boję się tego. Próbuję więc się zmusić do niemyślenia, ale mi to nie wychodzi. Jakbym był więźniem własnego mózgu”.
Wszystko zaczyna się od szybkości, z jaką działają połączenia w mózgu. U osób nadinteligentnych szybkość transmisji informacji jest zauważalnie wyższa (wraz z jednym punktem IQ rośnie ona o 0,05 metra na sekundę). Oznacza to, że w tym samym przedziale czasowym mózg osoby nadinteligentnej przyswaja i analizuje znacznie więcej informacji. Wszystko się dzieje o wiele szybciej, a w konsekwencji jednocześnie przetwarzana jest wielka liczba danych.
Ten strumień informacji w mózgu jest nieprzerwany. Poziom aktywności jest bardzo wysoki i trudno go obniżyć. Rezultat? Przetwarzanie myśli odbywa się bez ustanku. Człowiek nie jest w stanie go powstrzymać.
„Tak bardzo chciałbym dać moim neuronom odpocząć”, „Jak przestać myśleć? Mam już tego dość”, „Czy istnieje jakieś lekarstwo, jakaś operacja, dzięki której mógłbym się wyłączyć?” – oto powtarzające się skargi i pytania większości osób nadinteligentnych, wyczerpanych nieprzerwanym myśleniem.
Mówiąc o przetwarzaniu informacji, mamy na myśli sposób, w jaki mózg obrabia zbiór danych, które napływają do niego z otoczenia lub z jego wnętrza. Otoczenie to rzeczywistość, która rozgrywa się wokół nas i którą postrzegamy za pośrednictwem zmysłów. „Wnętrze” to informacje, które mamy w głowie, pochodzące z naszych wspomnień, skojarzeń, wyobrażeń.
U osoby nadinteligentnej wszystkie te informacje wychwytywane są przez sieci neuronowe, by następnie krążyć i rozchodzić się po różnych częściach mózgu. Połączenia nerwowe nie są zlokalizowane w jednym odrębnym obszarze. Poza tym przetwarzanie jest równoczesne, to znaczy wszystkie informacje obrabiane są w tym samym czasie i traktowane równie priorytetowo. Liczba neuronów zaangażowanych w ten proces ulega pomnożeniu. Prawdziwe urwanie głowy!
Jak pośród tej nieustannej, przyśpieszonej aktywności mózgu wychwycić najważniejszą informację? Jak zidentyfikować daną, która będzie istotna dla rozwiązania konkretnego problemu w konkretnej chwili? Wszystko się dzieje bardzo szybko i dane pojawiają się w mózgu w tym samym czasie. Gdy człowiek próbuje uchwycić jakąś myśl, ona jest już daleko, a w międzyczasie pojawiają się setki nowych. I wreszcie, w jaki sposób uwolnić się od ciężaru emocji, które uruchamiają się w tym samym tempie co neurony i wyprowadzają myślenie na jeszcze dalsze manowce?
Utajone hamowanie to proces poznawczy pozwalający na hierarchizowanie i filtrowanie bodźców i informacji, które trafiają do naszego mózgu. Jeśli na przykład wchodzimy do jakiegoś pomieszczenia, z początku może nas uderzyć jego zapach, który jednak po chwili jakby znika. Dzieje się tak, gdyż mózg zarejestrował informację, zakwalifikował ją do kategorii „nieprzydatne” i odsunął! Podobnie jest z dźwiękami: tykanie zegara może najpierw drażnić, a potem jakby cichnie, roztapia się w otoczeniu. Oznacza to, że zadziałało utajone hamowanie, które uznało tę informację za nieistotną.
To właśnie dzięki mechanizmowi utajonego hamowania nasz mózg dokonuje selekcji spośród wszystkich otrzymanych informacji – wzrokowych, słuchowych czy dotykowych – i kieruje naszą uwagę na to, co uznaje za ważne. Utajone hamowanie usuwa dźwięki, obrazy i odczucia z „tła”. Dochodzi do automatycznego filtrowania, dzięki któremu nie toniemy w potoku informacji i możemy się skoncentrować na tym, co istotne. Jest to podstawowy proces neurologiczny, który uruchamia się bez udziału naszej świadomej woli.
W mózgu osoby nadinteligentnej takie automatyczne filtrowanie się nie uruchamia, przez co zostaje ona postawiona wobec ogromu informacji, które musi przetwarzać „ręcznie”. Mówimy wówczas o osłabieniu mechanizmu utajonego hamowania. W takiej sytuacji człowiek musi dokonać wysiłku, by „wejść do swojej głowy” i samodzielnie określić, które dane należy uznać za istotne. Zrozumiała jest więc trudność, jaką napotyka nadinteligentna osoba, kiedy musi zorganizować i poukładać własne myśli. I można sobie wyobrazić, jak musi się zmagać ze wszystkimi emocjami i odczuciami, które tym myślom towarzyszą.
Pojęcia zależności lub niezależności od pola opisują różne style poznawcze przejawiające się w zdolności do wyodrębnienia jednego elementu spośród złożonej całości. Każdy z nas funkcjonuje zgodnie ze swoim dominującym stylem.
Jeżeli jesteśmy „niezależni od pola”, z łatwością potrafimy wyodrębnić szczegół, a informacje nieistotne w zadaniu potraktować jako tło. Mózg bez trudu znajduje to, czego szuka, nawet jeśli ma przed sobą mnóstwo elementów. Jeżeli zaś nasz mózg jest „zależny od pola”, to trudno mu namierzyć „cel” – znalezienie go wymaga dużo większej uwagi.
Klasyczne testy wykorzystywane do oceny stylu poznawczego polegają na odnajdywaniu w ograniczonym czasie figury geometrycznej ukrytej w skupisku przemieszanych kształtów. Oczywiście zadanie to wykonują szybciej ci, których mniej rozpraszają nieistotne kształty utrudniające namierzenie tego właściwego. Wykazano, że każdy z tych stylów poznawczych charakteryzuje inna wydajność intelektualna oraz że są one związane z cechami osobowości.
Styl „niezależny od pola” pozwala na łatwe wyodrębnianie obiektu z kontekstu i większą skuteczność w korzystaniu z możliwości intelektualnych. Przestrzeń zostaje oczyszczona, by można było uruchomić zasoby niezbędne dla rozwiązania problemu. Jest to styl charakterystyczny dla osobowości niezależnych, w małym stopniu podatnych na wpływy, takich, które w razie potrzeby umieją abstrahować od emocji i potrafią oddzielić od siebie różne sprawy.
Osoby „zależne od pola” z kolei szybko toną w zalewie informacji płynących z otaczającej rzeczywistości i nie potrafią wyodrębnić tego, co jest (lub wydaje się) najistotniejsze. Oczywiście do tej grupy należą nadinteligentni!
Takie osoby, wyjątkowo zagubione w percepcyjnym chaosie, nie mają zdolności rozróżniania, która jest niezbędna do szybkiego i skutecznego przetwarzania danych. W dodatku, ponieważ do gry wkracza wymiar emocjonalny, ich zależność od kontekstu staje się jeszcze większa.
Osoba nadinteligentna zawsze jest zależna od kontekstu uczuciowego, nie potrafi funkcjonować z pominięciem wymiaru i ładunku emocjonalnego.
Aby to lepiej zrozumieć, przyjrzyjmy się różnicom w skuteczności osób nadinteligentnych w zależności od kontekstu. Pojawia się problem i zadanie polega na tym, by rozwiązać go możliwie jak najskuteczniej. Polecenie zostaje sformułowane na dwa sposoby: jako zadanie zamknięte, w którym kontekst jest ograniczony i do dyspozycji są jedynie niezbędne dane; jako zadanie otwarte, w którym kontekst jest zróżnicowany i które można rozwiązać na wiele sposobów.
Różnica jest charakterystyczna i zarazem znacząca:
…
W przypadku zadania zamkniętego osoba nadinteligentna jest szybka, skupiona i skuteczna.
W przypadku zadania otwartego szybko odbiega od polecenia, myśli napływają jedna po drugiej z wielką prędkością, z pamięci wyłaniają się kolejne informacje, a czas mija. Problem nie zostaje rozwiązany albo rozwiązanie zawiera błędy.
Oznacza to, że aby osoby nadinteligentne były skuteczne, kluczową sprawą jest zredukowanie liczby danych. Optymalnie do ich kompetencji pasują na przykład testy wielokrotnego wyboru i testy uzupełnień. Kiedy jednak trzeba napisać tekst na zadany temat, potrzebna wiedza tonie w automatycznie uruchamiającym się potoku myśli.
W codziennym życiu można łatwo zaobserwować różnice w zachowaniu osób nadinteligentnych w zależności od sytuacji. Taki człowiek może być w najwyższym stopniu skoncentrowany, ale wtedy musi działać szybko, ponieważ kosztuje go to dużo energii. Jeśli działa szybko, udaje mu się odsunąć niepotrzebne informacje; jakby musiał powstrzymać myślenie, żeby nie wymknęło mu się spod kontroli. Jeżeli mu się to nie uda, przełącza się z jednej myśli na drugą i często nie rozwiązuje problemu, gdyż nie wystarcza mu na to uwagi.
W sytuacji, gdy kontekst jest silnie naładowany informacjami, zwłaszcza emocjonalnymi, osoba nadinteligentna nie potrafi ukierunkować uwagi. Przełącza się wtedy na „tryb czuwania” i wpuszcza do mózgu tylko najważniejsze minimum danych. W takich chwilach wydaje się, że nie słucha, jakby była gdzie indziej. Działanie to bywa dla niej szkodliwe, a dla otoczenia – irytujące. To praca w trybie ekonomicznym. Jeśli chcemy zostać usłyszani, musimy wtedy powtarzać komunikat wiele razy.
Osoba nadinteligentna funkcjonuje według schematu „wszystko albo nic”. Tyle że dla niej „wszystko” to często zbyt wiele.
Nieuważne słuchanie i brak refleksji stają się sposobem na zaoszczędzenie zasobów energetycznych mózgu. Człowiek nadinteligentny może sprawiać wrażenie nierozgarniętego, czasem bowiem reaguje i podejmuje decyzje bezmyślnie. Dzieje się tak najczęściej w przypadku spraw mało dla niego istotnych: w trybie czuwania odpowiada lub decyduje w sposób powierzchowny albo mijając się z tematem. Stąd liczne nieporozumienia i pogmatwane konflikty. Trudno bowiem zrozumieć i przyjąć, że ta inteligentna i wrażliwa istota mogła zrobić czy powiedzieć coś tak nieadekwatnego. Wprost nie potrafimy w to uwierzyć. Człowiek taki często będzie próbował nas przekonać, że nie zrobił tego celowo, że nie pomyślał o konsekwencjach, nie zrozumiał – i jakkolwiek może się to wydawać zaskakujące czy konsternujące, jest to prawda! Może to prowadzić do impasu: druga osoba nie potrafi zrozumieć tak nieprawdopodobnego tłumaczenia i naciska. Wtedy ten nadinteligentny, wyczerpawszy argumenty, wycofuje się z „walki”. Zamyka się w sobie, przestaje się odzywać, ucieka. Nie wie, co powiedzieć, i woli się powstrzymać od konfrontacji, której nie jest w stanie podjąć. On wie, że nie ma sensownych argumentów, ale druga osoba nie potrafi tego przyjąć.
Kryzysy, konflikty, niekończące się fochy, kary, reprymendy – takie są konsekwencje tego „zaburzenia” w komunikacji, niechcący uruchomionego przez osobę nadinteligentną, która również cierpi z powodu niezrozumienia. Nietrudno sobie wyobrazić, że takie zachowanie może zostać uznane za bezczelność, impertynencję czy prowokację. I to niezależnie od wieku!
Zwolennicy innej neuronaukowej koncepcji aktywności mózgowej kładą duży nacisk na badanie różnic, jakie występują w funkcjonowaniu człowieka w zależności od półkuli mózgu zaangażowanej w wykonywanie danego zadania.
Jak wiadomo, nasz mózg składa się z dwóch oddzielnych części – prawej i lewej półkuli. W każdej z nich znajdują się obszary, którym przypisuje się odpowiedzialność za różne kompetencje. Z grubsza przyjmuje się następujący podział:
Lewa półkula
Prawa półkula
Kompetencje analityczne, które pozwalają na organizację i ustrukturyzowanie myśli.
Myślenie logiczne i racjonalne.
Umiejętność argumentacji i komunikacji werbalnej.
Kompetencje językowe.
Przetwarzanie informacji globalne i w obrazach.
Zdolność do równoczesnego przetwarzania dużej liczby danych.
Zdolność do tworzenia analogii poprzez tworzenie skojarzeń.
Intuicyjność.
Kreatywność i myślenie rozbieżne (które wykracza poza ogólnie przyjęte ramy).
Duży udział emocji.
Zauważono, że mózg może przetwarzać informacje na dwa sposoby. Przetwarzanie linearne, sekwencyjne, pozwala wyjść od danego punktu i za sprawą logicznego ciągu myślowego dojść do dającego się uzasadnić wyniku. Działanie z etapu na etap umożliwia wyłożenie i wyjaśnienie zastosowanych procedur. Ponadto zastosowanie przetwarzania sekwencyjnego automatycznie pociąga za sobą odsunięcie nieistotnych informacji. Mózg blokuje wszystkie myśli, idee i hipotezy, które mogłyby zakłócić racjonalne i spokojne rozumowanie. To właśnie dzięki tej jego zdolności jesteśmy w stanie stworzyć argumentację, rozwinąć myśl, ustrukturyzować rozumowanie, uzasadnić wynik. Przetwarzanie linearne daje najlepsze rezultaty w rozwiązywaniu zadań wymagających dokładności, metodyczności i logiki. To również dzięki niemu potrafimy posługiwać się językiem w sposób płynny, zręczny i precyzyjny.
Zupełnie inaczej działa przetwarzanie symultaniczne. W reakcji na jakiś bodziec, myśl czy polecenie bardzo szybko powstaje cała sieć skojarzeń. Każda myśl generuje kolejną, bez logicznego związku, który uzasadniałby powstające skojarzenia. W dodatku równocześnie tworzy się wiele połączeń, wskutek czego powstaje prawdziwe drzewo myślowe. Zasilają je obrazy, odczucia i emocje, tak że jego struktura staje się coraz bardziej złożona, a gałęzie rozrastają się w nieskończoność. Zagęszczenie myśli szybko wzrasta, do tego stopnia, że nie można liczyć na ich zorganizowanie i ustrukturyzowanie. Ten sposób myślenia, pełen obrazów i emocji, sprzyjający powstawaniu nowych, twórczych idei, nie pomaga w klarownej ekspresji językowej ani w logicznej argumentacji.
Hipotezę o większym zaangażowaniu prawej półkuli mózgu w procesy poznawcze u osób nadinteligentnych potwierdziły liczne badania. Dominacja prawej półkuli utrudnia wykonywanie wielu zadań. Jest wśród nich oczywiście nauka szkolna, ale są także wszelkie sytuacje – intelektualne bądź nie – które wymagają zachowań ściśle zorganizowanych i uporządkowanych.
„Kiedy normalne dziecko słyszy pytanie, wysuwa się u niego tylko jedna antenka i to wokół niej skupiają się jego myśli, podczas gdy u nas tych anten wysuwa się jednocześnie dwadzieścia pięć, przez co tracimy wątek i nie potrafimy ukierunkować myślenia”, wyjaśnia czternastoletnia Julie.
Jedną z największych pułapek, jakie stwarza przetwarzanie informacji za pomocą prawej półkuli, jest brak dostępu do procedur, które doprowadziły do udzielenia danej odpowiedzi.
Wyobraźmy sobie, że mamy jakieś zadanie matematyczne. Poprośmy osobę nadinteligentną – obojętnie, czy będzie to dziecko, czy dorosły – aby je rozwiązała. Zapytajmy o wynik. Odpowiedź jest prawidłowa. A teraz poprośmy tę osobę o wytłumaczenie, skąd zna wynik. Odpowie: „Bo to oczywiste”. Zapytacie: „Ale skąd wiesz?”, a ona powie: „Bo wiem i już”.
No tak, ale o ile w niektórych, niezbyt istotnych sprawach możemy się zgodzić na odpowiedź bez uzasadnienia, o tyle w większości sytuacji się tego nie praktykuje. Taki sposób działania jest problemem nie tylko w szkole, ale również w całym późniejszym życiu osoby nadinteligentnej. Frustracja takiego człowieka jest tym większa, że działa on w absolutnie dobrej wierze. On również nie wie, jak doszedł do danej odpowiedzi ani dlaczego brzmi ona tak, a nie inaczej. Cały proces zachodzi poza jego świadomością. Nie potrafi go wyjaśnić nawet przy maksymalnym wysiłku woli.
„Kiedy mam jakiś problem, widzę jego początek i widzę koniec, ale nie wiem, co jest pośrodku”, wyjaśnia klarownie Adrien. Tę trudność mają wszyscy nadinteligentni. Jest to trudność paradoksalna, która polega na tym, że rozumowanie ze względu na samą swoją strukturę działania zostaje pozbawione całego wewnętrznego bogactwa.
Na płaszczyźnie neuropsychologicznej tę wyjątkową cechę tłumaczy się aktywacją połączeń nerwowych, których działanie jest tak szybkie, że staje się nieuchwytne dla świadomości. Błyskotliwa intuicja to efekt aktywacji sieci neuronowych pełnych informacji. Ową tajemniczą aktywność, zasilaną wcześniejszą wiedzą i zdolnością do tworzenia oryginalnych połączeń, ukazują obrazy pracy mózgu. Intuicyjna inteligencja, wraz ze swoimi pułapkami i ogromnymi możliwościami stanowi nieuchronną konsekwencję tego procesu.
Działaniu prawej półkuli odpowiada myślenie obrazami – wizualne, przestrzenne. Przełożenie go na język, słowa, linearną strukturę mowy, której ośrodek znajduje się w lewej półkuli mózgu, wymaga od osoby nadinteligentnej ogromnego wysiłku. W obliczu rozmaitych sytuacji, problemów do rozwiązania, przeszkód do pokonania, ale także w obliczu mnóstwa codziennych myśli jako pierwsze uruchamiają się obszary przetwarzania obrazowego. Osoba nadinteligentna widzi najpierw obrazy, które następnie przetwarza w słowa. A to jest podwójnie trudne.
Obraz może być nowym punktem wyjścia do porozgałęzianych skojarzeń. Trzeba więc „uchwycić” obraz, który pojawił się w głowie, by go przerobić na słowa. Taka operacja jest jednak ryzykowna, ponieważ sieci skojarzeń powstają bardzo szybko. Jeśli na przykład poproszę was o napisanie: „Po wodzie płynie statek”, prawdopodobnie nie będziecie mieli z tym większych trudności. Spontanicznie zobaczycie te słowa w głowie, fonemy poddacie słuchowej obróbce i gotowe. Chyba że jesteście nadinteligentni! Wtedy na waszym mentalnym ekranie wyświetli się nie słowo, ale statek, prawdziwy statek spokojnie unoszący się na lazurowych morskich wodach. I oto jesteście na łasce i niełasce skojarzeń. Obraz ten wywoła tyle fantazji, wspomnień, powiązanych ze sobą myśli, że szybko znajdziecie się bardzo daleko od tego łatwego zdania, które mieliście po prostu zapisać.
Obraz generuje mgłę, której nie da się skondensować w słowach. Osoba nadinteligentna nie jest w stanie posortować ani na nowo poukładać swoich myśli.
Oto historia bardzo dobrze ilustrująca tę trudność:
Szesnastoletni Hugo wraca z podróży do Stanów Zjednoczonych. W rozmowie z rodziną przytoczył kilka opowieści na temat swojego pobytu, przeżytych chwil, spotkań, doświadczeń. Pewnego wieczoru podczas kolacji ktoś pyta go o podróż. Hugo odpowiada, że było wspaniale, ale że nie lubi Amerykanów. „Ach tak, a dlaczego?”, pyta rozmówca. Hugo nie wie, co powiedzieć. Nie potrafi znaleźć słów, którymi mógłby najprecyzyjniej wyrazić to, co myśli i czuje. Zwraca się więc do mamy i ku ogólnemu zaskoczeniu pyta: „Mamo, dlaczego ja nie lubię Amerykanów?”. Ma szczęście, bo na podstawie jego opowieści matka precyzyjnie odgaduje to, czego nie potrafił powiedzieć, i spokojnie, bez nerwów udziela odpowiedzi zamiast niego. Hugo jest oczarowany, słysząc własne myśli poukładane i sformułowane w tak prosty sposób: „Dokładnie tak, to niesamowite! Tak, właśnie dlatego nie lubię Amerykanów!”. Fakt, że matka była w stanie wyjaśnić to, co myślał, że znalazła odpowiednie słowa i pojęcia, był dla niego jak wyzwolenie i przyniósł głęboką ulgę.
Cały ten wir myśli i emocji utrudnia ekspresję na poziomie werbalnym. Jak przetłumaczyć ten wewnętrzny harmider, to wzburzenie uczuć, to poczucie wrzenia otaczającego świata, tak by nie przekłamać własnych myśli, znaleźć odpowiednie słowo we właściwej chwili i jeszcze mieć pewność, że druga osoba dokładnie zrozumie to, co mamy do powiedzenia? Mówienie jest przepuszczaniem tej myślowej obfitości przez wąskie gardło: słowa muszą się ustawić jedno za drugim w nienaruszalnym, ustalonym szyku, który pozwoli nam prawidłowo zakomunikować to, co mamy do powiedzenia.
„Tryb linearny przypomina arbitralny wybór spośród wszystkich możliwości, które pojawiają się w tle. Kiedy działam w trybie rozbieżnym, werbalizacja staje się trudniejsza, ponieważ nagle w jednej chwili mogę mieć do wyboru cztery słowa o takim samym lub prawie takim samym znaczeniu”, mówi siedemnastoletni Raphaël.
Powyższe słowa ilustrują niemożność sformułowania wypowiedzi bez poczucia całkowitego połączenia z własną myślą, z „tu i teraz” tego, co chciałby wyrazić.
„Kiedy jestem zanurzony w mojej myśli, widzę słowa, które chciałbym wypowiedzieć. Żeby móc coś wyrazić, muszę być połączony z emocjami. Gdy ktoś pyta mnie po jakimś czasie, co myślę na dany temat, to nie wiem, ponieważ straciłem już połączenie z tym procesem myślowo-uczuciowym”.
Myśli wraz z całą ich intensywnością i ładunkiem emocjonalnym mogą być przeżywane i wyrażane tylko w chwili, gdy się pojawiają. Szybkość ich aktywacji oraz spektakularna liczba sprawiają, że trudno połączyć ze sobą wszystkie informacje. Często ich późniejsze wykorzystanie jest niemożliwe. Ponowna mobilizacja wymaga wielkiego nakładu energii. Myśl bardzo szybko się wymyka – paradoksalnie uśmierca ją zbyt intensywne myślenie.
Kiedy słowa tak szybko przemykają przez głowę, gdy człowiek pragnie się wypowiedzieć, mogą się pojawić poważne problemy relacyjne. Gdy nie udaje nam się precyzyjnie i jasno wyrazić tego, co chcemy powiedzieć, gdy gubimy wątek, a wszystko się miesza, możemy zostać niezrozumiani lub – co gorsza – zrozumiani opacznie. Uczucia z wielkim trudem znajdują wyraz w słowach.
W takiej sytuacji często się zdarza, że osoba nadinteligentna milknie. Nie wie, co miałaby powiedzieć, więc nie mówi nic. A jeśli mówi, może niechcący kogoś zranić, używając nieodpowiedniego słowa.
Zagubienie we własnych myślach często prowadzi do tego, że człowiek, chcąc uchwycić właściwy sens, wielokrotnie wraca do tego, co chciałby powiedzieć. Często jest to jedyny sposób umożliwiający mu wyjaśnienie własnych myśli.
Dwudziestoczteroletni Marc wyjaśnia to w następujący sposób: „Moim zdaniem osoby nadinteligentne mają problem natury semantycznej. Kiedy słowo nie jest użyte we właściwym kontekście semantycznym, nie rozumieją go. Posłużę się przykładem z fizyki. Choć pasjonuję się fizyką, pojęcia z tej dziedziny sprawiają mi dużą trudność. Wiele słów z zakresu fizyki pochodzi z języka potocznego, a inne zostały przez ten język przyswojone. Efekt jest taki, że jedno słowo może mieć kilka znaczeń, a ja to odczuwam na poziomie psychologicznym. Żeby zrozumieć jakieś pojęcie z fizyki, na ogół jestem zmuszony szukać historycznego kontekstu, w jakim zostało ono użyte. W przeciwnym razie go nie rozumiem”.
Marc precyzyjnie wyjaśnił swój problem. W życiu osoby nadinteligentnej taka trudność to chleb powszedni. Zapytana o coś, często odpowiada jakby obok albo sprawia wrażenie, że nie zrozumiała pytania. Jej reakcje szybko zaczynają drażnić, stają się wyczerpujące, nie do zniesienia. Wydaje nam się, że nasz rozmówca robi to specjalnie, że nas prowokuje. Dialog często grzęźnie i zmienia się we wzajemne wymówki, bo każdy z rozmówców zrozumiał dane słowo czy konstrukcję zdania inaczej.
„Nie można mówić o życiu po śmierci, to nieścisłość. Śmierć jest po życiu, trzeba by znaleźć inne słowo”, mówi dziesięcioletni Julien, który nie potrafi pojąć takiego nonsensu.
Dla człowieka nadinteligentnego absolutna precyzja to podstawa. Rozumie on wszystko w sposób dosłowny. Jeśli chcemy, by uchwycił sens naszej wypowiedzi, musimy mu wyjaśnić kontekst – wówczas zrozumie ją tak samo jak my i rozmowa znowu stanie się możliwa. W przeciwnym razie nie zrozumie. Albo, mówiąc ściślej, zrozumie inaczej. Oto źródło bolesnych zgrzytów i nierozwiązywalnych konfliktów, które osoba nadinteligentna napotyka na każdym etapie życia i we wszystkich dziedzinach: w szkole jako dziecko mówi „nie na temat” albo nie odpowiada na z pozoru łatwe pytanie, w domu wykonuje polecenia rodziców dokładnie na opak, w środowisku zawodowym wchodzi w konflikt z pracodawcą lub współpracownikiem, w małżeństwie doprowadza do kłótni.
Z powodu owej trudności z odczytaniem codziennych podtekstów człowiek nadinteligentny – dziecko czy dorosły – często ma wrażenie, że w ogóle nie rozumie świata. Pogłębia to jego poczucie wyobcowania i oderwania, i prowadzi do myślenia w stylu: „Wygląda na to, że wszyscy funkcjonują w ten sam sposób, a ja tak nie potrafię – to znaczy, że jestem nienormalny!”. Cierpi podwójnie: z powodu poczucia tej odmienności, która izoluje go od innych, oraz z powodu ataku na obraz siebie, który wynika z tego poczucia. Osoba nadinteligentna myśli, że jest odpowiedzialna za tę sytuację, że to jej wina, a skoro nie potrafi funkcjonować tak jak inni, to jest do niczego. Mechanizm ten może prowadzić do zamknięcia się w sobie i stopniowego wycofywania się ze świata, do utraty zainteresowania otoczeniem.
Szczególna praca mózgu oraz procesy neurofizjologiczne związane z postrzeganiem zmysłowym odpowiadają również za funkcjonowanie emocjonalne osoby nadinteligentnej. W dużej mierze wyjaśniają one spotykane zazwyczaj u takich ludzi cechy organizacji osobowości i ich specyficzny stosunek do świata.
Zaangażowanie emocji to chyba najbardziej charakterystyczna cecha funkcjonowania osób nadinteligentnych. Choć w opisie ich osobowości największy nacisk zwykliśmy kłaść na inteligencję, wydaje się, że w rzeczywistości to właśnie funkcjonowanie na poziomie emocjonalnym i uczuciowym najmocniej objawia ich wyjątkowość. Można powiedzieć, że zanim jeszcze osoba nadinteligentna zacznie myśleć głową, myśli sercem. I właśnie ten fakt może być źródłem notorycznych nieporozumień, a także ukrytych zranień, które trudno zaakceptować i o których trudno mówić.
Ogromna receptywność (chłonność) emocjonalna to główna cecha osób nadinteligentnych. Taka osoba jest jak gąbka, która nieustannie chłonie wszystkie emocje krążące wokół niej. Za sprawą swojej olbrzymiej wrażliwości odczuwa również emocje innych osób. To właśnie nazywamy empatią. Nadinteligentny człowiek odczuwa empatię przez cały czas, co zakłóca jego relacje z innymi. Nie potrafi wyłącznie być obok drugiej osoby, po prostu się na nią otwierając. Czuje nieustanny przymus przeżywania i odczuwania w czasie rzeczywistym tego, co ona przeżywa i odczuwa. Owa chłonność zostawia mu niewiele przestrzeni na odpoczynek i każe nieustannie dopasowywać się do innych. Jak zresztą pozostać obojętnym, gdy człowiek tak silnie odczuwa? Jak nie „wkręcać się” we wszystkie sytuacje? Jak się zdystansować od emocjonalnego zgiełku wyłapywanego przez wszystkie zmysły?
Hiperestezja to nadmierna wrażliwość wszystkich zmysłów. U osób nadinteligentnych wrażliwość wzrokowa, słuchowa, smakowa, węchowa, a także kinestetyczna (dotykowa) jest znacznie silniejsza niż u ogółu populacji.
Krawędzie są wyraźniejsze, kontrasty mocniejsze. W jasnym świetle czy w cieniu, wrażliwości wzrokowej osoby nadinteligentnej nic nie umyka. Wszystkie szczegóły – nawet te drobne, ledwie widoczne i nieistotne – są zauważane, odbierane, analizowane. Również te, których inni w ogóle nie dostrzegają. Wzrok nadinteligentnego dziecka bardzo wcześnie staje się przenikliwy. Czasami jego intensywność aż drażni. Doświadczenia prowadzone z udziałem osób nadinteligentnych wykazują, że na pełnym szczegółów zdjęciu czy rysunku potrafią one uchwycić znacznie większą liczbę elementów w znacznie krótszym czasie niż inni ludzie.
Osoba nadinteligentna wyłapuje jednocześnie informacje dźwiękowe pochodzące z kilku źródeł, jakby dysponowała kilkoma kanałami słuchowymi. Wszystkie te dane przetwarzane są w tym samym czasie, dzięki czemu może ona reagować na tę czy inną informację niezależnie, ku wielkiemu zdziwieniu otoczenia, które jest przekonane, że nie da się jednocześnie słyszeć muzyki w słuchawkach, włączonego telewizora, rozmowy telefonicznej i ogłuszającego ulicznego hałasu. A jednak się da. Osoba nadinteligentna nie tylko słyszy, ale też wszystko rozumie, a nawet doskonale przyswaja. Spróbujcie – kiedy podchwytliwie zapytacie: „Co przed chwilą powiedziałem?”, zawsze udzieli wam odpowiedzi. Dzięki zdolności do dyskryminacji słuchowej osoba nadinteligentna słyszy dźwięki o bardzo niskich częstotliwościach. Szept, szmer, cichy głos docierają do jej mózgu tak samo wyraźnie jak lepiej słyszalne dźwięki.
W nowoczesnych społeczeństwach węch stał się zmysłem drugorzędnym. Nigdy nie korzystamy z niego do badania czy zrozumienia otoczenia. W toku ewolucji to słuch i wzrok stały się naszymi uprzywilejowanymi zmysłami.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Maurice Blanchot, Le livre à venir, Gallimard, Paris 1959. [wróć]
Wprowadził je w 1970 r. psychiatra Julian de Ajuriaguerra, tłumacząc w ten sposób angielski termin higly gifted, a spopularyzował we Francji Rémy Chauvin w swojej najważniejszej książce Les Surdoués, Stock 1975. [wróć]
Cogito’Z to pierwszy francuski ośrodek zajmujący się diagnozą i terapią trudności szkolnych, stworzony w 2003 r. przez Jeanne Siaud-Facchin w Marsylii. Obecnie ośrodki Cogito’Z działają w Awinionie i Paryżu. [wróć]
Antonio R. Damasio, Błąd Kartezjusza, przeł. Maciej Karpiński, Rebis, Poznań 2016. [wróć]
