Zbyt inteligentni, żeby żyć szczęśliwie - Jeanne Siaud-Facchin - ebook + książka

Zbyt inteligentni, żeby żyć szczęśliwie ebook

Siaud-Facchin Jeanne

0,0
47,99 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Twój umysł działa inaczej – szybciej, głębiej, intensywniej.

Wysoka inteligencja wpływa na sposób, w jaki doświadczasz rzeczywistości: odczuwasz ją ze szczególną wrażliwością, intensywnością emocjonalną i potrzebą głębi, której nie znajdujesz w codziennych interakcjach. Przez twoją głowę przepływa nieprzerwany strumień myśli, analiz i kontrargumentów, a ty masz nieustające przeświadczenie, że nikt cię do końca nie rozumie. Funkcjonujesz w sposób, za którym większość ludzi nie nadąża, co nie znaczy, że powinieneś próbować się zmienić. Wystarczy, że nauczysz się wykorzystywać swoją nadinteligencję w sposób, który ci służy.

Ta książka pomoże ci:

• rozpoznać cechy charakterystyczne dla osób wybitnie uzdolnionych – i wreszcie zrozumieć, dlaczego zawsze czułeś się inny,

• przestać tłumić swoją intensywność emocjonalną i intelektualną, by dopasować się do otoczenia,

• budować relacje z ludźmi, którzy myślą inaczej lub bardziej powierzchownie – bez frustracji i poczucia wyobcowania,

• wykorzystać swój potencjał bez wypalenia, perfekcjonizmu i chronicznego niezadowolenia z siebie,

• pogodzić się z tym, że nie jesteś „jak wszyscy” – i że to nie jest wada, ale twoja największa siła.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 302

Data ważności licencji: 12/31/2029

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Rozdział 1. Co to znaczy być nadinteligentnym?

Roz­dział 1

Co to zna­czy być nad­in­te­li­gent­nym?

Kim jesteś?

Czy nad­in­te­li­gentne dzieci to tylko kolejny modny temat? Za sprawą wyol­brzy­mia­ją­cych i cza­sem defor­mu­ją­cych prze­ka­zów medial­nych można pomy­śleć, że cho­dzi o pro­blem sztucz­nie stwo­rzony przez rodzi­ców pra­gną­cych zaspo­koić wła­sne ambi­cje lub przez psy­cho­lo­gów zafa­scy­no­wa­nych owymi „super­mó­zgami”.

Prawdą jest, że zain­te­re­so­wa­nie tymi, któ­rzy – jak nie­gdyś sądzono – „otrzy­mali wszystko”, poja­wiło się sto­sun­kowo nie­dawno. Zło­żyło się na to kilka czyn­ni­ków: na kon­sul­ta­cje psy­cho­lo­giczne zaczęło tra­fiać wię­cej dzieci i nasto­lat­ków, wzro­sła też popu­lar­ność dia­gnozy psy­cho­lo­gicznej. Dopro­wa­dziło to do alar­mu­ją­cych wnio­sków: dzieci o wyso­kim IQ mają duże trud­no­ści w szkole i zda­rza się, że cier­pią na poważne zabu­rze­nia psy­chiczne. U innych roz­wi­jają się zabu­rze­nia zacho­wa­nia i zabu­rze­nia adap­ta­cyjne, które utrud­niają naukę. Wresz­cie trud­no­ści i nie­po­koje wyra­żane przez doro­słych, uwraż­li­wio­nych na ten temat za sprawą pro­ble­mów ich dzieci bądź oso­bi­stych zma­gań, wpły­nęły na wzrost zna­cze­nia kon­sul­ta­cji psy­cho­lo­gicz­nych.

Co łączy wszyst­kich tych wyjąt­ko­wych ludzi, dzieci i doro­słych? Oka­zuje się, że są nad­in­te­li­gentni i prze­ży­wają podobne trud­no­ści; szu­kają spo­so­bów na swój dys­kom­fort, pro­blemy życiowe i kło­poty z inte­gra­cją spo­łeczną. A także na to, jak odnieść suk­ces.

W ostat­nich latach poja­wiły się na ten temat bada­nia uni­wer­sy­tec­kie i naukowe, fran­cu­skie Mini­ster­stwo Edu­ka­cji Naro­do­wej zaczęło zwra­cać na pro­blem więk­szą uwagę, pod­jęto nie­śmiałe kroki w zakre­sie szko­leń w śro­do­wi­sku medycz­nym… Jed­nak na co dzień kon­kretne przed­się­wzię­cia i pro­po­zy­cje dla tych dzieci i doro­słych, szu­ka­ją­cych zro­zu­mie­nia i wspar­cia, są rzad­ko­ścią. Wciąż zde­cy­do­wa­nie domi­nuje pogląd, jakoby osoby nad­in­te­li­gentne były pod każ­dym wzglę­dem uprzy­wi­le­jo­wane.

Jak bowiem zro­zu­mieć pod­sta­wowy para­doks – ści­sły zwią­zek mię­dzy bar­dzo wysoką inte­li­gen­cją a wraż­li­wo­ścią psy­chiczną – który spra­wia, że czło­wiek nad­in­te­li­gentny spo­tyka na swo­jej dro­dze szcze­gólne trud­no­ści?

„Dziwne połą­cze­nie. Czyżby wybit­nie roz­wi­nięta zdol­ność myśle­nia i naj­więk­sze cier­pie­nie otwie­rały ten sam hory­zont? Czyżby cier­pieć ozna­czało osta­tecz­nie to samo, co myśleć?”

Mau­rice Blan­chot1

Mylimy ze sobą inte­li­gen­cję i osią­gnię­cia.

Mie­szamy ze sobą kom­pe­ten­cje i suk­ces.

Utoż­sa­miamy poten­cjał ze spraw­no­ścią inte­lek­tu­alną.

Nie odróż­niamy inte­li­gen­cji wyż­szej pod wzglę­dem ilo­ścio­wym (u osób o IQ prze­kra­cza­ją­cym normę), ale przy­sto­so­wa­nej do wyma­gań oto­cze­nia, od inte­li­gen­cji wyróż­nia­ją­cej się pod wzglę­dem jako­ścio­wym (u osób nad­in­te­li­gent­nych, czyli inte­li­gent­nych w odmienny spo­sób), któ­rej dzia­ła­nie może powo­do­wać cier­pie­nia i porażki.

Zapo­mi­namy o tym, że umie­jęt­ność rozu­mie­nia, ana­li­zo­wa­nia i szyb­kiego zapa­mię­ty­wa­nia nie ozna­cza posia­da­nia wie­dzy wro­dzo­nej.

Baga­te­li­zu­jemy to, że wybitna inte­li­gen­cja jest nie­ro­ze­rwal­nie zwią­zana z wybitną wraż­li­wo­ścią i podat­no­ścią emo­cjo­nalną.

Ukry­wamy fakt, iż hiper­in­te­li­gen­cja i hiper­w­raż­li­wość czy­nią czło­wieka kru­chym i bar­dziej podat­nym na zra­nie­nie.

Nie wiemy o tym, że szcze­gól­nie inten­sywne odczu­wa­nie i postrze­ga­nie wszyst­kich ele­men­tów świata mate­rial­nego i rela­cji mię­dzy­ludz­kich powo­duje nie­ustanne pobu­dze­nie emo­cjo­nalne, które jest źró­dłem lęku uogól­nio­nego.

Samo poję­cie inte­li­gen­cji uru­cha­mia wiele para­dok­sal­nych sko­ja­rzeń. Pytamy o jego zna­cze­nie: co to zna­czy być inte­li­gent­nym?, i o kon­se­kwen­cje: co wynika z bycia inte­li­gent­nym? A wresz­cie o ocze­ki­wa­nia: jeśli jestem inte­li­gentny, to co powi­nie­nem robić? I czy jeżeli mi się to nie uda, moja domnie­mana inte­li­gen­cja sta­nie pod zna­kiem zapy­ta­nia? Wokół inte­li­gen­cji oraz jej skut­ków naro­sło mnó­stwo sil­nych prze­ko­nań, sądów, ilu­zji, sprzecz­no­ści i obaw.

„Inte­li­gen­cja jest fajna, ale zawsze idą z nią w parze dwie lub trzy sprawy – wyja­śnia mi Aurore. – Chęt­nie wybra­ła­bym samą inte­li­gen­cję, bo ona rze­czy­wi­ście bywa przy­datna! Ale cała reszta jest zbyt trudna do znie­sie­nia”.

Do zapa­mię­ta­nia

Nad­in­te­li­gen­cja to szcze­gólna forma inte­li­gen­cji, nie­ty­powy spo­sób funk­cjo­no­wa­nia inte­lek­tu­al­nego, uru­cho­mie­nie zaso­bów poznaw­czych o innych pod­sta­wach mózgo­wych i bar­dzo spe­cy­ficz­nej orga­ni­za­cji.Osoba nad­in­te­li­gentna nie jest bar­dziej inte­li­gentna pod wzglę­dem ilo­ścio­wym, ale dys­po­nuje inte­li­gen­cją inną jako­ściowo. A to naprawdę nie to samo!Z nad­in­te­li­gen­cją wiążą się potężne zasoby inte­lek­tu­alne, feno­me­nalne umie­jęt­no­ści rozu­mie­nia, ana­lizy i zapa­mię­ty­wa­nia ORAZ wraż­li­wość, pobu­dli­wość, recep­tyw­ność emo­cjo­nalna, postrze­ga­nie wszyst­kimi pię­cioma zmy­słami jed­no­cze­śnie, prze­ni­kli­wość, któ­rej zasięg i inten­syw­ność są tak wiel­kie, że zagar­niają całą prze­strzeń myśle­nia. Te dwa obli­cza ZAWSZE się na sie­bie nakła­dają.Bycie nad­in­te­li­gent­nym to spo­sób ist­nie­nia w świe­cie wpły­wa­jący na całą oso­bo­wość.Osoba nad­in­te­li­gentna zawsze prze­żywa inten­sywne emo­cje, a jej myśli nie­ustan­nie doty­kają gra­nic nie­skoń­czo­no­ści.

Zawsze należy pamię­tać, że bycie nad­in­te­li­gent­nym ma dwa obli­cza: inte­lek­tu­alne ORAZ emo­cjo­nalne

Pomi­ja­nie wyjąt­ko­wego cha­rak­teru funk­cjo­no­wa­nia osoby nad­in­te­li­gent­nej na tych dwóch płasz­czy­znach – inte­lek­tu­al­nej i emo­cjo­nal­nej – które skła­dają się na jej oso­bo­wość i nazna­czają wszyst­kie etapy jej roz­woju oraz struk­turę całego jej życia, to lek­ce­wa­że­nie znacz­nej czę­ści popu­la­cji wyni­ka­jące z prze­sta­rza­łych ide­olo­gii i nie­po­ro­zu­mień. Nad­in­te­li­gen­cja nie ozna­cza ani nie­sły­cha­nego szczę­ścia, ani boskiego bło­go­sła­wień­stwa, ani bycia wybra­nym, ani jakiejś god­nej pozaz­drosz­cze­nia nad­in­te­li­gen­cji. Czło­wiek nad­in­te­li­gentny to osoba o sze­ro­kich zaso­bach inte­lek­tu­al­nych i emo­cjo­nal­nych, które mogą stać się jej siłą tylko wtedy, gdy jej poten­cjał zosta­nie roz­po­znany, zro­zu­miany i zaak­cep­to­wany. Zin­te­gro­wa­nie wspo­mnia­nych zaso­bów daje moż­li­wość zbu­do­wa­nia takiego życia, jakie nam odpo­wiada, i w któ­rym czu­jemy się dobrze, a do tego prze­cież dąży każdy z nas. Nie dostrze­ga­jąc tego poten­cjału lub – co gor­sza – zaprze­cza­jąc mu, ryzy­ku­jemy, że miniemy się z wła­sną oso­bo­wo­ścią i będziemy żyć w głę­bo­kim poczu­ciu braku i nie­speł­nie­nia, który może pro­wa­dzić nawet do bole­snego nie­przy­sto­so­wa­nia spo­łecz­nego lub poważ­nych zabu­rzeń psy­chicz­nych.

„Szczę­ście to w grun­cie rze­czy nic innego jak stu­pro­cen­towe korzy­sta­nie z wła­snego poten­cjału”.

Mihály Csíkszentmihályi

Bijmy na alarM!

Wnio­ski kli­niczne są alar­mu­jące: prze­bieg nauki szkol­nej dzieci nad­in­te­li­gent­nych jest czę­sto bar­dzo cha­otyczny, są one psy­chicz­nie kru­che, mają nie­wy­raźne poczu­cie wła­snego „ja” i bole­sne rela­cje z oto­cze­niem. Jeśli mają dość silną oso­bo­wość, roz­winą u sie­bie takie spo­soby obrony i zasoby, by prze­kuć tę wyjąt­ko­wość w zaletę. Jed­nak u dzieci, które w swoim roz­woju doświad­czają wielu trud­no­ści emo­cjo­nal­nych, wystą­pią zabu­rze­nia psy­chiczne. W okre­sie doj­rze­wa­nia czę­ste są przy­padki zała­ma­nia psy­chicznego o aty­po­wym obra­zie kli­nicz­nym, trudne w lecze­niu, czę­sto źle roku­jące.

Trud­no­ści będą mniej lub bar­dziej widoczne w zależ­no­ści od tego, czy dziecko nad­in­te­li­gentne zosta­nie zdia­gno­zo­wane czy nie, oraz zależ­nie od wieku, w któ­rym postawi się dia­gnozę. Kiedy dziecko dora­sta bez wie­dzy, kim jest, zagro­że­nie zabu­rze­niami psy­chicz­nymi staje się dużo bar­dziej realne, dziecko buduje bowiem swoją doro­słą oso­bo­wość, bazu­jąc na zaprze­cze­niach i zra­nie­niach, a także na błęd­nych prze­ko­na­niach na temat sie­bie i świata bądź też na sztyw­nych mecha­ni­zmach chro­nią­cych je przed jego wła­sną kru­cho­ścią. Życie takiego doro­słego – cha­otyczne, pełne dys­kom­fortu, zawiłe – jest czę­sto bar­dzo burz­liwe.

Oczy­wi­ście część nad­in­te­li­gent­nych doro­słych zdoła zna­leźć rów­no­wagę i kom­fort, zbu­duje satys­fak­cjo­nu­jące, udane życie. Ta grupa speł­nio­nych jest o wiele licz­niej­sza, jed­nak ist­nieją rów­nież zagu­bieni, któ­rych pod­sta­wowy pro­blem wynika z faktu, że nie wie­dzą, kim są – i nie możemy ich pomi­jać.

Pod­sta­wowe pyta­nie: jak ich nazwać?

Wbrew pozo­rom nie jest to sprawa dru­go­rzędna. Pyta­nie o ter­mi­no­lo­gię jest klu­czowe z wielu powo­dów. Każda dotych­czas sto­so­wana nazwa zawiera jakąś ideę, która odsyła do nie­wy­star­cza­ją­cej, błęd­nej, a w każ­dym razie nie­sa­tys­fak­cjo­nu­ją­cej repre­zen­ta­cji tego, co się za nią kryje.

Poję­cie

przed­wcze­śnie doj­rzały inte­lek­tu­al­nie

mówi o prze­wa­dze roz­wo­jo­wej w dzie­ciń­stwie, co nie odzwier­cie­dla ani rze­czy­wi­sto­ści – bo nie wszyst­kie nad­in­te­li­gentne dzieci są bar­dziej roz­wi­nięte od rówie­śni­ków – ani wyjąt­ko­wo­ści tych osób, ponie­waż to wcale nie fakt, iż nie­które z nich „mają prze­wagę”, spra­wia, że funk­cjo­nują ina­czej.

Nad­in­te­li­gentny

? Poję­cie to nie tylko od razu suge­ruje, że ktoś jest zdol­niej­szy niż inni, ale rów­nież iż jest to dar wro­dzony. I zakłada uzdol­nie­nie w jakiejś dzie­dzi­nie – bo jak w prze­ciw­nym razie czło­wiek mógłby odnieść je do sie­bie? Rodzi­cowi trudno zgo­dzić się z dia­gnozą, że jego dziecko jest nad­in­te­li­gentne, jeśli widzi, że zarówno w szkole, jak i w domu wszystko idzie źle. Trudno też ją przy­jąć samemu dziecku, ponie­waż nijak nie pokrywa się ona z tym, co myślą o nim inni, ani z jego wła­sną opi­nią na temat swo­ich zdol­no­ści. Dia­gnoza ta jest dla dziecka przy­tła­cza­jąca, a rodzice mają pro­blem z mówie­niem o niej. Jak mogą się pogo­dzić z tym, że ich dziecko zostało uznane za nad­in­te­li­gentne? Co powie­dzą inni? Czy zro­zu­mieją? Jak im wyja­śnić, że „to nie to, co myślą”? Powo­dem, dla któ­rego rodzice nie­chęt­nie uży­wają tego poję­cia, jest też wra­że­nie, że potrak­to­wano by to jako sta­wia­nie wła­snego dziecka ponad innymi, chwa­le­nie się nim.

A co z doro­słymi? Jak czło­wiek może się uznać za nad­in­te­li­gent­nego, jeżeli postrzega wła­sne życie jako pasmo pora­żek i cier­pie­nia? Albo po pro­stu widzi w nim tylko pustkę? Okre­śle­nie nad­in­te­li­gentny jest pro­ble­ma­tyczne nawet dla tych, któ­rzy przyj­mują swoje życie takim, jakie ono jest, razem z jego trud­no­ściami i przy­jem­no­ściami, a także dla tych, któ­rzy uwa­żają je za „udane”. Nad­in­te­li­gentny? Ja? Jaki to ma zwią­zek z moim życiem? Skoro jestem nad­in­te­li­gentny, to czy moja życiowa droga nie powinna wyglą­dać ina­czej?

A jed­nak poję­cie nad­in­te­li­gentny jest we fran­cu­skiej tra­dy­cji naj­star­sze2. Wyraża ono pewną spe­cy­ficzną, wro­dzoną cechę oso­bo­wo­ści. Z braku lep­szej nazwy uwa­żam, że wła­śnie ta jest naj­lep­sza.

Aktu­al­nie panuje moda na skró­towce HP (po fran­cu­sku

haut poten­tiel,

czyli wysoki poten­cjał) czy HQI (

Haut IQ

), tak jakby można było za nimi ukryć to, co prze­szka­dza i drażni. Słowo

poten­cjał

to jed­nak kolejna rafa: jeśli mamy wysoki poten­cjał, to zna­czy, że powin­ni­śmy dzięki niemu osią­gnąć coś wiel­kiego, odnieść jakiś suk­ces. Nie możemy go zmar­no­wać… I tak wpa­damy w pułapkę poczu­cia winy.

Te dziwne zebry…

Naj­bar­dziej lubię ter­min zebra, który uwal­nia od obcią­ża­ją­cych sko­ja­rzeń. Zebra to oso­bliwe zwie­rzę, jedyne z konio­wa­tych nie­oswo­jone przez czło­wieka, które za sprawą swych pasków wyraź­nie odróż­nia się od innych miesz­kań­ców sawanny; które aby żyć, potrze­buje innych i z wielką tro­ską opie­kuje się mło­dymi; które jest tak odmienne, a zara­zem tak podobne. Paski zebry, tak jak nasze linie papi­larne, są uni­kalne i pozwa­lają zebrom roz­po­zna­wać się nawza­jem. Nie prze­stanę więc powta­rzać, że nasze „dziwne zebry” potrze­bują naszej uwagi, by har­mo­nij­nie żyć w tym wyma­ga­ją­cym świe­cie. Wciąż będę bro­nić wszyst­kich „prę­go­wa­nych”, bo ich „paski” mogą też być sym­bo­lem zadra­pań, jakie fun­duje im życie. Będę im tłu­ma­czyć, że paski to także ich nie­zwy­kłe znaki szcze­gólne, które mogą ich ura­to­wać z wielu puła­pek i nie­bez­pie­czeństw. Że są wspa­niałe i są powo­dem do dumy. Naprawdę.

W Cogito‘Z3 mamy zwy­czaj ozna­czać doku­men­ta­cję naszych nad­in­te­li­gent­nych pacjen­tów pie­czątką przed­sta­wia­jącą zebrę. To nasz spo­sób na pro­blemy z ter­mi­no­lo­gią. Wszyst­kie doku­menty „zebr” trzy­mamy w jed­nym miej­scu; gdy pod­czas zebrań oma­wiamy bilans jakie­goś dziecka, zasta­na­wiamy się wspól­nie, czy jest ono zebrą czy nie. Takie dziecko zostaje wów­czas ozna­czone sym­bo­lem „Z” i kiedy, dajmy na to, zdia­gno­zo­wa­li­śmy u niego bar­dzo silne cechy zebry, w naszym wewnętrz­nym rapor­cie piszemy „Z++”. W naszej admi­ni­stra­cyj­nej bazie danych pacjent zgod­nie ze swoją dia­gnozą zostaje skla­sy­fi­ko­wany jako Z. Z jak zebra, jak litera w ciągu od A do Z, jak Zorro, który pra­gnie wszę­dzie zapro­wa­dzać spra­wie­dli­wość. Z jak… dokończ­cie sami! Jak widać, za każ­dym „Z” może kryć się coś innego. To roz­wią­za­nie jest w sam raz dla naszych zebr, nie uwa­ża­cie?

Osoby nadinteligentne: stan wiedzy na dziś

W ostat­nim cza­sie na osoby nad­in­te­li­gentne zaczęto zwra­cać uwagę dzięki licz­nym książ­kom, nowemu tren­dowi badań i ini­cja­ty­wom rzą­do­wym, a także dzięki rodzą­cej się świa­do­mo­ści potrzeby wzię­cia pod uwagę tej nie­ty­po­wej grupy spo­łecz­nej. Tema­tem zaj­muje się coraz wię­cej zespo­łów uni­wer­sy­tec­kich, a coraz wię­cej prak­ty­ków – psy­cho­lo­gów czy psy­chia­trów – szkoli się w dia­gno­zie i tera­pii nad­in­te­li­gent­nych dzieci. W pla­ców­kach szkol­nych zaś dys­ku­tuje się nad naj­le­piej do nich dosto­so­wa­nymi podej­ściami peda­go­gicz­nymi. To prawda, droga, którą muszą przejść rodzice, wciąż bywa wybo­ista, a happy endy są zbyt rzad­kie. Bra­kuje pro­fe­sjo­na­li­stów, a odpo­wied­nio dosto­so­wane sys­temy wciąż są wyjąt­kiem, ale wresz­cie coś zaczyna się dziać.

Powiew rewo­lu­cji nad­szedł od strony neu­ro­nauki. Dziś możemy – głów­nie dzięki tech­ni­kom obra­zo­wa­nia funk­cjo­nal­nego (fMRI) – oglą­dać pracę mózgu w cza­sie rze­czy­wi­stym. Dzięki temu potra­fimy lepiej zro­zu­mieć, które obszary mózgu są zaan­ga­żo­wane w roz­wią­zy­wa­nie danego pro­blemu, w danej sytu­acji i w danym kon­tek­ście. Ta rewo­lu­cja tech­no­lo­giczna pomaga nam szu­kać odpo­wie­dzi na fun­da­men­talne pyta­nie: w czym i w jaki spo­sób myśle­nie osoby nad­in­te­li­gent­nej różni się od myśle­nia innych osób?

Obja­wie­nie czy potwier­dze­nie?

Uwa­żam, że odkry­cia neu­ro­nauki są krze­piące, ale tak naprawdę to nie żadne rewe­la­cje: kli­ni­cy­ści od dawna potra­fią roz­po­zna­wać wyjąt­kowe myśle­nie i emo­cjo­nal­ność nad­in­te­li­gent­nych osób. Rów­nież rodzice wie­dzą o tym zja­wi­sku i nawet naj­bar­dziej oporni nauczy­ciele w końcu dostrze­gają, że nad­in­te­li­gentni ucznio­wie są pod każ­dym wzglę­dem odmienni: ina­czej się uczą, ina­czej zacho­wują, ina­czej wcho­dzą w rela­cje i ina­czej reagują emo­cjo­nal­nie. Krótko mówiąc, nauka potwier­dza dziś to, co ci, któ­rzy mają do czy­nie­nia z oso­bami nad­in­te­li­gent­nymi, zro­zu­mieli już dawno temu.

Praw­dziwe wyzwa­nie stresz­cza się w sło­wach: no i co teraz? Odpo­wie­dzi na to pyta­nie potrze­bują wszy­scy: osoby nad­in­te­li­gentne i ci, któ­rzy im towa­rzy­szą, wycho­wują je i uczą. Naukowe potwier­dze­nie jest krze­piące, ale pozo­sta­wia powyż­sze pyta­nie bez odpo­wie­dzi.

So what?, jak powie­dzie­liby Bry­tyj­czycy. Co nam dają te bada­nia, poza tym, że satys­fak­cjo­nują osoby, które potrze­bują dowo­dów, skoro wszy­scy zaan­ga­żo­wani w sprawę kli­ni­cy­ści wciąż szu­kają spo­sobu, by poma­gać nad­in­te­li­gent­nym ludziom doświad­cza­ją­cym trud­no­ści, a nawet cier­pie­nia? Naukowcy nato­miast badają pro­blem nad­in­te­li­gen­cji tak, jakby mieli do czy­nie­nia z kró­li­kami doświad­czal­nymi wyję­tymi z kon­tek­stu i odcię­tymi od wszel­kich ludz­kich uwa­run­ko­wań. Ich wnio­ski nie­jed­no­krot­nie giną wśród teo­re­tycz­nych roz­wa­żań bar­dzo odle­głych od prak­tyki i praw­dzi­wego życia.

Jestem prze­ko­nana o koniecz­no­ści pro­wa­dze­nia badań nauko­wych, ale uwa­żam, że w morzu eks­pe­ry­men­tów możemy zapo­mnieć o samych zain­te­re­so­wa­nych. Mam silne prze­świad­cze­nie, że prak­tyka kli­niczna jest naj­wia­ry­god­niej­szym źró­dłem ludz­kiego pozna­nia. Wycho­dząc od poje­dyn­czych przy­pad­ków, możemy for­mu­ło­wać wnio­ski ogólne, a setki nad­in­te­li­gent­nych osób, z któ­rymi się spo­tka­łam, to rze­telna grupa badaw­cza.

Podróż w głąb mózgu osób nad­in­te­li­gent­nych, pod­czas któ­rej znaj­du­jemy wyja­śnie­nie ich wyjąt­ko­wego spo­sobu odczu­wa­nia i myśle­nia

Zaglą­da­jąc na chwilę do mózgu osoby nad­in­te­li­gent­nej, możemy wziąć pod naukową lupę główne skła­dowe jej funk­cjo­no­wa­nia na płasz­czy­znach afek­tyw­nej i poznaw­czej. To fascy­nu­jące, że na wła­sne oczy możemy ujrzeć nie­wi­dzialne pro­cesy, przede wszyst­kim jed­nak zadzi­wia­jące jest to, iż spe­cy­ficz­nego dzia­ła­nia mózgu takiej osoby można rze­czy­wi­ście dowieść. Nie jest ono wytwo­rem fan­ta­zji zszo­ko­wa­nych kli­ni­cy­stów czy zner­wi­co­wa­nych rodzi­ców.

Kilka odkryć neuronauki, które zmieniają nasze wyobrażenia o funkcjonowaniu mózgu

LICZY SIĘ LICZBA POŁĄCZEŃ NERWOWYCH, A NIE LICZBA NEURONÓW

Wszy­scy żyjemy z tą nie­po­ko­jącą świa­do­mo­ścią, że począw­szy od dwu­dzie­stego roku życia zaczy­namy tra­cić neu­rony. Uczono nas, że w dzie­ciń­stwie liczba neu­ro­nów szybko przy­ra­sta, a w mło­do­ści mózg osiąga doj­rza­łość, po czym zaczyna się dege­ne­ro­wać. Prawdą jest, że we wcze­snym dzie­ciń­stwie mózg roz­wija się z feno­me­nalną szyb­ko­ścią, ale zwią­zek liczby neu­ro­nów z inte­li­gen­cją możemy wło­żyć mię­dzy bajki. Dziś wiemy, że istotna jest liczba połą­czeń ner­wo­wych. To zna­czy, że im wię­cej się uczymy, im wię­cej rozu­miemy i zapa­mię­tu­jemy, im wię­cej mamy sty­mu­lu­ją­cych doświad­czeń, tym wię­cej połą­czeń mię­dzy neu­ro­nami powstaje. A im wię­cej tych połą­czeń, tym wydaj­niej­szy jest nasz mózg.

W mło­do­ści mózg nie jest jesz­cze w pełni roz­wi­nięty. Nie­dawno dowie­dziono nawet, że w tym wieku nie cał­kiem doj­rzała jest jego część odpo­wia­da­jąca za kon­trolę i prze­wi­dy­wa­nie skut­ków zacho­wań. Odkry­cie to pozwala lepiej zro­zu­mieć, dla­czego część mło­dych ludzi jest skłonna do podej­mo­wa­nia wyso­kiego ryzyka i nara­ża­nia wła­snego życia na nie­bez­pie­czeń­stwo: ich mózg nie potrafi powie­dzieć: „Stop”! Aby sto­no­wać swoje zacho­wa­nia, muszą pod­jąć szcze­gólny wysi­łek, zacho­waw­czość nie jest bowiem dla nich natu­ralna!

Odkry­cie pla­stycz­no­ści mózgu to naprawdę świetna wia­do­mość. Ozna­cza, że zupeł­nie nie musimy się przej­mo­wać utratą neu­ro­nów (która skąd­inąd jest fak­tem), ponie­waż możemy nie­ustan­nie two­rzyć nowe połą­cze­nia i sieci neu­ro­nowe. Nawet jeśli jeste­śmy bar­dzo, bar­dzo sta­rzy, możemy się uczyć, zapa­mię­ty­wać i ćwi­czyć, by nasza głowa dzia­łała świet­nie przez resztę życia. Czyż to nie wspa­niałe?

Inna cie­ka­wostka: ist­nieją róż­nice oso­bo­wo­ściowe w szyb­ko­ści prze­syłu infor­ma­cji. Śred­nia pręd­kość trans­mi­sji infor­ma­cji w sie­ciach neu­ro­no­wych to około dwóch metrów na sekundę. Nie­któ­rzy ludzie jed­nak prze­twa­rzają infor­ma­cje szyb­ciej niż inni. Pręd­kość jest różna także w poszcze­gól­nych czę­ściach mózgu i zależy od rodzaju infor­ma­cji do prze­two­rze­nia.

Obróbka nie­któ­rych infor­ma­cji trwa zale­d­wie od trzech do pię­ciu mili­se­kund. W cza­sie gdy czy­ta­cie to zda­nie, wasz mózg prze­twa­rza setki infor­ma­cji: te, które docie­rają do was z zewnątrz za pośred­nic­twem wszyst­kich zmy­słów, na przy­kład zapach przy­go­to­wy­wa­nego posiłku, chłód, który zaczy­na­cie czuć na ple­cach, dźwięk klak­sonu z oddali, oraz te, które pocho­dzą ze środka, to zna­czy z waszych myśli, i powstają za sprawą gry sko­ja­rzeń.

REWOLUCYJNE ODKRYCIE: MÓZG JEST WSZECHSTRONNY

Dawne kon­cep­cje dzia­ła­nia mózgu przy­pi­sy­wały kon­kretne funk­cje do kon­kret­nych obsza­rów. Sądzono więc, że jeśli dany obszar został uszko­dzony lub znisz­czony (na przy­kład wsku­tek urazu czaszki), czło­wiek traci zdol­ność do korzy­sta­nia z przy­pi­sa­nej do niego funk­cji. Na przy­kład przy­pusz­czano, że po uszko­dze­niu obszaru odpo­wie­dzial­nego za mowę pacjent nie będzie już mógł mówić. Dziś jed­nak rozu­miemy, że mózg jest wie­lo­za­da­niowy: wszyst­kie jego czę­ści mogą prze­twa­rzać różne infor­ma­cje. Gdy jeden obszar zostaje uszko­dzony, jego obo­wiązki przej­muje inny. Ozna­cza to rów­nież, że moc mózgu jest nie­skoń­czona.

TO NIEPRAWDA, ŻE KORZYSTAMY TYLKO Z DZIESIĘCIU PROCENT MOŻLIWOŚCI MÓZGU. WYKORZYSTUJEMY GO W CAŁOŚCI!

Ow­szem, ale nie jed­no­cze­śnie i nie przez cały czas. Obcią­że­nie mózgu i liczba uru­cho­mio­nych połą­czeń są zmienne: w zależ­no­ści od stop­nia skom­pli­ko­wa­nia pro­blemu, który ma być roz­wią­zany, oraz od sytu­acji, pewne obszary będą dzia­łały na naj­wyż­szych obro­tach, a inne na niż­szych. Dla­tego wła­śnie wiele infor­ma­cji dociera do nas poza naszą świa­do­mo­ścią: pod­czas gdy nie­które obszary zawzię­cie roz­pra­co­wują główny pro­blem, pozo­stałe inte­grują, ana­li­zują, prze­twa­rzają i reje­strują inne dane. Z tego też względu mówi się dziś o „nie­świa­do­mym pozna­niu” – poję­cie to obej­muje wszystko to, co zna nasz mózg, choć na pozio­mie świa­do­mym nie orien­tu­jemy się, że o tym wiemy.

Wyko­rzy­stu­jemy więc sto pro­cent mózgu, ale tylko dzie­sięć pro­cent naszych pro­ce­sów myślo­wych odbywa się w naszej świa­do­mo­ści, a dzie­więć­dzie­siąt poza nią. I stąd ten przy­to­czony wła­śnie fał­szywy pogląd!

NIEOCZEKIWANA ROLA EMOCJI

Długo sądzono, że inte­li­gentne rozu­mo­wa­nie moż­liwe jest jedy­nie na chłodno. Od cza­sów Kar­te­zju­sza żyjemy w prze­ko­na­niu, że emo­cje pro­wa­dzą nas na manowce, i jeśli dojdą do głosu, cał­ko­wi­cie stra­cimy zdol­ność osądu i popeł­nimy błąd. Tym­cza­sem – nie­spo­dzianka! – to zupełna nie­prawda. Jest wręcz prze­ciw­nie. Emo­cje są w myśle­niu nie­zbędne4. To brak emo­cji dopro­wa­dza do „głu­pich” decy­zji, wnio­sków i zacho­wań. Bez nich tra­cimy wyczu­cie tematu i poczu­cie rze­czy­wi­sto­ści. Jeżeli nie odczu­wa­cie żad­nych emo­cji, może­cie błęd­nie oce­niać sytu­ację i doko­ny­wać wybo­rów sprzecz­nych z inte­re­sami waszym i innych. Mózg bez emo­cji traci rozum!

Specyficzna organizacja poznawcza mózgu osób nadinteligentnych

HIPERAKTYWACJA MÓZGOWA: BURZA POD CZASZKĄ

Wyobraźmy sobie mózg w sta­nie nie­ustan­nego ogrom­nego pobu­dze­nia, z bar­dzo szyb­kimi połą­cze­niami, które inten­syw­nie pra­cują we wszyst­kich jego obsza­rach jed­no­cze­śnie; nie­ustanne mózgowe wrze­nie, które znacz­nie posze­rza zdol­no­ści inte­lek­tu­alne, ale szybko się oka­zuje, że bar­dzo trudno je ska­na­li­zo­wać.

„Mam tak pełną głowę, że pró­buję mówić bar­dzo szybko, żeby wszystko wypo­wie­dzieć, ale tracę wątek. To kata­strofa”.

„Myślę o tylu rze­czach naraz, że cza­sem nie wiem już, gdzie jestem, gubię się we wła­snych myślach. To się dzieje zbyt szybko, aż mam wra­że­nie, że zapo­mi­nam o naj­waż­niej­szych spo­strze­że­niach”.

„To, co się dzieje w mojej gło­wie, jest tak inten­sywne, że cza­sami mam wra­że­nie, że się prze­grze­wam i zaraz coś wysią­dzie. Tak, boję się tego. Pró­buję więc się zmu­sić do nie­my­śle­nia, ale mi to nie wycho­dzi. Jak­bym był więź­niem wła­snego mózgu”.

SZYBKOŚĆ

Wszystko zaczyna się od szyb­ko­ści, z jaką dzia­łają połą­cze­nia w mózgu. U osób nad­in­te­li­gent­nych szyb­kość trans­mi­sji infor­ma­cji jest zauwa­żal­nie wyż­sza (wraz z jed­nym punk­tem IQ rośnie ona o 0,05 metra na sekundę). Ozna­cza to, że w tym samym prze­dziale cza­so­wym mózg osoby nad­in­te­li­gent­nej przy­swaja i ana­li­zuje znacz­nie wię­cej infor­ma­cji. Wszystko się dzieje o wiele szyb­ciej, a w kon­se­kwen­cji jed­no­cze­śnie prze­twa­rzana jest wielka liczba danych.

Ten stru­mień infor­ma­cji w mózgu jest nie­prze­rwany. Poziom aktyw­no­ści jest bar­dzo wysoki i trudno go obni­żyć. Rezul­tat? Prze­twa­rza­nie myśli odbywa się bez ustanku. Czło­wiek nie jest w sta­nie go powstrzy­mać.

„Tak bar­dzo chciał­bym dać moim neu­ro­nom odpo­cząć”, „Jak prze­stać myśleć? Mam już tego dość”, „Czy ist­nieje jakieś lekar­stwo, jakaś ope­ra­cja, dzięki któ­rej mógł­bym się wyłą­czyć?” – oto powta­rza­jące się skargi i pyta­nia więk­szo­ści osób nad­in­te­li­gent­nych, wyczer­pa­nych nie­prze­rwa­nym myśle­niem.

PRZETWARZANIE WIELOPŁASZCZYZNOWE

Mówiąc o prze­twa­rza­niu infor­ma­cji, mamy na myśli spo­sób, w jaki mózg obra­bia zbiór danych, które napły­wają do niego z oto­cze­nia lub z jego wnę­trza. Oto­cze­nie to rze­czy­wi­stość, która roz­grywa się wokół nas i którą postrze­gamy za pośred­nic­twem zmy­słów. „Wnę­trze” to infor­ma­cje, które mamy w gło­wie, pocho­dzące z naszych wspo­mnień, sko­ja­rzeń, wyobra­żeń.

U osoby nad­in­te­li­gent­nej wszyst­kie te infor­ma­cje wychwy­ty­wane są przez sieci neu­ro­nowe, by następ­nie krą­żyć i roz­cho­dzić się po róż­nych czę­ściach mózgu. Połą­cze­nia ner­wowe nie są zlo­ka­li­zo­wane w jed­nym odręb­nym obsza­rze. Poza tym prze­twa­rza­nie jest rów­no­cze­sne, to zna­czy wszyst­kie infor­ma­cje obra­biane są w tym samym cza­sie i trak­to­wane rów­nie prio­ry­te­towo. Liczba neu­ro­nów zaan­ga­żo­wa­nych w ten pro­ces ulega pomno­że­niu. Praw­dziwe urwa­nie głowy!

WYZWANIE: WYBRAĆ WŁAŚCIWĄ INFORMACJĘ

Jak pośród tej nie­ustan­nej, przy­śpie­szo­nej aktyw­no­ści mózgu wychwy­cić naj­waż­niej­szą infor­ma­cję? Jak ziden­ty­fi­ko­wać daną, która będzie istotna dla roz­wią­za­nia kon­kret­nego pro­blemu w kon­kret­nej chwili? Wszystko się dzieje bar­dzo szybko i dane poja­wiają się w mózgu w tym samym cza­sie. Gdy czło­wiek pró­buje uchwy­cić jakąś myśl, ona jest już daleko, a w międzycza­sie poja­wiają się setki nowych. I wresz­cie, w jaki spo­sób uwol­nić się od cię­żaru emo­cji, które uru­cha­miają się w tym samym tem­pie co neu­rony i wypro­wa­dzają myśle­nie na jesz­cze dal­sze manowce?

Osłabienie mechanizmu utajonego hamowania

Uta­jone hamo­wa­nie to pro­ces poznaw­czy pozwa­la­jący na hie­rar­chi­zo­wa­nie i fil­tro­wa­nie bodź­ców i infor­ma­cji, które tra­fiają do naszego mózgu. Jeśli na przy­kład wcho­dzimy do jakie­goś pomiesz­cze­nia, z początku może nas ude­rzyć jego zapach, który jed­nak po chwili jakby znika. Dzieje się tak, gdyż mózg zare­je­stro­wał infor­ma­cję, zakwa­li­fi­ko­wał ją do kate­go­rii „nie­przy­datne” i odsu­nął! Podob­nie jest z dźwię­kami: tyka­nie zegara może naj­pierw draż­nić, a potem jakby cich­nie, roz­ta­pia się w oto­cze­niu. Ozna­cza to, że zadzia­łało uta­jone hamo­wa­nie, które uznało tę infor­ma­cję za nie­istotną.

To wła­śnie dzięki mecha­ni­zmowi uta­jo­nego hamo­wa­nia nasz mózg doko­nuje selek­cji spo­śród wszyst­kich otrzy­ma­nych infor­ma­cji – wzro­ko­wych, słu­cho­wych czy doty­ko­wych – i kie­ruje naszą uwagę na to, co uznaje za ważne. Uta­jone hamo­wa­nie usuwa dźwięki, obrazy i odczu­cia z „tła”. Docho­dzi do auto­ma­tycz­nego fil­tro­wa­nia, dzięki któ­remu nie toniemy w potoku infor­ma­cji i możemy się skon­cen­tro­wać na tym, co istotne. Jest to pod­sta­wowy pro­ces neu­ro­lo­giczny, który uru­cha­mia się bez udziału naszej świa­do­mej woli.

W mózgu osoby nad­in­te­li­gent­nej takie auto­ma­tyczne fil­tro­wa­nie się nie uru­cha­mia, przez co zostaje ona posta­wiona wobec ogromu infor­ma­cji, które musi prze­twa­rzać „ręcz­nie”. Mówimy wów­czas o osła­bie­niu mecha­ni­zmu uta­jo­nego hamo­wa­nia. W takiej sytu­acji czło­wiek musi doko­nać wysiłku, by „wejść do swo­jej głowy” i samo­dziel­nie okre­ślić, które dane należy uznać za istotne. Zro­zu­miała jest więc trud­ność, jaką napo­tyka nad­in­te­li­gentna osoba, kiedy musi zor­ga­ni­zo­wać i poukła­dać wła­sne myśli. I można sobie wyobra­zić, jak musi się zma­gać ze wszyst­kimi emo­cjami i odczu­ciami, które tym myślom towa­rzy­szą.

Zależność/niezależność od pola: dwa style poznawcze warunkujące różne kompetencje

Poję­cia zależ­no­ści lub nie­za­leż­no­ści od pola opi­sują różne style poznaw­cze prze­ja­wia­jące się w zdol­no­ści do wyod­ręb­nie­nia jed­nego ele­mentu spo­śród zło­żo­nej cało­ści. Każdy z nas funk­cjo­nuje zgod­nie ze swoim domi­nu­ją­cym sty­lem.

Jeżeli jeste­śmy „nie­za­leżni od pola”, z łatwo­ścią potra­fimy wyod­ręb­nić szcze­gół, a infor­ma­cje nie­istotne w zada­niu potrak­to­wać jako tło. Mózg bez trudu znaj­duje to, czego szuka, nawet jeśli ma przed sobą mnó­stwo ele­men­tów. Jeżeli zaś nasz mózg jest „zależny od pola”, to trudno mu namie­rzyć „cel” – zna­le­zie­nie go wymaga dużo więk­szej uwagi.

Kla­syczne testy wyko­rzy­sty­wane do oceny stylu poznaw­czego pole­gają na odnaj­dy­wa­niu w ogra­ni­czo­nym cza­sie figury geo­me­trycz­nej ukry­tej w sku­pi­sku prze­mie­sza­nych kształ­tów. Oczy­wi­ście zada­nie to wyko­nują szyb­ciej ci, któ­rych mniej roz­pra­szają nie­istotne kształty utrud­nia­jące namie­rze­nie tego wła­ści­wego. Wyka­zano, że każdy z tych sty­lów poznaw­czych cha­rak­te­ry­zuje inna wydaj­ność inte­lek­tu­alna oraz że są one zwią­zane z cechami oso­bo­wo­ści.

Styl „nie­za­leżny od pola” pozwala na łatwe wyod­ręb­nia­nie obiektu z kon­tek­stu i więk­szą sku­tecz­ność w korzy­sta­niu z moż­li­wo­ści inte­lek­tu­al­nych. Prze­strzeń zostaje oczysz­czona, by można było uru­cho­mić zasoby nie­zbędne dla roz­wią­za­nia pro­blemu. Jest to styl cha­rak­te­ry­styczny dla oso­bo­wo­ści nie­za­leżnych, w małym stop­niu podat­nych na wpływy, takich, które w razie potrzeby umieją abs­tra­ho­wać od emo­cji i potra­fią oddzie­lić od sie­bie różne sprawy.

Osoby „zależne od pola” z kolei szybko toną w zale­wie infor­ma­cji pły­ną­cych z ota­cza­ją­cej rze­czy­wi­sto­ści i nie potra­fią wyod­ręb­nić tego, co jest (lub wydaje się) naj­istot­niej­sze. Oczy­wi­ście do tej grupy należą nad­in­te­li­gentni!

Takie osoby, wyjąt­kowo zagu­bione w per­cep­cyj­nym cha­osie, nie mają zdol­no­ści roz­róż­nia­nia, która jest nie­zbędna do szyb­kiego i sku­tecz­nego prze­twa­rza­nia danych. W dodatku, ponie­waż do gry wkra­cza wymiar emo­cjo­nalny, ich zależ­ność od kon­tek­stu staje się jesz­cze więk­sza.

Osoba nad­in­te­li­gentna zawsze jest zależna od kon­tek­stu uczu­cio­wego, nie potrafi funk­cjo­no­wać z pomi­nię­ciem wymiaru i ładunku emo­cjo­nal­nego.

Skuteczność osoby nadinteligentnej a kontekst

Aby to lepiej zro­zu­mieć, przyj­rzyjmy się róż­ni­com w sku­tecz­no­ści osób nad­in­te­li­gent­nych w zależ­no­ści od kon­tek­stu. Poja­wia się pro­blem i zada­nie polega na tym, by roz­wią­zać go moż­li­wie jak naj­sku­tecz­niej. Pole­ce­nie zostaje sfor­mu­ło­wane na dwa spo­soby: jako zada­nie zamknięte, w któ­rym kon­tekst jest ogra­ni­czony i do dys­po­zy­cji są jedy­nie nie­zbędne dane; jako zada­nie otwarte, w któ­rym kon­tekst jest zróż­ni­co­wany i które można roz­wią­zać na wiele spo­so­bów.

Róż­nica jest cha­rak­te­ry­styczna i zara­zem zna­cząca:

W przy­padku zada­nia zamknię­tego osoba nad­in­te­li­gentna jest szybka, sku­piona i sku­teczna.

W przy­padku zada­nia otwar­tego szybko odbiega od pole­ce­nia, myśli napły­wają jedna po dru­giej z wielką pręd­ko­ścią, z pamięci wyła­niają się kolejne infor­ma­cje, a czas mija. Pro­blem nie zostaje roz­wią­zany albo roz­wią­za­nie zawiera błędy.

Ozna­cza to, że aby osoby nad­in­te­li­gentne były sku­teczne, klu­czową sprawą jest zre­du­ko­wa­nie liczby danych. Opty­mal­nie do ich kom­pe­ten­cji pasują na przy­kład testy wie­lo­krot­nego wyboru i testy uzu­peł­nień. Kiedy jed­nak trzeba napi­sać tekst na zadany temat, potrzebna wie­dza tonie w auto­ma­tycz­nie uru­cha­mia­ją­cym się potoku myśli.

W codzien­nym życiu można łatwo zaob­ser­wo­wać róż­nice w zacho­wa­niu osób nad­in­te­li­gent­nych w zależ­no­ści od sytu­acji. Taki czło­wiek może być w naj­wyż­szym stop­niu skon­cen­tro­wany, ale wtedy musi dzia­łać szybko, ponie­waż kosz­tuje go to dużo ener­gii. Jeśli działa szybko, udaje mu się odsu­nąć nie­po­trzebne infor­ma­cje; jakby musiał powstrzy­mać myśle­nie, żeby nie wymknęło mu się spod kon­troli. Jeżeli mu się to nie uda, prze­łą­cza się z jed­nej myśli na drugą i czę­sto nie roz­wią­zuje pro­blemu, gdyż nie wystar­cza mu na to uwagi.

W sytu­acji, gdy kon­tekst jest sil­nie nała­do­wany infor­ma­cjami, zwłasz­cza emo­cjo­nal­nymi, osoba nad­in­te­li­gentna nie potrafi ukie­run­ko­wać uwagi. Prze­łą­cza się wtedy na „tryb czu­wa­nia” i wpusz­cza do mózgu tylko naj­waż­niej­sze mini­mum danych. W takich chwi­lach wydaje się, że nie słu­cha, jakby była gdzie indziej. Dzia­ła­nie to bywa dla niej szko­dliwe, a dla oto­cze­nia – iry­tu­jące. To praca w try­bie eko­no­micz­nym. Jeśli chcemy zostać usły­szani, musimy wtedy powta­rzać komu­ni­kat wiele razy.

Osoba nad­in­te­li­gentna funk­cjo­nuje według sche­matu „wszystko albo nic”. Tyle że dla niej „wszystko” to czę­sto zbyt wiele.

Od „myślenia za dużo” do impulsywności: sposób działania leżący u podstaw niepotrzebnych konfliktów

Nie­uważne słu­cha­nie i brak reflek­sji stają się spo­so­bem na zaosz­czę­dze­nie zaso­bów ener­ge­tycz­nych mózgu. Czło­wiek nad­in­te­li­gentny może spra­wiać wra­że­nie nie­roz­gar­nię­tego, cza­sem bowiem reaguje i podej­muje decy­zje bez­myśl­nie. Dzieje się tak naj­czę­ściej w przy­padku spraw mało dla niego istot­nych: w try­bie czu­wa­nia odpo­wiada lub decy­duje w spo­sób powierz­chowny albo mija­jąc się z tema­tem. Stąd liczne nie­po­ro­zu­mie­nia i pogma­twane kon­flikty. Trudno bowiem zro­zu­mieć i przy­jąć, że ta inte­li­gentna i wraż­liwa istota mogła zro­bić czy powie­dzieć coś tak nie­ade­kwat­nego. Wprost nie potra­fimy w to uwie­rzyć. Czło­wiek taki czę­sto będzie pró­bo­wał nas prze­ko­nać, że nie zro­bił tego celowo, że nie pomy­ślał o kon­se­kwen­cjach, nie zro­zu­miał – i jak­kol­wiek może się to wyda­wać zaska­ku­jące czy kon­ster­nu­jące, jest to prawda! Może to pro­wa­dzić do impasu: druga osoba nie potrafi zro­zu­mieć tak nie­praw­do­po­dob­nego tłu­ma­cze­nia i naci­ska. Wtedy ten nad­in­te­li­gentny, wyczer­paw­szy argu­menty, wyco­fuje się z „walki”. Zamyka się w sobie, prze­staje się odzy­wać, ucieka. Nie wie, co powie­dzieć, i woli się powstrzy­mać od kon­fron­ta­cji, któ­rej nie jest w sta­nie pod­jąć. On wie, że nie ma sen­sow­nych argu­men­tów, ale druga osoba nie potrafi tego przy­jąć.

Kry­zysy, kon­flikty, nie­koń­czące się fochy, kary, repry­mendy – takie są kon­se­kwen­cje tego „zabu­rze­nia” w komu­ni­ka­cji, nie­chcący uru­cho­mio­nego przez osobę nad­in­te­li­gentną, która rów­nież cierpi z powodu nie­zro­zu­mie­nia. Nie­trudno sobie wyobra­zić, że takie zacho­wa­nie może zostać uznane za bez­czel­ność, imper­ty­nen­cję czy pro­wo­ka­cję. I to nie­za­leż­nie od wieku!

Prawa i lewa półkula

Zwo­len­nicy innej neu­ro­nau­ko­wej kon­cep­cji aktyw­no­ści mózgo­wej kładą duży nacisk na bada­nie róż­nic, jakie wystę­pują w funk­cjo­no­wa­niu czło­wieka w zależ­no­ści od pół­kuli mózgu zaan­ga­żo­wa­nej w wyko­ny­wa­nie danego zada­nia.

Jak wia­domo, nasz mózg składa się z dwóch oddziel­nych czę­ści – pra­wej i lewej pół­kuli. W każ­dej z nich znaj­dują się obszary, któ­rym przy­pi­suje się odpo­wie­dzial­ność za różne kom­pe­ten­cje. Z grub­sza przyj­muje się nastę­pu­jący podział:

Lewa pół­kula

Prawa pół­kula

Kom­pe­ten­cje ana­li­tyczne, które pozwa­lają na orga­ni­za­cję i ustruk­tu­ry­zo­wa­nie myśli.

Myśle­nie logiczne i racjo­nalne.

Umie­jęt­ność argu­men­ta­cji i komu­ni­ka­cji wer­bal­nej.

Kom­pe­ten­cje języ­kowe.

Prze­twa­rza­nie infor­ma­cji glo­balne i w obra­zach.

Zdol­ność do rów­no­cze­snego prze­twa­rza­nia dużej liczby danych.

Zdol­ność do two­rze­nia ana­lo­gii poprzez two­rze­nie sko­ja­rzeń.

Intu­icyj­ność.

Kre­atyw­ność i myśle­nie roz­bieżne (które wykra­cza poza ogól­nie przy­jęte ramy).

Duży udział emo­cji.

MYŚLENIE LINEARNE I MYŚLENIE ROZBIEŻNE

Zauwa­żono, że mózg może prze­twa­rzać infor­ma­cje na dwa spo­soby. Prze­twa­rza­nie line­arne, sekwen­cyjne, pozwala wyjść od danego punktu i za sprawą logicz­nego ciągu myślo­wego dojść do dają­cego się uza­sad­nić wyniku. Dzia­ła­nie z etapu na etap umoż­li­wia wyło­że­nie i wyja­śnie­nie zasto­so­wa­nych pro­ce­dur. Ponadto zasto­so­wa­nie prze­twa­rza­nia sekwen­cyjnego auto­ma­tycz­nie pociąga za sobą odsu­nię­cie nie­istot­nych infor­ma­cji. Mózg blo­kuje wszyst­kie myśli, idee i hipo­tezy, które mogłyby zakłó­cić racjo­nalne i spo­kojne rozu­mo­wa­nie. To wła­śnie dzięki tej jego zdol­no­ści jeste­śmy w sta­nie stwo­rzyć argu­men­ta­cję, roz­wi­nąć myśl, ustruk­tu­ry­zo­wać rozu­mo­wa­nie, uza­sad­nić wynik. Prze­twa­rza­nie line­arne daje naj­lep­sze rezul­taty w roz­wią­zy­wa­niu zadań wyma­ga­ją­cych dokład­no­ści, meto­dycz­no­ści i logiki. To rów­nież dzięki niemu potra­fimy posłu­gi­wać się języ­kiem w spo­sób płynny, zręczny i pre­cy­zyjny.

Zupeł­nie ina­czej działa prze­twa­rza­nie symul­ta­niczne. W reak­cji na jakiś bodziec, myśl czy pole­ce­nie bar­dzo szybko powstaje cała sieć sko­ja­rzeń. Każda myśl gene­ruje kolejną, bez logicz­nego związku, który uza­sad­niałby powsta­jące sko­ja­rze­nia. W dodatku rów­no­cze­śnie two­rzy się wiele połą­czeń, wsku­tek czego powstaje praw­dziwe drzewo myślowe. Zasi­lają je obrazy, odczu­cia i emo­cje, tak że jego struk­tura staje się coraz bar­dziej zło­żona, a gałę­zie roz­ra­stają się w nie­skoń­czo­ność. Zagęsz­cze­nie myśli szybko wzra­sta, do tego stop­nia, że nie można liczyć na ich zor­ga­ni­zo­wa­nie i ustruk­tu­ry­zo­wa­nie. Ten spo­sób myśle­nia, pełen obra­zów i emo­cji, sprzy­ja­jący powsta­wa­niu nowych, twór­czych idei, nie pomaga w kla­row­nej eks­pre­sji języ­ko­wej ani w logicz­nej argu­men­ta­cji.

OSOBY NADINTELIGENTNE MAJĄ SPRAWNIEJSZĄ PRAWĄ PÓŁKULĘ

Hipo­tezę o więk­szym zaan­ga­żo­wa­niu pra­wej pół­kuli mózgu w pro­cesy poznaw­cze u osób nad­in­te­li­gent­nych potwier­dziły liczne bada­nia. Domi­na­cja pra­wej pół­kuli utrud­nia wyko­ny­wa­nie wielu zadań. Jest wśród nich oczy­wi­ście nauka szkolna, ale są także wszel­kie sytu­acje – inte­lek­tu­alne bądź nie – które wyma­gają zacho­wań ści­śle zor­ga­ni­zo­wa­nych i upo­rząd­ko­wa­nych.

„Kiedy nor­malne dziecko sły­szy pyta­nie, wysuwa się u niego tylko jedna antenka i to wokół niej sku­piają się jego myśli, pod­czas gdy u nas tych anten wysuwa się jed­no­cze­śnie dwa­dzie­ścia pięć, przez co tra­cimy wątek i nie potra­fimy ukie­run­ko­wać myśle­nia”, wyja­śnia czter­na­sto­let­nia Julie.

ODPOWIEDŹ INTUICYJNA: BRAK DOSTĘPU DO PROCEDUR

Jedną z naj­więk­szych puła­pek, jakie stwa­rza prze­twa­rza­nie infor­ma­cji za pomocą pra­wej pół­kuli, jest brak dostępu do pro­ce­dur, które dopro­wa­dziły do udzie­le­nia danej odpo­wie­dzi.

Wyobraźmy sobie, że mamy jakieś zada­nie mate­ma­tyczne. Popro­śmy osobę nad­in­te­li­gentną – obo­jęt­nie, czy będzie to dziecko, czy doro­sły – aby je roz­wią­zała. Zapy­tajmy o wynik. Odpo­wiedź jest pra­wi­dłowa. A teraz popro­śmy tę osobę o wytłu­ma­cze­nie, skąd zna wynik. Odpo­wie: „Bo to oczy­wi­ste”. Zapy­ta­cie: „Ale skąd wiesz?”, a ona powie: „Bo wiem i już”.

No tak, ale o ile w nie­któ­rych, nie­zbyt istot­nych spra­wach możemy się zgo­dzić na odpo­wiedź bez uza­sad­nie­nia, o tyle w więk­szo­ści sytu­acji się tego nie prak­ty­kuje. Taki spo­sób dzia­ła­nia jest pro­ble­mem nie tylko w szkole, ale rów­nież w całym póź­niej­szym życiu osoby nad­in­te­li­gent­nej. Fru­stra­cja takiego czło­wieka jest tym więk­sza, że działa on w abso­lut­nie dobrej wie­rze. On rów­nież nie wie, jak doszedł do danej odpo­wie­dzi ani dla­czego brzmi ona tak, a nie ina­czej. Cały pro­ces zacho­dzi poza jego świa­do­mo­ścią. Nie potrafi go wyja­śnić nawet przy mak­sy­mal­nym wysiłku woli.

„Kiedy mam jakiś pro­blem, widzę jego począ­tek i widzę koniec, ale nie wiem, co jest pośrodku”, wyja­śnia kla­row­nie Adrien. Tę trud­ność mają wszy­scy nad­in­te­li­gentni. Jest to trud­ność para­dok­salna, która polega na tym, że rozu­mo­wa­nie ze względu na samą swoją struk­turę dzia­ła­nia zostaje pozba­wione całego wewnętrz­nego bogac­twa.

Na płasz­czyź­nie neu­rop­sy­cho­lo­gicz­nej tę wyjąt­kową cechę tłu­ma­czy się akty­wa­cją połą­czeń ner­wo­wych, któ­rych dzia­ła­nie jest tak szyb­kie, że staje się nie­uchwytne dla świa­do­mo­ści. Bły­sko­tliwa intu­icja to efekt akty­wa­cji sieci neu­ro­no­wych peł­nych infor­ma­cji. Ową tajem­ni­czą aktyw­ność, zasi­laną wcze­śniej­szą wie­dzą i zdol­no­ścią do two­rze­nia ory­gi­nal­nych połą­czeń, uka­zują obrazy pracy mózgu. Intu­icyjna inte­li­gen­cja, wraz ze swo­imi pułap­kami i ogrom­nymi moż­li­wo­ściami sta­nowi nie­uchronną kon­se­kwen­cję tego pro­cesu.

WERBALIZACJA: JAK TO WSZYSTKO UBRAĆ W SŁOWA?

Dzia­ła­niu pra­wej pół­kuli odpo­wiada myśle­nie obra­zami – wizu­alne, prze­strzenne. Prze­ło­że­nie go na język, słowa, line­arną struk­turę mowy, któ­rej ośro­dek znaj­duje się w lewej pół­kuli mózgu, wymaga od osoby nad­in­te­li­gent­nej ogrom­nego wysiłku. W obli­czu roz­ma­itych sytu­acji, pro­ble­mów do roz­wią­za­nia, prze­szkód do poko­na­nia, ale także w obli­czu mnó­stwa codzien­nych myśli jako pierw­sze uru­cha­miają się obszary prze­twa­rza­nia obra­zo­wego. Osoba nad­in­te­li­gentna widzi naj­pierw obrazy, które następ­nie prze­twa­rza w słowa. A to jest podwój­nie trudne.

Obraz może być nowym punk­tem wyj­ścia do poroz­ga­łę­zia­nych sko­ja­rzeń. Trzeba więc „uchwy­cić” obraz, który poja­wił się w gło­wie, by go prze­ro­bić na słowa. Taka ope­ra­cja jest jed­nak ryzy­kowna, ponie­waż sieci sko­ja­rzeń powstają bar­dzo szybko. Jeśli na przy­kład popro­szę was o napi­sa­nie: „Po wodzie pły­nie sta­tek”, praw­do­po­dob­nie nie będzie­cie mieli z tym więk­szych trud­no­ści. Spon­ta­nicz­nie zoba­czy­cie te słowa w gło­wie, fonemy pod­da­cie słu­cho­wej obróbce i gotowe. Chyba że jeste­ście nad­in­te­li­gentni! Wtedy na waszym men­tal­nym ekra­nie wyświe­tli się nie słowo, ale sta­tek, praw­dziwy sta­tek spo­koj­nie uno­szący się na lazu­ro­wych mor­skich wodach. I oto jeste­ście na łasce i nie­ła­sce sko­ja­rzeń. Obraz ten wywoła tyle fan­ta­zji, wspo­mnień, powią­za­nych ze sobą myśli, że szybko znaj­dzie­cie się bar­dzo daleko od tego łatwego zda­nia, które mie­li­ście po pro­stu zapi­sać.

Obraz gene­ruje mgłę, któ­rej nie da się skon­den­so­wać w sło­wach. Osoba nad­in­te­li­gentna nie jest w sta­nie posor­to­wać ani na nowo poukła­dać swo­ich myśli.

Oto histo­ria bar­dzo dobrze ilu­stru­jąca tę trud­ność:

Szes­na­sto­letni Hugo wraca z podróży do Sta­nów Zjed­no­czo­nych. W roz­mo­wie z rodziną przy­to­czył kilka opo­wie­ści na temat swo­jego pobytu, prze­ży­tych chwil, spo­tkań, doświad­czeń. Pew­nego wie­czoru pod­czas kola­cji ktoś pyta go o podróż. Hugo odpo­wiada, że było wspa­niale, ale że nie lubi Ame­ry­ka­nów. „Ach tak, a dla­czego?”, pyta roz­mówca. Hugo nie wie, co powie­dzieć. Nie potrafi zna­leźć słów, któ­rymi mógłby naj­pre­cy­zyj­niej wyra­zić to, co myśli i czuje. Zwraca się więc do mamy i ku ogól­nemu zasko­cze­niu pyta: „Mamo, dla­czego ja nie lubię Ame­ry­ka­nów?”. Ma szczę­ście, bo na pod­sta­wie jego opo­wie­ści matka pre­cy­zyj­nie odga­duje to, czego nie potra­fił powie­dzieć, i spo­koj­nie, bez ner­wów udziela odpo­wie­dzi zamiast niego. Hugo jest ocza­ro­wany, sły­sząc wła­sne myśli poukła­dane i sfor­mu­ło­wane w tak pro­sty spo­sób: „Dokład­nie tak, to nie­sa­mo­wite! Tak, wła­śnie dla­tego nie lubię Ame­ry­ka­nów!”. Fakt, że matka była w sta­nie wyja­śnić to, co myślał, że zna­la­zła odpo­wied­nie słowa i poję­cia, był dla niego jak wyzwo­le­nie i przy­niósł głę­boką ulgę.

OD OBRAZU DO SŁOWA: KIEDY WSZYSTKO SIĘ ROZGAŁĘZIA I PLĄCZE

Cały ten wir myśli i emo­cji utrud­nia eks­pre­sję na pozio­mie wer­bal­nym. Jak prze­tłu­ma­czyć ten wewnętrzny har­mi­der, to wzbu­rze­nie uczuć, to poczu­cie wrze­nia ota­cza­ją­cego świata, tak by nie prze­kła­mać wła­snych myśli, zna­leźć odpo­wied­nie słowo we wła­ści­wej chwili i jesz­cze mieć pew­ność, że druga osoba dokład­nie zro­zu­mie to, co mamy do powie­dze­nia? Mówie­nie jest prze­pusz­cza­niem tej myślo­wej obfi­to­ści przez wąskie gar­dło: słowa muszą się usta­wić jedno za dru­gim w nie­na­ru­szal­nym, usta­lo­nym szyku, który pozwoli nam pra­wi­dłowo zako­mu­ni­ko­wać to, co mamy do powie­dze­nia.

„Tryb line­arny przy­po­mina arbi­tralny wybór spo­śród wszyst­kich moż­li­wo­ści, które poja­wiają się w tle. Kiedy dzia­łam w try­bie roz­bież­nym, wer­ba­li­za­cja staje się trud­niej­sza, ponie­waż nagle w jed­nej chwili mogę mieć do wyboru cztery słowa o takim samym lub pra­wie takim samym zna­cze­niu”, mówi sie­dem­na­sto­letni Raphaël.

Powyż­sze słowa ilu­strują nie­moż­ność sfor­mu­ło­wa­nia wypo­wie­dzi bez poczu­cia cał­ko­wi­tego połą­cze­nia z wła­sną myślą, z „tu i teraz” tego, co chciałby wyra­zić.

„Kiedy jestem zanu­rzony w mojej myśli, widzę słowa, które chciał­bym wypo­wie­dzieć. Żeby móc coś wyra­zić, muszę być połą­czony z emo­cjami. Gdy ktoś pyta mnie po jakimś cza­sie, co myślę na dany temat, to nie wiem, ponie­waż stra­ci­łem już połą­cze­nie z tym pro­ce­sem myślowo-uczu­cio­wym”.

Myśli wraz z całą ich inten­syw­no­ścią i ładun­kiem emo­cjo­nal­nym mogą być prze­ży­wane i wyra­żane tylko w chwili, gdy się poja­wiają. Szyb­kość ich akty­wa­cji oraz spek­ta­ku­larna liczba spra­wiają, że trudno połą­czyć ze sobą wszyst­kie infor­ma­cje. Czę­sto ich póź­niej­sze wyko­rzy­sta­nie jest nie­moż­liwe. Ponowna mobi­li­za­cja wymaga wiel­kiego nakładu ener­gii. Myśl bar­dzo szybko się wymyka – para­dok­sal­nie uśmierca ją zbyt inten­sywne myśle­nie.

KIEDY MYŚL GINIE W NATŁOKU SŁÓW

Kiedy słowa tak szybko prze­my­kają przez głowę, gdy czło­wiek pra­gnie się wypo­wie­dzieć, mogą się poja­wić poważne pro­blemy rela­cyjne. Gdy nie udaje nam się pre­cy­zyj­nie i jasno wyra­zić tego, co chcemy powie­dzieć, gdy gubimy wątek, a wszystko się mie­sza, możemy zostać nie­zro­zu­miani lub – co gor­sza – zro­zu­miani opacz­nie. Uczu­cia z wiel­kim tru­dem znaj­dują wyraz w sło­wach.

W takiej sytu­acji czę­sto się zda­rza, że osoba nad­in­te­li­gentna milk­nie. Nie wie, co mia­łaby powie­dzieć, więc nie mówi nic. A jeśli mówi, może nie­chcący kogoś zra­nić, uży­wa­jąc nie­od­po­wied­niego słowa.

Zagu­bie­nie we wła­snych myślach czę­sto pro­wa­dzi do tego, że czło­wiek, chcąc uchwy­cić wła­ściwy sens, wie­lo­krot­nie wraca do tego, co chciałby powie­dzieć. Czę­sto jest to jedyny spo­sób umoż­li­wia­jący mu wyja­śnie­nie wła­snych myśli.

NIEZROZUMIENIE SENSU SŁÓW: KIEDY CZŁOWIEK NIE ODCZYTUJE UKRYTYCH ZNACZEŃ

Dwu­dzie­stocz­te­ro­letni Marc wyja­śnia to w nastę­pu­jący spo­sób: „Moim zda­niem osoby nad­in­te­li­gentne mają pro­blem natury seman­tycz­nej. Kiedy słowo nie jest użyte we wła­ści­wym kon­tek­ście seman­tycz­nym, nie rozu­mieją go. Posłużę się przy­kła­dem z fizyki. Choć pasjo­nuję się fizyką, poję­cia z tej dzie­dziny spra­wiają mi dużą trud­ność. Wiele słów z zakresu fizyki pocho­dzi z języka potocz­nego, a inne zostały przez ten język przy­swo­jone. Efekt jest taki, że jedno słowo może mieć kilka zna­czeń, a ja to odczu­wam na pozio­mie psy­cho­lo­gicz­nym. Żeby zro­zu­mieć jakieś poję­cie z fizyki, na ogół jestem zmu­szony szu­kać histo­rycz­nego kon­tek­stu, w jakim zostało ono użyte. W prze­ciw­nym razie go nie rozu­miem”.

Marc pre­cy­zyj­nie wyja­śnił swój pro­blem. W życiu osoby nad­in­te­li­gent­nej taka trud­ność to chleb powsze­dni. Zapy­tana o coś, czę­sto odpo­wiada jakby obok albo spra­wia wra­że­nie, że nie zro­zu­miała pyta­nia. Jej reak­cje szybko zaczy­nają draż­nić, stają się wyczer­pu­jące, nie do znie­sie­nia. Wydaje nam się, że nasz roz­mówca robi to spe­cjal­nie, że nas pro­wo­kuje. Dia­log czę­sto grzęź­nie i zmie­nia się we wza­jemne wymówki, bo każdy z roz­mów­ców zro­zu­miał dane słowo czy kon­struk­cję zda­nia ina­czej.

„Nie można mówić o życiu po śmierci, to nie­ści­słość. Śmierć jest po życiu, trzeba by zna­leźć inne słowo”, mówi dzie­się­cio­letni Julien, który nie potrafi pojąć takiego non­sensu.

Dla czło­wieka nad­in­te­li­gent­nego abso­lutna pre­cy­zja to pod­stawa. Rozu­mie on wszystko w spo­sób dosłowny. Jeśli chcemy, by uchwy­cił sens naszej wypo­wie­dzi, musimy mu wyja­śnić kon­tekst – wów­czas zro­zu­mie ją tak samo jak my i roz­mowa znowu sta­nie się moż­liwa. W prze­ciw­nym razie nie zro­zu­mie. Albo, mówiąc ści­ślej, zro­zu­mie ina­czej. Oto źró­dło bole­snych zgrzy­tów i nie­roz­wią­zy­wal­nych kon­flik­tów, które osoba nad­in­te­li­gentna napo­tyka na każ­dym eta­pie życia i we wszyst­kich dzie­dzi­nach: w szkole jako dziecko mówi „nie na temat” albo nie odpo­wiada na z pozoru łatwe pyta­nie, w domu wyko­nuje pole­ce­nia rodzi­ców dokład­nie na opak, w śro­do­wi­sku zawo­do­wym wcho­dzi w kon­flikt z pra­co­dawcą lub współ­pra­cow­ni­kiem, w mał­żeń­stwie dopro­wa­dza do kłótni.

Z powodu owej trud­no­ści z odczy­ta­niem codzien­nych pod­tek­stów czło­wiek nad­in­te­li­gentny – dziecko czy doro­sły – czę­sto ma wra­że­nie, że w ogóle nie rozu­mie świata. Pogłę­bia to jego poczu­cie wyob­co­wa­nia i ode­rwa­nia, i pro­wa­dzi do myśle­nia w stylu: „Wygląda na to, że wszy­scy funk­cjo­nują w ten sam spo­sób, a ja tak nie potra­fię – to zna­czy, że jestem nie­nor­malny!”. Cierpi podwój­nie: z powodu poczu­cia tej odmien­no­ści, która izo­luje go od innych, oraz z powodu ataku na obraz sie­bie, który wynika z tego poczu­cia. Osoba nad­in­te­li­gentna myśli, że jest odpo­wie­dzialna za tę sytu­ację, że to jej wina, a skoro nie potrafi funk­cjo­no­wać tak jak inni, to jest do niczego. Mecha­nizm ten może pro­wa­dzić do zamknię­cia się w sobie i stop­nio­wego wyco­fy­wa­nia się ze świata, do utraty zain­te­re­so­wa­nia oto­cze­niem.

Mózg osoby nadinteligentnej wykazuje cechy szczególne również na poziomie emocjonalnym

Szcze­gólna praca mózgu oraz pro­cesy neu­ro­fi­zjo­lo­giczne zwią­zane z postrze­ga­niem zmy­sło­wym odpo­wia­dają rów­nież za funk­cjo­no­wa­nie emo­cjo­nalne osoby nad­in­te­li­gent­nej. W dużej mie­rze wyja­śniają one spo­ty­kane zazwy­czaj u takich ludzi cechy orga­ni­za­cji oso­bo­wo­ści i ich spe­cy­ficzny sto­su­nek do świata.

NADINTELIGENTNI MYŚLĄ PRZEDE WSZYSTKIM SERCEM

Zaan­ga­żo­wa­nie emo­cji to chyba naj­bar­dziej cha­rak­te­ry­styczna cecha funk­cjo­no­wa­nia osób nad­in­te­li­gent­nych. Choć w opi­sie ich oso­bo­wo­ści naj­więk­szy nacisk zwy­kli­śmy kłaść na inte­li­gen­cję, wydaje się, że w rze­czy­wi­sto­ści to wła­śnie funk­cjo­no­wa­nie na pozio­mie emo­cjo­nal­nym i uczu­cio­wym naj­moc­niej obja­wia ich wyjąt­ko­wość. Można powie­dzieć, że zanim jesz­cze osoba nad­in­te­li­gentna zacznie myśleć głową, myśli ser­cem. I wła­śnie ten fakt może być źró­dłem noto­rycz­nych nie­po­ro­zu­mień, a także ukry­tych zra­nień, które trudno zaak­cep­to­wać i o któ­rych trudno mówić.

Ogromna recep­tyw­ność (chłon­ność) emo­cjo­nalna to główna cecha osób nad­in­te­li­gent­nych. Taka osoba jest jak gąbka, która nie­ustan­nie chło­nie wszyst­kie emo­cje krą­żące wokół niej. Za sprawą swo­jej olbrzy­miej wraż­li­wo­ści odczuwa rów­nież emo­cje innych osób. To wła­śnie nazy­wamy empa­tią. Nad­in­te­li­gentny czło­wiek odczuwa empa­tię przez cały czas, co zakłóca jego rela­cje z innymi. Nie potrafi wyłącz­nie być obok dru­giej osoby, po pro­stu się na nią otwie­ra­jąc. Czuje nie­ustanny przy­mus prze­ży­wa­nia i odczu­wa­nia w cza­sie rze­czy­wi­stym tego, co ona prze­żywa i odczuwa. Owa chłon­ność zosta­wia mu nie­wiele prze­strzeni na odpo­czy­nek i każe nie­ustan­nie dopa­so­wy­wać się do innych. Jak zresztą pozo­stać obo­jęt­nym, gdy czło­wiek tak sil­nie odczuwa? Jak nie „wkrę­cać się” we wszyst­kie sytu­acje? Jak się zdy­stan­so­wać od emo­cjo­nal­nego zgiełku wyła­py­wa­nego przez wszyst­kie zmy­sły?

HIPERESTEZJA LUB INTENSYWNA PERCEPCJA ZA POŚREDNICTWEM WSZYSTKICH ZMYSŁÓW

Hiper­este­zja to nad­mierna wraż­li­wość wszyst­kich zmy­słów. U osób nad­in­te­li­gent­nych wraż­li­wość wzro­kowa, słu­chowa, sma­kowa, węchowa, a także kine­ste­tyczna (doty­kowa) jest znacz­nie sil­niej­sza niż u ogółu popu­la­cji.

Wyostrzony, przenikliwy wzrok

Kra­wę­dzie są wyraź­niej­sze, kon­tra­sty moc­niej­sze. W jasnym świe­tle czy w cie­niu, wraż­li­wo­ści wzro­ko­wej osoby nad­in­te­li­gent­nej nic nie umyka. Wszyst­kie szcze­góły – nawet te drobne, led­wie widoczne i nie­istotne – są zauwa­żane, odbie­rane, ana­li­zo­wane. Rów­nież te, któ­rych inni w ogóle nie dostrze­gają. Wzrok nad­in­te­li­gent­nego dziecka bar­dzo wcze­śnie staje się prze­ni­kliwy. Cza­sami jego inten­syw­ność aż drażni. Doświad­cze­nia pro­wa­dzone z udzia­łem osób nad­in­te­li­gent­nych wyka­zują, że na peł­nym szcze­gó­łów zdję­ciu czy rysunku potra­fią one uchwy­cić znacz­nie więk­szą liczbę ele­men­tów w znacz­nie krót­szym cza­sie niż inni ludzie.

Wyczulony słuch

Osoba nad­in­te­li­gentna wyła­puje jed­no­cze­śnie infor­ma­cje dźwię­kowe pocho­dzące z kilku źró­deł, jakby dys­po­no­wała kil­koma kana­łami słu­cho­wymi. Wszyst­kie te dane prze­twa­rzane są w tym samym cza­sie, dzięki czemu może ona reago­wać na tę czy inną infor­ma­cję nie­za­leż­nie, ku wiel­kiemu zdzi­wie­niu oto­cze­nia, które jest prze­ko­nane, że nie da się jed­no­cze­śnie sły­szeć muzyki w słu­chaw­kach, włą­czo­nego tele­wi­zora, roz­mowy tele­fo­nicz­nej i ogłu­sza­ją­cego ulicz­nego hałasu. A jed­nak się da. Osoba nad­in­te­li­gentna nie tylko sły­szy, ale też wszystko rozu­mie, a nawet dosko­nale przy­swaja. Spró­buj­cie – kiedy pod­chwy­tli­wie zapy­ta­cie: „Co przed chwilą powie­dzia­łem?”, zawsze udzieli wam odpo­wie­dzi. Dzięki zdol­no­ści do dys­kry­mi­na­cji słu­cho­wej osoba nad­in­te­li­gentna sły­szy dźwięki o bar­dzo niskich czę­sto­tli­wo­ściach. Szept, szmer, cichy głos docie­rają do jej mózgu tak samo wyraź­nie jak lepiej sły­szalne dźwięki.

Zawsze aktywny węch

W nowo­cze­snych spo­łe­czeń­stwach węch stał się zmy­słem dru­go­rzęd­nym. Ni­gdy nie korzy­stamy z niego do bada­nia czy zro­zu­mie­nia oto­cze­nia. W toku ewo­lu­cji to słuch i wzrok stały się naszymi uprzy­wi­le­jo­wa­nymi zmy­słami.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Mau­rice Blan­chot, Le livre à venir, Gal­li­mard, Paris 1959. [wróć]

Wpro­wa­dził je w 1970 r. psy­chia­tra Julian de Aju­ria­gu­erra, tłu­ma­cząc w ten spo­sób angiel­ski ter­min higly gifted, a spo­pu­la­ry­zo­wał we Fran­cji Rémy Chau­vin w swo­jej naj­waż­niej­szej książce Les Surdoués, Stock 1975. [wróć]

Cogito’Z to pierw­szy fran­cu­ski ośro­dek zaj­mu­jący się dia­gnozą i tera­pią trud­no­ści szkol­nych, stwo­rzony w 2003 r. przez Jeanne Siaud-Fac­chin w Mar­sy­lii. Obec­nie ośrodki Cogito’Z dzia­łają w Awi­nio­nie i Paryżu. [wróć]

Anto­nio R. Dama­sio, Błąd Kar­te­zju­sza, przeł. Maciej Kar­piń­ski, Rebis, Poznań 2016. [wróć]