Oferta wyłącznie dla osób z aktywnym abonamentem Legimi. Uzyskujesz dostęp do książki na czas opłacania subskrypcji.
14,99 zł
Przestań odkładać marzenia na później – najlepszy moment jest teraz!
Być może pragniesz w swoim życiu zmiany, ale wciąż zwlekasz z działaniem, czekając na moment, w którym „będziesz gotowy”. Tymczasem prawdziwy rozwój zaczyna się nie wtedy, gdy wszystko idealnie się układa, ale gdy odważymy się ruszyć w nieznane. Dzięki tej książce nauczysz się przełamywać mentalne blokady – od perfekcjonizmu, przez niezdecydowanie, aż po syndrom oszusta – które nie pozwalają ci sięgnąć po więcej. Dowiesz się z niej, jak:
• rozpocząć realizację pomysłu, nawet gdy brakuje ci wiedzy, planu czy zasobów,
• stworzyć środowisko, które będzie cię wspierało w osiąganiu twoich celów,
• zamieniać niepowodzenia w wartościowe lekcje, a nie dowody, że się „nie nadajesz”,
• planować działanie bez czekania na „idealne warunki”,
• opanować lęk przed oceną i wzmacniać pewność siebie,
• wykształcić nawyk działania na przekór wewnętrznemu sabotażyście.
Nieważne, czy marzysz o własnym biznesie, kreatywnym projekcie, zmianie stylu życia czy po prostu zwiększeniu pewności siebie – ta książka doda ci odwagi, by zrobić pierwszy krok. A potem kolejny.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 282
Data ważności licencji: 8/4/2030
Tytuł oryginału: Start Before You’re Ready: Stop Procrastinating, Overcome Fear and Take Control of Your Life
Przekład: Agnieszka Kasprzyk Redaktorka inicjująca: Maria Zalasa Redakcja: Aleksandra Ptasznik, Monika Szeliga Korekta: Anna Kurek Projekt okładki: Leanne Siu Anastasi Adaptacja okładki na potrzeby polskiego wydania: Norbert Młyńczak
Copyright © 2025 by Jon Prince Copyright for the Polish edition and translation © JK Wydawnictwo, 2026 Originally published in 2025 by Hay House UK, Ltd.
Niniejsza publikacja jest chroniona prawem autorskim. Publikacja może być zwielokrotniana i wykorzystywana wyłącznie w zakresie dozwolonym przez prawo lub umowę zawartą z Wydawcą. Zwielokrotnianie i wykorzystywanie treści publikacji w jakiejkolwiek formie do eksploracji tekstów i danych (text and data mining) lub do trenowania modeli sztucznej inteligencji bez uprzedniej, wyraźnej zgody Wydawcy jest zabronione.
ISBN 978-83-68846-11-9 Wydanie I, Łódź 2026
JK Wydawnictwo ul. Krokusowa 3, 92-101 Łódź tel. 42 676 49 69 www.wydawnictwofeeria.pl
Wersję elektroniczną przygotowano w systemie Zecer
Dziękuję moim rodzicom za to, że pozwolili mi pójść własną ścieżką i odnaleźć własną drogę przez życie, a także za to, że są dla mnie wzorem miłości, życzliwości i oddania.
Mojej żonie, Michelle, pragnę przekazać, że ją kocham – dziękuję Ci za twoją bezwarunkową miłość, niezachwianą wiarę we mnie oraz wsparcie, jakie mi okazywałaś, gdy pracowałem nad tą książką.
Chciałbym, aby moje dzieci wiedziały, że codziennie mnie inspirują i są moimi najwspanialszymi nauczycielami.
I na koniec – ta książka jest dla każdego z was, kto wykaże się odwagą i sprawi, że marzenia staną się dla niego ważniejsze od obaw.
Od dawna chciałem napisać książkę. Uwielbiam pisać, ale nie potrafiłem zacząć. Dlaczego? Prawda jest taka, że nie wiedziałem, od czego zacząć. Bałem się. A jeśli to, co napiszę, nie będzie wystarczająco dobre? A jeśli moja książka zostanie porównana z dziełami wielkich pisarzy? Skoro istnieją już publikacje na ten temat, dlaczego miałbym tworzyć kolejną? Kim ja w ogóle jestem, żeby pisać książkę? Może potrzebuję nabrać więcej doświadczenia, zanim zacznę? Wątpliwości mnożyły się nieustannie. Mogłem zatonąć w rozmyślaniach nad powodami, dla których powinienem pisać, a także nad wymówkami, aby tego nie zrobić – ale na szczęście sprawy potoczyły się inaczej.
Za każdym razem, gdy postanowisz zrobić coś ważnego, w twoim życiu pojawią się zwątpienie, nadmierne analizowanie i perfekcjonizm. Być może zaczniesz wątpić w siebie i swoje zdolności, a może będziesz porównywał się z innymi, pozwalając, aby twoją uwagę odwracały inne zadania – na przykład sprzątanie domu. Wszystko to pozwoli ci zachować nadzieję, że nadejdzie czas, w którym będziesz gotowy.
W tej książce pokażę ci jednak, że oczekiwanie na taki moment jest pułapką. Niewygodne poczucie, że nie jesteś gotów, powstrzymuje cię przed przystąpieniem do działania. Twój umysł kurczowo trzyma się tego, co jest mu znane – zgromadzonych doświadczeń, określonej tożsamości, strefy komfortu oraz iluzji, że nad wszystkim panujesz. Szepcząc: „Poczekaj, aż to będzie idealne/bezpieczne/pewne”, sprawiasz, że nie jesteś w stanie uwolnić się od strachu i niezdecydowania. A oto jak wygląda prawda: „Jestem gotów” to iluzja. Nigdy nie poczujesz się w pełni gotowy, ponieważ rozwój wymaga kroku w nieznane. W takiej sytuacji masz odczuwać dyskomfort i niepewność – te uczucia to znak, że uwalniasz się od tego, co cię do tej pory ograniczało. Czekając, aż będziesz gotów, jedynie opóźniasz upragniony rozwój i przemianę, a także podtrzymujesz lęki i utrwalasz szkodliwe schematy. Właśnie dlatego osoby prokrastynujące (nałogowo odkładające wszystko na później) zwlekają z rozpoczęciem nauki lub zatrudnieniem trenera personalnego – choć dzięki temu mogłyby odzyskać wolność. To dlatego ktoś, kto chce zbudować sieć kontaktów, czeka na przypływ pewności siebie, zanim wejdzie do sali konferencyjnej i przedstawi się innym, choć to właśnie ten krok dodałby mu pewności, której tak bardzo potrzebuje. Dlatego też osoby przytłoczone codziennymi obowiązkami uważają, że nie mają czasu na krótką przerwę, która mogłaby pomóc im uzyskać upragnioną jasność oglądu sytuacji.
Pora uwolnić się od dotychczasowych poglądów i schematów działania. Pora spojrzeć inaczej na to, kim jesteś, co działa w twoim przypadku i jakie masz możliwości. Magia pojawia się w chwili, gdy wykonujesz krok sprzeczny z intuicją, zaczynając, zanim będziesz gotowy. To tu kryją się twoja prawdziwa siła i potencjał. Moja książka pokaże ci, jak dokonać tego skoku.
Być może chcesz założyć firmę, zacząć nagrywać podcast, zrezygnować z pracy, która nie daje ci satysfakcji, umówić się na randkę, wdrożyć plan treningowy, uwierzyć w siebie albo napisać swoją pierwszą książkę. Kolejne rozdziały pomogą ci przystąpić do działania – dowiesz się z nich, jak podążać za swoją ciekawością, zamiast pozwalać, by kierowały tobą obawy.
Gdy znalazłem się na dnie, mijał właśnie piąty rok mojej dziewięcioletniej kariery zawodowego pokerzysty. Nie miałem szczęścia w miłości, straciłem wiarę w siebie i brakowało mi celu w życiu. W oczach innych żyłem jak w bajce, zagrałem nawet w World Series of Poker Main Event1, o czym marzyłem od chwili, gdy jako dzieciak zobaczyłem ten turniej w telewizji – ale dla mnie moje życie wyglądało zupełnie inaczej. Grając w pokera i ryzykując codziennie tysiące dolarów, wszystko nieustannie i nadmiernie analizowałem, a także zmagałem się z przytłoczeniem i stresem. Poker wymagał, abym mierzył się z nieznanym, z niepewnością, a moja niechęć do ulegania tym wymaganiom wzbudzała we mnie lęk i sprawiała, że wątpiłem w siebie. Goniłem za kolejnymi wygranymi i euforią, szukając wewnętrznego spokoju, spełnienia i poczucia bezpieczeństwa, których tak bardzo łaknąłem. Czekałem, aż pojawi się magiczny lek i zyskam pewność siebie – ale nigdy do tego nie doszło.
Wtedy rozpoczęła się moja wewnętrzna przemiana. Przestałem szukać odpowiedzi na zewnątrz, skupiłem uwagę na swoim wnętrzu. Odkryłem, że za moje problemy nie odpowiadał świat pokera – tylko moje wyobrażenia. Uświadomiłem sobie, że nie stanowię jedności ze swoimi myślami. Cały wewnętrzny chaos, którego doświadczałem, brał się z przekonania, że to, co myślę, jest prawdą. Dostrzegłem, że mam szansę wybrać, jakie znaczenie będą mieć różne rzeczy w moim życiu, a gdy przestałem odczuwać przywiązanie do swoich myśli, zyskałem zdolność kreowania własnej rzeczywistości. Strach już nie był czymś, przed czym musiałem uciekać – stał się kierunkiem działania. Odkryłem siebie na nowo, człowieka, o którego istnieniu nie miałem pojęcia – i zabrałem się do roboty jak nigdy dotąd. Życie stało się emocjonujące i nabrało zupełnie nowego znaczenia.
W ciągu kolejnego roku porzuciłem grę w pokera, przestałem czytać książki i oglądać filmy na YouTubie bez stosowania zawartej w nich wiedzy w praktyce, a także zacząłem poszerzać swoją strefę komfortu, podejmując rozmaite intuicyjne działania, w których kierowałem się sercem, a nie rozumem. Dzień po dniu budowałem pewność siebie, próbując nowych rzeczy – gotując nowe potrawy, uczestnicząc w warsztatach poświęconych komedii improwizowanej i wygłaszając publiczne wystąpienia – a jednak wciąż mi czegoś brakowało. To były ekscytujące doświadczenia i dobrze się przy nich bawiłem, ale w głębi duszy łaknąłem kontaktu i więzi, poczucia udziału i celu. To właśnie wtedy odkryłem organizację charytatywną The Listening Place, która wspiera osoby o skłonnościach samobójczych, oferując im bezpieczną, poufną przestrzeń do dzielenia się z innymi swoją historią. Już wcześniej interesowałem się różnymi sposobami myślenia i dobrostanem psychicznym, dlatego postanowiłem zgłosić się do pracy w tej organizacji. Po przejściu szkolenia zostałem zatrudniony jako słuchacz-wolontariusz.
W tamtym okresie bardzo się rozwinąłem, przebywając z tak niezwykle życzliwymi osobami i korzystając z przywileju wspierania najodważniejszych ludzi, jakich można spotkać na tym świecie. Moja rola polegała na słuchaniu „gości” bez udzielania im jakichkolwiek porad – chodziło o to, aby zostali dostrzeżeni, wysłuchani i docenieni. Po kilku tygodniach pracy doświadczyłem chwili, która zmieniła wszystko. Jeden z gości opowiedział mi o traumach, wyzwaniach i toczonej przez siebie wewnętrznej walce. Pomyślałem wtedy, że mam do czynienia z najodważniejszymi ludźmi, jakich kiedykolwiek spotkałem. Wielu z nich powtarzało coś, co szczególnie mną wstrząsnęło: „Nie zasługuję na to, aby tu być”. Sam nieraz czułem się bezwartościowy czy niewystarczająco dobry albo miałem wrażenie, że jestem oszustem. Jednak gdy usłyszałem, jak inni mówią, że nie zasługują na istnienie – na bycie tu, na tej planecie – nagle spojrzałem na wszystko w szerszym kontekście. Każdy z nas zasługuje na szansę, aby być kochanym i okazywać miłość. Nie chciałem dłużej biernie patrzeć na ludzi wierzących w kłamstwo, które tak głęboko ich raniło. Wtedy odnalazłem cel – coś ważniejszego ode mnie samego. Moją misją stało się wspieranie innych w procesie uczenia się miłości do siebie i odnajdywania sensu w tym, co robią. Dążyłem do tego poprzez zmianę ich sposobu myślenia. Sam doświadczyłem głębokiej transformacji, a teraz nadszedł czas, by poznać narzędzia, które pozwoliłyby mi pomagać innym w dokonywaniu podobnych życiowych zmian.
Przez kilka następnych lat poznałem i wypróbowałem wiele narzędzi, którymi dzielę się w tej książce. Współpracowałem z terapeutami i coachami, uczestniczyłem w szkoleniach. Studiowałem filozofię i codziennie ćwiczyłem medytację oraz uważność. Uzyskałem tytuł magistra filozofii, a co najważniejsze – wprowadzałem w życie wszystko, czego się nauczyłem, mierząc się ze swoimi lękami w rzeczywistym świecie, popełniając błędy i ucząc się na nich.
Chciałem, aby jak najwięcej osób zapoznało się z moją wiedzą na temat sposobu myślenia i tego, jak może on zmienić nasze życie i postrzeganie samych siebie. Założyłem na Instagramie konto o nazwie The Perception Coach2 i zacząłem przekazywać na nim to, czego się nauczyłem, w nadziei, że pomogę w ten sposób choćby jednej osobie. Po siedmiu latach zgromadziłem na swoich profilach w mediach społecznościowych ponad 180 tysięcy obserwujących, a moje nagrania wideo zyskały miliony wyświetleń. Zdobyłem dyplom z coachingu transformacyjnego, uzyskałem certyfikat w zakresie prowadzenia hipnoterapii bradiańskiej3, założyłem własną firmę coachingową i miałem okazję pracować z setkami klientów z różnych środowisk – od właścicieli firm, dyrektorów generalnych i znanych sportowców, poprzez nauczycieli i studentów, aż po coachów, fizjoterapeutów i pokerzystów grających regularnie o wysokie stawki.
Dzięki pracy z ludźmi z całego świata widzę, jak te same schematy powracają wciąż na nowo, choć w różnych formach. Moją rolą jako coacha jest prowadzenie ludzi ku samodzielności, a moją misją jest wspieranie ich w pozyskiwaniu narzędzi potrzebnych do odniesienia sukcesu, osiągnięcia psychicznej i emocjonalnej wolności, a także prowadzenia życia, które ma sens i cel. Nie istnieje lepsze narzędzie niż mądrość, którą każdy z nas ma w sobie – chcę pomóc ci ją odblokować. Choć praca indywidualna wzmacnia i usamodzielnia, to wiem, że nie każdy ma do niej dostęp. Niektóre lekcje wymagają czasu i okazują się najskuteczniejsze wtedy, gdy zostają przedstawione na kartach książki, by można było do nich regularnie wracać. Moją motywacją do napisania tej publikacji była chęć przekazania ci pomysłów, strategii i przekształceń w sposobie myślenia, które są niezbędne, by wprowadzić realne zmiany w twoim życiu.
Uwielbiam czytać teksty poświęcone rozwojowi osobistemu i słuchać wystąpień znanych osób udzielających się w tej dziedzinie – doktora Wayne’a Dyera, Tony’ego Robbinsa, Brené Brown, Susan Jeffers, Alberta Ellisa i Eckharta Tollego. Ich prace wywarły na mnie ogromny wpływ i dostarczyły mi narzędzi potrzebnych do samorozwoju oraz wytrwania w chwilach, gdy chciałem się poddać. Marzę o tym, aby dzielić się z innymi własną perspektywą i wpływać na nich w podobny sposób. Czuję się zaszczycony, że mogę podzielić się swoimi zapiskami z każdym z was. Nie proponuję niczego, czego sam nie zrobiłem lub czego nie byłbym gotów zrobić. Zaufaj mi, wszystko, o czym piszę, naprawdę się sprawdza.
Zacznij, zanim będziesz gotowy to podręcznik pokazujący, jak rozumieć siebie i przystępować do działania. W kolejnych rozdziałach rozłożymy na czynniki pierwsze psychiczne przeszkody, które blokują nas przed działaniem – od prokrastynacji, nadmiernego analizowania i braku zdecydowania aż po zwątpienie w siebie, strach i syndrom oszusta. Odkryjesz moc, jaka kryje się w rezygnacji z potrzeby nieustannego upewniania się i poczujesz inspirację, by kierować się intuicją i działać nieidealnie, nawet wtedy, gdy nie czujesz się w pełni przygotowany.
Wierzę, że rozwój osobisty powinien być czymś przyjemnym, źródłem satysfakcji, dlatego przedstawiam ci narzędzia, sekrety i strategie, z którymi zapoznałem się przez te wszystkie lata. Robię to w sposób praktyczny, abyś mógł się z tymi rozwiązaniami utożsamić. W trakcie lektury poszczególnych rozdziałów być może znajdziesz narzędzie, które szczególnie do ciebie przemówi – jeśli tak się stanie, wybierz je i zastosuj w praktyce. To, co sprawdza się u kogoś w danym momencie, może okazać się nieskuteczne u osób znajdujących się na innym etapie swojej drogi. Nie ma jednej właściwej metody okazywania pewności siebie lub bycia sobą – ty też odnajdziesz własną. A wraz ze swoim prawdziwym „ja” odkryjesz także odwagę i pewność siebie, niezbędne do wyzwolenia twojej wewnętrznej mądrości.
Zalecam, abyś przeczytał moją książkę od początku do końca, ponieważ każde z przedstawionych w niej pojęć pomaga w odblokowaniu pozostałych. Przykładowo, gdy zrozumiesz syndrom oszusta, przestaniesz odkładać wszystko na później, a redukując skłonność do prokrastynacji, staniesz się bardziej pewny siebie. Rozdziały tworzą spójną całość, stanowiąc kompletny zestaw narzędzi, które pozwolą ci zacząć, zanim będziesz gotowy, i dotrzeć do bezwarunkowej samoakceptacji. Gdy już wszystko przeczytasz, zawsze możesz wrócić do wybranych rozdziałów, jeśli akurat będziesz potrzebować zawartych w nich treści. Ta książka może ci posłużyć jako instrukcja obsługi pomagająca pokonać wszelkie przeszkody, jakie stawia przed tobą twój własny umysł, i powrócić do intuicyjnego działania.
A oto najważniejsza rzecz, której nauczyłem się podczas dziesięciu lat studiowania zagadnień związanych z rozwojem osobistym – tak, rozwiązania opisywane w książkach poświęconych tej tematyce rzeczywiście działają, ale tylko wtedy, gdy zastosujemy je w praktyce. Przez wiele lat przyswajałem wiedzę, ale w moim życiu nic się nie zmieniało, aż pewnego wieczoru przeczytałem publikację Tony’ego Robbinsa, wyjąłem długopis i czystą kartkę, zanotowałem swoje cele i postanowiłem podjąć kroki prowadzące do ich realizacji. Zgodnie z popularnym powiedzeniem – wszyscy wiedzą, co było dalej. We wszystkich rozdziałach mojej książki zamieściłem krótkie ćwiczenia, które pomogą ci zastosować w praktyce to, czego się uczysz, oraz przekształcić wyobrażenia w rzeczywiste działania. Możesz przeczytać całość, a następnie wrócić do ćwiczeń, albo robić przerwy na ich wykonywanie w trakcie lektury zawsze wtedy, gdy będziesz mieć na to ochotę. Nie musisz wykonać wszystkich, ale musisz podejmować różne działania, aby w pełni skorzystać z treści książki. Zwracaj uwagę na momenty, w których chcesz coś odłożyć na później, i traktuj je jako sygnały do wykonania przynajmniej jednego ćwiczenia. Odkryjesz wówczas, że pierwszy krok prowadzi do kolejnego, a każdy z nich dodaje odwagi, by iść dalej. Na końcu rozdziałów dodałem najważniejsze wnioski, utrwalające poruszane treści, a początek i koniec każdego rozdziału uzupełniłem o „zmiana perspektywy” – kilka słów, które pozwolą ci doświadczyć, jak wygląda świat widziany z perspektywy danego problemu oraz jak może się on zmienić, gdy spojrzysz na niego inaczej. Stopniowo gromadząc narzędzia prezentowane w tej książce, zmienisz swoją perspektywę i zobaczysz świat w zupełnie inny sposób.
Nauczyłem się zaczynać, zanim będę gotowy, po prostu działając i stając się takim człowiekiem, jakim chciałem być. Podczas pisania tej książki odbyłem tę wędrówkę ponownie. Wykorzystałem wszystkie narzędzia, którymi się z tobą dzielę, aby zacząć, wytrwać i stworzyć coś, z czego jestem naprawdę dumny. Dzięki mojej książce pozwolisz sobie na akceptację dyskomfortu, podjęcie ryzyka i podjęcie działania już teraz. Niezależnie od miejsca, w którym się znajdujesz, wspomniane narzędzia pomogą ci pokonać twoje wewnętrzne przeszkody i stworzyć własną wersję sukcesu, abyś mógł żyć śmiało, odczuwając wewnętrzny spokój i klarownie postrzegając otaczający cię świat.
Zanim przejdziemy do szczegółów, chcę złożyć ważne oświadczenie – zaczynanie, zanim będziesz gotowy, to umiejętność rozwijana przez całe życie. Być może na początku szybko doświadczysz przypływu energii, podekscytowania i pasji, lecz w gruncie rzeczy przypomina to trening na siłowni: aby utrzymać efekty, musisz ćwiczyć każdego dnia. Zaczynanie, zanim będziesz gotowy, to zmiana sposobu myślenia, a nawet więcej – to przemiana rzeczywistości. To zdolność wykazywania się w każdej chwili kreatywnością, ufania sobie i bycia gotowym na porażki podczas dążenia do sukcesu. To świadomość, że nie zawsze będziesz czuł się gotowy, wkraczając w nieznane. To zastąpienie czerwonego światła „stop” zielonym światłem „ruszaj”.
Jeśli jesteś skłonny otworzyć swój umysł na nowe perspektywy i zrezygnować z potrzeby niezmienności, pewności i komfortu, twój świat zacznie się zmieniać. Będę ci towarzyszyć w tej drodze, krok po kroku. Ruszajmy.
ROZDZIAŁ 1
Zrezygnuj z bycia perfekcjonistą
Mnóstwo osób sądzi, że do rozpoczęcia czegokolwiek potrzebna jest pewność siebie – a ja jestem tu po to, aby ci powiedzieć, że to mit. Pierwszym krokiem, by zacząć, zanim będzie się gotowym, jest otwarcie się na zrobienie czegoś w sposób niedoskonały. Być może myślisz teraz: „Dlaczego, u licha, miałbym chcieć zacząć coś robić nienajlepiej? Dlaczego miałbym chcieć ponieść porażkę? Przecież to nie ma sensu!”. Gdy po raz pierwszy próbujesz czegoś nowego, może ci się to udać od ręki, a jeśli tak się stanie, to wspaniale. W rzeczywistości jednak prawdopodobnie popełnisz błędy i poniesiesz porażki – i musisz nauczyć się funkcjonować z dyskomfortem, który się wtedy pojawia.
Każdy z nas chciałby zaczynać jako ekspert, musimy jednak godzić się na to, że zaczynamy jako nowicjusze. Sposób myślenia nowicjusza, nacechowany ciekawością i zdumieniem, pozwala nam przyswajać informacje i obserwacje, które możemy przeoczyć, gdy uznamy, że znamy już odpowiedzi na wszystkie pytania. Rezygnując z tej postawy, oddalamy się od rzeczywistości, co przysparza nam niepotrzebnego cierpienia. Wiele osób chce od razu zrobić wszystko „jak należy” – potrzebujemy gwarancji sukcesu, pragniemy uniknąć błędów albo nie chcemy się zbłaźnić – i właśnie w tym momencie do głosu dochodzi perfekcjonizm. Zaczynamy odkładać decyzje na później albo zamiast działać, czekamy. Być może w takiej sytuacji przekonujesz siebie, że potrzebujesz więcej kwalifikacji albo większej pewności siebie, zanim w końcu zrobisz odważny krok naprzód. Całymi godzinami poszukujesz właściwego sposobu zrobienia czegoś albo masz wrażenie, że musisz najpierw wszystko dokładnie przygotować, nim wykonasz pierwszy krok. Często się zamartwiasz i panikujesz, że ci się nie uda. Wszystkie te strategie, łącznie z zamartwianiem się, są próbami zapanowania nad rezultatami i uniknięcia poczucia zwątpienia, niepewności, stresu lub dyskomfortu, które pojawiają się, gdy wkraczasz w nieznany obszar.
Perfekcjonizm to forma „samoobrony” – stosujesz go, aby mieć pewność, że wszystko zrobisz jak należy za pierwszym razem i nigdy nie doświadczysz porażki. Ma cię chronić przed cudzym osądem i zaprezentowaniem się w kiepski sposób. U jego podstaw leży obawa, że nie jesteś wystarczająco dobry (w rozdziale 9 przyjrzymy się bliżej sposobom radzenia sobie z tym przekonaniem). Sęk w tym, że samoobrona może prowadzić do odtrącenia samego siebie, bo bardziej zależy ci wtedy na unikaniu strachu i robieniu dobrego wrażenia niż na własnych potrzebach, pragnieniach, celach i wartościach.
Twój wewnętrzny perfekcjonista dąży do nieskazitelności i wyznacza tak wysokie standardy, że praktycznie nie sposób ich spełnić. To, co robisz, jest albo doskonałe, albo stanowi totalną porażkę – zadowala cię tylko dziesięć punktów na dziesięć, nic poniżej. Takie podejście może prowadzić do nadmiernej, surowej samokrytyki, stresu i poczucia własnej niedoskonałości. Perfekcjonizm to wyuczona strategia, zaprojektowana po to, byś czuł się komfortowo i bezpiecznie, i miał wrażenie, że nad wszystkim panujesz – w rzeczywistości jednak przynosi odwrotny efekt. Warto uświadomić sobie, że doskonałość jest złudzeniem – to cel, którego nigdy nie osiągniesz, a ponieważ ciągle pozostaje poza twoim zasięgiem, żyjesz z poczuciem, że nigdy nie jesteś gotów i nad niczym nie masz kontroli. Pogoń za doskonałością sprawia, że tkwisz w miejscu, czekając na idealne warunki, w których będziesz mógł przystąpić do działania.
ZMIANA PERSPEKTYWY
Zastanów się przez chwilę, jak odbiera swoje życie osoba, która wymaga, aby wszystko było doskonałe. Wyobraź sobie napięcie fizyczne i stres, których doświadcza, zastanawiając się nad swoimi planami. Jak to jest nieustannie ścigać coś nieosiągalnego, wciąż sięgać po to, czego dosięgnąć się nie da? Jak taka osoba postrzega siebie i swoje życie? Jak podchodzi do codziennych zadań? Ile naprawdę udaje jej się zrobić? Wyobraź sobie ciężar życia, w którym wszystko musi być doskonałe – jak ogromne brzemię dźwiga ktoś, kto każdy krok podporządkowuje pogoni za ideałem.
Zdolność przystępowania do działania, gdy nie czujemy się jeszcze gotowi, to supermoc – pokażę ci, jak nauczyć się radzić sobie z tym uczuciem, a następnie wyjść poza nie. Zachęcam cię, abyś oswoił się z poczuciem niegotowości, zaakceptował niepewność i otworzył się na zmianę sposobu, w jaki reagujesz na te stany. Jeśli to zrobisz, będziesz mógł korzystać ze swojej wewnętrznej pewności siebie zawsze wtedy, gdy będzie ci potrzebna. Jeśli się na to nie zdecydujesz – być może spędzisz całe życie na poszukiwaniu magicznego lekarstwa.
Czekanie, aż poczujesz się gotowy, przypomina oczekiwanie na magiczne lekarstwo. Nazywam tak produkt, osobę lub proces, których pojawienie się – w twoim przekonaniu – rozwiąże wszystkie twoje problemy raz na zawsze. To marzenie każdego sprzedawcy i coś, co jest nam nieustannie oferowane. „Gdy zdobędę ten kolejny produkt, nigdy więcej nie poniosę już porażki”. „Gdy posiądę tę jedną umiejętność, nigdy więcej nie będę musiał czuć zwątpienia ani strachu”. „Gdy zrealizuję ten pięciopunktowy plan, stanę się człowiekiem kompletnym”. Jak już wspomniałem we wprowadzeniu, na pogoni za magicznym lekiem strawiłem wiele lat, mając nadzieję, że dzięki niemu zyskam pewność siebie. W końcu zrozumiałem, że dopóki się rozwijasz, nie jesteś w stanie uciec przed porażką, zwątpieniem i niepewnością. Problem polega na tym, że próbujesz się tych doświadczeń pozbyć. Nawet jeśli nieustannie odnosiłbyś sukcesy, zawsze pojawią nowe wyzwania, z którymi możesz sobie nie poradzić, i nieznane obszary życia, przez które będziesz musiał jakoś przebrnąć. Skoro nie możemy przed tym uciec, musimy się temu poddać.
Poddać – ale nie skapitulować. Musimy zdecydować, że zaakceptujemy to, nad czym nie mamy kontroli, i skupimy się na tym, co od nas zależy. Gladiator wychodzący na arenę poddaje się możliwości śmierci – i właśnie dlatego, rezygnując z prób jej uniknięcia, może dać z siebie wszystko. Gdy nie próbujesz uniknąć porażki, możesz zawalczyć o wygraną. Gdy nie próbujesz uchylić się przed niepewnością, stajesz się bardziej pewny siebie. Gdy nie dążysz do wyzbycia się wątpliwości, możesz samodzielnie podejmować decyzje – tak wygląda wolność.
Prawdziwym magicznym lekarstwem jest rezygnacja z potrzeby jego posiadania oraz świadomość, że możesz ponosić porażki, doświadczać wątpliwości, czuć niepewność, a mimo to wciąż być samowystarczalnym i pewnym siebie. Gdy przestaniesz szukać cudownego rozwiązania i czekać, aż dyskomfort zniknie, przekonasz się, że to ty jesteś swoim magicznym lekarstwem i dysponujesz mocą przekształcania swoich obaw i trudnych uczuć w sukces. A zatem przestań czekać na idealny moment lub doskonałe warunki, przestań odkładać działanie do chwili, gdy poczujesz się pewny siebie, przestań czekać, aż będziesz w stanie zrobić coś perfekcyjnie – zamiast tego naucz się sztuki zaczynania nienajlepiej.
Jeśli coś jest warte zrobienia, to jest warte tego, by zrobić to nienajlepiej.
– autor nieznany
Gdy po raz pierwszy wygłosisz przemówienie, prawdopodobnie okaże się ono kiepskie. Gdy po raz pierwszy umówisz się na randkę, prawdopodobnie będziesz się denerwować albo mówić nieskładnie. Gdy po raz pierwszy wykonasz skok do basenu, prawdopodobnie zrobisz to niezbyt zgrabnie. A jednak ciągle powtarzamy to samo, wypróbowując nową umiejętność, zabierając się za nowy projekt lub zadanie, podejmując kolejną decyzję. W naszym umyśle pojawia się mantra: „Muszę to zrobić idealnie”, „Lepiej, żebym to zrobił jak należy” albo „Musi mi się udać”.
Większość z nas nie potrafi znieść myśli o porażce, więc unikamy jej za wszelką cenę. Możliwość, że do niej dojdzie, zastępujemy obstawaniem przy osiągnięciu upragnionego rezultatu – i stąd bierze się mantra „Muszę odnieść sukces!”. Skutek? Niepotrzebne oczekiwania i presja, przejawiające się pod postacią strachu. Strachu przed porażką, odtrąceniem czy zakłopotaniem. Te obawy dręczą nas tak mocno, że zaczynamy wierzyć, iż musimy zacząć w sposób idealny, aby nie musieć ich doświadczać.
Masz wybór:działanie intuicyjne albo perfekcjonizm.
Do nowych wyzwań możesz podejść na jeden z dwóch sposobów. Możesz starać się zrobić wszystko, co w twojej mocy, zacząć nienajlepiej i uczyć się z upływem czasu. Możesz też przestudiować wszelkie dostępne informacje, wszystko ustalić, upewnić się, że wszystko zrobiłeś jak należy, bo w twoim przekonaniu będziesz mieć tylko jedno podejście, a potem – gdy już będziesz na 100% pewien, że odniesiesz sukces – przystąpić do działania. W pierwszym podejściu dążysz do sukcesu, w drugim natomiast starasz się uniknąć porażki.
Do której grupy należysz? Tych, którzy zaczynają, ustalają różne kwestie po drodze i dążą do sukcesu, czy do tych, którzy rozgrywają sprawę ostrożnie, aby uniknąć porażki? Weź pod uwagę, że takie sytuacje mogą się pojawiać w różnych obszarach twojego życia. Być może świetnie radzisz sobie z wyzwaniami w pracy, stawiając im bezpośrednio czoła, ale w relacjach osobistych zachowujesz się ostrożnie i przejawiasz perfekcjonizm. Możliwe też, że doskonale utrzymujesz kontakty z przyjaciółmi, natomiast kompletnie się blokujesz, gdy masz się przedstawić obcej osobie, bo chcesz powiedzieć coś, co zabrzmi idealnie. Niektórzy z nas są perfekcjonistami tylko w określonych przypadkach, a inni dążą do ideału w każdej sytuacji.
Wspominam o tych dwóch kategoriach, ponieważ bez wątpienia należałem kiedyś do tej drugiej – robiłem wszystko perfekcyjnie albo nie robiłem tego wcale. Dążyłem do doskonałości w niemal każdym obszarze swojego życia. Gdy gotowałem, trzymałem się przepisów z dokładnością do jednego grama mąki; jedno nagranie wideo przygotowywałem po dwadzieścia razy, aby przed umieszczeniem go w mediach społecznościowych upewnić się, że nie ma żadnych wad; podczas pierwszej poprowadzonej przez siebie sesji coachingowej oczekiwałem, że – niczym Tony Robbins – w ciągu jednej godziny rozwiążę wszystkie problemy życiowe mojego klienta; tygodniami udoskonalałem treść warsztatów, zanim poprowadziłem je dla danej grupy uczestników. Postępowałem tak, dopóki nie odkryłem tego, czym podzielę się z tobą w tym rozdziale, a doświadczenie to przyniosło mi poczucie wolności, autentyczności i pewności siebie. Ty również ich doświadczysz.
Jeśli zawsze udaje ci się wszystko, za co się zabierasz, to prawdopodobnie należysz do kategorii „rozgrywających sprawę ostrożnie”. Nie ma w tym nic złego ani błędnego, oznacza to jedynie, że korzystasz z zaledwie 20% swojego potencjału, ponieważ spowalniają cię próby zaczynania w perfekcyjny sposób. Windy Dryden, jeden z terapeutów i coachów o światowej renomie, powiedział kiedyś: „Jeśli ostatnio nie popełniłeś żadnych błędów, to albo nie żyjesz, albo rozgrywasz sprawy niezwykle ostrożnie”. Jeżeli masz wrażenie, że dysponujesz olbrzymim potencjałem, ale nie potrafisz z niego skorzystać, zostań tu ze mną i otwórz się na możliwość, że zaczniesz nienajlepiej, zrezygnujesz z tego, co cię powstrzymuje, i w ten sposób odzyskasz wolność psychiczną i emocjonalną.
Przygotowania to ważny element sukcesu. Jednak gdy próbujesz przygotować się perfekcyjnie, szykujesz się do życia pełnego lęku, paniki i stresu, a sukces, do którego dążysz, zaczyna przed tobą umykać. Takie życie staje się jednym nieustannym pasmem przygotowań, a ty nigdy nie czujesz, że jesteś gotów. Nawet gdy uda ci się odnieść jakiś sukces, ulga będzie jedynie chwilowa – wkrótce zabierzesz się za kolejny projekt, a lęk powróci. Poczucie dyskomfortu nie zawsze oznacza, że znalazłeś się w złym miejscu i musisz stamtąd uciec – pojawia się także wtedy, gdy przełamujesz dawne schematy, sięgasz ku swoim granicom i poszerzasz sposób myślenia. Wątpliwości i strachu doświadczamy często, gdy stajemy na krawędzi swojej strefy komfortu – poczucie niewygody to sygnał, że się rozwijamy.
Zaczynając nienajlepiej, udzielasz sobie wewnętrznego zezwolenia na to, aby być gotowym już teraz, a nie dopiero wtedy, gdy „poczujesz gotowość”. Decydujesz się na krótkotrwały dyskomfort, aby zapewnić sobie długofalowy rozwój i dobrostan. Robisz wtedy to, co naprawdę chcesz robić, nie pozwalając, by kierował tobą strach. Przystępujesz do działania, zaczynasz się poruszać, przestajesz siedzieć na ławce rezerwowych i wchodzisz na boisko.
Pierwszym krokiem, by zacząć nienajlepiej, jest obniżenie poprzeczki sukcesu. Nie próbuj zaczynać idealnie – pozwól sobie na ograniczenie standardów dotyczących samego początku i szybciej przystąp do działania – później będziesz mieć mnóstwo czasu na to, aby wszystko udoskonalić. Zmień sposób, w jaki postrzegasz porażkę – nie musi być twoim wrogiem; możesz uczynić z niej sprzymierzeńca.
Twoje błędy to jedne z najlepszych narzędzi szkoleniowych, do których zyskasz dostęp w całym swoim życiu – w końcu, jeśli coś zrobisz dobrze przy pierwszym podejściu, nie nauczysz się z tego niczego istotnego. Porażka może stać się twoim przyjacielem, jeśli ją poznasz, zrozumiesz i przestaniesz przed nią uciekać. Gdy robisz coś po raz pierwszy, naturalne jest, że popełniasz błędy – próby ich unikania narażają cię na niepotrzebne cierpienie. Walcząc o to, by od razu osiągnąć doskonałość, ograniczasz swoją naturalną ciekawość i zdolność eksperymentowania, bo oczekujesz, że wszystko od początku powinno wyglądać wspaniale. Tymczasem do podjęcia działania potrzebujesz właśnie tego – ciekawości i gotowości do eksperymentowania. To tak, jakbyś oczekiwał od dziecka, że zacznie chodzić w chwili, gdy tego zapragnie. Dzieci są mistrzami błyskawicznej nauki, ponieważ są chaotyczne, eksperymentują i uczą się poprzez działanie, ponosząc porażki i próbując ponownie. Nie odczuwają skrępowania, nie przerywają, aby zastanawiać się nad swoim wyglądem, a jeśli będzie trzeba, zrobią to czy tamto, nie zważając na obecność innych. Są całkowicie pochłonięte tym, czym się zajmują.
Przychodzi moment, w którym możesz zacząć udoskonalać różne rzeczy i skupić się na szczegółach, ale to nigdy nie dzieje się na samym początku. Jeśli chcesz coś opanować, musisz najpierw zgłębić sztukę ponoszenia porażek – szybko i często. W ten sposób oswoisz się z popełnianymi błędami i przestaniesz ich unikać niczym zarazy. Jeśli zawsze udaje ci się wszystko, za co się zabierasz, to porażka jest dla ciebie całkowicie obcym zjawiskiem – a człowiek boi się tego, co nieznane. W ten sposób niepowodzenie staje się czymś jeszcze straszniejszym.
Wyobrażam sobie perfekcjonizm jako osobę, która chce włączyć światło, ale nie chce doświadczyć niewygód i dyskomfortu związanych z koniecznością wstania z krzesła i przejścia przez cały pokój. Zamiast tego postanawia opracować urządzenie, które pozwoli jej włączyć światło bez konieczności wstawania. Spędza wiele godzin na łączeniu różnych przedmiotów leżących w jej zasięgu i w końcu tworzy z nich idealny kijek do włączania światła. Problem w tym, że nie dostrzega, jak wiele czasu ją to kosztowało – w porównaniu z kilkoma sekundami, które musiałaby poświęcić, gdyby zaakceptowała tymczasowy dyskomfort wiążący się z koniecznością wstania i przejścia na drugi koniec pomieszczenia. To trafne zobrazowanie perfekcjonizmu jako złudzenia, że istnieje droga na skróty, która pozwala uniknąć niewygody i wysiłku. W rzeczywistości jego skutkiem jest to, że doświadczamy ich jeszcze intensywniej. Nie możesz uciec przed niewygodą, a jeśli dajesz z siebie w życiu wszystko, nie możesz też uniknąć porażek i błędów. Paradoks polega na tym, że gdy postanowisz je zaakceptować, życie stanie się wygodniejsze, a ty zaczniesz działać intuicyjnie. Nie będziesz wyczekiwał, nie będziesz się wahał, po prostu wstaniesz i włączysz światło.
Jeśli dopuszczasz możliwość poniesienia porażki, jesteś na właściwej drodze. Gdy żyjesz tak, jakby porażki nie były niczym złym, nic cię nie ogranicza.
Jeśli jesteś gotów zrobić krok naprzód, czeka na ciebie wiele okazji. Sięgnij po to, co chcesz zrobić teraz, albo po projekt, który od dawna odkładasz, i nie myśl o tym jak o potencjalnym sukcesie lub porażce. Zamiast tego zapytaj siebie: „Czego mogę się nauczyć dzięki temu, że zacznę? Jakie kroki muszę podjąć?”. Czy błąd w jednym obszarze oznacza, że całość okaże się porażką, czy raczej dostarczy ci wartościowej informacji zwrotnej, dzięki której będziesz mógł coś poprawić? Czy to jedyny projekt, za jaki kiedykolwiek się zabierzesz, czy też będzie ich więcej?
Perfekcjonistyczne wymagania, które sobie stawiasz, to oczekiwania formułowane jako zdania zaczynające się od słów „muszę”, „nie wolno mi”, „powinienem” i „trzeba”. O wielu takich wewnętrznych wymaganiach dowiedziałem się dzięki publikacjom psychologa Alberta Ellisa. Te nieuświadomione zasady, które sobie narzucamy, sprawiają, że przystąpienie do działania staje się dla nas wyzwaniem. Oto kilka przykładów:
Trzeba odnieść sukces.
Nie wolno mi ponieść porażki.
Inni muszą lubić to, co robię.
Powinienem to zrobić idealnie.
Nie wolno mi popełnić żadnego błędu.
Powinienem to zrobić bez wysiłku.
To powinno być łatwe.
Nie wolno mi doświadczyć jakiegokolwiek dyskomfortu.
Wiele z tych zasad przyjąłeś podświadomie w okresie dorastania pod wpływem różnych osób – wymagających rodziców, nauczycieli albo ludzi stanowiących dla ciebie wzór, którzy mówili ci, że musisz się dobrze spisywać. Dziś możesz jednak świadomie zdecydować o ich odrzuceniu. Takie zasady są nieelastyczne i skutkują sztywnym sposobem myślenia. Wewnętrzne wymagania, które sobie stawiamy, tworzą presję, wzbudzają lęk i stres – przeanalizujemy to dokładniej w rozdziale 6. Jeśli nie chcesz kierować się w życiu zasadą, że „zawsze powinieneś odnosić sukcesy” albo że „nigdy nie wolno ci ponieść porażki”, nie musisz tego robić. To ty wybierasz obowiązujące cię reguły. Gdy zmienisz myślenie z: „Muszę to zrobić jak należy” na: „Chcę to zrobić jak należy, ale nie muszę tego robić”, wydarzy się coś magicznego – pozwolisz sobie na możliwość poniesienia porażki.
ĆWICZENIE
Spisz nieświadome zasady, którymi się kierujesz w odniesieniu do rozpoczynania i podejmowania różnych działań – wszystkie „muszę”, „nie wolno mi”, „powinienem” i „trzeba”. Potem odpowiedz na następujące pytania:
Kto mówi, że musisz?Skąd się biorą te wymagania?Czy to ty je wymyśliłeś, czy też zostały ci przez kogoś wpojone albo ktoś dokonał ich projekcji na ciebie?W jaki sposób te zasady cię powstrzymują?Jak się czujesz, gdy ich przestrzegasz?Świadomie zdecyduj, że zrezygnujesz z tych zasad, które już ci nie służą, i w ich miejsce stwórz nowe – bardziej elastyczne i lepiej dopasowane do twoich pragnień. Na przykład sformułowanie „Trzeba odnieść sukces” możesz zastąpić zdaniem „Spróbuję zrobić wszystko, co w mojej mocy”. Zapewni ci to więcej radości i swobody, a także pozwoli działać bez poczucia presji.
Wybierz jedną zasadę, z którą chcesz się rozstać, i przeznacz cały kolejny tydzień na jej łamanie (będziesz mógł to przećwiczyć podczas lektury kolejnych części tego rozdziału).
Gdy chcesz odnieść sukces, ale nie musisz tego robić, działasz z poziomu preferencji, a nie presji – dokonujesz pewnego wyboru. Sukces jest napędzany twoimi wewnętrznymi pragnieniami i świadomymi decyzjami, a nie zewnętrznymi oczekiwaniami. A to pozwala ci na więcej swobody, elastyczności i przyjemności.
Perfekcjonizm i zaczynanie nienajlepiej sprawiają nam trudność, bo, w gruncie rzeczy, problemem jest sama idea robienia czegoś „nieidealnie”. Wynika to z powszechnego zniekształcenia poznawczego, którego doświadcza każdy z nas – myślenia czarno-białego (zwanego również zero-jedynkowym, typu „wszystko albo nic”). Do takiego zniekształcenia dochodzi wtedy, gdy postrzegamy różne sytuacje w sposób bezwzględny, nie biorąc pod uwagę ich złożoności – prowadzi to do uogólnień i nadmiernego rozdmuchiwania błahych kwestii. To tak, jakbyśmy widzieli jedynie dwa kolory, czerń i biel, nie dostrzegając całej palety szarości pomiędzy nimi.
Oto niektóre przykłady myślenia zero-jedynkowego:
Jeśli nie uzyskam na tym egzaminie najwyższego możliwego wyniku, okaże się, że jestem nieudacznikiem.
Jesteś albo ze mną, albo przeciwko mnie.
Zawsze wszystko partaczę, niczego nie potrafię zrobić jak należy.
Jeśli nie jestem w czymś najlepszy, to jestem w tym najgorszy.
To nie poszło dokładnie tak, jak zaplanowałem, a więc okazało się kompletną katastrofą.
Albo jestem nowicjuszem, albo jestem ekspertem.
Zrobię to albo idealnie, albo w ogóle tego nie zrobię.
Jeśli zmarnuję jeden dzień, to równie dobrze mogę zrezygnować.
Każde z powyższych przekonań udaje prosty wybór pomiędzy jednym a drugim. Jeśli uważasz za absolutną porażkę to, że nie uzyskałeś najwyższej możliwej oceny z egzaminu, to ignorujesz fakt, że być może miałeś wtedy gorszy dzień, a oblanie egzaminu nie oznacza, że jesteś nieudacznikiem. W 2016 roku w finale turnieju Copa America Lionel Messi nie strzelił karnego i Argentyna przegrała z Chile. Po meczu Messi ogłosił, że wycofuje się z międzynarodowych rozgrywek piłki nożnej – być może uległ wtedy nieco myśleniu zero-jedynkowemu. Wkrótce jednak zmienił decyzję i sześć lat później dzierżył Puchar Świata FIFA. Jako pierwszy zdobył bramkę w rzutach karnych i poprowadził swój kraj do zwycięstwa w mundialu. Gdy piszę te słowa, Messi ma już na koncie 141 rzutów karnych – zdobył w nich 110 bramek i spudłował 31 razy, co jest równoznaczne ze skutecznością rzędu 78%. Piłkarz ten czasem pudłuje, nawet grając w finale, a jednak nadal, bez wątpienia, pozostaje jednym z najsłynniejszych futbolistów wszechczasów.
Jeśli przyjmiesz zero-jedynkowy sposób myślenia o sukcesie i porażce, rozpoczynanie jakichkolwiek działań może wydawać się przerażające. A jednak, o ile spojrzysz na porażkę jak na naturalny element cyklu osiągania sukcesu (tak jak na falę, która rozbija się o brzeg, a potem znów zaczyna wzbierać), będziesz mógł ją zaakceptować jako część swojej wędrówki.
Przyjrzyjmy się kolejnemu przykładowi z powyższej listy: przekonaniu, że zmarnowanie jednego dnia oznacza, iż powinieneś zrezygnować. Myślenie zero-jedynkowe sprawia, że pomijasz fakt, iż jeden zmarnowany dzień nie jest równoznaczny z tym, że poniosłeś porażkę. Jeden przegapiony trening albo niewstanie rano w porę z łóżka to nie powód, aby od razu się poddać. Takie myślenie sprawia, że nowe zadania nas onieśmielają. Być może uważasz, że musisz przeczytać książkę od deski do deski, bo w przeciwnym razie jej lektura nie ma sensu. Możliwe, że chcesz być najlepszy w tym, co zamierzasz zacząć robić, bo jeśli będzie inaczej, to w ogóle nie będziesz zawracał sobie tym głowy. Zamiast myślenia czarno-białego spróbuj zastosować myślenie va banque – idź na całość, dążąc do osiągnięcia swojego celu, pamiętając, że nie musisz każdego dnia robić tego idealnie. Jeśli zmarnujesz jakiś dzień albo coś zepsujesz, po prostu działaj dalej. Dzięki temu zyskasz przestrzeń na popełnianie błędów i wciąż będziesz mógł pozostać na obranej drodze. To pomoże ci częściej podejmować różne działania i postępować bardziej konsekwentnie. Dwadzieścia cztery dni z trzydziestu to lepszy wynik niż dziesięć dni z rzędu zakończone rezygnacją. Lepiej jest miesiącami robić niewiele każdego dnia, niż spróbować zrealizować wszystko w ciągu jednego dnia i wypalić się, zanim na dobre podejmiesz jakieś działanie.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Nieoficjalne mistrzostwa świata w grze w pokera (przyp. tłum.). [wróć]
Coach Percepcji (przyp. tłum.). [wróć]
Według podejścia hipnoterapeuty Lindsaya Brady’ego (przyp. tłum.). [wróć]
