Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
17 osób interesuje się tą książką
Kiedy patrzysz na siebie,
widzisz także to, co jest w tobie piękne,
czy wyłącznie to, co niewystarczające?
Spójrz na siebie oczami, które dostrzegają wszystko to,
co dajesz światu.
Nie musisz być inna, niż jesteś.
Jesteś OK.
Wystarczysz.
To poruszająca, głęboko osobista książka o drodze kobiety, która wreszcie zdecydowała się zdjąć maskę, rozbroić lęk i stanąć w pełni swojej mocy i w prawdzie. To nie tylko zapis doświadczeń autorki, ale też przewodnik dla każdej z nas – czujących, że ciągle muszą udowadniać swoją wartość, zbyt często stawiających innych ponad sobą i zapominających, że są wystarczające takie, jakie są.
Książka łączy w sobie elementy pamiętnika, literatury rozwojowej i duchowego przewodnika. Autorka – z czułością i szczerością – dzieli się własnymi historiami i lekcjami wyniesionymi z bólu, miłości, toksycznych relacji, terapii i spotkań z samą sobą. Obok jej słów znajdziemy również głosy wyjątkowych kobiet – m.in. Kasi Czyż (autorki słynnego cyklu książek „Miej wyje**ne, będzie Ci dane. O trudnej sztuce odpuszczania”), Doroty Deląg, Katarzyny Dodd, Marzeny Popiółkowskiej, Joanny Skwierczyńskiej, Karoliny Kalskiej i Jaqueline Sgonina – inspirujących swoją obecnością tysiące innych do odwagi, miłości i życia bez lęku.
To książka dla kobiet, które pragną:
odnaleźć swoją moc i wolność,
nauczyć się stawiać granice i kochać siebie,
przestać się bać własnej wrażliwości.
Wystarczysz? jest jak rozmowa z przyjaciółką – ciepła, prawdziwa, pełna wsparcia oraz nadziei. To książka potrzebna, aktualna i głęboko transformująca. Opis pochodzi od Wydawcy.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 161
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Copyright © for the text by Jagoda Urban
Copyright © for this edition by Wydawnictwo NieZwykłe, Oświęcim 2026
All rights reserved • Wszystkie prawa zastrzeżone
Redakcja: Anna Łakuta-Rudzka
Korekta: Iwona Wieczorek-Bartkowiak, Aga Dubicka, Monika Baran
Skład i łamanie: Michał Swędrowski
Oprawa graficzna książki: Paulina Klimek
Źródła fotografii: Katia Miko Photography (okładka), Szymon Karkusz (s. 59), Redroom Szczecin (s. 98), Agata Kukla (s. 131), Diana Raczkiewicz (s. 138), Artur Goldmann (s. 143), prywatne archiwum autorki (s. 46 i 151).
ISBN 978-83-8418-623-7 • Wydawnictwo NieZwykłe • Oświęcim 2026
Grupa Wydawnicza Dariusz Marszałek
Podziękowania
Wstęp
Born to make ME happy
Jesteś Marzeniem Wszechświata
Słów kilka - Mgr Marzena Popiółkowska
Ćwiczenia
Słów kilka - Katarzyna Dodd
Dobre życie
Bal
Odwaga
Słów kilka - Katarzyna Czyż
Ja – Kobieta
Norma Jeane
Słów kilka - Joanna Skwierczyńska
Słów kilka - Karolina Kalska
Słów kilka - Dorota Deląg
Słów kilka - Jaqueline Sgonina
Rodzina
Ku końcowi…
Zakończenie
Spotkajmy się ponownie
Lista książek, które wiele zmieniły w moim życiu i które ci polecam
Przypisy
Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.
„I’ve always loved butterflies, because they remind us that it’s never too late to transform ourselves”.
(„Zawsze kochałam motyle, ponieważ przypominają, że nigdy nie jest za późno na naszą przemianę”)
Drew Barrymore
Dziś nie oddaję wydawnictwu tekstu. Dziś oddaję wydawnictwu i tobie, droga czytelniczko, kawałek swojego serca. Stanowi on wiadomość dla każdej osoby, która kiedykolwiek wątpiła w swoją wartość. Nie wiem, ile kobiet przeczyta moje słowa. Nie wiem, czy się im spodobają, czy przepadną gdzieś pomiędzy grubymi tomami poradników. Ale jestem przekonana, że wszystko, co tu napisałam, jest prawdziwe i płynie z głębi mojego serca. Z duszy. Powstaniu tej książki towarzyszyła mi masa wzruszeń i ogromna energia. Mam nadzieję, że ona poprowadzi cię do głębokiej podróży w głąb siebie i ukochania siebie.
Tego ci życzę.
Zaproszenie
Nie interesuje mnie, jak zarabiasz na życie. Chcę wiedzieć, za czym tęsknisz i czy masz odwagę marzyć o spełnieniu pragnień swojego serca.
Nie interesuje mnie, ile masz lat. Chcę wiedzieć, czy pozwolisz, by świat uznał cię za głupca za sprawą twojej miłości, marzeń i przygody, jaką jest twoje życie.
Nie interesuje mnie, jakie planety masz w kwadraturze do Księżyca. Chcę wiedzieć, czy dotknęłaś głębi swojego bólu, czy życiowe zdrady otworzyły twoje serce, czy też skurczyłaś się i zatrzasnęłaś z lęku przed dalszym cierpieniem. Chcę wiedzieć, czy potrafisz obcować z bólem, moim lub swoim, nie próbując go ukryć, pomniejszyć czy złagodzić.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz okazać się radości, mojej lub swojej, tańczyć dziko, pozwolić ekstazie przepełnić się po koniuszki palców, nie mówiąc, jak ważna jest ostrożność i realizm, i świadomość ludzkich ograniczeń.
Nie interesuje mnie, czy historia, którą mi opowiadasz, jest prawdziwa. Chcę wiedzieć, czy jesteś w stanie kogoś rozczarować, by pozostać wierną sobie.
Czy potrafisz znieść oskarżenie o zdradę, nie zdradzając własnej duszy; czy potrafisz być niewierna, a przez to godna zaufania.
Chcę wiedzieć, czy każdego dnia potrafisz dostrzec piękno, nawet gdy nie jest ono ładne, i czerpać z niego siłę.
Chcę wiedzieć, czy umiesz znieść porażkę, moją oraz swoją, i nadal stanąć nad brzegiem jeziora, w srebrnej poświacie Księżyca w pełni, i krzyknąć „tak!”.
Nie interesuje mnie, gdzie mieszkasz ani ile masz pieniędzy. Chcę wiedzieć, czy potrafisz wstać po nocy pełnej grozy i rozpaczy, poturbowana i zmęczona aż do szpiku kości, i nadal zrobić wszystko, co należy, by nakarmić swoje dzieci.
Nie interesuje mnie, kogo znasz ani jak się tu znalazłaś. Chcę wiedzieć, czy staniesz ze mną w ogniu i się nie wycofasz.
Nie interesuje mnie, co, gdzie ani z kim studiowałaś. Chcę wiedzieć, co jest twoim wewnętrznym źródłem siły, gdy wszystko inne zawodzi.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz być sama ze sobą i czy w chwilach pustki naprawdę lubisz własne towarzystwo1.
Gdy zdejmiesz maski i ściągniesz zbroję,
czy taka naga w swojej prawdzie
wystarczysz?
Gdy spojrzysz na siebie w lustrze
bez filtra, bez poprawek,
co widzisz?
Czy twoje blizny i twoja historia
są już godne akceptacji?
Czy ta chwila, ten oddech,
jest już pełnią?
Czy może musisz biec dalej,
jeszcze bardziej, jeszcze mocniej,
by zasłużyć na miłość, szacunek, uznanie, sukces,
dobre życie?
Czy w momentach ciszy czujesz swoją wartość?
A może czujesz ciężar oczekiwań,
które ktoś kiedyś włożył w twoje maleńkie dłonie,
i ciągle się zastanawiasz,
czy kiedykolwiek je spełnisz?
A może czujesz ciężar krytyki,
którą ktoś kiedyś włożył w twoje malutkie jeszcze serce,
i ciągle się zastanawiasz,
czy taka, jaka jesteś, jesteś OK?
Kiedy patrzysz na siebie,
widzisz także to, co jest w tobie piękne,
czy wyłącznie to, co jest niewystarczające?
Spójrz na siebie oczami, które widzą wszystko to,
co dajesz światu.
Nie musisz być inna, niż jesteś.
Jesteś OK.
Wystarczysz.
Tę książkę dedykuję wszystkim kobietom z ranami porzucenia, odrzucenia, upokorzenia, zdrady i niesprawiedliwości. Wszystkim tym, które nie wierzą w siebie, ponieważ były nieustannie krytykowane, poniżane. Tym, które czują się niekochane, niepotrzebne i NIEWYSTARCZAJĄCE…Dla wszystkich was, które macie moc kreacji własnego życia, ale tę moc utraciłyście przez to, co przeszłyście, lub jeszcze nie potraficie jej z siebie wydobyć. Jesteście wielkie!Tę książkę dedykuję także dwóm częściom mnie: „małej” Jagódce, która z całych swoich maleńkich sił wierzyła w dobry świat i piękne dorosłe życie, oraz „obecnej” Jagodzie, która dalej wierzy w ten sam dobry świat i uczy się tworzyć piękne, dorosłe już życie.To wszystko jest możliwe dzięki tobie, „mała” Jagódko, ponieważ wciąż jesteś we mnie.Kocham was obie,Jagoda
próbowałam zapełnić pustkę
czyimiś słowami
czyimś ciepłem
ale każdy kto przyszedł
odszedł tak samo
i zostawił mnie z miejscem w sercu
którego nikt nie mógł wypełnić
oprócz mnie
myślałam że brak miłości
to moja wina
że nie byłam dość dobra
dość piękna
dość mądra
dość cicha
lub dość głośna
ile razy oddawałam
swoje serce innym
z nadzieją że w zamian
dadzą mi siebie
dopiero gdy znalazłam miłość
w swoim wnętrzu
poczułam
że jestem pełna
Dziękuję przede wszystkim… sobie. Za odwagę i siłę, by zawalczyć o najważniejszą osobę w moim życiu – o siebie. Dziękuję sobie z przeszłości, choć niejednokrotnie raniłam siebie samą słowami, krytykowałam, czasami poniżałam… Dziękuję tej zawstydzonej i niepewnej części mnie, a także tej, która odnalazła swoją siłę, pasję i stanęła mocno na nogi.
Dziękuję tobie, droga czytelniczko! Za zaufanie i za to, że zdecydowałaś się przeczytać tę książkę – być może to pierwszy krok do dobrych zmian w twoim życiu :). Dziękuję także całej mojej społeczności na Instagramie! Dziękuję kursantkom! Za to, że jesteście i stanowicie siłę napędową moich działań.
Szczególne podziękowania dla każdej wyjątkowej kobiety, która zgodziła się napisać kilka słów od siebie i przyjęła moje zaproszenie do tworzenia tej książki. Bez was miałaby ona z pewnością o wiele mniejszą wartość. To zaszczyt „mieć was tutaj”. Dziękuję:
Katarzynie Czyż,
Dorocie Deląg,
Katarzynie Dodd,
Karolinie Kalskiej,
Marzenie Popiółkowskiej,
Joannie Skwierczyńskiej,
Jaqueline Sgonina.
Dziękuję rodzinie.
Dziękuję rodzicom, bo „nauczyłam się, że bez względu, jaką masz relację ze swoimi rodzicami, będziesz za nimi tęsknić, gdy znikną z twojego życia”2. Kocham was, Mamo i Tato. I dziękuję za TO życie. To właśnie was z jakiegoś powodu wybrałam :). Wiem, że staraliście się być najlepszymi rodzicami na świecie – doceniam to.
Dziękuję moim babciom – Marysi i Wandzie.
Marysiu, jestem wdzięczna za to, że zawsze byłaś obok i pomagałaś mnie wychować. Dziękuję, że pokazałaś mi świat pełen wrażliwości, świat, do którego wracam za każdym razem, gdy mi źle, i będę wracać zawsze. Moje dzieciństwo to ty. Kocham cię.
Wando, dziękuję za twój charakter, twoją siłę i za to, że pokazałaś mi piękną, prawdziwą miłość aż do końca (twoją do dziadka Tomka). Kocham cię.
Dziękuję tobie, dziadku Stachu, mężu babci Marysi, za to, że całe dzieciństwo czułam twoją miłość. Kocham cię.
Dziękuję moim psychoterapeutkom:
Joannie Kubickiej-Jakuczun – była pani moją pierwszą terapeutką i nie pozwoliła mi zrezygnować z siebie.
Marzenie Popiółkowskiej – pokazała mi pani, iż ta malutka Jagódka zasługuje na miłość i że ja dorosła mam w sobie ogromne pokłady siły, której się nie spodziewałam.
Annie Janiszewskiej – dziękuję, Aniu, za tak wiele rozmów, nawet prywatnie… Nie mam słów, by opisać to, jak bardzo mi pomogłaś.
Magdzie Maciejewskiej-Henry – dziękuję za to, że prowadziła mnie pani w terapii dla osób współuzależnionych. Była pani Aniołem, którego spotkałam w jednym z najmroczniejszych okresów roku 2024.
Basi Ogrodniczak – jestem ci wdzięczna, że prowadzisz mnie w tak piękny, a zarazem mocno rozwojowy dla mojej duszy sposób. Po raz pierwszy w życiu tak wiele się we mnie zmienia.
Specjalne podziękowania dla przyjaciół – jesteście „drugą rodziną”, tą, którą sama sobie wybrałam. Nie muszę wymieniać was z imienia i nazwiska – wy wiecie :).
Dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu – za wiarę w moją książkę.
Wyrazy wdzięczności dla mojego psiego dziecka – suczki Arii, która towarzyszy mi ponad 10 lat, za to, że dzielnie znosiła moje pisanie kosztem swoich spacerów, oraz dwóch kotek: Fridy i Kajki. Swoją obecnością rozświetlacie i rozweselacie każdy mój dzień :).
Podziękowania kieruję również dla wszystkich, którzy zranili mnie do granic mojej wytrzymałości i doszczętnie mnie „zrujnowali”. Byliście najcenniejszą lekcją. Daliście mi doświadczenia, bez których nie byłabym dziś tą osobą, którą jestem.
Listopad, rok 2024
Poprawiałam tę książkę kilka razy. Wymyślałam na nowo koncepcję, zmieniłam – a raczej życie samo zweryfikowało – listę zaproszonych do niej gości. W końcu zdecydowałam się również na inny tytuł… i wstęp. Teraz już wiem, mam całkowitą pewność, że niczego więcej nie chcę w tej pozycji zmieniać. Dla mnie – jest idealna taka, jaka jest.
W 2023 roku zaczęłam prowadzić szkolenia z marketingu i obsługi Instagrama. Wtedy też pojawił się pomysł na książkę z poradami dotyczącymi social mediów, czyli: jak prowadzić Instagrama, jak tworzyć społeczność, jak przyciągać klientów i odbiorców na swoje konta na portalach społecznościowych. Do tego poradnika miała być dołączona krótka część motywacyjna. Na szkoleniach powtarzam, że: „bez odpowiednio poukładanej głowy żadne warsztaty na nic ci się nie przydadzą” – stąd pomysł dołączenia do tej książki części poruszającej tematy: mindsetu, rozwoju i motywacji. Część rozwojowa została, poradnik instagramowy zniknął. Dlaczego?
Po zmianach, jakie wprowadziłam, przestał mi pasować. Nie mogę pisać o tym, co jest w środku nas, a zaraz płynnie przejść do biogramu na Instagramie czy do zasad nagrywania rolki.
Jest to moja pierwsza książka, choć w szufladach mam jeszcze kilka projektów. Już jako ośmiolatka pisałam kolejną część Harry’ego Pottera, gdy pani Rowling opóźniała się z napisaniem nowego tomu o przygodach małego czarodzieja, a ja tak bardzo nie mogłam się doczekać :). Oj, ile ja mam tych rozpoczętych książek! Powieść o tym, co przeżyłam na Ibizie, historia o interwencjach u zaniedbanych zwierząt, na które jeżdżę od przeszło dziesięciu lat… Te książki – życzę sobie – kiedyś też skończę i wydam, jednakże od dłuższego czasu serce mówiło mi, aby moja pierwsza wydana pozycja była dokładnie o tym, o czym jest Wystarczysz. Właściwie to moje serce nie mówiło, tylko wręcz krzyczało. A krzyk serca jeszcze nigdy mnie nie zawiódł.
Tu będę często podawała za przykład sytuacje, których sama doświadczyłam. Dlaczego? Ponieważ w ten sposób pragnę pokazać ci, że każdy mierzy się z trudnościami. Nawet ludzie, po których „na pierwszy rzut oka” tego nie widać.
Gdy zaczynałam pisać te wszystkie słowa, wywarłam na siebie ogromną presję. Moje niezdiagnozowane wtedy jeszcze ADHD uporczywie pchało mnie do tego, aby „teraz, już, w tej chwili!” wydać książkę. Pod wpływem impulsów zaczęłam zapraszać do niej wiele, zbyt wiele osób… Tak jakbym sama tu nie wystarczała… Pamiętam, jak pisałam do Elizy (która jako pierwsza miała pomóc mi to wydać): „Elizo! Zaprosiłam tylu gości… Co mam teraz zrobić?” i „Elizo! Wezmę kredyt, uzbieram środki, chcę to wydać TERAZ, JUŻ, W TEJ CHWILI!”.
W tamtym momencie podjęłam się też wielu innych projektów. Szkolenia indywidualne – nawet kilka w tygodniu, moje pierwsze warsztaty w Poznaniu, warsztaty rozwojowe na Ibizie… Wyjazdy na interwencje do zwierzaków, sesje zdjęciowe, prowadzenie social mediów kilku! firm, spotkania, konsultacje, konferencje…
Wiesz, dlaczego tak dużo robiłam? Ponieważ próbowałam uciec od siebie. Nie czuć siebie, nie dopuszczać do głosu swoich emocji. Teraz to widzę. Tym razem nie zatraciłam się w mężczyznach, relacjach czy używkach. Po raz pierwszy w życiu zatraciłam się w pracy. Goniłam tego „króliczka” nie dla siebie, lecz by udowodnić innym, a szczególnie rodzinie, że jestem coś warta, że zasłużyłam na to, by być. Wciąż liczyłam, że ktoś mnie pochwali i będzie ze mnie dumny.
Ta pogoń i zatracenie się w pracy miały miejsce od marca 2023 do lipca 2024 roku. W pewnym momencie dopadło mnie coś, co jeszcze do zeszłego miesiąca nazywałam „wypaleniem”. W sierpniu mój organizm się zbuntował. Nie miałam siły pracować, nic mnie nie cieszyło. Całymi dniami leżałam w łóżku, oglądałam skandynawski serial Most nad Sundem i… to wszystko. Nie chciało mi się wychodzić ze znajomymi, czytać, uprawiać sportu, jeździć na rowerze, pisać ani prowadzić kursów czy konsultacji. Nie chciało mi się nic.
Przeprowadziłam wtedy zaledwie dwa szkolenia, do których się zmusiłam… (zapewniam moje kursantki z tamtego czasu, że mimo tego, jak się czułam: dałam z siebie maxa!).
Musiałam zatrzymać to pędzące Porsche życia i przesiąść się do „spokojniejszego auta”. Nie dawałam rady. Czułam obrzydzenie do wszystkiego, co do tej pory sprawiało mi radość. Znów wstawałam z przymusu. Dwa miesiące „odpoczywałam” – oczywiście kosztem zarobków. Znów przez chwilę byłam „goła i (nie)wesoła”, ponieważ nie wypracowałam w sobie wtedy żadnej umiejętności utrzymania stabilizacji finansowej. Na początku września przeprowadziłam dawno planowane warsztaty rozwojowe na mojej ukochanej Ibizie, ale… Gdybym miała wtedy wystarczające środki, oddałabym dziewczynom zaliczki, pieniądze za bilety i nie poleciałabym… Tak źle psychicznie się wtedy czułam.
Na szczęście tego nie zrobiłam. Ibiza, po raz kolejny, delikatnie mnie uleczyła. Wróciłam z niej z odrobinę lepszą energią. Ta wyspa zawsze dawała mi siłę i inspirowała do przemyśleń.
Warsztaty trwały kilka dni. Był to jeden z ważniejszych projektów, jakie zrealizowałam (zaraz po tej książce). Gdy kursantki wyjechały, ja jeszcze zostałam. Nie chciałam wracać do domu, choć moje serce bardzo tęskniło za suczką Arią i dwiema przygarniętymi z ulicy kotkami.
Podczas pobytu na wyspie, po 30 latach życia, doznałam „trzasku” (z tym pojęciem spotkasz się jeszcze nie raz na stronach tej książki). Gdy kursantki wyleciały, a ja zostałam sama u przyjaciółki Moniki, miałam bardzo dużo czasu na „rozmyślunki”. Zrozumiałam, że tylko ja mogę dać sobie ten tak zwany balans. I że powinnam wreszcie zacząć kochać siebie. Gdy siedziałam na kamieniach naprzeciwko mojej ukochanej Es Vedry (mistyczna skała na środku morza), naszła mnie myśl: bądź dla siebie, kurwa, wreszcie najważniejsza.
Wiele moich klientek na szkoleniach z social mediów… się wzrusza. Gdzieś między biogramem a typami treści rozmawiamy również o życiu, uczuciach, radościach i strachu. Poruszamy to, co schowane, niezaopiekowane, stłamszone… Dzięki tej pozycji chcę pokazać tobie, że MASZ MOC, BY ŻYĆ I PRACOWAĆ TAK, JAK MARZYSZ. A skąd to wiem? Ponieważ sama to przeszłam. Krok po kroku, step by step…
Niedawno dostrzegłam też, jak dużo dał mi ten rok. Dostałam ogromnego powera i w pewnym momencie zostałam pozbawiona sił. Doświadczyłam ogromu radości i poczucia zwycięstwa, lecz także chwilowej rezygnacji i upadku. Towarzyszyło mi bardzo dużo bólu w walce o siebie, ale również mnóstwo światła.
Tak wygląda życie. Jest zbiorem zwycięstw i porażek, smutków i radości, dobrych i złych dni. Ważne, aby nauczyć się dostrzegać w nim jak najwięcej pozytywów, nie gonić ślepo wyłącznie za zwycięstwami, nauczyć się odpoczywać i przede wszystkim: stawiać siebie zawsze na pierwszym miejscu.
Ale zaraz, zaraz… Skoro niezupełnie dopadło mnie wypalenie, jak wcześniej myślałam, to co? Pisanie o tym nie należało do najłatwiejszych rzeczy, wiem jednak, jak wiele z was, przecudownych, utalentowanych kobiet, niszczy siebie i swój potencjał przez wchodzenie w nieodpowiednie relacje z powodu wrażenia bycia niewystarczającymi.
Niemożność skończenia tej książki, przekładanie terminu jej wydania, niemoc i obrzydzenie do pracy i życia miało swoje źródło w moim związku. Choć trudno było mi w to uwierzyć, zostałam ofiarą gaslightingu i żyłam z osobą narcystyczną. Mój były partner stosował wobec mnie przemoc, najgorszą z najgorszych, bo w „białych rękawiczkach”. Zaczynałam wątpić w siebie, w to, co czułam i myślałam. Odnosiłam wrażenie, jakbym wariowała. W sumie spotkało mnie to kilkukrotnie w życiu.
Tu chcę zaznaczyć, że zazwyczaj błędnie definiujemy narcyza. To nie jest wyłącznie osoba, która przegląda się w lustereczku i mówi: „jaki jestem cudowny” (narcyz jawny). To również – pozwolę sobie na takie porównanie – „demon w ludzkiej skórze”. Pozbawia cię tego wszystkiego, co w tobie najcenniejsze… Narcyz ukryty jest wyjątkowo niebezpieczny. Gaslighting natomiast to zjawisko, którego definicja w Polsce nie jest jeszcze powszechnie znana. Mówi się o nim zbyt mało.
Chcę zwrócić tu twoją uwagę, wzbudzić czujność, ponieważ moje kursantki TAKŻE się z tym mierzą, a nie wiedzą nawet, że takie zjawiska istnieją. Jeśli w jakiejkolwiek relacji z drugim człowiekiem czujesz, że gaśniesz – uciekaj! Zapoznaj się z pojęciem „narcyz ukryty”, gaslighting, pójdź po poradę terapeutyczną i jeśli okaże się, że to samo spotkało ciebie, błagam – uciekaj.
Prawie 3 lata byłam w relacji, w której traciłam tożsamość, nabawiłam się stanów lękowych, żyłam w permanentnym stresie i doświadczyłam znanych mi z dzieciństwa objawów nerwicy natręctw i ruminacji (natrętne myśli). Żyłam z człowiekiem uzależnionym od narkotyków (po rocznym pobycie w ośrodku dla osób uzależnionych w czasach nastoletnich), przez co stałam się osobą współuzależnioną. Walczyłam o ten związek ze wszystkich sił kosztem oczywiście siebie…
Wiesz, jak wyglądało wtedy moje życie? Czasami miałam siłę, a innym razem nie mogłam jeść, spać, funkcjonować. Za wszystko byłam obwiniana i też sama się obwiniałam. Nie powiem, że pięknych momentów nie było. Owszem były. Ale gdy zapoznasz się z tym, jak działają gaslighting, bombardowanie miłością, dewaluacja, narcyzm ukryty czy współuzależnienie – zrozumiesz, że jest to błędne koło, cykl, który wyniszcza.
Tu zaznaczę, że nie zamierzam się „wybielać”. Też mam swoje wady, natręctwa. Nie istnieją i nigdy nie istnieli idealni ludzie, lecz w zdrowej relacji, opartej na dobrej komunikacji i wzajemnym szacunku, bez kłamstw i manipulacji, takie stany, jakie miewałam, NIE MAJĄ MIEJSCA! Nie ma miejsca w zdrowym związku na emocjonalne rollercostery.
Uzależnienie nie zawsze wygląda tak, że osoba chora stosuje używki codziennie. Nie. Zdarza się, że może nie brać tygodniami, ale jak już weźmie, to cię okłamuje, patrząc ci prosto w oczy, wmawia coś, co nie jest prawdą, aż wątpisz w to, co widzisz i czujesz. Zażywa sam lub w towarzystwie, bez okazji lub z okazji… Mówi, że cię kocha, tak jak jeszcze nikogo, a za chwilę dodaje, że wszystko, co jest złe między wami, to twoja wina. W pewnych momentach myślałam, że zwariowałam, że jestem chora psychicznie. Zresztą tak też byłam przedstawiana przez partnera… Sądziłam, że nie mam racji, że jestem tak beznadziejna, nieatrakcyjna. Wyżywałam się na znajomych. Nie poznawałam samej siebie.
Zaniedbywanie biznesu i życia wynikało z tego, że zatraciłam siebie na rzecz kogoś, kogo bardzo kochałam.
Szukałam w tej miłości, zresztą jak w każdej poprzedniej, tego, co mogę dać sobie tylko sama. Nigdy nie byłam dla siebie WYSTARCZAJĄCA. Nigdy zbyt „dość”. Nigdy dostatecznie dobra, mądra, ładna, wartościowa… To, jak bardzo nie kochałam siebie, wyniosłam niestety z dzieciństwa i pierwszych relacji. Wiem, jak wiele kobiet – mimo założenia wspaniałych biznesów, szkoleń, rozwoju – mierzy się z podobnymi odczuciami. Niedoskonałe wczesne lata życia, relacje z partnerem, strach, stres, lęk, pustka…
Pamiętam, jak wielkie wsparcie w tamtym mrocznym okresie życia dawała mi mama mojego byłego już partnera, która w przeszłości również wielokrotnie została przez niego okłamana i zmanipulowana. Pamiętam, jak płakałam i nie miałam siły funkcjonować, a Ona mówiła: „Jagoduś, dasz radę. Oboje dacie radę. Może to wszystko spotkało właśnie ciebie, abyś to opisała i dała nadzieję oraz siłę innym współuzależnionym kobietom. Tak ładnie piszesz…”.
A więc piszę, pani „Mamo”. PISZĘ. Z nadzieją, że choć jedna kobieta po lekturze tej książki znajdzie w sobie siłę, odwagę. Może na odejście od toksycznego partnera, a może na zawalczenie o marzenia. Piszę. Nie dla siebie, choć może po części też, bo mnie to uzdrawia, ale przede wszystkim piszę dla ciebie, droga czytelniczko, towarzyszko.
Nie jest to jednak książka o współuzależnieniu i toksycznych relacjach, lecz o CELEBRACJI ŻYCIA. O miłości do siebie i o tworzeniu swojego szczęścia.
A może myślisz, że mój świat jest bez skazy,
że świat, który widzisz, jest światem bez cieni?
Że stoję zawsze pewnie
na silnych nogach?
A może patrzysz na moje życie
i wydaje ci się inne niż twoje,
wolne od trosk i trudnych poranków?
Myślisz, ze jestem kimś, kto nigdy nie wątpi,
nie upada i nie czuje się słaby?
To, co widzisz, to tylko fragment.
Światło, które pozwalam ci zobaczyć,
pod nim jestem taka jak ty,
z tym samym ciężarem.
I też uczę się, że
nie muszę być doskonała,
że wystarczy, jeśli po prostu
jestem
taka, jaka jestem.
Dlaczego podaję siebie za przykład i dzielę się z tobą tą trudną dla mnie historią? Ponieważ chcę ci pokazać, że ja – ta „silna” Jagoda, social media menagerka, motywująca kobiety i dająca szkolenia; ja, fotomodelka, która w pięknych makijażach i ciuchach pozuje do zdjęć, która pokazuje w social mediach niemalże idealne życie – mierzę się i zawsze mierzyłam z tym samym, co być może dotyka też ciebie. Ja również odczuwam smutek, żal, strach, brak pewności siebie. Też upadam. Też płaczę, połykam gile i wymiotuję ze stresu. Też bywałam emocjonalnym wrakiem. Też spotykały mnie relacje trudne do udźwignięcia przez brak miłości do… siebie.
Trzy tygodnie temu (piszę te słowa w listopadzie 2024 roku) moje życie prywatne wywróciło się do góry nogami. Partner postanowił się ze mną rozstać, ponieważ: „byłam nie do zniesienia” – czytaj: kontrolująca, nerwowa, upierdliwa (swoją drogą, jak miałam nie być, skoro stałam się osobą współuzależnioną, znów tak bardzo niepewną siebie i czującą się niestabilnie zarówno w życiu, jak i w tej relacji?).
Płakałam, nie jadłam, nie spałam, walczyłam. Bolało mnie całe ciało, wnętrzności. Odwołałam każdą pracę, każdą konsultację. Byłam chora od tej toksycznej miłości. „Czy mnie to spotkało!? Czy mnie to naprawdę spotkało?” – pytałam samą siebie. O toksykach tylko czytałam na Instagramie, ale nieuważnie, myśląc, że mnie to nie dotyczy…
Jeszcze trzy tygodnie temu tak bardzo chorowałam, także na niekochanie siebie, że za wszelką cenę chciałam pozostać w tej relacji, która od praktycznie samego początku mnie wyniszczała.
Wyłam z bezsilności. „Jak to: nasz związek się rozpada? Walczyłam o niego! Mamy rodzinę: psa i dwa koty, tu jest mój dom!” – krzyczałam. „Tu jest mój dom… Tu jest moje łóżko…” – na którym przecież tak często znajdowałam rozkruszony mefedron. „Tu są moje szafki i kanapa” – gdzie razem z naszą pomocą domową znajdowałam zwijki od narkotyków. „Tu jest mój dom i moje schody” – na których raz szarpałam partnera, wyjąc z bezsilności i nie dając sobie rady z jego kłamstwami.
Z tego miejsca chciałam przeogromnie podziękować jeszcze raz Ani, mojej psychoterapeutce. Aniu, dziękuję ci za to, że wtedy ponadprogramowo przyjęłaś mnie na sesję, że dzwoniłaś, uspokajałaś. Nie umiem nawet wyrazić swojej wdzięczności. Wiem, że dotknął mnie także zespół stresu pourazowego (PTSD), coś, co spotyka żołnierzy po powrocie z linii frontu, osoby po ogromnych traumach. W moim byłym związku, mimo początkowego bombardowania miłością i także dobrych chwil, przeżyłam tak wielki ból, że wprowadził mnie w permanentny stres.
Ta relacja właśnie się skończyła. Zmieniam dom na mieszkanie. Wracam do pracy, szkoleń, sesji, interwencji u zwierzaków. Wracam do życia i być może pierwszy raz wracam do siebie. Piszę te słowa z wielką ulgą. Oddycham z ulgą. Odżywam. I czuję się szczęśliwa, nie boję się nieznanego, jestem wdzięczna, że partner zdecydował za mnie. Nie wiem, co musiałoby się wtedy wydarzyć, bym sama przejrzała na oczy.
Już nigdy nie chcę znaleźć się w relacji, w której nie będę kochała siebie. I pierwszy raz mówię te słowa z pełną szczerością. Po „naszym końcu” przestały wypadać mi włosy, przestało swędzieć mnie ciało, zasypiam normalnie bez tabletek nasennych. Za żadne kwiaty i skarby tego świata nie wróciłabym już do tego związku – choć jak wszystko, co przytrafiło mi się w życiu, czegoś mnie nauczył i dał mi przede wszystkim siłę, by odkryć i pokochać siebie.
Gdy byłam młodsza i totalnie niedojrzała emocjonalnie, prowadziłam autodestrukcyjne życie. Niestabilne relacje, używki raz na jakiś czas (w fazie eksperymentalnej!), imprezy, fatalne prace. Poświęcanie się dla innych, wręcz „przepraszanie innych za to, że żyję”. Już teraz wiem, co się ze mną działo. NIGDY NIE KOCHAŁAM SIEBIE. Nigdy nie byłam dla siebie WYSTARCZAJĄCA. Od zawsze szukałam akceptacji u innych ludzi.
Przez lata szukałam siebie w oczach innych,
jakby ich spojrzenia mogły wypełnić pustkę,
zagasić ten palący mnie płomień
niewystarczania…
Szukałam akceptacji w słowach, w gestach,
w cudzych opiniach, które brałam za własne,
dopasowując się i prezentując siebie tak,
jak chcieli mnie widzieć inni.
Gdzieś po drodze zgubiłam prawdę,
straciłam kontakt z tym, kim naprawdę byłam…
aż wreszcie spojrzałam na siebie
i zobaczyłam twarz, której nie muszę już zmieniać.
Jestem kompletna.
JUŻ jestem kompletna.
Teraz czuję się silna jak nigdy wcześniej i chciałabym, abyś ty – skoro trzymasz w rękach tę książkę, a wierzę, że coś cię do niej przyciągnęło – poczuła się po jej lekturze podobnie. Abyś wypracowała w sobie nowe nawyki, ukochała wewnętrzne dziecko, zakończyła w porę toksyczne znajomości.
Tak jak nie znalazłaś się na świecie bez powodu, tak wierzę, że ta książka też nie trafiła do ciebie przez przypadek. Może dzięki słowom zapisanym na tych kartkach doznasz „trzasku”. Może zdecydujesz się na terapię. Może kupisz inne polecane przeze mnie książki. A może dzięki niej otworzysz oczy i serce po raz pierwszy w życiu na siebie? Tego ci życzę.
NIGDY NIE DAJ SIĘ ZGASIĆ. Płoń i pal się do życia.
Jak już wcześniej wspomniałam, zaprosiłam do tej książki cudowne kobiety. Pozwól, że ci je przedstawię.
Marzena Popiółkowska – psycholożka. Wierzę, że pani Marzena pomoże ci odnaleźć w sobie tę zagubioną, zranioną część twojego wewnętrznego dziecka i ukochać ją, otoczyć opieką, zaakceptować.
Znajdziesz tutaj również piękny list od Katarzyny Czyż – doktorki, psychoterapeutki, autorki bestsellera Miej wyje**ne, będzie Ci dane. Kasia pokaże ci, „co zrobić z niewygodnym kamykiem w bucie” :).
W tej książce nie zabraknie także czułych, poruszających, uświadamiających słów od Katarzyny Dodd, której książka i obecność zmieniły moje życie, a metoda EFT znacząco wpłynęła na moją codzienność.Przeczytasz także przesłania od kobiet, które są dla mnie uosobieniem ogromnej siły.
Dorota Deląg – aktorka, dziennikarka, trenerka i mentorka. Na przykładzie fragmentów swojego e-booka pokaże ci, dlaczego warto wierzyć w siebie.
Karolina Kalska – polska piłkarka ręczna, reprezentantka i mistrzyni Polski, obecnie projektantka. Kobieta, która podniosła się z czegoś niewyobrażalnego…
Joanna Skwierczyńska – coachka, trenerka kobiet zachęcająca do życia w trzeźwości, znana w sieci jako @soberpolishgirl.Opowiedziała o poczuciu niewystarczania, uzależnieniu i życiu w trzeźwości oraz o tym, że każda z nas ma w sobie ogromną moc do stworzenia wspaniałego życia.
Jaqueline Sgonina powie ci, co tak naprawdę w życiu jest ważne.
***
Dodam jeszcze kilka słów o sobie, ponieważ myślę, że lepiej będzie dla naszej relacji, jeśli poznasz mnie bliżej.
Jestem osobą ze zdiagnozowanym ADHD. Celowo nie piszę, że jestem osobą cierpiącą na to zaburzenie, bo nie uważam tego za cierpienie – choć łatwo nie jest :). Od razu uprzedzam, że ADHD nie jest „modą”! Tylko „małe rozumy” tak je postrzegają. Styl mojego pisania może miejscami wydawać ci się chaotyczny. Pomimo leków, które biorę, dalej w pewnym stopniu noszę ten chaos w sobie. Staram się wszystko uporządkować, abyś miała łatwość czytania. Jeśli jednak jakiejś części nie czujesz – pomiń ją.
Dołożyłam wszelkich starań, byś po przeczytaniu tej książki czuła się zmotywowana, silna. Żebyś z wiarą i bez lęków szła po swoje marzenia. Abyś zawsze miała u swojego boku… SIEBIE – nie kogoś innego, ale SIEBIE SAMĄ! I żeby zawsze jedna twoja część podnosiła tę drugą, gdy ona upada.
Chciałabym, abyś po lekturze tego tekstu na nowo, a może i pierwszy raz w życiu, roznieciła w sobie ogień. I chciałabym, żebyś uwierzyła w to, że WYSTARCZASZ.
Jesteś tak cholernie wystarczająca. Z każdą swoją „ułomnością”, z każdą wadą. To właśnie brak perfekcji czyni cię wyjątkową.
Życzę ci, żebyś za każdym razem, kiedy będziesz miała gorszy czas, spojrzała na gwiazdy i przypomniała sobie to jedno zdanie: „Gwiazdy nie mogą świecić bez ciemności”.
Wystarczysz taka, jaka jesteś. W świecie, w którym jesteś gwiazdą. Ciemność to tylko chwila, stan, dzięki, któremu możesz rozbłysnąć.
Trzymasz w rękach książkę, w której powstanie włożyłam całe swoje serce, całą wrażliwość. Odsłoniłam się w niej tak, jak jeszcze nigdy przed nikim. Zdjęcie przed kimś ubrania jest niczym w porównaniu z tym, co postanowiłam odsłonić tutaj…
Napisałam ją, ponieważ wiem, jak trudno jest każdej z was! Po szkoleniach z social mediów, których udzielam, widzę, jak wiele osób mierzy się z niskim poczuciem własnej wartości, z brakiem wiary w siebie i swój biznes, z głosami krytyki w głowie, z lękami.
Jakie zdania słyszę najczęściej od moich kursantek?
Wstydzę się opinii innych.
Jestem do niczego.
Boję się, że ten rynek jest już tak przepełniony, że nie mam się już czym wybić…
Nie poradzę sobie.
Co ludzie powiedzą?
Pamiętaj, że: „Co ludzie powiedzą?” zabiło już zbyt wiele marzeń! Nie pozwól, aby zabiło też twoje.
Tą książką pragnę pomóc ci odkryć w tobie największą moc! Pracuj nad sobą i stań się nie do zatrzymania!Unstoppable!Zaczynamy? :)
1 Oriah Mountain Dreamer, Zaproszenie, tłum. Kasia Emilia Bogdan, Wydawnictwo CoJaNaTo?, 2022.
2 Albom, Mitch, Wtorki z Morriem, tłum. Hanna Pasierska. Wydawnictwo Zysk i S-ka Warszawa, 1998.
