Opis

Statystyki policyjne na całym świecie jasno pokazują, że w pokoleniu współczesnych nastolatków lawinowo rośnie przemoc, nieopanowana agresja i emocjonalna hermetyczność na wszelkie przejawy gwałtu i destrukcji. Josh McDowell, od lat zajmujący się problemami młodzieży, ukazuje w swojej książce nie tylko źródła tego zjawiska, ale i sposoby jakimi można temu zapobiegać. Brak ciepłego kontaktu z rodzicami, samotne spędzanie wielu godzin przed telewizorem czy ekranem komputera albo konsolą gry komputerowej powodują, że młodzi ludzie czują się oderwani od świata swoich rodziców, nieakceptowani i niezrozumiani. Rodzące się w nich obawy przeradzają się z czasem w głęboko ukryty strach, od którego już tylko krok do gniewu. Ten z kolei aż nazbyt często doprowadza do aktów przemocy i dzikiej agresji.

Ta książka jest skierowana do rodziców, wychowawców i do wszystkich osób zajmujących się problematyką młodzieży. Pokazuje ona, jak wkroczyć do skomplikowanego świata młodych ludzi i nawiązać z nimi mocną więź w tak trudnych warunkach, jakie tworzy filozofia postmodernizmu. Współcześni młodzi ludzie poszukują realnego przeżycia. Pragną osobiście doświadczyć czegoś, co będzie miało znaczenie w ich życiu i w ich relacjach. Za fasadą przemocy i agresji skrywają swoją potrzebę poczucia bezpieczeństwa i świadomości, że ktoś się o nich troszczy i utożsamia się z tym, co oni przeżywają. Akceptacja, wspólne spędzanie czasu, rozmowa z dzieckiem, okazywanie miłości i dostępność to te z elementów, które pomagają budować relacje na głębokim, emocjonalnym poziomie i sprawią, że dziecko przestanie czuć się wyobcowane i samotne.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 258

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Tytuł oryginału:

Disconnected generation

Przekład:

Krzysztof Pawłusiów

Redakcja:

Małgorzata Zagórska-Fulara

Korekta:

Elżbieta Augustyniak

Redakcja techniczna:

Małgorzata Biegańska-Bartosiak

Projekt okładki:

Dario Studio Moderno – Dariusz Sieradzki

Originally published in the USA under the title: Disconnected generation

Copyright © 2000 by Josh McDowell Ministry

Copyright for the Polish edition © 2009 by Oficyna Wydawnicza „Vocatio”.

All rights to the Polish edition reserved

Wszelkie prawa do wydania polskiego zastrzeżone.

Książka ani żadna jej część nie może być przedrukowywana ani w jakikolwiek inny sposób reprodukowana czy powielana mechanicznie, fotooptycznie, zapisywana elektronicznie lub magnetycznie, ani odczytywana w środkach publicznego przekazu bez pisemnej zgody wydawcy. W sprawie zezwoleń należy zwracać się do:Oficyna Wydawnicza „Vocatio”02-798 Warszawa, ul. Polnej Róży 1e-mail:[email protected]

Redakcja: fax (22) 648 63 82, tel. (22) 648 54 50Dział handlowy: fax (22) 648 03 79, tel. (22) 648 03 78e-mail:[email protected]

Księgarnia Wysyłkowa „Vocatio”02-798 Warszawa 78 , skr. poczt. 54tel. (603) 861 952e-mail:[email protected]

ISBN 978-83-7829-146-6

Skład wersji elektronicznej:

Virtualo Sp. z o.o.

Podziękowania

Książka ta nie ukazałaby się bez pomocy wielu oddanych i utalentowanych osób. Chciałbym podziękować im za włożony wysiłek.

Dick Day jest moim mentorem i bliskim przyjacielem od czasów seminarium. W dużej mierze to właśnie on był źródłem informacji o więziach międzyludzkich opisanych w części drugiej. Życie i nauki Dicka inspirują mnie już od wielu lat, a przyjaźń z nim wzbogaciła moje życie i moją rodzinę ponad wszelką miarę.

David Ferguson również wniósł wiele do mego życia i do treści tej książki. Dawid razem ze swą żoną, Teresą, kierują Intimate Life Ministries (Życie w bliskości) w Austin, w stanie Teksas.

Ed Steward jest współautorem tej książki. Jego dar słowa pisanego widać w każdym rozdziale, na każdej stronie i w każdym akapicie. Ta książka nosi w sobie coś, co nazywamy czule „dotknięciem Eda”, co może zainspirować, zmotywować i oświecić czytelnika.

Dave Bellis, który współpracuje ze mną od dwudziestu trzech lat, pochylił się nad każdą stroną, którą napisaliśmy razem z Edem, dbał, aby książka była spójna, redagował z nami wiele rozdziałów oraz brał udział w tworzeniu, przygotowaniu i koordynowaniu publikacji innych materiałów edukacyjnych.

Dottie, moja żona, recenzowała rękopis książki i znalazła wiele ilustracji zamieszczonych w jej treści. Dottie towarzyszy mi już przez dwadzieścia dziewięć lat wspaniałego małżeństwa.

Kelly McDowell, nasza córka, wyszukała dla mnie wiele dodatkowych informacji na temat biologicznego rozwoju mózgu.

Christy Karassey, moja asystentka, kopiowała, faksowała, wycinała i wklejała tyle stron tekstu w pierwszych wersjach książki, że nie sposób ich policzyć.

Deborah Jackson recenzowała książkę i przedstawiła wiele cennych spostrzeżeń na temat jej treści.

Becky Bellis przepisała ostateczny tekst rękopisu książki.

Jennifer Stair zapewniła cenną pomoc, dzieląc się nie tylko swym doświadczeniem w redakcji tekstu, ale także przyczyniając się do poszerzenia grona czytelników, do których jest adresowana ta pozycja.

Joey Paul z wydawnictwa Word Publishing gorąco promował idee niniejszej książki w swoim wydawnictwie, był dla nas inspiracją i oddanym partnerem w jej publikacji.

Głęboko doceniam i szanuję wkład każdej z tych osób i jestem wdzięczny Bogu za ich zaangażowanie w ten projekt.

Josh D. McDowell

Dallas, Teksas

Część IPOKOLENIOWE WYOBCOWANIE

Rozdział 1Wyobcowanie drogą do samozniszczenia

Nie pamiętam już, kiedy czułem większy smutek i ból serca, niż wtedy, gdy po raz pierwszy dowiedziałem się o tych wydarzeniach. Być może dla ciebie były one równie szokujące:

• w spokojnym mieście West Paducah, w stanie Kentucky, czternastoletni Michael Carneal zaczął strzelać do grupy nastolatków pogrążonych w modlitwie, zabijając troje z nich,

• w Pearl, w stanie Missisipi, szesnastoletni Luke Woodham zastrzelił swoją matkę, a następnie poszedł do swego liceum i zastrzelił trzy osoby, a siedem innych ranił,

• trzynastoletni Mitchell Johnson i jedenastoletni Andrew Golden uruchomili alarm przeciwpożarowy w gimnazjum w Jonesboro, w stanie Arkansas. Kiedy ich koledzy wyszli na zewnątrz, chłopcy otworzyli do nich ogień z broni maszynowej, zabijając czworo uczniów i nauczyciela,

• w domach trzech czternastolatków w Wimberly, w stanie Teksas, znaleziono proch strzelniczy, proste bomby oraz dyski komputerowe z instrukcjami budowy innych bomb. Chłopców oskarżono o planowanie ataku na gimnazjum, do którego uczęszczali,

• Kip Kinkel, piętnastoletni uczeń z Springfield w stanie Oregon, zamordował swoich rodziców, a następnie otworzył ogień do uczniów w szkolnej stołówce. Pociski trafiły dwudziestu czterech z nich, dwoje zmarło,

• osiemnastoletni Eric Harris i siedemnastoletni Dylan Klebold dokonali masakry w liceum Columbine w Littleton, w stanie Colorado. Po zabiciu dwunastu uczniów i nauczyciela oraz ranieniu dwudziestu trzech innych uczniów chłopcy dopełnili rozmiaru zbrodni, popełniając samobójstwo.

Obawiam się, że odkąd usłyszałem te mrożące krew w żyłach relacje, podobne tragedie dotknęły wiele innych lokalnych społeczności przypominających West Paducah, Springfield i Littleton. Liczba aktów agresji i morderstw popełnionych przez młodych ludzi wzrasta w zastraszającym tempie, prowadząc do kolejnych strzelanin, zamachów bombowych i morderstw na szkolnych korytarzach i cichych ulicach przedmieść miast.

Ankiety przeprowadzane wśród nastolatków dostarczają alarmujących danych:

• 80 procent uczniów gimnazjum w pewnym mieście w środkowozachodniej części Stanów Zjednoczonych w ciągu 30 dni poprzedzających ankietę w różnorodny sposób nękało swoich rówieśników,

• 19 procent uczniów przyznało, że w czasie pobytu w szkole zostali uderzeni, popchnięci lub kopnięci,

• 25 procent uczniów stwierdziło, że boją się, iż inni uczniowie wyrządzą im krzywdę1,

• Ponad połowa amerykańskich nastolatków uważa, że podobne zbiorowe zabójstwo może wydarzyć w ich szkole2.

Fragment Listu do Rzymian (3,16–17) dobrze oddaje istotę tych doniesień prasowych oraz wyników ankiet: „Zagłada i nędza są na ich drogach, droga pokoju jest im nieznana”. W naturalny sposób rodzi się pytanie: „Dlaczego?”. Co sprawia, że młodzi ludzie występują z zabójczą agresją przeciw swym rodzicom, nauczycielom i rówieśnikom? Co stało się z naszą kulturą, że pozwalamy, aby dzieci stały się tak okrutne i agresywne? I co jest bardziej alarmujące: czy nasze własne nastoletnie dzieci pogrążą się w chaosie przestępczości?

W pierwszej chwili wydaje się, że to powszechność przemocy w mediach – szczególnie w tych interaktywnych, jak pełne przemocy gry wideo – może przyczyniać się do agresywnych zachowań niektórych młodych ludzi.

Kiedy armia amerykańska uświadomiła sobie, że w czasie II wojny światowej mniej niż 20 procent żołnierzy amerykańskich strzelało z posiadanej broni palnej, postanowiono, że muszą się nauczyć częściej z niej korzystać, aby skuteczniej zabijać wrogów. Jak pisze Lt. Col. David Grossman, autor książki On Killing: The Psychological Cost of Learning to Kill in War and Society (O zabijaniu: Psychologiczny koszt nauki zabijania na wojnie i w społeczeństwie), armia amerykańska przekonała się, że używanie w czasie szkolenia żołnierzy typowej tarczy strzeleckiej nie wpływa na gotowość żołnierzy do użycia broni w czasie walki. Lecz już wykorzystanie tarcz z zarysem sylwetki ludzkiej pozwalało przytępić ich sumienie i sprawić, że zabijanie stawało się niemal odruchową reakcją.

Według Grossmana, psychologa i byłego wykładowcy psychologii działań wojennych na akademii West Point, współczesne gry wideo są jeszcze bardziej skutecznym środkiem pomagającym przezwyciężyć niechęć do użycia broni. Jak pisze:

„Realistyczne obrazy gier wideo pomagają zatrzeć granicę między fantazją a rzeczywistością – broń będącą wiernym odwzorowaniem prawdziwej broni żołnierzy, realistycznie przedstawione rany, krzyki i inne efekty dźwiękowe, a nawet huk wystrzałów z ciężkiej broni maszynowej”3.

Grossman utrzymuje, że pewne cechy pełnych przemocy gier wideo są widoczne w niedawnych przypadkach użycia broni palnej:

„Przypadek Michela Carneala, który użył broni w Paducah, ilustruje skutki lekcji zabijania odebranych w grach wideo. Carneal z zimną krwią oddał dziewięć strzałów, trafiając osiem osób, z tego pięć z nich w głowę lub w szyję. W wielu grach strzały w głowę nagradzane są dodatkowymi punktami (…). Pora zastanowić się, czym karmimy umysły młodych ludzi. Piloci szkolą się na symulatorach lotu, kierowcy korzystają z symulatorów jazdy, a teraz pozwalamy naszym dzieciom, aby siadały przed symulatorami zabijania4.

Za wybuchami agresji, chaosem i morderstwami popełnianymi przez młodych ludzi kryje się coś więcej niż tylko pełne przemocy gry wideo i filmy. W swojej książce Right from Wrong5 (Dobro od zła) postawiłem szereg pytań na temat agresji przenikającej kulturę młodego pokolenia. Odpowiedź, jakiej udzielił dziennikarz Rowland Nethaway, zasługuje na powtórzenie:

„Dorośli zawsze narzekali na młodzież, ale tym razem to coś innego. Zawsze byli zbuntowani i niepohamowani młodzi ludzie, którzy zbaczali z drogi i robili coś złego. Lecz wielu współczesnych młodych ludzi wydaje się nie odróżniać dobra od zła. Dzieci kradną, okaleczają i zabijają dla kaprysu, nie okazując litości ani żalu”6.

Zgadzam się z Rowlandem Nathawayem. Istotną częścią problemu jest zanik moralnych wartości we współczesnej kulturze. Agresja i przemoc młodzieży rozkwita w moralnej próżni. Kiedy młodzi ludzie nie posiadają systemu wartości, który pozwoliłby im odróżnić dobro od zła, nic nie powstrzyma ich przed wyładowaniem gniewu lub frustracji poprzez przemoc i zupełne lekceważenie dla ludzkiego życia. Kluczem do powstrzymania destrukcyjnych trendów wśród młodych ludzi jest przywrócenie moralnych wartości w naszych rodzinach i społeczeństwie.

Ten cel przyświecał kampanii „Dobro od zła”, którą w ciągu ostatnich lat prowadziłem w Stanach Zjednoczonych. Podjąłem się dzieła przygotowania kościołów i rodzin do przeciwstawienia się zanikowi wartości biblijnych oraz nauczenia młodych ludzi, jak odróżniać dobro od zła. Wraz z zespołem współpracowników odwiedziliśmy ponad 160 miast na czterech kontynentach, dzięki czemu około sześćdziesiąt tysięcy kościołów usłyszało przesłanie o konieczności uszanowania moralnych wartości. Przygotowaliśmy trzydzieści dwie publikacje i przedstawiliśmy setkom tysięcy rodziców i młodych ludzi biblijne i praktyczne zasady umożliwiające zrozumienie moralnych wartości i zastosowanie ich w swym życiu i relacjach.

Gdybym uznał, że jest to potrzebne, powtórzyłbym to wszystko. Lecz choć ważne jest, aby wpoić młodym ludziom system wartości, dzięki któremu odróżnią dobro od zła, wartości moralne są tylko jednym z ważnych aspektów obecnego kryzysu w życiu młodzieży. Nauczenie młodych ludzi jak odróżnić dobro od zła jest ważne, lecz nie wystarczy. Musimy również podjąć kroki, aby chronić ich przed zatraceniem się w kulturze gloryfikującej przemoc i seks bez zobowiązań. Musimy zadbać, aby doświadczyli miłości i opieki troskliwej rodziny. Nasze dzieci muszą nauczyć się szacunku dla ludzi i ich własności.

Wierzę jednak, że wśród młodych ludzi panuje jeszcze głębsze pragnienie, na które musimy odpowiedzieć, starając się przywrócić wartości moralne i przeciwstawiając się grzechowi, który przenika świat. Gdybym miał wskazać główny powód, dla którego młodzi ludzie ulegają powabowi bezbożnej kultury i wybuchają agresją, powiedziałbym, że jest tak dlatego, iż czują się samotni, wyobcowani i niepewni, kim tak naprawdę są. Wielu młodych ludzi, nawet tych, którzy pochodzą z dobrych chrześcijańskich rodzin, czuje, że są wyobcowani od swych rodziców, innych dorosłych i całego społeczeństwa. Wyniki badań opublikowane w ostatnich latach, a także moje osobiste badania i kontakty z tysiącami młodych ludzi potwierdzają, że współcześni młodzi ludzie są wyobcowani od większości dorosłych i brakuje im poczucia tożsamości i celu. Wyalienowanie i niejasne poczucie tożsamości sprawiają, że dryfują bez celu we wrogim świecie. Dlatego właśnie nazywam ich wyobcowanym pokoleniem.

Wyobcowanie w relacjach odczuwane przez młodych ludzi napełnia ich przerażeniem i emocjonalnym bólem, a znaczna część antyspołecznych zachowań, jakie przejawiają – w tym tak skrajne, jak wydarzenia w West Paducah, Jonesboro i Columbine – jest tego rezultatem. Aby dotrzeć do wyobcowanego pokolenia, musimy najpierw zrozumieć młodych ludzi, którzy je tworzą, i pojąć, dlaczego czują się tak boleśnie wyobcowani i samotni.

On-line, lecz pozbawieni więzi

Wyobcowane pokolenie zawiera się w grupie społecznej, którą określono mianem „echa eksplozji demograficznej”, czyli ludzi urodzonych w latach 1977–1994. Niektórzy nazywają je „pokoleniem przełomu tysiącleci”. Urodzeni po 1983 roku nazywani są czasami także „mozaiką pokoleń”. Współcześni młodzi ludzie są głównie potomkami pokolenia wyżu demograficznego. Populacja nastolatków liczy ponad dwadzieścia dwa miliony. Są prawdopodobnie najbogatszym, najliczniejszym, najlepiej wykształconym i najsprawniejszym fizycznie pokoleniem w historii7. Nasze dzieci dojrzewają w doskonale prosperującym społeczeństwie, a przed nimi stoją wręcz bezprecedensowe możliwości rozwoju kariery i dostęp do nieograniczonych zasobów informacji. Ponad jedna trzecia współczesnych nastolatków korzysta z internetu i szacuje się, że wkrótce 70 procent z nich będzie z dużą łatwością poruszało się po informacyjnej superautostradzie8.

Młodzi ludzie sięgają do internetu po znacznie więcej niż informację i rozrywkę. Coraz więcej z nich korzysta z poczty elektronicznej i komunikatorów internetowych, próbując nawiązać relacje z innymi. Lecz ludzie, którzy poszukują emocjonalnych i międzyosobowych więzi w internecie, przekonują się, że wirtualne znajomości są niesatysfakcjonujące i stanowią tani substytut bezpośrednich kontaktów i interakcji. Badania przeprowadzone na Carnegie Mellon University w Pittsburgu pokazują, że im więcej godzin człowiek spędza w internecie, tym bardziej czuje się przygnębiony, zestresowany i samotny9. Hill Walker, jeden z dyrektorów Instytutu ds. Przemocy i Destrukcyjnych Zachowań (The Institute on Violence and Destructive Bevahior), stwierdził, że nowe technologie komunikacji doprowadziły do powstania „niemal całkowicie wirtualnej rzeczywistości pozbawionej obecności dorosłych”10.

Zaawansowane technologie umożliwiające młodym ludziom porozumiewanie się z ludźmi na całym świecie mogą również przyczyniać się do rozluźnienia relacji z domownikami. W coraz większej liczbie rodzin dzieci i młodzież mają własne komputery i linie telefoniczne. A ponieważ często także rodzice posiadają własne komputery, wszyscy domownicy spędzają coraz więcej czasu przed monitorem, zamiast rozmawiać ze sobą. Choć komputery są wspaniałym narzędziem, mogą również w podstępny sposób przyczyniać się do powstania wyobcowanego pokolenia. Młodzi ludzie, spędzając wiele godzin w internecie, czatując z przyjaciółmi i grając w gry komputerowe, mają mniej czasu na kontakty z innymi, w szczególności z rodzicami i innymi znaczącymi w ich życiu dorosłymi. Także dorosłym, którzy podobnie jak młodzież są coraz bardziej zaabsorbowani internetem, karierą zawodową, życiem towarzyskim lub działalnością w Kościele, grozi utrata relacji z dziećmi.

Wszystkie poważniejsze badania socjologiczne z ostatnich piętnastu lat, które zestawiają relacje – lub ich brak – z zachowaniem człowieka, ukazują, że im bardziej wyobcowany jest człowiek, tym bardziej skłonny jest angażować się w antyspołeczne zachowania. Dwa zlecone przeze mnie obszerne badania młodych wierzących ludzi, pierwsze z 1987 i drugie z 1994 roku, ukazały, że im bliższe są związki między dziećmi i ich rodzicami, tym mniejsze jest prawdopodobieństwo, że będą wśród nich występowały nieakceptowalne zachowania. Wiele niepokojących danych ukazuje narastające wyobcowanie i samotność tego pokolenia:

• blisko połowa młodych ludzi doświadczyła rozwodu rodziców,

• 63 procent młodych ludzi wychowuje się w rodzinach, w których oboje rodzice pracują poza domem,

• tylko 25 procent nastolatków stwierdziło, że gdy wracają ze szkoły, ich matki są w domu,

• 98 procent nastolatków spędza przed telewizorem jedenaście godzin tygodniowo,

• każdego dnia młodzi ludzie spędzają samotnie średnio trzy i pół godziny!11

Nie powinniśmy być zaskoczeni, że pokolenie, które doświadczyło rozwodów rodziców, wraca do pustych domów, spędza wiele czasu w samotności i godzinami przesiaduje przed telewizorem lub ekranem komputera – jest jednocześnie pokoleniem, które czuje się oderwane od świata dorosłych i angażuje się w ryzykowne zachowania. Kiedy młodzi ludzie nie znajdują lekarstwa na swoją samotność, ich gniew i strach mogą z łatwością doprowadzić do aktów przemocy i tragedii.

Każdego roku otrzymuję tysiące listów i kartek od młodych ludzi. Kiedy czytam takie słowa, jak te, który napisała pewna uczennica szkoły średniej, moje oczy rozświetlają się radością. Oto fragment tego listu:

Drogi Josh,

Moi rodzice są chrześcijanami już od wielu lat. Odkąd tylko pamiętam, chodziliśmy razem do kościoła. W lipcu tego roku moi rodzice będą obchodzić dwudziestą rocznicę ślubu. To najbardziej kochający i wyrozumiali ludzie, jakich Bóg mógł mi dać za rodziców. Nie wiem, co zrobiłabym bez nich. Moi rodzice są wspaniali. Najlepsi!

Lecz na każdy pozytywny list przypada tuzin lub więcej takich, które łamią mi serce, pisanych przez młodych mężczyzn i kobiety, którzy czują się oderwani od jednego lub obojga swoich rodziców. Oto przykłady smutnych słów, które kierują do mnie ci młodzi ludzie:

Czuję się tak samotna, że nie mogę tego znieść. Chcę być ważna choć dla jednej osoby, ale nikomu na mnie nie zależy. Nie pamiętam, kiedy ktoś mnie dotknął, uśmiechnął się do mnie lub chciał spędzić ze mną czas. Czuję się taka pusta w środku.

*

To tak, jakby serce i ramiona przygniatał mi wielki ciężar, ale nie wiem, co to jest. Coś we mnie każe mi płakać, ale wciąż nie wiem, co to jest.

*

Nie doświadczyłem jeszcze wiele w życiu, ale zawsze towarzyszyło mi silne uczucie samotności. Wczoraj nad jeziorem zobaczyłem chłopaka w moim wieku, który siedział z twarzą zakrytą dłońmi. Podszedłem do niego i rozmawialiśmy przez chwilę. Okazało się, że obaj od wielu lat czujemy się samotni i zagubieni.

*

Pierwszego lipca skończę szesnaście lat. Gdy miałam jedenaście lat, mój tata wykorzystał mnie seksualnie. Z tego powodu trzy razy próbowałam odebrać sobie życie. Zamknęłam się w sobie. Nienawidziłam ludzi. Niedawno stałam się chrześcijanką i muszę od początku uczyć się kochać ludzi. Mam już dosyć samotności, ale tak bardzo boję się kochać.

Być może twoim nastoletnim dzieciom daleko jest do wybuchu agresji, ale zdziwiłbyś się, wiedząc, jak bardzo mogą czuć się wyobcowani i osamotnieni.

Dawna przepaść międzypokoleniowa

Niechlubna przepaść międzypokoleniowa, społeczny i emocjonalny dystans oddzielający dorosłych od ich dzieci, w pewnym sensie istnieje od zawsze. Naturalne jest, że każde nowe pokolenie pragnie zbudować swą wyjątkową tożsamość, odrębną od swych rodziców. Lecz kiedy potężne zmiany społeczne następują w krótkim czasie, przepaść międzypokoleniowa poszerza się. I chyba żadne inne pokolenie w historii nie doświadczyło tak szybkich i znaczących zmian w tak krótkim czasie, jak dzisiejsi nastolatkowie.

Pomyśl tylko: wszyscy młodzi ludzie urodzili się już po tym, jak Ronald Reagan został prezydentem Stanów Zjednoczonych. Większość z nich prawdopodobnie nigdy w życiu nie kupiła winylowej płyty ani nie oglądała filmu w kinie samochodowym. Wielu z nich nie pamięta świata bez AIDS. Większość jest zbyt młoda, aby pamiętać upadek komunizmu. Nie wyobrażają sobie świata bez komputerów, gier wideo lub internetu. Podczas ich krótkiego życia świat zmienił się nie do poznania, a młodzi ludzie są odzwierciedleniem tych zmian.

Spójrz przez chwilę na różnice między pokoleniem powojennego wyżu demograficznego a dzisiejszą młodzieżą:

Pokolenie powojennego wyżu

Współczesna młodzież

Kolorowy telewizor

Internet

Pracujący ojciec

Nieobecny ojciec

Matka zostająca z dziećmi

Żłobki i przedszkola

Kobiety na stanowiskach produkcyjnych

Kobiety w kadrze zarządzającej

Płyty winylowe

Płyty CD

Rock&Roll

Hip-hop

Długie włosy

Kolczyki w różnych częściach ciała

„Wolny” seks

„Bezpieczny” seks12

Także pod względem etnicznym nowe pokolenie jest bardziej zróżnicowane niż pokolenie powojennego wyżu demograficznego. Współcześni młodzi ludzie są również pierwszym pokoleniem, które już od narodzin doświadcza powszechnej obecności komputerów. W dużej mierze młodzież wcale nie buntuje się przeciw swoim rodzicom; po prostu czuje się wobec nich bardzo zdystansowana.

Nowa przepaść językowa

Między dorosłymi a młodzieżą rośnie także przepaść językowa, choć wielu dorosłych nie zdaje sobie z tego sprawy. W rzeczywistości większość młodych ludzi posługuje się zupełnie innym językiem niż ich rodzice i inni dorośli. Nie chodzi mi o fakt, że w niektórych domach rodzice mówią po hiszpańsku, rosyjsku lub chińsku, a ich dzieci po angielsku. Nie mówię też o slangu, jakim posługuje się współczesna młodzież, a którego nie rozumie wielu dorosłych. Chodzi mi o to, że młodzież i dorośli posługują się tymi samymi słowami, ale nadają im zupełnie inne znaczenie, całkowicie nieświadomi, że takie różnice istnieją. W miarę jak powiększa się dystans między dorosłymi a młodzieżą, młodzi ludzie tworzą zamknięte wspólnoty, posługujące się własnym językiem. Jak więc dziwić się, że dorośli i młodzież, mówiąc do siebie w innym języku, nie potrafią zbudować relacji ze sobą?

Na przykład, szesnastoletni Jason starł się ze swoim ojcem w kwestii „konieczności” podjęcia tymczasowego zatrudnienia. Posłuchajmy wypowiedzi Jasona i jego ojca, i spróbujmy zrozumieć, jak doszło do powstania przepaści językowej, której istnienia ojciec Jasona wciąż jest nieświadomy.

Relacja Jasona:

To nie tak, że nienawidzę rodziców lub coś w tym rodzaju. Chciałbym tylko, żeby mnie zrozumieli, choćby w kwestii szukania pracy. Tata ciągle powtarza mi, że mam się uczyć i mieć dobre oceny. Jemu się wydaje, że posiadanie samochodu, dobrego systemu audio i właściwych ubrań nie jest ważne. Zawsze wyrzuca mi, że chcę mieć pieniądze i ładne rzeczy. Cóż, taki właśnie jestem, a on nie potrafi się z tym pogodzić. A mama ciągle powtarza, że myślę tylko o tym, „jak gromadzić skarby na ziemi”, cokolwiek to znaczy. Mówi, że lepiej jest być bogatym duchowo niż materialnie. Może i dla nich to prawda, ale ja i moi znajomi uważamy, że można mieć jedno i drugie. Rodzice tego nie rozumieją. Wciąż mnie osądzają. Nie akceptują tego, jaki jestem. To tak, jakby wypierali się własnego syna. Nie mam żadnej swobody. Ciągle powtarzają: „Będziesz mógł podejmować dorosłe decyzje, kiedy zaczniesz się zachowywać jak dorosły”. Cóż, jeśli być dorosłym znaczy być podobnym do nich, to wcale mnie to nie pociąga.

Relacja ojca:

Jason jest dobrym chłopakiem. Czasami jest trochę uparty, ale kiedyś z tego wyrośnie. Jednak naprawdę powinien zrezygnować z pomysłu pójścia do pracy, by móc kupować wszystkie płyty CD, na jakie będzie miał ochotę. Powinien najpierw szukać Bożego Królestwa. Próbuję wpajać mu wartości biblijne, ale on uważa, że ja i moja żona czasami traktujemy go zbyt surowo. Jestem pewien, że kiedyś zrozumie, że robimy to, co dla niego najlepsze. Potrzebuje konstruktywnej krytyki i zdrowej dyscypliny, tak samo jak ja w jego wieku. To prawda, teraz jest trochę wyobcowany, ale to się zmieni. Wiem, bo sam dopiero po jakimś czasie przekonałem się do swoich rodziców.

Czy dostrzegasz już, dlaczego Jason i jego rodzice nie potrafią porozumieć się ze sobą? Rodzice uważają syna za „trochę wyobcowanego”, ale reakcja Jasona jest znacznie poważniejsza. Rodzice próbują zmieniać zachowanie swego syna w nadziei, że dzięki temu lepiej przygotują go do życia. Lecz Jason uważa, że oni go odrzucają, nie akceptując jego zachowania. Rodzice są przekonani, że to, co robią dla swego syna, jest wyrazem miłości. W przekonaniu Jasona rodzice coraz bardziej oddalają się od niego.

Dlaczego Jason postrzega sytuację inaczej niż jego rodzice? Ponieważ większość informacji, jakie czerpie ze szkoły, reklam, filmów, telewizji, świeckiej muzyki i od swoich rówieśników, jest silnie zabarwiona współczesną kulturową doktryną postmodernizmu. Postmodernizm to światopogląd charakteryzujący się przekonaniem, że prawda jest tworzona raczej niż odkrywana. Wartości, którymi kieruje się Jason, są w subtelny sposób kształtowane przez postmodernizm, natomiast wartości jego rodziców są charakterystyczne dla ich pokolenia. W świecie Jasona słowa osąd moralny zostały zdefiniowane na nowo. Brzmienie słów często pozostaje takie samo, ale ich znaczenie okazuje się bardzo różne.

Na przykład, postmodernizm twierdzi, że tożsamość człowieka jest nierozerwalnie związana z tym, co on robi, myśli i w co wierzy. Dlatego współcześni młodzi ludzie są skłonni wierzyć, że to, kim są, jest w istocie tożsame z tym, w co wierzą i co robią. Jeśli więc twoje opinie, polecenia lub metody dyscyplinowania są w jakiś sposób sprzeczne z tym, co robią twoje dorastające dzieci, mogą one dojść do wniosku, że je dyskredytujesz. Jeśli zasugerujesz, że ich zachowanie jest złe, mogą poczuć się osądzane podobnie jak Jason. Jeśli skrytykujesz ich przyjaciół lub upodobania, prawdopodobnie potraktują tę krytykę bardzo osobiście. Dla tego pokolenia słowo akceptacja zyskało zupełnie nowe znaczenie.

Także znaczenie słowa tolerancjawe współczesnym pokoleniu jest inne niż to znane większości z nas. Kultura postmodernistyczna w subtelny sposób uczy młodych ludzi, że jeśli ktoś nie akceptuje bezwarunkowo przekonań i stylu życia innych ludzi, to jest nietolerancyjnym, osądzającym bigotem – a przecież nikt nie chce zadawać się z bigotami! Lecz co młody człowiek, taki jak Jason, ma zrobić, jeśli tymi „nietolerancyjnymi, osądzającymi bigotami” okazują się rodzice, którzy nie pochwalają jego postępowania? Ponieważ większość młodych ludzi pozostaje w znacznym stopniu zależna od swych rodziców, Jason najpewniej nie „rozwiedzie się” z rodzicami i nie ucieknie z domu. Prawdopodobnie zdystansuje się do nich, ponieważ uważa, że rodzice go odrzucają.

Weźmy inne słowo, którego znaczenie zostało w subtelny sposób zdefiniowane na nowo w postmodernistycznej kulturze: prawda. Jako dorosły człowiek, wierzący w przesłanie Pisma Świętego, z pewnością przyjmujesz pewne rzeczy za absolutnie i uniwersalnie prawdziwe, to znaczy prawdziwe dla wszystkich ludzi, zawsze i wszędzie. Przyjmujesz także, że te absolutne wartości zostały określone przez Boga i przedstawione nam w Jego Słowie. Takie pojmowanie prawdy i moralności stanowiło podstawę cywilizacji zachodniej aż do dzisiaj. Ty i tobie współcześni zostaliście wychowani zgodnie z takimi wartościami.

Lecz współczesne pokolenie jest pierwszym, które wyrasta w epoce postmodernizmu, przekonanie o istnieniu obiektywnej prawdy nie jest w nim powszechne. Ponieważ w świecie postmodernistycznym prawda jest tworzona, a nie odkrywana, każda kultura tworzy własną prawdę, która jest prawdą jedynie dla tej kultury i w jej ramach. Współczesny człowiek jest przekonany, że każdy, kto twierdzi, że posiada obiektywną prawdę, która prowadzi do negatywnej oceny wartości, przekonań lub stylu życia drugiego człowieka, jest nietolerancyjny i dewocyjny. Dlatego właśnie Jason nie chce przyjąć wartości swoich rodziców. Został uwarunkowany, aby kształtować własną prawdę i styl życia, który jemu odpowiada, nawet jeśli będzie to sprzeczne z wartościami jego rodziców.

Ponieważ młodzi ludzie wyrastają, przynajmniej częściowo ulegając wpływom kultury postmodernistycznej, mogą rozmawiać z tobą o ważnych sprawach, używając tych samych terminów – lecz nadając im odmienne znaczenie. Te różnice i wynikające z nich nieporozumienia mogą przyczyniać się do wzrostu dystansu w relacjach między dorosłymi a młodzieżą. Rozważmy, jak bardzo różnią się w obu pokoleniach definicje pewnych najważniejszych terminów.

Słowo

Twoje zrozumienie (kultura dorosłych)

Postmodernistyczne zrozumienie (kultura młodzieży)

Tolerancja

Akceptowanie innych, mimo iż nie zgadzamy się z ich przekonaniami i nie podzielamy ich wyborów życiowych.

Akceptowanie przekonań, wartości, stylu życia i twierdzeń o naturze prawdy wyznawanych przez innych ludzi jako równych naszym.

Szacunek

Okazywanie innym należnej im uwagi.

Bezwarunkowa akceptacja przekonań, stylu życia i wyborów życiowych innych ludzi.

Akceptacja

Przyjmowanie innych z powodu ich wrodzonej wartości, a nie na podstawie tego, co mówią lub robią.

Wspieranie, a nawet pochwalanie przekonań innych ludzi, ich stylu życia i dokonywanych wyborów.

Osąd moralny

Pewne rzeczy są moralnie dobre, a inne moralnie złe, zgodnie z tym, co postanowił Bóg.

Nie mamy prawa osądzać poglądów lub zachowania drugiego człowieka.

Osobiste preferencje

Każdy człowiek sam określa, jakie kolory, pokarmy, styl życia, hobby itp. są przez niego preferowane.

Każdy człowiek sam określa zachowania seksualne, system wartości oraz przekonania, które preferuje.

Prawa jednostki

Każdy ma prawo być traktowany sprawiedliwie w obliczu prawa.

Każdy ma prawo robić to, co uważa za najlepsze dla siebie.

Wolność

Możliwość robienia tego, o czym wiemy, że powinniśmy zrobić.

Możliwość robienia wszystkiego, co tylko zapragniemy.

Prawda

Absolutny standard dobra i zła.

To, co sprawdza się w twoim życiu.

Jak wyobcowanie przeradza się w izolację

Przepaść międzypokoleniowa tłumaczy pewną część wyobcowania w relacjach, jakie odczuwają młodzi ludzie. Z drugiej strony, wpływ kultury postmodernistycznej na współczesne pokolenie sprawia, że budowanie relacji z młodymi ludźmi jest wielkim i niełatwym wyzwaniem. Lecz nawet w obliczu działania tych sił, wyobcowanie i samotność młodych ludzi nie byłyby tak niszczące, gdyby rodzice, liderzy młodzieżowi, pastorzy i nauczyciele chrześcijańscy przeciwstawili się modlitwą współczesnej kulturze i budowali trwałe więzi ze swymi dziećmi i młodzieżą. Obojętność i dystans, które wielu dorosłych interpretuje jako elementy dojrzewania lub krótkotrwały kryzys tożsamości młodego człowieka, bardzo szybko przeradzają się w stałą cechę współczesnej kultury. Jeśli nie zostaną podjęte działania, aby szybko i skutecznie przeciwdziałać poczuciu wyobcowania i osamotnienia młodych ludzi, jeśli zostaną oni pozostawieni samym sobie, dystans, jaki odczuwają w relacjach z dorosłymi, przerodzi się w całkowitą izolację.

Wielu członków tego pokolenia popadło w izolację zarówno behawioralną, jak i emocjonalną. Czują się zagubieni, nie wiedząc, kim naprawdę są. Danny, inteligentny student i chrześcijanin, powiedział mi kiedyś coś, co okazuje się prawdą w życiu wielu – zbyt wielu – młodych ludzi: „Czasami czuję się tak samotny, jakby nikomu na mnie nie zależało. Moi rodzice żyją w swoim świecie, a ja w swoim. Kiedyś było inaczej. Wiem, że to brzmi nielogicznie, ale chcę, aby zostawili mnie w spokoju, a jednocześnie pragnę być częścią ich życia. Najczęściej zostawiają mnie w spokoju i wtedy czuję się bardzo samotny”. Kiedy uświadomimy sobie desperację młodych ludzi takich jak Danny, zaczniemy lepiej rozumieć, dlaczego młodzi ludzie tak bardzo garną się do siebie. Widać wtedy, skąd bierze się atrakcyjność gangów młodzieżowych – one pomagają zamknąć przepaść izolacji, która istnieje między młodymi ludźmi a światem dorosłych.

Przemierzając każdego roku dziesiątki tysięcy kilometrów w Stanach Zjednoczonych i po całym świecie, spotykam setki młodych ludzi, którzy opowiadają mi o swym poczuciu izolacji. Współcześni młodzi ludzie potrzebują więzi, dzięki którym odnajdą drogę w życiu i unikną rozdzierającej samotności, która popycha ich ku samozniszczeniu.

Niestety, setki rodziców i pracowników organizacji młodzieżowych mówią mi, jak trudno jest im zrozumieć młodych ludzi i jak często nie udaje się im zbudować z nimi głębokich, osobistych relacji. Słyszę, jak zatroskani i przerażeni dorośli mówią: „Josh, obawiam się, że współczesna kultura pochłonie moje dzieci”. To dobrzy rodzice i oddani opiekunowie, którzy kochają swoje dzieci i młodzież, i pragną wejść w ich świat, nawiązać z nimi relacje i pokazać im, że kochają ich takimi, jakimi są. I często nie wiedzą, jak to zrobić.

To oczywiste, że chcemy chronić nasze dzieci przed negatywnymi wpływami i konsekwencjami kultury odrzucającej Boga. Kultura postmodernistyczna grozi podważeniem podstaw wiary, charakteru i moralności młodych chrześcijan. Jeśli jednak skupimy swe wysiłki tylko na zmianie zachowania młodzieży lub przeciwstawieniu się kulturze odrzucającej Boga, popełnimy błąd. Ważne i konieczne jest, aby rozumieć niszczące wpływy naszych czasów i aby młodzi ludzie podejmowali w życiu właściwe wybory. Lecz prawdziwym polem bitwy są serca współczesnej młodzieży.

Tak, chcemy, aby nasze dzieci dobrze żyły i dobrze postępowały. Lecz dopóki nie przekonamy ich, że kochamy ich takimi, jakimi są, będą nadal zmagały się z samotnością i poczuciem pustki. To może i slogan, ale prawdziwy: twoich dzieci nie obchodzi, ile wiesz, dopóki nie będą wiedzieć, jak bardzo cię obchodzą. Rodzice, wiem, że kochacie swoje dzieci. Liderzy młodzieżowi, ja wiem, że troszczycie się o młodych ludzi w grupach, które prowadzicie. Pastorzy i nauczyciele szkoły niedzielnej, ja wiem, że zależy wam na losie wyobcowanego pokolenia, i boli was serce, kiedy słyszycie o bezsensownych aktach bestialstwa, jakie miały miejsce w Pearl, Springfield i Littleton. Gdyby wam na nich nie zależało, nie wkładalibyście tak wiele wysiłku w poszukiwanie rozwiązania, o czym świadczy choćby fakt, że czytacie tę książkę.

Prawdziwym wyzwaniem jest znalezienie sposobu, aby wkroczyć do złożonego i nierzadko chaotycznego świata młodych ludzi i zbudować z nimi związki na głębokim, emocjonalnym poziomie, których nie będą mogły zniszczyć wpływy współczesnej kultury. Tego pragnę dla czworga moich dzieci i dziesiątek tysięcy młodych ludzi, którym służę każdego roku. Jestem pewien, że również ty tego pragniesz. I temu właśnie poświęcona jest ta książka.

Pierwszym krokiem jest nauczenie się, jak rozumieć zmagania, z jakimi borykają się nastoletni chłopcy i dziewczęta, i nauczyć się z nimi utożsamiać. Ostatnie akapity tego rozdziału skierują naszą uwagę w tę stronę.

Przedstawię teraz słowa, które, jak wierzę, są reprezentatywnym głosem pokolenia przełomu tysiącleci. Słowa te, wypowiedziane w imieniu wyobcowanego pokolenia, ukazują, czego pragną młodzi ludzie, nawet jeśli nie potrafią tego opisać. Zachęcam cię, abyś czytając te słowa, wsłuchał się w wołanie serca młodych ludzi, których znasz osobiście – twojego syna, córki lub młodego człowieka w grupie młodzieżowej, szkole niedzielnej lub sali wykładowej. Bardzo prawdopodobne jest, że młodzi ludzie, którzy są ci najbliżsi, podzielają to głębokie pragnienie, aby mieć z tobą bliższe relacje.

Odległe światy: perspektywa człowieka przełomu tysiącleci

Różnimy się od was. Żyjemy w innych światach i reprezentujemy inne pokolenia. Wszyscy prowadzimy życie pełne zajęć. I chociaż nie poświęcamy wiele czasu budowaniu relacji ze sobą, spędzamy go ze sobą wystarczająco dużo, abyśmy potrafili dostrzec, czego się naprawdę boicie. Boicie się, że nie będziemy mieli dobrych ocen w szkole. Z pewnością boicie się, że uprawiamy seks albo że wkrótce zaczniemy to robić, albo że presja rówieśników skłoni nas do sięgnięcia po narkotyki lub alkohol, albo przystąpimy do gangu. W pewnym sensie rozumiemy wasze obawy. I bardzo wyraźnie dostrzegamy, co tak usilnie staracie się nam zakomunikować: „Trzymajcie się z dala od problemów i uczcie się jak najlepiej”.

I wiecie co? Wszystko to wcale nas nie przeraża. Chcemy wręcz, abyście myśleli, że wiemy już bardzo dużo, jesteśmy pewni własnej tożsamości i wiemy, kim chcemy się stać. Chcemy, abyście byli z nas dumni, ale jednocześnie chcemy pozostać odrębnym pokoleniem, innym od was, ale ważnym dla was.

Wiem, że to może wydać się dziwne, ale nasz świat jest pełen dziwnych ludzi doświadczających dziwnych rzeczy w życiu. Przechodzimy przez dezorientujący okres w życiu, który według was jest tylko jednym z etapów, ale my boimy się, że się nie skończy. Naprawdę, w pewnym sensie boimy się nawet siebie samych. Tak samo jak wy, gdy wypełnia was strach, bo wydaje wam się, że już nas nie rozumiecie lub nie możecie nam zaufać, albo że nie będziemy już chcieli być częścią waszego życia.

Lecz w głębi serca pragniemy, abyście przejrzeli przez nasze maski i zobaczyli, jacy naprawdę jesteśmy – abyście nas docenili i zaufali nam. Chcemy odczuć, że łączy nas z wami więź, że jest dla nas miejsce w waszym świecie. Wiem, że czasami trudno dostrzec to w naszym życiu, pośród różnych dziwnych rzeczy, które robimy i mówimy. Lecz my chcemy jedynie pokazać, że czujemy się wyobcowani, nie wiedząc do końca, kim jesteśmy, i żyjemy w strachu, że nigdy się tego nie dowiemy.

Wiecie, co jest dziwne? Może wcale nie jesteśmy tacy inni, bo myślę, że wy również pragniecie poczuć tę więź. Myślę, że i my, i wy chcemy być sobie potrzebni. Tak naprawdę w głębi serca chcemy, abyście wkroczyli w nasz świat i pomogli nam zrozumieć, kim jesteśmy. To właśnie próbujemy powiedzieć, możliwe tylko, że mówimy to w dziwny sposób. To dlatego, że jesteśmy zagubieni w obliczu rzeczy, z jakimi się zmagamy.

Wydaje się, że przez cały czas mierzycie nas przy pomocy liczb, wyników i osiągnięć, które wciąż wydają się być poza naszym zasięgiem. Każdego dnia, wraz z dźwiękiem budzika, zakładamy swoje maski. Zakładamy na siebie ubranie, ozdoby i przymujemy postawy, które skrywają nasz strach. Często poświęcamy się sportom, rozrywce, nauce, chłopakom, dziewczynom lub jeszcze czemuś innemu, aby być sobą, odnaleźć siebie albo nawet zatracić się w czymś.

I wiecie co? Większość z nas nie potrafi siebie odnaleźć. To jest frustrujące i bolesne. Wielu z nas przepełnia gniew. Większość z nas nie wie nawet, dlaczego jesteśmy rozgniewani. Tak naprawdę większość z nas nawet nie uświadamia sobie, że nie mamy poczucia tożsamości. Mimo to głęboko wewnątrz czujemy ból płynący z wyobcowania i osamotnienia we własnym świecie, a pod powierzchnią nasz gniew osiąga stan wrzenia.

Nawet jeśli nie rozumiecie naszego gniewu, może będziecie w stanie pojąć, co czujemy. Bo chyba wiecie, co to znaczy pragnąć, aby ktoś pokochał was takimi, jakimi jesteście, miłością bezwarunkową. Myślę, że możecie utożsamić się z tym wewnętrznym bólem, jaki płynie z pragnienia, aby ktoś płakał z wami, gdy zostaniecie skrzywdzeni, lub trwał u waszego boku, gdy poniesiecie porażkę. Czy nie byłoby wspaniale usłyszeć słowa: „Jestem dumny z ciebie takiego, jakim jesteś”? Czy nie byłoby cudownie wiedzieć, że ludzie akceptują was, nawet jeśli wasze zachowanie nie zawsze jest doskonałe?

I jeszcze jedna rzecz, której bardzo pragniemy: chcemy, abyście spojrzeli poza nasze ubrania i muzykę, abyście wejrzeli poza nasze maski i zobaczyli nas takimi, jakimi jesteśmy – i żebyście pokochali to, co zobaczycie. Bo tak naprawdę tego właśnie poszukujemy, tylko nie wiemy, jak to znaleźć.

Rozdział 2Jak powstają dobre relacje?

Kiedy do pokoju piętnastoletniego Kena Meyersa wszedł jego tata, chłopak wiedział już, co usłyszy. Ten sam rytuał powtarzał się przynajmniej raz w tygodniu, czasami nawet dwa razy, z wyjątkiem wakacji.

– Myślałem, że masz zadanie do odrobienia – powiedział tata, ściągając słuchawki z uszu Kena. Ken zjeżył się wewnątrz. Kiedy ojciec zabierał mu rzeczy w ten sposób, czuł się jak małe dziecko.

Ken, który dotychczas leżał na łóżku i słuchał muzyki, usiadł wyprostowany:

– Mam zadanie domowe – odpowiedział, pokazując zeszyt, który trzymał w ręku – i właśnie je odrabiam. Wykonał już połowę ćwiczenia z gramatyki, rozrysowując strukturę zdania i określając części mowy.

– Wiesz, że skoncentrujesz się lepiej, jeśli ten hałas nie będzie rozsadzał ci mózgu – nalegał ojciec, wskazując na słuchawki.

– To nie jest hałas, tato. To muzyka – chrześcijańska muzyka. – Ken starał się odpowiadać ojcu z szacunkiem, ale nienawidził już tych kazań.

Ojciec położył dłonie na biodrach, przybierając pozę, w jakiej zazwyczaj wygłaszał swoje tyrady.

– Kenneth, musisz lepiej się uczyć i dlatego musisz się skoncentrować. Ja nigdy nie byłem w stanie odrabiać zadania przy grającym radio lub telewizorze. Tak nie można się skupić.

Ken czuł gniew wzbierający w jego wnętrzu. Może ty nie potrafiłeś się skoncentrować, tato, ale ja potrafię. Muzyka właśnie mnie odpręża i pomaga mi się skoncentrować. Czemu nie potrafisz zaakceptować, że ja uczę się inaczej niż ty?

– Musisz się bardziej przyłożyć, jeśli chcesz zdobyć średnią, która pozwoli ci dostać się na uniwersytet stanowy.

Próbowałem ci już powiedzieć, że nie idę na uniwersytet stanowy, tato. Ken spierał się z ojcem w milczeniu, zaciskając wargi. Tak naprawdę to nawet nie chcę iść na studia zaraz po liceum. Gdybyś mnie czasami wysłuchał, może zrozumiałbyś, co dzieje się w moim życiu. Ale ty myślisz tylko o moich ocenach.

Zanim Ken zdążył zaprotestować, jego tata wziął odtwarzacz CD i pudełko z płytami stojące na stoliku przy łóżku.

– Odłożymy to na bok, dopóki nie skończysz nauki, dobrze? Po czym wyszedł z pokoju, zamykając za sobą drzwi.

Ken był tak wściekły, że prawie płakał. Nawet jeśli jego rodzice nie prawili mu kazań o ocenach, jakie otrzymuje, zawsze mieli coś do powiedzenia o tym, jak się ubiera, jaką ma fryzurę lub z kim się spotyka. A kiedy chciał pokazać im najnowszy kompakt z muzyką chrześcijańską, nie byli zainteresowani. Ken nie wiedział już, co sprawiało mu większy ból: fakt, iż nie czuł się akceptowany przez rodziców, czy ich zupełny brak zainteresowania dla rzeczy, które go pasjonowały. A fakt, że ojciec zabrał mu jego płyty, sprawił, że poczuł się jak w więzieniu.

Ken padł na łóżko krótko przed dziesiątą wieczorem. Położył się spać, mimo iż nie dokończył zadania. Wieczorne starcie z ojcem pozbawiło go wszelkiej motywacji, jaka mu jeszcze została.

Leżąc w ciemności, Ken modlił się cicho. Boże, dlaczego rodzice tak bardzo ze mną walczą? Dlaczego już im na mnie nie zależy? Wiem, że robię różne rzeczy, które ich irytują. Ale wydaje się, że oni nienawidzą wszystkiego, co się ze mną wiąże. To tak, jakby już mieli dosyć bycia moimi rodzicami i tylko czekają, aż dorosnę i się wyprowadzę. Boże, co ja mam robić?13

Doświadczenia Kena są dobrym przykładem emocjonalnego bólu, jakiego doświadcza wielu młodych ludzi należących do wyobcowanego pokolenia. To bardzo częsta sytuacja: młody człowiek z trudem znajduje drogę wśród licznych zmagań charakterystycznych dla tego okresu życia. Lecz czasami dorośli, których pomocy najbardziej potrzebuje, odsuwają się od niego. A to tylko sprawia, że ból staje się jeszcze silniejszy.

Reguły nie budują więzi

Kiedy dzieci wkraczają w okres dojrzewania, czasami wydaje się, że nastąpiła w nich jakaś obłędna przemiana. Pod wieloma względami wygląda to tak, jakby piękny motyl przepoczwarzył się w okropną gąsienicę. Niemal z dnia na dzień te urocze, anielskie, rozkoszne, małe dzieci, z którymi spędzanie czasu było czystą przyjemnością, zamieniają się w nieobliczalne, kapryśne i nieposłuszne nastolatki. W jednym momencie wydają się szczęśliwe, a chwilę później rzucają wszystko lub odchodzą gdzieś ciężkim krokiem, milczące i naburmuszone. Niegdyś doskonałe dzieci, stają się roztargnione, nieodpowiedzialne, impulsywne, przekorne, bezczelne i zagubione – czasami wszystko w ciągu jednego dnia!

Wielu młodych ludzi, jak Ken Meyers, to dobre dzieci, których priorytety dotyczące nauki, pracy, pieniędzy, planowania czasu itp. wydają się postawione na głowie – a przynajmniej nie są zgodne z priorytetami, jakie wyznaczają im rodzice. Młodzi ludzie nie są już tak posłuszni i łatwi do kierowania, jakimi byli w dzieciństwie. Czasami martwimy się, że wkrótce zupełnie stracimy nad nimi kontrolę.

Jak więc dorośli reagują wobec dorastających nastolatków? Wielu dorosłych, tak jak ojciec Kena, ze szczerym, ale błędnym pragnieniem pomocy zakłada, że najlepszą odpowiedzią na rozterki i zmagania nastolatków jest narzucenie im większych ograniczeń. Wytyczamy zatem nowe reguły, zaciskamy cugle i wydajemy polecenia. Uważamy, że naszym głównym obowiązkiem jest naprawić problem, zmienić niewłaściwe zachowanie, egzekwować przestrzeganie reguł lub naprawić powstałe zło. Lecz, jak ilustruje to historia Kena, często szczere wysiłki rodziców i innych troskliwych dorosłych wtrącają młodych ludzi w jeszcze większe poczucie osamotnienia i wyobcowania.

– Ale Josh – mogą zaprotestować rodzice i przywódcy Kościołów – Biblia przedstawia bardzo jasne reguły postępowania. Chcemy, aby dzieci budowały swoją tożsamość i czuły się z nami związane, ale muszą się także nauczyć posłuszeństwa i odpowiedzialności.

Zgadzam się, że musimy udzielać młodym ludziom wyraźnych wskazówek i pociągać ich do odpowiedzialności za ich zachowanie, nawet jeśli czują się zagubieni i wyobcowani. Wierzę także, że powinniśmy przestrzegać określonych zasad, nawet jeśli młodzi uważają, że mają prawo tworzyć własne zasady. Lecz rodzi się ważne pytanie: jak możemy zapewnić młodym ludziom właściwe wskazówki i zasady, skłaniając ich jednocześnie do wycofania się z relacji z nami i zatracania się we współczesnej kulturze?

Odpowiedź na to pytanie kryje się w sposobie, w jaki zasady te są przedstawiane. Od wielu lat staram się przekonać rodziców i opiekunów młodzieży, aby prezentowali zasady w związkach opartych na miłości. Mam głębokie przekonanie, wynikające z nauczania Pisma Świętego, własnych badań i doświadczeń w pracy z młodzieżą, że nie sposób trafić do młodych ludzi poprzez zasady i reguły. Jedynym sposobem jest budowanie relacji z nimi. Oto dwa wzory, którymi często ilustruję tę różnicę:

Jeśli młodzi ludzie uznają, że bardziej zależy ci na zasadach niż na nich, będą odczuwać pokusę, aby się tym zasadom przeciwstawić. Lecz jeśli będą wiedzieć, że są dla ciebie ważniejsi niż zasady – że kochasz ich bez względu na to, co robią lub czego nie robią – będą bardziej skłonni do przestrzegania zasad, jakie im przedstawiasz.

Zauważ, jak ważne było dla Boga zbudowanie relacji, kiedy dał ludziom Prawo w postaci Dziesięciu Przykazań. Przemawiając w Bożym imieniu, Mojżesz powiedział: „A teraz, Izraelu, czego żąda od ciebie Pan, Bóg twój? Tylko tego, byś się bał Pana, Boga swojego, chodził wszystkimi Jego drogami, miłował Go, służył Panu, Bogu twemu, z całego swojego serca i z całej swej duszy, strzegł poleceń Pana i Jego Praw, które ja ci podaję dzisiaj dla twego dobra” (Księga Powtórzonego Prawa 10,12–13, podkreślenie autora). Choć Izrael czasami buntował się, Bóg zawsze traktował go jak kochający Ojciec, robiąc wszystko „dla jego dobra”. Bóg dał Izraelitom Dziesięć Przykazań, aby zapewnić im bezpieczeństwo i błogosławieństwo, a nie nałożyć na nich ciężar. Prawo było Bożym przedsięwzięciem, wypływającym z miłości, aby chronić i prowadzić Jego lud.

Wielu dorosłych wierzy, że ustanawiają zasady i reguły dla swoich dzieci „dla ich dobra”. Lecz często brakuje im właśnie zrozumienia, na czym w istocie polega budowanie dobrych relacji. Nie wystarczy powiedzieć młodemu człowiekowi: „robię to dla twojego dobra”, jeśli jednocześnie rzadko okazujemy mu bezwarunkową miłość – spędzając z nim czas, poświęcając uwagę i okazując wiele troski. Reguły bez międzyludzkich kontaktów prowadzą do wyobcowania, co z kolei prowadzi do rebelii. Lecz reguły, którym towarzyszą relacje pełne miłości, zazwyczaj prowadzą do pozytywnej reakcji.

Istota szara i bliskie związki

W ciągu ostatnich kilku lat naukowcy z Narodowego Instytutu Zdrowia Psychicznego (National Institute of Mental Health) w Bethesda, w stanie Maryland, obserwowali aktywność mózgów blisko tysiąca zdrowych dzieci w wieku od trzech do osiemnastu lat. Ich odkrycia niemal całkowicie obaliły wcześniejsze poglądy, że ludzki mózg jest w pełni ukształtowany, zanim dziecko wkroczy w wiek dojrzewania. Badania medyczne pokazują, że:

„Jeszcze dekadę temu neurolodzy wierzyli, że miliardy neuronów w mózgu nastoletniego dziecka są tak samo rozwinięte jak w mózgu dorosłego człowieka. Lecz, jak się okazało, obwody neuronowe większości ludzi osiągają swą pełną sprawność dopiero w wieku dwudziestu lub dwudziestu kilku lat”14.

Innymi słowy, kiedy ciało młodego człowieka osiąga dojrzałość, jego mózg wciąż jeszcze dojrzewa.

To tłumaczy częste emocjonalne i niezrozumiałe zachowania większości nastolatków, jakby stawali się innymi ludźmi. W jednej chwili piętnastoletni chłopiec może być czuły i przytulać się do mamy, a za chwilę traktować ją ozięble, jakby nastała arktyczna zima. Trzynastoletnia dziewczynka może w jednej chwili śmiać się radośnie, rozmawiając ze swoim liderem młodzieżowym, a za chwilę krzyczeć na niego w gniewie. Wielu lekarzy i specjalistów uważa obecnie, że powszechne wśród nastolatków silne wahania nastroju są rezultatem tego, iż dwa różne obszary mózgu młodego człowieka rozwijają się z różną szybkością.

Te dwa obszary to układ limbiczny, głęboko wewnątrz mózgu, oraz kora przedczołowa, znajdująca się tuż za kością czoła czaszki. Według współczesnych neurologów:

„W okresie adolescencji układ limbiczny jest w stanie niezwykle silnego i szybkiego rozwoju. Jest to obszar mózgu, w którym generowane są proste emocje, takie jak strach i gniew. Jednocześnie rozwój kory przedczołowej mózgu następuje wolniej i z mniejszą intensywnością. Kora przedczołowa odpowiedzialna jest za podejmowanie decyzji i dokonywanie osądów o charakterze moralnym.

Badacze wykorzystali funkcjonalny rezonans magnetyczny, technologię, która pozwala obrazować aktywność mózgu w odstępach trzech sekund, ukazując, które obszary są wykorzystywane podczas przetwarzania informacji. Naukowcy odkryli, że gdy dorosły człowiek widzi obraz wyrażający strach, w jego mózgu uaktywniają się zarówno układ limbiczny, jak i kora przedczołowa. Lecz u nastolatków kora przedczołowa, w porównaniu z aktywnością układu limbicznego, wydawała się niemal nieaktywna.

To ważne, ponieważ kora przedczołowa pełni w mózgu rolę swoistego sygnału drogowego, nadzorując pracę innych obszarów mózgu, łącznie z układem limbicznym. »Kora przedczołowa«, mówi Karl Pribram, dyrektor Centrum Badań nad Mózgiem (Center for Brain Research and Informational Science) na Uniwersytecie Radford w stanie Wirginia, »jest odpowiedzialna za funkcje wykonawcze«. Obejmuje to zdolność mózgu do opracowywania informacji o niejednoznacznym znaczeniu i podejmowania decyzji, koordynowanie sygnałów w różnych obszarach mózgu oraz tłumienie lub podtrzymywanie emocji wytworzonych w układzie limbicznym. I tak u osoby młodej podsłuchana obelga może wzbudzać silny gniew, zanim kora przedczołowa nie zorientuje się, że uwaga ta skierowana była do innej osoby i nie nakaże układowi limbicznemu uspokoić się. Jak twierdzi Karl Pribram, »Kora jest kolebką cywilizacji«”15.

W mózgu nastoletniej osoby kora przedczołowa nie jest jeszcze w pełni wykształcona, dlatego ogranicza to jej zdolność do podejmowania rozsądnych decyzji, szczególnie jeśli znajduje się pod silnym wpływem emocji. Lepiej rozwinięty i wysoce aktywny układ limbiczny przypomina autostradę wypełnioną pędzącymi pojazdami. Słabiej rozwinięta kora przedczołowa przypomina światła drogowe, które nie zawsze funkcjonują poprawnie. Czasami zmieniają się od razu z zielonego na czerwone, pomijając żółte. Czasami na wszystkich sygnalizatorach świeci się zielone, wywołując prawdziwe pandemonium. Badacze podejrzewają, że nierównowaga między tymi dwoma systemami przeszkadza nastolatkom w jednoczesnej analizie wielu różnych koncepcji i utrudnia bezpośredni dostęp do najważniejszych wspomnień i myśli, niezbędnych w podejmowaniu dobrych decyzji i panowaniu nad gwałtownymi emocjami16.

Wyobraź sobie młodych ludzi, których układ limbiczny pędzi z najwyższą prędkością, gotów do natychmiastowej reakcji na każdą rzecz, która może im zagrozić, jak nieporozumienia z rodzicami dotyczące ubioru, przyjaciół lub muzyki. Ponieważ ich kora przedczołowa jest już przeciążona, mózgi nastolatków czasami po prostu nie mają „mocy przerobowej”, aby uporządkować wszystkie myśli i zawsze podejmować mądre decyzje. Nic dziwnego, że młodzi ludzie często czują się zagubieni i wyobcowani, podczas gdy dla dorosłych wszystko jest zrozumiałe i oczywiste. Oni nie mają jeszcze w pełni rozwiniętego mózgu!

Nie sugeruję wcale, że młodzi ludzie są jedynie obleczonymi w skórę zwojami komórek nerwowych, niezdolnymi do wyborów moralnych i posłuszeństwa dorosłym i Bogu. Są ludźmi i muszą być odpowiedzialni za swe decyzje. Lecz rozumiejąc proces rozwoju ludzkiego mózgu, możemy lepiej zrozumieć, dlaczego młodzi ludzie są skłonni dokonywać złych wyborów, które według nich, w danej chwili, wydają się mieć wiele sensu. Wiedza ta pozwala nam lepiej pomagać im w trudnym poruszaniu się przez burzliwe lata dorastania.

Jak wychowanie zmienia naturę

Około trzy tysiące lat temu król Salomon napisał: „Wdrażaj chłopca w prawidła jego drogi, a nie zejdzie z niej i w starości” (Księga Przysłów 22,6). Dzisiaj nowoczesne technologie potwierdzają ostatecznie zasadność tej biblijnej zasady i obietnicy. Droga, w jaką „wdrażamy” nasze dzieci, jest nawet bardziej związana z ich zachowaniem niż początkowo myśleliśmy.

Zobaczmy, co Bruce Perr i John Marcellus napisali w publikacji Colleagues for Children (Towarzysze dla dzieci):

„Mózg jest bardzo plastyczny, co znaczy, że jest w stanie zmieniać się w reakcji na doświadczenia, szczególnie powtarzające się doświadczenia o określonym wzorze. Co więcej, mózg jest najbardziej plastyczny we wczesnym dzieciństwie”17.

Zgodnie z treścią tego artykułu, badacze odkryli, że wychowanie dziecka – sposób, w jaki jest „wdrażane” – programuje jego mózg. Innymi słowy, środowisko bogate w zdrowe i ciepłe związki ma znaczący wpływ na rozwój umysłowy i wzorce zachowania dziecka.