Trauma. Jak ją pokonać i zacząć naprawdę żyć - Thiel Aylin - ebook + audiobook

Trauma. Jak ją pokonać i zacząć naprawdę żyć ebook

Thiel Aylin

0,0
14,99 zł

Ten tytuł znajduje się w Katalogu Klubowym.

DO 50% TANIEJ: JUŻ OD 7,59 ZŁ!
Aktywuj abonament i zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego, aby zamówić dowolny tytuł z Katalogu Klubowego nawet za pół ceny.


Dowiedz się więcej.
Opis

CZY MOŻNA ŻYĆ DOBRZE, NAWET JEŚLI PRZESZŁOŚĆ JEST BOLESNA?

Na zewnątrz wszystko się zgadza. Praca, rodzina, obowiązki. A jednak w środku coś nie daje spokoju: napięcie, lęk, poczucie pustki, powtarzające się trudne relacje. Jakbyś wciąż wracała/wracał do tych samych schematów – mimo wysiłku i dobrych chęci.

Ta książka zaczyna się tam, gdzie kończy się zwykłe „radzenie sobie”.

Dr Aylin Thiel, doświadczona psychoterapeutka i specjalistka terapii traumy, z ogromną empatią i spokojem pokazuje, jak nierozpoznane doświadczenia z przeszłości – emocjonalne zranienia, zaniedbanie, przemoc czy toksyczne relacje rodzinne – wpływają na nasze ciało, emocje i wybory. I co najważniejsze: jak można ten wpływ stopniowo osłabić.

Autorka tłumaczy, czym jest trauma, jak działa układ nerwowy i dlaczego czasem reagujemy za mocno albo wcale. Daje konkretne, terapeutycznie sprawdzone wskazówki, które pomagają regulować emocje, odzyskiwać kontakt z ciałem i budować zdrowsze relacje – z innymi i z samą/samym sobą.

Bo szczęśliwe życie jest możliwe. Także po traumie.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 465

Rok wydania: 2026

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Tytuł oryginału: Trauma endlich überwinden

Copyright © Ullstein Buchverlage GmbH, Berlin.

First published in 2025 by Allegria Verlag

All rights reserved

Copyright for the Polish edition © 2026 by Grupa Wydawnicza FILIA

Wszelkie prawa zastrzeżone

Żaden z fragmentów tej książki nie może być publikowany

w jakiejkolwiek formie bez wcześniejszej pisemnej zgody

Wydawcy. Dotyczy to także fotokopii i mikrofilmów oraz

rozpowszechniania za pośrednictwem nośników elektronicznych.

Wydanie I, Poznań 2026

Projekt okładki: © FinePic®, Munich

Redakcja: Paulina Jeske-Choińska

Korekta: Agnieszka Czapczyk, Lidia Kozłowska

Wydawczyni: Małgorzata Ochab

PR i Marketing: Karolina Czwojdzińska

ISBN: 978-83-8441-319-7

Grupa Wydawnicza Filia sp. z o.o.

ul. Kleeberga 2

61-615 Poznań

wydawnictwofilia.pl

[email protected]

Seria: FILIA NA FAKTACH

Każdemu, kto często czuje się niezauważony. Dedykuję Wam – noszącym w sobie ból, którego nikt nie widzi. Dedykuję tym, których siły nigdy nie doceniano, chociaż dzień w dzień dźwigali niewyobrażalne brzemię. Wam – którzy czuliście się mali, niewidzialni albo niewystarczający, bo nikt Wam nie pokazał, ile jesteście warci.

Ta książka jest dla Ciebie. Niech będzie światłem na Twojej drodze, cichym towarzyszem, który pomoże Ci dostrzec siebie – dostrzec całą Twoją wartość, siłę i Twoje piękno.

Jesteś wspaniałą i ważną osobą.

Przedmowa

Zapraszam w podróż pomyślaną specjalnie dla was – którzy być może od dawna pozostajecie sami ze swoim bólem. Świadomość, jak bardzo wasze życie naznaczone jest traumą, może się zdawać nieskończonym wyzwaniem, przypominać labirynt, w którym każda droga kończy się ślepym zaułkiem. Widzę wasz ból. Widzę głęboką rozpacz i paraliżujące was wyczerpanie związane z tym niestrudzonym poszukiwaniem uleczenia… i z uczuciem, że wciąż stoicie w miejscu, a może wręcz się cofacie, raz po raz wpadacie na nowo w objęcia traumy, którą tak ciężko jest przezwyciężyć.

Może dręczy was poczucie, że nikt nie słyszy tej cichej podróży i nikt nie pojmuje naprawdę głębi waszego cierpienia. Wiem, jakie to uczucie, te wszystkie chwile, gdy jesteście sam na sam ze swoimi myślami, z niepewnością, czy ten ból się kiedyś skończy. Wiem to, bo sama to przeżyłam. Sama odczułam tę pustkę i brak nadziei, sama często czułam się zagubiona, gdy szukałam odpowiedzi i nie mogłam ich znaleźć. Ja też wiem, jakie to trudne, uspokoić chaos w sobie i odczuć w pełni piękno życia.

Wszystko to przywiodło mnie do szukania jako psycholożka i terapeutka traumy odpowiedzi, które nie tylko obiecują uzdrowienie, ale je umożliwiają. Podczas moich badań w Instytucie Badań nad Mózgiem im. Maxa Plancka oraz pracy w dziedzinie psychosomatyki w Klinice Uniwersyteckiej we Frankfurcie nauczyłam się, że uzdrowienie wymaga o wiele więcej niż banalnych słów. Wymaga ono zrozumienia procesów, które trauma wyzwala w ciele i duchu, a także traktowania z dogłębną uważnością ran, które często przez długi czas ukrywamy.

Ta książka podsumowuje najważniejsze odkrycia moich wieloletnich doświadczeń w pracy nad terapią traumy – stanowi też pewną instrukcję. Instrukcję, która bierze was za rękę i z czułością pokazuje, jak osiągnąć uzdrowienie. Może dotąd długo szukaliście czegoś takiego i marzyliście o jasnej drodze, która wyprowadzi was z bólu i krok po kroku pokaże, jak wrócić do żywych. W tej książce nie znajdziecie nadziei bez pokrycia, lecz konkretne kroki, które możecie wykonać, by faktycznie uleczyć swoje rany.

Moja książka ma wam dać poczucie, którego tak często brakuje: poczucie, że ktoś was dostrzegł i przyjął z całym dobrodziejstwem inwentarza. Jesteście tu mile widziani z całą różnorodnością waszych emocji i doświadczeń – bez konieczności udowadniania czegokolwiek. I znajdziecie tutaj odwagę, by zburzyć mury, które niegdyś was chroniły, a następnie otworzyć się na radość i na życie, na które zasługujecie.

Przejdźmy tę drogę razem, krok po kroku. Otwórzcie serca na możliwości, na miłość, radość i bliskość. Prawdziwe uzdrowienie zaczyna się bowiem wtedy, gdy odważymy się spojrzeć w głąb samych siebie. Ruszę w tę podróż z wami.

Z wyrazami miłości i bliskości

Wasza Aylin

Uwagi wstępne pod rozwagę

Trauma to temat, który często budzi silne emocje. To nic złego, jeśli zauważycie, że pewne treści mocno was poruszają – to pokazuje, że łączycie się z czymś znaczącym.

Jeśli jednak treści staną się zbyt trudne, zróbcie sobie przerwę. Na stronie 556 znajdziecie trzy proste ćwiczenia, które pomogą wam się ustabilizować i wrócić do równowagi. Są one kotwicami, które dadzą wam niezbędne oparcie.

Czasem pomaga czytanie w miejscu, które daje poczucie bezpieczeństwa – w ulubionej przestrzeni albo obok zaufanej osoby, może z filiżanką gorącej herbaty. Okażcie sobie czułość i cierpliwość.

W mojej książce naprzemiennie z określeniami „osoby cierpiące na traumę”, „osoby z doświadczeniem traumy” używam słów „chorzy” oraz „pacjenci”. Przy tym stanowczo nie zamierzam redukować nikogo do jego doświadczeń ani dawać poczucia, że sytuacji nie da się zmienić. Historia każdego człowieka jest jednostkowa, a ja mam głębokie przekonanie, że da się wprowadzić zmianę i uzdrowić swoje rany. Wyrażenie to ma na celu wprowadzenie płynności w lekturze, redukcję synonimów i ułatwienie zrozumienia tekstu.

Mały notatnik może się okazać dla was przydatnym towarzyszem podróży. Da wam bowiem bezpieczną przestrzeń do przelania na papier przemyśleń, uczuć i momentów oświecenia – wszystkich tych małych i dużych rozważań, które obudzą się w was po drodze. Może stanowić też miejsce dokumentowania postępów i ćwiczeń. Ilekroć podczas lektury natkniecie się na odkrycie albo znajdziecie ćwiczenie, które coś w was poruszy, zatrzymajcie się. Dajcie sobie czas, by rozpisać, co was poruszyło, jakie działania podejmujecie i jakie macie przemyślenia. Tekst nie musi być perfekcyjny. Każde słowo, które utrwalicie na papierze, stanowi znak oddania samemu sobie. Ważne jest, żebyście zdobyli się na ten pierwszy krok. Notesik pomoże wam przekuć te doświadczenia w codzienność i odwoływać się do swojej wewnętrznej siły. Może się stać czułym towarzyszem, który będzie wam przypominać o waszej mocy i pokazywać, jak daleko już zaszliście.

Moja książka zaprasza was do odkrycia drogi ku uzdrowieniu traumy. Oferuje perspektywy, wsparcie i praktyczne ćwiczenia – ale przy tym nie zastąpi terapii pod okiem profesjonalisty.

W tym miejscu życzę wam dużo radości z odkryć, lektury, testów. Ta książka to bezpieczna przestrzeń, w której możecie znaleźć nową perspektywę, praktykę i kolejne kroki na waszej drodze, wykonywane całkowicie we własnym tempie. Bądźcie ciekawi siebie samych, miejcie dla siebie czułość i cierpliwość.

Cieszę się, że mogę was powitać w tej podróży.

Wstęp

Trauma pozostawia ślady. Odbija się na myślach, uczuciach i zachowaniach, kształtuje też to, jak postrzegamy samych siebie, jak się obchodzimy z innymi, jak funkcjonujemy w codzienności. Ślady te mogą być w nas głęboko skryte, a mimo to wpływać na nas na co dzień. Każą wątpić, odbierają siły, czasem zdają się blokować drogę do pełnowartościowego życia.

Być może w trakcie lektury zauważycie, że niektóre tematy czy przemyślenia się powtarzają – czasem w innej formie albo z nowej perspektywy. To celowy zabieg. Trauma stanowi złożone zjawisko, przypominające w budowie warstwy cebuli. Podobnie uzdrowienie to proces, który często polega na powolnym obieraniu kolejnych warstw, pogłębianiu zrozumienia i leczeniu ran krok po kroku. Jednorazowe wysłuchanie czy zrozumienie nie powoduje uzdrowienia – ten proces wymaga ostrożnego powracania do przeszłości, powtarzania kroków i ich analizowania.

Być może podczas lektury zauważycie, że jakiś temat pojawił się już wcześniej – i spojrzycie na niego w nowym świetle. Na tym właśnie polega proces uzdrawiania. Powtarzanie pewnych kwestii pomaga w zintegrowaniu i lepszym zrozumieniu poznanych pojęć. Powtarzanie pozwala poczuć się pewniej na tej nowej drodze. Każdy krok, każde wysłuchanie ważnych informacji, każda refleksja na ich temat to wartościowy element tejże drogi. W ten sposób niniejsza książka pokaże wam, że uzdrowienie nie stanowi procesu linearnego, lecz stopniowe docieranie do rozmaitych pokładów naszego doświadczenia.

Trauma dotyka nie tylko naszego ciała i ducha – obejmuje nas w całości. Lecz tak, jak ból umie się w nas zagnieździć, tak możemy się też uleczyć. Uzdrowienie oznacza uśmierzenie bólu zamiast pławienia się w nim. Oznacza także stopniowy powrót do witalności, radości i wewnętrznego spokoju.

Możecie niekiedy czuć, że wciąż wpadacie na niewidzialną ścianę. Zastanawiacie się, dlaczego tak trudno wam budować zaufanie do innych, dlaczego stale krytykujecie samych siebie albo dlaczego związki obciążają was zamiast uskrzydlać. Być może czujecie w sobie pustkę, której nie umiecie zapełnić mimo wszelkich starań. Podobne spostrzeżenia często sięgają korzeniami bardzo głęboko w przeszłość i w to, jak nieświadomie wpływa ona na teraźniejsze życie. Właśnie o tym mowa w niniejszej książce: o zrozumieniu i uzdrowieniu owych korzeni.

Na dobry początek rozprawmy się z pewnym powszechnym mitem: traumę nie zawsze wywołuje pojedyncze, konkretne doświadczenie. Głębokie ślady w psychice pozostawiają także powtarzające się zranienia – zaniedbanie emocjonalne, odrzucenia albo manipulacja psychologiczna ze strony opiekuna. Dziecko dorastające w niestabilnym środowisku uczy się często ignorowania własnych potrzeb, aby uniknąć konfliktów. To w dorosłym życiu odzywa się w postaci problemów w związkach, dysregulacji emocjonalnej lub głębokiego poczucia bycia osobą bezwartościową.

Mimo tych dalekosiężnych skutków do dziś nie opracowano jednoznacznych kryteriów diagnostycznych traumy rozwojowej, a osoby nią dotknięte nie otrzymują diagnozy traumy, a co za tym idzie: nie mają dostępu do właściwej terapii. Z czego to wynika? Co stanowi trudność w nazywaniu i definiowaniu tego problemu? Spójrzmy na obecny system diagnostyczny, by lepiej zrozumieć istniejące luki.

Trauma rozwojowa: diagnoza, która (jak dotąd) nie jest oficjalną diagnozą

Trauma, czyli uraz psychiczny, to pojęcie, które kojarzy się często z jasno sprecyzowanymi doświadczeniami granicznymi, takimi jak wypadki, klęski żywiołowe albo bycie ofiarą przestępstwa z użyciem przemocy. Zespół stresu pourazowego (PTSD, od angielskiego określenia post-traumatic stress disorder) jest określeniem opisującym właśnie taką reakcję na konkretną, jednorazową traumę. Od roku 2022 istnieje też diagnoza złożonego zespołu stresu pourazowego (complex PTSD, c-PTSD)*, który powstaje wskutek długotrwałego ekstremalnego zagrożenia w rodzaju wojny, tortur bądź przemocy domowej.

Lecz pomiędzy tymi dwoma jasno zdefiniowanymi zaburzeniami można znaleźć lukę diagnostyczną: trauma rozwojowa, która powstaje wskutek urazów psychicznych we wczesnym dzieciństwie, często subtelnych, ale długotrwałych, do dziś nie doczekała się statusu oficjalnej diagnozy.

Kryteria diagnostyczne PTSD oraz c-PTSD obejmują uraz lub urazy psychiczne (jednorazowe lub powtarzające się) sklasyfikowane jednoznacznie jako „wyjątkowo zagrażające lub katastroficzne”. PTSD powstaje wskutek pojedynczego przeżycia, c-PTSD jako skutek powtarzającego się doświadczenia przemocy lub wykorzystania. Trauma rozwojowa nie pasuje do żadnych z tych ram, ponieważ często jest konsekwencją nie pojedynczego wydarzenia o charakterze katastroficznym, lecz wieloletnich, nawarstwiających się urazów, takich jak zaniedbanie, odrzucenie bądź manipulacja psychiczna ze strony opiekuna.

Chociaż trauma rozwojowa nie ma ujednoliconej diagnozy, jej skutki bywają równie dalekosiężne jak w przypadku PTSD bądź c-PTSD**. Gdy jasno zdefiniowaną traumę można przepracowywać podczas terapii celowanej, trauma rozwojowa pozostaje często zjawiskiem rozmytym. Jako że osoby cierpiące na traumę rozwojową nierzadko nie znają innego życia, nie rozpoznają swojej kondycji jako traumy. Zamiast tego odczuwają jej skutki: niepewność, lęk, problemy w związkach, dysregulację emocjonalną, zaburzenia tożsamości i dogłębne poczucie bezwartościowości.

Jednakże bez poprawnej diagnozy osoby cierpiące na traumę nie mają dostępu do celowanej pomocy terapeutycznej***. Wielu takich pacjentów otrzymuje fałszywą diagnozę w rodzaju depresji, zaburzeń lękowych czy zaburzeń psychosomatycznych, bez rozpoznania przyczyny w postaci traumy – a zatem i jej leczenia. W ten sposób same urazy pozostają często nieprzepracowane, a kolejne terapie nie spełniają oczekiwań pacjenta.

Bez oficjalnej diagnozy trauma rozwojowa pozostaje niewidocznym schorzeniem. Nie jest ono też traktowane poważnie, jako że nie pasuje do klasycznych kryteriów traumy. Nie oznacza to jednak, że trauma rozwojowa sieje mniejsze spustoszenie. Wręcz przeciwnie: długotrwałe obciążenie sięgające układu nerwowego i samopostrzegania dodatkowo utrudnia odnalezienie uzdrowienia.

Kiedy w niniejszej książce piszę o cierpiących na traumę (chorych, pacjentach itd.), chodzi mi przede wszystkim o osoby dotknięte traumą rozwojową. Ten rodzaj traumy ma tak dogłębne skutki, że pod wieloma względami pokrywają się one ze skutkami PTSD oraz c-POSTD. Trauma rozwojowa wpływa na nasze myśli, uczucia i zachowania, ale też na zdrowie fizyczne i zdolność do radzenia sobie z codziennością.

Ta książka to nie tylko podręcznik teorii – w równym stopniu jest to zeszyt ćwiczeń. Zaprasza on was do działania: do snucia refleksji, odczuwania, wcielania w życie tego, co przeczytaliście. Proces uzdrowienia wymaga świadomego przeżywania, przetwarzania i czułego osadzania się na nowej drodze. Uzdrowienie to nie tylko rozwiązanie problemów, ale też odkrycie na nowo własnej witalności, dopuszczenie do siebie radości i odnalezienie oparcia w sobie samym. Tą książką chciałabym wam pomóc w przebyciu tej podróży – w waszym tempie, z waszymi silnymi stronami i waszym bólem. Na końcu bowiem czeka coś bardzo wartościowego: życie pozbawione ciężaru przeszłości. Życie, które będzie należeć do was.

Dlatego tutaj znajdziecie nie tylko pytania do przemyślenia, ale też liczne ćwiczenia i inspiracje, które będą wam towarzyszyć w tej drodze na każdym kroku. Zachęcam, byście faktycznie wykonywali ćwiczenia i korzystali z pytań do szczerej refleksji. To wymaga poświęcenia czasu.

W rozdziale pierwszym przedstawię wam studium przypadku pokazujące, jak trauma może się przejawiać w różnych dziedzinach życia. Rozdział drugi zachęca was do refleksji i pomaga w zrozumieniu waszych urazów – co jest warunkiem podstawowym, by się uzdrowić. Od trzeciego rozdziału zagłębimy się w temat uzdrowienia traumy. Przemierzycie tę podróż z pomocą ćwiczeń praktycznych i wartościowych inspiracji.

Nie jesteście sami. Będę wam dyskretnie towarzyszyć w tej drodze, dawać wskazówki i inspiracje pomagające odnaleźć własną ścieżkę uzdrowienia. Droga do zdrowia nie musi być idealna – ważne, żeby postawić pierwszy krok.

Zacznijmy więc.

*Kryteria diagnostyczne c-PTSD zostały wprowadzone w sporządzonej przez Światową Organizację Zdrowia Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD-11, której przetłumaczenie na język polski i wdrożenie w Polsce ma potrwać do roku 2027 (przyp. tłum.).

***B.A. van der Kolk, Entwicklungstrauma-Störung. Auf dem Weg zu einer sinnvollen Diagnostik für chronisch traumatisierte Kinder, „Praxis der Kinderpsychologie und Kinderpsychiatrie” 58(8)/2009, s. 572–586.

***L. Krakau, M. Ernst, M. Hautzinger, M.E. Beutel, M. Leuzinger-Bohleber, Childhood trauma and differential response to long-term psychoanalytic versus cognitive-behavioural therapy for chronic depression in adults, „Journal of Psychiatry and Neuroscience” 49(1)/2024.

Rozdział 1Trauma rozwojowa w życiu codziennym: historia bólu i siły przetrwania

Dla osób dotkniętych traumą rozwojową świat wygląda jak puzzle, do których nie pasują. Brak im pewności siebie, a także poczucia bezpieczeństwa i własnej wartości – to efekt boleśnie niespełnionych oczekiwań z dzieciństwa.

Właśnie tak często wygląda smutna rzeczywistość takich osób: tam, gdzie najbardziej potrzebne były miłość, bezpieczeństwo i komfort, panowały niepewność i odrzucenie. Zamiast stabilności była nieprzewidywalność, zamiast troski emocjonalny chłód, zamiast bezpieczeństwa – dystans lub napastliwość.

Wiele osób cierpiących na traumę po dziś dzień odczuwa tego skutki – a często nawet ich nie zauważa. Ich życiem rządzą strach przed przywiązaniem, trudności w samoregulacji emocjonalnej, dogłębne poczucie niedopasowania. Takie osoby łączy ból, który często znoszą w ciszy i samotności. Wydaje się z pozoru, że ich życie toczy się dalej – ale wewnątrz utknęły w pętli swoich urazów, których nigdy nie zaleczyły.

Ten rozdział pokazuje realia życia osób dotkniętych traumą rozwojową na konkretnych przykładach. Historie bohaterów pokazują, jak dalekosiężne skutki na myśli, uczucia i zachowania ma to doświadczenie – i że najczęściej te skutki trwają całe życie.

Urazy psychiczne potrafią być tak dojmujące, że nie sposób objąć bólu rozumem. Po urodzeniu drugiego dziecka doznałam rozerwania spojenia łonowego. Bolało mnie tak bardzo, że ledwie mogłam się ruszać, ale nie umiałam stwierdzić dokładnie, skąd bierze się ten ból. Dopiero po jakichś siedmiu tygodniach, gdy poczułam się nieco lepiej, pojęłam, że ból promieniuje od bioder. Ta świadomość przyniosła mi oświecenie: wreszcie znalazłam przyczynę cierpienia i mogłam zareagować na jego źródło.

Podobnie ma się sprawa z doświadczeniem traumy: ból przytłacza do tego stopnia, że nie umiemy go nazwać ani zlokalizować – zdaje się przeszywać nas w całości. Dopiero kiedy nadamy mu nazwę i zrozumiemy jego pochodzenie, możemy zacząć mu przeciwdziałać i pracować na rzecz uzdrowienia.

Poniższe studia przypadku demonstrują, w jaki sposób trauma rozwojowa może wpłynąć na życie: Julia walczy z atakami paniki, Stefanie z poczuciem, że jest bezwartościowa, Max cierpi na nadciśnienie tętnicze wywołane stresem, a Jana czuje się dogłębnie samotna, co wynika z doznanego w życiu zaniedbania. Te historie ukazują niewidzialne rany pozostawione przez traumę rozwojową i uwidaczniają, jak głęboko te urazy mogą wpłynąć na nasze zachowanie, relacje międzyludzkie i życie codzienne. W dalszych częściach książki te postacie będą nam towarzyszyć i demonstrować, jak krok po kroku dochodzi do uzdrowienia. Stanowią one zaproszenie dla was, by lepiej zrozumieć wyzwania, urazy psychiczne, ale też silne strony i zasoby, którymi dysponują nasi bohaterowie – a także i wy.

Kiedy panika odbiera oddech: Julia w poszukiwaniu bezpieczeństwa

Julia, lat 25, siedzi w poczekalni, spokojnie, z życzliwym uśmiechem na ustach. To fasada, której utrzymanie wiele ją kosztuje. Roztacza wokół siebie przyjemną aurę przyjaznej osoby – nosi ją niczym tarczę.

Tutaj jednak, w bezpiecznej przestrzeni terapii, Julia mocno ściska dłonie. Wyraźnie czuć napięcie w jej ciele. Z pozoru wydaje się zorganizowaną pracownicą korporacji, która zawsze nad wszystkim panuje. Ta maska zaczyna jednak pękać.

– Serce wali mi jak młotem, nie mogę zebrać myśli. Wszystko we mnie krzyczy, że trzeba uciekać, ale nie jestem w stanie ani biec, ani płakać – opisuje ataki paniki, których doświadcza w stresujących sytuacjach, na przykład w pracy. Opisując te sytuacje, często się jąka, jakby słowa z trudem wychodziły jej z gardła.

Panika w teraźniejszości nie jest dla niej niczym nowym. Tak samo Julia czuła się wtedy, kiedy ojciec wykorzystywał ją seksualnie. W takich sytuacjach zamierała i nie mogła ani uciekać, ani się bronić.

– Po prostu wytrzymywałam – przyznaje cicho. Ból w jej słowach jest namacalny. Wydaje się, że wypaliła w ciele tę strategię przetrwania i powtarza ją w codziennych sytuacjach. – Często się zastanawiam, ile wspomnień z dzieciństwa mają inni – stwierdza nagle, a jej głos jest niepewny. – Ja pamiętam tylko skrawki. Wszystko jest jakby za mgłą.

Takie myśli towarzyszą jej od dawna. Luki w pamięci przypominają cichy, nieokreślony ból, który nigdy nie znika tak całkiem.

Jako dziecko Julia nauczyła się uciekać w świat fantazji, ilekroć rzeczywistość okazywała się nie do zniesienia. Te doświadczenia i strategie pozostawiły jednak ślady. Dziś jej ciało reaguje chronicznymi napięciami i problemami żołądkowo-jelitowymi. Kobieta ma problemy z bliskością emocjonalną, jej podświadomość jest stale pobudzona, jakby każde spotkanie oznaczało zagrożenie. Ucieczka w wyobraźnię była nie tylko mechanizmem przetrwania; może też odpowiadać za luki we wspomnieniach o rzeczywistości jako ochrona umysłu przed tym, co nie do wytrzymania.

– Moja matka nic nie powiedziała – dodaje Julia, a głos jej się łamie. Przypomina sobie chwilę, która ukształtowała jej dzieciństwo: – Weszła do pokoju, wszystko zobaczyła… i poszła dalej.

Takie momenty pozostawiają głębokie rany, poczucie opuszczenia. Matka Julii, która też przeżyła wykorzystywanie seksualne i emocjonalne zaniedbanie, nie umiała jej ochronić.

Dziś Julia ma problemy z lękiem przed przywiązaniem. Tęskni za bliskością, a jednocześnie boi się, że ktoś przekroczy jej granice; obawia się bliskości, sytuacji intymnych, a także utraty kontroli. W relacjach utrzymuje dystans fizyczny i emocjonalny, próbuje zagwarantować sobie bezpieczeństwo poprzez kontrolę i tak bardzo stara się dopasować do innych, że całkowicie zapomina o własnych potrzebach.

– Chcę, żeby wszystko było poukładane, a koniec końców czuję się pusta – przyznaje.

Julia powoli zaczyna rozumieć, jak bardzo przeżycia z dzieciństwa ukształtowały jej obecną egzystencję. Zakorzeniony w układzie nerwowym wzorzec bezradności i bezbronności manifestuje się raz po raz: w jej ciele, w relacjach, w codzienności.

– Nie chcę już tak dłużej wegetować – stwierdza z nutą determinacji w głosie.

Niewystarczająca: Stefanie i spuścizna narcystycznej matki

Stefanie, 35-letnia project managerka, siedzi przede mną idealnie wyprostowana. Jej twarz jest napięta, mięśnie szczęki wydają się ściśnięte, a wzrok ma skierowany na wprost, jakby wpatrywała się w coś, co utrzymuje ją w miejscu.

– Daję z siebie naprawdę wszystko – mówi – ale kiedy słyszę krytykę, czuję się jak kompletne zero. Jakbym całkiem zawiodła. – Spuszcza wzrok i ciszej dodaje: – Czasem mam wrażenie, że nigdy nie jestem wystarczająca.

Z zewnątrz Stefanie wydaje się zdeterminowana, pewna siebie i doskonale zorganizowana. Lecz kiedy mówi, można odnieść wrażenie, że za tą maską kryje się dogłębna niepewność.

– Czuję się, jakbym znowu była małą Stefanie, która stoi przed matką i słyszy: „To nie wystarczy, musisz się bardziej postarać”.

Te słowa wydają się rezonować głęboko w niej, niczym bezustanne echo.

Stefanie dorastała w otoczeniu, które nade wszystko ceniło osiągnięcia. Matka wymagała od niej perfekcji pod każdym względem.

– Szóstka z minusem nigdy nie wystarczała – wspomina kobieta. Odczuwała przy tym nie tylko krytykę, ale też emocjonalny dystans. – Nie wiedziałam, czy jest ze mnie dumna, choćbym nie wiem jak się starała.

Milczał też ojciec.

– Zawsze liczyłam, że coś powie, że mnie wesprze. A on nic nie mówił.

Pustka i poczucie samotności pozostawiły w niej głęboki ślad.

Obecnie Stefanie żyje w stanie permanentnego wewnętrznego napięcia. Stara się być coraz lepsza, unikać konfliktów i dostosować się tak bardzo, by nikogo nie rozczarować.

– Mówię „tak” nawet wtedy, gdy wszystko we mnie krzyczy „nie” – przyznaje cicho.

Przez jakiś czas wewnętrzna presja była tak silna, że Stefanie miała myśli samobójcze. Obecnie to zdarza się rzadziej, ale zmagania z życiem, zwłaszcza w trudniejszych okresach, pozostają częścią jej codzienności. Ta ciągła walka ją wykończyła; Stefanie czuje się pusta, niepewna i przegrana – nawet wtedy, gdy inni chwalą jej osiągnięcia.

Objawy fizyczne – takie jak bezsenność, napięcie, ciągłe poczucie osaczenia – to sygnały ze strony układu nerwowego, który nigdy nie doznaje odprężenia. Strach przed krytyką, który manifestuje się obecnie, jest bezpośrednio związany z dewaluacją, jakiej kobieta doznawała od matki. Każda negatywna uwaga i każde nieporozumienie w pracy budzą to samo poczucie bycia bezwartościową i bezsilną, co w dzieciństwie.

Stefanie powoli pojmuje, że jej mechanizmy ochronne – silna orientacja na produktywność, people pleasing* – nie odzwierciedlają faktycznych potrzeb. Zauważa też, że presja, której poddaje samą siebie, to tak naprawdę głos jej matki.

– To jakieś szaleństwo – stwierdza. – Nadal robię dokładnie to, czego chciałaby matka, chociaż jej już nie ma.

Max: tęskni za bliskością, ale się jej boi

Max, 50 lat, inżynier na kierowniczym stanowisku, wchodzi do gabinetu terapeutycznego z szerokim uśmiechem, który wydaje się nieco przesadny. Mężczyzna siada, wita się uprzejmie i od razu rozpoczyna small talk, jakby chciał mieć pod kontrolą nastrój panujący w pomieszczeniu. Z pozoru wydaje się opanowany, pewny siebie i zdystansowany, ale kiedy się mu baczniej przyjrzeć, można dostrzec subtelne napięcie twarzy, zdradzające, jak trudno mu utrzymać tę maskę.

– Nie lubię konfliktów. Zaraz zaczyna mnie ściskać w piersi, a w głowie mam pustkę – przyznaje w końcu. Jego głos brzmi stanowczo, ale jego sztywna postawa i skupione spojrzenie pokazują, ile kosztuje go to opanowanie.

Lekarz rodzinny zdiagnozował u Maxa nadciśnienie tętnicze na podłożu nerwowym.

– Wiem, że tak dalej być nie może – mówi cicho. Nie wie jednak, co zrobić, żeby się rozluźnić. Napięcie towarzyszy mu bezustannie. – Zawsze wszystko robiłem nie tak. Do czegokolwiek się brałem, czułem się jak porażka – dodaje. Opuszcza przy tym wzrok, jakby te słowa miały zbyt wielki ciężar.

Dzieciństwo Maxa upłynęło pod znakiem gniewu i nieprzewidywalności. Jego ojciec, surowy choleryk, karał błędy biciem, głośnymi krzykami i całymi tygodniami milczenia. Zależna od niego matka znosiła wybuchy złości ojca i próbowała dbać o spokój w domu, wycofując się i unikając konfliktów. Te zachowania w sposób nieświadomy przeniosły się na Maxa.

– Kiedy mój ojciec był zły, wycofywałem się i udawałem, że mnie nie ma – opowiada. Ta strategia niewychylania się i niedawania powodów do ataku pomogła mu przetrwać. Lecz kilka dekad później wciąż kształtuje jego zachowanie.

W małżeństwie, w pracy czy w kontaktach z dziećmi – Max unika konfliktów.

– Wiem, że moja żona potrzebuje bliskości, ale mnie o to trudno. Mam wrażenie, jakby dzieliła mnie od niej szyba – przyznaje, a głos mu się lekko łamie. Chciałby bliskości w relacji, jednak powstrzymuje go strach przed upokorzeniem, odrzuceniem lub zranieniem. Max dostrzega, jak głęboko emocjonalny chłód ojca przenika jego własne życie.

Ciało Maxa opowiada historię, której on nie umie wyznać na głos. Ucisk w piersi, bezsenność, nadciśnienie – to nieme oznaki napięcia, które Max nosi w sobie od dziecka.

– Mam wrażenie, jakby moje ciało przechowywało to wszystko, czego wtedy nie wolno mi było mówić ani robić – przyznaje cicho i wbija wzrok w ziemię.

Jana: zawsze musi być tą silną

Jana, 60-letnia pielęgniarka, siedzi w gabinecie. Ma zwieszone ręce, a jej wzrok biega po pomieszczeniu. Kiedy oferuję jej szklankę wody, odmawia.

– Dziękuję, nic mi nie trzeba.

To zdanie mogłoby być jej mottem życiowym. Nigdy nie ma potrzeb, nigdy nie chce sprawiać problemów.

Dzieciństwo Jany upłynęło pod znakiem zaniedbania fizycznego i psychicznego. Jej uzależniona od alkoholu matka była często nieobecna i na długie okresy życia Jany pozostawiała ją samą. Rodzice rozwiedli się, gdy dziewczynka miała trzy lata. Ojciec, który po rozwodzie rzadko kontaktował się z Janą, często krzyczał z bezsilności i nie umiał się obchodzić z dzieckiem. Jana kiepsko się u niego czuła, ale uważała za swój obowiązek spędzanie z nim weekendów. W wieku 15 lat ostatecznie zerwała kontakt z ojcem.

– Już jako małe dziecko musiałam sama o siebie zadbać – wspomina.

W jej domu brakowało ciepła, bezpieczeństwa i stabilnej relacji. Zamiast tego stale towarzyszyły jej przytłoczenie, smutek i samotność.

– Czasem miałam wrażenie, że dla mojej matki jestem bardziej matką niż dzieckiem – dodaje cicho.

Bezpieczeństwa nie odnalazła także w szkole. Wieloletnia szkolna przemoc odcisnęła trwałe piętno na jej samoocenie.

– Codziennie byłam poniżana – wspomina.

Wstyd i poczucie bycia bezwartościową mocno odbiły się na jej życiu. Zamiast otwartej konfrontacji z problemami i konfliktami szybko nauczyła się znoszenia cierpienia, wypierania go i poddawania się losowi.

Dziś Jana jest wycieńczona. W pracy stale się do wszystkiego zgłasza, bierze na siebie dodatkowe obowiązki i często daje się wykorzystywać.

– Czuję się odpowiedzialna nawet za to, co nie jest moim zadaniem – przyznaje. Z domu rodzinnego wyniosła naukę ponoszenia odpowiedzialności, nawet za te rzeczy, za które nie powinna odpowiadać. To piętno odciska się na jej ciele. Jana czuje ciągłe wyczerpanie, ma problemy z trawieniem i bóle głowy.

Także w związku stara się o wszystko sama zadbać. Wszystko załatwia, zanim ktokolwiek ją poprosi; ma nadzieję, że dzięki temu zostanie dostrzeżona i może trochę pokochana. Ale ten permanentny stan dbania o każdą drobnostkę ma swoją cenę: wewnątrz Jana czuje się pusta niczym rozładowany akumulator.

Przez długi czas miała nadzieję, że jej małżeństwo zmieni się na lepsze. Znosiła i wytrzymywała, i czekała, ale z biegiem czasu stało się dla niej jasne, że przy partnerze czuje się samotna, jakby znajdowała się w kompletnej ciszy, w której nie ma miejsca dla jej potrzeb.

– Stale miałam nadzieję, że mnie dostrzeże, że się odwdzięczy. Ale rozczarowanie nim tylko jeszcze bardziej mnie wyczerpało – opowiada. W końcu zebrała się na odwagę i wniosła o rozwód. – On zawsze był taki zamknięty w sobie. Miałam wrażenie, że zostałam wewnętrznie wydrenowana.

Rozwód nie był jednak prostym krokiem, lecz efektem wieloletnich bolesnych procesów. Od tego czasu Jana mierzy się z głęboką samotnością, która znowu przypomina jej dzieciństwo, czas, gdy od najmłodszych lat musiała sama o wszystko zadbać i czuła się przytłoczona.

Czas na refleksję

Przykłady Julii, Stefanie, Maxa i Jany pokazują, jak indywidualnie manifestują się skutki traumy rozwojowej – i jak dalekosiężnie mogą wpływać na nasze zachowanie, relacje i dobrostan. Jednocześnie widać wyraźnie, że mechanizmy ochronne rozwijające się wskutek podobnych doświadczeń mają wspólną podstawę mimo całej swojej różnorodności: są to strategie przetrwania, niezbędne niegdyś, by poradzić sobie z bolesnymi przeżyciami z dzieciństwa. Wówczas takie strategie pomogły nam przetrwać, ale przy tym zakotwiczyły się w nas głęboko i często w sposób nieuświadomiony nadal kształtują nasze życie.

W odnalezieniu własnej drogi do uzdrowienia może wam pomóc rozważenie waszych osobistych doświadczeń. Poniższe pytania podpowiadają, jak się zatrzymać, wsłuchać w siebie i ostrożnie postawić pierwszy krok ku zmianie.

Emocjonalne samopostrzeganie

Jakie sytuacje w moim życiu codziennym wywołują uczucie strachu, niepewności albo przytłoczenia?

Jak reaguje moje ciało, kiedy czuję się wewnętrznie spięty/a lub zagrożony/a?

Zachowania, strategie ochronne

Jakie wzorce albo zachowania się u mnie powtarzają, nawet obecnie, gdy już nie są pomocne?

Czy w niektórych momentach mam poczucie, że okłamuję siebie, żeby przypodobać się innym?

Relacje

Czy w relacjach czuję czasem odpowiedzialność za szczęście albo dobrostan drugiej osoby?

Czy w moim życiu jest ktoś, przy kim nie do końca czuję, że mogę być sobą?

Uzdrowienie i zmiana

Co dla mnie osobiście oznacza uzdrowienie?

Gdy wyobrażam sobie idealną, pewną relację: jak ona wygląda?

Co mogę zabrać w moją własną drogę z historii Julii, Stefanie, Maxa lub Jany?

Pytanie podsumowujące

Gdybyś miał/miała napisać pełną miłości wiadomość, która wzmocni cię na drodze do uzdrowienia – jak by ona brzmiała?

Myśli na koniec

Trauma rozwojowa ma wiele twarzy. Jak zobaczyliśmy, powstaje na różne sposoby i zostawia ślady, które mogą się odezwać w naszym ciele, w duszy i w sercu. Ta trauma to pewna historia: o bólu, stracie, przetrwaniu. W przywołanych studiach przypadku możemy zaobserwować coś pozytywnego: przetrwaliśmy. Ale to jeszcze nie wszystko, co możliwe. Mamy coś więcej do zyskania: uzdrowienie, wolność, powrót do radości życia.

Uzdrowienie zaczyna się od odwagi ukazania naszych blizn zamiast ich ukrywania. Oznacza to, że czule zwracamy się do bolesnych miejsc i określamy, jak powstały nasze rany. Traumatyczne przeżycia często zostawiają głębokie ślady: na naszym samopostrzeganiu, relacjach z innymi, zdolności akceptacji bliskości, traktowaniu naszych granic. Takie urazy mogą się manifestować na poziomie fizycznym, psychicznym i poznawczym, powracając niczym echo przeszłości, które nawiedza nas do dziś. Pierwszy krok ku uzdrowieniu to uważne przyjęcie i rozpoznanie ran: stanowią one element naszej historii, ale nas nie definiują i nie określają, dokąd zmierzamy.

Kolejne kroki poprowadzą nas w głąb. Odnajdziemy korzenie naszej traumy, pojmiemy, jak ukształtowało nas dzieciństwo. Chodźmy dalej, razem, by lepiej zrozumieć wasze życie i nauczyć się na nie wpływać.

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

*People pleasing (ang. „zadowalanie ludzi”) – określenie zbioru zachowań osoby, która kompulsywnie stara się zadowalać innych kosztem własnych potrzeb (przyp. tłum.).

Spis treści

Okładka

Karta tytułowa

Karta redakcyjna

Przedmowa

Wstęp

Rozdział 1. Trauma rozwojowa w życiu codziennym: historia bólu i siły przetrwania

Punkty orientacyjne

Okładka

Strona tytułowa

Strona redakcyjna

Dedykacja

Meritum publikacji