Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Rzym, 2 kwietnia 2005 roku. Świat wstrzymuje oddech – Papież Jan Paweł II umiera, a plac św. Piotra zalewa morze wiernych, pragnących go pożegnać. W cieniu żałoby rozpoczynają się przygotowania do konklawe. Jednak w samym sercu Watykanu rozgrywa się koszmar – dwóch kardynałów zostaje brutalnie zamordowanych w rytuale naznaczonym okaleczeniami i przerażającą symboliką religijną.
Po ulicach Rzymu grasuje bezlitosny seryjny morderca. Tropem zbrodni rusza inspektor i psychiatra kryminalna Paola Dicanti, lecz śledztwo od początku napotyka mur milczenia – Watykan nie dopuści, by świat dowiedział się o zabójstwach, a konklawe musi się odbyć.
Ojciec Fowler, były amerykański żołnierz i duchowny o tajemniczej przeszłości, coś ukrywa… ale jego własny sekret może okazać się jeszcze bardziej niebezpieczny niż morderca.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 354
Rok wydania: 2025
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Okładka
Strony tytułowe
Dedykacja
Otwarcie
Prolog
Dramatis Personae
Pałac Apostolski
Epilog
Nota od autora
Podziękowania
Strona redakcyjna
Reklamy
Dla Katu, która jest światłem mojego życia
I tobie dam klucze królestwa niebieskiego… (Mt 16,19)
Ojciec Selznick obudził się o północy, czując na gardle nóż do sprawiania ryb. Do dziś jest zagadką, w jaki sposób Karoski zdobył to narzędzie. Ostrzył je podczas trwających bez końca nocy, pocierając o brzeg poluzowanego kafelka w swojej izolatce.
To był przedostatni raz, gdy udało mu się uciec z izolatki – ciasnej celi o wymiarach dwa na trzy metry – za pomocą wkładu do długopisu uwalniając się od łańcucha, którym Karoski był przytwierdzony do ściany.
Selznick go obraził. I musiał za to zapłacić.
– Nawet nie próbuj się odezwać, Peter.
Karoski z sadystyczną bezwzględnością, silną, wypielęgnowaną dłonią zasłaniał Selznickowi usta, podczas gdy nożem głaskał zarost duchownego. W dół i w górę, makabrycznie parodiując ruchy wykonywane podczas golenia. Sparaliżowany ze strachu Selznick patrzył na niego szeroko otwartymi oczyma, tłamsząc w rękach prześcieradło, przytłoczony ciężarem mściciela.
– Wiesz, po co przyszedłem, prawda, Peter? Zamrugaj raz, jeśli wiesz, a dwa razy, jeżeli nie wiesz.
Selznick nie zareagował, dopóki nie poczuł, że nóż do sprawiania ryb porusza się wolniej. Zamrugał dwa razy.
– Twoja ignorancja doprowadza mnie do furii bardziej niż twoja nieuprzejmość, Peter. Przyszedłem, aby wysłuchać twojej spowiedzi.
Selznick odetchnął z ulgą.
– Żałujesz, że molestowałeś niewinne dzieci?
Mrugnął.
– Żałujesz, że splamiłeś honor kapłana?
Mrugnął.
– Żałujesz, że skrzywdziłeś wiele dusz, sprzeniewierzając się naszemu Kościołowi?
Mrugnął.
– I najważniejsze. Żałujesz, że trzy tygodnie temu przeszkodziłeś mi podczas terapii grupowej, znacznie opóźniając tym samym mój powrót do życia społecznego, a także do służby Bogu?
Mocno mrugnął.
– Cieszy mnie widok twojej skruchy. Co do pierwszych trzech grzechów: odmów sześć razy „Ojcze nasz” i sześć razy „Zdrowaś Mario” jako pokutę. Jeśli zaś chodzi o ten ostatni grzech…
Karoski, nawet nie mrugnąwszy swoimi zimnymi szarymi oczyma, podniósł nóż i wsadził go w usta przerażonej ofiary.
– Oj, Peter, nawet sobie nie wyobrażasz, jaką mi to sprawi przyjemność…
Selznick umierał blisko czterdzieści pięć minut, konając w zupełnej, wymuszonej ciszy, nie wzywając strażników, którzy stali trzydzieści metrów dalej. Karoski wrócił do swojej celi i zamknął drzwi. Następnego ranka przestraszony dyrektor Instytutu znalazł go pokrytego zaschniętą krwią. To nie widok jednak najbardziej przeraził starego duchownego.
Prawdziwą grozę wzbudził w nim chłodny, beznamiętny głos, jakim Karoski poprosił o ręcznik i miednicę, gdyż, jak stwierdził, trochę się pobrudził.
Kapłani
Anthony Fowler – były oficer wywiadu sił powietrznych, Amerykanin
Viktor Karoski – kapłan i seryjny morderca, Amerykanin
Canice Conroy – dyrektor Instytutu Świętego Mateusza, Amerykanin
Wysokiej rangi cywile pracujący na terenie Watykanu
Joaquin Balcells – rzecznik Watykanu, Hiszpan
Gianluigi Varone – jedyny sędzia miasta Watykan, Włoch
Kardynałowie
Eduardo Gonzales Samalo – kardynał kamerling, Hiszpan
Francis Shaw – Amerykanin
Emilio Robayra – Argentyńczyk
Enrico Portini – Włoch
Geraldo Cardoso – Brazylijczyk
Pozostałych stu dziesięciu kardynałów
Duchowni
brat Francesco Toma – karmelita, proboszcz kościoła Santa Maria in Traspontina
siostra Helena Tobina – Polka, dyrektorka Domus Sanctae Marthae w Watykanie
Służby ochrony Watykanu
Camilo Cirin – szef służb ochrony
Fabio Dante – agent służb ochrony
Wydział do spraw brutalnych morderstw włoskiej policji (WBM)
Paola Dicanti – inspektorka, lekarka psychiatrii, odpowiedzialna za Laboratorium Analizy Behawioralnej (LAB)
Carlo Boi – dyrektor generalny WBM, przełożony
Paoli Maurizio Pontiero – podinspektor
Angelo Biffi – ekspert w dziedzinie odtwarzania wyglądu osób i przedmiotów
Cywile
Andrea Otero – wysłanniczka dziennika „El Globo”, Hiszpanka
Giuseppe Bastina – posłaniec firmy Tevere Express, Włoch
Od autora
Niemal wszyscy bohaterowie mają swoje odpowiedniki w rzeczywistości. Przedstawiona historia jest fikcją, ale bliską realiom życia za Spiżową Bramą, a także w Instytucie Świętego Mateusza – tajemniczym, napawającym lękiem miejscu, które istnieje, choć nosi inną nazwę. Najbardziej niepokojące w tej książce nie są jednak opisane wydarzenia, lecz to, że mogłyby się one rozegrać naprawdę.
Mężczyzna leżący w łóżku przestał oddychać. Jego osobisty sekretarz, arcybiskup Stanisław Dziwisz, który przez trzydzieści sześć godzin ściskał prawą dłoń konającego, zaczął płakać. Lekarze musieli oderwać go siłą.
Przeszło godzinę próbowali reanimować zmarłego. Podejmując niekończące się próby, wiedzieli, że muszą zrobić wszystko, co w ich mocy, lub nawet więcej, aby uspokoić własne sumienia. Nie miało to jednak najmniejszego sensu.
Prywatne apartamenty Sumo Pontifice musiały zaskakiwać swoim wyglądem niejednego obserwatora. Namiestnik, do którego z szacunkiem podchodzili przywódcy różnych państw, mieszkał otoczony ubóstwem. Jego pokój był niewiarygodnie surowym pomieszczeniem, z gołymi ścianami ozdobionymi jedynie krzyżem. Całe umeblowanie stanowiły lakierowane drewniane meble: stół, krzesło i skromne łóżko, które w ostatnich miesiącach zostało zastąpione specjalistycznym łóżkiem szpitalnym. To właśnie przy nim gorliwie starano się reanimować zmarłego, a krople potu spadały na nieskazitelną biel prześcieradła. Cztery polskie zakonnice zmieniały je trzy razy dziennie.
Ostatecznie doktor Silvio Renato, osobisty lekarz papieża, zaprzestał tego daremnego wysiłku. Jednym gestem rozkazał pielęgniarzom, aby zmęczoną twarz zmarłego przykryli białym woalem. Poprosił, żeby wszyscy oprócz arcybiskupa Dziwisza opuścili pokój. Niezwłocznie sporządził akt zgonu.
Przyczyna śmierci była ewidentna – zapaść sercowo-naczyniowa wywołana infekcją dróg moczowych. Podczas wpisywania imienia starca doktor lekko się zawahał, ostatecznie jednak wybrał jego cywilne nazwisko, aby uniknąć wszelkich problemów. Po złożeniu podpisu lekarz przekazał dokument kardynałowi Samalo, który właśnie wszedł do pokoju. Na purpuracie spoczywał przykry obowiązek oficjalnego potwierdzenia śmierci papieża.
– Dziękuję, panie doktorze. Pozwoli pan, że rozpocznę.
– Teraz należy do was, Eminencjo.
– Nie, doktorze. Teraz należy do Boga.
Samalo powoli zbliżył się do łóżka zmarłego. Podczas siedemdziesięciu ośmiu lat życia wielokrotnie prosił Pana, aby nie pozwolił mu dotrwać do tej chwili. Był spokojnym i opanowanym człowiekiem, zdawał sobie sprawę z niedogodnego ciężaru oraz z przeogromnego obowiązku spoczywającego na jego barkach.
Spojrzał na papieża. Ten człowiek w ciągu osiemdziesięciu czterech lat przeżył postrzał w pierś, nowotwór okrężnicy oraz ciężkie zapalenie wyrostka robaczkowego. Choroba Parkinsona osłabiała jednak jego ciało dzień po dniu, aż w końcu serce nie zdołało tego wytrzymać.
Z okna na trzecim piętrze pałacu kardynał widział, jak dwustutysięczny tłum wiernych wypełniła plac Świętego Piotra. Dachy pobliskich budynków były pełne anten i kamer telewizyjnych. Niedługo będzie ich jeszcze więcej, pomyślał Samalo. Ludzie go uwielbiali, podziwiali jego poświęcenie i żelazną wolę. Dla wszystkich będzie to ogromny cios, choć już od stycznia spodziewano się, że to nastąpi…
Zza drzwi dobiegł go hałas. Szef ochrony Watykanu, Camilo Cirin, wszedł w towarzystwie trzech kardynałów, których zadaniem było poświadczyć śmierć papieża. Łatwo można było dostrzec na ich twarzach smutek i zmęczenie. Purpuraci podeszli do łóżka. Żaden nie odwrócił oczu.
– Zacznijmy – powiedział Samalo.
Dziwisz podsunął mu niewielką otwartą walizkę. Kardynał kamerling podniósł biały woal, którym była przykryta twarz zmarłego, i otworzył ampułkę zawierającą święte oleje. Rozpoczął tysiącletni łaciński rytuał:
– Si vives, ego te absolvo a peccatis tuis, in nomine Patris, et Filii, et Spiritus Sancti, amen [1].
Samalo zrobił na czole zmarłego znak krzyża i dodał:
– Per istam sanctam Unctionem et suam pissimam misericordiam adiuvet te Dominus gratia Spiritus Sancti ut a peccatis liberatum te salvat atque propitius alleviet. Amen [2].
Uroczystym gestem pobłogosławił zmarłego:
– Na mocy władzy otrzymanej przez Stolicę Apostolską, ja cię rozgrzeszam z grzechów twoich i błogosławię, w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
Z walizki, którą trzymał arcybiskup, Samalo wyciągnął srebrny młoteczek. Uderzył nim lekko trzy razy w czoło zmarłego, powtarzając za każdym razem:
– Karolu Wojtyło, umarłeś?
Nie było odpowiedzi. Kamerling spojrzał na trzech kardynałów stojących przy łóżku, a oni zgodnie skinęli głowami.
– To prawda, papież nie żyje.
Prawą ręką Samalo zdjął zmarłemu Pierścień Rybaka, symbol władzy w świecie, i ponownie zakrył twarz Jana Pawła II woalem. Ciężko westchnął i spojrzał na trzech kardynałów.
– Mamy dużo rzeczy do zrobienia.
[1] Jeśli żyjesz, ja cię rozgrzeszam z grzechów twoich, w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
[2] Przez to święte namaszczenie niech Pan w swoim nieskończonym miłosierdziu wspomoże ciebie łaską Ducha Świętego, Pan, który odpuszcza ci grzechy, niech cię wybawi i łaskawie podźwignie. Amen.
Espía de Dios
Copyright © Juan Gomez-Jurado, 2006
Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo SQN 2026
Copyright © for the translation by Danuta Kałuża-Freyre 2026
Redakcja – Kornelia Dąbrowska
Korekta – Julia Młodzińska
Skład i łamanie – Joanna Pelc
Przygotowanie e-booka – Julia Dominika Rombel
Okładka – Paweł Szczepanik / BookOne.pl
Zdjęcie na okładce – Alamy / andrea sabbadini
All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Książka ani żadna jej część nie może być przedrukowywana ani w jakikolwiek inny sposób reprodukowana czy powielana mechanicznie, fotooptycznie, zapisywana elektronicznie lub magnetycznie, ani odczytywana w środkach publicznego przekazu bez pisemnej zgody wydawcy.
Drogi Czytelniku,
niniejsza książka jest owocem pracy m.in. autora, zespołu redakcyjnego i grafików.
Prosimy, abyś uszanował ich zaangażowanie, wysiłek i czas. Nie udostępniaj jej innym, również w postaci e-booka, a cytując fragmenty, nie zmieniaj ich treści. Podawaj źródło ich pochodzenia oraz, w wypadku książek obcych, także nazwisko tłumacza.
Dziękujemy!
Ekipa Wydawnictwa SQN
Wydanie I, Kraków 2026
ISBN epub: 9788383306193
ISBN mobi: 9788383306186
Wydawnictwo SQN pragnie podziękować wszystkim, którzy wnieśli swój czas, energię i zaangażowanie w przygotowanie niniejszej książki:
Produkcja: Kamil Misiek, Joanna Pelc, Joanna Mika, Grzegorz Krzymianowski, Natalia Patorska, Katarzyna Kotynia
Design i grafika: Paweł Szczepanik, Marcin Karaś, Julia Siuda, Zuzanna Pieczyńska
Promocja: Aleksandra Parzyszek, Piotr Stokłosa, Łukasz Szreniawa, Małgorzata Folwarska, Marta Sobczyk-Ziębińska, Natalia Nowak, Martyna Całusińska, Ola Doligalska, Magdalena Ignaciuk-Rakowska
Sprzedaż: Tomasz Nowiński, Małgorzata Pokrywka, Patrycja Talaga
E-commercei IT: Tomasz Wójcik, Szymon Hagno, Marta Tabiś, Marcin Mendelski, Jan Maślanka, Anna Rasiewicz
Administracja: Monika Czekaj, Anna Bosowiec
Finanse: Karolina Żak
Zarząd: Przemysław Romański, Łukasz Kuśnierz, Michał Rędziak
www.wsqn.pl
www.sqnstore.pl
www.labotiga.pl
