Szepty ognia - Aga Fox - ebook

Szepty ognia ebook

Aga Fox

0,0

Opis

Alicja trafia do miejsca, które zapomniało o litości, do starej, opuszczonej rzeźni. To nie jest zwykły thriller. To brutalne zderzenie z rzeczywistością, w której człowiek staje się jedynie... materiałem. Zapach rdzy, zaschniętej krwi i stęchlizny to dopiero początek. W tej dusznej atmosferze Alicja musi zmierzyć się z czymś, co wykracza poza granice fizycznego bólu.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
Windows

Liczba stron: 176

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Szepty Ognia str. 1 Szepty Ognia str. 2 Szepty Ognia

Szepty ognia Aga Fox

str. 3 Szepty Ognia Projekt okładki: Agnieszka Lis Redakcja: Grzegorz Łukaszewski Wszelkie prawa zastrzeżone. Powielanie i rozpowszechnianie z wykorzystaniem całości lub fragmentów niniejszego dzieła bez uzyskania pisemnej zgody posiadacza praw jest zabronione Wydanie I Warszawa 202 6 ISBN 978-83-970614-5- 3 Wydawnictwo Agra Sp Z o.oo e-mail: [email protected] u str. 4 Szepty Ognia

OSTRZEŻENIE O TREŚCI (TRIGGER WARNING)

Książka zawiera sceny o bardzo wysokim stopniu brutalności, które mogą być traumatyczne dla wielu czytelników. Lektura jest przeznaczona wyłącznie dla osób dorosłych o dużej odporności psychicznej.

Wksiążce występują graficzne opisy gwałtu oraz napaści seksualnych.

Przemoc ta jest wykorzystywana jako narzędzie dominacji, upokorzenia i łamania psychiki postaci. Świat przedstawiony w książce jest bezwzględny, a ból fizyczny stanowi kluczowy element fabuły .

Szczegółowe opisy tortur: Zadawanie ran, przypalanie, bicie do nieprzytomności i inne metody maltretowania fizycznego.

Śmierć w „Szeptach ognia” nie jest estetyczna – jest brudna i nagła .

Znęcanie się psychiczne

Poza bólem fizycznym, książka nasycona jest:

- Głęboką traumą, manipulacją i emocjonalnym terroryzmem.

- Obrazami syndromu sztokholmskiego oraz toksycznymi więziami, które są ekstremalnie destrukcyjne.

Jeśli czujesz, że opisy drastycznej przemocy seksualnej lub fizycznej mogą wpłynąć negatywnie na Twój stan

str. 5 Szepty Ognia

emocjonalny, zdecydowanie odradzam tę lekturę.

Ta książka nie łagodzi mroku, ona się w nim całkowicie zan urza.

Aga Fox.

str. 6 Szepty Ognia

Wkońcu nie ma lepszej zemsty niż pozbawić kogoś znaczenia, uczynić go nicością.

"Po jej odejściu" Alex Dahl

str. 7 Szepty Ognia

,, Szepty lasu ‘’

(streszczenie )

Alicja Kamińska ma wszystko, czego mogliby jej zazdrościć inni, bogactwo, status i wpływowego męża. To jednak tylko fasada. Za drzwiami luksusowej rezydencji kryje się piekło. Krzysztof, bezwzględny mecenas, traktuje żonę jak własność, a jego miłość mierzy się siłą zadawanych ciosów. Gdy Alicja odkrywa tajemnice, które mogą zniszczyć karierę męża, uświadamia sobie jedno, musi zniknąć, by przeżyć. Alicja porzuca dotychczasowe życie i pod panieńskim nazwiskiem ucieka do Zborowa , zapomnianej przez świat miejscowości, gdzie w starym domu po babci szuka ukojenia. Wśród kojących szeptów lasu i wszechobecnej ciszy kobieta zaczyna wierzyć, że odnalazła spokój. Tam też jej drogi przecinają się z Adamem, miejscowym policjantem, którego spokój i determinacja budzą w niej dawno pogrzebane uczucia. Jednak Zborów ma też swoją mroczną stronę. Podczas firmowej imprezy integracyjnej znika jedna z pracownic, a sielankowa atmosfera pryska jak bańka mydlana. Alicja staje się obiektem chorobliwej fascynacji str. 8 Szepty Ognia Krystiana. Mężczyzna, skrywający pod maską życzliwości naturę drapieżnika, porywa ją i więzi w odciętej od świata leśnej chacie. Dla Alicji rozpoczyna się kolejny rozdział koszmaru, tym razem jeszcze brutalniejszy. Krystian nie tylko znęca się nad nią fizycznie, ale stosuje wyrafinowaną metodę zniewolenia, systematycznie faszeruje ją środkami odurzającymi. Alicja staje się więźniem nie tylko czterech ścian, ale i własnego ciała, które zaczyna łaknąć substancji podawanej przez oprawcę. Adam, prowadzony intuicją i rodzącym się uczuciem, rozpoczyna desperacki wyścig z czasem. Sam wpada w śmiertelną pułapkę zastawioną przez szaleńca, z której uchodzi z życiem tylko dzięki wsparciu swojej ekipy pod dowództwem młodego aspiranta, „Młodego”. Finał w leśnej głuszy jest brutalny i ostateczny. Gdy pomoc dociera na miejsce, zastaje scenę pełną grozy. Skrajnie wyczerpaną Alicję oraz martwego Krystiana. To ona, w akcie ostatecznej walki o godność, wymierzyła sprawiedliwość. Mimo że między nią, a Adamem narodziło się coś prawdziwego, rany na duszy Alicji są zbyt głębokie. Kobieta wie, że miłość nie wystarczy, by uleczyć traumę i wygrać z nałogiem. Postanawia wyjechać do Sopotu, by tam, patrząc w bezkresne morze, str. 9 Szepty Ognia w samotności stoczyć najważniejszą bitwę, o samą siebie i odzyskanie spokoju. Stary pensjonat ma być dla ich obojga nowym początkiem . str. 10 Szepty Ognia

,, Szepty morza ‘’

(streszczenie )

Sopot miał być dla Alicji bezpieczną przystanią, miejscem, gdzie zapach morskiej soli wyprze z pamięci odór leśnej wilgoci i strachu. Dzięki pomocy ciotki Adama, kobieta przejmuje stary, zaniedbany pensjonat. Remont staje się jej osobistą formą terapii. Zdrapywanie starej farby i odnawianie ścian to metafora walki z nałogiem i demonami, które wciąż szepczą w jej głowie. Wtym trudnym czasie Alicja odnajduje bratnią duszę w Agacie, sąsiadce, która z czasem staje się dla niej kimś więcej niż przyjaciółką, staje się rodziną, której Alicja nigdy nie miała. Tymczasem w Zborowie Adam zostaje wciągnięty w niebezpieczną grę. Na jego drodze staje tajemnicza, piękna kobieta, która zdaje się manipulować śledztwem, wystawiając jego lojalność i uczucia do Alicji na najwyższą próbę. Choć sercem jest już w Sopocie, obowiązek i tajemnice małej miejscowości trzymają go w potrzasku. Jednak prawdziwe niebezpieczeństwo nadchodzi z najmniej str. 11 Szepty Ognia oczekiwanego kierunku. Wdowa po Krystianie, owładnięta mściwą furią po stracie męża, odnajduje Alicję. Nie szuka sprawiedliwości, szuka odwetu, który będzie równie okrutny, co czyny Krystiana. Plan wspólnego życia Adama i Alicji w Sopocie le gł w gruzach. Mściwa kobieta uderza z precyzją psychopatki. Pierwszą ofiarą pada niewinna Agata . Jej śmierć jest dla Alicji ciosem prosto w serce, kończącym krótki okres spokoju. Alicja ponowni e wpada w ręce oprawcy. Tym razem nie ma narkotycznego otumanienia, jest tylko czysty, fizyczny ból i tortury, które mają być zapłatą za śmierć Krystiana. Gdy Adam w końcu łączy fakty i orientuje się, że kobieta jego życia jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie, rozpoczyna się desperacki wyścig z czasem na trasie ze Zborowa do Sopotu. Kiedy Adam dociera na miejsce, nie zastaje radosnego powitania. Odnajduje Alicję na granicy dwóch światów. Kobieta trafia do szpitala w stanie krytycznym, a jedynym dźwiękiem, który jej towarzyszy, jest rytmiczny pisk aparatury podtrzymującej życie. Wstrząśnięty i przepełniony bólem Adam wykonuje gest rozpaczy i najwyższej nadziei. Na rurkach aparatury zawiesza pierścionek zaręczynowy, to jego niemy układ z losem. Chce przekupić przeznaczenie, wierząc, że obietnica str. 12 Szepty Ognia wspólnej przyszłości zmusi Alicję do powrotu z ciemności, w której się znalazła. str. 13 Szepty Ognia

Prolog

Lustro było moim wrogiem przez ponad dwa lata. Dwa lata, ciągłych wizyt lekarskich, przeszczepów skóry, rehabilitacji. Leków, po których świat zdawał się być bardziej przerażającym, niż był w rzeczywistości. Dwa lata nocnych koszmarów. Dwadzieścia cztery miesiące udręki, bólu i marzeń snutych nocami o tym, aby w końcu umrzeć. Wiele stron zapisanych w dzienniku, w którym obnażałam się do szpiku kości z moich lęków. Walczyłam. Wojna trwała każdego dnia. Stoczony bój o każdy kęs pożywienia, o szerzej otwarte usta, aby napić się wody. Wojna, o każde wypowiedziane sł owo. Uszkodzone nerwy twarzy sprawiały trudności w codziennym życiu. Przez ten czas ani razu się nie uśmiechnęłam. Każdy grymas był tak bolesny, że wykrzywiał moją twarz jeszcze bardziej. Bandaże, opatrunki, śmierdzące maści i kremy, to była moja codzienność. str. 14 Szepty Ognia Równolegle z cierpieniem dreptało cicho szczęście. Adam. Troskliwy, opiekuńczy i cierpliwy do granic obrzydzenia. Codziennie ściągał z mojego ciała grube płachty opatrunków, które przyczepione niczym rzep, od nowa raniły skórę. Codziennie obdarzał mnie swoim uśmiechem i patrzył jak niewiarygodne monstrum, próbuję uśmiechać się do niego. Gdzieś w środku była Alicja, ale na zewnątrz był szkarłatny, obślizgły, obrzydliwy robal, którego ja sama się brz ydziłam. …. – Goi się perfekcyjnie. – oznajmił lekarz. Kłamał. Wiedziałam, że kłamie. Nadal nie mogłam otworzyć ust, nadal powieki były jakby zrośnięte strupami, nadal czułam palące rany od noża. Patrzyłam tępo na niego, nie mogąc wypowiedzieć ani jednego słowa. ….—Pani Alicjo. Wiem, że to trudne, ale nie widzę żadnych medycznych przeciwwskazań, aby mogła Pani mówić. Wszystko jest w jak najlepszym porządku. Mięśnie zostały zregenerowane. Nerwy są w porządku, nie ma uszkodzeń. Rehabilitacja przyniosła wręcz zaskakująco dobre skutki. – mówił , ale jego słowa, zamiast nieść nadzieję przynos iły kąśliwą zdradę . Uchylone usta były od tego, aby nabierać powietrza do płuc i tylko na tyle byłam w stanie sobie str. 15 Szepty Ognia pozwolić. Cała reszta, jak mówienie, przełykanie była zbędna i bolesna. Brałam więc głęboki oddech i milczałam dalej. Przecież on nie wiedział, jak bardzo bolało. Skąd miał niby wiedzieć. To nie jego ćwiartowała żywcem, opętana szałem zemsty suka. To nie on dławił się smrodem topionej skóry. Wizyta skończyła się tak samo jak zawsze. Ja zostałam na korytarzu, a lekarz rozmawiał z Adamem. Drzwi były cienkie, więc słyszałam każde słowo. ….—Przykro mi. Nic więcej nie jestem w stanie zrobić. Z medycznego punktu widzenia wszystko jest w porządku. ….—Czemu więc nie jest w stanie wypowiedzieć choćby jednego słowa? – pytał Adam z żalem w głosie. ….—Myślę, że terapia ... Psycholog, a może psychiatra. To już nie jest wina urazu fizycznego, to uraz psychiczny i jakaś wewnętrzna blokada. Myślę, że powinien pan to skonsultować ze specjalistą. Ja nic więcej nie mogę zrobić. Było mi go żal. Zrobił wszystko, żebym czuła się lepiej. Jednak, kiedy próbowałam powiedzieć cokolwiek, przeszywający ból rozchodził się po całym moim ciele, niczym tnąca piła tarczowa. Wracałam do domu, do łóżka, nie czułam się zbyt str. 16 Szepty Ognia dobrze. Pomimo że na moim ciele zostały już tylko ślady po łączeniach przeszczepionej skóry, ja nadal czułam na niej grube strupy, świeżą krew i smród środka do udrażniania rur. Miałam wrażenie, że pościel rozdrapuje mi rany do krwi. Zrzuciłam ją na podłogę razem z tysiącem małych karteczek za pomocą których, komunikowałam swoje potrzeby. Sięgnęłam do szuflady szafki nocnej i wzięłam swój zestaw pierwszej pomocy. Dwie tabletki przeciwbólowe i jedną nasenną. Ta druga zaczyna ła działać szybciej i powoli zapadałam w głęboki sen. Z nadzieją na ukojenie, na spokojny sen lub spokojną śmierć. Koszmar powracał. Lodowata otchłań otaczała mnie całą. Morska woda wdzierała się prosto do zaciśniętego gardła. Nad taflą wody widz iałam rozmazaną ludzką twarz. Nie. Tym razem było inaczej. Ból był większy, a strach silniejszy. Woda była bardziej lodowata niż wczoraj. Bardziej słona niż przedwczoraj. Coś się zmieniło. Rozglądałam się pod mętną od mojej krwi wodą. Z daleka majaczyła mi kolejna twarz. Nie m iałam drogi ucieczki. Jeśli wypłynęłabym na powierzchnię , zginęłabym, jeśli zostałabym pod wodą utopi łabym się. Wybrałam opcję numer jeden z szansą jedną na milion, że pokonam przeciwnika. str. 17 Szepty Ognia Ruchami rąk, obolałymi i krwawiącymi, skierowałam strumień wody pod siebie, aby unieść się jak najwyżej. Jednak mój wysiłek poszedł na marne. Ktoś trzymał mnie pod wodą za stopę. Popatrzyłam w dół i widziałam wykrzywioną w złowrogim grymasie twarz Malwiny. Uśmiechała się i ciągnęła mnie w dół. Szamotałam się, pomimo braku sił. Do moich płuc trafił pierwszy haust wody, zalewając je boleśnie. Walczyłam, kopałam z całych sił. Niczym wodorosty oplotła moje nogi, łykowatym uściskiem. Udało mi się uwolnić jedną stopę, więc kopałam nią na oślep, jak opętana. Słabłam, w uszach szumiała mi jakaś dziwna melodia, którą pamiętałam, ale nie wiedziałam, gdzie ją słyszałam. To musiało być bardzo, bardzo dawno temu. Może w poprzednim życiu. Była niczym syreni śpiew z oddali. Nawoływała mnie swoimi nutami, a pięciolinie były drogowskazem. Kurczowo trzymałam się tego dźwięku. Udało mi się uwolnić drugą stopę. Unosiłam się ku górze. Wdole została wykrzywiona w grymasie wściekłości jej twarz. Wgórze widziałam światło, lekki jego przebłysk, a melodia stała się jakby wyraźniejsza. Byłam już tak blisko, kiedy kolejna fala słonej wody wdarła mi się do ust. Ciało przestało walczyć. Bezwładnie zwisały kończyny, str. 18 Szepty Ognia serce zwolniło, powoli nastała ciemność, ale wtedy poczułam nagłe szarpnięcie. Silne, brutalne. Jakby ktoś za wszelką cenę chciał, wyrwać mnie śmierci z kościstych pazurów. Jednak moja obojętność spowodowana brakiem tlenu wygrała. Migotał mi zamazany obraz. Może i miałam ochotę na jeszcze jedno zaczerpnięcie powietrza, ale nie miałam na to siły. Szarpnięcie kolejne, wybudziło mnie, powodując odruch w postaci wymuszonego oddechu. Tym razem dusiłam się nabranym powietrzem. Szarpniecie kolejne wydobyło mnie na powierzchnię. Otworzyłam oczy i zobaczyłam twarz Krystiana. Z wymalowaną satysfakcją, uśmiechem i tym jego morderczym spojrzeniem miłości. Wgłębinach Malwina, na powierzchni Krystian, a pośrodku ja. Krzyczałam z całych sił. Szarpałam się. Nie chciałam być znowu jego więźniem. Nie chciałam trafić znowu do chaty w lesie. Mój krzyk poniosła woda gdzieś daleko, zagłuszając melodię. Czułam jego obezwładniający dotyk. Trzymał mnie mocno, sprawiając ból. Wyryw ałam się, miotałam i zdzierając gardło, krzyczałam . Tyle tylko, że naprawdę trzymał mnie... Adam. Mocnym, żelaznym uściskiem, a ja miotałam się we własnym łóżku i rzeczywiście krzyczałam . Słyszałam swój krzyk. Po raz pierwszy od ponad str. 19 Szepty Ognia dwóch lat usłyszałam coś, co wydobywało się z moich ust. Byłam zlana potem, niczym morską wodą, zdezorientowana. Przerażona. Adam miał łzy w oczach, ale nadal mnie trzymał. Przytula ł ostrożnie, ale mocno. Nie sprawiał mi bólu jego dotyk. Skóra nie paliła mnie żywym ogniem. Twarz już nie wykrzywiała się od bólu mięśni. Czułam się dziwnie, jakby spadły ze mnie grube łańcuchy, które przez tak długi czas oplatały moje ciało i umysł. Było mi lżej. Mogłam oddychać swobodnie. Z najwyższą ostrożnością wzięłam jego twarz w dłonie i patrząc mu głęboko w oczy, obdarzyłam go swoim uśmiechem. Gotowa na nagły atak bólu ostrożnie wypowiedziałam słowa, które jeszcze brzmiały dla mnie obco, ale były wyraźne. Słowa, które przez ostatnie dwa lata nie chciały przejść przez gardło. - Kocham cię. str. 20 Szepty Ognia Rozdział 1 Przyjemny, ciepły wieczór. Na drewnianym tarasie słychać było doskonale rechot żab z pobliskiego stawu. Woddali pohukiwała sowa, a gromada bezpańskich psów urządziła swoje cowieczorne walki uliczne o przywództwo w stadzie. Lampki rozwieszone nad moją głową przyciągały swoim blaskiem zbłąkane i spragnione światła ćmy. Już któraś z kolei wplątała się niechcący w moje długie błąd loki. Jednak nic nie było mnie w stanie wyrwać z tego sielankowego nastroju. Butelka wina stała na drewnianym , dębowym stole, była towarzyszką dla zrobionego str. 21 Szepty Ognia drinka, który czekał na powrót Adama. Patrząc w dal z pomrukiem zadowolenia, przymknęłam oczy , biorąc kolejny łyk czerwonego, słodkiego wina. Kochałam takie wieczory, kiedy mogliśmy sobie pozwolić na wypicie większej ilości alkoholu, a potem najczęściej zasypialiśmy przed telewizorem. Adam, to moja pokrewna dusza. Poznaliśmy się kilka lat temu, znajomość przerodziła się w wielką miłość, a teraz jesteśmy najbardziej zakochanym w sobie narzeczeństwem. Z dumą noszę pierścionek zaręczynowy i chwalę się, że ślub będzie wyjątkowy, tyle tylko, że chwilowo nie ma my czasu go zorganizować. Adam rzucił pracę w policji. Zrezygnował ze względu na stan mojego zdrowia. Opieka nad tą kupą niepełnosprawnego ciała była dla niego wyzwaniem. Odnalazł jednak coś, co sprawiało mu przyjemność. Borys go zainspirował. Stare poczciwe psisko sprawiło, że Adam teraz zajmował się tresurą psów, tych policyjnych, ale też tych, które zostały zmasakrowane nieludzkim traktowaniem. Klientów mu nie brakowało . Robił to co lubił. Zwierzęta zawsze były mniej zawodne i mniej niebezpieczne niż ludzie, o czym oboje się przekonaliśmy. Ja natomiast kończ yłam str. 22 Szepty Ognia starz w szpitalu jako ginekolog - położnik. Niestety to wiązało się z nienormowanym trybem pracy i ciągłymi nadgodzinami. Kiedy już uda wało nam się znaleźć taką chwilę jak dzisiaj, celebrowaliśmy ją i cieszyliśmy się jak nastolatkowie, że możemy potrzymać się za ręce i przytulać do woli. Kilka miesięcy temu wspólnie kupiliśmy dom niedaleko Zborowa i postanowiliśmy, że to będzie miejsce pełne szczęścia, miłości i ciepła. Adam sprzedał swoje mieszkanie, a ja dom po babce, aby uzbierać fundusze na coś wspólnego i bezpiecznego. Sopot puściliśmy w niepamięć , oboje na równi. Nie chcieliśmy wracać do przeszłości, która poraniła nas tak bardzo. Oboje uwielbialiśmy wieczory spędzane na przydomowym tarasie, kochaliśmy wszystkie odgłosy tej małej miejscowości i ludzi, którzy wydawali się najbardziej życzliwymi istotami na ziemi. Często pękałam z dumy, kiedy sąsiadki przyglądały się Adamowi z nieukrywanym zainteresowaniem. Byłam pewna, że on nie spojrzy na żadną inną kobietę przecież to, że kochał tylko mnie, okazywał na każdym kroku. str. 23 Szepty Ognia Kwiaty bez okazji, kilkanaście SMS-ów z wyznaniem miłości w ciągu dnia, śniadania do łóżka, wszystko to świadczyło o tym, jak bardzo mnie kochał. Były policjant, przystojny, więc wszystkie się za nim oglądały, to mnie nie dziwiło . Wyglądał jak surfer importowany wprost z Kalifornijskiej plaży. Wysoki, umięśniony, wysportowany brunet z długimi włosami i brązowymi oczami, w które można się wpatrywać jak w otchłań. Tak, zapuścił włosy, kiedy tylko odszedł z policji. Ten właśnie ciemnooki, cudowny mężczyzna właśnie dołączył do mnie, całując czule i wręczając słuchawkę telefonu z grymasem niezadowolen ia. ….—Kto to? – spytałam, też nie do końca zadowolona, że ktoś nam przerywa miły wieczór. ….—Przyjaciółka. – odpowiedział z nieukrywanym przekąsem. Dzwoniła Ewa, oznaczało to godzinne, co najmniej, paplanie o nowych jej romansach lub kolejnym zerwaniu, albo, co gorsza, o awanturach, w które się wdała jak zwykle, całkiem przez prz ypadek. Adam ją tolerował, ale od kiedy zwyzywała jego najlepszego przyjaciela, czyli Młodego na str. 24 Szepty Ognia wspólnym grillu, nie pałał do niej sympatią. Ewa to nadal niespokojny duch. Może i mówiła to co myślała, ale nigdy nie zdarzało jej się wypowiadać pewnych kwestii w odpowiednim momencie, czym przysparzała sobie więcej wrogów niż przyjaciół. Adam jej po prostu nie ufał i był w stosunku do niej bardzo ostrożny. Wielokrotnie powtarzał mi , że nie chce, abym opowiadała jej zbyt wielu szczegółów z naszego wspólnego życia. Ewa wiedziała o mnie tyle, ile powinna wiedzieć. Nigdy nie opowiadałam jej, co przeszłam z byłym mężem ani o Krystianie. Nie powiedziałam też, co wydarzyło się w Sopocie. Nie wspomniałam o tym nie dlatego, że jej nie ufałam, ale bardziej dlatego, że nie chciałam otwierać starych ran. Życie toczy ło się dalej i nauczyłam się czerpać z każdego dnia to, co najlepsze, a przeszłość odcięłam grubą kreską na zawsze. Popijał swojego drinka, patrząc na mnie, k iedy wsłuchiwałam się w drażniący głos w słuchawce. Nie chciał znać szczegółów, dokończył drinka jednym haustem i poszedł do sypialni na górze. Zasypiał już, kiedy dołączyłam do niego. ….—Chcesz posłuchać kolejnej sensacji? – str. 25 Szepty Ognia zapytałam cicho . ….—Nie. Chyba, że powiedziała, że się wyprowadza na inny kontynent. ….—Aż tak jej nie znosisz? ….—Sam nie wiem. Ma w sobie coś dziwnego. ….—Śmieszne, bo ona o tobie mówi to samo. ….— Co?! Adam poderwał się od razu z wściekłym wyrazem twarzy, gotowy na szybką konfrontację z nieprzyjacie lem. ….—Żartowałam! Spokojnie. Chciałam tylko , żebyś jeszcze nie zasypiał. ….—Już myślałem, że ma jakieś chore urojenia na mój temat. ….—Nie, ale teraz możesz mnie przytulać. Niestety nie żartowałam. Ewa miała już mocno wyrobione zdanie na temat Adama i nie było to dobre zdanie. Nigdy nic mu nie mówiłam, bo wiedziałam, że skończyłoby się to totalną awanturą, a i jej też nie do końca wierzyłamw to co mówiła, więc jak tylko potrafiłam, łagodziła m zarzewie nienawiści pomiędzy nimi. Miałam cichą nadzieję, że wynika to z zazdrości przyjaciółki i że kiedy znajdzie miłość swojego życia , str. 26 Szepty Ognia to odpuści i przestanie ze swoimi złośliwymi docinkami. Miałam naprawdę już dosyć słuchania o tym, że po raz kolejny ktoś go widział z inną kobietą w jakiś dziwnych miejscach. Nigdy tego nie sprawdzałam, bo mu wierzyłam, a na pewno bardzo chciałam wierzyć. Zasypiałam, myśląc o jutrzejszym spotkaniu z przyjaciółką i o tym, czy rzeczywiście Adam mówi mi o wszystkim. str. 27 Szepty Ognia Rozdział 2 Umówiłyśmy się w małej przytulnej knajpce w miasteczku. Nie można było tutaj liczyć na wytworne dania kuchni włoskiej, ale na aromatyczną kawę i duży kawałek sernika już tak. Knajpkę prowadziła przesympatyczna dziewczyna, która zarażała swoją pozytywną energią i cie płem. Po raz kolejny spojrzałam na telefon, aby sprawdzić, ile czasu spóźnia się moja przyjaciółka. Powinna się zjawić dwadzieścia minut temu, ale niestety nadal na parkingu przed lokalem nie zatrzymało się zdezelowane , str. 28 Szepty Ognia czerwone Suzuki z wgniecionymi drzwiami i dużą ilością rys, spowodowanych brakiem jej umiejętności parkowania. Już miałam wychodzić, kiedy zadzwonił telefon. ….—Cześć. Zaraz będę, nigdzie się nie wybieraj! ….—Gdzie ty się podziewa sz? ….—Mała afera w pracy, ale będę za trzy minuty. Czekaj! ….—Czekam. – odpowiadam, opadając z powrotem na krzesło. Po jakichś dziesięciu minutach słychać było pisk opon, potem pojawił się tuman wzbitego w powietrze kurzu, następnie słychać było mocne uderzenie drzwi samochodu i w knajpce zjawiła się ona. Lekceważąca, opryskliwa, grubiańska, zarozumiała, a jednocześnie szczera do bólu i zabawna, Ewa. Kruczoczarne, długie włosy i dość mocny makijaż, uwydatniały jej silny charakter. Kompletnie nie pasowała do tej przytulnej , eklektycznej, bardzo kobiecej kawiarni z tym swoim skórzanym, wyjściowym Total look, ale to jedyne miejsce w okolicy, gdzie mo głyśmy spotkać się poza domem, żeby pogadać bez obecności osób postronnych. Razem byłyśmy jak dzień i noc. Ja uosobienie kobiecości, m iałam str. 29 Szepty Ognia świra na punkcie wyglądu od kiedy udało mi się zaleczyć wszystkie rany i sprawić, aby blizny były praktycznie niewidoczne. One nadal były pod powierzchnią skóry, płytko, ale warstwa perfekcyjnie wykonanego makijażu skutecznie je kamuflowała. Ewa natomiast przy mnie wyda wała się mroczną istotą. Jej ulubiony kolor to oczywiście czarny, a jeśli to do tego skóra z ćwiekami lub innymi metalowymi ozdobami, to ona czuła się w tym jak ryba w wodzie. Miała ostre rysy twarzy, co podkreślał jeszcze bardziej makijaż. Miała też silne, wyrzeźbione ramiona , niczym stała bywalczyni siłowni z przesadnymi ambicjami. Była twardzielką i niczego się nie bała , ani nikogo. Nie rozdrabniała się na czynniki pierwsze, zawsze twardo stawiała swoje warunki i z reguły, nie liczyła się ze zdaniem innych. Poznałyśmy się, kiedy ja i Adam zamieszkali śmy w swoim nowym domu. Przy remoncie okazało się, że Adam postarał się o potężną awarię prądu , odcinając główny kabel zasilający i zostaliśmy bez światła na kilka dni, zanim jakikolwiek fachowiec do nas dotrze. Sąsiadka, jedyne co doradziła, to żeby podjechać do pobliskiego mechanika samochodowe go, str. 30 Szepty Ognia który na pewno posiada i na pewno pożyczy agregat prądotwórczy, żeby dotrzymać jakkolwiek do momentu naprawienia usterki. Okazało się, że ten mechanik samochodowy miał całkiem fajną i skorą do pomocy córkę Ewę, która nie dosyć, że pomogła wtaszczyć urządzenie do samochodu, to jeszcze przyjechała osobiście podłączyć kable i nauczyć Adama obsługi sprzętu. Tak zaczęła się nasza przyjaźń. Spotykałyśmy się regularnie i przeżywałam razem z nią rozstania, wszystkie wzloty i upadki. Uzupełniałyśmy się i wspierałyśmy we wszystkich swoich działaniac h. Tam, gdzie trzeba było załatwić coś twardą ręką , występowała Ewa, a jeśli w grę musiał wejść urok osobisty, pałeczkę przejmowałam ja. Działały śmy zawsze, jak dobrze zorganizowany damski, dwuosobowy gang. .—Jaka znowu afera w pracy, co się stało? – pytałam zaniepokojona. ….—Po pierwsze to w nowej pracy, a po drugie to już sobie poradziłam i nie ma, o czym gadać. ….—Zmieniłaś pracę? Jak to? Kiedy? ….—Wubiegłym tygodniu . ….—Nie jestem w stanie nadążyć za twoimi pomysłami. – komentowałam, załamanym głosem . str. 31 Szepty Ognia ….—Wcale ci się nie dziwię, bo ja też nie nadążam, ale nie mogłam dalej pracować w bibliotece. ….—Dlaczego? Przecież dobrze płacili i miałaś spokój. ….—Nie wiem, podobno jakieś skargi były. ….— Skargi? ….—No tak, w sumie nie wiem o co chodziło, że niby krzyczałam na kogoś. ….—A krzyczałaś? ….—Może raz mi się wyrwało na jakiegoś smarkacza . ….—Krzyczałaś na dziecko? ….—Ale tylko raz. ….—O Boże! ….—No, co? Z resztą, nieważne. Teraz mam super robotę. ….—Boję się spytać. ….—Będę pracować w kasynie. Zostałam krupierką! – zacierała ręce mocno podekscytowana, niczym małe dziecko. ….—Za żadne skarby świata nie zgodzisz się na propozycję ojca, żeby poprowadzić z nim warsztat? Przecież ty się na tym znasz, dlaczego nie chcesz? str. 32 Szepty Ognia ….—Bo jest despotą, któremu nic nie można przetłumaczyć. ….—Jaki ojciec, taka córka. – zaśmiałam się . ….—Oj przestań już, zejdź ze mnie. Co u Adama ? – zapytała z lekkim przekąsem. ….—Wszystko w porządku, zawalony robotą, nie wychodzi z treningów . ….—Jasne. – prychnęła Ewa . ….—Co znowu? ….—Nic. Tylko powinnaś sprawdzić, ile czasu spędza na treningach, a ile na uganianiu się za innymi dupami. ….—Przestań gadać głupoty! Czemu go tak bardzo nie lubisz?