Szepty morza - Aga Fox - ebook

Szepty morza ebook

Aga Fox

0,0

Opis

"Szepty morza" to poruszająca opowieść o Alicji, która po traumatycznych przeżyciach w Zborowie postanawia rozpocząć nowe życie w malowniczym Sopocie. Mieszka w rozpadającym się pensjonacie, który chce przywrócić do życia, marząc o tym, by stał się on miejscem pełnym radości i wspólnych chwil. Pomimo trudności z zaufaniem, Alicja nawiązuje bliską przyjaźń z Agatą, starszą sąsiadką, która staje się dla niej wsparciem w trudnych chwilach. Kiedy Alicja otrzymuje znaczną rekompensatę za swoje cierpienia, jej marzenia nabierają realnych kształtów, a pensjonat staje się miejscem, w którym chciałaby dzielić się swoją radością z innymi. Jednak przeszłość nie daje o sobie zapomnieć. Kiedy Alicja zaczyna czuć się bezpieczniej, nagle znów zostaje wciągnięta w mroczne wydarzenia.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
Windows

Liczba stron: 215

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Szepty morza

Strona | 1

Szepty morza

Strona | 2

Szepty morza

Szepty morza

AGA FOX Strona | 3

Szepty morza

Strona | 4

Szepty morza

Ostrzeżenie dla czytelnika:

Niniejsza książka zawiera drastyczne sceny oraz opisy, które mogą być nieodpowiednie dla nieletnich. Treści zawarte w tej publikacji są przeznaczone wyłącznie dla czytelników w wieku 18 lat i starszych. Zaleca się ostrożność w trakcie lektury, zwłaszcza osobom o wrażliwych umysłach.

Szanując i mając na uwadze obrót wtórny treścią, proszę Was, zwracajcie uwagę, aby z rozwagą i szczególną ostrożnością traktować osoby kupujące i dbać o to, aby treści drastyczne nie trafiały do osób w nie odpowiednim wieku

.

Aga Fox

Strona | 5

Szepty morza

Strona | 6

Szepty morza

AGA FOX

SZEPTY MORZA

Strona | 7

Szepty morza

Projekt okładki - Agnieszka Lis. Copyright - Agnieszka Lis Redakcja - Daria Magdalena Ziemińska Powielanie i rozpowszechnianie z wykorzystaniem całości lub fragmentów niniejszego dzieła bez uzyskania pisemnej zgody posiadacza praw jest zabronione.

ISBN 978-83-970614-3- 9

Wydanie I Warszawa 2025 r. Wydawnictwo Agra Sp. Z o.o. e-mail: [email protected] Strona | 8

Szepty morza

„Niektórzy ludzie żyją w świecie pełnym goryczy, złości i nienawiści. A niektórzy ludzie żyją w świecie pełnym przyjaźni, wrażliwości i miłości. O dziwo, to ten sam świat.” – Jose N. Harris Strona | 9

Szepty morza

Drodzy Czytelnicy,

Zanim przejdę do serca mojej wypowiedzi, pragnę złożyć Wam najserdeczniejsze podziękowania za to, że uczestniczyliście w tej niezwykłej podróży, jaką jest seria "Szepty lasu" i "Szepty morza". Wasza pasja i wsparcie sprawiają, że każdy linijkowy zapis nabiera sensu i mocy. "Szepty morza" zabierają nas w mroczną, ale fascynującą podróż. Kiedy myślę o Alicji, głównej bohaterce, która zostaje uwięziona w swoim własnym pensjonacie, muszę przyznać, że jej walka o przetrwanie jest nie tylko opowieścią o bólu, ale także o sile wewnętrznej. "Cierpienie jest tajemnicą, której każdy z nas musi się nauczyć" – mówił Victor Hugo. Ali przeżywa chwilę, która mogłaby złamać każdego z nas, ale czy to nie piękne, że nawet w najciemniejszych momentach potrafimy dostrzec nadzieję i hart ducha? Adam, policjant i miłość Alicji, staje w obliczu własnych demonów, prowadząc skomplikowane śledztwo, które łączy ich losy. Jego determinacja służy jako inspiracja, ponieważ pokazuje, że odpowiedzialność, odwaga i miłość mogą przełamać wszelkie przeszkody. Jak powiedział Nelson Mandela: "Największą chwałą nie jest to, że nigdy nie upadamy, ale że za każdymrazem, gdy upadamy, wstajemy." Pragnę przedstawić Wam jedno z moich ulubionych Strona | 10

Szepty morza

wspomnień podczas pisania tej książki. Był moment, kiedy po długim dniu twórczej pracy wbiłam się w fotel, a szum morza za oknem stał się tłem dla moich myśli. Czułam, że każda postać, każdy zwrot akcji starają się przekazać czytelnikom coś więcej - nie tylko historię, ale także emocje, z którymi możemy się utożsamiać. I to właśnie Wy, drodzy czytelnicy, czynicie tę podróż pełną znaczenia. Z całego serca dziękuję Wam za to, że jesteście częścią tej niepowtarzalnej przygody. Mam nadzieję, że "Szepty morza" i "Szepty lasu" dostarczą Wam tak samo wiele emocji, jak mnie, gdy pisałam te słowa. Niech każda strona będzie dla Was nie tylko czytelniczym doświadczeniem, ale także oknem na nowe myśli i inspiracje. Dziękuję Wam se rdecznie. Aga Fox Strona | 11

Szepty morza

Strona | 12

Szepty morza

Rozdział 1

Szum morskich fal uspokaja mnie. To jest jak rozmowa z duszą wodnego stwora z głębin. Możesz w tym szumie zatopić swoje lęki, powierzyć mu tajemnice. Możesz płakać, krzyczeć, śmiać się, a woda zawsze wysłucha. Zagłuszy krzyk, poniesie dalej radość, wyspowiada z każdego grzechu i udzieli rozgrzeszenia. Przez te wszystkie lata zwiedziłam wiele nadmorskich miejscowości. Jedne piękne, malownicze, inne surowe i skaliste. Morze Filipińskie, część zachodniego Oceanu Spokojnego, położone pomiędzy Archipelagiem Filipińskim i Tajwanem na zachodzie, Japonią na północy. Ryzykowne było pływanie tam, ale sprawiało mi to satysfakcję, bo wtedy ryzyko jeszcze kochałam. Trochę popisywałam się i jako dwudziestolatka, jako bogata dwudziestolatka myślałam, że skoro mam pieniądze, jestem niezniszczalna. Morze Tasmana, morze przybrzeżne ograniczone od zachodu Tasmanią i Australią, od wschodu Nową Zelandią, Norfolkiem i Nową Kaledonią. Od północy przylega do Morza Koralowego. Na południowym zachodzie poprzez Cieśninę Bassa, Strona | 13

Szepty morza

łączy się z Oceanem Indyjskim. To tam wydarzyło się coś, co mogło zniszczyć moje małżeństwo. Szkoda, że nie uległam i nie pozwoliłam sobie na ten romans. Uwodził mnie jakiś bogaty dupek, przystojny i bardzo intrygujący dla tak młodej dziewczyny, jaką byłam. Moje życie mogłoby potoczyć się zupełnie inaczej i może nie spotkałoby mnie to wszystko. Może... Nie jest mnie stać ani na dom za granicą, ani nie m am już tyle odwagi w sobie. Nie jestem już wojowniczką, buntowniczką, lecz uciekinierką. Przed czym uciekam ? Przed przeszłością, to nadal i teraźniejszością, to aktualny protokół. Z jednego końca Polski przyjechałam w drugi. Odnaleźć spokój, ukojenie , może rozliczyć się ze swoimi błędami i porażkami, może po prostu zaznać namiastki szczęścia . Moje demony nigdy nie śpią, ale może uda mi się je zagłuszyć szeptem fal. Sopot, atrakcja turystyczna latem, lecz jesienią miasto pustoszeje. Staje się ciche i wręcz prawie wymarłe. Na obrzeżach, tam, gdzie tylko nieliczna grupa turystów docierała, krewna Adama prowadziła mały pensjonat. Kilka pokoi, klimatyczny taras, ogród i dojście do morza od strony niezagospodarowanej działki. Kobieta była stara i nie miała siły ani na to, żeby przyjmować gości, ani na to, żeby należycie zadbać o obejście. Odstąpiła dom i działkę za opłatę domu starców. To była dobra okazja, Strona | 14

Szepty morza

aby zmienić swoje życie, otoczenie i znowu zniknąć. Zdaję sobie sprawę, jaki ogrom pracy mnie czeka. Wiem jak dużo potu i łez wyleję, ale mam cel. Moje myśli skierowałam w to, jak ma wyglądać to miejsce i krok po kroku, będę dążyć do celu. Zostawiłam Adama, zostawiłam dom w Zborowie. Właściwie poprosiłam go, aby to właśnie on, zamieszkał w domu pod lasem, żeby nie niszczał i żeby nikt nie rozkradł tego, co tam już udało mi się zbudować. Często wspominam dzień, w którym wyjeżdżałam, kiedy przytulił mnie tak mocno, że moje serce znieruchomiało, łzy wylały się potokiem, a w głowie huczało tak, jak teraz huczą fale. - Kocham cię. - szeptał. Wiedziałam, że mówi prawdę, wiedziałam, że połączyło nas zbyt wiele i na tamten moment ten związek nie miał sensu. Zbyt wiele z tego, co nas połączyło, było niestety złe. Miłość zrodzona w bólu i przemocy nie ma prawa przetrwać. Poza tym nie było nic, co cementowałoby to uczucie. Przeszliśmy zbyt wiele. Czy ja go kocham? Tak. Bardzo. Nie jest to jednak jeszcze ten czas, kiedy dotyk dłoni sprawi mi przyjemność, a nie strach. Kiedy zbliżenie jego ust do moich nie sprawi, że moje ciało zadrży, a moje oczy zdradzą panikę. To nie jest jeszcze ta chwila, kiedy bez obaw będzie mógł wyjść do pracy i zostawić mnie samą i nie bać się o mnie. Musiałam wyjechać. Strona | 15

Szepty morza

Dać nam czas, żeby po tym, co się wydarzyło, nie owinąć naszej miłości zasłoną goryczy. Wierzę w nas , dlatego wiem, że to dobra decyzja. Przyjdzie czas na to, aby pozwolić naszej miłości oboje nas rozpieszczać. Siadam na piasku, owinięta szczelnie kocem, wpatruj ę się w wodę. Fale wzbierają. Chłód jest odczuwalny i jak dla mnie, kojący. Słońce zachodzi i robi się coraz zimniej. Wiatr rozwiewa mi włosy i szybko wysusza łzy. - Kocham cię. - powierzam wyznanie falom. To mój codzienny rytuał. Wracam do domu, gdzie od progu straszy oberwana tapeta i skrzypiące drzwi. Tapeta, a właściwie jej strzępy w zielonym, paskudnym komorze, nie była wymieniana chyba nigdy. Drewniana podłoga skrzypi przy każdym kroku. Duży hol, w którym stoi stara dębowa lada z zamontowaną na stałe żelazną lampą , która błyszczy plackami zielonej emalii. Dalej kilkanaście wieszaków na ubrania. Każdy z innej parafii. Powyginane, uszkodzone, niektóre połamane. Po innych, wyrwanych zostały już tylko dziury w ścianie. Po drugiej stronie lustro, które zaśniedziało i przeglądając się w nim, ma się wrażenie jakby duchy, upiory przeglądały się również. Pod lustrem stoi długa ława, gdzie można usiąść, włożyć buty lub rzucić zbyt ciężki bagaż. Dalej są schody prowadzące do pokoi na górze. Wyłożone są starym, wytartym, czerwonym dywanem. Kiedyś był czerwony. Teraz czerwień Strona | 16

Szepty morza

przebija tylko w rogach, tam, gdzie ludzka stopa najrzadziej dotykała materiału. Za schodami ciągnie się korytarz, również wytapetowany zieloną warstwą brzydoty. Jedne drzwi prowadzą do kuchni. Na ścianie w kuchni stoją dwa stare kredensy, które mam zamiar odrestaurować. Pięknie rzeźbione, będą ozdobą tego pomieszczenia. Dalej stoją regały z przyborami kuchennymi. Zakurzone i nieużywane od lat. Blat roboczy, kamienny z licznymi śladami użytkowania, ale równie piękny. Postanawiam, że on też zostanie. Wielka drewniana szafa w kolorze białym z podzielonymi półkami. Ktoś wypalił na półkach nazwy produktów. Mąka, kasza, ryż i tym podobne . Szafa jest pusta na szczęście. Jest w doskonałym stanie. Oczami wyobraźni widzę, jak to wszystko będzie wyglądało. Z kuchni jest przejście wąskim korytarzykiem do spiżarni i do toalety, a na końcu tego klaustrofobicznego, tajnego przejścia, jest mój pokój. Urządzony na szybko. Mam wrażenie, że musiał tu być jakiś składzik warzyw. Wyniosłam stąd worki po ziemniakach, skrzynie drewniane, które mogłyby pomieścić tony ziemniaków, cebuli lub kapust y. Wstawiłam łóżko, komodę i fotel. Lampę stojącą , przyniosłam z pokoi na górze. Umówiłam się sama ze sobą, że jest to bardzo retro lampa i że mi się podoba. Moje walizki dalej leżą w rogu pokoju. Strona | 17

Szepty morza

Muszę przytaszczyć tu szafę, ale to wiąże się z poproszeniem kogoś o pomoc. Za wcześnie na to, aby ujawnić światu, że jednak potrzebuję pomocy. Udaję przed samą sobą, że się nie boję, że daję radę, a tak naprawdę jestem zlepkiem lęków. Każde skrzypnięcie podłogi przyprawia mnie o kołatanie serca. Udaję więc, że się nie boję, tak jak z tą lampą, to takie proste udawać. Założyć na co dzień zbroję odwagi, odrobiny szaleństwa i hełm z namalowanym uśmiechem. Środek się rozpada na milion kawałków, ale skorupa pozostaje bez skazy. Nie mogę zasnąć. Zbyt duży natłok myśli, nie pozwala mi odprężyć się na tyle, aby spokojny sen mógł nadejść. Minie jeszcze sporo czasu, zanim przyzwyczaję się do nowego miejsca. Do tego, cały czas mam uczucie, że ktoś mnie obserwuje. Wstaję. Wąskim korytarzem idę do kuchni. Biorę kolejną już butelkę wody i pije łapczywie. Ta noc jest stracona, wiem, że już nie zasnę. Wnocy boję się wejść na piętro tam, gdzie są pokoje gościnne. Mam wrażenie, że niejedna zła historia miała tam swój krwawy koniec. Wiem, że to tylko moja wyobraźnia, ale jednak nie mam na tyle odwagi, żeby się z nią kłócić, ani mierzyć się z tym lękiem. Podchodzę do drzwi wejściowych, przykładam do nich ucho i słucham, czy przypadkiem nikt za tymi drzwiami nie stoi. Oddycham z ulgą, a potem śmieję się w duchu Strona | 18

Szepty morza

sama z siebie. - Kretynka. - mówię do lustra. Odpowiada mi moje powielone odbicie słabym uśmiechem. Oglądam ściany i te paskudne wieszaki. Odkrywam z niemałym zaskoczeniem, że wbite w ścianę gwoździe, też są wieszakami. Tapeta w rogu zaczyna sama odkazić od ściany. Szarpię za nią i oto w trybie błyskawicznym spada na mnie cały jej wielki płat. Obsypuje mnie przy okazji pyłem z wyschniętego kleju. To satysfakcjonujące. Zrywam kolejny płat i kolejny. Zielony kolor znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Podłoga jest cała zaścielona zielonym papierem, a w powietrzu unosi się tuman kurzu. Robię sobie krótką przerwę, bo przez chwilę nie ma czym oddychać. Ściany pod tapetą są w fatalnym stanie, ale przynajmniej nie są zielone. Przeczytałam w Internecie co mam zrobić i jak zabezpieczyć ściany i jestem pewna, że uda mi się to zrobić, jak już pozbędę się całkowicie tego zielonego gówna i tych wystających wieszaków. Kończę pracę nad ranem, kiedy niebo zaczyna przybierać fioletową barwę. Siedzę na podłodze z kolejnym już kubkiem kawy i chwalę samą siebie. Jestem zadowolona. To pierwszy etap mojej samodzielnej pracy. Boli mnie każdy centymetr ciała. Ten ból przypomina mi, że kiedyś bieganie dawało mi tyle samo satysfakcji, co tak ciężka wykonana praca. Wraz z tym uczuciem uderzają we Strona | 19

Szepty morza

mnie wspomnienia, jak morska fala w brzeg, z całym impetem. Zamykam oczy, a obraz przedziera się i tak przez zamknięte powieki. Las, ciemność krew i śmierć. Wszystko to wali we mnie z całą mocą. Wteorii wiem, jak to kontrolować, wiem, co powinnam zrobić, aby nie dać się zalać falą wspomnień. Wteorii. W praktyce wygląda to tak, że kiedy pojawia się ten koszmarny obraz, jestem bezsilna. Nie jestem w stanie całkowicie wymazać z pamięci moich krwawych ran i strachu jaki czułam, a także przejmującego głodu narkotycznego i satysfakcji jego otrzymania. Zwijam się w kłębek na podłodze brudnej od kurzu, pomiędzy nie do końca uprzątniętą papierową tapetą i drżę na całym ciele , jakby ktoś obłożył mnie kostkami lodu. Oddech nie jest mi potrzebny, więc nie oddycham. On utrudnia zapadanie w ciemność, a tylko ona pomaga. Spadam w nią. Pozwalam, żeby przejęła władzę nad moim ciałem. Nie oddycham. Czuję, że moje płuca pragną powietrza, a ja im go odmawiam. Uparcie odmawiam. Obrazy w głowie zanikają, przestaję powoli czuć zapach świeżej krwi. Czuję tylko dudnienie swojego serca, które jak wystraszony motyl, chce się zerwać do lotu, ale oszczędza zapał, bo nie ma tlenu. Jeszcze chwilę go nie będzie. Jeszcze ciemność nie zgęstniała na tyle, żebym poczuła się bezpiecznie, i jednocześnie tak bliska końca. Jeszcze dziesięć, dziewięć, osiem ... Odliczam. Potem czuję, że wystarczy, ale dla pewności Strona | 20

Szepty morza

czekam jeszcze trzy sekundy i gwałtownie, nabieram ratujący życie haust powietrza. Zanoszę się kaszlem, bo wraz z powietrzem wyciągnęłam do płuc chmurę kurzu. Kręci mi się w głowie. Jestem wpółprzytomna, ale wygrałam. Tym razem. Boję się czasami, co będzie, kiedy przegrami już nie zdążę złapać oddechu, tego ostatniego. Wielu rzeczy się boję. Wstaję, strzepuję z siebie kurz i ocieram łzy. Jest dobrze. Jest lepiej. Słońce wstało. Jest nowy dzień. Może będzie lepszy. Strona | 21

Szepty morza

Rozdział 2

- Dzień dobry. - wita mnie przy furtce, starsza kobieta. - Dzień dobry. - odpowiadam i oddalam się szybko. Ta jednak nie należy do takich, które odejdą, nie zaspokoiwszy swojej ciekawości. Jest jak natrętna mucha, której nie da się pozbyć machnięciem dłoni. - Ja przepraszam. Co się stało z Halinką? - Z kim? - pytam, zachowując dystans i swoją niechęć. - Mieszkała tutaj... - Wyprowadziła się do domu starców. - Halinka? Do domu starców? Matko jedyna. Coś jeszcze mówi, ale ja już nie słucham, odchodzę i zamykam się w domu. Nie potrzebuję towarzystwa. Czekam przy drzwiach, żeby upewnić się, że kobieta nie wparuje do środka i nie zarzuci mnie pytaniami. Jestem jak zraniony pies, który wszędzie węszy niebezpieczeństwo i każdy, kto wyciąga do niego rękę , jest niebezpieczny. Na szczęście, kobieta chwilę jeszcze pogadała sama do siebie przed furtką i poszła. Musi mieszkać w domu obok. Może były przyjaciółkami, a może to po prostu wścibska baba. Nie wiem, ale na wszelki wypadek Strona | 22

Szepty morza

niech trzyma się swojej posesji. Tak będzie lepiej dla niej i dla mnie. Unikam ludzi. Nawet zakupy robię szybko i płacę za nie w kasie samoobsługowej, żeby nikt mnie nie zaczepiał. Nie chcę udawać, że jestem miła i odpowiadać na każdy uśmiech lub nawet inny mniej miły grymas. Unikam wzroku innych, bo mam wrażenie, że blizny na mojej twarzy nadal są zbyt widoczne i zdradzają, że kilka miesięcy temu byłam zbyt słaba, żeby się obronić. Zbyt ufna i dałam się pokonać i zbyt miękka teraz, żeby zapomnieć. Dotykam mimowolnie nadgarstków, tam blizny są głębokie i nadal bolą. To dobrze, że czuję ten ból. Przypomina mi o tym, żeby nie ufać nikomu. Nikomu poza Adamem. Czy staruszka może być zagrożeniem? Tak. Dla mnie tak. Zapyta o rany na twarzy i na dłoniach i rozdrapie je znowu do krwi. Zdejmie emocjonalny bandaż i znowu pocieknie krew jak wtedy, w lesie. Oddycham swobodniej, kiedy widzę, jak odchodzi. Odczytuję SMS-a, który właśnie przyszedł. - Część. Mogę zadzwoni ć? - Tak. - szybko odpisuję, a moje serce zalewa niespodziewana fala ciepła. Lubię, kiedy dzwoni. Lubię jego kojący głos. Jest m oim wybawcą i moją miłością. Ma specyficzne wyczucie czasu, bo z reguły ratuje mnie z jakichś moich wewnętrznych opresji. Tak jak teraz, kiedy moje serce Strona | 23

Szepty morza

nerwowo kołacze się w klatce, on uspokaja jego rytm. Telefon wibruje mi w ręku. Na wyświetlaczu pojawia się jego imię, Adam i świat wydaje się po prostu ładniejszy. - Cześć. - krótko go witam. - Tylko część? Gdzie się podziało ,,cześć kochanie’’ ? Szukasz zaczepki? - Tak. - śmiejemy się jednocześnie. - Co porabiasz? - Byłam na zakupach, zjem śniadanie i będę prowadziła nierówną walkę z tapetami. - Jedno słowo i przybędę z pomocą. - Wiem, ale dzięki. Poradzę sobie. A z tym, czego nie dam rady zrobić sama, uporasz się podczas swojego urlopu. - To będą piękne wakacje. - Już ja się o to postaram. - obiecuję mu. - Wszystko w porządku? - pyta, jak zawsze z troską w głosie. - Tak. - odpowiadam, a on wie, że ja kłamię, a ja wiem, że on wie. - Kocham cię, wiesz? - Wiem. Zadzwoni jutro i pojutrze. Zadzwoni, żeby sprawdzić, czy już kompletnie zwariowałam, czy może jest już lepiej. Bardzo się staram, żeby uwierzył w to, że jest dobrze, ale czasami bywa różnie. Staram się z całych Strona | 24

Szepty morza

sił dla nas obojga. Toczę wewnętrzną walkę dobra ze złem. Czasami budzi się we mnie chęć zemsty, wtedy chcę bić, kopać, ranić i robić krzywdę. Czasami boję się otworzyć oczu z obawy, że ktoś zada mi niespodziewany cios. Innym razem płaczę cały dzień, bo nie radzę sobie z przesunięciem ciężkiego mebla i pragnę z całych sił pozwolić komuś się do mnie zbliżyć, ale nie jestem w stanie. Przeraża mnie sama rozmowa z kimś, kto nie jest Adamem, a co dopiero wpuszczenie kogoś do domu. Pierwszego dnia, kiedy się wprowadziłam, zamontowane zostały trzy dodatkowe zasuwy na drzwi, których człowiek o normalnej sile by nie pokonał. Gdyby nie one i ich pozorne działanie, nie byłabym w stanie zostać w tym domu na noc. Ciężka praca daje mi ukojenie może i chwilowe i może pozorne, ale to na chwilę obecną jedyne, do czego jestem zdolna. Kiedyś moje demony uciszało bieganie, dzisiaj zdzieranie starej farby i tapety. Celem jest otworzenie pensjonatu. Kiedyś będą tu ludzie i będzie gwarno. Będzie słychać na piętrze śmiech dzieci i nawoływania ich rodziców. Obiecuję to sobie i ten plan trzyma mnie za pysk i nie pozwala poddać się i zwariować. Rozmowa z Adamem daje siłę do działania, więc znowu odkładam śniadanie na później. Przebieram się w stare, znoszone spodnie i koszule w kratę. Związuję włosy w ciasny kok, żeby nie wpadały mi do oczu i Strona | 25

Szepty morza

zabieram się do pracy. Szpachluję ściany i wyrywam wszystkie gwoździe i haczyki, imitujące wieszaki. Odrywam listwy przy podłodze. Szybko poszło. Robię sobie kawę i siadam na podłodze w holu. Rozglądam się. Na suficie wisi wielki, zdobiony, mosiężny żyrandol. Nie działa. Nie umiem ani go naprawić, ani zdemontować. To będzie kolejny punkt na długiej liście rzeczy do zrobienia, dla Adama. Nie mogę się doczekać, kiedy przyjedzie. Bolesnym doświadczeniem jest posiadanie Adama. Z jednej strony sprawia, że moje serce bije, że robi mi się cieplej na duszy. Sprawia, że czuję się otulona dobrocią i miłością, a z drugiej strony, przypomina mi o moim lęku, o więzieniu w lesie, o bólu jaki czułam. Kiedy patrzę na niego, widzę policjanta, który uratował mi życie. Jestem mu wdzięczna za to, że jakimś cudem mu się to udało i jednocześnie jestem wściekła, że musiał to zrobić. Mimo że nie ma w tym jego winy, mam żal, że to wszystko się wydarzyło. To taki trochę konflikt interesów. Może byłoby lepiej, gdyby nie dotarli do tej chaty, w środku lasu. Byłam tak bliska śmierci albo szaleństwa. Jedno i drugie, wtedy, wydawało się być doskonałym rozwiązaniem. Z rozmyślań nad żyrandolem, wyrywa mnie pukanie do drzwi. Truchleję. Nie oddycham. Świat, a wraz z nim i ja, zapada się w głęboką otchłań ciemności. Nie mam odwagi drgnąć, choćby o milimetr. Strona | 26

Szepty morza

Przebłyski z pamięci wydają się przerywać na ułamki sekundy, zasnutą czarnym całunem rzeczywistość . Jakby ktoś włączał i wyłączał ekran telewizora w m ojej głowie. Patryk ciemność, pstryk drzwi, ciemność, pstryk nóż i znowu ciemność, pstryk kwiaty, pstryk Krystian. Obrazki przyspieszają. Pstryk krew, pstryk strzykawka. Pukanie się powtarza. Nie wiem, co robić. Uciekać? Udawać, że mnie tu nie ma? A może to Adam. Nie. Nie możliwe. Adam swój urlop zaplanował dopiero za cały długi miesiąc. Klęczę na podłodze. Zasłaniam uszy rękoma. - Odejdź! - krzyczę głośno, ale w myślach. Po raz trzeci ktoś uderza pięścią w drzwi. Rozpadam się na małe cząstki. Nie chcę się rozpadać, ale nie mogę powstrzymać tego procesu. Podłoga zaczyna wirować, a ja razem z nią. Rozpadlina ciemności pochłania mnie, mosiężny żyrandol i podłogę. Pustka w mojej głowie równoważy się z pustką w mojej duszy. Zniknęłam zatopiona w gęstej, czarnej smole wyciśniętej z moich krwawych ran i wypuszczonej prosto w serce. Pukanie ucichło. Łudzę się, że wcale go nie słyszałam, że nikt za tymi cholernymi drzwiami nie stoi. Mam cichą nadzieję, że w końcu mnie samą trafił jakiś szlag i już nie będę słyszeć nic, nigdy. Zamroczona i z ogromnym bólem głowy idę do swojego pokoju. Zaciągam ciężkie zasłony, zasypiam. Strona | 27

Szepty morza

Rozdział 3

- To się nazywa przesłuchanie? To jakieś kpiny ! - Proszę się uspokoić. Chcemy tylko ustalić, co właściwie się stało. - odpowiedział Adam, który nawet przez ułamek sekundy nie zdradził się niczym, że jego krew buzuje mu w żyłach jak rozpędzona, gorąca lawa . - Wszystko, absolutnie wszystko, wam już powiedziałem, a teraz pozwólcie mi zająć się moimi sprawami, a wy wracajcie do zamiatania ulic, bo jeśli nie dacie mi spokoju... Załatwię was! - ryk nął. Adam skinął na Młodego, który w małym, zapyziałym pokoju razem z Adamem przesłuchiwał, o ile tak można to było nazwać, męża Anny. Ten, niechętnie, ale opuścił pomieszczenie. - Co Pan teraz zamierza? - Rozumiem, że to nieoficjalne pytanie. - Tak. - wzdychając, odpowiedział Adam. - Zamierzam pozbawić tę sukę środków do życia. - Mówi Pan o swojej żonie, którą wybronił Pan jednak i nie odsiaduje wyroku. - Nie ja jej broniłem. - uśmiechnął się tajemniczo. - Ja mam w to uwierzyć, że nie kierował Pan obrońcą? Strona | 28

Szepty morza

- Kierowałem, nie kierowałem, jakie to ma znaczenie? Na pewno nikomu więcej ona ... Ta zdzira nie zrobi więcej krzywdy. - Porachunki zranionego mężczyzny? To na pewno w Pana stylu? - Nie. Jednak wydarzyło się za dużo złego, a wymiar sprawiedliwości ... Odsiadka ... Więzienie, to jak spa dla niej. Nie mogę pozwolić, aby nie zapłaciła za swoją głupotę. - Powinienem to zgłosić. Wie Pan o tym ? - Wiem. Wiem też, że pozwoli mi Pan, Panie Adamie załatwić sprawę tak, jak ja tego chcę. - Dobrze się Pan bawił w Sopocie? - Jest Pan dobrze poinformowany, jak na policjanta. - Komendanta. - dodał Adam. - A to jakaś różnica? Byłem w Sopocie. Miałem tam coś do załatwienia. Bawimy się w te podchody, które zaczynają mnie nudzić. - To zagrajmy w otwarte karty. - z naciskiem powiedział Adam. - Tak, byłem w Sopocie, znalazłem dom Pana ciotki. Pensjonat, zgadza się? Kontener budowlany przed nim, sterta połamanych desek, gruz. Alicja to zawzięta osoba i bardzo silna. Podziwiam ją, naprawdę. Zanim Pan zacznie mnie oskarżać o niecne czyny, coś Panu wyznam. - powiedział, unosząc rękę w geście, który miał zapobiec temu, żeby Adam nie rzucił mu się do Strona | 29

Szepty morza

gardła . - Nie pojechałem tam z zamiarem zrobienia krzywdy Pana... znajomej? - zawiesił głos. Wiedział, że musi być delikatny w wypowiedziach, jeśli chodzi o Alicję, bo to był bardzo drażliwy temat, dla młodego komendanta. - To po co? - Chciałem ją przeprosić. Nie bezpośrednio, ale w dużym stopniu moja żona, przyczyniła się do tego wszystkiego, co ją spotkało. - I przeprosił Pan ? - Nie. Nie zastałem jej w domu, ale zostawiłem coś dla niej w ramach... Rekompensaty. Tak to nazwijmy. - dodał z uśmiechem. Adamowi skóra pokryła się najeżonymi włoskami na całym ciele. Po takim typie mógł spodziewać się wszystkiego. Teraz nie mógł do niej zadzwonić. Musiał dowiedzieć się czegoś jeszcze. - Jak w to wszystko wpakował się Marcin? - Marcin był jej kochankiem przez ostatnich kilka lat. Zrobiłby dla niej wszystko, a właściwie to, czego ja nigdy bym nie zrobił. - powiedział, jakby z żalem w głosie. - Kochankiem? - z niedowierzaniem zapytał Adam. - No tak. Zdradziła mnie i zdradziła jego na tej nieszczęsnej imprezie integracyjnej, a potem wmówiła mu, że się dowiedziałem o nich i że ich zniszczę. Strona | 30

Szepty morza

- A taki miał Pan, plan? - Wiedziałem o nich, od kiedy tylko zaczęli się spotykać. Traktowała go jak zabawkę. Było mi go żal. Teraz odsiedzi przez nią połowę życia w więzieniu. Przykro mi. - Myślę, że skończyliśmy na dzisiaj. - krótko uciął Adam, który dowiedział się więcej, niż zakładał, że się dowie. Teraz już chciał tylko upewnić się, czy Alicja jest bezpieczna. Mecenas opuścił pokój przesłuchań z satysfakcją na twarzy. Był pewien, że Adam da mu spokojnie doprowadzić sprawę do końca. Adam natomiast już wybierał numer Alicji, który jak na złość nie odpowiadał. Dopiero kiedy zadzwonił po raz czwarty, usłyszał jej głos. Zmieniony, mroczny i zmęczony. - Co jest? - zapytał ostro. Strach o nią nie pozwolił na czułość. - Ciężki dzień. - Co się stało? - Dopadły mnie lęki, nic nadzwyczajnego. Tym razem przegrałam Adam. - Będzie lepiej. Coś się wydarzyło? Opowiedz mi. - Nie będzie lepiej, skoro boję się pukania do drzwi. To idiotyczne. Przyprowadziłam się tutaj, żeby odnaleźć spokój, a chowam się przed światem jak Strona | 31

Szepty morza

karaluch przed światłem. Nie jest i nie będzie lepiej. - Powiedz, co się stało. - Ktoś zapukał do drzwi i mnie sparaliżowało . - Nie otworzyłaś . - Nawet nie byłam w stanie się ruszyć. - To był mąż Anny. Dobrze, że nie otworzyłaś . - Mąż tej Anny? - Tak. - Czego on ode mnie chciał? - Podobno cię przeprosić. Zgarnęliśmy go na przesłuchanie. Cieszę się, że nie otworzyłaś. To był głupi pomysł, żebyś była tam sama. Jestem idiotą, że ci na to pozwoliłem. Nie chcę tak dłużej, rozumiesz? Nie chcę! - Muszę wygrać sama ze sobą, wiesz o tym. Inaczej wyląduje w wariatkowie. Muszę, rozumiesz, muszę zacząć żyć normalnie. - No to się pospiesz, bo ja tu zwariuję bez ciebie, sam. - zmusił się do zmiany toku rozmowy, starał się żartować. - Nie jesteś sam, masz Borysa. - Borys też pyta, kiedy cię zobaczy. - Pyta? Od kiedy rozumiesz psi język? - Od kiedy zemdlałem przy jego operacji. - Pamiętasz, jaki malutki się przypałętał do mnie w wichurę, kiedy runął mój płot? - Pamiętam. Strona | 32

Szepty morza

- Tęsknię za nim. - Tak jak ja za tobą. - Wiem. - Muszę kończyć ... Młody ... - Uściskaj go. - Dobrze. Młody aż przebierał nogami, stojąc wsparty o biurko. Wymownie wpatrywał się w swojego przełożonego i jedynego przyjaciela, jakiego posiadał. - Co się dzieje? Co z mecenaskiem? Z Alicją wszystko dobrze? - Spokojnie, bo zaraz odfruniesz. - Pogaduszki sobie urządzasz, a ja nie wiem co robić! - marudził. - Mecenas sam sobie z żoną zrobi rachunek sumienia. To ich sprawa, a my nie będziemy się tym razem wtrącać. Alicja... No cóż ... Kiedyś będzie dobrze. Mam nadzieję. - Jest bezpieczna? - Tak. - Mamy coś do roboty? - Wsumie ... Możemy iść napić się piwa i posłuchać co się dzieje w okolicy. - Szef, ma zawsze dobre pomysły. - żartował Młody, do którego ta ksywka przywarła na stałe. - Borys idziemy na piwo? Pies, który został uratowany, a któremu tak niewiele Strona | 33

Szepty morza

brakowało, żeby znaleźć się po drugiej stronie tęczowego mostu, nie odstępował swojego pana nawet na krok. Adam wiele razy próbował na wszystkie sposoby zostawić psa w obejściu na podwórku, nawet w domu. Zamknięty na klucz, wybił szybę i tak pobiegł pod komisariat, żeby nie stracić z oczu Adama, w końcu ten poddał się i zaniechał wszelkich prób ograniczenia wolności czworonogowi. Przeszedł kilka skomplikowanych operacji. Przy jednej z nich, kiedy Adam miał asystować z braku personelu, ten, zamiast podawać narzędzia, zemdlał na widok rozpłatanego brzucha zwierzęcia. Są nierozłączni i wszyscy to wiedzą, że tam, gdzie Adam jest i Borys. Pies przeszedł szkolenie policyjne i stał się też pełnoprawnym członkiem załogi i był od wszelkich spraw specjalistą. Od wyjadania śniadań z lodówki głównie, ale był przydatny również w tropieniu ukrytych za winklem dzieciaków, potajemnie palących papierosy. Strona | 34

Szepty morza

Rozdział 4