Spokój - Fearne Cotton - ebook

Spokój ebook

Cotton Fearne

0,0
14,99 zł

Ten tytuł znajduje się w Katalogu Klubowym.

DO 50% TANIEJ: JUŻ OD 7,59 ZŁ!
Aktywuj abonament i zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego, aby zamówić dowolny tytuł z Katalogu Klubowego nawet za pół ceny.


Dowiedz się więcej.
Opis

Pragniesz przestać się denerwować z powodu każdego drobiazgu?

Szukasz sposobu, by pogodzić swoje zawodowe i rodzinne obowiązki, nie tracąc przy tym gruntu pod nogami?

Chcesz nauczyć się radzić sobie z negatywnymi myślami i spokojnie reagować na drobne potknięcia i niepowodzenia?

Szalone tempo współczesnego świata, z jego codziennym stresem, wszechobecną presją i negatywnymi wiadomościami atakującymi nas ze wszystkich stron, sprawia, że osiągnięcie spokoju wydaje się prawie niemożliwe. A przecież właśnie w takich okolicznościach najbardziej potrzebujemy chwili wyciszenia, relaksu i wewnętrznej harmonii. Chwili, która pozwoli nam z dystansem i miłością spojrzeć na siebie samych i świat wokół nas.

Bestsellerowa brytyjska autorka Fearne Cotton dzieli się w swojej książce prostymi pomysłami i praktycznymi ćwiczeniami, które zmieniły jej własne życie i nauczyły ją odczuwać spokój nawet w najbardziej niesprzyjających warunkach. Rozmawia z ludźmi z różnych środowisk, szukając wskazówek pomagających znaleźć równowagę w każdym aspekcie życia – od fizycznego samopoczucia po wystrój wnętrz. A przede wszystkim przypomina, że oaza spokoju istnieje w każdym z nas, musimy tylko odnaleźć do niej drogę.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 270

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Fearne Cotton Spokój Tytuł oryginału Calm ISBN Copyright © Fearne Cotton 2017 First published in Great Britain in 2017 by Orion Spring, London Copyright © for the Polish translation by Zysk i S-ka Wydawnictwo s.j., 2026 Copyright © for this edition by Zysk i S-ka Wydawnictwo s.j., Poznań 2026 All rights reserved Redakcja Julia Młodzińska Korekta Jadwiga Jęcz, Beata Kozieł-Kulesza Projekt okładki HART STUDIO Wydanie 1 Zysk i S-ka Wydawnictwo ul. Wielka 10, 61-774 Poznań tel. 61 853 27 51, 61 853 27 67 dział handlowy, tel./faks 61 855 06 [email protected] Wszelkie prawa zastrzeżone. Niniejszy plik jest objęty ochroną prawa autorskiego i zabezpieczony znakiem wodnym (watermark). Uzyskany dostęp upoważnia wyłącznie do prywatnego użytku. Rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci bez zgody właściciela praw jest zabronione. Konwersję do wersji elektronicznej wykonano w Zysk i S-ka Wydawnictwo.
Dla mojego męża, Jessego — najspokojniejszej osoby, jaką znam

CZYM JEST SPOKÓJ?

Spokój to stan łagodności.

Spokój to poczucie równowagi.

Spokój to miejsce, do którego możemy wszyscy wrócić, jeśli przypomnimy sobie, że ono istnieje.

Spokój to jasność i pewność w podejmowaniu decyzji.

Spokój to świadomość, że świat składa się i z dobra, i ze zła.

Spokój to głębokie oddechy i poczucie wsparcia.

Spokój to poczucie bezpieczeństwa i komfortu.

Spokój to akceptacja wszystkiego.

Spokój to poczucie wspólnoty, nawet jeśli wokół odczuwa się napięcie.

Spokój to nie nuda.

Spokój to nie bezczynność czy ciągły bezruch.

Spokój to nie zamykanie się przed życiem.

Spokój to nie chowanie się przed światem.

Spokój to nie lekceważenie chaosu wokół siebie.

Spokój to nie odmowy wynikające ze strachu.

Spokój to nie wybieranie zawsze najłatwiejszej ścieżki.

Spokój to nie zmuszanie się do medytacji lub pozostawania w bezruchu.

Spokój to nie odcinanie się od silnych emocji.

Spokój to nie życie pod nieustanną presją czasu.

Spokój to nie przereklamowany gadżet.

Spokój jest w nas wszystkich.

Czy w tych czasach, kiedy tak bardzo przestaliśmy skupiać się na prostym doświadczaniu „człowieczeństwa”, możemy w ogóle odczuwać spokój?

Jak możemy być spokojni, skoro chaos próbuje wciskać się każdą niemal szczeliną w naszą przestrzeń osobistą?

Czy mamy czas na oddech, kiedy mierzymy się z terminami w pracy, planami zajęć naszych pociech, presją życia towarzyskiego czy oczekiwaniami z zewnątrz, którym — jak nam się wydaje — musimy sprostać?

Mam zadyszkę na samą myśl o tym wszystkim.

Takie jest współczesne życie. Wszystkich nas w którymś momencie wciąga ten nieuporządkowany wir, by potem wypluć — ze zmęczeniem w oczach, w pomiętym ubraniu, z mnóstwem pytań, na które nie mamy odpowiedzi. Wydawać by się mogło, że odnalezienie spokoju w tym chaotycznym, pędzącym współczesnym świecie będzie wymagało pójścia pod prąd, ale jest to całkowicie wykonalne. Na początek trzeba sobie uświadomić, że nie musimy wcale za tym wszystkim nadążać, nie musimy codziennie narażać się na stres i nie musimy zawsze spełniać oczekiwań innych ludzi. Odnalezienie spokoju to projekt indywidualny, który ma posłużyć przede wszystkim TOBIE!

Kiedy pisałam moją poprzednią książkę, Szczęście, dużo myślałam nad zagadnieniem spokoju. Rozmyślałam nad tym, jak koncept ten łączy się ze szczęściem i jak bardzo te dwa stany mogą mieć na siebie nawzajem dobroczynny wpływ. Zdałam sobie sprawę, jak ważnym składnikiem całego równania jest spokój, jeśli chcemy wieść szczęśliwe życie. Spokój to istota wszystkiego, ponieważ w tym stanie mamy jasność umysłu, wiemy, że nic nie wyprowadzi nas z równowagi i możemy z ufnością jeszcze bardziej otworzyć nasze serca.

W ciągu ostatniego stulecia ludzkość musiała przejść ogromną przemianę. Obecnie nasze życie jest zawsze na widoku, wścibsko podglądamy nawzajem swoją codzienność, jednocześnie zmuszając się do wyścigu i wywierając na sobie presję, w wyniku czego gdzieś po drodze się zatracamy. Technologia, sposób, w jaki postrzegamy sukces, oraz to, czego, jak nam się wydaje, chcemy od życia, podcina nam korzenie i wrzuca w wir, czasem destabilizującego, chaosu.

Wraz ze spokojem przychodzi uczucie zadowolenia albo szczęścia — a może jedno i drugie. Chociaż, może… może to szczęście daje spokój? I czy w ogóle te dwa cudowne stany mogą bez siebie istnieć? Jestem niemal pewna, że można być totalnie szczęśliwą, a jednocześnie szaleć z niepokoju i podenerwowania. Wielokrotnie czułam ten rollercoaster uczuć, kiedy niemal krzyczysz z emocji. W takich chwilach spokój prawie znika! Jestem pewna, że czasem odczuwasz też duży spokój, któremu towarzyszą obojętność i brak emocji, na przykład kiedy życie zwalnia tempo i dzieje się zbyt mało, a wszystko zdaje się nijakie. Doświadczałam takich chwil spokoju, które często nie wiążą się ze szczęściem.

Jestem jednak przekonana, że mogą one być piękne i nie ma znaczenia, czy szczęście przynosi spokój, czy odwrotnie — oba te uczucia są podwójnym celem, do którego trzeba dążyć, i często przychodzą w pakiecie.

Nie napisałam tej książki dlatego, że potrafię medytować niczym tybetański mnich, ani dlatego, że przechadzam się z uniesionymi na znak pokoju palcami, uśmiechając się łagodnie do nieznajomych. Napisałam ją, ponieważ mam świadomość, jak ogromną moc może dawać i jak ogromną wartość może przynosić spokój, a także dlatego, że na co dzień staram się przedkładać spokój nad stres. Napisałam tę książkę, ponieważ czasem czuję, jakby kojące ramiona spokoju były o całe galaktyki ode mnie, i zastanawiam się, czy kiedykolwiek uda mi się do nich powrócić. Napisałam ją, ponieważ spokój to stan, który szczególnie chciałabym zgłębić. Mam nadzieję, że ponieważ jestem szczera, zarówno wobec siebie, jak i na swój temat, w tej książce mogę podrążyć trochę bardziej kwestię korzyści, jakie mogę czerpać ze spokoju, i mam nadzieję, że ty też. Ta książka to mój sposób na rozważanie pewnych kwestii, na które, być może gdzieś głęboko, wszyscy mamy już odpowiedzi — potrzeba nam jedynie zachęty, aby przypomnieć sobie swoje mocne strony w całym tym szaleństwie współczesnego świata.

W trakcie lektury książki znajdziecie w niej interaktywne fragmenty, w których będziecie mogli wypowiedzieć się na dany temat, pomyśleć nad swoim życiem — sporządzić listy, uwolnić i przeanalizować swoje uczucia i dowiedzieć się więcej o sobie oraz o swoim pojęciu spokoju. Znajdziecie w niej także rozmowy, które przeprowadziłam zarówno z ekspertami, jak i z moimi mądrymi przyjaciółmi, na różne związane ze spokojem tematy, które uznałam za bardzo przydatne dla tych rozważań i które, mam nadzieję, okażą się przydatne także i dla ciebie.

Zatem zacznijmy od tego, czy uważasz się za spokojną osobę. Ja osobiście nie jestem pewna, w której grupie się znajduję. Jestem hybrydą moich rodziców i ich złożone cechy charakteru odziedziczyłam w dokładnie równych proporcjach. Moja mama jest niczym świetlik — zawsze w ruchu, ze skłonnością do skrajnych emocji — to po niej odziedziczyłam żywotność i energię do działania. Mama walczy z własnym pojęciem zewnętrznego chaosu w świecie, zaprowadzając w swoim życiu całkowity porządek. Ja także odziedziczyłam tę potrzebę i wypracowałam taki nawyk. W odróżnieniu od mojej mamy tata jest „wskazówką godzinową” zegara, która przesuwa się znacznie wolniej niż „wskazówka minutowa”, którą jest mama. Po nim odziedziczyłam dar słuchania, obserwacji i analizy, z którego mogę korzystać w najbardziej zaskakujących momentach.

Sądzę zatem, że nie jestem ani spokojem, ani chaosem — jestem tym wszystkim po trosze. Spodziewam się też, że większość z nas taka właśnie jest, w większym lub mniejszym stopniu. Tyle samo czasu spędziłam na medytacji i uprawianiu jogi, co na napadach wściekłości na drodze czy ciskaniu rzeczami o ścianę w atakach złości godnych zbuntowanego dwulatka. Uważam, że dla wszystkich tych emocji znajdzie się miejsce, ale konieczna jest umiejętność traktowania spokoju jako podstawy. Im bardziej rozumiem znaczenie spokoju dla umysłu, dobrego samopoczucia, relacji międzyludzkich i postrzegania świata, tym więcej czasu poświęcam na to, aby znaleźć do niego drogę powrotną.

Niektórzy z nas być może znają już swój sposób na odzyskanie spokoju: wiedzą, jak oddychać głęboko w obliczu paniki, czy zachować kompletny spokój w godzinach szczytu lub na zatłoczonej stacji kolejowej. Nie wypracowałam jeszcze tej umiejętności we wszystkich dziedzinach życia, ale stale nad nią pracuję i stała się ona jednym z moich głównych celów w ostatnich latach. Wraz z kolejnymi urodzinami i rozmaitymi dramatami, które naznaczały historię mojego życia, zdałam sobie sprawę, jak wiele energii i czasu traciłam na stres, mętlik w głowie i utarczki słowne.

Zatem czym jest dla ciebie spokój? Dla mnie ma on w sobie mniej z myślenia, a więcej z odczuwania. To bezruch, który pozwala wypełnić płuca, niczym balon ciepłym powietrzem. To umiejętność zaakceptowania tego, że wokół mnie jest hałas i niekoniecznie muszę go kategoryzować jako coś złego albo dobrego. To umiejętność dostrzegania i natychmiastowego akceptowania tego, że świat się kręci, a chaos pojawia się i znika. Nie oznacza to, że czuję się dobrze z niesprawiedliwością, dramatami, na które nie mamy wpływu, czy z negatywnymi słowami — po prostu dzięki nim mam szansę odczuwać bardziej empatię niż niechęć, potrafię zrozumieć ludzi, zamiast się od nich dystansować, i wiele się uczę, zarówno o sobie, jak i o innych. To magiczna alchemia wiążąca wszystkie te pojęcia, dzięki której mogę przez chwilę, a może nawet przez cały dzień mieć „to właściwe” uczucie — że jestem zrelaksowana, choć świadoma, nieruchoma, choć dynamiczna, otwarta, choć chroniona. Tym, w moim odczuciu, jest spokój.

Nie zawsze łatwo jest osiągnąć ten stan, ponieważ umysł płata nam figle. Gdy tylko poczujemy ten pierwszy, delikatny dotyk spokoju, nasz umysł szepcze: „Pamiętaj, że masz nadal niespłaconą kartę kredytową, więc nie możesz tak po prostu się wyluzować”.

Potem przypomina, odrobinę głośniej: „Nie byłaś też dziś na siłowni — nie powinnaś być tak spokojna, powinno cię to raczej martwić”.

W końcu słyszysz niemal krzyk: „Pamiętaj, że nie zrealizowałaś nawet w połowie tego, co miałaś zaplanowane na ten miesiąc — LEŃ!”.

I już. Nagle ten przyjemny blask gaśnie. Wewnętrzny dialog w twojej głowie ugasił nawet tę najmniejszą iskierkę, jaka podgrzewała jeszcze bezpieczne poczucie spokoju, który odczuwałaś, a pozostawił po sobie tylko przemożną potrzebę dążenia do czegoś więcej. Co wtedy robić? Ja poszukuję wtedy możliwości ucieczki, czegoś, co pozwoli skierować myśli na inne tory, z dala od wewnętrznego niepokoju, czegoś, co pozwoli mi się natychmiast wyłączyć. Czasem decyduję się na szybki przegląd mediów społecznościowych, co według mnie może być rodzajem nieszkodliwego eskapizmu i czasem pomaga, chociaż częściej potęguje tylko ten głos płynący z naszego umysłu: zdjęcia, przypomnienia i podlinkowane treści przypominają mi, że nie jestem wystarczająco dobra i nie zrobiłam wystarczająco dużo. Wtedy już ciężko jest odzyskać wewnętrzny spokój.

Zdarza się, że pocieszam się jedzeniem — tak jakby ta niewielka przekąska mogła idealnie wypełnić nowo odnalezione puste miejsce tuż nad brzuchem. Innym razem bywam uszczypliwa wobec ukochanej osoby, ponieważ mój wewnętrzny głos wraz z gotową do wbicia szpilą czekają tylko na to, by się uwolnić. Nic fajnego…

A powinnam wtedy raczej skoncentrować się na tym maleńkim światełku w okolicy serca, które jeszcze parę chwil temu dawało przyjemne ciepło i pocieszenie. Wizualizować je sobie i podsycać świadomość, że wciąż się tam tli, że nie zostało jeszcze zduszone ani wygaszone, a tylko zepchnięte na bok przez mój niespokojny umysł, który postanowił powędrować gdzieś na manowce.

Spokój jest wszechobecnym światłem, które tylko czeka, byś przypomniała sobie płynącą z niego prawdę i moc. Jeśli chciałabyś trochę częściej gościć to uczucie wewnętrznego spokoju lub może masz poczucie, że nie potrafisz już go odnajdywać, mam nadzieję, że kolejne strony tej książki posłużą ci jako mapa. Będę ci w tej szalonej podróży towarzyszyć, także próbując rozwikłać tę zagadkę, a zatem będziemy pomagać sobie nawzajem. Nawet jeśli teraz dajesz sobie pozwolenie na to, by usiąść, otworzyć tę książkę i w ciszy ją poczytać, jest to już świetny punkt wyjścia, by powrócić do „ziemi świętej” — wiedz, że jesteś na dobrej drodze! A teraz upolujmy sobie razem odrobinę spokoju.

Zanim na dobre zaczniemy, zastanów się, jak się teraz czujesz — zakreśl słowa, które najlepiej odpowiadają na poniższe pytania. Mnie taka samodiagnoza pomaga ustalić, co trzeba zmienić i nad czym powinnam popracować.

Jaki jest twój poziom stresu?

okropny

zły

OK

dobry

świetny

Czy dobrze spałaś tej nocy?

okropnie

źle

OK

dobrze

świetnie

Jak oceniasz ilość czasu, jaką spędzasz na świeżym powietrzu?

okropnie

źle

OK

dobrze

świetnie

Jak oceniasz ilość czasu, jaką spędzasz w mediach społecznościowych?

okropnie

źle

OK

dobrze

świetnie

Jak radzisz sobie z wygospodarowywaniem czasu tylko dla siebie?

okropnie

źle

OK

dobrze

świetnie

Jak oceniasz swoje relacje z ludźmi?

okropnie

źle

OK

dobrze

świetnie

Jak czujesz się na myśl o przyszłości?

okropnie

źle

OK

dobrze

świetnie

Jakie w tej chwili masz uczucie w klatce piersiowej?

okropne

złe

OK

dobre

świetne

Jak czuje się twoje ciało?

okropnie

źle

OK

dobrze

świetnie

Jak czuje się twój umysł?

okropnie

źle

OK

dobrze

świetnie

NAJKRÓTSZA DROGA DO SPOKOJU

Fenomen życia, oddychania, skomplikowanej struktury ciała, które służy nam na co dzień, należy podziwiać i traktować z należytą troską — kości oraz stawy, których harmonia w działaniu pozwala nam się poruszać; układ nerwowy i układ krążenia, dzięki którym w ciele jest przepływ i czucie; mięśnie i więzadła podtrzymujące szkielet; skóra, która to wszystko otacza, chroni ciało i umożliwia dotykanie przedmiotów oraz ludzi. Kiedy rozłożysz to sobie na elementy i przypomnisz, że gdzieś pośród tych wszystkich emocji, myśli i nieustannego ruchu jest bijące serce, napełniające się powietrzem płuca oraz miliony skomplikowanych zdarzeń dziejących się w naszych ciałach, zmienia ci się optyka i nabywasz inną perspektywę.

Czasem czuję niepokój, brak równowagi i gruntu pod nogami i kompletnie nie mam pojęcia, jak odzyskać wewnętrzny spokój. Może mi się wtedy wydawać, że dzieli mnie od niego przepastny wąwóz i jest on spowity mgłą niepotrzebnych emocji, nad którymi nie mam kontroli. W takich chwilach walka z chaosem w mojej głowie to niemal strata czasu. Kręcę się wówczas w kółko i prawdopodobnie przez nadmierne myślenie i analizowanie sytuacji popadam w jeszcze większy chaos. Moje niepewne stąpanie w kierunku spokoju jest wtedy kwestią czysto fizyczną. To skrót, który zdaje się niemal zbyt łatwy, ale wiem, że zadziała — robiłam tak już wiele razy i za każdym razem jest to dla mnie korzystne.

Nie dalej jak w ubiegłym tygodniu byłam bardzo zdenerwowana i uwikłana w coś, co na każdym poziomie tylko potęgowało moje rozdrażnienie. Nic z tego nie rozumiałam i dusiłam się pytaniami „DLACZEGO?” i „A CO, JEŚLI?”. Wiedziałam, że próba oddzielenia tych wszystkich myśli i słów byłaby katastrofą, narzuciłam więc tylko na siebie kurtkę, założyłam czapkę z pomponem i po prostu poszłam na wczes­nowieczorny spacer. Z każdym krokiem mój umysł coraz bardziej się rozjaśniał. Z każdym przemierzonym odcinkiem chodnika czułam się swobodniej. Z każdą upływającą minutą czułam, że moje ciało się poddaje, i wiedziałam już, że jestem na najlepszej drodze do spokoju. Nie podążałam w żadne konkretne miejsce ani ku żadnemu konkretnemu celowi, ale sama koncentracja na stronie fizycznej oraz zmianach tempa odciążyły moją głowę i rzuciły światło na to, co naprawdę się dzieje. Być może moje zmartwienia nie zostały tak od razu podczas tej wieczornej przechadzki rozwiązane, ale zdecydowanie odczuwałam po niej większy spokój i mogłam już stawić czoło chaosowi, w jakim pogrążony był mój umysł, kiedy byłam w domu.

Jeśli przeczytałaś moją pierwszą książkę, Szczęście, wiesz zapewne, jak bardzo kocham jogę. Trochę zajęło mi dojście do tego hobby, ale teraz, kiedy już jestem bardziej zaawansowana, rozumiem rytm ruchu i oddechu oraz wiem, dokąd mogą mnie zaprowadzić. Nie obchodzi mnie to, czy mam modny strój do jogi lub czy mam na brzuchu „kaloryfer” — dla mnie ważne jest osiągnięcie całkowitego spokoju, łagodności i błogostanu. Bez względu na to, czy udaje mi się wykonać wszystkie asany podczas zajęć, czy nie, czy ćwiczę je tylko przez dziesięć minut w swojej kuchni, za każdym razem czuję się wygrana. Koncentracja na ciele i oddechu powoduje spowolnienie rytmu, które mojemu ciału odpowiada. Po zajęciach jogi czuję, że moje mięśnie oraz narządy wewnętrzne pomrukują niczym stado kotów — kotów zadbanych, dobrze odżywionych, które właśnie relaksują się zadowolone.

Nawet leżenie przez pięć minut na podłodze będzie miało na ciebie podobny wpływ, jeśli naprawdę się temu poddasz. Spróbuj. Może pod koniec dnia, w przerwie na lunch, albo kiedy w domu jest spokój, po prostu położysz się na podłodze z zamkniętymi oczami i zobaczysz, jak od razu uspokaja się tętno, jak rozluźniają się mięśnie, i jak twój układ nerwowy osiąga równowagę. Twój mózg może wtedy jedynie zrobić to samo i dostosować się do tego nowego, przyjemnego stanu, w jakim znalazło się ciało. A zatem spowolnij je i wpraw w delikatny, miarowy ruch, a wszystko będzie zdawało się znacznie szybciej dostosowywać do tego rytmu.

NIECH TWOJE CIAŁO DOWODZI

O tym, jakie korzyści mogą płynąć z takiego poddania się, przekonałam się, kiedy rodziłam moją córkę, Honey. W czasie ciąży odbyłam szybki kurs hipnoporodu, który koncentrował się wokół zagadnień oddychania i wsłuchania w fizyczne sygnały płynące z ciała, więc w trakcie porodu brałam duże, długie oddechy i robiłam mocne, potężne wydechy, czując, jak moje ciało się uspokaja, co oznaczało, że umysł nie przełączył się na tryb paniki, ale pracował razem z ciałem, wiedząc, że jestem silna i że dam radę. Pomimo dużej intensywności, nie czułam strachu. To było najlepsze fizyczne doświadczenie w moim życiu, coś cudownego i niesamowicie potężnego.

Rodząc mojego syna, Rexa, nawet nie pomyślałam o hipnoporodzie. Był moim pierwszym dzieckiem, a ja byłam przytłoczona wszystkimi tymi praktycznymi aspektami związanymi z macierzyństwem, jak: „Jaką chustę do noszenia powinnam kupić?” albo „Jak używać laktatora?”. Uznałam, że ten ostatni odcinek ciąży, zwany porodem, po prostu… się zdarzy! Każda z kobiet snuje opowieści o swoich sposobach przygotowywania się do porodu, ale ja, nie mając wówczas narzędzi, o których później dowiedziałam się przy hipnoporodzie, rzeczywiście spanikowałam, kiedy nadszedł ten czas. Ten strach odczuwałam fizycznie, ponieważ nie wiedziałam, do czego go porównać. W efekcie przebyłam pełen lęku poród, ponieważ dowodzenie przejął mój umysł, a ciało mogło tylko doświadczać tego, co serwował mu umysł.

Jestem ogromnie wdzięczna za dwójkę moich dzieci — są one dla mnie najważniejsze na świecie, ale ich narodziny nauczyły mnie tego, że kiedy potrzeba i kiedy naprawdę się temu poddam, dowodzenie może przejąć moja fizyczność, a umysł, ze swoim czczym gadaniem, może czasem po prostu zająć miejsce z tyłu. To było dla mnie niczym objawienie!

WITAJ… GERAD

Gerad Kite to mój drogi przyjaciel, z którym regularnie rozmawiam, a jego cenne rady pozwalają mi często osiągnąć na nowo spokój. To niesamowicie przydatne mieć kumpla, który zajmuje się akupunkturą według pięciu elementów! Jest w tak niesamowicie oczywisty sposób związany ze spokojem, a jego perspektywa życiowa jest szeroka, ale bardzo rozsądna.

Akupunktura ma charakter fizyczny i pozwala ciału odzyskać równowagę i działać bez zakłóceń. Gerad zajmuje się akupunkturą od dwudziestu lat i poznał wszystkie zawiłe aspekty równowagi ludzkiego ciała. Jego znajomość filozofii Wschodu zawsze bardzo mnie interesowała, więc często rozmawiamy o rytmie ciała i o tym, jak jest on powiązany ze zmiennością pór roku i tykaniem zegara. Wtedy Gezza (bo tak lubię go nazywać) wyjaśnia, jak ważne jest, by wsłuchać się w swoje ciało i uszanować to, jak chciałoby ono być przez nas traktowane przez cały dzień. Zapewnienie naszemu ciału równowagi to doskonały sposób na przywrócenie spokoju.

Gerad: Starożytny „chiński zegar” opiera się na zrozumieniu dobowego przepływu przez ciało i umysł napędzającej nas energii. Każda osoba ma pewien zasób energii, która pochodzi z naszego pożywienia, z powietrza, którym oddychamy, oraz wody, którą pijemy. Ta energia (to paliwo) przepływa przez ciało (trochę jak krew, która dociera do każdej komórki) jednym, ciągłym obiegiem, zasilając wszystkie nasze narządy i wspomagając ich działanie. Przez cały czas wszystkie części ciała oraz umysł zasilane są tą energią, ale na każdy z narządów bądź dla każdej z funkcji przypada dwugodzinny czas, podczas którego są one traktowane priorytetowo, i wówczas otrzymują większy zasób energii, tak by ich działanie uległo wzmocnieniu. Przykładowo, pomiędzy piątą a siódmą rano jelito grube (okrężnica) zasilane jest energią, ponieważ jest to optymalna pora, by pozbyć się zarówno z ciała, jak i z umysłu pozostałości z poprzedniego dnia. Takie naturalne i konieczne wydalenie nie tylko oczyści ciało i umysł, ale dzięki zwiększonym przepływom energii pomiędzy jelitem grubym a żołądkiem otrzymamy impuls do zjedzenia zdrowego śniadania i rozpoczęcia dnia pełni nowej energii. I odwrotnie — to czas spokoju dla wszystkich pozostałych narządów znajdujących się po przeciwnej stronie cyklu dobowego, więc w opisywanym przykładzie żołądek odpoczywa. Natura sama mówi nam, by jeść wtedy mniej, a zamiast tego karmić się dobrym towarzystwem i zabawą — to najlepszy moment dla funkcji „krążenie/seks”.

CHIŃSKI ZEGAR

Jeśli będziemy się do tego stosować, nasza wewnętrzna inteligencja korzystnie wpłynie na nasze zdrowie i poczucie dużego spokoju wewnętrznego — o ile dostrzeżemy jej wskazania i za nimi podążymy. Niestety mamy tendencję, by planować w głowie działania do wykonania w dzień i w nocy, co powoduje, że dokonujemy nienaturalnych wyborów w kwestii tego, kiedy jeść, kiedy odpoczywać, a kiedy pracować, i zakłócamy w ten sposób naturalny przepływ. Efektem tego jest obniżenie poziomu energii, zaburzenie naturalnych cykli snu, trawienia i reprodukcji oraz ogólne poczucie niemocy — jakbyśmy bez żadnej wyraźnej przyczyny mieli poczucie, że nic nie działa.

Chiński zegar oparty jest na ruchu naszej planety w relacji do Słońca. Opiera się na założeniu, że jako gatunek ewoluowaliśmy, wychodząc bezpośrednio z takiego cyklu dobowego. Jeśli więc zmienisz swój plan dnia oraz nocy, tak aby był on w zgodzie z naturą, a nie jej przeciwny, poczujesz, że ty oraz otaczający cię świat jesteście jednością, i wtedy będziesz mogła cieszyć się głębokim uczuciem spokoju.

 Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Spis treści

Okładka

Strona tytułowa

Strona redakcyjna

Dedykacja

CZYM JEST SPOKÓJ?

SPOKÓJ CIAŁA