Odetchnij. Postaw na siebie, kiedy wszyscy czegoś od ciebie chcą - Katarzyna Serwin - ebook

Odetchnij. Postaw na siebie, kiedy wszyscy czegoś od ciebie chcą ebook

Katarzyna Serwin

0,0
49,99 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Nie jesteś z Photoshopa – nie musisz być perfekcyjna!

Ta książka jest jak szczera rozmowa przy kawie z przyjaciółką: czuła i troskliwa, ale bez owijania

w bawełnę i udawania, że wszystko da się załatwić afirmacją i szklanką wody z cytryną. Kata-

rzyna Serwin, psycholożka, która doświadczyła w swoim życiu różnych kryzysów, napisała ją

dla wszystkich kobiet, które czują się zmęczone ciągłą presją, oczekiwaniami i stwarzaniem

pozorów, że zawsze wszystko idealnie ogarniają.

Dowiesz się z niej między innymi, jak:

• odróżnić zwykłe zmęczenie od pierwszych objawów depresji,

• nie zatracić się w odgrywaniu ról matki, córki, partnerki i przyjaciółki,

• rozpoznać, naprawić lub zakończyć toksyczne i niewspierające relacje,

• przestać stawiać potrzeby innych ponad własnymi,

• wypracować work-life balance i pozwolić sobie na uzdrawiające nicnierobienie bez po-

czucia winy,

• nie ulegać społecznej presji bycia zawsze piękną, miłą i uśmiechniętą.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 257

Data ważności licencji: 5/20/2030

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Zaproszenie do wspólnej podróży

Witam cię ser­decz­nie na stro­nach tej książki. Stwo­rzy­łam ją z myślą o nas, kobie­tach. Pra­gnę­łam, żeby doty­kała naj­głęb­szych warstw naszego jeste­stwa. Choć róż­nimy się mię­dzy sobą, to bar­dzo wiele nas też łączy – od siły, odwagi i deter­mi­na­cji po wąt­pli­wo­ści, zmę­cze­nie i nie­speł­nioną potrzebę zro­zu­mie­nia. Kiedy zasta­na­wia­łam się, o czym powin­nam napi­sać, pomy­śla­łam o wszyst­kich tych kole­żan­kach, mat­kach, cór­kach, part­ner­kach – ogar­niacz­kach rze­czy­wi­sto­ści, które na co dzień pró­bują zapa­no­wać nad pracą, domem, rela­cjami z dziećmi, rodzi­cami czy przy­ja­ciółmi i tysią­cem innych spraw. Czu­łam, że potrzeba nam książki o tym, co dzieje się w naszym życiu – tak wyjąt­ko­wym, róż­nym od życia męż­czyzn i obar­czo­nym szcze­gól­nymi ocze­ki­wa­niami kul­tu­ro­wymi.

Jako psy­cho­log z wykształ­ce­nia i powo­ła­nia, ale też jako kobieta, chcia­łam stwo­rzyć prze­strzeń, w któ­rej można razem, przy kubku gorą­cej her­baty czy kawy, zanu­rzyć się w reflek­sji nad „zmę­cze­niem życiem” i ogro­mem obo­wiąz­ków oraz nad tym, jak wśród nich nawi­go­wać. W okre­sie pisa­nia tej książki prze­pro­wa­dzi­łam kil­ka­dzie­siąt, jeśli nie setki roz­mów z kobie­tami w róż­nym wieku, w róż­nych sytu­acjach życio­wych i róż­nych sta­nach emo­cjo­nal­nych. Sta­ra­łam się zro­zu­mieć ich poło­że­nie i zapew­nić im wspar­cie. Mam nadzieję, że dzięki wie­dzy, którą zdo­by­łam w trak­cie tych i wszyst­kich wcze­śniej­szych spo­tkań, udało mi się oddać realia, w któ­rych funk­cjo­nu­jemy, i nasze codzienne pro­blemy. Chcia­ła­bym jed­no­cze­śnie, żeby­śmy nie poprze­sta­wały na zauwa­że­niu trud­no­ści – zamiast tylko „ojo­jać”, w momen­cie gdy jest źle, możemy wyko­rzy­sty­wać narzę­dzia, które doraź­nie poma­gają w kry­zy­sie i dają siłę do szu­ka­nia dłu­go­ter­mi­no­wych roz­wią­zań. Opo­wiem ci o tych meto­dach. Razem możemy zna­leźć spo­soby na zła­pa­nie odde­chu i powrót do sie­bie z nową ener­gią i spo­ko­jem.

Nie chcia­ła­bym, żeby ta książka była kolejną, która utknie na two­jej „kupce wstydu”. Mam nadzieję, że pozwoli ci ona roz­to­czyć opiekę nad tym, co dla cie­bie ważne. Tylko dla cie­bie. Nie musisz czy­tać jej od początku do końca, jak szkol­nej lek­tury. Czy­taj ją w swoim tem­pie, wtedy, kiedy masz na to ochotę, czas i prze­strzeń. Czy­taj ją po zda­niu, stro­nie czy aka­pi­cie – wyno­sząc z niej to, co dla cie­bie naj­lep­sze. Niech sta­nie się prze­wod­niczką pod­czas two­jej życio­wej podróży. Pamię­taj, że to ty jesteś w niej naj­waż­niej­sza.

Domy­ślam się, dla­czego się­gnę­łaś po tę książkę. Może czu­jesz się zmę­czona – psy­chicz­nie i fizycz­nie – z powodu obo­wiąz­ków w pracy i wzglę­dem rodziny, ocze­ki­wań innych, a może i two­ich wła­snych. Życie w cią­głym biegu, wśród wyma­gań i obo­wiąz­ków, potrafi przy­tło­czyć nawet naj­bar­dziej wytrwałą z nas. Może cza­sem wszystko wydaje ci się zbyt trudne? Kiedy coś pój­dzie nie tak, czę­sto powstaje efekt domina i nie wia­domo, jak sobie pora­dzić z nawar­stwia­ją­cymi się trud­no­ściami. Nie będę cię nama­wiać na życiową rewo­lu­cję ani obie­cy­wać cudow­nych roz­wią­zań, bo wiem, że nie tego szu­kasz. Zresztą żadne z tych podejść nie przy­nosi dobrych efek­tów. Potrze­bu­jesz prze­strzeni dla sie­bie – takiej, w któ­rej można ode­tchnąć, prze­my­śleć, zro­zu­mieć i na nowo poczuć swoją siłę.

Pokażę ci, dla­czego temat zmę­cze­nia psy­chicz­nego jest tak ważny. Zro­zu­miesz, czemu nie­które dni wydają ci się nie­skoń­czoną próbą sił i walką o prze­trwa­nie, inne zaś ucie­kają zbyt szybko, mimo że chcia­ła­byś je zatrzy­mać. Przyj­rzymy się także pre­sji i ocze­ki­wa­niom, które sta­wiają przed tobą życie zawo­dowe, rodzi­ciel­skie, spo­łeczne i pry­watne. Pra­gnę, abyś poczuła, że my, kobiety, jeste­śmy w tym wszyst­kim razem. To nie jest jesz­cze jeden kla­syczny porad­nik doty­czący radze­nia sobie ze zmę­cze­niem, ale raczej szczera roz­mowa, a twoje doświad­cze­nia i uczu­cia są w niej naj­waż­niej­sze.

W kolej­nych roz­dzia­łach roz­pra­cu­jemy kwe­stie zwią­zane z wie­lo­za­da­nio­wo­ścią współ­cze­snych kobiet. Jak i czy w ogóle radzimy sobie w rolach part­nerki, matki, pra­cow­niczki, przy­ja­ciółki? Czy mimo peł­nie­nia róż­nych funk­cji pozo­sta­jemy sobą? Sku­pimy się na emo­cjach i uczu­ciach, które, choć towa­rzy­szą nam na co dzień, rzadko bywają przez nas ana­li­zo­wane. Czy któ­reś z nich odgry­wają w naszym życiu domi­nu­jącą rolę? Jak balan­so­wać pomię­dzy rado­ścią a smut­kiem, spo­ko­jem a fru­stra­cją? Roz­dział po roz­dziale, aka­pit po aka­pi­cie, zda­nie po zda­niu przyj­rzymy się wspól­nie temu wszyst­kiemu, co w momen­tach nie­zro­zu­mie­nia i wyczer­pa­nia staje się „trud­nymi chwi­lami”. Może cza­sem czu­jesz się nie­wy­star­cza­jąco wspie­rana przez part­nera, rodzinę, przy­ja­ciół, zna­jo­mych? Zasta­na­wia­łaś się, jaki to ma na cie­bie wpływ? Jak oddzia­łuje na twoje samo­po­czu­cie? Na twoje poczu­cie bez­pie­czeń­stwa czy poczu­cie bycia kochaną i doce­nianą? Jak wpływa na zapał do dal­szej walki o sie­bie? Czy masz wtedy zasoby, by iść dalej i speł­niać swoje marze­nia? W jaki spo­sób oddzia­łuje to na twoją samo­ocenę i akcep­ta­cję sie­bie? Zachę­cam cię, byś dzięki tym pyta­niom spró­bo­wała odna­leźć sie­bie i odkryć to, co dla cie­bie ważne.

Wspól­nie zasta­no­wimy się, jak zde­ma­sko­wać tok­syczne rela­cje, które odbie­rają nam ener­gię życiową. Nauczymy się także, jak bez obaw sta­wiać gra­nice, chro­niąc sie­bie i swoje dobro. Sta­niemy się też eks­pert­kami w roz­róż­nia­niu sta­nów, w któ­rych się znaj­du­jemy. Czy to zmę­cze­nie, czy już depre­sja? Ziden­ty­fi­ku­jemy objawy życio­wego wypa­le­nia, poznamy sztukę wyboru tego, co w życiu naprawdę istotne, odpusz­cza­nia nad­mier­nych ocze­ki­wań, a zara­zem szu­ka­nia rów­no­wagi mię­dzy obo­wiąz­kami a cza­sem dla sie­bie.

Na koniec podzielę się z tobą prak­tycz­nymi wska­zów­kami, które pomogą ci dbać w przy­szło­ści o swoje zdro­wie psy­chiczne i fizyczne. Zachęcę cię do pie­lę­gno­wa­nia swo­ich potrzeb i emo­cji, do zanu­rza­nia się w dobrych nawy­kach jak w koją­cej kąpieli. Wszystko to prze­każę ci bez mora­li­zo­wa­nia, w atmos­fe­rze roz­mowy jak równa z równą, jak­by­śmy wła­śnie spo­tkały się gdzieś na mie­ście, by razem dzie­lić się życio­wymi doświad­cze­niami.

Zapra­szam cię do tej peł­nej cie­pła podróży, w trak­cie któ­rej lepiej zro­zu­miesz samą sie­bie, nauczysz się odczu­wać ulgę pły­nącą ze świa­do­mo­ści, że nie jesteś sama, i zro­zu­miesz, że każdy dzień to nowa szansa na odna­le­zie­nie rów­no­wagi i speł­nie­nia pomimo napo­ty­ka­nych na swo­jej dro­dze trud­no­ści. Cie­szę się, że jesteś. Nasza przy­goda wła­śnie się zaczyna.

Próba osiągnięcia work-life balance, czyli męcząca walka o równowagę

Codzien­ność kobiet we współ­cze­snym spo­łe­czeń­stwie to nie­koń­cząca się gra, w któ­rej każdy dzień nie tylko rzuca nowe wyzwa­nia, ale także potrafi oszu­ki­wać. Może to robić na wiele spo­so­bów, choćby poprzez wyide­ali­zo­wane stan­dardy spo­łeczne, które okre­ślają, jak powin­ny­śmy wyglą­dać, jakie role odgry­wać i co osią­gać. W prze­ka­zie tym przo­dują media i reklamy, kreu­jąc nie­re­alny obraz kobiety suk­cesu, świę­tej i grzesz­nej, matki i biz­ne­swo­man. Oszu­ki­wać mogą nas także ocze­ki­wa­nia ze strony naj­bliż­szego oto­cze­nia: part­nera, rodziny, przy­ja­ciół czy współ­pra­cow­ni­ków, któ­rzy nie­rzadko chcą od nas wię­cej, niż możemy z sie­bie dać. My, kobiety, sta­ły­śmy się lider­kami w świe­cie zawo­do­wym, zdo­byw­czy­niami kolej­nych szcze­bli kariery… a rów­no­cze­śnie wciąż mamy nawi­go­wać okrę­tem zwa­nym domem, który cza­sami potrze­buje zwy­kłej tro­ski i uwagi, cza­sem wiel­kiej miło­ści, cza­sem zaś domaga się sta­now­czego sprze­ciwu czy posta­wie­nia gra­nic.

W naszym życiu obo­wiązki zawo­dowe oraz powin­no­ści jako matki, córki, part­nerki czy przy­ja­ciółki wciąż się ze sobą prze­pla­tają. Od kobiet ocze­kuje się wcie­la­nia w każdą prze­wi­dzianą dla nas rolę, a przy tym odgry­wa­nia ich wszyst­kich jed­no­cze­śnie. A my sta­ramy się w każ­dej z nich być per­fek­cyjne, dając z sie­bie sto pro­cent.

Próba ide­al­nego spro­sta­nia wszyst­kim życio­wym rolom nie­rzadko bywa pro­stą drogą do zmę­cze­nia psy­chicz­nego. Mowa tu o sta­nie, w któ­rym mózg ulega prze­cią­że­niu z powodu dłu­go­trwa­łego stresu lub emo­cjo­nal­nego napię­cia. Może się to obja­wiać wyczer­pa­niem, iry­ta­cją, trud­no­ściami ze sku­pie­niem czy pro­ble­mami ze snem. Symp­to­mom tym czę­sto towa­rzy­szą spa­dek samo­oceny, poczu­cie bez­rad­no­ści i objawy fizyczne, takie jak napię­cie mię­śni czy bóle głowy. W ten spo­sób orga­nizm wysyła nam sygnał, że czas zwol­nić, zadbać o rege­ne­ra­cję i wyzna­czyć gra­nice. My jed­nak nie zawsze się w ten prze­kaz wsłu­chu­jemy. Nie zawsze potra­fimy go roz­po­znać. Zda­rza się też tak, że roz­wią­za­nia, które wdra­żamy, jedy­nie maskują pro­blem. A on wciąż nara­sta. Pamię­taj, jeśli pro­blem długo się utrzy­muje, a objawy prze­cią­że­nia wciąż ci towa­rzy­szą, zde­cy­do­wa­nie warto roz­wa­żyć roz­mowę z psy­cho­lo­giem. Abyś mogła szybko i wła­ści­wie zare­ago­wać, a dzięki temu unik­nąć prze­cią­że­nia, musisz umieć roz­po­znać dłu­go­trwały stres i emo­cjo­nalne napię­cie. Oto ich cechy cha­rak­te­ry­styczne.

Dłu­go­trwały stres:

cią­gnie się tygo­dniami lub mie­sią­cami,

wynika z natłoku lub wagi spraw czy obo­wiąz­ków,

obja­wia się prze­wle­kłym zmę­cze­niem,

może pro­wa­dzić do depre­sji, lęku lub wypa­le­nia.

Jak sobie z nim pora­dzić?

Poprzez wła­ściwy odpo­czy­nek, wpro­wa­dze­nie odcią­ża­ją­cych zmian w życiu, kon­sul­ta­cje z psy­cho­lo­giem lub psy­cho­te­ra­pię.

Napię­cie emo­cjo­nalne:

trwa krótko, jest zwią­zane z kon­kretną sytu­acją,

wynika z emo­cji i chwili obec­nej,

obja­wia się na przy­kład szyb­szym biciem serca, spo­co­nymi dłońmi,

zwy­kle koń­czy się po roz­ła­do­wa­niu napię­cia, emo­cji,

jeśli jest bar­dzo inten­sywne lub nawraca, zaczyna nas prze­cią­żać.

Jak sobie z nim pora­dzić?

W więk­szo­ści przy­pad­ków wystar­czą ruch, roz­mowa, oddech czy oswo­je­nie się z sytu­acją. W bar­dziej zło­żo­nych przy­pad­kach należy postę­po­wać tak samo jak z dłu­go­trwa­łym stre­sem.

Czas dla cie­bie

Chcia­ła­bym, żebyś się teraz na chwilę zatrzy­mała i prze­ana­li­zo­wała, jakie role odgry­wasz we wła­snym życiu. Pomyśl o wszyst­kich naj­waż­niej­szych oso­bach w swoim oto­cze­niu, o pracy, two­ich zaję­ciach, pasjach, obo­wiąz­kach, i wypisz na kartce lub w notat­kach na końcu książki, kim jesteś w danej rela­cji czy sytu­acji. Czy na two­jej liście jest kilka pozy­cji? A może kil­ka­na­ście lub jesz­cze wię­cej?

Wyobraź sobie aktora, który w jed­nym przed­sta­wie­niu wciela się w pięć zupeł­nie róż­nych postaci. Czy tak się w ogóle da? Czy jeste­śmy w sta­nie spro­stać wyma­ga­niom, które sta­wia przed nami spo­łe­czeń­stwo i codzienne obo­wiązki zawo­dowe, nie zanie­dbu­jąc przy tym potrzeb naszych rodzin? Czy możemy być zarówno tro­skli­wymi mat­kami, wspie­ra­ją­cymi przy­ja­ciół­kami, jak i sku­tecz­nymi pra­cow­ni­cami? To wyzwa­nie, które podej­mu­jemy każ­dego dnia, pró­bu­jąc zna­leźć rów­no­wagę pomię­dzy ocze­ki­wa­niami oto­cze­nia a oso­bi­stymi pasjami bądź ambi­cjami. W tej grze, w któ­rej balan­su­jemy mię­dzy prze­strze­ga­niem narzu­co­nych zasad a potrzebą two­rze­nia wła­snych, walka o rów­no­wagę staje się klu­czo­wym ele­men­tem.

Dla uła­twie­nia poni­żej znaj­dziesz przy­kła­dowe role:

part­nerka/żona – współ­two­rzy zwią­zek, daje bli­skość i wspar­cie, ale też może zatra­cić sie­bie w dba­niu tylko o potrzeby part­nera;matka – opie­kuje się dziećmi, orga­ni­zuje ich rze­czy­wi­stość, ale bywa, że czuje się winna, gdy myśli o sobie, i łatwo wpada w pułapkę „matki na pełen etat bez prawa do odpo­czynku”;córka – pozo­staje czę­ścią rodziny, pomaga rodzi­com, ale może być wcią­gnięta w poczu­cie obo­wiązku i lojal­no­ści ponad swoje gra­nice;przy­ja­ciółka – daje wspar­cie, potrafi wysłu­chać, ale czę­sto przej­muje cudze pro­blemy i zanie­dbuje swoje potrzeby;pra­cow­niczka/spe­cja­listka – roz­wija kom­pe­ten­cje, reali­zuje się zawo­dowo, ale może zatra­cać się w per­fek­cjo­ni­zmie i pod­le­gać pre­sji wyni­ków;liderka – kie­ruje, podej­muje decy­zje, inspi­ruje, ale czę­sto dźwiga odpo­wie­dzial­ność za wszyst­kich i boi się oka­zać sła­bość;orga­ni­za­torka domu – spina codzien­ność, dba o porzą­dek, zawsze ma plan, ale staje się „nie­wi­dzialną mena­dżerką”: wszystko działa, ale nikt nie widzi jej wysiłku;dobra dusza – zawsze gotowa pomóc, wes­przeć, łatwo jed­nak staje się „ratow­niczką” i daje innym tak dużo, że nie­wiele pozo­staje dla niej;opie­kunka bli­skich – trosz­czy się o rodzi­ców, wuj­ków, dziad­ków, rodzeń­stwo, ale łatwo popada w prze­cią­że­nie i poczu­cie, że nie ma wła­snego życia.

Czym jest równowaga i co ją zaburza?

Każ­dego dnia balan­su­jemy na cien­kiej linie, sta­ra­jąc się zacho­wać rów­no­wagę. Nie zawsze nam się to udaje. Dzieje się tak nie tylko z powodu odgry­wa­nia licz­nych ról i wyni­ka­ją­cego z tego zmę­cze­nia, lecz także dla­tego, że samo poję­cie rów­no­wagi pozo­staje dla nas nie­uchwytne.

Rów­no­waga to taki stan, w któ­rym czu­jesz się dobrze ze sobą, jesteś spo­kojna i pewna, masz ener­gię do dzia­ła­nia, potra­fisz sobie radzić z emo­cjami i ze stre­su­ją­cymi sytu­acjami, a przy tym bez trudu dbasz o sie­bie, swoje emo­cje i potrzeby. To nie zna­czy, że w sta­nie rów­no­wagi ni­gdy się nie smu­cisz ani nie zło­ścisz. Zna­czy jedy­nie, że będąc w nim, potra­fisz bez więk­szych trud­no­ści odzy­skać wewnętrzną sta­bil­ność i poczu­cie kon­troli nad życiem.

Co może pomóc ją utrzy­my­wać? Punk­tem wyj­ścia jest wyzna­cze­nie gra­nic w swoim naj­bliż­szym oto­cze­niu – usta­le­nie godzin pracy i czasu dla sie­bie oraz rodziny. Okre­śle­nie momentu, w któ­rym odkła­dasz kom­pu­ter, pozwala wyraź­nie oddzie­lić obo­wiązki zawo­dowe od życia domo­wego i chwil prze­zna­czo­nych na odpo­czy­nek. Warto też nauczyć się two­rzyć prze­strzeń na to, co jest tylko dla nas. Poranna kawa, relak­su­jąca kąpiel, krótki spa­cer, prze­czy­ta­nie choćby kilku stron książki – wszystko to dodaje ener­gii. Włącz ulu­bione aktyw­no­ści do codzien­nej rutyny i spró­buj się trzy­mać swo­jego nowego har­mo­no­gramu dnia. Podej­rze­wam, że przez jakiś czas nie będziesz miała z tym pro­blemu, potem jed­nak może się poja­wić pokusa, by zro­bić „coś poży­tecz­nego” i wró­cić do przy­zwy­cza­jeń. Spró­buj jej nie ule­gać. Pamię­taj, że jeśli będziesz nie­prze­rwa­nie wyko­ny­wała obo­wiązki, bez ani chwili wol­nego, w krót­kim cza­sie utra­cisz świeżo odzy­skaną ener­gię.

Zwróć też uwagę, że codzienne wyzwa­nia cią­gle się zmie­niają, warto więc być ela­styczną i wybie­rać to, co naj­waż­niej­sze, zamiast pró­bo­wać zro­bić wszystko naraz. Pozwól sobie na nie­do­sko­na­łość – balans nie ozna­cza per­fek­cji. Nie­które dni wyma­gają sku­pie­nia całej uwagi wyłącz­nie na jed­nej sfe­rze, w związku z czym pozo­stałe muszą pocze­kać, i nie ma w tym nic złego. Pamię­taj też, by korzy­stać z pomocy bli­skich – pro­sić o nią otwar­cie i w taki spo­sób, by każdy czuł, że jego potrzeby są sza­no­wane. Roz­mowa o nich i wspólne dzie­le­nie się obo­wiąz­kami wzmac­niają więzi i poma­gają lepiej zor­ga­ni­zo­wać wspólne życie. Dzięki odpo­wied­niej orga­ni­za­cji domu łatwiej zna­leźć rów­no­wagę mię­dzy życiem rodzin­nym a pracą czy pasją.

W obsza­rze zawo­do­wym kobieta mie­rzy się z ocze­ki­wa­niami bycia „ide­alną pra­cow­niczką”. Ciąży na niej podwójna pre­sja spo­łeczna: powinna zarówno mieć osią­gnię­cia zawo­dowe, jak i odgry­wać tra­dy­cyjne role w rodzi­nie. Kon­flikt mię­dzy ambi­cjami zawo­do­wymi a ocze­ki­wa­niami w sfe­rze domo­wej rzadko koń­czy się dobrze. Ponie­waż nie spo­sób zaspo­koić wszyst­kich pra­gnień, to próba ich reali­za­cji czę­sto pro­wa­dzi do wyczer­pa­nia. Z tego rodzą się fru­stra­cja i cier­pie­nie, pogłę­biane dodat­kowo bra­kiem zro­zu­mie­nia dla wła­snych ogra­ni­czeń i trud­no­ści. W rezul­ta­cie wiele kobiet zmaga się z wypa­le­niem, poczu­ciem winy i osa­mot­nie­niem w obli­czu prze­ciw­no­ści, co nega­tyw­nie wpływa na ich samo­po­czu­cie.

Kolejny aspekt, który może zachwiać rów­no­wagą? Kobieta posia­da­jąca dzieci czę­sto zde­rza się z pre­sją bycia „ide­alną matką”. Spo­łe­czeń­stwo (ba! naj­bliż­sze oto­cze­nie – rodzina, part­ner czy zna­jomi) czę­sto narzuca nam obraz kobiety jako zarad­nej życiowo, tro­skli­wej opie­kunki. Zapewne wiesz, co mam na myśli. Mówię o kobie­cie, która potrafi pogo­dzić pracę zawo­dową i pię­cie się po szcze­blach kariery z dba­niem o dom, tak aby jego wnę­trze pach­niało świe­żym pra­niem, a w lśnią­cych pod­ło­gach można się było prze­glą­dać. Oprócz tego naj­le­piej, żeby ta kobieta była także ide­alną matką, która codzien­nie przy­go­to­wuje domow­ni­kom pyszne i zdrowe śnia­danka rodem z Pin­te­re­sta lub Insta­grama oraz uro­cze out­fity dla dzie­cia­ków i dla sie­bie, a do tego była szczu­pła i wyglą­dała, jakby wła­śnie wró­ciła od kosme­tyczki.

Te nie­re­alne ocze­ki­wa­nia mogą posta­wić kobietę w sytu­acji, w któ­rej każdy nie­udany obiad czy nie­obec­ność na szkol­nej uro­czy­sto­ści dziecka wyda­dzą jej się porażką, bo prze­cież nie zro­biła tego, czego się od niej ocze­kuje. Może to utrud­nić jej zacho­wy­wa­nie rów­no­wagi, a jeśli powta­rza się regu­lar­nie – przy­nieść wypa­le­nie.

W sfe­rze roman­tycz­nych rela­cji jeste­śmy z kolei pod­dane pre­sji odgry­wa­nia roli „ide­al­nej part­nerki”, która jest zawsze silna, emo­cjo­nal­nie dostępna, wspie­ra­jąca i roman­tyczna, w każ­dej chwili gotowa na intym­ność. Taki wzo­rzec nie oddaje rze­czy­wi­sto­ści i pro­wa­dzi do nie­zdro­wych ocze­ki­wań wobec kobiet. Rela­cje powinny opie­rać się na wza­jem­nym zro­zu­mie­niu i akcep­ta­cji, obie strony mają prawo do swo­ich emo­cji i potrzeb, bez pre­sji speł­nia­nia nie­re­ali­stycz­nych stan­dar­dów. Ide­ali­zo­wa­nie pro­wa­dzi do napięć i kłótni w związku, ale i gene­ruje kon­flikty wewnętrzne – kobieta sama sie­bie sabo­tuje i igno­ruje wła­sne potrzeby, byle tylko nie zawieść part­nera. A może też sie­bie? Napię­cia w rela­cji part­ner­skiej potra­fią dogłęb­nie zabu­rzyć wewnętrzną har­mo­nię.

W całym tym spek­ta­klu peł­nym ról i obo­wiąz­ków kobiety czę­sto stają się zakład­nicz­kami wła­snych aspi­ra­cji, pró­bu­jąc spro­stać nie­zli­czo­nym ocze­ki­wa­niom narzu­ca­nym im z zewnątrz. Ponie­waż pro­jek­tują na sie­bie wyma­ga­nia oto­cze­nia, mają poczu­cie, że potrzeba per­fek­cyj­nego wyko­na­nia wszyst­kich zadań jest ich wła­sną. Dla­tego tak istotne jest, by spo­łe­czeń­stwo zmie­rzało w stronę bar­dziej ela­stycz­nych i reali­stycz­nych norm, pozwa­la­ją­cych kobie­tom żyć auten­tycz­nie i bez nie­ustan­nej pre­sji. Nie­stety zmiany w tym zakre­sie nastę­pują zbyt wolno. Choć jed­nak nie masz wpływu na wszyst­kich, to pamię­taj, że w swoim życiu decy­du­jesz wła­śnie ty.

Czas dla cie­bie

To ćwi­cze­nie pozwoli ci zebrać w całość wszystko, co przed chwilą prze­czy­ta­łaś, i pokaże ci, jak w prak­tyce osią­gać wewnętrzny balans. Na kartce lub w notat­kach na końcu książki zapisz role, które odgry­wasz w swoim życiu, a jeśli zro­bi­łaś to już wcze­śniej, to tylko wróć do tej listy. Zasta­nów się, co jest dla cie­bie naj­waż­niej­sze w każ­dej z nich, i uzu­peł­nij notatkę o te prze­my­śle­nia. Następ­nie posta­raj się zna­leźć wspólny mia­now­nik dla tych wszyst­kich ról. Na przy­kład:

jako part­nerka, córka, dobra dusza trosz­czysz się o innych, odpo­wia­dasz na ich potrzeby, poświę­casz część sie­bie dla dobra innych;jako opie­kunka domo­wego ogni­ska, spe­cja­listka w pracy i orga­ni­za­torka rodzin­nego życia to ty dbasz, żeby wszystko było na czas i zgod­nie z pla­nem;jako przy­ja­ciółka, kole­żanka z pracy czy sio­stra to ty czę­sto łago­dzisz napię­cia i trosz­czysz się o to, by rela­cje wokół cie­bie były sta­bilne i pełne zro­zu­mie­nia;jako part­nerka, eks­pertka w swoim fachu czy mama to ty naj­czę­ściej orga­ni­zu­jesz innym świat tak, by wszystko dzia­łało, nawet gdy sama jedziesz już na opa­rach.

Na koniec nadaj im prio­ry­tety – dopisz jedynkę przy naj­waż­niej­szej dla cie­bie (nie dla spo­łe­czeń­stwa!) roli, potem dwójkę, trójkę i tak dalej. W ten spo­sób okaże się, które role znaj­dują się na podium, a które są dla cie­bie mniej istotne i w związku z tym możesz zre­zy­gno­wać z ich odgry­wa­nia. Ogra­ni­cze­nie liczby ról, które musimy odgry­wać, zwłasz­cza tych doma­ga­ją­cych się od nas per­fek­cji, to pod­stawa powrotu do rów­no­wagi.

Wielozadaniowość a wewnętrzna harmonia

Mul­ti­ta­sking, czyli wie­lo­za­da­nio­wość, wpro­wa­dza nas w wir sza­lo­nego tańca mię­dzy róż­nymi rolami i obo­wiąz­kami. Czę­sto wydaje nam się, że to jedyny spo­sób, by odna­leźć się w gąsz­czu codzien­nych wyzwań. Kiedy dzięki wyko­rzy­sta­niu tej metody wszystko nam się udaje, poja­wia się poczu­cie mocy – jak­by­śmy naprawdę były super­wo­men. Potra­fimy wów­czas być nad­zwy­czaj efek­tywne i ela­styczne. Wie­lo­za­da­nio­wość ma jed­nak swoją cenę. Z powodu życia w cią­głym biegu i żon­glo­wa­nia obo­wiąz­kami czę­sto doświad­czamy prze­mę­cze­nia, a nawet momen­tów cał­ko­wi­tego wyczer­pa­nia. Gdy usi­łu­jemy trak­to­wać prio­ry­te­towo wszyst­kie role, poja­wiają się stres i wypa­le­nie. Kiedy jed­no­cze­śnie myślimy o tysiącu rze­czy, możemy mieć pro­blemy z kon­cen­tra­cją.

Wie­lo­za­da­nio­wość jest jak próba odbi­cia wielu piłe­czek teni­so­wych lecą­cych w naszą stronę – trudno się dzi­wić, że kiedy sto­su­jemy tę metodę, z cza­sem wszystko zaczyna nam się sypać. Niech zgadnę, pew­nie obec­nie oprócz czy­ta­nia tej książki zaj­mu­jesz się czymś jesz­cze? Może pil­nu­jesz obiadu i zer­kasz na dzie­ciaki, które prak­tycz­nie roz­nio­sły już dom, choć ty chwilę temu wypu­co­wa­łaś go na błysk. A może szy­ku­jesz się do spo­tka­nia online i masz otwarte arku­sze Excela, a pies spo­gląda w twoją stronę z nadzieją na spa­cer. Nie­za­leż­nie od tego, jakie cze­kają na cie­bie zada­nia, jestem pewna jed­nego: jest ich co naj­mniej kilka, a może nawet kil­ka­na­ście.

Cią­gła potrzeba speł­nia­nia ocze­ki­wań zarówno spo­łecz­nych, jak i tych wła­snych może pro­wa­dzić do nie­za­do­wo­le­nia, wyczer­pa­nia i fru­stra­cji oraz wielu innych sta­nów emo­cjo­nal­nych, któ­rych zdrowo jest uni­kać. Pre­sja bycia ide­alną we wszyst­kich sfe­rach życia może pocią­gać za sobą nie­pew­ność i poczu­cie, że nie jeste­śmy wystar­cza­jąco dobre w żad­nej dzie­dzi­nie. Mul­ti­ta­sking oka­zuje się roz­wią­za­niem na krótką metę. Dłu­go­ter­mi­nowo nie daje nam upra­gnio­nej rów­no­wagi. Marzymy o har­mo­nij­nym życiu, w któ­rym speł­nie­nie zawo­dowe idzie w parze ze szczę­ściem oso­bi­stym i rodzin­nym, a dosta­jemy nie­po­kój i zmę­cze­nie. Chcemy być rozu­miane i doce­niane za nasz trud i poświę­ce­nie, a same sobie takiego wspar­cia nie potra­fimy zapew­nić. Pra­gnąc ze wszyst­kiego się wywią­zać, prze­ży­wamy nie tylko suk­cesy, ale też nie­po­wo­dze­nia, bo nie spo­sób zawsze wygry­wać i we wszyst­kim być naj­lep­szą. Klu­czem do har­mo­nii jest więc nie per­fek­cjo­nizm, a sztuka odpusz­cza­nia.

Czas dla cie­bie

Odro­bina reflek­sji, do któ­rej zachę­cam cię w tym ćwi­cze­niu, to świetny spo­sób na poprawę samo­po­czu­cia. Znajdź prze­strzeń, w któ­rej będziesz mogła spę­dzić chwilę ze sobą – to może być ulu­bione miej­sce w domu, zaką­tek w ogro­dzie czy nawet przy­tulna kawiar­nia. Zabierz ze sobą ele­menty, które cię inspi­rują i przy­po­mi­nają ci o pozy­tyw­nych aspek­tach two­jej wie­lo­za­da­nio­wo­ści. Możesz wyko­rzy­stać w tym celu zdję­cia zwią­zane z suk­ce­sami, cytaty moty­wa­cyjne bądź przed­mioty, które miło ci się koja­rzą.

Prze­czy­taj raz jesz­cze część tego roz­działu poświę­coną wie­lo­za­da­nio­wo­ści i zasta­nów się, które frag­menty naj­peł­niej odzwier­cie­dlają twoje doświad­cze­nia i uczu­cia. Co z tobą szcze­gól­nie rezo­nuje?

W notat­kach na końcu książki, na czy­stej kartce lub w swoim dzien­niku, jeśli go masz, wypisz emo­cje, które ci towa­rzy­szą, kiedy myślisz o swoim życiu w kon­tek­ście wie­lo­za­da­nio­wo­ści. Co w niej lubisz, a co nie? Jakie są plusy i minusy jed­no­cze­snego wyko­ny­wa­nia przez cie­bie róż­no­rod­nych zadań? Jakie trud­no­ści, bóle i pra­gnie­nia pociąga za sobą mul­ti­ta­sking? Zasta­nów się, jakie cele chcia­ła­byś osią­gnąć z wyko­rzy­sta­niem wie­lo­za­da­nio­wo­ści, a potem pomyśl, które jed­nak nie mają dla cie­bie klu­czo­wego zna­cze­nia, i je wykreśl.

Jeśli trudno ci doko­nać wyboru, pamię­taj, że nie cho­dzi o wyrzu­ca­nie z listy tego, co „nie­ważne”. Każdy cel, który poja­wia się w two­jej gło­wie, coś dla cie­bie zna­czy. W tym ćwi­cze­niu cho­dzi raczej o to, by zro­zu­mieć, co jest dla cie­bie ważne teraz, w tym momen­cie życia. Zadaj sobie pyta­nia:

Który z tych celów naj­bar­dziej wspiera moje samo­po­czu­cie i zdro­wie psy­chiczne?Co przy­nie­sie mi ulgę lub realną poprawę jako­ści życia?Który cel mogę zre­ali­zo­wać w krót­kiej per­spek­ty­wie, a który wymaga wię­cej czasu, prze­strzeni?Co robi­ła­bym naj­pierw, gdyby ener­gii miało mi star­czyć tylko na pół godziny dzien­nie?Co, jeśli nic nie zro­bię? Czy dany cel na­dal będzie dla mnie ważny za pół roku?

Powyż­sze pyta­nia pomogą ci się zorien­to­wać, gdzie naprawdę jesteś i czego w tym momen­cie potrze­bu­jesz. Prio­ry­tety mają to do sie­bie, że mogą się zmie­niać, a ty masz prawo zmie­niać je razem ze sobą.

Gdy już zawę­zisz liczbę celów, podziel pozo­stałą pulę na cele krót­ko­ter­mi­nowe i dłu­go­ter­mi­nowe oraz wypisz drobne kroki, które mogą pomóc ci je osią­gnąć.

Pamię­taj, że cele­bro­wa­nie małych suk­ce­sów jest rów­nie ważne jak świę­to­wa­nie więk­szych osią­gnięć. Możesz z powo­dze­niem pogra­tu­lo­wać sobie wyko­na­nia tego zada­nia!

Co czujemy?

Co czuje głowa – emocje i uczucia

Nasze życie nie jest tylko serią codzien­nych wyzwań i ocze­ki­wań do speł­nie­nia. To także podróż przez labi­rynt uczuć i emo­cji, a każdy zakręt na tej dro­dze pozwala odkryć nową histo­rię i nowe doświad­cze­nie. Emo­cje odgry­wają sza­le­nie istotną rolę w naszym codzien­nym życiu. Kie­rują naszymi decy­zjami, wpły­wają na rela­cje z innymi oraz poma­gają nam zro­zu­mieć sie­bie oraz ota­cza­jący nas świat. Infor­mują także o naszych potrze­bach i pra­gnie­niach, umoż­li­wia­jąc lep­sze dosto­so­wa­nie się do róż­no­rod­nych wymo­gów i wyzwań. To one nadają barwę, głę­bię i cha­rak­ter każ­dej chwili, defi­niu­jąc nasze doświad­cze­nia, reak­cje i rela­cje z ota­cza­jącym nas świa­tem i ludźmi. Od momentu naszych naro­dzin aż po ostat­nie dni życia doświad­czamy sze­ro­kiego wachla­rza uczuć i emo­cji, które kształ­tują nasze życie w wyjąt­kowy spo­sób. Dla zro­zu­mie­nia róż­nicy: uczu­cia, na przy­kład radość, spo­kój czy smu­tek, są tym, co nosisz w sobie na co dzień, są świa­dome, zwią­zane z myślami i inter­pre­ta­cją zda­rzeń. Emo­cje, takie jak złość, strach czy pod­eks­cy­to­wa­nie, to sygnały o bio­lo­gicz­nym pod­łożu, ciało i umysł wysy­łają je w reak­cji na nagłe bodźce. Uczu­cia są tłem, a emo­cje rodza­jem ostrze­gaw­czych bądź wspie­ra­ją­cych komu­ni­ka­tów, niczym zapa­la­jące się kon­tro­lki w samo­cho­dzie – poka­zują ci, na co zwró­cić uwagę.

Emo­cje kobiet to temat szcze­gólny, ponie­waż ści­śle sple­ciony z wytwa­rza­niem kobie­cych hor­mo­nów. Mam na myśli nie tylko gwał­towne zmiany hor­mo­nalne w okre­sie doj­rze­wa­nia czy meno­pauzy, lecz także te waha­nia poziomu hor­mo­nów, które poja­wiają się w kolej­nych fazach cyklu mie­siącz­ko­wego. Zmiany w wydzie­la­niu hor­mo­nów i zabu­rze­nia hor­mo­nalne mogą zna­cząco wpły­wać na nasze samo­po­czu­cie i zacho­wa­nie. W róż­nych fazach cyklu kobieta jest nara­żona na zmiany nastroju i poziomu ener­gii – w nie­któ­rych momen­tach łatwiej zebrać siły i pla­no­wać dzia­ła­nia, a w innych trud­niej się zmo­bi­li­zo­wać do zro­bie­nia cze­go­kol­wiek. Warto wtedy dać sobie prze­strzeń do odpo­czynku. Po poro­dzie czy w okre­sie meno­pauzy waha­nia hor­mo­nów są sil­niej­sze niż przy mie­siączce, dla­tego dobrze jest obser­wo­wać swoje ciało i emo­cje, i rozu­mieć, skąd biorą się zachwia­nia. Pamię­taj, zmiany nastroju i poziomu ener­gii to nie twoja wina!

Mając w pamięci kwe­stię oddzia­ły­wa­nia hor­mo­nów na stan emo­cjo­nalny, przyj­rzyjmy się tym­cza­sem naszym kilku pod­sta­wo­wym uczu­ciom i emo­cjom. Obser­wo­wa­nie swo­ich sta­nów pozwala lepiej zro­zu­mieć, co czu­jemy i jak to wpływa na nasze decy­zje i rela­cje. Dzięki temu łatwiej zacho­wać rów­no­wagę, uni­kać prze­cią­że­nia i wypa­le­nia. To spo­sób na dba­nie o sie­bie na co dzień i dostrze­ga­nie momen­tów, kiedy potrze­bu­jesz odpo­czynku lub po pro­stu wspar­cia.

Zobaczmy, jak miłość, radość, smu­tek, złość, strach i poczu­cie winy prze­pla­tają się w codzien­no­ści, wpły­wają na nasze myśli, zacho­wa­nia, rela­cje i decy­zje. Nie są to co prawda wszyst­kie uczu­cia i emo­cje, któ­rych na co dzień doświad­czamy, wydają się jed­nak naj­częst­sze.

Miłość i troska

Miłość i tro­ska to fun­da­men­talne aspekty życia, które nadają głę­bię i zna­cze­nie naszym rela­cjom. Odczu­wamy je wzglę­dem naszych part­ne­rów i part­ne­rek, dzieci, rodziny oraz bli­skich i waż­nych dla nas osób. Każda z nas doświad­cza miło­ści na swój spo­sób. Dla jed­nej może to być uczu­cie bez­wa­run­ko­wej akcep­ta­cji, które towa­rzy­szy więzi matki z dziec­kiem, dla innej głę­boka rela­cja part­ner­ska, która zapew­nia poczu­cie bez­pie­czeń­stwa i speł­nie­nia, dla jesz­cze innej opie­kuń­czość wzglę­dem sta­rze­ją­cego się rodzica. Nie­za­leż­nie od cha­rak­teru tego uczu­cia to wła­śnie miłość sta­nowi fun­da­ment naszych więzi z innymi i źró­dło siły w trud­nych chwi­lach. Miłość to nie jedna emo­cja, ale cały kok­tajl – bli­skość, przy­wią­za­nie, radość, cza­sem też lęk przed stratą. To więź, która karmi mózg che­mią szczę­ścia, a jed­no­cze­śnie daje poczu­cie bez­pie­czeń­stwa i głę­bo­kiego sensu.

Wraz z miło­ścią przy­cho­dzi także tro­ska. To głę­boko zako­twi­czone poczu­cie odpo­wie­dzial­no­ści i opie­kuń­czo­ści, które pro­wa­dzi nas do sta­rań o dobro naszych naj­bliż­szych. Czę­sto odczu­wamy nie­po­kój o ich bez­pie­czeń­stwo, zdro­wie i szczę­ście. Wręcz instynk­tow­nie pra­gniemy zapew­nić im wspar­cie i opiekę, kiedy tego naj­bar­dziej potrze­bują.

Poni­żej znaj­dziesz przy­kłady róż­nych spo­so­bów doświad­cza­nia miło­ści. Może w któ­rymś z nich znaj­dziesz odbi­cie wła­snego prze­ży­wa­nia tego uczu­cia?

Ania, 35-let­nia matka dwójki dzieci: miłość to dla niej codzienne poświę­ce­nie i odda­nie dla dobra rodziny. To nie tylko radość z bycia matką, ale także nie­usta­jąca tro­ska o dobro i przy­szłość wła­snych dzieci, która towa­rzy­szy jej każ­dego dnia.

Kasia, 28-let­nia part­nerka: miłość to nie tylko silna więź emo­cjo­nalna z uko­cha­nym, ale także goto­wość do dzie­le­nia się tro­skami i rado­ściami życia codzien­nego. To wspar­cie i towa­rzy­sze­nie sobie nawet w naj­trud­niej­szych momen­tach.

Ewa, 40-let­nia żona z 15-let­nim sta­żem mał­żeń­stwa: miłość ozna­cza dla niej codzienne wspar­cie i zro­zu­mie­nie. To nie tylko radość z budo­wa­nia wspól­nego życia, ale także goto­wość do prze­zwy­cię­ża­nia trud­no­ści i dawa­nia wspar­cia w każ­dej sytu­acji.

Magda, 32-let­nia sio­stra i przy­ja­ciółka: miłość to codzienne towa­rzy­sze­nie sio­strom i przy­ja­ciół­kom oraz wspie­ra­nie ich. To nie tylko dzie­le­nie się rado­snymi bądź trud­nymi momen­tami, ale także goto­wość do słu­cha­nia i udzie­la­nia wspar­cia dru­giej oso­bie oraz do poświę­ce­nia.

Ewe­lina, 43-let­nia part­nerka, od 14 lat w związku ze swoją wybranką: miłość to według niej bycie ze sobą i wspie­ra­nie się w trud­nych momen­tach. Poczu­cie, że razem można wszystko, jest waż­niej­sze niż udo­ku­men­to­wa­nie związku na papie­rze.

Teresa, 58-let­nia matka i bab­cia: miłość to nie tylko bli­skość z rodziną, lecz także mądrość i doświad­cze­nie, któ­rych nabiera się wraz z upły­wem lat. To radość z obser­wo­wa­nia, jak dzieci zakła­dają wła­sne rodziny i jak roz­wi­jają się wnuki. Miłość sta­nowi źró­dło siły, która pozwala wspie­rać bli­skich, dzie­lić się życio­wymi lek­cjami i two­rzyć wie­lo­po­ko­le­niowe więzi. To nie tylko emo­cje, lecz także akty codzien­nego wspar­cia, cier­pli­wo­ści i bez­wa­run­ko­wego odda­nia, które z bie­giem czasu tylko się pogłę­biają.

Miłość i tro­ska towa­rzy­szą nam na co dzień. Nawet jeśli nie oka­zu­jemy ich sobie ani nie poświę­camy im głęb­szej reflek­sji, te uczu­cia po pro­stu w nas są. Dają o sobie znać choćby poprzez zro­bie­nie pra­nia, żeby dzieci miały czy­ste ubra­nia na następny dzień, lub przy­go­to­wa­nie part­ne­rowi kana­pek wie­czo­rem, bo przy­pusz­czamy, że wróci zmę­czony z pracy. To wysłu­cha­nie o trze­ciej nad ranem naj­lep­szej przy­ja­ciółki, bo zosta­wił ją chło­pak, albo poje­cha­nie z sio­strą na ośmio­go­dzinny mara­ton po skle­pach, bo jesteś naj­lep­szą towa­rzyszką i dorad­czy­nią zaku­pową. Miłość i tro­ska obja­wiają się codzien­nie na wiele spo­so­bów wobec naj­bliż­szych ci osób.

Czas dla cie­bie

Zasta­nów się, które osoby są dla cie­bie ważne, kto odgrywa w twoim życiu klu­czową rolę. Wyno­tuj ich imiona bądź okre­śle­nia wska­zu­jące na sto­pień pokre­wień­stwa na środku kartki. Następ­nie po pra­wej wypisz to, co ci naj­bliżsi robią dla cie­bie – zarówno drobne, codzienne gesty, jak i te bar­dziej zna­czące lub odcią­ża­jące, a także takie, które zwy­kle umy­kają two­jej uwa­dze. Z lewej strony zapisz, co ty robisz dla nich.

Pamię­taj, że wiele rze­czy, które inni robią dla cie­bie, możesz łatwo prze­oczyć – szcze­gól­nie gdy jesteś zmę­czona, masz do kogoś żal albo jesteś sku­piona na wła­snych obo­wiąz­kach. Dla­tego posta­raj się spoj­rzeć na wasze rela­cje moż­li­wie obiek­tyw­nie, jakby „z zewnątrz”, i świa­do­mie poszu­kać także tych mniej oczy­wi­stych form wspar­cia, tro­ski czy obec­no­ści.

To ćwi­cze­nie nie służy temu, żeby war­to­ścio­wać rela­cje ani spraw­dzać, kto robi wię­cej, a kto mniej, i kogo­kol­wiek roz­li­czać. Cho­dzi o to, żebyś lepiej zro­zu­miała prze­pływ ener­gii, zaan­ga­żo­wa­nia i wspar­cia w swo­ich związ­kach z innymi ludźmi oraz zauwa­żyła, kiedy dajesz wię­cej, niż sama masz, albo kiedy już dużo otrzy­mu­jesz, ale tego nie dostrze­gasz. Po jego wyko­na­niu będziesz mogła bar­dziej świa­do­mie wyzna­czać gra­nice, pro­sić o pomoc i oka­zy­wać wdzięcz­ność.

Radość i satysfakcja

Kolej­nymi uczu­cio­wymi fun­da­men­tami życia są radość i satys­fak­cja. To dzięki nim mamy siłę i ener­gię do dzia­ła­nia na wielu płasz­czy­znach. Dzięki nim odno­simy suk­cesy w życiu zawo­do­wym i pry­wat­nym.

Poczu­cie speł­nie­nia w pracy jest dla wielu kobiet ogrom­nie ważne. Wyko­rzy­stu­jąc sze­ro­kie moż­li­wo­ści, jakie daje współ­cze­sny rynek, z entu­zja­zmem podej­mu­jemy nowe wyzwa­nia. Mogłoby się wyda­wać, że cho­dzi tu przede wszyst­kim o chęć osią­ga­nia suk­ce­sów, o roz­wój, ale w rze­czy­wi­sto­ści przy­świeca nam też inny cel. Doko­na­nia na polu zawo­do­wym uświa­da­miają nam, że jeste­śmy w sta­nie osią­gnąć to, czego pra­gniemy – mówimy sobie: „Tak, dałam radę! Zro­bi­łam to”. Nic dziw­nego, że w świe­cie, który tak wiele od nas wymaga, zasługi widoczne poza naszym domem są nobi­li­tu­jące, wywo­łują naszą radość. Dzięki nim polep­sza się nasze samo­po­czu­cie, wzra­stają pew­ność sie­bie i samo­ak­cep­ta­cja, poja­wia się duma z bycia zauwa­żoną i doce­nioną za swój wkład.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki