Ocal mnie - Aleksandra Witkowska - ebook
NOWOŚĆ

Ocal mnie ebook

Witkowska Aleksandra

4,6

36 osób interesuje się tą książką

Opis

Ivy budzi się w odizolowanym szpitalu psychiatrycznym. Nie pamięta swojego imienia, przeszłości ani tego, jak się tu znalazła. W jej głowie panuje pustka, a jedyne odpowiedzi może dać jej on.

Jej lekarz.

Chłodny, opanowany psychiatra, który prowadzi ją przez kolejne etapy terapii. Z każdą sesją Ivy coraz głębiej zanurza się w mrok własnego umysłu. Fragmenty wspomnień zaczynają wracać, niepokojące obrazy, urwane sceny, twarze, które wydają się znajome… choć nie powinny.

I wtedy pojawia się coś jeszcze.

Przyciąganie, którego nie da się zignorować.
Napięcie, które nie powinno istnieć.

Relacja między lekarzem a pacjentką zaczyna się zacierać, a uczucia, zamiast znikać, stają się coraz silniejsze.

Im więcej Ivy sobie przypomina, tym wyraźniej czuje, że nie wszystko zostało jej powiedziane. I że nie każda prawda przynosi ulgę.

„Ocal mnie” to mroczny dark romans o pamięci, traumie i uczuciach, które potrafią przetrwać wszystko… nawet zapomnienie.

Nowelka z Grzesznej kolekcji Inanny

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 136

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
4,6 (36 ocen)
27
3
5
1
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
Eliza93

Nie oderwiesz się od lektury

Ta ksiazka rozjechala mnie emocjonalnie ... ❤️❤️❤️ sztos
80
milena_books

Nie oderwiesz się od lektury

Absolutnie piękna . Płakałam jak dziecko. Już dawno żadna książka nie wywołała we mnie tyłu łez. 🥰 Jestem zachwycona. 💖
60
novareads

Nie oderwiesz się od lektury

Piękna, czytam dużo ale dawno nie trafiłam na taką pozycję 😍 zapisuję w ulubionych
50
Agusia7890

Nie oderwiesz się od lektury

OMG!!! No takiej historii się nie spodziewałam. Cudowna książka, nie jest to tylko błaha opowiastka o miłości, ale naprawdę chwyta za serce i wzrusza 🫶 Dziękuję za te emocje
50
PAULAA843

Nie oderwiesz się od lektury

Nigdy nie chce zapomnieć o tej książce... Zostanie w mojej pamięci i sercu na zawsze. Warta każdej minuty czytania 💚 Na pewno jeszcze niejednokrotnie do niej wrócę.
30



Ocal mnie

Aleksandra Witkowska

Wydawnictwo Inanna

Spis treści

Słowo od Autorki

Prolog

Rozdział 1

Copyright

📖 Informacja o wersji demo

Słowo od Autorki

Kochani Czytelnicy,przed Wami historia, która powstawała w mojej głowie i w sercu od bardzo dawna. Potrzebowałam tylko czasu, aby przelać ją na papier. By stała się taka, jaka od początku miała być. Nadeszła pora, abym się nią z Wami podzieliła.

To pierwszy dark romance, który stworzyłam w formie nowelki. Jest to krótka opowieść, najkrótsza z dotychczas napisanych, ale bardzo intensywna. Tu każde zdanie ma znaczenie, każde jest potrzebne. Zależało mi, aby ta historia wybrzmiała dosadnie i prawdziwie. Wierzę, że niektóre emocje nie potrzebują wielu stron, aby pozostawić po sobie trwały ślad.

Potraktujmy ją jak film. Jak złożoną historię ujętą w kilkudziesięciu kadrach. Najlepiej czytać ją bez pośpiechu. Tu nic nie jest jednoznaczne. Pamięć bowiem nieustannie balansuje pomiędzy złudzeniem a prawdą.

To historia o mocy miłości, która potrafi być tak silna, że czasem jedyny sposób na ocalenie drugiej osoby to pozwolić jej odejść. O wyborach, które bolą tak bardzo, że nie możemy zaczerpnąć tchu. O pożądaniu rodzącym się tam, gdzie nigdy nie powinno się pojawić. O granicach, które łatwo przekroczyć, gdy serce pamięta więcej niż umysł. I o uczuciach, których nie da się wymazać, gdyż są wieczne.

Nie znajdziesz tu łagodnych rozwiązań i momentu na oddech. Ta opowieść jest brutalnie gęsta i chwilami prawdziwie niewygodna. Trafia w najczulsze punkty. Jak dotyk, który zostaje pod skórą na zawsze. Oddaję ją Wam z nadzieją, że odnajdziecie w niej cząstkę siebie.

Jeśli zdecydujecie się ją przeczytać, pamiętajcie, że… nie każda miłość ma prawo do szczęśliwego zakończenia. A jeśli po przewróceniu ostatniej strony książki poczujecie lekki ucisk w sercu, to znaczy, że spełniła swoje zadanie.

Ściskam najmocniej

Autorka

Prolog

Wypadek

Jak to jest… stracić pamięć? Wszystkie wspomnienia, każdy najdrobniejszy fragment tego, co nas ukształtowało i czyniło sobą, tak po prostu rozpływa się w nicości.

Nagle wszystko, co dotąd znaliśmy, znika. Nie wiemy, kim jesteśmy, kim byliśmy ani kim za chwilę się staniemy. Otacza nas ciemność. Myśli rozpadają się i pozostają z nich chaotyczne, nieuchwytne strzępy. Drobne szczegóły, te mgliste okruchy dawnych chwil stają się drogowskazami, lecz każdy z nich boli coraz mocniej. Może lepiej pozostać w ciemności? Zacząć od nowa, z czystą kartką, bez niezabliźnionych ran…

Któż z nas choć raz nie pomyślał o tym, jak cudownie byłoby na zawsze zapomnieć o tym, co sprawia nam ból? Któż nie marzył, by ktoś jednym ruchem, bez żadnych śladów i konsekwencji, wymazał nasze okrutne wspomnienia i uwolnił od ciężaru dawnych historii czy win? To byłoby takie proste… zapomnieć. Moglibyśmy zacząć wszystko od zera. Żyć tak, jakbyśmy dopiero się narodzili.

Lecz gdy nagle naprawdę tracimy wspomnienia, okazuje się, że gubimy nie tylko ból, ale cząstkę siebie i przeszłość, która nas zbudowała. Tracimy tożsamość. I zaczynamy rozumieć, że nigdy nie będziemy już tacy sami. Że coś nam odebrano. Bezpowrotnie.

Utrata pamięci to jak utrata wszystkiego, co czyniło nas prawdziwymi: wspomnień, które tworzyły naszą historię, ludzi, którzy nas kochali i wyborów, których dokonaliśmy. Tego, kim naprawdę byliśmy. Jak odbudować to, czego nie pamiętamy? Jak zaufać, gdy wszystko wokół jest niczym niedokończony sen?

A gdybyśmy jednak pamiętali wszystko, także to, co było najbardziej bolesne, co nas złamało i zniszczyło, czy dałoby się żyć pomimo bólu? Czy można nosić w sobie tak niewyobrażalny ciężar i wciąż oddychać? Gdzie jest granica, za którą nie potrafimy już więcej udźwignąć? Gdzie nawet siła serca nie wystarcza, by trwać, by unieść własną historię…

Świat bywa czasem zbyt okrutny, aby udźwignąć wszystkie nasze wspomnienia.

Ja z dnia na dzień tak po prostu zniknęłam. Dostałam swoją czystą kartkę. Czy było mi lżej? Nie. Czy mogłam dzięki temu swobodnie oddychać? W żadnym wypadku. Czułam się, jakbym dostała w prezencie coś, o co nigdy nie prosiłam, czego nie chciałam. Jedyne, czego pragnęłam, to poznania prawdy. Dowiedzenia się, kim tak naprawdę jestem i dlaczego musiałam zapomnieć, by na nowo odnaleźć siebie.

Utrata pamięci była okrutnym doświadczeniem. Jak miałam żyć, skoro już mnie nie było? Nie w tej rzeczywistości, nie w świecie, który wciąż mnie pamiętał, a który ja sama zapomniałam. Istniałam jedynie w cudzych wspomnieniach, niczym echo dawnego życia, do którego nie potrafiłam już wrócić.

Mówią, że to, co naprawdę kochamy, nigdy nie umiera. Ale co, jeśli umysł zapomni o miłości? Czy serce jest w stanie mu ją przypomnieć? Jakby wciąż biło dla kogoś, kto został już tylko cieniem, echem dawnej melodii…

Czy można żyć, gdy coś w nas umarło? Bez krzyku, bez pożegnania, pozostawiając jedynie pustkę… Podobno istnieją tacy, którzy to potrafią. To ci, którzy nigdy nie kochali. A przynajmniej nie prawdziwie, nie tak prawdziwie, że aż bolało.

Ja… kochałam. Chyba. Nie jestem pewna. Ale serce podpowiada mi, że to była wielka miłość. Miłość, której być może nigdy już sobie nie przypomnę.

***

Chwilę przed wypadkiem

Nie wiem, dlaczego właśnie dziś wybrałam inną drogę z pracy do domu. Nigdy tego nie robiłam, a właściwie… nie mogłam się na to odważyć. Trzymałam się znanych tras i codziennych rytuałów, które scalały wszystkie popękane fragmenty mojej duszy i dawały mi złudne poczucie bezpieczeństwa. Przekonanie, że się nie rozpadnę, że wciąż panuję nad własnymi emocjami i życiem.

Wszystko, co nowe, budziło we mnie lęk. Sprawiało, że wpadałam w panikę, że dłonie zaczynały mi drżeć. Wiedziałam, dlaczego tak było i to z tego powodu unikałam wszelkich zmian, które mogłyby sprawić, że wróciłabym do bolesnych wspomnień. Nie chciałam tego. Próbowałam od nich desperacko uciec, lecz panika zawsze je przywoływała. Były jak potwory czające się w ciemności mojego umysłu, które tylko czekały na to, by mnie zaatakować.

Ten dzień był wyjątkowo parszywy. Pracowałam jako redaktorka w lokalnej gazecie. Miałam przygotować artykuł o nowo wybudowanym przedszkolu. Ten temat prześladował mnie od tygodni. Nie potrafiłam się na niczym skupić. Rozmowy, robienie zdjęć, przebywanie wśród śmiechu dzieci i ich beztroskich zabaw wcale mnie nie uspokajało, wręcz przeciwnie. Czułam ból. Przeszywający, ostry, rozchodzący się po wszystkich nerwach. Bywały momenty, że naprawdę nie mogłam oddychać.

Słabo sypiałam. Każdej nocy powracał ten sam koszmar. Moje dzieciństwo i młodość, pozbawione beztroski i śmiechu. Tak bardzo różne od tego, co obserwowałam w murach przedszkola. Myślałam, że przeprowadzka do dużego miasta mi pomoże, że terapia i najlepsi specjaliści przyniosą ulgę… ale myliłam się. Przeszłość wciąż trzymała mnie w swoich szponach i nie zamierzała puścić.

Jakby tego było mało, zepsuł mi się służbowy komputer, drukarka zacięła się dziesięć razy, a na koniec dnia w przypływie emocji oblałam szefa działu kawą. To zdecydowanie nie był mój dzień. Czy mogło zatem wydarzyć się coś gorszego?

A jakże. Nie bez powodu mówią, by nie chwalić dnia przed zachodem słońca.

Jechałam samochodem, gdy deszcz padał coraz mocniej. Nad miastem zebrały się burzowe chmury, wiatr zerwał się gwałtownie, a grzmoty zdawały się być coraz bliżej. Pioruny przecinały niebo. Ściskałam kierownicę z całej siły, bo podmuchy wiatru co chwilę szarpały moim małym autem. Dłonie mi zadrżały. Pisnęłam, gdy tuż przede mną z hukiem runęło na drogę drzewo.

Gwałtownie zahamowałam. Koła samochodu zapiszczały na mokrym asfalcie. Serce biło mi jak oszalałe. Ledwo łapałam oddech. Wpatrywałam się jak oniemiała w ogromny dąb leżący w poprzek jezdni, który w jednej chwili zablokował mi przejazd.

Boże… wystarczyłby tylko kawałek dalej i spadłby prosto na mnie…

Stałam tak przez chwilę, próbując zebrać myśli. Grzmoty narastały, burza była coraz bliżej, a ja za żadne skarby nie mogłam przejechać. Nie miałam innego wyjścia. Musiałam wybrać inną drogę do domu.

„Los zdecydował za mnie” – pomyślałam, drżąc, i zawróciłam.

Pojechałam dołem, tuż pod obwodnicą miasta, która wiła się serpentynami w stronę drugiej części Preston. Ta okolica zawsze budziła we mnie niepokój. Wąskie drogi, ostre zakręty, liczne mosty i nagłe zwężenia. Żałowałam, że nie przeczekałam burzy w pracy albo w supermarkecie, ale przecież nie mogłam wiedzieć, dopadła mnie niedługo po tym, jak wyjechałam.

Skupiałam się na drodze. Deszcz padał już tak gęsto, że wycieraczki ledwo nadążały. I wtedy, zupełnie niespodziewanie, gdy przejeżdżałam akurat pod drugim mostem, piorun uderzył gdzieś blisko. Oślepił mnie potężny błysk. Chwilę później usłyszałam głuche huknięcie. Coś spadło na maskę mojego samochodu. Kierownica na ułamek sekundy wyślizgnęła mi się z dłoni. Błysk pioruna ponownie rozdarł ciemność.

Zobaczyłam martwe oczy. Tak podobne do tych, które przez lata pojawiały się w moich koszmarach…

Zahamowałam gwałtownie, wciskając hamulec w podłogę. W nic nie uderzyłam, ale ten widok był tak potworny, tak realny, że… momentalnie straciłam przytomność.

Otoczyła mnie ciemność.

Rozdział 1

Nowa rzeczywistość

Pięć dni później

Obudziłam się z uczuciem ogromnego ucisku w głowie. Coś zaciskało się na moich skroniach i sprawiało, że czułam, jakby moja głowa była kilkukrotnie cięższa niż zwykle. Otworzyłam ostrożnie oczy. Wszystko zlewało się w jedną, rażącą jasność. Zamrugałam kilka razy, próbując ogarnąć wzrokiem przebłyski światła, cienie padające od okna i szare, betonowe ściany otaczające mnie z każdej strony.

Poruszyłam palcami u dłoni. Były do czegoś przypięte, a aparatura piszczała monotonnie w tle. Dostrzegłam szpitalne łóżko, na którym leżałam. Ostrożnie podniosłam wzrok. Widziałam postacie pielęgniarek w białych fartuchach. Coś mówiły, ale docierało to do mnie jak przez mgłę.

Przeszył mnie paniczny lęk. Od razu. To było najgorsze uczucie, jakiego kiedykolwiek doświadczyłam. Nieporównywalne z żadnym fizycznym bólem.

– Boże… co się stało? Gdzie ja jestem? – wydusiłam z siebie.

Mój mózg zdawał się mnie nie słuchać. Głosy pielęgniarek docierały powoli, jakby zza grubej szyby.

– Proszę pani, proszę powiedzieć, ile palców pani widzi?

Lęk narastał.

Palców? Jakich palców?

Chryste… dlaczego tu jestem?

W mojej głowie była jedna wielka, czarna dziura.

– Proszę pani, czy wie pani, jak się pani nazywa? Ile ma pani lat?

Kolejne pytania docierały do mnie, ale wydawały się zupełnie niezrozumiałe. Próbowałam coś sobie przypomnieć, ale z każdą kolejną sekundą ból skroni przybierał na sile. W pewnym momencie był już nie do zniesienia.

– Wie pani, jaki mamy dzisiaj dzień? Kiedy się pani urodziła?

Pytania padały stopniowo, jedno po drugim, ale czułam się, jakby mnie przygniatały.

Wpadłam w panikę. Spróbowałam się gwałtownie podnieść do pozycji siedzącej, chcąc oderwać się od łóżka i złapać oddech.

– Proszę się nie ruszać! – krzyknęła jedna z pielęgniarek, chwytając mnie mocno za ramiona. – Zrobi sobie pani krzywdę!

Serce waliło mi jak oszalałe. Krzyczałam w duchu, szarpałam się, ale świat wirujący wokół nie dawał mi żadnego poczucia bezpieczeństwa.

– Nie! Nie! Przestańcie!!! – wrzasnęłam. – Boże… co ja tu robię?! Ja… nic nie pamiętam… – wykrztusiłam i wtedy uderzyła mnie brutalna prawda.

NIC.

Nie pamiętałam dosłownie nic. Żadnego szczegółu, który mógłby doprowadzić mnie do samej siebie.

Kim tak naprawdę byłam? Czemu się tu znalazłam?

Te dwa pytania nie dawały mi spokoju. Ogarniała mnie panika. Szarpałam się na łóżku jak w amoku, nic nie rozumiejąc.

– Co się dzieje?! – krzyknęła druga z pielęgniarek. – Biegnij po lekarza! Szybko!

Już po kilku sekundach poczułam ukłucie. Coś mi podano.

Nie zdążyłam nic powiedzieć, ogarnęło mnie dziwne, jakby gorące uczucie senności.

– Ivy… – usłyszałam gdzieś w tle męski głos.

Wszystko rozmyło się w czerni.

Zasnęłam.

***

Gdy ponownie się obudziłam, głowa pulsowała mi od bólu, a świat wokół mnie wydawał się nieostry, rozmyty. Czułam, że ktoś był obok. Intensywny zapach męskich perfum wdzierał się do moich nozdrzy. Nie rozumiałam tego, ale z jakiegoś powodu wydawał mi się znajomy.

Odwróciłam lekko głowę, ale nie byłam w stanie dostrzec jego postaci. Zamrugałam kilka razy, próbując wyostrzyć wzrok. Twarz mężczyzny w świetle padającym z okna najpierw się rozmywała, zupełnie jakby mgła osiadała na moich oczach, ale potem… rysy stały się wyraźniejsze. Przyjrzałam mu się. Ostre kontury, mocno zarysowana linia szczęki, delikatny, starannie przystrzyżony zarost. Włosy ciemne, lekko śniada karnacja, idealnie kontrastująca z białym kitlem. Przeszył mnie niezrozumiały dreszcz. Przesuwałam spojrzeniem dalej. Nos, usta… wszystko idealnie do siebie pasowało.

I te oczy. Oliwkowe, z bursztynową poświatą. Przypominały odcieniem liście pod koniec lata i piasek tuż po deszczu. Zdawały się opanowane, chłodne, ale jednocześnie dziwnie przenikające. Było w nich coś… kojącego i uderzającego zarazem. Nie potrafiłam oderwać od nich wzroku. Gdy nasze spojrzenia się skrzyżowały, miałam wrażenie, że przez jego tęczówki przeszedł cień.

Poczułam ucisk w klatce piersiowej. Nie był to jednak ból fizyczny. Odczuwałam to raczej jako mieszankę niepokoju, fascynacji i dziwnej tęsknoty. Jakby część mnie rozpoznała go, choć umysł krzyczał, że to niemożliwe.

– Witaj, Ivy – powiedział cicho, ale wyraźnie, po czym odchrząknął. – Cieszę się, że się pani obudziła.

Serce zaczęło mi bić szybciej, choć umysł wciąż tonął w chaosie. Myśli kotłujące się w mojej głowie nie dawały mi spokoju.

– Gdzie… gdzie ja jestem? – wyszeptałam wreszcie, czując, jak głos drży mi w gardle.

Lekarz powoli do mnie podszedł i delikatnie położył dłoń na moim ramieniu.

– Spokojnie, wszystko jest dobrze – powiedział cicho, a ja poczułam, jak napięcie skumulowane w mojej klatce piersiowej powoli znika. – Jesteś w bezpiecznym miejscu – dodał spokojnie. – Teraz najważniejsze, żebyś odpoczęła. Wszystko w swoim czasie.

Jego spojrzenie było intensywne, a jednak w jakiś sposób dodawało mi otuchy. Nie wiedziałam, kim był, ale jakaś część mnie pragnęła mu zaufać. Był jedyną osobą, której teraz w panice mogłam się chwycić. Jedynym punktem odniesienia, jaki miałam.

– Ale… ja muszę się dowiedzieć, co się dzieje… to znaczy… co się stało… Dlaczego się tu znalazłam? – wykrztusiłam.

Oderwał dłoń z mojego ramienia i usiadł na krześle tuż obok mojego łóżka.

Poczułam coś dziwnego. Jakby kolejny raz coś mi zabrano.

– Miała pani wypadek. Jest pani w szpitalu. – Jego głos wciąż był spokojny. – Ale nic już pani nie zagraża. Jestem pani lekarzem prowadzącym. Jeszcze zdążę się przedstawić, ale obiecuję, że wszystkim się zajmę. Jest pani tu bezpieczna.

Przyglądałam mu się uważnie. Nie umiałam tego racjonalnie wytłumaczyć, ale coś w głębi mnie podpowiadało mi, że nie powinnam odwracać wzroku. Po prostu potrzebowałam na niego patrzeć.

Chyba to zauważył, bo spytał:

– Czy coś panią boli?

Podniósł się i nachylił nade mną. Uniósł niewielką latarkę na wysokość moich oczu. Światło było łagodne, nierażące, a mimo to poczułam, jak napięcie na nowo we mnie rośnie.

Pokręciłam głową.

– Dobrze pani widzi?

– T-tak… – wyjąkałam. – Ale… ja… nic nie pamiętam. Nie wiem, jak się nazywam… – wykrztusiłam. Przy ostatnich słowach głos zupełnie mi się załamał.

– Spokojnie – powtórzył. Tym razem wydawało mi się, że jego ton był inny. Bardziej miękki i głębszy. – Proszę spróbować się uspokoić i oddychać głęboko.

Opuścił latarkę, ale nie odsunął się od razu.

– Pod wpływem silnego wstrząsu psychicznego straciła pani pamięć – oznajmił powoli, kontrolując moją reakcję. – Obiecuję, że szybko ustalimy, czy jest to utrata krótkotrwała, czy długotrwała. Trafiła pani do jednego z najlepszych ośrodków neuroterapii.

– Neuroterapii? – wyszeptałam. Moje serce na nowo przyspieszyło. – Co tak naprawdę… się stało? Miałam wypadek? – Podparłam się na łokciach. Czułam, że mnie asekurował, ale gdy zobaczył, że utrzymuję się stabilnie i nie potrzebuję pomocy, odsunął się. – Ja naprawdę nic nie pamiętam… – dodałam drżącym głosem.

Podniósł na mnie uważne spojrzenie.

– To normalne po przeżyciu silnego wstrząsu – odpowiedział. – Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by jak najszybciej odzyskała pani pamięć.

– Czy ja… w coś uderzyłam? – zapytałam nagle. – Uderzyłam się w głowę? To dlatego nic nie pamiętam?

Na jego ustach pojawił się ledwie zauważalny uśmiech. Coś dziwnego ścisnęło mnie w środku.

– To nienajlepsza pora na rozmowę o wypadku – odparł od razu. – Gdy poczuje się pani lepiej i bezpieczniej, zaczniemy terapię. Na razie proszę się wyspać. Zobaczymy, czy pamięć wróci samoistnie. Jeśli nic się nie zmieni w ciągu najbliższych dwudziestu czterech godzin, wdrożymy pierwszy etap leczenia.

– Mogę się chociaż dowiedzieć, gdzie jestem? – spytałam, bo to jedyne, co wpadło mi teraz do głowy.

Zmrużył oczy.

– Jest pani w Minneapolis. Pewnie na tym etapie niewiele to pani mówi, ale mieszka i pracuje pani w Preston w stanie Idaho. Przez kilka dni była pani w stanie całkowitej dysocjacji, odłączenia od rzeczywistości. To coś na kształt śpiączki, tylko bardziej przypominające emocjonalną hibernację. Tak działa mechanizm obronny organizmu, gdy psychika w pierwszych chwilach próbuje poradzić sobie z traumą. Przebyła pani do nas spory kawałek. Proszę ufać, że to nie wydarzyło się bez celu. Nasz ośrodek uchodzi za jeden z najlepszych w Stanach. Radzimy sobie z najtrudniejszymi przypadkami.

– Jestem w Minnesocie? – spytałam zaskoczona.

Kącik jego ust uniósł się do góry.

– O, czyli jednak coś tam pani pamięta. To dobrze. Naprawdę dobrze. Straciła pani wspomnienia z życia prywatnego, ale jednocześnie zachowała wiedzę ogólną, taką jak geografia. To dobry znak. To może oznaczać, że utrata pamięci jest jedynie chwilowa i już wkrótce zacznie pani sobie wszystko przypominać.

Jego słowa tym razem wcale mnie nie uspokoiły. Czułam, jak ogarnia mnie potworny lęk, który paraliżuje wszystkie moje zmysły.

Tego, co doświadczałam, co czułam, nie dało się w żaden sposób opisać. Świat toczył się dalej, a ja byłam jakby z boku, oderwana od życia, którego teraz nie miałam. Odebrano mi wszystko. Nic o sobie nie wiedziałam. Jaka byłam, co lubiłam, czy był w moim życiu ktoś, komu w jakikolwiek sposób na mnie zależało… Gdzie pracowałam, ile miałam lat, co lubiłam jeść, a przede wszystkim – co takiego przeżyłam, że trafiłam właśnie tutaj?

Wszystko zdawało się tonąć w ciemnej otchłani mojego umysłu, a ja… miałam wrażenie, że nie tylko się topię, ale właśnie spadam na samo dno.

– Mam… guza? – wypaliłam nagle. – To dlatego nic nie pamiętam? Uderzyłam się, tak?

– Nie – odpowiedział od razu stanowczo. – Fizycznie nic pani nie dolega.

Spojrzał mi prosto w oczy.

– Proszę teraz zadbać o odpoczynek ciała – stwierdził ciszej. – A ja zadbam o pani psychikę.

– Ale… ja muszę się czegokolwiek dowiedzieć. Nie mogę tak żyć, czekać, aż coś sobie przypomnę… Pan musi coś wiedzieć. Nazwał mnie pan Ivy… – zamyśliłam się na chwilę. – Proszę mi chociaż powiedzieć, ile mam lat, gdzie pracuję…

Wstał z krzesła.

Copyright

Ocal mnie

Copyright © Aleksandra Witkowska

Copyright © Wydawnictwo Inanna

Copyright © MORGANA Katarzyna Wolszczak

Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.

Wydanie pierwsze, Bydgoszcz 2026 r.

ebook ISBN 978-83-7995-923-5

Redaktor prowadzący: Marcin A. Dobkowski

Redakcja: Agata Milewska

Korekta: Agata Nowak | proAutor.pl

Projekt i adiustacja autorska wydania: Marcin A. Dobkowski

Projekt okładki: Ewelina Nawara | proAutor.pl

Skład i typografia: Bookiatryk.pl

Przygotowanie ebooka: Bookiatryk.pl

Książka ani żadna jej część nie może być przedrukowywana ani w jakikolwiek inny sposób reprodukowana czy powielana mechanicznie, fotooptycznie, zapisywana elektronicznie lub magnetycznie, ani odczytywana w środkach publicznego przekazu bez pisemnej zgody wydawcy.

MORGANA Katarzyna Wolszczak

ul. Kormoranów 126/31

85-432 Bydgoszcz

[email protected]

www.inanna.pl

Książkę i ebook najtaniej kupisz w MadBooks.pl

📖 Informacja o wersji demo

📖 Wersja demonstracyjna

To jest wersja demonstracyjna zawierająca 10% treści książki.

Aby przeczytać pełną treść, skorzystaj z pełnej wersji EPUB.

Konwersja i przygotowanie ebooka Bookiatryk.pl