Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Ta książka to opowieść o kobiecie, która zatrzymała się, by znów usłyszeć swój wewnętrzny głos. Która zdjęła z siebie ciężary powinności i sięgnęła po prawdę – nie głośną, nie spektakularną, ale swoją. To opowieść dla Ciebie. Dla każdej z nas. Dla tych, które tęsknią za prostotą, wolnością, oddechem. Dla tych, które chcą wrócić do siebie – łagodnie, bez presji, w swoim rytmie.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 125
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
JESTEŚ MILE WIDZIANA.
NIE MUSISZ NIC WIEDZIEĆ
ANI NIC UMIEĆ,
ŻEBY OTWORZYĆ TĘ KSIĄŻKĘ.
W KAŻDEJ KOBIECIE
DRZEMIE MOC,
KTÓRA CZEKA
NA PRZEBUDZENIE –
ODKRYJ JĄ W SOBIE.
DLACZEGO NAPISAŁAM TĘ KSIĄŻKĘ?
Zrobiłam to, ponieważ wiem, jak to jest czuć się zagubioną, niewystarczającą, odrzuconą i smutną. Wiem, jak to jest dorastać w domu, w którym zabrakło pełni rodzinnego ciepła, ponieważ rodzice rozstali się bardzo szybko. Ojciec, zajęty życiem poza rodziną i zagłuszający siebie alkoholem, zniknął z naszej codzienności. Mama, choć sama niosła na barkach zbyt wiele, była silna, kochająca i obecna tak bardzo, jak mogła, nawet gdy czasem brakowało jej sił. Została sama ze mną i moim bratem, a nasza rzeczywistość bywała trudna. Zdarzały się dni, że brakowało nam pieniędzy, czasami stabilności i poczucia, że świat jest bezpieczny. A jednak w tym wszystkim mama potrafiła wnieść do naszego domu ciepło, troskę i nadzieję, dzięki którym przetrwaliśmy najcięższe chwile.
Miałam też ukochanych dziadków – ostoję, do której wracałam przy każdej okazji. Ich dom z ogrodem był dla mnie jak zaczarowana kraina, jak mój własny fragment „Alicji w Krainie Czarów”. Babcia uwielbiała opiekować się nami, swoimi wnuczkami. Smażyła placki, piekła przepyszne pączki i ciasta, gotowała najlepsze zupy na świecie, zabierała mnie czasem do lasu na jagody i dawała to, czego tak bardzo potrzebowałam – czułość i zwyczajną obecność.
Jednak mimo to dorastałam z poczuciem braku pewności siebie, braku wiary w to, że mogę być wystarczająca. Chowałam swoje kompleksy za uśmiechem i próbowałam ukrywać przed światem to, co bolało najbardziej. Wtedy też, gdy miałam siedemnaście lat, Wszechświat doświadczył mnie bardzo mocno i moje życie złamało się na pół. W wypadku motocyklowym zginął mój ukochany brat, starszy o trzy lata – przyjaciel, nauczyciel i obrońca. Był dla mnie całym światem, kimś, kto zastępował nieobecną ojcowską dłoń. Straciłam go nagle i brutalnie, i od tamtej chwili czułam, że nie mam już siły oddychać. Był to początek mojego najtrudniejszego czasu. Długo nosiłam w sobie ten ból, nie mogąc pogodzić się z samotnością. Popełniałam błędy, wikłałam się w relacje, które nie dawały mi szczęścia, szukałam pocieszenia w miejscach, które nie mogły go dać. I niespodziewanie w 2019 roku nałożył się na to wszystko jeszcze jeden potężny cios o nazwie depresja, który przygniótł mnie do ziemi i dał poczucie, że nic w moim życiu nie ma już sensu.
A jednak w tym czasie dość długo trwającego mroku wydarzyło się coś, co z perspektywy czasu odbieram jako cud. Któregoś zwykłego i cichego dnia zatrzymałam się i popatrzyłam sobie w oczy. Zobaczyłam w nich kobietę, która tęskni za sobą i prawdą, zmęczenie, które nosiłam zbyt długo, i pragnienie, które było we mnie od zawsze. Poczułam, że chcę być sobą, już niczego nie udając i nie poprawiając się na siłę. W tamtym czasie usłyszałam gdzieś w środku siebie cichy szept i słowa, które zapaliły maleńką iskierkę – że mogę iść dalej, że warto spróbować, że nawet z tej ciemności jest wyjście.
Właśnie wtedy dotarło do mnie, że muszę za wszelką cenę stanąć wyprostowana na własnych nogach. Rozpoczęłam prawdziwy proces, który stał się bramą do mojego nowego życia – długi, wymagający, pełen upadków i prób. Z każdym dniem jednak czułam coraz więcej radości, motywacji i sensu do porannego wstawania z łóżka.
Nauczyłam się wtedy medytacji, każdego dnia szukałam przestrzeni, żeby poznać techniki oddechowe i móc wsłuchiwać się w ciszę. Brałam udział w różnych warsztatach rozwojowych, ceremoniach i kręgach, które otwierały mnie na to, co nieznane. Czytałam książki i słuchałam podcastów o rozwoju osobistym, duchowości, świadomości i uzdrawianiu serc. Coraz bardziej przyciągała mnie też praktyka mindfulness – uważność, która uczyła mnie, że nawet w najtrudniejszych chwilach można znaleźć oddech, spokój i bezpieczne miejsce w sobie.
To wszystko nie działo się od razu i nie było spektakularnym objawieniem, ale raczej powolnym powrotem – krok po kroku, dzień po dniu, małym gestem po małym geście. I właśnie w tej zwyczajności odnalazłam niezwykłość. Zaczęłam rozumieć, że uzdrawianie jest możliwe, że światło naprawdę wraca i że każda z nas ma w sobie siłę, by odnaleźć drogę do siebie.
Zrozumiałam też, że nasze życie jest lustrem naszego wnętrza – im więcej czułości, obecności i miłości odnajdujemy w sobie, tym jaśniej odbija się to wokół nas. A to znaczy, że zawsze można żyć lepiej – pełniej, spokojniej i bliżej tego, co naprawdę ważne.
Mój mąż i córki byli dla mnie kotwicą – wspierali mnie, przypominali mi, że mam siłę, nawet jeśli sama jej w sobie chwilami nie czułam. Mój mąż już dawno temu pokazał, jak bardzo mnie kocha – nie tylko słowami, ale codziennymi gestami, cierpliwością i obecnością, które dawały mi oparcie, gdy sama chwiałam się w środku. A moje córki, choć były jeszcze małe i nie mogłam pokazywać im w pełni swoich słabości, patrzyły na mnie oczami pełnymi ufności i bezwarunkowej miłości. Ich śmiech, dotyk małych dłoni i zwyczajne chwile bliskości stawały się przypomnieniem, że JESTEM potrzebna, kochana i wystarczająca. To właśnie w ich spojrzeniach i w sercu mojego męża mogłam zobaczyć prawdę, że moja wartość nie zależy od siły, jaką pokazuję, ani od roli, jaką pełnię, ale od tego, że po prostu JESTEM.
Po pokonaniu drogi do wnętrza siebie zrodził się pomysł na biznes o nazwie Kraina Uważności. To miejsce wołało mnie z mojej własnej tęsknoty i z cichego, lecz stanowczego pragnienia, by przypominać innym (i sobie), że można inaczej żyć. Chciałam pokazać żywą drogę powrotu do serca. Uznałam, że warto dzielić się z innymi tym, czego sama doświadczyłam i cosama odkrywałam na swojej ścieżce rozwoju. Miejsce wypełniały zajęcia jogi i medytacji, koncerty relaksacyjne, warsztaty twórcze, rozwojowe i duchowe, a także kobiece kręgi, w których mogliśmy dzielić się sobą nawzajem. Kraina na Bemowie stała się miejscem oddechu, odpoczynku i spotkań – zarówno ze sobą, jak i z drugim człowiekiem. Była to przestrzeń otwarta dla dzieci, dorosłych i seniorów, łącząca pokolenia, ścieżki, życiowe tempa i potrzeby.
W przeszłości jako dziecko wiedziałam, że chcę pomagać i leczyć. Marzyłam najpierw o zawodzie weterynarza, później lekarza – kogoś, kto przynosi ulgę, koi ból i daje nadzieję. Złożyłam nawet wniosek o przyjęcie do liceum medycznego, ale los sprawił, że nie rozpoczęłam tam nauki. Przez wiele lat dorosłego życia myślałam o sobie jako o kimś, kto mógłby być częścią służby zdrowia. To marzenie nigdy mnie nie opuściło – to pragnienie bycia blisko człowieka w jego słabości, towarzyszenia mu w cierpieniu i dawania tego, co najważniejsze: poczucia, że nie jest sam.
Dziś widzę, że to marzenie spełnia się w inny sposób. Kiedy tworzę przestrzeń do oddechu, ciszy, do spotkania w kręgu, kiedy piszę te słowa – dotykam tego samego źródła, z którego płynęły moje dziecięce marzenia. To jest ta sama droga – droga leczenia, tylko że zamiast skalpela mam słowo, zamiast stetoskopu – obecność, a zamiast recepty – opowieść i czułość.
I choć wiele się wydarzyło w moim życiu, największą przemianę przyniósł dopiero moment, kiedy naprawdę pokochałam siebie. Nie w połowie, nie warunkowo, ale w stu procentach, z całą moją historią, z bliznami, z błędami, z ranami i z moim najpiękniejszym światłem. Dopiero wtedy mogłam wrócić do swojego prawdziwego JESTEM.
Wiem, że nie była to droga prosta – potykałam się wielokrotnie, płakałam z bezsilności i z bólu, ale wiem też, że się da. Że jeśli tylko podejmiemy decyzję, to krok po kroku, nawet w najciemniejszej nocy, znajdziemy w sobie siłę, żeby dojść do światła. Malutkimi kroczkami…
A więc dlaczego napisałam tę książkę?
Bo jest spełnieniem moich marzeń oraz narzędziem do realizacji mojej misji. Książka ma dać nadzieję na lepsze życie. Chcę, żeby każda kobieta, która ją otworzy, poczuła, że nie jest sama w swoim cierpieniu ani w swojej tęsknocie. Chcę, żeby mogła odnaleźć swoją mapę powrotu – do serca, do ciała, do swojego JESTEM. Bo wiem, że w każdej z nas istnieje własna Kraina Uważności – w której jesteśmy całością, pięknem, światłem i szczęściem.
Ta książka nie ma udzielać gotowych rad, nie ma nakładać na ciebie kolejnych obowiązków. Ona ma pokazać ci, że droga powrotu do siebie istnieje, że każda łza może zamienić się w perłę mądrości, a każdy ból może stać się bramą do miłości.
Piszę ją, ponieważ wierzę, że świat potrzebuje przebudzonych kobiet – świadomych, czułych i w pełni obecnych. A jeśli dzięki tej książce przypomnisz sobie choć na chwilę, że JESTEŚ pełnią i światłem – to już wystarczy.
LIST DO CIEBIE,KTÓRA SOBIE PRZYPOMINASZ
Droga Czytelniczko,
zanim przejdziesz dalej, zanim pozwolisz, by kolejne słowa otuliły Twoją wrażliwość, i zanim dasz się porwać rytmowi lektury, proszę Cię, zatrzymaj się właśnie tutaj, właśnie teraz, tam, gdzie JESTEŚ. Zrób w sobie miejsce na oddech i pomyśl, że być może ta jedna zwyczajna chwila, w której trzymasz tę książkę w dłoniach, jest tą, dla której świat się na moment zatrzymał, tylko po to, żebyś mogła znów usłyszeć siebie.
Piszę do Ciebie nie z piedestału, nie z miejsca pewności i gotowych odpowiedzi, ale z przestrzeni, do której długo wracałam. To właśnie tam znów nauczyłam się czuć, że jestem, kocham i jestem kochana dlatego, że po prostu jestem, i to wystarcza.
Jeśli czujesz niepewność i coś wciąż szepcze, że to nie jest książka dla Ciebie… Jeśli uważasz, że jesteś zbyt prosta, zbyt zraniona, zbyt przeciętna, żeby zacząć, zrozumieć lub wrócić – to chcę Ci powiedzieć, że to właśnie dla Ciebie powstała ta przestrzeń i że to właśnie Ciebie ta książka pragnie przytulić najmocniej.
Książka nie tylko chce Ci towarzyszyć – ona pragnie wzbudzić w Tobie potrzebę, żebyś zechciała zauważyć siebie w codzienności. Nie po to, by dokładać Ci kolejnych oczekiwań, lecz byś mogła zobaczyć, że można zmieniać drobne nawyki, poprawiać rytmy dnia i rozbijać stare stereotypy. Na przykład ten, który przez lata mówił kobietom, że muszą wszystko udźwignąć same.
„Mistrzyni Krainy Uważności” nie prosi Cię o perfekcję ani o więcej czasu, niż masz – przypomina jedynie, że jesteś ważna i że możesz zacząć od najmniejszego kroku ku sobie. Pozwól sobie na łagodną rewolucję: wybieraj siebie w małych gestach, dawaj sobie prawo do przerwy, do czułości, do powrotu. Pamiętaj, że każdy taki wybór jest krokiem ku temu, by Twoje życie stawało się coraz prawdziwsze i pełne troski o Ciebie – i że jest Twoim wielkim aktem odwagi oraz miłości.
Nie musisz rozumieć wszystkiego, nie musisz medytować, afirmować, nie musisz wiedzieć, jak „żyć w uważności”, ponieważ wystarczy, że w Tobie istnieje choćby najcichszy szept tęsknoty za czymś więcej, za sobą, za lekkością, za domem, który od zawsze mieszkał w Tobie. Wyobraź sobie, że ta książka nie jest zbiorem zasad ani drogowskazem, który masz naśladować, lecz jest jak szept, który przychodzi, żeby przypomnieć Ci to, co już w Tobie istnieje i co tylko czekało, aż dasz temu przestrzeń i spojrzysz na siebie łagodnie.
Nie wiem, jak nazywasz to, co czujesz jako największe i najgłębsze – może to jest Bóg, Natura, Cisza, Miłość albo Światło – i nie próbuję tego zmieniać ani nie roszczę sobie prawa, by decydować za Ciebie, jak masz iść, w co wierzyć i co czuć. Ta książka nie wyklucza żadnej drogi i przypomina, że masz prawo iść swoją, że możesz się na niej czasem zgubić, ale możesz też odpocząć, zawrócić, zmienić kierunek i pójść dalej już po swojemu.
Piszę do Ciebie jako kobieta, która przez lata myślała, że nie zasługuje, która udawała, że nie boli, że wszystko gra, która w pewnym momencie zrozumiała, że największą odwagą jest powrót do łagodności. Dziś jako przyjaciółka, siostra, towarzyszka Twojej drogi mówię Ci: nie musisz być gotowa, nie musisz się zmieniać, nie musisz najpierw poprawić siebie, żeby zacząć.
Wystarczy, że otworzysz choćby jedną stronę i jeśli jedno zdanie z tej książki poruszy Twoje serce, jeśli w którymś miejscu poczujesz łzę, drżenie, pauzę albo ciepło w klatce piersiowej, to znaczy, że już JESTEŚ w drodze i że coś w Tobie już wraca do siebie.
Pamiętaj, że w tej chwili nie jesteś sama, jesteśmy razem, Ty, ja i krąg kobiet, które tak samo jak my budzą się do swojej prawdy, miłości, obecności oraz zwyczajnego życia.
A jeśli kiedyś znów zapomnisz, kim JESTEŚ, jeśli oddalisz się, oddzielisz, znikniesz za obowiązkami, powinnościami lub cudzymi głosami, to wracaj do tego listu i wracaj do siebie. Niech ta książka będzie dla Ciebie przypomnieniem, że nie trzeba szukać daleko, ponieważ dom zawsze był i jest w Tobie.
Z wdzięcznością, obecnością i cichą radością, że tu JESTEŚ.
Dominika
JAK KORZYSTAĆ Z TEJ KSIĄŻKI?
Najdroższa Czytelniczko,
ta książka nie powstała po to, żebyś pochłaniała ją jednym tchem, goniąc za obietnicą natychmiastowej przemiany. Ty już JESTEŚ całością, nawet jeśli czasem o tym zapominasz, nawet jeśli chwilowo nie potrafisz poczuć swojej pełni. Nie musisz czytać jej od początku do końca, w idealnym porządku ani w żadnym szczególnym tempie. Ona powstała po to, aby być Twoją uważną towarzyszką, gotową być przy Tobie podczas drobnych, codziennych momentów.
Niech ta książka będzie dla ciebie przypomnieniem, że najpierw warto sięgać po to, co zgodne z Tobą, po to, co naturalne, lekkie i wspierające. Każdy rytuał – zapalenie świecy, aromat olejku, filiżanka naparu z jaśminu lub nagietka czy ulubionej herbaty – to gest powrotu do siebie, do miejsca, w którym czujesz bezpieczeństwo i spokój. Goździki w wodzie lub ulubione zioła mogą rozgrzać ciało, wzmocnić odporność, wprowadzić poczucie zakorzenienia i subtelnie otulić Twoje serce.
Nawet świat wokół nas – świat natury – jest pełen cudów, które codziennie przypominają nam o mądrości życia. Liście szumiące na wietrze, słońce ogrzewające ciało, aromat kwiatów i roślin unoszący się w powietrzu – są darami, które natura oferuje nam w zgodzie z naszym rytmem i potrzebami. To w nich mieszka prawdziwa apteka dla ciała, umysłu i serca – w kwiatach, owocach, ziołach, korzeniach i w kroplach olejków eterycznych.
Medycyna roślinna jest tak naprawdę medycyną pierwotną. Rośliny wykorzystywano w celach medycznych we wszystkich kręgach kulturowych od tysięcy lat. W aromaterapii składniki zapachowe wchodzą w reakcje z układem węchowym i limbicznym, a reakcje te prowadzą do zbawiennych zmian chemicznych w ciele człowieka.
I tak na przykład lawenda koi nerwy i ułatwia sen, pomarańcza rozjaśnia myśli i wprowadza radość, róża przypomina o sile serca i czułości, a goździkowy olejek wzmacnia odporność i dodaje odwagi w chwilach słabości. Natura ofiarowała nam te skarby – wystarczy odrobina na chusteczce, w dyfuzorze czy kąpieli, by poczuć, że ciało, umysł i dusza zaczynają tańczyć ze sobą w harmonii. Osobiście czerpię wielką przyjemność z korzystania z olejków. Różnorodność ich pięknych zapachów i smaków daje mi ogromną radość oraz przynosi zdrowotne ukojenie mojej całej rodzinie.
Do tego, jeśli obok Ciebie jest wierny, włochaty przyjaciel (ja mam takich dwóch ukochanych sierściuchów), pozwól sobie na jego ciepło i obecność – zwierzęta mają niezwykły dar bycia tu i teraz, bez oceny i oczekiwań.
A jeśli chcesz, usiądź lub połóż się na trawie, na progu domu, w miękkim fotelu – nieważne gdzie, ważne, że jesteś w zgodzie ze sobą. To w takich prostych gestach zaczyna się proces powrotu do własnej harmonii.
Ta książka nie ma Cię zmieniać ani przyspieszać Twojej drogi. Każdy rozdział jest jak przystanek na ścieżce powrotu do siebie, do własnej mądrości i wewnętrznego rytmu. Znajdziesz tu słowa, które mogą Cię zatrzymać, pytania do serca, które nie oczekują błyskawicznych odpowiedzi, oraz delikatne podpowiedzi rytuałów – jeśli poczujesz gotowość, mogą stać się Twoją codzienną praktyką.
Nie ma jednej dobrej wersji czytania tej książki ani jednego sposobu bycia ze sobą. Czytaj powoli, z oddechem, pozwól, by każde słowo stało się naparstkiem światła, które możesz przyjąć tu i teraz. Zaufaj ciału i sercu, że wiedzą, gdzie się zatrzymać i co przyjąć.
Ta książka pragnie Ci przypomnieć:
• że JESTEŚ wystarczająca,
• że JESTEŚ częścią większej całości,
• że Twoje światło nigdy nie zgasło.
To jest mapa. To jest Twoja podróż powrotu do siebie – w zgodzie z naturą, w rytmie własnego serca, w obecności aromatów, zapachu kwiatów lub naturalnych olejków i czułości codziennych gestów.
O PODRÓŻY, KTÓRA CIĘ WOŁA
DLA CIEBIE,
KTÓRA JESTEŚ GOTOWA SOBIE PRZYPOMNIEĆ.
DLA CIEBIE, KTÓRA CZUJE, ŻE TO JUŻ CZAS,
ABY PRZEBUDZIĆ SWOJĄ MISTRZYNIĘ.
Nie potrafię dokładnie powiedzieć, dlaczego trzymasz tę książkę w dłoniach. Może coś bardzo starego zawołało Cię tutaj, coś z głębin Twojego serca, czego nie potrafisz nazwać, ale czego nie da się już zignorować. A może po prostu któregoś poranka obudziłaś się i poczułaś, że nie możesz już dłużej udawać, że „wszystko jest w porządku”. Że życie na pół oddechu przestało Ci wystarczać. Może coś w Tobie cicho pękło i przez tę drobną szczelinę zaczęło sączyć się światło, które już wie, którędy pójść.
Czy pamiętasz, że już JESTEŚ pełna? Że to, czego szukasz, od zawsze mieszka w Tobie? Czasem przykryte warstwami cudzych oczekiwań, bólem niesionym w ciszy lub zapomnieniem.
Pewnie wiele razy patrzyłaś na innych z miłością, z jaką jeszcze nie potrafiłaś patrzeć na siebie. Ta książka jest po to, żebyś zaczęła powoli lub natychmiast zdejmować z siebie to, czym jeszcze nie jesteś. Bo może jeszcze nie wiesz, na co JESTEŚ gotowa, ale Twoje serce już to wie. Ja Ciebie widzę oczami duszy, jak siadasz z herbatą i właśnie teraz zaczynasz swoją najważniejszą podróż. I czuję, jak Twoje serce mówi „TAK”.
Ta książka jest światłem zapalonym na Twojej ścieżce, dlatego możesz ją otworzyć jeden raz, siedem razy. Możesz przeczytać ją w samotności albo podarować ją kręgowi kobiet. Ale zanim to zrobisz, zanim wejdziesz głębiej, to zapraszam Cię, żebyś usiadła, zamknęła oczy, położyła swoje dłonie na sercu i zrobiła jeden świadomy oddech z szeptem:
JESTEM GOTOWA.
PRZYPOMINAM SOBIE.
WRACAM DO SIEBIE.
Reszta wydarzy się w swoim czasie, ponieważ Twoje serce zna drogę, a Kraina Uważności, do której wracasz, od zawsze mieszkała w Tobie.
Piszę dla Ciebie, ponieważ tęsknisz za bliskością, sobą i spokojem, którego nie da się kupić ani udowodnić. Nie stawiam się też ponad żadną religią, nie tworzę nowej drogi, a jedynie przypominam Ci, że możesz iść swoją.
A przed każdym rozdziałem…
Zanim Twoje oczy spotkają słowa, a serce poczuje ich rytm, zatrzymaj się na chwilę. Zamknij delikatnie powieki, weź głęboki oddech, niech ta chwila będzie Twoim małym rytuałem – świadomym spotkaniem z samą sobą.
Powtarzając tę prostą mantrę, otwierasz w sobie portal uważności i czułości:
JESTEM TU.
ZATRZYMUJĘ SIĘ.
ODDYCHAM.
KOCHAM SIEBIE.
Niech to stanie się subtelnym światłem prowadzącym Cię przez każdy rozdział, pozwalając, by słowa książki wpłynęły głębiej, a energia, którą niesie, mogła przenikać Twoje ciało, serce i duszę.
Dziękuję, że JESTEŚ, czytasz i wracasz.
JESTEM TU.
ZATRZYMUJĘ SIĘ.
ODDYCHAM.
KOCHAM SIEBIE.
ROZDZIAŁ 1
PRZEBUDZENIE – ZBUDŹ SIĘ, CÓRKO ŚWIATŁA
W TOBIE OD ZAWSZE TLI SIĘ ŚWIATŁO
I CIERPLIWIE CZEKA.
PRZYSZŁAŚ, BY PAMIĘTAĆ, KIM JESTEŚ –
I ŻYĆ, JAKBYŚ TO JUŻ WIEDZIAŁA.
WPROWADZENIE
Jeśli ta książka trafiła w Twoje ręce, jeśli teraz czytasz te słowa, to wiedz, że nie wydarzyło się to przypadkiem. Być może dokładnie w tym momencie coś w Tobie zostało przywołane do życia z głębin Twojej duszy. To nie było głośne wezwanie, to nie był rozkaz, to nie było „musisz”. Nie jesteś tylko imieniem wypowiadanym przez innych ani zbiorem ról, w które ubiera Cię codzienność, matki, córki, partnerki, pracowniczki, opiekunki, oraz nie jesteś historią, którą świat Ci opowiedział i w którą kazał Ci uwierzyć.
JESTEŚ świadomością, która wybrała doświadczenie kobiecości; życiem, które pragnie przypomnieć sobie, że wszystko może być święte, jeśli tylko spojrzysz na to z poziomu serca. JESTEŚ Mistrzynią, która przyszła, aby na nowo zamieszkać w sobie.
Być może właśnie nadszedł ten upragniony moment Twojego wewnętrznego przebudzenia, w którym otwierasz oczy, żeby wreszcie spojrzeć na siebie z uważnością.
To nie jest zwykły początek.
To nie jest jeszcze jedna książka.
To nie jest projekt do wykonania.
To jest Twój wielki powrót do domu.
Przebudzenie nie zawsze wygląda jak nagłe olśnienie, nie zawsze przychodzi w momentach wielkich i doniosłych, czasem objawia się w milczeniu, w zwykłym, spokojnym oddechu. Czasem pojawia się jako łza, którą wypierasz od miesięcy, albo jako zmęczenie, które już nie chce dłużej milczeć, lub wewnętrzne „dość”, które nie krzyczy, ale trwa.
I właśnie to jest najpiękniejsze. Wystarczy, że JESTEŚ, pozwalasz sobie czuć, nie uciekasz przed tym, co boli, i zaczynasz widzieć, że każda Twoja część jest zaproszeniem do powrotu.
INTENCJA ROZDZIAŁU
PRZYPOMNIJ SOBIE, ŻE JESTEŚ ŚWIATŁEM
Nie przyszłaś tutaj, żeby wypełniać cudze oczekiwania, nosić nazwisko oraz przybierać role. JESTEŚ odwiecznym, czystym, tętniącym życiem światłem, które z mądrością większą niż umysł wybrało właśnie Ciebie i od zawsze mieszka w Tobie. Teraz właśnie zapala się coraz mocniej.
ROZPOCZNIJ ŚWIADOMĄ OBECNOŚĆ „TU I TERAZ”
Zatrzymaj się, ponieważ masz prawo głębiej odetchnąć, spojrzeć łagodniej niż wczoraj i poczuć ten moment jako świętość, która się wydarza właśnie teraz. Poczuj delikatne drżenie przestrzeni między wdechem a wydechem, usłysz dźwięki, które czekały, żebyś znów je zauważyła. Może to być śpiew ptaka za oknem, cisza pomiędzy myślami, a może bicie serca, które pamięta każdą z Twoich historii.
WEZWIJ SWOJĄ WEWNĘTRZNĄ MISTRZYNIĘ DO ŻYCIA
Ona nie przychodzi z zewnątrz, ponieważ ona już tu jest, obecna w Twojej intuicji, w zmęczeniu i w tęsknocie. Zaproś ją, żeby mówiła Twoim głosem, żeby widziała świat Twoimi oczami, oddychała Twoim oddechem i kochała Twoim sercem. Daj jej przestrzeń, żeby mogła rozgościć się w Twoim życiu jako wewnętrzna przewodniczka. Bo kiedy ona się budzi, budzi się również Twoje życie.
AKTYWACJA: RYTUAŁ PRZEBUDZENIA
Usiądź wygodnie na miękkim kocu, na ziemi czy na poduszce, w ciszy własnego pokoju i zanim zaczniesz, pozwól sobie poczuć, że wszystko, co teraz robisz, jest aktem miłości wobec samej siebie.
Zamknij oczy, połóż obie dłonie na sercu, tak jakbyś chciała je ukołysać albo przypomnieć mu, że JESTEŚ. Oddychaj wolno, miękko, łagodnie. Pozwól, by oddech stał się pomostem między Tobą a przestrzenią, która właśnie otwiera się w Tobie.
Wyobraź sobie, że się budzisz…
w świetlistej przestrzeni, która jest tak czysta, tak spokojna i tak pełna obecności, że czujesz się, jakbyś powracała do domu, który znałaś od zawsze, lecz na chwilę o nim zapomniałaś. Twoje ciało jest inne, jakby lekkie, utkane z delikatnego złota i z promieni słońca. Nie czujesz ciężaru, nie czujesz napięcia, czujesz tylko siebie.
Wokół rozpościera się Kraina Uważności. Nie ta, o której czytasz, ale ta, którą teraz widzisz, czujesz całym swoim jestestwem. To miejsce, w którym nie istnieją pośpiech ani hałas, w którym nie musisz niczego osiągać, bo wszystko już się wydarza. To przestrzeń, w której wszystko jest dokładnie tam, gdzie ma być razem z Tobą.
A pośród tej Krainy…
stoisz Ty, prawdziwa, cała, widzialna, obecna, kompletna, taka, jaka JESTEŚ. I patrzysz na siebie, być może po raz pierwszy od bardzo dawna, oczami Mistrzyni, która wie, że nie przyszła tu po to, by wciąż zaczynać od nowa, ale po to, by sobie przypomnieć.
Pozwól sobie teraz wypowiedzieć, głośno lub w myślach, trzy zdania, które są nie tyle afirmacją, ile wezwaniem Twojej duszy:
PRZEBUDZAM SIĘ TERAZ.
PRZYPOMINAM SOBIE, KIM JESTEM.
WRACAM DO DOMU ŚWIADOMOŚCI.
Nie musisz ich do końca rozumieć, wystarczy, że poczujesz, jak z każdym ich powtórzeniem Twoje wewnętrzne światło staje się jaśniejsze, ciało jakby bardziej obecne, a serce spokojniejsze.
Oddychaj i daj tym słowom osadzić się w Tobie jak ziarnom, które wiedzą, kiedy i jak zakwitną. I choć otworzysz oczy, świat już nie będzie taki sam, bo Ty już JESTEŚ tą, która się przebudziła.
PISARSKI RYTUAŁ PRZEBUDZENIA
A teraz jest czas, abyś mogła zanotować to, co jest w Tobie naprawdę ważne. Wystarczy, że pozwolisz słowom wypłynąć z Twojego pięknego serca.
Sięgnij po swój notes albo skorzystaj z przestrzeni w tej książce. Zrób sobie kilka spokojnych wdechów i wydechów. Połóż dłoń na swoim sercu. Zacznij pisać, tak po prostu dla siebie:
1.Kim mogłabym być, gdybym dziś rano otworzyła oczy jako Mistrzyni swojego życia?
2.Czego wciąż obawia się mój umysł, a co moja dusza już dawno pamięta?
3.Co porusza się we mnie, gdy wypowiadamsłowa: „Jestem światłem”?
Nie oceniaj tego, co zapisujesz i pozwól swoim słowom płynąć lekko i subtelnie…
To, co napisałaś, nie musi być perfekcyjne, ale staraj się, żeby było prawdziwe.
Nie analizuj, czy to ma sens, czy wygląda ładnie. To Twoja uważność zapisana na kartce. Twoja prawda, którą możesz zobaczyć czarno na białym.
Dziękuję, że to robisz.
Dla siebie. Dla swojego serca. Dla swojego światła.
TWÓJ RYTUAŁ PISANIA
Pisanie może stać się Twoim codziennym, cichym i osobistym rytuałem powrotu do siebie – jak otwieranie drzwi do wewnętrznego domu, w którym zawsze czeka na Ciebie spokój i obecność.
To wyłącznie Twoja przestrzeń, w której spotykasz się z własną prawdą i przypominasz sobie, że naprawdę JESTEŚ, że Twoje istnienie ma sens i blask.
Nie musisz wiedzieć, co pojawi się na papierze, nie musisz niczego poprawiać ani oceniać. Wystarczy, że pozwolisz swojemu sercu mówić jego językiem, a duszy oddać to, co od dawna w niej dojrzewało. Pozwól dłoni swobodnie zapisywać każde słowo, zdanie czy nawet jedno westchnienie, które okaże się ważniejsze, niż mogłoby się wydawać.
Droga Czytelniczko,
Ty, która każdego dnia tak hojnie rozdajesz swój czas, troskę i uwagę innym – teraz możesz podarować tę chwilę samej sobie. Niech ta kartka stanie się Twoją cichą przystanią, do której zawsze możesz wracać, gdy zechcesz ponownie poczuć, jak niezwykle piękne jest Twoje istnienie.
Tutaj możesz być sobą.
W swoim rytmie.
Bez pośpiechu.
Z oddechem.
W obecności, która wystarczy.
Zapisz to, co płynie. To jest Twoje miejsce:
........................................................
KOD ŚWIATŁA (afirmacja)
JESTEM OBECNA. JESTEM TUTAJ.
JESTEM PRZEBUDZONA W SWOIM CIELE.
POZWALAM MOJEMU ŚWIATŁU
PROWADZIĆ MNIE KAŻDEGO DNIA.
Wypowiadaj te słowa tak, jakbyś mówiła do najczulszej istoty – czyli do siebie samej. Szeptem, jeśli trzeba, z siłą, jeśli czujesz ją w sobie, oraz z wiarą, która może dopiero się budzi, ale już wie, że to Ty JESTEŚ światłem, na które czekałaś.
Pozwól sobie na chwilę ciszy po każdej frazie.
Niech każde zdanie zatonie w Tobie, niech się rozgości pod skórą, w komórkach, w kościach, w pamięci Twojego ciała, które tak wiernie Cię niesie, nawet gdy Ty czasem o nim zapominasz.
Jeśli chcesz, możesz wracać do tej afirmacji każdego ranka zaraz po przebudzeniu. Przez trzy dni albo nawet trzydzieści, a może i przez całe życie.
Niech ta afirmacja stanie się Twoim duchowym śniadaniem, pierwszym dotykiem światła, powitaniem każdego dnia z intencją obecności i miłości.
Niech te słowa staną się Twoim otuleniem. Niech będą miękką mantrową nicią, która prowadzi Cię przez zawiłości świata z większą lekkością, obecnością, spokojem i zaufaniem.
SYMBOL RYTUAŁU
Jeśli poczujesz, że właśnie teraz nadszedł odpowiedni moment, delikatnie zaproszony przez Twoją duszę, pozwól sobie na prosty, lecz pełen mocy gest, który pomoże Ci zakorzenić intencję powrotu do siebie.
Zatrzymaj się, odłóż na bok sprawy codzienne, zamknij drzwi od zewnętrznego świata i otwórz te, które prowadzą do Twojego wnętrza. Usiądź wygodnie, otul się kocem, postaw kubek z ciepłą herbatą w zasięgu dłoni, weź kilka głębokich oddechów.
Sięgnij po białąświecę, niech stanie się symbolem Twojej jasności, gotowości na nowy początek oraz decyzji, żeby wracać do siebie codziennie, powoli i łagodnie. Zapal ją z uważnością, niech to nie będzie pośpiech, lecz ceremonia. Zauważ, jak knot budzi się do życia, jak pierwsze iskry stają się płomieniem, który tańczy w rytmie powietrza. Spójrz na ten płomień tak, jak patrzyłabyś na coś kruchego i prawdziwego, co wzrusza Cię do głębi, bo przypomina Ci o Tobie samej.
Wypowiedz cicho, w sercu lub szeptem, poniższe słowa:
TA ŚWIECA JEST SYMBOLEM MOJEGO PRZEBUDZENIA.
NIECH JEJ PŁOMIEŃ PRZYPOMINA MI,
ŻE I JA MOGĘ PŁONĄĆ OBECNOŚCIĄ.
Zostań z tym obrazem przez chwilę, nie spiesz się, ale pozwól, aby płomień świecy mówił do Ciebie językiem, który zna tylko Twoje serce.
Wyobraź sobie, że w centrum Twojej klatki piersiowej także płonie taki łagodny, ciepły i stabilny ogień, jakby od zawsze tam był i tylko czekał, aż znów na niego spojrzysz.
To płomień Twojej prawdy, uważności oraz światła, które nie gaśnie, nawet wtedy, gdy na chwilę przestajesz je widzieć.
ZAMKNIĘCIE
Od tej właśnie chwili rozpoczyna się Twoja podróż i droga powrotu do siebie. Do miejsca, którego nie trzeba szukać na zewnątrz, bo ono od zawsze było schowane pod warstwami codzienności, obowiązków, ról i zapomnienia.
Nie musisz jeszcze wiedzieć, dokąd ta podróż Cię zaprowadzi, bo nie chodzi w niej o osiągnięcie celu, lecz o bycie w prawdzie.
Wystarczy, że JESTEŚ i pozwalasz sobie zatrzymać się, nawet jeśli świat wokół pędzi, a Ty JESTEŚ jedyną, która mówi „dość”.
Bo za każdym razem, gdy zapominasz, kim naprawdę JESTEŚ, możesz tutaj wrócić – do słów tej książki, swojego ciała, oddechu, ciszy i prawdy, która nigdy nie przestaje być Twoja.
To jest Twój moment przebudzenia, po którym nic już nie będzie takie samo. I dopiero teraz rozumiesz, że Kraina Uważności nie jest przestrzenią poza Tobą, lecz w Tobie, oraz możesz do niej wracać, kiedy tylko zapragniesz.
Pamiętaj, że nawet jeśli mieszkasz w miejscu, gdzie cisza przychodzi rzadko, a świat nie zostawia wiele przestrzeni na duchowe podróże – Ty też możesz wrócić.
Nawet jeśli przez większość życia troszczyłaś się o innych, nie pytając „A co ze mną?”. Bo najważniejsze już się wydarzyło: usłyszałaś wewnętrzne wołanie, które, choć ciche, nie daje się już zagłuszyć.
To Twoja osobista brama do Krainy Uważności – nie tej z mapy, lecz tej z serca, która nigdy nie zniknie, nawet jeśli długo tu nie wrócisz.
Tu zawsze będziesz mogła przypomnieć sobie, kim naprawdę JESTEŚ.
MEDYTACJA – TWOJA CHWILA UKOJENIA
Teraz, gdy zamykasz ten rozdział, zapraszam Cię do chwili tylko dla Ciebie – do przestrzeni, w której możesz odetchnąć, uspokoić serce i po prostu być.
Medytacja nie jest zadaniem ani obowiązkiem. Jest delikatną podróżą do wnętrza siebie, miękką, otwartą i bezpieczną przestrzenią. Czasem bywa ciszą, w której pojawiają się subtelne odkrycia o tym, kim naprawdę JESTEŚ, a czasem – spokojnym szeptem, który przypomina Ci, że już JESTEŚ całością.
Zanim rozpoczniesz, stwórz dla siebie mały rytuał: zapal świecę i pozwól, by jej światło otuliło Cię ciepłem. Sięgnij po kilka kropel ulubionego olejku, który kochasz – i poczuj, jak delikatnie wypełnia przestrzeń, w której JESTEŚ. Niech ten zapach stanie się Twoim niewidzialnym przyjacielem, który łagodnie przypomina: „Tu JESTEŚ bezpieczna. Tu JESTEŚ u siebie”.
Usiądź wygodnie, pozwól ciału spotkać się z podłożem, poczuj miękkość koca, poduszki lub fotela. Wsłuchaj się w subtelne dźwięki otoczenia, poczuj światło świecy i delikatny aromat unoszący się w powietrzu. Pozwól, by zmysły zwróciły się ku Tobie – do Twojego wnętrza, Twojego rytmu, Twojego oddechu.
Nie musisz umieć medytować. Wystarczy, że JESTEŚ– w tym ciele, w tym oddechu, w tej chwili.
Czytaj te słowa tak, jakbyś otwierała list od kogoś bardzo bliskiego. Jakbyś przekraczała próg domu, w którym zawsze byłaś mile widziana. Wszystko, czego potrzebujesz, już mieszka w Tobie. W Twoim sercu jest światło. W Twoim oddechu prawdziwa obecność.
Możesz poczuć, jak oddech staje się spokojniejszy, ciało mięknie, a umysł łagodnie zwalnia. Pozwól, by każdy wdech był zaproszeniem do spokoju, a każdy wydech – uwolnieniem napięcia, troski i pośpiechu.
Niech ta medytacja stanie się Twoim odpoczynkiem, Twoim świetlistym drogowskazem w dalszej podróży do siebie. Niech będzie miejscem, do którego zawsze możesz wrócić – do swojej wewnętrznej Mistrzyni, do przestrzeni ciepła, aromatów i światła, które nosisz w sobie.
Niech każdy oddech przypomina Ci, że JESTEŚ ważna, kochana i wystarczająca. Niech każdy moment obecności w tej przestrzeni wzmacnia Twoje zaufanie do samej siebie i do tego, co naturalne.
Twój oddech.
Twoje światło.
Twoja przestrzeń.
Twoja Mistrzyni.
CISZA JUŻ CZEKA…
TYTUŁ: PRZEBUDZENIE – MEDYTACJA MISTRZYNI ŚWIATŁA.
Zatrzymaj się, usłysz te słowa, jakby szeptała je do Ciebie najczulsza część Twojej duszy.
pauza
Weź głęboki, miękki wdech, taki, który sięga aż do brzucha, a potem długi, spokojny wydech, który niesie ukojenie.
pauza
Oddychaj tak przez chwilę, bez oczekiwań.
Niech każdy oddech będzie jak gest dla samej siebie.
Niech ciało nieśpiesznie zacznie się rozluźniać.
Niech umysł odpuści kontrolę.
pauza
Niech Twoja ukochana dusza weźmie Cię za rękę.
Wyobraź sobie, że jesteś zanurzona w przestrzeni ciepłego, pulsującego i żywego światła.
To nie jest sen.
To nie fantazja.
To Twoje prawdziwe, energetyczne miejsce, cicha Kraina Uważności, do której możesz wracać zawsze, gdy poczujesz, że się zgubiłaś.
pauza
Tu nic nie musisz.
Nie musisz błyszczeć.
Nie musisz się uśmiechać.
Nie musisz nawet być pozytywna.
Tu wystarczy, że JESTEŚ.
Zobacz siebie.
Stoisz pośrodku tej przestrzeni, otulona światłem, które nie oślepia, ale uzdrawia.
pauza
Twoja postać jest spokojna.
Twoje oczy są łagodne, bez lęku.
Twoje serce bije wolniej, bo już nie musi się bronić.
To Ty. Ale ta prawdziwa.
Ta, która zawsze tam była.
Ta, która nigdy nie przestała czekać na Twój powrót.
pauza
Pozwól, by teraz z Twoich ust, cicho, ale pewnie, popłynęły słowa:
PRZEBUDZAM SIĘ TERAZ.
PRZYPOMINAM SOBIE, KIM JESTEM.
WRACAM DO DOMU ŚWIADOMOŚCI.
Jeszcze raz, jeszcze głębiej i jeszcze prawdziwiej:
PRZEBUDZAM SIĘ TERAZ.
PRZYPOMINAM SOBIE, KIM JESTEM.
WRACAM DO DOMU ŚWIADOMOŚCI.
Oddychaj tymi słowami tak, jakbyś oddychała światłem, oraz pozwól im spływać przez Twoje ciało jak złoty strumień, rozświetlając każdą komórkę, każdy mięsień, każde wspomnienie.
pauza
Niech rozpuszczają to, co ciężkie.
Niech budzą to, co święte.
pauza
Połóż teraz dłoń na sercu.
Niech ciepło Twojej dłoni spotka się z rytmem Twojego życia.
Poczuj ten puls, tak prosty, a tak święty.
To dowód, że JESTEŚ tu i teraz i masz znaczenie.
pauza
Powiedz sobie z całego serca:
JESTEM OBECNA.
JESTEM PRZEBUDZONA.
JESTEM GOTOWA ŻYĆ JAKO ŚWIATŁO.
I kiedy już wypowiesz te słowa, zobacz przed sobą drzwi.
Nie są zamknięte.
Nie strzegą ich strażnicy.
Nie potrzeba klucza.
Na nich widnieje napis:
„Kraina Uważności”
pauza
Podejdź do nich z łagodnością.
Otwórz je z miłością.
Przekrocz próg jak kobieta, która wraca do siebie po długiej podróży. I zostań tam tak długo, jak zechcesz.
pauza
A gdy poczujesz gotowość,
weź głębszy wdech.
Poczuj swoje ciało tu i teraz.
Porusz delikatnie palcami dłoni i stóp.
Poczuj, że jesteś z powrotem.
pauza
Ale już nie taka sama.
Bo coś się w Tobie wydarzyło.
Coś się otworzyło.
Obudziłaś się.
To jest Twój czas.
Twoja pamięć.
Twoje światło.
Dziękuję, że JESTEŚ.
Dziękuję, że wracasz.
Dziękuję, że pozwalasz sobie być Mistrzynią światła.
Z duszy.
Z prawdy.
Co poczułam? Co zapamiętało moje ciało? Jakie słowa zostały we mnie na dłużej?
........................................................
JESTEM TU.
ZATRZYMUJĘ SIĘ.
ODDYCHAM.
KOCHAM SIEBIE.
Copyright © Dominika Pakiet, 2026
Projekt okładki: Dawid Duszka
Zdjęcie na okładce: pl.freepik.com
Redakcja i korekta: Magda Ceglarz, ERATO
DTP: Graph-Sign
ISBN 978-83-68432-95-4
Wydawca
tel. 512 087 075
e-mail: [email protected]
www.bookedit.pl
facebook.pl/BookEditpl
instagram.com/bookedit.pl
Okładka
Strona tytułowa
DLACZEGO NAPISAŁAM TĘ KSIĄŻKĘ?
LIST DO CIEBIE,KTÓRA SOBIE PRZYPOMINASZ
JAK KORZYSTAĆ Z TEJ KSIĄŻKI?
O PODRÓŻY, KTÓRA CIĘ WOŁA
ROZDZIAŁ 1. PRZEBUDZENIE – ZBUDŹ SIĘ, CÓRKO ŚWIATŁA
Strona redakcyjna
Okładka
