31,90 zł
Otwórz drzwi do miłości, która uzdrawia!
Czy pragniesz relacji pełnych zrozumienia, ciepła i autentyczności? Czy wierzysz, że bliskość może dawać więcej dobra — nie raniąc, lecz budując i niosąc ukojenie?
W książce „Kochaj każdego dnia” dr Alexandra Solomon udowadnia, że to naprawdę możliwe!
365 prostych, codziennych praktyk opartych na świadomości relacyjnej pomoże Ci tworzyć bliskie więzi — z czułością, szacunkiem i głębią. To przewodnik łączący samoświadomość z praktyką budowania zdrowych, wspierających relacji.
Zmień swoje relacje — i zacznij kochać każdego dnia!
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Dla mojej wspaniałej rodziny: Todda, Briana i Courtney. Jesteście moją siłą i radością.
Lubię porównywać zakochiwanie się do potrząsania szklaną śnieżną kulą: stare sprawy (z poprzednich związków, a nawet z dzieciństwa) zostają pobudzone, unosząc się z miejsca, gdzie wcześniej spokojnie osiadły na dnie. To nie dzieje się dlatego, że ludzie są głupi czy zepsuci. Taka jest po prostu natura romantycznej miłości. Zamiast bać się burzy lub jej ulec, nasza praca nad związkiem powinna polegać na założeniu czapki i rękawiczek oraz stawieniu jej czoła wspólnie z partnerem.
W ciągu ostatnich dwóch dekad miałam przywilej uczyć tysiące studentów, pracować z setkami par w mojej praktyce terapeutycznej oraz dzielić się moimi spostrzeżeniami na temat relacji z milionami osób w mediach społecznościowych. Z radością zebrałam wiele z tych refleksji w jednej książce, aby pomóc partnerom zgłębiać najważniejsze i najbardziej palące wyzwania naszych czasów. Ta książka, jak i moja szersza praca, ma na celu pomóc ci rozwijać to, co nazywam świadomością siebie w relacjach – ciągłą, pełną ciekawości i empatii relację, którą każde z nas ma z samym sobą. Ucząc nas brać odpowiedzialność za to, jak „prezentujemy się” w naszych związkach, świadomość siebie w relacjach staje się fundamentem, który pozwala intymnym relacjom rozkwitać.
Podróż w kierunku rozwijania świadomości siebie w relacjach nie polega na dążeniu do perfekcji – chodzi o pokorę i ciekawość wobec naszego wewnętrznego świata oraz tego, jak wchodzimy w relacje z innymi. W tej książce dostaniesz zaproszenie do rozwijania i doskonalenia umiejętności, takich jak empatyczne słuchanie, rozumienie i przerywanie niezdrowych schematów, dbanie o swoje potrzeby, składanie szczerych przeprosin, opiekowanie się swoim wewnętrznym dzieckiem (lub, jak ja to nazywam, małą sobą), praktykowanie życzliwości wobec siebie i wiele innych. Ponadto jednym z filarów świadomości siebie w relacjach jest umiejętność dostosowywania naszego spojrzenia na siebie, aby zrozumieć, jak nasz wewnętrzny świat, nasze wzorce relacyjne oraz szerszy kontekst kulturowy wzajemnie na siebie wpływają. W tej książce znajdziesz wiele wpisów, które zgłębiają, w jaki sposób różne wpływy na nasze relacje – te mikro (dynamika oddziaływań jednostek i związków) oraz makro (czynniki kulturowe) – wzajemnie się odzwierciedlają.
Spojrzenie w głąb siebie i intymność są nierozerwalnie związane. Kiedy naprawdę kochamy i pozwalamy sobie na przyjęcie miłości, zwłaszcza w długotrwałych relacjach, ujawniają się nasze wrażliwe miejsca, emocjonalne rany, najgłębsze lęki i niepewności. Choć może to być przerażające, daje nam możliwość bycia widzianymi i kochanymi w najbardziej autentyczny sposób, jak również do uzdrowienia ran z przeszłości, z czasów, kiedy nie akceptowano nas takimi, jakimi wówczas byliśmy.
Jeśli jesteś obecnie w intymnym związku, ta książka może pomóc tobie i twojemu partnerowi dodać waszej relacji klasy, sprawić, że wszystkie wasze doświadczenia (radosne, frustrujące, niejasne, wzruszające) staną się lekcjami, które pomogą wam bardziej zrozumieć siebie nawzajem. Nauczysz się współtworzyć historię miłości, która ma moc uzdrawiania waszej przeszłości oraz celebracji waszego indywidualnego i wspólnego potencjału.
A jeśli obecnie jesteś singlem lub przechodzisz z jednej relacji w kolejną, ta książka pomoże ci zrozumieć twoją przeszłość (zarówno w rodzinie, w której dorastałeś, jak i w poprzednich intymnych relacjach), by móc podejmować mądre i świadome decyzje w teraźniejszości oraz budować pomyślną przyszłość.
Tworząc tę kolekcję, zbierając moje dotychczasowe teksty i dodając nowe, miałam na uwadze czytelników na różnych etapach rozwoju relacji. Ta książka jest dla osoby, która poślubiła swoją szkolną miłość i nadal jest w niej zakochana po pięćdziesięciu latach. Jest dla młodego człowieka, który dopiero zaczyna swoją przygodę z randkowaniem i czuje się jednocześnie zagubiony i podekscytowany, szukając kogoś wyjątkowego. Jest dla osoby, która leczy złamane serce lub pragnie zapomnieć o trudnym dzieciństwie. I jest dla pary, która rozpoczyna nowy rozdział po ważnym wydarzeniu życiowym, powiększa swoją rodzinę lub staje w obliczu wyzwania w związku. Bez względu na to, kim jesteś, podróż ku samoświadomości relacyjnej jest dla ciebie. Sięgając po tę książkę, dokonujesz odważnej i znaczącej inwestycji w siebie oraz swoje relacje.
Intymność to podróż, a nie cel. Mam nadzieję, że samoświadomość relacyjna stanie się twoim niezawodnym wewnętrznym kompasem, który poprowadzi cię ku związkom, które karmią i wzbogacają, a odsunie od tych, w których powielasz stare błędy. Chciałabym, żeby pomogła ci również przyjąć cudowną złożoność bycia zarówno takim, jakim jesteś, jak również stawania się ciągle rozwijającym się dziełem. Cieszę się, że tu jesteś.
Ta książka zawiera 365 wpisów, które mają pomóc ci się uzdrawiać, rozwijać i rozkwitać. Nie ma znaczenia, którego dnia roku rozpoczynasz swoją podróż. Po prostu znajdź dzisiejszą datę i zanurz się w lekturze.
Każdy wpis w tej książce odpowiada jednemu z dziewięciu głównych tematów świadomości siebie w relacjach: uzdrawianie przeszłości, praktykowanie życzliwości wobec siebie, szacunek do swoich uczuć, zrozumienie dynamiki relacji, zaspokajanie swoich potrzeb, transformacja konfliktu, rozwiązywanie problemów w relacjach, rozwijanie świadomości seksualnej oraz nawigowanie przez etapy miłości. Każdy z tych tematów ma przypisany konkretny kolor, co ułatwia ich odnalezienie, a legenda znajduje się poniżej. W zależności od twojej historii może się zdarzyć, że pewne tematy staną się bardziej istotne w określonych momentach. Jeśli więc twoja relacja staje się trudna lub niezrozumiała, możesz przewertować książkę, aby znaleźć wpis, który odpowiada twoim potrzebom w danym momencie. Jednak ważne jest, aby zgłębić każdy z dziewięciu tematów i zrozumieć, jak się ze sobą łączą, aby twoja podróż ku świadomości siebie w relacjach była holistyczna i pełna.
Leczenie ran z przeszłości
Zrozum, jak dynamika relacji w twojej rodzinie, bolesne doświadczenia oraz nagromadzony emocjonalny bagaż kształtują twoje obecne relacje. Przeanalizuj przeszłość, aby dostrzec, jak odbija się ona w twoich związkach dzisiaj.
Ćwiczenie samowspółczucia
Znajdź spokój w poczuciu własnej wartości i odkryj potężne połączenie między miłością do siebie a bliskością z partnerem.
Szanowanie własnych uczuć
Zrozum i naucz się interpretować „dane” gromadzone w twoim wewnętrznym świecie oraz pracuj bardziej efektywnie nad czynnikami wyzwalającymi emocje (twoje własne i twojego partnera).
Rozumienie dynamiki relacji
Porzuć myślenie w kategoriach „ja kontra ty” i przejdź do podejścia „my kontra problem”, które pogłębia bliskość.
Zaspokajanie swoich potrzeb
Poznaj strategie tworzenia zdrowych granic i ustalania oczekiwań w sposób, który buduje wzajemny szacunek i zapobiega narastaniu urazy.
Przepracowanie konfliktu
Dowiedz się, co naprawdę oznacza walka z oddaleniem, a nie ze sobą nawzajem.
Rozwiązywanie problemów w związku
Zrozum problemy stojące za powszechnymi, lecz skomplikowanymi wyzwaniami w związku, takimi jak zaufanie, zdrada, poczucie zdrady, zazdrość czy odczuwanie sprzecznych emocji.
Rozwijanie seksualnej samoświadomości
Znajdź powody, by czuć się dobrze we własnej skórze i nawiązywać z partnerem bliskość w sposób, który będzie sprawiał przyjemność wam obojgu.
Nawigowanie między etapami miłości
Celebruj rozwój swojej intymnej relacji i odkryj, co jest potrzebne, aby miłość trwała.
Pod koniec książki znajdziesz słowniczek terminów oraz dodatkowe zasoby, które mogą wspierać cię na drodze do relacyjnej samoświadomości. Aby w pełni skorzystać z tej książki, zalecam codziennie przeznaczyć trochę czasu na przeczytanie jednego rozdziału. Następnie możesz pracować z nim w jeden lub we wszystkie z podanych poniżej sposobów:
1. Prowadź zapiski w swoim dzienniku. Wiele rozdziałów zawiera pytania wspierające rozwój relacyjnej samoświadomości, które zachęcają do refleksji. Możesz to osiągnąć poprzez pisanie lub po prostu zastanawianie się nad swoimi myślami. W przypadku rozdziałów niezawierających pytań do refleksji możesz skorzystać z następujących pytań ogólnych:
– O czym przypomina ci ten rozdział lub nad czym każe ci się zastanowić?
– Jakie uczucia wywołuje w tobie ten rozdział?
– Co dzięki przeczytaniu tego rozdziału chcesz praktykować w swoim życiu? W jaki sposób możesz zacząć to robić?
2. Medytuj nad słowem lub frazą z rozdziału. Ustaw stoper na 5–10 minut. Usiądź w ciszy i pozwól, aby przesłanie rozdziału zakorzeniło się w tobie.
3. Podziel się tym rozdziałem z kimś, kogo kochasz i komu ufasz, i wykorzystaj go, aby rozpocząć rozmowę. Pamiętaj, by rozpocząć tę rozmowę z ukochaną osobą (partnerem, przyjacielem, członkiem rodziny) w sposób ciekawy i otwarty. Nie zaczynaj od wywoływania poczucia winy („Mógłbyś przynajmniej przeczytać ten rozdział dla mnie!”) ani krytyki („Naprawdę potrzebujesz przeczytać ten rozdział!”). Takie podejście najprawdopodobniej wywoła reakcję obronną u drugiej osoby, a rozmowa nie pójdzie dobrze. Zamiast tego spróbuj czegoś w stylu: „Bardzo mi zależy, żebyś czytał te rozdziały razem ze mną” albo „Uwielbiam, kiedy wykorzystujemy te rozdziały jako początek rozmowy. Tak wiele się wtedy uczę!”.
4. Stwórz krąg czytelniczy z przyjaciółmi lub bliskimi. Wykorzystaj rozdziały jako punkt wyjścia do rozmów i wzajemnej troski o siebie nawzajem.
Nie ma złych sposobów na korzystanie z tej książki. Sprawdź, który będzie najlepszy dla ciebie!
Ta książka została stworzona z myślą o czytelnikach wszystkich tożsamości płciowych i seksualnych, na każdym etapie rozwoju relacji. Jednak badania pokazują, że normy ról płciowych najczęściej występują w sposób najbardziej sztywny i ograniczony w obszarze relacji intymnych. Mając to na uwadze, niektóre rozdziały odnoszą się do specyficznych i szkodliwych skutków heteronormatywności w tego typu związkach. Starałam się uwzględnić, w jaki sposób dany temat może dotyczyć osób należących do społeczności LGBTQIA+. Niemniej jednak, ponieważ każda osoba i każdy związek jest wyjątkowy, mogą zdarzyć się sytuacje, w których pewne doświadczenia nie zostały w pełni uwzględnione. Mam nadzieję, że na tych stronach poczujesz się dostrzeżony, wspierany i doceniany.
Miłość to kurs, w czasie którego uczymy się o sobie, innych i otaczającym nas świecie w najgłębszy i najbardziej pokorny sposób, jaki można sobie wyobrazić. Ponieważ nikt z nas nie otrzymał instrukcji obsługi do związków intymnych, nauka, jak kochać innych i jak przyjmować miłość, to podróż trwająca całe życie. Terapia, wsparcie ze strony społeczności oraz książki takie jak ta mogą być w tej podróży pomocne. Poszukiwanie zasobów, które pomogą poprawić twoje relacje, to znak siły i emocjonalnej dojrzałości, a także inwestycja, która będzie procentować przez wiele lat. Mam nadzieję, że ta książka posłuży ci jako podręcznik do twojego związku, pobudzając do refleksji i autorefleksji w tej pięknej przestrzeni nauki. Jestem wdzięczna, że mogę towarzyszyć ci w tej podróży.
W książce poruszam szeroki zakres typowych dynamik w związkach, oferuję słownictwo, narzędzia i wskazówki, jak zarządzać swoimi myślami i emocjami, aby móc w pozytywny i skuteczny sposób komunikować się ze swoim partnerem. Jednak te porady nie są odpowiednie dla czytelników, którzy trwają w związku, w którym dochodzi do przemocy.
Krajowa Infolinia ds. Przemocy Domowej (http://thehotline.org) definiuje przemoc w związku jako wzorzec przymuszającego zachowania, stosowanego w celu utrzymania władzy i kontroli nad obecnym lub byłym partnerem. Takie relacje mogą obejmować niektóre lub wszystkie z następujących zachowań:
– Przemoc emocjonalna (wyzywanie, poniżanie).
– Przemoc fizyczna (szarpanie, bicie, popychanie).
– Przemoc seksualna (zmuszanie lub nakłanianie do aktywności seksualnej).
– Groźby i zastraszanie mające na celu zdobycie lub utrzymanie władzy.
– Izolacja (ograniczanie, kontrolowanie lub uniemożliwianie kontaktu z rodziną i przyjaciółmi).
– Przemoc finansowa (uniemożliwianie komuś podjęcia pracy).
– Wykorzystywanie dzieci do zdobycia władzy (okłamywanie dzieci na temat partnera, grożenie odebraniem dzieci).
Aby uzyskać więcej informacji dotyczących przemocy domowej, zapoznaj się z sekcją nt. wsparcia kryzysowego na końcu tej książki.
1 stycznia
Proces leczenia nie jest linią prostą.
Na początku naszej drogi do uzdrowienia często mówimy o zmianach, których pragniemy, w sposób, który nieświadomie wywiera na nas ogromną presję. Mamy tendencję do mówienia rzeczy takich, jak:
„Chcę przestać zachowywać się w ten sposób”.
„Nienawidzę tej części siebie”.
„Chcę naprawić ten problem”.
Trudność ze stosowaniem takiego języka polega na tym, że ostatecznie tworzy on bardzo sztywny podział:
Złe kontra dobre zachowanie.
Nieakceptowalne kontra akceptowalne części siebie.
Rozbite kontra uzdrowione.
Podziały binarne mogą być niezwykle ograniczające, co mieliśmy szczęście poznać dzięki tym, którzy odkrywają nieskończone sposoby życia poza binarnymi normami płci. Na przykład:
Podziały binarne zamykają nas w szufladkach.
Jestem albo
tym
, albo
tamtym
.
Podziały binarne tworzą warunki do samobiczowania.
Jeśli nie jestem
tym
, to znaczy, że jestem
tamtym
, a teraz jestem „skreślony”, bo powiedziałem sobie i innym, że już nie jestem
tamtym
.
Podziały binarne są zbyt perfekcyjne i trwałe.
Jeśli jestem
tym
, to nie mogę/nie będę/nie wolno mi nigdy być
tamtym
.
Proces leczenia nie działa jak włącznik on/off. Ludzka natura wymaga drogi pełnej głębokiej łagodności. Zobacz, co zmienia się w twoim wnętrzu, kiedy używasz podanych niżej zwrotów, by mówić o zmianach, które chcesz wprowadzić:
„Pracuję nad tym, by być mniej
taki
, a bardziej
taki
…”.
„Pozwalam sobie odpuścić
to
i zaczynam robić
tamto
…”.
„Zobowiązuję się oddalać od
tego
i przyjmować
tamto
…”.
2 stycznia
Miej odwagę zapytać siebie: jak to jest być ze mną w tym momencie?
Łatwo jest być nieświadomym wpływu, jaki wywieramy na ludzi wokół nas, ponieważ większość z nas ma swoją historię pierwotną – doświadczenia, przez które przeszliśmy, a które ukształtowały nasze obecne podejście do relacji. To powoduje, że mamy tendencję do nadmiernego skupiania się na tym, co robi ktoś inny (nasz rodzic, partner, dziecko). Na przykład:
Jako dziecko byłeś niezwykle wrażliwy.
Skupienie uwagi na nastrojach dorosłych wokół ciebie prawdopodobnie pomogło ci przygotować się na doświadczanie nagłych i nieprzewidywalnych emocji.
Masz jedną lub więcej marginalizowanych tożsamości
. Skupianie się na osobach, które mają więcej władzy, może być strategią przetrwania.
W swojej rodzinie byłeś uważany za cudowne dziecko.
W rezultacie nikt nie uważał cię za odpowiedzialnego za to, jak twoje zachowanie wpływało na innych.
Zajmujesz jedną lub więcej uprzywilejowanych pozycji.
To może sprawić, że bardziej przywykłeś do nadawania tonu niż reagowania na niego.
Dwie pierwsze kwestie reprezentują bezsilność, natomiast dwie ostatnie oznaczają mylne poczucie władzy. Żadna z tych postaw nie stanowi fundamentu do budowania zdrowych relacji.
Być może życie nie dało ci wielu okazji, aby zastanowić się, jak ludzie wokół ciebie cię postrzegają. Jednak nawet gdy osiągamy tzw. przełom rozwoju (czyli coś, nad czym obecnie pracujemy, starając się to ulepszyć lub opanować w naszym życiu), który nie jest naszą „winą”, to mimo wszystko naszym zadaniem jest zająć się naprawą. Uświadomienie sobie tego braku to pierwszy krok do jego rozwiązania.
Rozwijaj nawyk wyobrażania sobie, jak inni ludzie czują się w twojej obecności:
Czy tworzę bezpieczną przestrzeń, aby inni mogli mówić do mnie otwarcie i z wrażliwością?
Jak bardzo łagodny jest mój ton?
W jakim stopniu moja energia otwiera dialog, a w jakim go zamyka?
Jeśli nie podobają ci się twoje odpowiedzi na poprzednie pytania, nie traktuj ich jako powodu do samokrytyki. Zamiast tego potraktuj je jako okazję do zrozumienia siebie i wprowadzenia nowych, lepszych rozwiązań:
Czy potrzebujesz więcej snu?
Czy potrzebujesz więcej przestrzeni?
Czy jesteś surowy dla innych, ponieważ jesteś surowy dla siebie?
Czego się obawiasz, stając się bardziej otwarty?
3 stycznia
Kiedy wzorce relacji intymnych, które obserwowałeś w dzieciństwie, pozostawiają cię z wyraźniejszym poczuciem, czego nie chcesz, niż czego pragniesz, masz okazję samodzielnie te luki wypełnić.
Największymi szczęściarzami wśród nas są ci, którzy dorastali otoczeni zdrowymi wzorcami bliskich relacji. Pozostali, niestety, widzieli konflikt, dystans, a czasem coś jeszcze gorszego. Zostaliśmy pozostawieni sami sobie, nieporadnie próbując złożyć obraz miłości z bajek, komedii romantycznych, pornografii i tekstów piosenek. Jednak aby doświadczyć prawdziwej intymności, musisz – a jednocześnie masz przywilej – spalić te wyświechtane wzorce i z popiołów zbudować coś autentycznego.
Pytania pomagające w budowaniu świadomości w relacjach
W moim związku intymnym:
Chcę czuć…
Chcę, aby mój partner czuł…
Chcę być postrzegany jako…
Chcę, aby mi ufano w kwestii…
Chcę wiedzieć…
Chcę, aby mój partner wiedział…
Chcę, aby mój partner potrafił…
Chcę, abyśmy ja i mój partner potrafili…
Nie traktuj powyższych pytań jak żądań. To są intencje, myśli przewodnie i zaproszenia do miłości, jakiej pragniesz. Zdefiniuj ją. Opisz ją. Zadeklaruj ją.
4 stycznia
Kiedy łapiesz się na tym, że twoja reakcja w danej chwili wydaje się silniejsza, niż „powinna” być, przypomnij sobie, że dzieje się tak dlatego, że nowy ból łączy się z dawnym bólem.
Dzisiejszy smutek przywołuje żal sprzed lat. Uczucia, które już kiedyś znałeś, powracają, spotęgowane przez to, że są ci znajome. Smutek wymaga, by z nim współpracować, a nie walczyć. Musisz go przyjąć, a nie odpychać. Jeśli czujesz, że łzy cisną ci się do oczu, mam nadzieję, że pozwolisz im swobodnie płynąć. Oprzyj się pokusie, by wmówić sobie, że powinieneś czuć coś innego. Czuj to, co czujesz.
Ponieważ żal nieustannie wraca jak echo, trzeba obchodzić się z nim bardzo delikatnie. Kiedy wszystko wydaje się przytłaczające, skup się na tym, co jest prawdziwe, tu i teraz. Na przykład:
Śmiech twojego dziecka.
Wieczorne cykanie świerszczy.
Nocna słodka przekąska.
Koc na twoich kolanach.
Wciągający serial, który pozwala ci na chwilę „uciec”.
Kiedy pozwalasz, by żal przepłynął przez ciebie, otwierasz sobie przestrzeń na coś nowego. Może to być czyjaś obecność. Może czułość. Może przypomnienie, że bycie żywym oznacza mierzenie się z silnymi i trudnymi emocjami, przy jednoczesnych staraniach bycia zaangażowanym i życzliwym.
5 stycznia
Możemy traktować nasze główne rany z delikatnością, nawet jeśli stosujemy nasze strategie radzenia sobie.
Główna rana to ból, który pozostaje po doświadczeniu lub zmianach, z którymi musieliśmy się zmierzyć, będąc zbyt młodymi, by to zrozumieć, kontrolować lub zmienić. Główne rany wynikają z przeżyć, które były dla nas zbyt trudne do udźwignięcia, wydarzyły się zbyt wcześnie w naszym życiu lub musieliśmy się z nimi zmagać sami. Przykłady głównych ran to:
Nie jestem priorytetem.
Nie jestem chroniony.
Nie pasuję.
Nie zasługuję.
Strategie radzenia sobie to działania, które zaczęliśmy podejmować, aby uczynić nasze zbyt silne emocje bardziej znośnymi. To są „miejsca”, do których uciekamy, gdy czujemy się przytłoczeni. Przykłady strategii radzenia sobie to:
Zadowalanie innych, by zyskać ich aprobatę.
Znieczulanie się przy użyciu narkotyków lub alkoholu.
Wymaganie od siebie perfekcji lub nadmierna praca, by zagłuszyć emocje.
Potrzeba bycia potrzebnym.
Nadmierna, przesadna samodzielność.
Odejście, zanim ktoś zdąży odejść od ciebie.
W moich wieloletnich doświadczeniach terapeutycznych nigdy nie spotkałam głównej rany, która nie budziłaby we mnie głębokiego współczucia. Natomiast wiele strategii radzenia sobie, które napotkałam, bywa niepokojących i niszczących bliskość. Główne rany oraz strategie radzenia sobie rodzą się we wczesnych latach naszego dzieciństwa i towarzyszą nam w dorosłym życiu.
Praca nad świadomością siebie w relacjach polega na zrozumieniu, w jaki sposób twoja przeszłość kształtuje teraźniejszość, oraz na pielęgnowaniu relacji, w których czujesz się na tyle bezpiecznie, aby podzielić się swoją historią z partnerem. Nie powinna być traktowana jako wymówka dla „złego” zachowania, lecz jako kontekst dla zrozumienia i budowania bliskości.
6 stycznia
Zamiast pytać: „Dlaczego nie zrobiłeś X?”, spróbuj zapytać: „Co powstrzymało cię przed zrobieniem X?”.
Partner A prosi Partnera B o coś, lecz Partner B tego nie realizuje. Partner A czuje mieszankę zranienia, zagubienia i złości. Kiedy Partner A zwraca się do Partnera B, by zrozumieć, dlaczego sprawy poszły nie tak, powinien zadać pytanie, które w świecie terapii rodzin nazywamy pytaniem o ograniczenia.
Pytanie o ograniczenia opiera się na przekonaniu, że nasza ukochana osoba chce spełnić nasze oczekiwania, ale coś jej w tym przeszkadza. Aby delikatnie zaprosić do udzielenia odpowiedzi pełnej miłości, której pragniemy, i zaszczepić nasiono bliskości, pytanie o ograniczenia zaczyna się od słów: „Co powstrzymało cię przed…”.
Zamiast pytać: „Dlaczego skłamałeś?”, zapytaj: „Co powstrzymało cię przed powiedzeniem prawdy?”.
Zamiast pytać: „Dlaczego nie zadzwoniłeś?”, zapytaj: „Co powstrzymało cię przed zadzwonieniem?”.
Kiedy zadajesz pytanie o ograniczenia, zapraszasz swojego partnera do wspólnego przyjrzenia się temu, co blokuje jego pełną miłości, łączącą lub adaptacyjną odpowiedź. Zamiast skupiać się wyłącznie na jego błędach, niedoskonałościach i głównych ranach – takie pytanie jest aktem odwagi, ponieważ poddaje szczegółowej analizie samą relację.
Muszę cię jednak ostrzec: zadanie pytania o ograniczenia wiąże się z ryzykiem. Możesz usłyszeć coś delikatnego od swojego partnera, na przykład: „Twoje reakcje są gwałtowne i nieprzewidywalne. Boję się być z tobą szczery”. To nie oznacza, że jego kłamstwo jest twoją winą. Oznacza to jednak, że oboje jesteście zaproszeni do przyjrzenia się, jaki klimat relacyjny razem tworzycie. Macie szansę wspólnie odkryć, jak przerwać ten cykl – ty możesz pracować nad regulacją emocji, by zachęcać do większej szczerości, a partner może być bardziej prawdomówny, abyś mniej się złościł. Pytanie o ograniczenia ustawia was oboje po tej samej stronie problemu.
7 stycznia
Małżeństwo, którego potrzebujesz w wieku 30 lat, różni się od tego, którego potrzebujesz w wieku 50 lat, a oba będą różnić się od małżeństwa, którego potrzebujesz w wieku 70 lat. Jeśli masz dużo szczęścia (i sporo umiejętności), wszystkie te małżeństwa przeżyjesz z tą samą osobą.
Jedną z pięknych rzeczy we współczesnych relacjach intymnych jest to, że tak bardzo cenimy sobie prawdziwą bliskość – czyli prawdziwe postrzeganie siebie nawzajem. Dążymy do tego, by wyjść poza role chłopaka, dziewczyny, partnera, męża, żony, współmałżonka i naprawdę docenić duszę osoby, z którą jesteśmy związani.
Nasze dusze nie są ograniczone przez linearność, czas ani role. Kochać czyjąś duszę to kochać istotę, która przekracza mokry ręcznik rzucony na podłogę, zgryźliwy nastrój przy kolacji czy nieporozumienia na tle finansowym. W tym świetle bliski związek to towarzyszenie w podróży duszy ukochanej osoby. W tym świetle zmieniają się okoliczności, zmieniają się ciała, zmieniają się poziomy energii, zmieniają się dramaty, ale to, co pozostaje niezmienne, to dar bycia blisko kogoś, kogo naprawdę cenimy.
Chciałabym zwrócić twoją uwagę na równoczesną rolę szczęścia i umiejętności: obie te rzeczy są niezbędne, aby związek mógł się rozwijać, choć nie znam dokładnych proporcji, jakich potrzebuje każda para – każdy związek jest przecież inny! Umiejętności pomagają… ale szczęście także ma znaczenie. Ciężary i przywileje nie są równo rozdzielone między nas, a dotyczy to również par. Pamiętaj, że mimo kaprysów losu praca, którą wykonujesz nad sobą i wewnątrz swojego związku, naprawdę ma znaczenie.
8 stycznia
Nasze związki zazwyczaj potrzebują mniej rozwiązywania problemów i rad, a więcej bezpiecznej, otwartej przestrzeni i empatii.
Roztropność polega na właściwej ocenie sytuacji i wybraniu odpowiedzi, która najlepiej służy związkowi. Kiedy ktoś się przed nami otwiera, nasze odpowiedzi można podzielić na dwie szerokie kategorie:
Odpowiedź nastawiona na rozwiązywanie problemu:
Taka odpowiedź skupia się na naprawianiu lub dawaniu rad i brzmi mniej więcej tak:
„Powinieneś…”
„Musisz…”
„Trzeba zrobić…”
Odpowiedź oparta na empatii:
Ta odpowiedź polega na stworzeniu przestrzeni dla drugiej osoby i może brzmieć tak:
„To jest skomplikowane”.
„Rozumiem, dlaczego jest ci z tym ciężko”.
„Myślę, że na twoim miejscu czułbym się podobnie”.
Można śmiało powiedzieć, że większość naszych relacji zyskałaby na jakości, gdybyśmy oferowali więcej empatii, a mniej rad. Empatia daje siłę – pomaga drugiej osobie lepiej zrozumieć uczucia i samodzielnie podjąć decyzję, jak rozwiązać problem. Jej kolejny krok będzie bardziej autentyczny i zgodny z ich uczuciami, ponieważ wypływa z jej własnych emocji, a nie z narzuconych wskazówek. Dzięki temu zbliżamy się do naszego partnera, stając się dla niego pełnym wyrozumiałości słuchaczem.
9 stycznia
„Przesadna reakcja” może oznaczać, że wcześniej tłumiłeś swoje uczucia wobec drobnych uraz.
Mój pierwszy kliniczny opiekun dr Bill Pinsof zwykł mawiać: „Bóg tkwi w sekwencji”. Miał na myśli, że jedna z najważniejszych rzeczy, jakie terapeuta par może zrobić, to śledzenie znajomych wzorców – „choreografii” ich interakcji. Na przykład:
Partner A nie odśnieżył podjazdu, mimo że to „jego obowiązek”.
Partner B czuje się z tego powodu bardzo zdenerwowany.
Partner B podchodzi do Partnera A ze łzami w oczach i wyraźnym żalem w głosie.
Partner A odpowiada: „Strasznie przesadzasz. Zaraz to zrobię”.
Przede wszystkim, jeśli zależy ci na szczęśliwym i spokojnym związku, na zawsze wykreśl ze swojego słownika słowo „przesadzasz”. To słowo unieważnia czyjeś uczucia i wywołuje reakcję obronną. A po drugie, spróbujmy zrozumieć siłę reakcji Partnera B na pozornie drobne przewinienie Partnera A:
Być może Partner B dusił w sobie ból przez długi czas, znosząc wiele bolesnych momentów w relacji z Partnerem A, a incydent z odśnieżaniem był kroplą, która przelała czarę.
Może Partner A jest osobą, do której trudno się zwrócić z problemami lub obawami.
Może Partner B dorastał w rodzinie, która nie była emocjonalnie dostrojona, więc nauczył się mówić: „Jest dobrze / ze mną wszystko w porządku”.
Uzdrawianie polega na nauce dostrzegania wszystkich odcieni emocji. Kiedy stajesz się lepszy w śledzeniu sekwencji i z ciekawością przyglądasz się temu, co je wywołuje, możesz przerwać swoją zwykłą choreografię i razem z partnerem stworzyć nowy zestaw kroków.
10 stycznia
Każdy wnosi do swojego związku pewien bagaż. Ci odważni otwierają swoje pakunki, by móc odkrywać i dzielić się tym, co w nich ukryte.
Nie możemy być odpowiedzialni za nasze temperamenty. Nie możemy być odpowiedzialni za rodziny, w których się urodziliśmy. W rzeczywistości nie możemy być odpowiedzialni za wiele zawirowań, rozczarowań i strat w życiu. Mimo to te czynniki kształtują nasze zachowania i oczekiwania wobec siebie i innych. Niektórzy z nas unikają zagłębiania się w to, co miłość budzi w nas i między nami, ponieważ:
Czujemy się wtedy narażeni na zranienie.
Myślimy, że to oznacza obwinianie naszych bliskich albo usprawiedliwianie samych siebie.
Patrzenie w przyszłość, a nie w przeszłość, to jedyny sposób, jaki znamy, by przetrwać.
Intymność nie polega na czekaniu na bajkowy moment, kiedy twój bagaż życiowy w końcu zostanie naprawiony. Nie chodzi o znalezienie „drugiej połówki”, która podróżuje przez życie bez własnych trudności. Chodzi o znalezienie kogoś, kto będzie z tobą autentyczny – kto potrafi troszczyć się o ciebie i przyjmować twoje kłopoty, a dla kogo ty możesz robić to samo. Zrozumienie siebie pomaga pogłębić zaangażowanie, dzielić się wdzięcznością i ją przyjmować, być obecnym i połączonym podczas intymnych chwil, a także pokonywać nieuniknione trudności na wspólnej drodze. Im bardziej oboje jesteście gotowi zrozumieć i wziąć odpowiedzialność za to, co wnosicie do relacji, tym zdrowszy będzie wasz związek.
11 stycznia
Świadomość siebie w relacji to maraton, nie sprint.
Najczęściej słyszane zdanie od osób, które uczą się praktykować świadomość relacyjną? „Szkoda, że nie odkryłem tego kilka lat wcześniej!” W rzeczywistości autorefleksja często prowadzi do różnych odkryć. Na przykład:
Uczenie się, jak zwracać uwagę na to, co dzieje się w tobie, podkreśla lata, kiedy nie wiedziałeś, jak słuchać samego siebie.
Uczenie się skuteczniejszej komunikacji z partnerem ujawnia lata, kiedy to strach, a nie miłość, kierował twoimi relacjami.
Uczenie się, jak ustanawiać zdrowsze granice, uwidacznia wszystkie te momenty, kiedy twoje granice powodowały ból w tobie lub wokół ciebie.
Spojrzenia w głąb siebie mogą wywoływać niecierpliwość. Nasze myśli mogą brzmieć tak: „Muszę ciężko pracować nad świadomością relacyjną; chcę to wszystko zrozumieć natychmiast”. Są jednak dwa problemy z takim podejściem:
1. Nie ma ostatecznego celu. Nie „dotrzesz” do świadomości relacyjnej. Zamiast tego rozwiniesz zestaw narzędzi, które pomogą ci radzić sobie z bolesnymi i frustrującymi momentami z większą cierpliwością i zrozumieniem.
2. Szybciej nie znaczy lepiej. Uzdrawianie ma swoje własne tempo, a zmuszanie się do większego wysiłku może obrócić się przeciwko tobie, prowadząc do wypalenia i zobojętnienia.
Dlatego tak bardzo cenię strukturę tej książki – tworzy ona przestrzeń na refleksje w małych dawkach. Zajrzyj w głąb siebie, zatrzymaj ten obraz, pracuj z nim, scal go. Potem stwórz kolejny. Ta wewnętrzna intymność, zrodzona z wglądu i refleksji, pomaga ci budować intymność z partnerem.
12 stycznia
Miłość zmienia nas na zawsze. Naszym zadaniem jest, by nas ona rozwijała, a nie ograniczała.
Strach przed utratą siebie w bliskiej relacji wynika ze świadomości, że miłość cię zmienia. Jeśli wyczuwasz, że ta zmiana będzie ograniczeniem, a nie rozwojem, to znak, że czas na autorefleksję. Możesz odczuwać ten strach z różnych powodów, w tym (ale nie tylko):
Obserwowanie, jak jedno z rodziców nieustannie dostosowuje się do drugiego.
Doświadczenie wcześniejszego związku, w którym twoje potrzeby i obawy były ignorowane.
Należenie do jednej lub więcej marginalizowanych grup, przez co świat wysyłał ci sygnały, że jesteś mniej ważny niż inni.
Miłość nie zostawia nas tam, gdzie nas znalazła. Musimy się otworzyć, aby wpuścić drugą osobę do naszego życia. Musimy odsunąć na bok własne pragnienia, potrzeby i opinie, aby zrobić przestrzeń dla tych, które wnosi ktoś inny. Nie utożsamiaj zmiany ze stratą. W zdrowej, intymnej relacji mamy szansę stać się bardziej sobą.
Bliska relacja zawsze wymaga pewnego przesunięcia od ja do my. Proces dążenia do współzależności jest bardziej intuicyjny niż logiczny, bardziej jakościowy niż ilościowy. Jeśli zaczniesz liczyć, ile razy to ty dostosowałeś się do partnera, a ile razy druga strona dostosowała się do ciebie, skończysz wyczerpany. Dodatkowo takie podejście nie sprzyja bliskości seksualnej, bo związek opierający się na wymianie korzyści i erotyzm nie idą w parze.
Wejście w zagmatwane doświadczenie miłości to akt odwagi. Dlatego, paradoksalnie, strach przed utratą siebie może być znakiem postępu w kierunku intymności!
Pytania pozwalające na osiągnięcie świadomości siebie w relacji
Co konkretnie boisz się stracić?
Kim boisz się stać?
Jakie znaki mogłyby świadczyć o tym, że faktycznie tracisz siebie?
Co chciałbyś, aby twój partner zrozumiał na temat twojego lęku przed utratą siebie?
13 stycznia
Życzliwość wobec siebie przynosi korzyści zarówno tobie, jak i twojemu partnerowi.
Możemy być milsi dla naszego partnera niż dla siebie, przynajmniej przez jakiś czas. Jednak taki plan jest nie do utrzymania – długofalowo prowadzi do narastającej urazy wobec partnera. Jeśli oddajemy wszystkie zasoby, nie zostawiając nic dla siebie, w końcu wyczerpiemy się całkowicie. Praktyka życzliwości dla siebie pomaga w naszych intymnych relacjach, odżywiając naszą duszę i przygotowując nas na prawdziwą bliskość z drugą osobą. Jak niesamowite jest to, że praktyka zaprojektowana do uzdrawiania nas jako jednostek jest również niezwykle pomocna dla par!
Według dr Kristin Neff życzliwość wobec siebie składa się z trzech elementów:1
1. Życzliwość wobec siebie: Rozmawianie ze sobą tak, jak rozmawiałbyś z bliskim przyjacielem.
2. Poczucie wspólnoty z ludźmi: Pamiętanie, że nie jesteś pierwszą, ostatnią ani jedyną osobą, która zmaga się z tym, z czym się zmagasz.
3. Uważność: Skupianie swojej uwagi na chwili obecnej i rezygnowanie z osądzania.
Kiedy zdajesz sobie sprawę, że cierpisz, to znak, by praktykować życzliwość wobec siebie. Celem nie jest zmniejszenie cierpienia, ale przepracowanie go w inny sposób. Zamiast skupiać się na tym, że nie powinieneś w ogóle znaleźć się w tej sytuacji, że ktoś mądrzejszy/ fajniejszy/bardziej bystry poradziłby sobie z tym lub że to nie powinno aż tak boleć, połóż rękę na sercu i okaż sobie życzliwość. Zwolnij. Oddychaj głęboko. Stwórz w sobie poczucie bezpieczeństwa.
14 stycznia
Niepokój zachęca nas, by doskonalić umiejętność odnajdywania spokoju w samym sercu burzy.
Niepokój jest niezwykle uwodzicielski. Szepcze, że będzie można złapać oddech, dopiero gdy dotrzesz do mety. Na przykład:
„Poczuję się mniej niespokojna, gdy osiągnę 20. tydzień ciąży”.
„Będę mógł się zrelaksować po sprawdzeniu tej partii prac”.
„Pokocham swoje ciało, gdy stracę pięć kilogramów”.
Dzieląc większe zadania na mniejsze części, odkrywamy w sobie wewnętrzną siłę (to dlatego moi instruktorzy z Peloton® mówią mi, że zostało tylko 20 sekund w trudnym interwale). Ale to również karmi bestię. Obietnica mety odsuwa w czasie kluczową pracę nad rozwijaniem spokoju, siły, radości czy poczucia komfortu, gdy znajdujemy się w samym środku burzy.
Życie nie daje nam żadnych gwarancji ani obietnic. Zamiast tego raz po raz zaprasza nas, byśmy byli obecni w trakcie odkrywania jego tajemnicy. To właśnie w niepewności odnajdujemy swoją odporność – ale tylko wtedy, gdy przyjmiemy to wyzwanie.
Pytania pozwalające na osiągnięcie świadomości siebie w relacji
Jakie etapy końcowe wyznaczyłeś sobie w swoim życiu?
Jaką odrobinę spokoju możesz odnaleźć teraz, zamiast uzależniać ją od przyszłych wydarzeń?
Czy jest ktoś w twoim życiu, kto daje ci przestrzeń i pomaga radzić sobie z lękami? Czy ty również możesz być taką osobą dla kogoś innego?
15 stycznia
„Lęk przed zaangażowaniem” może być błędnym zrozumieniem tego, czego od nas oczekują.
Są dwa powody, dla których chcę poruszyć temat lęku przed zaangażowaniem w kontekście płci. Po pierwsze, gdy pytania na ten temat trafiają do mnie, zazwyczaj pochodzą od kobiet będących w związku z mężczyznami. Po drugie, chcę zwrócić uwagę na scenariusze oparte na rolach płciowych, które mogą tworzyć ograniczenia wobec zaangażowania:
Czy wszyscy mężczyźni boją się zaangażowania? Nie.
Czy niektóre kobiety, które kochają mężczyzn, obawiają się zaangażowania? Tak!
Czy pary jednopłciowe oraz osoby żyjące poza binarnością płciową również mogą odczuwać lęk przed zaangażowaniem? Oczywiście!
Gdy ktoś unika zaangażowania, niezwykle pomocne może okazać się rozprawienie się z duchami przeszłości – wspólne badanie, w jaki sposób ból z przeszłości zakłóca budowanie więzi i poczucia spokoju w teraźniejszości. Czy na drodze do głębszej intymności stoi rana z dzieciństwa, trauma z przeszłości lub złamane serce? A może jest to projekcja, która przeszkadza w dalszym rozwoju relacji?
Tradycyjny (i wciąż dominujący) model relacji zakłada, że gdy mężczyzna się angażuje, przyjmuje na siebie odpowiedzialność za zapewnienie bytu. Nawet jeśli kobieta jasno komunikuje, że pragnie wspólnie stworzyć model współzależny, który odpowiada im obojgu finansowo, emocjonalnie i praktycznie, jej słowa mogą nie wpłynąć na jego wyobrażenie, czego ona pragnie i czego będzie od niego oczekiwać. Ona sama może być nieświadoma przekonań swojego partnera, ponieważ gdy ktoś się wycofuje, odbiera się to jako coś głęboko osobistego. Może wtedy łatwo zagubić się w przekonaniu, że on by się zaangażował, gdyby była inna/lepsza/bardziej wartościowa.
Zadanie dla pary w takiej sytuacji polega na tym, by stanąć ramię w ramię i wspólnie rozmontować kulturowy bagaż, który oboje odziedziczyli. Ten proces niesie ze sobą obietnicę wyzwolenia się z oczekiwań innych, w celu stworzenia swoich własnych zasad i wartości.
16 stycznia
Jesteś opowieścią. Kim byłeś, kim jesteś i kim będziesz – to rozdziały jednej toczącej się historii.
Wyzwania, z którymi mierzysz się dziś, są kształtowane przez takie czynniki jak miejsce, w którym żyjesz, praca, którą wykonujesz, oraz osoby, które cię otaczają. Ale jeśli spojrzysz głębiej, odkryjesz, że obecne trudności często się aktywują i są aktywowane przez stare sprawy. Badanie związku między obecnie działającym na ciebie czynnikiem stresu a tym, jakie obrazy z przeszłości on przywołuje, jest pomocne – dajesz sobie szansę na zajęcie się dawnym bólem, a ludziom wokół siebie stwarzasz możliwość zrozumienia cię na głębszym poziomie.
Pytania pozwalające na osiągnięcie świadomości siebie w relacji
Jak obecne wyzwanie przypomina ci wcześniejszy rozdział twojego życia?
O co możesz teraz poprosić, czego wtedy nie mogłeś otrzymać?
Co możesz teraz zrobić dla siebie, czego wcześniej nie byłeś w stanie zrobić?
17 stycznia
Gdy starasz się pokonać różnice w poziomie samoświadomości w swojej bliskiej relacji, uważaj, aby nie pomylić braku doświadczenia z brakiem szacunku.
Jedną z najbardziej dezorientujących różnic, które muszą pokonać niektóre pary, jest kontrast w poziomie świadomości relacyjnej. Jednak zgodność nie jest warunkiem wstępnym do budowania intymności. Tak naprawdę wspólne i ciekawe zgłębianie natury waszych różnic może być potężnym narzędziem do pogłębiania bliskości.
Nie sugeruję, abyś zostawał lub odchodził, jeśli stajesz w obliczu różnicy w świadomości relacyjnej. Twierdzę jednak, że istnieje wiele powodów, dla których poziom samoświadomości u ludzi może się różnić. Dynamika domu rodzinnego twojego partnera, bariery płciowe lub kulturowe mogły powstrzymać go przed korzystaniem z zasobów wspierających rozwój. Podobnie wcześniejsze relacje mogły nie wymagać od niego tego rodzaju głębi, której teraz poszukujesz. W rezultacie mógł uznać, że „brodzik” jest granicą, podczas gdy ty zapraszasz go, by zanurzyć się w głębinach.
Brak doświadczenia w świadomości relacyjnej brzmi tak:
„Nie jestem pewien, czego ode mnie oczekujesz, ale chcę zrozumieć”.
„Nie mam wielu słów, aby opisać swoje doświadczenia, ale chcę spróbować”.
„Doceniam, jak potrafisz mówić o swoich uczuciach, i też chcę się tego nauczyć”.
„Rozmawiajmy w ten sposób dalej”.
Pogarda dla świadomości relacyjnej brzmi tak:
„Nie wierzę w terapię”.
„Jesteś zbyt emocjonalny”.
„To, co wydarzyło się w moim dzieciństwie, jest bez znaczenia”.
„Nie chcę o tym rozmawiać”.
Czy potrafisz wyczuć tę różnicę? Jeśli twój partner jest niedoświadczony, ale chętny, twoja cierpliwość jest aktem miłości, a nie naiwności. Gdy twój partner wkracza na tę życiową ścieżkę świadomości relacyjnej, czy potrafisz nauczyć się cieszyć z jego postępów, zamiast skupiać się na brakach?
18 stycznia
Niektórzy z nas muszą nauczyć się używać „przepraszam” zamiast „dziękuję”.
Będąc dziećmi, być może słyszeliśmy:
„Dzieci powinny być widziane, a nie słyszane”.
„Nie rób zamieszania”.
„Nie bierz największego kawałka”.
…i byliśmy bardzo uważnymi słuchaczami! Wewnętrznie przyjęliśmy te przekazy i nauczyliśmy się, jak nie rzucać się w oczy, wtopić w tłum lub rezygnować z własnych potrzeb. Ta tendencja towarzyszyła nam w dorosłym życiu, co może powodować trudności z przystosowaniem się. Kiedy ktoś zmienia swoje plany, aby uwzględnić nasze potrzeby, często reagujemy przeprosinami:
„Przepraszam, że wybraliśmy tę restaurację z powodu mojej alergii na gluten”.
„Przepraszam, że zaczęliście spotkanie pięć minut później przez opóźnienie mojego pociągu”.
„Przepraszam, że nie mogliśmy spróbować tej pozycji seksualnej z powodu mojej kontuzji”.
W każdym z tych przypadków przeprosiny wynikają z przekonania, że nie powinniśmy wymagać, aby inni dostosowali się do naszych potrzeb. Przeanalizujmy te przykłady jeszcze raz, zamieniając „przepraszam” na „dziękuję”:
„Dziękuję, że odwiedziłeś tę restaurację ze mną. Ten bezglutenowy makaron jest przepyszny!”
„Dziękuję, że zaczęliście spotkanie trochę po czasie z powodu opóźnienia mojego pociągu. Jestem bardzo podekscytowany tym projektem!”
„Dziękuję za dzisiejszą kreatywność w łóżku. Ta kontuzja mnie męczy, ale dzięki tobie poczułem się naprawdę dobrze!”
Jak reaguje twoje ciało, gdy czytasz te alternatywne odpowiedzi?
Spróbuj zamienić kilka swoich „przepraszam” na „dziękuję”. Zwróć uwagę na swoją wewnętrzną reakcję. Jak ta zmiana wpływa na twoje samopoczucie? Jak zmienia dynamikę między tobą a drugą osobą?
19 stycznia
Tłumaczenie przed okazaniem empatii blokuje nawiązanie więzi.
Jak wspomniałam we wstępie, zakochanie się przypomina potrząsanie kulą śnieżną: dawne sprawy (z poprzednich związków, dzieciństwa itd.), które wydawały się już ułożone, znów się unoszą. Nie dlatego, że jesteście niedojrzali czy zepsuci – taka jest po prostu natura miłości romantycznej. Mogłabym wręcz powiedzieć, że pojawienie się ran głównych to znak, że pozwoliłeś komuś stać się dla ciebie kimś ważnym. Ale postawmy sprawę jasno: obecność rany głównej NIE jest przepustką do mówienia lub robienia, co tylko nam się podoba. Istnieje ogromna różnica między racjonalizacją a kontekstualizacją.
Załóżmy, że druga osoba mówi ci, że wychodzi ze znajomymi, a ty milczysz cały dzień, nadąsany. Pyta, dlaczego odmawiasz rozmowy, a ty odpowiadasz: „Zachowuję się tak, bo czuję lęk przed porzuceniem!”. Przedstawianie swojej rany głównej jako usprawiedliwienia dla swojego zachowania to relacyjna ślepa uliczka. Co będzie dziać się dalej w tym związku? Twój partner odwoła swoje plany ze znajomymi? Ty milcząco zakomunikujesz swój ból? Opcji nie ma zbyt wielu.
W przeciwieństwie do tego ścieżka świadomości relacyjnej zachęca cię do zatrzymania się i wsłuchania się w siebie, gdy partner pyta o twoje milczenie. Możesz:
Przewinąć taśmę
. Zidentyfikować moment, w którym przeszedłeś od otwartości do zamknięcia, kiedy partner poczynił plany.
Wziąć odpowiedzialność za swoją reakcję
. „Tak, naprawdę się wycofałem, prawda?”
Okazać empatię
. „Mogę sobie wyobrazić, że to było dla ciebie dezorientujące i przykre”.
Dodać kontekst do tej sytuacji.
„W mojej pracy nad samoświadomością stało się jasne, że niektóre rzeczy, które przeszedłem w dzieciństwie, sprawiły, że jestem bardzo wrażliwy na odrzucenie. Nadal pracuję nad sobą, aby móc rozmawiać z tobą, gdy czuję niepokój, zamiast komunikować to swoim zachowaniem. Mam w sobie dużo empatii dla siebie za to, przez co przeszedłem jako dziecko, i mam nadzieję, że ty również. Wiem, że mam szansę w naszym związku zrobić to inaczej”.
20 stycznia
Ta sama cecha u twojego partnera może być źródłem fascynacji w łatwych chwilach i powodem frustracji w trudnych momentach.
Naukowca przyciąga artysta, ponieważ artysta przypomina mu, że to, co irracjonalne, jest święte. Introwertyk czuje pociąg do ekstrawertyka, bo ekstrawertyk wyprowadza go poza strefę komfortu. Osoba kierująca się uczuciami przyciągana jest do myśliciela, ponieważ myśliciel pokazuje jej, że czasem najkrótsza droga między dwoma punktami to zwyczajnie linia prosta.
Jednak w chwilach frustracji i stresu naukowiec pragnie, aby artysta potrafił stworzyć plan i się go trzymał, introwertyk chciałby, by ekstrawertyk potrafił cieszyć się spokojem w domu, a osoba kierująca się uczuciami pragnie, by myśliciel czasem odpuścił i pozwolił sobie na łzy.
To jedna z niezachwianych prawd miłości: ta sama cecha, która nas do partnera przyciąga, ma również moc, by nas od niego odpychać. Ta dwoistość różnic bywa zagadkowa. Jednak kryje się w niej ukryte piękno, które przypomina nam, żeby:
Być pokornymi:
Złożoność miłości jest po to, by ją zgłębiać, a nie rozwiązywać.
Ćwiczyć wyrozumiałość:
Gdy potrafimy kochać wielowymiarowe prawdy o naszym partnerze, uczymy się tolerować je również w sobie.
21 stycznia
Kochać kogoś to znaleźć motywację do porzucenia dawnych mechanizmów radzenia sobie, które kiedyś były niezbędne, by przetrwać.
Wszyscy uczymy się, jak radzić sobie z bólem. Dla niektórych z nas wczesne lata były pełne cierpienia: poczucia bycia niewidzialnymi i nierozumianymi, doświadczania krzywd fizycznych i emocjonalnych, mierzenia się z trudnościami, które przekraczały nasze możliwości radzenia sobie. Strategie radzenia sobie, które wykształciliśmy, aby chronić się przed bólem – obwinianie, krytykowanie, uciekanie, odrętwienie, zamykanie się, milczenie, uspokajanie innych, zadowalanie, automatyczne przepraszanie – były niezbędne, a może nawet ratowały nam życie.
Ale potem dorastamy i się zakochujemy. Miłość wymaga przejścia od postawy obronnej do otwartości. Podważa dawne strategie radzenia sobie, zmuszając nas do otwarcia się na wrażliwość.
Dla dziecka, które wciąż jest w nas obecne, otwarcie się i zaufanie jest przerażające. W rzeczywistości to prawdziwy koszmar. To małe dziecko boi się, że taka wrażliwość sprawi, iż znów poczuje się niepewne i niewidoczne.
Dlatego sensowne jest, aby budować intymną relację powoli. Ważne jest również, by poinformować partnera, gdy czujemy się niepewnie i chwiejnie: „Instynktownie uciekam od tej delikatnej, mylącej lub przytłaczającej chwili, opierając się na dawnych strategiach radzenia sobie. Ale kocham ciebie. Kocham siebie. Kocham nas. Chcę pozostać tu i teraz”.
22 stycznia
Postawa neutralna nie jest warunkiem uzdrowienia.
Odczuwanie obojętności wobec byłego partnera nie jest warunkiem naszego uzdrowienia ani dowodem na to, że jesteśmy gotowi, by ruszyć dalej. Nie musimy czekać na całkowity brak uczuć wobec dawnych partnerów, aby otworzyć się na możliwość pokochania kogoś na nowo. Ponieważ miłość nigdy nie zostawia nas tam, gdzie nas znalazła, możemy nosić w sobie „wieczną tęsknotę”, myśląc o nich. I to jest w porządku.
Nakładamy perfekcjonistyczne oczekiwania na nasze wizje tego, jak „powinno” wyglądać nasze uzdrowienie. Na przykład:
„Muszę to za sobą zamknąć”. (Jakby miłość kierowała się zasadami prostoty i linearności).
„Muszę być w stanie myśleć o byłym partnerze bez żadnego poczucia smutku”. (Jakby nie istniało 50 odcieni emocjonalnej szarości pomiędzy świeżo złamanym sercem a nostalgicznym żalem za tym, co było kiedyś).
„Muszę być w stanie mówić o byłym partnerze spokojnym i opanowanym głosem”. (Jakby nie można było jednocześnie być w miejscu wewnętrznej pełni i ludzkiej niedoskonałości).
Oto, co wiem na pewno: masz nieskończoną zdolność do kochania i bycia kochanym. Twoje przeszłe doświadczenia nie odbierają niczego twojej teraźniejszości. Miłość jest zasobem odnawialnym.
23 stycznia
Najsilniejsze pary to pogromcy duchów przeszłości.
Kiedy się zakochujemy, nasza przeszłość budzi się w nas na nowo. Jedynym pytaniem jest, co zrobisz, gdy duchy z przeszłości zaczną zagrażać twojej otwartości, zamieniając miłość w strach, a spokój w potrzebę kontroli. Odpowiedź: znajdź partnera, który jest pogromcą duchów przeszłości! Kogoś, kto potrafi rozpoznać moment, w którym jego przeszłość przejmuje stery i zaczyna kierować jego działaniami.
Poprosisz ją, żeby podniosła mokry ręcznik z podłogi; zauważysz, jak się napina, i nie będziesz wiedzieć dlaczego. Ale ona ma w sobie dość odwagi, aby zatrzymać się, skierować uwagę do wewnątrz i zrozumieć, dlaczego twoja prośba wywołuje taką reakcję. Wtedy mówi coś w stylu: „Myślę, że mierzymy się z duchem przeszłości. Gubię się w starej historii, która staje nam na drodze. W takich chwilach czuję, jakbym miała przed sobą wymagającego ojca, w którego oczach nigdy nie byłam wystarczająco dobra. Ale przecież ty tego nie robisz, prawda? Jesteś zestresowany i porządkowanie chaosu pomaga ci się uspokoić”.
Dzięki takiej postawie mała dziewczynka, która czuła, że nigdy nie spełniała oczekiwań, odsuwa się na dalszy plan, a pewna siebie dorosła kobieta wyciąga rękę do swojego partnera w imię miłości. Oboje wypuszczacie powietrze z ulgą, a potem przybijacie sobie żółwika, bo jesteście niesamowitymi pogromcami duchów przeszłości. Gdy połączenie zostaje przywrócone, mówisz: „Dziękuję, że wziąłeś stery w swoje ręce. Obiecuję zrobić to samo, kiedy obudzi się we mnie dziecko”.
Najlepsze, co możesz zrobić, to pracować nad uwolnieniem siebie i swoich partnerów od ran, o które nie prosiłeś, ale do których uzdrowienia zostałeś wywołany.
24 stycznia
Zdrową, intymną relację można zmierzyć stopniem, w jakim możesz być najprawdziwszą wersją samego siebie.
Zdrowa, intymna relacja nie polega na byciu doskonałym, lecz na tym, w jakim stopniu możesz być w niej najprawdziwszą wersją siebie. W zdrowej, intymnej relacji nie spełnią się wszystkie twoje potrzeby, ale nikt też nie będzie cię krytykował za to, że je masz. W zdrową, intymną relację możesz wnosić całą siebie: swoje zabawne ja, delikatne ja, odważne ja, zadziorne ja, zagubione ja, ostre ja, leniwe ja, pełne pasji ja. Zdrowa, intymna relacja to dwie osoby, które wspólnie odnajdują drogę, udoskonalając i na nowo wyobrażając sobie swój związek w trakcie tej podróży.
25 stycznia
Uzdrowienie wstydu polega na twojej relacji ze sobą.
Badania pokazują, że zdrowa, intymna relacja ma moc, żeby:
sprawić, że sceptyczny partner ponownie uwierzy w siłę miłości.
pomóc partnerowi z lękowym stylem przywiązania rozwijać strategie bezpiecznego przywiązania.
dodać odwagi partnerom, aby podejmowali ryzyko i próbowali rzeczy, które ich przerażają.
Niestety zdrowa relacja sama w sobie nie może uzdrowić wstydu. Wstyd ma mniej wspólnego z tym, co twój partner o tobie myśli, a więcej z tym, co ty myślisz o sobie. Twój partner może ofiarować ci wsparcie i bliskość, gdy przeżywasz falę wstydu, ale nie jest w stanie przenieść cię od wstydu do poczucia wartości. To jednocześnie smutne i wyzwalające. Smutne, bo uświadamiasz sobie, że ktoś inny nie może cię uratować ani naprawić. Wyzwalające, bo wiesz, że masz moc, aby delikatnie i z miłością okazać sobie współczucie – nie musisz czekać na nikogo innego!
Stworzenie i utrzymanie szczęśliwej, zdrowej relacji intymnej nie wymaga bycia w stu procentach wolnym od wstydu przez cały czas. Wystarczy, że będziesz pamiętać, iż troska o swój wstyd to twoje zadanie.
26 stycznia
Najwyższy czas, abyśmy uwolnili siebie i innych od przekonania, że istnieje właściwy i niewłaściwy wiek na osiągnięcie czegokolwiek w życiu.
Dziedziczymy mnóstwo przekazów dotyczących odpowiedniego czasu i kolejności. Wierzymy, że musimy postępować w ustalonej kolejności: najpierw zrobić to, potem tamto. Wierzymy, że musimy osiągać określone progi: nie rób tego przed osiągnięciem określonego wieku. Te przekazy uwodzą nas myślą, że istnieją pewne i niezmienne sekrety osiągnięcia sukcesu. Podejmowanie decyzji bywa stresujące, więc nic dziwnego, że szukamy „przepisu”, który przyniesie nam wewnętrzny spokój i poczucie więzi z innymi. Jednak prawda jest taka, że życie rozwija się w sposób nieprzewidywalny, a żaden harmonogram nie jest lepszy od innego.
Ukrytą zaletą odejścia od z góry ustalonego harmonogramu jest to, że zaczynasz czuć się głęboko związany ze swoimi wyborami i doświadczeniami, które z nich wynikają. Ufać rytmowi własnego życia oznacza pojawiać się dla innych i dla siebie z otwartością i ciekawością, a także być wzorem dla tych, którzy idą inną ścieżką. Nigdy nie wiesz, co się wydarzy, gdy zboczysz z utartych dróg. Na przykład:
Ktoś, kto kończy studia w wieku 48 lat, ma niesamowite przekonanie o tym, czego nauczył się na uczelni z dodatkową dojrzałością. Poza tym profesorowie i rówieśnicy uwielbiają starszych studentów, więc to też jest zaleta!
Ktoś, kto zakłada rodzinę w wieku 22 lat, na długo przed swoimi rówieśnikami, może stracić niektóre doświadczenia lub wczesne kroki kariery, ale w połowie życia może wspinać się po fantastycznej drabinie zawodowej.
Ktoś, kto zapisuje się na zajęcia hip-hopu w wieku 64 lat, osiąga nowy rytm i sposób ruchu, inspirując ludzi wokół siebie do podążania za jego entuzjazmem.
Kiedy uwalniasz się od narzuconych sobie (lub przez społeczeństwo) terminów, otwierasz się na znacznie więcej możliwości i doświadczeń, niż kiedykolwiek mogłeś sobie wyobrazić. Relacje stają się o wiele bardziej wartościowe i budujące, gdy tworzą je ludzie, którzy przeszli przez różne ścieżki.
27 stycznia
Mówiąc do drugiej osoby: „Gdybyś mnie kochała, to…”, dajesz zielone światło, by odpowiedziała: „Gdybyś mnie kochał, nie prosiłbyś mnie o to, bym…”.
Te części naszego mózgu, które przejmują kontrolę, gdy jesteśmy zdenerwowani, nie słyną z dostrzegania niuansów ani odcieni szarości. Dlatego popadanie w myślenie binarne jest charakterystyczne dla konfliktu. „Albo ja wygrywam, albo ty. Albo moje potrzeby się liczą, albo twoje”. Tego rodzaju myślenie prowadzi jedynie do walki o władzę.
Nie możesz zmienić wzorca, dopóki go nie zidentyfikujesz. Naucz się dostrzegać momenty, kiedy ty i twój partner wpadacie w tę binarną postawę. (Samo zauważenie to ogromny krok naprzód!)
Następnym krokiem jest zmiana podejścia:
Kiedy wspólnie z partnerem spojrzycie na problem, zaczniecie dostrzegać nowe ścieżki prowadzące od oddzielenia do połączenia oraz nowe możliwości, jak możecie wzajemnie pomagać sobie w znalezieniu równowagi między akceptacją a zmianą.
Pytania pozwalające na osiągnięcie świadomości siebie w relacji
Przeanalizujcie wspólnie z partnerem poniższe pytania:
Do partnera, który chce zmiany:
Czego obawiasz się, gdy zaakceptujesz obecny stan rzeczy?
Jakie wnioski chcesz, żeby twój partner wyciągnął z faktu, że ta zmiana jest dla ciebie ważna?
Kiedy wcześniej doświadczyłeś tej obawy? Innymi słowy, jak ten strach przed status quo łączy się z twoją raną główną?
Do partnera opierającego się zmianie:
Czego się obawiasz, jeśli dokonasz tej zmiany?
W jaki sposób twój partner może pomóc ci poczuć się bardziej bezpiecznym i dumnym z tej zmiany?
Kiedy wcześniej doświadczyłeś tej obawy? Innymi słowy, jak ten opór wobec zmiany łączy się z twoją raną główną?
Jeśli chodzi o bieżący problem, jaka jest nadrzędna wartość (wolność, elastyczność, zaufanie, afirmacja, zaangażowanie, komfort itd.), z którą oboje się zgadzacie?
28 stycznia
Zrozumienie, że czyjeś szkodliwe zachowanie wynika z jego ran głównych lub niezałatwionych spraw, nie zwalnia tej osoby z odpowiedzialności ani nie wymaga od ciebie tolerancji.
Podróż ku relacyjnej samoświadomości poszerzy twoją perspektywę:
Przejdziesz od prostych, binarnych odpowiedzi do opisów, które uwzględniają odcienie szarości.
Będziesz mniej wskazywać palcem, a więcej zastanawiać się nad sobą.
Przestaniesz szukać szybkich rozwiązań i zaczniesz tolerować niepewność.
Właśnie wtedy, gdy wydaje ci się, że wszystko masz już rozpracowane, napotkasz wyzwanie, by odczuwać współczucie głębokie i szerokie, jednocześnie stawiając granice, które są mocne i oparte na wewnętrznej sile. Ale to, że możesz, nie oznacza, że musisz:
To, że potrafisz dostrzec, że okropne zachowanie jest niemal zawsze odzwierciedleniem bólu,
nie
oznacza, że musisz być czyimś kozłem ofiarnym.
To, że masz w sobie głębokie pokłady miłości,
nie
oznacza, że musisz wciąż próbować kochać kogoś, aby doprowadzić go do uzdrowienia.
Powtarzające się tolerowanie skutków czyjegoś szkodliwego zachowania (ponieważ wiesz, że wynika ono z ich fundamentalnej rany) może w rzeczywistości uniemożliwić im konfrontację, która mogłaby zainspirować ich do przemiany. Oto kilka sformułowań, których możesz użyć:
„Kiedy milczę na temat wpływu twojego zachowania na mnie, pozbawiam cię istotnych informacji”.
„Wiem, że nie chcesz mnie zranić,
ale
czuję się zraniony twoim zachowaniem. Jeśli/kiedy będziesz gotowy, aby o tym porozmawiać, daj mi znać”.
„Naprawdę staram się znaleźć sposób, aby wspierać ciebie, jednocześnie chroniąc siebie”.
Czasem jedynym wyborem jest miłość na odległość. Przynajmniej przez jakiś czas.
29 stycznia
Miłość romantyczna nieuchronnie budzi w nas dawne pragnienia i historie, które w nas tkwią, przywracając możliwość, że ponownie zostaniemy zranieni w nasze najczulsze miejsca.
Zakochanie na nowo budzi w nas wrażliwość, która odzwierciedla tę, jaką odczuwaliśmy jako dzieci w relacji z dorosłymi. To jest nieuniknione. Jeśli to, co otrzymaliśmy od naszych opiekunów, było niewystarczające, nieprzewidywalne lub krzywdzące, możemy obawiać się ryzyka kolejnego zranienia w podobny sposób. Zakochanie jest prawdziwym aktem odwagi. Nawet jeśli drzemiące w nas dziecko boi się dopuścić kogoś blisko do siebie, nasza dorosłość może być na tyle odważna, aby przejąć stery. Miłość romantyczna przynosi również możliwość uzdrowienia:
Nasza dorosłość potrafi zarządzać granicami w sposób, do jakiego dziecko nie byłoby zdolne.
Nasza dorosłość potrafi prosić o to, czego potrzebuje, w sposób, w jaki dziecko by nie potrafiło.
Nasza dorosłość potrafi wziąć odpowiedzialność za swoje myśli, uczucia i zachowania w sposób, na który dziecko nie mogłoby sobie pozwolić.
Teraz może być inaczej. Jednak aby nasza dorosłość mogła przejąć stery w miłości, musimy najpierw uznać obecność dziecka, które mieszka w każdym z nas. Musimy wsłuchać się w jego strach i złość, dając mu pocieszenie i zapewnienie: „Widzę cię, Małego Siebie. Wiem, że się boisz. Jesteś tu ze mną i jesteś bezpieczny”. Kiedy jesteśmy w stanie to zrobić, miłość romantyczna staje się niezwykle potężnym narzędziem uzdrawiania. Kiedy opiekujemy się sobą od wewnątrz, możemy głęboko łączyć się z ukochaną osobą i tworzyć relację, która prowadzi do uzdrowienia.
30 stycznia
To, że coś jest trudne, nie oznacza, że robisz to źle.
Wyobraź sobie siebie w następujących sytuacjach (i mając te uporczywe myśli, które wszyscy miewamy w pewnym momencie):
Jesteś w parku, a twoje dziecko wpada w histerię. Rozglądasz się wokół na inne dzieci, które tak się nie zachowują.
Podstępna myśl: „Z pewnością źle podchodzę do rodzicielstwa”.
Ty i twój partner przeżywacie trudny okres (brak bliskości, sprzeczki itp.). Przeglądasz media społecznościowe i widzisz te wszystkie „szczęśliwe” pary.
Podstępna myśl: „Z pewnością źle podchodzimy do tej relacji”.
Ciężko pracujesz w pracy lub szkole. Rozglądasz się na swoich współpracowników lub kolegów z klasy, którzy wydają się spokojnie wypełniać swoje obowiązki.
Podstępna myśl: „Z pewnością źle podchodzę do tej pracy”.
Nie chodzi mi w tym miejscu o podkreślanie aspektu porównywania się. Jest to z pewnością brutalne i szybko pozbawia cię radości i wdzięczności. Chcę jednak zwrócić uwagę na subtelny błąd w rozumowaniu: „Jeśli jest mi trudno, to z pewnością oznacza, że robię to źle”. To wyraża uporczywe przekonanie, że ktoś inny w tych samych warunkach potrafiłby zmierzyć się z sytuacją z wdziękiem i prostotą, o których ty możesz jedynie marzyć.
Jeśli to do ciebie przemawia, pierwszym krokiem jest zauważenie, kiedy to przekonanie się do ciebie skrada. Świadome zauważenie daje ci moc wyboru:
Ścieżka 1: Podążać za tym przekonaniem na dno, co kosztuje cię zdrowie emocjonalne i zdolność do stworzenia więzi z otaczającymi cię ludźmi. Wstyd odcina cię od połączenia, czyniąc cię niedostępnym.
Ścieżka 2: Podejść do tego przekonania z wyrozumiałością dla siebie: „Jest mi trudno, bo to trudne zadanie”. Taka wyrozumiałość uspokaja krytykę i towarzyszący jej wstyd, uwalniając cię do tego, by brać życie takie, jakim jest.
Wybierając ścieżkę 2, praktykujesz łagodność wobec siebie i dajesz przykład tym, których kochasz.
31 stycznia
W naszych relacjach musimy zwracać uwagę na chwile, kiedy znajomy scenariusz rozgrywa się inaczej. Te momenty przypominają nam, że zmiana jest możliwa.
Kiedy terapeuci poznają parę podczas terapii, ich zadaniem jest przeanalizowanie anatomii konfliktu. Zadajemy pytania takie, jak:
Jak często się kłócicie?
O co najczęściej?
Jak zaczyna się kłótnia?
Co każde z was robi w trakcie typowej sprzeczki?
Jaka była wasza najgorsza kłótnia?
W jaki sposób naprawiacie waszą relację?
Zadajemy te pytania, aby poznać wymiar, głębię i ton waszych chwil frustracji i niezrozumienia. Większość par ma swoistą choreografię, którą partnerzy potrafią opisać. Tematy przewodnie. Wariacje na temat. Typowe gesty i ruchy.
Pytamy również o alternatywną, adaptacyjną sekwencję – odstępstwo od wypracowanej choreografii. Może to brzmieć tak: „Opowiedzcie o sytuacji, gdy warunki były sprzyjające do wybuchu kłótni (ten sam delikatny temat, trudna pora dnia, zaległy rachunek), a mimo to wydarzenia potoczyły się inaczej i udało się wam uniknąć konfliktu”.
Jak pytanie o alternatywną, adaptacyjną sekwencję może pomóc w związku?
Może wzbudzić nadzieję.
Ty i twój partner prawdopodobnie czujecie się bezsilni i przytłoczeni. Przypomnienie sobie momentu, w którym udało się odnieść małe zwycięstwo, może dodać otuchy i podnieść na duchu.
Podkreśla waszą sprawczość.
Udało wam się – i nadal możecie – zrobić coś, co zmieni przebieg trudnej chwili.
Wskazuje drogę do transformacji.
Zrozumienie, co oboje możecie zrobić, by pozostać zaangażowani i empatyczni, pomaga wyobrazić sobie ścieżkę naprzód.
Kiedy ostatnio ty i twój partner poradziliście sobie z konfliktem z większą troską, cierpliwością i uwagą? Jak możecie stworzyć warunki, by taka pozytywna reakcja mogła wydarzyć się ponownie? Oboje macie już tę siłę w swoich rękach. Bądźcie czujni i wypatrujcie tej alternatywnej, adaptacyjnej sekwencji!
1 LUTEGO
Kiedy twój partner ma kłopoty w relacjach z twoją rodziną, stajesz między osobami, które kochasz, ale jednocześnie odgrywasz rolę lidera relacyjnego, pomagając wszystkim lepiej się zrozumieć.
Istnieje stare powiedzenie: „Kiedy bierzesz ślub z kimś, bierzesz ślub także z jego rodziną”. Choć brzmi to nieco zbyt mocno, nie można zaprzeczyć, że bycie parą oznacza budowanie mostu między dwoma systemami rodzinnymi. Jest to również moment przejściowy w życiu każdej rodziny:
To jest
wspaniałe
na wiele sposobów, przynosi nowe możliwości nawiązywania relacji i tworzenia wspólnych rytuałów.
To również
ogromne wyzwanie
, otwierające przestrzeń dla podziałów, konfliktów i naruszeń granic.
Wiele ról, które przyjmujemy w systemie rodzinnym (zięć, teściowa itp.), to role, do których nie zostaliśmy w żaden sposób przygotowani ani przeszkoleni, a każda z nich potrafi wzbudzić w nas wewnętrzny chaos. Dlatego naszą odpowiedzialnością jest korzystanie z narzędzi świadomości relacyjnej, by z ciekawością przyjrzeć się temu, jakie uczucia ta nowa rola w nas wzbudza.
Każde z partnerów musi odróżnić się od swojej rodziny na rzecz związku, jednocześnie okazując wdzięczność i szacunek tym, którzy prawdopodobnie dali mu wszystko, co mogli najlepszego. Dąży się do tej delikatnej równowagi, a celem jest:
By wszyscy członkowie matrycy relacyjnej (para, rodzice itp.) czuli, że są w jednej drużynie: Drużynie Rodzina.
By partnerzy czuli się priorytetowo traktowani przez siebie nawzajem.
By każde z nich okazywało empatię i próbowało spojrzeć na świat oczami innych.
2 LUTEGO
Naucz się rozpoznawać i pracować nad swoją postawą obronną, aby inni mogli czuć się przy tobie bezpiecznie.
Postawę obronną odczuwasz jako:
ściskanie w klatce piersiowej,
przyspieszone bicie serca,
rumieniec na policzkach.
Postawę obronną wyrażasz słowami:
„Tak, ale…”.
„Nie o to mi chodziło”.
„Mylisz się”.
Postawę obronną okazujesz:
przewracając oczami,
krzyżując ramiona,
głęboko wzdychając.
Postawa obronna jest nie tyle cechą osobowości, ile bardziej wzorcem, który pojawia się w kontekście relacyjnym. Niektórzy z nas reagują na najmniejszy sygnał, dostrzegając krytykę, zagrożenie lub ocenę tam, gdzie ich w rzeczywistości nie ma. Może to wynikać z:
wychowywania się wśród osób, które zdawały się czekać na nasze potknięcia,
związku z bardzo krytycznym partnerem w przeszłości,
bardzo krytycznego nastawienia wobec siebie – wyobrażamy sobie, że inni robią nam to, co my sami robimy sobie.
Kiedy czujesz narastającą w tobie reakcję obronną, skieruj się w stronę empatii. Pamiętaj, że osoba udzielająca ci informacji zwrotnej pragnie zostać wysłuchana i zrozumiana. Ma problem, dla którego rozwiązaniem jest twoja obecność.
Pytania pozwalające na osiągnięcie świadomości siebie w relacji
W jaki sposób odczuwasz postawę obronną w swoim ciele?
Co jest tak bolesnego w poczuciu niezrozumienia lub krytyki?
Czy to uczucie niezrozumienia przypomina ci podobne emocje z przeszłości?
3 LUTEGO
Kiedy ukochana osoba daje Ci informację zwrotną na temat tego, jak wpływa na nią ton twojego głosu, spróbuj zamiast postawy obronnej obudzić w sobie ciekawość.
W świecie, który priorytetowo traktuje myślenie, nasze odczucia i emocje są systematycznie ignorowane. Jednak inteligencja naszego ciała ma znaczenie. Twój ton głosu odbija się w twoim partnerze i ma moc wywoływania napięcia lub spokoju w jego wnętrzu.
Z jednej strony kontrolowanie tonu to coś, co osoby z przywilejami często robią w rozmowie z osobami marginalizowanymi.
„Trudno mi słuchać, kiedy jesteś taki wściekły!” – takie stwierdzenie, wypowiadane przez osobę z większą przypisaną kulturowo władzą, nakłada dodatkowy wysiłek na osobę o mniejszej mocy, by dostosowała swój ton, by był bardziej „przyjemny”.
Partnerzy w bliskiej relacji powinni zwracać uwagę na ton, jakim się posługują, oraz na to, jak oddziałuje on na drugą osobę.
Aby komunikacja przebiegała płynnie, twój ton powinien pomagać partnerowi pozostać obecnym, otwartym i zaangażowanym zamiast oddalonym lub defensywnym.
Jeśli twój partner zwraca uwagę, że nie radzi sobie z twoim tonem, zareaguj z ciekawością, pytając go:
Czy mój ton przypomina ci kogoś z przeszłości? Kogo?
Jakie masz odczucia, gdy słyszysz ten ton w moim głosie?
Wrócimy do tego tematu w jutrzejszym wpisie.
4 LUTEGO
Kiedy słowa i ton są niespójne, ton przejmuje kontrolę.
„Nie chodziło o to, co powiedziałeś. Chodziło o to, w jaki sposób to powiedziałeś!”
Nie zliczę, ile razy słyszałam tę frazę podczas terapii par! Ton ma znaczenie. Kiedy potrzebujesz dać partnerowi informację zwrotną na temat jego tonu, zamiast krytykować („Twój ton jest zbyt ostry”), spróbuj:
Opisać, co słyszysz.
„Dla mnie twój głos staje się głośniejszy, a ton ostry i naglący”.
Powiedzieć, co dzieje się w tobie.
„Zaczynam czuć napięcie i potrzebę obrony, co utrudnia mi słuchanie ciebie tak, jak bym chciał”.
Poprosić o to, czego potrzebujesz.
„Naprawdę chcę dalej nad tym pracować razem z tobą. Czy mógłbyś spróbować mówić łagodniejszym tonem?”
5 LUTEGO
Przestańmy traktować niektóre zachowania seksualne jako ważniejsze od innych.
Fakt, że nasz dominujący scenariusz seksualny opiera się na heteroseksualnym wzorcu, jest problematyczny i sprawia, że każda osoba nieheteroseksualna jest „wykluczona” i postrzegana jako „inna”. Ponadto, stawiając heteroseksualny wzorzec na piedestale, tworzymy hierarchię, w której seks penetracyjny jest uznawany za ważniejszy od innych form bliskości. W rezultacie seks penetracyjny zaczyna być postrzegany jako najbardziej intymny lub najistotniejszy sposób okazywania bliskości.
Zrozumienie tego jest zaproszeniem dla nas wszystkich do zmiany myślenia na korzyść każdego człowieka. Odejdźmy od hierarchicznego podejścia do seksu, w którym jedne zachowania są cenione bardziej niż inne. Zacznijmy patrzeć na seks jak na paletę artysty – żaden kolor nie jest lepszy od innego, a bez względu na to, jakich kolorów użyjemy, mamy szansę wspólnie stworzyć coś pięknego.
6 LUTEGO
Małżeństwo to: ekscytacja, a także nuda. Łatwość, a także wyzwanie. Przewidywalność, a także zaskoczenie.
Jako kultura jesteśmy o wiele bardziej zafascynowani zakochiwaniem się niż życiem w miłości. Cenimy romantyzm bardziej niż zaangażowanie. Idealizujemy pościg i deprecjonujemy pielęgnowanie uczucia. Rezultat? Wiele osób ma problem, gdy pożądanie zamienia się w miłość. Pewna samotna kobieta powiedziała mi, że jej zamężna przyjaciółka stwierdziła: „Myślę, że ciągle czujesz się rozczarowana swoimi chłopakami, bo uważasz miłość za bardziej ekscytującą, niż jest w rzeczywistości”. Szczerze, kto może ją za to winić?! Komedie romantyczne nigdy nie pokazują nam zwykłego środowego wieczoru po ośmiu latach związku. Rezultat? Jeśli nasza historia miłosna traci trochę z tego zapierającego dech w piersiach całowania się w deszczu, myślimy, że coś robimy źle. Mówimy coś w stylu: „Może to nie jest ta właściwa osoba dla mnie”. Albo pytamy: „Co ze mną jest nie tak?”.
Jeśli czujesz się rozczarowany, zamknięty w sobie lub zawstydzony swoim związkiem, musisz podejść do tego jak do problemu „wspólnego”. Zwróć się do drugiej strony, kieruj się miłością i poproś o pomoc: „Czuję się ostatnio odsunięty. Tęsknię za tym, jak kiedyś się zachowywaliśmy. A ty?” Wspólnie zastanówcie się, co może pomóc każdemu z was wrócić od wycofania do zaangażowania.
7 LUTEGO
Trudności seksualne się zdarzają. Ważne jest, w jaki sposób sobie z nimi radzimy.
Badania wskazują, że 43 procent kobiet i 31 procent mężczyzn zgłasza pewien stopień trudności seksualnych. 1 na 4 kobiety przed menopauzą i 1 na 2 kobiety w okresie menopauzy zmaga się z niskim libido, podczas gdy aż 1 na 2 mężczyzn powyżej 40. roku życia zgłasza problemy z erekcją, a 1 na 3 mężczyzn przedwczesny wytrysk2. Według Narodowego Centrum Zapobiegania Urazom aż 1 na 2 kobiety i 1 na 3 mężczyzn jest ofiarą jakiejś formy przemocy seksualnej3. Osoby, które przeżyły przemoc seksualną, często zmagają się z długotrwałymi problemami seksualnymi, takimi jak unikanie, obawa lub brak zainteresowania seksem, emocjonalne oddalenie podczas seksu oraz trudności z osiągnięciem orgazmu4.
W kwestiach seksualnych wrażliwość jest nieunikniona, co oznacza, że wstyd zawsze może się pojawić. Możemy unikać tych delikatnych uczuć, gdy nasza seksualność działa bez zarzutu: pożądanie jest stabilne, erekcje niezawodne, orgazmy regularne. Jednak gdy napotykamy przeszkody, wstyd może powstrzymać nas przed zajęciem się problemem, poproszeniem o pomoc lub rozmową o nim z partnerem. Innymi słowy, ryzykujemy, że coś trudnego stanie się jeszcze trudniejsze.
Jeśli jesteś singlem, pamiętaj, że twoje wyzwania seksualne nie wpływają na twoją wartość czy atrakcyjność. Jeśli jesteś w związku, staraj się budować emocjonalne bezpieczeństwo, ciekawość i troskę w przestrzeni między wami, abyście zawsze mogli grać w tej samej drużynie.
8 LUTEGO
Wyraź zgodę na terapię dla par za pierwszym razem, gdy partner cię o to poprosi.
Im dłuższa przerwa między waszą pierwszą rozmową o terapii dla par a pierwszą sesją, tym więcej pracy będziecie musieli wykonać wspólnie we troje. Jeśli powtarzasz swojemu partnerowi: „Myślę, że przydałby nam się ktoś trzeci, kto pomoże nam lepiej się zrozumieć”, a twój partner cię ignoruje, doskonale to rozumiesz. Kolejna cegła jest dokładana do muru między wami za każdym razem, gdy minimalizuje on twoje obawy lub mówi, że nie wierzy w terapię. Terapia dla par to nie Święty Mikołaj; to nie jest coś, w co można wierzyć lub nie.
Praktykuję od ponad 20 lat i rozumiem to: nikt nie chce chodzić na terapię dla par. To nie jest ani przyjemne, ani łatwe, ani relaksujące. Jednak badania są jednoznaczne:
Terapia dla par działa.
Problemy, które pary przynoszą na terapię, zwykle same się
nie
rozwiązują.
Nigdy nie jest za wcześnie, by pójść na terapię. Uwielbiam, gdy pary w trakcie randkowania zgłaszają się na terapię. Nie musisz czekać, aż będziecie mieszkać razem, zaręczeni czy po ślubie. I na pewno nie chcę, byś czekał, aż znajdziecie się na skraju rozstania.
Jak rozpoznać, że nadszedł czas na terapię dla par? Rozważcie poniższe pytania i omówcie je z partnerem, gdy będziecie gotowi:
Czy wciąż mamy te same kłótnie lub nieporozumienia?
Czy ciężko mi zrozumieć sposób, w jaki mój partner przetwarza różne sprawy?
Czy czuję się niezrozumiany przez partnera?
Czy jedno lub oboje wnosimy do związku skomplikowaną historię relacji? Czy te doświadczenia sprawiają, że nasze problemy wydają się trudniejsze do rozwiązania?
Czy podważam trwałość naszego związku?
9 LUTEGO
Twoja seksualność to dynamiczna, rozwijająca się opowieść, którą masz prawo tworzyć.
Wnosimy do sypialni to, co głęboko ludzkie: nasze pragnienia, nasze rany, nasze nadzieje, nasze lęki. Naszą najważniejszą i najodważniejszą pracą jest zwrócenie się ku znaczeniu i emocjom towarzyszącym zachowaniom z pełną dozą zaciekawienia i wyrozumiałości dla siebie. Seksualne ja jest istotną, choć często niezrozumianą, a nawet porzuconą częścią tego, kim jesteśmy jako ludzie.
Nadszedł czas, aby podejść do swojej seksualności z pełnym zaangażowaniem. Twoja seksualność jest twoja. Zawsze była i zawsze będzie. Twoja, by poznawać ją na nowo. Twoja, by wyrażać ją w sposób, który daje ci poczucie połączenia ze sobą, z partnerem, z życiem. Seks to potężny kanał połączenia i uzdrawiania, ale musimy sami wyposażyć się w wiedzę i zrozumienie dla siebie.
10 LUTEGO
Ty decydujesz, komu przysługuje przywilej wyrażania opinii na temat twoich wyborów.
Opinie i rady to główne formy komunikacji tych, którzy nie potrafią znieść ciężaru emocji drugiego człowieka. (Albo własnych, prawdę mówiąc). Jeśli zmagasz się z czymś i zapraszasz mnie, bym towarzyszyła ci w twoim wewnętrznym chaosie, będzie to z twojej strony przejaw zarówno życzliwości, jak i mądrości, gdy określisz „zasady mojego zaangażowania”.
Możesz powiedzieć mi, że potrzebujesz, żebym była lustrem odbijającym twoje myśli, ale bez udzielania instrukcji.
Wtedy ja mogę zdecydować, czy potrafię (i czy chcę) to zaoferować. Jeśli zdecyduję, że mogę, zasługuję, by być z siebie dumną, bo bycie lustrem jest jednym z najpiękniejszych darów, jakie możemy ofiarować. To moc nie do przecenienia – bycie przestrzenią, głębokim słuchaczem, bratnią duszą.
