Oferta wyłącznie dla osób z aktywnym abonamentem Legimi. Uzyskujesz dostęp do książki na czas opłacania subskrypcji.
14,99 zł
Niezależnie od tego, czy masz 20, 45 czy 60 lat – w każdym momencie życia możesz postawić pierwszy krok w stronę życia na własnych zasadach
Czy czujesz, że oczekiwania najbliższych lub presja społeczna odbierają ci moc decydowania o sobie? Czy przeglądając media społecznościowe, zadręczasz się myślą, że twoja codzienność jest daleka od obrazu życia tych, których podziwiasz? A może nawet jeśli inni ci zazdroszczą, ty wciąż czujesz niewyjaśniony smutek lub pustkę?
Nie jesteś w tym poczuciu osamotniona. W świecie, który nieustannie narzuca nam gotowe role i style życia, wiele z nas gubi swój własny głos i zaczyna żyć pożyczonym życiem. Na szczęście odnalezienie siebie jest możliwe, nawet jeśli od lat jesteśmy więźniami schematów i cudzych oczekiwań. Ten poradnik nauczy cię, jak:
• odróżniać swoje autentyczne pragnienia od potrzeby spełnienia cudzych oczekiwań,
• odważnie dokonywać wyborów, które nie muszą podobać się nikomu oprócz ciebie,
• wyłączyć życiowego autopilota i zacząć aktywnie kształtować swoje życie,
• celebrować swoją indywidualność, zamiast nieświadomie naśladować innych,
• podążać za intuicją i podejmować decyzje w zgodzie z własnymi wartościami,
• zerwać z etykietami i odnaleźć własną niepowtarzalną tożsamość,
• żyć po swojemu bez usprawiedliwiania się i lęku przed oceną.
Ta książka nie podsunie ci gotowych odpowiedzi i jedynie słusznej wizji życia. Nie obieca ci też pasma sukcesów i radości. Zamiast tego pomoże ci ukształtować twój własny, wyjątkowy wewnętrzny kompas, który poprowadzi cię do poczucia, że żyjesz w zgodzie ze sobą.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 314
Data ważności licencji: 7/15/2030
Wstęp
Zanim ruszysz
Wyobraź sobie, że stoisz przed lustrem. Po twojej prawej stronie na wieszaku wisi piękna, połyskująca złota marynarka. Jest cała w cekinach, które skrzą się w słońcu. Patrzysz na nią zachwycona i przebierasz nogami, żeby ją przymierzyć. Zdejmujesz marynarkę z wieszaka, wsuwasz dłoń do rękawa, potem drugą, i już marynarka jest na tobie. Patrzysz ponownie w lustro, żeby zachwycić się tym widokiem, ale… otwierasz szeroko oczy ze zdumienia, bo w marynarce wyglądasz jakoś sztucznie, dziwnie, nienaturalnie. Nie pasuje na ciebie, odstaje na wysokości ramion, a na plecach jest za ciasna, przez co nie jesteś w stanie swobodnie gestykulować. Marynarka ogranicza twoje ruchy i sprawia, że czujesz się w swoim ciele obco. Co więcej, materiał, z którego ją uszyto, również jest bardzo nieprzyjemny. Drapie cię w kark, uwiera pod pachami, a gdy dotykasz dłońmi tych połyskujących cekinów, ozdoby cię ranią. Spoglądasz w lustro i nie możesz uwierzyć, że ta marynarka, o której marzyłaś od tygodni, jest do ciebie tak niedopasowana.
Może zobaczyłaś ją na facebookowych zdjęciach u koleżanki. Albo wpadła ci w oko, bo jakaś influencerka zachwycała się nią na Instagramie. A może link do tej marynarki wysłała ci mama ze słowami: „To wdzianko dla ciebie, koniecznie je kup!”. Pomyślałaś wówczas: „Tak! Muszę je mieć!”, zamówiłaś i teraz stoisz, zastanawiając się: „Jak to się stało? Dlaczego ta marynarka jest tak niewygodna? Dlaczego nagle straciła w moich oczach cały blask?”.
Jeśli była droga, to może dasz jej jeszcze szansę. Może założysz ją na nadchodzącą imprezę, licząc na to, że w prawdziwym życiu, a nie przed lustrem, poczujesz się w niej lepiej. Być może wszyscy twoi znajomi będą się zachwycać tym nowym strojem… Jednak nawet jeśli zauważysz podziw i zazdrość w ich oczach, to nadal będziesz się czuła tak jak wcześniej. Marynarka nie przestanie cię uwierać, będziesz się w niej czuła jak w przebraniu, a jedyne, na co przyjdzie ci ochota, to zdjąć ją z siebie i rzucić w kąt. Ale tego nie zrobisz. W końcu fajnie jest widzieć zachwyt i zazdrość w oczach innych ludzi, prawda?
Marynarka z tej historii to metafora twojego życia. Bardzo często widzimy piękne kadry i sceny wokół nas: jakaś influencerka ma cudowne życie na Instagramie, bo mieszka sobie na Bali. Twoja koleżanka podróżuje trzy razy w roku i pracuje z laptopem na plaży, popijając wodę z kokosa. Te małe wycinki cudzej codzienności, bywa, że podkoloryzowane, są piękniejsze i atrakcyjniejsze niż „zwykłe życie”. Też pragniesz czegoś takiego dla siebie. Może nawet podejmujesz pewne kroki, żeby żyć takim życiem. Tylko że – tak jak wspomniana marynarka – takie życie może nie być dla ciebie, może nie być twoje.
Gdy zamienisz swoje życie w takie, jakim zachwyciłaś się u kogoś, może się okazać, że jest ci nieswojo i odczuwasz ogromne niedopasowanie. Ta sytuacja wcale nie należy do rzadkości. Wiele z nas goni za idealnym życiem, które widać u innych. Podążamy cudzą ścieżką, żeby na końcu tej drogi poczuć rozczarowanie, zawód i uświadomić sobie, że to nie jesteśmy my. I właśnie dlatego napisałam tę książkę – żeby pomóc ci, gdy czujesz, że twoje życie nie jest tak naprawdę twoje. Ta książka powstała dla trzech grup osób i to one najbardziej z niej skorzystają. Przeczytaj poniższe punkty i sprawdź, czy odnajdujesz siebie w którejś z tych grup.
Osoby, które zatęskniły za zieleńszą trawą i zupełnie zmieniły swoje życie
–
żeby na końcu poczuć, że to życie do nich nie pasuje
Wyjechałaś do ciepłego kraju, by żyć pod palmami i pracować zdalnie. Teraz czujesz pustkę, bo brakuje ci głębokich relacji, polskiej kuchni i możliwości dogadania się w języku polskim. Życie cyfrowej nomadki cię zawiodło.
Dostałaś upragniony awans lub nową pracę, piękne biuro, prestiżowy tytuł, wyższe zarobki. A w środku czujesz ciągły stres, nie możesz spać i nie widzisz sensu w swojej pracy. Zaczynasz tęsknić za „nudną” starą pracą, w której czułaś się sobą.
Poszłaś na swoje, bo instagramowi eksperci mówili, że tylko w ten sposób będziesz naprawdę wolna w pracy. Mija rok, a ty wciąż walczysz o przetrwanie, masz już dość swoich klientów, a codziennie wieczorem próbujesz zalać swoją samotność i swoje przytłoczenie kilkoma kieliszkami wina.
Zdjęcia z Pinteresta natchnęły cię do przeprowadzenia metamorfozy swojego mieszkania. Wszystko jest teraz beżowe, lśniące i uporządkowane. Bałagan za to panuje w twojej rodzinie, bo twoja obsesja na punkcie mieszkania powoduje ciągłe kłótnie z bliskimi. Codziennie jesteś smutna.
W ślad za trendem „slow life” rzuciłaś korpo i wyjechałaś na wieś. Zaczęłaś piec własny chleb i medytować. Po pół roku odkryłaś, że tęsknisz za miejską energią, wyzwaniami intelektualnymi i że… do szału doprowadza cię ciągła cisza.
Zapragnęłaś ciała i kondycji, jakie mają trenerki fitnessu z Instagrama. Przeszłaś na dietę, zaczęłaś ćwiczyć sześć razy w tygodniu, kupiłaś zestawy dopasowanych legginsów i topów. Znajomi podziwiają twoją przemianę, a ty wracasz do domu, patrzysz na sałatkę ze wstrętem i zastanawiasz się: „Czy naprawdę całe życie mam się tak męczyć?”.
A może zmieniłaś w swoim życiu coś innego i teraz tego żałujesz?
Osoby, które czekają, aż ich życie stanie się bardziej idealne
Od lat marzysz o własnym biznesie i rozwoju, ale ciągle powtarzasz: „Teraz dzieci są małe. Później się za to wezmę”. Tylko że dzieci rosną, czas mija, a ty coraz bardziej boisz się, że twoja szansa nigdy się nie pojawi, ten lęk zaś blokuje cię przed podjęciem próby.
Masz wiele do powiedzenia światu i piękną pasję, którą chcesz się dzielić z ludźmi w mediach społecznościowych. Nic z tym jednak nie robisz, bo czekasz na „lepsze” warunki. Lata mijają, frustracja rośnie, ale nic się nie zmienia.
Pragniesz dziecka, ale twój partner nie jest na to gotowy. Czekasz już piąty rok, „aż mu się zmieni”. Marzenie o dużej rodzinie zaczyna ci się wymykać, ale boisz się odejść – bo może on jednak zmieni zdanie.
Masz wiele pomysłów na poboczny projekt albo nowe hobby, ale żadnego z nich nie urzeczywistniasz. Twoja codzienność jest pełna chaosu, obowiązków i stresu. Czekasz na „spokojniejszy moment”, żeby zacząć działać, ale on nigdy nie nadchodzi.
Dusisz się w obecnej pracy, myślisz o przebranżowieniu. Nie podejmujesz jednak decyzji, bo nie chcesz ryzykować. Czekasz, aż będziesz w stu procentach pewna. Pewność jednak przychodzi po działaniu, a nie przed – dlatego od lat tkwisz w zawieszeniu.
Twoje potrzeby są niezaspokojone, a twoje pragnienia leżą zakurzone na półce. Na pierwszym miejscu stawiasz zawsze innych ludzi – partnera, dzieci, rodziców, koleżanki i kolegów. Dajesz im całą siebie i powtarzasz: „Jeszcze przyjdzie na mnie czas”. A ten czas nie przychodzi.
Myślisz o zmianie (miejsca zamieszkania, pracy, związku) – od lat czekasz na moment, gdy będziesz „w pełni gotowa” na zmianę. Tylko że ten moment nie nadchodzi, bo gotowość jest decyzją, a nie stanem.
A może jesteś w zupełnie innej sytuacji? Może masz wrażenie, że twoje życie płynie sobie obok ciebie, a ty je biernie obserwujesz, bez próby wpływania na to, co się w nim dzieje?
Osoby, które chcą żyć świadomie i na własnych zasadach, ale nie wiedzą, od czego zacząć
Od lat żyjesz zgodnie ze schematem, który nie jest twój. Może postępujesz tak, jak oczekują od ciebie twoi rodzice, przyjaciele lub twój partner czy twoja partnerka? Wybrałaś studia, które „są dobre”, poszłaś do stabilnej pracy, a w środku czujesz, że ani trochę się nie spełniasz?
Żyjesz na autopilocie, z dnia na dzień. Dokonujesz codziennych wyborów nawykowo. Czujesz, jakbyś w ogóle nie miała wpływu na swoje życie i kierunek, w jakim podążasz.
Czujesz, że coś cię woła, ale nie wiesz, co z tym zrobić. W głowie kiełkuje ci pomysł na samą siebie, chęć oddania się nowej pasji, marzenie o zmianie życiowej ścieżki, ale nie wiesz, jak postawić pierwszy krok.
Masz milion pomysłów na siebie, a każdy z nich wydaje się atrakcyjny. Nie wiesz, na który się zdecydować – boisz się, że wybór jednego spowoduje żal i tęsknotę za tym, czego nie wybrałaś.
Masz wszystko, czego kiedykolwiek chciałaś – karierę, dom, rodzinę, wysoki status materialny. Jednak wciąż czujesz w sobie jakąś nienazwaną pustkę i brakuje ci sensu.
Zaczęłaś dostrzegać swoje potrzeby i marzenia i chcesz je realizować. Czujesz się jednak tym przytłoczona i nie wiesz, jak tę chęć zamienić na faktyczne działania.
A może jesteś w innej sytuacji, ale wciąż pragniesz żyć na własnych zasadach, po swojemu, w zgodzie ze sobą? Nawet jeśli nie odnajdujesz się w żadnej z tych grup, ale czujesz, że ta książka pomoże ci poznać samą siebie, zrozumieć swoje potrzeby i motywacje oraz postawić mały kroczek w stronę życia po swojemu, to warto ją przeczytać.
Bywa, że do zmiany życia potrzebujemy jednej małej decyzji. Ta mała decyzja może zapaść pod wpływem przeczytanej książki, wykonanego ćwiczenia, a nawet jednego zasłyszanego zdania. Dlatego jeśli chociaż jeden fragment z tej książki poruszy cię i pobudzi do autorefleksji, osiągniesz korzyść z tej lektury.
Napisałam tę książkę dzięki temu, czego sama doznałam kilka lat temu. Pamiętam jak dzisiaj tamten dzień, gdy po raz pierwszy – świadomie i celowo – postąpiłam w zgodzie z tym, co jest dla mnie ważne. Gdy sobie to uświadomiłam, zalała mnie fala wzruszenia, dumy z siebie, satysfakcji i poczucia wewnętrznej siły. Ta kombinacja uczuć była tak wyzwalająca, że zapragnęłam doświadczać jej częściej. To był mój początek świadomego życia. Od tamtego momentu baczniejszą uwagę zwracam na swoje życiowe wartości, uczucia i potrzeby, na swoje pragnienia i marzenia oraz na moje własne myśli. Nauczyłam się oddzielać to, co naprawdę jest moje, od tego, co świat wokół chce uczynić „moim”. Nauczyłam się zadawać sobie pytania, które pomagają mi odnaleźć swój głos w chaosie i szumie.
Ten chaos i szum w XXI wieku jest naszą codziennością. Każdego dnia docierają do nas tysiące bodźców, informacji, komunikatów. Część z nich „zaprasza nas” do przyjęcia pewnego stylu życia, dokonywania konkretnych wyborów i podążania wskazanymi ścieżkami życiowymi. Możliwości jest cała masa. Nic więc dziwnego, że czujemy przytłoczenie i zagubienie. Paradoksalnie właśnie mnogość opcji utrudnia nam wybranie jednej ścieżki. Finalnie nie zmieniamy niczego – bo bezpieczniej jest zostać tam, gdzie jesteśmy, niż wejść w sam środek informacyjnego chaosu.
Pamiętaj jednak, że nieważne, na jakim etapie się znajdujesz, ile masz lat i ile doświadczeń życiowych jest za tobą – w każdym momencie możesz zacząć eksplorować to, co dla ciebie znaczy życie w zgodzie ze sobą. W tej książce znajdziesz nie tylko konkretne pytania i narzędzia, które mogą cię do tego celu przybliżyć, lecz także inspirację, żeby wychylać się poza swoją strefę komfortu. Nie po to, żeby ciągle się rozwijać, ale żeby sprawdzić, czy poza tą strefą nie leży czasem życie, jakim naprawdę chcesz żyć.
Na rynku nie brakuje poradników z dziedziny rozwoju osobistego, które mówią nam, jak żyć. Ta książka nie będzie takim poradnikiem. Moim celem jest zainspirowanie cię i wzbudzenie w tobie autorefleksji, która pomoże ci odnaleźć własny głos i swoją osobistą ścieżkę. Nie znajdziesz w tej książce uniwersalnych recept na sukces ani protipów, które uszczęśliwią cię w siedem dni. Odkrywanie siebie jest procesem, a on musi trwać. Ten proces nie ma charakteru linearnego i nie zakończy się, na przykład, równo miesiąc po przeczytaniu tej pozycji. Każda osoba przetwarza informacje i dojrzewa do własnych wniosków w swoim czasie, podejmuje też decyzje w swoim tempie. Dlatego nie wywieraj na siebie presji, gdy będziesz czytać. To nie jest wyścig z czasem. Możesz przeczytać całą książkę na raz i wprowadzać to, co z tobą rezonuje. Możesz również czytać na raty, czyli wybierać rozdziały, których tytuły do ciebie trafiają – te, których właśnie teraz potrzebujesz.
Nie musisz też robić wszystkich ćwiczeń, do których wykonania będę cię zachęcać. Pamiętaj jedynie, że to działanie – a nie myślenie o działaniu – przechyla szalę zmiany w twoim życiu. Zmianę tę lubię rozpatrywać w kategorii matematycznej proporcji, w której 100 procent oznacza pełną zmianę. Z tego 49 procent stanowią twoje procesy myślowe, które do tej zmiany prowadzą. Mogą się na nie składać: nabycie świadomości, inspiracja, autorefleksja czy proces podejmowania decyzji. To ważny element tego równania – prawie połowa. Jednak tym, co ma decydujące znaczenie i doprowadza zmianę do końca, jest właśnie działanie. Dlatego w tym równaniu działanie stanowi 51 procent.
Czerp więc z tej książki inspirację i świadomość. Daj sobie czas i przestrzeń na myślenie. Jednak jeśli chcesz, żeby zmiana wystąpiła, rób też ćwiczenia. Postawienie każdego kolejnego kroku i obserwowanie efektów, które on za sobą pociąga, natchnie cię do dalszej pracy. Warto zatem stawiać małe kroki i je celebrować. Z przyjemnością będę to robić razem z tobą. Pamiętaj bowiem, że przez cały czas towarzyszę ci w tej podróży do wnętrza siebie. Nie jesteś sama, nawet jeśli teraz tak właśnie się czujesz. Idę z tobą ramię w ramię. A jeśli chcesz to wsparcie poczuć głębiej, napisz do mnie na adres kontakt@paulinamaciboch.pl. Z przyjemnością cię wesprę również w formie wiadomości.
CZĘŚĆ I
CZYM JEST POŻYCZONE ŻYCIE?
Rozdział 1
Tożsamość i niezależność
Wróćmy na chwilę do historii, od której zaczęłam tę książkę. Opisana przeze mnie złota połyskująca marynarka, która wygląda pięknie u innych ludzi, ale do ciebie nie pasuje i nie jest „twoja”, to metafora „pożyczonego” życia.
Pożyczone życie to przejęcie wartości, postaw, stylu i sposobu życia oraz priorytetów od innych ludzi i życie według nich.
Gdy żyjesz pożyczonym życiem, czujesz, że codzienne decyzje podejmujesz wbrew sobie, za to w zgodzie z oczekiwaniami innych.
Gdy żyjesz pożyczonym życiem, realizujesz działania, które wynikają z wartości innych ludzi zamiast z twoich.
Gdy żyjesz pożyczonym życiem, swoją energię, czas i uwagę przeznaczasz na nieistotne dla ciebie kwestie i ludzi, którzy wcale nie są dla ciebie ważni.
Gdy żyjesz pożyczonym życiem, twoje dni płyną według scenariusza, który napisał dla ciebie ktoś inny – twoi rodzice, twój partner, twoi znajomi. A może ktoś jeszcze inny?
Gdy żyjesz pożyczonym życiem, czujesz się właśnie jak w pięknej złotej, połyskującej marynarce, która ładnie wygląda na innych, ale kiedy ją zakładasz – uwiera cię. To uwieranie początkowo może być bardzo delikatne, odczuwalne tylko okazjonalnie, ale im dłużej będziesz nosić tę pożyczoną marynarkę, tym bardziej się w niej będziesz męczyć.
Jeśli już teraz czujesz lekkie „uwieranie” i dyskomfort, to czytaj dalej. W dalszej części książki podzielę się z tobą sposobami na to, jak sprawdzić, czy życie, którym żyjesz, jest naprawdę „twoje”. Najpierw jednak wyjaśnię ci, jak wygląda proces odkrywania siebie, swojego głosu, swojej tożsamości i swojej niezależności.
Jako człowiek wciąż się rozwijasz – od maleńkości, kiedy jesteś w pełni zależna od opiekunów, aż do pełnej dorosłości (a nawet później, szczególnie gdy dbasz o swój rozwój). Rozwijasz się też wtedy, gdy nie znasz teorii psychologicznych na temat ludzkiego rozwoju. Ba, wcale nie musisz ich znać, by proces twojego rozwoju postępował! To się dzieje naturalnie i ciągle.
Jeżeli jednak zechcesz poznać pewne etapy rozwoju człowieka – zwłaszcza te, których dobre „przeżycie” albo „zaliczenie” ułatwia późniejsze życie w zgodzie ze sobą – będzie ci dużo łatwiej. Dlatego warto sięgnąć po odrobinę teorii na ten temat, szczególnie gdy widzisz, że twoja autonomia jest ograniczona, a ty sama czujesz się mało komfortowo w niepasującej „marynarce”. Być może dzięki poznaniu teoretycznych podstaw uświadomisz sobie, że to, że w wieku 30, 40 czy 50 lat nie żyjesz w zgodzie ze sobą, nie jest twoją winą, tylko efektem skumulowanych doświadczeń – także tych z czasów, gdy byłaś dzieckiem.
Jedną ze wspomnianych teorii rozwoju człowieka przedstawił Erik Erikson1, amerykański psychoanalityk i psycholog duńskiego pochodzenia. Według Eriksona w życiu człowieka występuje osiem faz rozwojowych. Podczas każdej z nich doświadcza on kryzysów, których przezwyciężenie pozwala mu przejść do kolejnego etapu. Poniżej szczegółowo opiszę ci tylko te fazy, które mają znaczący wpływ na kształtowanie się naszej niezależności oraz odrębnej tożsamości.
Pierwszym etapem istotnym z punktu widzenia budowania niezależności (występującym nie tylko w teorii Eriksona, ale też w wielu innych koncepcjach) jest wiek od około roku do trzech lat. To wtedy jako dziecko uczyłaś się, że jesteś niezależnym, osobnym bytem – zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym. Wówczas podejmowałaś próby samodzielnego jedzenia, ubierania się i wykonywania innych codziennych czynności. Wtedy również jako dziecko poznałaś słowo „nie” i po raz pierwszy doświadczyłaś własnej niezależności. Któż nie słyszał o słynnym „buncie dwulatka”! To sformułowanie, będące oczywiście pewnym uproszczeniem, odnosi się właśnie do tej fazy, gdy dziecko testuje granice, odkrywa nowe możliwości i sprawdza, co jest w stanie zrobić samodzielnie.
Już w tak młodym wieku nabiera ono przekonania, czy stawanie się osobą niezależną, odrębną od rodziców, z własnymi decyzjami i działaniami, jest „w porządku”, czy też nie. Wszystko zależy od tego, czy jego rodzice lub opiekunowie dają na to zgodę. Jeśli na tym etapie jako dziecko otrzymywałaś dostateczne wsparcie ze strony opiekunów, mogłaś zacząć budować zdrowe poczucie autonomii. Nadmierna kontrola lub krytyka mogły za to prowadzić do pojawienia się u ciebie wstydu, zwątpienia w siebie i niechęci zarówno do odkrywania życiowych możliwości, jak i do odkrywania siebie samej.
Kolejny etap istotny z punktu widzenia budowania niezależności i tożsamości to według teorii Eriksona dwie następujące po sobie fazy: wiek przedszkolny oraz szkolny. W tym czasie podejmujesz kolejne próby bycia samodzielną i podkreślania swojej odrębności. Jeżeli na tym etapie nie otrzymałaś wystarczającego wsparcia, w młodą dorosłość prawdopodobnie weszłaś z przekonaniem, że:
musisz zawsze szukać aprobaty rodziców;
nie możesz podejmować własnych decyzji, zwłaszcza jeśli są one niezgodne z oczekiwaniem rodzica;
twoje próby budowania niezależności kończą się tym, że nie dostajesz miłości i wsparcia, a rodzic jest z ciebie niezadowolony.
Takie przekonanie, wzmacniane na przestrzeni lat, może wciąż bardzo silnie pobrzmiewać w głowie dorosłego człowieka i prowadzić do takich scenariuszy jak u Magdy i Ani.
MAGDA
Już jako dziecko Magda wykazywała zdolności artystyczne. Rysowała, robiła kolaże, tworzyła nawet własne grafiki. Ale gdy przyszło do wyboru studiów, tata – z zawodu inżynier – miał jedną odpowiedź: „Po ASP to będziesz robić kawę na recepcji. Idź na prawo. Zawsze będziesz mieć pracę”. Mama nie była przekonana co do podejścia ojca, ale nie stanęła po stronie Magdy.
Magda poszła więc na prawo. Przez pierwsze semestry próbowała przekonać samą siebie, że to dobra decyzja, bo daje możliwości. Jednak coś w niej gasło. Rysowała już tylko od święta. Zaczęła mieć problemy ze snem, odczuwała ciągłe napięcie w ciele, a najbardziej bolało ją to, że nie umie powiedzieć rodzicom: „Nie chcę tak żyć”.
Na trzecim roku zaczęła chodzić na terapię. Tam po raz pierwszy nazwała swoje uczucie: „Żyję nie swoim życiem, jakby ktoś mi wręczył scenariusz i kazał grać rolę, która jest mi obca”.
ANIA
Choć Ania, mająca dziś 34 lata, pracuje w dużej korporacji na niezłym stanowisku i z zewnątrz wydaje się, jakby była kobietą sukcesu, to od lat czuje, że coś w niej umiera. Kiedy w jej głowie rodzi się jakiś pomysł, zawsze natychmiast pojawia się pytanie: „Co inni na to powiedzą?”. Kiedy w pracy szef delikatnie krytykuje podsuwane przez nią rozwiązania, Ania odbiera to jak osobisty atak. Od razu chce naprawiać, zadowolić szefa, przepraszać.
Ania wychowywała się w domu, w którym matka miała wobec niej określone oczekiwania: „Aniu, masz być odpowiedzialna i twardo stąpać po ziemi, żebyś mogła zawsze liczyć na siebie”. Gdy jako nastolatka chciała zapisać się do szkoły filmowej, usłyszała: „Co ty sobie wyobrażasz? Chcesz być bezrobotną marzycielką?”. Po tych słowach zrezygnowała.
Dziś widzi, że większość jej decyzji to próby zasłużenia na akceptację. Zamiast pytać siebie, czego pragnie – sprawdza, kto będzie zadowolony z jej wyboru, i robi co w jej mocy, żeby zadowolić wszystkich jednocześnie. Czuje się jak dziecko, które wciąż nie dostało zgody na bycie sobą.
Kolejną fazą (w teorii Eriksona piątą z ośmiu) kluczową dla rozwoju twojej tożsamości i niezależności jest okres dojrzewania. To właśnie wtedy następuje bardzo intensywny czas eksploracji, czyli „wypróbowywania” różnych tożsamości i ról społecznych, sprawdzania, co jest „moje”, szukania odpowiedzi na pytanie „Kim jestem?” oraz „Kim chcę być?”. Faza eksploracji jest kluczowa, bo to właśnie odkrywanie różnych możliwości i ścieżek pozwala na końcu wybrać tę, która najbardziej ci pasuje. Co się jednak dzieje, gdy tej eksploracji nie doświadczasz?
Kiedy pracuję z dorosłymi klientkami i klientami w procesach mentoringowych, bardzo często słyszę od nich: „Mam słomiany zapał. Za cokolwiek się wezmę, zaraz to porzucam. Łapię wiele srok za ogon”. Gdy docieramy wspólnie do sedna tego problemu, okazuje się, że w ich głowach tkwi przekonanie, że od razu muszą zdecydować się na jeden kierunek, jedną ścieżkę, jeden sposób życia. Określenie „słomiany zapał” często jest niewłaściwie przyporządkowywane – do osób, które są po prostu w fazie eksploracji, niezależnie, czy jest to dojrzewający młody człowiek, który nie może „zdecydować się” na jedną pasję lub sport, czy dorosła osoba, która ma wiele pomysłów na siebie.
Faza eksploracji jest kluczowa. Jeśli jako młoda osoba nie miałaś okazji do eksplorowania różnych kierunków albo byłaś do tego zniechęcana, wchodzisz w dorosłość z poczuciem, że nie można eksplorować oraz że szukanie jest złe. Rośnie w tobie przekonanie, że trzeba się zdecydować na jeden kierunek i podążać nim przez kolejne 50 lat.
To straszna i krzywdząca bzdura.
Faza eksploracji po pierwsze ma zasadnicze znaczenie dla zorientowania się, co cię kręci, co cię interesuje, jak chcesz żyć albo jak chcesz pracować, a po drugie dostarcza wielu wspaniałych przeżyć, takich jak ekscytacja z poznawania nowości, wciąż rozbudzana ciekawość i zachwycanie się tym, na co trafiasz.
W idealnym scenariuszu w okresie dojrzewania młody człowiek uczy się, że to zupełnie w porządku szukać siebie, sprawdzać różne opcje, „przymierzać” różne tożsamości i wyciągać z tego wnioski. W tym procesie popełnia błędy, bo błędy są naturalną częścią nauki, zwłaszcza jeśli robimy coś po raz pierwszy. Niestety często ten idealny scenariusz jest naznaczony oczekiwaniami rodziców, przyklejaniem dorastającym dzieciom etykiet w rodzaju „Ale ty masz słomiany zapał!” albo „Nie łap kilku srok za ogon!” lub wpędzaniem w poczucie winy i wstydu. W ten sposób młody człowiek uczy się życia w zgodzie z jednym schematem (często tym, w którego zasadność wierzą rodzice).
A jak było u ciebie z fazą eksploracji i budowania niezależności w młodości? Jak jest teraz?
Poniżej, w sekcji „Twój ruch”, znajdziesz kilka pytań, które pomogą ci w autorefleksji. Taką autorefleksję możesz przeprowadzić w myślach, na głos lub zapisać swoje przemyślenia. Wybierz sposób, który ci najbardziej odpowiada. Niezależnie od tego, który z nich wybierzesz w poniższym ćwiczeniu, przygotuj sobie na czas czytania tej książki coś do notowania. Może to być notes, zeszyt, teczka z kartkami albo wirtualny dokument w wyznaczonym folderze. Niektóre z proponowanych przeze mnie ćwiczeń będą wymagały zapisania pewnych kwestii. Warto mieć te wszystkie zapiski w jednym miejscu, bo potem łatwiej do nich wrócić.
Twój ruch
Gdy byłam nastolatką…
Czy czułam, że mam przestrzeń na popełnianie błędów i próbowanie nowych rzeczy?Kto wspierał moje pomysły, nawet jeśli były „dziwne” lub „niepraktyczne”?Jak reagowali moi rodzice lub opiekunowie, gdy chciałam czegoś innego niż oni?Dziś, jako dorosła osoba…
Czy pozwalam sobie na zmianę zdania, eksperymentowanie, zaczynanie od nowa?Czy z łatwością podejmuję decyzje, które są niezgodne ze zdaniem moich bliskich?Z jakimi działaniami się powstrzymuję, bo „nie wypada”?Kiedy ostatnio zrobiłam coś tylko dlatego, że ja tego chciałam, a nie dlatego, że „tak trzeba”?Czy czasem mam poczucie, że muszę się komuś tłumaczyć z moich wyborów?Odpowiedzi na te pytania zapewnią ci pierwszy wgląd w to, czy dajesz sobie obecnie zgodę, żeby szukać tych elementów życia (wartości, działań, decyzji), które są naprawdę twoje. Jeśli tej zgody sobie nie dajesz – nie martw się. W następnych rozdziałach podsunę ci kolejne pytania oraz narzędzia, które pomogą ci postawić pierwsze kroki w stronę życia po swojemu. A jeśli trudno ci odpowiedzieć na te pytania, przeczytaj to, co przygotowałam dla ciebie poniżej. Mowa tu o teorii statusów tożsamości, którą opracował psycholog kliniczny James Marcia2. Gdy ją poznasz, zyskasz narzędzie, które pomoże ci określić, jakie jest twoje położenie w procesie poszukiwania odrębnej tożsamości.
Żeby lepiej zrozumieć to zagadnienie, wróćmy na chwilę do etapu dojrzewania, który Erik Erikson nazwał właśnie poszukiwaniem tożsamości. To wtedy młody człowiek szuka odpowiedzi na pytania: „Kim jestem?”; „Kim chcę być?”. Zgodnie z teorią odpowiada się na nie w nastoletnim okresie życia, w praktyce jednak fazy rozwoju warto dopasowywać do człowieka, a nie na odwrót. Każdy z nas dojrzewa w swoim tempie, a różne doświadczenia życiowe mogą opóźnić występowanie pewnych etapów rozwoju nawet o lata.
Faza poszukiwania tożsamości u nastolatka, który nie miał warunków do aktywnego eksplorowania tejże tożsamości, może przesunąć się na wiek dorosły. To wówczas dorosła osoba będzie szukała odpowiedzi na wspomniane już pytania: „Kim jestem?”, „Kim chcę być?” oraz „Jak chcę żyć?”; „Co jest dla mnie ważne w życiu?”. Jeśli tak jest u ciebie, chcę, żebyś wiedziała, że to zupełnie w porządku. Nigdy, naprawdę NIGDY nie jest za późno na to, żeby zdecydować, że właśnie teraz stawiasz pierwszy krok w stronę życia po swojemu i świadomego budowania swojej tożsamości.
Jeśli chcesz to zrobić, pomocna może być wspomniana już teoria Jamesa Marcii. Korzystając z teorii Eriksona, wyodrębnił on cztery statusy tożsamości – cztery „kamienie milowe”, które możesz zaliczyć w drodze do życia na własnych zasadach. Opierają się one na dwóch wymiarach: eksploracji (aktywnym poszukiwaniu swojej tożsamości) oraz zobowiązaniach (podjętych decyzjach dotyczących tożsamości).
Tożsamość osiągnięta (identity achievement)
Eksploracja – wystąpiła
Zobowiązanie – wystąpiło
Osoba na tym etapie aktywnie poszukiwała swojej tożsamości, analizowała różne kierunki i podjęła świadomą decyzję. Zna już swoje wartości i aspiracje.
Jak to może wyglądać w życiu?
Ola przez kilka lat pracowała w korporacji, potem podróżowała, próbowała pracy w NGO. W końcu założyła własną firmę i czuje, że „to jest to”.
Tożsamość moratoryjna (moratorium)
Eksploracja – wystąpiła
Zobowiązanie – nie wystąpiło
Osoba na tym etapie aktywnie poszukuje swojej tożsamości, ale jeszcze nie podjęła żadnej decyzji. Zmienia kierunki, próbuje różnych rzeczy, testuje. Może czuć się zagubiona, ale to etap, który daje jej szansę na ważne odkrycia – o ile nie utknie w nim na zawsze.
Jak to może wyglądać w życiu?
Karolina najpierw studiowała psychologię, następnie grafikę, a potem zaczęła kurs programowania. Trochę się gubi, ale mówi: „Wolę szukać, niż znów robić coś tylko dlatego, że wypada”.
Tożsamość przejęta (lustrzana)
Eksploracja – nie wystąpiła
Zobowiązanie – wystąpiło
Osoba w tym stanie przyjęła tożsamość, styl życia narzucony przez rodziców, kulturę lub środowisko, bez głębszej refleksji i eksploracji. To osoba, która – zgodnie z metaforą przyjętą w tej książce – „żyje pożyczonym życiem”.
Jak to może wyglądać w życiu?
Marta została prawniczką, bo w jej rodzinie wszyscy są prawnikami. Ma duszę artystki, ale od dawna w ślad za rodzicami powtarza sobie: „Trzeba być realistką”. Dziś ma 40 lat i czuje się w swoim życiu jak jego bierna obserwatorka.
Tożsamość rozproszona (dyfuzyjna)
Eksploracja – nie wystąpiła
Zobowiązanie – nie wystąpiło
Osoba w tym stanie nie angażuje się w poszukiwanie tożsamości i nie podejmuje żadnych decyzji. Może czuć zagubienie lub być niezainteresowana zdefiniowaniem swojego „ja”. Żyje z dnia na dzień, trochę bez kierunku, czasem z poczuciem bezsensu.
Jak to może wyglądać w życiu?
Ania po szkole średniej nie poszła na studia, pracuje tu i tam, nic jej specjalnie nie kręci, ale nawet się nad tym nie zastanawia. Nie ma pojęcia, co chciałaby robić w życiu. Czuje, że stoi w miejscu, ale nie wie, od czego zacząć zmianę.
Czy te opisy podpowiadają ci, na jakim etapie poszukiwania tożsamości możesz się znajdować? Eksplorujesz, tkwisz w czymś, co nie jest twoje, a może ugrzęzłaś w miejscu? Niezależnie od tego, na którym kamieniu milowym teraz jesteś, możesz zmienić swoje położenie za pomocą autorefleksji i różnych narzędzi, którymi dzielę się z tobą w tej książce.
Rozdział 2
Skąd się biorą przekonania?
Wyobraź sobie, że wyruszasz na wyprawę. Idziesz z plecakiem wyładowanym ekwipunkiem, z którego korzystasz w trakcie drogi. Droga to metafora całego twojego życia, a plecak wypełniony jest przekonaniami. Mogą one ułatwiać ci pokonywanie trasy, a mogą wcale nie być pomocne i wręcz utrudniać ci przemieszczanie się. Wtedy plecak ci ciąży. Gdy tak się dzieje, warto ten plecak zdjąć, otworzyć, przyjrzeć się znajdującym się w środku przekonaniom i dokonać wyboru: które niesiesz dalej i uznajesz za własne, prawdziwe i wspierające, a które zostawiasz za sobą…
Czym w ogóle są przekonania? Są to takie prawdy o świecie, ludziach, życiu i o samej sobie, które uważasz za pewnik. Przekonania to stwierdzenia, które na określonym etapie życia uznałaś za „obowiązujące”. Każdy z nas ma w głowie pewien zestaw przekonań, które pomagają lub utrudniają mu życie w zgodzie ze sobą. Co więcej, takie przekonania są ci bardzo potrzebne, bo to dzięki nim podejmujesz konkretne decyzje, interpretujesz w określony sposób różne sytuacje, nadajesz swoim doświadczeniom jakieś znaczenie. Przekonania są też motorem napędowym twoich działań.
Przekonania kształtują się w twojej głowie na przestrzeni całego życia, jednak najintensywniej ten proces przebiega w dzieciństwie. Nakreślając pewne elementy teorii Erika Eriksona, wspominałam, że pomiędzy pierwszym a trzecim rokiem życia oraz w kolejnych latach dziecko „uczy się” świata. Przez podejmowanie różnych działań, obserwowanie ich skutków oraz reakcji otoczenia – zazwyczaj najbliższego: najpierw rodziny, potem środowiska przedszkolno-szkolnego, następnie rówieśniczego – dziecko tworzy w głowie różne sformułowania, po które od tej pory sięga, doświadczając świata. To zupełnie naturalny i potrzebny proces.
Każdy z nas rodzi się z czystą kartą, jeśli chodzi o postrzeganie świata. Jako małe brzdące nie mamy pojęcia, jak działa świat, co jest dobre, a co złe. Nie mamy wyrobionej opinii na swój temat ani na temat innych ludzi. To rodzice lub opiekunowie na wczesnych etapach życia pokazują nam rzeczywistość. To oni uczą nas zasad rządzących tym światem, przekazują nam wiedzę i uczą, jak rozumieć i interpretować to, co nas otacza, jak postrzegać siebie, innych ludzi i zdarzenia, które nam się przytrafiają.
Małe dzieci, dopóki nie nabędą umiejętności poznawczych, takich jak krytyczne myślenie, wyciąganie wniosków czy myślenie przyczynowo-skutkowe, w dużej mierze zależą od wzorców, które przekażą im rodzice lub opiekunowie. Takie przekonania mogą formować się na podstawie zarówno tego, co oni mówią, jak i tego, co robią. A mówiąc precyzyjniej, formują się one na podstawie tego, co robią i co mówią NAJCZĘŚCIEJ. Im więcej razy zaobserwowałaś lub usłyszałaś pewien komunikat i uznałaś go za prawdę w danej sytuacji, tym mocniej „wdrukuje” ci się przekonanie, że tak właśnie jest i będzie.
Należy w tym miejscu zaznaczyć, że niektóre przekonania, które „odziedziczyłaś” po rodzicach, mogą być wspierającymi i ułatwiającymi ci życie prawdami o świecie, o tobie samej i o innych ludziach. Nie wszystkie przekonania, które ci „wdrukowano”, musisz więc porzucić. Warto jednak, żebyś się im wszystkim przyjrzała. Wracając do metafory plecaka pełnego przekonań – w dorosłe życie wchodzisz wyposażona w komplet prawd, w które wierzysz. Dobrze by było, żebyś jako dorosła osoba co jakiś czas ten plecak zdjęła i przejrzała jego zawartość. Ocenisz dzięki temu, czy chcesz swoje przekonania nieść dalej.
W jakie przekonania możesz wierzyć, jeśli czujesz, że nie żyjesz po swojemu? Przyjrzyj się poniższym przykładom.
Muszę spełniać oczekiwania innych, żeby być akceptowaną.
Najpierw obowiązki, a potem przyjemności.
Na odpoczynek trzeba zasłużyć.
Inni wiedzą lepiej, co jest dla mnie dobre.
Do niczego się nie nadaję.
Powinnam chcieć tego, co wszyscy.
W życiu nie można się wychylać.
Jest jeden schemat życia, którym trzeba podążać.
Błąd oznacza porażkę.
Nie mogę marudzić, bo inni mają gorzej.
Jestem za stara na zmianę.
Nie można zmieniać zdania i raz podjętych decyzji.
Gdy mówi się A, trzeba powiedzieć B.
Moje potrzeby są mniej ważne niż oczekiwania innych ludzi.
Muszę udowadniać innym, że zasługuję na ich uwagę.
Mam słomiany zapał.
Powinnam wiedzieć, czego chcę od życia.
Twój ruch
Jeśli masz poczucie, że niektóre z tych przekonań, są twoje, zadaj sobie następujące pytania, żeby ocenić ich „przydatność”:
Czy to przekonanie jest nadal prawdziwe w moim obecnym życiu?Czy to przekonanie pozwala mi żyć takim życiem, jakim chcę żyć?Czy to przekonanie wspiera mnie, czy ogranicza?Czy ja sama naprawdę wierzę w to przekonanie albo czy chcę w nie wierzyć?Czy chcę, żeby to przekonanie wpływało na moje wybory, decyzje i działania?Jakie uczucia pojawiają się we mnie, gdy myślę o tym przekonaniu?Jaki jest koszt wiary w to przekonanie i podążania za nim?Te pytania warto sobie zadawać zwłaszcza w tych momentach, gdy czujesz, że plecak z przekonaniami cię przygniata, odbiera ci oddech i nie pozwala iść twoją życiową drogą. Szczera autorefleksja jest jednym z najlepszych, najtańszych i zawsze dostępnych narzędzi do odkrywania siebie, budowania życia na własnych zasadach i pogłębiania samoświadomości. A świadomość (np. tego, że pewne przekonanie już ci nie służy) jest zawsze pierwszym krokiem do zmiany.
Bardzo lubię także porównanie utrwalonych przez lata przekonań do wydeptanej w lesie ścieżki. Gdy idziesz jedną konkretną ścieżką przez gęsty las i robisz to od wielu lat, ta ścieżka jest widoczna, znana i domyślna – to znaczy wybierasz ją za każdym razem, gdy chcesz się przeprawić przez leśną gęstwinę. Podążasz tą dróżką automatycznie. Dokładnie tak samo jest z przekonaniami.
Dajmy na to, że przekonaniem, które przez lata utrwaliło się w twojej głowie, jest sformułowanie „Trzeba postępować tak, żeby zadowolić innych ludzi i zyskać ich aprobatę”. Możliwe, że takie słowa powtarzali ci rodzice. Możliwe, że to przekonanie wzmocnili twoi nauczyciele i nauczycielki w szkole, którzy zachęcali cię do ciągłej pogoni za piątkami i szóstkami. Możliwe, że to przekonanie utrwaliło ci się, gdy jako nastolatka w grupie przyjaciół zderzałaś się z różnymi oczekiwaniami różnych ludzi i wszystkie z nich chciałaś spełnić. Podążałaś ścieżką o nazwie „Muszę spełniać oczekiwania innych” od tak wielu lat, że to obecnie jedyna znana ci metoda postępowania.
A co by było, gdybym ci powiedziała, że ta droga nie jest jedyną opcją? Takich możliwych ścieżek istnieje naprawdę dużo, ale twój mózg „widzi” w tej chwili tę, która jest wydeptana. Jeśli poszerzysz pole widzenia, może nawet zauważysz, że tuż obok twojej biegną inne ścieżki. Co prawda te ścieżki są zarośnięte i nieznane, ba, nawet sprawiają wrażenie niebezpiecznych – ale to tylko dlatego, że nigdy nimi nie podążałaś.
Nie ma jednej prawdy na temat świata. Nie ma tylko jednej ścieżki przez las. Tych prawd i ścieżek jest naprawdę dużo. A najpiękniejsze jest to, że możesz zmienić prawdę, w którą wierzyłaś przez lata. Możesz odważnie zejść z wydeptanej dróżki i zacząć wydeptywać nową – może taką, która będzie dla ciebie bardziej wspierająca? Może taką, która pozwoli ci odkryć siebie i realizować swój potencjał? A może taką, która będzie pierwszym krokiem w stronę życia na własnych zasadach?
Zobacz, jak takie „wydeptywanie” może wyglądać w praktyce.
WERONIKA
Życie Weroniki zawsze było wypełnione zadaniami do wykonania. Śniadanie w pośpiechu, dzieci do przedszkola, praca na 120 procent, zakupy, obiad, pranie i znowu praca. To była jedyna znana jej rzeczywistość. Nawet wieczorne zmęczenie było jej stałym punktem orientacyjnym, jakby dowodziło produktywności Weroniki. Ta ścieżka wyrosła z przekonania: „Muszę być produktywna, żeby zasługiwać na szacunek i miłość”.
Weronika wydeptywała ją przez całe dzieciństwo, kiedy pochwały przychodziły jedynie za dobre oceny albo posprzątany pokój. Dorosłe życie jedynie utrwaliło w niej to przekonanie o konieczności bycia produktywną, bo każdy ją chwalił za to, jaka jest zorganizowana, niezawodna, niezastąpiona.
Pewnego dnia, kiedy znowu była w szale obowiązków, zdała sobie nagle sprawę, że życie jej umyka, bo ciągle jest w pośpiechu. Spojrzała w bok – a tam, pośród krzewów i zarośli, majaczyła inna ścieżka. Prawie niewidoczna. Prowadziła w głąb lasu ciszy. W stronę drzew, pod którymi można było usiąść. W stronę przestrzeni, w której nie trzeba było nic robić.
Zatrzymała się i zawahała, jednak postawiła pierwszy krok. To nie był łatwy spacer. Po drodze pojawiały się wątpliwości, lęk, a czasem poczucie winy, bo „mogłaby w tym czasie coś nadrobić”. Ale z każdym kolejnym krokiem robiło się lżej. Weronika zaczęła oddychać głębiej. Zaczęła więcej odpoczywać i przestała się za to obwiniać.
Dziś ta nowa ścieżka jeszcze nie jest szeroka, ale już widać ją wyraźnie. Weronika wraca na nią coraz częściej, a dzięki temu, że ją wydeptuje, łatwiej jej nią podążać. Coraz mocniej wierzy w to, że wartości człowieka nie mierzy się ilością wypełnionych obowiązków.
KASIA
Kasia znała tylko jedną ścieżkę przez życie, ścieżkę „grzecznej dziewczynki”. Szła nią od dziecka: nigdy nie protestowała, nie sprawiała kłopotu, była miła, nawet jeśli coś jej się nie podobało, a także wtedy, gdy ktoś przekraczał jej granice. Czuła się na tej ścieżce bezpiecznie, bo wiedziała, czego się od niej oczekuje.
Z czasem, gdy dorosła, coś zaczęło ją uwierać. Wydawało jej się, jakby każdy krok na ścieżce „grzecznej dziewczynki” oddalał ją od niej samej. Gdzieś w środku czuła, że ta ścieżka prowadzi donikąd. Mimo że wygląda na bezpieczną, to powoduje coraz większy dyskomfort.
Pewnego dnia, kiedy kolejny raz zgodziła się na coś, czego nie chciała, coś w niej pękło. Zatrzymała się na swojej wydeptanej drodze i spojrzała w bok. Tam, ledwie widoczna, była inna trasa. Zarośnięta. Nieznana. Trochę straszna. Ale też… intrygująca. Ta nowa ścieżka zakładała świadome odmawianie innym ludziom, mówienie, co się naprawdę myśli, bycie sobą, nawet jeśli komuś się to nie spodoba.
Z lekką obawą Kasia zrobiła pierwszy krok na nowej dróżce. Odmówiła spotkania, na które nie miała ochoty. Potem powiedziała szefowej, że nie chce kolejnego projektu. Czuła się, jakby weszła na nieznane terytorium, ale też po raz pierwszy od dawna miała wrażenie, że podąża naprawdę swoją drogą.
Teraz wraca na tę ścieżkę coraz częściej. Co prawda wciąż zdarza jej się zgodzić na coś automatycznie. Ale z każdym dniem staje się coraz bardziej świadoma, a każdy krok na „nowej ścieżce” napawa ją dumą. A tamta stara ścieżka? Nadal istnieje i nadal jest wydeptana, ale Kasia już wie, że nie musi z niej korzystać, i coraz częściej wybiera to rozwiązanie.
Te przykłady pokazują, że przestawienie się na nowe tory, czyli formowanie w głowie nowego przekonania, nie jest proste. Przeciwnie – jest niezmiernie trudne, jest czaso- i energochłonne, bardzo często wymaga też wsparcia osoby specjalizującej się w zdrowiu psychicznym, na przykład psychologa lub psychoterapeuty.
Za każdym razem gdy ja sama odczuwam opór przed podjęciem świadomej decyzji w zgodzie ze sobą, gdy mam obawy, że nie podołam temu zadaniu, i gdy kusi mnie, by postąpić tak, jak chcą inni, przypominają mi się słowa przypisywane mistrzowi świata w podnoszeniu ciężarów Jerzemu Gregorkowi: „Łatwe wybory, trudne życie. Trudne wybory, łatwe życie”. Te słowa są bardzo piękne i prawdziwe. Życie w zgodzie ze sobą jest trudne i ma swoją cenę.
Tą ceną jest wkładanie wysiłku w postępowanie inaczej, niż oczekuje od ciebie otoczenie.
Tą ceną jest wkładanie wysiłku w zastanawianie się nad swoimi działaniami, zamiast robienia wszystkiego na autopilocie.
Tą ceną jest wkładanie wysiłku w powtarzanie sobie nowych, wspierających przekonań, zamiast wiary w znane „stare”, które nie pozwalają ci żyć tak, jak chcesz.
Tą ceną jest odwaga, żeby wejść na nową ścieżkę, zarośniętą, straszną, nieznaną, ale prowadzącą do pełniejszego życia na własnych zasadach.
Co zatem wybierasz? Łatwe wybory, a przez to trudniejsze życie? Czy trudne wybory, które dadzą ci łatwiejsze życie? To ty zawsze decydujesz.
Jeśli teraz cała twoja dusza krzyczy: „Tak! Czuję gotowość na włożenie wysiłku w życie po swojemu”, to wspaniale – gratuluję ci tej pierwszej ważnej decyzji.
W części o projektowaniu życia na własnych zasadach mam dla ciebie ćwiczenia i wskazówki, które pomogą ci podążać własną ścieżką. Będzie ona wydeptywana przez ciebie i twoje wybory, a nie przez oczekiwania innych ludzi, które „pożyczyłaś” i potraktowałaś jako własne.
CZĘŚĆ II
CZYIM ŻYCIEM ŻYJESZ? AUTODIAGNOZA
Rozdział 3
Od kogo możesz „pożyczyć” życie?
Lecisz samolotem, ale to nie ty siedzisz za sterami. Jedziesz samochodem, ale to nie ty trzymasz w rękach kierownicę. Działasz w zgodzie ze scenariuszem, ale to nie ty go piszesz. Istnieje naprawdę wiele pięknych, bardziej lub mniej obrazowych metafor oddających przykre odczucie, że twoje życie nie jest tak naprawdę twoje. Takie prawdziwie TWOJE, wynikające z twoich pragnień, ambicji, aspiracji, potrzeb i wartości.
Jeśli czujesz się tak właśnie teraz, pamiętaj, że nawet bardzo niekomfortowa świadomość to pierwszy krok do zmiany. Ba! Powiem więcej. Jeśli ta świadomość sprawia dyskomfort i cię uwiera – to bardzo dobrze. Stan „niewygody”, niczym w niepasującej marynarce, jest motywacją do tego, żeby coś w życiu zmienić. Chciałabym móc napisać, że to inspiracja i zachwyt nad wizją tego, jak piękne mogłoby być życie po swojemu, są dobrymi motywatorami do zmiany, ale niestety tak nie jest. To właśnie fizyczny lub psychiczny ból, uwieranie, dyskomfort i przykra świadomość są punktami wyjścia, z których chcesz, no właśnie… wyjść.
Wspaniały, zmarły niestety w 2024 roku psycholog i ekonomista Daniel Kahneman przez lata zajmował się badaniem ludzkiej motywacji. Razem z kolegą po fachu Amosem Tverskym ukuł on pojęcie teorii perspektywy3. Ich koncepcja w skrócie odnosi się do tego, że jako ludzie czujemy szczególną awersję do straty i że awersja ta bierze u nas górę nad chęcią potencjalnego zysku. Do działania więc motywuje nas raczej chęć pozbycia się owej straty (która może mieć formę bólu, dyskomfortu) – bo strata „szczególnie boli” – niż możliwość otrzymania zysku (np. w postaci spełnienia czy satysfakcji) – bo potencjalny zysk jest „mniej atrakcyjny”.
Pozwól, że wyjaśnię ci to w odniesieniu do tematyki tej książki. Jeśli teraz czujesz dyskomfort i bolesną świadomość tego, że nie żyjesz na własnych zasadach, tylko realizujesz schemat, który ktoś ci kiedyś narzucił, to chęć pozbycia się tego dyskomfortu może motywować cię do poprawy swojej sytuacji nawet dwa razy silniej niż wizja potencjalnych korzyści, na przykład w postaci spełnionego życia w zgodzie ze sobą. Świadomość istnienia tej prawidłowości może napełnić cię dodatkową siłą. Jeśli masz poczucie, że życie cię uwiera, to z dużym prawdopodobieństwem – większym, niż gdyby motywowała cię chęć osiągnięcia lepszego życia – zaczniesz żyć po swojemu. To prawdopodobieństwo będzie też większe, bo będziesz mogła liczyć na moje wsparcie w tych staraniach.
Skoro już wiesz lub domyślasz się, a może po prostu czujesz, że żyjesz „nie swoim” życiem, to czas zorientować się, czyim życiem tak naprawdę żyjesz. Odkrywanie siebie oraz swojego głosu wymaga, żeby na chwilę się zatrzymać i wsłuchać w te wszystkie głosy, które w tobie są i często wzajemnie się przekrzykują. To, co krzyczą, bywa nawet sprzeczne. Rozpoznanie ich jest jednak kluczowe – dzięki temu zorientujesz się, skąd pojawiły się w tobie przekonania, schematy i myśli, które w pewnym momencie życia „pożyczyłaś” i potraktowałaś jako własne. A gdy wsłuchasz się w te wszystkie głosy i je zidentyfikujesz, to dużo łatwiej będzie ci wśród nich usłyszeć, a nawet podgłośnić SWÓJ GŁOS.
Wiesz już, że to najbliżsi opiekunowie i rodzina są pierwszym środowiskiem, z którym ma styczność dorastający człowiek. To właśnie w tym środowisku, obserwując codzienne decyzje, które podejmują najbliżsi, a także ich zachowania, młoda osoba uczy się świata i zasad nim rządzących oraz poznaje wyznawane przez bliskich wartości. Nasiąkanie przez dziecko wartościami otaczających go dorosłych to zupełnie naturalny mechanizm. Tak samo naturalnym mechanizmem jest stopniowe „oddzielanie się” od rodziny, rozwijanie własnej tożsamości, odkrywanie siebie i eksplorowanie możliwości w świecie. O tym pisałam ci w części pierwszej.
Jeśli dziecko ma stworzone warunki, w których może rozwijać się jako odrębna istota – na przykład rodzice wspierają jego potrzebę osiągnięcia samodzielności, dają na to zgodę i przestrzeń albo akceptują, że młoda osoba popełnia pewne błędy i się na nich uczy – z czasem zacznie identyfikować to, co jest dla niego ważne, jak chce żyć i w jakie prawdy o świecie chce wierzyć. Trzeba zwrócić w tym miejscu uwagę na jedną ważną kwestię. Nie jest prawdą, że proces rozwoju odrębności polega na oddzieleniu grubą kreską wszystkiego, co przekazali rodzice, wartości, jakie wpoili, i prawd, jakich uczyli. Odkrywanie siebie nie polega na tym, że wyrzucasz do kosza wszystko, co dali ci rodzice, i stajesz się czystą kartką. Odkrywanie siebie polega na świadomej decyzji: co chcesz zostawić, w co chcesz dalej wierzyć, jaka wizja życia ci pasuje, jakie wartości są dla ciebie ważne.
Ludzki mózg jest fascynującą maszynerią, ale jednym z mniej fajnych aspektów pracy tej maszynerii jest skłonność do myślenia czarno-białego. Lewo albo prawo. Tak albo nie. Sto procent albo zero. Ta skłonność naszych mózgów do chodzenia na skróty ma źródła w ewolucji. Przez setki tysięcy lat „nauczyły się” one oszczędzać energię – żeby starczyło jej na przetrwanie – i automatyzować wszelkie możliwe decyzje. Dlatego zamiast rozmyślać nad złożonością świata i godzić się na odpowiedź „To zależy” (która jest często bardzo prawdziwa!), wolimy jako ludzie proste rozwiązania i szybkie odpowiedzi, pochodzące zwykle z jednego z dwóch końców skali. Ta skłonność może być dla nas zgubna również w przypadku życia „pożyczonego” od rodziców.
Bardzo często albo całkowicie przejmujemy wartości, przekonania, aspiracje i scenariusze życia od swoich rodziców, albo odrzucamy każde ogniwo łączące nas z rodziną lub rodzicami. Albo niczego nie kwestionujemy, postępujemy tak, jak oczekują tego od nas członkowie rodziny, i nie zastanawiamy się głębiej nad swoimi działaniami i decyzjami, albo kwestionujemy wszystko, co od członków rodziny usłyszeliśmy. Może nawet winimy ich za to, jak wygląda nasze życie. Z naszych ust mogą padać takie słowa jak „Nie będę jak moja matka!”.
To czarno-białe myślenie powoduje, że nie widzimy szarości. Umyka nam ten środek skali, który warto poeksplorować. Żeby zobrazować proces budowania swojej odrębności i W PEŁNI SWOJEGO życia, posłużmy się metaforą ogrodu. Twoje życie to ogród, który dostałaś od rodziców. Rośnie w nim już to, co zasadzili w przeszłości twoi bliscy. Ty sama na początku sadzisz to, co dają ci mama lub tata: pomidory, ogórki, marchewki. Ale z czasem zauważasz, że zamiast warzyw wolisz róże, zioła i winorośl. Możesz je zasadzić czy zasiać – to w końcu twój ogród. Musisz jedynie podjąć decyzję, czy będzie w nim przestrzeń zarówno na warzywa, jak i na róże, zioła oraz winorośl. Jeśli zdecydujesz, że tak, i uznasz, że te różne rośliny mogą ze sobą współistnieć – wspaniale! Jeśli jednak dojdziesz do przeciwnego wniosku – będziesz musiała przekopać grządki, coś wyrwać, coś przesadzić, zrobić porządki i postanowić, co w tym ogrodzie zostaje.
Dokładnie to samo dzieje się, gdy zaczynasz odkrywać i budować siebie. Porządkujesz wartości, może zmieniasz ich hierarchię. Może pozbywasz się z głowy scenariuszy życia, których wcale nie chcesz realizować. Robisz miejsce na to, co TWOJE. Ten proces to nie jest zdrada, akt nielojalności ani brak szacunku. To wzięcie odpowiedzialności za swoje życie i odważne przyznanie przed sobą oraz innymi: „To jest moje życie i jestem gotowa zbudować je na własnych zasadach”. Jeśli ta myśl nigdy nie pojawiła się w twojej głowie ani na języku, możliwe, że żyjesz życiem pożyczonym od rodziców i rodziny.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
E. Erikson, Dzieciństwo i społeczeństwo, tłum. P. Hejmej, Rebis, Poznań 1996. [wróć]
J. Marcia, Development and validation of ego-identity status, „Journal of Personality and Social Psychology”, American Psychological Association, Washington 1966. [wróć]
D. Kahneman, A. Tversky, Prospect theory: An analysis of decision under risk, „Econometrica”, The Econometric Society, New York 1979. [wróć]
