Jak ogarnąć ciężkie dni, trudne myśli i siebie - Nicola Morgan - ebook

Jak ogarnąć ciężkie dni, trudne myśli i siebie ebook

Morgan Nicola

0,0
32,90 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Czujesz, że życie potrafi czasami przytłoczyć?

Stres w szkole, oczekiwania innych, problemy w domu, a do tego Twoje własne myśli, które potrafią nieźle namieszać? Spokojnie – to nie znaczy, że coś jest z Tobą nie tak. To znaczy, że jesteś człowiekiem. I że potrzebujesz narzędzi, które naprawdę działają.

Nicola Morgan – specjalistka od nastoletniego mózgu – w prosty, ciepły i turbo-konkretny sposób pokazuje, jak zbudować odporność psychiczną, która nie jest magicznym talentem ani cechą wybrańców. To coś, co możesz wytrenować. Tak samo jak mięśnie, pamięć albo cierpliwość do ludzi.

W środku znajdziesz m.in.:

? jak przestać zamartwiać się rzeczami, na które nie masz wpływu,

? jak tworzyć relacje, które naprawdę dodają sił,

? jak ogarnąć trudne emocje i stres,

? jak rozwijać swoje umiejętności, nawet jeśli teraz myślisz, że „to nie dla mnie”,

? jak budować odwagę i myśleć o przyszłości bez paniki,

? proste ćwiczenia, historie i zadania do zrobienia tu i teraz.

To nie jest kolejny nudny „mądry poradnik”.

To praktyczny zestaw narzędzi, który pomaga wracać na prostą — nawet wtedy, gdy życie znów zamienia się w rollercoaster.

Jeśli chcesz poczuć się silniej, pewniej i spokojniej, ta książka będzie Twoją mapą.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Wstęp

Wstęp

Oto jeden z naj­bru­tal­niej­szych fak­tów życia, który musi sobie uświa­do­mić każdy czło­wiek: złe rze­czy się zda­rzają. Czy to drobne zmar­twie­nia lub roz­cza­ro­wa­nia, czy to wiel­kie nie­szczę­ścia – mogą przy­tra­fić się każ­demu, bez względu na to, czy na nie zasłu­żył, czy nie; ni­gdy też nie wiemy, kiedy się wyda­rzą ani jaką postać przy­biorą. Wyzwa­nie polega na tym, by zda­wać sobie z tego sprawę, a mimo to nie żyć w stra­chu, nie nisz­czyć każ­dej szczę­śli­wej chwili, zasta­na­wia­jąc się nad kata­stro­fami, które mogą – choć nie muszą – czaić się za rogiem. Rze­czy wspa­niałe też się wszak zda­rzają! Musimy być reali­stami i zacho­wy­wać czuj­ność, ale i mieć pozy­tywne nasta­wie­nie i pew­ność, że zdo­łamy zacho­wać siłę. To wła­śnie jest odpor­ność.

Nasze życie przy­po­mina ocean, jeste­śmy w nim małą łódeczką, która pró­buje bez­piecz­nie go poko­nać. Cza­sami woda jest spo­kojna, żeglu­jemy więc bez lęku, niczym się nie przej­mu­jąc. Lecz w każ­dej chwili może nadejść sztorm, i to znie­nacka. Bywa nie­groźny i krót­ko­trwały albo długi i pod­stępny. Jak nie­które obszary oce­anu są bar­dziej nie­bez­pieczne niż inne, tak i życie nie­któ­rych ludzi narzuca im wię­cej wyzwań niż innym.

Lata dora­sta­nia odzna­czają się czę­sto szcze­gólną nie­pew­no­ścią. Młod­sze dzieci też się mie­rzą z wyzwa­niami, lecz doro­śli dodają im wtedy otu­chy i czymś zaj­mują, one zaś doznają poczu­cia bez­pie­czeń­stwa w prze­ko­na­niu, że ich opie­ku­no­wie potra­fią sobie radzić z każ­dym złem.

Ale cie­bie, osobę nasto­let­nią, nie­ła­two jest pocie­szyć. Wiesz już, że nikt nie jest nie­ty­kalny i że życie może nie być wolne od ryzyka; zauwa­ży­łeś, że dobrym i nie­win­nym towa­rzy­szy cza­sami smu­tek i uczu­cie klę­ski; sam być może tego doświad­czy­łeś. Twój nasto­letni umysł pozwala ci poj­mo­wać wiel­kie kon­cep­cje, dys­ku­to­wać na takie tematy, jak wojna, cho­roba, śmierć, samo­bój­stwo, prze­śla­do­wa­nia i nie­spra­wie­dli­wość – i potrze­bu­jesz oka­zji do pro­wa­dze­nia takich dys­ku­sji, nawet jeśli są one nie­kiedy prze­ra­ża­jące i bole­sne.

Okres dora­sta­nia bywa eks­cy­tu­jący, ale budzi też lęk. Nie­wy­klu­czone, że nie możesz liczyć na pocie­chę ze strony doro­słych i pró­bu­jesz się zorien­to­wać, jak zna­leźć wła­sną drogę bez wspar­cia, na jakie zasłu­gują mło­dzi ludzie. Kiedy byłam nasto­latką, trwała zimna wojna, która pod­sy­cała moje lęki. Mie­wa­łam kosz­marne sny zwią­zane z kon­flik­tem zbroj­nym i pra­gnę­łam, by rodzice doda­wali mi otu­chy, by racjo­na­li­zo­wali moje lęki i mówili, że wszystko – praw­do­po­dob­nie – będzie dobrze. Sta­rali się nakie­ro­wać moje myśli na coś bar­dziej opty­mi­stycz­nego – suk­ces, wie­dzę, pracę, na to, co mogła­bym kon­tro­lo­wać, a nie na to, czego żadną miarą kon­tro­lo­wać bym nie mogła. Pomo­gło mi to ukształ­to­wać odpor­ność, choć poję­cie to rzadko było wów­czas sto­so­wane.

Możesz się mar­twić o ter­ro­ryzm czy cho­robę: kiedy to piszę, prze­ży­wamy wła­śnie wybuch epi­de­mii COVID-19, która zaczęła się w roku 2020, i na nasze życie mają dra­ma­tyczny wpływ różne restryk­cje, lock­downy i wszel­kie trud­no­ści zwią­zane z wiru­sem. Może dozna­jesz też innych zmar­twień: coś złego się dzieje w two­jej rodzi­nie albo z two­imi przy­ja­ciółmi czy z nauką w szkole. Może prze­śla­dują cię lęki, mniej­sze lub więk­sze, ale bywa, że wszyst­kie wydają ci się nagle poważne, zwłasz­cza że kiedy dopada nas jakiś kry­zys, nie wiemy, czym się on skoń­czy.

Jeśli jeste­śmy małą łódeczką na oce­anie życia, musimy być dosta­tecz­nie silni, by prze­trwać sztormy – małe lub duże – któ­rych nie jeste­śmy w sta­nie prze­wi­dzieć. I nie tylko silni – musimy mieć też stu­pro­cen­tową pew­ność, że ktoś się nami zaopie­kuje, dokona koniecz­nych napraw i będzie nas regu­lar­nie wzmac­niał.

Powin­ni­śmy się nauczyć nie tylko nawi­go­wać w nie­sprzy­ja­ją­cej pogo­dzie, ale i radzić sobie z usu­wa­niem szkód po każ­dej nisz­czy­ciel­skiej fali. I stać się potem jesz­cze sil­niej­szymi, tak by móc się zma­gać z każdą kolejną falą jesz­cze sku­tecz­niej. Ludzie są isto­tami, które z natury rze­czy zdo­by­wają wie­dzę, adap­tują i wyko­rzy­stują to, czego się wcze­śniej nauczyli, by być póź­niej sil­niej­szymi, spraw­niej­szymi i zdrow­szymi. To wła­śnie jest odpor­ność.

Życie wszakże nie polega wyłącz­nie na wytrzy­my­wa­niu złych rze­czy: cho­dzi też o przy­jem­ność, suk­ces, uzna­nie, speł­nie­nie, cel, eks­cy­ta­cję. Jeśli sku­pimy się tylko na przy­go­to­wa­niach do cze­goś, co jest poten­cjal­nie nie­miłe, umknie nam to, co jest miłe. Jeśli nasze trwa­nie ozna­cza, że jeste­śmy bez­u­stan­nie nie­spo­kojni, nie­pewni i gotowi na klę­skę, to nie jest to tak naprawdę życie.

Krótko mówiąc, musimy stwo­rzyć odporne ciała i umy­sły, wykształ­cić w sobie taką siłę, która pomoże oprzeć się wszel­kim sztor­mom, ale także pew­nie sta­nąć na nogi i cie­szyć się życiem i drob­nymi przy­jem­no­ściami, na przy­kład bla­skiem słońca odbi­ja­ją­cym się w wodzie. Na tym wła­śnie polega dobre życie. Na tym polega mądra odpor­ność.

Nie mogę wie­dzieć, z jakimi wyzwa­niami teraz się mie­rzysz; nikt nie ma poję­cia, co czeka za rogiem. Cza­sami będziesz mógł liczyć na wspar­cie rodziny, przy­ja­ciół czy zaufa­nych doro­słych, z któ­rymi podzie­lisz się swymi tro­skami i wyzwa­niami; innym znów razem poczu­jesz się bar­dziej osa­mot­niony. Zda­rzy się i tak, że wszy­scy wokół będą doświad­czać trud­nych chwil wspól­nie, choć u każ­dego będzie to wyglą­dało tro­chę ina­czej. Cza­sem może się dziać coś złego w twej wła­snej gło­wie przy akom­pa­nia­men­cie czar­nych myśli, które drę­czą szcze­gól­nie w nocy. Ale bez względu na wszel­kie prze­ciw­no­ści losu, oso­bi­ste czy prze­ży­wane razem, prze­lotne czy dłu­go­trwałe, małe czy wiel­kie – odpor­ność, którą teraz zbu­du­jesz, pomoże ci prze­trwać, a także da ci siłę, dzięki któ­rej odważ­nie spoj­rzysz w przy­szłość i będziesz ocze­ki­wać dobrych rze­czy z opty­mi­zmem, odwagą i nadzieją. A także nauczysz się nie wyol­brzy­miać lęków i nie pozwa­lać im na zatru­wa­nie ci życia.

Książka ta zaofe­ruje ci prak­tyczne narzę­dzia, dzięki któ­rym opa­nu­jesz sztukę budo­wa­nia praw­dzi­wie odpor­nego życia, za pomocą tak ciała, jak i umy­słu.

Znaj­dziesz tu:

Wszystko, co się tyczy odpor­no­ści.

Pięć obsza­rów życia, na któ­rych możesz usta­no­wić odpor­ność: sieć wspar­cia, umie­jęt­no­ści, stra­te­gie radze­nia sobie, męstwo (hart ducha) i pla­no­wa­nie na przy­szłość.

Dzia­ła­nia prak­tyczne, pozwa­la­jące dobrze zor­ga­ni­zo­wać każdy z tych obsza­rów.

Fik­cyjne osoby, które zma­gają się z odpor­no­ścią, tak byś mógł o nich myśleć i utoż­sa­miać się z nimi uczu­ciowo. Możesz nawet dostrze­gać w nich samego sie­bie.

Dzia­ła­nia słu­żące reflek­sji, które pozwolą ci okre­ślić, jak mógł­byś pomóc tym oso­bom – tu znaj­dziesz też moje suge­stie.

Dzia­ła­nia zwią­zane z pro­wa­dze­niem dzien­nika – rze­czy, które możesz zapi­sy­wać w swoim notat­niku czy dzien­niku, jeśli zechcesz, a które pomogą ci zaob­ser­wo­wać, jak budu­jesz swoją odpor­ność. Możesz kupić jakiś piękny notes albo otwo­rzyć nowy doku­ment w kom­pu­te­rze czy użyć apli­ka­cji w tele­fo­nie. Wolno ci zapi­sy­wać wszystko, co ci się tylko spodoba – jest to prze­zna­czone wyłącz­nie dla two­ich oczu; a pod koniec każ­dego roz­działu pod­sunę ci moje suge­stie i pomy­sły.

Wszyst­kie kon­cep­cje i prak­tyczne narzę­dzia zawarte w tej książce pomogą ci pano­wać nad sobą w trud­niej­szych chwi­lach, gdy się odczuwa nie­po­kój albo jest się przy­gnę­bio­nym. Jeśli nauczysz się tego wszyst­kiego teraz, będziesz umiał sto­so­wać wła­ściwe tech­niki przez całe życie, sta­jąc się men­tal­nie sil­niej­szym i mądrze zbu­du­jesz swoją odpor­ność. Będziesz też bar­dziej cie­szył się życiem.

Naby­cie więk­szej odpor­no­ści to wspa­niale pozy­tywny, uży­teczny i dający satys­fak­cję cel. Ta książka ma ci poka­zać, jak go osią­gnąć. Możesz prze­trwać trudne chwile i dawać sobie świet­nie radę!

Rozdział pierwszy: zrozumienie odporności

Roz­dział pierw­szy

Zro­zu­mie­nie odpor­no­ści

Czym jest odporność?

Odpor­ność ozna­cza dosłow­nie umie­jęt­ność prze­ciw­sta­wia­nia się cze­muś, nie­pod­da­wa­nie się jakie­muś dzia­ła­niu, wpły­wowi itd. Kie­dyś słowo to odno­siło się tylko do przed­mio­tów i ich zdol­no­ści do odzy­ska­nia pier­wot­nego kształtu po roz­cią­gnię­ciu czy wygię­ciu; nie­które rodzaje kamieni czy drewna są bar­dziej odporne na dzia­ła­nie wody niż inne; nie­które rośliny są odporne na mróz albo suszę, inne nie; i tak dalej.

Kiedy mówimy o ludziach i ich odpor­no­ści, mamy na myśli to, że są zdolni odzy­skać rów­no­wagę, gdy poja­wia się jakiś pro­blem lub nie­po­wo­dze­nie, także odzy­skać pew­ność sie­bie i opty­mizm, tak by mie­rzyć się pozy­tyw­nie z przy­szło­ścią.

Tym pro­ble­mem lub nie­po­wo­dze­niem może być cho­roba (umy­słowa lub fizyczna), cier­pie­nie, smu­tek, strach, utrata pie­nię­dzy lub pracy, kry­tyka lub porażka. Może być to coś nie­zbyt waż­nego, na przy­kład dosta­li­śmy słabą ocenę ze spraw­dzianu albo ktoś nas zbesz­tał. Może to być coś poważ­nego – nie­moż­ność osią­gnię­cia tego, co wyma­gało cięż­kiej wie­lo­let­niej pracy, albo koniec przy­jaźni; a cza­sami jesz­cze coś poważ­niej­szego: doznana krzywda lub żal po śmierci kogoś bli­skiego. Ludzie będą to odczu­wali na swój wła­sny spo­sób, zależ­nie od oko­licz­no­ści: na przy­kład, kiedy rodzice się roz­stają, może to być dla nie­któ­rych mło­dych ludzi gor­szym doświad­cze­niem niż dla innych. Każdy ina­czej reaguje na stre­su­jące zda­rze­nia.

Odpor­ność tyczy się też róż­nych spo­łecz­no­ści. Rodzina musi znów sta­nąć na nogi po utra­cie docho­dów, śmierci kogoś bli­skiego czy poważ­nej cho­ro­bie. Przed­się­bior­stwo musi wyka­zać się odpor­no­ścią w obli­czu rece­sji albo wzro­stu czyn­szu lub podat­ków. Szkoła musi odzy­skać odpor­ność po jakimś tra­gicz­nym wyda­rze­niu, do któ­rego doszło na jej tere­nie. Grupa two­ich przy­ja­ciół też może być odporna, jeśli się nie roz­pada, gdy docho­dzi w jej obrę­bie do kłótni albo gdy poja­wiają się jakieś prze­szkody (z dru­giej strony jest rze­czą natu­ralną, że krąg przy­ja­ciół zanika i zmie­nia się z cza­sem, nie jest to więc żaden wyznacz­nik).

Ta książka doty­czy cie­bie i two­jej odpor­no­ści. Jestem pewna, że doświad­czy­łeś już nie­po­wo­dzeń jakie­goś rodzaju. To każ­demu się zda­rza. Ale nie­któ­rym przy­tra­fiają się naprawdę trudne rze­czy, z któ­rymi muszą się zma­gać. Być może uwa­żasz, że dałeś sobie świet­nie radę, albo prze­ciw­nie: czu­jesz się słaby i boisz się, że znów się sta­nie coś złego. Każdy jest inny, jeśli cho­dzi o wyzwa­nia sta­jące na jego dro­dze, a także wspar­cie, jakiego może ocze­ki­wać od naj­bliż­szych, i odczu­cia, jakie się poja­wiają na myśl o przy­szłych pro­ble­mach. Każdy ma inny poziom nie­po­koju, inny zasób odpor­no­ści, inną prze­szłość, teraź­niej­szość i przy­szłość. Książka ta pomoże ci prze­zwy­cię­żyć wszel­kie trud­no­ści, które mogą ci się przy­tra­fić w życiu, i stać się sil­niej­szym w obli­czu przy­szło­ści.

Jedną z cha­rak­te­ry­stycz­nych cech czło­wieka jest to, że wszystko go zmie­nia. Nikt ni­gdy nie będzie po jakimś zda­rze­niu taki sam jak przed­tem. Odpor­ność nie polega więc na tym, że się wraca do tej samej dokład­nie postaci, jaką się było, ozna­cza, że jest się tak samo sil­nym albo nawet sil­niej­szym niż wcze­śniej. Ozna­cza też czę­sto zaak­cep­to­wa­nie zmiany i postrze­ga­nie jej jako swego rodzaju postępu: „Pora­dzi­łem z tym sobie – ow­szem, było to trudne, ale też nauczy­łem się dzięki temu cze­goś o sobie i wiem, że teraz umiem sobie radzić z trud­nymi rze­czami”.

Ta książka pokaże ci, jak to zro­bić w spo­sób prak­tyczny, tak abyś mógł sto­so­wać tę wie­dzę przez całe życie, bez względu na wiek.

SYNONIMY ODPORNOŚCI

Kiedy przy­glą­da­łam się słowu „odporny”, natra­fi­łam na mnó­stwo syno­ni­mów; pomy­śla­łam, że może zechcesz poznać kilka z nich. Spra­wią one, że „odpor­ność” wzbu­dzi w tobie pozy­tywne odczu­cia, choć ten wyraz brzmi tak bar­dzo pro­za­icz­nie!

Ela­styczny, sprę­ży­sty, giętki, roz­cią­gliwy, silny, zdolny do przy­sto­so­wa­nia się, nie­po­ha­mo­wany, wytrzy­mały, twardy.

Które słowo jest twoim ulu­bio­nym? Podoba mi się „nie­po­ha­mo­wany”, który ozna­cza: „nie powstrzy­masz mnie!”.

CZY ODPORNOŚĆ JEST NIEZMIENNĄ CECHĄ OSOBOWOŚCI

Więk­szość psy­cho­lo­gów – spe­cja­li­stów w dzie­dzi­nie ludz­kiego zacho­wa­nia – uważa teraz, że odpor­ność nie jest wcale trwa­łym ani wro­dzo­nym aspek­tem oso­bo­wo­ści i że można się nauczyć, jak być bar­dziej odpor­nym. Choć wydaje się cza­sami, że nie­któ­rzy ludzie są natu­ral­nie bar­dziej odporni niż inni – nie jest to prawda. Odpor­ność może być u jed­nych ludzi łatwiej­sza do osią­gnię­cia, a u innych trud­niej­sza. Powody tego zróż­ni­co­wa­nia bywają naj­roz­ma­it­sze.

Twoja odpor­ność może się róż­nić od odpor­no­ści kogoś innego ze względu na wiele oko­licz­no­ści. Odpo­wiedz sobie na nastę­pu­jące pyta­nia:

Czy w twoim życiu zda­rzyło się wiele nega­tyw­nych rze­czy, czy wiele pozy­tyw­nych?

Czy masz wra­że­nie, że nega­tywne rze­czy zdo­mi­no­wały twoje życie – a może doszło do jed­nego wiel­kiego nega­tywnego zda­rze­nia, po któ­rym nie umia­łeś się pod­nieść?

W jakim stop­niu doro­śli w twoim oto­cze­niu pomo­gli ci pora­dzić sobie z nega­tyw­nymi doświad­cze­niami?

Czy doro­śli obecni w twoim życiu sami wyka­zują się odpor­no­ścią?

Czy doro­śli obecni w twoim życiu poka­zali ci, że możesz doko­ny­wać słusz­nych wybo­rów i że będą miały one zna­cze­nie – czy prze­ciw­nie: dowie­dzia­łeś się, że nie masz nad niczym kon­troli i że we wszyst­kim, co ci się przy­tra­fia, trzeba cię wyrę­czać?

Wymie­nione wyżej oko­licz­no­ści, nad któ­rymi nie masz prze­cież kon­troli, mogą wpły­nąć na twój spo­sób myśle­nia. Nie­wy­klu­czone na przy­kład, że będziesz skłonny postrze­gać złe wyda­rze­nia przez pry­zmat samo­kry­ty­cy­zmu, nega­cji i fata­li­zmu („to moja wina albo jestem po pro­stu pechow­cem”), zamiast podejść do nich pozy­tyw­nie („no cóż, stało się – jak mogę sobie z tym pora­dzić?”).

To, jak sam sobie wyja­śniasz swoje doświad­cze­nia, ma wpływ na twoją odpor­ność. Dla­tego, że odpor­ność tkwi w twoim umy­śle, a umysł z kolei gene­ruje język. Twoje myśli i spo­sób, w jaki roz­ma­wiasz ze sobą, decy­duje o tym, co czu­jesz, a to, co czu­jesz, decy­duje o tym, jak dzia­łasz. Myśle­nie, odczu­wa­nie i dzia­ła­nie są ze sobą ści­śle sprzę­gnięte. Toteż słowa, jakimi posłu­gu­jesz się w gło­wie – w myślach – mają zna­cze­nie.

Jed­nakże oso­bo­wość może decy­do­wać także o tym, jak łatwo – albo jak trudno – być odpor­nym. Jeśli na przy­kład z natury wiecz­nie się zamar­twiasz, możesz w więk­szym stop­niu sku­piać się na nega­tyw­nych stro­nach życia. Albo też, jeśli jesteś szcze­gól­nie tro­skliwą czy wraż­liwą osobą, możesz odczu­wać przy­kre zda­rze­nia sil­niej niż inni i tym samym pora­dze­nie sobie z nimi będzie dla cie­bie trud­niej­szym zada­niem.

Mnó­stwo ludzi utrzy­muje, że wiele „cech oso­bo­wo­ścio­wych” to coś, co w sobie roz­wi­nęło i czego się wyuczyło i że nie są one z góry usta­lone ani wro­dzone. Ktoś na przy­kład może roz­wi­nąć w sobie ten­den­cje do bycia per­fek­cjo­ni­stą, obser­wu­jąc zacho­wa­nie swo­jego rodzica albo dozna­jąc nagrody w postaci pochwały, jeśli udało mu się zro­bić coś bar­dzo dobrze, nor­malne więc, że zechce znów ją usły­szeć; może też widzieć, że star­sze rodzeń­stwo jest chwa­lone za jakieś osią­gnię­cia jemu nie­do­stępne. Albo sły­szeć przy­pad­kowe uwagi na temat dosko­na­ło­ści od doro­słych czy w tele­wi­zji albo w mediach spo­łecz­no­ścio­wych.

Ludz­kie zacho­wa­nia zależą od wielu czyn­ni­ków, takich jak emo­cje, pokusy, instynkty bio­lo­giczne czy odru­chy, zacho­wa­nia innych ludzi, to, co się nam przy­tra­fia, wresz­cie aspekty naszej oso­bo­wo­ści, z któ­rymi się uro­dzi­li­śmy albo które roz­wi­nę­li­śmy w ciągu życia aż do tej chwili.

Wszystko to ma wpływ na odpor­ność, jed­nak więk­szość eks­per­tów uważa, że oso­bo­wość odgrywa tu jedy­nie czę­ściową rolę. Już teraz, na tym eta­pie two­jego życia, pewne oko­licz­no­ści ukształ­to­wały twoją odpor­ność, mniej­szą lub więk­szą w porów­na­niu ze zna­nymi ci ludźmi. I wiedz, że możesz roz­wi­nąć ją jesz­cze bar­dziej.

Nie­któ­rzy posłu­gują się okre­śle­niem „budo­wa­nie cha­rak­teru”, mówiąc o trud­nych doświad­cze­niach z czasu dzie­ciń­stwa. To nie­bez­pieczny punkt widze­nia, można bowiem odnieść wra­że­nie, że uspra­wie­dli­wia on surowe trak­to­wa­nie dzieci. A nie powi­nien uspra­wie­dli­wiać! Ow­szem, wiele osób, mimo nie­ła­twego dzie­ciń­stwa, wyra­sta na sil­nych psy­chicz­nie ludzi, ale to żaden argu­ment. Inni z kolei, ci z trud­nymi doświad­cze­niami z lat dora­sta­nia, będą w wieku doro­słym nega­tyw­nie nazna­czeni. Nie powin­ni­śmy wszakże dozna­wać kosz­mar­nych rze­czy po to, aby stać się sil­nymi. Ow­szem, kilka kuk­sań­ców i dra­śnięć nie spo­wo­duje trwa­łego uszczerbku, a może spra­wić, że będziemy przez resztę życia sil­niejsi i spraw­niejsi, ale nie­które kuk­sańce i dra­śnię­cia pozo­sta­wią jed­nak bli­zny, men­talne czy fizyczne.

Odpor­ność polega na kształ­to­wa­niu umy­słu – sil­nego, spraw­nego, goto­wego na przy­szłe wyzwa­nia.

Bez względu na to, czy oso­bo­wość wpływa na odpor­ność, trzeba jasno powie­dzieć: odpor­no­ści można się nauczyć, można ją roz­wi­jać, wzmac­niać, two­rzyć. Bez względu na twój punkt wyj­ścia, na to, za jak nie­od­por­nego się uwa­żasz i jak źle wpły­nęły na cie­bie trudne doświad­cze­nia, możesz sobie lepiej radzić z pro­ble­mami i stać się jesz­cze sil­niej­szym.

To doprawdy wspa­niała wia­do­mość, że odpor­ność nie jest stałą, nie­zmienną cechą oso­bo­wo­ści. Kim­kol­wiek jesteś, jak­kol­wiek wygląda twoje prze­szłe życie i przed­sta­wia się obecna sytu­acja, możesz stać się odpor­niej­szy. Ta książka pokaże ci, jak tego doko­nać!

DLACZEGO NIEKTÓRZY LUDZIE ODZNACZAJĄ SIĘ MNIEJSZĄ ODPORNOŚCIĄ?

Kilka rze­czy może spra­wić, że odpor­ność okaże się więk­szym wyzwa­niem. Nie unie­moż­li­wiają jej, co prawda, ale to tak, jakby roz­po­czy­nać bieg z gor­szej pozy­cji w sto­sunku do innych zawod­ni­ków. Jeśli nie­które z tych czyn­ni­ków odno­szą się do cie­bie, nie martw się (bo ta książka pokaże ci, jak prze­zwy­cię­żać pro­blemy), tylko wyko­rzy­staj tę wie­dzę do trak­to­wa­nia sie­bie z więk­szą wyro­zu­mia­ło­ścią. Za nic się nie obwi­niaj, możesz jed­nak potrze­bo­wać dodat­ko­wego wspar­cia i nie­wy­klu­czone, że będziesz musiał się bar­dziej sta­rać niż rówie­śnicy będący w lep­szej od cie­bie sytu­acji.

Trudny start w życiu – jest to nie­kiedy opi­sy­wane jako „nie­ko­rzystne doświad­cze­nia dzie­ciń­stwa” i obej­muje wiele róż­nych sytu­acji, na przy­kład cho­robę któ­re­goś z rodzi­ców, zanie­dba­nie, jakąś traumę, wyko­rzy­sty­wa­nie czy różne inne czyn­niki, które ozna­czały, że twoje naj­wcze­śniej­sze mie­siące i lata upły­wały w szcze­gól­nie trud­nych warun­kach. Jeśli cię na przy­kład adop­to­wano albo tra­fi­łeś do rodziny zastęp­czej, mogłeś prze­ży­wać naprawdę trudne chwile, nawet zanim doro­słeś na tyle, by zdać sobie z tego sprawę. Nie­wy­klu­czone, że wpły­nęło to na twój spo­sób myśle­nia i uczu­cie nie­po­koju, więc świa­do­mość pod tym wzglę­dem jest bar­dzo pomocna.

Śmierć bli­skiej osoby – strata jed­nego albo obojga rodzi­ców czy głów­nych opie­ku­nów; strata któ­re­goś z rodzeń­stwa lub innego bli­skiego członka rodziny.

Cho­roba psy­chiczna – trud­niej być men­tal­nie odpor­nym, jeśli doświad­czy­łeś zabu­rzeń lęko­wych albo jakiej­kol­wiek cho­roby psy­chicz­nej, i może być nawet trud­niejsze, jeśli doty­czy też ludzi wokół cie­bie, gdyż zagraża ci tym, że przej­miesz w jakimś stop­niu ich lęki.

Upo­rczywe nie­po­wo­dze­nia – choć nie­któ­rzy ludzie stają się sil­niejsi, kiedy prze­śla­duje ich pech, inni w natu­ralny spo­sób czują się przy­gnę­bieni. Nie­po­wo­dze­nie bywa wyczer­pu­jące i jest rze­czą cał­kiem zro­zu­miałą, że nie­któ­rzy powe­zmą prze­ko­na­nie, iż będą się im przy­tra­fiać złe rze­czy, co natchnie ich głę­bo­kim nie­po­ko­jem.

Brak wspar­cia – wszy­scy potrze­bu­jemy ludzi, na któ­rych możemy pole­gać i któ­rzy wesprą nas w trud­nej sytu­acji. Jeśli uwa­żasz, że nie masz u swego boku doro­słych, któ­rzy gotowi są pomóc ci w trud­nej sytu­acji i do któ­rych zawsze możesz się zwró­cić, twoja odpor­ność może osłab­nąć.

Brak pozy­tyw­nych wzor­ców – jeśli doro­śli, z któ­rymi miesz­kasz, sami nie wyka­zują się odpor­no­ścią, jest praw­do­po­dobne, że odbije się to na tobie i że trud­niej ci będzie ją osią­gnąć. Nie winię tu abso­lut­nie doro­słych: ist­nieje mnó­stwo zro­zu­mia­łych powo­dów, dla któ­rych są oni nie­od­porni, zwłasz­cza gdy nie mogą sko­rzy­stać z dobro­dziej­stwa mądrych rad, zawar­tych w książce takiej jak ta, albo liczyć na oso­bi­ste wspar­cie.

Jesz­cze dwa inne czyn­niki mogą mieć nega­tywny sku­tek. Nie włą­czy­łam ich do powyż­szej listy po czę­ści dla­tego, że są tak powszechne, a po czę­ści dla­tego, że należy zali­czyć je do innej kate­go­rii niż te bar­dziej nega­tywne doświad­cze­nia, o jakich już wspo­mi­na­łam.

Prze­sadna pomoc rodzi­ciel­ska – kiedy rodzice mar­twią się tak bar­dzo, że nie pozwa­lają dzie­ciom podej­mo­wać ryzyka ani mie­rzyć się z wyzwa­niami, może to ozna­czać, iż będą one dora­stać z poczu­ciem zbyt­niego nie­po­koju i nie zdo­łają znieść porażki czy nie­po­wo­dze­nia.

Nie­które cechy oso­bo­wo­ściowe, takie jak per­fek­cjo­nizm i lęk przed porażką – mogą ozna­czać, że każde drobne nie­po­wo­dze­nie uro­śnie do prze­ogrom­nych roz­mia­rów, a danej jed­no­stce trudno będzie przejść nad nim do porządku dzien­nego i spró­bo­wać się ponow­nie z nim zmie­rzyć. Jest to powszechne.

Bar­dzo wielu z czy­ta­ją­cych tę książkę stwier­dzi, że przy­naj­mniej jeden z tych czyn­ni­ków doty­czy wła­śnie ich. Ale pro­blemy nie muszą was przy­gnia­tać. Albo kiedy tak się dzieje, odpor­ność pozwoli wam wziąć się ponow­nie w garść! Dowiesz się z tej książki, jak to zro­bić.

INNE WAŻNE SŁOWA

Odpor­ność nie jest jedy­nym zna­czą­cym sło­wem. Oto kilka innych okre­śleń, któ­rymi posłu­guję się w tej książce. Oswo­isz się z nimi, ale chcę wyja­śnić dokład­nie, co przez nie rozu­miem.

POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI CZY PEWNOŚĆ SIEBIE?

Wydaje się, że okre­ślają podobne cechy, nie są one jed­nak iden­tyczne. Oba wyra­że­nia mają pozy­tywny wydźwięk, oba opi­sują stan umy­słu, kiedy to dana osoba żywi dobre odczu­cia wobec samego sie­bie. I oba są też fun­da­men­tal­nie ważne, więc gdy ktoś ma niską samo­ocenę albo nie prze­ja­wia pew­no­ści sie­bie, pra­wie na pewno osłabi to jego odpor­ność.

Pew­ność sie­bie jest jed­nak waż­niej­sza, ponie­waż pozwala spoj­rzeć w przy­szłość. Wiara we wła­sne siły jest rów­no­znaczna z prze­ko­na­niem, że można cze­goś doko­nać, że ma się odpo­wied­nie umie­jęt­no­ści i zasoby, by zmie­rzyć się z tym, z czym zmie­rzyć się trzeba.

Poczu­cie wła­snej war­to­ści nato­miast doty­czy tego, co o sobie myślisz, czy uwa­żasz się za osobę war­to­ściową. Cho­dzi wyłącz­nie o cie­bie i twoją war­tość; pew­ność sie­bie nato­miast mówi o tym, jak możesz wpły­wać na wła­sną przy­szłość i ota­cza­jący cię świat.

Ktoś może być zbyt pewny sie­bie, podej­mu­jąc wiel­kie ryzyko, toteż pew­ność sie­bie musi opie­rać się na nie­ja­kiej mądro­ści, a także zdro­wym roz­sądku. Ktoś może też żywić tak wyso­kie mnie­ma­nie o wła­snej war­to­ści, że prze­mie­nia się to w aro­gan­cję, nar­cyzm, tupet, musi być więc ono rów­no­wa­żone przez wraż­li­wość.

Widzisz zatem, że poczu­cie wła­snej war­to­ści i pew­ność sie­bie są wpraw­dzie podobne, ale nie toż­same. Potrze­bu­jesz odpo­wied­niej dawki jed­nego i dru­giego, ale chcia­ła­bym, żebyś wyka­zy­wał się bar­dziej tą drugą. To ją wła­śnie – PEW­NOŚĆ SIE­BIE – pomoże ci zbu­do­wać ta książka. Rezul­ta­tem będzie też więk­sze poczu­cie wła­snej war­to­ści. Podwójna wygrana!

SZCZĘŚCIE, DOBROSTAN I ZDROWIE PSYCHICZNE

Oto trzy kolejne poję­cia, które są do sie­bie podobne, ale nie toż­same.

„Szczę­ście” to rodzaj emo­cji. Opi­suje dostrze­galne i natych­mia­stowe poczu­cie rado­ści albo zado­wo­le­nia. „Radość” to inten­sywny eks­cy­tu­jący rodzaj szczę­ścia, jakiego można doznać, gdy się widzi kogoś kocha­nego, gdy się zdo­bywa jakąś nagrodę albo gdy ktoś ci daje pre­zent, który naprawdę ci się podoba. „Zado­wo­le­nie” z kolei jest bar­dziej sto­no­wa­nym poczu­ciem szczę­ścia, takim, jakiego można doświad­czać, gdy się sie­dzi w bla­sku słońca albo idzie na spa­cer w ulu­bione miej­sce.

„Dobro­stan” nie jest emo­cją natych­mia­stową, lecz dłuż­szym sta­nem egzy­sten­cji, kiedy cie­szysz się zado­wa­la­ją­cym zdro­wiem, zarówno men­tal­nym, jak i fizycz­nym, czu­jesz się silny i zdolny sta­wić czoło każ­demu dniu. Nie jesteś ani zbyt zestre­so­wany, ani zbyt znu­dzony. Masz pozy­tywne nasta­wie­nie do dnia, tygo­dnia, przy­szło­ści. Dobrze ci w życiu – albo przy­naj­mniej nie jest ci źle. Możesz dozna­wać jed­no­cze­śnie szczę­ścia albo powie­dzieć: „Czuję się świet­nie – wszystko w porządku”.

Zdro­wie psy­chiczne też nie jest emo­cją; choć jest podobne do dobro­stanu. Zauwa­ży­łam, że wielu ludzi mówi „zdro­wie psy­chiczne”, mając na myśli „cho­robę umy­słową” (mamy do czy­nie­nia z cho­robą umy­słową, kiedy cho­dzi o okre­śloną dole­gli­wość natury psy­chicznej, taką jak jakaś postać depre­sji, zabu­rze­nia lękowe, ostra fobia czy zabu­rze­nia odży­wia­nia). Sły­sza­łam też, jak ludzie mówią: „Nie narze­kam na zdro­wie psy­chiczne”, a prze­cież wszy­scy je mamy, tyle że jedni cie­szą się dobrym zdro­wiem psy­chicz­nym, pod­czas gdy inni nie naj­lep­szym. Do ludzi z „nie naj­lep­szym zdro­wiem psy­chicz­nym” zali­czają się ci z cho­robą umy­słową, jak i ci, któ­rzy są zda­nia, że ich stan men­talny jest kru­chy albo roz­chwiany, nie cier­pią jed­nak na żadną cho­robę psy­chiczną, którą można by zdia­gno­zo­wać.

Dobro­stan i zdro­wie psy­chiczne mają ze sobą bli­ski zwią­zek. Jeśli towa­rzy­szy ci to pierw­sze, to wszystko wska­zuje na to, że cie­szysz się odpo­wied­nim zdro­wiem psy­chicz­nym. Mogą ci się zda­rzać wyzwa­nia natury psy­chicznej albo chwile sła­bo­ści, ale twoje pozy­tywne samo­po­czu­cie pomoże ci się z tym upo­rać.

Dobro­stan i zdro­wie psy­chiczne łączą się z odpor­no­ścią dwu­kie­run­kowo: budo­wa­nie odpor­no­ści wzmocni dobre samo­po­czu­cie i zdro­wie psy­chiczne; a kiedy masz dobre samo­po­czu­cie i odzna­czasz się wła­ści­wym zdro­wiem psy­chicz­nym, łatwiej ci jest być odpor­nym.

Ta książka pomoże więc i twemu dobremu samo­po­czu­ciu, i twemu zdro­wiu psy­chicz­nemu. To z kolei pomoże ci dzia­łać i odno­sić suk­cesy we wszyst­kim, czego spró­bu­jesz doko­nać. To zaś przy­czyni się do two­jego szczę­ścia i wzmocni odpor­ność. Dosko­nale, prawda?

CO SKŁADA SIĘ NA ODPORNOŚĆ?

Ist­nieją umie­jęt­no­ści i cechy, któ­rych potrze­bu­jemy, jeśli zamie­rzamy stać się mak­sy­mal­nie odporni i gotowi na wszystko, co życie postawi na naszej dro­dze, a przy tym wyko­rzy­stać jak naj­peł­niej wszyst­kie te wspa­niałe rze­czy, które nam ono zaofe­ruje.

Różni psy­cho­lo­go­wie sku­piają się na róż­nych sło­wach okre­śla­ją­cych te cechy i wska­zują różne metody ich pre­zen­to­wa­nia. Można usły­szeć, jak ludzie mówią o zacię­ciu i deter­mi­na­cji, moty­wa­cji, zde­cy­do­wa­niu, ambi­cji, wie­rze we wła­sne siły, aspi­ra­cji, spój­no­ści, nauce, pew­no­ści, szczo­dro­ści, roz­wa­dze, wdzięcz­no­ści i temu podob­nych. Zbyt wiele słów!

Myślę, że powód, dla któ­rego wszystko, co składa się na odpor­ność, jest bar­dzo róż­nie opi­sy­wane, spro­wa­dza się do jed­nego: sta­nowi ona pewien spo­sób życia i myśle­nia. Okre­śla, jak patrzysz na wszystko, co ci się zda­rza, i każdą myśl, która ci przy­cho­dzi do głowy. Okre­śla, jak nakła­niasz swój umysł do pracy. Trudno roz­ło­żyć to na drobne, pro­ste czyn­niki.

Ale ja tego doko­na­łam po dłu­giej, dogłęb­nej ana­li­zie! Zamie­rzam powie­dzieć ci o pię­ciu sfe­rach two­jego życia, które będziesz two­rzył i wzmac­niał. Każdy może to zro­bić, bez względu na to, czy jego odpor­ność jest w tej chwili słaba, czy silna. To aspekty two­jego życia, które zapew­nią ci nie tylko odpor­ność, ale też inne mocne strony cha­rak­teru, typowe dla sil­nych umy­słów.

W książce tej zamie­rzam poka­zać ci, jak należy zbu­do­wać:

Sieć wspar­cia.

Umie­jęt­no­ści.

Stra­te­gie radze­nia sobie.

Odwagę.

Przy­szłość.

Stać cię na to!

Teraz, kiedy już wiesz, czym jest odpor­ność, i wie­rzysz, że możesz wzmoc­nić swoją, zasta­nówmy się, jak przy­stą­pić do jej budo­wa­nia. Nie są to rze­czy, z któ­rymi musisz się upo­rać po kolei albo sku­piać się na jed­nej w ponie­dzia­łek, a na dru­giej we wto­rek. To jeden spo­sób myśle­nia i życia, ten, który będzie ci towa­rzy­szył każ­dego dnia. Codzien­nie znaj­dziesz oka­zje, by sto­so­wać te pomy­sły w prak­tyce i za każ­dym razem będzie ci to poma­gało sta­wać się sil­niej­szym i odpor­niej­szym.

Każdy z kolej­nych roz­dzia­łów zacznie się od prośby, byś wyobra­ził sobie jakieś osoby. Nie będą one praw­dzi­wymi ludźmi, ale z pew­no­ścią będą się odzna­czać real­nymi cechami, typo­wymi dla każ­dego czło­wieka. Nie­wy­klu­czone, że dostrze­żesz w nich podo­bień­stwo do tych, któ­rych znasz, jest też wielce praw­do­po­dobne, że będą podobne do cie­bie.

Opi­su­jąc je, uni­kam ocen. Podaję po pro­stu przy­kłady róż­nych oso­bo­wo­ści, sytu­acji i zacho­wań, które ci wskażą, w jaki spo­sób sam możesz zwięk­szyć swoją odpor­ność. Ucz się od innych: wycią­gaj wnio­ski z ich błę­dów i suk­ce­sów. Obser­wuj zacho­wa­nia prze­cięt­nych ludzi. Patrz, jak sobie radzą z tym, co ich spo­tyka. Tak zyskasz empa­tię i samo­wie­dzę, dwie nie­zwy­kle ważne rze­czy, kiedy trzeba się zma­gać z życiem.

Pod koniec każ­dego roz­działu znaj­dziesz AKTYW­NOŚĆ REFLEK­SJI – prośbę o to, byś pomy­ślał ponow­nie o tych oso­bach, gdy się już dowie­dzia­łeś tak wiele o danym zagad­nie­niu. Co byś powie­dział tym ludziom, by im pomóc w budo­wa­niu odpor­no­ści? Czy jest coś, co mogą zro­bić, ażeby ich życie i doświad­cze­nia stały się bar­dziej pozy­tywne? Czego się od nich nauczy­łeś? Jak mógł­byś być dobrym przy­ja­cie­lem dla tych ludzi? W załącz­niku (str. 166) znaj­dziesz suge­ro­wane przeze mnie odpo­wie­dzi na powyż­sze pyta­nia.

NAJSZCZĘŚLIWSZY CZŁOWIEK NA ZIEMI

Stu­la­tek w roku 2020, oca­lały z hitle­row­skich obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych w Buchen­wal­dzie i Auschwitz, Eddie Jaku sta­nowi nad­zwy­czajny przy­kład odpor­no­ści. Prze­trwał te wszyst­kie strasz­liwe doświad­cze­nia z obiet­nicą, którą sam sobie zło­żył: uśmie­chać się każ­dego dnia. „Naj­szczę­śliw­szy czło­wiek na ziemi” to tytuł jego auto­bio­gra­fii, która jest opo­wie­ścią o tym, jak zdo­łał wykształ­cić w sobie nie­zmie­rzoną men­talną siłę, tak bar­dzo mu wtedy potrzebną.

Eddie wie, że swoje prze­trwa­nie zawdzię­cza wielu łutom szczę­ścia, wie też dosko­nale, ilu innych, rów­nie odważ­nych, sil­nych, wspa­nia­łych ludzi tego szczę­ścia nie miało i prze­żyć nie zdo­łało. Ale jego histo­ria uka­zuje poten­cjał ludz­kiego umy­słu, dzięki któ­remu można prze­zwy­cię­żyć „złe rze­czy”. Więk­szość z nas, dzięki Bogu, ni­gdy nie doświad­czy cze­goś, co choćby w przy­bli­że­niu było tak potworne, a jed­nak wszy­scy zma­gamy się z wyzwa­niami i mrocz­nymi chwi­lami, i wszy­scy możemy się nauczyć od Eddiego i innych odpor­nych ludzi, jak być sil­nym.

Wła­śnie pod­czas pracy nad tą książką słu­cha­łam wywiadu, jakiego Eddie udzie­lił BBC i jego histo­ria wydała mi się inspi­ru­jąca. Czu­łam, że jest to nad­zwy­czaj istotne w kon­tek­ście tego, co dla cie­bie piszę.

Jego posta­no­wie­nie, by się codzien­nie uśmie­chać: czy coś rów­nie pro­stego może mieć jakie­kol­wiek zna­cze­nie? Eddie powiada: „Szczę­ście jest tym, co potra­fimy sami wybrać”. Nie zawsze bywa to takie pro­ste, ale sądzę, że da się wybie­rać uśmiech i próbę budo­wa­nia wła­snej odpor­no­ści. Dla nie­któ­rych ludzi, w pew­nych sytu­acjach, jest to na pewno trud­niej­sze niż dla innych. Lecz Eddie był pod­czas wojny zwy­czaj­nym nasto­lat­kiem, wtedy kiedy pod­jął decy­zję, że będzie szczę­śliwy. I uczy­nił to. Wie­rzę, że i ty możesz to zro­bić.

Czas dzien­nika

Pro­wa­dze­nie dzien­nika może sta­no­wić dosko­nałe narzę­dzie, słu­żące upo­rząd­ko­wa­niu i roz­ja­śnie­niu myśli, a także być wspa­nia­łym zapi­sem two­ich postę­pów. Nie musisz przy tym prze­strze­gać żad­nych reguł pisa­nia, gdyż jest on prze­zna­czony wyłącz­nie dla cie­bie i nie będzie przez nikogo oce­niany. I zresztą, jeśli nie chcesz, nie musisz wcale tego robić!

Oto kilka rze­czy, które warto teraz zano­to­wać:

Które trzy słowa spo­śród „syno­ni­mów odpor­no­ści” są two­imi ulu­bio­nymi?Co masz nadzieję uzy­skać dzięki tej książce?Jakie są według cie­bie naj­więk­sze wyzwa­nia, z któ­rymi mie­rzysz się w tej chwili?Kiedy po raz ostatni czu­łeś się szczę­śliwy? Czy możesz opi­sać swoje wra­że­nia?Jak bar­dzo odporny się czu­jesz? Czy myślisz, że sobie dobrze radzisz, gdy się poja­wiają trud­no­ści? Jakie pro­blemy uwa­żasz za naj­trud­niej­sze?Czy przy­po­mi­nasz sobie chwilę, gdy się bar­dzo o coś sta­ra­łeś, mar­twiąc się zara­zem, że nie dasz rady? Co się kon­kret­nie stało?

Rozdział drugi: zbuduj swoją sieć wsparcia

Roz­dział drugi

Zbu­duj swoją sieć wspar­cia

JAK WSPOMAGA TO ODPORNOŚĆ?

Ludzie obecni w naszym życiu mogą na różne spo­soby wspo­ma­gać albo ogra­ni­czać naszą odpor­ność. Nie­które z rela­cji pomogą nam się wzmoc­nić, inne zaś będą dzia­łać nega­tyw­nie, na przy­kład tak działa samot­ność, klu­czem więc jest zbu­do­wa­nie dobrych, pozy­tyw­nych związ­ków. Ludzie funk­cjo­nują wtedy naj­le­piej. Na szczę­ście są rze­czy, dzięki któ­rym zapew­nisz sobie pozy­tywne rela­cje i obec­ność ludzi, do któ­rych możesz się zwró­cić w razie potrzeby i któ­rzy się o nas trosz­czą – i o któ­rych my się ze swej strony trosz­czymy i któ­rych wspie­ramy. Dowiesz się w tym roz­dziale, dla­czego ci ludzie są tak ważni dla odpor­no­ści i jak spra­wić, by twoja sieć wspar­cia była moż­li­wie jak naj­lep­sza.

Abbie, Chris i Seema znaj­dują się w sytu­acji, która mogłaby się pogor­szyć albo polep­szyć. To abso­lut­nie odpo­wied­nie chwile, by zbu­do­wać odpor­ność! Jeśli podejmą pewne dzia­ła­nia, prze­zwy­ciężą obecne pro­blemy i wyko­rzy­stają ten suk­ces, tak by w przy­szło­ści, w podob­nych oko­licz­no­ściach, móc poczuć się odpor­niej­szymi.

Każde z nich prze­żywa trudny okres z odmien­nych powo­dów, które nie są ich winą, mogą jed­nak coś zro­bić, żeby było lepiej. Abbie, Chris i Seema, a także wielu im podob­nych, mają u boku ludzi, któ­rzy mogliby ich wes­przeć, ale oni albo tego nie dostrze­gają, albo nie wyko­rzy­stują ich pomocy. Biorą na sie­bie zbyt wiele i uwa­żają, że są sami. Ozna­cza to, że ich odpor­ność nara­żona jest na kry­zys, bo gdy zda­rzają się złe rze­czy, mogą się zała­mać i nie się­gnąć po pomocną dłoń, która pozwo­li­łaby im sta­nąć na nogi.

Jest też wiele innych sytu­acji, oso­bo­wo­ści i powo­dów, które tłu­ma­czą, dla­czego ktoś może mieć pro­blemy ze zna­le­zie­niem, stwo­rze­niem czy roz­po­zna­niem swo­jej dru­żyny wspar­cia. Ist­nieją spo­soby na upew­nie­nie się, że są obok nas ludzie, któ­rych wspar­cia potrze­bu­jemy, bez względu na to, czy jeste­śmy Seemą, Chri­sem, Abbie czy kim­kol­wiek innym. Nie­wiele wiemy o Bilalu z opo­wie­ści Abbie prócz tego, że wolał spę­dzać czas ze swą nową paczką przy­ja­ciół niż z nią. Jest moż­liwe, że robił to, co uwa­żał (dla sie­bie) za słuszne, nie powin­ni­śmy więc go potę­piać; przy­jaź­nie się zmie­niają, my zaś musimy być gotowi podą­żać za gło­sem instynktu.

Praw­do­po­dob­nie znasz ludzi jak ci w powyż­szych przy­kła­dach. Możesz w jakimś stop­niu sam się z nimi iden­ty­fi­ko­wać. Albo róż­nisz się od nich kom­plet­nie i masz cał­kiem inne pro­blemy. Tak czy owak, kim­kol­wiek jesteś i jak­kol­wiek wygląda twoja sytu­acja, potrze­bu­jesz wspar­cia innych ludzi. „Żaden czło­wiek nie jest samo­istną wyspą” – pisał poeta John Donne. Może zechcesz rzu­cić okiem na kilka wer­sów tego wier­sza:

Żaden czło­wiek nie jest samo­istną wyspą; Każdy sta­nowi uło­mek kon­ty­nentu, część lądu. […] Śmierć każ­dego czło­wieka umniej­sza mnie, albo­wiem jestem zespo­lony z ludz­ko­ścią1.

Jeste­śmy ze sobą zespo­leni; nie­po­dobna żyć oddziel­nie, a jeśli tak wła­śnie jest, to jest to nasza sła­bość. Jed­nakże „budo­wa­nie sieci wspar­cia” brzmi nieco sztucz­nie i bez­na­mięt­nie, prawda? Zawie­ra­nie przy­jaźni nie jest czymś, co powin­ni­śmy czy­nić umyśl­nie; to rzecz natu­ralna z ludz­kiego punktu widze­nia. Nie potrze­bu­jemy pobie­rać w tym wzglę­dzie lek­cji, zga­dza się?

Może jed­nak cza­sem potrze­bu­jemy. Kiedy sprawy przed­sta­wiają się dobrze, łatwo jest zaprzy­jaź­nić się z kimś w spo­sób natu­ralny, dobrze się bawić z ludźmi, decy­do­wać, czy chcemy się do cze­goś przy­łą­czyć, czy też wolimy spę­dzać czas sami. Lecz gdy sprawy nie przed­sta­wiają się dobrze albo gdy nie jeste­śmy tak bar­dzo pewni sie­bie (wła­śnie wtedy naj­bar­dziej potrze­bu­jemy odpor­no­ści), możemy popeł­niać błędy, rozu­mieć różne rze­czy opacz­nie, mieć trud­no­ści z nawią­zy­wa­niem kon­tak­tów albo nie wie­dzieć, do kogo powin­ni­śmy się zwró­cić.

Oto kilka pro­ble­mów, które możesz napo­tkać:

Możemy zamknąć się w sobie i odciąć od wszyst­kiego, ponie­waż cza­sem samot­ność jest łatwiej­sza.

Możemy być tak przy­tło­czeni naszymi pro­ble­mami, że uwa­żamy, iż nikt nie jest w sta­nie nam pomóc.

Możemy zwra­cać się do nie­wła­ści­wych przy­ja­ciół. Nie­któ­rzy są sku­teczni, kiedy sprawy przed­sta­wiają się dobrze, ale nie w sytu­acjach kry­zy­so­wych.

Zda­rza się, że nasi przy­ja­ciele nie potra­fią nam pomóc, bo mają wła­sne pro­blemy.

Nie­wy­klu­czone, że nie umiemy myśleć jasno i logicz­nie i nie wiemy, do kogo naj­le­piej się zwró­cić.

Nie chcemy nikomu opo­wia­dać o spra­wach oso­bi­stych ani zdra­dzać swo­ich myśli komuś bli­skiemu.

Jeste­śmy typem osoby cichej i peł­nej rezerwy.

Bra­kuje nam pew­no­ści sie­bie; nie wie­rzymy, że nasi przy­ja­ciele zechcą nam pomóc.

Możemy mieć poważne kło­poty w domu i nie chcemy się nimi dzie­lić.

Tak oto z wielu powo­dów, zwłasz­cza gdy poja­wiają się poważne trud­no­ści, możemy potrze­bo­wać pomocy w budo­wa­niu moż­li­wie naj­sil­niej­szych sieci wspar­cia. Nie świad­czy to by­naj­mniej o sła­bo­ści czy ska­zie cha­rak­teru, jeśli potrze­bu­jesz pomocy. Jest też praw­do­po­dobne, że dys­po­nu­jesz już o wiele lep­szą sie­cią wspar­cia, niż ci się wydaje. Nie zauwa­ży­łeś tego po pro­stu albo się nie zorien­to­wa­łeś, co może dla cie­bie zro­bić.

Bez względu na to, czy przy­po­mi­nasz Abbie, Chrisa, Seemę, czy nie, zasta­nówmy się, jak ważne są sieci wspar­cia i jak stwo­rzyć moż­li­wie naj­lep­sze.

DLACZEGO SIECI WSPARCIA SĄ TAKIE WAŻNE?

Ludzie są z natury isto­tami spo­łecz­nymi. Ozna­cza to, że mamy skłon­ność do życia i pracy w gru­pach osób powią­za­nych w różny spo­sób z innymi oso­bami. To więzy rodzinne, przy­jaź­nie, wspólna praca itp. Mogą być two­rzone albo zry­wane. Nawet jeśli ktoś żyje sam, nawet jeśli korzy­sta z naucza­nia domo­wego, nawet jeśli pra­cuje na wła­sny rachu­nek – tak jak ja – to wciąż jest powią­zany z innymi. Nie­liczni tylko decy­dują się na zerwa­nie wszel­kich rela­cji z innymi, ale też można sobie wyobra­zić, że wynika to z oko­licz­no­ści. Wystar­czy przy­to­czyć histo­rię Robin­sona Cru­soe. Acz­kol­wiek jest to dość rzad­kie i stoi w sprzecz­no­ści z histo­rią roz­woju czło­wieka. Takiego wyboru doko­nu­jemy eks­tre­mal­nie rzadko, choć cza­sami każdy potrze­buje samot­no­ści; to nor­malne i czę­sto spo­ty­kane.

Bycie spo­łecz­nym – i posia­da­nie więk­szych sieci niż inne gatunki spo­łeczne, takie jak małpy człe­ko­kształtne i psy – tłu­ma­czy po czę­ści, dla­czego ludzie osią­gnęli tak wiele. Histo­ria czło­wieka współ­cze­snego – przed­sta­wi­ciela homo sapiens – sięga 200 tysięcy lat wstecz, a nawet dalej, kiedy to wszy­scy byli­śmy zbie­ra­czami-łow­cami. Prze­trwa­li­śmy i roz­wi­ja­li­śmy się, ponie­waż funk­cjo­no­wa­li­śmy w gru­pach, poma­ga­jąc sobie i chro­niąc się nawza­jem. Byli­śmy sku­tecz­niej­szymi myśli­wymi, kiedy polo­wa­li­śmy zespo­łowo; chro­ni­li­śmy się lepiej przed dra­pież­ni­kami, jeśli żyli­śmy i wycho­wy­wa­li­śmy dzieci w gru­pach; nauczy­li­śmy się z powo­dze­niem budo­wać, two­rzyć, roz­wią­zy­wać pro­blemy, upra­wiać zie­mię, pro­du­ko­wać narzę­dzia i podró­żo­wać, gdyż wymie­nia­li­śmy się infor­ma­cjami i pra­co­wa­li­śmy zespo­łowo. Dzie­li­li­śmy się wie­dzą z ludźmi, z któ­rymi byli­śmy w jakiś spo­sób zwią­zani. A im sil­niej byli­śmy zwią­zani, tym sku­tecz­niej mogli­śmy się dzie­lić i tym sku­tecz­niej mogli­śmy poma­gać innym i liczyć na ich pomoc.

Ewo­lu­cja wysyła nam sygnał, nakła­nia­jąc do robie­nia rze­czy, które poma­gają prze­trwać albo coś osią­gnąć – czy też jedno i dru­gie. A bycie istotą spo­łeczną pomaga nam zarówno prze­trwać, jak i osią­gać powo­dze­nie. Tak więc jeste­śmy bio­lo­gicz­nie zde­ter­mi­no­wani do życia spo­łecz­nego, a gdy nie możemy w nim uczest­ni­czyć, poja­wia się pro­blem.

Wszystko to obo­wią­zuje także i dzi­siaj: choć możemy sami two­rzyć okre­ślone idee (a wielu ludzi lubi to robić), wszy­scy też czer­piemy korzy­ści z dzie­le­nia się ide­ami i wsłu­chi­wa­nia się w myśli innych ludzi i przyj­mo­wa­nia infor­ma­cji, które nam prze­ka­zują. Możemy się dzie­lić i słu­chać za sprawą ksią­żek i moni­to­rów zamiast kon­tak­tów bez­po­śred­nich – i ma to swoje dobre strony, ale oso­bi­sta roz­mowa uła­twia roz­bu­dza­nie idei, myśli i uczuć, które odzna­czają się siłą i zna­cze­niem.

Współ­cze­sna tech­no­lo­gia pozwala nam żyć i pra­co­wać przy ogra­ni­cze­niu bez­po­śred­nich kon­tak­tów i obec­nie znacz­nie wię­cej niż sto lat temu ludzi funk­cjo­nuje samot­nie. Wciąż jed­nak możemy być powią­zani na wiele spo­so­bów z innymi ludźmi. Nie­któ­rzy potrze­bują tego bar­dziej, wszy­scy jed­nak pra­gniemy wie­dzieć, że jest ktoś, na kogo możemy liczyć i do kogo możemy się zwró­cić, jeśli tego potrze­bu­jemy albo pra­gniemy.

Potrze­bu­jemy przy­ja­ciół bez­u­stan­nie, zwłasz­cza wtedy, kiedy jeste­śmy przy­gnę­bieni lub cier­pimy. Izo­la­cja to silny czyn­nik wyzwa­la­jący w przy­padku cho­rób psy­chicz­nych, takich jak depre­sja i zabu­rze­nia lękowe. Izo­la­cja nie jest dla odpor­no­ści korzystna.

Miesz­kam w małej wio­sce, do któ­rej prze­pro­wa­dzi­łam się kilka lat temu z mężem; nie zna­li­śmy tam nikogo. Gdy­by­śmy posta­no­wili ogra­ni­czać się do wła­snego towa­rzy­stwa, pole­ga­jąc jedy­nie na swo­jej rodzi­nie i sta­rych przy­ja­cio­łach, i nie sta­rali się zna­leźć nowych, nie mogli­by­śmy zwró­cić się do miej­sco­wych, gdyby jedno z nas zacho­ro­wało albo potrze­bo­wało pomocy czy czuło się samotne. Oczy­wi­ście, zawią­za­li­śmy nowe przy­jaź­nie nie dla­tego, że chcie­li­śmy mieć kogoś, kto nam w razie czego pomoże. Uczy­ni­li­śmy to dla­tego, że lubimy się zaprzy­jaź­niać, i dla­tego, że my (ludzie) jeste­śmy po pro­stu tak ukształ­to­wani. Nie jest to z góry ani aran­żo­wane, ani roz­myślne. To natu­ralne, budu­jące i spra­wia­jące radość. Jed­nakże dla wielu ludzi nie jest to łatwe, toteż cza­sem musimy się uciec do pre­me­dy­ta­cji i powie­dzieć sobie: „Nie mam wła­ści­wie ochoty iść na to przy­ję­cie, bo nikogo tam nie znam, ale zro­bię to, bo być może poznam jakąś inte­re­su­jącą osobę i będę się dobrze bawić”.

Tak więc przy­ja­ciele i sieci wspar­cia – jak­kol­wiek chce­cie je nazwać – są istotne dla naszego prze­trwa­nia, naszego suk­cesu i zdro­wia psy­chicz­nego. Albo­wiem jeste­śmy isto­tami ludz­kimi, a istoty ludz­kie tak wła­śnie zostały ukształ­to­wane. Bycie istotą spo­łeczną daje korzy­ści.

Zasta­nówmy się, jak zbu­do­wać tę sieć wspar­cia, która pomoże two­jej odpor­no­ści, kiedy sprawy prze­staną się dobrze ukła­dać albo gdy już się ukła­dają źle.

WSPÓŁCZUCIE – WSPIERAJ SAM SIEBIE

Zamie­rzam cię wkrótce popro­sić o zasta­no­wie­nie się nad tym, kto się zali­cza do two­jej sieci wspar­cia, ale już teraz mogę ci powie­dzieć, że pierw­szą osobą musisz być ty sam. Jeśli nie będziesz wspie­rał samego sie­bie, trudno ci będzie dostrzec, że inni ludzie też są po two­jej stro­nie. Powinno to być sto­sun­kowo łatwe, ale cza­sem takie nie jest i jeśli nie możemy liczyć na wła­sne wspar­cie, bar­dzo cier­pimy.

Cho­dzi tu o współ­czu­cie, któ­rym się darzysz. Bez niego będziesz się za wszystko obwi­niał, nie dostrze­żesz siły, jaką się odzna­czasz, i będziesz o wiele surow­szy wobec sie­bie niż inni i surow­szy też dla innych. Jeśli jesteś zastra­szany albo wyko­rzy­sty­wany, uznasz, że na to zasłu­ży­łeś; jeśli zma­gasz się z nauką w szkole, zaczniesz sobie wma­wiać, że jesteś głupi; jeśli twoje zdro­wie psy­chiczne szwan­kuje, oce­nisz się jako sła­bego; jeśli ktoś jest dla cie­bie podły, uwie­rzysz, że z jakichś wzglę­dów nie można cię polu­bić, i pomy­ślisz, że musisz się zmie­nić, by cię poko­chano.

Wszystko to będzie nisz­czyło twoją odpor­ność. Doj­dziesz do wnio­sku, że trudno ci podą­żać przed sie­bie i mie­rzyć się z jaki­mi­kol­wiek prze­ciw­no­ściami, bo nie będziesz wie­rzył, że możesz to zro­bić albo że zasłu­gu­jesz na suk­ces, szczę­ście i satys­fak­cję.

Gdy­byś zoba­czył, że ktoś kopie jakieś zwie­rzę, to jak byś się czuł? Uznał­byś, że być może zasłu­guje na takie trak­to­wa­nie? Że nie jest warte miło­ści? Nie, oka­zy­wał­byś mu współ­czu­cie. Uwa­żał­byś, że zasłu­guje na opiekę i nie powinno być krzyw­dzone.

Współ­czu­cie poja­wia się wtedy, gdy żywisz prze­ko­na­nie, że jesteś po stro­nie zwie­rzę­cia. Być może nie potra­fisz tego okre­ślić, ale to wra­że­nie – empa­tia – jest ci bli­skie i ponad wszystko pra­gniesz ulżyć zwie­rza­kowi w bólu, gdyż wiesz, że nawet jeśli zacho­wy­wał się w iry­tu­jący spo­sób, nie zasłu­guje na to, żeby go kopać. Być może przy­pusz­czasz, że jest tak trak­to­wane, bo jego krzyw­dzi­ciel odczuwa gniew, nie potrafi zapa­no­wać nad sobą, jest zestre­so­wany albo ma jakiś pro­blem z prze­mocą. Ale wiesz, że bez względu na powód zwie­rzę nie powinno być kopane. Jesteś po jego stro­nie; oka­zu­jesz mu wspar­cie; jed­nym sło­wem współ­czu­jesz mu.

To zwie­rzę potrze­buje kogoś, kto oka­zy­wałby mu współ­czu­cie; samo nie może go sobie oka­zać. Ale ty jesteś istotą ludzką i potra­fisz oka­zy­wać współ­czu­cie innemu zwie­rzęciu, innemu czło­wie­kowi i sobie samemu.

Musisz naj­pierw darzyć współ­czu­ciem sie­bie. Jesteś to sobie winien.

W prak­tyce ozna­cza to, że kiedy dzieje się coś złego:

nie winisz sie­bie za postę­po­wa­nie innych ludzi;

nie winisz się za coś, nad czym nie masz kon­troli;

nie mówisz sobie: „Te rze­czy się przy­tra­fiają, bo na to zasłu­guję”;

trak­tu­jesz sie­bie tak, jak­byś trak­to­wał inną istotę w chwili cier­pie­nia.

Oka­zy­wa­nie współ­czu­cia samemu sobie nie ozna­cza przy­my­ka­nia oka na błędy, które popeł­niasz. Jeśli popeł­ni­łeś jakiś błąd, twój głos współ­czu­cia powi­nien to wyra­zić, ale też pod­po­wie­dzieć, jak następ­nym razem tego unik­nąć.

W zależ­no­ści od sytu­acji pomyśl o tym, co rzekłby twój przy­ja­ciel czy ktoś, kto cię wspiera; musisz tylko pamię­tać, by powie­dzieć to sobie. Oto kilka rze­czy, które może ci pod­su­nąć twój głos współ­czu­cia:

„Cza­sem sprawy przy­bie­rają zły obrót i nie ma to z tobą nic wspól­nego: to pech albo dzia­ła­nie innych ludzi”.

„Nie pono­sisz odpo­wie­dzial­no­ści za złe czy okrutne rze­czy, któ­rych dopusz­czają się inni ludzie”.

„Wszy­scy popeł­niają błędy – dobrzy ludzie uczą się na nich. Możesz ich naśla­do­wać, a ja ci pomogę”.

„Wie­rzę w cie­bie: masz w sobie siłę i jesteś war­to­ściowy”.

Jesteś pierw­szym czło­wie­kiem, który może cię wes­przeć, pierw­szym z pew­no­ścią w twoim zespole. Twoim zada­niem jest być ser­decz­nym i lojal­nym wobec sie­bie i – wie­rzyć w swoją war­tość. Twoim zada­niem jest też być uczci­wym, ale uczci­wym w taki spo­sób, żeby oka­zy­wać jed­no­cze­śnie łagod­ność i współ­czu­cie, zasta­na­wia­jąc się, jak możesz stać się lep­szą osobą, ucząc się na wła­snych błę­dach i doj­rze­wa­jąc.

DZIA­ŁA­NIE PRAK­TYCZNE

Pomyśl o czymś złym, co ci się przy­tra­fiło. Może to być kłót­nia z przy­ja­cie­lem albo ktoś zacho­wał się wobec cie­bie nie­ład­nie, albo poszło ci kiep­sko na spraw­dzia­nie. Ode­graj hipo­te­tyczną rolę kogoś, kto jest całym ser­cem po two­jej stro­nie. Co by ci powie­dział? Jeśli wydaje się to trudne, to co byś powie­dział komuś, kogo lubisz, a kto doświad­czył tego samego i jest naprawdę zała­many? Kry­ty­ko­wał­byś go? Powie­dział­byś mu, że to jego wina i że musi się po pro­stu popra­wić? Nie, pocie­szał­byś go, doda­wał mu otu­chy, pomógł zasta­no­wić się, jak na przy­szłość unik­nąć takich pro­ble­mów, pomógł ruszyć z miej­sca i być sil­niej­szym. Poroz­ma­wiaj ze sobą w ten spo­sób: bądź swym wła­snym gło­sem współ­czu­cia.

Rób tak za każ­dym razem, gdy wyda­rzyło się coś nega­tyw­nego albo się wła­śnie dzieje.

POZNAJ SWÓJ ZESPÓŁ

Teraz, kiedy już wiesz, że jesteś pierw­szym czło­wie­kiem, który cię wspiera, musisz się zorien­to­wać, kim są pozo­stali ludzie z two­jego zespołu. U każ­dego czło­wieka wygląda to nieco ina­czej. Cho­dzi o to, z kim łączy cię jakaś więź; tych ludzi może być wię­cej, niż sądzisz!

Masz takie więzi, i to liczne, choć nie­wy­klu­czone, że o tym nie myśla­łeś. Na przy­kład z rodziną, a także z oso­bami, które nie miesz­kają z tobą pod jed­nym dachem. Masz dziad­ków albo ciotki i wujów? Mogą cię z nimi łączyć bar­dzo silne lub słab­sze rela­cje, zależ­nie od inten­syw­no­ści kon­tak­tów (bez­po­śred­nich, przez inter­net czy na zasa­dzie jakiej­kol­wiek komu­ni­ka­cji) i inte­rak­cji. Nie cho­dzi o to, jak bar­dzo kogoś kochasz, co tak naprawdę trudno zmie­rzyć, a ocena tego uczu­cia nie jest zbyt pomocna. Waż­niej­sze jest to, jak dobrze ich według sie­bie znasz, jakie jest praw­do­po­do­bień­stwo, że opo­wiesz im o sobie czy zadasz takie czy inne pyta­nie.

Nawet jeśli nie czu­jesz się komuś bli­ski, może łączyć cię z nim więź. Przy­pu­śćmy na przy­kład, że masz ciotkę, którą widu­jesz raz do roku i uwa­żasz, że na dobrą sprawę w ogóle jej nie znasz. Mimo to coś cię z nią łączy – pokre­wień­stwo. Jest dla niej ważne, co się z tobą dzieje.

Doty­czy to rów­nież innych doro­słych: każ­dego, kogo imię nie jest ci obce i wobec kogo nie żywisz nega­tyw­nych uczuć. Są też kole­żanki i kole­dzy z two­jej szkoły czy inni mło­dzi ludzie, któ­rzy miesz­kają nie­da­leko, i nawet jeśli nie nazy­wa­cie się przy­ja­ciółmi, ist­nieje mię­dzy wami jakaś więź, ist­nieje powód, by im zaufać. Gdy­byś się natknął na nich w cza­sie waka­cji albo w skle­pie, uśmiech­nął­byś się i pew­nie rzu­cił: „Cześć!”. Pomo­gliby ci, gdyby coś ci się stało? Jeśli tak, to się liczą.

Przyj­rzyjmy się two­jemu zespo­łowi ludzi, z któ­rymi coś cię łączy. Roz­waż swoją sytu­ację, myśląc o każ­dym z nich. Spró­buj usta­lić, kto byłby po two­jej stro­nie, gdy­byś potrze­bo­wał pomocy. Nie­któ­rzy zde­cy­do­wa­nie i zawsze staną za tobą murem; co do innych może to zale­żeć od sytu­acji.

Doro­śli, któ­rzy się bez­po­śred­nio trosz­czą o cie­bie i miesz­kają z tobą przy­naj­mniej przez jakiś czas: rodzice lub inni opie­ku­no­wie. Nie­wy­klu­czone, że jed­nego czy nawet kil­koro doro­słych łączy z tobą silna więź. Możesz się zwra­cać do nich w zależ­no­ści od cha­rak­teru pomocy, jakiej potrze­bu­jesz.

Inni doro­śli, z któ­rymi łączy cię pokre­wień­stwo: dziad­ko­wie, ciotki, wujo­wie.

Doro­śli, któ­rzy są przy­ja­ciółmi rodziny – może miesz­kasz bli­sko nich albo oni miesz­kają daleko, może nawet w innym kraju.

Rodzeń­stwo, z któ­rym masz dobre rela­cje albo nie tak dobre, ale praw­do­po­dob­nie z chę­cią by ci pomo­gli, gdy­byś miał jakiś pro­blem czy potrze­bo­wał wspar­cia.

Bli­scy przy­ja­ciele w szkole i w domu – ludzie, któ­rych czę­sto widu­jesz.

Ci mniej bli­scy – może ucznio­wie w two­jej kla­sie, wobec któ­rych żywisz dobre uczu­cia, ale nie powie­dział­byś, że są two­imi przy­ja­ciółmi. Cie­szył­byś się, gdy­by­ście mieli wspól­nie reali­zo­wać jakiś pro­jekt szkolny albo gdy­byś z nimi poga­wę­dził, spo­ty­ka­jąc ich przy­pad­kiem, choć nie odwie­dza­cie się nawza­jem, by spę­dzać razem czas.

Ludzie, z któ­rymi upra­wiasz sport, wystę­pu­jesz w ama­tor­skich przed­sta­wie­niach albo śpie­wasz w chó­rze, upra­wiasz hobby lub grasz na kom­pu­te­rze.

Doro­śli, któ­rzy spra­wują opiekę nad tymi zaję­ciami – zakła­da­jąc, że prze­strze­gają tych samych reguł bez­pie­czeń­stwa i nad­zoru, co nauczy­ciele w szkole.

Pra­cow­nicy spo­łeczni, leka­rze, biblio­te­ka­rze, duchowni, szkolna pie­lę­gniarka czy wycho­wawca, opie­kun rocz­nika szkol­nego.

Jeśli spo­rzą­dzisz listę tych osób, to jak wygląda? Jest dłuż­sza, niż się spo­dzie­wa­łeś? To wspa­niale, ale nie ma zna­cze­nia, jeśli nie jest zbyt długa. Wszystko, czego potrze­bu­jesz, to kilku zaufa­nych osób. W każ­dym momen­cie wystar­czy ci jedna osoba, do któ­rej możesz się zwró­cić, lub zale­d­wie kilka, ale warto mieć ich nieco wię­cej, gdyż różni ludzie poma­gają na różne spo­soby w róż­nych sytu­acjach.

Powi­nie­neś wie­dzieć, do kogo możesz się zwró­cić, aby:

pomógł ci, jeśli masz jakieś zmar­twie­nie, bez względu na to, jak dziwne i nie­ty­powe się wydaje;

sta­nął po two­jej stro­nie, kiedy ktoś cię źle trak­tuje;

dodał otu­chy, kiedy wąt­pisz w swoje moż­li­wo­ści;

zapew­nił roz­rywkę;

zapew­nił relaks;

był wobec cie­bie szczery, ale jed­no­cze­śnie wyro­zu­miały w swo­ich opi­niach;

udzie­lił mądrej, podyk­to­wa­nej tro­ską rady;

pomógł roz­wią­zać jakiś pro­blem;

pomógł zna­leźć mądre roz­wią­za­nie;

prze­dys­ku­to­wał jakiś ważny temat, co do któ­rego ludzie się nie zga­dzają – by się prze­ko­nać, co myślisz, i poznać twoje zapa­try­wa­nia i opi­nie.

Musisz też wie­dzieć, że ktoś będzie o tobie myślał, nawet jeśli nie pro­sisz go o pomoc. Potrze­bu­jesz tego kogoś, aby:

dostrze­gał, kiedy wyda­jesz się przy­gnę­biony;

pytał, czy potrze­bu­jesz pomocy, ale jed­no­cze­śnie nie nale­gał, kiedy jej nie potrze­bu­jesz;

chciał spę­dzać z tobą czas;

mar­twił się o cie­bie;

przej­mo­wał się tym, co się z tobą dzieje.

Musimy też brać pod uwagę siłę i sła­bo­ści kon­kret­nej osoby, co może ozna­czać, że otrzy­mamy od niej wspar­cie w pew­nych spra­wach, ale w innych już nie. Ktoś na przy­kład może być dobrym przy­ja­cie­lem, ale nie zga­dza się z tobą w jakichś kwe­stiach poli­tycz­nych albo ma odmienne poglądy na moral­ność; w takim wypadku nie powi­nie­neś ocze­ki­wać od niego real­nej rady w tychże dzie­dzi­nach. To nic złego, jeśli można poru­szyć z kimś bez­piecz­nie jakiś temat, a innego nie. To nic złego szu­kać wspar­cia u róż­nych ludzi w róż­nych oko­licz­no­ściach.

Uwa­żam, że jeśli w naszej sieci wspar­cia mamy do czy­nie­nia z odmien­nymi poglą­dami i zapa­try­wa­niami, to jest to korzystne dla naszej odpor­no­ści. Dzięki temu możemy wysłu­chać argu­men­tów dru­giej strony i zro­zu­mieć, że ludzie patrzą na różne sprawy ina­czej, ale to nie ozna­cza, że są gorsi i nie mogą uczest­ni­czyć w twoim życiu. Nie wydaje mi się, byśmy byli bar­dziej odporni, podzie­la­jąc tylko jeden punkt widze­nia i obcu­jąc tylko z okre­ślo­nymi ludźmi. Drzewa stają się odpor­niej­sze, kiedy doświad­czają siły wia­tru. Jeśli sty­kasz się bez­u­stan­nie tylko z jed­nym punk­tem widze­nia, uznasz, że inny nie ist­nieje, i nie będziesz miał oka­zji pod­dać pró­bie swo­ich prze­ko­nań i nie wzmoc­nisz ich ani nie zmie­nisz, jeśli to się wyda słuszne.

Pamię­taj, że odpor­ność nie polega tylko na zapo­bie­ga­niu rze­czom nega­tyw­nym: polega na tym, aby być sil­nym, kiedy się zda­rzą. A ota­cza­jący nas ludzie odgry­wają w tym zasad­ni­czą rolę, nie dla­tego, że potra­fią nas uchro­nić przed złymi rze­czami (bo nie potra­fią), ale dla­tego, że mogą nam w razie koniecz­no­ści pomóc. Nasza sieć wspar­cia to coś w rodzaju zbroi, dzięki któ­rej możemy unik­nąć obra­żeń; nie jest jaski­nią, któ­rej ni­gdy nie opusz­czamy.

DZIA­ŁA­NIE PRAK­TYCZNE

Nakreśl hipo­te­tyczną mapę ze sobą w kółku, w punk­cie cen­tral­nym. Obok zapisz imiona ludzi, któ­rych uwa­żasz za naj­bar­dziej god­nych zaufa­nia, i każde też umieść w kółku. Następ­nie, nieco dalej od sie­bie, umieść imiona kil­korga osób, z któ­rymi jesteś w jakiś spo­sób zwią­zany.

Obok każ­dego imie­nia napisz coś pozy­tyw­nego o two­jej rela­cji czy związku z tą osobą. Na przy­kład: „Zwie­rzył­bym mu się ze zmar­twie­nia” albo „Ona zawsze zdaje się rozu­mieć, jak się czuję”. Zano­tuj też, jaki pro­blem skła­nia cię do popro­sze­nia ich o pomoc albo poroz­ma­wia­nia z nimi.

To twój zespół. Jest coś, co ich wszyst­kich łączy: ufasz im. Zasta­nówmy się, czym jest zaufa­nie i jak je zbu­do­wać.

WSZYSTKO O ZAUFANIU

Potrze­bu­jemy ludzi, któ­rym ufamy, ale nie powin­ni­śmy ufać każ­demu, kogo napo­ty­kamy na swej dro­dze. Nie­któ­rzy będą nas trak­to­wać źle albo nie dbać o nasze dobre samo­po­czu­cie. Nie­któ­rzy mają pra­gnie­nia i prio­ry­tety sprzeczne z naszymi, więc mogą przed­kła­dać swoje potrzeby nad nasze. To zro­zu­miałe, bo my też możemy przed­kła­dać nasze potrzeby nad potrzeby kogoś innego; na dobrą sprawę umiesz­cza­nie naszego dobra na szczy­cie listy wła­snych prio­ry­te­tów jest i ważne, i słuszne.

Nie­któ­rzy ludzie ufają innym zbyt łatwo, a znowu inni nie ufają dosta­tecz­nie. Zaufa­nie to poczu­cie bez­pie­czeń­stwa; powin­ni­śmy też wie­dzieć, kiedy jeste­śmy bez­pieczni, a kiedy nie. Nie możemy czuć się tak w stu pro­cen­tach przez cały czas, życie bowiem nie­sie ze sobą (i zawsze będzie nio­sło) ryzyko, choć cza­sem pra­gniemy czuć się bez­piecznie i oce­niać wła­ści­wie sytu­acje, w któ­rych tak wła­śnie jest.

ZBYT ŁATWE OKAZYWANIE ZAUFANIA

Zbyt łatwe oka­zy­wa­nie zaufa­nia może ozna­czać, że będziemy oszu­ki­wani, zwo­dzeni, zawie­dzeni. I nie tylko z powodu ludzi: możemy za bar­dzo wie­rzyć w donie­sie­nia mediów, reklamy i prze­sła­nia poli­tyczne. Nie dostrze­gamy oznak świad­czą­cych o tym, że ktoś nas oszu­kuje. Oto kilka powo­dów, dla któ­rych ktoś zbyt­nio ufa:

Był wycho­wy­wany pod klo­szem, zawsze mógł liczyć na wspar­cie i miłość, a także na rodzi­ców, któ­rzy wszystko za niego robili, więc nie doświad­czył ni­gdy sytu­acji, w któ­rej ktoś zacho­wał się wobec niego nie­go­dzi­wie.

Doświad­czył bar­dzo tok­sycz­nego wycho­wa­nia, co ozna­cza, że za wszelką cenę pra­gnie być kochany i nie jest dość czujny, gdy ktoś zdaje się darzyć go sym­pa­tią.

Nie nauczył się sku­tecz­nych metod, które pozwa­lają oce­nić, czy to, co się czyta i sły­szy, jest prawdą.

ZAUFANIE NIEDOSTATECZNE

Może ozna­czać, że ni­gdy nie otwie­ramy się przed ludźmi, co utrudni budo­wa­nie nowych przy­jaźni. Dajemy jasno do zro­zu­mie­nia, że im nie ufamy, to zaś spra­wia, że odpy­chamy ich od sie­bie. Nie­wy­klu­czone, że podej­rze­wamy ludzi o to, że są kłam­liwi i skłonni do nie­wier­no­ści, pod­czas gdy wcale tacy nie są. Możemy nie wie­rzyć w nic, co czy­tamy lub sły­szymy, nawet w rze­czy praw­dziwe i słuszne, więc tra­cimy mnó­stwo oka­zji.

Oto kilka powo­dów, dla któ­rych zaufa­nie przy­cho­dzi komuś z tru­dem:

Czę­sto tego kogoś spo­ty­kał zawód – albo też spo­tkał go jeden, za to poważny, co wywarło na niego głę­boki wpływ.

Miał bar­dzo trudne dzie­ciń­stwo, pozba­wione więzi z jed­nym czy kil­kor­giem opie­ku­nów (teo­ria więzi lub przy­wią­za­nia, sfor­mu­ło­wana przez bry­tyj­skiego leka­rza i psy­cho­ana­li­tyka Johna Bowlby w latach 70., mówi o tym, jak ważne jest, by małe dziecko miało świa­do­mość, że doro­śli poświę­cają mu uwagę i zaspo­ka­jają jego potrzeby. Dzieci, któ­rym tego z róż­nych powo­dów – w tym także nie­za­wi­nio­nych przez rodzi­ców – bra­kuje, mogą mieć pro­blemy z zawie­ra­niem bliż­szych więzi, a to z kolei pro­wa­dzi do póź­niej­szych pro­ble­mów z oka­zy­wa­niem zaufa­nia i budo­wa­niem rela­cji).

Był wycho­wy­wany przez doro­słych, któ­rzy sami mieli trud­no­ści z oka­zy­wa­niem zaufa­nia, i ta postawa mu się udzie­liła.

JAK UFAĆ MĄDRZE

Nie powin­ni­śmy ufać każ­demu, ale musimy ufać pew­nym ludziom. Musimy się więc nauczyć, jak w moż­li­wie naj­lep­szy spo­sób oce­nić, kto na to zasłu­guje. Dobra wia­do­mość jest taka, że jeśli zaufa­nie nam z tru­dem przy­cho­dzi, możemy się nauczyć, jak ufać łatwiej, a jeśli jeste­śmy zbyt ufni, możemy się nauczyć, jak doko­ny­wać mądrzej­szego wyboru.

Oto kilka wska­zó­wek doty­czą­cych ufa­nia w spo­sób mądry, kiedy cho­dzi o osoby, które mogą zali­czać się do two­jej sieci wspar­cia:

Zorien­tuj się, jakie są twoje odczu­cia wobec danej osoby. Czy kiedy z nią jesteś sam na sam, czu­jesz się bez­piecz­nie i kom­for­towo? Język ciała i kon­takt wzro­kowy mogą nam mnó­stwo powie­dzieć, póki naprawdę kie­ru­jemy się szcze­ro­ścią, zamiast widzieć to, co chcemy zoba­czyć.

Sprawdź, czy nie ma powodu do nie­uf­no­ści. Jeśli jest, to jaki? Czy ktoś powie­dział ci o tej oso­bie coś nega­tyw­nego? (Jeśli tak, to czy możesz trak­to­wać tę infor­ma­cję poważ­nie?). Czy cho­dzi o to, że ten ktoś zawiódł cię już wcze­śniej? (Ludzie mogą popeł­niać błędy i szcze­rze tego żało­wać, robiąc wszystko, by się to nie powtó­rzyło. Nie­któ­rzy wszakże są uparci i ni­gdy się nie zmie­nią. Zwa­żaj na to, ile razy dajesz komuś szansę poprawy).

Jeśli masz jakie­kol­wiek wąt­pli­wo­ści, daj tej oso­bie szansę, ale bądź ostrożny, jeśli cho­dzi o infor­ma­cje, jakimi się z nią dzie­lisz. W nie­któ­rych przy­jaź­niach nie ma miej­sca na ujaw­nie­nie rze­czy bar­dziej oso­bi­stych.

Jeśli cho­dzi o doro­słych, któ­rzy nie są two­imi krew­nymi ani przy­ja­ciółmi two­jej rodziny, pomyśl o tym, czy wyko­nują zawód, dzięki któ­remu znają zasady bez­pie­czeń­stwa i wie­dzą, jak odpo­wie­dzieć wła­ści­wie na twoje potrzeby, na przy­kład nauczy­ciele i pra­cow­nicy medyczni.

Jeśli cho­dzi o doro­słych, któ­rzy są two­imi krew­nymi albo przy­ja­ciółmi rodziny, wsłu­chaj się w sie­bie, w swoje odczu­cia wobec tego kogoś; ist­nieje duże praw­do­po­do­bień­stwo, że instynkt cię nie zwie­dzie (choć nie zawsze można na nim pole­gać w stu pro­cen­tach).

KIM JEST ZAUFANY DOROSŁY

Czę­sto spo­tkasz się z radą, także moją, byś roz­ma­wiał z zaufa­nym doro­słym. Cza­sem jest rze­czą oczy­wi­stą, kto to taki. A co, jeśli to oczy­wi­ste nie jest? I czy należy brać pod uwagę moż­li­wość, że się pomy­lisz i ktoś zawie­dzie twoje zaufa­nie?

Nie mam na myśli kogoś, kto zawsze dochowa two­ich tajem­nic czy kogoś, kto zawsze będzie znał wła­ściwą odpo­wiedź. Cza­sem doro­śli muszą prze­ka­zać innym to, z czego im się zwie­rzy­łeś, bo tak wła­śnie należy zro­bić, na przy­kład by cię chro­nić. Choć zazwy­czaj powinni to naj­pierw prze­dys­ku­to­wać z tobą. Cza­sem jest też tak, że doro­śli nie znają odpo­wie­dzi. Cza­sem mogą mieć wła­sne poważne kło­poty i nie będzie im łatwo oka­zać ci pomoc.

Przez okre­śle­nie „zaufany doro­sły” rozu­miem kogoś, kto szcze­rze i uczci­wie stara się postą­pić słusz­nie i pomóc ci; kogoś, kto naprawdę jest po two­jej stro­nie. Kogoś, kto się o cie­bie mar­twi i komu na tobie zależy.

Sprawdźmy, kim mogą być ci ludzie. Potem udzielę ci kilku wska­zó­wek, któ­rymi powi­nie­neś się kie­ro­wać wtedy, gdy nie masz pew­no­ści, czy doro­sła osoba jest godna zaufa­nia.

Doro­śli krewni – mam nadzieję, że doro­śli w two­jej rodzi­nie – twoi rodzice albo opie­ku­no­wie, dziad­ko­wie, ciotki i wujo­wie – wszy­scy są zaufa­nymi doro­słymi. Powinni nimi być, ale cza­sem nie są. Co do tych ludzi słusz­nie jest zakła­dać, że są, chyba że masz kon­kretny powód sądzić, że jest ina­czej (zob. „Kiedy możesz nie ufać”). To ludzie, któ­rzy są z tobą zwią­zani i powinno im leżeć na sercu twoje dobro.

Doro­śli w śro­do­wi­sku zawo­do­wym – nauczy­ciele i inni doro­śli, któ­rzy pra­cują w two­jej szkole: leka­rze i pozo­stali spe­cja­li­ści medyczni, a także pra­cow­nicy socjalni. Obec­nie wszy­scy doro­śli, któ­rzy mają do czy­nie­nia z mło­dzieżą, muszą się odzna­czać okre­ślo­nymi kwa­li­fi­ka­cjami gwa­ran­tu­ją­cymi ci bez­pie­czeń­stwo: przy­go­to­wa­niem do kon­tak­tów z mło­dymi ludźmi i umie­jęt­nym zacho­wa­niem, kiedy zja­wia się u nich młody czło­wiek z jakimś pro­ble­mem. Zali­czają się do grona zaufa­nych doro­słych. Jed­nakże ich kwa­li­fi­ka­cje nie sta­no­wią stu­pro­cen­to­wego zabez­pie­cze­nia i nie można wyklu­czyć, że w tym śro­do­wi­sku znaj­dzie się poten­cjal­nie nie­bez­pieczna osoba. Jest to mało praw­do­po­dobne na tere­nie szkoły, ale zda­rza się. Nie igno­ruj w takiej sytu­acji głosu wła­snego instynktu.

Inni doro­śli, któ­rych spo­ty­kasz – może to być każda osoba, z którą masz do czy­nie­nia w jakim­kol­wiek śro­do­wi­sku. Więk­szość doro­słych, któ­rzy, jak się wydaje, chcą ci pomóc, rze­czy­wi­ście jest gotowa to uczy­nić, wiesz jed­nak, że źli ludzie też mogą nakło­nić cię pod­stę­pem, byś im zaufał. Tym samym powi­nie­neś być bar­dzo ostrożny.

Każdy, kogo pozna­jesz wyłącz­nie przez inter­net – jest to naj­le­piej poznane śro­do­wi­sko, gdzie doro­śli z nie­czy­stymi zamia­rami mogą zdo­być twoje zaufa­nie. W takim wypadku nie możesz się opie­rać na instynk­cie wizu­al­nym i mowie ciała, które pozwa­lają oce­nić sytu­ację. Także, o czym dosko­nale wiesz, ludzie potra­fią kła­mać w spra­wie wieku. Jedyny spo­sób, by mieć cał­ko­witą pew­ność, że możesz zaufać komuś, z kim wcho­dzisz w inte­rak­cję przez inter­net, to robić to za pośred­nic­twem spraw­dzo­nej insty­tu­cji. Jeśli nie, powiedz innej zna­nej ci i zaufa­nej oso­bie o tym, że kon­tak­tu­jesz się z kimś w sieci, tak aby zadbała o twoje bez­pie­czeń­stwo.

KIEDY MOŻESZ NIE UFAĆ

Nie zawsze jest oczy­wi­ste, czy można komuś zaufać, ale są pewne czyn­niki, które pomogą ci zde­cy­do­wać.

Rela­cja lub przy­jaźń z jakąś osobą nie powinna sta­no­wić sekretu czy być ukry­wana; jeśli czu­jesz, że musisz ukry­wać to przed doro­słymi, któ­rym ufasz, to jest to nie­po­ko­jący znak.

Jeśli ta osoba prosi cię, byś trzy­mał waszą rela­cję w sekre­cie, to też należy uznać to za coś nega­tyw­nego. Dla­czego cię tym obar­cza? Jeśli prosi, byś nie zdra­dził tego rodzi­com czy opie­ku­nom, to jest to bar­dzo zły znak (chyba że cho­dzi o coś zabaw­nego, jak pre­zent uro­dzi­nowy czy miła nie­spo­dzianka).

Czy czu­jesz się przy tej oso­bie nie­pew­nie? Jeśli robi coś, co ci się nie podoba – na przy­kład dotyka cię albo sie­dzi zbyt bli­sko? Poroz­ma­wiaj z innym doro­słym, jeśli nie ufasz swo­jemu instynk­towi.

Wsłu­chuj się w głos instynktu. Jeśli cokol­wiek wzbu­dza twój nie­po­kój, nie uwa­żaj tej osoby za kogoś, komu możesz zaufać. Ty masz oka­zy­wać zaufa­nie, a ona ma na nie zasłu­żyć.

DZIA­ŁA­NIE PRAK­TYCZNE

Zano­tuj imię jed­nej osoby czy kilku, z któ­rymi chciał­byś albo mógł­byś poroz­ma­wiać o któ­rejś z poniż­szych sytu­acji.

Pro­blemy z nauką; prze­śla­do­wa­nie; pro­blemy w rela­cjach; pro­blemy natury medycz­nej, o któ­rych trudno ci mówić; nie­chęć wobec wła­snego wyglądu; poczu­cie, że jesteś out­si­de­rem albo kimś róż­nią­cym się od innych; pro­blemy z nauczy­cie­lem; zmar­twie­nie zwią­zane z jed­nym albo oboj­giem rodzi­ców; pyta­nia o seks; czy ktoś, kogo znasz, zażywa nar­ko­tyki; czy wyda­wało ci się, że ktoś zacho­wuje się naprawdę źle/prze­stęp­czo, a ty nie wie­dzia­łeś, co zro­bić; nie­po­kój o przy­szłość; poważ­niej­sze emo­cje, któ­rych nie potra­fisz kon­tro­lo­wać; oka­le­cze­nie samego sie­bie czy taki zamiar; czy myśla­łeś o samo­bój­stwie.

Ciesz się, że są ludzie, do któ­rych możesz się zwró­cić. Jeśli na two­jej liście wid­nieją luki, zasta­nów się, czy jakiś nauczy­ciel albo inny pro­fe­sjo­na­li­sta lub orga­ni­za­cja inter­ne­towa umoż­li­wią ci zdo­by­cie potrzeb­nych infor­ma­cji. One też mogą być dla cie­bie wspar­ciem.

Istotna uwaga: jeśli myśla­łeś kie­dy­kol­wiek o tym, by się oka­le­czyć albo ode­brać sobie życie, czy też zasta­na­wia­łeś się nad tym, jak to zro­bić, pro­szę cię, poproś o pomoc bez­zwłocz­nie. Możesz zadzwo­nić na odpo­wied­nią info­li­nię i popro­sić o dar­mową poradę i dys­kretną pomoc.

Nawet kie­ru­jąc się odpo­wied­nimi wska­zów­kami, możemy cza­sem popeł­nić błąd. Jeśli oce­nisz nie­wła­ści­wie drugą osobę, w sen­sie pozy­tyw­nym czy nega­tyw­nym, nie ozna­cza to, że jesteś złym sędzią. Ile­kroć zda­rzy ci się taka pomyłka, sta­raj się wycią­gnąć z niej wnio­ski i wzbo­gać swoją wie­dzę na temat innych ludzi. Wszystko, czego się uczysz, buduje twoją odpor­ność, jeśli cho­dzi o przy­szłe decy­zje i sytu­acje.

BUDOWANIE DOBRYCH PRZYJAŹNI

Widzia­łeś już listę rze­czy, któ­rych możemy potrze­bo­wać od tych, z któ­rymi jeste­śmy zwią­zani. I pomy­śla­łeś już o zna­nych ci ludziach, zali­cza­ją­cych się do tej kate­go­rii, nie­któ­rzy zaś to twoi przy­ja­ciele. Jeśli masz szczę­ście, twoje rela­cje z nimi są dobre, ale co, jeśli takie nie są?

Oto kilka rad, jeśli cho­dzi o budo­wa­nie i wzmac­nia­nie dobrych przy­jaźni. Przy­da­dzą się także, gdy będziesz szedł przez życie i znaj­do­wał nowych przy­ja­ciół, co z pew­no­ścią się sta­nie.

Doce­niaj róż­nice mię­dzy ludźmi – nie wszy­scy twoi przy­ja­ciele (czy inni w two­jej sieci wspar­cia) będą dla cie­bie tacy sami pod wzglę­dem potrzeb czy pra­gnień. Gdy masz przy­ja­ciela, któ­rego potrzeby róż­nią się od two­ich: na przy­kład pra­gnie eks­cy­ta­cji i wrzawy, pod­czas gdy ty pra­gniesz spo­koju i ciszy, wciąż może­cie być przy­ja­ciółmi, jeśli tylko uwzględ­ni­cie wza­jemne róż­nice.

Bądź dobrym słu­cha­czem – kiedy twój przy­ja­ciel chce roz­ma­wiać, słu­chaj go uważ­nie. Nie musisz się spie­szyć z odpo­wie­dzią, ale słu­chaj bacz­nie i spró­buj zro­zu­mieć, jak się czuje. Nie oce­niaj jego trosk jako nie­po­waż­nych, lecz przyj­muj do wia­do­mo­ści, że rze­czy­wi­ście czuje się tak, jak cię o tym zapew­nia.

Dawaj i bierz – w dobrej przy­jaźni każda osoba daje i otrzy­muje, ale nie­ko­niecz­nie w tym samym cza­sie. Nie­kiedy musisz oka­zać wspar­cie, a innym razem ty możesz go potrze­bo­wać. Będą chwile, gdy jedna osoba potrze­buje go wię­cej, i jest to w porządku. Warto oka­zy­wać szczo­drość, ale może stać się to pro­ble­mem, kiedy przy­biera jed­no­stronną postać. Przy­pu­śćmy, że oka­zu­jesz przy­ja­cie­lowi mnó­stwo wspar­cia w potrze­bie, ale stwier­dzasz, że sam go potrze­bujesz; nie­wy­klu­czone, że musisz liczyć na inną osobę.

Poświę­caj czas przy­jaźni – wszyst­kie rela­cje, nie­które bar­dziej niż inne, wyma­gają pew­nego wysiłku. Dla­tego nie możemy tak naprawdę „obsłu­gi­wać” zbyt wielu przy­ja­ciół. (Liczba „przy­ja­ciół”, któ­rych część ludzi ma w mediach spo­łecz­no­ścio­wych, znacz­nie prze­kra­cza liczbę tych, z któ­rymi mogą naprawdę spę­dzać czas. Może warto wie­dzieć, że bio­log ewo­lu­cyjny, Robin Dun­bar, okre­ślił mak­sy­malną liczbę na 150 – „liczba Dun­bara”). Czas poświę­cony przy­jaźni może obej­mo­wać roz­mowy, wspólne gry, prze­by­wa­nie w róż­nych miej­scach, pyta­nia o samo­po­czu­cie przy­ja­ciela albo po pro­stu goto­wość do nie­sie­nia pomocy.

Pie­lę­gnuj pozy­tywne wspo­mnie­nia czasu spę­dzo­nego z przy­ja­cie­lem – to przy­jemne wra­cać myślą do szczę­śli­wych chwil i mówić: „Pamię­tasz, jak…”. Pomoże to też prze­brnąć trudny okres w waszych rela­cjach. Znajdź wspólne doświad­cze­nia: wycieczkę, wyprawę do kina, lody w kawiarni, pik­nik czy wspólny wypad na łono natury. Rób zdję­cia i prze­cho­wuj pamiątki!

Bądź wobec sie­bie szczery – cza­sem ludzie przy­jaź­nią się z kimś, kogo w grun­cie rze­czy nie lubią albo z kim się nie iden­ty­fi­kują. Może uwa­żasz, że nie masz wyboru lub też dałeś się zwieść uwa­dze sku­pio­nej na popu­lar­nej oso­bie. Albo przy­łą­czy­łeś się do jakiejś grupy dla wła­snego bez­pie­czeń­stwa lub z początku kogoś polu­bi­łeś, a potem się oka­zało, że jest ina­czej. Nie musisz się przy­jaź­nić z ludźmi, przy któ­rych nie czu­jesz się swo­bod­nie, i wła­ści­wie wyświad­czył­byś sobie przy­sługę (i oka­zał współ­czu­cie), wyco­fu­jąc się z tej sytu­acji. Nie ozna­cza to, że musisz się zga­dzać we wszyst­kim ze swo­imi przy­ja­ciółmi! Znaj­dziesz wię­cej na ten temat w dal­szej czę­ści niniej­szego roz­działu.

DZIA­ŁA­NIE prak­tyczne

Czy przy­cho­dzi ci na myśl jakiś przy­ja­ciel – bli­ski czy dal­szy, stary czy nowy – który ostat­nio ci pomógł w jakiejś spra­wie? Jeśli tak, to czy podzię­ko­wa­łeś mu nale­ży­cie? A może znasz kogoś, kto nie­dawno prze­ży­wał trudne chwile? Jeśli tak, to czy mógł­byś mu prze­słać wia­do­mość albo coś zro­bić, by poka­zać, że przej­mu­jesz się jego sytu­acją? Pre­zenty są oczy­wi­ście czymś uro­czym, ale akt obda­ro­wa­nia nie musi nic kosz­to­wać: może to być kartka pocz­towa, ese­mes lub mejl, zdję­cie z przy­po­mnie­niem miłych chwil, kwiat zerwany w ogro­dzie, poma­lo­wany kamyk lub muszelka znad morza, uścisk – nawet kilka słów, by poka­zać, że doce­niasz wszystko, co robi­li­ście, i fakt, że jest twoim przy­ja­cielem.

RADZENIE SOBIE Z NEGATYWNYMI ZWIĄZKAMI

Nie­wy­klu­czone, że są przy tobie ludzie, któ­rzy oddzia­ły­wają na innych nega­tyw­nie. Może to być kto­kol­wiek napo­tkany w domu, w szkole, w sąsiedz­twie czy w inter­ne­cie. Mogą to być dawni przy­ja­ciele, rodzeń­stwo lub człon­ko­wie przy­bra­nej rodziny, nauczy­ciele, z któ­rymi nie możesz nawią­zać dobrych rela­cji, ludzie, któ­rzy cię po pro­stu nie lubią.

Mogą to być wresz­cie ludzie, któ­rzy z takiego czy innego powodu spra­wiają, że czu­jesz się przy nich źle i nie­pew­nie, że jesteś nie­zdolny do sku­tecz­nego dzia­ła­nia. Nie­wy­klu­czone, że są w twoim wieku albo w jakim­kol­wiek. Może, ale nie musi to być z ich strony zamie­rzone. Bar­dzo się od sie­bie róż­ni­cie albo ist­nieje jakiś inny powód, dla któ­rego nie ma mię­dzy wami odpo­wied­niej che­mii, jakiej potrze­bują pozy­tywne więzi.

Choć nie zawsze jest moż­liwe unik­nię­cie takich związ­ków, oto kilka suge­stii, które mogą się przy­dać w pew­nych sytu­acjach:

Nie musisz kon­ty­nu­ować zerwa­nej czy nad­we­rę­żo­nej przy­jaźni. Koniec przy­jaźni nie jest niczym przy­jem­nym, ale to rzecz powszechna i natu­ralna, wszy­scy bowiem zmie­niamy się z upły­wem życia. Posta­raj się uwzględ­nić kon­tekst i oko­licz­no­ści, zaak­cep­to­wać fakt, że się to po pro­stu wyda­rzyło i że znaj­dziesz sobie nowych przy­ja­ciół. Sta­raj się unik­nąć obwi­nia­nia (nawet w myślach) sie­bie albo tej dru­giej osoby. Podą­żaj przed sie­bie dalej i zostaw to za sobą, uświa­da­mia­jąc sobie wszystko, czego się w tym związku nauczy­łeś i co zyska­łeś.

Nie musisz tole­ro­wać prze­śla­do­wa­nia, czy to emo­cjo­nal­nego, czy fizycz­nego. Jeśli możesz, połóż tej sytu­acji kres; jeśli potrze­bu­jesz pomocy, zwróć się do zaufa­nego doro­słego. Oko­licz­no­ści się róż­nią, więc byłoby nie­wła­ściwe z mojej strony udzie­la­nie w tym wypadku kon­kret­nej rady, ale nauczy­ciele i spe­cja­li­ści pra­cu­jący z mło­dzieżą mogą zaofe­ro­wać odpo­wied­nie wspar­cie. Jeśli nie możesz z nimi poroz­ma­wiać, skon­tak­tuj się z jakąś insty­tu­cją czy orga­ni­za­cją, które niosą pomoc mło­dym ludziom.

Ktoś, kto czę­sto spra­wia, że nie masz o sobie dobrego zda­nia, nie oka­zuje wła­ści­wego wspar­cia. Możesz ocze­ki­wać szcze­rze kon­struk­tyw­nego kry­ty­cy­zmu ze strony przy­ja­ciela, co bywa uży­teczne, choć nie­ko­niecz­nie przy­jemne (nikt nie lubi kry­ty­cy­zmu, ale cza­sem go potrze­bu­jemy!). Różni się to od bez­u­stan­nego osą­dza­nia, co nie jest cechą dobrego przy­ja­ciela. Może zechcesz go spy­tać, dla­czego tak postę­puje, albo po pro­stu wolisz odejść i pozwo­lić, by przy­jaźń natu­ral­nie wyga­sła. Nie­wy­klu­czone, że twój przy­ja­ciel na­dal będzie tak postę­po­wał, ale ktoś, kto cię utwier­dza w niskiej samo­oce­nie, nie zali­cza się do sieci wspar­cia.

Jeśli nega­tywna więź doty­czy kogoś w twoim wła­snym domu, możesz potrze­bo­wać pomocy jakie­goś zaufa­nego doro­słego. W rodzeń­stwie, także tym przy­rod­nim, docho­dzi do zakłó­ce­nia rela­cji, być może wywo­ła­nych kon­flik­tem oso­bo­wo­ści czy rywa­li­za­cją o względy i uczu­cia. Nie musi to być niczyja wina, ale mądra osoba może ci pomóc w tej sytu­acji.

A jeśli pro­blem wiąże się z jedną z doro­słych osób, które się tobą opie­kują? Oko­licz­no­ści wów­czas mogą być tak zło­żone, że naj­lep­szym wyj­ściem z sytu­acji jest poroz­ma­wia­nie z innym doro­słym, który pomoże ci spoj­rzeć na rzecz z odpo­wied­niej per­spek­tywy albo zna­leźć jakiś spo­sób dzia­ła­nia. Jest czymś nor­mal­nym sądzić, że twoi rodzice czy opie­ku­no­wie są prze­ciwko tobie, ponie­waż mię­dzy nasto­lat­kami docho­dzi do kon­flik­tów, a doro­śli i emo­cje (z obu stron) stają czę­sto na dro­dze roz­sądku. Trzeba też uczci­wie przy­znać, że nie­któ­rzy rodzice nie ofe­rują albo nie mogą ofe­ro­wać potrzeb­nego wspar­cia. Wtedy zwró­ce­nie się z prośbą o pomoc do innego doro­słego może być naj­lep­szym wyj­ściem.

Nie­któ­rzy mogą dowo­dzić, że zma­ga­nie się z nega­tyw­nymi wię­ziami wzmocni nas i uczyni bar­dziej odpor­nymi. Czy nie powin­ni­śmy zaak­cep­to­wać faktu, że nie wszy­scy będą zawsze po naszej stro­nie? Musimy z pew­no­ścią wyka­zy­wać się reali­zmem i uznać, że nie każdy jest naszym zwo­len­ni­kiem. Pod­kre­ślam jed­nak potrzebę sku­pie­nia się na budo­wa­niu naszych dobrych rela­cji, ponie­waż ta sieć wspar­cia będzie czę­ścią naszego zestawu narzę­dzi na trudne czasy, poma­ga­jąc nam wzmac­niać odpor­ność, któ­rej będziemy w życiu potrze­bo­wać. Tak, będziemy mieć do czy­nie­nia z nega­tyw­nymi ludźmi, ale nie ozna­cza to, że mamy dopusz­czać ich do sie­bie i pozwa­lać, by osła­biali naszą siłę!

ODPORNOŚĆ NA NIEZGODĘ

Pro­wa­dzi to do cze­goś, co stało się jesz­cze waż­niej­sze w dzi­siej­szym, czę­sto wro­gim śro­do­wi­sku, zwłasz­cza w inter­ne­cie: zma­ga­nia się z nie­zgodą i prze­ciw­nymi poglą­dami. Argu­menty poja­wia­jące się w mediach spo­łecz­no­ścio­wych i ogól­nie w mediach są nie­jed­no­krot­nie skrajne, kiedy to ludzie zaj­mują nie­prze­jed­nane sta­no­wi­sko i są agre­sywni, a nawet grożą tym, któ­rzy myślą ina­czej niż oni. Czę­sto spro­wa­dza się to do tego, że sieć wspar­cia jed­nej osoby wal­czy z drugą, i jest to zazwy­czaj naprawdę bole­sne i przy­kre dla zaan­ga­żo­wa­nych w to ludzi.

Lecz można się nie zga­dzać – nawet dia­me­tral­nie – nie krzy­cząc na sie­bie ani się nie obra­ża­jąc nawza­jem. Musimy się nauczyć wyja­śnia­nia naszych poglą­dów i słu­cha­nia innych. Oto kilka rze­czy do roz­wa­że­nia.

Co do więk­szo­ści zagad­nień ist­nieją różne poglądy, które inte­li­gentni, przy­zwo­ici ludzie mogą prze­ja­wiać w zależ­no­ści od ich doświad­czeń, wizji świata, upodo­bań i anty­pa­tii, pre­fe­ren­cji poli­tycz­nych i wszyst­kiego, co ma dla nich fun­da­men­talne zna­cze­nie (róż­nimy się w tych wszyst­kich kwe­stiach i jest to jak naj­bar­dziej w porządku). Pew­nych poglą­dów łatwiej bro­nić niż innych; nie­które opie­rają się na nie­na­wi­ści, gnie­wie czy nie­to­le­ran­cji, inne zaś na odmien­nych inter­pre­ta­cjach świata, w któ­rym żyjemy, i odmien­nych doświad­cze­niach, jakie są udzia­łem ludzi.

Lepiej kry­ty­ko­wać poglądy i prze­ko­na­nia jakiejś osoby niż samą osobę (kry­ty­ko­wa­nie kogoś per­so­nal­nie – jego cha­rak­teru czy wyglądu na przy­kład – jest nazy­wane ata­kiem

ad homi­nem

, co zna­czy „do czło­wieka”). Kiedy poja­wiają się komen­ta­rze i ataki per­so­nalne, rze­czy­wi­sty przed­miot sporu ginie w agre­sji i wrza­wie.

Bra­nie pod uwagę źró­deł odmien­nego poglądu jest zazwy­czaj uży­teczne i odkryw­cze. Nie suge­ruję tego samego w przy­padku nie­na­wist­nych słów, gdyż wyni­kają one zwy­kle z emo­cji bar­dziej niż z roz­sądku. Lecz gdy ktoś przed­sta­wia pogląd odmienny od two­jego, może ci to pomóc wzmoc­nić wła­sny pogląd, jeśli zro­zu­miesz, dla­czego ten ktoś myśli tak, jak myśli. Czę­sto, jeśli słu­chasz uważ­nie, oka­zuje się, że nie mówi w rze­czy­wi­sto­ści tego, co ci się począt­kowo zda­wało. Wsłu­cha­nie się w czy­jeś zapa­try­wa­nia może być też spraw­dzia­nem twej wła­snej argu­men­ta­cji.

Jeśli ktoś mówi ci rze­czy okrutne albo obraź­liwe, a ty czu­jesz się zra­niony, to twoje uczu­cia są ważne i mają zna­cze­nie. Wła­śnie wtedy twoja sieć wspar­cia może się oka­zać naj­bar­dziej pomocna, pozwa­la­jąc ci zare­ago­wać w odpo­wiedni spo­sób, na przy­kład wyco­fać się albo skry­ty­ko­wać daną osobę za jej zacho­wa­nie. Wła­ściwa odpo­wiedź zależy od sytu­acji, a różni ludzie będą w różny spo­sób sobie z tym radzić. Jest to czas, by wziąć głę­boki oddech i wysłu­chać zaufa­nych przy­ja­ciół.

Media spo­łecz­no­ściowe są nie­mal zawsze nie­wła­ści­wym miej­scem dla sporu czy dys­ku­sji w waż­nych spra­wach! Ludzie anga­żują się, nie wie­dząc, od czego wszystko się zaczęło; spie­szą z wnio­skami i są bar­dziej skłonni zacho­wy­wać się nie­wła­ści­wie i bez­myśl­nie niż w bez­po­śred­nich kon­tak­tach. Zja­wi­sko to ma nawet swoje okre­śle­nie: „inter­ne­towy efekt odha­mo­wa­nia” – w sieci ludzie są na ogół mniej ostrożni, roz­ważni i opa­no­wani niż przy bez­po­śred­nim spo­tka­niu twa­rzą w twarz albo przez tele­fon.

To nor­malne, że nie zga­dzasz się we wszyst­kim ze swo­imi przy­ja­ciółmi. Cza­sem możesz „zgo­dzić się na nie­zgodę” w okre­ślo­nej spra­wie i nie roz­ma­wiać o niej. Oczy­wi­ście, jeśli przed­miot sporu jest dla cie­bie czymś naprawdę fun­da­men­tal­nym, taka postawa może być w twoim wypadku wyklu­czona i wtedy masz prawo zerwać tę rela­cję. Ale jeśli masz tylko tych przy­ja­ciół, któ­rzy zga­dzają się z tobą we wszyst­kim, to twoje spoj­rze­nie może być zawę­żone.

Pomoże ci, jeśli zdo­łasz zyskać odpor­ność na róż­nicę zdań, ponie­waż nie będziesz brał tego oso­bi­ście, jeśli ktoś, kogo sza­nu­jesz, zapre­zen­tuje inny pogląd. Zacho­wasz w takich chwi­lach i sytu­acjach odpo­wied­nią per­spek­tywę i nie dopu­ścisz do tego, byś czuł się przy­gnę­biony. Będziesz w sta­nie zaan­ga­żo­wać się w spór (jeśli zechcesz) w spo­sób zde­cy­do­wany i roz­sądny albo wyco­fać się i zapo­mnieć o wszyst­kim, jeśli tak uznasz. I twoje wła­sne argu­menty będą sil­niej­sze, jeśli odwo­łasz się do roz­sądku, uni­ka­jąc emo­cjo­nal­nej reak­cji, zro­dzo­nej ze zde­ner­wo­wa­nia, stresu czy gniewu.

Jed­nak, kiedy ktoś cię ziry­tuje, czy­niąc uwagi ad homi­nem albo pre­zen­tu­jąc pogląd, z któ­rym się fun­da­men­tal­nie nie zga­dzasz lub który cię obraża, masz prawo poczuć się dotknięty i powie­dzieć mu o tym. Nie ozna­cza to by­naj­mniej braku odpor­no­ści. Odpor­ność doty­czy siły – siły pozwa­la­ją­cej ci zare­ago­wać w spo­sób, który uwa­żasz za wła­ściwy (nie wyłą­cza­jąc zerwa­nia więzi albo mil­cze­nia), i nie czuć się przy­gnę­bio­nym ani słab­szym. To są chwile, kiedy naj­bar­dziej potrze­bu­jesz swo­ich dobrych, uczci­wych, mądrych przy­ja­ciół, któ­rzy trosz­czą się o cie­bie i któ­rych powi­nie­neś wysłu­chać.