32,90 zł
Czujesz, że życie potrafi czasami przytłoczyć?
Stres w szkole, oczekiwania innych, problemy w domu, a do tego Twoje własne myśli, które potrafią nieźle namieszać? Spokojnie – to nie znaczy, że coś jest z Tobą nie tak. To znaczy, że jesteś człowiekiem. I że potrzebujesz narzędzi, które naprawdę działają.
Nicola Morgan – specjalistka od nastoletniego mózgu – w prosty, ciepły i turbo-konkretny sposób pokazuje, jak zbudować odporność psychiczną, która nie jest magicznym talentem ani cechą wybrańców. To coś, co możesz wytrenować. Tak samo jak mięśnie, pamięć albo cierpliwość do ludzi.
W środku znajdziesz m.in.:
? jak przestać zamartwiać się rzeczami, na które nie masz wpływu,
? jak tworzyć relacje, które naprawdę dodają sił,
? jak ogarnąć trudne emocje i stres,
? jak rozwijać swoje umiejętności, nawet jeśli teraz myślisz, że „to nie dla mnie”,
? jak budować odwagę i myśleć o przyszłości bez paniki,
? proste ćwiczenia, historie i zadania do zrobienia tu i teraz.
To nie jest kolejny nudny „mądry poradnik”.
To praktyczny zestaw narzędzi, który pomaga wracać na prostą — nawet wtedy, gdy życie znów zamienia się w rollercoaster.
Jeśli chcesz poczuć się silniej, pewniej i spokojniej, ta książka będzie Twoją mapą.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Wstęp
Oto jeden z najbrutalniejszych faktów życia, który musi sobie uświadomić każdy człowiek: złe rzeczy się zdarzają. Czy to drobne zmartwienia lub rozczarowania, czy to wielkie nieszczęścia – mogą przytrafić się każdemu, bez względu na to, czy na nie zasłużył, czy nie; nigdy też nie wiemy, kiedy się wydarzą ani jaką postać przybiorą. Wyzwanie polega na tym, by zdawać sobie z tego sprawę, a mimo to nie żyć w strachu, nie niszczyć każdej szczęśliwej chwili, zastanawiając się nad katastrofami, które mogą – choć nie muszą – czaić się za rogiem. Rzeczy wspaniałe też się wszak zdarzają! Musimy być realistami i zachowywać czujność, ale i mieć pozytywne nastawienie i pewność, że zdołamy zachować siłę. To właśnie jest odporność.
Nasze życie przypomina ocean, jesteśmy w nim małą łódeczką, która próbuje bezpiecznie go pokonać. Czasami woda jest spokojna, żeglujemy więc bez lęku, niczym się nie przejmując. Lecz w każdej chwili może nadejść sztorm, i to znienacka. Bywa niegroźny i krótkotrwały albo długi i podstępny. Jak niektóre obszary oceanu są bardziej niebezpieczne niż inne, tak i życie niektórych ludzi narzuca im więcej wyzwań niż innym.
Lata dorastania odznaczają się często szczególną niepewnością. Młodsze dzieci też się mierzą z wyzwaniami, lecz dorośli dodają im wtedy otuchy i czymś zajmują, one zaś doznają poczucia bezpieczeństwa w przekonaniu, że ich opiekunowie potrafią sobie radzić z każdym złem.
Ale ciebie, osobę nastoletnią, niełatwo jest pocieszyć. Wiesz już, że nikt nie jest nietykalny i że życie może nie być wolne od ryzyka; zauważyłeś, że dobrym i niewinnym towarzyszy czasami smutek i uczucie klęski; sam być może tego doświadczyłeś. Twój nastoletni umysł pozwala ci pojmować wielkie koncepcje, dyskutować na takie tematy, jak wojna, choroba, śmierć, samobójstwo, prześladowania i niesprawiedliwość – i potrzebujesz okazji do prowadzenia takich dyskusji, nawet jeśli są one niekiedy przerażające i bolesne.
Okres dorastania bywa ekscytujący, ale budzi też lęk. Niewykluczone, że nie możesz liczyć na pociechę ze strony dorosłych i próbujesz się zorientować, jak znaleźć własną drogę bez wsparcia, na jakie zasługują młodzi ludzie. Kiedy byłam nastolatką, trwała zimna wojna, która podsycała moje lęki. Miewałam koszmarne sny związane z konfliktem zbrojnym i pragnęłam, by rodzice dodawali mi otuchy, by racjonalizowali moje lęki i mówili, że wszystko – prawdopodobnie – będzie dobrze. Starali się nakierować moje myśli na coś bardziej optymistycznego – sukces, wiedzę, pracę, na to, co mogłabym kontrolować, a nie na to, czego żadną miarą kontrolować bym nie mogła. Pomogło mi to ukształtować odporność, choć pojęcie to rzadko było wówczas stosowane.
Możesz się martwić o terroryzm czy chorobę: kiedy to piszę, przeżywamy właśnie wybuch epidemii COVID-19, która zaczęła się w roku 2020, i na nasze życie mają dramatyczny wpływ różne restrykcje, lockdowny i wszelkie trudności związane z wirusem. Może doznajesz też innych zmartwień: coś złego się dzieje w twojej rodzinie albo z twoimi przyjaciółmi czy z nauką w szkole. Może prześladują cię lęki, mniejsze lub większe, ale bywa, że wszystkie wydają ci się nagle poważne, zwłaszcza że kiedy dopada nas jakiś kryzys, nie wiemy, czym się on skończy.
Jeśli jesteśmy małą łódeczką na oceanie życia, musimy być dostatecznie silni, by przetrwać sztormy – małe lub duże – których nie jesteśmy w stanie przewidzieć. I nie tylko silni – musimy mieć też stuprocentową pewność, że ktoś się nami zaopiekuje, dokona koniecznych napraw i będzie nas regularnie wzmacniał.
Powinniśmy się nauczyć nie tylko nawigować w niesprzyjającej pogodzie, ale i radzić sobie z usuwaniem szkód po każdej niszczycielskiej fali. I stać się potem jeszcze silniejszymi, tak by móc się zmagać z każdą kolejną falą jeszcze skuteczniej. Ludzie są istotami, które z natury rzeczy zdobywają wiedzę, adaptują i wykorzystują to, czego się wcześniej nauczyli, by być później silniejszymi, sprawniejszymi i zdrowszymi. To właśnie jest odporność.
Życie wszakże nie polega wyłącznie na wytrzymywaniu złych rzeczy: chodzi też o przyjemność, sukces, uznanie, spełnienie, cel, ekscytację. Jeśli skupimy się tylko na przygotowaniach do czegoś, co jest potencjalnie niemiłe, umknie nam to, co jest miłe. Jeśli nasze trwanie oznacza, że jesteśmy bezustannie niespokojni, niepewni i gotowi na klęskę, to nie jest to tak naprawdę życie.
Krótko mówiąc, musimy stworzyć odporne ciała i umysły, wykształcić w sobie taką siłę, która pomoże oprzeć się wszelkim sztormom, ale także pewnie stanąć na nogi i cieszyć się życiem i drobnymi przyjemnościami, na przykład blaskiem słońca odbijającym się w wodzie. Na tym właśnie polega dobre życie. Na tym polega mądra odporność.
Nie mogę wiedzieć, z jakimi wyzwaniami teraz się mierzysz; nikt nie ma pojęcia, co czeka za rogiem. Czasami będziesz mógł liczyć na wsparcie rodziny, przyjaciół czy zaufanych dorosłych, z którymi podzielisz się swymi troskami i wyzwaniami; innym znów razem poczujesz się bardziej osamotniony. Zdarzy się i tak, że wszyscy wokół będą doświadczać trudnych chwil wspólnie, choć u każdego będzie to wyglądało trochę inaczej. Czasem może się dziać coś złego w twej własnej głowie przy akompaniamencie czarnych myśli, które dręczą szczególnie w nocy. Ale bez względu na wszelkie przeciwności losu, osobiste czy przeżywane razem, przelotne czy długotrwałe, małe czy wielkie – odporność, którą teraz zbudujesz, pomoże ci przetrwać, a także da ci siłę, dzięki której odważnie spojrzysz w przyszłość i będziesz oczekiwać dobrych rzeczy z optymizmem, odwagą i nadzieją. A także nauczysz się nie wyolbrzymiać lęków i nie pozwalać im na zatruwanie ci życia.
Książka ta zaoferuje ci praktyczne narzędzia, dzięki którym opanujesz sztukę budowania prawdziwie odpornego życia, za pomocą tak ciała, jak i umysłu.
Znajdziesz tu:
Wszystko, co się tyczy odporności.
Pięć obszarów życia, na których możesz ustanowić odporność: sieć wsparcia, umiejętności, strategie radzenia sobie, męstwo (hart ducha) i planowanie na przyszłość.
Działania praktyczne, pozwalające dobrze zorganizować każdy z tych obszarów.
Fikcyjne osoby, które zmagają się z odpornością, tak byś mógł o nich myśleć i utożsamiać się z nimi uczuciowo. Możesz nawet dostrzegać w nich samego siebie.
Działania służące refleksji, które pozwolą ci określić, jak mógłbyś pomóc tym osobom – tu znajdziesz też moje sugestie.
Działania związane z prowadzeniem dziennika – rzeczy, które możesz zapisywać w swoim notatniku czy dzienniku, jeśli zechcesz, a które pomogą ci zaobserwować, jak budujesz swoją odporność. Możesz kupić jakiś piękny notes albo otworzyć nowy dokument w komputerze czy użyć aplikacji w telefonie. Wolno ci zapisywać wszystko, co ci się tylko spodoba – jest to przeznaczone wyłącznie dla twoich oczu; a pod koniec każdego rozdziału podsunę ci moje sugestie i pomysły.
Wszystkie koncepcje i praktyczne narzędzia zawarte w tej książce pomogą ci panować nad sobą w trudniejszych chwilach, gdy się odczuwa niepokój albo jest się przygnębionym. Jeśli nauczysz się tego wszystkiego teraz, będziesz umiał stosować właściwe techniki przez całe życie, stając się mentalnie silniejszym i mądrze zbudujesz swoją odporność. Będziesz też bardziej cieszył się życiem.
Nabycie większej odporności to wspaniale pozytywny, użyteczny i dający satysfakcję cel. Ta książka ma ci pokazać, jak go osiągnąć. Możesz przetrwać trudne chwile i dawać sobie świetnie radę!
Rozdział pierwszy
Zrozumienie odporności
Odporność oznacza dosłownie umiejętność przeciwstawiania się czemuś, niepoddawanie się jakiemuś działaniu, wpływowi itd. Kiedyś słowo to odnosiło się tylko do przedmiotów i ich zdolności do odzyskania pierwotnego kształtu po rozciągnięciu czy wygięciu; niektóre rodzaje kamieni czy drewna są bardziej odporne na działanie wody niż inne; niektóre rośliny są odporne na mróz albo suszę, inne nie; i tak dalej.
Kiedy mówimy o ludziach i ich odporności, mamy na myśli to, że są zdolni odzyskać równowagę, gdy pojawia się jakiś problem lub niepowodzenie, także odzyskać pewność siebie i optymizm, tak by mierzyć się pozytywnie z przyszłością.
Tym problemem lub niepowodzeniem może być choroba (umysłowa lub fizyczna), cierpienie, smutek, strach, utrata pieniędzy lub pracy, krytyka lub porażka. Może być to coś niezbyt ważnego, na przykład dostaliśmy słabą ocenę ze sprawdzianu albo ktoś nas zbeształ. Może to być coś poważnego – niemożność osiągnięcia tego, co wymagało ciężkiej wieloletniej pracy, albo koniec przyjaźni; a czasami jeszcze coś poważniejszego: doznana krzywda lub żal po śmierci kogoś bliskiego. Ludzie będą to odczuwali na swój własny sposób, zależnie od okoliczności: na przykład, kiedy rodzice się rozstają, może to być dla niektórych młodych ludzi gorszym doświadczeniem niż dla innych. Każdy inaczej reaguje na stresujące zdarzenia.
Odporność tyczy się też różnych społeczności. Rodzina musi znów stanąć na nogi po utracie dochodów, śmierci kogoś bliskiego czy poważnej chorobie. Przedsiębiorstwo musi wykazać się odpornością w obliczu recesji albo wzrostu czynszu lub podatków. Szkoła musi odzyskać odporność po jakimś tragicznym wydarzeniu, do którego doszło na jej terenie. Grupa twoich przyjaciół też może być odporna, jeśli się nie rozpada, gdy dochodzi w jej obrębie do kłótni albo gdy pojawiają się jakieś przeszkody (z drugiej strony jest rzeczą naturalną, że krąg przyjaciół zanika i zmienia się z czasem, nie jest to więc żaden wyznacznik).
Ta książka dotyczy ciebie i twojej odporności. Jestem pewna, że doświadczyłeś już niepowodzeń jakiegoś rodzaju. To każdemu się zdarza. Ale niektórym przytrafiają się naprawdę trudne rzeczy, z którymi muszą się zmagać. Być może uważasz, że dałeś sobie świetnie radę, albo przeciwnie: czujesz się słaby i boisz się, że znów się stanie coś złego. Każdy jest inny, jeśli chodzi o wyzwania stające na jego drodze, a także wsparcie, jakiego może oczekiwać od najbliższych, i odczucia, jakie się pojawiają na myśl o przyszłych problemach. Każdy ma inny poziom niepokoju, inny zasób odporności, inną przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Książka ta pomoże ci przezwyciężyć wszelkie trudności, które mogą ci się przytrafić w życiu, i stać się silniejszym w obliczu przyszłości.
Jedną z charakterystycznych cech człowieka jest to, że wszystko go zmienia. Nikt nigdy nie będzie po jakimś zdarzeniu taki sam jak przedtem. Odporność nie polega więc na tym, że się wraca do tej samej dokładnie postaci, jaką się było, oznacza, że jest się tak samo silnym albo nawet silniejszym niż wcześniej. Oznacza też często zaakceptowanie zmiany i postrzeganie jej jako swego rodzaju postępu: „Poradziłem z tym sobie – owszem, było to trudne, ale też nauczyłem się dzięki temu czegoś o sobie i wiem, że teraz umiem sobie radzić z trudnymi rzeczami”.
Ta książka pokaże ci, jak to zrobić w sposób praktyczny, tak abyś mógł stosować tę wiedzę przez całe życie, bez względu na wiek.
Kiedy przyglądałam się słowu „odporny”, natrafiłam na mnóstwo synonimów; pomyślałam, że może zechcesz poznać kilka z nich. Sprawią one, że „odporność” wzbudzi w tobie pozytywne odczucia, choć ten wyraz brzmi tak bardzo prozaicznie!
Elastyczny, sprężysty, giętki, rozciągliwy, silny, zdolny do przystosowania się, niepohamowany, wytrzymały, twardy.
Które słowo jest twoim ulubionym? Podoba mi się „niepohamowany”, który oznacza: „nie powstrzymasz mnie!”.
Większość psychologów – specjalistów w dziedzinie ludzkiego zachowania – uważa teraz, że odporność nie jest wcale trwałym ani wrodzonym aspektem osobowości i że można się nauczyć, jak być bardziej odpornym. Choć wydaje się czasami, że niektórzy ludzie są naturalnie bardziej odporni niż inni – nie jest to prawda. Odporność może być u jednych ludzi łatwiejsza do osiągnięcia, a u innych trudniejsza. Powody tego zróżnicowania bywają najrozmaitsze.
Twoja odporność może się różnić od odporności kogoś innego ze względu na wiele okoliczności. Odpowiedz sobie na następujące pytania:
Czy w twoim życiu zdarzyło się wiele negatywnych rzeczy, czy wiele pozytywnych?
Czy masz wrażenie, że negatywne rzeczy zdominowały twoje życie – a może doszło do jednego wielkiego negatywnego zdarzenia, po którym nie umiałeś się podnieść?
W jakim stopniu dorośli w twoim otoczeniu pomogli ci poradzić sobie z negatywnymi doświadczeniami?
Czy dorośli obecni w twoim życiu sami wykazują się odpornością?
Czy dorośli obecni w twoim życiu pokazali ci, że możesz dokonywać słusznych wyborów i że będą miały one znaczenie – czy przeciwnie: dowiedziałeś się, że nie masz nad niczym kontroli i że we wszystkim, co ci się przytrafia, trzeba cię wyręczać?
Wymienione wyżej okoliczności, nad którymi nie masz przecież kontroli, mogą wpłynąć na twój sposób myślenia. Niewykluczone na przykład, że będziesz skłonny postrzegać złe wydarzenia przez pryzmat samokrytycyzmu, negacji i fatalizmu („to moja wina albo jestem po prostu pechowcem”), zamiast podejść do nich pozytywnie („no cóż, stało się – jak mogę sobie z tym poradzić?”).
To, jak sam sobie wyjaśniasz swoje doświadczenia, ma wpływ na twoją odporność. Dlatego, że odporność tkwi w twoim umyśle, a umysł z kolei generuje język. Twoje myśli i sposób, w jaki rozmawiasz ze sobą, decyduje o tym, co czujesz, a to, co czujesz, decyduje o tym, jak działasz. Myślenie, odczuwanie i działanie są ze sobą ściśle sprzęgnięte. Toteż słowa, jakimi posługujesz się w głowie – w myślach – mają znaczenie.
Jednakże osobowość może decydować także o tym, jak łatwo – albo jak trudno – być odpornym. Jeśli na przykład z natury wiecznie się zamartwiasz, możesz w większym stopniu skupiać się na negatywnych stronach życia. Albo też, jeśli jesteś szczególnie troskliwą czy wrażliwą osobą, możesz odczuwać przykre zdarzenia silniej niż inni i tym samym poradzenie sobie z nimi będzie dla ciebie trudniejszym zadaniem.
Mnóstwo ludzi utrzymuje, że wiele „cech osobowościowych” to coś, co w sobie rozwinęło i czego się wyuczyło i że nie są one z góry ustalone ani wrodzone. Ktoś na przykład może rozwinąć w sobie tendencje do bycia perfekcjonistą, obserwując zachowanie swojego rodzica albo doznając nagrody w postaci pochwały, jeśli udało mu się zrobić coś bardzo dobrze, normalne więc, że zechce znów ją usłyszeć; może też widzieć, że starsze rodzeństwo jest chwalone za jakieś osiągnięcia jemu niedostępne. Albo słyszeć przypadkowe uwagi na temat doskonałości od dorosłych czy w telewizji albo w mediach społecznościowych.
Ludzkie zachowania zależą od wielu czynników, takich jak emocje, pokusy, instynkty biologiczne czy odruchy, zachowania innych ludzi, to, co się nam przytrafia, wreszcie aspekty naszej osobowości, z którymi się urodziliśmy albo które rozwinęliśmy w ciągu życia aż do tej chwili.
Wszystko to ma wpływ na odporność, jednak większość ekspertów uważa, że osobowość odgrywa tu jedynie częściową rolę. Już teraz, na tym etapie twojego życia, pewne okoliczności ukształtowały twoją odporność, mniejszą lub większą w porównaniu ze znanymi ci ludźmi. I wiedz, że możesz rozwinąć ją jeszcze bardziej.
Niektórzy posługują się określeniem „budowanie charakteru”, mówiąc o trudnych doświadczeniach z czasu dzieciństwa. To niebezpieczny punkt widzenia, można bowiem odnieść wrażenie, że usprawiedliwia on surowe traktowanie dzieci. A nie powinien usprawiedliwiać! Owszem, wiele osób, mimo niełatwego dzieciństwa, wyrasta na silnych psychicznie ludzi, ale to żaden argument. Inni z kolei, ci z trudnymi doświadczeniami z lat dorastania, będą w wieku dorosłym negatywnie naznaczeni. Nie powinniśmy wszakże doznawać koszmarnych rzeczy po to, aby stać się silnymi. Owszem, kilka kuksańców i draśnięć nie spowoduje trwałego uszczerbku, a może sprawić, że będziemy przez resztę życia silniejsi i sprawniejsi, ale niektóre kuksańce i draśnięcia pozostawią jednak blizny, mentalne czy fizyczne.
Odporność polega na kształtowaniu umysłu – silnego, sprawnego, gotowego na przyszłe wyzwania.
Bez względu na to, czy osobowość wpływa na odporność, trzeba jasno powiedzieć: odporności można się nauczyć, można ją rozwijać, wzmacniać, tworzyć. Bez względu na twój punkt wyjścia, na to, za jak nieodpornego się uważasz i jak źle wpłynęły na ciebie trudne doświadczenia, możesz sobie lepiej radzić z problemami i stać się jeszcze silniejszym.
To doprawdy wspaniała wiadomość, że odporność nie jest stałą, niezmienną cechą osobowości. Kimkolwiek jesteś, jakkolwiek wygląda twoje przeszłe życie i przedstawia się obecna sytuacja, możesz stać się odporniejszy. Ta książka pokaże ci, jak tego dokonać!
Kilka rzeczy może sprawić, że odporność okaże się większym wyzwaniem. Nie uniemożliwiają jej, co prawda, ale to tak, jakby rozpoczynać bieg z gorszej pozycji w stosunku do innych zawodników. Jeśli niektóre z tych czynników odnoszą się do ciebie, nie martw się (bo ta książka pokaże ci, jak przezwyciężać problemy), tylko wykorzystaj tę wiedzę do traktowania siebie z większą wyrozumiałością. Za nic się nie obwiniaj, możesz jednak potrzebować dodatkowego wsparcia i niewykluczone, że będziesz musiał się bardziej starać niż rówieśnicy będący w lepszej od ciebie sytuacji.
Trudny start w życiu – jest to niekiedy opisywane jako „niekorzystne doświadczenia dzieciństwa” i obejmuje wiele różnych sytuacji, na przykład chorobę któregoś z rodziców, zaniedbanie, jakąś traumę, wykorzystywanie czy różne inne czynniki, które oznaczały, że twoje najwcześniejsze miesiące i lata upływały w szczególnie trudnych warunkach. Jeśli cię na przykład adoptowano albo trafiłeś do rodziny zastępczej, mogłeś przeżywać naprawdę trudne chwile, nawet zanim dorosłeś na tyle, by zdać sobie z tego sprawę. Niewykluczone, że wpłynęło to na twój sposób myślenia i uczucie niepokoju, więc świadomość pod tym względem jest bardzo pomocna.
Śmierć bliskiej osoby – strata jednego albo obojga rodziców czy głównych opiekunów; strata któregoś z rodzeństwa lub innego bliskiego członka rodziny.
Choroba psychiczna – trudniej być mentalnie odpornym, jeśli doświadczyłeś zaburzeń lękowych albo jakiejkolwiek choroby psychicznej, i może być nawet trudniejsze, jeśli dotyczy też ludzi wokół ciebie, gdyż zagraża ci tym, że przejmiesz w jakimś stopniu ich lęki.
Uporczywe niepowodzenia – choć niektórzy ludzie stają się silniejsi, kiedy prześladuje ich pech, inni w naturalny sposób czują się przygnębieni. Niepowodzenie bywa wyczerpujące i jest rzeczą całkiem zrozumiałą, że niektórzy powezmą przekonanie, iż będą się im przytrafiać złe rzeczy, co natchnie ich głębokim niepokojem.
Brak wsparcia – wszyscy potrzebujemy ludzi, na których możemy polegać i którzy wesprą nas w trudnej sytuacji. Jeśli uważasz, że nie masz u swego boku dorosłych, którzy gotowi są pomóc ci w trudnej sytuacji i do których zawsze możesz się zwrócić, twoja odporność może osłabnąć.
Brak pozytywnych wzorców – jeśli dorośli, z którymi mieszkasz, sami nie wykazują się odpornością, jest prawdopodobne, że odbije się to na tobie i że trudniej ci będzie ją osiągnąć. Nie winię tu absolutnie dorosłych: istnieje mnóstwo zrozumiałych powodów, dla których są oni nieodporni, zwłaszcza gdy nie mogą skorzystać z dobrodziejstwa mądrych rad, zawartych w książce takiej jak ta, albo liczyć na osobiste wsparcie.
Jeszcze dwa inne czynniki mogą mieć negatywny skutek. Nie włączyłam ich do powyższej listy po części dlatego, że są tak powszechne, a po części dlatego, że należy zaliczyć je do innej kategorii niż te bardziej negatywne doświadczenia, o jakich już wspominałam.
Przesadna pomoc rodzicielska – kiedy rodzice martwią się tak bardzo, że nie pozwalają dzieciom podejmować ryzyka ani mierzyć się z wyzwaniami, może to oznaczać, iż będą one dorastać z poczuciem zbytniego niepokoju i nie zdołają znieść porażki czy niepowodzenia.
Niektóre cechy osobowościowe, takie jak perfekcjonizm i lęk przed porażką – mogą oznaczać, że każde drobne niepowodzenie urośnie do przeogromnych rozmiarów, a danej jednostce trudno będzie przejść nad nim do porządku dziennego i spróbować się ponownie z nim zmierzyć. Jest to powszechne.
Bardzo wielu z czytających tę książkę stwierdzi, że przynajmniej jeden z tych czynników dotyczy właśnie ich. Ale problemy nie muszą was przygniatać. Albo kiedy tak się dzieje, odporność pozwoli wam wziąć się ponownie w garść! Dowiesz się z tej książki, jak to zrobić.
Odporność nie jest jedynym znaczącym słowem. Oto kilka innych określeń, którymi posługuję się w tej książce. Oswoisz się z nimi, ale chcę wyjaśnić dokładnie, co przez nie rozumiem.
Wydaje się, że określają podobne cechy, nie są one jednak identyczne. Oba wyrażenia mają pozytywny wydźwięk, oba opisują stan umysłu, kiedy to dana osoba żywi dobre odczucia wobec samego siebie. I oba są też fundamentalnie ważne, więc gdy ktoś ma niską samoocenę albo nie przejawia pewności siebie, prawie na pewno osłabi to jego odporność.
Pewność siebie jest jednak ważniejsza, ponieważ pozwala spojrzeć w przyszłość. Wiara we własne siły jest równoznaczna z przekonaniem, że można czegoś dokonać, że ma się odpowiednie umiejętności i zasoby, by zmierzyć się z tym, z czym zmierzyć się trzeba.
Poczucie własnej wartości natomiast dotyczy tego, co o sobie myślisz, czy uważasz się za osobę wartościową. Chodzi wyłącznie o ciebie i twoją wartość; pewność siebie natomiast mówi o tym, jak możesz wpływać na własną przyszłość i otaczający cię świat.
Ktoś może być zbyt pewny siebie, podejmując wielkie ryzyko, toteż pewność siebie musi opierać się na niejakiej mądrości, a także zdrowym rozsądku. Ktoś może też żywić tak wysokie mniemanie o własnej wartości, że przemienia się to w arogancję, narcyzm, tupet, musi być więc ono równoważone przez wrażliwość.
Widzisz zatem, że poczucie własnej wartości i pewność siebie są wprawdzie podobne, ale nie tożsame. Potrzebujesz odpowiedniej dawki jednego i drugiego, ale chciałabym, żebyś wykazywał się bardziej tą drugą. To ją właśnie – PEWNOŚĆ SIEBIE – pomoże ci zbudować ta książka. Rezultatem będzie też większe poczucie własnej wartości. Podwójna wygrana!
Oto trzy kolejne pojęcia, które są do siebie podobne, ale nie tożsame.
„Szczęście” to rodzaj emocji. Opisuje dostrzegalne i natychmiastowe poczucie radości albo zadowolenia. „Radość” to intensywny ekscytujący rodzaj szczęścia, jakiego można doznać, gdy się widzi kogoś kochanego, gdy się zdobywa jakąś nagrodę albo gdy ktoś ci daje prezent, który naprawdę ci się podoba. „Zadowolenie” z kolei jest bardziej stonowanym poczuciem szczęścia, takim, jakiego można doświadczać, gdy się siedzi w blasku słońca albo idzie na spacer w ulubione miejsce.
„Dobrostan” nie jest emocją natychmiastową, lecz dłuższym stanem egzystencji, kiedy cieszysz się zadowalającym zdrowiem, zarówno mentalnym, jak i fizycznym, czujesz się silny i zdolny stawić czoło każdemu dniu. Nie jesteś ani zbyt zestresowany, ani zbyt znudzony. Masz pozytywne nastawienie do dnia, tygodnia, przyszłości. Dobrze ci w życiu – albo przynajmniej nie jest ci źle. Możesz doznawać jednocześnie szczęścia albo powiedzieć: „Czuję się świetnie – wszystko w porządku”.
Zdrowie psychiczne też nie jest emocją; choć jest podobne do dobrostanu. Zauważyłam, że wielu ludzi mówi „zdrowie psychiczne”, mając na myśli „chorobę umysłową” (mamy do czynienia z chorobą umysłową, kiedy chodzi o określoną dolegliwość natury psychicznej, taką jak jakaś postać depresji, zaburzenia lękowe, ostra fobia czy zaburzenia odżywiania). Słyszałam też, jak ludzie mówią: „Nie narzekam na zdrowie psychiczne”, a przecież wszyscy je mamy, tyle że jedni cieszą się dobrym zdrowiem psychicznym, podczas gdy inni nie najlepszym. Do ludzi z „nie najlepszym zdrowiem psychicznym” zaliczają się ci z chorobą umysłową, jak i ci, którzy są zdania, że ich stan mentalny jest kruchy albo rozchwiany, nie cierpią jednak na żadną chorobę psychiczną, którą można by zdiagnozować.
Dobrostan i zdrowie psychiczne mają ze sobą bliski związek. Jeśli towarzyszy ci to pierwsze, to wszystko wskazuje na to, że cieszysz się odpowiednim zdrowiem psychicznym. Mogą ci się zdarzać wyzwania natury psychicznej albo chwile słabości, ale twoje pozytywne samopoczucie pomoże ci się z tym uporać.
Dobrostan i zdrowie psychiczne łączą się z odpornością dwukierunkowo: budowanie odporności wzmocni dobre samopoczucie i zdrowie psychiczne; a kiedy masz dobre samopoczucie i odznaczasz się właściwym zdrowiem psychicznym, łatwiej ci jest być odpornym.
Ta książka pomoże więc i twemu dobremu samopoczuciu, i twemu zdrowiu psychicznemu. To z kolei pomoże ci działać i odnosić sukcesy we wszystkim, czego spróbujesz dokonać. To zaś przyczyni się do twojego szczęścia i wzmocni odporność. Doskonale, prawda?
Istnieją umiejętności i cechy, których potrzebujemy, jeśli zamierzamy stać się maksymalnie odporni i gotowi na wszystko, co życie postawi na naszej drodze, a przy tym wykorzystać jak najpełniej wszystkie te wspaniałe rzeczy, które nam ono zaoferuje.
Różni psychologowie skupiają się na różnych słowach określających te cechy i wskazują różne metody ich prezentowania. Można usłyszeć, jak ludzie mówią o zacięciu i determinacji, motywacji, zdecydowaniu, ambicji, wierze we własne siły, aspiracji, spójności, nauce, pewności, szczodrości, rozwadze, wdzięczności i temu podobnych. Zbyt wiele słów!
Myślę, że powód, dla którego wszystko, co składa się na odporność, jest bardzo różnie opisywane, sprowadza się do jednego: stanowi ona pewien sposób życia i myślenia. Określa, jak patrzysz na wszystko, co ci się zdarza, i każdą myśl, która ci przychodzi do głowy. Określa, jak nakłaniasz swój umysł do pracy. Trudno rozłożyć to na drobne, proste czynniki.
Ale ja tego dokonałam po długiej, dogłębnej analizie! Zamierzam powiedzieć ci o pięciu sferach twojego życia, które będziesz tworzył i wzmacniał. Każdy może to zrobić, bez względu na to, czy jego odporność jest w tej chwili słaba, czy silna. To aspekty twojego życia, które zapewnią ci nie tylko odporność, ale też inne mocne strony charakteru, typowe dla silnych umysłów.
W książce tej zamierzam pokazać ci, jak należy zbudować:
Sieć wsparcia.
Umiejętności.
Strategie radzenia sobie.
Odwagę.
Przyszłość.
Stać cię na to!
Teraz, kiedy już wiesz, czym jest odporność, i wierzysz, że możesz wzmocnić swoją, zastanówmy się, jak przystąpić do jej budowania. Nie są to rzeczy, z którymi musisz się uporać po kolei albo skupiać się na jednej w poniedziałek, a na drugiej we wtorek. To jeden sposób myślenia i życia, ten, który będzie ci towarzyszył każdego dnia. Codziennie znajdziesz okazje, by stosować te pomysły w praktyce i za każdym razem będzie ci to pomagało stawać się silniejszym i odporniejszym.
Każdy z kolejnych rozdziałów zacznie się od prośby, byś wyobraził sobie jakieś osoby. Nie będą one prawdziwymi ludźmi, ale z pewnością będą się odznaczać realnymi cechami, typowymi dla każdego człowieka. Niewykluczone, że dostrzeżesz w nich podobieństwo do tych, których znasz, jest też wielce prawdopodobne, że będą podobne do ciebie.
Opisując je, unikam ocen. Podaję po prostu przykłady różnych osobowości, sytuacji i zachowań, które ci wskażą, w jaki sposób sam możesz zwiększyć swoją odporność. Ucz się od innych: wyciągaj wnioski z ich błędów i sukcesów. Obserwuj zachowania przeciętnych ludzi. Patrz, jak sobie radzą z tym, co ich spotyka. Tak zyskasz empatię i samowiedzę, dwie niezwykle ważne rzeczy, kiedy trzeba się zmagać z życiem.
Pod koniec każdego rozdziału znajdziesz AKTYWNOŚĆ REFLEKSJI – prośbę o to, byś pomyślał ponownie o tych osobach, gdy się już dowiedziałeś tak wiele o danym zagadnieniu. Co byś powiedział tym ludziom, by im pomóc w budowaniu odporności? Czy jest coś, co mogą zrobić, ażeby ich życie i doświadczenia stały się bardziej pozytywne? Czego się od nich nauczyłeś? Jak mógłbyś być dobrym przyjacielem dla tych ludzi? W załączniku (str. 166) znajdziesz sugerowane przeze mnie odpowiedzi na powyższe pytania.
Stulatek w roku 2020, ocalały z hitlerowskich obozów koncentracyjnych w Buchenwaldzie i Auschwitz, Eddie Jaku stanowi nadzwyczajny przykład odporności. Przetrwał te wszystkie straszliwe doświadczenia z obietnicą, którą sam sobie złożył: uśmiechać się każdego dnia. „Najszczęśliwszy człowiek na ziemi” to tytuł jego autobiografii, która jest opowieścią o tym, jak zdołał wykształcić w sobie niezmierzoną mentalną siłę, tak bardzo mu wtedy potrzebną.
Eddie wie, że swoje przetrwanie zawdzięcza wielu łutom szczęścia, wie też doskonale, ilu innych, równie odważnych, silnych, wspaniałych ludzi tego szczęścia nie miało i przeżyć nie zdołało. Ale jego historia ukazuje potencjał ludzkiego umysłu, dzięki któremu można przezwyciężyć „złe rzeczy”. Większość z nas, dzięki Bogu, nigdy nie doświadczy czegoś, co choćby w przybliżeniu było tak potworne, a jednak wszyscy zmagamy się z wyzwaniami i mrocznymi chwilami, i wszyscy możemy się nauczyć od Eddiego i innych odpornych ludzi, jak być silnym.
Właśnie podczas pracy nad tą książką słuchałam wywiadu, jakiego Eddie udzielił BBC i jego historia wydała mi się inspirująca. Czułam, że jest to nadzwyczaj istotne w kontekście tego, co dla ciebie piszę.
Jego postanowienie, by się codziennie uśmiechać: czy coś równie prostego może mieć jakiekolwiek znaczenie? Eddie powiada: „Szczęście jest tym, co potrafimy sami wybrać”. Nie zawsze bywa to takie proste, ale sądzę, że da się wybierać uśmiech i próbę budowania własnej odporności. Dla niektórych ludzi, w pewnych sytuacjach, jest to na pewno trudniejsze niż dla innych. Lecz Eddie był podczas wojny zwyczajnym nastolatkiem, wtedy kiedy podjął decyzję, że będzie szczęśliwy. I uczynił to. Wierzę, że i ty możesz to zrobić.
Czas dziennika
Prowadzenie dziennika może stanowić doskonałe narzędzie, służące uporządkowaniu i rozjaśnieniu myśli, a także być wspaniałym zapisem twoich postępów. Nie musisz przy tym przestrzegać żadnych reguł pisania, gdyż jest on przeznaczony wyłącznie dla ciebie i nie będzie przez nikogo oceniany. I zresztą, jeśli nie chcesz, nie musisz wcale tego robić!
Oto kilka rzeczy, które warto teraz zanotować:
Które trzy słowa spośród „synonimów odporności” są twoimi ulubionymi?Co masz nadzieję uzyskać dzięki tej książce?Jakie są według ciebie największe wyzwania, z którymi mierzysz się w tej chwili?Kiedy po raz ostatni czułeś się szczęśliwy? Czy możesz opisać swoje wrażenia?Jak bardzo odporny się czujesz? Czy myślisz, że sobie dobrze radzisz, gdy się pojawiają trudności? Jakie problemy uważasz za najtrudniejsze?Czy przypominasz sobie chwilę, gdy się bardzo o coś starałeś, martwiąc się zarazem, że nie dasz rady? Co się konkretnie stało?Rozdział drugi
Zbuduj swoją sieć wsparcia
Ludzie obecni w naszym życiu mogą na różne sposoby wspomagać albo ograniczać naszą odporność. Niektóre z relacji pomogą nam się wzmocnić, inne zaś będą działać negatywnie, na przykład tak działa samotność, kluczem więc jest zbudowanie dobrych, pozytywnych związków. Ludzie funkcjonują wtedy najlepiej. Na szczęście są rzeczy, dzięki którym zapewnisz sobie pozytywne relacje i obecność ludzi, do których możesz się zwrócić w razie potrzeby i którzy się o nas troszczą – i o których my się ze swej strony troszczymy i których wspieramy. Dowiesz się w tym rozdziale, dlaczego ci ludzie są tak ważni dla odporności i jak sprawić, by twoja sieć wsparcia była możliwie jak najlepsza.
Abbie, Chris i Seema znajdują się w sytuacji, która mogłaby się pogorszyć albo polepszyć. To absolutnie odpowiednie chwile, by zbudować odporność! Jeśli podejmą pewne działania, przezwyciężą obecne problemy i wykorzystają ten sukces, tak by w przyszłości, w podobnych okolicznościach, móc poczuć się odporniejszymi.
Każde z nich przeżywa trudny okres z odmiennych powodów, które nie są ich winą, mogą jednak coś zrobić, żeby było lepiej. Abbie, Chris i Seema, a także wielu im podobnych, mają u boku ludzi, którzy mogliby ich wesprzeć, ale oni albo tego nie dostrzegają, albo nie wykorzystują ich pomocy. Biorą na siebie zbyt wiele i uważają, że są sami. Oznacza to, że ich odporność narażona jest na kryzys, bo gdy zdarzają się złe rzeczy, mogą się załamać i nie sięgnąć po pomocną dłoń, która pozwoliłaby im stanąć na nogi.
Jest też wiele innych sytuacji, osobowości i powodów, które tłumaczą, dlaczego ktoś może mieć problemy ze znalezieniem, stworzeniem czy rozpoznaniem swojej drużyny wsparcia. Istnieją sposoby na upewnienie się, że są obok nas ludzie, których wsparcia potrzebujemy, bez względu na to, czy jesteśmy Seemą, Chrisem, Abbie czy kimkolwiek innym. Niewiele wiemy o Bilalu z opowieści Abbie prócz tego, że wolał spędzać czas ze swą nową paczką przyjaciół niż z nią. Jest możliwe, że robił to, co uważał (dla siebie) za słuszne, nie powinniśmy więc go potępiać; przyjaźnie się zmieniają, my zaś musimy być gotowi podążać za głosem instynktu.
Prawdopodobnie znasz ludzi jak ci w powyższych przykładach. Możesz w jakimś stopniu sam się z nimi identyfikować. Albo różnisz się od nich kompletnie i masz całkiem inne problemy. Tak czy owak, kimkolwiek jesteś i jakkolwiek wygląda twoja sytuacja, potrzebujesz wsparcia innych ludzi. „Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą” – pisał poeta John Donne. Może zechcesz rzucić okiem na kilka wersów tego wiersza:
Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą; Każdy stanowi ułomek kontynentu, część lądu. […] Śmierć każdego człowieka umniejsza mnie, albowiem jestem zespolony z ludzkością1.
Jesteśmy ze sobą zespoleni; niepodobna żyć oddzielnie, a jeśli tak właśnie jest, to jest to nasza słabość. Jednakże „budowanie sieci wsparcia” brzmi nieco sztucznie i beznamiętnie, prawda? Zawieranie przyjaźni nie jest czymś, co powinniśmy czynić umyślnie; to rzecz naturalna z ludzkiego punktu widzenia. Nie potrzebujemy pobierać w tym względzie lekcji, zgadza się?
Może jednak czasem potrzebujemy. Kiedy sprawy przedstawiają się dobrze, łatwo jest zaprzyjaźnić się z kimś w sposób naturalny, dobrze się bawić z ludźmi, decydować, czy chcemy się do czegoś przyłączyć, czy też wolimy spędzać czas sami. Lecz gdy sprawy nie przedstawiają się dobrze albo gdy nie jesteśmy tak bardzo pewni siebie (właśnie wtedy najbardziej potrzebujemy odporności), możemy popełniać błędy, rozumieć różne rzeczy opacznie, mieć trudności z nawiązywaniem kontaktów albo nie wiedzieć, do kogo powinniśmy się zwrócić.
Oto kilka problemów, które możesz napotkać:
Możemy zamknąć się w sobie i odciąć od wszystkiego, ponieważ czasem samotność jest łatwiejsza.
Możemy być tak przytłoczeni naszymi problemami, że uważamy, iż nikt nie jest w stanie nam pomóc.
Możemy zwracać się do niewłaściwych przyjaciół. Niektórzy są skuteczni, kiedy sprawy przedstawiają się dobrze, ale nie w sytuacjach kryzysowych.
Zdarza się, że nasi przyjaciele nie potrafią nam pomóc, bo mają własne problemy.
Niewykluczone, że nie umiemy myśleć jasno i logicznie i nie wiemy, do kogo najlepiej się zwrócić.
Nie chcemy nikomu opowiadać o sprawach osobistych ani zdradzać swoich myśli komuś bliskiemu.
Jesteśmy typem osoby cichej i pełnej rezerwy.
Brakuje nam pewności siebie; nie wierzymy, że nasi przyjaciele zechcą nam pomóc.
Możemy mieć poważne kłopoty w domu i nie chcemy się nimi dzielić.
Tak oto z wielu powodów, zwłaszcza gdy pojawiają się poważne trudności, możemy potrzebować pomocy w budowaniu możliwie najsilniejszych sieci wsparcia. Nie świadczy to bynajmniej o słabości czy skazie charakteru, jeśli potrzebujesz pomocy. Jest też prawdopodobne, że dysponujesz już o wiele lepszą siecią wsparcia, niż ci się wydaje. Nie zauważyłeś tego po prostu albo się nie zorientowałeś, co może dla ciebie zrobić.
Bez względu na to, czy przypominasz Abbie, Chrisa, Seemę, czy nie, zastanówmy się, jak ważne są sieci wsparcia i jak stworzyć możliwie najlepsze.
Ludzie są z natury istotami społecznymi. Oznacza to, że mamy skłonność do życia i pracy w grupach osób powiązanych w różny sposób z innymi osobami. To więzy rodzinne, przyjaźnie, wspólna praca itp. Mogą być tworzone albo zrywane. Nawet jeśli ktoś żyje sam, nawet jeśli korzysta z nauczania domowego, nawet jeśli pracuje na własny rachunek – tak jak ja – to wciąż jest powiązany z innymi. Nieliczni tylko decydują się na zerwanie wszelkich relacji z innymi, ale też można sobie wyobrazić, że wynika to z okoliczności. Wystarczy przytoczyć historię Robinsona Crusoe. Aczkolwiek jest to dość rzadkie i stoi w sprzeczności z historią rozwoju człowieka. Takiego wyboru dokonujemy ekstremalnie rzadko, choć czasami każdy potrzebuje samotności; to normalne i często spotykane.
Bycie społecznym – i posiadanie większych sieci niż inne gatunki społeczne, takie jak małpy człekokształtne i psy – tłumaczy po części, dlaczego ludzie osiągnęli tak wiele. Historia człowieka współczesnego – przedstawiciela homo sapiens – sięga 200 tysięcy lat wstecz, a nawet dalej, kiedy to wszyscy byliśmy zbieraczami-łowcami. Przetrwaliśmy i rozwijaliśmy się, ponieważ funkcjonowaliśmy w grupach, pomagając sobie i chroniąc się nawzajem. Byliśmy skuteczniejszymi myśliwymi, kiedy polowaliśmy zespołowo; chroniliśmy się lepiej przed drapieżnikami, jeśli żyliśmy i wychowywaliśmy dzieci w grupach; nauczyliśmy się z powodzeniem budować, tworzyć, rozwiązywać problemy, uprawiać ziemię, produkować narzędzia i podróżować, gdyż wymienialiśmy się informacjami i pracowaliśmy zespołowo. Dzieliliśmy się wiedzą z ludźmi, z którymi byliśmy w jakiś sposób związani. A im silniej byliśmy związani, tym skuteczniej mogliśmy się dzielić i tym skuteczniej mogliśmy pomagać innym i liczyć na ich pomoc.
Ewolucja wysyła nam sygnał, nakłaniając do robienia rzeczy, które pomagają przetrwać albo coś osiągnąć – czy też jedno i drugie. A bycie istotą społeczną pomaga nam zarówno przetrwać, jak i osiągać powodzenie. Tak więc jesteśmy biologicznie zdeterminowani do życia społecznego, a gdy nie możemy w nim uczestniczyć, pojawia się problem.
Wszystko to obowiązuje także i dzisiaj: choć możemy sami tworzyć określone idee (a wielu ludzi lubi to robić), wszyscy też czerpiemy korzyści z dzielenia się ideami i wsłuchiwania się w myśli innych ludzi i przyjmowania informacji, które nam przekazują. Możemy się dzielić i słuchać za sprawą książek i monitorów zamiast kontaktów bezpośrednich – i ma to swoje dobre strony, ale osobista rozmowa ułatwia rozbudzanie idei, myśli i uczuć, które odznaczają się siłą i znaczeniem.
Współczesna technologia pozwala nam żyć i pracować przy ograniczeniu bezpośrednich kontaktów i obecnie znacznie więcej niż sto lat temu ludzi funkcjonuje samotnie. Wciąż jednak możemy być powiązani na wiele sposobów z innymi ludźmi. Niektórzy potrzebują tego bardziej, wszyscy jednak pragniemy wiedzieć, że jest ktoś, na kogo możemy liczyć i do kogo możemy się zwrócić, jeśli tego potrzebujemy albo pragniemy.
Potrzebujemy przyjaciół bezustannie, zwłaszcza wtedy, kiedy jesteśmy przygnębieni lub cierpimy. Izolacja to silny czynnik wyzwalający w przypadku chorób psychicznych, takich jak depresja i zaburzenia lękowe. Izolacja nie jest dla odporności korzystna.
Mieszkam w małej wiosce, do której przeprowadziłam się kilka lat temu z mężem; nie znaliśmy tam nikogo. Gdybyśmy postanowili ograniczać się do własnego towarzystwa, polegając jedynie na swojej rodzinie i starych przyjaciołach, i nie starali się znaleźć nowych, nie moglibyśmy zwrócić się do miejscowych, gdyby jedno z nas zachorowało albo potrzebowało pomocy czy czuło się samotne. Oczywiście, zawiązaliśmy nowe przyjaźnie nie dlatego, że chcieliśmy mieć kogoś, kto nam w razie czego pomoże. Uczyniliśmy to dlatego, że lubimy się zaprzyjaźniać, i dlatego, że my (ludzie) jesteśmy po prostu tak ukształtowani. Nie jest to z góry ani aranżowane, ani rozmyślne. To naturalne, budujące i sprawiające radość. Jednakże dla wielu ludzi nie jest to łatwe, toteż czasem musimy się uciec do premedytacji i powiedzieć sobie: „Nie mam właściwie ochoty iść na to przyjęcie, bo nikogo tam nie znam, ale zrobię to, bo być może poznam jakąś interesującą osobę i będę się dobrze bawić”.
Tak więc przyjaciele i sieci wsparcia – jakkolwiek chcecie je nazwać – są istotne dla naszego przetrwania, naszego sukcesu i zdrowia psychicznego. Albowiem jesteśmy istotami ludzkimi, a istoty ludzkie tak właśnie zostały ukształtowane. Bycie istotą społeczną daje korzyści.
Zastanówmy się, jak zbudować tę sieć wsparcia, która pomoże twojej odporności, kiedy sprawy przestaną się dobrze układać albo gdy już się układają źle.
Zamierzam cię wkrótce poprosić o zastanowienie się nad tym, kto się zalicza do twojej sieci wsparcia, ale już teraz mogę ci powiedzieć, że pierwszą osobą musisz być ty sam. Jeśli nie będziesz wspierał samego siebie, trudno ci będzie dostrzec, że inni ludzie też są po twojej stronie. Powinno to być stosunkowo łatwe, ale czasem takie nie jest i jeśli nie możemy liczyć na własne wsparcie, bardzo cierpimy.
Chodzi tu o współczucie, którym się darzysz. Bez niego będziesz się za wszystko obwiniał, nie dostrzeżesz siły, jaką się odznaczasz, i będziesz o wiele surowszy wobec siebie niż inni i surowszy też dla innych. Jeśli jesteś zastraszany albo wykorzystywany, uznasz, że na to zasłużyłeś; jeśli zmagasz się z nauką w szkole, zaczniesz sobie wmawiać, że jesteś głupi; jeśli twoje zdrowie psychiczne szwankuje, ocenisz się jako słabego; jeśli ktoś jest dla ciebie podły, uwierzysz, że z jakichś względów nie można cię polubić, i pomyślisz, że musisz się zmienić, by cię pokochano.
Wszystko to będzie niszczyło twoją odporność. Dojdziesz do wniosku, że trudno ci podążać przed siebie i mierzyć się z jakimikolwiek przeciwnościami, bo nie będziesz wierzył, że możesz to zrobić albo że zasługujesz na sukces, szczęście i satysfakcję.
Gdybyś zobaczył, że ktoś kopie jakieś zwierzę, to jak byś się czuł? Uznałbyś, że być może zasługuje na takie traktowanie? Że nie jest warte miłości? Nie, okazywałbyś mu współczucie. Uważałbyś, że zasługuje na opiekę i nie powinno być krzywdzone.
Współczucie pojawia się wtedy, gdy żywisz przekonanie, że jesteś po stronie zwierzęcia. Być może nie potrafisz tego określić, ale to wrażenie – empatia – jest ci bliskie i ponad wszystko pragniesz ulżyć zwierzakowi w bólu, gdyż wiesz, że nawet jeśli zachowywał się w irytujący sposób, nie zasługuje na to, żeby go kopać. Być może przypuszczasz, że jest tak traktowane, bo jego krzywdziciel odczuwa gniew, nie potrafi zapanować nad sobą, jest zestresowany albo ma jakiś problem z przemocą. Ale wiesz, że bez względu na powód zwierzę nie powinno być kopane. Jesteś po jego stronie; okazujesz mu wsparcie; jednym słowem współczujesz mu.
To zwierzę potrzebuje kogoś, kto okazywałby mu współczucie; samo nie może go sobie okazać. Ale ty jesteś istotą ludzką i potrafisz okazywać współczucie innemu zwierzęciu, innemu człowiekowi i sobie samemu.
Musisz najpierw darzyć współczuciem siebie. Jesteś to sobie winien.
W praktyce oznacza to, że kiedy dzieje się coś złego:
nie winisz siebie za postępowanie innych ludzi;
nie winisz się za coś, nad czym nie masz kontroli;
nie mówisz sobie: „Te rzeczy się przytrafiają, bo na to zasługuję”;
traktujesz siebie tak, jakbyś traktował inną istotę w chwili cierpienia.
Okazywanie współczucia samemu sobie nie oznacza przymykania oka na błędy, które popełniasz. Jeśli popełniłeś jakiś błąd, twój głos współczucia powinien to wyrazić, ale też podpowiedzieć, jak następnym razem tego uniknąć.
W zależności od sytuacji pomyśl o tym, co rzekłby twój przyjaciel czy ktoś, kto cię wspiera; musisz tylko pamiętać, by powiedzieć to sobie. Oto kilka rzeczy, które może ci podsunąć twój głos współczucia:
„Czasem sprawy przybierają zły obrót i nie ma to z tobą nic wspólnego: to pech albo działanie innych ludzi”.
„Nie ponosisz odpowiedzialności za złe czy okrutne rzeczy, których dopuszczają się inni ludzie”.
„Wszyscy popełniają błędy – dobrzy ludzie uczą się na nich. Możesz ich naśladować, a ja ci pomogę”.
„Wierzę w ciebie: masz w sobie siłę i jesteś wartościowy”.
Jesteś pierwszym człowiekiem, który może cię wesprzeć, pierwszym z pewnością w twoim zespole. Twoim zadaniem jest być serdecznym i lojalnym wobec siebie i – wierzyć w swoją wartość. Twoim zadaniem jest też być uczciwym, ale uczciwym w taki sposób, żeby okazywać jednocześnie łagodność i współczucie, zastanawiając się, jak możesz stać się lepszą osobą, ucząc się na własnych błędach i dojrzewając.
DZIAŁANIE PRAKTYCZNE
Pomyśl o czymś złym, co ci się przytrafiło. Może to być kłótnia z przyjacielem albo ktoś zachował się wobec ciebie nieładnie, albo poszło ci kiepsko na sprawdzianie. Odegraj hipotetyczną rolę kogoś, kto jest całym sercem po twojej stronie. Co by ci powiedział? Jeśli wydaje się to trudne, to co byś powiedział komuś, kogo lubisz, a kto doświadczył tego samego i jest naprawdę załamany? Krytykowałbyś go? Powiedziałbyś mu, że to jego wina i że musi się po prostu poprawić? Nie, pocieszałbyś go, dodawał mu otuchy, pomógł zastanowić się, jak na przyszłość uniknąć takich problemów, pomógł ruszyć z miejsca i być silniejszym. Porozmawiaj ze sobą w ten sposób: bądź swym własnym głosem współczucia.
Rób tak za każdym razem, gdy wydarzyło się coś negatywnego albo się właśnie dzieje.
Teraz, kiedy już wiesz, że jesteś pierwszym człowiekiem, który cię wspiera, musisz się zorientować, kim są pozostali ludzie z twojego zespołu. U każdego człowieka wygląda to nieco inaczej. Chodzi o to, z kim łączy cię jakaś więź; tych ludzi może być więcej, niż sądzisz!
Masz takie więzi, i to liczne, choć niewykluczone, że o tym nie myślałeś. Na przykład z rodziną, a także z osobami, które nie mieszkają z tobą pod jednym dachem. Masz dziadków albo ciotki i wujów? Mogą cię z nimi łączyć bardzo silne lub słabsze relacje, zależnie od intensywności kontaktów (bezpośrednich, przez internet czy na zasadzie jakiejkolwiek komunikacji) i interakcji. Nie chodzi o to, jak bardzo kogoś kochasz, co tak naprawdę trudno zmierzyć, a ocena tego uczucia nie jest zbyt pomocna. Ważniejsze jest to, jak dobrze ich według siebie znasz, jakie jest prawdopodobieństwo, że opowiesz im o sobie czy zadasz takie czy inne pytanie.
Nawet jeśli nie czujesz się komuś bliski, może łączyć cię z nim więź. Przypuśćmy na przykład, że masz ciotkę, którą widujesz raz do roku i uważasz, że na dobrą sprawę w ogóle jej nie znasz. Mimo to coś cię z nią łączy – pokrewieństwo. Jest dla niej ważne, co się z tobą dzieje.
Dotyczy to również innych dorosłych: każdego, kogo imię nie jest ci obce i wobec kogo nie żywisz negatywnych uczuć. Są też koleżanki i koledzy z twojej szkoły czy inni młodzi ludzie, którzy mieszkają niedaleko, i nawet jeśli nie nazywacie się przyjaciółmi, istnieje między wami jakaś więź, istnieje powód, by im zaufać. Gdybyś się natknął na nich w czasie wakacji albo w sklepie, uśmiechnąłbyś się i pewnie rzucił: „Cześć!”. Pomogliby ci, gdyby coś ci się stało? Jeśli tak, to się liczą.
Przyjrzyjmy się twojemu zespołowi ludzi, z którymi coś cię łączy. Rozważ swoją sytuację, myśląc o każdym z nich. Spróbuj ustalić, kto byłby po twojej stronie, gdybyś potrzebował pomocy. Niektórzy zdecydowanie i zawsze staną za tobą murem; co do innych może to zależeć od sytuacji.
Dorośli, którzy się bezpośrednio troszczą o ciebie i mieszkają z tobą przynajmniej przez jakiś czas: rodzice lub inni opiekunowie. Niewykluczone, że jednego czy nawet kilkoro dorosłych łączy z tobą silna więź. Możesz się zwracać do nich w zależności od charakteru pomocy, jakiej potrzebujesz.
Inni dorośli, z którymi łączy cię pokrewieństwo: dziadkowie, ciotki, wujowie.
Dorośli, którzy są przyjaciółmi rodziny – może mieszkasz blisko nich albo oni mieszkają daleko, może nawet w innym kraju.
Rodzeństwo, z którym masz dobre relacje albo nie tak dobre, ale prawdopodobnie z chęcią by ci pomogli, gdybyś miał jakiś problem czy potrzebował wsparcia.
Bliscy przyjaciele w szkole i w domu – ludzie, których często widujesz.
Ci mniej bliscy – może uczniowie w twojej klasie, wobec których żywisz dobre uczucia, ale nie powiedziałbyś, że są twoimi przyjaciółmi. Cieszyłbyś się, gdybyście mieli wspólnie realizować jakiś projekt szkolny albo gdybyś z nimi pogawędził, spotykając ich przypadkiem, choć nie odwiedzacie się nawzajem, by spędzać razem czas.
Ludzie, z którymi uprawiasz sport, występujesz w amatorskich przedstawieniach albo śpiewasz w chórze, uprawiasz hobby lub grasz na komputerze.
Dorośli, którzy sprawują opiekę nad tymi zajęciami – zakładając, że przestrzegają tych samych reguł bezpieczeństwa i nadzoru, co nauczyciele w szkole.
Pracownicy społeczni, lekarze, bibliotekarze, duchowni, szkolna pielęgniarka czy wychowawca, opiekun rocznika szkolnego.
Jeśli sporządzisz listę tych osób, to jak wygląda? Jest dłuższa, niż się spodziewałeś? To wspaniale, ale nie ma znaczenia, jeśli nie jest zbyt długa. Wszystko, czego potrzebujesz, to kilku zaufanych osób. W każdym momencie wystarczy ci jedna osoba, do której możesz się zwrócić, lub zaledwie kilka, ale warto mieć ich nieco więcej, gdyż różni ludzie pomagają na różne sposoby w różnych sytuacjach.
Powinieneś wiedzieć, do kogo możesz się zwrócić, aby:
pomógł ci, jeśli masz jakieś zmartwienie, bez względu na to, jak dziwne i nietypowe się wydaje;
stanął po twojej stronie, kiedy ktoś cię źle traktuje;
dodał otuchy, kiedy wątpisz w swoje możliwości;
zapewnił rozrywkę;
zapewnił relaks;
był wobec ciebie szczery, ale jednocześnie wyrozumiały w swoich opiniach;
udzielił mądrej, podyktowanej troską rady;
pomógł rozwiązać jakiś problem;
pomógł znaleźć mądre rozwiązanie;
przedyskutował jakiś ważny temat, co do którego ludzie się nie zgadzają – by się przekonać, co myślisz, i poznać twoje zapatrywania i opinie.
Musisz też wiedzieć, że ktoś będzie o tobie myślał, nawet jeśli nie prosisz go o pomoc. Potrzebujesz tego kogoś, aby:
dostrzegał, kiedy wydajesz się przygnębiony;
pytał, czy potrzebujesz pomocy, ale jednocześnie nie nalegał, kiedy jej nie potrzebujesz;
chciał spędzać z tobą czas;
martwił się o ciebie;
przejmował się tym, co się z tobą dzieje.
Musimy też brać pod uwagę siłę i słabości konkretnej osoby, co może oznaczać, że otrzymamy od niej wsparcie w pewnych sprawach, ale w innych już nie. Ktoś na przykład może być dobrym przyjacielem, ale nie zgadza się z tobą w jakichś kwestiach politycznych albo ma odmienne poglądy na moralność; w takim wypadku nie powinieneś oczekiwać od niego realnej rady w tychże dziedzinach. To nic złego, jeśli można poruszyć z kimś bezpiecznie jakiś temat, a innego nie. To nic złego szukać wsparcia u różnych ludzi w różnych okolicznościach.
Uważam, że jeśli w naszej sieci wsparcia mamy do czynienia z odmiennymi poglądami i zapatrywaniami, to jest to korzystne dla naszej odporności. Dzięki temu możemy wysłuchać argumentów drugiej strony i zrozumieć, że ludzie patrzą na różne sprawy inaczej, ale to nie oznacza, że są gorsi i nie mogą uczestniczyć w twoim życiu. Nie wydaje mi się, byśmy byli bardziej odporni, podzielając tylko jeden punkt widzenia i obcując tylko z określonymi ludźmi. Drzewa stają się odporniejsze, kiedy doświadczają siły wiatru. Jeśli stykasz się bezustannie tylko z jednym punktem widzenia, uznasz, że inny nie istnieje, i nie będziesz miał okazji poddać próbie swoich przekonań i nie wzmocnisz ich ani nie zmienisz, jeśli to się wyda słuszne.
Pamiętaj, że odporność nie polega tylko na zapobieganiu rzeczom negatywnym: polega na tym, aby być silnym, kiedy się zdarzą. A otaczający nas ludzie odgrywają w tym zasadniczą rolę, nie dlatego, że potrafią nas uchronić przed złymi rzeczami (bo nie potrafią), ale dlatego, że mogą nam w razie konieczności pomóc. Nasza sieć wsparcia to coś w rodzaju zbroi, dzięki której możemy uniknąć obrażeń; nie jest jaskinią, której nigdy nie opuszczamy.
DZIAŁANIE PRAKTYCZNE
Nakreśl hipotetyczną mapę ze sobą w kółku, w punkcie centralnym. Obok zapisz imiona ludzi, których uważasz za najbardziej godnych zaufania, i każde też umieść w kółku. Następnie, nieco dalej od siebie, umieść imiona kilkorga osób, z którymi jesteś w jakiś sposób związany.
Obok każdego imienia napisz coś pozytywnego o twojej relacji czy związku z tą osobą. Na przykład: „Zwierzyłbym mu się ze zmartwienia” albo „Ona zawsze zdaje się rozumieć, jak się czuję”. Zanotuj też, jaki problem skłania cię do poproszenia ich o pomoc albo porozmawiania z nimi.
To twój zespół. Jest coś, co ich wszystkich łączy: ufasz im. Zastanówmy się, czym jest zaufanie i jak je zbudować.
Potrzebujemy ludzi, którym ufamy, ale nie powinniśmy ufać każdemu, kogo napotykamy na swej drodze. Niektórzy będą nas traktować źle albo nie dbać o nasze dobre samopoczucie. Niektórzy mają pragnienia i priorytety sprzeczne z naszymi, więc mogą przedkładać swoje potrzeby nad nasze. To zrozumiałe, bo my też możemy przedkładać nasze potrzeby nad potrzeby kogoś innego; na dobrą sprawę umieszczanie naszego dobra na szczycie listy własnych priorytetów jest i ważne, i słuszne.
Niektórzy ludzie ufają innym zbyt łatwo, a znowu inni nie ufają dostatecznie. Zaufanie to poczucie bezpieczeństwa; powinniśmy też wiedzieć, kiedy jesteśmy bezpieczni, a kiedy nie. Nie możemy czuć się tak w stu procentach przez cały czas, życie bowiem niesie ze sobą (i zawsze będzie niosło) ryzyko, choć czasem pragniemy czuć się bezpiecznie i oceniać właściwie sytuacje, w których tak właśnie jest.
Zbyt łatwe okazywanie zaufania może oznaczać, że będziemy oszukiwani, zwodzeni, zawiedzeni. I nie tylko z powodu ludzi: możemy za bardzo wierzyć w doniesienia mediów, reklamy i przesłania polityczne. Nie dostrzegamy oznak świadczących o tym, że ktoś nas oszukuje. Oto kilka powodów, dla których ktoś zbytnio ufa:
Był wychowywany pod kloszem, zawsze mógł liczyć na wsparcie i miłość, a także na rodziców, którzy wszystko za niego robili, więc nie doświadczył nigdy sytuacji, w której ktoś zachował się wobec niego niegodziwie.
Doświadczył bardzo toksycznego wychowania, co oznacza, że za wszelką cenę pragnie być kochany i nie jest dość czujny, gdy ktoś zdaje się darzyć go sympatią.
Nie nauczył się skutecznych metod, które pozwalają ocenić, czy to, co się czyta i słyszy, jest prawdą.
Może oznaczać, że nigdy nie otwieramy się przed ludźmi, co utrudni budowanie nowych przyjaźni. Dajemy jasno do zrozumienia, że im nie ufamy, to zaś sprawia, że odpychamy ich od siebie. Niewykluczone, że podejrzewamy ludzi o to, że są kłamliwi i skłonni do niewierności, podczas gdy wcale tacy nie są. Możemy nie wierzyć w nic, co czytamy lub słyszymy, nawet w rzeczy prawdziwe i słuszne, więc tracimy mnóstwo okazji.
Oto kilka powodów, dla których zaufanie przychodzi komuś z trudem:
Często tego kogoś spotykał zawód – albo też spotkał go jeden, za to poważny, co wywarło na niego głęboki wpływ.
Miał bardzo trudne dzieciństwo, pozbawione więzi z jednym czy kilkorgiem opiekunów (teoria więzi lub przywiązania, sformułowana przez brytyjskiego lekarza i psychoanalityka Johna Bowlby w latach 70., mówi o tym, jak ważne jest, by małe dziecko miało świadomość, że dorośli poświęcają mu uwagę i zaspokajają jego potrzeby. Dzieci, którym tego z różnych powodów – w tym także niezawinionych przez rodziców – brakuje, mogą mieć problemy z zawieraniem bliższych więzi, a to z kolei prowadzi do późniejszych problemów z okazywaniem zaufania i budowaniem relacji).
Był wychowywany przez dorosłych, którzy sami mieli trudności z okazywaniem zaufania, i ta postawa mu się udzieliła.
Nie powinniśmy ufać każdemu, ale musimy ufać pewnym ludziom. Musimy się więc nauczyć, jak w możliwie najlepszy sposób ocenić, kto na to zasługuje. Dobra wiadomość jest taka, że jeśli zaufanie nam z trudem przychodzi, możemy się nauczyć, jak ufać łatwiej, a jeśli jesteśmy zbyt ufni, możemy się nauczyć, jak dokonywać mądrzejszego wyboru.
Oto kilka wskazówek dotyczących ufania w sposób mądry, kiedy chodzi o osoby, które mogą zaliczać się do twojej sieci wsparcia:
Zorientuj się, jakie są twoje odczucia wobec danej osoby. Czy kiedy z nią jesteś sam na sam, czujesz się bezpiecznie i komfortowo? Język ciała i kontakt wzrokowy mogą nam mnóstwo powiedzieć, póki naprawdę kierujemy się szczerością, zamiast widzieć to, co chcemy zobaczyć.
Sprawdź, czy nie ma powodu do nieufności. Jeśli jest, to jaki? Czy ktoś powiedział ci o tej osobie coś negatywnego? (Jeśli tak, to czy możesz traktować tę informację poważnie?). Czy chodzi o to, że ten ktoś zawiódł cię już wcześniej? (Ludzie mogą popełniać błędy i szczerze tego żałować, robiąc wszystko, by się to nie powtórzyło. Niektórzy wszakże są uparci i nigdy się nie zmienią. Zważaj na to, ile razy dajesz komuś szansę poprawy).
Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, daj tej osobie szansę, ale bądź ostrożny, jeśli chodzi o informacje, jakimi się z nią dzielisz. W niektórych przyjaźniach nie ma miejsca na ujawnienie rzeczy bardziej osobistych.
Jeśli chodzi o dorosłych, którzy nie są twoimi krewnymi ani przyjaciółmi twojej rodziny, pomyśl o tym, czy wykonują zawód, dzięki któremu znają zasady bezpieczeństwa i wiedzą, jak odpowiedzieć właściwie na twoje potrzeby, na przykład nauczyciele i pracownicy medyczni.
Jeśli chodzi o dorosłych, którzy są twoimi krewnymi albo przyjaciółmi rodziny, wsłuchaj się w siebie, w swoje odczucia wobec tego kogoś; istnieje duże prawdopodobieństwo, że instynkt cię nie zwiedzie (choć nie zawsze można na nim polegać w stu procentach).
Często spotkasz się z radą, także moją, byś rozmawiał z zaufanym dorosłym. Czasem jest rzeczą oczywistą, kto to taki. A co, jeśli to oczywiste nie jest? I czy należy brać pod uwagę możliwość, że się pomylisz i ktoś zawiedzie twoje zaufanie?
Nie mam na myśli kogoś, kto zawsze dochowa twoich tajemnic czy kogoś, kto zawsze będzie znał właściwą odpowiedź. Czasem dorośli muszą przekazać innym to, z czego im się zwierzyłeś, bo tak właśnie należy zrobić, na przykład by cię chronić. Choć zazwyczaj powinni to najpierw przedyskutować z tobą. Czasem jest też tak, że dorośli nie znają odpowiedzi. Czasem mogą mieć własne poważne kłopoty i nie będzie im łatwo okazać ci pomoc.
Przez określenie „zaufany dorosły” rozumiem kogoś, kto szczerze i uczciwie stara się postąpić słusznie i pomóc ci; kogoś, kto naprawdę jest po twojej stronie. Kogoś, kto się o ciebie martwi i komu na tobie zależy.
Sprawdźmy, kim mogą być ci ludzie. Potem udzielę ci kilku wskazówek, którymi powinieneś się kierować wtedy, gdy nie masz pewności, czy dorosła osoba jest godna zaufania.
Dorośli krewni – mam nadzieję, że dorośli w twojej rodzinie – twoi rodzice albo opiekunowie, dziadkowie, ciotki i wujowie – wszyscy są zaufanymi dorosłymi. Powinni nimi być, ale czasem nie są. Co do tych ludzi słusznie jest zakładać, że są, chyba że masz konkretny powód sądzić, że jest inaczej (zob. „Kiedy możesz nie ufać”). To ludzie, którzy są z tobą związani i powinno im leżeć na sercu twoje dobro.
Dorośli w środowisku zawodowym – nauczyciele i inni dorośli, którzy pracują w twojej szkole: lekarze i pozostali specjaliści medyczni, a także pracownicy socjalni. Obecnie wszyscy dorośli, którzy mają do czynienia z młodzieżą, muszą się odznaczać określonymi kwalifikacjami gwarantującymi ci bezpieczeństwo: przygotowaniem do kontaktów z młodymi ludźmi i umiejętnym zachowaniem, kiedy zjawia się u nich młody człowiek z jakimś problemem. Zaliczają się do grona zaufanych dorosłych. Jednakże ich kwalifikacje nie stanowią stuprocentowego zabezpieczenia i nie można wykluczyć, że w tym środowisku znajdzie się potencjalnie niebezpieczna osoba. Jest to mało prawdopodobne na terenie szkoły, ale zdarza się. Nie ignoruj w takiej sytuacji głosu własnego instynktu.
Inni dorośli, których spotykasz – może to być każda osoba, z którą masz do czynienia w jakimkolwiek środowisku. Większość dorosłych, którzy, jak się wydaje, chcą ci pomóc, rzeczywiście jest gotowa to uczynić, wiesz jednak, że źli ludzie też mogą nakłonić cię podstępem, byś im zaufał. Tym samym powinieneś być bardzo ostrożny.
Każdy, kogo poznajesz wyłącznie przez internet – jest to najlepiej poznane środowisko, gdzie dorośli z nieczystymi zamiarami mogą zdobyć twoje zaufanie. W takim wypadku nie możesz się opierać na instynkcie wizualnym i mowie ciała, które pozwalają ocenić sytuację. Także, o czym doskonale wiesz, ludzie potrafią kłamać w sprawie wieku. Jedyny sposób, by mieć całkowitą pewność, że możesz zaufać komuś, z kim wchodzisz w interakcję przez internet, to robić to za pośrednictwem sprawdzonej instytucji. Jeśli nie, powiedz innej znanej ci i zaufanej osobie o tym, że kontaktujesz się z kimś w sieci, tak aby zadbała o twoje bezpieczeństwo.
Nie zawsze jest oczywiste, czy można komuś zaufać, ale są pewne czynniki, które pomogą ci zdecydować.
Relacja lub przyjaźń z jakąś osobą nie powinna stanowić sekretu czy być ukrywana; jeśli czujesz, że musisz ukrywać to przed dorosłymi, którym ufasz, to jest to niepokojący znak.
Jeśli ta osoba prosi cię, byś trzymał waszą relację w sekrecie, to też należy uznać to za coś negatywnego. Dlaczego cię tym obarcza? Jeśli prosi, byś nie zdradził tego rodzicom czy opiekunom, to jest to bardzo zły znak (chyba że chodzi o coś zabawnego, jak prezent urodzinowy czy miła niespodzianka).
Czy czujesz się przy tej osobie niepewnie? Jeśli robi coś, co ci się nie podoba – na przykład dotyka cię albo siedzi zbyt blisko? Porozmawiaj z innym dorosłym, jeśli nie ufasz swojemu instynktowi.
Wsłuchuj się w głos instynktu. Jeśli cokolwiek wzbudza twój niepokój, nie uważaj tej osoby za kogoś, komu możesz zaufać. Ty masz okazywać zaufanie, a ona ma na nie zasłużyć.
DZIAŁANIE PRAKTYCZNE
Zanotuj imię jednej osoby czy kilku, z którymi chciałbyś albo mógłbyś porozmawiać o którejś z poniższych sytuacji.
Problemy z nauką; prześladowanie; problemy w relacjach; problemy natury medycznej, o których trudno ci mówić; niechęć wobec własnego wyglądu; poczucie, że jesteś outsiderem albo kimś różniącym się od innych; problemy z nauczycielem; zmartwienie związane z jednym albo obojgiem rodziców; pytania o seks; czy ktoś, kogo znasz, zażywa narkotyki; czy wydawało ci się, że ktoś zachowuje się naprawdę źle/przestępczo, a ty nie wiedziałeś, co zrobić; niepokój o przyszłość; poważniejsze emocje, których nie potrafisz kontrolować; okaleczenie samego siebie czy taki zamiar; czy myślałeś o samobójstwie.
Ciesz się, że są ludzie, do których możesz się zwrócić. Jeśli na twojej liście widnieją luki, zastanów się, czy jakiś nauczyciel albo inny profesjonalista lub organizacja internetowa umożliwią ci zdobycie potrzebnych informacji. One też mogą być dla ciebie wsparciem.
Istotna uwaga: jeśli myślałeś kiedykolwiek o tym, by się okaleczyć albo odebrać sobie życie, czy też zastanawiałeś się nad tym, jak to zrobić, proszę cię, poproś o pomoc bezzwłocznie. Możesz zadzwonić na odpowiednią infolinię i poprosić o darmową poradę i dyskretną pomoc.
Nawet kierując się odpowiednimi wskazówkami, możemy czasem popełnić błąd. Jeśli ocenisz niewłaściwie drugą osobę, w sensie pozytywnym czy negatywnym, nie oznacza to, że jesteś złym sędzią. Ilekroć zdarzy ci się taka pomyłka, staraj się wyciągnąć z niej wnioski i wzbogać swoją wiedzę na temat innych ludzi. Wszystko, czego się uczysz, buduje twoją odporność, jeśli chodzi o przyszłe decyzje i sytuacje.
Widziałeś już listę rzeczy, których możemy potrzebować od tych, z którymi jesteśmy związani. I pomyślałeś już o znanych ci ludziach, zaliczających się do tej kategorii, niektórzy zaś to twoi przyjaciele. Jeśli masz szczęście, twoje relacje z nimi są dobre, ale co, jeśli takie nie są?
Oto kilka rad, jeśli chodzi o budowanie i wzmacnianie dobrych przyjaźni. Przydadzą się także, gdy będziesz szedł przez życie i znajdował nowych przyjaciół, co z pewnością się stanie.
Doceniaj różnice między ludźmi – nie wszyscy twoi przyjaciele (czy inni w twojej sieci wsparcia) będą dla ciebie tacy sami pod względem potrzeb czy pragnień. Gdy masz przyjaciela, którego potrzeby różnią się od twoich: na przykład pragnie ekscytacji i wrzawy, podczas gdy ty pragniesz spokoju i ciszy, wciąż możecie być przyjaciółmi, jeśli tylko uwzględnicie wzajemne różnice.
Bądź dobrym słuchaczem – kiedy twój przyjaciel chce rozmawiać, słuchaj go uważnie. Nie musisz się spieszyć z odpowiedzią, ale słuchaj bacznie i spróbuj zrozumieć, jak się czuje. Nie oceniaj jego trosk jako niepoważnych, lecz przyjmuj do wiadomości, że rzeczywiście czuje się tak, jak cię o tym zapewnia.
Dawaj i bierz – w dobrej przyjaźni każda osoba daje i otrzymuje, ale niekoniecznie w tym samym czasie. Niekiedy musisz okazać wsparcie, a innym razem ty możesz go potrzebować. Będą chwile, gdy jedna osoba potrzebuje go więcej, i jest to w porządku. Warto okazywać szczodrość, ale może stać się to problemem, kiedy przybiera jednostronną postać. Przypuśćmy, że okazujesz przyjacielowi mnóstwo wsparcia w potrzebie, ale stwierdzasz, że sam go potrzebujesz; niewykluczone, że musisz liczyć na inną osobę.
Poświęcaj czas przyjaźni – wszystkie relacje, niektóre bardziej niż inne, wymagają pewnego wysiłku. Dlatego nie możemy tak naprawdę „obsługiwać” zbyt wielu przyjaciół. (Liczba „przyjaciół”, których część ludzi ma w mediach społecznościowych, znacznie przekracza liczbę tych, z którymi mogą naprawdę spędzać czas. Może warto wiedzieć, że biolog ewolucyjny, Robin Dunbar, określił maksymalną liczbę na 150 – „liczba Dunbara”). Czas poświęcony przyjaźni może obejmować rozmowy, wspólne gry, przebywanie w różnych miejscach, pytania o samopoczucie przyjaciela albo po prostu gotowość do niesienia pomocy.
Pielęgnuj pozytywne wspomnienia czasu spędzonego z przyjacielem – to przyjemne wracać myślą do szczęśliwych chwil i mówić: „Pamiętasz, jak…”. Pomoże to też przebrnąć trudny okres w waszych relacjach. Znajdź wspólne doświadczenia: wycieczkę, wyprawę do kina, lody w kawiarni, piknik czy wspólny wypad na łono natury. Rób zdjęcia i przechowuj pamiątki!
Bądź wobec siebie szczery – czasem ludzie przyjaźnią się z kimś, kogo w gruncie rzeczy nie lubią albo z kim się nie identyfikują. Może uważasz, że nie masz wyboru lub też dałeś się zwieść uwadze skupionej na popularnej osobie. Albo przyłączyłeś się do jakiejś grupy dla własnego bezpieczeństwa lub z początku kogoś polubiłeś, a potem się okazało, że jest inaczej. Nie musisz się przyjaźnić z ludźmi, przy których nie czujesz się swobodnie, i właściwie wyświadczyłbyś sobie przysługę (i okazał współczucie), wycofując się z tej sytuacji. Nie oznacza to, że musisz się zgadzać we wszystkim ze swoimi przyjaciółmi! Znajdziesz więcej na ten temat w dalszej części niniejszego rozdziału.
DZIAŁANIE praktyczne
Czy przychodzi ci na myśl jakiś przyjaciel – bliski czy dalszy, stary czy nowy – który ostatnio ci pomógł w jakiejś sprawie? Jeśli tak, to czy podziękowałeś mu należycie? A może znasz kogoś, kto niedawno przeżywał trudne chwile? Jeśli tak, to czy mógłbyś mu przesłać wiadomość albo coś zrobić, by pokazać, że przejmujesz się jego sytuacją? Prezenty są oczywiście czymś uroczym, ale akt obdarowania nie musi nic kosztować: może to być kartka pocztowa, esemes lub mejl, zdjęcie z przypomnieniem miłych chwil, kwiat zerwany w ogrodzie, pomalowany kamyk lub muszelka znad morza, uścisk – nawet kilka słów, by pokazać, że doceniasz wszystko, co robiliście, i fakt, że jest twoim przyjacielem.
Niewykluczone, że są przy tobie ludzie, którzy oddziaływają na innych negatywnie. Może to być ktokolwiek napotkany w domu, w szkole, w sąsiedztwie czy w internecie. Mogą to być dawni przyjaciele, rodzeństwo lub członkowie przybranej rodziny, nauczyciele, z którymi nie możesz nawiązać dobrych relacji, ludzie, którzy cię po prostu nie lubią.
Mogą to być wreszcie ludzie, którzy z takiego czy innego powodu sprawiają, że czujesz się przy nich źle i niepewnie, że jesteś niezdolny do skutecznego działania. Niewykluczone, że są w twoim wieku albo w jakimkolwiek. Może, ale nie musi to być z ich strony zamierzone. Bardzo się od siebie różnicie albo istnieje jakiś inny powód, dla którego nie ma między wami odpowiedniej chemii, jakiej potrzebują pozytywne więzi.
Choć nie zawsze jest możliwe uniknięcie takich związków, oto kilka sugestii, które mogą się przydać w pewnych sytuacjach:
Nie musisz kontynuować zerwanej czy nadwerężonej przyjaźni. Koniec przyjaźni nie jest niczym przyjemnym, ale to rzecz powszechna i naturalna, wszyscy bowiem zmieniamy się z upływem życia. Postaraj się uwzględnić kontekst i okoliczności, zaakceptować fakt, że się to po prostu wydarzyło i że znajdziesz sobie nowych przyjaciół. Staraj się uniknąć obwiniania (nawet w myślach) siebie albo tej drugiej osoby. Podążaj przed siebie dalej i zostaw to za sobą, uświadamiając sobie wszystko, czego się w tym związku nauczyłeś i co zyskałeś.
Nie musisz tolerować prześladowania, czy to emocjonalnego, czy fizycznego. Jeśli możesz, połóż tej sytuacji kres; jeśli potrzebujesz pomocy, zwróć się do zaufanego dorosłego. Okoliczności się różnią, więc byłoby niewłaściwe z mojej strony udzielanie w tym wypadku konkretnej rady, ale nauczyciele i specjaliści pracujący z młodzieżą mogą zaoferować odpowiednie wsparcie. Jeśli nie możesz z nimi porozmawiać, skontaktuj się z jakąś instytucją czy organizacją, które niosą pomoc młodym ludziom.
Ktoś, kto często sprawia, że nie masz o sobie dobrego zdania, nie okazuje właściwego wsparcia. Możesz oczekiwać szczerze konstruktywnego krytycyzmu ze strony przyjaciela, co bywa użyteczne, choć niekoniecznie przyjemne (nikt nie lubi krytycyzmu, ale czasem go potrzebujemy!). Różni się to od bezustannego osądzania, co nie jest cechą dobrego przyjaciela. Może zechcesz go spytać, dlaczego tak postępuje, albo po prostu wolisz odejść i pozwolić, by przyjaźń naturalnie wygasła. Niewykluczone, że twój przyjaciel nadal będzie tak postępował, ale ktoś, kto cię utwierdza w niskiej samoocenie, nie zalicza się do sieci wsparcia.
Jeśli negatywna więź dotyczy kogoś w twoim własnym domu, możesz potrzebować pomocy jakiegoś zaufanego dorosłego. W rodzeństwie, także tym przyrodnim, dochodzi do zakłócenia relacji, być może wywołanych konfliktem osobowości czy rywalizacją o względy i uczucia. Nie musi to być niczyja wina, ale mądra osoba może ci pomóc w tej sytuacji.
A jeśli problem wiąże się z jedną z dorosłych osób, które się tobą opiekują? Okoliczności wówczas mogą być tak złożone, że najlepszym wyjściem z sytuacji jest porozmawianie z innym dorosłym, który pomoże ci spojrzeć na rzecz z odpowiedniej perspektywy albo znaleźć jakiś sposób działania. Jest czymś normalnym sądzić, że twoi rodzice czy opiekunowie są przeciwko tobie, ponieważ między nastolatkami dochodzi do konfliktów, a dorośli i emocje (z obu stron) stają często na drodze rozsądku. Trzeba też uczciwie przyznać, że niektórzy rodzice nie oferują albo nie mogą oferować potrzebnego wsparcia. Wtedy zwrócenie się z prośbą o pomoc do innego dorosłego może być najlepszym wyjściem.
Niektórzy mogą dowodzić, że zmaganie się z negatywnymi więziami wzmocni nas i uczyni bardziej odpornymi. Czy nie powinniśmy zaakceptować faktu, że nie wszyscy będą zawsze po naszej stronie? Musimy z pewnością wykazywać się realizmem i uznać, że nie każdy jest naszym zwolennikiem. Podkreślam jednak potrzebę skupienia się na budowaniu naszych dobrych relacji, ponieważ ta sieć wsparcia będzie częścią naszego zestawu narzędzi na trudne czasy, pomagając nam wzmacniać odporność, której będziemy w życiu potrzebować. Tak, będziemy mieć do czynienia z negatywnymi ludźmi, ale nie oznacza to, że mamy dopuszczać ich do siebie i pozwalać, by osłabiali naszą siłę!
Prowadzi to do czegoś, co stało się jeszcze ważniejsze w dzisiejszym, często wrogim środowisku, zwłaszcza w internecie: zmagania się z niezgodą i przeciwnymi poglądami. Argumenty pojawiające się w mediach społecznościowych i ogólnie w mediach są niejednokrotnie skrajne, kiedy to ludzie zajmują nieprzejednane stanowisko i są agresywni, a nawet grożą tym, którzy myślą inaczej niż oni. Często sprowadza się to do tego, że sieć wsparcia jednej osoby walczy z drugą, i jest to zazwyczaj naprawdę bolesne i przykre dla zaangażowanych w to ludzi.
Lecz można się nie zgadzać – nawet diametralnie – nie krzycząc na siebie ani się nie obrażając nawzajem. Musimy się nauczyć wyjaśniania naszych poglądów i słuchania innych. Oto kilka rzeczy do rozważenia.
Co do większości zagadnień istnieją różne poglądy, które inteligentni, przyzwoici ludzie mogą przejawiać w zależności od ich doświadczeń, wizji świata, upodobań i antypatii, preferencji politycznych i wszystkiego, co ma dla nich fundamentalne znaczenie (różnimy się w tych wszystkich kwestiach i jest to jak najbardziej w porządku). Pewnych poglądów łatwiej bronić niż innych; niektóre opierają się na nienawiści, gniewie czy nietolerancji, inne zaś na odmiennych interpretacjach świata, w którym żyjemy, i odmiennych doświadczeniach, jakie są udziałem ludzi.
Lepiej krytykować poglądy i przekonania jakiejś osoby niż samą osobę (krytykowanie kogoś personalnie – jego charakteru czy wyglądu na przykład – jest nazywane atakiem
ad hominem
, co znaczy „do człowieka”). Kiedy pojawiają się komentarze i ataki personalne, rzeczywisty przedmiot sporu ginie w agresji i wrzawie.
Branie pod uwagę źródeł odmiennego poglądu jest zazwyczaj użyteczne i odkrywcze. Nie sugeruję tego samego w przypadku nienawistnych słów, gdyż wynikają one zwykle z emocji bardziej niż z rozsądku. Lecz gdy ktoś przedstawia pogląd odmienny od twojego, może ci to pomóc wzmocnić własny pogląd, jeśli zrozumiesz, dlaczego ten ktoś myśli tak, jak myśli. Często, jeśli słuchasz uważnie, okazuje się, że nie mówi w rzeczywistości tego, co ci się początkowo zdawało. Wsłuchanie się w czyjeś zapatrywania może być też sprawdzianem twej własnej argumentacji.
Jeśli ktoś mówi ci rzeczy okrutne albo obraźliwe, a ty czujesz się zraniony, to twoje uczucia są ważne i mają znaczenie. Właśnie wtedy twoja sieć wsparcia może się okazać najbardziej pomocna, pozwalając ci zareagować w odpowiedni sposób, na przykład wycofać się albo skrytykować daną osobę za jej zachowanie. Właściwa odpowiedź zależy od sytuacji, a różni ludzie będą w różny sposób sobie z tym radzić. Jest to czas, by wziąć głęboki oddech i wysłuchać zaufanych przyjaciół.
Media społecznościowe są niemal zawsze niewłaściwym miejscem dla sporu czy dyskusji w ważnych sprawach! Ludzie angażują się, nie wiedząc, od czego wszystko się zaczęło; spieszą z wnioskami i są bardziej skłonni zachowywać się niewłaściwie i bezmyślnie niż w bezpośrednich kontaktach. Zjawisko to ma nawet swoje określenie: „internetowy efekt odhamowania” – w sieci ludzie są na ogół mniej ostrożni, rozważni i opanowani niż przy bezpośrednim spotkaniu twarzą w twarz albo przez telefon.
To normalne, że nie zgadzasz się we wszystkim ze swoimi przyjaciółmi. Czasem możesz „zgodzić się na niezgodę” w określonej sprawie i nie rozmawiać o niej. Oczywiście, jeśli przedmiot sporu jest dla ciebie czymś naprawdę fundamentalnym, taka postawa może być w twoim wypadku wykluczona i wtedy masz prawo zerwać tę relację. Ale jeśli masz tylko tych przyjaciół, którzy zgadzają się z tobą we wszystkim, to twoje spojrzenie może być zawężone.
Pomoże ci, jeśli zdołasz zyskać odporność na różnicę zdań, ponieważ nie będziesz brał tego osobiście, jeśli ktoś, kogo szanujesz, zaprezentuje inny pogląd. Zachowasz w takich chwilach i sytuacjach odpowiednią perspektywę i nie dopuścisz do tego, byś czuł się przygnębiony. Będziesz w stanie zaangażować się w spór (jeśli zechcesz) w sposób zdecydowany i rozsądny albo wycofać się i zapomnieć o wszystkim, jeśli tak uznasz. I twoje własne argumenty będą silniejsze, jeśli odwołasz się do rozsądku, unikając emocjonalnej reakcji, zrodzonej ze zdenerwowania, stresu czy gniewu.
Jednak, kiedy ktoś cię zirytuje, czyniąc uwagi ad hominem albo prezentując pogląd, z którym się fundamentalnie nie zgadzasz lub który cię obraża, masz prawo poczuć się dotknięty i powiedzieć mu o tym. Nie oznacza to bynajmniej braku odporności. Odporność dotyczy siły – siły pozwalającej ci zareagować w sposób, który uważasz za właściwy (nie wyłączając zerwania więzi albo milczenia), i nie czuć się przygnębionym ani słabszym. To są chwile, kiedy najbardziej potrzebujesz swoich dobrych, uczciwych, mądrych przyjaciół, którzy troszczą się o ciebie i których powinieneś wysłuchać.
