Iskra w popiele - Uzarek Paula - ebook
NOWOŚĆ

Iskra w popiele ebook

Uzarek Paula

0,0

51 osób interesuje się tą książką

Opis

Aby iść naprzód, czasem trzeba w ogniu oczyścić przeszłość.

 

Ruta – zdeterminowana, by kroczyć własną drogą, i wbrew woli matki, dla której przeszłość jest wciąż żywa i bolesna  - odkupuje stary rodzinny dom i się do niego przeprowadza. Ma nadzieję dzięki temu odkryć, co się stało z jej dziadkiem, który zniknął lata temu. Kiedy zaś okazuje się, że w domu zachował się piec chlebowy, swego czasu podstawa egzystencji rodziny Korzennych, postanawia odbudować i poprowadzić rodzinną piekarnię. Nawet kosztem swojej dotychczasowej kariery konserwatorki zabytków.
Tylko co na to powie Igor Krukowski, właściciel  znajdującego się nieopodal zabytkowego pałacu, który powierzył Rucie jego renowację? Czy tworząca się między nimi relacja na pewno jest czysto zawodowa? I czy nie zburzy jej to, co kryje się w przeszłości mężczyzny?

 

 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 258

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Prolog

Prawdziwa miłość jest jak chleb. Potrzebuje odpowiednich składników, trochę ciepła i odrobiny magii, żeby wyrosnąć.

Jodi Picoult To, co zostało

Czekał.

Nierozpalany od lat, czuł się gotowy, choć czasem w to wątpił. Nie miał nikogo, kto sprawdziłby jego stan, czule pogłaskał po czole i powiedział, że wszystko skończy się dobrze. Nadzieja rodziła się wraz z odgłosami zabaw dziecięcych w sadzie za domem. Słyszał ich krzyki i pragnął, by wdarły się do budynku i wyswobodziły go z niedoli. Kiedy nadciągał wieczór, a śmiech i odległe dźwięki kroków cichły, wszelkie marzenia gasły; zupełnie tak jak on, wiele lat temu. Czas upływał, a on nawet nie zauważał zmian pór dnia i nocy, potem wiosny i zimy. Wszystko zlało się w jedno.

Miał już dość zimna i samotności. W kominie huczał wiatr, roztrącając resztki popiołu. Pozostałości spalania zalegały w gardle, poprzedni domownicy wynieśli się szybko, chyba w popłochu. W zbyt wielkim pośpiechu. Nie zdążyli wymieść porządnie kratownicy, a nawet domknąć drzwiczek, przez co przeciąg gwizdał nieznośnie, raz po raz stukając metalem o ramę.

Te popioły po unicestwieniu w ogniu drewnianych szczap, których esencja ulatuje z dymem, po śmierci… Te pozostałości spalania, marne resztki, to jedyne, co teraz miał, a i tego niewiele zostało.

Ten stan nie był śmiercią. To limbo, z którego nie było wyjścia.

Czekał więc na choćby jedną iskrę. Na wysuszone drewno. Na żar, który zwęgli szczapki w komorze paleniska. Nawet na ten gryzący dym, który ulatywał niegdyś z wiatrem przez długi komin, teraz niedrożny. Dusze już nie mogły swobodnie przez niego przechodzić. Z zaświatów tu ani z ziemi tam. Przepychały się czasem, jednak bezskutecznie.

Swędziały go gałązki, które opadały z gniazda kawek na samym szczycie komina. Kości i resztki jedzenia. Dokuczały skrzeki ptaków, teraz młodych. Czasem bał się, że jedno z piskląt spadnie z wysokości w sam jego brzuch. Nie powstrzymałby się przed palącym pragnieniem, by je pochłonąć. Ogniem.

Ale nawet i tego nie mógł zrobić sam. Czekał więc, aż nowa rodzina się nim zajmie. Był w końcu sercem domu, a serce stworzone jest do wybijania rytmu dla całego organizmu. Do rozgrzewania krwi. Rozbudzania magii uśpionej w murach.

Gdy już prawie stracił nadzieję, poczuł, że coś się zmieniło. Pojawiła się obecność. Nowa i niepodobna do żadnej wcześniejszej. Nie widział nikogo, poczuł lekkie muśnięcie czyichś palców na gałce zamknięcia. Skrzypnięcie drzwiczek. Panikę, gdy ten ktoś zajrzał do jego trzewi, zimnych i nieoporządzonych. Bał się, że ten człowiek sobie pójdzie, widząc, w jakim jest stanie. Cóż za wstyd!

Zaraz potem pojawiła się jeszcze większa panika. Zawód. Znowu go zostawiono. Czyjeś kroki oddaliły się… by wrócić w towarzystwie dwóch innych osób. Zdziwiła go pieczołowitość, z jaką przepychano komin. Czyżby coś miało się w końcu odmienić?!

Wymiatanie popiołów, które tak długo go dławiły, obudziło jeszcze większe zdziwienie. Błogość towarzyszyła wkładaniu w jego paszczę świeżutkich polan. Mocno żywiczne, ale po miesiącach, a może i latach, tak smaczne! Tak, tak, tak!

Na koniec poczuł niewiarygodną ulgę. Drewno zajęło się płomieniem, iskry strzeliły. Jęzory ognia oblizały go od środka, a ręka tego człowieka, którego zaczął rozpoznawać, przymknęła szczelnie drzwiczki.

Ożył.

Redakcja:

Barbara Mikulska

Korekta:

Joanna Czarkowska

Projekt okładki:

Joanna Halerz

Layout, skład:

Hotch Studio Paweł Czarkowski

Wydanie I, Warszawa 2026

ISBN 978-83-66767-99-7

Copyright © by Paula Uzarek, Żory 2026

Copyright © for all editions by Wydawnictwo Alegoria, Warszawa 2026

Wydawnictwo Alegoria Sp. z o.o.

Ul. Chmielna 73 B, lok 14

00-801 Warszawa

tel. 600 762 716

e-mail: [email protected]

Skład wersji elektronicznej:

Hotch Studio Paweł Czarkowski