Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Kontynuujemy nasz projekt wydawniczy trzytomowej antologii sztuk Tadeusza Słobodzianka rozpoczęty wydaniem Żydowskich historii pod koniec 2025 r. 30 maja dostępny będzie kolejny tomu pt.: Inne historie.
To, że powstałe na przestrzeni 40 lat sztuki to wybitne teksty nie trzeba przekonywać, ale w ten wyjątkowy wybór utworów rzuca nowe światło na dorobek autora. Roman Pawłowski-Felberg w posłowiu do drugiego tomu pisze, że:
W kontekście dwóch pozostałych tomów (…) Inne historie wydają się zbiorem opowieści z pobocza wielkiej historii i mitologii. Ich bohaterami są zwierzęta z klasycznych bajek i figury z moralitetu: spotykamy tu Bogacza i Biedaka, Króla i Błazna, Świętych i Diabłów. Objawia się w nich sam Pan Bóg, odpoczywający w niebiosach po trudach stworzenia, i Jezus, podróżujący przez argentyńską pampę na osiołku. A jednak to tutaj zakodowane jest dramatopisarskie DNA Słobodzianka, pierwotne źródło, z którego czerpie energię cały jego teatralny świat.
Autor przetwarza w Innych historiach różne konwencje literackie (od bajki po dramat historyczny), opowiadając znane opowieści z innej, nietypowej perspektywy i odnosząc je do współczesności.
W tomie znalazły się następujące sztuki:
• Historia o biedaku i osiołku
• Pułapka
• Turlajgroszek
• Jaskółeczka
• Malambo
• Wiktoria
• Niedźwiedź Wojtek
W tekstach Słobodzianka uwiodło mnie, jeśli mam być szczery, rzadkie połączenie spontaniczności i przemyślności: jest to, zdaje się, facet, który cholernie lubi to, co robi i zna właściwe chwyty. Cieszy go opowiadanie historii i wie zarazem, że najlepsze historie, zwłaszcza te opowiadane w teatrze, nigdy nie są nowe i nieznane, przeciwnie, znają je wszyscy i nieraz się nimi cieszyli. Tylko to, co opowiadane wielekroć, pozwala smakować swoją urodę: ponieważ znamy fabułę i generalia narracji, uwagę przyciągają detale, drobne innowacje, niespodziane wtręty, a także język opowieści (jak wtedy, gdy nam ktoś znany tekst przedstawi na przykład w suahili). A właśnie w takich szczegółach kryje się nie tylko diabeł, ale również piękno świata.
Krzysztof Wolicki
PATRONATY MEDIALNE: TVP Kultura, e-teatr.pl, Odra, Teatr dla wszystkich, teatralny.pl
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 197
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
TADEUSZ SŁOBODZIANEK
Inne historie
warszawa 2026
Copyright © Tadeusz Słobodzianek
Copyright © for the Polish edition by Agencja Dramatu i Teatru ADiT
ISBN 978-83-60699-70-6
Wydanie pierwsze
Warszawa 2026
Redakcja
Witold Loska
Korekta
Zespół redakcyjny
Projekt okładki
Łukasz Zbieranowski / Fajne Chłopaki
DTP
Oliwia Mróż
Praw do wykorzystania sztuk na wszelkich polach eksploatacji udziela:Agencja Dramatu i Teatru [email protected]. 228221199www.adit.art.pl
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury
Zawsze lubiłem teatr lalek. Może dlatego, że wychowałem się w Białymstoku, gdzie teatr lalek, od kiedy pamiętam, był wybitny, a teatr dramatyczny mierny. Jako dziecko chodziłem do Białostockiego Teatru Lalek, którym kierowała wspaniała Joanna Piekarska, a później za świetnej dyrekcji Krzysztof Raua i pod okiem wielkiego lalkarza Jana Wilkowskiego pracowałem jako konsultant, dramaturg i reżyser, a nawet zdobyłem eksternistyczny dyplom reżysera teatru lalek.
Lalkarze wydawali mi się ucieleśnieniem marzenia Gordona Craiga o wszechstronnym aktorze nadmarionecie. Zwłaszcza ci, którzy potrafili grać swobodnie marionetkami, kukłami, pacynkami i ich połączeniem, czyli jawajkami i sycylijkami. Urzekały mnie w ich wydaniu pantomima, gra w masce i półmasce związana z komedią dell’arte, gdzie wyrazem artykulacji było całe ciało aktora i ruch. Nie mówiąc już o zdystansowanym aktorstwie „żywoplanowym”, gdzie komizm sytuacyjny, gagi, „efekt obcości” i kabaret nawzajem się uzupełniały.
Olśniewał mnie teatr przedmiotu, w którym aktorzy animowali wszystkim, co wpadło im w ręce. Krzesłami, stołami, wieszakami, manekinami, płaszczami, szalikami, czapkami i innymi rzeczami codziennego użytku. Tak jak w Teatrze Bim-Bom czy Teatrze Osobnym Mirona Białoszewskiego i Ludwika Heringa. Teatrze skrótu, poezji i metafory.
W literaturze inspirowały mnie Zielone dziecko Pierre-Henri Camiego, Teatro Breve Federico Garcii Lorki, Danił Charms i Oberiuci, Teatrzyk Zielona Gęś Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego i Kabaret Kici Koci Mirona Białoszewskiego, a także anonimowa dramaturgia ludowa: Pulcinella, Guignol, Punch, Faust, Don Żan. W budzie jarmarcznej można było pokazywać przemoc, seks i śmierć jako groteskę. Zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Nikogo to nie bulwersowało.
Zacząłem więc pisać dla teatru lalkowego, który wymuszał dyscyplinę formy i poczucie rytmu. Minimum słów i maximum treści. Pierwsze z nich: Historia o biedaku i osiołku, Pułapka i Jaskółeczka, oparte na znanych baśniach, znalazły oddźwięk i były grane w wielu teatrach. Wszystkim, którzy przyczynili się do tego i uczestniczyli w tym, dziękuję.
W Teatrze Miniatura w Gdańsku zdarzyła się przygoda z Turlajgroszkiem, gdzieprzekonałem współautora, aby nadać sztuce inspirowanej białoruskimi baśniami formę tragedii z chórem, oczyścić ją ze zbędnych przymiotników i językowych rodzajowości. Iza Dąbrowska przetłumaczyła z języka białoruskiego piosenki z talentem i poczuciem humoru. Malarz Mikołaj Malesza zaprojektował sugestywną scenografię i oryginalne lalki. Kompozytor Krzysztof Dzierma zaadaptował ludowe melodie i nauczył aktorów specyficznego śpiewu. Piotr Tomaszuk ze swoim znakomitym poczuciem muzykalności i rytmu wszystko to wyreżyserował. Była to współpraca kolektywna w najlepszym sensie tego słowa. Do czego przyczyniły się aktorki Alina Gielniewska, Iza Dąbrowska, Jolanta Rynkowska i Sylwia Graczyk, a także aktorzy: Aleksander Skowroński, Andrzej Żak, Zdzisław Reczyński i Grzegorz Gajewski. Wszystkim dziękuję.
Historię kowala, który tańczył malambo, opowiedziała mi Adriana Pizzino, argentyńska aktorka i reżyserka, która ukrywała się w Polsce przed juntą z powodów politycznych. Zachwyciła mnie ta baśń o faustycznym kowalu i tańcu, i napisałem ją na zamówienie Teatru Guliwer w Warszawie. Mikołaj Malesza zaprojektował scenografię i lalki, a będący również na uchodźctwie kompozytor Hector Fiore skomponował wywodzącą się z tradycji argentyńskich muzykę. Gotowa też była obsada. W przeddzień pierwszej próby czytanej dyrektor teatru za namową swojego doradcy artystycznego odwołał projekt „z powodu ośmieszania wartości chrześcijańskich”. Proponowaliśmy projekt z Adrianą w innych teatrach lalkowych. Bezskutecznie. Dopiero kilka lat później prapremierę zrealizował Marek Pasieczny w Teatrze Dramatycznym w Słupsku. Niestety tego spektaklu nie widziałem.
W 2006 roku udało się wyprodukować KowalaMalambo w II Laboratorium Dramatu w reżyserii Ondreja Spišáka, choreografiiAnny Iberszer, scenografii Mikołaja Maleszy, z kostiumami Kateríny Hollá i z muzyką Bartłomieja Woźniaka. Zagrały aktorki: Anna Gajewska i Iza Dąbrowska, a także aktorzy: Mariusz Saniternik, Bogdan Słomiński, Mariusz Drężek, Robert Zawadzki, Zbigniew Dziduch i inni. Wszyscy nauczyli się perfekcyjnie tańczyć malambo, sambę i tango. Po raz kolejny przekonałem się, że tańczący aktor może zagrać wszystko. Byłem usatysfakcjonowany. Wszystkim dziękuję.
Wiktoria została zainspirowana argentyńskim komiksem Mafalda i powstała jako projekt lalkowego serialu dla Telewizji Gdańskiej. Projekt odrzucono. Przerobiłem ją na komiks z ambicją komentowania rzeczywistości. Zaproponowałem go czołowym gazetom i tygodnikom. Wyśmiano mnie jako symetrystę. Wówczas zacząłem pisać groteskowy moralitet dla teatru, ale natknąłem się na rafę. To, co było do przewidzenia dzisiaj, jutro stawało się aktualne, a pojutrze anachroniczne. Wyścig z czasem i polityką okazał się skazany na klęskę. Zdecydowałem się tekst opublikować jako świadectwo czasów.
W licznych ankietach na ulubionego bohatera Polaków w XX wieku czołowe miejsce zajął niedźwiedź Wojtek z Armii Andersa. Postanowiłem przyjrzeć się temu fenomenowi i początkowo myślałem, że to również materiał na wielką animację. Taką jak Anglicy zrobili w War Horse w National Theatre przy współudziale lalkarzy z Handspring Puppet Company. Jednak po raz kolejny Ondrej Spišák mnie przekonał, że skoro istnieje taki aktor jak Michał Piela, szkoda tracić czas na animację.
Inspirację i wiedzę czerpałem ze wspomnień moich rodziców, a także z książek: W czterdziestym nas matko na Sibir zesłali... pod red. Ireny Grudzińskiej-Gross i Jana Tomasza Grossa (1983); Wojtek spod Monte Cassino: opowieść o niezwykłym niedźwiedziu Wiesława Antoniego Lasockiego (2003); Monte Cassino. Opowieść o najbardziej zaciętej bitwie II wojny światowej Matthew Parkera (2005); Bitwa o Monte Cassino Melchiora Wańkowicza (2009); Niedźwiedź Wojtek. Niezwykły żołnierz Armii Andersa Aileen Orr (2011); Szlak Nadziei. Amia Andersa. Marsz przez trzy kontynenty Normana Davisa (2016) oraz filmów Piwko dla niedźwiedzia! Marii Dłużewskiej (2008) i O niedźwiedziu, co poszedł na wojnę Adama Davisa (2011). Wszystkim w tym miejscu dziękuję. Za inspirację przy powstaniu sztuki dziękuję Catherine Grosvenor, Leonardowi Neugerowi, Ondrejowi Spišákowi, Szilárdowi Borarosowi, Annie Iberszer oraz aktorom:Michałowi Pieli, Erykowi Kulmowi, Kamilowi Mrozowi, Kamilowi Prubanowi, Otarowi Saralidze, Sebastianowi Skoczeniowi, a także innym współtwórcom prapremiery na Scenie im. Tadeusza Łomnickiego na Woli w 2016 roku.
Szczególnie chciałbym podziękować moim bliskim: Kasi, Ani i – specjalnie – Ewie.
W XII SCENACH Z PROLOGIEM I EPILOGIEM
Mamie
OSOBY:
BÓG,potem: Bogacz, Ptak Feniks, Stary Król, Biedak II
ANIOŁ,potem: Przekupka, Sowa Kasandry, Królewna, Błazen
DIABEŁ,potem Handlarz, Dworzanin I i II, Książę Nocy, Smok, Huf Rycerzy
BIEDAK,potem Królewicz i Król
OSIOŁEK
Rzecz dzieje się w teatrze lalek.
Bóg śpi. Anioł śpiewa anielskim głosem „Credo”. Diabła nosi.
DIABEŁ
Nonieno!!! Nie wytrzymam! Wścieknę się chyba! Hej, Ty!
ANIOŁ
Cicho!
DIABEŁ
Hej, Ty! Tam! Słyszysz?!
ANIOŁ
Zamknij się!
BÓG budzi się
Co takiego?
ANIOŁ
Diabła znowu nosi.
BÓG
Spokój, diable...
ANIOŁ
Diable ty!
DIABEŁ
Diabli mnie zaraz wezmą! Jeden śpi, drugi udaje, że się modli...
ANIOŁ
Kto udaje, ja?
DIABEŁ
Ty!
BÓG
Spokój!
ANIOŁ zamierza się mieczem ognistym
Mogę?
BÓG
Nie, nie, jeszcze nie teraz...
DIABEŁ
Spróbuj, no, chodź!
ANIOŁ
Raz bym sieknął i po tobie, tylko Pan Nasz nie pozwala!
BÓG
Spokój! Będzie wreszcie spokój czy nie?!! Czego chcesz, diable?! Słucham?
DIABEŁ
Po co stworzyłeś świat? Taki tragicznie smutny. Gdzie wszystkie twoje stworzenia cierpią...
BÓG
Kto cierpi? Stworzyłem przecież świat wspaniały.
ANIOŁ
Wspaniale wspaniały!
DIABEŁ
A ten biedak, który tu śpi. Głodny, biedny i bosy!?
BÓG
Głodny, biedny i bosy? Gdzie?
DIABEŁ
Tu.
BÓG
Trzeba biedakowi pomóc.
ANIOŁ
Po co biedakowi pomagać?
BÓG
Trzeba biedakowi pomóc.
ANIOŁ
Pomóc?
BÓG
Pomóc.
DIABEŁ
Pomóc!
Plac w mieście.
BIEDAK budzi się
Pomóc... słyszałem... pomóc...
Grzebie w śmietniku.
BOGACZ wchodzi
A ty co tu robisz, biedaku?
BIEDAK
Szlachetny panie, wspomóż biednego...
BOGACZ bije go laską
Masz szlachetnego pana! Darmozjadzie! Do pracy się weź, a nie żebraj, nierobie ty!
Wychodzi.
BIEDAK
Żeby cię choroba!
Idzie do śmietnika.
Pomóc... no przecież... pomóc...
Grzebie w śmietniku, wchodzi Przekupka.
PRZEKUPKA
A co tam grzebiesz, biedaku?
BIEDAK
Dobra kobieto, wspomóż biednego...
PRZEKUPKA
Oż ty, nierobie,dziadu sakramencki, nie wstyd tak tobie, zdrowemu mężczyźnie, o wspomożenie prosić?
BIEDAK
Jędza!
PRZEKUPKA
Ratunku, ludzie, mordują!
Ucieka.
BIEDAK grzebie w śmietniku
A co to...? Wielki Boże! Złoty jeden grosz! Kupię bochen chleba! I flaszkę wina, albo i dwie flaszki!
Wracają Przekupka i Bogacz.
PRZEKUPKA
O tutaj, wielmożny panie, ten biedak!
BIEDAK
Tylko nie biedak!
BOGACZ
Ty łotrze…
Wchodzi Handlarz z Osiołkiem.
HANDLARZ
Ej, ludzie, kto chce kupić osła?
BOGACZ
Ile chcesz?
HANDLARZ
Jeden złoty grosz.
BOGACZ
Nie mam.
PRZEKUPKA
I ja też.
BIEDAK
Ja mam!
BOGACZ I PRZEKUPKA
A skąd, ty biedaku?!
BIEDAK
A mam!!!
BOGACZ i PRZEKUPKA
Ho ho ho!
HANDLARZ
Bierz więc tego osła, ale bez sznurka...
BIEDAK
A czemu bez sznurka?
HANDLARZ
Ten sznurek wart jest drugi złoty grosz.
BIEDAK
A po co mi sznurek? Będę go trzymał… za ogon.
HANDLARZ
Trzymaj, ale mocno. Żeby osioł nie uciekł. Twoja będzie wina, jak ucieknie, nie moja...
Wychodzi, Bogacz i Przekupka idą za nim.
PRZEKUPKA
Ciekawe, skąd wziął złoty grosz?
BOGACZ
Ukradł.
PRZEKUPKA
Ukradł raz, ukradnie drugi.
BOGACZ
Uważać trzeba...
PRZEKUPKA
Złodziej to złodziej...
Wychodzą.
BIEDAK
Ośle, i po co ja ciebie kupiłem? Nie wiadomo...Sam jestem osioł…
Kładzie się spać.
Może jutro znowu coś znajdę na śmietniku?
Zasypia. Osiołek uwalnia się i ucieka.
Uschłe drzewo na pustkowiu.
OSIOŁEK wbiega
Kurde, jestem wolny... wolny... nynyny...kurde, kurde,a czy ja dobrze zrobiłem?! Uciekłem od tego człowiekai zostawiłem go w biedzie samego,kurde, nie osioł jestem, ale świnia!
SOWA KASANDRY pojawia się na drzewie
A kto to tak jęczy, że głowa puchnie,kto to tak?
OSIOŁEK
Wcale nie jęczę, tylko nie wiem, co mam robić? Uciekłem od człowieka, kurde...
SOWA KASANDRY
I dobrze zrobiłeś, osiołku, ja też uciekłam od ludzi... Trzymali mnie w klatce, karmili, dręczyli... a teraz... popatrz tylko na mnie... jestem wolna i szczęśliwa... tylko popatrz... o!
OSIOŁEK
Ale ja uciekłem od człowieka, kurde, był dla mnie dobry.
SOWA KASANDRY
Dobry człowiektakiego zwierzęcia nie ma... Popatrz na mnie... uciekłam od ludzi... jestem wolna i szczęśliwa...
OSIOŁEK
Uciekłem od człowieka, wykupił mnie z niewoli, kurde, za ostatni grosz, sam był głodny, muszę się, kurde, mu odwdzięczyć, Sowo Kasandry, ciężko mi będzie żyć!
SOWA KASANDRY
Ajaj... ajaj... ajaj... czuję, czuję…jakem Sowa Kasandry... jakieś nieszczęście wisi w powietrzu... Czuję krew i śmierć... i morze łez... Słuchaj, mam pomysł... tu pod drzewem jest klejnot... Weź go i zanieś temu człowiekowi... wyrównaj z nim rachunek!
OSIOŁEK znajduje klejnot
Kurde... jaki piękny...
SOWA KASANDRY
Ale pamiętaj... uciekłam od ludzi... jestem wolna i szczęśliwa...
OSIOŁEK
Dziękuję, Sowo Kasandry!
Wybiega.
SOWA KASANDRY
Poleciał... Uparte stworzenie...Napyta sobie biedy...Ech, dożyć kiedyś tej radości,żeby rozum chodził przy młodości...
Znika.
Plac w mieście.
BIEDAK grzebie w śmietniku
Nic nie ma nic. Nawet kawałka chleba. Nawet osioł uciekł od takiego biedaka jak ja. Nie dam rady tak żyć. Sznur zamiast osła, ośle, trzeba było kupić!
Wbiega Osiołek i kładzie przed nim klejnot.
A jesteś... A co to za szkiełko? Wielki Boże! Klejnot... diament... brylant... To dla mnie?
PRZEKUPKA wchodzi
A skąd masz klejnot, ty biedaku?
BIEDAK
Gdzieś znalazłem.
PRZEKUPKA
Komuś ukradłeś, a nie gdzieś znalazłeś... Na pomoc, ludzie!!! Złodziej!!!
Wybiega.
BIEDAK
W nogi, ośle!!!
Uciekają, wraca Przekupka z Bogaczem.
PRZEKUPKA
O tutaj, wielmożny panie, brylant jak kartofel... biedak i osioł... nie ma ich... uciekli.
BOGACZ
Na złodzieju czapka gore, a jak złodziej, to i zbój...
PRZEKUPKA
Najświętsza racja, wielmożny panie, trzeba zameldować komu trzeba...
Wychodzą.
Pustkowie, wbiegają Biedak z Osiołkiem.
BIEDAK
Ośle, załatwiłeś mnie! I co ja teraz zrobię? Jak do miasta wrócę? A co na tej pustyni jeść będę? Tym szkiełkiem się najem?
Wchodzą Dworzanie.
DWORZANIN I
A wymyślił sobie, mocium panie, Jaśnie Oświecony Król Nasz Najjaśniejszy, Królewnę Naszą Najjaśniejszą da temu byle jakiemu...
DWORZANIN II
Oui... oui... khólewicz... natuhlich...
DWORZANIN I
Jużci, że panu z panów, nie chamu z chamów, który jemu klejnot najcenniejszy przyniesie!
DWORZANIN II
Ja... ja... brhylant...
BIEDAK
Powiadacie, wielmożny panie, że król za brylant królewnę da?
DWORZANIN I
Nie dla psa kiełbasa, nie dla świni miód!
DWORZANIN II
Was ist das?
DWORZANIN I
Kapusta i kwas! Nie daj Bóg z Iwana pana, mocium panie, paszoł, dziadu, won!
DWORZANIN II
Yes, wont, pahdon, śmiehdzi...
DWORZANIN I
Cham chamem na wieki wieków amen!
Wychodzą.
BIEDAK
Ośle, wszystko przez ciebie! I na co ja ciebie kupiłem? Na swoje nieszczęście!
Kładzie się spać.
Brylant za królewnę...
Zasypia.
Przelatuje Ptak Feniks.
OSIOŁEK
Hej, kurde, hej...!
PTAK FENIKS siadając na drzewie
Czego chcesz, ośle?
OSIOŁEK
Jak twoje zdrowie, Ptaku Feniksie, jesteś jakiś smutny.
PTAK FENIKS
A z czego mam się cieszyć? Że muszę żyć wiecznie? Że co umrę – rodzę się na nowo? Myślisz, że wieczność to co?
OSIOŁEK
Szczęście, kurde...
PTAK FENIKS
Szczęście! Jakiś ty głupi, ośle! Szczęście! Wieczność to męka, udręka i nuda. Beznadziejna nuda! Czego chcesz?
OSIOŁEK
Ptaku Feniksie, człowiek, który tu śpi, jest dobry, ale biedny i, kurde, nieszczęśliwy. A jak wygląda, kurde? Wygląda, kurde, jak biedak. Niech, Ptaku Feniksie, wygląda jak królewicz, kurde!
PTAK FENIKS
To nie sztuka przemieniać biedaków w królewiczów. Biedaków w bogaczy. Błaznów w królów. Albo odwrotnie.Nawet zabawniej.Ale po co? Ludzie nie są tego warci.
OSIOŁEK
Ten człowiek wykupił mnie z niewoli i chociaż był głodny, kurde, bardzo głodny, wydał na mnie ostatni grosz!
PTAK FENIKS
Jeśli przemienię go w królewicza, stanie się zły, zdradzi ciebie i siebie, jeżeli zdradzi ciebie, ty tego nie przeżyjesz, ty, ośle, umrzesz, a on na powrót stanie się biedakiem!
OSIOŁEK
Kurde, Ptaku Feniksie!
PTAK FENIKS
Dobrze, uparty ośle!Chcesz tego?Masz!W imię dobrociBoga wiekuistej,co ma się zdarzyć,niechaj zdarza dziś,a co ma spłonąćw smole ognistej,niech płonie teraz!Już! Raz! Dwa! Trzy!
Biedak zostaje zamieniony w Królewicza, Ptak Feniks spala się i odradza na nowo.
OSIOŁEK
Kurde!
PTAK FENIKS
I co tam, co tam?
OSIOŁEK
Jesteś znów młody, Ptaku Feniksie, kurde...
PTAK FENIKS
Wiem, wiem... A człowiek?
OSIOŁEK
Człowiek wygląda jak królewicz, a ty, kurde, znów jesteś młody!
PTAK FENIKS
Wiem, wiem! No, lecę... świat jest piękny... mam tyle do zrobienia... uważaj tylko, żeby człowiek nie zdradził... Żegnaj!
OSIOŁEK
Żegnaj, kurde, dziękuję!!!
PTAK FENIKS
I ja tobie...!
Ptak Feniks odlatuje, Osiołek budzi Królewicza.
KRÓLEWICZ
A, to ty, ośle! Czego chcesz? No, czego? Co to? Czy to ja jestem, czy nie ja? No, ośle! To rozumiem. Teraz mogę iść do króla dostać za brylant królewnę. W drogę, ośle!
Wychodzą.
Sala balowa w królewskim pałacu.
KRÓLEWNA
Azaliż, tatuńciu mój, królewicz klejnocik najcenniejszy przyniósłszy, piękniutkim się okaże?
KRÓL
Tedy klejnocisko ciach trach i barach nowe koronisko córuchno nasza i oj da dana weselisko beczka miodu i gorzała po brodzie się lała, w gębę nie trafiała!
KRÓLEWNA
Azaliż, tatuńciu mój, królewicz klejnocik najcenniejszy przyniósłszy, szpetniutkim się okaże?
KRÓL
Tedy klejnocisko ciach trach i barach nowe koronisko córuchno nasza a królewicza batogami wybatożyć z królestwa naszego precz precz i figa z makiem święć się wola nasza jak amen w pacierzu, amen!
KRÓLEWNA
Aleć tatuńcio mój mądruńcio...
KRÓL
Ciach trach i barach nowe koronisko!
Wchodzą Dworzanie.
DWORZANIN I
Idzie, Wasza Królewska Wielmożność, idzie jakiś, idzie, pan z panów, królewicz złoty cały i osioł razem z nim!
DWORZANIN II
Oui oui, oszoł, thes intehesant...
Wchodzi Królewicz i Osiołek.
KRÓL
Witaj nam witaj Bóg w dom gość w dom czem chata bogata a klejnocisko masz?
KRÓLEWICZ
Mam!
Daje klejnot.
KRÓL
Och!
KRÓLEWNA
Ach!
DWORZANIN I
Uch! Ych! Ech!
DWORZANIN II
Ja, ja... bhylant.
KRÓLEWICZ
No.
KRÓL
Podoba ci sięcóruchno nasza królewiczysko oj da dana weselisko?
KRÓLEWNA
A i owszem, tatuńciu mój, podoba, tak.
KRÓL
Tedy czasu nie traciwszy oj, da dana weselisko córuchna nasza i królewiczysko bębnić w bębniska trąbić w trąbiska dworzaniska po królestwie naszym i nie naszym beczka miodu i gorzała...
DWORZANIN I
Po brodzie się lała, w gębę nie trafiała...
DWORZANIN II
Oui oui, po bhodzie...
Dworzanie wychodzą.
KRÓL
Tedy powiadasz królewiczysko że z królestwa hen hen za siedmioma górzyskami o córuchnie naszej usłyszawszy raz raz w te pędy z ośliskiem przybywszy...?
KRÓLEWICZ
Tak.
KRÓL
A rycerzyska swoje daleko niedaleko baczność, spocznij w prawo patrz naprzód marsz żeby poczekawszy?
KRÓLEWICZ
Tak.
KRÓL
Tedy na kolana, na kolana, córuchno nasza i królewiczysko i w imię Ojca i Syna i święć się wola nasza i tak dalej i tak dalej...
Błogosławi.
A klejnocisko ciach trach i barach w nowe koronisko!
Wychodzi.
KRÓLEWNA
Azaliż, królewiczu mój, do ogródeńka mojego ze mną?
KRÓLEWICZ
Tak, zaraz...
KRÓLEWNA
W ogródeńku moim na królewicza mojego grzeczniusio czekam.
Wychodzi.
KRÓLEWICZ
W co ty mnie znówwpakowałeś, ośle, skąd ja królestwo i rycerzy wezmę?
Wraca Królewna.
KRÓLEWNA
W ogródeńku moim na królewicza mojego!
KRÓLEWICZ
No, idę.
Królewna i Królewicz wychodzą.
Noc. Uschłe drzewo na pustkowiu.
OSIOŁEK
No i co teraz, kurde?!
KSIĄŻĘ NOCY pojawia się na drzewie
Nic. Wielkie nic. Piękne nic. Masz jakieś zmartwienie, ośle?
OSIOŁEK
Mam, Książę Nocy, kurde!
KSIĄŻĘ NOCY
Jakie, kurde?
OSIOŁEK
Potrzebuję królestwa, kurde!
KSIĄŻĘ NOCY
Chcesz zostać królem, kurde?
OSIOŁEK
Nie ja, kurde, ale jeden dobry człowiek.
KSIĄŻĘ NOCY
Niesamowite. Jeden dobry człowiek chodzi sobie po ziemi. A co ten dobry człowiek zrobił dobrego, ośle?
OSIOŁEK
Wykupił mnie z niewoli, chociaż sam był biedny, kurde, i głodny, wydał na mnie swój ostatni grosz!
KSIĄŻĘ NOCY
Pięknie, ośle, pięknie, słyszałem o pewnym królestwie. Ten twój dobry człowiek nadaje się na króla?
OSIOŁEK
Nadaje, kurde!
KSIĄŻĘ NOCY
Jak świat światem z dobrego człowieka nigdy nie był dobry król! Czy twój dobry człowiek, umie ścinać głowy...ośle, krew…
OSIOŁEK
Kurde, po co?
KSIĄŻĘ NOCY
Dobry król musi ścinać głowy, ośle, krew...
OSIOŁEK
Kurde, gdzie jest to królestwo?
KSIĄŻĘ NOCY
Niedaleko stąd... piękny to kraj... piękne są jego dzieje... jeden dobry król… ścinał głowę… drugiemu dobremu królowi...krew, ośle, krew…a teraz smok tam włada... dobry smok… krew…wielu rycerzy pokonał... krew, dużo krwi... można i jego zabić... krew... można... krew
OSIOŁEK
Kurde, jak?
KSIĄŻĘ NOCY
Pod murem zamku rosną kwiaty... są trujące...
OSIOŁEK
Jak je poznać, kurde?
KSIĄŻĘ NOCY
Czerwone są jak krew… krew... krew…
OSIOŁEK
Dziękuję, Książę Nocy...
Wybiega.
KSIĄŻĘ NOCY
Leć, ośle, leć... popłynie krew... rzeki pełne krwi... jeziora pełne krwi... morze pełne krwi... krwi... krwi... krwi...!!!
Znika.
Zamek Smoka. Pod murem rosną czerwone kwiaty. Martwy Huf Rycerzy. Błazen gotuje zupę w kotle.
BŁAZEN nuci
ZardzewiałyGwóźdź od trumny,Zdechła wrona,Stary szczur,Cztery strupy,Świeży umrzyk,I wisielcaZgniły sznur,Byle się u –Gotowało,Będzie zupaJakich mało...
Mówi.
Będzie, mości Smoku, mości zupa jakich mało, mości zupa z mości trupa...
Wbiega Osiołek.
A ty tu czego, mości ośle!? Chcesz wpaść do mości zupy? Mości Smok pożera mości osły razem z mości kopytami...
Osiołek zrywa kwiaty i wrzuca do kotła.
Ej, co robisz?! Zostaw te mości kwiaty! Szkoda ich do mości zupy dla mości Smoka...
Słychać ryk Smoka.
Ej, schowaj się, mości ośle, mości Smok wraca...
Osiołek chowa się, wchodzi Smok.
A witam, kłaniam, moje uszanowanie, mości Smoku... Co słychać na szerokim świecie...? No, co no, za co... Nikogo nie było, znaczy był... zaplątał się jeden osioł, gdzie... tu... w zupie...tak... zupa z osła dzisiaj...
Smok pochłania zupę i pada martwy.
Ale tego...!
Huf Rycerzy zmartwychwstaje.
HUF RYCERZY
Hur-ra! Hur-ra! Hur-ra!
BŁAZEN
Szanowny mości Ośle... panuj i rządź... Od dziś królestwo nasze należy do Waszmości...
HUF RYCERZY
Wasz-mości! Wasz-mości! Wasz-mości!
BŁAZEN
Co takiego? Masz mości Ośle dla nas innego króla... będzie nami rządził mądrze i sprawiedliwie,mości rycerze, w drogę!
HUF RYCERZY
W drogę! W drogę! W drogę!
Ruszają w drogę.
Sala balowa w królewskim pałacu.
DWORZANIN I
Trzy dni weselisko trwało, mocium panie, jeszcze w głowie dobrze szumi, a ośliska i rycerzy ani słychu, ani dudu!
DWORZANIN II
Oui oui, ani dudu...
DWORZANIN I
Tedy królewicz ten to oszust jaki, cham z chamów, a nie pan z panów, a cham chamem na wieki wieków amen!
DWORZANIN II
Yes... żebhak z osłem... na dhodze...
DWORZANIN I
Toż pamiętam, biedak z osłem na drodze, a toż jego trzeba batogami wybatożyć z królestwa naszego precz, precz, won, albo i głowę jemu obciąć.
DWORZANIN II
Ja ja, natuhlich... a khólewna?
DWORZANIN I
Królewna nasza będzie musiała do klasztoru, panie tego... sobie iść!
DWORZANIN II
Sza... khól...
Wchodzą Król, Królewicz i Królewna.
KRÓL
Trzy dni weselisko hopsum dyrdum buch w kopyrdum oj da dana! A i w głowie jeszcze beczka miodu i gorzała od ściany do ściany Boże ukochany klejnocisko ciach trach i barach nowe koronisko rycerzyska i oślisko Jadą goście jadą do mnie nie zajadą?
KRÓLEWICZ
Coś stało się chyba...
KRÓL
Tedy dworzaniska nasze z królewiczyskiem naszym raz raz naprzeciw rycerzysków i ośliska baczność spocznij w prawo patrznaprzód marsz i z powrotem.
KRÓLEWICZ
Dobrze.
KRÓLEWNA
Nie, nie i takoż nie! Niech dworzaniska sami naprzeciw rycerzysków a ja z mężuńciem moim i tatuńciem moim ostanę!
KRÓL
Tedy dworzaniska nasze raz raz naprzeciw rycerzysków i ośliska baczność spocznij w prawo patrz naprzód marsz i z powrotem!
DWORZANIN I
Kiedy pan z panów każe, jeno, Najjaśniejszy Panie, dokąd iść mamy, w kierunku jakim?
DWORZANIN II
Ja... w któhą sthonę?
KRÓLEWNA
Powiedz im, powiedz, mężuńciu kochany!
KRÓL
I raz raz razbaczność spocznij w prawo patrz i z powrotem!
DWORZANIN I
Dokąd iść mamy, w kierunku jakim?
DWORZANIN II
Ja... ja... w któhą sthonę?
KRÓLEWICZ
No...
Wpadają Błazen, Osiołek i Huf Rycerzy.
KRÓLEWICZ
Ha, ośle, jesteś! Co się stało? Ze smokiem walczyłeś czy jak?
BŁAZEN
Na mości szczęście mości osioł mości Smoka zwyciężył!
HUF RYCERZY
Zwy-cię-żył! Zwy-cię-żył! Zwy-cię-żył!
DWORZANIN II
Bhawo! Bhawo! Bhawissimo!
KRÓLEWICZ
No i chwalić Boga! A teraz spać wszyscy, bo królestwo czeka i jutro rano czas nam ruszać w drogę!
KRÓL
Tedy córuchna nasza ciach trach i barachweselisko nowe koronisko i oj da dana od ściany do ściany mężuch jej udany...
KRÓLEWICZ
Dobranoc!
KRÓL
Dobranoc!
Wychodzi.
DWORZANIN I
Jużci pan z panów, a nie cham z chamów, cham chamem na wieki wieków amen nie daj Bóg z Iwana pana...
KRÓLEWICZ
Dobranoc!
DWORZANIN I
Dobranoc!
Wychodzi.
KRÓLEWNA
W pokoiczku naszym na mężuńcia mojego...
KRÓLEWICZ
Zaraz przyjdę, dobranoc!
KRÓLEWNA
Dobranoc!
Wychodzi.
DWORZANIN II
Bonne nuit...
KRÓLEWICZ
Dobranoc!
DWORZANIN II
Good night...
DWORZANIN II
Dobhanoc...
Wychodzi.
KRÓLEWICZ
Dobranoc!
HUF RYCERZY
Do-bra-noc!!!
Wychodzi.
KRÓLEWICZ
No, ośle, dobrze się spisałeś. Ale nie mogłeś bardziej się pospieszyć?!!
Wychodzi, Osiołek pada.
BŁAZEN
Co się panu stało, źle się pan czuje, mości ośle? Że mości król krzyczał na pana? Mości ośle, trzeba być mości osłem, żeby spodziewać się od mości królów mości wdzięczności.
Błazen z Osiołkiem wychodzą.
Zamek Smoka.
KRÓLEWNA
A toż i królestwo twoje, mężuńciu mój...
KRÓL
Tak!
KRÓLEWNA
A i owszem, piękniutkie, piękniutkie...
KRÓL
Tak.
DWORZANIN II
Ja... ja... trzeba wygłosić... Khólewska Mość... oui... oui... mowa...
KRÓL
Poddani moi, słuchajcie,co wam powiem,to wam powiem,a powiem prosto,bo prosty jestem.Od dziś będą tu…tu moje rządy mądre i, tego no tego...sprawiedliwe...Wszyscy żyć będą dobrze,a nawet i bardzo dobrze,bo jak ze mną dobrze,to i ja dobrze...
KRÓLEWNA
Tak, tak, takmężuńciu mój, brawo i owszem!
DWORZANIN II
Ja... ja... bhawo...!
BŁAZEN
Mości ośle mości brawo!
HUF RYCERZY
Bra-wo! Bra-wo! Bra-wo!
Wchodzi Biedak II.
BIEDAK II
Szlachetny panie, wspomóż biednego...
KRÓL
Szlachetny panie?
KRÓLEWNA
Tak, tak, tak, mężuńciu mój, wspomóż i owszem!
DWORZANIN II
Non... Khólewska Mość... wypędź wont!
BŁAZEN
Bądź mości osłem, mości królu, wspomóż!
KRÓL wyjmuje szablę
Szlachetny panie?
Bije Biedaka szablą.
Masz szlachetnego pana!Darmozjadzie! Obdartusie! Biedaku! Do pracy się weź, a nie żebraj po śmietnikach, nierobie ty! Hej, rycerze! Wypędzić mi tego biedaka z królestwa mego!!!
BIEDAK
Za co? Ratunku! Boże!!!
Wybiega.
HUF RYCERZY za nim
Wo-on! Wo-on! Wo-on!!!
BŁAZEN do Osiołka
Mości osioł z mości!
DWORZANIN II
Oui... Khólewska Mość... bhawo!
KRÓLEWNA
Ach, mężuńciu mój, czemu, i owszem, nie wspomóc biednego?
KRÓL
Nie wtrącaj się w moje sprawy,idź spać!
KRÓLEWNA
W pokoiku moim na mężuńcia mojego...
DWORZANIN II
Yes... yes... yes…Khólewska Mość... thudno...
KRÓL
Co trudno?! Co trudno?! Łatwo!Mówiłem, jak ze mną dobrze, to i ja dobrze, a jak ze mną…
Osiołek pada.
BŁAZEN
Mości królu mości osłu słabo!
KRÓL
A nie zawracaj mi głowy swoim osłem!
BŁAZEN
Ale mości królu...
DWORZANIN II
Nie słyszy...? Khólewska Mość kazać... wont!!!
BŁAZEN
Ale mości królu!
KRÓL
Głuchy jesteś? Wynocha stąd! Obaj!
BŁAZEN
Chodźmy stąd, mości ośle, chodźmy!
Pomaga Osiołkowi iść.
Trzeba być mości osłem, żeby od mości osłów doczekać mości wdzięczności!
Osiołek i Błazen wychodzą.
KRÓL
Denerwuje mnie ten głupi błazen, tego nieroba przeklętego wypędzić z królestwa mojego.
DWORZANIN II
Ja... ja… ja... Khólewska Mość... błazen jeszcze pójść na skahga do stahy khól... ojciec khólewna... natuhlich...
KRÓL
No, gotów. Lepiej uciąć głowę. A stary król też dobry! Królewnę za brylant dał! Gotów jeszcze i mnie królestwo zabrać.
DWORZANIN II
Oui... oui... oui… Khólewska Mość... gotów...
KRÓL
Naprawdę? Słyszałeś?Na dworze?
DWORZANIN II
Oui... natuhlich... yes.
KRÓL
Trzeba bronić się. Rycerzy zwołać i bronić się przed tym starym...
DWORZANIN II
Ja... ja... Khólewska Mość... najlepsza obrona... atak, a tak.
KRÓL
A tak! Zaatakować tego starego, odebrać mu królestwo i koronę z brylantem, a jego samego...
DWORZANIN II
Oui... oui... Khólewska Mość... uciąć głowa.
KRÓL
Dobra myśl, wyruszymy jutro w drogę,a teraz, mój doradco, dobranoc.
DWORZANIN II
Dobhanoc, Khólewska Mość, dobhanoc.
Wychodzi.
KRÓL
No i co, Boże? Jaki jestem mądry?!I sprawiedliwszy na pewno od Ciebie!Ty stworzyłeś świat niesprawiedliwy,a ja go naprawię. A Ty nie próbuj mi przeszkadzać!
Wychodzi.
Uschłe drzewo na pustkowiu.
BŁAZEN
Tu odpoczniemy, mości ośle.Lepiej trochę mości osłu?Chwalić mości Boga.Choć nie za to,że na tym mości świecieza mości dobromości złem płacą.I dokąd, mości ośle, teraz pójdziemy?Co takiego?Wrócimy, mości ośle? Mości król jeszcze zrozumie?Komu to wszystko zawdzięcza?I wszystko dobrze się skończy?Mości ośle, tak to tylkow mości bajkach bywa...Co się stało, mości ośle...Ratunku...!Pomocy…! Wody...!
Wchodzi Król z Hufcem Rycerzy.
KRÓL
Za mną, rycerze! Na starego króla! Naprzód!
HUF RYCERZY
Na-przód! Na-przód! Na-przód!
BŁAZEN
Mości królu, wody! Mości osioł umiera...
KRÓL
A niech umiera, a ty razem z nim!
BŁAZEN
Mości królu, czy naprawdę nie żal ci mości osła, któremu, kim jesteś, zawdzięczasz?
KRÓL
Jeszcze słowo, a zapłacisz głową!
BŁAZEN
W tym jednym mości osiołmości osłem się okazał,że nie zobaczył, że do czynienia maz mości niewdzięcznikiem,jakiego mości ziemiajeszcze nie nosiła…
KRÓL
Brać go, rycerze i uciąć mu głowę!
HUF RYCERZY
Tak-jest! Tak-jest! Tak-jest!
BŁAZEN
Za co? Co jest?Zostawcie! Ratunku!! Mości...
Ucinają mu głowę.
Ośle...
KRÓL
Tak skończy każdy, kto mnie od niewdzięczników wyzywać będzie. Naprzód, rycerze! Na starego króla! Za mną!
HUF RYCERZY
Za-mną! Za-mną! Za-mną!
Wychodzą, Osiołek zostaje sam.
OSIOŁEK
Kurde... obciął mu głowę...a ja mu wierzyłem,wykupił mnie z niewoliza ostatni grosz...Kurde... Teraz obetnie głowę staremu królowi...Muszę biec... Kurde...Nie mogę... Jak boli...On jest zły...
Umiera.
Plac w mieście, śmietnik.
BIEDAK budzi się
Naprzód, rycerze! Na starego króla! Co to takiego? Śmietnik? I zdechły osioł? Znów to podwórko? Że też bez przerwy śni mi się to wszystko, co minęło!? Koszmar! Hej, rycerze! Do mnie! Nie ma nikogo? Gdzie królewna? Gdzie moje królestwo? Do mnie, rycerze…
Wchodzi Bogacz.
BOGACZ
A ty co tu robisz, biedaku? To już nie masz gdzie spać?Tylko na moim podwórku? Wynocha stąd, nierobie ty! Do pracy wreszcie się weź, a nie po śmietnikach gmeraj.I osła na śmierć zagłodziłeś? Żebym cię tu więcej nigdy nie widział, darmozjadzie,bo cię psami poszczuję!!!
Biedak ucieka, Bogacz wychodzi.
Pan Bóg śpi. Anioł i Diabeł milczą.
Anioł
A nie mówiłem?
Diabeł
Co?
Anioł
Po co biedakowi pomagać?
Diabeł
Zrobiłeś, co w twojej mocy, żeby mu się nie udało!
Anioł
Ja, a nie ty?
Diabeł
Ty, a nie ja!
Anioł
Poświęciłeś tego osła…
Diabeł
Osiołka?
Anioł
Osła!
Diabeł
Osiołka!
Anioł
Ja, a nie ty?
Diabeł
Ty, a nie ja!
Anioł
Spytajmy…
Diabeł
Śpi…
Anioł
Napracował się…
Diabeł
Jak się zbudzi, to nas zje…
Anioł
Lepiej nie budźmy…
Diabeł
Śpi…
Anioł
Cicho…
Śpiewa cicho anielskim głosem „Credo”.
Diabeł
Nie wytrzymam!
KONIEC
Kraków, 1977 – Gdańsk, 1991
BAJKA O WZGLĘDNOŚCI W III AKTACH
[…] przysłowie niedźwiedzie:Że prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie.
Adam Mickiewicz
OSOBY:
KOT,stary i zmęczony, trochę artysta
PIES,rozżalony kombatant
ŚWINIA,histeryczka w średnim wieku
NIEDŹWIEDŹ,groźny i cyniczny
CZŁOWIEK,Bogu ducha winien
ZAJĄC,szlachetny, właściwie zając dziecko
Rzecz dzieje się w swojskim lesie.
Las. Z przeciwnych stron wchodzą Kot i Pies.
KOT
Już mnie nie ma...
PIES też przestraszony
Stój...! Nie uciekaj... Zaczekaj!
KOT
O co chodzi?
PIES
Boisz się mnie?
KOT
Ja nikogo się nie boję.
PIES
Czemu uciekałeś?
KOT
Ja uciekałem?
PIES
Uciekałeś, ha ha ha!
Śmieje się, naraz zaczyna szlochać.
Z czego ja się właściwie śmieję? Krzywda mnie spotkała, a ja się śmieję.
KOT
Jaka krzywda?
PIES
Jak o niej pomyślę, chce mi się wyć!
KOT
Co cię spotkało?
PIES
Szkoda gadać.
KOT
Może zaśpiewaj?
PIES
Nie pozwalaj sobie!
KOT
Kiedy ja poważnie.
PIES
Co poważnie?
KOT
Poważnie mówię, zaśpiewaj. Ulży.
PIES
Ulży?
KOT
Ulży.
PIES
Tylko nie śmiej się ze mnie...
Śpiewa blues.
Hau, hau – jak boliLudzka niewdzięczność,Ludzka nieczułośćJak boli – hau, hau...
A przez lat tyleWiernie służyłem,Wiernie szczekałemPrzez tyle lat, o...
Kiedy pan kazałPilnie słuchałem,Nie ustawałem,Gdy kazał pan, tak.
I donosiłem: Że w zimie słońce,Że w lecie deszczI lubił mnie pan.
Kiedy przegnałemNa cztery wiatryCzterech złodziei,Dostałem kość, tak.
Innym znów razemDo krwi pogryzłemDziada biedaka –I też miałem kość, tak.
Dziś jestem stary,Dziś nie mam zębów,Kości mnie bolą –Więc wygnał mnie pan.
A przecież lat tyleWiernie służyłem,Wiernie szczekałemPrzez tyle lat, ooo...
KOT
Rzeczywiście smutna historia.
PIES
Mało smutna. Tragiczna.
KOT
Znam tragiczniejszą.
PIES
Tragiczniejszą?
KOT
Tragiczniejszą.
PIES
Czyją?
KOT
Moją. Posłuchaj.
Śpiewa romans cygański.
Ja jeszcze wczoraj byłem kotem,Co w życiu miał swój własny kąt,Przy piecu stał mój spodek z mlekiem,Dziś usłyszałem: „Zmiataj stąd!”.
Nie przesłyszałem się, niestety,Nie był to omam ani zwid,Stałem się nagle niepotrzebny –Więc powiedziano mi: „A psik!”.
A gdy zacząłem miauczeć z żaluI mruczeć na swój koci los,Tylko się myszy ze mnie śmiałyW sieniach bezczelnie prosto w nos.
A kiedy szedłem przez podwórze,Na którym zobaczyłem świat –Te same drzewa wiatr kołysałI błękit nieba był ten sam!
W nocy myślałem, że zwariuję,że mi rozsadzi serce ból,Ale o mojej samotnościZapomniał widać nawet Bóg.
A jeszcze wczoraj byłem kotem,Co w życiu miał swój własny kąt...
PIES
Tak, tak...
KOT
No i co?
PIES
Smutna historia, ale moja tragiczna.
KOT
A dlaczego?
PIES
Twoja smutna, moja tragiczna.
KOT
Co w twojej historii tragicznego? Służyłeś jak pies? Szczekałeś, donosiłeś, „nie ustawałeś”? O co ci chodzi? Karmili cię za to? Karmili. Dostawałeś kości? Dostawałeś. A jak się zestarzałeś, wygnali. Widać zasłużyłeś.
PIES
Taki jesteś?!
KOT
A co ty myślisz! „Twoja smutna, moja tragiczna...”. Moja tragiczna, rozumiesz, moja. Nigdy o nic nie zabiegałem. Żyłem z godnością, a mimo to wygnali. Czy ty masz pojęcie, co to godność?!!
Biją się, wchodzi Świnia.
ŚWINIA
Przestańcie się bić. Takie okropne rzeczy dzieją się dokoła, a wy jak... jak pies z kotem. Przestańcie, słyszycie? Bo się rozpłaczę...
PIES
A ty skąd się tu wzięłaś?
ŚWINIA
Nie macie pojęcia, jaką przeżyłam tragedię.
KOT i PIES
Ty, tragedię?
ŚWINIA
Jeszcze jaką!
KOT
A jaką tragedię ty mogłaś przeżyć?
ŚWINIA
Widzę, że chcecie ze mnie drwić i bawić się moim kosztem.
Płacze.
KOT
Daj spokój, nie płacz.
PIES
Nie chcieliśmy cię urazić.
ŚWINIA
Drwicie sobie ze mnie...
KOT
Ale skąd.
PIES
Daj spokój.
KOT
Jaka tragedia cię spotkała?
ŚWINIA
Chciano mnie zamordować! Na Wielkanoc. Na szynki, kiełbasy i balerony!
KOT
I co?
ŚWINIA
Uciekłam!!! Ale co teraz? Na pewno już wszędzie mnie szukają...
Śpiewa operetkowo:
Jestem świnia,Wiem to sama,Lecz czy wolnoPostępowaćTak po świńskuWłaśnie ze mną?
KOT
Absolutnie nie wolno! Ale przestań, bo uszy puchną.
ŚWINIA
Obiecaliście, że nie będziecie ze mnie drwić.
PIES
Wcale nie drwimy.
KOT
Wcale a wcale.
PIES
Sami też nie jesteśmy w lepszej sytuacji.
KOT
Wiesz, jaką okropną tragedię przeżył pies?
PIES
A kot jaką przeżył tragedię! Dopóki był młody i zwinny, miał swój kąt w życiu i spodek mleka co dzień. A kiedy posunął się w latach, stracił pazury oraz wzrok, wygnano go z domu precz. Czy tak się postępuje?
KOT
A z psem, myślisz, inaczej postąpiono? Dopóki był młody i zdrowy – ho ho! – jak się z nim dobrze obchodzono. A teraz? Sama widzisz. Podłość ludzi nie zna granic.
ŚWINIA
A więc jesteśmy towarzyszami w nieszczęściu?
PIES
Ano jesteśmy.
KOT
Nie da się ukryć...
ŚWINIA
Musimy się trzymać razem.
PIES
Znaleźć coś do spania i do jedzenia.
ŚWINIA
Koniecznie!
KOT
Jak się nadarzy okazja, zemścimy się na ludziach.
ŚWINIA
Pokażemy im!
PIES
Pokażemy.
ŚWINIA
W drogę!
Śpiewają marszowo.
KOT
Choć droga przed nami dalekaI końca nie widać jej wciąż,I nie wiem, co jutro mnie czeka,A dziś głód nas dręczy i ziąb –
RAZEM
Hej, naprzód! Wspólnymi siłami,Gdy tylko dobrniemy do celu,To świat jeszcze zadrży przed nami,A ludzie łez morze wyleją,Gdy my ich będziemy sędziami,Gdy sądzić będziemy ich my.
PIES
Choć przeszłość naszą diabli wzięliI w dali gdzieś nasz został dom,Zapomnieć trzeba, cośmy mieli,Gdy wspólny cel przyświeca nam.
RAZEM
Hej, naprzód! Wspólnymi...
ŚWINIA
A kiedy cel nasz osiągniemy,Każdy koryto będzie miał,Jedzenia, ile udźwigniemyI każdy będzie nas się bał.
RAZEM
Hej, naprzód! Wspólnymi...
Wychodzą.
Inna część lasu. Wchodzi Niedźwiedź.
NIEDŹWIEDŹ
Uch, jak się zmęczyłem tym łażeniem po lesie. A głodny jestem, że zjadłbym całą świnię. A tu nic. Żywej duszy. Nawet zająca. Co tu zrobić? A, zaśpiewam sobie.
Śpiewa i tańczy tango:
Za cel se postawiłem w życiu,Możecie wierzyć mi lub nie,Coś, co nie wszystkim wam się mieści w głowie,Nie wszystkim pewnie też spodoba się,Lecz o czym każdy marzy z was w ukryciu.Postanowiłem wolnym być –I wolny jestem,Każdy mnie boi się,A ja nikogo nie!Bo…
Musi siłę mieć,Kto chce wolnym być,Jeśli brak mu jej –O wolnościMoże tylko śnićWiecznie...
Jesienią, zimą, latem, wiosną,Możecie wierzyć mi lub nie,Mam trochę siły, siły w każdej łapieI dzięki Bogu zęby ostre też!Ale po lesie chodzę, nucąc piosenki,Łagodny niczym z ZOO zwierz –I wolny jestem,Każdy mnie boi się,A ja nikogo nie!Bo…
TRZASK!!! Wpada w pułapkę.
A co to?! Pułapka. Żeby mi wpadli w łapy ci, co ją zastawili! Jak tu się z tego wydostać? Co zrobić? Może tak... Nie da się. Tak też nie. Może? Nic z tego. Sam nie dam rady. Co robić? Krzyczeć? Ale! Przyjdą ci, którzy ją zastawili. Zabiją mnie i obedrą mnie ze skóry! No, ale jak nie będę krzyczał, to i tak przyjdą! Co robić...? Ktoś idzie... Przyczaję się.
Przyczaja się, wchodzi Człowiek.
CZŁOWIEK śpiewa
Jeszcze tylko kilometrI już będę w domu,W domu czeka żonaKochana, utęskniona...
NIEDŹWIEDŹ
Dobry człowieku...
CZŁOWIEK
Ktoś mnie woła?
NIEDŹWIEDŹ
Dobry człowieku, pomóż mi...
CZŁOWIEK
Niedźwiedź!!!
NIEDŹWIEDŹ
Jaki tam ze mnie niedźwiedź. Uwolnij mnie z pułapki, a...
CZŁOWIEK
Mam cię uwolnić z pułapki?
NIEDŹWIEDŹ
Nigdy ci tego nie zapomnę i wynagrodzę cię hojnie.
CZŁOWIEK
Hojnie?
NIEDŹWIEDŹ
Nie pożałujesz.
CZŁOWIEK
Niech będzie.
Pomaga Niedźwiedziowi wydostać się z pułapki.
NIEDŹWIEDŹ
Jak mnie to świństwo przygniotło. Kości nie czuję. Żebym tak wiedział, kto zastawił na mnie tę pułapkę!
CZŁOWIEK
A co, niedźwiedziu, z moją nagrodą?
NIEDŹWIEDŹ
Jaką nagrodą?
CZŁOWIEK
Którą obiecałeś.
NIEDŹWIEDŹ
Ale przygniotła mnie pułapka. I głodny jestem. Osłabłem z głodu, że ledwo trzymam się na nogach. Muszę cię zjeść.
CZŁOWIEK
Proszę?
NIEDŹWIEDŹ
Zjem cię, żeby nabrać sił.
CZŁOWIEK
Jak to?
NIEDŹWIEDŹ
Musisz pożegnać się z życiem.
CZŁOWIEK
Niedźwiedziu, tak się nie postępuje! Uwolniłem cię z pułapki. Uratowałem ci życie. Chcesz mi odpłacić za dobro złem?
NIEDŹWIEDŹ
A widziałeś kiedyś, żeby za dobro odpłacono dobrem?
CZŁOWIEK
Zapytaj kogo chcesz.
NIEDŹWIEDŹ
Życia nie znasz, człowieku! W życiu za dobro odpłaca się złem. Muszę cię zjeść.
Słychać śpiew:
