Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Opowiadanie nominowane do Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla za rok 2025.
________
Pierwotnie opublikowane w magazynie Nowa Fantastyka nr 5/2025 a następnie włączone do drugiego wydania zbioru "Granty i smoki" opowiadanie przedstawia losy Gustawa Fargusa, leciwego i bardzo doświadczonego profesora Uniwersytetu Wielkobohaterskiego im. Kelta Niezwyciężonego w Mądroborzy. Ta niezwykła uczelnia rządzi się twardymi prawami, na porządku dziennym są tam bowiem próby otruć, skrytobójstw i zamachów, którymi padają i które przeprowadzają członkowie grona akademickiego. Czy Fargusowi uda się rozwiązać narastający konflikt pomiędzy stronnictwami profesorów Gela i Moruskiego? I co czeka na niego w pokoju 302?
Historię cechuje humor bliski temu znanemu chociażby ze Świata Dysku, a czytelników bawić mogą odwołania do współczesnej techniki czy kultury oraz wizja uniwersytetu jako miejsca, w którym walczy się o swoją pozycję w dosłownym tego słowa znaczeniu.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 26
Rok wydania: 2025
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Tytuł: Granty i smoki.
Autor: Łukasz Kucharczyk
Copyright © Wydawnictwo IX. 2025
Copyright for the cover art ©
by Joanna Halerz & Wydawnictwo IX. Kraków 2025
All rights reserved.
Wydawca: Krzysztof Biliński, Wydawnictwo IXRedakcja i korekta: Krzysztof BilińskiSkład, łamanie i przygotowanie do druku: Krzysztof BilińskiIlustracja na okładce: Joanna Halerz (By Widomska)Przedmowa: Marta Kładź-KocotIlustracja do opowiadania: Marcin Kułakowski, Nowa Fantastyka 05/2025
Wydawnictwo IX
wydawnictwoix.pl
Kraków 2025
Wydanie I
ISBN 978-83-68257-57-1
Jest hań grota niezmierna, ciémna, ino sie kaganki świcom po ścianak. Ci rycérze śpiom, a co dziesieńć lat to nostarsy pomiendzy niémi podźwiguje głowe i pyto sie janioła, co ig pilnuje:
— Cy juz cas?
I sytka rycérze podźwigujom głowy w hełmak zelaznyk, ale janioł odpowiado:
— Nie. Śpijcie.
I śpiom dalej.
Kazimierz Przerwa–Tetmajer,
Na skalnem Podhalu
Czajniczek niespokojnie podskakiwał, wypluwając kłębki pary. Pomarszczona salamandra, dzielnie utrzymując na gorejącym grzbiecie naczynia, zmrużyła czarne oczka i zamlaskała, jakby ze zniecierpliwieniem. Profesor Gustaw Fargus wstał zza ledwie widocznego spod stosu zapisanych kartek stołu, złapał się za biodro i cicho pojękując, poczłapał wolno w stronę kredensu. Gdy zalewał wrzątkiem wypełniony ziółkami kubek, salamandra otarła się o rękaw spłowiałej szaty staruszka.
— Wybacz zwłokę, Hektorze… nogi nie niosą mnie tak szybko, jak dawniej — rzekł i upił nieco naparu. Jaszczur wypuścił z nozdrzy strużki dymu i zatrzepotał przyjaźnie ogonem.
Profesor oparł się o szafkę i rozejrzał po gabinecie. Wypełniały go pozostałości po młodych latachFargusa, ślady i wspomnienia po odważnym, śmiałym i silnym badaczu sztuk heroicznych. Ściana została od góry do dołu ozdobiona dyplomami i odznaczeniami, które profesor otrzymał za wybitne osiągnięcia od rektorów Uniwersytetu Wielkobohaterskiego im. Kelta Niezwyciężonego w Mądroborzy. Wielu z nich Fargus przeżył, niektórych nawet po dwakroć, gdyż wyniki badań pionierów nekromancji w dalszym ciągu charakteryzował krótki termin przydatności. Medal za wypędzenie Żelaznego Dzika, Nagroda Pierwszego Stopnia za znaczący wkład w rozwój schematu podróży bohatera, Klucze do miasta na pamiątkę dowodzenia obroną Mądroborzy. Na byle jak zamontowanych półkach piętrzyły się czaszki pokonanych bestii, artefakty wykradzione z najgłębszych lochów i najdalszych krain lśniły tajemnym blaskiem, zakurzone i postrzępione mapy przypominały, że niegdyś białe plamy pokrywały Machię niczym kakofoński ser dziury. Starzec westchnął ciężko. W dawnych czasach towarzyszyły mu wino i śpiew. Kwestia kobiet nie przedstawiała się aż tak zerojedynkowo, jak w znanym powiedzeniu. Raczej połowicznie, ponieważ Fargus chętnie zagadywał, a one chętnie udawały, że ktoś je akurat woła. Dziś pozostały mu reumatyzm i salamandra, równie zramolała, co jej opiekun.
Wędrówkę szlakami przeszłości przerwało skrzypienie gabinetowych drzwi. Zataczając się, wpadł przez nie Marzysz Notjet, asystent w Katedrze Historii Paladyństwa. Mężczyzna od lat nie mógł doczekać się awansu. O jego sytuacji zawodowej krążyły już po uniwersytecie legendy. Teraz jednak zdawały się go trapić poważniejsze problemy. Oparł się ciężko o biurko, całe ramię miał ubroczone we krwi. Z wątłego barku wystawała ułamana brzechwa strzały. Przerażony Fargus doskoczył do kolegi i delikatnie pomógł usiąść w fotelu. Przeszukiwał szafki w tempie godnym szybkonogich królików z Puszczy Birnu, następnie upuścił z brzękiem znalezione fiolki i kolby tuż obok fotela i przystąpił do dzieła. Chwycił za drewniany pręt i, najostrożniej jak tylko potrafił, pociągnął. Ryk Notjeta rozlał się po gabinecie z mocą równą tsunami. Stopniowo przechodził w bolesne pojękiwanie, gdy profesor oczyszczał ranę i wsmarowywał w ramię sobie tylko znane maści i olejki.
— Trudności w trakcie badań terenowych? — Zagadnął przyjaźnie Marzysza, zakładając mu opatrunek. Asystent syknął przez zęby i odparł:
