Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Wychowywany pod kloszem Antek, błędnie zdiagnozowany w dzieciństwie, często wyśmiewany, nie ma łatwego życia ani prawdziwych przyjaciół. Kiedy spotyka Mateusza i Pawła, którzy sami nie traktują go dobrze, ale bronią przed innymi, Antek ufa im i nazywa przyjaciółmi, aż do przełomowych wakacji, gdzie na pewnej plaży dla Antka zmieni się wszystko.
Opowieść o samotności, potrzebie akceptacji, przynależności i szukaniu swojego miejsca w świecie. A to bywa czasami nieoczywiste.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 22
Rok wydania: 2024
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Zimny piasek pieścił delikatnie skórę między palcami. Antek siedział na plaży i wpatrywał się w zadumie w ziarna piasku okalające paznokcie jego stóp.
Jak pąkle.
Od tego się zaczęło.
Przyjechał tutaj z kumplami z pracy. Namówili go na zwariowany weekend nad morzem. Nigdy nie robił takich rzeczy, więc długo się wahał, czy rzeczywiście się na to zdecydować. Nie wyjeżdżał wcześniej na żadne urlopy i wakacje. W zasadzie w ogóle rzadko wychodził z domu. Mama zawsze mówiła mu, że w domu jest lepiej, bezpieczniej, a na zewnątrz czekają na niego same niebezpieczeństwa. I źli ludzie, którzy na każdym kroku będą chcieli wykorzystać jego naiwność i dobre serce. Bo Antek był wyjątkowy. Od urodzenia. Tak przynajmniej mówiła mu mama. I wierzył jej, bo mama była całym jego światem. Przynajmniej przez większość życia.
A w życiu nigdy nie miał szczęścia. Zawsze wszyscy uważali go za dziwaka i pośmiewisko. Jeszcze w dzieciństwie mama dawała radę wciskać mu kity z baśni o Brzydkim Kaczątku, ale im starszy był, tym bardziej tracił nadzieję, że z małego, krągłego rudzielca wyrośnie wielki przystojniak. Poza tym miał skłonność do nerwowych zachowań, histerycznych reakcji lub wyłączania się i niereagowania na otoczenie. Docinki i złośliwości przybrały na sile w szkole, kiedy okazało się, że poza kiepskim wyglądem i dziwnymi zachowaniami dochodzą jeszcze poważne problemy z nauką i sprawowaniem. Oczywiście, mama robiła co mogła, żeby pomóc chłopcu – tata, jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, okazał się pijakiem i mendą, a gdy założono mu niebieską kartę za znęcanie się nad dzieckiem i żoną, zniknął z życia obojga. Szczęśliwie chłopca otoczono opieką i jakoś przebrnął przez szkołę podstawową, po stwierdzeniu spektrum autyzmu i zespołu Aspergera. Niewiele osób wnikało, że formalnie to się wykluczało i chłopak nie został odpowiednio przebadany, ale dostał skuteczne leki, które wyciszyły go na tyle, że przynajmniej nie wydawał dziwnych dźwięków na lekcjach. Początkowo dokuczali mu wszyscy, później jakoś odpuścili, a niektórzy wręcz zaczęli się o niego na swój sposób troszczyć. Jak Mateusz i Paweł, dwaj kumple, zawsze traktujący go z sympatią. Często się z niego naśmiewali, przezywali, ale nigdy nie pozwalali komuś innemu zrobić Antkowi krzywdy ani go obrazić. Może i to debil, ale nasz debil i nie wolno go tak nazywać – mawiali. I w razie potrzeby puszczali pięści w ruch, żeby wytłumaczyć ewentualnym agresorom, że nie powinni zaczepiać Antka. I dzięki temu czuł się bezpiecznie. Wydawał na kumpli całe swoje kieszonkowe, kupując im różne rzeczy w sklepiku albo po prostu oddając im kasę. Nie czuł się oszukiwany ani wykorzystywany. To byli jego przyjaciele. Taki po prostu był – jak lubił, to całym sercem, jak kochał, to na zabój.
