Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Czy miłość wystarczy, by zatrzymać potwora na granicy obłędu?
Na pokładzie statku Kapitana Haka toczy się walka z czasem. Roc – nieśmiertelny członek Towarzystwa Kości – popełnił czyn zakazany: pożarł wiedźmę należącą do tajnego stowarzyszenia Twórców Mitów manipulującego losami Siedmiu Wysp. Czysta magia trawi go od środka, przemieniając w istotę z cienia i mgły. Jeśli nikt mu nie pomoże, stanie się potworem, którego nie da się uratować.
Jedyną nadzieją jest jego brat Vane, a droga do ocalenia prowadzi przez Nibylandię i dalej, do ogarniętej chaosem Mrocznej Krainy. W podróż wyruszają także Wendy Darling i jej potomkini Winnie. Razem muszą odnaleźć magiczny artefakt ukryty w kraju pogrążonym w chaosie po upadku dynastii.
W świecie, gdzie Twórcy Mitów pociągają za sznurki, zagrożenie czai się za każdym rogiem, a Roc będzie musiał zmierzyć się nie tylko ze swoimi wrogami, lecz także z własną przeszłością.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 184
Rok wydania: 2022
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
TYTUŁ ORYGINAŁU:
Devour the Dark
Redaktorka prowadząca: Ewelina Czajkowska
Wydawczyni: Ewelina Czajkowska
Redakcja: Justyna Yiğitler
Korekta: Kinga Dąbrowicz
Projekt okładki: Wojciech Bryda
Zdjęcia na okładce: © Yuliia; © Pavel Timofeev; © New Africa; © Sergii Moscaliuk; © besjunior / Stock.Adobe.com
Grafiki w środkach: © ProArt Studios; © sharafmaksumov / Stock.Adobe.com
DEVOURER OF MEN #2
Copyright ©2026 by Saint Crowe LLC
Copyright © 2026 for the Polish edition by Niegrzeczne Książki an imprint of Wydawnictwo Kobiece Agnieszka Stankiewicz-Kierus sp.k.
Copyright © for the Polish translation by Marcin Masłowski, 2026
Wszelkie prawa do polskiego przekładu i publikacji zastrzeżone. Powielanie i rozpowszechnianie z wykorzystaniem jakiejkolwiek techniki całości bądź fragmentów niniejszego dzieła bez uprzedniego uzyskania pisemnej zgody posiadacza tych praw jest zabronione.
Wydanie I
Białystok 2026
ISBN 978-83-8417-794-5
Grupa Wydawnictwo Kobiece | www.WydawnictwoKobiece.pl
Na zlecenie Woblink
woblink.com
plik przygotował Jan Żaborowski
Powstanie tej serii nie byłoby możliwe bez pomocy kilku osób.
Przede wszystkim chciałabym podziękować Jeffowi za dokładne przeczytanie Devour the Dark pod kątem treści wrażliwych, dotyczących relacji między Jamesem Hakiem i Krokodylem.
Składam również ogromne podziękowania Kylie @kylies.booknook za przeczytanie książki pod kątem treści wrażliwych dotyczących postaci Ashy.
Będę wam zawsze wdzięczna za pomoc w przedstawieniu relacji tych postaci z odpowiednią wiernością i szacunkiem. Wszelkie nieścisłości, które pozostały w treści książki, są wyłącznie moją winą.
Chciałabym również podziękować tobie, droga czytelniczko, za zainteresowanie historią Zagubionych Chłopców oraz Jamesa, Roca i Wendy. Naprawdę kocham te postacie oraz ten świat i uważam się za szczęściarę, że mogę opisywać ich historie.
Na koniec dziękuję J.V. St. Crowe’owi, mojemu mężczyźnie numer jeden i serdecznemu przyjacielowi. Doceniam wszystkie nasze rozmowy na temat fabuły, dyskusje o postaciach i twoje nieustające wsparcie. Gdybym była postacią z romansu z gatunku „po co mam wybierać”, byłbyś moim ulubionym mężem.
Dla wszystkich dziewczyn poszukujących miejsca,
które mogłyby objąć w posiadanie.
Nieprzyzwoity język, przemoc, krzywdzący rodzic, rodzic agresywny werbalnie, używający poniżającego języka wobec dziecka, problemy z tożsamością seksualną, walka z samym sobą z powodu rodzicielskich nadużyć, nieprzyzwoite treści seksualne, wzmianki o śpiączce/śmierci małżonka, picie krwi, niewola, uległość, samobójstwo, śmierć w rodzinie.
Pełną listę ostrzeżeń dotyczących treści książek Nikki można znaleźć na jej stronie internetowej: https://www.nikkistcrowe.com/content-warnings.
Roc
Kiedyś miał imię i rodzinę.
Słyszy głos ojca, który na wszystkie możliwe sposoby wyrzuca mu, że zawiódł jedno i drugie.
Czuje chłodny dotyk rtęci na swojej skórze, a zaraz potem żywy ogień. Był potworem i trudno było wymusić na nim dyscyplinę. Mogły go skrzywdzić tylko dwie rzeczy. Ojciec uważał, że użycie ostrza byłoby zbyt barbarzyńskie, ale oparzenie rtęcią nie różniło się zbytnio od policzka.
„Jesteś moim przekleństwem”.
Czasem, gdy pozostaje sam z myślami, jego imię wyłania się jak duch z głębin pamięci. Słowo „duch” doskonale tu pasuje, ponieważ ta jego część jest już martwa.
Rzuca się niespokojnie w łóżku.
Wszystko go boli.
Byłoby lepiej, gdyby nie żył.
Nigdy nie choruje.
Jest nieśmiertelny i niepokonany.
Ból powinien być chwilowy.
Ale teraz jest inaczej i dlatego wie, że coś jest nie tak.
Jego postać zmienia się zbyt często i zbyt intensywnie. Balansuje nieustannie między teraźniejszością a przeszłością, aż w końcu traci pewność, która jego część jest prawdziwa.
Są jeszcze cienie Hali Kości.
Cisza Maddred Manor.
Dymy Umbrage.
Smak rumu i tytoniu na jego języku.
Jest desperacja, gdy się boi, że może stracić wszystko, co kocha.
Jest przerażająca samotność.
Potem pojawia się gniew, który przeradza się w apatię, aż przestaje kochać cokolwiek i kogokolwiek. Aż przestaje być za cokolwiek odpowiedzialny. Aż jego serce zmienia kolor z czerwieni na najciemniejszą czerń.
Zawsze mówi, że niczego nie żałuje, ale to kłamstwo.
To, czego żałuje najbardziej, siedzi w fotelu obok jego łóżka…
…i błaga go, żeby wyzdrowiał.
Hak
Rozkazałem wszystkim, żeby byli cicho. Cherry miała się schować pod pokładem, poza zasięgiem wzroku. Słychać teraz tylko odgłosy fal niosących nas po morzu i skrzypienie statku płynącego po niepewnych wodach.
Krokodyl śpi niespokojnie. Mgła unosi się nad nim jak dym z poczerniałego knota świecy, gdy gaśnie płomień. Nie może się pozbierać. Minęło już kilka dni, odkąd opuściliśmy Krainę Wieczności, ale nie widać żadnych oznak poprawy.
Z każdym dniem boję się coraz bardziej.
„Będzie dobrze”, powtarzam mu co rusz, jakbym wierzył, że jeśli powiem to wystarczająco wiele razy, stanie się to prawdą. Jakby kiedykolwiek słuchał moich poleceń albo rad.
Proszę, wyzdrowiej, myślę mimo wszystko. Błagam cię.
Krokodyl plącze się w pościeli, a jego oczy przesuwają się w górę i w dół pod zamkniętymi powiekami.
Czy mówiłem na głos?
Siedzę tak nieruchomo, jak tylko potrafię, w fotelu z wysokim oparciem w rogu mojej kajuty na rufie.
„Nie ruszaj się, idioto. Nie oddychaj. Nie odzywaj się. To niestosowne zachowanie”.
Od czasu opuszczenia Krainy Wieczności zaczyna się przemieniać bez żadnego ostrzeżenia. Staje się nieprzewidywalnym potworem z piekielnie ostrymi zębami i pustką we wnętrzu, której nigdy nie uda się wypełnić.
Czym właściwie jest? Jak go powstrzymać?
Te pytania dręczą mnie od chwili, gdy po raz pierwszy zobaczyłem, jak się przemienia. Kiedy przybiera postać potwora, przestaje być człowiekiem. Jest formą z cienia i mgły, z pustymi otworami zamiast oczu i bezdenną paszczą.
Nigdy nie widziałem niczego podobnego na Siedmiu Wyspach. Według Smee potrzebuje krwi, aby powstrzymać przemianę, ale na tym kończy się jej wiedza.
Czym ty jesteś?
Przemienia się ponownie. Jego ręka staje się czystym cieniem, zanim znowu się uformuje.
W jego wnętrzu tkwi wiedźma Twórców Mitów.
Czy nie zdawał sobie sprawy, jakie będą konsekwencje, jeśli ją pożre? Jak mógł być tak lekkomyślny?
Wciągam powietrze, próbując uspokoić szybkie bicie serca. Zmysły Krokodyla są wyostrzone, chyba nawet podczas snu, a nie chcę, żeby oznaki mojej paniki go obudziły.
Proszę, wróć. Błagam cię.
Spoglądam przez okrągły bulaj na prawej burcie i szukam linii horyzontu. Nadal jest wystarczająco jasno, by coś zobaczyć, ale szyba jest przymglona od soli morskiej.
Ile czasu jeszcze minie, zanim dotrzemy do Nibylandii? Nie mogę się doczekać, aby w końcu uzyskać odpowiedzi na moje pytania, ale obawiam się powrotu na wyspę. Zastanawiam się, czy kiedy Peter Pan zabronił mi się zbliżać do jej brzegów, dotyczyło to również wody i portu? Czy jeśli zauważy statek, przyleci nam na spotkanie i nas zatopi?
Chryste. To sytuacja bez wyjścia, ale muszę zaryzykować. Nie mam innego wyboru.
Krokodyl ponownie zapada w spokojny sen, z ręką schowaną pod poduszką. Ciemne żyły wiją się i rozgałęziają pod bladą skórą. Kilka z nich, na przedramieniu, jest grubych i spuchniętych.
Jest nagi – jego ostatni posiłek podarł i zakrwawił mu ubranie – a okrycie otula jego ciało jak woda. Materiał jest podwinięty na wysokości talii i splątany wokół nóg. Jedno udo wydostało się na zewnątrz, a drugie pozostaje pod spodem. Na lewym widać tatuaże, których jeszcze nie zdążyłem zbadać. Kiedy zdejmujemy ubrania, jesteśmy na ogół bardzo zajęci.
Robię ostrożny krok w jego kierunku, wstrzymując oddech.
Tatuaż jest czarno-szary. Przedstawia cmentarz z pokrytą bluszczem metalową bramą, nad którą widnieje nazwisko Maddred wykute w metalu. Z ziemi wystaje kilka nagrobków. Większość jest daleko w tle i nie da się odczytać napisów, oprócz trzech z przodu.
Vane. Lane. I…
Drzwi sypialni skrzypią. Odrywam wzrok od ciała Krokodyla i kieruję go na Wendy stojącą w drzwiach. Delikatna skóra pod jej oczami jest opuchnięta i pociemniała. Ani ona, ani ja w ogóle nie spaliśmy. Trzymamy się dzięki kawie i brandy. Brandy koi nerwy, a kawa pomaga nie zasnąć.
Kiedy Krokodyl ulega przemianie i rzuca się na członków mojej załogi, to ja i Wendy musimy go powstrzymywać. Nie reaguje na nikogo innego, więc ciągle musimy być w najwyższej gotowości.
– Widać ląd – szepcze Wendy, a ja wydaję westchnienie ulgi.
Nibylandia zbliża się szybko.
Odwracam się od łóżka i wychodzę z kajuty. Zamykam Krokodyla w środku.
Nie liczę na to, że go to powstrzyma.
Drzwi nie są żadną przeszkodą dla potworów.
Asha
Wendy i Hak się kłócą. Ich głosy są ściszone, ale słychać, że dyskusja jest gorąca.
Odkąd Hak odkrył, że Krokodyl pożarł jednego z jego ludzi, wszyscy mówimy szeptem.
Boimy się go obudzić.
Ale ludzie Haka szepczą także o buncie. Chętnie wyrzuciliby Krokodyla za burtę.
Myślę, że Hak rozważyłby wyrzucenie za burtę swoich ludzi, gdyby nie potrzebował ich do karmienia Krokodyla.
– Peter Pan wyraził się jasno – mówi Hak do Wendy. – Nie wolno mi stąpać po ziemi Nibylandii.
– Pieprzyć Petera Pana – odpowiada dziewczyna, opierając ręce na biodrach. Widziałam ją już taką wiele razy. Zdecydowaną, nieco upartą, może trochę zaślepioną desperacją.
Słyszałam też ze sto razy to imię.
Czasami mruczała je jak przekleństwo, innym razem wymawiała z tęsknotą.
„Peter Pan”. „Peter Pan”.
Nie jestem pewna, czy powinniśmy bać się bardziej Krokodyla, czy Pana. Być może są równie niebezpieczni.
– Kompletnie zwariowałaś! – Hak wzdycha i się odwraca. Pochyla głowę.
Za nim, przez okna jadalni na prawej burcie, widać ląd na horyzoncie, a jeszcze dalej zachodzi słońce, malując szczyty i doliny pomarańczowymi smugami. Nibylandia.
Zgodnie z zarządzeniem Petera Pana Hak i Krokodyl nie mają wstępu do Nibylandii. Hak nie pozwoli też zejść na ląd Wendy, mimo że ona bardzo się stara go do tego przekonać.
Chyba już zapomniał, że jest królową. Wydaje się, że Wendy też o tym zapomina. Nie mam pojęcia, dlaczego to ona wykonuje jego polecenia, ale nie zamierzam się wtrącać w ich związek, skoro nie jest to moja sprawa.
Nadal się kłócą, a ja w tym czasie ostrzę dokładnie miecz.
Lubię, kiedy mój umysł jest zajęty, ale kiedy brakuje mi wyzwań intelektualnych, wystarczy, że zajmę czymś ręce.
Ostrze powoli ociera się o kamień.
Lubię dźwięk stali ocierającej się o kamień. Drażni jakąś pierwotną potrzebę ukrytą głęboko w moim mózgu.
Jak lubiła mówić moja matka, wyszłam z jej łona z ostrymi krawędziami.
– Słyszeli moje krzyki w każdym zakątku Pałacu Cesarskiego. – Uśmiechała się, nie na wspomnienie bólu, ale z dumy. Zaraz szybko dodawała: – Nigdy nie pozwól nikomu stępić swoich krawędzi. Świat nigdy nie będzie twoim ostrzem. Musisz być swoim własnym.
Myśli o mojej matce sprawiają, że czuję pulsowanie w głowie i ból w piersi.
Zostawiłam przeszłość za sobą, ale czasami zupełnie niespodziewanie wrze we mnie gniew.
Ostrze ociera się coraz mocniej, coraz głośniej.
Hak wypija kieliszek trunku o bursztynowym kolorze.
Nibylandia jest coraz bliżej.
– Powiedz mi, James, co właściwie proponujesz? – Wendy krzyżuje ręce na piersi. – Roc powiedział, że potrzebuje Vane’a, a Vane jest w Nibylandii i…
– Ja pójdę.
Oboje się odwracają, żeby na mnie spojrzeć.
– Naprawdę? – pyta Wendy.
Nie lubię zgłaszać się na ochotniczkę. Już dawno temu nauczyłam się, żeby się nie uginać przed wolą innych.
Prawdę mówiąc, chciałabym zobaczyć Petera Pana na własne oczy.
Po ucieczce z Zimowej Krainy dostałam pierwszą pracę w Archiwach Mrocznej Krainy. Spędziłam kilka miesięcy we wszystkich siedmiu oddziałach Archiwów. Katalogowałam książki tak stare, że skrzypiały, gdy się je otwierało. Moją ulubioną dziedziną wiedzy – poza językami – jest mitologia, ponieważ na Siedmiu Wyspach prawie zawsze jest w niej ziarno prawdy.
Chimera. Bazyliszek. Siedem różnych rodzajów wróżek. Banshee i syrena. Zmiennokształtni i Kraken.
Jestem prawie pewna, że mój przełożony w Szóstym Archiwum był zmiennokształtnym. Czasami, gdy zbliżał się do płomienia kominka, jego twarz falowała, prawie jak miraż. Ogień nie służy zmiennokształtnym.
Zawsze się zastanawiałam, czy przed czymś uciekał i przyjął nową tożsamość. W Mrocznej Krainie jest mnóstwo podejrzanych ludzi – naprawdę złych mężczyzn i kobiet, przed którymi lepiej się ukrywać.
Ale odbiegam od tematu.
Żaden z uczonych i ekspertów w żadnym z siedmiu Archiwów nie umiał jednak udzielić odpowiedzi na pytanie, kim jest Peter Pan.
Niektórzy twierdzili, że jest obrzydliwym potworem.
Niektórzy, że mrocznym duchem, który wyłonił się z laguny Nibylandii.
Niektórzy uważali, że był porzuconym dzieckiem, które zdziczało w lesie tej krainy.
Każdy uczony i badacz wie, że zobaczenie czegoś na własne oczy jest zawsze lepsze niż czytanie o tym.
Wsuwam ostrze do pochwy przy biodrze.
– Nie możemy dalej tracić członków załogi z powodu apetytu Krokodyla. Ktoś musi tam pójść, więc ja pójdę. Pokażcie mi drogę do domu na drzewie.
Wypijam ostatni łyk brandy. Jest już późno, zbliża się zmierzch, a słońce barwi się różem na krawędziach.
– To może być niebezpieczne – zaczyna Wendy.
– Jeśli nie pójdzie, może być w większym niebezpieczeństwie – ripostuje Hak.
Wendy rzuca mu gniewne spojrzenie.
Nie jestem do końca pewna, jak zmieniły się ich relacje w ciągu tych kilku dni na morzu, ale myślę, że stan Krokodyla sprawia, że oboje są na krawędzi wybuchu.
Krokodyl to kolejny mit, który wciąż jest dla mnie trochę niejasny.
W Mrocznych Archiwach jego imię pojawia się siedemset trzydzieści cztery razy, ale tylko w formie Krokodyl. Wydaje się, że imię, które otrzymał przy urodzeniu, zostało wymazane z zapisów – przez niego samego albo przez kogoś innego.
Mimo wszystko znam kilka faktów na jego temat.
1. Jest stary – starszy ode mnie – ale nie ma zgody co do tego, ile ma lat. Jest starszy od Haka i Wendy, ale nie tak stary, jak Peter Pan.
2. Krokodyl należy do Towarzystwa Kości, jednego z wielu tajnych stowarzyszeń na wyspie. To jemu przypisuje się wynalezienie czasu w formie, jaką znamy.
3. Lista członków Towarzystwa Kości jest tajna, choć podejrzewam, że dość krótka, ponieważ są tajemniczymi istotami, które potrzebują krwi, aby powstrzymać przemianę i nie pożreć wszystkiego na swojej drodze. Nie ma naukowej nazwy dla tego gatunku, co skłania mnie do wniosku, że ich pochodzenie jest ukrywane z jakiegoś powodu lub że nie pochodzą z tego świata.
4. Krokodyl jest starszym bratem Vane’a. Vane jest Zagubionym Chłopcem, najbardziej zaufanym przyjacielem Petera Pana. Krokodyl i Vane pochodzą ze znanej zamożnej rodziny z Mrocznej Krainy – rodziny Maddredów. Często są wymieniani razem jako bracia Madd. Ich ojciec był przez pewien czas księciem Maddred, a Roc miał odziedziczyć po nim tytuł – dopóki ojciec nie spróbował obalić monarchii, a rodzina nie została pozbawiona całego majątku i tytułów. Potem Vane i Krokodyl pięli się po szczeblach kariery w wyjątkowo mrocznej okolicy Mrocznej Krainy, znanej jako Umbrage.
5. Krokodyl i Vane rządzili Umbrage przez ponad dekadę.
6. Nigdzie nie ma wzmianki o ich matce. Jej postać również została wymazana z Archiwów.
Po Umbrage ich historia staje się chaotyczna i nieco mętna. Ktoś zrobił coś, czego nie powinien, a ich młodsza siostra Lane została za karę zamordowana przez rodzinę królewską. Wtedy Vane odnalazł i objął w posiadanie Mroczny Cień Mrocznej Krainy, a następnie zabił wszystkich członków tej rodziny. Jego działania pogrążyły Mroczną Krainę w wojnie domowej, ale on do tego czasu zniknął, podobnie jak Krokodyl.
Vane jest piąty na mojej liście intrygujących postaci, których historię chciałabym zbadać, zaraz po Peterze Panie, Krokodylu oraz Jasiu i Małgosi.
Dlatego naprawdę chcę pójść do domku na drzewie.
– Idź z portu Darlington główną ulicą w kierunku południowo-wschodnim – wyjaśnia Hak. – Gdy przekroczysz Tajemniczą Rzekę, będziesz już prawie na miejscu. Podążaj cały czas tą samą drogą, zaprowadzi cię prosto do domu.
– Po jakim czasie mamy zacząć cię szukać? – pyta Wendy.
– Po godzinie. Może trochę dłużej. Nie przypuszczam, żeby coś miało mi się stać.
Podchodzę i ją obejmuję. Jej ramiona drżą w moim uścisku. Stara się zachować spokój. Stara się nie płakać. Właśnie uciekła z królestwa, gdzie przebywała w niewoli – najpierw w zimnej celi, a potem w królewskim zamku. Zostawiła za sobą jeden strach, by zmierzyć się z kolejnym.
Nie mogę wziąć na siebie jej strachu, ale mogę jej pomóc go przezwyciężyć.
– Wszystko będzie dobrze – mówię.
Kiwa głową i opiera się o moje ramię. Słyszę, jak bierze głęboki oddech, aby powstrzymać łzy.
Kiedyś gdy mój przełożony z Gwardii Krainy Wieczności potraktował mnie zbyt surowo na placu ćwiczeń, Wendy się za mną ujęła. Uważa się za słabą, ale zapomina o tym, jakiej siły charakteru wymaga współczucie dla innych. O wiele łatwiej jest udawać, że nie istnieją.
– Dziękuję, Asho – szepcze.
Kiedy się od niej odsuwam, jej oczy są szkliste.
– Podziękujesz mi, kiedy przyprowadzę Krokodylowi jego brata.
Wskazówki Haka są dokładne, co daje mi satysfakcję.
Lubię fakty, lubię dokładność, lubię zasady i lubię, kiedy mogę polegać na nich wszystkich.
Staję przed domem na drzewie w ciągu dwudziestu minut od opuszczenia statku.
Wokół mnie kłębi się las. Palmy szeleszczą na morskim wietrze. Paprocie i lokalne rośliny pną się wśród drzew, wypełniając krajobraz tęczą kolorów. Russelie, lilie i alokazje. Nibylandia ma tropikalny klimat. Bardzo się różni od Alp Zimowej Krainy, skąd pochodzę, gdzie powietrze jest zawsze rześkie, a woda zawsze chłodna.
Spoglądam na dom na drzewie tuż przede mną. Jest imponujący, a jego nazwa adekwatna.
Dom ma kilka ułożonych dość przypadkowo jedno na drugim pięter i taras. Z jego wnętrza wyrasta gigantyczne drzewo. Kilka latarni świeci na schodach, oświetlając drzwi ciepłym światłem. W ciemnościach cykają świerszcze i rechoczą wiosenne żaby. Pomimo swoich rozmiarów z tego miejsca dom wydaje się przytulny – jak niewyraźny sen, który stał się rzeczywistością.
Hak powiedział mi wcześniej, kogo mogę się tu spodziewać oprócz Petera Pana i Vane’a. Bywają tu bliźniacy Kas i Bash, książęta wróżek.
– Są mniej okrutni niż Vane i Pan, ale nie mniej niebezpieczni. – Hak spojrzał na Wendy i dodał: – Może być tam też Winnie Darling. Uważałbym na nią.
– Dlaczego? – zapytała Wendy, marszcząc brwi w zakłopotaniu.
– Po prostu mi zaufaj.
Teraz moja ciekawość sięga zenitu. Wchodzę po schodach, przechodzę przez ganek i pukam do drzwi.
Dalsza część w wersji pełnej
Okładka
Karta tytułowa
Karta redakcyjna
Spis treści
Podziękowania
Ostrzeżenia dotyczące treści
Prolog. Roc
1. Hak
2. Asha
Okładka
Strona tytułowa
Strona redakcyjna
Spis treści
Dedykacja
Ostrzeżenie
Meritum publikacji
