29,99 zł
Seks miał być przyjemnością.
Stał się testem.
Testem atrakcyjności.
Testem wartości.
Testem relacji.
„Brutalna prawda o seksie” to bezlitosna, ironiczna i momentami niewygodna analiza tego, co naprawdę dzieje się między ludźmi, kiedy gasną światła.
To nie jest poradnik.
Nie znajdziesz tu technik ani recept.
Znajdziesz za to:
• wstyd, o którym nikt nie mówi,
• presję męskości i kobiecości,
• samotność w łóżku,
• zazdrość przebrana za miłość,
• seks jako nagrodę, walutę i narzędzie kontroli,
• oraz brutalną prawdę, że pożądanie nie naprawi tego, czego nie chcesz zobaczyć.
Jeśli choć raz pomyślałeś:
„To o mnie.”
Ta książka jest właśnie dla Ciebie.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 101
Rok wydania: 2026
Seks jest wszędzie.
Na billboardach.W reklamach jogurtów.W aplikacjach randkowych.W podcastach o rozwoju osobistym.W poradnikach, które obiecują, że jeśli zrobisz to „dobrze”, będziesz wreszcie szczęśliwy.
Seks stał się religią bez boga, ale z tysiącem kapłanów.
Każdy coś wie.Każdy coś sprzedaje.Każdy ma metodę.Każdy ma traumę.Każdy ma opinię.
Nikt nie ma spokoju.
Oficjalna wersja brzmi tak:
Seks to wolność.Seks to ekspresja.Seks to bliskość.Seks to komunikacja.Seks to zdrowie.
Nieoficjalna wersja brzmi inaczej:
Seks to pole minowe oczekiwań, lęków, porównań i cichych rozczarowań.
• Myślisz, że wszyscy inni mają więcej.• Myślisz, że wszyscy inni robią to lepiej.• Myślisz, że z Tobą jest coś nie tak.
I dokładnie na tym stoi cały biznes.
Nie na przyjemności.Nie na intymności.Nie na bliskości.
Na poczuciu braku.
Bo człowiek zadowolony nie kupuje kursów.Człowiek spełniony nie subskrybuje guru.Człowiek spokojny nie klika w reklamy „5 błędów, które niszczą Twoje życie seksualne”.
A Ty klikasz.
Klikasz, bo boisz się, że coś Cię omija.Klikasz, bo boisz się, że jesteś popsuty.Klikasz, bo wszyscy dookoła udają, że wiedzą, co robią.
Prawda jest prostsza i dużo mniej instagramowa:
Większość ludzi improwizuje.
Improwizuje od pierwszego razu do ostatniego.Improwizuje z nadzieją, że nikt się nie zorientuje.Improwizuje, powtarzając schematy, których nigdy nie kwestionowała.
• Z filmów.• Z opowieści kolegów.• Z memów.• Z kultury, która krzyczy „bądź odważny”, ale szeptem dodaje „byle nie za bardzo”.
Seks miał być naturalny.
A stał się projektem.
Projektem do ogarnięcia.Projektem do poprawy.Projektem do optymalizacji.
Masz być pewny siebie.Masz być otwarty.Masz być namiętny.Masz być uważny.Masz być kreatywny.Masz być dostępny.Masz być tajemniczy.
Jednocześnie.
• Jeśli chcesz za dużo – jesteś desperatem.• Jeśli chcesz za mało – coś z Tobą nie tak.• Jeśli mówisz, czego chcesz – jesteś roszczeniowy.• Jeśli nie mówisz – jesteś zamknięty.
Nie da się wygrać.
I właśnie dlatego ta książka nie będzie próbą wygranej.
Nie będzie mówić, jak mieć lepszy seks.Nie będzie mówić, jak być bardziej atrakcyjnym.Nie będzie mówić, jak naprawić swoje życie erotyczne w siedmiu krokach.
Bo to kłamstwo w eleganckiej okładce.
Ta książka jest o tym, co zwykle zostaje pod spodem.
O wstydzie.O napięciu.O samotności w środku czyjegoś ciała.O potrzebie bycia chcianym bardziej niż dotykanym.
O tym, że seks rzadko dotyczy seksu.
Częściej dotyczy:
• Poczucia wartości.• Lęku przed odrzuceniem.• Potrzeby kontroli.• Próby udowodnienia sobie, że jeszcze „się nadajesz”.
Jeśli podczas czytania poczujesz dyskomfort — dobrze.
Jeśli pomyślisz „cholera, to o mnie” — jeszcze lepiej.
To znaczy, że nie jesteś zepsuty.
Jesteś człowiekiem w świecie, który zrobił z intymności produkt.
A produkt nigdy nie ma na celu Twojego spokoju.
Ma się sprzedawać.
Nikt nie mówi wprost, że seks jest walutą.
Ale wszyscy nim płacą.
Płacą nim za uwagę.Płacą nim za akceptację.Płacą nim za chwilowe poczucie bycia kimś ważnym.
To nie jest romantyczne.
To jest rynkowe.
W teorii seks to przyjemność.
W praktyce często jest dowodem.
Dowodem, że jesteś atrakcyjny.Dowodem, że wciąż „masz to coś”.Dowodem, że nie wypadłeś z gry.
Bo gra trwa.
Od liceum.Od pierwszych spojrzeń.Od pierwszego „kto z kim”.
• Jeśli nikt Cię nie chce, zaczynasz wątpić w swoją wartość.• Jeśli chce Cię zbyt wielu, zaczynasz wątpić w swoje granice.• Jeśli chce Cię jedna osoba, pytasz, czy to wystarczy.
Nigdy nie jest neutralnie.
Seks stał się miernikiem.
Miernikiem atrakcyjności.Miernikiem statusu.Miernikiem męskości.Miernikiem kobiecości.Miernikiem „czy jeszcze żyjesz”.
Nikt nie powie wprost: „Potrzebuję seksu, żeby poczuć się ważny”.
Powiedzą:
„Po prostu mam duże libido.”„Taka już jestem.”„To dla mnie ważny element relacji.”
Czasem to prawda.
Często to głód.
Nie ciała.
Potwierdzenia.
• Chcę, żebyś mnie pragnął, bo wtedy czuję, że istnieję.• Chcę, żebyś mnie dotykała, bo wtedy nie muszę myśleć, że jestem przeciętny.• Chcę, żebyś mnie wybrała, bo wtedy nie czuję się odrzucony przez świat.
Seks jako dowód życia.
W kulturze, w której wszystko jest konkurencją, nawet intymność stała się rankingiem.
Kto częściej.Kto odważniej.Kto z kim.Kto ile razy.
Porównania zaczynają się wcześnie.
Za wcześnie.
• „Jeszcze tego nie robiłeś?”• „Serio tylko tyle?”• „Ona była z nim?”
I nagle Twoje ciało przestaje być Twoje.
Staje się projektem do udowodnienia.
Seks przestaje być spotkaniem.
Staje się testem.
Testem z atrakcyjności.Testem z doświadczenia.Testem z wydolności.Testem z bycia „wystarczającym”.
A testów nikt nie zdaje spokojnie.
Ciało zaczyna pracować pod presją.
Głowa zaczyna analizować.
„Czy dobrze wypadam?”„Czy wystarczająco długo?”„Czy ona jest zadowolona?”„Czy on zauważył?”
Nie jesteś w chwili.
Jesteś w ocenie.
• Patrzysz na siebie cudzymi oczami.• Słuchasz siebie cudzymi uszami.• Dotykasz tak, jak myślisz, że trzeba.
Nie tak, jak czujesz.
To dlatego tyle relacji kręci się wokół seksu jak wokół osi.
Bo jeśli seks działa, czujesz się bezpieczny.
Jeśli nie działa — panika.
Nie dlatego, że brakuje przyjemności.
Dlatego, że czujesz zagrożenie statusu.
„Już mnie nie chce.”„Już go nie kręcę.”„Już nie jestem pierwszym wyborem.”
Seks jako waluta działa brutalnie.
Im rzadziej, tym drożej.Im bardziej pożądany partner, tym wyższa cena.Im większa rywalizacja, tym większe napięcie.
Wchodzimy w relacje z kalkulatorem w głowie, chociaż udajemy romantyków.
• Daję Ci uwagę, oczekuję pożądania.• Daję Ci bliskość, oczekuję ekskluzywności.• Daję Ci ciało, oczekuję potwierdzenia.
Nie ma w tym nic szlachetnego.
Jest lęk.
Lęk, że bez tej waluty nie będziesz miał czym zapłacić za miłość.
W długich związkach ten mechanizm nie znika.
On się zmienia.
Na początku seks buduje wartość.
Potem zaczyna ją podtrzymywać.
A gdy zaczyna go brakować, wartość zaczyna spadać.
• „Już mnie nie pożąda.”• „Już mu się nie chce.”• „Może ktoś inny bardziej.”
Seks przestaje być przyjemnością.
Staje się wskaźnikiem zagrożenia.
To dlatego tak wielu ludzi zdradza nie z namiętności, ale z paniki.
Paniki, że ich kurs spada.
Nowa osoba daje szybki zastrzyk wartości.
Nowe spojrzenie.Nowe „chcę Cię”.Nowe potwierdzenie, że jeszcze jesteś w obiegu.
To uzależnia.
Nie od seksu.
Od bycia wybranym.
Bo bycie wybranym w świecie nieustannego porównania to jak wygranie przetargu na własną atrakcyjność.
Na chwilę czujesz się zwycięzcą.
Potem zaczynasz się bać, że kontrakt wygaśnie.
I zaczyna się presja.
Więcej.Częściej.Lepiej.Mocniej.
Bo jeśli przestaniesz inwestować, możesz wypaść z rynku.
• Wmawiasz sobie, że chodzi o chemię.• Wmawiasz sobie, że chodzi o temperament.• Wmawiasz sobie, że chodzi o „dopasowanie”.
Czasem chodzi.
Często chodzi o to, że nie wiesz, kim jesteś bez czyjegoś pożądania.
Seks jako waluta działa też w drugą stronę.
Można nim karać.
Można nim manipulować.
Można nim sterować dynamiką relacji.
Odmowa jako sygnał władzy.Dostępność jako nagroda.Napięcie jako narzędzie kontroli.
To nie jest romantyczne.
To jest ludzkie.
Nie jesteśmy potworami.
Jesteśmy przerażeni.
Przerażeni, że bez tej jednej rzeczy stracimy poczucie znaczenia.
Bo w świecie, który mierzy wszystko — od lajków po pensję — seks stał się kolejną metryką.
Metryką bycia wystarczającym.
I może najtrudniejsza prawda brzmi tak:
Czasem nie chcesz seksu.
Chcesz dowodu.
Dowodu, że nadal jesteś kimś, kogo warto dotykać.
A kiedy przestajesz być dotykany, zaczynasz się zastanawiać, czy w ogóle istniejesz.
To nie jest opowieść o rozwiązaniu.
Nie będzie tu „pracuj nad sobą”.
Nie będzie „komunikuj potrzeby”.
Jest tylko lustro.
I pytanie, którego większość z nas wolałaby nie zadawać:
Kim jesteś, kiedy nikt Cię nie pożąda?
Nikt nie pamięta pierwszego razu tak, jak obiecywała kultura.
W filmach jest światło.Muzyka.Delikatność.Zatrzymany oddech.
W rzeczywistości jest stres.
Pot.Niezręczność.I pytanie w głowie: „Czy właśnie robię to dobrze?”
Pierwszy raz nie jest inicjacją w dorosłość.
Jest inicjacją w porównywanie się.
• Czy byłem wystarczająco dobry?• Czy ona coś poczuła?• Czy on się zawiódł?• Czy to tak miało wyglądać?
Pierwszy raz rzadko dotyczy przyjemności.
Dotyczy zdania egzaminu.
Egzaminu z bycia normalnym.
Bo wcześniej przez lata słyszysz półsłówka.
„No wiesz…”„Każdy to w końcu robi.”„Nie możesz być ostatni.”
I zaczyna się wyścig.
Nie o bliskość.
O moment odhaczenia.
Pierwszy raz jako checkbox.
Zrobione.Zaliczone.Jestem w grze.
Tyle że gra dopiero się zaczyna.
Po pierwszym razie nie przychodzi spokój.
Przychodzi nowe napięcie.
• Teraz musisz udowodnić, że to nie był przypadek.• Teraz musisz być lepszy.• Teraz nie możesz już udawać, że nie wiesz.
Pierwszy raz jest momentem, w którym seks przestaje być tajemnicą, a zaczyna być projektem.
Zaczynasz analizować.
Co zrobiłem.Co mogłem zrobić.Co powiedzieć następnym razem.
Bo zawsze ma być następny raz.
Jeśli go nie ma, pojawia się lęk.
„Co zrobiłem źle?”„Dlaczego nie zadzwoniła?”„Dlaczego nie napisał?”
Pierwszy raz często zostawia w głowie więcej pytań niż wspomnień.
Ale kultura nie pozwala Ci się do tego przyznać.
Masz być dumny.Masz być szczęśliwa.Masz być dorosły.
Nie możesz powiedzieć:
„To było dziwne.”„To było mechaniczne.”„Nie czułem nic.”
• Jeśli mężczyzna powie, że się bał, uznają go za słabego.• Jeśli kobieta powie, że nic nie poczuła, uznają ją za chłodną.• Jeśli ktoś powie, że nie był gotowy, usłyszy: „Przesadzasz.”
Pierwszy raz to moment, w którym uczysz się udawać.
Udawać pewność.Udawać doświadczenie.Udawać, że wiesz, co robisz.
I to udawanie zostaje.
Wchodzi w kolejne relacje.
W kolejne łóżka.
W kolejne ciała.
Bo nikt nie uczy Cię mówić:
„Nie wiem.”„Boję się.”„Potrzebuję czasu.”
Uczy Cię za to, że musisz nadążyć.
Bo jeśli nie nadążysz, wypadniesz z obiegu.
Pierwszy raz bywa też traumą.
Nie zawsze dramatyczną.
Czasem cichą.
Cichą w tym sensie, że coś w Tobie mówiło „nie”, ale zagłuszyłeś to, bo „tak trzeba”.
• Bo wszyscy już.• Bo to odpowiedni wiek.• Bo głupio odmówić.• Bo nie chcesz wyjść na niedojrzałego.
I nagle orientujesz się, że zrobiłeś coś, co miało być Twoje, z powodów, które wcale nie były Twoje.
Presja pierwszego razu to pierwszy moment, kiedy uczysz się, że seks ma harmonogram.
Że jest „za wcześnie”.Że jest „za późno”.Że jest „w sam raz”.
Kto ustalił te ramy?
Nikt konkretny.
Wszyscy razem.
Społeczeństwo działa jak niewidzialny zegar.
Ty tylko sprawdzasz, czy nie jesteś spóźniony.
Pierwszy raz bywa też próbą zatrzymania kogoś przy sobie.
„Jeśli to zrobię, zostanie.”„Jeśli mu dam, będzie mnie bardziej chciał.”„Jeśli się zgodzę, nie odejdzie.”
Seks jako inwestycja emocjonalna.
Ryzykowna.
Bo kiedy druga osoba odchodzi mimo wszystko, zostajesz z podwójną stratą.
Stratą relacji.
I stratą iluzji, że seks gwarantuje bezpieczeństwo.
Pierwszy raz ustawia też narrację o Tobie.
Jeśli było dobrze — rośnie oczekiwanie, że zawsze będzie dobrze.Jeśli było słabo — rodzi się kompleks.
Kompleks, który potrafi ciągnąć się latami.
• „Wtedy mi nie wyszło.”• „Zawsze mam z tym problem.”• „Ja po prostu taki jestem.”
Jedno doświadczenie zamienia się w etykietę.
A etykiety wchodzą do sypialni szybciej niż myślisz.
Pierwszy raz mógł być zwyczajny.
Ale kultura nie znosi zwyczajności.
Chce historii.
Chce mitu.
Chce opowieści, którą da się sprzedać przy piwie.
Dlatego wielu ludzi koloryzuje.
Podkręca.
Upraszcza.
Bo prawda jest mało widowiskowa.
Prawda jest taka, że większość pierwszych razów to mieszanka ciekawości i paniki.
I to jest w porządku.
Tylko nikt nie mówi, że to w porządku.
Zamiast tego budujemy mit, który potem nas goni.
Bo jeśli pierwszy raz miał być magiczny, to każdy kolejny musi być lepszy.
A jeśli nie jest?
Zaczynasz się martwić.
Czy coś ze mną nie tak?Czy wybrałem złą osobę?Czy to już koniec namiętności?
Presja pierwszego razu to dopiero początek presji w ogóle.
Od tej chwili seks przestaje być neutralny.
Staje się historią, którą opowiadasz sobie o sobie.
Historią o tym, czy jesteś wystarczający.
I może najbardziej brutalna prawda brzmi tak:
Pierwszy raz rzadko jest początkiem przyjemności.
Częściej jest początkiem porównywania się.
A porównywanie się w sypialni to najkrótsza droga do tego, żeby nigdy nie być naprawdę obecnym.
Nikt oficjalnie nie przyznaje, że porno jest nauczycielem.
Ale jest.
Dla wielu pierwszym.Dla wielu jedynym.Dla wielu bardziej wiarygodnym niż jakakolwiek rozmowa z rodzicem czy szkołą.
Szkoła mówi o rozmnażaniu.
