29,99 zł
Narcyz nie zawsze wygląda jak stereotyp.
Nie zawsze krzyczy.
Nie zawsze gardzi wprost.
Nie zawsze jest oczywisty.
Czasem jest czarujący.
Czasem wrażliwy.
Czasem inspirujący.
A potem coś zaczyna pękać.
„Brutalna prawda o narcyzach” to bezlitosna, psychologiczna satyra o relacjach, w których intensywność mylona jest z miłością, a podziw zastępuje bliskość.
To książka o:
• idealizacji i dewaluacji
• ciszy jako karze
• gaslightingu, który brzmi jak troska
• chemii, która uzależnia
• potrzebie bycia wybranym
• wstydzie ukrytym pod arogancją
To nie jest poradnik.
To nie jest terapia.
To nie jest instrukcja naprawy kogokolwiek.
To brutalnie szczere lustro.
Czytelnik śmieje się nerwowo.
Czuje się zdemaskowany.
Myśli: „To o mnie.”
Bo ta książka nie opowiada tylko o nim.
Opowiada też o tobie.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 98
Rok wydania: 2026
Narcyz nie wchodzi do pokoju.
Narcyz pojawia się.
Jak aktualizacja systemu, której nie chciałeś, ale teraz wszystko kręci się wokół niej.
Powietrze się zagęszcza.Rozmowy lekko zmieniają kierunek.Ludzie prostują plecy.
Bo oto przyszedł ktoś, kto nie słucha, tylko czeka na swoją kolej do mówienia.
Kto nie pyta, tylko sonduje.Kto nie czuje, tylko analizuje, czy da się to wykorzystać.
Narcyz nie jest potworem z bajki.
Jest bardziej subtelny.
Jest miły.Czarujący.Uważny przez pierwsze trzy tygodnie.Inteligentny, elokwentny, pewny siebie.Ma historię, którą opowiada tak, jakby świat był jego tłem.
Bo świat jest jego tłem.
Ty też.
• Myślisz, że to pewność siebie.• To tylko głód podziwu w eleganckim garniturze.• Myślisz, że to siła charakteru.• To lęk przed byciem przeciętnym, przebrany za wyjątkowość.• Myślisz, że to charyzma.• To desperacja, żeby nigdy nie być niewidzialnym.
Narcyz nie kocha ludzi.
Narcyz kocha odbicie w ich oczach.
Lubi, gdy patrzysz z zachwytem.Lubi, gdy zazdrościsz.Lubi, gdy boisz się odejść.Lubi, gdy tłumaczysz go przed innymi.
On nie musi nic robić.
Wystarczy, że jest.
A ty zaczynasz się zastanawiać, czy przypadkiem nie przesadzasz.
Czy może to ty jesteś przewrażliwiony.Może to ty masz problem z ego.Może to ty jesteś toksyczny.
Narcyz nigdy nie krzyczy pierwszy.
Najpierw podważa.Potem umniejsza.Potem obraca wszystko w żart.A na końcu patrzy na ciebie tak, jakbyś był rozczarowaniem.
I nagle zaczynasz pracować na jego aprobatę.
Dorosły człowiek.Z doświadczeniem.Z dyplomem.Z terapią za sobą.
I dalej łapiesz się na tym, że chcesz usłyszeć od niego: „Jestem z ciebie dumny”.
To jest jego prawdziwa supermoc.
Nie siła.Nie inteligencja.Nie status.
Kontrola narracji.
• On zawsze jest ofiarą.• On zawsze jest niedoceniony.• On zawsze jest tym, który „tyle daje”.• I jakoś dziwnie to ty czujesz się winny.
Narcyz nie musi mieć diagnozy.
Nie potrzebuje etykiety.Nie potrzebuje definicji z podręcznika.
Wystarczy, że potrzebuje uwagi bardziej niż tlenu.
I zrobi wszystko, żeby ją mieć.
Zrobi to subtelnie.Zrobi to spektakularnie.Zrobi to przez sukces.Zrobi to przez dramat.Zrobi to przez chorobę.Zrobi to przez ciszę.
Cisza narcyza jest głośniejsza niż twoje krzyki.
Bo cisza to kara.
Brak odpowiedzi to kara.Wycofanie czułości to kara.Publiczne docinki to kara.Chłód to kara.
A nagroda?
Nagroda jest jak promień słońca po miesiącu deszczu.
Rzadka.Uzależniająca.Nieregularna.
Najlepszy mechanizm kontroli.
I najgorsze jest to, że narcyz nie zawsze wie, że jest narcyzem.
Czasem to dziecko, które nigdy nie usłyszało „jesteś wystarczający”.
Czasem to ktoś, kto nauczył się, że miłość trzeba sobie wywalczyć.
Czasem to ty.
Tak.
Bo ta książka nie jest o „tych złych”.
Nie jest o potworach z internetu.Nie jest o byłych partnerach, których łatwo nazwać toksycznymi.
Jest o mechanizmie.
O tym, jak bardzo potrzebujemy być wyjątkowi.Jak bardzo boimy się bycia zwykli.Jak bardzo chcemy, żeby ktoś patrzył na nas jak na centrum wszechświata.
I jak łatwo w tym wszystkim przestajemy widzieć drugiego człowieka.
• Może znasz narcyza.• Może nim byłeś.• Może nim jesteś.• A może tylko trochę nim bywasz.
Witaj.
Rozgość się.
To nie będzie terapia.
To będzie lustro.
I nie obiecuję, że odbicie będzie wygodne.
Narcyz nie rodzi się z megafonem w dłoni.
Nie wychodzi z łona matki, krzycząc: „Patrzcie na mnie”.
On wychodzi jak każdy.
Mały.Kruchy.Zależny.
I bardzo szybko uczy się jednej rzeczy.
Miłość nie jest stała.
Miłość jest warunkowa.
• Dostajesz uwagę, gdy jesteś grzeczny.• Dostajesz pochwałę, gdy jesteś najlepszy.• Dostajesz czułość, gdy spełniasz oczekiwania.• Gdy zawodzisz, robi się chłodno.
Chłód to pierwszy nauczyciel narcyza.
Nie przemoc.Nie dramat.Nie wielkie traumy, które dobrze wyglądają w wywiadach.
Chłód.
Spojrzenie, które mówi: „Stać cię na więcej”.Porównanie do lepszego kuzyna.Uśmiech zarezerwowany tylko dla sukcesów.
Narcyz uczy się wtedy jednej strategii.
Muszę być kimś.
Bo jeśli będę nikim, nie będę kochany.
To nie jest świadoma decyzja.
To adaptacja.
Dziecko nie myśli: „Zbuduję wielkie ego”.
Dziecko myśli: „Muszę przetrwać”.
A potem rośnie.
I ten mechanizm rośnie z nim.
W szkole jest najlepszy.Albo najgłośniejszy.Albo najbardziej zabawny.Albo najbardziej zbuntowany.
Cokolwiek działa.
Bo najgorsze, co może się wydarzyć, to bycie niewidzialnym.
• Lepszy gniew niż obojętność.• Lepszy skandal niż cisza.• Lepsza arogancja niż poczucie bycia nikim.
Narcyz nie chce dominować.
Narcyz chce nie zniknąć.
To różnica, której prawie nikt nie widzi.
Kiedy dorasta, jego strategia robi się bardziej wyrafinowana.
Już nie chodzi tylko o uwagę.
Chodzi o podziw.
Bo uwaga jest tania.
Podziw jest walutą premium.
I nagle zaczyna budować wizerunek.
Kariera.Ciało.Relacje.Status.Opowieści o sobie.
Wszystko musi się zgadzać.
Nie dlatego, że kocha perfekcję.
Dlatego, że boi się demaskacji.
Bo pod spodem wciąż siedzi dziecko, które myśli:
„Jeśli zobaczą, że jestem zwykły, odejdą”.
Narcyz nie znosi zwyczajności.
Zwyczajność to zagrożenie.
Dlatego jego życie często jest przesadzone.
Emocje większe.Sukcesy większe.Krzywdy większe.Historie bardziej dramatyczne.
Bo im większa scena, tym trudniej zobaczyć kulisy.
• On nie przesadza.• On kompensuje.• On nie wywyższa się.• On zabezpiecza się przed wstydem.• On nie atakuje.• On broni się przed byciem małym.
Problem polega na tym, że ta obrona rani innych.
Bo żeby być wielkim, ktoś musi być mniejszy.
Żeby być wyjątkowym, ktoś musi być przeciętny.
Żeby być gwiazdą, ktoś musi być publicznością.
I narcyz bardzo rzadko zgadza się na rolę publiczności.
W relacjach zaczyna się niewinnie.
Zachwyt.Idealizacja.„Jesteś najlepsza”.„Nikt mnie tak nie rozumiał”.
To nie jest manipulacja w klasycznym sensie.
To projekcja.
On widzi w tobie lustro, które odbija go w idealnej wersji.
A kiedy lustro przestaje odbijać perfekcję?
Zaczyna je pękać.
Krytyka pojawia się subtelnie.
• „Nie przesadzaj”.• „Zawsze tak reagujesz”.• „Jesteś zbyt wrażliwy”.• „Nie o to mi chodziło”.
Z czasem zaczynasz wątpić w swoją percepcję.
Bo narcyz ma jedną przewagę.
On wierzy w swoją narrację.
Nawet jeśli jest sprzeczna z faktami.
Bo dla niego fakt to nie rzeczywistość.
Fakt to to, co chroni jego obraz.
Jeśli przyzna się do błędu, obraz pęknie.
Jeśli przeprosi naprawdę, poczuje wstyd.
A wstyd jest dla narcyza jak ogień.
Parzy.
Więc robi wszystko, żeby go nie dotknąć.
Zamiast wstydu wybiera:
Obwinianie.Minimalizowanie.Ironię.Milczenie.
I z czasem przestaje widzieć innych jako ludzi.
Widziałaś kiedyś kogoś, kto słucha, ale tylko po to, żeby odpowiedzieć?
Kto współczuje, ale w jego oczach jest kalkulacja?
Kto daje, ale zawsze z rachunkiem w tle?
To nie potwór.
To ktoś, kto nigdy nie nauczył się, że może być kochany bez roli.
Bez sukcesu.Bez maski.Bez spektaklu.
Ale świat nie rozlicza traum.
Świat rozlicza zachowania.
A zachowania narcyza potrafią zostawić po sobie pustynię.
• Partnera, który już nie ufa sobie.• Dziecko, które boi się porażki.• Przyjaciół, którzy czują się wiecznie oceniani.• Współpracowników, którzy chodzą na palcach.
Narcyz nie chciał nikogo zniszczyć.
On tylko chciał przestać się bać.
Tyle że jego lęk stał się czyimś ciężarem.
I to jest brutalna prawda.
Narcyz nie rodzi się potworem.
On rodzi się w środowisku, w którym miłość była nagrodą.
A potem robi wszystko, żeby już nigdy nie musieć o nią prosić.
Kosztem innych.
Czasem kosztem siebie.
Bo życie w ciągłej obronie przed wstydem to też więzienie.
Tylko z ładnym widokiem.
Narcyz nie zakochuje się.
Narcyz znajduje publiczność.
To nie jest cyniczne.To jest mechaniczne.
On nie myśli: „Kogo mogę wykorzystać?”.On myśli: „Przy kim będę większy?”.
Pierwsza faza jest jak film.
Intensywna.Szybka.Przesadzona.
Codzienne wiadomości.Długie rozmowy.Obietnice przyszłości w drugim tygodniu znajomości.
Bo narcyz nie buduje relacji.
On buduje narrację.
• „Nigdy tak się nie czułem.”• „Jesteś inna niż wszystkie.”• „Przy tobie mogę być sobą.”• „To przeznaczenie.”
To nie musi być kłamstwo.
On naprawdę tak czuje.
W tej chwili.
Bo kiedy jesteś zachwycony nim, jego system się uspokaja.
W końcu.
Wreszcie.
Ktoś patrzy tak, jak powinien.
Miłość w jego wydaniu to nie bliskość.
To odbicie.
On potrzebuje widzieć siebie w twoich oczach jako:
Wyjątkowego.Silnego.Niezwykłego.Niezastąpionego.
I dopóki to odbicie jest jasne, wszystko działa.
Dopóki podziw jest świeży, czułość jest intensywna.
Ale podziw ma datę ważności.
Codzienność go zużywa.
Zmęczenie go psuje.
Twoje własne potrzeby go rozpraszają.
I nagle zaczynasz być człowiekiem.
A nie lustrem.
• Masz gorszy dzień.• Nie reagujesz zachwytem na jego sukces.• Mówisz „nie”.• Zwracasz uwagę na coś, co cię rani.
I wtedy zaczyna się zmiana.
Nie od razu.
Najpierw drobne pęknięcia.
Ironia.
Zbywanie.
Wycofanie.
On nie mówi: „Już nie jesteś wystarczająca”.
On mówi:
• „Robisz problem z niczego.”• „Zawsze musisz dramatyzować?”• „Nie możesz być po prostu szczęśliwa?”
Miłość przestaje być sceną wspólną.
Staje się jego monodramem.
Ty jesteś statystą.
Twoje emocje są przeszkodą w płynnym spektaklu.
Bo prawdziwa bliskość wymaga czegoś, czego narcyz panicznie unika.
Wzajemności.
Wzajemność oznacza równość.
A równość oznacza ryzyko.
Bo jeśli jesteśmy równi, możesz mnie ocenić.
Możesz mnie zobaczyć.
Naprawdę.
Bez dekoracji.
A tego narcyz nie wytrzyma.
Więc zaczyna subtelnie przejmować kontrolę.
Nie przez przemoc.
Przez klimat.
Atmosfera się zmienia.
Czujesz, że musisz uważać na słowa.
Że pewne tematy są niewygodne.
Że jego sukcesy są święte, a twoje - dyskusyjne.
• Jego zmęczenie jest ważne.• Twoje zmęczenie jest przesadą.• Jego ambicja jest inspirująca.• Twoja ambicja jest zagrożeniem.• Jego zazdrość to troska.• Twoja zazdrość to problem.
Zaczynasz się dostosowywać.
Trochę mniej mówisz.Trochę częściej przepraszasz.Trochę rzadziej podważasz.
Nie dlatego, że jesteś słaba.
Dlatego, że chcesz wrócić do tej pierwszej wersji.
Do zachwytu.
Do ciepła.
Do intensywności.
Narcyz to wie.
On czuje napięcie jak radar.
I od czasu do czasu rzuca nagrodę.
Komplement.Czułość.Wspomnienie wspólnej przyszłości.
I znowu masz nadzieję.
To najbardziej uzależniająca mieszanka.
Chłód i nagroda.
Brak i zachwyt.
Dystans i bliskość.
Nieprzewidywalność buduje przywiązanie szybciej niż stabilność.
• Gdy jest dobrze, jest magicznie.• Gdy jest źle, jest twoja wina.• Gdy próbujesz rozmawiać, jesteś atakiem.• Gdy milczysz, jesteś obojętnością.
Narcyz nie chce zniszczyć relacji.
On chce utrzymać kontrolę nad tym, jak jest postrzegany.
Miłość jako scena ma jedną zasadę.
On jest główną postacią.
Jeśli zaczynasz świecić zbyt mocno, reflektor musi zostać przesunięty.
Czasem zrobi to żartem.
Czasem porównaniem.
Czasem subtelną uwagą przy innych.
Publiczne podcięcie skrzydeł jest szczególnie skuteczne.
Bo wtedy uczysz się jednej rzeczy.
Nie wychylaj się.
Narcyz nie znosi konkurencji w bliskości.
On może flirtować.
On może być podziwiany.
On może mieć „fanów”.
Ale ty masz być lojalna jak archiwum.
Stała.
Oddana.
Niezmienna.
Bo jego poczucie bezpieczeństwa nie opiera się na zaufaniu.
Opiera się na kontroli.
I najbardziej brutalne jest to, że czasem naprawdę go kochasz.
Bo pod tą maską jest ktoś kruchy.
Ktoś, kto naprawdę boi się odrzucenia.
Ktoś, kto w chwilach słabości mówi rzeczy prawdziwe.
Ale problem polega na tym, że te chwile są rzadkie.
A reszta to zarządzanie wizerunkiem.
Miłość z narcyzem jest jak bycie w teatrze, w którym:
• Scenariusz zmienia się bez ostrzeżenia.• Krytyka jest zakazana.• Owacje są obowiązkowe.• Wyjście w trakcie spektaklu jest zdradą.
I najgorsze?
Z czasem zaczynasz wierzyć, że to normalne.
Że miłość musi być intensywna, bolesna, niepewna.
Że stabilność to nuda.
Że spokój to brak chemii.
Narcyz nie musi cię zatrzymywać.
Często to ty zostajesz.
Bo czekasz na wersję, która była na początku.
Na tamten błysk.
Na tamtą uwagę.
Na tamtą obietnicę.
Tyle że tamta wersja była projekcją.
A scena nie jest domem.
Jest miejscem występu.
I kiedy gasną światła, zostaje cisza.
Narcyz jej nie znosi.
Ty zaczynasz się jej bać.
Narcyz nie boi się porażki.
Narcyz boi się wstydu.
To nie jest to samo.
Porażka to fakt.Wstyd to uczucie.
Fakt można obejść.Uczucie trzeba przeżyć.
