Brutalna prawda o nadgodzinach - kiedy praca przestaje się kończyć, a ty przestajesz być sobą - Max Paradox - ebook

Brutalna prawda o nadgodzinach - kiedy praca przestaje się kończyć, a ty przestajesz być sobą ebook

Max Paradox

0,0
29,99 zł

-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Pracujesz dłużej, niż planowałeś.
Odpowiadasz szybciej, niż musisz.
Zostajesz „jeszcze chwilę”, która trwa latami.

„Brutalna prawda o nadgodzinach” to bezlitosne, ironiczne i niewygodne lustro dla wszystkich, którzy żyją w kulturze ciągłej dostępności. Dla tych, którzy mylą zmęczenie z wartością. Dla tych, którzy liczą sukces w godzinach przy laptopie.

Max Paradox rozbiera na czynniki pierwsze:

·        kult zapierdolu,

·        mit work-life balance,

·        pasję jako usprawiedliwienie przepracowania,

·        strach przed byciem zastąpionym,

·        i cenę, której nie widać w Excelu.

To nie jest poradnik.
Nie znajdziesz tu „5 sposobów na odzyskanie równowagi”.
Nie będzie motywacyjnych cytatów.

Będzie prawda.

Czasem śmieszna.
Często niewygodna.
Zawsze trafna.

Jeśli kiedykolwiek powiedziałeś: „Jeszcze tylko ten jeden mail” — ta książka jest o tobie.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
PDF

Liczba stron: 84

Rok wydania: 2026

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.


Podobne


INTRO

Nadgodziny nie zaczynają się od zegarka.

Zaczynają się od zdania: „Możesz zostać chwilę dłużej?”.

Chwilę.

W tym słowie mieści się wszystko. Twój wieczór. Twoje dziecko. Twój trening. Twój obiad, który znów będzie zimny. Twoje życie, które miało się zacząć „po pracy”.

Ale spokojnie. To tylko chwila.

Nadgodziny w XXI wieku nie są przymusem.One są dowodem zaangażowania.

Nie są wyzyskiem.Są ambicją.

Nie są czerwoną flagą.Są „mindsetem”.

• Mówisz, że robisz to dla kariery.• Robisz to, żeby nie wypaść z obiegu.• Wiesz, że jak odmówisz, ktoś inny nie odmówi.

I już jesteś w środku.

Nie podpisywałeś umowy na oddanie wieczorów.Nie składałeś przysięgi lojalności wobec Slacka po 18:00.Nie marzyłeś w dzieciństwie, żeby odpowiadać na maile o 22:47.

A jednak.

Siedzisz.Świeci ekran.Twoje oczy bolą.Twoja głowa szumi.

I mówisz sobie, że to przejściowe.

Nadgodziny to najbardziej elegancka forma współczesnego zniewolenia.Nikt nie musi cię pilnować.Sam pilnujesz się lepiej.

• Sam sprawdzasz telefon w sobotę.• Sam proponujesz, że „możesz to ogarnąć”.• Sam przepraszasz, że wysłałeś coś za późno, choć i tak wysłałeś za wcześnie.

To nie jest książka o prawie pracy.

To nie jest poradnik, jak negocjować podwyżkę.

To nie jest instrukcja, jak odzyskać work-life balance, który nigdy nie istniał.

To jest książka o tym, że nadgodziny stały się nową normą.Nową religią.Nowym miernikiem wartości człowieka.

Nie pytają już: „Kim jesteś?”.Pytają: „Ile pracujesz?”.

Jeśli kończysz o 16:00, jesteś podejrzany.Jeśli wyłączasz komputer punktualnie, jesteś mało ambitny.Jeśli nie odbierasz po godzinach, jesteś „trudny we współpracy”.

A jeśli zawsze jesteś dostępny - jesteś wzorem.

Wzorem do wypalenia.

• Nadgodziny są ciche.• Nadgodziny są eleganckie.• Nadgodziny nie krzyczą.

One tylko powoli zjadają wszystko, co nie jest pracą.

Najpierw hobby.Potem relacje.Na końcu poczucie, że masz jakąkolwiek kontrolę.

Mówisz, że to cena sukcesu.Mówisz, że „tak trzeba”.Mówisz, że „wszyscy tak mają”.

I właśnie dlatego ta książka istnieje.

Bo wszyscy tak mają.

I wszyscy udają, że to normalne.

W tej książce nie znajdziesz motywacyjnych haseł.Nie będzie tu cytatów o pasji.Nie będzie listy pięciu sposobów na efektywność.

Będzie lustro.

I będzie trochę za blisko.

Jeśli czytając poczujesz lekki ucisk w klatce piersiowej - to nie stres.To świadomość.

A świadomość boli bardziej niż deadline.

Rozdział 1 – „Zostaniesz chwilę dłużej?”

To nigdy nie brzmi groźnie.

„Zostaniesz chwilę dłużej?”

Uśmiech.Lekki ton.Jakby chodziło o wspólną kawę, a nie o kolejną godzinę twojego życia.

Nie ma w tym presji.Presja jest w twojej głowie.

Bo wiesz, że odpowiedź „nie” nie jest neutralna.

• „Nie” oznacza, że nie jesteś zespołowy.• „Nie” oznacza, że nie zależy ci wystarczająco.• „Nie” oznacza, że ktoś to zapamięta.

Nie od razu.Ale zapamięta.

Pierwsza nadgodzina jest niewinna.Druga jest logiczna.Trzecia jest oczywista.

Czwarta jest już standardem.

Zaczyna się od projektu „na już”.Od klienta, który „nie może czekać”.Od prezentacji, która „musi być dopieszczona”.

Zawsze jest powód.

Zawsze jest narracja.

Nigdy nie ma pytania:„A co z twoim czasem?”

Bo twój czas jest elastyczny.

Rozciąga się jak guma.

Do momentu, aż pęknie.

Ale zanim pęknie, zdążysz uwierzyć, że to twój wybór.

• Wmawiasz sobie, że to inwestycja w przyszłość.• Wmawiasz sobie, że to tylko intensywny okres.• Wmawiasz sobie, że po tym projekcie będzie luźniej.

Nie będzie.

Bo system nie działa na zasadzie: „Dajemy ci w kość, a potem odpocznij”.

System działa na zasadzie: „Skoro dałeś radę, to znaczy, że możesz więcej”.

I możesz.

Człowiek może bardzo dużo.

Może pracować 10 godzin dziennie.Może pracować 12.Może funkcjonować na kawie i adrenaliny.

Może też przestać czuć.

Moment, w którym nadgodziny przestają być wyjątkowe, jest niezauważalny.

To nie jest wielka decyzja.

To jest seria małych zgód.

Zgoda na jednego maila wieczorem.Zgoda na poprawki w niedzielę.Zgoda na telefon podczas kolacji.

I nagle twoje życie zaczyna mieć przypis:

„W razie potrzeby dostępny.”

Nie ma już wyraźnej granicy.

Jest płynne przechodzenie z „jestem w pracy” do „pracuję zawsze”.

• Odpowiadasz z kanapy.• Odpowiadasz z łóżka.• Odpowiadasz z wakacji.

Potem mówisz, że praca daje ci wolność.

Wolność od czego?

Od czasu wolnego?

Najgorsze w nadgodzinach nie jest zmęczenie.

Zmęczenie mija.

Najgorsze jest to, że zaczynasz budować swoją wartość na tym, ile wytrzymasz.

Im bardziej jesteś wyczerpany, tym bardziej czujesz się potrzebny.

To jest perwersyjna wymiana.

Oddajesz energię.Dostajesz uznanie.

Oddajesz wieczory.Dostajesz pochwałę.

Oddajesz zdrowie.Dostajesz „świetną robotę”.

I zaczyna ci się to podobać.

Bo pochwała jest natychmiastowa.Konsekwencje - odroczone.

Szef mówi: „Super, że można na ciebie liczyć”.

Nie mówi: „Przykro mi, że nie masz życia”.

Zespół mówi: „Dzięki, uratowałeś projekt”.

Nie mówi: „Widzimy, że powoli znikasz”.

A ty?

Ty mówisz: „Spoko”.

Choć nie jest spoko.

Nadgodziny mają jeszcze jedną cechę.

Są porównywalne.

Zawsze znajdzie się ktoś, kto pracuje więcej.

• On siedzi do 21:00.• Ona odpisuje w nocy.• Ktoś inny nie bierze urlopu od dwóch lat.

I nagle twoje 10 godzin dziennie wygląda jak pół etatu.

Wchodzisz w wyścig, którego nikt oficjalnie nie ogłosił.

Nagrodą nie jest meta.

Nagrodą jest to, że jeszcze biegniesz.

„Zostaniesz chwilę dłużej?”

To pytanie nie dotyczy jednej godziny.

Ono dotyczy tego, czy zgadzasz się, żeby twoje życie było dodatkiem do pracy.

Bo praca już dawno przestała być dodatkiem do życia.

I najgorsze jest to, że często nie muszą cię o to prosić.

Sam pytasz:

„Może coś jeszcze zrobić?”

A potem dziwisz się, że zawsze jest coś jeszcze.

Rozdział 2 – Work-Life Balance, czyli bajka dla dorosłych

Work-life balance brzmi jak coś, co istnieje.

Jak mebel z Ikei.Jak aplikacja do medytacji.Jak plan, który można wdrożyć od poniedziałku.

Rzeczywistość jest mniej estetyczna.

Work-life balance w świecie nadgodzin to hasło marketingowe.Ładne.Neutralne.Bezpieczne.

Idealne do slajdu w PowerPoincie.

• Firma dba o równowagę.• Firma promuje elastyczność.• Firma szanuje czas prywatny pracowników.

Firma wysyła maila o 22:13.

Z dopiskiem: „Bez presji, odpisz jutro”.

Tylko że jutro zaczyna się o 7:30.

Work-life balance w praktyce oznacza, że możesz pracować z domu.

Czyli z miejsca, które kiedyś było twoje.

Salon staje się biurem.Stół staje się open space’em.Kanapa staje się miejscem do „szybkiego calla”.

Granica nie znika nagle.

Ona się rozmywa.

• Jeszcze tylko sprawdzę Slacka.• Jeszcze tylko poprawię jedną rzecz.• Jeszcze tylko wyślę to, żeby mieć z głowy.

Nie masz z głowy.

Masz w głowie.

Równowaga zakłada dwie strony.

Pracę i życie.

Problem polega na tym, że praca ma KPI.

Życie nie.

Praca ma deadline’y.Życie ma „kiedyś”.

Praca ma feedback.Życie ma ciszę.

Łatwo zgadnąć, co wygrywa.

Kiedy ktoś mówi, że „trzeba znaleźć balans”, brzmi to jak porada dietetyczna.

Jedz mniej cukru.Śpij więcej.Odpoczywaj świadomie.

I pracuj jak wszyscy.

Work-life balance to luksus dla tych, którzy mogą pozwolić sobie na bycie mniej dostępni.

Dla reszty jest iluzją.

Masz elastyczne godziny pracy.

Możesz zacząć o 7:00.Możesz o 9:00.Możesz o 11:00.

I tak skończysz, kiedy skończysz.

Elastyczność oznacza, że odpowiedzialność za granice przeniesiono na ciebie.

Firma nie musi już mówić: „Zostań”.

Wystarczy, że nie powie: „Idź”.

• Jeśli zostajesz, to twój wybór.• Jeśli się wypalasz, to twój brak asertywności.• Jeśli jesteś zmęczony, to źle zarządzasz energią.

System jest czysty.

To ty jesteś niewystarczający.

Najbardziej ironiczne jest to, że im bardziej firma mówi o równowadze, tym bardziej jest jej brak.

Plakaty o dobrostanie wiszą w kuchni.

Obok ekspresu do kawy, który ratuje nadgodziny.

Szkolenia z work-life balance odbywają się po godzinach.

Bo w godzinach pracy nie ma czasu.

Równowaga została zredukowana do jednego dnia w roku.

„Mental Health Day”.

Możesz wziąć wolne, żeby zadbać o psychikę.

Pod warunkiem, że twoje projekty są dowiezione.

Pod warunkiem, że zespół da radę.

Pod warunkiem, że nie jesteś niezastąpiony.

A jeśli jesteś niezastąpiony?

Gratulacje.

To znaczy, że jesteś w pułapce.

Work-life balance nie rozwiązuje problemu nadgodzin.

On go maskuje.

Sprawia, że czujesz się winny, kiedy nie umiesz go osiągnąć.

Bo przecież inni potrafią.

Wstawiają zdjęcia z siłowni o 6:00 rano.Publikują stories z jogi.Piszą posty o harmonii.

Nie publikują zdjęć z ataku paniki.

Nie wrzucają stories z płaczem w łazience.

Równowaga stała się kolejnym projektem.

Kolejną rzeczą do ogarnięcia.

• Musisz być produktywny.• Musisz być zdrowy.• Musisz być zbalansowany.

Musisz.

Słowo, które napędza nadgodziny lepiej niż jakikolwiek deadline.

Bo w work-life balance jest ukryte założenie, że to twoja odpowiedzialność.

Twoje granice.Twoje decyzje.Twoje wybory.

A przecież wybierasz w kontekście.

W kontekście kredytu.W kontekście ambicji.W kontekście strachu przed wypadnięciem z gry.

Równowaga nie istnieje w próżni.

Istnieje w systemie, który nagradza dostępność.

Im bardziej jesteś dostępny, tym bardziej jesteś wartościowy.

Im bardziej jesteś zbalansowany, tym bardziej jesteś podejrzany.

Bo może ci nie zależy.

Może nie jesteś „hungry”.

Może nie jesteś „driven”.

Może jesteś tylko człowiekiem.

A człowiek w kulturze nadgodzin jest problemem.

Bo człowiek się męczy.

Człowiek ma granice.

Człowiek chce wyjść o 16:00 i nie myśleć o pracy.

I to właśnie jest najbardziej radykalne.

Wyjść.

I nie wrócić myślami.

Work-life balance nie jest bajką dlatego, że jest niemożliwy.

Jest bajką dlatego, że system nie jest zainteresowany jego istnieniem.

System potrzebuje twojej dostępności.

Twojej gotowości.

Twojej „chwili dłużej”.

A ty wciąż wierzysz, że wystarczy lepiej ustawić kalendarz.

Rozdział 3 – Nadgodziny z wyboru (czyli jak sami sobie to robimy)

Najbardziej niewygodna prawda?

Część nadgodzin naprawdę jest z wyboru.

Nie z przymusu.Nie z szantażu.Nie z bezpośredniego polecenia.

Z ambicji.

Z potrzeby bycia kimś.

Z lęku, że bez tego będziesz nikim.

Nikt cię nie zmusza, żebyś odpisywał o 21:30.

Telefon nie ma kajdanek.

Laptop nie ma blokady.

A jednak klikasz.

Bo możesz.

Bo chcesz.

Bo boisz się, że jak nie ty - to ktoś inny.

Nadgodziny z wyboru smakują inaczej.

Są jak dodatkowa porcja uznania.

• Zostałem, bo mi zależy.• Siedzę, bo chcę się rozwijać.• Robię więcej, bo celuję wyżej.

Brzmi dumnie.

I trochę jest.

Problem zaczyna się wtedy, gdy „wybór” przestaje być świadomy.

Gdy zaczynasz reagować automatycznie.

Mail przychodzi - odpowiadasz.Zadanie wpada - bierzesz.Ktoś prosi - zgadzasz się.

Nie dlatego, że musisz.

Dlatego, że nie umiesz inaczej.

Nadgodziny z wyboru często mają twarz perfekcjonizmu.

Jeszcze poprawię.