Brutalna prawda o fast foodach - Jak smak zastępuje emocje, a ulga udaje rozwiązanie - Max Paradox - ebook

Brutalna prawda o fast foodach - Jak smak zastępuje emocje, a ulga udaje rozwiązanie ebook

Max Paradox

0,0
29,99 zł

-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

To nie jest książka o kaloriach.
To nie jest książka o diecie.
To nie jest książka o tym, co masz jeść.

To książka o tym, dlaczego jesz.

„Brutalna prawda o fast foodach” to bezlitosna, ironiczna i momentami niewygodna analiza współczesnych nawyków. Nie chodzi o burgera. Chodzi o impuls. Nie chodzi o frytki. Chodzi o ulgę. Nie chodzi o cukier. Chodzi o emocje.

Ta książka demaskuje:

• Jak fast food stał się regulatorem napięcia.
• Dlaczego „tylko dziś” potrafi trwać latami.
• W jaki sposób kultura szybkości zmieniła naszą relację z jedzeniem.
• Dlaczego wszyscy wiedzą, a nikt nie zmienia.
• Co tak naprawdę karmisz, gdy zamawiasz kolejny zestaw.

To nie jest poradnik.
Nie znajdziesz tu planu naprawczego.
Nie będzie listy zdrowych alternatyw.

Będzie za to lustro.

Jeśli kiedykolwiek powiedziałeś „należy mi się”, „to tylko jedzenie” albo „od jutra”, ta książka jest o tobie.

I może zostawi w tobie małą rysę.
Taką, której nie da się już całkiem zignorować.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
PDF

Liczba stron: 104

Rok wydania: 2026

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.


Podobne


INTRO

Wchodzisz na stację benzynową tylko po kawę.

Naprawdę.

Kawę i może wodę, bo przecież jesteś odpowiedzialny. Dbający o siebie. Świadomy kalorii. Świadomy świata. Świadomy tego, że nie dasz się wciągnąć w ten plastikowy zapach smażonego tłuszczu, który udaje wspomnienie dzieciństwa.

I pięć minut później stoisz z czymś w ręku.

Czymś ciepłym.Czymś chrupiącym.Czymś, co ma więcej sosu niż twoje ostatnie relacje miały sensu.

Fast food nie krzyczy.

On nie musi.

On stoi.Świeci.Pachnie jak obietnica, że dziś już nic nie musisz.

• To nie jest jedzenie, to jest przerwa od bycia dorosłym.• To nie jest głód, to jest zmęczenie decyzjami.• To nie jest burger, to jest chwilowe zawieszenie odpowiedzialności.

Fast food to najuczciwsza umowa społeczna naszych czasów.

Ty wiesz, że to nie jest dobre.On wie, że wiesz.I wszyscy udajemy, że chodzi o smak.

Nie chodzi o smak.

Chodzi o tempo.

O to, że możesz dostać coś natychmiast.Bez planowania.Bez czekania.Bez rozmowy.

Klikasz.Odbierasz.Jesz.

I przez kilka minut wszystko jest proste.

Nikt nie pyta, kim jesteś.Nikt nie oczekuje, że się rozwiniesz.Nikt nie chce, żebyś wyszedł ze strefy komfortu.

Wystarczy, że zapłacisz.

W świecie, w którym wszystko jest projektem, dieta jest projektem, ciało jest projektem, relacja jest projektem, a nawet odpoczynek jest projektem, fast food jest jedyną rzeczą, która nie udaje, że jest czymś więcej.

On nie obiecuje szczęścia.

On obiecuje sól.

I dotrzymuje słowa.

To książka o czymś więcej niż frytki.

To książka o tym, jak jemy emocje.Jak kupujemy ulgę.Jak zamieniliśmy jedzenie w aplikację do regulowania nastroju.

Bo fast food to nie jest przypadek.

To jest system.

System, który mówi:

• Nie masz czasu.• Nie masz energii.• Nie masz siły gotować.• Masz kartę płatniczą.

Wygrałeś.

A może przegrałeś.

Nie wiadomo.

Wszystko jest szybkie.

Miłość szybka.Opinie szybkie.Wiadomości szybkie.Gniew szybki.Sukces szybki.

Dlaczego jedzenie miałoby być inne.

Fast food jest idealnym symbolem naszych czasów.

Jest tani.Jest dostępny.Jest wszędzie.Jest zawsze.

I nigdy nie mówi „nie”.

To nie jest książka o kaloriach.

To nie jest książka o dietach.

To nie jest książka o tym, jak przestać jeść w nocy.

To jest książka o tym, jak bardzo potrzebujemy czegoś natychmiast.

Czegoś, co zagłuszy.

• Ciszę po pracy.• Pustkę po kłótni.• Nudę w niedzielę.• Samotność w piątek wieczorem.

Fast food nie ocenia.

On przyjmuje zamówienie.

Czasem mówisz, że to nagroda.

Czasem mówisz, że to cheat day.

Czasem mówisz, że to tylko dziś.

I zawsze mówisz to samo.

Zamawiając coś, co wygląda jak plastikowa wersja szczęścia.

Wszystko w fast foodzie jest zaprojektowane.

Kolor.Zapach.Tekstura.Czas oczekiwania.Cena.

Nie przypadkiem jest tanio.

Nie przypadkiem jest szybko.

Nie przypadkiem jest tak, że możesz zjeść to w samochodzie, nie patrząc nikomu w oczy.

• Bo łatwiej przełknąć burgera niż emocje.• Bo łatwiej zamówić zestaw niż przyznać się do zmęczenia.• Bo łatwiej powiedzieć „zgłodniałem” niż „jest mi ciężko”.

Fast food nie jest winny.

On jest odpowiedzią.

Na świat, który przyspieszył do absurdu.

Na grafik, który nie ma miejsca na gotowanie.

Na kulturę produktywności, w której nawet obiad musi być zoptymalizowany.

Masz 15 minut.

Masz spotkanie.

Masz deadliny.

Masz stres.

Nie masz czasu na rosół.

Masz czas na drive-thru.

I to jest piękne.

W pewnym sensie.

Bo fast food jest szczery.

Nie udaje, że jest slow life.Nie udaje, że jest mindfulness.Nie udaje, że jest powrotem do natury.

On jest dokładnie tym, czym jest.

Tłuszczem.Solą.Cukrem.

I ulgą.

Najbardziej fascynujące jest to, że wszyscy wiemy.

Wiemy, że to nie jest zdrowe.Wiemy, że to nie jest dobre na dłuższą metę.Wiemy, że to uzależnia.

A jednak.

Kolejki są długie.

Aplikacje działają bez przerwy.

Promocje kuszą jak wyprzedaż sensu życia.

Fast food to jedyna religia, która nie wymaga wiary.

Wystarczy głód.

Albo coś, co go udaje.

• Czasem to zmęczenie.• Czasem to frustracja.• Czasem to nagroda po ciężkim dniu, który był ciężki głównie dlatego, że był zwyczajny.

Nie będziemy tu rozwiązywać problemów.

Nie będziemy mówić, co masz jeść.

Nie będziemy liczyć kalorii.

Będziemy patrzeć.

Na to, co robimy.

Na to, co czujemy.

Na to, jak bardzo świat stał się drive-thru.

Bo fast food to nie tylko jedzenie.

To mentalność.

Szybko.Teraz.Bez konsekwencji.

Albo przynajmniej z konsekwencjami odroczonymi.

To książka o epoce natychmiastowości.

O tym, że chcemy wszystko w rozmiarze XXL, ale emocjonalnie jesteśmy w wersji mini.

O tym, że kupujemy zestawy powiększone, a nasze życie kurczy się do aplikacji i paragonów.

I o tym, że śmiejemy się z tego.

Nerwowo.

Bo coś w środku mówi, że to nie tylko frytki.

To styl życia.

I może właśnie dlatego ta książka będzie bolała trochę bardziej niż ketchup w otwartej ranie.

Bo nie chodzi o fast foody.

Chodzi o nas.

O to, jak łatwo przyzwyczajamy się do bylejakości, jeśli jest wygodna.

O to, jak szybko zamieniamy „czasem” na „zawsze”.

O to, jak bardzo kochamy rzeczy, które nas powoli niszczą, pod warunkiem że są smaczne.

To nie jest atak.

To lustro.

I jeśli poczujesz lekki dyskomfort, kiedy będziemy mówić o nocnym zamawianiu, o jedzeniu w samochodzie, o „tylko jednym zestawie”, to dobrze.

Bo może to nie jest książka o fast foodach.

Może to książka o świecie, który stał się jednym wielkim okienkiem z napisem:

Zamów teraz.

Zapłać później.

Konsekwencje w kolejnym sezonie.

Rozdział 1 – Zestaw powiększony, życie pomniejszone

Wchodzisz do lokalu.

Albo podjeżdżasz.

Albo klikasz.

Wszystkie drogi prowadzą do tego samego miejsca, gdzie plastikowa tacka staje się symbolem współczesnej wolności.

Masz wybór.

Tak przynajmniej wygląda.

Mały.Średni.Duży.Powiększony.

I nagle orientujesz się, że największą decyzją dnia jest to, czy chcesz więcej frytek.

• W pracy nikt nie daje ci tak prostych opcji.• W relacjach nie ma przycisku „powiększ”.• W życiu nie ma promocji 2 za 1 na spokój wewnętrzny.

A tu jest.

Za kilka złotych więcej możesz mieć więcej wszystkiego.

Więcej tłuszczu.Więcej kalorii.Więcej poczucia, że wykorzystałeś okazję.

Zestaw powiększony to najtańsze poczucie sukcesu.

Nie musiałeś się rozwijać.Nie musiałeś awansować.Nie musiałeś wygrywać.

Wystarczyło dopłacić.

I nagle czujesz, że coś masz.

Więcej.

Zabawne, jak bardzo kochamy słowo „więcej”.

Więcej pieniędzy.Więcej czasu.Więcej lajków.Więcej komfortu.

Fast food rozumie to lepiej niż niejeden psycholog.

On nie sprzedaje jedzenia.

On sprzedaje nadmiar.

• Nadmiar, który ma przykryć niedobór sensu.• Nadmiar, który ma uciszyć niedosyt uwagi.• Nadmiar, który daje iluzję, że kontrolujesz przynajmniej porcję.

Bo jeśli nie kontrolujesz kariery, relacji i przyszłości, możesz przynajmniej kontrolować rozmiar napoju.

To jest śmieszne.

I smutne.

Bo zestaw powiększony to nie tylko więcej frytek.

To komunikat:

Zasługujesz.

Po ciężkim dniu.Po stresie.Po byle czym.

Zasługujesz na więcej.

Nikt nie mówi, że zasługujesz na sen.

Nikt nie mówi, że zasługujesz na wolne popołudnie.

Nikt nie mówi, że zasługujesz na terapię.

Ale na podwójnego burgera.

Oczywiście.

• Bo łatwiej sprzedać kalorie niż zmianę stylu życia.• Bo łatwiej dodać ser niż odjąć stres.• Bo łatwiej powiększyć zestaw niż zmniejszyć tempo.

W fast foodzie wszystko jest jasne.

Płacisz więcej, dostajesz więcej.

W życiu to nie działa.

Możesz dawać więcej i dostać mniej.Możesz starać się bardziej i przegrać.Możesz być najlepszą wersją siebie i nikogo to nie obejdzie.

Tu przynajmniej masz gwarancję.

Dopłata równa się większa porcja.

To jest uczciwe.

W pewnym prymitywnym sensie.

Zestaw powiększony to metafora naszych czasów.

Nie umiemy już żyć w wersji podstawowej.

Podstawowa relacja nie wystarczy.Podstawowa praca nie wystarczy.Podstawowa sylwetka nie wystarczy.

Wszystko musi być upgrade.

Wszystko musi być premium.

Wszystko musi być XXL.

• A potem dziwimy się, że jesteśmy przeładowani.• Że jesteśmy zmęczeni.• Że jesteśmy przejedzeni życiem.

Fast food nauczył nas, że więcej znaczy lepiej.

A prawda jest taka, że więcej znaczy więcej.

Tyle.

Nie lepiej.

Nie mądrzej.

Nie szczęśliwiej.

Więcej.

Zestaw powiększony to też coś jeszcze.

To brak umiaru sprzedawany jako okazja.

Bo jeśli różnica między średnim a dużym napojem to dwa złote, to przecież głupio nie wziąć większego.

Tak działa logika promocji.

I tak działa nasze życie.

Skoro już pracuję tyle godzin, to mogę jeszcze jedną.Skoro już jestem zmęczony, to mogę jeszcze trochę.Skoro już jem niezdrowo, to co za różnica.

I tak przesuwamy granicę.

Mały kompromis.Mała dopłata.Małe ustępstwo.

A potem patrzymy na siebie i zastanawiamy się, kiedy to się stało duże.

• Nikt nie zaczyna od zestawu gigant.• Nikt nie zaczyna od totalnego wypalenia.• Nikt nie zaczyna od otyłości emocjonalnej.

Zaczyna się od małego powiększenia.

Od „a co mi tam”.

Od „raz się żyje”.

Fast food nie wymaga refleksji.

On wymaga decyzji w 10 sekund.

Chcesz powiększyć.

Tak czy nie.

I to jest najpiękniejsze.

Bo nie musisz myśleć.

A my jesteśmy zmęczeni myśleniem.

Zmęczeni analizą.Zmęczeni porównywaniem się.Zmęczeni optymalizacją wszystkiego.

Fast food oferuje ulgę poznawczą.

Tu nie ma filozofii.

Tu jest ketchup.

Ale kiedy jesz ten powiększony zestaw w samochodzie, w ciszy, z radiem grającym coś obojętnego, pojawia się na sekundę myśl.

Krótka.

Niewygodna.

Czy to naprawdę o frytki chodzi.

I wtedy szybko zagryzasz ją kolejnym kęsem.

Bo łatwiej przeżuć ziemniaka niż pytanie o sens.

Zestaw powiększony to mikroskopijny dowód, że wciąż coś możemy wybrać.

Nawet jeśli to wybór między 0,4 a 0,5 litra napoju.

• Bo w świecie wielkich bezsilności chwytamy się małych decyzji.• Bo w świecie niepewności kochamy jasne opcje.• Bo w świecie chaosu chcemy menu z obrazkami.

I tak żyjemy.

Od promocji do promocji.

Od dopłaty do dopłaty.

Od powiększenia do powiększenia.

A życie.

Życie wcale się nie powiększa.

Czas się nie wydłuża.

Relacje się nie pogłębiają.

Spokój się nie zwiększa.

Rośnie tylko porcja.

I może właśnie dlatego zestaw powiększony smakuje tak dobrze.

Bo przez chwilę daje iluzję, że rośniesz razem z nim.

Choć w środku czujesz, że coś się kurczy.

Może uwaga.

Może cierpliwość.

Może zdolność do bycia bez natychmiastowej nagrody.

Fast food nie zniszczył świata.

On go tylko idealnie odzwierciedlił.

Szybko.

Dużo.

Teraz.

A my stoimy przy ladzie, z kartą w ręku, i zastanawiamy się, czy chcemy powiększyć.

Jakby to była najważniejsza decyzja dnia.

Czasem jest.

Bo resztę decyzji oddaliśmy dawno temu.

W zamian za wygodę.

Za tempo.

Za brak ciszy.

Zestaw powiększony.

Życie pomniejszone.

I jeszcze sos gratis.

Rozdział 2 – Drive-thru bez refleksji

Nie wysiadasz z samochodu.

Nie musisz.

Wystarczy opuścić szybę.

Powiedzieć kilka słów.

Odebrać torbę.

Odjechać.

To jest perfekcyjny model współczesnych relacji z rzeczywistością.

Bez kontaktu wzrokowego.Bez zatrzymywania się.Bez wchodzenia w przestrzeń, w której mogłoby się pojawić coś niewygodnego.

Drive-thru to świątynia unikania.

• Nie musisz patrzeć ludziom w oczy.• Nie musisz czuć zapachu innych ciał.• Nie musisz widzieć, że wszyscy zamawiają dokładnie to samo.

Siedzisz w swojej kapsule.

Blacha.Szyby.Klimatyzacja.Radio.

Oddzielony.

Bezpieczny.

I głodny.

Drive-thru to nie tylko wygoda.

To filozofia.

Nie wysiadaj z komfortu.

Nie wychodź z auta.

Nie wychodź z siebie.

Zamów.Zapłać.Jedź dalej.

Tak samo robimy z emocjami.

Tak samo robimy z problemami.

Tak samo robimy z rozmowami, które mogłyby coś zmienić.

• Zamiast zatrzymać się, przyspieszamy.• Zamiast wejść głębiej, omijamy.• Zamiast poczuć, zagłuszamy.

Drive-thru daje iluzję, że oszczędzasz czas.

W praktyce oszczędzasz konfrontację.

Z sobą.

Z innymi.

Z pytaniem, dlaczego właściwie tu jesteś.

Bo przecież mogłeś wrócić do domu.

Mogłeś ugotować.

Mogłeś zjeść coś spokojnie.

Ale nie.

Wybrałeś szybę w dół i głos z głośnika.

Mechaniczny.

Bez twarzy.

Bez historii.

Jak twoje „wszystko w porządku” wysyłane w wiadomości.

Drive-thru jest jak współczesna komunikacja.

Krótko.

Na temat.

Bez zbędnych emocji.

Bez głębi.

• Chcesz burgera.• Chcesz frytki.• Chcesz coś, co wypełni przestrzeń między jednym obowiązkiem a drugim.

To jest jedzenie w ruchu.

Jedzenie, które nie wymaga zatrzymania.

Jedzenie, które pasuje do życia, w którym nie ma miejsca na pauzę.

W drive-thru nie ma stołów.

Nie ma serwetek rozłożonych starannie.

Nie ma rozmów.

Jest transakcja.

Czysta.

Szybka.

Bezosobowa.

To jest idealny model naszych czasów.

Bo kontakt z drugim człowiekiem jest męczący.

Wymaga uwagi.

Wymaga reakcji.

Wymaga czegoś więcej niż „numer zamówienia 47”.

Drive-thru upraszcza świat.

Nie ma historii.

Nie ma przeszłości.

Nie ma przyszłości.

Jest teraz.

I zestaw numer trzy.

• To jest kultura skrótów.• To jest kultura natychmiastowej gratyfikacji.• To jest kultura, w której zatrzymanie się budzi niepokój.

Czujesz to czasem.

Kiedy siedzisz w samochodzie, czekając aż podadzą torbę.

Ten moment ciszy.

Te kilka sekund, w których nie masz jeszcze jedzenia.

I nagle pojawia się lekki dyskomfort.

Jakby ktoś wyłączył dźwięk.

Jakby świat przestał pędzić.

I szybko włączasz radio głośniej.

Bo cisza jest bardziej niebezpieczna niż podwójny cheeseburger.

Drive-thru to też metafora tego, jak traktujemy własne potrzeby.

Nie analizujemy ich.

Nie badamy.

Nie pytamy, skąd się wzięły.

Zaspokajamy.

Szybko.

Skutecznie.

Bez zbędnych pytań.

• Głód emocjonalny mylimy z fizycznym.• Zmęczenie mylimy z ochotą na coś słodkiego.• Samotność mylimy z potrzebą dodatkowego sosu.

A system działa bezbłędnie.

Zaprojektowany tak, byś nie musiał myśleć.

Menu podświetlone.