Brutalna prawda o byciu przedsiębiorcą w Polsce - Wolność, która kosztuje więcej, niż mówili - Max Paradox - ebook

Brutalna prawda o byciu przedsiębiorcą w Polsce - Wolność, która kosztuje więcej, niż mówili ebook

Max Paradox

0,0
29,99 zł

-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Bycie przedsiębiorcą w Polsce brzmi dumnie.
Wolność. Niezależność. Własne zasady.

A potem przychodzi ZUS, klient z „pilnym”, rynek z korektą i wieczór, w którym liczysz więcej niż tylko liczby.

To nie jest poradnik.
To nie jest coaching.
To nie jest historia sukcesu.

To brutalnie szczera, bezlitosna satyra o tym, jak naprawdę wygląda prowadzenie firmy w Polsce.

O wolności z terminem płatności.
O pasji, która musi się zgadzać w Excelu.
O samotności właściciela, której nikt nie lajkuje.
O ambicji, która potrafi wypalić szybciej niż konkurencja.

Jeśli jesteś przedsiębiorcą, prawdopodobnie pomyślisz:
„To o mnie.”

Jeśli nim nie jesteś - zrozumiesz, dlaczego twój znajomy „na swoim” wygląda czasem jak po maratonie bez mety.

Ta książka nie daje rozwiązań.
Daje lustro.

I nie zawsze spodoba ci się to, co w nim zobaczysz.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
PDF

Liczba stron: 80

Rok wydania: 2026

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.


Podobne


INTRO

W Polsce każdy chce być przedsiębiorcą.

Nikt nie chce być przedsiębiorcą w Polsce.

To subtelna różnica.

Pierwsze brzmi jak wolność.Drugie jak wyrok.

Dorastasz w kraju, w którym etat to przeżytek, ale ZUS jest wieczny.Słyszysz, że trzeba „brać sprawy w swoje ręce”.Zakładasz działalność.

I nagle okazuje się, że twoje ręce są zajęte.

Jedna wypełnia formularz.Druga liczy, czy starczy do pierwszego.Głowa udaje, że to plan.Serce udaje, że to pasja.

Przedsiębiorczość w Polsce to sport ekstremalny bez kasku.

• Masz wolność wyboru, dopóki wybierasz to, na co cię stać.• Masz elastyczny czas pracy, czyli pracujesz zawsze.• Masz własny biznes, czyli nikt cię nie zmusza - poza rachunkami.

Mówią: „Będziesz swoim szefem”.

Nie mówią: „Będziesz swoim działem sprzedaży, księgowości, marketingu, IT, obsługi klienta i działem psychologicznym”.

Mówią: „Państwo wspiera przedsiębiorców”.

Nie mówią: „Ale najpierw zobaczymy, czy przetrwasz trzy miesiące”.

W tym kraju przedsiębiorca to jednocześnie bohater LinkedIna i podejrzany systemu.

Kiedy ci idzie - „kombinujesz”.Kiedy ci nie idzie - „trzeba było iść na etat”.Kiedy zatrudniasz - „wyzysk”.Kiedy nie zatrudniasz - „janusz biznesu”.

Zawsze coś.

W Polsce przedsiębiorczość to nie zawód.To stan permanentnej gotowości do tłumaczenia się.

Rodzinie.Klientom.Urzędowi.Samemu sobie.

• Dlaczego jeszcze to robisz?• Czy to się w ogóle opłaca?• Może jednak coś „pewnego”?

„Pewne” w Polsce to słowo z kategorii fantasy.

Przedsiębiorca żyje między nadzieją a interpretacją przepisów.

Między „jest świetnie” a „czy ja dobrze policzyłem VAT?”.Między dumą a kalkulatorem.

Masz momenty euforii.Klient zapłacił.Projekt wyszedł.Wyszło coś twojego.

A potem przychodzi przelew do ZUS-u.

I wszystko wraca do normy.

Brutalna prawda jest taka, że większość przedsiębiorców nie chce być milionerami.

Chce spać spokojnie.

• Chce wiedzieć, ile zapłaci za miesiąc.• Chce, żeby przepis nie zmienił się w trakcie czytania.• Chce, żeby klient nie zniknął po wysłaniu faktury.

To nie jest książka o sukcesie.

To książka o tym, co dzieje się między cytatem motywacyjnym a rzeczywistością.

O tym, jak wygląda wolność, kiedy ma harmonogram płatności.Jak smakuje niezależność, kiedy dzwoni urząd.Jak brzmi „robienie tego, co kochasz”, kiedy kochasz, ale musisz wystawić fakturę.

Nie będzie tu porad.Nie będzie checklisty.Nie będzie „5 kroków do…”.

Będzie za to lustro.

Nie takie z Instagrama.Takie z biura rachunkowego.

Jeśli jesteś przedsiębiorcą, prawdopodobnie poczujesz dyskomfort.

Jeśli nie jesteś - może zrozumiesz, dlaczego ten znajomy „na swoim” wygląda, jakby właśnie przebiegł maraton.

On nie biega.

On prowadzi firmę w Polsce.

I to wystarczy.

Rozdział 1 – Wolność, która ma termin płatności

Na początku jest ekscytacja.

Nowa działalność.Nowy NIP.Nowa pieczątka, której i tak nikt już nie używa.

Czujesz się jak ktoś, kto właśnie wyszedł z systemu.

Nie ma szefa.Nie ma grafików.Nie ma kart do odbijania.

Jest wolność.

I arkusz Excel.

Wolność przedsiębiorcy w Polsce zaczyna się dokładnie w momencie, w którym kończy się umowa o pracę.

Potem zaczyna się druga umowa.Z rzeczywistością.

• Wolność oznacza, że możesz pracować o każdej porze, czyli zawsze.• Wolność oznacza, że możesz odmówić klientowi, ale nie możesz odmówić rachunkom.• Wolność oznacza, że sam decydujesz, ile zarabiasz, o ile ktoś zapłaci.

Pierwszy miesiąc jest romantyczny.

Drugi jest ambitny.

Trzeci jest matematyczny.

Nagle odkrywasz, że „bycie na swoim” to w praktyce bycie na swoim kosztorysie.

Każda decyzja ma cenę.Każda przerwa ma koszt.Każdy dzień bez przychodu jest filozofią egzystencjalną.

Patrzysz na kalendarz inaczej.

To już nie dni tygodnia.To terminy przelewów.

- ZUS.

- zaliczka.Koniec miesiąca - nadzieja.

Wolność zaczyna pachnieć odpowiedzialnością.

I to nie tą z cytatu.

Tą z potwierdzenia przelewu.

• Kiedy pracowałeś na etacie, martwiłeś się o awans.• Teraz martwisz się, czy klient „na pewno jutro wyśle”.• Wcześniej stres był projektem.• Teraz stres jest stałą opłatą abonamentową.

W Polsce przedsiębiorca szybko uczy się, że wolność to luksus, na który trzeba sobie zapracować.

Codziennie.

Nie możesz mieć słabego dnia.

Możesz mieć słaby obrót.

Ale to już inna rozmowa.

Najbardziej ironiczne jest to, że im więcej zarabiasz, tym więcej się boisz.

Bo masz więcej do stracenia.

Więcej zobowiązań.Więcej klientów.Więcej oczekiwań.

• Im większa firma, tym większa odpowiedzialność.• Im większa odpowiedzialność, tym mniej snu.• Im mniej snu, tym więcej kawy.

To nie jest metafora.

To jest model operacyjny.

Wolność w Polsce ma zawsze przypis.

Ma regulamin.Ma interpretację indywidualną.Ma termin płatności.

I właśnie dlatego jest tak kusząca.

Bo mimo wszystko… jest twoja.

Nikt nie powie ci, że masz przyjść na 8:00.

Powiesz to sobie sam.

Nikt nie zmusi cię do nadgodzin.

Zrobisz je, bo „jeszcze tylko to”.

Wolność przedsiębiorcy to prawo do wyboru między stresem cudzym a własnym.

Większość wybiera własny.

Bo przynajmniej wiadomo, za co.

Na koniec dnia siadasz.

Zmęczony.

Trochę dumny.

Trochę przerażony.

I myślisz:

„To był mój dzień”.

Nawet jeśli połowę spędziłeś na wypełnianiu rzeczy, których nikt nie zobaczy.

To jest ta brutalna prawda.

Wolność nie jest darmowa.

W Polsce ma zawsze fakturę.

I zwykle jest z terminem 7 dni.

Rozdział 2 – Pasja, która musi się zgadzać w Excelu

Na początku była pasja.

Serio.

Pomysł.Ekscytacja.To uczucie, że w końcu robisz coś swojego.

Nie dla szefa.Nie dla premii kwartalnej.Nie dla „targetu”.

Dla siebie.

To brzmi pięknie.Prawie jak TED Talk.

Problem zaczyna się wtedy, gdy pasja spotyka się z arkuszem kalkulacyjnym.

I okazuje się, że miłość do tego, co robisz, nie opłaca faktur.

• Pasja nie wystawia faktur.• Pasja nie pilnuje płynności finansowej.• Pasja nie dzwoni do klienta z przypomnieniem o przelewie.

Pasja jest romantyczna.

Excel jest bezlitosny.

W Polsce przedsiębiorca bardzo szybko uczy się, że marzenia mają koszt jednostkowy.

Każda godzina pracy musi się zgadzać.Każdy projekt musi mieć marżę.Każdy rabat musi boleć mniej niż jego brak.

A przecież miało być inaczej.

Miało być twórczo.Elastycznie.Z sercem.

Zamiast tego jest kalkulator.

I pytanie:

„Czy to się spina?”

Pasja w Polsce nie może być tylko pasją.

Musi być rentowna.

• Jeśli nie zarabiasz, to „hobby”.• Jeśli zarabiasz mało, to „coś próbujesz”.• Jeśli zarabiasz dużo, to „na pewno coś kombinujesz”.

Nigdy nie ma złotego środka.

Najbardziej absurdalne jest to, że im bardziej coś kochasz, tym trudniej wycenić swoją pracę.

Bo jak powiedzieć klientowi, że coś kosztuje 5 tysięcy, skoro „to tylko coś, co i tak byś zrobił”?

Właśnie dlatego.

Bo byś zrobił.

Ale musisz też zapłacić ZUS.

W Polsce istnieje mit, że przedsiębiorca pracuje, bo lubi.

To prawda.

Ale pracuje też dlatego, że musi.

Pasja jest paliwem.Obowiązki są silnikiem.System jest drogą z dziurami.

• Robisz to, co kochasz.• Ale nie zawsze kochasz to, co musisz robić wokół tego.• Księgowość nie jest częścią marzenia.• Reklamacje nie były w wizji.

Każdy przedsiębiorca przechodzi ten moment.

Siedzi wieczorem.

Robi to, co naprawdę sprawia mu satysfakcję.

A potem otwiera maila.

I widzi:

„Proszę o rabat.”„Czy możemy zapłacić w przyszłym miesiącu?”„Konkurencja ma taniej.”

I wtedy pasja zaczyna się lekko kruszyć.

Nie znika.

Ale trze o rzeczywistość.

Najbardziej niebezpieczny moment to ten, w którym zaczynasz nienawidzić rzeczy, które kiedyś kochałeś.

Nie dlatego, że się zmieniły.

Tylko dlatego, że muszą zarabiać.

• Kiedyś robiłeś to po nocach z ekscytacji.• Teraz robisz to po nocach z presji.• Kiedyś eksperymentowałeś.• Teraz liczysz, czy eksperyment się sprzeda.

I nagle okazuje się, że bycie przedsiębiorcą to ciągła negocjacja z samym sobą.

Ile z siebie oddać?Ile wycenić?Ile zostawić dla siebie?

Pasja bez pieniędzy jest romantyczna.

Pieniądze bez pasji są cyniczne.

Przedsiębiorca w Polsce próbuje stać gdzieś pomiędzy.

Na cienkiej linii.

Z jednej strony satysfakcja.Z drugiej faktura kosztowa.

Nie chodzi o to, że nie da się połączyć jednego z drugim.

Da się.

Ale nikt nie mówi, że to będzie eleganckie.

Często to jest brudne.

Pełne kompromisów.Pełne ustępstw.Pełne „dobra, tym razem”.

Najbardziej brutalna prawda?

Pasja nie chroni przed wypaleniem.

Czasem je przyspiesza.

Bo kiedy kochasz to, co robisz, trudniej powiedzieć „dość”.

A przedsiębiorca w Polsce rzadko mówi „dość”.

Mówi:

„Jeszcze tylko ten projekt.”„Jeszcze tylko ten miesiąc.”„Jeszcze tylko to.”

Excel nie zna słowa „pasja”.

Zna liczby.

I one muszą się zgadzać.

A jeśli się nie zgadzają, to nie ma znaczenia, jak bardzo coś kochasz.

To jest moment, w którym marzenie przechodzi test rzeczywistości.

Nie test kreatywności.

Test płynności.

I to boli bardziej niż jakakolwiek krytyka.

Bo krytyka dotyczy produktu.

A brak pieniędzy dotyczy ciebie.

Na końcu dnia zamykasz laptop.

I zadajesz sobie pytanie, którego nikt nie wrzuca na LinkedIna:

„Czy ja jeszcze to robię z miłości, czy już z obowiązku?”

I jeśli odpowiedź brzmi „z obu”, to znaczy, że jeszcze się trzymasz.

W Polsce to już sukces.

Rozdział 3 – Państwo Cię Wspiera. Najpierw Sprawdza

W Polsce przedsiębiorca jest jak dziecko, które właśnie nauczyło się chodzić.

Wszyscy klaszczą.

Ale ktoś stoi obok z notatnikiem.

„Zobaczymy, jak długo.”

Państwo w teorii wspiera przedsiębiorczość.

Są programy.Są dotacje.Są ulgi.Są hasła.

W praktyce jest formularz.

I drugi formularz.

I oświadczenie, że przeczytałeś regulamin, którego nikt nie czyta w całości, bo ma 48 stron i przypisy do przypisów.

• Państwo wspiera, ale chce wiedzieć wszystko.• Państwo pomaga, ale musisz udowodnić, że zasługujesz.• Państwo ufa, ale woli mieć potwierdzenie przelewu.

Pierwszy kontakt z urzędem jako przedsiębiorca jest jak pierwszy dzień w nowej szkole.

Nie wiesz, czy jesteś uczniem, czy podejrzanym.

Masz NIP.Masz REGON.Masz konto firmowe.

I nagle odkrywasz, że masz też obowiązki, o których nikt nie mówił w filmikach „Jak założyć firmę w 15 minut”.

Założyć – tak.

Prowadzić – to już inna historia.

W Polsce przepisy nie są złe.

Są elastyczne.

Tak elastyczne, że można je interpretować na trzy sposoby.

• Twój księgowy ma swoją wersję.