Brutalna prawda o byciu kobietą - Masz być wszystkim naraz i jeszcze się uśmiechać. - Max Paradox - ebook

Brutalna prawda o byciu kobietą - Masz być wszystkim naraz i jeszcze się uśmiechać. ebook

Max Paradox

0,0
29,99 zł

-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

To nie jest poradnik.
To nie jest coaching.
To nie jest terapia.

To brutalnie szczera, momentami niewygodna analiza codzienności kobiet w XXI wieku.

Presja wyglądu.
Presja macierzyństwa.
Presja kariery.
Presja bycia „miłą”, „wystarczającą”, „wdzięczną”.

Ta książka obnaża mechanizmy, które działają w tle – w pracy, w relacjach, w mediach społecznościowych, w domu i w twojej głowie.

Jeśli choć raz pomyślałaś:
„Dlaczego to wszystko jest takie męczące?”

Ta książka jest o tym.

Bez lukru.
Bez pocieszania.
Bez gotowych rozwiązań.

Za to z ironią, trafnością i odwagą nazywania rzeczy po imieniu.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
PDF

Liczba stron: 84

Rok wydania: 2026

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.


Podobne


INTRO

Miałaś być grzeczna.

Ale nie za bardzo, bo wtedy wejdziesz wszystkim na głowę.

Miałaś być ambitna.

Ale nie za bardzo, bo to odstrasza.

Miałaś być piękna.

Naturalnie.

Bez makijażu.

Ale jednak z makijażem.

Miałaś być silna.

Niezależna.

Samowystarczalna.

Ale jednak dobrze, żebyś umiała przyjąć pomoc.

Zwłaszcza wtedy, gdy ktoś chce się poczuć potrzebny.

Brutalna prawda o byciu kobietą jest taka, że to etat 24/7.

Bez urlopu.

Bez premii.

Bez instrukcji obsługi.

Masz być wszystkim naraz.

Córką, która nie sprawia problemów.

Partnerką, która rozumie bez słów.

Matką, która nie śpi, ale wygląda świeżo.

Pracownicą, która dowozi wyniki.

Szefową, która nie jest „zimną suką”.

Koleżanką, która zawsze wysłucha.

I jeszcze się uśmiecha.

• Masz wyglądać dobrze „dla siebie”, ale nie udawaj, że to nie dla innych.• Masz zarabiać, ale nie onieśmielać.• Masz być pewna siebie, ale nie za głośna.• Masz mieć zdanie, ale nie być „trudna”.• Masz się starzeć z godnością, ale najlepiej wcale.

To jest gra.

Tylko nikt ci nie powiedział, że zasady zmieniają się co tydzień.

Wczoraj było „girlboss”.

Dzisiaj jest „soft life”.

Jutro będzie „wróć do natury”.

A ty masz się dostosować.

Bo elastyczność jest sexy.

Zmęczenie już nie.

Najbardziej ironiczne?

To wszystko sprzedaje się jako wybór.

Wolność.

Siła.

Samorealizacja.

Masz wybór.

Możesz być perfekcyjna na milion sposobów.

Możesz się spełniać zawodowo.

Możesz spełniać się rodzinnie.

Możesz być fit.

Możesz być slow.

Możesz być tradycyjna.

Możesz być nowoczesna.

• Możesz wszystko.• Tylko nie możesz odpaść.• Nie możesz nie chcieć.• Nie możesz powiedzieć „mam dość” bez poczucia winy.

Bo zawsze znajdzie się ktoś, kto robi więcej.

Kto wygląda lepiej.

Kto ogarnia szybciej.

Kto „jakoś daje radę”.

Internet nie pomaga.

Internet patrzy.

Internet ocenia.

Internet inspiruje.

I subtelnie przypomina, że jeszcze nie jesteś wystarczająca.

Najgorsze w tym wszystkim?

Że często sama sobie dokładasz.

Bo przecież możesz więcej.

Bo inne dają radę.

Bo nie wypada marudzić.

Bo kiedyś kobiety miały gorzej.

To prawda.

Ale to nie znaczy, że teraz jest lekko.

Jest po prostu inaczej.

Presja nie zniknęła.

Zmieniła kostium.

Teraz mówi językiem empowermentu.

Teraz ma pastelowe kolory.

Teraz ma hashtagi.

• „Możesz wszystko.”• „Jesteś silna.”• „Zasługujesz.”

Tylko między tymi hasłami jest cichy dopisek:

„Ale się nie skompromituj.”

Bycie kobietą to ciągłe balansowanie.

Między za mało a za dużo.

Za cicha.

Za głośna.

Za ambitna.

Za leniwa.

Za emocjonalna.

Za chłodna.

Nieważne, co wybierzesz.

Zawsze będzie ktoś, kto powie, że źle.

I zawsze będzie w tobie mały głos, który zapyta:

„A może faktycznie?”

Ta książka nie będzie cię pocieszać.

Nie powie, że wszystko się ułoży.

Nie powie, że wystarczy pokochać siebie.

To nie jest terapia.

To lustro.

Krzywe.

Trochę złośliwe.

Ale szczere.

Bo brutalna prawda jest taka:

Nie chodzi o to, że nie dajesz rady.

Chodzi o to, że wymaga się od ciebie, żebyś dawała radę we wszystkim.

Jednocześnie.

I z klasą.

Uśmiechnięta.

Zadbana.

Stabilna emocjonalnie.

I najlepiej jeszcze wdzięczna.

Witamy w rzeczywistości.

Usiądź wygodnie.

Albo nie.

I tak zaraz ktoś czegoś od ciebie będzie chciał.

Rozdział 1 – Masz być wszystkim naraz

Zaczyna się wcześnie.

Jeszcze zanim wiesz, kim jesteś.

Już słyszysz, kim powinnaś być.

Grzeczna.

Miła.

Pomocna.

Nie za głośna.

Nie za trudna.

Nie za bardzo.

Potem dorastasz.

I lista rośnie.

Masz być ładna, ale naturalnie.

Inteligentna, ale nie przemądrzała.

Ambitna, ale rodzinna.

Seksowna, ale z klasą.

Silna, ale wrażliwa.

• Masz być wsparciem.• Masz być inspiracją.• Masz być bezproblemowa.• Masz być dostępna emocjonalnie.• Masz być stabilna, nawet kiedy wszystko się sypie.

Nikt nie mówi tego wprost.

To nie jest regulamin.

To atmosfera.

To spojrzenia.

To komentarze „w dobrej wierze”.

„Taka ładna dziewczyna, a taka pyskata.”

„Nie boisz się, że odstraszysz facetów?”

„Może trochę odpuść.”

Odpuść.

Ale nie za bardzo.

Bo jeśli odpuścisz za bardzo, to jesteś leniwa.

Jeśli nie odpuścisz, jesteś spięta.

Zawsze balans.

Jakby życie było pokazem akrobatycznym.

I nie ma siatki bezpieczeństwa.

Najgorsze jest to, że masz wierzyć, że to wszystko to twój wybór.

Chcesz być fit?

Super.

Chcesz mieć karierę?

Brawo.

Chcesz dzieci?

Pięknie.

Nie chcesz dzieci?

Odważnie.

Cokolwiek wybierzesz, ktoś uzna to za deklarację ideologiczną.

Bo kobieta nie może po prostu żyć.

Kobieta reprezentuje.

Swoją płeć.

Swoje pokolenie.

Swoją rodzinę.

Swoją „postawę”.

• Jeśli pracujesz dużo, jesteś wyrodna.• Jeśli pracujesz mało, jesteś nieambitna.• Jeśli zarabiasz więcej, jesteś zagrożeniem.• Jeśli zarabiasz mniej, jesteś zależna.• Jeśli jesteś sama, „coś musi być nie tak”.

Nie ma wersji neutralnej.

Nie ma trybu „po prostu jestem”.

Jest tylko tryb: oceniana.

I to nie zawsze przez mężczyzn.

Często przez inne kobiety.

Bo każda z nas gra w tę samą grę.

Tylko w innych konfiguracjach.

Jedna wybrała macierzyństwo.

Druga karierę.

Trzecia próbuje pogodzić wszystko i udaje, że nie płacze pod prysznicem.

Czwarta naprawdę daje radę.

Przynajmniej tak wygląda na Instagramie.

Porównania są paliwem.

Społeczeństwo uwielbia rankingi.

Najlepsza mama.

Najlepsza żona.

Najlepsza liderka.

Najlepsza wersja siebie.

A jeśli jesteś po prostu przeciętna?

• To znaczy, że się nie starasz.• To znaczy, że marnujesz potencjał.• To znaczy, że „mogłabyś więcej”.

To „mogłabyś więcej” jest jak cichy alarm w tle.

Nigdy się nie wyłącza.

Leżysz zmęczona.

I myślisz, że mogłabyś więcej.

Siedzisz z dzieckiem.

I myślisz, że mogłabyś więcej.

Dostajesz awans.

I myślisz, że mogłabyś więcej.

Nie dlatego, że naprawdę chcesz.

Tylko dlatego, że zawsze jest jakaś wersja ciebie, która robi to lepiej.

W twojej głowie.

Albo w czyimś feedzie.

Bycie wszystkim naraz to projekt bez końca.

Bo nawet jeśli na chwilę wszystko się zgadza…

Dom ogarnięty.

Praca ogarnięta.

Relacja ogarnięta.

Ciało ogarnięte.

To pojawia się nowa rubryka.

Rozwój osobisty.

Zdrowie psychiczne.

Work-life balance.

Pasja.

Bo przecież nie możesz być tylko funkcjonalna.

Masz być spełniona.

• Masz być zmęczona, ale nie zgorzkniała.• Masz być zajęta, ale dostępna.• Masz być samodzielna, ale nie samotna.• Masz być silna, ale nie twarda.

To nie jest checklist.

To jest tożsamość rozciągnięta do granic.

I jeszcze trochę dalej.

Brutalna prawda?

Nie da się być wszystkim naraz bez pęknięć.

Tylko że pęknięcia maskuje się korektorem.

Filtrem.

Humorem.

Autoironią.

„Taki mamy klimat.”

Tak, mamy.

Klimat permanentnego udowadniania.

Że dajesz radę.

Że ogarniasz.

Że nie jesteś problemem.

I może właśnie dlatego tak bardzo boli moment, kiedy nie dajesz rady.

Bo to nie jest zwykłe zmęczenie.

To jest wrażenie, że zawiodłaś.

Nie tylko siebie.

Wszystkich.

A przecież nikt nigdy nie usiadł z tobą i nie powiedział:

„Nie musisz być wszystkim.”

Bo to by zepsuło cały system.

Rozdział 2 – Uśmiech jest obowiązkowy

Nikt nie wpisał tego w regulamin.

Ale wszyscy wiedzą.

Masz się uśmiechać.

Nie dlatego, że jest ci dobrze.

Dlatego, że tak jest łatwiej dla innych.

Uśmiech łagodzi.

Uspokaja.

Rozbraja napięcie.

Sprawia, że nie jesteś zagrożeniem.

Bo kobieta bez uśmiechu jest podejrzana.

Zła.

Nadęta.

„Co taka poważna?”

„Uśmiechnij się.”

„Ładniej ci w uśmiechu.”

Jakby twoja twarz była wspólną własnością.

Jakby twoja mimika była usługą.

• Masz wyglądać przyjaźnie.• Masz być przystępna.• Masz nie straszyć.• Masz nie onieśmielać.• Masz nie wywoływać dyskomfortu.

Złość?

Może być.

Ale kontrolowana.

Smukła.

Estetyczna.

Najlepiej w formie żartu.

Bo wściekła kobieta to problem.

Wściekły mężczyzna to temperament.

Wściekła kobieta to „histeria”.

Słowo, które historycznie robiło karierę.

I dalej robi.

Tylko teraz w subtelniejszej wersji.

„Przesadzasz.”

„Za bardzo to przeżywasz.”

„Nie dramatyzuj.”

Nie dramatyzuj.

Czyli nie reaguj.

Nie pokazuj, że coś cię boli.

Nie pokazuj, że coś cię wkurza.

Bo twoje emocje są niewygodne.

Zwłaszcza jeśli nie są słodkie.

Uśmiech działa jak amortyzator.

Ktoś przekracza granicę.

Ty się uśmiechasz.

Ktoś mówi coś seksistowskiego.

Ty się uśmiechasz.

Ktoś umniejsza twoje kompetencje.

Ty się uśmiechasz.

• Bo nie chcesz robić sceny.• Bo nie chcesz być „tą trudną”.• Bo nie chcesz psuć atmosfery.• Bo nie masz siły tłumaczyć oczywistości.

Z czasem uczysz się uśmiechać automatycznie.

Nawet kiedy w środku gotuje się wszystko.

To jest trening.

Od dziecka.

„Nie złość się.”

„Dziewczynce nie wypada.”

„Bądź miła.”

Miła to bezpieczna.

Miła to akceptowalna.

Miła to kochana.

Niegrzeczna?

Problem.

Najgorsze jest to, że ten uśmiech wchodzi w krew.

Zaczynasz go używać jak tarczy.

W pracy.

W relacjach.

W rodzinie.

Bo uśmiech skraca rozmowy.

Uśmiech kończy tematy.

Uśmiech zamyka dyskusje.

I czasem zamyka ciebie.

Bo jeśli cały czas łagodzisz rzeczywistość, to kto łagodzi ciebie?

Kiedy masz prawo być po prostu zmęczona?

Bez tłumaczenia.

Bez autoironii.

Bez „haha, tak już mam”.

• Masz być profesjonalna.• Masz być sympatyczna.• Masz być asertywna, ale nie opryskliwa.• Masz być stanowcza, ale z uśmiechem.

Stanowcza z uśmiechem.

To jest sztuka.

Mówisz „nie”.

Ale tak, żeby nikt nie poczuł się urażony.

Stawiasz granicę.

Ale miękko.

Żeby ktoś nie pomyślał, że jesteś zimna.

Granice w pastelach.

Gniew w wersji light.

Smuci cię coś?

Okej.

Ale nie za długo.

Bo smutna kobieta psuje klimat.

Zmęczona kobieta jest marudna.

Milcząca kobieta jest obrażona.

Twoja twarz jest komunikatem.

Twoje emocje są komunikatem.

I zawsze ktoś je interpretuje.

W biurze.

W domu.

Na ulicy.

Nawet obcy człowiek uzna, że ma prawo ocenić twoją minę.

„Taka ładna dziewczyna, a taka smutna.”

Może nie jestem smutna.

Może jestem skupiona.

Może jestem neutralna.

Ale neutralność u kobiety to już sygnał alarmowy.

Bo kobieta powinna być ciepła.

Otulająca.

Przyjazna.

Dostępna.

• Masz sprawiać, że inni czują się dobrze.• Nawet jeśli ty czujesz się fatalnie.

I w tym wszystkim najgorsze nie jest to, że ktoś oczekuje uśmiechu.

Najgorsze jest to, że czasem sama go od siebie oczekujesz.

Bo jeśli nie jesteś miła, to może coś z tobą nie tak.

Może przesadzasz.

Może dramatyzujesz.

Może jesteś za wrażliwa.

Uśmiech staje się testem.

Czy jesteś wystarczająco dobra?

Czy jesteś wystarczająco lekka?

Czy jesteś wystarczająco kobieca?

Bo kobiecość wciąż sprzedaje się jako delikatność.

Nawet jeśli nosisz ją na barkach jak betonowy blok.

Brutalna prawda?

Uśmiech bywa przemocą.

Subtelną.

Codzienną.

Cichą.

Przemocą polegającą na tym, że twoje prawdziwe emocje są mniej ważne niż komfort otoczenia.

I dlatego tak bardzo męczy dzień, w którym nie masz siły się uśmiechać.

Bo wtedy nagle czujesz, że coś się sypie.

Nie twój nastrój.

System.

Rozdział 3 – Ciało jako projekt do poprawy

Twoje ciało nigdy nie jest po prostu ciałem.