Brutalna prawda o awansach - Wchodzisz wyżej. Płacisz ciszej - Max Paradox - ebook

Brutalna prawda o awansach - Wchodzisz wyżej. Płacisz ciszej ebook

Max Paradox

0,0
29,99 zł

-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Awans miał być nagrodą.
Dowodem, że warto było się starać.
Potwierdzeniem, że jesteś „kimś”.

A potem zaczynasz rozumieć, że wyżej nie zawsze znaczy lepiej.
Często znaczy: ciężej. Ciszej. Samotniej.

„Brutalna prawda o awansach” to bezlitosna, ironiczna i niewygodnie trafna analiza tego, co naprawdę dzieje się po drugiej stronie sukcesu.

To książka o:

• odpowiedzialności, która nie mieści się w CV,
• lojalności wobec systemu, który sam cię męczy,
• zmęczeniu, którego nie widać w LinkedInowym poście,
• złotej klatce, która wygląda jak marzenie,
• momencie, w którym przestajesz gonić — i nie wiesz, czy to dojrzałość, czy rezygnacja.

To nie jest poradnik.
Nie ma tu pięciu kroków do sukcesu.
Nie ma afirmacji.
Nie ma obietnic.

Jest lustro.

Jeśli kiedykolwiek:

• czułeś, że sukces smakuje krócej, niż powinien,
• zacząłeś kalkulować bardziej niż czuć,
• broniłeś systemu, który sam cię wyczerpuje,
• zastanawiałeś się, czy to jeszcze rozwój, czy już rozpęd -ta książka jest o tobie.

Max Paradox nie daje rozwiązań.
Daje brutalną klarowność.

A ta bywa droższa niż jakikolwiek awans.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
PDF

Liczba stron: 94

Rok wydania: 2026

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.


Podobne


INTRO

Awans.

Słowo, które brzmi jak nagroda.

Jak wygrana.

Jak potwierdzenie, że jednak coś z ciebie będzie.

Pierwszy raz słyszysz je w szkole. „Awans do następnej klasy”. Potem w sporcie. Potem w pracy. Zawsze w górę. Zawsze wyżej. Zawsze dalej.

Nikt nie mówi, że to drabina oparta o ścianę, której nie wybierałeś.

W pracy awans to moment, w którym przestajesz być wystarczająco dobry na swoim stanowisku i zaczynasz być niewystarczająco dobry na nowym.

Gratulacje.

Dostajesz maila z HR-u.

Dostajesz gratulacje na LinkedInie.

Dostajesz uścisk dłoni od kogoś, kto właśnie zrzucił na ciebie swoje obowiązki.

• Myślisz, że to dowód zaufania.• To często dowód, że ktoś musi przejąć odpowiedzialność za bałagan.• I akurat byłeś dostępny.

Awans to nie tylko podwyżka.

To zmiana miejsca w stadzie.

Wczoraj byłeś „swój”.

Dzisiaj jesteś „z góry”.

Wczoraj narzekałeś na szefa.

Dzisiaj to na ciebie patrzą, gdy coś nie działa.

I nagle okazuje się, że twoja lojalność ma nowy adres.

Nie do ludzi.

Do wyniku.

Do tabelki.

Do kwartalnego celu, który nigdy nie jest wystarczający.

• Wydaje ci się, że teraz będziesz miał wpływ.• Będziesz miał wpływ tylko w ramach tego, co już ustalono wyżej.• Twoja decyzyjność kończy się tam, gdzie zaczyna się cudzy bonus.

Awans sprzedaje się jak sukces.

Nowe stanowisko.

Nowy tytuł.

Nowa wizytówka.

Stara presja, tylko w droższej wersji.

Nikt nie mówi o tym, że wraz z awansem rośnie samotność.

Już nie możesz mówić wszystkiego.

Już nie możesz żartować jak wcześniej.

Już nie możesz przyznać, że nie wiesz.

Teraz masz wiedzieć.

Albo przynajmniej udawać.

• Wczoraj mogłeś być zmęczony.• Dzisiaj masz być liderem.• Liderzy się nie wahają. Liderzy inspirują. Nawet jeśli w środku liczą dni do weekendu.

Awans to często test.

Nie kompetencji.

Odporności.

Ilości maili, które jesteś w stanie przeczytać bez utraty resztek wiary w ludzkość.

Ilości spotkań, które wytrzymasz, udając, że to ma sens.

Ilości kompromisów, które przełkniesz, nie czując jeszcze gorzkiego smaku porażki.

Bo awans to nie tylko ruch w górę.

To zmiana perspektywy.

Zaczynasz widzieć więcej.

Więcej polityki.

Więcej układów.

Więcej tego, co wcześniej było „tajemnicą zarządu”.

I nagle przestajesz wierzyć w narrację o ciężkiej pracy jako jedynej drodze.

• Odkrywasz, że kompetencje są ważne.• Ale relacje bywają ważniejsze.• A czasem najważniejsze jest to, żeby nie przeszkadzać.

Awans to moment, w którym system sprawdza, czy jesteś gotów stać się jego częścią.

Nie buntownikiem.

Nie krytykiem.

Elementem.

Zębatką z lepszym pakietem medycznym.

Czasem awans to marzenie.

Czasem to ucieczka przed stagnacją.

Czasem to jedyny sposób, żeby nie czuć się przegranym w świecie, w którym każdy publikuje swoje „kolejne kroki w karierze”.

A czasem to po prostu logiczna konsekwencja tego, że byłeś najlepszy w zespole.

Więc nagrodą jest odebranie ci tego, w czym byłeś najlepszy.

I danie ci czegoś, czego jeszcze nie umiesz.

To książka o tym.

O awansach, które karmią ego i wysuszają energię.

O stanowiskach, które brzmią dumnie, a znaczą „więcej odpowiedzialności za cudze błędy”.

O ludziach, którzy chcą władzy.

I o tych, którzy wcale jej nie chcieli, ale nie potrafili odmówić.

• Bo przecież takiej okazji się nie odrzuca.• Bo przecież trzeba iść do przodu.• Bo przecież po to pracujesz.

Prawda?

Albo po prostu boisz się zostać w miejscu.

Ta książka nie powie ci, czy warto.

Nie da checklisty lidera.

Nie nauczy cię zarządzać zespołem.

Pokaże tylko, co zwykle dzieje się między „Gratulujemy” a pierwszym bezsennym wtorkiem.

I może, kiedy następnym razem ktoś powie: „Mamy dla ciebie propozycję” — uśmiechniesz się.

Trochę inaczej.

Trochę bardziej świadomie.

Albo przynajmniej zrozumiesz, dlaczego wcale nie czujesz euforii.

Tylko ciężar.

Rozdział 1 – Drabina, która nigdy się nie kończy

Na początku jest drabina.

Niewinna.

Metalowa metafora sukcesu.

Wszyscy ją widzą.

Wszyscy ją akceptują.

Ma szczeble. Ma kierunek. Ma sens.

Tak przynajmniej mówią.

Od pierwszego dnia w pracy wiesz, że nie chodzi o to, żeby robić dobrze to, co robisz.

Chodzi o to, żeby robić to chwilowo.

Bo prawdziwa gra toczy się wyżej.

• Jeśli jesteś za długo na jednym stanowisku, zaczynają patrzeć na ciebie z podejrzliwością.• Jeśli mówisz, że jest ci dobrze, brzmisz jak ktoś bez ambicji.• Jeśli nie pytasz o awans, uznają, że nie jesteś „materiałem na lidera”.

Drabina nie jest opcją.

Jest oczekiwaniem.

Korporacja nie mówi: „Możesz się rozwijać”.

Korporacja mówi: „Powinieneś”.

W mailach to nazywa się „ścieżką kariery”.

Brzmi jak spacer.

W praktyce to tor przeszkód.

Na pierwszych szczeblach jest prosto.

Uczysz się.

Starasz się.

Udowadniasz.

Twoje błędy są wybaczalne.

Twoje pomysły są „świeże”.

Twoja energia jest paliwem dla zespołu.

Potem wchodzisz wyżej.

I nagle nie jesteś już obiecującym talentem.

Jesteś kosztem.

Inwestycją, która musi się zwrócić.

• Twoje pomysły zaczynają być ryzykiem.• Twoje pytania zaczynają być niewygodne.• Twoja szczerość zaczyna być zagrożeniem.

Drabina ma jedną cechę, o której nikt nie mówi.

Nie ma platformy widokowej.

Nie ma momentu: „To już. Możesz odpocząć”.

Zawsze jest kolejny szczebel.

Kolejny poziom.

Kolejna odpowiedzialność.

Bo jeśli przestaniesz się wspinać, system zaczyna się zastanawiać, czy nadal jesteś potrzebny.

Awans nie jest nagrodą za kompetencje.

Jest testem lojalności wobec gry.

Bo kiedy wchodzisz wyżej, przestajesz być tylko wykonawcą.

Stajesz się strażnikiem zasad.

Zaczynasz powtarzać narracje, które wcześniej krytykowałeś.

„Takie są procedury”.

„Musimy patrzeć szerzej”.

„To decyzja z góry”.

• Wczoraj przewracałeś oczami na te zdania.• Dzisiaj mówisz je z powagą.• Jutro uwierzysz, że są konieczne.

Drabina uczy jednego.

Nie chodzi o to, żeby być najlepszym.

Chodzi o to, żeby być wystarczająco dobrym i wystarczająco bezpiecznym.

Zbyt ambitny – zagrożenie.

Zbyt przeciętny – zbędny.

Idealny kandydat na awans?

Kompetentny.

Lojalny.

Niezbyt buntowniczy.

I gotowy poświęcić prywatne życie w imię „większej odpowiedzialności”.

Bo im wyżej, tym mniej godzin należy do ciebie.

Telefon dzwoni później.

Maile przychodzą w weekend.

Oczekiwania nie znają świąt.

• Awans zwiększa pensję.• Awans zmniejsza przestrzeń na bycie człowiekiem.• Bilans bywa zaskakująco równy.

Drabina nie pyta, czy naprawdę chcesz się wspinać.

Pyta tylko, czy dasz radę.

A kiedy się wahasz, ktoś inny już stawia nogę wyżej.

Bo w tej grze stagnacja wygląda jak porażka.

Nawet jeśli w środku czujesz, że to, co robisz teraz, jest wystarczające.

Największy paradoks?

Im wyżej wchodzisz, tym bardziej oddalasz się od realnej pracy.

Zaczynasz zarządzać ludźmi, którzy robią to, co kiedyś dawało ci satysfakcję.

Patrzysz na ich projekty.

Oceniasz.

Zatwierdzasz.

Ale już nie tworzysz.

• Twoje sukcesy są cudzym wysiłkiem.• Twoje porażki są twoją odpowiedzialnością.• Twoje nazwisko jest na slajdzie.

Drabina obiecuje prestiż.

Daje presję.

Obiecuje wpływ.

Daje kompromisy.

Obiecuje stabilność.

Daje uzależnienie od kolejnego kroku.

Bo kiedy już wejdziesz kilka szczebli wyżej, zejście wygląda jak upadek.

Nie jak wybór.

I dlatego większość ludzi wspina się dalej.

Nie dlatego, że chcą.

Dlatego, że boją się przestać.

Drabina nie kończy się na suficie.

Ona kończy się w tobie.

W momencie, kiedy przestajesz rozróżniać, czy to twoja ambicja.

Czy cudze oczekiwanie.

I wtedy awans przestaje być decyzją.

Staje się odruchem.

A odruchy rzadko są wolne.

Rozdział 2 – Gratulacje. Teraz jesteś problemem.

Moment ogłoszenia awansu jest krótki.

Mail.

Spotkanie.

Uścisk dłoni.

Czasem tort z marketu.

Czasem suchy komunikat: „Od przyszłego miesiąca obejmujesz stanowisko…”.

Przez chwilę czujesz dumę.

Przez chwilę jesteś bohaterem open space’u.

Ludzie klaszczą.

Ludzie piszą „zasłużone!” w komentarzach.

Ludzie patrzą trochę inaczej.

A potem wracasz do biurka.

I zaczyna się cisza.

Bo awans to moment, w którym przestajesz być tylko człowiekiem.

Zaczynasz być funkcją.

• Już nie jesteś „Kuba z marketingu”.• Jesteś „Managerem marketingu”.• A funkcje nie mają słabszych dni.

Wczoraj mogłeś się pomylić.

Dzisiaj twoje błędy mają konsekwencje budżetowe.

Wczoraj mogłeś nie wiedzieć.

Dzisiaj twoje „nie wiem” brzmi jak brak kontroli.

Wczoraj mogłeś narzekać.

Dzisiaj narzekanie jest słabością.

Awans to oficjalne przejście na stronę odpowiedzialności.

Nie tej romantycznej.

Tej księgowej.

Od teraz jesteś buforem między chaosem a zarządem.

Między frustracją zespołu a wymaganiami „z góry”.

Między rzeczywistością a PowerPointem.

• Twoim zadaniem jest tłumaczyć nierealne cele ludziom, którzy już są na granicy.• Twoim zadaniem jest uspokajać emocje, których sam nie kontrolujesz.• Twoim zadaniem jest brać na siebie winę, nawet jeśli decyzja nie była twoja.

Gratulacje.

Teraz jesteś problemem do rozwiązania.

Bo system awansuje cię nie po to, żeby było ci lepiej.

System awansuje cię, żeby było mu wygodniej.

Ktoś musi odpowiadać.

Ktoś musi przyjmować uderzenia.

Ktoś musi świecić twarzą, kiedy coś nie wyjdzie.

A twarz po awansie masz teraz ty.

Najdziwniejsze jest to, jak szybko zmienia się dynamika relacji.

Jeszcze wczoraj żartowaliście z szefa.

Dzisiaj jesteś nim.

Jeszcze wczoraj dzieliliście się frustracją.

Dzisiaj ludzie ważą słowa w twojej obecności.

• Niektórzy będą udawać, że nic się nie zmieniło.• Niektórzy zaczną mówić do ciebie oficjalnym tonem.• Niektórzy zaczną testować twoje granice.

Awans wyciąga z ludzi prawdziwe intencje.

Nagle okazuje się, kto był kolegą.

Kto był konkurencją.

Kto czekał na twoje potknięcie.

Bo każda drabina ma ograniczoną liczbę szczebli.

A miejsc jest mniej niż ambicji.

I wtedy zaczynasz rozumieć, że awans to nie tylko nagroda.

To wejście do gry, która toczyła się od dawna.

Gra o wpływ.

O budżet.

O widoczność.

O dostęp do decyzyjnych stołów.

• Im wyżej jesteś, tym mniej rzeczy jest przypadkiem.• Im wyżej jesteś, tym więcej decyzji ma drugie dno.• Im wyżej jesteś, tym mniej możesz mówić wprost.

Największy szok?

To nie dodatkowa odpowiedzialność.

To samotność.

Nie możesz już w pełni ufać zespołowi.

Nie możesz w pełni krytykować zarządu.

Jesteś pomiędzy.

Zbyt wysoko, by być „swoim”.

Zbyt nisko, by mieć realną władzę.

I zaczynasz rozumieć, że awans to często przesunięcie problemu, nie rozwiązanie.

Byłeś świetnym specjalistą.

Teraz masz zarządzać specjalistami.

Byłeś skuteczny w działaniu.

Teraz masz być skuteczny w kontrolowaniu działań innych.

• Twoja wartość była mierzona wynikiem twojej pracy.• Teraz jest mierzona wynikiem cudzej pracy.• A na to masz ograniczony wpływ.

I nagle odkrywasz coś niewygodnego.

Awans nie zmniejsza presji.

On ją personalizuje.

Jeśli projekt się opóźni – to twoja odpowiedzialność.

Jeśli ktoś z zespołu się wypali – to twój problem.

Jeśli budżet się nie spina – to twoja decyzja była „zbyt optymistyczna”.

Gratulacje.

Zostałeś twarzą ryzyka.

Często myślisz, że teraz będziesz miał większą kontrolę.

Że wreszcie coś zmienisz.

Że poprawisz to, co cię irytowało.

Na początku próbujesz.

Walczysz o lepsze warunki.

Bronisz ludzi.

Kwestionujesz absurdalne cele.

A potem słyszysz:

„Rozumiemy, ale taka jest strategia.”

I uczysz się kompromisu.

• Najpierw kompromisujesz godziny pracy.• Potem kompromisujesz standardy.• W końcu kompromisujesz własne przekonania.

Nie dlatego, że jesteś słaby.

Dlatego, że system jest większy niż twoje intencje.

Awans to test, ile jesteś w stanie oddać w zamian za status.

I nikt nie daje ci instrukcji obsługi.

Nie ma szkolenia z samotności.

Nie ma warsztatu z utraty spontaniczności.

Nie ma modułu „Jak nie stać się tym, kogo kiedyś krytykowałeś”.

A jednak większość ludzi przechodzi tę transformację szybciej, niż sądzili.

Bo presja działa jak woda.

Powoli.

Konsekwentnie.

Niepostrzeżenie.

I pewnego dnia łapiesz się na tym, że mówisz:

„Musimy dowieźć wynik.”

„Nie możemy sobie pozwolić na opóźnienia.”

„Zróbmy to mimo wszystko.”

I brzmisz jak ktoś,

Rozdział 3 – Awans jako forma presji społecznej

Nikt nie zmusza cię do awansu.

To nie jest obowiązek ustawowy.

Nie przychodzi list polecony z pieczątką państwową.

Nie ma grzywny za odmowę.

A jednak odmowa smakuje jak porażka.

Bo awans to nie tylko ruch w strukturze firmy.

To ruch w hierarchii społecznej.

Twoi znajomi pytają:

„I co dalej?”

Rodzina mówi:

„Przecież tyle się napracowałeś.”

LinkedIn krzyczy: