Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
142 osoby interesują się tą książką
Fiona wraca do rodzinnego miasteczka tylko na chwilę, na ślub swojej siostry. Czas, który miał minąć szybko i bezboleśnie, zamienia się w emocjonalną próbę, na którą dziewczyna nie była gotowa. Od dawna unikała tego kryjącego zbyt wiele wspomnień miejsca, a szczególnie jednego człowieka.
Hayes.
Jej pierwsza i wielka miłość.
Jej największy ból.
Los sprawia, że Fiona zostaje druhną, a Hayes drużbą. Wspólne przygotowania do ślubu zmuszają ich do bliskości, rozmów i konfrontacji z przeszłością, którą oboje, pełni żalu i strachu, próbowali zostawić za sobą. Okazuje się jednak, że łączące ich uczucia nigdy nie wygasły i wciąż między nimi iskrzy.
Kilka dni. Jedno małe miasteczko. Dwoje ludzi, którzy kiedyś byli dla siebie całym światem.
Czy to wystarczy, by zmierzyć się z dawnymi błędami? Czy miłość z przeszłości zasługuje na drugą szansę?
Nowelka z Kolekcji komfortowych romansów Inanny
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 139
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Back To You
Paula Ciulak
Wydawnictwo Inanna
Prolog
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Copyright
📖 Informacja o wersji demo
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Strona 5
Strona 6
Strona 7
Strona 8
Strona 9
Fiona
Mieliście kiedyś wrażenie, że wygraliście los na loterii i zaczęliście żyć w bajce, a potem ta idylla zmieniła się w koszmar? I nie mówię o byciu zignorowanym po idealnej randce z Tindera. Ani o rozpadzie wspaniale zapowiadającego się związku po miesiącu jego trwania. Nie. Mówię o czymś tak pięknym, stałym i baśniowym, że koniec tego równał się końcu wszystkiego.
Ja miałam i długo nie umiałam się pozbierać.
To było uczucie, które zmieniło wszystko. Dorastałam z nim, uczyłam się siebie, życia, miłości, bycia w relacji. To mnie ukształtowało.
Bez niego? Nie wiedziałam nawet, kim jestem. Ale musiałam się dowiedzieć.
Bo idealnie było tylko do czasu. Planowanie wspólnej przyszłości. Dziecka. Domu. Poznaliśmy się jako szesnastolatki i cztery lata później myśleliśmy, że to będzie na zawsze.
Nie było.
Roztrzaskał moje serce na milion kawałków.
Nie widziałam go od tamtej pory. I nie wróciłam do rodzinnego miasta nigdy więcej. Nawet na święta. Rodzina przyjeżdżała do mnie.
A teraz zamierzałam się tam zjawić na wielkie wesele siostry. I to nie na jeden dzień, a na cały tydzień. Jako druhna musiałam pomóc jej w bardzo wielu kwestiach. Do tego próbna kolacja, wieczór panieński… Było tak dużo do zrobienia. A ja martwiłam się tylko tym, czy w rodzinnym miasteczku nie wpadnę na niego, na miłość mojego życia, nastoletnie zauroczenie, chłopaka, który miał być tym jednym, a od pewnego czasu stanowił bolesne wspomnienie, z którego nie potrafiłam się wyleczyć.
Hayes
– Słuchaj, stary, jest taka jedna sprawa… – powiedział Louis, mój najlepszy kolega.
Kiwnąłem głową. Ostatnio pojawiało się wiele takich spraw. Louis planował ślub i ciągle było coś do załatwienia, a ja jako drużba nie mogłem odmówić. I nie chciałem, nawet jeśli bywało to męczące. Nie mógłbym zawieść przyjaciela.
– O co chodzi tym razem? Więcej alkoholu czy mniej striptizerek na wieczorze kawalerskim?
– Mam nadzieję, że nie mówisz poważnie o tych striptizerkach.
– No jak nie? – postanowiłem się z niego trochę ponabijać. – Załatwiłem ci najładniejsze dziewczyny.
– Weź nawet tak nie żartuj z tymi striptizerkami w obecności Hannah, bo nam obu utnie jaja.
– Co najwyżej tobie – zaśmiałem się. – Moje są wolne i mogą robić, co chcą.
Nie byłem w stałym związku od dawna. Miałem jednak swoje potrzeby, więc zdarzały się przelotne relacje, ale nic więcej. A on? Louis i Hannah nie widzieli świata poza sobą i to już od dobrych paru lat. Obecnie życie uczuciowe moje i mojego najlepszego przyjaciela były jak ogień i woda. Lubiłem swoją wolność i brak zobowiązań, ale bywały momenty, gdy mu zazdrościłem. To, że mogłem robić, na co przyszła mi ochota, nie rekompensowało w pełni braku osoby, do której zawsze chce się wracać. Hannah i Louis to mieli. Byli tacy jak kiedyś ja i ona…
– Dobra, rzecz w tym, że dziś przyjeżdża druhna Hannah, żeby, wiesz, ogarniać wszystkie te rzeczy: taniec, zdjęcia, co tam jeszcze sobie zaplanowała… I pewnie będziemy się widywać często we czwórkę. Na sesji przedślubnej. I kolacji próbnej i na próbie tańca…
– Kumam, sporo spotkań we czwórkę, mam być miły, nikogo nie wkurzyć ani się nie spóźnić. – Pokiwałem głową. – Coś jeszcze?
– Emmm, w zasadzie to nie. – Louis dziwnie się zająknął, jakby był czymś zdenerwowany. – W zasadzie chodzi o tę dziewczynę. O ciebie też, ale no…
Zmarszczyłem brwi, bo nic z tego nie rozumiałem. Bał się, że będę wredny? Albo że, nie wiem, będę ją podrywał? Może była tak piękna, że obawiał się, iż nie będę w stanie utrzymać rąk przy sobie i to popsuje ich ślub? Bez przesady. Jakakolwiek by się okazała, nie będę się z nią kłócić ani się z nią nie prześpię, skoro tego wymagała sytuacja.
– To koleżanka Hannah ze studiów, tak? – Taką wersję słyszałem już wcześniej, ale wolałem się upewnić.
– No właśnie nie do końca, trochę cię okłamaliśmy – przyznał wreszcie Louis.
– Jak to? – Uniosłem brwi.
Po co mieliby mnie okłamywać co do druhny jego narzeczonej? Co mnie obchodziło, kim ona jest? Chyba że… Nie, niemożliwe. Zamarłem. Nagle straciłem pewność, czy jestem w stanie zostawić tę dziewczynę w spokoju, jeśli rzeczywiście chodziło o nią.
Popatrzyłem na przyjaciela z nadzieją, że nie powie mi zaraz tego, co pojawiło mi się w głowie.
– Nie chcesz chyba powiedzieć, że…
– Druhną Hannah będzie jej siostra. Wiem, to słabe, że nie powiedziałem ci tego wcześniej, ale bałem się, że nie zechcesz być drużbą, ale ja cię potrzebuję. Poza tym wy dwoje powinniście pogadać.
Wypuściłem z ust wstrzymywany dotąd oddech. To było zbyt trudne. Mogłem się tego spodziewać, ale i tak nie czułem się na to gotowy. Ani trochę.
– A więc wrobiliście nas, żebyśmy się spotkali? – dopytałem. – Stary, to nie komedia romantyczna.
– To nie tak – zaczął się tłumaczyć. – Chociaż szczerze mówiąc, Hannah trochę liczy, że się pogodzicie i zejdziecie, ale ja nie będę naciskał. Chcemy waszego szczęścia, ale przede wszystkim zależy nam, żebyście byli z nami w tym dniu. A obawialiśmy się, że znając od początku całą prawdę, odmówicie. Dlatego posunęliśmy się do kłamstwa, wybacz.
Skinąłem głową. Nie powiem, trochę mi to podniosło ciśnienie, ale nie byliśmy dziećmi, aby się obrażać. I nawet jeśli nie podobało mi się jego zachowanie, byłem w stanie je zrozumieć. Bądź co bądź nie mylił się: nie wiedziałem, czy tak ochoczo zgodziłbym się na bycie drużbą i wszystko to, co z tą rolą związane, gdybym wiedział, że ona ma być druhną.
– A ona wie? – zapytałem.
– Też nie ma pojęcia. – Pokręcił głową. – Hannah powie jej dopiero, gdy dotrze do rodzinnego domu.
– Gdy już nie będzie mogła uciec…
Nagle lekkie powietrze wypełniające ten letni, słoneczny dzień wydało mi się zbyt ciężkie i ponure. Nie raz myślałem o ponownym spotkaniu z nią, ale teraz zostaliśmy postawieni pod ścianą, bez opcji przygotowania ani ucieczki.
– Stary, przepraszam, za to, jak to wyszło… – zaczął usprawiedliwiać się Louis. – Po prostu stwierdziliśmy, że tak będzie dla was najlepiej, no i zależało nam na waszej obecności.
– Nie tłumacz się. To wasz wymarzony dzień. Ma być tak, jak sobie zaplanujecie. O mnie się nie martw, poradzę sobie.
To tylko spotkanie z dawną miłością, której nie widziałem od lat. Cóż złego może się wydarzyć?
Fiona
Zazwyczaj powrót do domu kojarzy się z ciepłem, bliskością i bezpieczeństwem. Dom to czułe ramiona mamy, uśmiech taty, odwieczne pytania babci, czy nie chcę jeszcze jednego kawałka placka, i siostra, z którą kiedyś biłam się o sukienki. Znajome ulice, którymi jeździłam na rowerze, sąsiedzi, z którymi się wychowywałam. To piękne, że gdy wszystko dookoła się zmienia, dom pozostaje bez zmian. Dom to miejsce, do którego się wraca, kiedy wszystko inne się wali. A ja? A ja uciekałam stąd i nie wracałam. Aż do teraz.
Jechałam dobrze znanymi mi drogami i czułam ucisk w sercu, że tak długo mnie nie było. Może tak wiele w mieście się nie zmieniło, ale każda nowość przypominała mi o tym, co mnie ominęło. Nie mogłam nie poczuć nostalgii, gdy podążałam znów tymi samymi ścieżkami. Dawna ja była tutaj bardzo szczęśliwa. Teraz nachodziły mnie myśli i związane z tym wyrzuty sumienia, że może zbyt długo omijałam to miejsce.
Gdy tylko wysiadłam i wyjęłam walizkę z bagażnika samochodu, dotarły do mnie górski żar lipcowego słońca, zapach pięknych kwiatów uwielbianych przez mamę, a zaraz potem pisk siostry, która w tym momencie wybiegła z domu. Zupełnie jakby stała w oknie i czekała. Cóż, pewnie tak właśnie było.
– Fiona!
– Cześć, Hannah – przywitałam się z nią. – Dobrze cię widzieć.
– Tak dawno się nie widziałyśmy. To nowa fryzura?
– Przecież byłaś u mnie w zeszłym miesiącu.
– No wiem. – Machnęła ręką. – Ale to i tak szmat czasu. Zresztą chodzi mi o to, że ciebie tak dawno nie było tutaj.
Pokiwałam głową. Miała rację. Nie unikałam rodziny, a jedynie tego miasteczka. Ale może już dość uciekania? Kiedy już wróciłam, łatwo było przywołać piękne wspomnienia i zapomnieć, dlaczego nie chciałam tu bywać.
– Teraz jestem – odpowiedziałam.
– W końcu! – wykrzyknęła i pociągnęła mnie za rękę w kierunku domu. – Przed nami tyle do zrobienia, tyle przygotowań. Liczę na to, że masz pełno energii.
– Tak, tak, spokojnie, twój dzień będzie idealny i nikt tego nie zepsuje. Już ja o to zadbam.
– Podoba mi się twoje podejście, bo mamy sporo na głowie.
– Już to mówiłaś – przypomniałam jej.
Gdy Hannah się stresowała, miała zwyczaj dużo mówić, wręcz powtarzała to samo po kilka razy. Zresztą z natury była gadułą.
– Tak, wiem, ale czy ty wiesz? Jest sesja przedślubna, na której też masz być, razem z drużbą, potem kolacja próbna…
– Hannah, wyluzuj, przecież co najmniej trzy razy wysłałaś mi mailem całą listę. – Uśmiechnęłam się. – Damy radę.
Kto by pomyślał, że moja młodsza siostra jako pierwsza wyjdzie za mąż. Co prawda dzielił nas tylko rok, ale jednak. Dla mnie nadal była słodkim dzieckiem i czasami, tak jak teraz, wciąż się tak zachowywała. Wszystkim się ekscytowała i było w tym coś uroczego. Zawsze łączyły nas dobre relacje. Ze względu na małą różnicę wieku byłyśmy dla siebie jak przyjaciółki. Nie wyobrażałam sobie, żeby miało mnie nie być przy siostrze w tak ważnym dla niej dniu. Dlatego odłożyłam swoje uczucia i obawy na bok i wróciłam do domu, aby spędzić z nią cały tydzień, pomóc się odstresować i zrelaksować przed ślubem i zrobić wszystko, aby ten dzień był niezapomniany. Zdawałam sobie sprawę, że może być to trochę męczące, ale czego się nie robi dla rodziny.
– Wiem, wiem, po prostu jest tak dużo rzeczy do zrobienia… I wiele musimy zrobić razem, ty, ja, Louis, jego drużba.
– A drużba Louisa już jest? – zapytałam, podchwyciwszy temat. – Ten jego kolega ze studiów?
– A tak, no właśnie, bo, emmm, jest taka sprawa… – Hannah zaczęła się jąkać, a ja wiedziałam, że to nie wróży niczego dobrego.
– O co chodzi? – dopytałam. – Nie ma go?
– Jest, tylko że, no… Bo on…
– O co chodzi?
Czułam, że coś jest nie tak, ale dlaczego nie mogła mi tego powiedzieć wprost? Mało mnie obchodziło, kim jest drużba jej narzeczonego. Nawet jeśli miałby być brzydki, niższy ode mnie czy wkurzający. Czekało nas tylko kilka dni spędzonych razem i to nie mnie miał się podobać ten facet.
– No dobra, dobra, skłamałam, okej? Ale w dobrej wierze. Bałam się, że nie przyjedziesz.
Moja siostra jak zwykle tłumaczyła wszystko tak, że rozumiałam jeszcze mniej niż na początku. Trzeba było mieć trochę cierpliwości.
– Jak mogłabym opuścić twój ślub? – zapytałam. – Wiem, że od jakiegoś czasu nie przyjeżdżam do miasta, ale to co innego. Ślub ma się z reguły raz w życiu. Nie zostawiłabym cię tego dnia. Nigdy bym tego nie zrobiła.
– Nawet gdybyś wiedziała, że drużba Louisa to Hayes i to z nim musisz spędzić na przygotowaniach najbliższy tydzień?
Rozchyliłam usta w zaskoczeniu. Nie wiedziałam, co powiedzieć, więc milczałam. Teoretycznie mogłam się tego spodziewać, ale mimo to osłupiałam i nie miałam pojęcia, jak zareagować.
– Fiona?
– Daj mi chwilę.
Powinnam się zezłościć, że mnie okłamała? Miała powody do obaw, bo od naszego rozstania nie wróciłam do domu. Zachowała się nieładnie, okłamawszy mnie, ale to był dla niej ważny, stresujący okres i nie chciałam dokładać jej zmartwień. Nie mogłam mieć też pretensji, że Louis wybrał na drużbę swojego przyjaciela z dzieciństwa. Powinnam się tego domyślić, ale odsuwałam tę myśl od siebie tak długo, jak tylko się dało.
– Jesteś na mnie zła? – dopytywała Hannah.
– Nie… – Westchnęłam po chwili. – Ale mogłaś poinformować mnie wcześniej.
– Na pewno?
– Tak, wolałabym wiedzieć.
– Powiedz szczerze: przyjechałabyś wtedy? – zapytała.
– Oczywiście, że byłabym na twoim ślubie.
– Na ślubie, ale czy też tydzień wcześniej, by wziąć udział we wszystkich atrakcjach? Wiedząc, że on też tam będzie?
I tu mnie miała. Przegryzłam dolną wargę. Nie chciałam przyznać, że trafiła w samo sedno. Kłamstwo nie było w porządku, więc nie zamierzałam jej mówić, że postąpiła słusznie. Gdybym wiedziała od razu, pewnie szukałabym wymówki, by przyjechać później, i sposobu, by go unikać. Rozumiałam zatem, dlaczego to zrobiła. Tylko że to już przestało być takie proste. Ze świadomością, że Hayes będzie tak często blisko mnie, nie byłam już pewna, czy wszystko pójdzie dobrze.
– Fiona, jesteś w stanie uczciwie powiedzieć, że nie mam racji?
– Nie zawiodłabym cię…
– Nigdy tego nie zrobiłaś. – Pokręciła głową Hannah. – Ale nie chciałabyś go widzieć i ja to rozumiem. Pewnie to okrutne i samolubne z mojej strony, ale pragnęłam cię tu mieć jak najdłużej. Tęskniłam. To stresujący okres i potrzebuję mojej siostry obok nie tylko na jeden dzień.
Teraz dopadły mnie wyrzuty sumienia. Moja siostra stwierdziła, że musi posunąć się do kłamstwa, abym była przy niej. Słabe.
– Ja za tobą też tęskniłam. Wybacz, że czułaś, że musisz skłamać.
– Wiedziałam, że stawiam cię w niekomfortowej sytuacji i zastanawiałam się, czy to aby na pewno dobry pomysł. Ale nie wyobrażam sobie w roli mojej druhny nikogo oprócz ciebie. A Louis ma tak samo z nim i nie mogłam mu powiedzieć, żeby wybrał kogoś innego.
– Wiem, rozumiem to.
Nie mogli zmieniać swoich marzeń związanych ze ślubem ze względu na moje uczucie. To był ich dzień, a ja byłam gościem, to ja powinnam się dostosować.
– Myślałam też, i nadal tak myślę, że może to was zbliży do siebie.
– Hannah…
Nie chciałam, żeby bawiła się w swatkę ani żyła złudzeniem. Nie sądziłam w tym momencie, że bycie drużbą i druhną na ich ślubie jest w stanie nas jakoś połączyć.
– Wiem, wiem, ale pomyśl sama: ile jeszcze będziesz go unikać? Czy to nie działa tak, że uciekają słabi, a ty jesteś silna i powinnaś stawić temu czoła?
Westchnęłam. Miała rację. Ale to był jej ślub i to ja jako starsza siostra powinnam ją wspierać. A jak się właśnie okazało, sama teraz potrzebowałam rozmowy motywacyjnej.
– Może nie jestem tak silna, jak ci się wydaje.
– Bzdura! Jesteś bardzo silna, po prostu życie trochę cię przeczołgało uczuciowo. Wystraszyłaś się i uciekłaś, ale każdemu się zdarza. Teraz masz szansę to zmienić.
– A więc ściągnęłaś mnie tu tydzień przed swoim ślubem, wrobiłaś w spędzanie czasu z moim byłym i teraz mam być ci za to wdzięczna?
– Poniekąd tak. I uważam, że już dość długo unikałaś domu ze względu na dawną miłość. – Hannah nawijała szybko, by nie dać mi nic wtrącić. – Sądzę, że najwyższy czas z tym skończyć. Pogadaj z nim albo go zapomnij, nieważne, ale nie bój się wracać do domu.
Przygryzłam dolną wargę. Znów się nie pomyliła. Uciekałam, bo wtedy to wydawało się najprostsze. Jednak z każdym kolejnym dniem coraz ciężej było wrócić. Ból zelżał, zostały wspomnienia, choć i to z czasem się zacierało. Ale nadal było coś, co nie pozwalało mi tu przyjeżdżać. Strach. Obawa, że gdy go zobaczę, stara rana się otworzy. I będzie boleć znowu. Albo co gorsza okaże się, że nigdy nie przestałam go kochać… Tego bałam się najbardziej.
– Czy jako starsza siostra to nie ja powinnam dawać rady tobie?
– Jesteś starsza tylko o rok i to ja pierwsza odważyłam się na miłość.
Fakt. W odróżnieniu ode mnie nie bała się tak bardzo złamanego serca ani konsekwencji. A przecież ryzyko jest duże. Kiedy bierzesz z kim ślub, oddajesz mu całego siebie, całe swoje serce i chociaż można cię wtedy łatwo złamać i zniszczyć, ufasz, że tak nie będzie. To wymaga odwagi. Miłość wymaga odwagi. Czy mnie jej zabrakło? Nie byłam pewna. Na razie musiałam znaleźć odwagę na ponowne spotkanie z dawnym ukochanym.
– Nie rób takiej miny, nie będzie źle – powiedziała Hannah. – Chodź, rozpakujesz się i ogarniesz, a potem pokażę ci, gdzie odbędą się ślub, kolacja i wieczór panieński. Już dawno wszystko zarezerwowałam. No i zjemy coś. Pewnie jesteś głodna. Kiedy ostatnio jadłaś naleśniki od Betty?
Uśmiechnęłam się na samo wspomnienie. Naleśniki u Betty to była tradycja i nasz małomiasteczkowy rarytas. Ta starsza pani robiła najlepsze naleśniki. Prowadziła własny lokal i choć może nie należał do wytwornych restauracji, był miły, przytulny i miał swój urok, którego nie dało się podrobić. Cichy, spokojny, zupełnie inny niż te fastfoody, których pełno w wielkich miastach. Owszem, je także lubiłam czasami odwiedzić. U Betty czułam się jednak bardziej swojsko, jak u siebie. Nie powiem, mogło mi tego brakować.
– W porządku, przekonałaś mnie tymi naleśnikami.
Hayes
– Nie wiesz, czy Fiona już przyjechała? – zwróciłem się do Louisa.
– Pytasz, bo chcesz się z nią spotkać czy zwiać przed nią? – odpowiedział pytaniem na pytanie mój przyjaciel.
I szczerze mówiąc, to było naprawdę bardzo dobre pytanie. Nie bez powodu Louis został moim przyjacielem. Chodziliśmy razem do szkoły, a przez te wszystkie lata, jakie minęły od tamtej pory, zdążyliśmy dobrze się poznać, zobaczyć nawzajem swoje wzloty i upadki, dobre i gorsze chwile, leczyć wspólnie zarówno złamane serca, jak i kaca. Taka przyjaźń nieczęsto potrafi przetrwać próbę czasu, ale nam się udało. Co prawda życie w małym miasteczku to ułatwiało, ale jest mnóstwo spraw, które mogą poróżnić. Nas nic nie oddaliło. Miałem stać u jego boku, gdy będzie brał ślub, on z kolei towarzyszył mi nie raz, kiedy wszystko szło nie po mojej myśli. Tak jak teraz, bo choć robiłem dobrą minę do złej gry, wiedział, że wizja rychłego spotkania z Fioną wywoływała we mnie burzliwe, skrajne emocje, w których sam nie potrafiłem się połapać.
Stresowałem się? Nie widziałem jej kilka lat. Mogła się zmienić. Czułem radość, że w końcu ją zobaczę? Kiedyś była dla mnie najważniejsza i na pewno nie stała mi się obojętna.
– Przecież nie da się unikać spotkania z nią – odparłem po chwili namysłu. – Sam mówiłeś, że jest mnóstwo rzeczy: sesja, kolacja i tak dalej…
– I wcale nie chcesz odwlec w czasie tego spotkania?
– A czy odwlekanie nieuniknionego coś zmieni? – Wzruszyłem ramionami. – Może będzie trochę niezręcznie czy dziwnie, więc lepiej zedrzeć ten plaster wcześniej, żeby niczego nie utrudniać i nie opóźniać waszych przygotowań.
– Rozmawiamy teraz głównie o mnie, ale twoje sprawy też są ważne – odparł Louis. – Jestem świadomy, ile znaczy dla ciebie Fiona, więc gdybyś chciał pogadać, to wiesz…
– Na razie nie mam pojęcia, co o tym myśleć, więc nie potrafiłbym chyba rozmawiać na ten temat – przyznałem. – I tak zbyt dużo czasu minęło. Jej przyjazd był nieunikniony, ale zbyt długo się nie widzieliśmy i teraz samo spotkanie z nią sprawia, że… Sam nie wiem.
To nie jakaś zwykła dawna dziewczyna, dawna ukochana, o której można zapomnieć i iść dalej. Wtedy nie czułbym się tak jak teraz: trochę skołowany, niepewny, ale i niecierpliwy. Bo choć trudno było przewidzieć, jak potoczy się spotkanie, chciałem ją zobaczyć.
– Jeśli chcesz to mieć z głowy, mam dla ciebie dobre wieści. Albo złe, zależy, jak na to patrzeć.
– To znaczy? – Spojrzałem na niego.
– Hannah przysłała mi SMS-a. Fiona już jest i wybierają się na naleśniki.
– Sugerujesz, że mam się tam zjawiać bez zaproszenia? Czy to nie byłoby zbyt…
– Bezpośrednie? Możliwe. Ale to małe miasteczko z tylko kilkoma tak dobrymi lokalami z jedzeniem. Z jednym, jeśli kochasz naleśniki. To nie byłoby nic szczególnie dziwnego. Może dowiedziałbyś się, na czym stoisz, tak jak my wszyscy.
– Co masz na myśli?
To jasne, że przejmowałem się spotkaniem z Fioną, ale dlaczego mój przyjaciel miałby aż tak się nim niepokoić?
– Nie obraź się, ale gdy złamałeś jej serce, odbiło się to także na mnie. Hannah się wściekła i mnie też się oberwało, bo jesteś moim kolegą. Zresztą wszyscy wychowywaliśmy się razem, więc to jasne, że było mi jej szkoda, w końcu należała do naszej paczki. No a teraz ten ślub i sam nie wiem… – Podrapał się po głowie. – Nie chcę, żeby Fiona znów uciekła, Hannah by tego nie zniosła. To dla niej naprawdę trudne, że siostra tu nie przyjeżdżała, wiesz, jakie są zżyte. Wolałbym też, żeby nikt się nie upił i nie odwalił nic głupiego na kolacji ani tym bardziej na weselu, a sam rozumiesz, jak działają emocje. Jeśli coś się popsuje…
– Nic nie popsuje waszego dnia, obiecuję – powiedziałem. – Sprawy moje i Fiony to sprawy moje i Fiony, nie pozwolę, aby to wpłynęło na was. Ona z pewnością też nie. Postaram się nie robić nic głupiego.
– Tak jak ostatnio?
– A musisz mi to wypominać?
Westchnąłem. Czasem błędy kosztują zbyt wiele. Znalazłem cudowną dziewczynę, ale wszystko zniszczyłem. Wtedy wydawało mi się, że postępuję słusznie, ale po czasie… Czy to ważne, kto miał rację, kiedy druga strona łóżka jest pusta, a na stole stoi tylko jeden kubek z kawą?
– Nie powinienem, ale gdybyś kilka lat temu nie zachował się jak palant i nie pozwolił jej odejść, nie uniknęlibyśmy tej sytuacji, może nawet to ja bym był teraz drużbą na twoim ślubie.
Zacisnąłem usta w wąską kreskę. Mógł mieć rację. I właśnie to kłuło mnie w środku: świadomość, że straciłem coś bezcennego.
Back to You
Copyright © Paula Ciulak
Copyright © Wydawnictwo Inanna
Copyright © MORGANA Katarzyna Wolszczak
Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Wydanie pierwsze, Bydgoszcz 2026 r.
ebook ISBN 978-83-7995-915-0
Redaktor prowadzący: Marcin A. Dobkowski
Redakcja: Paulina Kalinowska
Korekta: Agata Nowak | proAutor.pl
Projekt i adiustacja autorska wydania: Marcin A. Dobkowski
Projekt okładki: Ewelina Nawara | proAutor.pl
Skład i typografia: Bookiatryk.pl
Przygotowanie ebooka: Bookiatryk.pl
Książka ani żadna jej część nie może być przedrukowywana ani w jakikolwiek inny sposób reprodukowana czy powielana mechanicznie, fotooptycznie, zapisywana elektronicznie lub magnetycznie, ani odczytywana w środkach publicznego przekazu bez pisemnej zgody wydawcy.
MORGANA Katarzyna Wolszczak
ul. Kormoranów 126/31
85-432 Bydgoszcz
www.inanna.pl
Książkę i ebook najtaniej kupisz w MadBooks.pl
To jest wersja demonstracyjna zawierająca 10% treści książki.
Aby przeczytać pełną treść, skorzystaj z pełnej wersji EPUB.
Konwersja i przygotowanie ebooka Bookiatryk.pl
