Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
534 osoby interesują się tą książką
Jedna noc w maskach i żadnych nazwisk.
Oliwia przychodzi do klubu, żeby na nowo poczuć, że życie wciąż może smakować dobrze.
Maks jest przekonany, że czeka go tylko kolejny szalony wieczór.
Jedno spojrzenie wystarcza, żeby między nimi pojawiło się napięcie, którego żadne z nich nie potrafi zignorować, chociaż nie znają swoich prawdziwych imion. A tak naprawdę nie mają pojęcia, że przed założeniem masek ich drogi już dawno się przecięły.
Czy niewinny shot tequili może zdradzić czyjąś tożsamość? Bo czasem największa pokusa czeka tam, gdzie najmniej się jej spodziewasz.
Czy odważysz się wypić wszystkie shoty do dna?
OSTRZEŻENIE
Niniejsza książka jest przeznaczona wyłącznie dla czytelników 18+.
Zawiera treści o charakterze seksualnym, nagość i wulgarne słownictwo.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 85
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Dla każdej kobiety, która nie boi się spełnić najskrytszych fantazji i ma odwagę sięgnąć po swoje.
Helen Parker
Maks
Telefon zadzwonił chwilę przed siedemnastą, kiedy siedziałem jeszcze przy biurku. Próbowałem wmówić sobie, że skoro przez cały tydzień pracowałem po godzinach, to rozsądnie byłoby przynajmniej ten jeden wieczór spędzić spokojnie w domu. I skończyć robotę o siedemnastej.
Uśmiechnąłem się pod nosem na widok imienia Kuby na ekranie. Nie musiałem nawet odbierać, żeby wiedzieć, że moja wizja spokojnego piątku właśnie przestała istnieć.
Kuba, jego brat Michał, Bartek i ja od czasów technikum stanowiliśmy nierozłączną grupę. Właściwie nie pamiętam już, kiedy dokładnie przestaliśmy być po prostu paczką chłopaków. Kiedyś siedzieliśmy razem na schodach przed szkołą, uciekaliśmy z ostatniej lekcji albo pół nocy dyskutowaliśmy o tym, kto pierwszy kupi samochód i kto poderwie najładniejszą dziewczynę. Z czasem, każdy z nas poszedł w swoją stronę, wybrał inną branżę, obowiązki i własny sposób na dorosłość, ale na całe szczęście niczego to między nami nie zmieniło.
Nadal spotykaliśmy się regularnie, potrafiliśmy rozmawiać ze sobą tak, jakbyśmy mieli po siedemnaście lat, a kiedy któryś z nas naprawdę czegoś potrzebował, reszta pojawiała się bez zbędnych pytań. Ot, czterech idiotów, którzy dorastali razem i najwyraźniej nie zamierzali do końca dorosnąć.
– Jeżeli dzwonisz po to, żeby wyciągnąć mnie na kolejną imprezę, to możesz się rozłączyć – ostrzegłem, zamiast się przywitać.
– Właściwie dlatego dzwonię, ale tym razem nie będzie to zwykła popijawa – mruknął do słuchawki, czym mnie zaintrygował. – Cieszysz się?
– Mów dalej, jeszcze nie wiem, czy mam z czego.
– Oj masz, Michałowi odwaliło – wyjaśnił i zaśmiał się z myśli, która najwyraźniej zrodziła się w jego głowie.
– Kuba, jest piątek, siedemnasta, za chwilę jadę do domu i mam bardzo konkretny plan na wieczór.
– Jaki? – zapytał zaciekawiony, choć w jego głosie, wyraźnie wyczułem, że od razu mnie wyśmieje.
– Nic nie robić – odparłem z taką dumą w głosie, jakbym spodziewał się oklasków.
– Czyli plan idealny dla człowieka w twoim wieku. – W słuchawce usłyszałem gromki śmiech. Kuba był dwa lata młodszy, co niejednokrotnie wypominał każdemu z nas.
– Uważaj, młody – warknąłem, choć sam zacząłem się śmiać z wizji samego siebie siedzącego w fotelu z gazetą w dłoni. – Mów, co jest.
– Michał chce się dzisiaj oświadczyć i potrzebuje naszego wsparcia. – Ściszył konspiracyjnie głos, jakby ukrywał wielką tajemnicę.
– Grubo, stoją obok, że tak szepczesz? – zakpiłem, wiedząc, że jego brata i przyszłej panny młodej z pewnością nie ma obok.
– W sumie, to nie. Ale jak szepczę, to brzmi bardziej tajemniczo.
– No dobra, co wymyśliliście? – drążyłem, bo zaciekawiło mnie, do czego mogą przydać się kumple przy zaręczynach.
– W Splendorze jest impreza halloweenowa. Bal maskowy, który właściciele organizują od wielu lat – wyjaśnił z ekscytacją. – Natka z Michałem idą na niego, bo ona zawsze chciała się tam wybrać, a brat postarał się o bilety.
– A co my mamy z tym wspólnego? – Dalej nie rozumiałem naszej roli.
– Odpierdalamy teatrzyk. – W jego głosie usłyszałem dumę godną oskarowego reżysera. – Natka kocha te swoje pokręcone, mafijne romanse, Michał będzie donem, a my jego ochroną. Zastanawiam się jedynie, czy jak porwiemy zainteresowaną i przywieziemy do klubu zawiniętą w dywan, to nas nie powiesi za jaja.
Zacząłem się śmiać, bo przed moimi oczami pojawił się obraz rozwijanej z dywanu, wkurwionej Natalii z potarganymi włosami.
– Ja pierdole, młody, z pewnością nas zabije. Wymyśl coś lepszego i bezpieczniejszego dla nas.
– To może chociaż opaska na oczach? – zaproponował, jakby szukał alternatywy dla przywiezienia przyszłej bratowej w innej formie niż naleśnik w bagażniku.
– To już coś – mruknąłem z aprobatą dla pomysłu. – Dajmy jej róże, to może nas nie zwyzywa.
– Okej. To ty ogarnij róże, ja załatwię spluwy i opaskę. – Zadowolony z siebie kontynuował. – Michał z Bartkiem będą czekali w loży, którą wynajęliśmy, a my dostarczymy „towar”.
– Całkiem ciekawy pomysł na zaręczyny – stwierdziłem z uznaniem. – Pytanie czy Natka się zgodzi, czy stwierdzi, że jesteśmy bandą idiotów.
– Zgodzi się. Świata poza nim nie widzi i kocha te historyjki z dreszczykiem – zapewnił Kuba.
– To wypożyczę jakiegoś czarnego suva, bo mój bordowy się nie nada. – Chyba wciągnąłem się w tę maskaradę, bo w mojej głowie zaczęła się rodzić wizja całego cyrku z zaręczynami.
– Doskonale. Będziesz gotowy na dwudziestą? – upewnił się z obawą, bo doskonale wiedział, że to zdecydowanie za mało czasu.
– Będę, to nie pierwszy nasz spontan, a przecież w takiej chwili nie mogę zawieść kumpla. – Kiwnąłem głową, choć zdawałem sobie sprawę z tego, że Kuba tego nie widzi.
– Aaaa, stary! – krzyknął, kiedy chciałem się już żegnać. – To bal maskowy, więc musisz pięknie zakryć twarz, żeby cię nie rozpoznała nasza porwana i reszta tłumu. Podobno maski można zdjąć tylko w prywatnych lożach, a na salę wchodzisz zamaskowany.
– Grubo, będzie tajemniczo, a teraz muszę kończyć robotę, jak mam dzisiaj się z wami wybrać. – Zaśmiałem się i rozłączyłem rozmowę.
Wariaci, z takimi przyjaciółmi nie mogłem się nudzić.
