Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
37 osób interesuje się tą książką
Prowincjonalne Stany w drugiej dekadzie kryzysu opioidowego i piątej gospodarczego.
Za kuloodporną szybą główny bohater sprzedaje eksperymentalne, półlegalne narkotyki włóczęgom kręcącym się wokół dystrybutorów paliwa. Jego żona obsesyjnie wraca do malowania obrazu, zaczyna od nowa na tym samym płótnie, nakładając kolejne grube warstwy farby, aż faktura gęstnieje do granic możliwości. Ich dziecko ząbkuje. Rezerwy finansowe wystarczą na trzy dni, a amerykański sen już dawno bardziej przypomina GTA niż karierę od pucybuta do milionera. Ulice zaludniają tymczasem kaznodzieje z bronią i szamani z dziurami w głowach mieszkający w melinach.
Co za czasy, żeby żyć. Będzie gorzej.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 56
Rok wydania: 2026
Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Kelby Losack
Wypuścić diabły
przełożył
Tomasz S. Gałązka
ArtRageWarszawa 2026
J. Davidowi Osborne’owi
Mówię jak jest, a nie jak by mogło być
Z-Ro, Devil Ass City
Ari zaklina się, że dałby radę oderżnąć mi twarz kosą, co ją sobie wyklepał z puszki po zupie. Zębaty klin z aluminium, z rączką owiniętą szarą taśmą, przy szpicu resztki napisu: „Mm! Mm! Pycha!”. Dziabie w rozdzielającą nas szybę. Mówię mu ej poka na moment, ruchem głowy wskazuję szufladę na kasę, żeby włożył tam nóż i mi podał, ale kręci głową.
– Ty nie jesteś killer.
Mruży te swoje zżółkłe przez marskość wątroby oczy, pokazuje na mnie kosą. Jego szept jest jak chrzęst żwiru.
– Nawet byś nie wiedział, jak to trzymać.
Danielle przynosi do kasy dwie butelki po zero cztery mocnego, Ari bierze ją ramieniem za szyję, szpic kosy przystawia w łatę bielactwa tuż pod jej okiem. Danielle chce jeszcze paczkę Newportów. Ari śpiewa jakiś stary kawałek o miłości, Sinatrę czy coś, buja się na boki, nie wypuszcza Danielle. Ona uśmiecha się leciutko.
– Jaki ty głupi – mówi mu.
Wkładam fajki do szufladki i podaję im, piwa nabijam przez szybę. Danielle płaci samym bilonem. Nastukała forsy za puszki.
Pojebani zakochani bezdomni odbijają flachy i odpalają pety, zanim nawet wyjdą ze sklepu.
Patrzę na ścienny zegar. Ostatnia godzina nocnej zmiany zawsze ciągnie się najdłużej.
Faceci w trudnopalnych kombinezonach kupują zgrzewkami Lone Stara i zdrapki po dolarze. Szczęścia próbują od razu przy ladzie, ładują mi tekturki z powrotem do szufladki, żebym wyrzucił je do śmieci.
Ekipa meksykańskich ziomków desantuje się z Chargera, granatowy lakier candy. Kręcą klip. Kamerzysta wchodzi do sklepu za raperem. Udaję, że wykładam papierosy na półki, żeby nie patrzeć w obiektyw. Raper układa usta do tekstu wałka z telefonu, który gra mu w kieszeni. Ciska do kamery szybką sekwencję znaków palcami. Z jednej z lodówek bierze sobie Sprite’a. Na koniec zwrotki szczerzy się mega szeroko, żeby kamerzysta mógł zrobić najazd na brylantowy grill.
Kierowca Chargera sypie bilonem z aksamitnego worka po whisky Crown Royal.
– Elo, kierowniku, to z tego ile się da wachy na jedynkę.
Wyłączam neon OTWARTE, ogarniam wszystkie pierdolety na zamknięcie: zamieść linoleum, zetrzeć lepkie plamy syropu ze stoiska z dozownikami napoi, psiknąć do toalet, żeby nie waliło samym grzybem, tylko syntetycznymi kwiatami i trochę grzybem, przeciągnąć w chuj gruby łańcuch przez żelazne pręty drzwi wejściowych, zatrzasnąć kłódkę.
Na całej przecznicy ze świateł już tylko jarzeniówki nad dystrybutorami i księżyc, czerwony jak krew.
Na chatę mam z buta ze cztery kilometry, na uszach Dillinger Escape Plan.
Śliski po deszczu asfalt, usiany nabojami po gazie rozweselającym i cytrynowymi owijkami od whataburgerów. Psy szczekają za ogrodzeniami z siatki. Odblaskowe pomarańczowe beczki odgradzają długi kawał pokruszonej nawierzchni, który kiedyś w końcu znów stanie się częścią jezdni. Zatrzymuję się koło torów, patrzę, jak z łomotem ciągną wymalowane przez grafficiarzy wagony, gwizdek zagłusza mi w głowie spazmatyczne bębny i sfuzzowany, warczący wokal.
Tej nocy z wież rafinerii biją takie płomienie, że mogłyby uszkodzić siatkówki Bogu, ale na zatorzu jest ciemnawo, tylko bursztynowy blask latarni i czasem koguty radiowozów. Tam, gdzie mieszkam, mamy całodobową aptekę, gdzie sprzedają też fajki, a za sklepem z używanymi oponami jest cmentarzyk. Paru kumpli już tam leży.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji
Kontakt:
W serii Mały Format do tej pory ukazały się:
Margaryta Jakowenko
Przemieszczenie
w tłumaczeniu Agaty Ostrowskiej
Claudia Salazar Jiménez
Krew o świcie
w tłumaczeniu Tomasza Pindla
Jessica Au
Mógłby spaść śnieg
w tłumaczeniu Agi Zano
Jon Fosse
Białość
w tłumaczeniu Iwony Zimnickiej
Nona Fernández
Space Invaders
w tłumaczeniu Agaty Ostrowskiej
Jon Fosse
To jest Ales
w tłumaczeniu Iwony Zimnickiej
Anne Walsh Donnelly
Człowiek, który był mną
w tłumaczeniu Agi Zano
Juliana Javierre
Plaga
w tłumaczeniu Agaty Ostrowskiej
Juan Cárdenas
Ornament
w tłumaczeniu Katarzyny Okrasko
César Aira
Epizod z życia malarza podróżnika
w tłumaczeniu Barbary Jaroszuk
Natalka Suszczyńska
Wygoda
Jon Fosse
Vaim
w tłumaczeniu Iwony Zimnickiej
Anna Burns
Raczej bohater
w tłumaczeniu Agi Zano
Tytuł oryginału: Letting Out the Devils
Redaktor inicjujący: Krzysztof Cieślik
Redaktor inicjujący: Michał Michalski
Redaktor prowadzący: Krzysztof Cieślik
Koordynacja produkcji: Szczepan Kulpa
Opieka promocyjna: Paula Czubaj, Agata Krajewska
PProjekt okładki: Kamil Rekosz
Projekt makiety: Mimi Wasilewska
Redakcja: Agnieszka Budnik
Korekta: Michał Trusewicz, Aleksandra Tarnowska
© 2022 by Kelby Losack
Published by arrangement of Book/Lab Literary Agency, Poland
© Copyright for this edition by ArtRage, 2026
© Copyright for the Polish translation by Tomasz Gałązka, 2026
Wydawnictwo ArtRage
wydawnictwo.artrage.pl
Wydanie pierwsze, Warszawa 2026
ISBN 978-83-84320-13-6
Opracowanie ebooka Katarzyna Rek
