39,99 zł
Jak pomóc chłopcom wyrosnąć na szczęśliwych i zrównoważonych mężczyzn.
Każdy chłopiec będzie kiedyś mężczyzną. Tylko jakim? Jeżeli pragniesz, aby twój syn stał się życzliwym, silnym i pełnym życia dorosłym, zacznij działać już dziś. To wydanie Wychowywania chłopców zostało uaktualnione i rozszerzone o najnowsze badania, m.in. dot. poszczególnych grup wiekowych, tożsamości płciowej i orientacji seksualnej. Ten mądry i wszechstronny poradnik może służyć pomocą w wychowywaniu synów we współczesnym świecie, w którym równość, szacunek i nowy wizerunek mężczyzny mają ogromne znaczenie, ale który nadal jest nękany widmem toksycznej męskości.
Chłopcy różnią się między sobą, dlatego powinniśmy dobrze poznać naszych synów. „Jeśli ich rozumiemy, możemy wspierać ich rozwój i wejście w dorosłość” – to przesłanie niezmiennie sprawia, że książka cieszy się popularnością i zaufaniem milionów rodziców na całym świecie.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 272
Książkę tę dedykuję Joan Biddulph (1918–2017)
w podziękowaniu za słowa, śmiech i wielkie niebo
Celem tej książki jest pomóc ci przemyśleć i poczuć – dogłębnie – znaczenie zadania, jakim jest bycie rodzicem, by dzięki temu wypełniać je pewniej i bardziej świadomie.
Traktuj ją jak odskocznię, wspierające ramię lub skrzydła, które pozwolą ci się wznieść i zobaczyć wszystko z odpowiedniej perspektywy. Nie traktuj jej jednak jak gotowego przepisu.
Nikt nie może ci mówić, jak masz wychowywać własne dziecko, a jeśli gdzieś zobaczysz tytuł „ekspert ds. rodzicielstwa”, bierz nogi za pas. Ja nim nie jestem… po prostu zawarłem tu kilka swoich przemyśleń, aby pomóc ci w sformułowaniu własnych.
Samodzielnie dokonaj wyboru. To właśnie jest twoja rola.
Dużo miłości i odwagi.
Steve B.
Dzieciństwo chłopców ulega przeobrażeniu – tak można to w skrócie określić. Jeżeli w ciągu ostatnich dwudziestu lat zdarzyło ci się czekać wśród innych rodziców pod szkolną bramą lub śledzić rodzicielskie fora internetowe, to na pewno wiesz, że sytuacja dynamicznie się rozwija. Nieustannie uczymy się, jak sprawiać, aby wiek chłopięcy był szczęśliwszy, i ta wiedza czasami ratuje życie.
Książka, którą trzymasz w rękach, została ciepło przyjęta w wielu różnych kulturach na całym świecie, ponieważ dokonała czegoś bardzo praktycznego. Jasno stwierdziła, że jeśli pragniemy, aby chłopcy prawidłowo się rozwijali – wyrastali na dobrych i bezpiecznych mężczyzn o otwartych sercach – musimy zrozumieć ich specyficzne potrzeby. Podobnie jak w przypadku dziewcząt, bycie typowym chłopcem wiąże się z określonymi czynnikami ryzyka. Dotyczą one zarówno zupełnie zwyczajnych rzeczy, jak i naprawdę poważnych problemów: od nielubienia szkoły przez sześciolatka, po trzykrotnie większe ryzyko śmierci w wieku lat kilkunastu (głównie w wyniku wypadków samochodowych, samobójstw lub aktów przemocy). Chłopcy dziewięciokrotnie częściej trafiają do więzienia1. To nie są błahe sprawy. Jeśli jednak zrozumiemy wyjątkowe potrzeby naszych synów, możemy kochać ich mądrzej i sprawić, że wyrosną „na ludzi”.
Dziś już wiemy, że płeć nie jest sztywną kategorią. Informacja, że urodzi ci się syn lub córka, właściwie nic ci nie mówi o tym, jakim będzie dzieckiem. Ale choć płeć jest swoistym kontinuum, na drodze rozwoju mamy wyraźne „wyboje”, i dlatego możemy mówić o „większości” chłopców lub „większości” dziewczynek, mając na uwadze, że nie dotyczy to wszystkich. Większość chłopców wolniej uczy się mówić (a także czytać lub pisać) niż większość dziewczynek. Większość wchodzi w wiek dojrzewania rok lub dwa lata później od swoich koleżanek. (Pokwitanie u dziewcząt kończy się około czternastego roku życia i osiągają one w tym czasie swój docelowy wzrost. Tymczasem pokwitanie u chłopców trwa do około siedemnastego roku życia, a mózg osiąga pełnię rozwoju dopiero u dwudziestokilkulatka). To ogromnie ważne informacje, jeśli wychowujesz syna i pragniesz zapewnić mu prawidłowy rozwój i bezpieczeństwo.
Różnice nie ograniczają się wyłącznie do cech zewnętrznych. Mamy coraz więcej dowodów na to, że chemia organizmu chłopca jest inna już od wczesnego etapu ciąży i predysponuje większość chłopców do rozwijania większej masy mięśniowej, większej potrzeby ruchu i aktywności, chęci rywalizacji i zamiłowania do konkretnych sposobów nauczania. Oczywiście niektóre dziewczynki również są właśnie takie, a niektórzy chłopcy – zupełnie inni. Zapamiętaj sobie i powtarzaj jak mantrę słowa: większość to nie wszyscy.
Rozwój mózgu u chłopca przebiega nieco wolniej, a połączenia synaptyczne powstają w innej kolejności, co ma ogromne znaczenie, ponieważ oznacza, że chłopcy rozpoczynają szkołę zdecydowanie za wcześnie i często jej nienawidzą, bo jest dla nich zbyt formalna i polega głównie na siedzeniu w ławce. Dobra szkoła dla chłopców to taka, która daje im większą możliwość ruchu i czas na dorośnięcie.
To nie koniec wielkich zmian. Zrozumienie, że niektórzy chłopcy identyfikują się jako osoby homoseksualne lub transpłciowe – co jest normalne i okej – pomogło milionom rodziców spokojniej do tego podejść i zaakceptować ich wyjątkowego syna. Prawdę mówiąc, pozwoliło wszystkim chłopcom i dziewczętom na większą autentyczność. Mniej homofobii oznacza, że każdy chłopak może mieć serdecznych przyjaciół, płakać, gdy jest smutny, okazywać czułość i w rezultacie cieszyć się lepszym zdrowiem psychicznym.
Rosnąca wiedza na temat zaburzeń ze spektrum autyzmu przyniosła wielką ulgę tysiącom rodziców i dzieci. Możemy wszyscy swobodniej podchodzić do tego, że trochę – lub bardzo – się różnimy. Cenimy i doceniamy dzieci, które nie mieszczą się w „tradycyjnym” szablonie.
Oczywiście z tej książki dowiesz się o wiele więcej. Zawiera ona informacje o trzech etapach wieku chłopięcego. O tym, jak dbać o bezpieczeństwo chłopców. O podejściu do obowiązków domowych. Znajdziesz tu także nową wiedzę na temat zmian zachodzących u chłopców w wieku czterech, a następnie ośmiu lat, którą powinni posiadać wszyscy rodzice. I ważne przesłanie, że mężczyźni odgrywają w wychowywaniu dzieci równorzędną rolę. Dzieciaki powinny wiedzieć, że istnieją mężczyźni o różnych cechach charakteru – twórczy, praktyczni, odważni, nieśmiali, zabawni – a także różnych ras i orientacji seksualnej. Dzięki temu chłopcy mogą budować własną męskość, mając szeroki wybór wzorów do naśladowania, a dziewczynki poznawać najróżniejszych mężczyzn.
Dziś bardzo potrzebujemy dobrych mężczyzn. Tym złym trzeba pokazać, gdzie jest ich miejsce. Twój syn ma szansę stać się jedną z osób, które pomogą uzdrowić ten smutny i czasem przerażający świat. Dziękuję, że dołączasz do chłopięcej rewolucji. W XXI wieku jest ona niezwykle potrzebna.
Ciesz się swoim synkiem, kochaj go mocno i z dumą patrz, jak podąża własną drogą.
Steve Biddulph
Wczoraj wieczorem jechałem do miasta na spotkanie, nie dojechałem tam jednak. Okoliczności po raz kolejny zmusiły mnie do zastanowienia się nad sytuacją młodych mężczyzn. Trzy samochody przede mną autostrada została zablokowana. Sedan prowadzony przez nastolatka, któremu towarzyszyło czterech kolegów, próbował włączyć się do ruchu. Młody kierowca popełnił błąd w ocenie. Nadjeżdżająca z tyłu ciężarówka uderzyła w samochód, poważnie go uszkadzając i ciągnąc za sobą jeszcze pięćdziesiąt metrów po szosie. Na miejsce wypadku szybko przybyły służby ratownicze: straż pożarna, policja i pogotowie. Ekipy mężczyzn spokojnie, ale szybko opanowały sytuację.
Nieprzytomnego młodego kierowcę powoli wydobyto z wraku. Jego czterej koledzy również odnieśli obrażenia, niektórzy poważne. Z pobliskiej farmy nadbiegła starsza kobieta, być może matka jednego z chłopców. Policjant łagodnie ją uspokajał. Po obu stronach byli mężczyźni – po jednej niedoświadczeni i skłonni do ryzyka, po drugiej kompetentni, troskliwi i zrównoważeni.
Pomyślałem, że to dobre podsumowanie sytuacji mężczyzn. Gdy wyrastają na porządnych ludzi, są wspaniali – bezinteresowni, odważni i solidni. Ale młodzi chłopcy są tak bezbronni, czyha na nich tak wiele niebezpieczeństw, a o katastrofę nietrudno. Kiedy na świat przychodzi chłopiec, zastanawiamy się, na kogo wyrośnie. W XX wieku chłopcy mieli dobry start. Jako malcy byli pełni energii i miłości, ufni, radośni i swobodni, a z mamą i tatą łączyły ich bliskie więzi. Jednak gdy rozpoczynali szkołę, często stawali się spięci i nieszczęśliwi. Po krótkim czasie zaczynali się wałęsać zgrają po placu zabaw, dokuczać koleżankom i zastraszać młodszych kolegów. Jako nastolatkowie byli już zupełnie nieprzystępni, szorstcy, burkliwi i nieprzyjemni w obejściu. Często stawali się wiecznie znudzonymi i trudnymi mężczyznami, którzy nie znali prawdziwej przyjaźni ani radości, a rekompensowali to sobie piwem i sportem. W poprzednim pokoleniu męskość była naprawdę smutnym miejscem. Teraz się to zmienia.
Na jakim etapie jesteście ty i twój syn lub synowie? Czytasz tę książkę, bo w twoim życiu właśnie się pojawił chłopczyk? Może masz hałaśliwego dwulatka, który na szczęście akurat śpi w swoim pokoju i wygląda tak niewinnie. A może twój syn już chodzi do szkoły, jest odważny, a zarazem wrażliwy i chce radzić sobie ze światem na własnych zasadach, ale nadal biegnie do ciebie, kiedy potrzebuje pocieszenia lub porady.
Uwierz mi, lata szybko lecą. Pewnego dnia zobaczysz przed sobą dorosłego mężczyznę i poczujesz niewiarygodną dumę z tego, że jest kochający, godny zaufania, dużo z siebie daje i osiąga w życiu – oby – więcej od ciebie.
To będzie pokolenie, w którym stworzymy nowy rodzaj mężczyzny. I stworzymy ich tylu, że uda się uzdrowić ten świat. Taki mam w życiu cel i liczę, że stanie się on również twoim celem.
W tej książce przeanalizujemy wiele istotnych kwestii pozwalających zrozumieć chłopców. W następnym rozdziale zaczniemy od wyjaśnienia trzech odrębnych etapów ich rozwoju:
do 6 lat – okres
uczenia się miłości
;
6–14 lat – czas, w którym
najbardziej liczą się ojcowie
;
od 14 lat po dorosłość – wiek, w którym
oprócz rodziców
chłopcom potrzebni są mentorzy i zaangażowani w ich życie dorośli.
Znajomość tych trzech etapów pomoże ci przygotować się do tego, co cię czeka, i podpowie, jak sobie z tym radzić.
W trzecim rozdziale przeanalizujemy wpływ hormonów na zachowanie chłopców i zastanowimy się, jak pomóc im przetrwać silne skoki rozwojowe. Wszyscy wiedzą o hormonach, ale kiedy tak naprawdę wkraczają one do akcji i jak działają? Dlaczego trzynastolatkowie są często niezbyt rozgarnięci, a czternastolatkowie pyskaci? Jak poradzić sobie z nimi, okazując wyrozumiałość i nie tracąc poczucia humoru?
W rozdziale czwartym pokażemy, że w XXI wieku pojawia się nowy typ chłopca, który potrafi okazywać uczucia, nie wstydzi się płakać oraz skutecznie i jasno się komunikuje. Który ma zarówno charakter, jak i serce i potrafi zrezygnować z dawnych, toksycznych i niepokojących przejawów męskości, być kochający i serdeczny.
Następnie zajmiemy się istotną rolą taty oraz powiemy, jak sobie poradzić, nawet jeśli nasi ojcowie nie byli tacy wspaniali. Większość mężczyzn chce wypaść lepiej niż ich ojcowie, ale nie zawsze wie, jak to osiągnąć. Rewolucja w ojcostwie jest jedną z najbardziej pozytywnych zmian, jakie zaszły w ostatnich trzydziestu latach. Jeśli jesteś samotną matką, dowiesz się, jak zadbać o to, aby w życiu twojego syna znaleźli się dobrzy mężczyźni.
Potem przyjdzie czas na kilka opowieści i uwag o znaczeniu więzi między mamami a synami. Matki muszą być pewne siebie i proaktywne w relacjach ze swoimi chłopcami, bo w ten sposób pomogą im poczuć się pewniej wobec odmiennej płci. Mama jest kimś w rodzaju „dziewczyny na próbę”. Uczy chłopca, jak budować dobre relacje z kobietami. Bez względu na to, czy robi to świadomie czy nie, to ona ustala wzorzec wszystkich jego przyszłych związków.
Potem porozmawiamy o chłopcach i o seksie, ponieważ jest to ważna sfera, która może uczynić ich życie szczęśliwym lub nie – w zależności od tego, jak podejdziecie do sprawy.
Dalej – skoro szkoła jest miejscem, w którym chłopcy spędzają połowę dzieciństwa – znalazł się też rozdział o tym, jak poprawić sytuację w placówkach edukacyjnych. Otrzymasz wskazówki, które ułatwią ci decyzję, jacy nauczyciele i jaka szkoła najlepiej pomogą twojemu synowi.
Wreszcie zajmiemy się sportem, który bywa niebezpieczny dla ciała i ducha chłopca – ale w odpowiedniej formie jest dla niego bardzo korzystny. Chłopcy potrzebują sportu, a zatem musimy zadbać o to, aby sport stanął na wysokości zadania.
Na koniec powiemy, jak cała społeczność może wspierać przemianę chłopców w dorosłych mężczyzn – ponieważ matki i ojcowie nie dadzą sobie rady bez pomocy. Rodzice powinni dokonać odpowiednich wyborów, jeszcze gdy ich synowie są bardzo małymi dziećmi, aby mieć pewność, że w przyszłości chłopcy będą mogli liczyć na innych dorosłych, którzy pomogą im przetrwać okres dorastania. Potrzebny jest krąg przyjaciół oraz krewnych, dzięki którym syn bez szwanku dotrwa do dorosłości. Zaciekawiło cię to? Jesteś zdumiony? Jeśli tak, to czas zacząć.
Chłopcy mogą być wspaniali. Wiele zależy od nas. Najważniejsze jest zrozumienie.
Zdarzyło ci się w rodzinnych albumach ze zdjęciami śledzić dorastanie chłopca od dzieciństwa aż po dorosłość? Jeśli tak, to na pewno wiesz, że chłopcy nie rozwijają się równomiernie, tylko rosną skokami. Przez jakiś czas wyglądają tak samo, a potem zmieniają się dosłownie z dnia na dzień. Mowa tu tylko o przeobrażeniu, jakie zachodzi na zewnątrz. Tymczasem wewnątrz również dokonują się ogromne zmiany. Rzecz w tym, że kształtowanie dojrzałości i charakteru nie przebiega w tak automatyczny sposób jak rozwój fizyczny. Zdarza się, że chłopiec utknie gdzieś po drodze. Chyba każdy zna przynajmniej jednego mężczyznę, którego ciało jest duże, ale umysł lub dusza pozostały małe – takiego wiecznego chłopaka, który nigdy nie stał się dojrzałym człowiekiem. Tacy ludzie są wszędzie, ale nawet jeśli piastują urząd premiera, prezydenta czy są potentatami przemysłowymi, patrząc na nich, myślisz sobie: „No tak, to wieczny chłopiec. I do tego niemiły”.
Dorastanie chłopców nie przebiega gładko i spokojnie, jeśli nikt im w tym nie pomaga. Nie wystarczy codziennie napychać ich płatkami śniadaniowymi i dostarczać czyste koszulki, aby pewnego dnia obudzili się jako mężczyźni! Trzeba się trzymać określonego planu działania. Cała sztuka polega na tym, aby zrozumieć, czego im potrzeba – i kiedy.
Na szczęście nie my pierwsi mamy do czynienia z chłopcami. Wszystkie kultury na świecie musiały sprostać wyzwaniu wychowywania chłopców i wszystkie wypracowały własne metody. Trzy etapy wieku chłopięcego są niezmienne i uniwersalne. Wiedzą o nich rdzenni Amerykanie, Buszmeni z Kalahari oraz inuiccy łowcy. Rodzice, z którymi na ten temat rozmawiam, często mi przytakują: „Wszystko się zgadza!” – ponieważ znają to z własnych doświadczeń.
1. Pierwszy etap trwa od narodzin do szóstego roku życia – jest to okres, kiedy syn należy przede wszystkim do matki. Jest „jej” chłopczykiem, nawet jeśli ojciec również odgrywa w jego życiu bardzo ważną rolę. Na tym etapie celem jest otoczenie malca ogromną, bezwarunkową miłością, zapewnienie mu bezpieczeństwa i takie wprowadzenie w życie, aby było dla niego pozytywnym i zachęcającym doświadczeniem.
2. Drugi etap to wiek od sześciu do czternastu lat. Chłopiec z własnej, wewnętrznej potrzeby chce się wtedy uczyć, jak być mężczyzną, i coraz częściej wzoruje się na zainteresowaniach i postępowaniu ojca (chociaż matka wciąż jest zaangażowana, a chłopca zaczyna też interesować wielki świat). Celem tego etapu jest kształtowanie umiejętności i kompetencji, przy jednoczesnym rozbudzaniu życzliwości i radości – pomagasz chłopcu wyrosnąć na zrównoważoną osobę. Właśnie w tym stadium syn zaczyna się czuć pewnie ze swoją męskością.
3. Ostatni etap – od czternastego roku życia aż do dorosłości – to czas, gdy chłopiec potrzebuje męskich autorytetów, jeśli ma szczęśliwie zakończyć podróż do pełni wieku dorosłego. Mama i tata schodzą na drugi plan, ale muszą zadbać o to, by syn miał odpowiednich mentorów, w przeciwnym razie w poszukiwaniu własnej tożsamości będzie się wzorował na grupie rówieśniczej, która nie jest do tego przygotowana. Celem tego etapu jest kształtowanie umiejętności, poczucia odpowiedzialności i szacunku do siebie samego poprzez coraz pełniejsze włączanie się w społeczność dorosłych.
Te etapy nie oznaczają nagłego przejścia od jednego rodzica do drugiego.
Nie ma mowy o odrębnych fazach mamy, taty i mentora. Ojciec zaangażowany w rozwój syna może pełnić ważną funkcję już od momentu narodzin chłopca, a w razie potrzeby nawet przejąć rolę, jaka zwykle przypada matce. Ona z kolei nie przestaje interesować się synkiem, gdy ten kończy sześć lat – wręcz przeciwnie. Etapy sygnalizują jedynie przesunięcie priorytetów: od szóstego do czternastego roku życia chłopca na pierwszy plan wysuwa się ojciec, a po czternastym roku życia rośnie znaczenie autorytetów zewnętrznych. Cała rzecz polega raczej na dodawaniu w każdej fazie nowych składników.
Znajomość tych trzech etapów uświadamia nam, co robić. Na przykład jasne jest, że ojcowie chłopców w wieku od sześciu do czternastu lat nie mogą być wiecznie zajętymi pracoholikami ani osobami niedostępnymi emocjonalnie lub fizycznie. Jeśli są, z pewnością odbywa się to ze szkodą dla ich synów. (Mimo to większość ojców w XX wieku tak właśnie postępowała – co wiele osób pamięta z własnego dzieciństwa).
Dzięki wyszczególnieniu etapów rozwoju mamy świadomość, że kiedy nasi synowie mają kilkanaście lat, powinniśmy zapewnić im wsparcie społeczności – niegdyś rolę tę pełnili członkowie rodziny (wujowie i dziadkowie) lub zastępowały ją relacje uczeń–mistrz. Nastoletni chłopcy zbyt często wkraczają w wielki świat, nie mając nikogo, kto by ich dalej poprowadził, dlatego spędzają ostatnie lata okresu dojrzewania i pierwsze lata dorosłości w niebezpiecznym zawieszeniu, mogąc liczyć tylko na rówieśników.
Najprawdopodobniej wiele problemów związanych z zachowaniem chłopców – brak motywacji do nauki, depresja czy popadanie w konflikt z prawem (prowadzenie pojazdów po spożyciu alkoholu, bójki, przestępstwa itp.) – uległo eskalacji, ponieważ nie wiedzieliśmy o tych etapach i nie zapewniliśmy synom właściwych „składników” ludzkich w odpowiednim czasie.
Te etapy są tak ważne, że koniecznie trzeba przeanalizować je bardziej szczegółowo i zastanowić się, jak należy reagować. Właśnie tym się teraz zajmiemy.
Niemowlęta to niemowlęta. Nie przejmują się kwestią płci, więc my też nie powinniśmy. Bobasy lubią być przytulane i łaskotane, chcą się bawić i śmiać; uwielbiają poznawać świat i wirować w ramionach mamy lub taty. Mają różny temperament. Z niektórymi łatwo dać sobie radę – są wyciszone, spokojne i dużo śpią. Inne hałasują, mają kłopoty z zasypianiem i chcą, żeby ciągle coś się wokół nich działo. Jeszcze inne marudzą, są rozdrażnione i chcą stale czuć, że jesteśmy obok i że je kochamy.
Niemowlęta i małe dzieci najbardziej potrzebują specjalnej więzi przynajmniej z jedną osobą. Zwykle jest nią matka. To ona ma najsilniejszą motywację, zapewnia pokarm, jest łagodna w swoim podejściu, potrafi przytulić i uspokoić2. Matka jest zazwyczaj najlepiej przygotowana, aby zaspokoić potrzeby dziecka. Hormony wydzielane przez jej organizm (przede wszystkim prolaktyna uwalniana do krwiobiegu podczas karmienia piersią) sprawiają, że chce ona być z dzieckiem i poświęcać mu całą uwagę.
Ojcowie wprawdzie nie mogą karmić dziecka piersią, ale także potrafią zaspokoić wszystkie jego potrzeby, tylko robią to w inny sposób. Badania pokazują, że tatusiowie są bardziej energiczni podczas zabaw, lubią stymulować dzieci, podczas gdy matki chętniej je uspokajają3. (Jednak gdy ojcowie nie dosypiają, tak jak czasem matki, oni również wolą uspokajać malca!)
Gdy to matka jest główną opiekunką chłopca, staje się dla niego pierwszym wzorem intymności i miłości. Jeżeli zbuduje z nim bliską więź i od początku wyraźnie określi granice – bez uciekania się do kar cielesnych lub zawstydzania – chłopiec przyjmie to spokojnie. Będzie chciał zadowolić mamę i chętniej będzie jej słuchał właśnie dlatego, że ich więź jest tak silna. On wie, że zajmuje szczególne miejsce w jej sercu. Może przez chwilę poczuje się niepewnie, gdy usłyszy, że musi na coś poczekać lub zmienić sposób postępowania, ale pogodzi się z tym. Wie, że jest kochany, i nie będzie chciał sprawiać przykrości osobie, na której skupia się jego życie.
Uwaga, jaką mama poświęca synkowi, oraz radość, z jaką go uczy i do niego mówi, wpływają na lepszy rozwój jego zdolności werbalnych oraz sprawiają, że staje się on bardziej towarzyski. Chłopcy potrzebują więcej pomocy niż dziewczynki w nauce reguł zachowania społecznego (wrócimy do tego w dalszej części książki).
Jeżeli przez pierwszy rok lub dwa lata po porodzie matka jest bardzo przygnębiona i z tego powodu niedostępna emocjonalnie, w mózgu chłopca zajdą zmiany programujące go „na smutno”4. Jeśli natomiast nieustannie się gniewa, bije malca lub krzywdzi go, chłopiec nie będzie miał pewności, czy jest kochany. (Weź pod uwagę to, że mówimy tutaj o ciągłym gniewie, a nie o sporadycznym rozdrażnieniu, które wszyscy rodzice czują i okazują. Rodzice nie są aniołami – bo gdyby tak było, to od kogo nasze dzieci uczyłyby się o prawdziwym świecie?)
Otoczenie młodych matek powinno rozważnie je wspierać i im pomagać, aby nie czuły się samotne ani przytłoczone obowiązkami. Matka potrzebuje asysty innych, aby sama mogła spokojnie zająć się ważnym zadaniem, jakie ma do wypełnienia. Jeśli troszczymy się o młode mamy, one z kolei mogą się troszczyć o swoje dzieci. Pierwszą linię pomocy stanowią mężowie i partnerzy, ale dalsza rodzina oraz sąsiedzi również są potrzebni.
Nauka wciąż ma kłopoty z mierzeniem takich uczuć jak miłość, ale radzi sobie z tym coraz lepiej. Naukowcy prowadzący badania z udziałem matek i niemowląt zaobserwowali coś, co nazwali „wspólnym polem uwagi” (joint attention). Oto miłość w akcji – miłość, którą widać.
Na pewno masz podobne doświadczenia z własnym dzieckiem. Niemowlę próbuje zwrócić twoją uwagę, gaworząc lub popłakując. Zerkasz na synka i widzisz, że on patrzy na ciebie. Cieszy się, gdy udaje mu się nawiązać kontakt wzrokowy – dosłownie wierci się z radości. Wtedy coś do niego mówisz. Albo bierzesz go na ręce czy zmieniasz mu pieluszkę i czujesz tę bliskość – patrzysz mu w oczy i śpiewasz mu albo go łaskoczesz. On ma wpływ na ciebie, a ty na niego. Taka wymiana trwa bez końca. To coś w rodzaju „przedwerbalnej” rozmowy – cudownej i czułej. Badacze filmujący mamy i ich dzieci podczas zwyczajnych, codziennych zajęć, obserwowali sekwencje takiej „wspólnej uwagi” pięćdziesiąt do stu razy w ciągu dnia5. Właśnie w ten sposób zaczynamy się uczyć skutecznej i pełnej wrażliwości komunikacji z innymi.
Z odmiennym rodzajem wspólnego pola uwagi mamy do czynienia, gdy maluch jest niespokojny, a ty mu coś nucisz, głaszczesz go albo delikatnie tulisz i próbujesz czymś zająć – czyli robisz to, co podpowiada ci zdobyte już doświadczenie, bo wiesz, w jaki sposób najłatwiej go uspokoisz. Nieraz to ty inicjujesz kontakt tylko po to, aby cieszyć się szczęściem lub podekscytowaniem synka. Później takie chwile wspólnej uwagi mogą dotyczyć zabawki, kwiatka, zwierzęcia lub wydającego dźwięki przedmiotu – czegoś, co zachwyca lub zadziwia ciebie i twoje dziecko. Uczysz je interesować się otaczającym go światem.
To jedna z najważniejszych rzeczy, jaką rodzic robi dla swojego dziecka. W główce synka mózg kiełkuje jak brokuły na wiosnę. Kiedy malec jest szczęśliwy, hormon wzrostu rozchodzi się po całym organizmie, docierając także do mózgu – i dziecko rozwija się kwitnąco. Gdy chłopiec jest niespokojny, hormon stresu – kortyzol – spowalnia wzrost, a zwłaszcza rozwój mózgu. Dlatego przebywanie razem, śmiech i miłość są jak pożywka dla dziecięcego mózgu. Każda taka interakcja zostaje „zapamiętana” w tych nowych obszarach mózgu. Dziecko uczy się rozpoznawać miny i nastroje, wykształca w sobie wrażliwość, poznaje, co to spokój, radość, surowe upomnienia lub ciepło miłości. Wkrótce do tego repertuaru maluch dołączy język, muzykę, ruch, rytm i przede wszystkim dobre samopoczucie oraz zdolność rozumienia innych ludzi. Mali chłopcy są odrobinę wolniejsi, nieco słabiej przygotowani do interakcji z otoczeniem niż dziewczynki, dlatego tym bardziej potrzebują takiej pomocy, i to od osoby, która dobrze ich zna, ma czas i sama jest szczęśliwa i zadowolona.
Ten proces trwa przez wczesne lata dzieciństwa. Mama się cieszy, gdy synek łapie jaszczurki czy robi babki z piasku, i podziwia jego kolejne osiągnięcia. Tato łaskocze go i mocuje się z nim na niby, ale potrafi też być łagodny i opiekuńczy, czytać mu bajki i pocieszać go, kiedy zachoruje. Dzięki temu mały chłopiec uczy się, że mężczyźni potrafią być zarówno łagodni, jak i pełni energii; tatusiowie czytają książki i dobrze sobie radzą z zajęciami domowymi; a mamy są nie tylko pełne miłości, ale także zaradne i są częścią większego świata.
Podsumowując, pierwsze lekcje, jakie powinien pojąć mały chłopiec, dotyczą bliskości – okazywanej przez zaufanie, czułość, wspólne zabawy i serdeczność. Do szóstego roku życia płeć nie ma dla dzieci większego znaczenia i nie powinno się robić z niej problemu. W tym okresie zwykle matki pełnią rolę głównego opiekuna, ale to miejsce może zająć także ojciec. Najważniejsze, aby przez te pierwsze lata jedna lub dwie istotne w życiu chłopca osoby kochały go i stawiały w centrum uwagi. Dzięki temu rozwija on w sobie wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa na całe życie, a jego mózg opanowuje sztukę bliskiej komunikacji oraz miłości do życia i świata. Te lata szybko mijają. Ciesz się swoim małym synkiem, dopóki możesz!
Około szóstego roku życia w chłopcach zachodzi wielka przemiana. W tym wieku „włącza się” w nich męskość. Nawet malec, który nie oglądał telewizji, może nagle chcieć walczyć na miecze, nosić pelerynę Supermana, bić się i mocować oraz robić dużo hałasu6. Zachodzi jeszcze jedna ogromnie ważna zmiana, zauważana we wszystkich społeczeństwach na całym świecie. Mniej więcej w wieku sześciu lat mali chłopcy „biorą azymut” na ojców, ojczymów lub innych mężczyzn ze swojego otoczenia. Pragną z nimi przebywać, od nich się uczyć i ich naśladować. Chcą się dowiedzieć, jak „być mężczyzną”.
Jeśli tata ignoruje syna w tym okresie, kilkulatek nieraz rozpoczyna generalną kampanię, aby zwrócić na siebie uwagę. Kiedyś poproszono mnie o konsultację w sprawie małego chłopca, który wielokrotnie poważnie chorował, pozornie bez przyczyny. W końcu trafił na oddział intensywnej opieki medycznej. Jego ojciec, znany lekarz specjalista, przyleciał z konferencji w Ameryce, żeby być przy nim, i stan synka się poprawił. Tato poleciał na następną konferencję i choroba wróciła. Poprosiliśmy ojca, aby rozważył zmianę stylu życia, ponieważ dotychczas sprawy zawodowe sprawiały, że był poza domem przez osiem miesięcy w roku! Zdecydował się na to i jego syn przestał chorować.
Chłopcy potrafią kraść, niszczyć, postępować agresywnie w szkole i przejawiać wiele sprawiających problemy zachowań tylko po to, by zwrócić na siebie uwagę ojca. Jeśli jednak tato jest na miejscu, codziennie bawi się z malcem, uczy go i troszczy się o niego, ten etap powinien minąć gładko.
Nagłe przeniesienie zainteresowania na ojca nie oznacza, że mama zupełnie opuszcza scenę. Dawniej w Ameryce Północnej, a w jeszcze większej mierze w Wielkiej Brytanii, matki często na tym etapie usuwały się z życia synów, aby „zmężnieli”. (Brytyjskie klasy wyższe wysyłały chłopców w tym wieku do szkół z internatem). Tymczasem, jak tłumaczy Olga Silverstein w książce The Courage to Raise Good Men7, takie postępowanie często przynosi skutki odwrotne do zamierzonych. Jeśli matka we wczesnych latach życia syna nagle zupełnie się wycofuje lub ogranicza ciepło i miłość, którymi go dotychczas otaczała, dzieje się coś strasznego: chłopiec, aby poradzić sobie ze smutkiem i cierpieniem, zamyka tę część siebie, która go z nią łączyła – wrażliwość i czułość. Odczuwanie miłości staje się dla niego zbyt bolesne, gdy nie jest ona odwzajemniona przez matkę. Taki ktoś w dorosłości będzie miał trudności z wyrażaniem serdeczności i czułości wobec własnej partnerki lub dzieci. Najprawdopodobniej wyrośnie na spiętego i szorstkiego człowieka8. Wszyscy znamy mężczyzn (szefów, ojców, a nawet mężów), którzy są emocjonalnie zamknięci i oschli w kontaktach z innymi. Postarajmy się, aby nasi synowie się tacy nie stali. Przytulajmy ich, rozmawiajmy z nimi i słuchajmy, gdy mówią nam, co czują, bez względu na to, czy mają pięć, dziesięć czy piętnaście lat.
PRAKTYCZNA POMOC
Gdy jesteś samotną matką
Od tysięcy lat samotne matki muszą samodzielnie wychowywać synów bez wsparcia mężczyzny w domu. I najczęściej ci chłopcy wyrastają na porządnych ludzi. Proszę, zapamiętaj to sobie – mamy potrafią samodzielnie wychować wspaniałych synów.
Od dawna przeprowadzam rozmowy z kobietami, które tego dokonały, próbując odkryć ich tajemnicę. Te, którym się udało, zawsze powtarzają to samo: przede wszystkim znalazły dla swoich chłopców dobre wzorce wśród mężczyzn – zwróciły się o pomoc do wujów, przyjaciół, nauczycieli, trenerów sportowych albo animatorów zajęć z młodzieżą (wybierając rozważnie, aby nie narazić dziecka na ryzyko wykorzystywania seksualnego). Chłopiec powinien „wiedzieć, jak wygląda porządny mężczyzna”. Jeśli troskliwi mężczyźni są w wystarczającym stopniu – i przez dostatecznie długi okres – zaangażowani w wychowanie chłopca, dają mu to, czego matka sama nie może zapewnić: męski wzór. Jeden lub dwóch takich mężczyzn, którzy znają twojego syna i jego dobro nie jest im obojętne, potrafi wiele zmienić. (To samo dotyczy rodzin, w których chłopca wychowują dwie mamy. W waszym otoczeniu na pewno są mężczyźni reprezentujący wzorzec, który chciałybyście, aby wasz syn naśladował. Poproście ich, by was wspomogli).
Częścią tego, co umożliwia samotnym matkom przetrwanie, jest wsparcie porządnych mężczyzn z ich społeczności. Jako ojciec zainteresuj się, czy twój syn ma kolegów, których ojcowie są nieobecni bądź nie angażują się w wychowanie. Rozważ zaproszenie takiego chłopca, gdy z synem zamierzacie wybrać się na koncert, plażę czy mecz lub kiedy planujecie wypad na weekend. Jego mama na pewno będzie ci wdzięczna, choć nigdy by cię o coś takiego nie poprosiła, nie chcąc się narzucać. (Prawdopodobnie na początku będzie ostrożna, więc nie zaczynaj od trudnej dziewięciodniowej wyprawy na łono natury).
Samotni rodzice potrzebują sieci kontaktów. Aktywne uczestnictwo w lokalnej społeczności, wspólnocie religijnej, zajęciach sportowych lub kołach zainteresowań, a także dalsza rodzina lub po prostu wspaniałe sąsiedztwo, w którym dzieci są kochane i cenione, w naturalny sposób stają się źródłem dobrych wzorców do naśladowania. Znajdą się w nich dorosłe osoby, na które chłopak może w razie konieczności liczyć, zwłaszcza w okresie dojrzewania.
I jeszcze jedno. Znani mi samotni rodzice, którym udało się dobrze wychować dzieci, zdawali sobie sprawę, że muszą być wyrozumiali dla siebie samych i unikać roli wiecznych męczenników. (Takie zgrywanie „bohaterów” jest jak jogurt: po dwóch tygodniach robi się kwaśne!) Samotni rodzice, którzy dobrze wywiązali się z zadania, świadomie planowali czas na masaż, grę w tenisa, zajęcia z jogi lub na poleżenie sobie przed telewizorem, gdy reszta domowników szła spać – i trzymali się tych planów dla własnego dobra.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Richard Fletcher, Australian Men and Boys: a Picture of Health?, Department of Health Studies, University of Newcastle, 1995. [wróć]
Pokarm matki dostarcza dziecku składników odżywczych stymulujących rozwój mózgu. Dostępne na rynku mieszanki są w nie znacznie uboższe. [wróć]
Angela Phillips, The Trouble with Boys, Pandora, London 1993. [wróć]
Geraldine Dawson, psycholog z University of Washington, stwierdziła, że dzieci wychowywane przez matki chore na depresję mają wyjątkowo niski poziom aktywności mózgu. Jeśli jednak matka pokona depresję i otoczy dziecko intensywną opieką, maluch odrobi zaległości. Dodatkowo, jeśli matka wyjdzie z depresji, zanim dziecko skończy rok, niemowlę wróci całkowicie do równowagi. Jeżeli tak się nie stanie, „smutny mózg” dziecka już się nie zmieni. J.M. Nash, Fertile Minds, „Time”, 3 lutego 1997. [wróć]
S. Greenspan, S. Rolfe, wyniki cytowane w Motherhood, How Should we Care for our Children?, A. Manne, Allen and Unwin, 2007. Zajrzyj też do Why Love Matters, how Affection Shapes a Baby’s Brain, S. Gerhardt, Brunner Routledge, New York 2004. [wróć]
Michael Gurian, The Wonder of Boys, Tarcher/Putnam, New York 1996. Gurian przypisuje wpływowi testosteronu większe znaczenie niż ja, sugerując, że psychika chłopca jest w największym stopniu zdominowana przez ten hormon. Popiera karanie chłopców klapsami (zupełnie nie biorąc pod uwagę faktu, że przez to stają się oni jeszcze bardziej agresywni). Ale poza tym prezentuje wiele dobrych pomysłów i bardziej pozytywny wizerunek chłopców. [wróć]
Olga Silverstein, Beth Rashbaum, The Courage to Raise Good Men, Penguin, Melbourne 1994. [wróć]
Ten rodzaj socjalizacji mężczyzn doskonale przedstawiony został w wielu filmach, na przykład w Okruchach dnia z Anthonym Hopkinsem oraz w Wersji Browninga z Albertem Finneyem. [wróć]
Tytuł oryginału: Raising Boys in the 21st Century
Copyright © Steve Biddulph 2018
Published by arrangement with Simon & Schuster (Australia) Pty Limited
Suite 19a, Level1, Building C, 450 Miller Street (PO Box 448), Cammeray, NSW 2062
A Paramount Company
All rights reserved. No part of this book may be reproduced or transmitted in any form or by any means, electronic or mechanical, including photocopying, recording or by any information storage and retrieval system without permission in writing from the Publisher.
Copyright © for the Polish e‑book edition by REBIS Publishing House Ltd., Poznań 2023
Informacja o zabezpieczeniach
W celu ochrony autorskich praw majątkowych przed prawnie niedozwolonym utrwalaniem, zwielokrotnianiem i rozpowszechnianiem każdy egzemplarz książki został cyfrowo zabezpieczony. Usuwanie lub zmiana zabezpieczeń stanowi naruszenie prawa.
Redaktor: Elżbieta Bandel
Redaktor merytoryczny: Jerzy Bandel
Projekt i opracowanie graficzne serii i okładki: Piotr Majewski
Fotografia na okładce: FamVeld/iStock
NOTA OD WYDAWCY AUSTRALIJSKIEGO
Przypisy do tekstu
„Przypisy” na końcu książki zawierają odniesienia do tekstu oraz przydatne informacje uzupełniające zagadnienia poruszane w poszczególnych rozdziałach. Każde odniesienie opatrzone jest numerem strony i dotyczy konkretnego fragmentu tekstu.
Fotografie
Fotografie zamieszczone w książce mają ilustrować codzienne chwile z życia ludzi, dawniej i dziś. Osoby z tych zdjęć nie mają żadnego związku z prezentowanymi w książce opowieściami, postaciami lub sytuacjami.
Pozwolenia na użycie fotografii
Jesteśmy wdzięczni następującym osobom za pomoc w uzupełnieniu książki o fotografie: Paulowi i Judi Taylorom, Narelle Sonter, Jimowi i Jenny Smithom, Elii Bastianon i Tony’emu Wallisowi, Geoffowi i Chris Price’om. Glendzie Downing, Chris i Tony’emu Collinsom, Catherine James i Bruce’owi Stephensowi, Elli i Davidowi Martinom, Steve’owi i Shaaron Biddulphom, Glenys i Brianowi Atackom, Steve’owi i Henrietcie Millerom, Milesowi i Jane Felsteadom, Zoe Finch, Suzanne Jansen i Ralowi Lewisowi, Wendy Pettit oraz szkole Currumbeena, Robertowi i Sue Hollowayom, Dave’owi Hancockowi i Tony’emu Jamesowi, Anne i Levi’emy Atkinsom, Matthew, Williamowi i Patrickowi Atkinsom, Johnowi Atkinsowi, Kainowi Curranowi, Luke’owi, Francisowi i Raphaelowi Atkinsom, Stephenowi i Brendonowi Kingom, Andrew Atkinsowi, Zacowi Colemanowi, Andrew Wade’owi, Jake’owi i Vicki Mawbym, Mervowi Atkinsowi, Luke’owi, Joshui i Jacobowi Atkinsom, Davidowi i Jonathonowi Atkinsom, Kerri Burgers, iStockphoto i Dreamstime.com.
Podziękowania
Autor jest wdzięczny za pozwolenie włączenia do niniejszej publikacji następujących materiałów objętych prawami autorskimi: What Fathers Do, Jacka Kramera (przedruk z „Full-Time Dada”, wyd. maj/czerwiec 1995, za zgodą autora). Fragment artykułu Mid School Crisis autorstwa Jane Figgis, został zamieszczony za zgodą „Sydney Morning Herald”. Artykuł Sarah MacDonald The Secret Life of Boys, po raz pierwszy opublikowany na stronie: www.dailylife.com.au 8 maja 2012, wykorzystany za uprzejmą zgodą autorki.
Wydanie I e‑book (opracowane na podstawie wydania książkowego: Wychowywanie chłopców w XXI wieku, wyd. IV zmienione i uzupełnione, Poznań 2024)
ISBN 978-83-8338-672-0
WYDAWCA
Dom Wydawniczy REBIS Sp. z o.o.
ul. Żmigrodzka 41/49, 60-171 Poznań, Polska
tel. +48 61 867 47 08, +48 61 867 81 40
e-mail: [email protected]
www.rebis.com.pl
Konwersję do wersji elektronicznej wykonano w systemie Zecer
