Wychowywanie chłopców w XXI wieku - Steve Biddulph - ebook + książka

Wychowywanie chłopców w XXI wieku ebook

Biddulph Steve

0,0
39,99 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Jak pomóc chłopcom wyrosnąć na szczęśliwych i zrównoważonych mężczyzn.

Każdy chłopiec będzie kiedyś mężczyzną. Tylko jakim? Jeżeli pragniesz, aby twój syn stał się życzliwym, silnym i pełnym życia dorosłym, zacznij działać już dziś. To wydanie Wychowywania chłopców zostało uaktualnione i rozszerzone o najnowsze badania, m.in. dot. poszczególnych grup wiekowych, tożsamości płciowej i orientacji seksualnej. Ten mądry i wszechstronny poradnik może służyć pomocą w wychowywaniu synów we współczesnym świecie, w którym równość, szacunek i nowy wizerunek mężczyzny mają ogromne znaczenie, ale który nadal jest nękany widmem toksycznej męskości.

Chłopcy różnią się między sobą, dlatego powinniśmy dobrze poznać naszych synów. „Jeśli ich rozumiemy, możemy wspierać ich rozwój i wejście w dorosłość” – to przesłanie niezmiennie sprawia, że książka cieszy się popularnością i zaufaniem milionów rodziców na całym świecie.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 272

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Dedykacja

Książkę tę dedy­kuję Joan Bid­dulph (1918–2017)

w podzię­ko­wa­niu za słowa, śmiech i wiel­kie niebo

Kilka słów od Steve’a

Celem tej książki jest pomóc ci prze­my­śleć i poczuć – dogłęb­nie – zna­cze­nie zada­nia, jakim jest bycie rodzi­cem, by dzięki temu wypeł­niać je pew­niej i bar­dziej świa­do­mie.

Trak­tuj ją jak odskocz­nię, wspie­ra­jące ramię lub skrzy­dła, które pozwolą ci się wznieść i zoba­czyć wszystko z odpo­wied­niej per­spek­tywy. Nie trak­tuj jej jed­nak jak goto­wego prze­pisu.

Nikt nie może ci mówić, jak masz wycho­wy­wać wła­sne dziecko, a jeśli gdzieś zoba­czysz tytuł „eks­pert ds. rodzi­ciel­stwa”, bierz nogi za pas. Ja nim nie jestem… po pro­stu zawar­łem tu kilka swo­ich prze­my­śleń, aby pomóc ci w sfor­mu­ło­wa­niu wła­snych.

Samo­dziel­nie doko­naj wyboru. To wła­śnie jest twoja rola.

Dużo miło­ści i odwagi.

Steve B.

Wiek chłopięcy się zmienił

Dzie­ciń­stwo chłop­ców ulega prze­obra­że­niu – tak można to w skró­cie okre­ślić. Jeżeli w ciągu ostat­nich dwu­dzie­stu lat zda­rzyło ci się cze­kać wśród innych rodzi­ców pod szkolną bramą lub śle­dzić rodzi­ciel­skie fora inter­ne­towe, to na pewno wiesz, że sytu­acja dyna­micz­nie się roz­wija. Nie­ustan­nie uczymy się, jak spra­wiać, aby wiek chło­pięcy był szczę­śliw­szy, i ta wie­dza cza­sami ratuje życie.

Książka, którą trzy­masz w rękach, została cie­pło przy­jęta w wielu róż­nych kul­tu­rach na całym świe­cie, ponie­waż doko­nała cze­goś bar­dzo prak­tycz­nego. Jasno stwier­dziła, że jeśli pra­gniemy, aby chłopcy pra­wi­dłowo się roz­wi­jali – wyra­stali na dobrych i bez­piecz­nych męż­czyzn o otwar­tych ser­cach – musimy zro­zu­mieć ich spe­cy­ficzne potrzeby. Podob­nie jak w przy­padku dziew­cząt, bycie typo­wym chłop­cem wiąże się z okre­ślo­nymi czyn­ni­kami ryzyka. Doty­czą one zarówno zupeł­nie zwy­czaj­nych rze­czy, jak i naprawdę poważ­nych pro­ble­mów: od nie­lu­bie­nia szkoły przez sze­ścio­latka, po trzy­krot­nie więk­sze ryzyko śmierci w wieku lat kil­ku­na­stu (głów­nie w wyniku wypad­ków samo­cho­do­wych, samo­bójstw lub aktów prze­mocy). Chłopcy dzie­wię­cio­krot­nie czę­ściej tra­fiają do wię­zie­nia1. To nie są błahe sprawy. Jeśli jed­nak zro­zu­miemy wyjąt­kowe potrzeby naszych synów, możemy kochać ich mądrzej i spra­wić, że wyro­sną „na ludzi”.

Dziś już wiemy, że płeć nie jest sztywną kate­go­rią. Infor­ma­cja, że uro­dzi ci się syn lub córka, wła­ści­wie nic ci nie mówi o tym, jakim będzie dziec­kiem. Ale choć płeć jest swo­istym kon­ti­nuum, na dro­dze roz­woju mamy wyraźne „wyboje”, i dla­tego możemy mówić o „więk­szo­ści” chłop­ców lub „więk­szo­ści” dziew­czy­nek, mając na uwa­dze, że nie doty­czy to wszyst­kich. Więk­szość chłop­ców wol­niej uczy się mówić (a także czy­tać lub pisać) niż więk­szość dziew­czy­nek. Więk­szość wcho­dzi w wiek doj­rze­wa­nia rok lub dwa lata póź­niej od swo­ich kole­ża­nek. (Pokwi­ta­nie u dziew­cząt koń­czy się około czter­na­stego roku życia i osią­gają one w tym cza­sie swój doce­lowy wzrost. Tym­cza­sem pokwi­ta­nie u chłop­ców trwa do około sie­dem­na­stego roku życia, a mózg osiąga peł­nię roz­woju dopiero u dwu­dzie­sto­kil­ku­latka). To ogrom­nie ważne infor­ma­cje, jeśli wycho­wu­jesz syna i pra­gniesz zapew­nić mu pra­wi­dłowy roz­wój i bez­pie­czeń­stwo.

Róż­nice nie ogra­ni­czają się wyłącz­nie do cech zewnętrz­nych. Mamy coraz wię­cej dowo­dów na to, że che­mia orga­ni­zmu chłopca jest inna już od wcze­snego etapu ciąży i pre­dys­po­nuje więk­szość chłop­ców do roz­wi­ja­nia więk­szej masy mię­śnio­wej, więk­szej potrzeby ruchu i aktyw­no­ści, chęci rywa­li­za­cji i zami­ło­wa­nia do kon­kret­nych spo­so­bów naucza­nia. Oczy­wi­ście nie­które dziew­czynki rów­nież są wła­śnie takie, a nie­któ­rzy chłopcy – zupeł­nie inni. Zapa­mię­taj sobie i powta­rzaj jak man­trę słowa: więk­szość to nie wszy­scy.

Roz­wój mózgu u chłopca prze­biega nieco wol­niej, a połą­cze­nia synap­tyczne powstają w innej kolej­no­ści, co ma ogromne zna­cze­nie, ponie­waż ozna­cza, że chłopcy roz­po­czy­nają szkołę zde­cy­do­wa­nie za wcze­śnie i czę­sto jej nie­na­wi­dzą, bo jest dla nich zbyt for­malna i polega głów­nie na sie­dze­niu w ławce. Dobra szkoła dla chłop­ców to taka, która daje im więk­szą moż­li­wość ruchu i czas na doro­śnię­cie.

To nie koniec wiel­kich zmian. Zro­zu­mie­nie, że nie­któ­rzy chłopcy iden­ty­fi­kują się jako osoby homo­sek­su­alne lub trans­pł­ciowe – co jest nor­malne i okej – pomo­gło milio­nom rodzi­ców spo­koj­niej do tego podejść i zaak­cep­to­wać ich wyjąt­ko­wego syna. Prawdę mówiąc, pozwo­liło wszyst­kim chłop­com i dziew­czę­tom na więk­szą auten­tycz­ność. Mniej homo­fo­bii ozna­cza, że każdy chło­pak może mieć ser­decz­nych przy­ja­ciół, pła­kać, gdy jest smutny, oka­zy­wać czu­łość i w rezul­ta­cie cie­szyć się lep­szym zdro­wiem psy­chicz­nym.

Rosnąca wie­dza na temat zabu­rzeń ze spek­trum auty­zmu przy­nio­sła wielką ulgę tysiącom rodzi­ców i dzieci. Możemy wszy­scy swo­bod­niej pod­cho­dzić do tego, że tro­chę – lub bar­dzo – się róż­nimy. Cenimy i doce­niamy dzieci, które nie miesz­czą się w „tra­dy­cyj­nym” sza­blo­nie.

Oczy­wi­ście z tej książki dowiesz się o wiele wię­cej. Zawiera ona infor­ma­cje o trzech eta­pach wieku chło­pię­cego. O tym, jak dbać o bez­pie­czeń­stwo chłop­ców. O podej­ściu do obo­wiąz­ków domo­wych. Znaj­dziesz tu także nową wie­dzę na temat zmian zacho­dzą­cych u chłop­ców w wieku czte­rech, a następ­nie ośmiu lat, którą powinni posia­dać wszy­scy rodzice. I ważne prze­sła­nie, że męż­czyźni odgry­wają w wycho­wy­wa­niu dzieci rów­no­rzędną rolę. Dzie­ciaki powinny wie­dzieć, że ist­nieją męż­czyźni o róż­nych cechach cha­rak­teru – twór­czy, prak­tyczni, odważni, nie­śmiali, zabawni – a także róż­nych ras i orien­ta­cji sek­su­al­nej. Dzięki temu chłopcy mogą budo­wać wła­sną męskość, mając sze­roki wybór wzo­rów do naśla­do­wa­nia, a dziew­czynki pozna­wać naj­róż­niej­szych męż­czyzn.

Dziś bar­dzo potrze­bu­jemy dobrych męż­czyzn. Tym złym trzeba poka­zać, gdzie jest ich miej­sce. Twój syn ma szansę stać się jedną z osób, które pomogą uzdro­wić ten smutny i cza­sem prze­ra­ża­jący świat. Dzię­kuję, że dołą­czasz do chło­pię­cej rewo­lu­cji. W XXI wieku jest ona nie­zwy­kle potrzebna.

Ciesz się swoim syn­kiem, kochaj go mocno i z dumą patrz, jak podąża wła­sną drogą.

Steve Bid­dulph

ROZDZIAŁ 1

Co jest z tymi chłopcami?

Wczo­raj wie­czo­rem jecha­łem do mia­sta na spo­tka­nie, nie dojecha­łem tam jed­nak. Oko­licz­no­ści po raz kolejny zmu­siły mnie do zasta­no­wie­nia się nad sytu­acją mło­dych męż­czyzn. Trzy samo­chody przede mną auto­strada została zablo­ko­wana. Sedan pro­wa­dzony przez nasto­latka, któ­remu towa­rzy­szyło czte­rech kole­gów, pró­bo­wał włą­czyć się do ruchu. Młody kie­rowca popeł­nił błąd w oce­nie. Nad­jeż­dża­jąca z tyłu cię­ża­rówka ude­rzyła w samo­chód, poważ­nie go uszka­dza­jąc i cią­gnąc za sobą jesz­cze pięć­dzie­siąt metrów po szo­sie. Na miej­sce wypadku szybko przy­były służby ratow­ni­cze: straż pożarna, poli­cja i pogo­to­wie. Ekipy męż­czyzn spo­koj­nie, ale szybko opa­no­wały sytu­ację.

Nie­przy­tom­nego mło­dego kie­rowcę powoli wydo­byto z wraku. Jego czte­rej kole­dzy rów­nież odnie­śli obra­że­nia, nie­któ­rzy poważne. Z pobli­skiej farmy nad­bie­gła star­sza kobieta, być może matka jed­nego z chłop­ców. Poli­cjant łagod­nie ją uspo­ka­jał. Po obu stro­nach byli męż­czyźni – po jed­nej nie­do­świad­czeni i skłonni do ryzyka, po dru­giej kom­pe­tentni, tro­skliwi i zrów­no­wa­żeni.

Pomy­śla­łem, że to dobre pod­su­mo­wa­nie sytu­acji męż­czyzn. Gdy wyra­stają na porząd­nych ludzi, są wspa­niali – bez­in­te­re­sowni, odważni i solidni. Ale mło­dzi chłopcy są tak bez­bronni, czyha na nich tak wiele nie­bez­pie­czeństw, a o kata­strofę nie­trudno. Kiedy na świat przy­cho­dzi chło­piec, zasta­na­wiamy się, na kogo wyro­śnie. W XX wieku chłopcy mieli dobry start. Jako malcy byli pełni ener­gii i miło­ści, ufni, rado­śni i swo­bodni, a z mamą i tatą łączyły ich bli­skie więzi. Jed­nak gdy roz­po­czy­nali szkołę, czę­sto sta­wali się spięci i nie­szczę­śliwi. Po krót­kim cza­sie zaczy­nali się wałę­sać zgrają po placu zabaw, doku­czać kole­żan­kom i zastra­szać młod­szych kole­gów. Jako nasto­lat­ko­wie byli już zupeł­nie nie­przy­stępni, szor­stcy, bur­kliwi i nie­przy­jemni w obej­ściu. Czę­sto sta­wali się wiecz­nie znu­dzo­nymi i trud­nymi męż­czyznami, któ­rzy nie znali praw­dzi­wej przy­jaźni ani rado­ści, a rekom­pen­so­wali to sobie piwem i spor­tem. W poprzed­nim poko­le­niu męskość była naprawdę smut­nym miej­scem. Teraz się to zmie­nia.

Na jakim eta­pie jeste­ście ty i twój syn lub syno­wie? Czy­tasz tę książkę, bo w twoim życiu wła­śnie się poja­wił chłop­czyk? Może masz hała­śli­wego dwu­latka, który na szczę­ście aku­rat śpi w swoim pokoju i wygląda tak nie­win­nie. A może twój syn już cho­dzi do szkoły, jest odważny, a zara­zem wraż­liwy i chce radzić sobie ze świa­tem na wła­snych zasa­dach, ale na­dal bie­gnie do cie­bie, kiedy potrze­buje pocie­sze­nia lub porady.

Uwierz mi, lata szybko lecą. Pew­nego dnia zoba­czysz przed sobą doro­słego męż­czy­znę i poczu­jesz nie­wia­ry­godną dumę z tego, że jest kocha­jący, godny zaufa­nia, dużo z sie­bie daje i osiąga w życiu – oby – wię­cej od cie­bie.

To będzie poko­le­nie, w któ­rym stwo­rzymy nowy rodzaj męż­czy­zny. I stwo­rzymy ich tylu, że uda się uzdro­wić ten świat. Taki mam w życiu cel i liczę, że sta­nie się on rów­nież twoim celem.

Co dobrego nas czeka

W tej książce prze­ana­li­zu­jemy wiele istot­nych kwe­stii pozwa­la­ją­cych zro­zu­mieć chłop­ców. W następ­nym roz­dziale zaczniemy od wyja­śnie­nia trzech odręb­nych eta­pów ich roz­woju:

do 6 lat – okres

ucze­nia się miło­ści

;

6–14 lat – czas, w któ­rym

naj­bar­dziej liczą się ojco­wie

;

od 14 lat po doro­słość – wiek, w któ­rym

oprócz rodzi­ców

chłop­com potrzebni są men­to­rzy i zaan­ga­żo­wani w ich życie doro­śli.

Zna­jo­mość tych trzech eta­pów pomoże ci przy­go­to­wać się do tego, co cię czeka, i pod­po­wie, jak sobie z tym radzić.

W trze­cim roz­dziale prze­ana­li­zu­jemy wpływ hor­mo­nów na zacho­wa­nie chłop­ców i zasta­no­wimy się, jak pomóc im prze­trwać silne skoki roz­wo­jowe. Wszy­scy wie­dzą o hor­mo­nach, ale kiedy tak naprawdę wkra­czają one do akcji i jak dzia­łają? Dla­czego trzy­na­sto­lat­ko­wie są czę­sto nie­zbyt roz­gar­nięci, a czter­na­sto­lat­ko­wie pyskaci? Jak pora­dzić sobie z nimi, oka­zu­jąc wyro­zu­mia­łość i nie tra­cąc poczu­cia humoru?

W roz­dziale czwar­tym poka­żemy, że w XXI wieku poja­wia się nowy typ chłopca, który potrafi oka­zy­wać uczu­cia, nie wsty­dzi się pła­kać oraz sku­tecz­nie i jasno się komu­ni­kuje. Który ma zarówno cha­rak­ter, jak i serce i potrafi zre­zy­gno­wać z daw­nych, tok­sycz­nych i nie­po­ko­ją­cych prze­ja­wów męsko­ści, być kocha­jący i ser­deczny.

Następ­nie zaj­miemy się istotną rolą taty oraz powiemy, jak sobie pora­dzić, nawet jeśli nasi ojco­wie nie byli tacy wspa­niali. Więk­szość męż­czyzn chce wypaść lepiej niż ich ojco­wie, ale nie zawsze wie, jak to osią­gnąć. Rewo­lu­cja w ojco­stwie jest jedną z naj­bar­dziej pozy­tyw­nych zmian, jakie zaszły w ostat­nich trzy­dzie­stu latach. Jeśli jesteś samotną matką, dowiesz się, jak zadbać o to, aby w życiu two­jego syna zna­leźli się dobrzy męż­czyźni.

Potem przyj­dzie czas na kilka opo­wie­ści i uwag o zna­cze­niu więzi mię­dzy mamami a synami. Matki muszą być pewne sie­bie i pro­ak­tywne w rela­cjach ze swo­imi chłop­cami, bo w ten spo­sób pomogą im poczuć się pew­niej wobec odmien­nej płci. Mama jest kimś w rodzaju „dziew­czyny na próbę”. Uczy chłopca, jak budo­wać dobre rela­cje z kobie­tami. Bez względu na to, czy robi to świa­do­mie czy nie, to ona ustala wzo­rzec wszyst­kich jego przy­szłych związ­ków.

Potem poroz­ma­wiamy o chłop­cach i o sek­sie, ponie­waż jest to ważna sfera, która może uczy­nić ich życie szczę­śli­wym lub nie – w zależ­no­ści od tego, jak podej­dzie­cie do sprawy.

Dalej – skoro szkoła jest miej­scem, w któ­rym chłopcy spę­dzają połowę dzie­ciń­stwa – zna­lazł się też roz­dział o tym, jak popra­wić sytu­ację w pla­ców­kach edu­ka­cyj­nych. Otrzy­masz wska­zówki, które uła­twią ci decy­zję, jacy nauczy­ciele i jaka szkoła naj­le­piej pomogą two­jemu synowi.

Wresz­cie zaj­miemy się spor­tem, który bywa nie­bez­pieczny dla ciała i ducha chłopca – ale w odpo­wied­niej for­mie jest dla niego bar­dzo korzystny. Chłopcy potrze­bują sportu, a zatem musimy zadbać o to, aby sport sta­nął na wyso­ko­ści zada­nia.

Na koniec powiemy, jak cała spo­łecz­ność może wspie­rać prze­mianę chłop­ców w doro­słych męż­czyzn – ponie­waż matki i ojco­wie nie dadzą sobie rady bez pomocy. Rodzice powinni doko­nać odpo­wied­nich wybo­rów, jesz­cze gdy ich syno­wie są bar­dzo małymi dziećmi, aby mieć pew­ność, że w przy­szło­ści chłopcy będą mogli liczyć na innych doro­słych, któ­rzy pomogą im prze­trwać okres dora­sta­nia. Potrzebny jest krąg przy­ja­ciół oraz krew­nych, dzięki któ­rym syn bez szwanku dotrwa do doro­sło­ści. Zacie­ka­wiło cię to? Jesteś zdu­miony? Jeśli tak, to czas zacząć.

Chłopcy mogą być wspa­niali. Wiele zależy od nas. Naj­waż­niej­sze jest zro­zu­mie­nie.

ROZDZIAŁ 2

Trzy etapy wieku chłopięcego

Zda­rzyło ci się w rodzin­nych albu­mach ze zdję­ciami śle­dzić dora­sta­nie chłopca od dzie­ciń­stwa aż po doro­słość? Jeśli tak, to na pewno wiesz, że chłopcy nie roz­wi­jają się rów­no­mier­nie, tylko rosną sko­kami. Przez jakiś czas wyglą­dają tak samo, a potem zmie­niają się dosłow­nie z dnia na dzień. Mowa tu tylko o prze­obra­że­niu, jakie zacho­dzi na zewnątrz. Tym­cza­sem wewnątrz rów­nież doko­nują się ogromne zmiany. Rzecz w tym, że kształ­to­wa­nie doj­rza­ło­ści i cha­rak­teru nie prze­biega w tak auto­ma­tyczny spo­sób jak roz­wój fizyczny. Zda­rza się, że chło­piec utknie gdzieś po dro­dze. Chyba każdy zna przy­naj­mniej jed­nego męż­czy­znę, któ­rego ciało jest duże, ale umysł lub dusza pozo­stały małe – takiego wiecz­nego chło­paka, który ni­gdy nie stał się doj­rza­łym czło­wie­kiem. Tacy ludzie są wszę­dzie, ale nawet jeśli pia­stują urząd pre­miera, pre­zy­denta czy są poten­ta­tami prze­my­sło­wymi, patrząc na nich, myślisz sobie: „No tak, to wieczny chło­piec. I do tego nie­miły”.

Dora­sta­nie chłop­ców nie prze­biega gładko i spo­koj­nie, jeśli nikt im w tym nie pomaga. Nie wystar­czy codzien­nie napy­chać ich płat­kami śnia­da­nio­wymi i dostar­czać czy­ste koszulki, aby pew­nego dnia obu­dzili się jako męż­czyźni! Trzeba się trzy­mać okre­ślo­nego planu dzia­ła­nia. Cała sztuka polega na tym, aby zro­zu­mieć, czego im potrzeba – i kiedy.

Na szczę­ście nie my pierwsi mamy do czy­nie­nia z chłop­cami. Wszyst­kie kul­tury na świe­cie musiały spro­stać wyzwa­niu wycho­wy­wa­nia chłop­ców i wszyst­kie wypra­co­wały wła­sne metody. Trzy etapy wieku chło­pię­cego są nie­zmienne i uni­wer­salne. Wie­dzą o nich rdzenni Ame­ry­ka­nie, Busz­meni z Kala­hari oraz inu­iccy łowcy. Rodzice, z któ­rymi na ten temat roz­ma­wiam, czę­sto mi przy­ta­kują: „Wszystko się zga­dza!” – ponie­waż znają to z wła­snych doświad­czeń.

Trzy etapy w skrócie

1. Pierw­szy etap trwa od naro­dzin do szó­stego roku życia – jest to okres, kiedy syn należy przede wszyst­kim do matki. Jest „jej” chłop­czy­kiem, nawet jeśli ojciec rów­nież odgrywa w jego życiu bar­dzo ważną rolę. Na tym eta­pie celem jest oto­cze­nie malca ogromną, bez­wa­run­kową miło­ścią, zapew­nie­nie mu bez­pie­czeń­stwa i takie wpro­wa­dze­nie w życie, aby było dla niego pozy­tyw­nym i zachę­ca­ją­cym doświad­cze­niem.

2. Drugi etap to wiek od sze­ściu do czter­na­stu lat. Chło­piec z wła­snej, wewnętrz­nej potrzeby chce się wtedy uczyć, jak być męż­czy­zną, i coraz czę­ściej wzo­ruje się na zain­te­re­so­wa­niach i postę­po­wa­niu ojca (cho­ciaż matka wciąż jest zaan­ga­żo­wana, a chłopca zaczyna też inte­re­so­wać wielki świat). Celem tego etapu jest kształ­to­wa­nie umie­jęt­no­ści i kom­pe­ten­cji, przy jed­no­cze­snym roz­bu­dza­niu życz­li­wo­ści i rado­ści – poma­gasz chłopcu wyro­snąć na zrów­no­wa­żoną osobę. Wła­śnie w tym sta­dium syn zaczyna się czuć pew­nie ze swoją męsko­ścią.

3. Ostatni etap – od czter­na­stego roku życia aż do doro­sło­ści – to czas, gdy chło­piec potrze­buje męskich auto­ry­te­tów, jeśli ma szczę­śli­wie zakoń­czyć podróż do pełni wieku doro­słego. Mama i tata scho­dzą na drugi plan, ale muszą zadbać o to, by syn miał odpo­wied­nich men­to­rów, w prze­ciw­nym razie w poszu­ki­wa­niu wła­snej toż­sa­mo­ści będzie się wzo­ro­wał na gru­pie rówie­śni­czej, która nie jest do tego przy­go­to­wana. Celem tego etapu jest kształ­to­wa­nie umie­jęt­no­ści, poczu­cia odpo­wie­dzial­no­ści i sza­cunku do sie­bie samego poprzez coraz peł­niej­sze włą­cza­nie się w spo­łecz­ność doro­słych.

Te etapy nie ozna­czają nagłego przej­ścia od jed­nego rodzica do dru­giego.

Nie ma mowy o odręb­nych fazach mamy, taty i men­tora. Ojciec zaan­ga­żo­wany w roz­wój syna może peł­nić ważną funk­cję już od momentu naro­dzin chłopca, a w razie potrzeby nawet prze­jąć rolę, jaka zwy­kle przy­pada matce. Ona z kolei nie prze­staje inte­re­so­wać się syn­kiem, gdy ten koń­czy sześć lat – wręcz prze­ciw­nie. Etapy sygna­li­zują jedy­nie prze­su­nię­cie prio­ry­te­tów: od szó­stego do czter­na­stego roku życia chłopca na pierw­szy plan wysuwa się ojciec, a po czter­na­stym roku życia rośnie zna­cze­nie auto­ry­te­tów zewnętrz­nych. Cała rzecz polega raczej na doda­wa­niu w każ­dej fazie nowych skład­ni­ków.

Zna­jo­mość tych trzech eta­pów uświa­da­mia nam, co robić. Na przy­kład jasne jest, że ojco­wie chłop­ców w wieku od sze­ściu do czter­na­stu lat nie mogą być wiecz­nie zaję­tymi pra­co­ho­li­kami ani oso­bami nie­do­stęp­nymi emo­cjo­nal­nie lub fizycz­nie. Jeśli są, z pew­no­ścią odbywa się to ze szkodą dla ich synów. (Mimo to więk­szość ojców w XX wieku tak wła­śnie postę­po­wała – co wiele osób pamięta z wła­snego dzie­ciń­stwa).

Dzięki wyszcze­gól­nie­niu eta­pów roz­woju mamy świa­do­mość, że kiedy nasi syno­wie mają kil­ka­na­ście lat, powin­ni­śmy zapew­nić im wspar­cie spo­łecz­no­ści – nie­gdyś rolę tę peł­nili człon­ko­wie rodziny (wujo­wie i dziad­ko­wie) lub zastę­po­wały ją rela­cje uczeń–mistrz. Nasto­letni chłopcy zbyt czę­sto wkra­czają w wielki świat, nie mając nikogo, kto by ich dalej popro­wa­dził, dla­tego spę­dzają ostat­nie lata okresu doj­rze­wa­nia i pierw­sze lata doro­sło­ści w nie­bez­piecz­nym zawie­sze­niu, mogąc liczyć tylko na rówie­śni­ków.

Naj­praw­do­po­dob­niej wiele pro­ble­mów zwią­za­nych z zacho­wa­niem chłop­ców – brak moty­wa­cji do nauki, depre­sja czy popa­da­nie w kon­flikt z pra­wem (pro­wa­dze­nie pojaz­dów po spo­ży­ciu alko­holu, bójki, prze­stęp­stwa itp.) – ule­gło eska­la­cji, ponie­waż nie wie­dzie­li­śmy o tych eta­pach i nie zapew­ni­li­śmy synom wła­ści­wych „skład­ni­ków” ludz­kich w odpo­wied­nim cza­sie.

Te etapy są tak ważne, że koniecz­nie trzeba prze­ana­li­zo­wać je bar­dziej szcze­gó­łowo i zasta­no­wić się, jak należy reago­wać. Wła­śnie tym się teraz zaj­miemy.

Od narodzin do szóstego roku życia: wiek łagodności

Nie­mow­lęta to nie­mow­lęta. Nie przej­mują się kwe­stią płci, więc my też nie powin­ni­śmy. Bobasy lubią być przy­tu­lane i łasko­tane, chcą się bawić i śmiać; uwiel­biają pozna­wać świat i wiro­wać w ramio­nach mamy lub taty. Mają różny tem­pe­ra­ment. Z nie­któ­rymi łatwo dać sobie radę – są wyci­szone, spo­kojne i dużo śpią. Inne hała­sują, mają kło­poty z zasy­pia­niem i chcą, żeby cią­gle coś się wokół nich działo. Jesz­cze inne maru­dzą, są roz­draż­nione i chcą stale czuć, że jeste­śmy obok i że je kochamy.

Nie­mow­lęta i małe dzieci naj­bar­dziej potrze­bują spe­cjal­nej więzi przy­naj­mniej z jedną osobą. Zwy­kle jest nią matka. To ona ma naj­sil­niej­szą moty­wa­cję, zapew­nia pokarm, jest łagodna w swoim podej­ściu, potrafi przy­tu­lić i uspo­koić2. Matka jest zazwy­czaj naj­le­piej przy­go­to­wana, aby zaspo­koić potrzeby dziecka. Hor­mony wydzie­lane przez jej orga­nizm (przede wszyst­kim pro­lak­tyna uwal­niana do krwio­biegu pod­czas kar­mie­nia pier­sią) spra­wiają, że chce ona być z dziec­kiem i poświę­cać mu całą uwagę.

Ojco­wie wpraw­dzie nie mogą kar­mić dziecka pier­sią, ale także potra­fią zaspo­koić wszyst­kie jego potrzeby, tylko robią to w inny spo­sób. Bada­nia poka­zują, że tatu­sio­wie są bar­dziej ener­giczni pod­czas zabaw, lubią sty­mu­lo­wać dzieci, pod­czas gdy matki chęt­niej je uspo­ka­jają3. (Jed­nak gdy ojco­wie nie dosy­piają, tak jak cza­sem matki, oni rów­nież wolą uspo­ka­jać malca!)

Uczenie miłości

Gdy to matka jest główną opie­kunką chłopca, staje się dla niego pierw­szym wzo­rem intym­no­ści i miło­ści. Jeżeli zbu­duje z nim bli­ską więź i od początku wyraź­nie okre­śli gra­nice – bez ucie­ka­nia się do kar cie­le­snych lub zawsty­dza­nia – chło­piec przyj­mie to spo­koj­nie. Będzie chciał zado­wo­lić mamę i chęt­niej będzie jej słu­chał wła­śnie dla­tego, że ich więź jest tak silna. On wie, że zaj­muje szcze­gólne miej­sce w jej sercu. Może przez chwilę poczuje się nie­pew­nie, gdy usły­szy, że musi na coś pocze­kać lub zmie­nić spo­sób postę­po­wa­nia, ale pogo­dzi się z tym. Wie, że jest kochany, i nie będzie chciał spra­wiać przy­kro­ści oso­bie, na któ­rej sku­pia się jego życie.

Uwaga, jaką mama poświęca syn­kowi, oraz radość, z jaką go uczy i do niego mówi, wpły­wają na lep­szy roz­wój jego zdol­no­ści wer­bal­nych oraz spra­wiają, że staje się on bar­dziej towa­rzy­ski. Chłopcy potrze­bują wię­cej pomocy niż dziew­czynki w nauce reguł zacho­wa­nia spo­łecz­nego (wró­cimy do tego w dal­szej czę­ści książki).

Jeżeli przez pierw­szy rok lub dwa lata po poro­dzie matka jest bar­dzo przy­gnę­biona i z tego powodu nie­do­stępna emo­cjo­nal­nie, w mózgu chłopca zajdą zmiany pro­gra­mu­jące go „na smutno”4. Jeśli nato­miast nie­ustan­nie się gniewa, bije malca lub krzyw­dzi go, chło­piec nie będzie miał pew­no­ści, czy jest kochany. (Weź pod uwagę to, że mówimy tutaj o cią­głym gnie­wie, a nie o spo­ra­dycz­nym roz­draż­nie­niu, które wszy­scy rodzice czują i oka­zują. Rodzice nie są anio­łami – bo gdyby tak było, to od kogo nasze dzieci uczy­łyby się o praw­dzi­wym świe­cie?)

Oto­cze­nie mło­dych matek powinno roz­waż­nie je wspie­rać i im poma­gać, aby nie czuły się samotne ani przy­tło­czone obo­wiąz­kami. Matka potrze­buje asy­sty innych, aby sama mogła spo­koj­nie zająć się waż­nym zada­niem, jakie ma do wypeł­nie­nia. Jeśli trosz­czymy się o młode mamy, one z kolei mogą się trosz­czyć o swoje dzieci. Pierw­szą linię pomocy sta­no­wią mężo­wie i part­ne­rzy, ale dal­sza rodzina oraz sąsie­dzi rów­nież są potrzebni.

Co się dzieje między mamą i synkiem?

Nauka wciąż ma kło­poty z mie­rze­niem takich uczuć jak miłość, ale radzi sobie z tym coraz lepiej. Naukowcy pro­wa­dzący bada­nia z udzia­łem matek i nie­mow­ląt zaob­ser­wo­wali coś, co nazwali „wspól­nym polem uwagi” (joint atten­tion). Oto miłość w akcji – miłość, którą widać.

Na pewno masz podobne doświad­cze­nia z wła­snym dziec­kiem. Nie­mowlę pró­buje zwró­cić twoją uwagę, gawo­rząc lub popła­ku­jąc. Zer­kasz na synka i widzisz, że on patrzy na cie­bie. Cie­szy się, gdy udaje mu się nawią­zać kon­takt wzro­kowy – dosłow­nie wierci się z rado­ści. Wtedy coś do niego mówisz. Albo bie­rzesz go na ręce czy zmie­niasz mu pie­luszkę i czu­jesz tę bli­skość – patrzysz mu w oczy i śpie­wasz mu albo go łasko­czesz. On ma wpływ na cie­bie, a ty na niego. Taka wymiana trwa bez końca. To coś w rodzaju „przed­wer­bal­nej” roz­mowy – cudow­nej i czu­łej. Bada­cze fil­mu­jący mamy i ich dzieci pod­czas zwy­czaj­nych, codzien­nych zajęć, obser­wo­wali sekwen­cje takiej „wspól­nej uwagi” pięć­dzie­siąt do stu razy w ciągu dnia5. Wła­śnie w ten spo­sób zaczy­namy się uczyć sku­tecz­nej i peł­nej wraż­li­wo­ści komu­ni­ka­cji z innymi.

Z odmien­nym rodza­jem wspól­nego pola uwagi mamy do czy­nie­nia, gdy maluch jest nie­spo­kojny, a ty mu coś nucisz, głasz­czesz go albo deli­kat­nie tulisz i pró­bu­jesz czymś zająć – czyli robisz to, co pod­po­wiada ci zdo­byte już doświad­cze­nie, bo wiesz, w jaki spo­sób naj­ła­twiej go uspo­ko­isz. Nie­raz to ty ini­cju­jesz kon­takt tylko po to, aby cie­szyć się szczę­ściem lub pod­eks­cy­to­wa­niem synka. Póź­niej takie chwile wspól­nej uwagi mogą doty­czyć zabawki, kwiatka, zwie­rzę­cia lub wyda­ją­cego dźwięki przed­miotu – cze­goś, co zachwyca lub zadzi­wia cie­bie i twoje dziecko. Uczysz je inte­re­so­wać się ota­cza­ją­cym go świa­tem.

To jedna z naj­waż­niej­szych rze­czy, jaką rodzic robi dla swo­jego dziecka. W główce synka mózg kieł­kuje jak bro­kuły na wio­snę. Kiedy malec jest szczę­śliwy, hor­mon wzro­stu roz­cho­dzi się po całym orga­ni­zmie, docie­ra­jąc także do mózgu – i dziecko roz­wija się kwit­nąco. Gdy chło­piec jest nie­spo­kojny, hor­mon stresu – kor­ty­zol – spo­wal­nia wzrost, a zwłasz­cza roz­wój mózgu. Dla­tego prze­by­wa­nie razem, śmiech i miłość są jak pożywka dla dzie­cię­cego mózgu. Każda taka inte­rak­cja zostaje „zapa­mię­tana” w tych nowych obsza­rach mózgu. Dziecko uczy się roz­po­zna­wać miny i nastroje, wykształca w sobie wraż­li­wość, poznaje, co to spo­kój, radość, surowe upo­mnie­nia lub cie­pło miło­ści. Wkrótce do tego reper­tu­aru maluch dołą­czy język, muzykę, ruch, rytm i przede wszyst­kim dobre samo­po­czu­cie oraz zdol­ność rozu­mie­nia innych ludzi. Mali chłopcy są odro­binę wol­niejsi, nieco sła­biej przy­go­to­wani do inte­rak­cji z oto­cze­niem niż dziew­czynki, dla­tego tym bar­dziej potrze­bują takiej pomocy, i to od osoby, która dobrze ich zna, ma czas i sama jest szczę­śliwa i zado­wo­lona.

Ten pro­ces trwa przez wcze­sne lata dzie­ciń­stwa. Mama się cie­szy, gdy synek łapie jasz­czurki czy robi babki z pia­sku, i podzi­wia jego kolejne osią­gnię­cia. Tato łasko­cze go i mocuje się z nim na niby, ale potrafi też być łagodny i opie­kuń­czy, czy­tać mu bajki i pocie­szać go, kiedy zacho­ruje. Dzięki temu mały chło­piec uczy się, że męż­czyźni potra­fią być zarówno łagodni, jak i pełni ener­gii; tatu­sio­wie czy­tają książki i dobrze sobie radzą z zaję­ciami domo­wymi; a mamy są nie tylko pełne miło­ści, ale także zaradne i są czę­ścią więk­szego świata.

Krótko mówiąc

Pod­su­mo­wu­jąc, pierw­sze lek­cje, jakie powi­nien pojąć mały chło­piec, doty­czą bli­sko­ści – oka­zy­wa­nej przez zaufa­nie, czu­łość, wspólne zabawy i ser­decz­ność. Do szó­stego roku życia płeć nie ma dla dzieci więk­szego zna­cze­nia i nie powinno się robić z niej pro­blemu. W tym okre­sie zwy­kle matki peł­nią rolę głów­nego opie­kuna, ale to miej­sce może zająć także ojciec. Naj­waż­niej­sze, aby przez te pierw­sze lata jedna lub dwie istotne w życiu chłopca osoby kochały go i sta­wiały w cen­trum uwagi. Dzięki temu roz­wija on w sobie wewnętrzne poczu­cie bez­pie­czeń­stwa na całe życie, a jego mózg opa­no­wuje sztukę bli­skiej komu­ni­ka­cji oraz miło­ści do życia i świata. Te lata szybko mijają. Ciesz się swoim małym syn­kiem, dopóki możesz!

Od szóstego do czternastego roku życia: nauka bycia mężczyzną

Około szó­stego roku życia w chłop­cach zacho­dzi wielka prze­miana. W tym wieku „włą­cza się” w nich męskość. Nawet malec, który nie oglą­dał tele­wi­zji, może nagle chcieć wal­czyć na mie­cze, nosić pele­rynę Super­mana, bić się i moco­wać oraz robić dużo hałasu6. Zacho­dzi jesz­cze jedna ogrom­nie ważna zmiana, zauwa­żana we wszyst­kich spo­łe­czeń­stwach na całym świe­cie. Mniej wię­cej w wieku sze­ściu lat mali chłopcy „biorą azy­mut” na ojców, ojczy­mów lub innych męż­czyzn ze swo­jego oto­cze­nia. Pra­gną z nimi prze­by­wać, od nich się uczyć i ich naśla­do­wać. Chcą się dowie­dzieć, jak „być męż­czyzną”.

Jeśli tata igno­ruje syna w tym okre­sie, kil­ku­la­tek nie­raz roz­po­czyna gene­ralną kam­pa­nię, aby zwró­cić na sie­bie uwagę. Kie­dyś popro­szono mnie o kon­sul­ta­cję w spra­wie małego chłopca, który wie­lo­krot­nie poważ­nie cho­ro­wał, pozor­nie bez przy­czyny. W końcu tra­fił na oddział inten­syw­nej opieki medycz­nej. Jego ojciec, znany lekarz spe­cja­li­sta, przy­le­ciał z kon­fe­ren­cji w Ame­ryce, żeby być przy nim, i stan synka się popra­wił. Tato pole­ciał na następną kon­fe­ren­cję i cho­roba wró­ciła. Popro­si­li­śmy ojca, aby roz­wa­żył zmianę stylu życia, ponie­waż dotych­czas sprawy zawo­dowe spra­wiały, że był poza domem przez osiem mie­sięcy w roku! Zde­cy­do­wał się na to i jego syn prze­stał cho­ro­wać.

Chłopcy potra­fią kraść, nisz­czyć, postę­po­wać agre­syw­nie w szkole i prze­ja­wiać wiele spra­wia­ją­cych pro­blemy zacho­wań tylko po to, by zwró­cić na sie­bie uwagę ojca. Jeśli jed­nak tato jest na miej­scu, codzien­nie bawi się z mal­cem, uczy go i trosz­czy się o niego, ten etap powi­nien minąć gładko.

Mama wciąż jest tak samo ważna

Nagłe prze­nie­sie­nie zain­te­re­so­wa­nia na ojca nie ozna­cza, że mama zupeł­nie opusz­cza scenę. Daw­niej w Ame­ryce Pół­noc­nej, a w jesz­cze więk­szej mie­rze w Wiel­kiej Bry­ta­nii, matki czę­sto na tym eta­pie usu­wały się z życia synów, aby „zmęż­nieli”. (Bry­tyj­skie klasy wyż­sze wysy­łały chłop­ców w tym wieku do szkół z inter­na­tem). Tym­cza­sem, jak tłu­ma­czy Olga Silver­stein w książce The Courage to Raise Good Men7, takie postę­po­wa­nie czę­sto przy­nosi skutki odwrotne do zamie­rzo­nych. Jeśli matka we wcze­snych latach życia syna nagle zupeł­nie się wyco­fuje lub ogra­ni­cza cie­pło i miłość, któ­rymi go dotych­czas ota­czała, dzieje się coś strasz­nego: chło­piec, aby pora­dzić sobie ze smut­kiem i cier­pie­niem, zamyka tę część sie­bie, która go z nią łączyła – wraż­li­wość i czu­łość. Odczu­wa­nie miło­ści staje się dla niego zbyt bole­sne, gdy nie jest ona odwza­jem­niona przez matkę. Taki ktoś w doro­sło­ści będzie miał trud­no­ści z wyra­ża­niem ser­decz­no­ści i czu­ło­ści wobec wła­snej part­nerki lub dzieci. Naj­praw­do­po­dob­niej wyro­śnie na spię­tego i szorst­kiego czło­wieka8. Wszy­scy znamy męż­czyzn (sze­fów, ojców, a nawet mężów), któ­rzy są emo­cjo­nal­nie zamknięci i oschli w kon­tak­tach z innymi. Posta­rajmy się, aby nasi syno­wie się tacy nie stali. Przy­tu­lajmy ich, roz­ma­wiajmy z nimi i słu­chajmy, gdy mówią nam, co czują, bez względu na to, czy mają pięć, dzie­sięć czy pięt­na­ście lat.

PRAK­TYCZNA POMOC

Gdy jesteś samotną matką

Od tysięcy lat samotne matki muszą samo­dziel­nie wycho­wy­wać synów bez wspar­cia męż­czy­zny w domu. I naj­czę­ściej ci chłopcy wyra­stają na porząd­nych ludzi. Pro­szę, zapa­mię­taj to sobie – mamy potra­fią samo­dziel­nie wycho­wać wspa­nia­łych synów.

Od dawna prze­pro­wa­dzam roz­mowy z kobie­tami, które tego doko­nały, pró­bu­jąc odkryć ich tajem­nicę. Te, któ­rym się udało, zawsze powta­rzają to samo: przede wszyst­kim zna­la­zły dla swo­ich chłop­ców dobre wzorce wśród męż­czyzn – zwró­ciły się o pomoc do wujów, przy­ja­ciół, nauczy­cieli, tre­ne­rów spor­to­wych albo ani­ma­to­rów zajęć z mło­dzieżą (wybie­ra­jąc roz­waż­nie, aby nie nara­zić dziecka na ryzyko wyko­rzy­sty­wa­nia sek­su­al­nego). Chło­piec powi­nien „wie­dzieć, jak wygląda porządny męż­czyzna”. Jeśli tro­skliwi męż­czyźni są w wystar­cza­ją­cym stop­niu – i przez dosta­tecz­nie długi okres – zaan­ga­żo­wani w wycho­wa­nie chłopca, dają mu to, czego matka sama nie może zapew­nić: męski wzór. Jeden lub dwóch takich męż­czyzn, któ­rzy znają two­jego syna i jego dobro nie jest im obo­jętne, potrafi wiele zmie­nić. (To samo doty­czy rodzin, w któ­rych chłopca wycho­wują dwie mamy. W waszym oto­cze­niu na pewno są męż­czyźni repre­zen­tu­jący wzo­rzec, który chcia­ły­by­ście, aby wasz syn naśla­do­wał. Popro­ście ich, by was wspo­mo­gli).

Czę­ścią tego, co umoż­li­wia samot­nym mat­kom prze­trwa­nie, jest wspar­cie porząd­nych męż­czyzn z ich spo­łecz­no­ści. Jako ojciec zain­te­re­suj się, czy twój syn ma kole­gów, któ­rych ojco­wie są nie­obecni bądź nie anga­żują się w wycho­wa­nie. Roz­waż zapro­sze­nie takiego chłopca, gdy z synem zamier­za­cie wybrać się na kon­cert, plażę czy mecz lub kiedy pla­nu­je­cie wypad na week­end. Jego mama na pewno będzie ci wdzięczna, choć ni­gdy by cię o coś takiego nie popro­siła, nie chcąc się narzu­cać. (Praw­do­po­dob­nie na początku będzie ostrożna, więc nie zaczy­naj od trud­nej dzie­wię­cio­dnio­wej wyprawy na łono natury).

Samotni rodzice potrze­bują sieci kon­tak­tów. Aktywne uczest­nic­two w lokal­nej spo­łecz­no­ści, wspól­no­cie reli­gij­nej, zaję­ciach spor­to­wych lub kołach zain­te­re­so­wań, a także dal­sza rodzina lub po pro­stu wspa­niałe sąsiedz­two, w któ­rym dzieci są kochane i cenione, w natu­ralny spo­sób stają się źró­dłem dobrych wzor­ców do naśla­do­wa­nia. Znajdą się w nich doro­słe osoby, na które chło­pak może w razie koniecz­no­ści liczyć, zwłasz­cza w okre­sie doj­rze­wa­nia.

I jesz­cze jedno. Znani mi samotni rodzice, któ­rym udało się dobrze wycho­wać dzieci, zda­wali sobie sprawę, że muszą być wyro­zu­miali dla sie­bie samych i uni­kać roli wiecz­nych męczen­ni­ków. (Takie zgry­wa­nie „boha­te­rów” jest jak jogurt: po dwóch tygo­dniach robi się kwa­śne!) Samotni rodzice, któ­rzy dobrze wywią­zali się z zada­nia, świa­do­mie pla­no­wali czas na masaż, grę w tenisa, zaję­cia z jogi lub na pole­że­nie sobie przed tele­wi­zo­rem, gdy reszta domow­ni­ków szła spać – i trzy­mali się tych pla­nów dla wła­snego dobra.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Richard Flet­cher, Austra­lian Men and Boys: a Pic­ture of Health?, Depart­ment of Health Stu­dies, Uni­ver­sity of New­ca­stle, 1995. [wróć]

Pokarm matki dostar­cza dziecku skład­ni­ków odżyw­czych sty­mu­lu­ją­cych roz­wój mózgu. Dostępne na rynku mie­szanki są w nie znacz­nie uboż­sze. [wróć]

Angela Phil­lips, The Tro­uble with Boys, Pan­dora, Lon­don 1993. [wróć]

Geral­dine Daw­son, psy­cho­log z Uni­ver­sity of Washing­ton, stwier­dziła, że dzieci wycho­wy­wane przez matki chore na depre­sję mają wyjąt­kowo niski poziom aktyw­no­ści mózgu. Jeśli jed­nak matka pokona depre­sję i oto­czy dziecko inten­sywną opieką, maluch odrobi zale­gło­ści. Dodat­kowo, jeśli matka wyj­dzie z depre­sji, zanim dziecko skoń­czy rok, nie­mowlę wróci cał­ko­wi­cie do rów­no­wagi. Jeżeli tak się nie sta­nie, „smutny mózg” dziecka już się nie zmieni. J.M. Nash, Fer­tile Minds, „Time”, 3 lutego 1997. [wróć]

S. Gre­en­span, S. Rolfe, wyniki cyto­wane w Mother­hood, How Sho­uld we Care for our Chil­dren?, A. Manne, Allen and Unwin, 2007. Zaj­rzyj też do Why Love Mat­ters, how Affec­tion Sha­pes a Baby’s Brain, S. Ger­hardt, Brun­ner Routledge, New York 2004. [wróć]

Michael Gurian, The Won­der of Boys, Tar­cher/Put­nam, New York 1996. Gurian przy­pi­suje wpły­wowi testo­ste­ronu więk­sze zna­cze­nie niż ja, suge­ru­jąc, że psy­chika chłopca jest w naj­więk­szym stop­niu zdo­mi­no­wana przez ten hor­mon. Popiera kara­nie chłop­ców klap­sami (zupeł­nie nie bio­rąc pod uwagę faktu, że przez to stają się oni jesz­cze bar­dziej agre­sywni). Ale poza tym pre­zen­tuje wiele dobrych pomy­słów i bar­dziej pozy­tywny wize­ru­nek chłop­ców. [wróć]

Olga Silver­stein, Beth Rash­baum, The Courage to Raise Good Men, Pen­guin, Mel­bo­urne 1994. [wróć]

Ten rodzaj socja­li­za­cji męż­czyzn dosko­nale przed­sta­wiony został w wielu fil­mach, na przy­kład w Okru­chach dnia z Antho­nym Hop­kin­sem oraz w Wer­sji Brow­ninga z Alber­tem Fin­neyem. [wróć]

Tytuł ory­gi­nału: Raising Boys in the 21st Cen­tury

Copy­ri­ght © Steve Bid­dulph 2018

Publi­shed by arran­ge­ment with Simon & Schu­s­ter (Austra­lia) Pty Limi­ted

Suite 19a, Level1, Buil­ding C, 450 Mil­ler Street (PO Box 448), Cam­me­ray, NSW 2062

A Para­mo­unt Com­pany

All rights rese­rved. No part of this book may be repro­du­ced or trans­mit­ted in any form or by any means, elec­tro­nic or mecha­ni­cal, inc­lu­ding pho­to­co­py­ing, recor­ding or by any infor­ma­tion sto­rage and retrie­val sys­tem without per­mis­sion in wri­ting from the Publi­sher.

Copy­ri­ght © for the Polish e‑book edi­tion by REBIS Publi­shing House Ltd., Poznań 2023

Infor­ma­cja o zabez­pie­cze­niach

W celu ochrony autor­skich praw mająt­ko­wych przed praw­nie nie­do­zwo­lo­nym utrwa­la­niem, zwie­lo­krot­nia­niem i roz­po­wszech­nia­niem każdy egzem­plarz książki został cyfrowo zabez­pie­czony. Usu­wa­nie lub zmiana zabez­pie­czeń sta­nowi naru­sze­nie prawa.

Redak­tor: Elż­bieta Ban­del

Redak­tor mery­to­ryczny: Jerzy Ban­del

Pro­jekt i opra­co­wa­nie gra­ficzne serii i okładki: Piotr Majew­ski

Foto­gra­fia na okładce: FamVeld/iStock

NOTA OD WYDAWCY AUSTRA­LIJ­SKIEGO

Przy­pisy do tek­stu

„Przy­pisy” na końcu książki zawie­rają odnie­sie­nia do tek­stu oraz przy­datne infor­ma­cje uzu­peł­nia­jące zagad­nie­nia poru­szane w poszcze­gól­nych roz­dzia­łach. Każde odnie­sie­nie opa­trzone jest nume­rem strony i doty­czy kon­kret­nego frag­mentu tek­stu.

Foto­gra­fie

Foto­gra­fie zamiesz­czone w książce mają ilu­stro­wać codzienne chwile z życia ludzi, daw­niej i dziś. Osoby z tych zdjęć nie mają żad­nego związku z pre­zen­to­wa­nymi w książce opo­wie­ściami, posta­ciami lub sytu­acjami.

Pozwo­le­nia na uży­cie foto­gra­fii

Jeste­śmy wdzięczni nastę­pu­ją­cym oso­bom za pomoc w uzu­peł­nie­niu książki o foto­gra­fie: Pau­lowi i Judi Tay­lo­rom, Narelle Son­ter, Jimowi i Jenny Smi­thom, Elii Bastia­non i Tony’emu Wal­li­sowi, Geof­fowi i Chris Price’om. Glen­dzie Downing, Chris i Tony’emu Col­lin­som, Cathe­rine James i Bruce’owi Ste­phen­sowi, Elli i Davi­dowi Mar­ti­nom, Steve’owi i Sha­aron Bid­dul­phom, Gle­nys i Bria­nowi Atac­kom, Steve’owi i Hen­riet­cie Mil­le­rom, Mile­sowi i Jane Fel­ste­adom, Zoe Finch, Suzanne Jan­sen i Ralowi Lewi­sowi, Wendy Pet­tit oraz szkole Cur­rum­be­ena, Rober­towi i Sue Hol­lo­wayom, Dave’owi Han­coc­kowi i Tony’emu Jame­sowi, Anne i Levi’emy Atkin­som, Mat­thew, Wil­lia­mowi i Patric­kowi Atkin­som, Joh­nowi Atkin­sowi, Kainowi Cur­ra­nowi, Luke’owi, Fran­ci­sowi i Rapha­elowi Atkin­som, Ste­phe­nowi i Bren­do­nowi Kin­gom, Andrew Atkin­sowi, Zacowi Cole­ma­nowi, Andrew Wade’owi, Jake’owi i Vicki Maw­bym, Mervowi Atkin­sowi, Luke’owi, Joshui i Jaco­bowi Atkin­som, Davi­dowi i Jona­tho­nowi Atkin­som, Kerri Bur­gers, iStock­photo i Dre­am­stime.com.

Podzię­ko­wa­nia

Autor jest wdzięczny za pozwo­le­nie włą­cze­nia do niniej­szej publi­ka­cji nastę­pu­ją­cych mate­ria­łów obję­tych pra­wami autor­skimi: What Fathers Do, Jacka Kra­mera (prze­druk z „Full-Time Dada”, wyd. maj/czer­wiec 1995, za zgodą autora). Frag­ment arty­kułu Mid School Cri­sis autor­stwa Jane Fig­gis, został zamiesz­czony za zgodą „Syd­ney Mor­ning Herald”. Arty­kuł Sarah Mac­Do­nald The Secret Life of Boys, po raz pierw­szy opu­bli­ko­wany na stro­nie: www.daily­life.com.au 8 maja 2012, wyko­rzy­stany za uprzejmą zgodą autorki.

Wyda­nie I e‑book (opra­co­wane na pod­sta­wie wyda­nia książ­ko­wego: Wycho­wy­wa­nie chłop­ców w XXI wieku, wyd. IV zmie­nione i uzu­peł­nione, Poznań 2024)

ISBN 978-83-8338-672-0

WYDAWCA

Dom Wydaw­ni­czy REBIS Sp. z o.o.

ul. Żmi­grodzka 41/49, 60-171 Poznań, Pol­ska

tel. +48 61 867 47 08, +48 61 867 81 40

e-mail: [email protected]

www.rebis.com.pl

Kon­wer­sję do wer­sji elek­tro­nicz­nej wyko­nano w sys­te­mie Zecer