54,99 zł
W jaki sposób to, czego sobie nie uświadamiasz, kieruje twoim życiem – i co z tym zrobić?
Dr Courtney Tracy obala przestarzałe podejście do samorozwoju. Zamiast próbować zmieniać to, jak funkcjonujemy jako ludzie (spojler: to niemożliwe!), proponuje nową metodę pracy z nieświadomością, opartą na sprawdzonym programie 12 kroków. Dzięki przystępnym wyjaśnieniom naukowym, anegdotom i licznym otwierającym oczy ćwiczeniom przejdziesz prawdziwą rewolucję w postrzeganiu siebie i innych. Z książki dowiesz się m.in.:
• czym są nieświadomość i jak wpływa na twoje codzienne życie,
• jakimi ukrytymi motywami się kierujesz, podejmując decyzje, i jak to zmienić (lub zaakceptować),
• jak nauczyć się kontrolować cierpienie i przyjemność, by one nie kontrolowały ciebie,
• dlaczego to zupełnie normalne, że czasem nie wiesz, co czujesz,
• jak zachować integralność somatyczną, czyli równowagę między ciałem i umysłem,
• czym jest nieświadomość pokoleniowa, która dotyczy każdego z nas,
• jak zwiększać swoją świadomość, by żyć pełniej, szczęśliwiej i w zgodzie z każdą cząstką siebie (i co to tak naprawdę znaczy?).
Ta książka jest prawdopodobnie jedną z pierwszych publikacji poświęconych wszystkim ukrytym procesom, które zachodzą wewnątrz ciebie – i pierwszą, która pokaże ci, jak nieustannie poszerzać swoją świadomość.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 356
Data ważności licencji: 5/28/2030
Wyrazy najgłębszej wdzięczności kieruję przede wszystkim do mojego męża, którego nieustające wsparcie i miłość były dla mnie oparciem i bezpieczną przystanią. W chwili ukazania się tej książki świętujemy dwudziestolecie naszego związku. Bez ciebie, Max, nie mogłabym się stać tym, kim jestem. Kocham cię.
Moim rodzicom, Kenowi i Deneen, dziękuję za życie. Za to, że niezależnie od okoliczności pozwalali mi być sobą i sami też pozostali sobą, czyli kochającymi i naprawdę fajnymi ludźmi. Zawsze będę waszą małą dziewczynką. Kocham was oboje bardziej, niż wam się wydaje.
Tricio i Jefie, dziękuję wam za wsparcie i miłość oraz za położenie fundamentów, na których buduję swoje marzenia. (I dzięki za męża, jest wspaniały).
Specjalne podziękowania należą się też Sammi Cools, to twoje serce i umysł wytyczyły moją drogę jako Truth Doctor. Zasługujesz na wszystko, co najlepsze. Nie przestawaj czuć, to twoja wielka siła.
Jessice Flores dziękuję, że odebrała ode mnie telefon wtedy i każdego innego dnia. Mam nadzieję, że będziesz to robić także w przyszłości. Jesteś najlepszą przyjaciółką, jaką kiedykolwiek miałam, i jestem z ciebie dumna.
CeCe Lyro, moja genialna agentko literacka, zaryzykowałaś i zajęłaś się moim projektem z pasją i zaangażowaniem przekraczającymi moje najśmielsze oczekiwania. To dzięki twoim wskazówkom ta książka przyjęła swoją ostateczną formę. Dziękuję za zaufanie i za to, że moje marzenie stało się rzeczywistością.
Ceri i Sarze dziękuję za to, że były ze mną na etapie pisania książki i szukania wydawcy, z wdziękiem i cierpliwością pomagając mi przebrnąć przez wszystkie zawiłości tego procesu (także te, których sama byłam przyczyną).
Dziękuję Eileen Rothschild i całemu zespołowi St. Martin’s za dostrzeżenie w moim pomyśle wartości i zaufanie mi, że dostarczę wam książkę takiej jakości, na jaką liczyliście. Wasza wiara w ten projekt była dla mnie źródłem motywacji i powodem do dumy.
Dziękuję też wszystkim ludziom na całym świecie, którzy zobaczyli mnie w mojej najprawdziwszej postaci. Wasza akceptacja i wsparcie dodają mi odwagi do bycia najbardziej autentyczną wersją siebie. Dziękuję wam. Tak bardzo, bardzo się cieszę, że jesteście.
„Nie potrafię się zmienić”. „Nigdy nie będę w stanie się kontrolować”. „Tylko ja taki jestem”. „Bycie człowiekiem jest takie trudne”.
Masz rację. Bycie człowiekiem jest trudne (ale mylisz się co do reszty). Nauczyłam się w życiu dwóch prawd o ludzkiej kondycji, które ostatecznie doprowadziły mnie do napisania tej książki. Nie dowiedziałam się tego podczas studiów magisterskich ani kiedy uczyłam się zawodu psychoterapeuty. To, co teraz powiem, wynika z moich własnych doświadczeń życiowych i lat spędzonych na słuchaniu historii innych ludzi.
Oto moje prawdy:
Wielu z nas traktuje siebie (i/lub innych ludzi) okropnie, a wynika to z tego, że:
większość z nas nie wie, jak funkcjonuje człowiek. Jeśli nie rozumiesz siebie, nie jesteś też w stanie zrozumieć innych.
Nadszedł czas, aby nauczyć się, jak radzić sobie z byciem człowiekiem.
Kiedy mówię o radzeniu sobie, nie mam na myśli oduczenia cię bycia człowiekiem. Chodzi mi o opanowanie sztuki stawania się lepszą wersją siebie, o bycie najlepszą osobą, jaką możesz się stać. Chcę, żebyś uwierzył, że wbrew temu, co przeczytasz w popularnej prasie, nie trzeba wcale przeżyć głębokiej traumy, by działać na autopilocie i pozwolić niewidzialnym siłom przejąć kontrolę nad twoimi emocjami i zachowaniem. To po prostu część ludzkiej kondycji. Odbudowywanie siebie zaczyna się od uświadomienia sobie, być może po raz pierwszy w życiu, że bycie człowiekiem w obecnym stanie to często jeden wielki bałagan.
Spójrzmy prawdzie w oczy: bycie człowiekiem jest skomplikowane. Wiąże się z poruszaniem w świecie, w którym wiele z historii kształtujących twoją tożsamość zostało napisanych przez innych lub przez ogół społeczeństwa. To życie z mózgiem, który za pomocą automatycznych myśli i osądów podejmuje decyzje w twoim imieniu, lecz bez twojej wiedzy. To życie, w którym często jesteś zmuszony ignorować sygnały, które wysyła ci twoje ciało – czy to w postaci stresu objawiającego się bólem fizycznym, czy przeczuć, których nie słuchasz, bo wolisz kierować się „logiką”. Przykładem takiego zachowania jest wybór partnera według wysokości jego zarobków, a nie tego, jak cię traktuje.
Od chwili twoich narodzin kształtuje cię społeczeństwo, w tym twoja rodzina, przyjaciele i normy kulturowe, w których cię wychowano, a nawet języki, którymi się posługujesz i które pozwalają ci nazywać abstrakcyjne pojęcia. Niektóre uczucia można wszak wyrazić tylko za pomocą określonego słowa z danego języka. Świat i jego mieszkańcy narzucili ci, jaki, ich zdaniem, powinieneś być: jakie role odgrywać, jakie zachowania przejawiać i jakie oczekiwania spełniać. Nikt jednak nie wspominał przy tym o prawdziwej, surowej esencji ludzkiej natury. Większość z nas nigdy nie spotkała nikogo, kto by z nami usiadł i porozmawiał o tym, co dzieje się w naszym wnętrzu: o burzy wrażeń, myśli, uczuć i zachowań, które składają się na nasze wewnętrzne i zewnętrzne doświadczenia. Musieliśmy radzić sobie z tym sami, bez niczyjej pomocy.
Nikt nigdy cię tak naprawdę nie nauczył, jak być człowiekiem, dlatego proces radzenia sobie z własnym człowieczeństwem wymaga kwestionowania przyjętych narracji i zastanowienia się, czy rzeczywiście rezonują one z twoimi najgłębszymi prawdami i najważniejszymi wartościami. To przyglądanie się wyborom i decyzjom, które podejmujesz każdego dnia. Zadawanie sobie pytań, czy robisz to świadomie, czy też w oparciu o wzorce wyuczone w przeszłości, które wciąż przynoszą ci ten sam znajomy ból tu i teraz. Wsłuchiwanie się w mądrość własnego ciała i uznanie, że fizyczne odczucia i emocje są nie tylko szumem w tle, lecz istotnymi sygnałami wskazującymi drogę do zdrowia i dobrego samopoczucia.
Jestem kobietą, która urodziła się w południowej Kalifornii jako córka dwojga zakochanych w sobie nastolatków.
Moi rodzice szybko się pokłócili, nigdy się nie pobrali i niemal od razu zostałam dzieckiem samotnej matki, która łapała się wielu różnych prac, ale i tak nie zdołałaby się utrzymać bez zasiłku i bonów żywnościowych. Pod dachem swoich własnych rodziców, wojskowych latynoskiego pochodzenia, starała się wychować mojego młodszego przyrodniego brata i mnie – emocjonalną, nieco upartą i skłonną do popadania w zamyślenie małą dziewczynkę – najlepiej, jak potrafiła.
Kiedy miałam 7 lat, przeszłam test GATE i znalazłam się w 99 percentylu, co zakwalifikowało mnie do programu dla szczególnie uzdolnionych uczniów. Ja jednak uparcie odmawiałam współpracy. W klasie było dla mnie za jasno, a nauczyciel był za głośny. Zsikałam się też na lekcji, i to więcej niż raz, bo nie potrafiłam słuchać sygnałów, które wysyłało mi moje ciało. Za nic nie chciałam tam wracać.
Kiedy miałam 8 lat, całe lato spędziłam na wielokrotnym czytaniu egzemplarza Wojny i pokoju mojego dziadka – tysiąctrzystustronicowej filozoficznej powieści o przeznaczeniu i wolnej woli na tle wojennej zawieruchy w Rosji – odmawiając robienia czegokolwiek innego.
Kiedy miałam 10 lat, pojechałam do Disneylandu („najszczęśliwszego miejsca na Ziemi”) i jestem pewna, że to było najgorsze przeżycie mojego dzieciństwa. W żadnym innym miejscu nie musiałam znosić tylu bodźców naraz.
W wieku 13 lat straciłam dziewictwo i dowiedziałam się, że pewne substancje chemiczne mogą łatwo zmienić to, jak się czujesz, myślisz i co robisz. Spodobało mi się to.
A w wieku 15 lat, kiedy poznałam chłopaka, którego w przyszłości miałam nazywać swoim mężem, po raz pierwszy poszłam na odwyk. Nie byłam już wtedy w stanie kontrolować mojego ciała, mózgu i umysłu. Odwyk raz przynosił skutek, a raz nie.
7 lat później, już po tym, jak razem uciekliśmy, by wziąć ślub, a ja wciąż kompletnie się nie kontrolowałam, on postawił mi ultimatum (piszę o nim w tej książce), które na zawsze zmieniło moje życie i wprowadziło je na zupełnie nowe tory. To właśnie wtedy, w wieku 22 lat, w końcu zdecydowałam się przejąć kontrolę nad swoim życiem, wkraczając przy okazji na drogę, która zaprowadziła mnie do zawodu psychoterapeutki.
12 lat, pięć firm, cztery stopnie naukowe, dwoje dzieci i wieloletni staż w szczęśliwym małżeństwie później mogę śmiało powiedzieć, że nauczyłam się kontrolować siebie i swoje życie w sposób, który wcześniej nawet nie wydawał mi się możliwy. Nie jestem idealna, ale jak wkrótce się przekonasz, w stawaniu się lepszą wersją siebie chodzi o coś innego.
Cześć, nazywam się Courtney Tracy. Jestem absolwentką Uniwersytetu Południowej Kalifornii, licencjonowanym pracownikiem socjalnym i doktorem psychologii klinicznej. Jestem też właścicielką kilku firm działających w obszarze zdrowia psychicznego, członkinią zarządu kilku organizacji non-profit oraz wielokrotnie nagradzaną twórczynią treści – znaną w Internecie jako The Truth Doctor – obserwowaną przez ponad dwa miliony osób. Dzielę się moją prawdą, aby pomóc ci dzielić się twoją. Moja działalność zmieniła życie wielu ludzi.
Zostałam terapeutką (kimś, kto pomaga innym przechodzić przez wyzwania natury psychicznej), ponieważ dorastając, sama bardzo potrzebowałam zrozumieć, co się ze mną dzieje, jak sobie pomóc i jak przestać ranić siebie i innych. Potrzebowałam edukacji i praktyki – to właśnie te dwa narzędzia chcę ci dać w postaci tej książki.
Jestem terapeutką, ponieważ żyjemy w świecie, który potrzebuje terapeutów – w świecie, który pędzi tak szybko, że nasze ciała nie mogą sobie z tym poradzić, w którym tak wiele rzeczy wywołuje lęk, że nasze mózgi nie są w stanie tego przetworzyć, i który nakłada na nas tyle ograniczeń, że trudno nam spełniać marzenia.
Jestem dr Courtney i jestem terapeutką, ponieważ bycie człowiekiem jest trudne – rozumiem to i nie chcę zostawiać cię z tym samego.
Książka Twoje nieświadome wzorce zabierze cię w podróż, którą podzieliłam na dwa etapy.
W części I postaram się zmienić to, jak rozumiesz bycie człowiekiem. Podeprę się badaniami i dowodami naukowymi, aby uświadomić ci, że masz o wiele mniejszą kontrolę nad swoim życiem, niż ci się wydaje. Nie martw się tym jednak zbytnio, bo w części II poznasz metodę 12 kroków, dzięki której nauczysz się, jak świadomie dokonywać wyborów i jak przejąć kontrolę nad samym sobą. Część pierwszą czyta się jak podręcznik psychologii napisany przez twojego najlepszego przyjaciela (który jest również terapeutą), a część druga ma być twoim przewodnikiem na drodze do bardziej świadomego życia. Pomoże ci zauważyć złe nawyki lub po prostu te, których nie byłeś świadomy, opracować plan ich zmiany, naprawić błędy z przeszłości, a następnie podzielić się swoją prawdą z innymi, aby i oni mogli znaleźć własną. W tej książce zawarłam wszystko, co wiem, wszystko, co kiedykolwiek pomogło moim klientom i mnie.
Jeśli studiowałeś psychologię, niektóre idee opisane w tej książce wydadzą ci się znajome. Inne będą nowe albo wyjaśnione w sposób, który pomoże ci je naprawdę zrozumieć. Podczas pracy nad książką czerpałam też wiedzę z innych dziedzin nauki, w tym z fizjologii, nauk o mózgu i układzie nerwowym oraz filozofii (nie bój się, to będzie prosta, zabawna i wartościowa lektura). Mam nadzieję, że mój styl pisania i sposób, w jaki przekazuję informacje, wzbogacając je historiami z mojego własnego życia, okażą się wartością dodaną do pracy klinicystów i badaczy, którzy jako pierwsi opracowali przedstawione tutaj teorie i koncepcje.
W trakcie realizacji 12 kroków będziesz odpowiadać na pytania, wykonywać ćwiczenia, aż w końcu doświadczysz tego, jak to jest naprawdę czuć, że żyjesz, znać samego siebie i dokonywać świadomych wyborów. Większość ćwiczeń ma podstawy w nauce i metodach terapeutycznych o udowodnionej skuteczności w rozwiązywaniu wielu powszechnych problemów, z którymi się borykamy jako istoty ludzkie (takich jak lęk, depresja, stres, impulsywność, poczucie wyobcowania czy trauma). Dla zainteresowanych przygotowałam w załączniku zestawienie poszczególnych elementów programu z metodami terapii potwierdzonymi badaniami naukowymi, na których bazują.
Ta książka jest prawdopodobnie jedną z pierwszych publikacji poświęconych wszystkim ukrytym procesom, które zachodzą wewnątrz ciebie – począwszy od tego, jak działa twoje ciało, przez automatyzm decyzji podejmowanych przez ciebie bez zastanowienia, aż po sposoby, w jakie doświadczenia życiowe wpływają na twoje zachowania. Chociaż poszczególne informacje mogą nie być nowe, wierzę, że zebranie ich wszystkich razem i moje wyjaśnienia okażą się dla ciebie przydatne.
Czytając tę książkę, dowiesz się czegoś o mnie, a ja pomogę ci dowiedzieć się czegoś o tobie. Wymienimy się naszymi historiami i prawdami. Mam nadzieję, że uda mi się zachęcić cię do opowiedzenia swojej historii komuś innemu, do nauczenia go 12 kroków, których ja wkrótce nauczę ciebie, do szerzenia prawdy. Dlaczego? Cóż, Dan Brown wyraził to najlepiej w swojej książce Zaginiony symbol:
„Prawda […] kryje w sobie moc. […] Gdy słyszymy prawdę, czujemy, jak w nas rozbrzmiewa, nawet jeśli jej nie pojmujemy, jak wibruje w naszej podświadomości. Nie odkrywamy prawdy, a raczej ją sobie przypominamy… przywołujemy… przyzywamy… jakby już w nas była”1.
Krok 1. Przyznaj, że nieświadomość kontroluje twoje życie.
Krok 2. Uwierz, że istnieje lepsza, bardziej świadoma wersja ciebie.
Krok 3. Celowo wybierz świadomość jako narzędzie zmiany.
Krok 4. Spójrz na cały ten bałagan, którego udało ci się uniknąć.
Krok 5. Szczerze opowiedz o swoich nieświadomych wzorcach zachowań drugiemu człowiekowi.
Krok 6. Przygotuj się, tworząc listę sposobów, jak uporządkować swoje życie.
Krok 7. Pracuj nad sobą, świadomie dbając o swoją nieświadomość.
Krok 8. Weź odpowiedzialność i zrób listę osób, którym twoje nieświadome zachowania wyrządziły krzywdę.
Krok 9. Napraw szkody, które wyrządziła twoja nieświadomość.
Krok 10. Zachowaj czujność, gdyż nieświadome wzorce mają wielką moc.
Krok 11. Nieustannie poszerzaj swoje rozumienie świadomości i dostosowuj je do zmieniających się warunków.
Krok 12. Żyjesz świadomie? To dobrze. Teraz pomóż w tym komuś innemu.
CZĘŚĆ I
GDY NIEŚWIADOMOŚĆ PRZEJMUJE KONTROLĘ
1.
Trzy części nieświadomości
Zanim zostałam terapeutką, byłam suką.
Nie mówię, że terapeutka nie może być suką, bo… może. Jeśli jednak dzisiaj zapytałbyś mnie, kim jestem, odpowiedziałabym: „Jestem terapeutką”. Gdybyś zapytał mnie o to 15 lat temu, powiedziałbym: „Jestem suką”. Czy ta odpowiedź ma sens? Nie. Jednak większość tego, co myślimy, czujemy i mówimy, nie ma sensu. Zwłaszcza jeśli nie nauczyliśmy się rozumieć samych siebie i nieświadomie bronimy się przed zranieniem. Takie zachowania nie mają wiele wspólnego z tym, jak naprawdę chcielibyśmy żyć.
Suki zachowują się tak, jakby miały nad wszystkim kontrolę. Terapeuci wiedzą, że jej nie mają2.
Dorastając, niczego innego nie pragnęłam tak, jak mieć kontrolę. A mimo to przez ponad dekadę byłam książkowym przykładem kogoś, kto nad niczym nie panuje. Ludzie dzwonili do mnie, żeby miło spędzić czas – i nie mam tu na myśli kozetki psychoterapeuty, lecz ten rodzaj dobrej zabawy, który zwykle odbywa się w łóżku. Pisali do mnie, bo brali narkotyki – i wcale nie prosili o pomoc w ich odstawieniu, ale żebym je dla nich załatwiła. Nie dbałam o innych, tak samo jak nie dbałam o siebie.
Z psychologią po raz pierwszy zetknęłam się w liceum. Jakimś cudem trafiłam na zajęcia dla zaawansowanych (chodziłam do klasy dla „mądrych dzieciaków”) i zmuszałam się do pójścia tam o 7.00 rano, obudziwszy się 20 minut wcześniej. Wychylając się przez okno samochodu mojego chłopaka, patrzyłam na własne wymiociny i myślałam: „Wczoraj mogłam umrzeć”. Było mi to wtedy kompletnie obojętne. Nie myślałam o tym, że wlewanie whiskey z Colą do żołądka pełnego ecstasy i taniego jedzenia na wynos zwykle nie kończy się dobrze.
Dostałam się do college’u tylko po to, by na następne kilka lat awansować z wychylania się przez okno samochodu do tracenia przytomności gdzieś pod nim (pewnie żadna z tych dwóch opcji nie była bezpieczniejsza od drugiej). Kiedy miałam 22 lata, po dzikich, całkowicie przećpanych latach imprezowania, w trakcie których przynajmniej raz podano mi pigułkę gwałtu i o mało nie umarłam, zdiagnozowano u mnie zaburzenie osobowości typu borderline. Ta diagnoza zmieniła całe moje życie. Osobowość chwiejna emocjonalnie podtypu granicznego, w skrócie borderline, to zaburzenie charakteryzujące się niestabilnością w relacjach, postrzeganiu samego siebie, emocjach i zachowaniu3. Impulsywność. Rozwiązłość. Tendencje samobójcze. I silny lęk przed utratą kontroli. Bingo! Ta etykietka świetnie pasowała do dwudziestokilkuletniej mnie.
Diagnoza wraz z ultimatum postawionym mi przez mojego licealnego chłopaka, obecnie mojego męża, obudziła we mnie głębokie pragnienie zmiany. Nie chodziło nawet o warunek, który mi postawił: „Zmień się albo cię zostawię”, ale o to, że kiedy to powiedział, usłyszałam: „Zmień się albo stracisz najwspanialszą osobę w swoim życiu”, a ja nie chciałam, żeby tak się stało. Wtedy pierwszy raz odważyłam się zajrzeć do swojego wnętrza i zebrałam się na odwagę, żeby przyznać: „Kiedy myślisz, że masz kontrolę nad swoim życiem, tak naprawdę je spieprzyłaś. Jesteś gotowa, żeby z tym skończyć?”. Byłam.
Niezależnie od tego, czy sięgnąłeś po tę książkę ze względu na diagnozę, ultimatum, najzwyklejsze pragnienie zmiany życia na lepsze, czy jeszcze coś innego, cieszę się, że tu jesteś. Ta książka jest o zmianie, o przejmowaniu kontroli, o podejmowaniu pracy nad sobą pomimo strachu i poczucia, że wszystko sprzysięgło się przeciwko tobie. Ma ci pomóc w dostrzeżeniu w sobie tego, co ukryte, tego, o czym możesz nawet nie wiedzieć; w zrozumieniu systemów i funkcji, które decydują (bardziej niż ty sam, przynajmniej teraz) o tym, co myślisz i czujesz oraz jak się zachowujesz.
Przez dziesięciolecia psychologowie unikali osób z zaburzeniami borderline. Terapeuci woleli nie pracować z ludźmi takimi jak ja (niektórzy dalej tak mają). „Oni są tacy, jacy są, i nigdy się nie zmienią”. Choć brzmi to okropnie, tak naprawdę ma sens. Ludzie niechętnie podejmują się trudnych i nieprzyjemnych zadań, a wspieranie kogoś w procesie zmiany, gdy jego wzorce zachowań są głęboko zakorzenione w przetrwaniu, lęku i strachu, to paskudna robota.
Nie trzeba jednak cierpieć na żadne choroby psychiczne (ani fizyczne), żeby ciało, mózg i umysł wymknęły się spod kontroli. Większość naszych myśli, uczuć i zachowań zaczyna się w naszej nieświadomości (części nas, która leży poza świadomością), a to oznacza, że często nie decydujemy o tym, co myśleć, czuć i jak się zachowywać. Brzmi jak wymówka, ale to prawda.
Ludzka nieświadomość ma wielką moc – o wiele większą niż świadomość (ta część nas samych, której jesteśmy świadomi). Powodem, dla którego stajemy się więźniami nawyków, które chcielibyśmy zmienić, zachowań, które ranią nas samych i innych ludzi wokół, oraz myśli i uczuć, których nie chcemy, jest to, że nasze ciało, mózg i umysł nieświadomie próbują nas chronić, utrzymać przy życiu. Dla nieświadomości najważniejszym celem jest przetrwanie, a nie szczęście.
Prawdopodobnie definiujesz siebie poprzez swoje świadome wybory: decyzje, które podjąłeś, to, nad czym myślałeś i co odczuwałeś, osoby, które polubiłeś, pracę, o którą się ubiegałeś, zaproszenie, które odrzuciłeś. Rzecz w tym, że prawie wszystkie te doświadczenia zachodzą nieświadomie. Wiele teorii próbowało wyjaśnić związek między ludzką świadomością a nieświadomością (w jaki sposób to, czego jesteśmy świadomi, uzależnione jest od tego, co nieświadome i na podstawowym poziomie zgadzają się one co do jednej rzeczy: nieświadomość kontroluje co najmniej 95% wszystkich twoich myśli, uczuć, zachowań i opinii4, nawet jeśli większość zasług przypisujesz świadomości.
W artykule opublikowanym w magazynie „Time” pod tytułem Why You’re Pretty Much Unconscious All the Time5. (Dlaczego właściwie cały czas jesteś nieświadomy) wyjaśniono relację między nieświadomością a świadomością w następujący sposób: świadomy „ty” jest jak niezbyt inteligentny szef firmy, której pracownicy (wszystkie nieświadome części) sami badają rynek i wykonują całą pracę, a następnie wręczają szefowi dokumenty do podpisania, by to on zgarnął wszystkie zasługi.
To właśnie robiłam przez te wszystkie lata z własnym ciałem, mózgiem i umysłem – z taką różnicą, że myślałam sobie, jak to fajnie jest być szefem, chociaż moi pracownicy potrafili za każdym razem spieprzyć robotę. Założę się, że masz tak samo: przypisujesz sobie wszystkie zasługi i porażki swojej nieświadomości.
Jesteś osobą odpowiedzialną za swoje życie. I najwspanialszą osobą w swoim życiu. Dlatego zasługujesz na zmianę. Zasługujesz na postawienie sobie ultimatum, którego potrzebujesz. Zasługujesz na to, żeby uwierzyć, że to nieprawda, że „taki już jesteś” i „zawsze będziesz”.
Oto pewna prawda: Chociaż rozwinęliśmy się jako gatunek i możemy się pochwalić inteligencją i wieloma zdolnościami, wciąż jesteśmy szalenie nieświadomi i nie mamy nad sobą kontroli. Kolejna prawda: Możesz kontrolować to, nad czym wydaje ci się, że nie panujesz, a ta książka nauczy cię, jak to robić.
Niektórzy twierdzą, że nie potrzeba nam w życiu suk. Nie do końca się z tym zgadzam. Życie z suką może być ciekawsze i zabawniejsze. A wiesz, kto jest teraz największą suką w twoim życiu? Twoja nieświadomość. Chodzi za tobą wszędzie i nigdy cię nie opuszcza, chce pełnej kontroli i dokonuje kiepskich wyborów, chyba że wykonasz dużo pracy, aby ustawić ją do pionu.
PRAWDA NA WYNOS: Nie musisz pozbywać się swojej nieświadomości, musisz jednak nauczyć się ją kontrolować.
Istnieje pewne uniwersalne prawo, które wpływa na ciebie jako istotę ludzką i które może cię popchnąć na skraj przepaści, jeśli go nie rozumiesz. To prawo mówi, że człowiek czuje się ze sobą dobrze na tyle, na ile ma poczucie kontroli nad swoim życiem. To ona jest naszą siłą. Kiedy wymyka nam się z rąk, często czujemy się bezsilni.
W psychologii nazywamy to umiejscowieniem kontroli6. Owo umiejscowienie wskazuje, gdzie twoim zdaniem znajdują się siły decydujące o twoim życiu. Możesz mieć wewnętrzne lub zewnętrzne umiejscowienie kontroli. Osoby z wewnętrznym umiejscowieniem kontroli wierzą, że mają moc kształtowania własnego życia i że ich działania mogą przynosić realne rezultaty. Z kolei osoby z zewnętrznym umiejscowieniem kontroli są przekonane, że to czynniki znajdujące się poza ich kontrolą odgrywają dużą, jeśli nie decydującą rolę w określaniu kierunku, w jakim potoczy się ich życie.
Zgadnij, który typ umiejscowienia kontroli przedstawiają poniższe sytuacje: wewnętrzny, zewnętrzny czy mieszany?
Sytuacja nr 1: Właśnie napisałeś egzamin. Oblałeś. Uczyłeś się, ale nie tyle, ile mogłeś, bo „jakie to ma znaczenie?”. Inni zdali, dostali pozytywne oceny. Nazywasz ich „szczęściarzami”, a test „oszustwem”. Zamiast popracować nad swoimi metodami nauki albo skontaktować się z wykładowcą, od razu rzucasz te zajęcia7.
Sytuacja nr 2: Dowiadujesz się, że w twojej firmie trwa rekrutacja na stanowisko, na które masz odpowiednie kwalifikacje. Chociaż konkurencja jest duża, decydujesz się przejąć inicjatywę. Mówisz sobie: „Może po prostu spróbuję?”. Rozwijasz się zawodowo, bierzesz na siebie dodatkowe obowiązki i dbasz o relacje ze współpracownikami (nawet jeśli tego nienawidzisz). Dostajesz awans8.
Sytuacja nr 3: Stajesz przed złożonym problemem. Czujesz się przytłoczony i narzekasz na różne czynniki zewnętrzne, które stają ci na drodze. Mimo to jesteś otwarty na niestandardowe rozwiązania i prosisz współpracowników o pomoc. Testujesz różne metody rozwiązania problemu i robisz wszystko, co w twojej mocy, ponieważ wierzysz, że „to ty decydujesz o swojej przyszłości”. Niestety nic nie działa, a problem pozostaje. Analizujesz wewnętrzne i zewnętrzne przyczyny niepowodzenia i przedstawiasz je swojemu szefowi. Jesteś gotowy próbować dalej9.
Osoby, które czują, że siły zewnętrzne kontrolują ich życie (jak w sytuacji nr 1), często obwiniają innych i źle znoszą niepowodzenia. Z kolei ci, którzy czują się odpowiedzialni za swoje życie (jak w sytuacji nr 2), cechują się pozytywnym nastawieniem, radzą sobie w dobrych i złych czasach i szybko odbijają się od dna. Niektórzy ludzie doświadczają obu typów umiejscowienia (co pokazuje sytuacja nr 3), przechodząc płynnie od poczucia kontroli do wrażenia, że to zewnętrzne siły kierują ich życiem – i odwrotnie.
Jakie jest twoje umiejscowienie kontroli?
Zacznij od zadania sobie czterech poniższych pytań10. (Zapisz swoje odpowiedzi. Potraktuj to zadanie poważnie, może zmienić twoje życie).
Czy trudno ci powiedzieć „nie”, kiedy ktoś próbuje ci coś sprzedać?
Czy kiedy czegoś chcesz, ciężko pracujesz, żeby to zdobyć?
Czy starasz się dowiedzieć jak najwięcej o czymś, co może mieć wpływ na twoje sprawy?
Czy czujesz, że zasłużyłaś na dobre rzeczy, które ci się przytrafiły?
Odpowiedź na pierwsze pytanie pokazuje, jak szybko jesteś w stanie przejąć kontrolę nad swoimi decyzjami; drugie i trzecie – do jakiego stopnia twoim zdaniem masz kontrolę; a czwarte – jak bardzo wierzysz, że twoje działania wpływają na rezultaty, jakie osiągasz.
Jeśli czujesz, że nie masz zbyt dużego wpływu na to, co ci się przytrafia, ta książka jest właśnie dla ciebie. Pomoże ci zrozumieć, że możesz kontrolować więcej, niż myślisz, zwłaszcza własne perspektywy i decyzje. Cieszę się, że ją czytasz. Jeśli już teraz czujesz, że do pewnego stopnia masz kontrolę nad swoim życiem, to świetnie. To dobry początek. A jeśli sama koncepcja umiejscowienia kontroli była dla ciebie zupełnie nowa, kiedy zaczynałeś czytać, i nigdy się nad tym nie zastanawiałeś, to znaczy, że wykonałam część mojej pracy. Zyskałaś świadomość, że istnieje coś, co wpływało na twoje życie bez twojej wiedzy, ponieważ to, czy uważasz, że masz kontrolę na swoim życiem, decyduje o tym, czy rzeczywiście możesz ją mieć. Teraz już wiesz, że taka zależność istnieje, i możesz zacząć ją wykorzystywać, aby coś zmienić.
Jednym ze sposobów na szybkie przeniesienie kontroli z zewnątrz do wewnątrz jest zadanie sobie pytania: „Co jeszcze mogę zrobić?” albo „Czy mogłem zrobić coś inaczej? Czy wtedy zyskałbym to, czego chciałem?”, za każdym razem, gdy stoisz przed trudną decyzją, lub po jakimś ważnym wydarzeniu. Następnie postaraj się zrobić to wszystko, o czym pomyślałeś. Na zebraniach Anonimowych Alkoholików, jednej z najbardziej znanych grup samopomocowych, często powtarza się następujące słowa:
„Użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić, odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić, i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego”11.
Tekst ten nazywa się modlitwą o pogodę ducha12. Mądrość w nim zawarta zmieniła życie milionów ludzi. Też możesz z niej skorzystać (niezależnie od tego, czy masz problemy z nadużywaniem substancji odurzających, czy nie). Przeanalizujmy je linijka po linijce.
„Użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić”.
Bądźmy szczerzy. Jest mnóstwo rzeczy, które chciałbyś zmienić. Na przykład światło na zielone, kiedy jesteś spóźniony, albo to, że twój były poślubił kogoś innego zamiast ciebie, albo to, że reklamy są zawsze głośniejsze niż twój ulubiony program w telewizji. Nie możesz nic z tym zrobić. Przynajmniej nie na własną rękę. A jednak ciągle złościsz się z tego powodu. Rozumiem cię. Też nieraz klęłam na czerwone światło o 7.58 w poniedziałek rano, obwiniając je za to, że spóźnię się do pracy.
Pogoda ducha oznacza spokojny umysł, opanowanie i wyciszenie. To uczucie, jakie daje wolność od stresu, zmartwień i emocjonalnego chaosu. Czy możesz sobie wyobrazić, że jesteś spokojny, chociaż spóźniasz się do pracy? Zadowolony, nawet gdy ukochana osoba bierze ślub z kimś innym? Że nie przeszkadza ci regulowanie głośności co 5 minut? Ta książka nauczy cię, jak osiągnąć właśnie taki stan ducha. Nie zrobi z ciebie wyzutego z emocji zombie (tego chyba nikt by nie chciał), ale nauczy cię świadomie wybierać i kontrolować to, co myślisz, czujesz i jak reagujesz na rzeczy, których nie możesz w życiu zmienić.
„Użycz mi […] odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić”.
Odwaga to podchwytliwy temat. Masz wrażenie, że ci jej brakuje? Myślę, że się mylisz. Musisz tylko zmienić sposób, w jaki ją definiujesz. Kiedy ludzie myślą o odwadze, zazwyczaj przychodzą im do głowy wielkie rzeczy, takie jak skok na bungee z wysokiego mostu, oświadczenie się miłości swojego życia albo wyjazd do pracy do innego kraju. Odwaga to jednak nic innego, jak działanie nawet wtedy, gdy się boisz lub niepewnie czujesz. Nie musi to być nic spektakularnego.
Jako ludzie jesteśmy zaprogramowani, żeby dążyć do stałości i akceptować zmiany tylko wtedy, gdy naprawdę czujemy, że pomogą nam przetrwać. Twoja nieświadomość prowadzi cię po linii najmniejszego oporu. Być może więc nie chodzi o to, że nie jesteś zbyt odważny. Być może działasz po prostu zgodnie z paradygmatem, który do tej pory pozwalał ci przetrwać. Teraz jednak nadszedł czas, by z tym skończyć i otworzyć się na zmiany.
Sam decydujesz o tym, co nazywasz odwagą. Wzięcie do ręki tej książki było odważne. Nie masz pojęcia, co w niej jest, ale poświęcasz swój czas, żeby się tego dowiedzieć. Podjąłeś się działania, którego skutek jest niepewny. Być może boisz się zmian, boisz się przejąć kontrolę, a mimo to… ciągle tu jesteś. To właśnie jest odwaga. Zacznij ją w sobie dostrzegać i używać jej także w tych trudniejszych sytuacjach, dobrze?
„Użycz mi […] mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego”.
Cała ta książka to w zasadzie modlitwa o pogodę ducha na sterydach. Ma cię nauczyć odróżniania tego, co możesz zmienić i na co masz wpływ, od tego, co jest poza twoją kontrolą – w odniesieniu do twojego ciała, mózgu i umysłu. Wszystko to oczywiście w kontekście zdrowia psychicznego oraz przez pryzmat tego, czego w danym momencie jesteś świadomy, a co leży poza twoją świadomością – w nieświadomości. Chciałabym, aby ta książka pomogła ci znaleźć właściwy balans pomiędzy tymi elementami życia, które możesz kontrolować, i tymi, które powinieneś zaakceptować.
Istnieją aspekty życia, okoliczności i wydarzenia, które są poza naszą kontrolą. Trzeba to przyznać już na samym początku. Dzięki tej książce możesz zmienić swój sposób postrzegania rzeczywistości, podejmowania decyzji i postępowania. Czego jednak nie zdołasz zmienić? Świata, w którym żyjesz, w którym nie wszystkie istoty ludzkie są traktowane jak ludzie. Z ostatniej części tej książki dowiesz się, jak wykorzystać zdobytą wiedzę, aby pozytywnie wpływać na innych i na swoją społeczność. Najpierw jednak musisz zrozumieć, jak objawia się twoja nieświadomość i podjąć konkretne kroki (a właściwie 12 kroków) w kierunku samouzdrowienia. Aby pomagać innym, musisz najpierw pomóc sobie.
Jeśli poprosisz kogoś, aby opisał człowieka, nad którym kontrolę przejęła nieświadomość, zapewne wyobrazi sobie osobę na skraju załamania psychicznego, zachowującą się w sposób jasno wskazujący, że potrzebuje natychmiastowej pomocy. W łagodniejszym wariancie pomyśli o kimś, kto musi zostać poddany psychoanalizie, aby dowiedzieć się, skąd się wzięła jego trauma.
POZNAJ NAJWAŻNIEJSZE POJĘCIA: Psychoanaliza to badanie czyjegoś umysłu w celu zrozumienia podstaw jego myślenia i zachowania.
W niektórych przypadkach oczywiście może tak być, ale nieświadomość nie objawia się tylko w wyniku traumy z przeszłości. To coś znacznie więcej.
Wszyscy doświadczamy nieświadomych myśli, uczuć, zachowań i percepcji, które nie są do końca zdrowe ani korzystne dla nas czy dla innych ludzi, nawet jeśli ta nieświadoma część nas jest bardziej akceptowana społecznie lub mniej rzuca się w oczy. A to, że nie uważamy, że coś jest poza naszą kontrolą, nie oznacza, że nie może znaleźć się poza nią. Z kolei to, że zwykle mamy coś pod kontrolą, nie gwarantuje, że zawsze tak będzie.
Wszyscy jesteśmy istotami ludzkimi z wbudowanym wewnętrznym kompasem, który poza naszą świadomością decyduje o tym, jak funkcjonujemy, czego jesteśmy świadomi i do jakiego stopnia jesteśmy w stanie się kontrolować. Dlatego czasami czujemy, że nad wszystkim panujemy, a innym razem nie. Czasami dokonujemy świadomych wyborów i żyjemy chwilą, ale równie często zdarza nam się mówić do siebie: „Nie mam pojęcia, jakim cudem pamiętałam, żeby to zrobić”, „Jak mogłam tego nie wyczuć?” albo „To tak, jakbym w kółko umawiała się przez przypadek z tą samą osobą, tylko w różnych ciałach” czy „Nie wiem dlaczego, ale wyczuwam od tego gościa jakieś niepokojące wibracje”. Właśnie o to chodzi. W taki sposób objawia się nieświadoma część ciebie.
Pierwszym pytaniem, które należy zadać, nie jest więc: „Czy twoja nieświadomość przejmuje kontrolę?”, bo tak po prostu jest. Należy się raczej zastanowić, jak to się u ciebie objawia. Omówmy pokrótce trzy części nieświadomości i to, w jaki sposób poszczególne z nich dają o sobie znać w twoim życiu. Wiedza to podstawa świadomości.
Tak działa nieświadomość somatyczna. Tworzą ją takie elementy, jak percepcja somatyczna, procesy fizjologiczne, sygnały niewerbalne i reakcje układu nerwowego. Percepcja somatyczna to sposób, w jaki odczuwasz i doświadczasz bodźców oddziałujących na twoje ciało: temperatury, dotyku, ruchu, a nawet tego specyficznego odczucia, które pojawia się, gdy osoba, która cię masuje, kompletnie nie ma pojęcia, co robi. (Uciskanie? A może ból? Oba określenia pasują). Do procesów fizjologicznych zaliczamy m.in. szybkie bicie serca, równomierny oddech i motyle w brzuchu. Wskazówki niewerbalne to mimika twarzy, która zdradza twój nastrój, odruchowe opuszczanie ramion, gdy doświadczasz smutku, i unikanie kontaktu wzrokowego, kiedy kłamiesz. Reakcje układu nerwowego obejmują walkę lub ucieczkę, a także inne odruchy zapewniające przetrwanie, takie jak zabranie ręki od gorącej kuchenki.
Możesz oczywiście być świadomy takich odruchów. Najczęściej jednak zdajesz sobie z nich sprawę dopiero po fakcie albo przynajmniej w trakcie, co oznacza, że zazwyczaj nie przyjmujesz świadomie postawy z opuszczonymi ramionami, bo czujesz, że coś cię przerosło. Nie z własnej woli zbiera ci się na wymioty z nerwów przed pierwszą randką ani też nie zdradzasz z premedytacją nieszczerości, gdy nie możesz spojrzeć komuś w oczy. To się po prostu dzieje.
Doświadczenie utraty kontroli nad własnym ciałem jest zazwyczaj znane osobom, które cierpią z powodu przewlekłego bólu, niepełnosprawności fizycznej lub choroby, pacjentom wracającym do zdrowia po operacji i wielu innym ludziom w rozmaitych sytuacjach. Z perspektywy zdrowia fizycznego lub medycyny nie jest to więc specjalnie nowa ani zaskakująca koncepcja. Jednak w kontekście zdrowia psychicznego o tym zjawisku mówi się dopiero od kilku dekad.
Twoje ciało, w pewnym sensie, ma swój własny rozum i nadszedł czas, abyś zaczął go słuchać.
Tak objawia się nieświadomość poznawcza. Ta część nieświadomości, za którą stoją procesy umysłowe i przetwarzanie informacji poza naszą świadomością, odpowiada za takie zachowania, jak myślenie stereotypami (błędy poznawcze), doświadczanie FOMO, czyli lęku przed wypadnięciem z obiegu (pierwotne motywy ewolucyjne), automatyczne odwzajemnianie czyjegoś uśmiechu (naśladownictwo) i stresowanie się, gdy twój partner jest zestresowany (zarażanie afektywne).
Twój mózg jest leniwy. Nie chce mu się myśleć więcej, niż to konieczne. Cechuje go skąpstwo poznawcze, co oznacza, że ma tendencję do rozwiązywania problemów przy użyciu jak najmniejszej ilości energii i wysiłku. Mierzysz się ze skomplikowanym pytaniem, na które może być wiele odpowiedzi? Po prostu podaj pierwszą, która przyjdzie ci do głowy. To najszybszy sposób, żeby mieć rację! (Twój mózg myśli, że szybciej znaczy lepiej). Widzisz tę blondynkę? Na pewno jest taka sama jak inne. Nie rozmawiaj z nią. (Twój mózg nie chce doświadczać nieprzyjemności, więc używa generalizacji, żeby tego uniknąć).
Motywy pierwotne zmuszają twój mózg do uznawania za priorytetowe tych decyzji, których podjęcie może pomóc ci przetrwać, uniknąć chorób, rozmnożyć się itd. Z tego powodu możesz np. oceniać bardziej pozytywnie kosmetyki do opalania albo produkty dietetyczne w czasie, gdy szukasz partnera, niż wtedy, gdy nie jesteś zainteresowana poznawaniem nikogo nowego13. Twój mózg myśli: „Być może te rzeczy są dla mnie dobre, bo mogą doprowadzić mnie do celu, na którym mi zależy…”. Twoje przekonania zmieniają się w zależności od tego, co w danej chwili staje się priorytetem – zarówno dla ciebie, jak i dla nieświadomej części twojego mózgu.
Naśladownictwo i zarażanie afektywne występuje wtedy, gdy się wściekasz, bo twój partner jest wściekły, albo kiedy dziecko uczy się radzenia sobie z emocjami, obserwując techniki regulacji stosowane przez jego rodziców. Podobny mechanizm działa w przypadku personelu pierwszego kontaktu, który doświadcza tak zwanej traumy zastępczej14 – ciągłe stykanie się z osobami, które przeżyły traumę, powoduje, że profesjonaliści sami doświadczają jej objawów, takich jak trudności z koncentracją lub koszmary senne.
Oczywiście i tym razem możesz zdawać sobie z tego wszystkiego sprawę, ale w tych momentach, gdy twoja nieświadomość poznawcza działa bez twojego udziału, a twoja świadomość nie rzuca światła na zachodzące w twoim umyśle procesy, wszystko może wziąć w łeb. Możesz na przykład nieświadomie powielać złe wzorce zaobserwowane u członków rodziny lub wyniesione z poprzednich związków albo przez zbyt pochopne wyciąganie wniosków stracić wspaniałe przyjaźnie i możliwości. Może się też zdarzyć, że będziesz postępować wbrew swoim wartościom, ponieważ znajdziesz się pod presją albo będziesz się bał (to właśnie w takich sytuacjach twoja nieświadomość działa najskuteczniej).
Uświadomienie sobie, że twój mózg sam z siebie uczy się twojego życia, ocenia je, dostrzega i interpretuje, może być przerażające. Zaręczam ci jednak, że zanim skończysz czytać tę książkę, będziesz przeszczęśliwy, że się o tym dowiedziałeś, ponieważ nauczysz się kontrolować ten proces. Są na to dwa sposoby: zmiana systemów poznawczych w mózgu oraz świadome reagowanie na sygnały, które wysyła ci ten organ. Będzie świetnie, jeśli nauczysz się obu tych metod.
Istnieje wreszcie nieświadomość psychoanalityczna, prawdopodobnie najbardziej znana ze wszystkich. Większość autorów poradników nazywa ją podświadomością, odwołując się do teorii nieświadomości Zygmunta Freuda. Osobiście nie lubię słowa „podświadomość”. Uważam, że opinia publiczna bardzo często rozumie to pojęcie w charakterystyczny dla poppsychologii, uproszczony sposób. Cały problem nieświadomości zostaje w ten sposób sprowadzony do stwierdzenia, że umysł może wymknąć się spod kontroli, przez co zupełnie pomija się zagadnienia nieświadomości somatycznej i poznawczej. Co więcej, sam Freud używał słowa „podświadomość” tylko we wczesnych latach swojej kariery naukowej, potem z tego zrezygnował, a mimo to wielu z nas wciąż posługuje się tym pojęciem (więcej na ten temat przeczytasz w rozdziale 2).
Wpisz słowo „podświadomość” w wyszukiwarkę Google Scholar. W 98% artykułów znajdziesz je tam, gdzie powinien pojawić się termin „nieświadomość”. Teraz spróbuj wyszukać „podświadomość” za pomocą zwykłej wyszukiwarki Google. Znajdziesz całe mnóstwo poppsycholgicznych artykułów, które w przeważającej mierze zawierają bzdurne informacje i zostały napisane tylko po to, żeby generować kliknięcia.
Większość ludzi błędnie rozumie koncepcję nieświadomości psychoanalitycznej, zakładając, że jest ona czymś uzależnionym wyłącznie od dotychczasowych przeżyć. Jeśli nowe doświadczenia zastąpią stare, zmienisz się i poczujesz się lepiej. I choć po części może być to prawdą, ludzki umysł działa według pewnych automatycznych i domyślnych mechanizmów, które nie są w stanie się zmienić. Należą do nich m.in. kontrfakty, zasada bólu i przyjemności oraz wyuczona bezradność (co swoją drogą – spoiler – jest mylącą nazwą, ponieważ tak naprawdę wcale nie jest całkowicie wyuczona).
Kontrfakty to myśli o tym, co mogłoby się wydarzyć, gdybyś podjął inną decyzję. Mówisz np.: „Gdybym tylko tego nie zrobił”, i w głowie od razu pojawia ci się mnóstwo wspaniałych scenariuszy, które nigdy się nie ziszczą. Pachnie niepokojem i żalem? Tym właśnie jest, ale to po części automatyczna reakcja. Występuje nie tylko dlatego, że czujesz do siebie złość lub masz niską samoocenę, ale dlatego, że w ten sposób nieświadomie funkcjonujesz jako istota ludzka – bez względu na to, przez co przeszedłeś.
Zasada bólu i przyjemności odnosi się do faktu, że jako człowiek zawsze będziesz naturalnie dążyć do przyjemności i unikać bólu. Nie jest to coś, co możesz zmienić. Możesz natomiast spróbować zrozumieć tę reakcję i dostosować się do niej – zarówno fizjologicznie, jak i w sferze konceptualizacji.
Innym objawem psychoanalitycznej nieświadomości jest wyuczona bezradność – stan, w którym doświadczenia życiowe ostatecznie doprowadzają nas do utraty wiary w siebie. Często postrzega się ją jako moralną porażkę i niezdolność do bycia silnym w obliczu przeciwności losu. Porażkę ponosimy jednak my rozumiani jako społeczeństwo. Bezradność nie zawsze jest świadoma, ale zawsze jest potencjalnie nieświadoma. Kiedy twój mózg naprawdę uwierzy, że nic się nie da zrobić, powie ci, że nie warto nawet próbować. Nie twierdzę, że ma rację (pamiętaj, że masz do czynienia ze skąpcem poznawczym), ale z pewnością będzie tak myślał.
Twoim zadaniem podczas lektury kolejnych rozdziałów tej książki będzie zrozumienie, w jaki sposób twoje dotychczasowe doświadczenia życiowe uformowały twoją psychoanalityczną nieświadomość i jak razem z nieświadomością somatyczną i poznawczą wytworzyły automatyczne schematy myślenia, czucia, odbierania bodźców i podejmowania decyzji, a potem wyjaśnię ci, co możesz z tym zrobić.
Właśnie poznałeś wszystkie trzy części swojej nieświadomości: somatyczną, poznawczą i psychoanalityczną.
Twoja trzyczęściowa nieświadomość, a nie tylko „podświadomość”, to potężna, nieuporządkowana część ciebie – czasem zwodząca na manowce, często ryzykowna, ale do pewnego stopnia także pomocna. Jest czymś bardzo ważnym dla nas, istot ludzkich, dlatego warto zacząć o nią dbać. W kolejnych rozdziałach dowiesz się więcej o tym, co robi dla ciebie każda z części nieświadomości, poniżej zamieszczam więc tylko krótkie podsumowanie:
Nieświadomość somatyczna to reakcje i odczucia, które zachodzą w twoim ciele i mózgu bez twojej świadomości i kontroli.
Nieświadomość poznawcza to odbieranie bodźców i przetwarzanie informacji przez mózg bez twojej świadomości i kontroli.
Nieświadomość psychoanalityczna to twoje życiowe doświadczenia, które wpływają na ciebie bez twojej świadomości i kontroli.
Zanim zagłębimy się w to, jak możesz zmienić swoje życie za pomocą 12 kroków, które opisałam w drugiej części tej książki, i zanim zacznę szczegółowo omawiać konkretne części twojej nieświadomości w rozdziałach od trzeciego do piątego, chciałabym ci wyjaśnić, w jaki sposób te trzy części ze sobą współpracują, zarządzając twoim życiem. I tak, posłużę się w tym celu analogią do samochodu (mało oryginalne, wiem).
Wyobraź sobie samochód. Pomyśl o wszystkich jego funkcjach, częściach, kierowcy i rodzaju paliwa, które do niego wlewasz.
Jak to się ma do trzech części nieświadomości?
Twoja somatyczna nieświadomość (twoje ciało i mózg) jest jak składający się z wielu części samochód. Twoje ręce i nogi to jego cztery koła – dzięki nim się poruszasz i przemieszczasz z punktu A do punktu B. Wnętrze samochodu to wnętrze twojego ciała. Niektórzy bardzo o nie dbają, inni wolą nawet o tym nie myśleć, ponieważ… cóż, to jeden wielki śmietnik. A silnikiem jest twój mózg – bez niego samochód nie będzie działał.
Musisz nauczyć się obsługiwać własne ciało tak, jak nauczyłeś się prowadzić samochód. Przejażdżka z dobrym kierowcą to przyjemność, bo jazda jest komfortowa i płynna; z początkującym lub po prostu kiepskim – wręcz przeciwnie. Jeśli nie umiesz obsługiwać swojego ciała, zawsze będziesz wyglądać na osobę przytłoczoną, niepewną i niezdarną. To nie będzie komfortowa jazda przez życie. To trochę tak, jakby twój samochód miał wbudowaną funkcję omijania wszystkich dziur w drodze, ale ty dowiedziałeś się o niej dopiero rok po zakupie i zastanawiasz się: „Dlaczego, do diabła, nie przeczytałem instrukcji? Cały czas byłem sfrustrowany, a wcale nie musiałem”.
Twoja nieświadomość poznawcza dotyczy z kolei działania silnika (czyli mózgu). Termin „neuroróżnorodność” – oznaczający niepatologiczne różnice w funkcjonowaniu mózgu u różnych ludzi w zakresie socjalizacji, poruszania się, uczenia, skupiania uwagi itp.15 – dobrze oddaje różnice między silnikami w poszczególnych modelach samochodów. Niektóre mają automatyczną skrzynię biegów, inne manualną. Niektóre są wprost stworzone do zadań specjalnych, np. w samochodach sportowych lub terenowych, a inne nie potrafią im sprostać bez świadomego poprowadzenia wprawną ręką, o ile w ogóle okażą się do tego zdolne.
Jeśli chcesz zrozumieć, jak działa nieświadomość poznawcza, wyobraź sobie, że twój samochód przełącza się w tryb autonomicznej jazdy. Dla niektórych to błogosławieństwo. Dla innych przekleństwo. Moim zdaniem tryb autonomicznej jazdy w nowej Tesli to koszmar. Autonomiczność w tym przypadku oznacza, że samochód widzi zielone światło, kiedy jest czerwone, albo czerwone, kiedy jest zielone; zaczyna się rozpędzać na lewym pasie, kiedy do zjazdu z autostrady zostało mi tylko kilkaset metrów, albo dostosowuje tempo jazdy do samochodu przede mną, a ja właśnie spóźniam się na ważne spotkanie. Podobnie jak Tesla, twoja nieświadomość ma gdzieś twoje cele. Zrobi tylko to, do czego została zaprogramowana, chyba że zmusisz ją do czegoś innego16.
Nieświadomość psychoanalityczna to kierowca i rodzaj paliwa, które zatankował. Czasami to ty wybierasz, dokąd chcesz jechać, czasami to ty wlewasz paliwo do baku. Bywa jednak i tak, że to inni ludzie decydują o kierunku jazdy (siedzą na miejscu kierowcy). Może się też zdarzyć, że ktoś naleje ci do baku nieodpowiedni rodzaj paliwa i samochód zepsuje się na amen.
Paliwem dla nieświadomości psychoanalitycznej są twoje doświadczenia z przeszłości, mające wpływ na ciebie i twoje zachowania w sposób, którego często nie rozumiesz i nie dostrzegasz. Chociaż to porównanie nie oddaje wszystkich negatywnych uczuć związanych z zaniedbywaniem i wykorzystywaniem oraz konsekwencjami takich przeżyć, to jeśli ktoś zastosował wobec ciebie przemoc skutkującą traumą, to tak, jakby nalał oleju napędowego do silnika na benzynę. To, czego doświadczasz w życiu, może ci zarówno pomóc funkcjonować wydajnie i z łatwością, jak i sprawić, że twój silnik się zatrze, że coś się w tobie zablokuje albo zepsuje na dobre.
To, w jaki sposób prowadzisz samochód, komu pozwalasz siadać za kierownicą i jaki rodzaj paliwa tankujesz, przekłada się na to, co cię w życiu spotyka i dokąd prowadzi cię ta podróż. A wiesz, co jest w tym najbardziej denerwujące? W życiu, zupełnie tak jak wtedy, kiedy byłeś nieletni i nie miałeś prawa jazdy, możesz być tylko pasażerem swoich własnych doświadczeń, dopóki nie znajdziesz wystarczająco dużo czasu, przestrzeni, siły sprawczej i możliwości, aby zacząć o sobie decydować. Wielu z nas wciąż nie ma poczucia pełnej sprawczości nawet w dorosłym życiu z powodów zarówno wewnętrznych, jak i zewnętrznych, świadomych i nieświadomych, na przykład gdy blokują nas własne lub cudze decyzje, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy.
PRAWDA NA WYNOS: Podobnie jak samochód, twoje ciało i mózg działają najlepiej, gdy dobrze je znasz i się o nie troszczysz.
Wrzućmy wsteczny (gra słów zamierzona) i wróćmy do koncepcji, którą już pokrótce omówiłam: o zdolności samochodu do jazdy manualnej, automatycznej lub w obu trybach.
W tej analogii ważne jest to, że nawet kiedy używasz autopilota, to ty decydujesz, kiedy go włączyć i jaki będzie ostateczny cel podróży. Możesz przełączyć się w tryb autonomicznej jazdy (miejmy nadzieję, że trafisz pod właściwy adres), usiąść wygodnie i czekać, aż dojedziesz. Jeśli twój samochód nie jest aż tak nowoczesny, zawsze możesz ustawić tempomat i zrelaksować się – przynajmniej do czasu, aż będziesz musiał znowu nacisnąć pedał gazu i upewnić się, że dojedziesz tam, dokąd zmierzasz. Różne mózgi i różne ciała też mają różne opcje.
Ludzie nie działają jednak tylko manualnie albo tylko na autopilocie. Jesteśmy czymś w rodzaju hybrydy. Świadomość i nieświadomość wspólnie prowadzą ten wspaniały organiczny pojazd i mogą nas zawieźć albo na szczyt naszych marzeń i możliwości, albo na skraj przepaści (mój tata dosłownie zjechał kiedyś z klifu po grzybkach psychodelicznych).
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Cytat w przekładzie Zbigniewa Kościuka, Zaginiony symbol, Albatros, Warszawa 2010, s. 505–506 [przyp. tłum.]. [wróć]
Jako terapeuci rozumiemy, a przynajmniej mam taką nadzieję, że nie możemy i nie powinniśmy kontrolować naszych pacjentów. Dlaczego? Ponieważ na ich decyzje, zachowania, myśli i uczucia wpływają siły poza naszą (i ich) kontrolą. W terapii chodzi o to, by ludzie nauczyli się kontrolować samych siebie. [wróć]
U.S. Department of Health and Human Services, Borderline Personality Disorder, https://www.nimh.nih.gov/health/topics/borderline-personality-disorder [National Institute of Mental Health], dostęp 21.12.2025. [wróć]
E. Morsella, C.A. Godwin, T.K. Jantz, S.C. Krieger, A. Gazzaley, Homing In on Consciousness in the Nervous System: An Action-based Synthesis, „Behavioral and Brain Sciences” 2015, t 39, e168. [wróć]
J. Kluger, Why You’re Pretty Much Unconscious All the Time, „TIME” 2015, 26.06.2015. [wróć]
J.B. Rotter, Generalized Expectancies for Internal versus External Control of Reinforcement, „Psychological Monographs: General and Applied 1966, t. 80, nr 1, s. 1–28. [wróć]
Zewnętrzne umiejscowienie kontroli. [wróć]
Wewnętrzne umiejscowienie kontroli. [wróć]
Mieszane umiejscowienie kontroli. [wróć]
Cztery wymienione tutaj pytania zostały zaadaptowane i opracowane na podstawie prac Patricii Duttweiler. The Internal Locus of Control Index (ICI) autorstwa Patricii Duttweiler to dwudziestoośmioelementowe narzędzie badawcze stworzone do pomiaru, gdzie dana osoba umiejscawia siły rządzące jej życiem; P.C. Duttweiler, The Internal Control Index: A Newly Developed Measure of Locus of Control, „Educational and Psychological Measurement” 1984, t. 44, nr 2, s. 209–221. [wróć]
Usunęłam z cytatu Boga, ponieważ chcę, aby z tej metody mogli skorzystać wszyscy ludzie, nie tylko wierzący. Dostosuj ją do własnych poglądów. [wróć]
Modlitwa o pogodę ducha Anonimowych Alkoholików (AA) została zmieniona w stosunku do oryginału. Oryginalny tekst został napisany na potrzeby kazania w latach trzydziestych XX wieku przez Reinholda Niebuhra, amerykańskiego teologa, a w latach czterdziestych XX wieku zaczął być używany na spotkaniach AA. [wróć]
W tym badaniu wykazano, że pragnienie posiadania partnera może czasami przesłaniać zagrożenia dla zdrowia związane z zachowaniami zwiększającymi atrakcyjność: S.E. Hill, K.M. Durante, Courtship, Competition, and the Pursuit of Attractiveness: Mating Goals Facilitate Health-Related Risk Taking and Strategic Risk Suppression in Women, „Personality and Social Psychology Bulletin” 2011, t. 37, nr 3, s. 383–394. [wróć]
D.C. Branson, Vicarious Trauma, Themes in Research, and Terminology: A Review of Literature, „Traumatologia” 2019, t. 25, nr 1, s. 2–10. [wróć]
F. Azevedo, S. Middleton, J.M. Phan, S. Kapp, A. Gourdon-Kanhukamwe, B. Iley, M. Elsherif, J.J. Shaw, Navigating Academia as Neurodivergent Researchers: Promoting Neurodiversity Within Open Scholarship, https://www.psychologicalscience.org/observer/gs-navigating-academia-as-neurodivergent-researchers [„Observer”], dostęp 31.10.2022. [wróć]
Elon, wiem, że się starasz to naprawić. Od czegoś trzeba zacząć. Postęp, nie perfekcja. Nie pozywaj mnie. [wróć]
