Tajemnice konfesjonału - Jean Baptiste Bouvier - ebook
Opis

Tajny podręcznik z XVIII wieku, instruujący księży, jak spowiadać z grzechów przeciw szóstemu (Nie cudzołóż) i dziewiątemu (Nie pożądaj żony bliźniego swego) przykazaniu. Współczesnemu czytelnikowi wywody biskupa Jean-Baptiste Bouviera wydadzą się zapewne zdumiewające, a przecież snuł je zaledwie niespełna dwieście lat temu i uznawany był w tej kwestii za autorytet jeszcze na początku XX stulecia.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 140

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


WAŻNE ZASTRZEŻENIE

Do każdego zamówienia tej książki należy dołączyć upoważnienie Rektora Wyższego Seminarium Diecezji lub Wikariusza Generalnego; bez tej niezbędnej formalności żaden egzemplarz nie zostanie wydany.

SŁOWO WSTĘPNE

W tej książce, przeznaczonej wyłącznie dla kapłanów i diakonów, próbowaliśmy zebrać to, czego nie można, bez zagrożenia, nie wiedzieć w konfesjonale, a czego nie wolno ani rozwijać w publicznych wykładach w seminariach, ani w sposób przyzwoity i powszechny przekazywać młodym alumnom. Traktat ten dotyczy szóstego przykazania oraz powinności małżonków; po­rusza wiele kwestii z codziennej praktyki, wpra­wiających w zakłopotanie najbardziej uczonych i najbardziej doświadczonych spowiedników.

Duchownym wcale nie jest łatwo znaleźć uporządkowany i klarowny wykład dotyczący tego zagadnienia; autorzy prac z teologii moralnej, do których mogli się dotąd odwoływać, okazywali się bowiem zbyt skostniali lub nie dość precyzyjni. Uznaliśmy przeto, że oddamy w ręce kapłanów osobny traktat o grzechach przeciwko czystości i wzajemnych obowiązkach małżonków.

Przeczytawszy wiele książek teologicznych na ten temat, staraliśmy się znaleźć złoty środek pomiędzy pobłażliwością a surowością. Nie postępowaliśmy arbitralnie, lecz opieraliśmy się na rozumowaniu najlepszych autorów. Ktokolwiek więc nie podzielałby naszych zapatrywań, niech sięgnie do dzieł, które wskazujemy, aby rozważyć rozmaite poglądy i podjąć ze znajomością rzeczy decyzję, jaka wyda mu się najwłaściwsza. Jesteśmy przekonani o prawości naszych intencji, ostateczny osąd pozostawiamy jednak czytelnikom. Prosimy ich usilnie, by nie oskarżali nas o słabość, by nie nadużywali naszych zasad, naszych decyzji i naszych wyjątków, by propagować zgubne rozluźnienie obyczajów. Niech postępują przezornie i – zanim wydadzą osąd – niech zawsze kierują się roztropnością, która jest okiem pozostałych cnót, niech dojrzale ważą i nasze racje, i okoliczności, w jakich się znajdują. Zresztą błagamy ich, w imię prawdy, by zechcieli nam wykazać nasze pomyłki, jeżeli takowe rozpoznają.

Proszono nas niejednokrotnie, byśmy włączyli to dziełko do naszych dzieł zebranych, zatytułowanych Nauki teologiczne, lecz zasadniczy powód, który od samego początku nas od tego odwodził, wciąż istnieje i nadal wymaga, aby pozostało ono oddzielone od prac, które udostępnia się wszystkim seminarzystom bez wyjątku; trwamy tedy w takim przekonaniu.

ROZPRAWA O SZÓSTYM PRZYKAZANIU

Ponieważ owa lubieżna materia jest zawsze nie­bez­pieczna z powodu naszej słabości, zgłębiać należy ją tylko z konieczności, roztropnie, w chwa­lebnym celu i odwoławszy się uprzednio do pomo­cy Boskiej. Ktokolwiek, zbyt ufny we własne siły, wdałby się w to zuchwale i nierozważnie, naraziłby się na niemal nieuchronne upadki, zgodnie z mądrością ksiąg świętych: „kto miłuje niebezpieczeństwo, w nim zginie” (Syrah 3, 26). Należy często wzywać wspomożenia Matki Boskiej, zwłaszcza na początku pokus, które mogą się pojawić. Trzeba uciec się do modlitwy takiej, jak ta oto:

„O przeczysta Dziewico, przez twe przeczyste dziewictwo i twe niepokalane poczęcie oczyść me serce i me ciało”.

Jako że szóste i dziewiąte przykazanie Dekalogu mają najwyraźniej ten sam cel, uznaliśmy, że powinniśmy je omówić łącznie.

VI przykazanie: „Nie będziesz cudzołożył ciałem ani przyzwoleniem”.

IX przykazanie: „Będziesz pożądał cielesnych uczynków tylko w małżeństwie”.

Podobnie jak zabraniając kradzieży, zakazuje się wszelkiego przywłaszczania mienia bliźniego, tak zakazując cudzołóstwa, potępia się każdy czyn przeciwko czystości.

Czystość (łac. castitas) wzięła bowiem swą na­zwę od słowa „karać” (łac. castigare), ponieważ powściąganie pożądliwości – jak powiada święty Tomasz – jest cnotą moralną, która poddaje rozkosze miłosne władzy rozumu.

Jest to cnota szczególna, gdyż ma ona odrębny cel; ma za towarzyszkę wstydliwość, która – z szacunku dla ludzi – okrywa dyskretną zasłoną nawet rzeczy dozwolone.

Czystość można rozpatrywać z trojakiego punk­tu widzenia: jako czystość małżeńską, czystość wdowców i wdów oraz czystość dziewic. Czystość małżeńska podporządkowuje korzy­stanie z małżeństwa rozumowi. Czystość osób owdo­­wiałych polega na wstrzemięźliwości od wszelkich rozkoszy miłosnych po ustaniu małżeństwa. Czystość dziewicza dodaje do tej bezwzględnej wstrzemięźliwości integralność ciała. Dziewictwo można zatem rozpatrywać jako stan lub jako cnotę. Jako stan polega ono na integ­ralności ciała, czyli na powstrzymywaniu się od wszelkiego spełnionego aktu miłosnego; jako cno­ta zaś jest to całkowita wstrzemięźliwość od wszelkiego dobrowolnego czynu lub od wszelkiej rozkoszy przeciwnej czystości, z zamiarem wytrwania w niej.

Stan dziewictwa jest zatem bardzo wyraźnie odrębny od cnoty noszącej to miano.

Może on zostać zniszczony przez czyny niedobrowolne, jak gwałt, a kiedy raz się go utraci, to nie można go już odzyskać, jako że nie sposób przywrócić integralności ciała. Toteż ci, którzy żyli w małżeństwie, albo ludzie, którzy dopuszczali się uczynków cielesnych poza małżeńs­t­wem, nie mogą być nazywani dziewiczymi, choć­by nawet stali się świętymi przez skruchę.

Cnota dziewicza natomiast, naruszona przez przeciwny jej grzech, który jednak nie został spełniony, albo przez zamiar zawarcia małżeństwa, zostaje przywrócona przez odpuszczenie grzechu czy też przez postanowienie trwania w czystości na przyszłość. I tak jak cnota nie polega na usposobieniu ciała, lecz właśnie duszy, to zostaje ona zachowana mimo niedobrowolnych czynów, które kładą kres stanowi dziewictwa. Wynika z tego, że aureola chwały, którą niebo gotuje dla dziewic, nigdy nie będzie przyznana tym mężczyznom i kobietom, którzy – choć święci – żyli w małżeństwie lub spełniali do­browolnie uczynki cielesne poza małżeństwem; przy­padnie ona jednak w udziale tym mężczyz­nom i kobietom, którzy zachowają tę cnotę lub ją odzyskają. A zatem to bynajmniej nie przez czyn niedobrowolny i w następstwie aktów przemocy, przed którymi dziewice broniły się z całych sił, tracą one prawa do tej aureoli.

Rozwiązłość, która mogła zostać skonsumowana, choć nie została, czy jest naturalna, czy nie, jest, ogólnie rzecz biorąc, przeciwna czystości. Dlatego też będziemy mówić:

1. O rozwiązłości w ogóle.

2. O różnych rodzajach rozwiązłości skonsumowanej.

3. O różnych rodzajach rozwiązłości skonsumowanej wbrew naturze.

4. O grzechach rozwiązłości nieskonsumowanej.

5. O przyczynach i skutkach rozwiązłości, o remediach na nią.

ROZDZIAŁ PIERWSZYO ROZWIĄZŁOŚCI W OGÓLE

Rozwiązłość (łac. luxuria), której nazwa wywodzi się od słowa oznaczającego zwichnięcie (łac. luxare), nazywa się tak, ponieważ właściwe tej przywarze jest to, że osłabia oraz niszczy siły duszy i ciała; toteż zwie się ją niekiedy rozpustą a tych, którzy nadmiernie się jej oddają – rozpustnikami. Najlepsza jej definicja to: nieuporządkowana żądza rozkoszy wenerycznych.

Owe rozkosze nazywa się wenerycznymi, gdyż mają one na celu rozmnażanie się, którego patronką była według pogan bogini Wenera.

Twierdzenie: Rozwiązłość ze swej natury jest grzechem śmiertelnym.

Prawdziwości tego twierdzenia dowodzi Pis­mo Święte, jednomyślna opinia Ojców Kościoła i teologów oraz rozum.

1° Pismo Święte: „Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie […] i tym podobne. […] ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą” (List do Galatów 5, 19 i 21).

2° Ojcowie Kościoła i teologowie jednomyślnie nauczają, że ze swej natury grzech rozwiązłości jest śmiertelny.

3° Rozum: Rozkosze weneryczne są w intencji Stwórcy przeznaczone wyłącznie do rozmnażania rodzaju ludzkiego. Wszystko, co działa wbrew temu celowi, stanowi samo w sobie ciężkie na­ruszenie porządku, a więc jest grzechem śmier­telnym.

Pytanie: Czy rozwiązłość jest grzechem do tego stopnia śmiertelnym ze swej natury, iż nie podlega zasadzie lekkości materii, czyli nigdy nie jest grzechem powszednim?

Odpowiedź 1: Różne rodzaje rozwiązłości skon­­­sumowanej, naturalnej lub nie, o których będziemy mówić dalej, nie wykazują lekkości materii.

Czyż nie urąga wyraźnie rozumowi przypuszczenie, że można oddawać się nierządowi lub wywoływać celowo polucje, które same w sobie stanowiłyby jedynie występek lekki?

Odpowiedź 2: Rozkosz czysto organiczna, czy­li taka, jakiej dostarczają nam w naturalny spo­­sób nasze organy, na przykład dostrzeganie rze­­czy pięknej, słyszenie melodii, dotykanie przed­miotu miękkiego i aksamitnego etc., różni się od rozkoszy wenerycznej i może skłaniać do uznania lekkości materii. Albowiem podobna rozkosz nie jest naturalnie zła, skoro sam Bóg w słusznym celu uczynił z niej zdolność naszych zmysłów; nie może ona zatem stanowić grzechu śmiertelnego, chyba że ze względu na niebezpieczeństwo, jakie mogłoby z niej wyniknąć; może się jednak zdarzyć, że u niektórych osób nie­bezpieczeństwo to nie będzie poważne. Tak jest w przypadku całowania bez złych intencji, dla przyjemności, jaką odczuwają wówczas organy. Tak myślą: święty Antoni, Sanchez, Henno Co­mi­tolus, Syl­vius, Bou­dart, Billuart, Collet – wbrew Kajetanowi, Dianie, Szkole z Salamanki i ojcu Liguori.

Wolny jest zatem od grzechu śmiertelnego ten, kto doznaje przyjemności na widok ładnej kobiety lub dotyka jej aksamitnej dłoni, nie posuwając się w swych pragnieniach dalej, nie odczuwając innych doznań i nie narażając się w następstwie tego na poważne niebezpieczeństwo. Rzadko jest on jednak wolny od wszelkiego grze­chu, a zazwyczaj jest rzeczą niebezpieczną pozwalanie sobie na taką przyjemność, zwłaszcza gdy wynika ona z dotyku. Tak więc ten, kto czerpie z tego rozkosz, nie może najczęściej być usprawiedliwiony z grzechu ciężkiego, chyba że doznał jej przez nieuwagę lub bez przyzwolenia. Wielu wszakże jest tak ukształtowanych, że najmniejsza zamierzona przyjemność zmysłowa wy­starczy, by znaleźli się w poważnym niebezpieczeństwie grzechu.

Odpowiedź 3: Rozkosz weneryczna może być wywołana bezpośrednio albo pośrednio, sama w sobie lub w swej przyczynie, jak wtedy, gdy spełnia się uczynek, z którego mimo woli ta rozkosz wynika. Teologowie są na ogół zdania, że je­dynie rozkosz wywołana pośrednio mieści w so­bie lekkość materii. Przykład: Jeżeli ktoś czyni coś powszednio złego lub nawet dozwolonego, a przewiduje, że musi to u niego wywołać jakieś cielesne poruszenia, skądinąd mimowolne, i nie ma dość siły, by je powstrzymać, to nie grzeszy śmiertelnie. W tym przypadku, według paru teo­logów, grzech jest powszedni nie z braku materii, lecz z braku przyzwolenia.

Odpowiedź 4: Rozkosz weneryczną bezpośrednio chcianą można badać u osób żyjących w małżeństwie albo w nim nieżyjących; małżonkom jest ona dozwolona, byle tylko związana była z aktem małżeńskim. W innym przypadku, według powszechnego przekonania, jest to zwykły grzech powszedni, jeżeli zażywa jej tylko jedno z małżonków, poza aktem małżeńskim, kiedy dotyczy ona współmałżonka i nie wywołuje duże­go zagrożenia niewstrzemięźliwością, gdyż dąży do aktu dozwolonego. Tę kwestię rozwi­niemy w innym miejscu. Nie sprowadza się ona przeto do tego, czy bezpośrednio chciana rozkosz weneryczna poza małżeństwem wykazuje lekkość materii.

Ogół autorów utrzymuje, wbrew Caramue­lowi i paru innym kazuistom, że taka rozkosz nigdy nie jest grzechem powszednim z braku materii, i stara się tego dowieść w następujący sposób:

1° Aleksander VII potępił w 1664 roku na­stępujące twierdzenie: „Można przypuszczać, że pocałunek dawany dla cielesnej i zmysłowej przyjemności, jakiej dostarcza, poza wszelkim niebezpieczeństwem późniejszego przyzwolenia i polucji, jest tylko grzechem powszednim”. Stwier­dzenie to zostało potępione, gdyż przez przyjemność cielesną rozumie się zwykle przyjemność weneryczną. Nie można więc przypuszczać, że ta przyjemność, choćby najdrobniejsza, stanowi jedynie grzech powszedni.

2° Rozum mówi nam, że przez naszą zepsutą naturę jesteśmy tak bardzo skłonni do występku rozwiązłości, że najmniejsza iskierka może często wywołać wielki pożar. Dlatego w przypadku bezpośredniego przyzwolenia dla rozkoszy wenerycznej jest się zawsze narażonym na bliskie niebezpieczeństwo dalszego przyzwolenia lub po­lucji. Odmiennie ma się sprawa z innymi występkami. Toteż ojciec Aquaviva, superior generalny To­wa­rzystwa Jezusowego, zabraniał pod karą eks­ko­muniki wszystkim swym zakonnikom odchodzenia w nauczaniu od decyzji, która podważa lekkość materii w rozkoszy wenerycznej.

Tak więc grzeszy się śmiertelnie, czerpiąc dobrowolnie rozkosz z poruszeń ciała, nawet wtedy, gdy wywołane zostały one przypadkowo.

ROZDZIAŁ DRUGIO RÓŻNYCH RODZAJACH SKONSUMOWANEJ ROZWIĄZŁOŚCI NATURALNEJ

Rozwiązłość jest naturalna, kiedy nie stoi w sprzeczności z rozmnażaniem rodzaju ludzkiego. Obcowanie obu płci poza małżeństwem jest tedy aktem czysto cielesnym, pod warunkiem, że jest on praktykowany w sposób właściwy rozmnażaniu. Akt ten spełnia się przez wyciek materii nasiennej mężczyzny do wnętrza narządów płciowych kobiety.

Rozróżnia się sześć odmian rozwiązłości: nierząd (łac. fornicatio), zhańbienie kobiety (łac. stu­prum), porwanie (łac. raptus), cudzołóstwo (łac. adulterium), kazirodztwo (łac. incestus) i świętokradztwo (łac. sacrilegium). Poniżej omówimy każdą z tych sześciu odmian.

ARTYKUŁ IO NIERZĄDZIE

Nierządem nazywamy obcowanie intymne za obopólnym przyzwoleniem wolnego mężczyzny i wolnej kobiety, która już wcześniej utraciła dziewictwo.

Mówimy: 1°wolnego mężczyzny, czyli takiego, któremu w popełnieniu występku nie przeszkadza żadna szczególna więź małżeństwa, pokrewieństwa, powinowactwa, świętego zakonu czy ślubowania, lecz jedynie zasada czystości.

2°wolnej kobiety, która już wcześniej utraciła dziewictwo; jako zwykły nierząd różni się ta rozwiązłość od rozpusty, o której będziemy mieli spo­sobność mówić.

3°za obopólnym przyzwoleniem – te słowa odróżniają nierząd od uprowadzenia.

Rozróżniamy trzy rodzaje nierządu: nierząd zwykły, konkubinat i prostytucję; omówimy je w trzech odrębnych paragrafach.

§ I. O NIERZĄDZIE ZWYKŁYM

Nierząd zwykły wynika z krótkotrwałego obcowania z jedną lub wieloma kobietami.

Nikolaici i gnostycy, plugawi heretycy z pierwszych wieków, powołując się na rozmaite racje, utrzymywali, że nierząd zwykły jest dozwolony. Durand, opierając się na prawie naturalnym, uzna­­wał go jedynie za grzech powszedni, który stawał się śmiertelnym dopiero w świetle prawa pozytywnego. Późniejszy od niego Caramuel powiadał, że sam w sobie nie jest on czynem złym, lecz zabronionym dopiero przez prawo pozytywne.

Twierdzenie: Nierząd zwykły jest sam w sobie czynem złym i stanowi grzech śmiertelny.

Dowód: Twierdzenie to, przyjmowane przez wszystkich moralistów chrześcijańskich, udowad­nia się za pomocą Pisma Świętego, świadectw Ojców Kościoła, autorytetu soborów i papieży oraz rozumu.

1° Za pomocą Pisma Świętego: Spośród wielu tekstów, które moglibyśmy przywołać, wybierzmy jedynie kilka. 1 List do Koryntian 6, 9 i 10: „Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli […] nie odziedziczą królestwa Bożego”; List do Galatów 5, 19 i 21: jak wyżej; List do Efezjan 5, 5: „O tym bowiem bądźcie przekonani, że żaden rozpustnik ani nieczysty […] nie ma dziedzictwa w królestwie Chrystusa i Boga”; święty Jan w Apokalipsie (21, 8) umieszcza nierządników w jeziorze gorejącym ogniem i siarką.

Jest rzeczą według tych tekstów pewną, że nierząd, nieczystość, cudzołóstwo i kult bożków są same w sobie czynami złymi i stanowią grzechy śmiertelne.

2° Za pomocą świadectwa Ojców Kościoła: Święty Fulgencjusz: „Nierząd nie może nigdy istnieć bez grzechu ciężkiego”; święty Jan Chryzostom: „Ilekroć pójdziesz do kobiet nierządnych, tylekroć skażesz się na potępienie”.

3° Na mocy autorytetu soborów i papieży: Sobór Vienneński potępia to twierdzenie begardów: „Pocałowanie kobiety, kiedy natura do tego nie skłania, jest grzechem śmiertelnym, lecz akt cie­les­ny nie jest grzechem, kiedy powoduje nim natura, a zwłaszcza kiedy przywodzi do niego pokusa”; Sobór Trydencki stwierdza, że konkubinat jest grzechem ciężkim.

Innocenty XI potępił w roku 1679 następujące twierdzenie Caramuela: „Jest rzeczą zupełnie oczywistą, że nierząd nie niesie ze sobą żadnej dokuczliwości i że jest on zły tylko dlatego, iż jest zakazany, aby wszelki pogląd przeciwny wydawał się całkowicie sprzeczny z rozumem”.

4° Za pomocą rozumu: Związek cielesny może być dozwolony jedynie w przypadku rozmna­ża­nia gatunku; został on ustanowiony w tym jedynym celu; nie wystarczy jednak spłodzić dzieci, trzeba je jeszcze karmić, pielęgnować, wychowywać, kształcić; z tego wynika dla rodziców naturalna powinność wypełniania rozlicznych obowiązków, które wymagają skądinąd długiego współzamieszkiwania. Otóż zwykły nierząd jest oczy­wiście sprzeczny z tymi obowiązkami, gdyż z na­tury jest aktem krótkotrwałym, a takie spół­kowanie nie zmusza żadną więzią do współ­zamieszkiwania. A więc jest on sam w sobie rze­czą złą.

Ponadto pomyślność społeczeństwa zależy od uczciwego ukształtowania rodzin, a takowe zakłada małżeństwo; wynika z tego, że zwykły nierząd, który niszczy prawa, obowiązki i korzyści płynące z małżeństwa, jest bardzo zły ze swej natury.

Poza tym nierząd z osobą niewierzącą lub z heretykiem stanowi grzech o wiele cięższy z powodu obrazy, jaką niesie dla prawdziwej religii.

Powiecie jednak: 1° Bóg nakazał Ozeaszowi wziąć za żonę kobietę uprawiającą nierząd, a według Dziejów Apostolskich nierząd jest zakazany tak jak spożywanie mięsa ofiar, zwierząt uduszonych i krwi; a zatem nierząd jest czynem złym jedynie według prawa pozytywnego.

Odpowiedź: Odrzucam ten wniosek, albowiem: 1° Bóg nakazał Ozeaszowi nie uprawianie nierządu, lecz wzięcie za żonę kobiety rozpustnej, a to coś zupełnie innego; 2° nierząd jest jednoznacznie zabroniony przez apostołów, ponieważ poganie twierdzili, że jest dozwolony; i nie jest powiedziane w Dziejach Apostolskich, że nie jest on zabroniony przez prawo Boskie i naturalne. Stary zakon wielokrotnie go wcześniej zakazywał: 1° w szóstym przykazaniu Dekalogu; 2° panna, która pozwoliła sobie odebrać dziewictwo, była kamienowana (Księga Powtórzonego Prawa 22, 21); 3° Bóg rzekł Mojżeszowi: „Nie będzie nierządnicy z córek Izraelowych, ani nierządnika z synów Izraelowych” (Księga Powtórzonego Prawa 23, 17).

2° Powiecie mi jednak, że ci, którzy oddają się dobrowolnie nierządowi, nikogo nie okrywają hańbą, a więc nie czynią niczego, co byłoby złe z natury.

Odpowiedź: Odrzucam ten wniosek, ponieważ nierząd jest zły nie dlatego, że wyrządza komuś krzywdę, lecz dlatego, iż gwałci Boski nakaz.

Wysuniecie obiekcję, że lepiej jest płodzić dzieci przez nierząd, niż pozostawić je w niebycie, i że w ten sposób nie narusza się Boskich nakazów.

Odpowiedź: Odrzucam ten wniosek. Widzieliśmy już, że nie wystarczy mieć zamiar płodzenia dzieci; z drugiej strony ten argument miałby dowodzić, że cudzołóstwo jest dozwolone, skoro lepiej mieć dzieci z cudzołóstwa, niż nie mieć ich wcale.

Jako że prostytucja i konkubinat wiążą się z nierządem, omówimy je tutaj pokrótce.

§ II. O KONKUBINACIE

Konkubinat to obcowanie wolnego mężczyzny z wolną kobietą, którzy pozostając bądź w tym samym domu, bądź w domach oddzielnych, żyją ze sobą, jak gdyby byli małżeństwem.

Ponieważ tak rozumiany konkubinat jest grzechem o wiele cięższym od zwykłego nierządu, a to z powodu gotowości do popełnienia grzechu, w jakiej umysł zazwyczaj się znajduje, to okoliczność ta stanowczo musi być ujawniona podczas spowiedzi.

Sobór Trydencki nałożył bardzo surowe kary na tych, którzy żyją w konkubinacie, oraz na duchownych, którzy dopuszczają się tego haniebnego występku. Kary te muszą być jednak ogłoszone w wyroku, a wielu spośród nich nigdy we Francji nie uznano, na przykład wydalenia z miasta lub z diecezji osób żyjących w konkubinacie, z możliwością odwołania się w razie potrzeby do ramienia świeckiego. A jednak tego zła wcale nie oceniano u nas jako mniej poważnego niż w obcych krajach.

Pojawia się pytanie, czy ten, kto żyje w konkubinacie, może zostać rozgrzeszony po tym, jak oddali swą konkubinę.

Odpowiedź: 1° Jeżeli konkubinat był pub­licznie jawny, to żadna z osób, które żyją w tym stanie, nie może w zasadzie uzyskać rozgrzeszenia, zanim nastąpi publiczna separacja, nawet jeśli wydaje się wykazywać skruchę, albowiem oprócz separacji konieczne jest stosowne zadośćuczynienie za zgorszenie, a to zadośćuczynienie dokonuje się zazwyczaj przez separację.

Stąd też wielu