Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Znacie to uczucie, gdy tata mówi "nie idź tam", a wy i tak idziecie? Ślimaczek Marudziaczek też je zna. I to doskonale.
To mały ślimak z wielkim charakterkiem — nie lubi słuchać rad i jest przekonany, że wie lepiej. Wchodzi w kałużę, chowa się pod cienkim listkiem podczas deszczu, rusza sam do lasu o zmierzchu… i za każdym razem odkrywa to samo: tata jednak miał rację.
W tym, pierwszym tomie serii znajduje się 30 krótkich, barwnych opowiadań na dobranoc, do czytania na głos i do słuchania. Każda historia to nowa mała przygoda i nowa mała mądrość, zamknięta prostym, rymowanym morałem, który dzieci łatwo zapamiętują same.
Dla wszystkich małych uparciuchów i ich cierpliwych rodziców.
---
Lista przygód Ślimaczka Marudziaczka w tym tomie:
1.Parasolka z liścia
2.Skrót przez trawnik
3.Nie mówię dobranoc
4.Sam wiem lepiej, którą drogą iść
5.Nie chcę jeść listków, chcę tylko słodkie kwiatki
6.Nie podzielę się muszelką
7.Nie boję się burzy
8.Poczekam do jutra
9.Nie chcę mówić przepraszam
10.Najszybszy ślimak na świecie
11.Nie umyję muszelki
12.Sam poniosę ciężki liść
13.Bezpieczne miejsce na zabawę
14.Czapeczka z kwiatka
15.Zjem to, co znajdę na ziemi
16.Nie chcę czekać w kolejce
17.Sam zbuduję dom bez pytania
18.Nie chcę oddać zabawki koledze
19.Pobiegnę za motylem daleko od domu
20.Nie umiem przegrywać w wyścigu
21.Nie chcę pomóc posprzątać
22.Powiem nieprawdę, że umiem pływać w kałuży
23.Zjem za dużo słodkiego nektaru
24.Nie chcę słuchać o niebezpiecznym ptaku
25.Sam pójdę w ciemny las
26.Nie chcę się dzielić sekretem z tatą
27.Wyśmieję ślimaka, który wolno chodzi
28.Nie chcę ćwiczyć rysowania liter na piasku
29.Zazdroszczę koledze ładniejszej muszelki
30.Nie chcę iść spać wcześniej przed dużym
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 34
Rok wydania: 2026
Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Spis treści
ŚLIMACZEK MARUDZIACZEK – TOM 1
Parasolka z liścia
Skrót przez trawnik
Nie mówię dobranoc
Sam wiem lepiej, którą drogą iść
Nie chcę jeść listków, chcę tylko słodkie kwiatki
Nie podzielę się muszelką
Nie boję się burzy
Poczekam do jutra
Nie chcę mówić przepraszam
Najszybszy ślimak na świecie
Nie umyję muszelki
Sam poniosę ciężki liść
Bezpieczne miejsce na zabawę
Czapeczka z kwiatka
Zjem to, co znajdę na ziemi
Nie chcę czekać w kolejce
Sam zbuduję dom bez pytania
Nie chcę oddać zabawki koledze
Pobiegnę za motylem daleko od domu
Nie umiem przegrywać w wyścigu
Nie chcę pomóc posprzątać
Powiem nieprawdę, że umiem pływać w kałuży
Zjem za dużo słodkiego nektaru
Nie chcę słuchać o niebezpiecznym ptaku
Sam pójdę w ciemny las
Nie chcę się dzielić sekretem z tatą
Wyśmieję ślimaka, który wolno chodzi
Nie chcę ćwiczyć rysowania liter na piasku
Zazdroszczę koledze ładniejszej muszelki
Nie chcę iść spać wcześniej przed dużym
2026, TOM I, ISBN: 978-83-978455-6-5
© Grzegorz Sztandera [[email protected]]
Ślimaczek Marudziaczek mieszkał razem z Tatą Ślimakiem w przytulnej muszelce pod paprociami. Pewnego ranka niebo zrobiło się szare jak kamyk.
— Marudziaczku — powiedział Tata — idą chmury. Schowaj się pod dużym łopianem, tam jest sucho i bezpiecznie.
— Ehh, ale nuuuda — mruknął Marudziaczek — Ja wolę duży, cienki liść paproci. Sam wiem lepiej.
Poszedł więc pod cienki listek paproci i czekał na deszcz z dumnie uniesionymi rożkami.
Kap. Kap. Kap—kap—kap! Krople deszczu spadały na cienki listek, przeciekały przez niego jak przez sitko i lądowały prosto na muszelkę Marudziaczka.
— Ojej, ojej, jak zimno! — pisnął ślimaczek, kuląc się w muszelce.
Deszcz lał coraz mocniej. Marudziaczek trząsł się z zimna, a jego różki zrobiły się całkiem mokre i oklapłe. Powolutku, bo przecież ślimaki nie biegają, ruszył w stronę wielkiego łopianu, o którym mówił tata.
Kiedy w końcu tam dotarł, zastał Tatę Ślimaka suchego i uśmiechniętego, siedzącego wygodnie pod szerokim, grubym liściem.
— Marzłem — powiedział cichutko Marudziaczek, znajdując miejsce obok taty.
Tata przytulił go delikatnie różkami.
— Duży liść łopianu jest gruby i szeroki, więc deszcz po nim spływa, zamiast przez niego przeciekać. Cienki listek paproci tego nie potrafi. Nie mówiłem tego, żeby ci zepsuć zabawę, tylko żebyś się nie zmoczył.
Marudziaczek westchnął i przytulił się mocniej.
— Następnym razem posłucham cię od razu, tato.
I tak też zrobił następnym razem, kiedy niebo znowu zaciągnęło się szarymi chmurami.
Morał:
Duży listek, mała rada
—tata wie, gdzie deszcz nie pada.
— Marudziaczku — powiedział Tata Ślimak pewnego popołudnia — idziemy do cioci Ślimaczyni okrężną drogą, przez krzaki. Trawnik pana ogrodnika jest niebezpieczny, bo czasem jeździ po nim wielka i głośna kosiarka.
— Ale to strasznie długo! — zamarudził Marudziaczek — Przez trawnik będzie o wiele szybciej. Ja pójdę na skróty.
Zanim tata zdążył cokolwiek powiedzieć, Marudziaczek już sunął przez zielony, równiutki trawnik, zadowolony z siebie jak nigdy dotąd.
Nagle w oddali rozległo się głośne, warczące bruuuum.
— Co to?! — krzyknął przerażony Marudziaczek.
Wielka, hałaśliwa maszyna zbliżała się rząd po rzędzie, tnąc trawę na drobne kawałeczki. Marudziaczek schował się cały w muszelce, drżąc jak listek na wietrze, i czekał, aż hałas przejdzie bokiem.
Kiedy było już bezpiecznie, wyjrzał ostrożnie i najszybciej jak potrafił — czyli bardzo, bardzo powoli — dotarł do krzaków, gdzie czekał na niego zmartwiony Tata Ślimak.
— Bałem się — wyszeptał Marudziaczek, tuląc się do taty.
— Wiem — powiedział tata spokojnie — Dlatego prosiłem, żebyśmy poszli okrężną drogą. Nie chodzi o to, że jest dłuższa dla zabawy. Chodzi o to, że jest bezpieczna.
— Czasem dłuższa droga jest tak naprawdę tą krótszą — powiedział cicho Marudziaczek.
Tata uśmiechnął się i pogłaskał go po muszelce.
Morał:
Lepiej iść tam, gdzie bezpiecznie,
choćby dłużej — ale grzecznie.
Słońce chowało się za trawami, a Tata Ślimak ziewnął szeroko.
— Marudziaczku, czas spać. Jutro czeka nas długi dzień z przyjaciółmi.
— Nie chcę spaaać — jęknął Marudziaczek — Noc jest najciekawsza! Chcę oglądać gwiazdy i słuchać świerszczy.
Tata westchnął, ale wiedział, że żeby coś zrozumieć, czasem trzeba się o tym przekonać samemu.
