Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Emerytura to czas zasłużonego wypoczynku po latach pracy. Ale co będzie, gdy z upływem lat zdrowie przestanie dopisywać, a rodzina daleko, albo też ma własne, nie mniej ważne problemy? Oto rozterki, z którymi borykają się tytułowe sąsiadki. Zamiast jednak płakać nad młodością, która zbyt szybko przeminęła, znajdują lekarstwo na te bolączki – a jest nim wzajemna życzliwość i niezamykanie się w czterech ścianach. Zaleganie na kanapie przed telewizorem? To nie dla nich! Asia i Ewa nie tylko same są aktywne, ale także zarażają entuzjazmem innych swoich rówieśników, przekonując, że na wycieczki i uprawianie sportu nigdy nie jest za późno.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 527
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Asia szybkim krokiem podążała przed siebie. Spojrzała w górę i zmartwiła się, gdy ujrzała niebo zasnute ciemnymi chmurami. Obleciał ją strach, że nie zdąży dotrzeć do domu przed deszczem. Torba z zakupami ocierała się o nogi i to ją drażniło. Uch – westchnęła i przełożyła ją na drugą rękę. Patrzyła przed siebie, a myśli w tym momencie były przy siostrze, która jest już w drodze i za chwilkę będą się radośnie witać. Nieczęsto mają możliwość przebywania ze sobą, gdyż mieszkają zbyt daleko od siebie. Jedna na południu kraju, a druga na północy.
Obserwowała niebo i zobaczyła, że chmury deszczowe podążają uparcie nad jej głową. „Obym tylko zdążyła dotrzeć do domu”, szepnęła. Sapała i oddychała z trudnością. „Chmury zaraz się rozpłaczą, a nie mam parasolki”, gderała żartobliwie i wdychała głęboko powietrze.
Nagle usłyszała dzwonek telefonu w torebce. Jednak nie zawracała sobie głowy, aby odebrać, tylko starała się zdążyć przed deszczem. I jak się okazało, nie trzeba było długo czekać. Nim pomyślała, gdzie mogłaby się schronić, lunęło z nieba, jakby jej na złość. Nie zwracając uwagi na samochody, przebiegła przez jezdnię i szybko starała się dotrzeć do najbliższego sklepu. Nie wchodziła do wnętrza, lecz zatrzymała się w przedsionku. Okazało się, że już kilka osób także się tutaj schroniło. Uśmiechając się, dołączyła do nich.
– No, to się zaczęło – zagadnęła, otrzepując jednocześnie krople deszczu z płaszcza.
Przyglądali się jej, lecz nie wykazywali chęci, aby podjąć rozmowę. Zrozumiała i także zamilkła. Zaciskając usta, pomyślała: „Nie chcecie rozmawiać, trudno, będę milczeć”. Wyjęła telefon z torebki i sprawdziła, kto dzwonił. Gdy zobaczyła, że Wiola ucieszyła się, i to bardzo. „Pewnie jest już w drodze”, szepnęła z radością. Przez szybę w drzwiach spojrzała w niebo, aby sprawdzić, czy chmury przesunęły się w dal i przestanie padać.
Niestety nie zanosiło się na szybkie rozpogodzenie. Miała chęć oddzwonić do siostry, jednak wstrzymała się, aby obcy ludzie nie podsłuchiwali rozmowy. Oparta o ścianę milczała. Przed oczami pojawiły się jej obrazy grozy, którą przeżyła, gdy zamieszkała ponownie w tym mieście. „Jeśli faktycznie przyjedzie, to będzie uczta, której się nie spodziewa – pomyślała. A ja przeżyję ponownie koszmar, który być może zadomowił się w moich myślach i uparcie powraca. Oby jej obecność była lekarstwem, aby zapomnieć o tym, co było, lecz wciąż wraca w pamięci i przeszkadza żyć. Uch”. Westchnęła i pociągając nosem, wyjęła chusteczkę z kieszeni. Odwróciła się tyłem do wszystkich i wytarła łzy, które pojawiły się w tym momencie.
Deszcz ustawał. Chmury rozpłynęły się i po krótkiej chwili można było opuścić przypadkowe schronienie i ruszać każdy w swoją stronę. Uśmiechnęła się do starszej kobiety, która spojrzała na nią w tym momencie. Z grzeczności przepuściła ją pierwszą i po chwili ruszyła przed siebie. Miała chęć oddzwonić do Wioli, lecz pomyślała, że zrobi to później. Spokojnie, bez pośpiechu będzie mogła porozmawiać. Szybko pragnęła dotrzeć do domu, gdyż ciekawość, czy jest już w drodze, była mocniejsza. Oby przypuszczenie, że dojeżdża, sprawdziło się. Po drodze mijała jak nie sąsiadów, to znajomych. Aby się nie zatrzymywać, już z daleka witała ich i informowała, że bardzo się śpieszy. Uśmiechali się przyjaźnie.
Do mieszkania wpadła jak burza. Zdjęła płaszcz i rzuciła na kanapę. Szybko wyjęła telefon z torebki i natychmiast oddzwoniła do siostry. Niecierpliwiła się i tupała stopą. Czekała, aż odbierze. Po chwili usłyszała radosny głos Wioli:
– Witaj, siostro. Pewnie byłaś zajęta, skoro nie odebrałaś.
– Właśnie tak było, moja kochana.
– Dzwoniłam, aby powiedzieć, że nie będę mogła przyjechać. Wybacz, lecz nie ja jestem tego powodem. Martusia jest na porodówce. Chcę być na miejscu. Zięć i swaci zaraz powinni być u mnie. Jedziemy do szpitala. Będziemy razem oczekiwać małego człowieczka. Tak bardzo się cieszę i nie mogę się doczekać. Oby tylko poród przebiegł spokojnie. I to jest dla mnie w tym momencie najważniejsze. Dlatego wybacz, że nie przyjadę. Jak będzie po wszystkim, na pewno wybiorę się do ciebie. Wcześniej zadzwonię. Obiecuję.
– Oczywiście, że rozumiem. Ważniejsza jest istota, która wkroczy do nowego świata. Oby urodziła się zdrowa, piękna i podobna do mamy. Wreszcie będziesz babcią, i to najukochańszą. Marzenie spełni się, tak jak chciałaś. Gratuluję! Jestem całym sercem z wami.
– Jak zwykle piękne się wypowiadasz. Ja nie potrafię tak dobierać słów. Dziękuję ci, siostrzyczko. Wybacz, że nie proponuję ci, abyś przyjechała, ale myślę, że sama wiesz, jakie zrobi się zamieszanie w domu. Trochę ludzi będzie, a pamiętasz, jaki metraż ma mieszkanie. Obiecuję ci, że szybko się spotkamy.
– Mam taką nadzieję. Teraz masz ważniejsze sprawy. Mnie się nie pali, mogę zaczekać.
Jeszcze chwilę rozmawiały nie tylko o porodzie, lecz także o swoim życiu obecnym. Gdy się usamodzielniły, opuściły dom rodzinny. Jednak pomimo rozstania zawsze były myślami blisko siebie. To zasługa rodziców. Dbali o to, aby siostry pamiętały o sobie, a w trudnych chwilach, gdy takie się zdarzą, wspierały się bez proszenia. Lecz nie do końca tak się działo.
– Dziękuję, siostra, zadzwonię natychmiast. Obiecuję. Teraz zajmę się przygotowaniem mieszkania na ich powrót. Ale się cieszę! Nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo. Oby tylko poród przebiegł bez problemu, a Martusia była szczęśliwa, gdy ujrzy swoje dzieciątko. Moja dzielna córeńka. Zięć także czuwa. Też jest mocno podekscytowany. Czeka na syna.
– Ja życzę im, aby wszystko działo się po ich myśli.
Nim się rozłączyły, Wiola z ciekawości zagadnęła jeszcze siostrę, czy nadal utrzymuje kontakt z przystojniakiem, którego miała okazję poznać podczas ostatnich odwiedzin. Ten temat ogromnie ją interesował i nieco zbyt intensywnie wypytywała o niego. Jednak Asia nie bardzo miała chęć rozmawiać o nim. Nie utrzymują kontaktu kilka lat, lecz nie chciała w tym momencie rozgadywać się na ten temat.
– Pogadamy, siostra, jak przyjedziesz – odpowiedziała.
Szybko zakończyła rozmowę i poczuła łzy, które jak na zawołanie spływały jej po twarzy. Były gorące i miała wrażenie, jakby parzyły zimne policzki. Nagle otrząsnęła się i westchnęła głośno. Bardziej chciała podzielić się z siostrą przypadkami, jakich doznała, gdy wróciła po wielu latach i ponownie zamieszkała w rodzinnych stronach. Jednak to prawda, że doznane dziwne sytuacje, z którymi nie zawsze można sobie poradzić, ciągną się za człowiekiem zbyt długo. Lecz Asia, jak się okazało, ma umiejętności radzenia sobie z trudnościami, i to całkiem dobrze. Dlatego potrafi ominąć dołek, jeśli taki jej zagraża. Jednak chęć, aby porozmawiać o tym z kimś, jest większa, niż przypuszczała. Minęło wiele lat, a myśli wracają do tego przypadku jak bumerang. Wie, że z siostrą może spokojnie o tym podyskutować. Jest już gotowa, aby wyrzucić nie tylko z głowy, lecz także z serca niepokój, który zbyt długo się w niej zadomowił. Siostra może jej w tym pomóc. To mądra kobieta, tym bardziej że ukończyła psychologię.
Nagle ocknęła się z zadumy, odetchnęła głęboko i przypomniała sobie, że ma zakupy w torbie. I po chwili podśpiewując, wyjmowała wszystko, co w niej było. A gdy torba była już pusta, zastanawiała się, co by ugotować. Jednak nic nie przychodziło jej do głowy. W jednej chwili zrobiła się jakaś niemrawa. Czuła to. Być może po rozmowie z siostrą tak się dzieje. Oczekiwała czegoś innego, a okazało się, że nie zawsze może być tak, jakby się chciało. Napiła się wody i ze szklanką podeszła do okna. Odsłoniła firankę i patrzyła w dal, nie myśląc o niczym. Patrzyła i być może nawet nic nie widziała. Często jej się to zdarzało. Tym bardziej gdy coś nie szło po jej myśli. Nagle drgnęła na zbyt głośne pukanie.
– Uch, no co tam, pali się?! – krzyknęła.
Szybko podeszła do drzwi, nie sprawdzając, kto ją niepokoi. Gdy je otworzyła, zaniemówiła na widok niespodziewanego gościa.
– Nie przeszkadzam? Mogę wejść? – zapytał, uśmiechając się od ucha do ucha.
– Proszę, skoro musisz.
– Dziękuję – odpowiedział, wyczuwając w jej głosie niechęć.
Nie była uradowana z odwiedzin Pawła, tym bardziej z zaskoczenia. Nawet nie przyszło jej na myśl, by powiedzieć, że jest zajęta.
– Coś mi się zdaje, że przyszedłem nie w porę.
Obserwował ją spod oka i czuł się niezręcznie. Przez chwilę zapanowała cisza. Jednak Asia nie bardzo wiedziała, co mu odpowiedzieć. Z powodu zaskoczenia jego obecnością słowa nagle uleciały, a w myślach powstała pustka.
– Jeśli przeszkadzam, to znikam. Wybacz najście.
Lecz ona w tym momencie przez krótką chwilę wpatrywała się w jego oczy, jakby czegoś się doszukiwała. Po chwili jednak ocknęła się z uśmiechem.
– Ależ oczywiście, że jesteś w porę – rzekła i spojrzała na jego buty. – Nawet nie wyobrażasz sobie, jak bardzo – dodała, otwierając szafkę w przedpokoju.
Szybko podała mu domowe kapcie, gdyż buty były przemoczone. Gdy on zdejmował obuwie, nastawiła czajnik.
Nagle ucieszyła się, i to bardzo, że zjawił się niespodziewanie. Znają się od wielu lat. Chodzili do tej samej szkoły. Są dobrymi przyjaciółmi. Mieszkają przy tej samej ulicy, dzieli ich jedynie kilka domów.
Gdy dostrzegł jej nagłą radość, uśmiechnął się. „Pewnie coś się wydarzyło i chce się podzielić dobrymi wieściami, skoro tak nagle ucieszył ją mój widok”, przeleciało mu przez myśl. Chrząknął i spojrzał na nią, zaciskając usta, aby się nie roześmiać.
– Dziękuję, a już się obawiałem, że mnie pogonisz. Przyszedłem bez wcześniejszego uprzedzenia. Wybacz.
Obserwował ją, zakładając kapcie. „Ciekawe, co chce mi powiedzieć tym razem”, mówił w myślach do siebie. Zna ją zbyt dobrze i wie, że gdy ma problemy, z którymi zbyt trudno poradzić sobie samemu, on jest tym, który zjawia się natychmiast. Są dobrymi przyjaciółmi bez zobowiązań.
– Zgadłeś, bo przeleciała mi taka myśl, jednak szybko się rozpłynęła – rzekła. – Zapraszam do kuchni. Będziemy gotować i rozmawiać o ważnych sprawach – dodała.
Robiła zabawne miny i uśmiechała się zadowolona.
– Cieszy mnie, bo przez chwilę się zmartwiłem, że coś złego cię spotkało – mówił szybko, obserwując jej twarz.
– Oj, u mnie wszystko w porządku. Być może trochę byłam oschła, lecz na pewno nie na twój widok. Siostra miała mnie odwiedzić właśnie dzisiaj. Jednak nie może przyjechać i dlatego byłam myślami w innym miejscu. Nawet zastanawiałam się, czy nie pojechać do niej, pomimo że nie jestem zaproszona.
– Jeśli to coś ważnego, to dlaczego by nie? W końcu to siostra i chyba nie ma takiej potrzeby, żeby się zapowiadać.
– Oczywiście, że to ważne, lecz nie jestem aż tak bardzo pewna, czy to byłby dobry pomysł. Martusia lada moment będzie rodzić. Już jest u nich trochę ludzi. Pojadę, lecz nie teraz. Ja jestem tylko ciotką.
Nadęła usta, patrząc przed siebie. W wyobraźni widziała mieszkanie pełne ważniejszych osób.
– Jeśli już, to ciocią, w dodatku piękną, mądrą i hojną – rzekł, dotykając jej dłoni.
Dostrzegł w jej oczach łzy. Domyślił się, że pewnie coś musiało ją zasmucić. Chciał podnieść ją na duchu w tym momencie.
– O rany, dziękuję za miłe słowa. Mam nadzieję, że mój prezent także spełni ich marzenie.
Przez chwilę panowała cisza. Oboje myślami byli w innym miejscu i czasie. Niekoniecznie dla nich pozytywnym. Dlatego z rozwagą i ostrożnością podchodzą do wszystkiego, co obecnie otrzymują od losu.
Nagle ocknęli się z zamyślenia, a przyczynił się do tego gwizd wody gotującej się w czajniku. Spojrzeli na siebie i roześmiali się głośno. Tak mocno to ich rozbawiło, że nie mogli powstrzymać śmiechu, dodając wciąż zabawne sytuacje. Trochę to trwało, nim zmęczeni śmiechem i zapłakani z radości wycierali nie tylko oczy mokre od łez, lecz także nosy. Gdy się już wyciszyli, spojrzeli sobie w oczy i odetchnęli z ulgą.
– Ale numer – odezwała się Asia, wdychając głęboko powietrze.
– O, tak – dodał Paweł. – Dawno się tak nie uśmiałem. Jak niewiele trzeba, aby poczuć się tak wspaniale. Mam wrażenie, że odżyłem. Jakbym przez ten wybuch śmiechu stał się zdrowszy i radośniejszy. Też tak to odczuwasz?
– Tak. A przy tobie szczególnie.
– Musimy częściej się śmiać. Być pogodnymi ludźmi, cieszyć się drobnymi rzeczami, a także uszczęśliwiać tych, którzy borykają się z trudnościami. Może wówczas częściej spotykać będziemy radośniejszych ludzi w różnych miejscach.
Spis treści - fragment
Strona tytułowa
Asia szybkim krokiem podążała przed ...
