Oferta wyłącznie dla osób z aktywnym abonamentem Legimi. Uzyskujesz dostęp do książki na czas opłacania subskrypcji.
14,99 zł
61 osób interesuje się tą książką
Czołem, Zawodnicy! Trening dobiegł końca. Teraz rozpocznie się prawdziwa gra.
Na trzecim poziomie Lochu Carla i kotkę Pączuś czekają jeszcze trudniejsze wyzwania i mocniejsi przeciwnicy. Raz już udowodnili, że weteran straży przybrzeżnej i kocia królewna z niezbywalnym tytułem to drużyna niemal nie do powstrzymania. Ich oglądalność bije wszelkie rekordy, a widzowie ciągle nie mają dość. Jednak Loch robi się z każdym dniem niebezpieczniejszy, a do tego pojawia się zupełnie nowe wyzwanie: questy.
To miejsce nazywają Górnym Miastem. Wielka, niegdyś kwitnąca metropolia, zniszczona przez tajemniczy kataklizm. Jednak jej ulice nie wydają się opuszczone. Ruiny nawiedza cyrk nieumarłych, z nieba spadają ciała zamordowanych kobiet, a rzucone przed wiekami zaklęcie wreszcie może wypełnić swoje mroczne przeznaczenie… Czy Carl i Pączuś zdołają na czas rozwiązać zagadkę? I czy Carl w końcu znajdzie jakieś spodnie?
„Jedna z najbardziej porąbanych, śmiesznych i pomysłowych książek, jakie kiedykolwiek czytaliśmy” – Book Riot
Matt Dinniman to bestsellerowy pisarz i artysta z Gig Harbow w Waszyngtonie. Opublikował dziesiątki opowiadań i całe mnóstwo książek. Jego grafiki – od pocztówek po zestawy papeterii i kalendarze – można znaleźć w butikach i sklepach papierniczych na całym świecie
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 456
Tytuł oryginału: Carl's Doomsday Scenario
Copyright © 2021 by Matthew Dinniman. By arrangement with the author. All rights reserved Copyright © 2026 for the Polish edition by Wydawnictwo Czarna Owca Copyright © for the Polish translation by Sara Manasterska Cover design and illustration by Will Staehle All other interior art by Erik Wilson (erikwilsonart.com)
All rights reserved
Redaktor inicjujący: Katarzyna Słupska Redaktor prowadzący: Karolina Urbanowicz Redakcja: Magdalena Stonawska Korekta: Beata Wójcik, Maciej Korbasiński Adaptacja okładki: Magda Kuc Wersję elektroniczną w systemie Zecer przygotowała Róża Rozaxa
Wszelkie prawa zastrzeżone. Niniejszy plik jest objęty ochroną prawa autorskiego i zabezpieczony znakiem wodnym (watermark). Uzyskany dostęp upoważnia wyłącznie do prywatnego użytku. Rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci bez zgody właściciela praw jest zabronione.
Wydanie pierwsze Warszawa 2026 ISBN 978-83-8382-226-6
Jeśli złapiesz kota za ogon, możesz nauczyć się tego, czego nie nauczyłbyś się w żaden inny sposób.
Mark Twain1
Witaj na trzecim poziomie, zawodniku.
Poprzednie piętro Lochu zawali się za trzy godziny i trzydzieści pięć minut.
Prosto z poczekalni przeniesiono nas do długiego złotego korytarza, przypominającego ten, w którym znaleźliśmy się na samym początku Lochu.
– Carl, zobacz! Jesteśmy na zewnątrz! – powiedziała Pączuś, spoglądając w górę.
Istotnie; ponad naszymi głowami rozciągało się upstrzone gwiazdami niebo, które pokrywała kolorowa mgławica podobna do tła w programie Odette.
Powietrze nadal jednak wydawało się zatęchłe. Wyciągnąłem procę, wycelowałem w niebo i wystrzeliłem.
Stuk. Tak jak się spodziewałem, pocisk odbił się od sufitu jakieś sześć metrów nad nami.
– To iluzja – orzekłem. – Jak w tym centrum handlowym w Las Vegas. Wydaje ci się, że jesteś na zewnątrz, ale to złudzenie.
– Co za rozczarowanie – skomentowała Pączuś.
Ściany i podłoga zostały wykonane z cegieł w złotym kolorze. Miękki czerwony dywan prowadził do wyglądających znajomo drzwi na końcu korytarza. Gdy się do nich zbliżyliśmy, otworzyły się same. Wyszła z nich jakaś wysoka postać i wszyscy się zatrzymaliśmy.
Czekał na nas dobrze zbudowany, młody i odrażająco przystojny mężczyzna w smokingu. Miał ciemnoszarą skórę, a z czoła wyrastała mu para krótkich diabelskich rogów. Był mniej więcej mojego wzrostu, a jego długie szpakowate włosy upięte zostały w koński ogon. Z tylnej części smokingu wystawał kolczasty ogon, a na plecach widać było ciasno złożone czarne nietoperze skrzydła.
– Czołem, Mordecai – powiedziałem, przyglądając się jego nowej postaci. – Rany, stary! Naprawdę świetnie wyglądasz.
– Och – skomentowała Pączuś, taksując go wzrokiem. – Nie wyrzuciłabym cię z łóżka za jedzenie krakersów.
Nawet zwyczajowe skrzeknięcie Monga brzmiało, jakby dinozaur był oczarowany.
Mordecai. Inkub – poziom 50
Mistrz tej gildii.
Ten NPC nie walczy.
Znani jako Gigachady Górnego Miasta, inkuby to męskie odpowiedniki niesławnych sukkubów. Wygadane, uwodzicielskie i ostatecznie zabójcze inkuby można rozpoznać po zniewalającej urodzie, niewiarygodnym uroku osobistym i zmysłowych stopach. Napotkamy je wyłącznie w zurbanizowanych poziomach Lochu. Nadają nowe znaczenie określeniu „partner na jedną noc”.
– Królewno Pączuś, Carlu, mały Mongo! Witajcie na poziomie trzecim. Oto koniec poziomów treningowych. Teraz rozpocznie się prawdziwa gra – powiedział Mordecai głębokim głosem, kłaniając się lekko. Wskazał gestem, że mamy wejść.
Wkroczyliśmy do środka i drzwi się za nami zamknęły.
– Poziomy treningowe? – zapytałem. – Ja pierdolę. Serio nazywasz to „poziomami treningowymi”?
– Nareszcie – powiedział Mordecai za zamkniętymi drzwiami. Zerwał z siebie marynarkę i ściągnął krawat, po czym rozpiął trzy górne guziki koszuli. Góra od smokingu wyglądała dziwnie z parą długich rozcięć, w których miały się mieścić skrzydła. – Zaczynałem się obawiać, że już nigdy się tu nie pojawicie. Od trzech godzin czekałem na was w tym świństwie. Nie znoszę formalnych strojów.
– Wywiad trochę się przedłużył – wyjaśniłem. – Rozumiem, że publiczność nie może nas teraz zobaczyć?
– Tak – potwierdził. – Będą widzieć, jak tu wchodzicie, a potem jak wychodzicie, ale nic z tego, co dzieje się w środku. To jak pomieszczenie dla ławy przysięgłych.
Jego mieszkanie wyglądało dokładnie tak jak zawsze, ale tym razem wysprzątał je jeszcze porządniej. Od naszej ostatniej wizyty w magiczny sposób pojawiły się w nim dwa łóżka.
– Posłużą do transformacji, jeśli będzie potrzebna – wyjaśnił. – Pamiętasz, co się stało z Pączuś, gdy zjadła ulepszony sucharek dla pupila?
Przełknąłem ślinę na wspomnienie dziwacznej glutowatej kuli mięsa, w którą przemieniła się wówczas kotka.
– No dobrze – podjął Mordecai – czy ustaliliście już, kto chce być pierwszy? Osobiście sugerowałbym, żeby Królewna…
– Ja – przerwała mu Pączuś, wskakując na jedno z łóżek. – Jazda z tym koksem.
– Dobrze. Usiądź sobie, Carl – powiedział Mordecai.
Wybrałem jedno z krzeseł. Mongo wskoczył mi na kolana i zaskrzeczał z nutą troski w głosie.
– Mamusi nic nie będzie – uspokoiła go Pączuś. – Posiedź sobie kilka minutek z wujkiem Carlem, a mamusia zajmie się na chwilkę pracą. Bądź grzeczny.
Mały welociraptor usadowił się wygodnie na moich kolanach. Nagle poczułem niepokój na myśl, że jego zęby znalazły się tak blisko mojego krocza. Nie wiedziałem, co się stanie, jeśli teraz mnie ugryzie. Pewnie nie zostałby już teleportowany na zewnątrz, ale raczej zamrożony w miejscu jak poprzednio Frank i Maggie. Miałem nadzieję, że nie będę musiał na własne oczy się przekonywać, czy moje przypuszczenia są słuszne.
– Dobrze – powiedział Mordecai. Pomachał ręką i w powietrzu pojawił się ekran, jak w programie Odette. – Twoja obecna rasa to „kot”. Tutaj znajduje się lista wszystkich dostępnych dla ciebie ras. Wygląda na to, że dostałaś trzysta dwadzieścia możliwości. Umieszczono je na liście w kolejności alfabetycznej i możesz klikać na każdą z nich, żeby zapoznać się z najmniejszymi szczegółami. Dodatkowo sztuczna inteligencja zawęziła swoje rekomendacje do trzech. Przez następną godzinę będziemy szczegółowo omawiać twoje możliwe wybory, a potem…
– Wybieram kota. Idźmy dalej!
Mordecai wziął głęboki oddech.
– Pączuś, kilka z opcji, jakie się tu znajdują, pozwoli ci wyglądać w zasadzie tak samo jak…
– Kot. To moje ostatnie słowo. Przejdźmy do następnego kroku.
Mordecai spojrzał na mnie. Wzruszyłem ramionami. Pączuś od początku jasno dawała do zrozumienia, że nie zamierza zmieniać rasy. Byłem wystarczająco zadowolony, że porzuciła myśl, aby ze mnie także zrobić kota.
– Niech będzie – ustąpił Mordecai. – Pokaże ci się teraz komunikat i trzeba będzie potwierdzić wybór rasy za pomocą kliknięcia.
– Zaczekaj – powstrzymałem ją, bo przyszło mi do głowy coś okropnego. – Ona nie wróci od tego do, no wiesz, stanu poprzedniego?
– Za późno – odparła Pączuś. Rozbłysła na chwilę. – Już kliknęłam. – Spojrzała na swoją łapkę. – Czuję się tak samo.
– Nie wróci – powiedział Mordecai, rzucając Pączuś znaczące spojrzenie – ale zadawanie takich właśnie pytań jest ważne. Ustawiłem to tak, że Pączuś wybrała brak wyboru. Niczego to nie zmieni, ale będzie teraz miała dostęp do kilku rasowych bonusów, które wcześniej były dla niej niedostępne.
– Bonusów? Jakich? – zapytała Pączuś.
– Nie wiem, Królewno Pączuś – odparł Mordecai ze znużeniem w głosie. – Nie pozwoliłaś nam przyjrzeć się opcjom kota w menu. Sama je zobaczysz, gdy zakończymy cały proces. I w tym momencie i tak byś się nie zmieniła. Transformacja ma miejsce dopiero na samym końcu.
– Okej, Pączuś – powiedziałem. – Musimy poważnie przemyśleć twój następny wybór. Zobaczmy najpierw sugestie sztucznej inteligencji. Dobrze?
– Zatem do dzieła! – powiedziała kotka. – Pokażcie mi wszystko, co ma w nazwie „księżniczkę” albo „królową”.
– Przejdźmy więc do następnego etapu – powiedział Mordecai.
Na ekranie pojawiła się lista, ale wyglądała na znacznie krótszą niż poprzednia. Mordecai zamilkł, a jego oczy rozbłysły, gdy błyskawicznie przeglądał opcje.
– Dobrze, Królewno Pączuś. Wygląda na to, że otrzymałaś trzydzieści cztery możliwe klasy. To dosyć krótka lista. Najkrótsza, jaką w życiu widziałem, ale sądzę, że to rezultat wyboru rasy i posiadanych przez ciebie parametrów. Twoja podstawowa Kondycja nadal wynosi tylko dwa. – Zamilkł. – Nie, jednak cztery, bo wybrałaś jako rasę kota. – Znowu przez moment przeglądał niewidoczne dla nas menu. – Teraz rozumiem. To wynika z kombinacji czterech czynników. Poza tym macie przepustki do Klubu Desperado, które całkowicie wykluczają wybór kilku klas. A tiara na główce Pączuś ogranicza pozostałe opcje jeszcze bardziej. Ale to nie szkodzi, nadal pozostało jej kilka świetnych możliwości.
– To które są dobre? – zapytała Pączuś, przyglądając się liście. – Ooo, to brzmi fajnie! Jednocześnie groźnie, tajemniczo i rozrywkowo. Wybieram to!
– Zaczekaj! – powiedziałem, podrywając się. Złapałem pod pachę Mongo, który w międzyczasie zdążył zasnąć, i popędziłem do ekranu. – Nie wybieraj niczego, dopóki dokładnie się temu nie przyjrzeliśmy!
Pączuś wskazała na coś o nazwie NekroBardka.
Mordecai chrząknął.
– To nie jest zły wybór. Stanowi jedną z trzech rekomendacji.
Przyjrzałem się liście. Jedynymi dostępnymi dla Pączuś klasami bazowymi były Bardka, Użytkowniczka Magii i Barbarzynka. Każda z tych klas miała pod spodem kilka dodatkowych pozycji, w tym Nekromantkę, Maginię Wiatru i Czarownicę. Klasa NekroBardki znajdowała się zarówno pod Bardką, jak i pod Nekromantką. Był też nagłówek Klasy Ziemskie i większość tych dostępnych umieszczona była właśnie pod nim, a wśród nich kilka ciekawych pozycji, jak Dzika Kotka Berserkerka, Zwierzę Eksperymentalne oraz Ścigaczka w Roller Derby.
Spojrzałem na listę trzech sugestii wybranych przez sztuczną inteligencję. Były nimi:
Szycha ze Strefy Artystów
NekroBardka
oraz
Była Dziecięca Aktorka
W myślach podziękowałem bogom tej gry, że nie nazwali tej klasy z wyścigów wrotkarskich „Królową Derby”. Pączuś na pewno nalegałaby, żeby ją wybrać. Rozmawialiśmy o tym i opracowaliśmy plan, oparty luźno na radach Odette, ale kotce zdarzało się często podejmować szalone decyzje.
– Pączuś – powiedziałem – kliknij na każdą z trzech rekomendacji i zobacz, jakie mają opisy.
– Mówię ci już teraz, że absolutnie nie zamierzam wybrać tego – oświadczyła Pączuś, klikając na pierwszą propozycję.
Szycha ze Strefy Artystów
Ta klasa oparta na Charyzmie i Inteligencji to współczesna forma kupca. Wykorzystując wyjątkowy artystyczny talent, by rozbawić i oczarować swoich ziomów nerdów, Szycha z konwentowej Strefy Artystów wędruje po całym świecie, oferując na sprzedaż swój łamiący prawa autorskie towar. Chociaż fizycznie ten dzielny przedsiębiorca nie stanowi większego zagrożenia, bardzo trudno go zranić. Członkowie tej klasy otrzymują następujące bonusy:
+5 do Zwinności
Natychmiastowy dostęp do zaklęcia Tarcza poziomu 5
25% zniżki we wszystkich sklepach oraz 15% premii do wszystkich sprzedaży
Premia 10% do wszystkich monet przy zejściu na następny poziom
Umiejętność Tropiciel na poziomie 5
Dostęp do Ulepszonego Uniku, który pozwala wytrenować umiejętność Unik do poziomu 20
Umiejętność Unik na poziomie 5 (już dostępna)
Dodatkowe podklasy pojawią się na poziomie 6.
To Klasa Ziemska. Po wyborze Klasy Ziemskiej dostaniesz w prezencie Srebrną Ziemską Skrzynkę na zachętę.
Mordecai chrząknął.
– Ten prezent w bonusie jest dość kiepski w porównaniu z tym, co zwykle oferują. Zazwyczaj dostaje się złotą skrzynkę i kilka dodatkowych punktów parametrów.
– Wcale mnie to nie dziwi – mruknąłem. Mój wzrok natychmiast powędrował do umiejętności Tropiciel. Odette powiedziała, że muszę ją mieć. Jednak szukaliśmy także czegoś innego.
– Ale to i tak – ciągnął Mordecai – bardzo dobry wybór dla niej. Jeśli zdoła wytrenować Unik do poziomu piętnastego, będzie praktycznie niemożliwa do zranienia. I dwudziestopięcioprocentowa zniżka w sklepach też jest świetna, a przecież dostanie ją jako dodatek do zniżki, jaka wynika z jej Charyzmy. Będzie kupować wszystko za połowę ceny, a to naprawdę się przydaje. Lecz co najważniejsze, zyska w ten sposób dostęp do umiejętności Tropiciel. To sprawi, że znajdowanie schodów, sklepów i gildii stanie się o wiele prostsze.
– Nie ma mowy – zaprotestowała Pączuś. – Strefa Artystów na konwencie? Serio? Czy to nie te nerdy, które lubią Gwiezdne Wojny i rysują obrazki z kotami ubranymi jak kolesie z Drużyny A? – Wzdrygnęła się.
– To dobra opcja – powiedziałem. – Spójrzmy na dwie pozostałe.
NekroBardka
Ta niecodzienna klasa łączy jedną z najbardziej uwielbianych profesji z jedną z najbardziej pogardzanych. Nekromanci specjalizują się w magii opartej na przyzywaniu umarłych. Bardowie muszą wybrać umiejętność związaną z rozrywką. Zależnie od tego, czy będzie to śpiew, gra na wuwuzeli czy opowiadanie historii, uzbrojony w ten sposób zawodnik będzie wykorzystywał swoją umiejętność do zabawiania, chronienia albo zauroczania zarówno żywych, jak i umarłych.
Członkowie tej klasy otrzymują następujące bonusy:
Natychmiastowy dostęp do poziomu 5 dowolnej umiejętności związanej z rozrywką
Dostęp do wszystkich klubów z zamkniętą listą członków, bez względu na posiadane obecnie członkostwa
Darmowe pokoje we wszystkich bezpiecznych przestrzeniach
Dodatkowy koszt w wysokości 10% many przy rzucaniu wszystkich zaklęć nienależących do repertuaru Barda lub Nekromanty
Natychmiastowy dostęp do poziomu 3 zaklęcia Przekabacanie Nieumarłych
Natychmiastowy dostęp do poziomu 3 zaklęcia Łowca Majteczek
+5 do Kondycji, Charyzmy i Inteligencji
−2 do Siły
Dodatkowe bonusy zależą od wyboru umiejętności związanej z rozrywką.
– Na wszystkie świętości – powiedziałem – przysięgam, że porzucę cię tu i teraz, jeśli postanowisz grać na wuwuzeli.
– Mogłabym grać na jakimś instrumencie – powiedziała Pączuś z zachwytem. – Mogłabym zostać piosenkarką!
– Przypominam, że mieliśmy utrzymywać przy sobie widzów – ostrzegłem.
– Ten opis nie wspomina o tym, że wiele zaklęć nekromanty będzie rzucanych za pomocą jej instrumentu – uzupełnił Mordecai. – Oznacza to, że nie będzie musiała do nich używać punktów magii. To niesamowicie korzystne. Poza tym każdy instrument ma długą listę dodatkowych bonusów. NekroBardka będzie świetnym wyborem, jeśli ty, Carl, zdecydujesz się na klasę ofensywną. Którąś z tych, które zadają wysokie obrażenia. Pączuś posiadałaby wówczas szeroką gamę umiejętności zapewniających ochronę i wsparcie.
– Zobacz, Carl! Mogłabym grać na harmonijce! – wykrzyknęła Pączuś. Otworzyła dodatkowe menu z listą umiejętności. Prawie zadławiła się z zachwytu. – Bongo! Carl, oni mają bębenki bongo.
– Na harmonijce? Jak to by w ogóle miało działać? – zapytałem. – Nie masz przeciwstawnych kciuków.
– Do harmonijki nie są potrzebne żadne kciuki, Carl. Nie jeśli znajdę sobie jedną z tymi teges na szyję.
Wyobraziłem sobie, jak Zev próbuje mnie udusić, gdybym pozwolił Pączuś wybrać jakiś groteskowy instrument.
– Proszę, spójrzmy po prostu na trzecią opcję.
Była Dziecięca Aktorka
Ta rzadka klasa to odmiana klasy Aktorka. Uzyskują do niej dostęp wyłącznie zawodnicy, którzy zdobyli osiągnięcie „Cięcie!” oraz co najmniej bilion odsłon.
Kiedyś rozpuszczony bachor i międzynarodowa gwiazda, potem ofiara uzależnienia od narkotyków – odczołgałaś się od krawędzi silniejsza niż kiedykolwiek. Jesteś gotowa na wielki powrót. Ta klasa oparta na Charyzmie i przypadku może zadziałać lub nie. Albo wejdziesz na sam szczyt, albo za tydzień znajdą cię martwą w jakimś rowie.
Ta unikalna Klasa Ziemska bazuje na podklasie Bardka/Łotrzyca Specka od Wszystkiego, jednak z kilkoma ważnymi różnicami.
Poza wyliczonymi poniżej bonusami wyróżniającą cechą tej wszechstronnej klasy jest umiejętność Aktorka na poziomie 3. Przechodzi ona na wyższy poziom wyłącznie po zejściu na kolejne piętro Lochu.
Dodatkowe bonusy:
Odporność na wszystkie choroby i trucizny
Umiejętność Karaluch na poziomie 5
+10% do Charyzmy
+15% do szybkości wzrostu wszystkich umiejętności opartych na Charyzmie
Bonus Menedżera
To Klasa Ziemska. Po wyborze Klasy Ziemskiej dostaniesz w prezencie Srebrną Ziemską Skrzynkę na zachętę.
Patrzyłem, jak w czasie lektury Pączuś szeroko otwierała oczy ze zdumienia.
– Co to, do cholery, jest umiejętność Aktorka? I Karaluch? – zapytałem. – I czym było osiągnięcie „Cięcie!”? W ogóle takiego nie pamiętam.
– Dostałam je za świetną grę aktorską – wyjaśniła Pączuś. – Jak wystrychnęliśmy na dudka te goblinie szamanki.
– Ale nadal nie wiem, co znaczy „Aktorka”. Mordecai?
Mordecai milczał przez kilka chwil. Skrzywił się z niesmakiem. Na jego nowej twarzy inkuba wyglądało to niemal groźnie.
– Co? – ocknął się. – Ach, Aktorka. To trochę skomplikowane. Pączuś mogłaby na każdym poziomie wybierać sobie specjalność.
– Specjalność? – zapytałem.
– Po prostu może na każdym poziomie wybrać nową klasę. Od tej pory każdy poziom Lochu będzie miał jakiś motyw przewodni, więc taka umiejętność na pewno by się przydała. Jeśli na następnym poziomie zaroi się od lodowych potworów, Pączuś będzie mogła wybrać klasę opartą na ogniu i tak dalej. Umiejętność ma jednak silny komponent losowy. Jeśli Pączuś ją wybierze, a potem postanowi zostać maginią ognia, sztuczna inteligencja rzuci kośćmi i zdecyduje, ile przyznać jej wykorzystujących ogień zaklęć i umiejętności. I gdy tylko Pączuś opuści poziom, straci wszystkie dotychczasowe umiejętności i będzie musiała wybierać od nowa. Jednocześnie każdy awans umiejętności Aktorka na kolejny poziom oznacza zdobycie lepszych umiejętności na tym poziomie. Byłaby dość słaba na niższych poziomach, ale gdybyście doszli dalej, mogłaby stać się całkiem silna, zależnie od wybranych przez nią klas.
– Chyba nie bardzo mi się to podoba – powiedziałem. – Zbyt wiele zależy od przypadku. A co z jej dotychczasowymi umiejętnościami, jak zaklęcie Magiczny Pocisk?
– Te pozostałyby nietknięte. Gdyby jednak wybrała klasę, która obniża jej te zaklęcia i umiejętności, obowiązywałyby ją wszystkie obciążenia. Na przykład jeśli wybierze specjalność Nekromantka, zaklęcie Magiczny Pocisk będzie kosztować o dziesięć procent więcej many, ale tylko na tym jednym poziomie. A jeśli wybierze Czarownicę, jej Kondycja obniży się o jeden punkt, dopóki nie opuści tego poziomu Lochu.
Podobało mi się, że Pączuś byłaby odporna na trucizny i choroby.
– A czym jest umiejętność Karaluch?
– Daje szansę przetrwania śmiertelnego ataku. Na poziomie piątym mogłaby przeżyć jeden śmiertelny cios na walkę, chociaż zostałoby jej niewiele punktów życia. Na poziomie dziesiątym ta umiejętność sprawia, że punkty życia w ogóle nie spadają po pierwszym śmiertelnym uderzeniu. Problem polega na tym, że można ją wyćwiczyć wyłącznie poprzez używanie. Albo zwiększyć jej poziom za pomocą eliksirów, albo w gildii treningowej, jeśli zdołacie jakąś znaleźć, ale to może być kosztowne.
– Mnie się podoba – oświadczyła Pączuś. – Jeśli to wybiorę, będę mogła zostawać na każdym poziomie NekroBardką, ale wybierać sobie nowy instrument. Czy to nie byłoby ciekawe? Najlepsze z obu światów!
– Niekoniecznie, Pączuś – ostudziłem ją. – Jeśli sztuczna inteligencja wylosuje ci kiepskie parametry, zostaniesz ze słabymi umiejętnościami i zaklęciami do końca poziomu.
– Otóż to – potwierdził Mordecai.
– Przyjrzyjmy się najpierw pozostałym możliwościom – zaproponowałem. – Ale ze wszystkich trzech najbardziej podoba mi się Szycha ze Strefy Artystów.
– Zgadzam się – powiedział Mordecai. – NekroBardka mogłaby być lepsza. Ale masz rację, Carl. Ta decyzja może się okazać ryzykowna dla waszej pozycji w mediach społecznościowych.
Przez jakiś czas dyskutowaliśmy nad pozostałymi możliwościami, przyglądając się uważnie umiejętnościom. Dzika Kotka Berserkerka była zasadniczo rodzajem barbarzyńcy i po wybraniu tej klasy Pączuś na pewno zginęłaby przez niskie punkty życia, a Zwierzę Eksperymentalne było po prostu magiem specjalizującym się w truciznach. Wybór tej klasy powodował również, że zawodnik zaczynał migotać na zielono. Czarownica oznaczałaby nowy zestaw sensownych umiejętności, ale obniżyłaby Kondycję Pączuś o jeden punkt, co naraziłoby ją na zbyt duże niebezpieczeństwo. Pozostałe klasy wymagały ataków z bliskiej odległości i nie nadawały się dla kotki.
Wziąłem głęboki oddech.
– Wiem, że nieszczególnie ci się to podoba, ale naprawdę uważam, że powinnaś wybrać Szychę ze Strefy Artystów. Nie jest to idealna opcja, ale najbardziej uniwersalna z tych dostępnych.
– Dobrze – powiedziała.
Wymieniłem spojrzenie z Mordecaiem, żeby upewnić się, czy to kupił. Wydawał się sceptyczny.
– Naprawdę? – zapytałem.
Pączuś wykonała koci odpowiednik wzruszenia ramionami.
– Musimy przecież wybrać to, co najlepsze dla drużyny, nieprawdaż? Chcesz, żebym była nerdką, to będę nerdką.
Pączuś: CARL, JESTEŚ PEWIEN? ON BĘDZIE NAPRAWDĘ WŚCIEKŁY.
Carl: Zrób to.
– No dobrze – powiedział Mordecai. – Teraz pojawi się menu i będziesz musiała przewinąć je do dołu i wybrać klasę.
Kotka rozbłysła na moment. Chwilę później rozbłysła jeszcze raz.
– Gotowe. Jestem głupią Szychą ze Strefy Artystów.
– Cholerny świat, Pączuś! – zawołał Mordecai. – Cholerny jebany świat!
– O rety – powiedziałem. Mongo poruszył się na moich kolanach. – Co się dzieje?
– Mordecai, mój drogi, ta kwestia należy do Carla. Musisz sobie znaleźć coś innego. Carl, on jest niezadowolony, bo wybrałam klasę Dawna Dziecięca Aktorka. Zagrałam to, co? Czy nie byłam cudowna?
– Niczego nie zagrałaś – poprawiłem ją. – Skłamałaś.
– Technicznie nie skłamałam. Wybrałam Szychę ze Strefy Artystów jako specjalność na poziomie trzecim. To i tak z grubsza to samo, więc nie rozumiem, czemu się tak uniósł. Powiadomienie mówiło, że dostałam wszystkie bonusy oprócz dwudziestopięcioprocentowej zniżki. I zaklęcia Tarcza. I umiejętności Tropiciel.
– To chyba wszystkie użyteczne bonusy, Pączuś. – Westchnąłem. – Przynajmniej twoja Charyzma jest teraz wyższa. I nadal masz umiejętność Karaluch.
– I jestem odporna na trucizny i choroby!
– Tak – przyznał Mordecai z przekąsem. – Do tego otrzymałaś Bonus Menedżera.
– O właśnie – wtrąciłem. – Co to takiego?
Wiedziałem już, na czym polegał bonus menedżera. Odette wyjaśniła go ze szczegółami.
– To ja – odparł Mordecai. – Ja jestem menedżerem. Od tej pory aż do końca waszego pobytu w tym przeklętym miejscu będę automatycznie teleportować się do każdej bezpiecznej przestrzeni, w jakiej się znajdziecie.
– Jupi! – zawołała Pączuś.
– Nie, nie „jupi” – rozeźlił się Mordecai. – Po tym poziomie miałem zostać przeniesiony do gildii magicznej. Lubię prowadzić gildie magiczne. Dostaję przestronniejszy pokój i dostęp do większej liczby eliksirów i zaklęć. Teraz zostanę zmuszony spędzać z wami czas za każdym razem, gdy pójdziecie spać albo zatrzymacie się w gospodzie, by umyć zęby. Z dala od mojego mieszkania, ubrań i jedzenia. O, bogowie! I straciłem dostęp do tuneli. Koniec z telewizją. Koniec ze sprawdzaniem szczegółów w kodeksie informacyjnym. I ponieważ nie mogę już więcej patrzeć, jak rozbijacie się po Lochu, nie otrzymam żadnego ostrzeżenia przed nadchodzącą teleportacją. A jeśli kupicie prywatną przestrzeń… – Zaczął mamrotać coś pod nosem.
– To nie było w porządku, Pączuś – powiedziałem.
Pączuś: MÓWIŁAM, ŻE BĘDZIE SIĘ ZŁOŚCIŁ. NIE LUBIĘ, JAK LUDZIE SIĘ NA MNIE ZŁOSZCZĄ.
Carl: Tak, jest wkurzony. Sorki za to.
Odette nas ostrzegła:
– Jeśli będziecie chcieli wybrać bonus menedżera i nie będzie on dostępny przy oczywistym wyborze, musicie sprawić, żeby to wyglądało na błąd – powiedziała. – Nie pytaj go o to, bo gdy wam wyjaśni, będzie już za późno. Nie wolno mu nic powiedzieć, dopóki nie zapytacie. Niech to wygląda na pomysł Pączuś, z którym ty nie miałeś nic wspólnego. Mordecai potrafi nieźle się obrazić, ale uważa kotkę za dziecko. Jej wybaczy. Jeśli kiedykolwiek się dowie, że zrobiłeś to specjalnie, nigdy ci tego nie zapomni.
– Co, jeśli ten bonus jest dołączony do kiepskiej klasy? – zapytałem. – Fajnie jest mieć go przy sobie, ale nie wiem, czy to będzie miało sens, jeśli nasz wybór osłabi Pączuś.
– Jako przewodnik po grze w wielu sytuacjach nie może wam udzielić pomocy, a w wielu innych musi milczeć. Gdy będzie menedżerem, takie ograniczenia przestaną go obowiązywać. Straci dostęp do kodeksu i jedynym źródłem tego, co wam opowie, staną się jego wspomnienia. Jednak Mordecai spędził w Lochu tak dużo czasu, że jego mózg to jeden z najbardziej pomocnych dla zawodnika zasobów. Jak długo zechce wam pomagać, pozycja menedżera będzie słabsza wyłącznie od jego obecności w drużynie. Będzie mógł korzystać z funkcji czatu. Jest mistrzem alchemii. Postaw go przed Stołem Alchemika, a będzie tworzył dla ciebie eliksiry. Sam widzisz, jakie to oznacza zyski.
Skinąłem głową na znak, że istotnie je widzę. Postanowiliśmy więc skorzystać z rady Odette. Nie podobało mi się, że musieliśmy okłamać albo wziąć Mordecaia podstępem. Był tak bliskim przyjacielem, jakim mógł stać się dla mnie kosmita, i rozumiałem, że gdyby kiedykolwiek dowiedział się o moim oszustwie, zaufanie i przyjaźń między nami mogłyby zostać nieodwracalnie zerwane. Poza tym nie ufałem Odette. Byliśmy jej dłużni i możliwe, że daliśmy jej do rąk coś, co mogła potem wykorzystać przeciw nam. Jednak wierzyłem, że naprawdę pragnie, byśmy przetrwali tak długo, jak to tylko możliwe.
Po krótkiej dyskusji z Pączuś doszliśmy do wniosku, że to warte ryzyka. Wybierzemy bonus menedżera, jeśli będzie dostępny.
Pięknie wyrzeźbione wargi Mordecaia wyrzucały z siebie kolejne wyrzekania. Jego płonący wzrok skupił się na Pączuś:
– Moje gratulacje, zawodniczko. Jesteś teraz Królewną Pączuś, Kotką Byłą Dziecięcą Aktorką poziomu trzynastego. Witaj na jebanym trzecim poziomie Lochu!
Rzucił mi nienawistne spojrzenie.
– Twoja kolej – powiedział.
Mordecai wziął głęboki wdech, a ja patrzyłem, jak się uspokaja.
– Dobrze – powiedział – przyjrzyjmy się twoim opcjom, Carl.
Usiadłem na łóżku. Nadal śpiącego Mongo umieściłem na krześle. Pączuś usiadła obok małego welociraptora i położyła mu łapkę na główce.
Na ekranie pojawiły się długie linie tekstu.
– Wygląda na to, że masz trzysta dziewięćdziesiąt osiem możliwości. To całkiem przyzwoita liczba – powiedział inkub.
Skupiłem się na wersie, w którym znajdowały się trzy rekomendacje sztucznej inteligencji, i zaśmiałem się na głos.
Hobgoblin
Człowiek
oraz
Sasquatch
– Ojej, to dziwne – skwitował Mordecai. – Jeszcze nigdy nie widziałem, żeby sztuczna inteligencja polecała zawodnikowi dotychczasową rasę.
– System lubi stópki Carla – odparła Pączuś.
Mordecai zrobił dziwną minę. Otworzył usta, jakby chciał coś powiedzieć, ale ostatecznie zmienił zdanie.
Kliknąłem na pierwszą rasę, hobgoblina.
W powietrzu ukazał się wirujący trójwymiarowy model tego stworzenia. Był to zasadniczo duży, bardziej muskularny goblin, tylko z ropiejącymi wrzodami na twarzy. Na jego widok ogarnęły mnie mdłości i po raz pierwszy naprawdę do mnie dotarło, co się tu teraz działo.
Mogłem powiedzieć jedno słowo i zmieniłbym się w tę istotę już na zawsze. Ja jebię.
– Fuj – skomentowała Pączuś. – Carl, zabraniam ci to wybierać. Jeśli musisz się zmieniać, wybierz to, co on ma teraz. – Machnęła łapką w stronę Mordecaia. – Inkuba. Albo odmieńca. Tak, odmieńca! Będziesz mógł przechodzić transformacje, by dopasować się do mojej obecnej klasy. Czy to by nie było cudowne?
– Żadnej z tych opcji nie ma na liście – ostudziłem jej zapał. Cała idea tego odmieńca i tak mi się nie podobała. Mordecai powiedział wcześniej, że kopia, podobnie jak w przypadku Pączusiowej umiejętności Aktorka, nie była zawsze tak dobra jak oryginał. Zbyt wielka wszechstronność miała swoją cenę.
Hobgoblin
Ta limitowana rasa dostępna jest wyłącznie dla zawodników, którzy osiągnęli poziom 5 umiejętności Obchodzenie się z Materiałami Wybuchowymi do momentu, w którym stał się możliwy wybór rasy.
Hobgoblin jest tym, co otrzymujemy, gdy trollowa dama zdoła upić goblina dość mocno, by skłonić go do spędzenia z nią na słodkich igraszkach nocy. Wielkie, umięśnione i inteligentne, hobgobliny są świetne w budowaniu pułapek, ogarnianiu materiałów wybuchowych oraz wszelkiego rodzaju zamęcie. Niestety są jednocześnie tak brzydkie, że nawet gorgony muszą zwrócić obiad, gdy na nie spojrzą. Ta rasa jest najlepsza dla klas opartych na Łotrzyku i Wojowniku.
Automatyczny bonus +3 do wszystkich umiejętności związanych z pułapkami i materiałami wybuchowymi
+5% do prędkości awansu wszystkich umiejętności związanych z pułapkami i materiałami wybuchowymi
Otwiera dostęp do materiałów wybuchowych wyższego rzędu oraz zdolności tworzenia pułapek, pozwalając, by jedna z relewantnych umiejętności awansowała na poziom 20
Bezpłatny dostęp do wszystkich Warsztatów Hobgobliniego Sapera
−5 do Charyzmy. Maksymalna Charyzma wyniesie 10
+1 do Zwinności
+2 do Inteligencji
Dodaje umiejętność Regeneracji (obecnie dostępna dzięki zbroi z trollowej skóry)
To była dobra rasa, właściwie idealna dla postaci, jaką sobie umyśliłem. Ale nie miałem zamiaru zmieniać się w takiego stwora. Wykluczone. Bonusy były świetne, ale straciłbym wszystkich obserwujących. Hobgobliny wyglądały obrzydliwie, ale nie w ten brzydki-słodki sposób, co Mongo. Naprawdę nieprzyjemnie się na nie patrzyło.
Ciekawiło mnie, co system miał do powiedzenia o ludziach.
Człowiek
Jesteś człowiekiem. Zaryzykuję śmiałe stwierdzenie, że nie potrzebujesz tu żadnego opisu. Jeśli wybierzesz tę rasę, nic się nie zmieni. Poza tymi bonusami wynikającymi z rasy:
+2 do wszystkich podstawowych parametrów
Zdolność adaptacji: +2% do prędkości awansu umiejętności na następny poziom
Wybranie tej rasy otworzy dostęp do wielu ekskluzywnych klas ziemskich.
Wzdrygnąłem się lekko, klikając na ostatnią z trzech opcji.
W powietrzu zakręcił się wielki, włochaty humanoid z ogromnymi stopami. Wyglądał prawie zupełnie jak stwór z reklam przysmaków z suszonej wołowiny. Była to stereotypowa, pokryta włosami wielkostopa istota z kłami i ogromnym czołem.
Sasquatch
Ta limitowana rasa dostępna jest wyłącznie dla zawodników, którzy zdobyli poziom piąty w umiejętności Plask do momentu, w którym stał się możliwy wybór rasy.
Wielka Stopa. Yeti (jeśli zdecydujesz się na klasę opartą na lodzie). Małpa-skunks z Florydy. Lista przezwisk, jakimi określa się te istoty, jest w zasadzie nieskończona, ale rezultat zawsze jest ten sam. Weź człowieka, skrzyżuj go z gorylem, wynik krzyżówki powiększ o pół metra, pokryj włosami, a potem dodaj stopy w rozmiarze 58. Otrzymany w wyniku tej procedury gigant jest potworną mieszanką gracza walczącego z bliskiej odległości oraz czołgu.
+1 do umiejętności Łup
+1 do umiejętności Plask
−3 do Inteligencji
−1 do Charyzmy
+6 do Siły
+6 do Kondycji
+2 do Zwinności
Otwiera dostęp do wyższych poziomów umiejętności Plask.
Spojrzałem z odrazą na wirujący trójwymiarowy model wielkostopego stwora. Wbiłem wzrok w jego wielkie błyszczące stopy. Nie miałem zamiaru do tego dopuścić. Ani mi się śniło zrobić z siebie pośmiewisko, zostając parodią ziemskiego stwora z legend. Przypomniałem sobie, co powiedział tamten ork – że jestem dziwką sztucznej inteligencji. Nie. Nie ma mowy.
– Twoja rada? – zapytałem Mordecaia.
– Szukaj dalej – powiedział. – Na liście znajduje się kilka dodatkowych opcji, które dadzą dostęp do ekskluzywnych ziemskich klas. Wnioskując z tego, co mogła wybrać Pączuś, wydaje się, że ziemskie klasy należą w tym roku do najlepszych.
Przez następne dwie godziny czytałem opisy wszystkich dostępnych dla mnie ras. Miałem duży wybór, od niskich i przysadzistych małych ludzików z fioletową skórą o nazwie nocne krasnoludy, przez wysokich i szczupłych, przypominających gazele wojowników – elfy lyrx, aż po monstrualne skalne potwory z jądrami z płynnej skały zwane silnikami węglowymi. Znajdował się pośród nich nawet pasożytniczy stwór wielkości palca o nazwie łowca intelektów. Zaciekawiło mnie, czy takie same istoty kierowały Korporacją Valtay, ale bałem się zapytać. Mogły zawładnąć ciałem każdej istoty, którą zabiły, chociaż ciała ich ofiar natychmiast zaczynały gnić. Mordecai powiedział, że to dla mnie całkiem porządna opcja, ale nie umiałem sobie wyobrazić przybrania takiej formy.
Większość z dostępnych istot miała bardzo podobne zalety. Z reguły nowe parametry oznaczałyby wzrost o jakieś dziesięć punktów, a jeśli nie, to dostałbym dodatkowe poziomy umiejętności albo jakieś nowe zdolności, jak nocne widzenie, zdolność latania na krótkie dystanse czy zaklęcia specyficzne dla rasy. Ekskluzywne rasy, jak hobgoblin i sasquatch, zwykle miały jakieś dodatkowe zalety, które czyniły je nieco lepszymi.
Wśród wszystkich tych opcji znalazłem ukrytą jedną, która była inna niż wszystkie. Pierwotny. Kliknąłem na nią, ale nie pojawił się żaden trójwymiarowy model.
Pierwotny
Przez kilka pierwszych sezonów Świata Lochu wszyscy zawodnicy zaczynali jako Pierwotni. To czyste, niezapisane tablice. Będziesz wyglądał jak do tej pory. Otrzymasz wszystkie umiejętności związane z twoją obecną rasą z jednym wyjątkiem:
−1 do wszystkich podstawowych parametrów
Dostęp do wyższych poziomów wszystkich umiejętności. Można je awansować do poziomu 20
Wybór tej rasy otworzy dostęp do wielu ekskluzywnych Klas Ziemskich.
Zastanawiałem się nad tym przez kilka dłuższych chwil, próbując dojść, czy to była lepsza czy gorsza opcja niż zwykły człowiek.
– Jak trudno jest wytrenować umiejętność powyżej poziomu piętnastego? – zapytałem Mordecaia.
– Wytrenowanie umiejętności do poziomu dziesiątego czy jedenastego jest łatwe, jak długo regularnie z nich korzystasz. Spójrz tylko na Magiczny Pocisk Pączuś. Jesteśmy dopiero na trzecim poziomie, a zaklęcie osiągnęło już poziom dziewiąty. Ale każdy kolejny poziom jest o wiele trudniejszy do osiągnięcia, chyba że naprawdę skupisz się na treningu. Istnieje wiele sposobów na podniesienie poziomu umiejętności. Są gildie, bonusy związane z ekwipunkiem, kosztowne eliksiry i zaklęcia, na których średnio można polegać. Jeśli znajdziecie sobie naprawdę szczodrego sponsora, może podarować wam coś, co ulepszy wasze umiejętności. Jednak osiągnięcie wyższych poziomów jest możliwe, jeśli będziecie ciężko pracować i działać strategicznie. W każdym sezonie kilku zawodników wybiera tę rasę, ale to się zwykle mało opłaca. Tylko niewielu z nich jest w stanie doprowadzić jedną bądź dwie umiejętności poza poziom piętnasty.
– Ale czy warto mieć takie umiejętności?
– Jak najbardziej – odparł Mordecai. – Ognista Kula piętnastego poziomu to potężne zaklęcie, które jest w stanie zrujnować dzień nawet najpotężniejszym mobom. Na poziomie dwudziestym może zmienić górę w aktywny wulkan. Jeśli zdołasz doprowadzić jedną ze swoich umiejętności pięściarskich na poziom piętnasty, będziesz niepowstrzymany. Ale najpierw musisz tam dotrzeć. Jeśli wybierzesz tę rasę zamiast człowieka, stracisz dziesięć punktów parametrów i kilka innych, dodatkowych. To jakbyś zaczął o pięć poziomów niżej, a to poważne wyzwanie. Nie stanowi jednak przeszkody nie do pokonania. Ten wybór może bardzo się opłacić, jeśli opracujesz dobry plan i skupisz się na kilku kluczowych umiejętnościach.
– Pozwól, że zapytam cię o coś jeszcze – powiedziałem. – W czasie swojego programu ten cały Maestro podarował Maggie coś, co nazywało się Legendarnym Eliksirem Umiejętności. Czy to łatwo dostępny przedmiot?
– Nie mogę… – zamilkł na chwilę, spoglądając na Pączuś. Zrobił kwaśną minę, jakby właśnie sobie przypomniał, że wszystko się zmieniło dzięki bonusowi menedżera. – Nie są często spotykane, a jeśli znajdziesz je w jakimś sklepie, będą warte wiele milionów złotych monet. Jeśli ta cała Maggie ma choć odrobinę oleju w głowie, sprzeda eliksir. Jednak w czasie segmentu z Wojną Frakcji na dziewiątym poziomie każdy klan może zabrać ze sobą skrzynię z zapasami. Skrzynia jest jednostką miary objętości. Każdy klan wypełni swoją skrzynię takimi właśnie eliksirami i magicznymi pierścieniami, i innymi małymi, ale potężnymi przedmiotami. Potem będę musiał wam wyjaśnić, jak to działa.
– Więc w skrzyniach będą te eliksiry?
– Dziewiąty poziom otworzy się za pół godziny i jakiś kwadrans później większość eliksirów zostanie wykorzystana, ale nie wszystkie. Długo by trzeba wyjaśniać.
– Jak ty uważasz? – zapytałem. – Co powinienem wybrać, człowieka czy pierwotnego?
– Powinieneś wybrać hobgoblina albo silnik węglowy, ale taka decyzja przyczyniłaby się znacząco do utraty obserwujących. Nikt nie lubi hobgoblinów. Gospodarze programów nie znoszą ich zapraszać.
Spojrzałem na Pączuś, która tymczasem zasnęła. Zwinęła się w kłębek obok Mongo.
– Czym w ogóle jest ten pierwotny? – zapytałem. – Tu nic nie jest o nim napisane. Czy to coś, co wymyślili na potrzeby Lochu?
– Tak i nie – odparł Mordecai. – Pierwotni to nasi przodkowie, pierwszy ze znanych gatunków, który podbił kosmos. Matki w całym wszechświecie straszą nimi swoje dzieci. Nikt nie wie, jak wyglądali. W ogóle nic o nich nie wiadomo poza tym, że rozprzestrzenili się po całej galaktyce, a potem pewnego dnia po prostu zniknęli. Miała miejsce wielka wojna, która ogarnęła najdalsze krańce galaktyki. Tu i ówdzie możemy obserwować pozostałości ich bitew. Jeśli pierwotni walczyli z jakimś obcym dla siebie gatunkiem, to nie wiemy z jakim. Gdy ktoś natyka się na porzucone ruiny ich cywilizacji, rezydująca w nich sztuczna inteligencja, jeśli nie postradała zmysłów, zwykle przybiera formę rasy, która ją odkryła. Dlatego wyglądają tak samo jak osoba, która obierze ich sobie na rasę. Mówi się, że pewnego dnia wrócą. Matki grożą dzieciom, że pierwotni po nie przyjdą, jeśli będą niegrzeczne. Niektóre systemy czczą ich jako bogów.
Otworzyłem menu, przewinąłem je do samego dołu i wybrałem jako rasę Pierwotnego.
Moja lista dostępnych klas zawierała sześćset pięćdziesiąt pozycji.
– Miałbyś ich więcej bez tego tatuażu na szyi – skomentował Mordecai.
– Czemu? I jakie klasy zostały usunięte?
– Klub Desperado nie wpuszcza, jak im tam… świętoszków? Prymusów? Nie wpuszcza ich do środka. Więc klasy Kleryków i Paladynów – wyjaśnił Mordecai. – Do tego kilka klas mnichów, co jest niefortunne, bo warto by było rzucić na nie okiem. Myślę jednak, że otrzymane przez ciebie sugestie są dobre.
Spojrzałem na rekomendacje sztucznej inteligencji. Wszystkie trzy pochodziły z puli Klas Ziemskich.
Technik z Drużyny Saperskiej
Bokser Zawodowy
oraz
Anarchista do Wynajęcia
– Hm… – mruknąłem. Otworzyłem opisy wszystkich po kolei.
Technik z Drużyny Saperskiej
Ta ekskluzywna klasa dostępna jest wyłącznie dla zawodników, którzy zdobyli osiągnięcie Łubu-du!
Ci, którzy z własnej nieprzymuszonej woli decydują się na pracę z materiałami wybuchowymi, należą do najbardziej pojebanych typów, na jakich można się nadziać w Lochu. Świetnie ci idzie wysadzanie szpeju w powietrze. I chociaż umiesz sprawić, żeby bomby nie wybuchały ci w rękach, Technicy z Drużyny Saperskiej mają tendencję do tego, by w alarmującym tempie tracić zarówno przyjaciół, jak i kończyny. Na szczęście ta klasa daje ci możliwości, by pozbyć się połowy tego problemu.
Wszystkie pułapki z materiałami wybuchowymi będą widoczne, gdy się do nich zbliżysz.
Każdy pancerz jest o 10% bardziej efektywny.
+5% do umiejętności Bombowy Chirurg
+2 do Zwinności
+2 do Kondycji
−2 do Inteligencji (ostatecznie tylko kretyn wybrałby sobie taką profesję)
W bonusie: Regeneracja Kończyn
To Klasa Ziemska. Po wyborze Klasy Ziemskiej dostaniesz w prezencie Srebrną Ziemską Skrzynkę na zachętę.
To wyglądało dobrze, a nawet bardzo dobrze, ale brakowało mi kilku kluczowych dodatków, które były mi potrzebne. Następna klasa miała te same problemy.
Bokser Zawodowy
Ta ekskluzywna klasa dostępna jest wyłącznie dla zawodników, którzy zdobyli poziom 5 umiejętności Pięściarstwo.
To podklasa Mnicha.
Spoceni, półnadzy mężczyźni okrążający się na bokserskim ringu, miażdżący sobie nawzajem twarze przy akompaniamencie wrzasków tłumu. Publiczności nie obchodzi, kto z kim walczy, jak długo jedna ze stron legnie zakrwawiona na macie, nim zegar wybije północ. Bokserzy Zawodowi nie walczą dla chwały albo honoru; po prostu muszą z czegoś żyć. To nic osobistego, stary.
Bokserzy Zawodowi otrzymują następujące bonusy:
+5 do Kondycji
+2 do Siły
−2 do Inteligencji
−2 do Charyzmy
+3 do umiejętności Pięściarstwo
+1 do umiejętności Walka bez Broni
+1 do umiejętności Żelazna Pięść
+5 do umiejętności Nokaut
+ (1 × poziom Lochu) złotych monet za każdego moba zabitego ciosem pięścią
Daje dostęp do bonusu związanego z wyższym poziomem umiejętności Pięściarstwo (już otrzymany)
To Klasa Ziemska. Po wyborze Klasy Ziemskiej dostaniesz w prezencie Srebrną Ziemską Skrzynkę na zachętę.
To +3 do Pięściarstwa stanowiło ogromny bonus, biorąc pod uwagę, że już zdołałem osiągnąć dziesiąty poziom tej umiejętności dzięki Eliksirowi z Cheatem. Gdybym sądził, że zdołam pięściami przedrzeć się przez Loch, wybrałbym tę klasę bez wahania. Jednak już teraz wiedziałem, że na to nie było najmniejszych szans. Potrzebowałem czegoś bardziej praktycznego.
Westchnąłem i otworzyłem opis trzeciej rekomendowanej klasy.
Anarchista do Wynajęcia
Ta rzadka i ekskluzywna klasa dostępna jest wyłącznie dla zawodników, którzy zdobyli poziom 5 umiejętności Obchodzenie się z Materiałami Wybuchowymi oraz co najmniej 500 miliardów odsłon, zanim zeszli na trzeci poziom Lochu.
Kiedy oligarchowie pragną stworzyć oddolny ruch polityczny albo nawet lepiej – powstrzymać prawdziwy oddolny ruch polityczny, muszą wprowadzić do gry zawodników wagi ciężkiej: opłacanych demonstrantów i prowokatorów politycznych. Ta klasa, hybryda Mnicha i Łotrzyka, to prawdziwy kłębek energii, ciągle tworzący pułapki, bomby i posty w mediach społecznościowych. Anarchista do Wynajęcia z równą chęcią wrzuci koktajl Mołotowa przez okno, co wystąpi przed kamerą z żarliwym apelem o zaprzestanie przemocy. Ekspert w walce wręcz i całej baterii nieuczciwych taktyk, Anarchista do Wynajęcia słabo sobie radzi tylko z bardziej tradycyjnymi technikami walki.
+1 do umiejętności Bombowy Chirurg
+1 do umiejętności Inżynier Pułapek
+1 do umiejętności Walka bez Broni
−25% do obrażeń zadanych bronią z ostrzem
+25% koszt w punktach magii do zaklęć zadających obrażenia
+5% do tempa rozwijania umiejętności związanych z produkcją pułapek i bomb
+2 do umiejętności Ukryty w Cieniu
+ zaklęcie Lęk
+1 do Inteligencji
+5 do Charyzmy
+5 do umiejętności Znajdź Pułapkę
+5 do umiejętności Odwrotny Skutek
+5 do umiejętności Plan Ucieczki
Wstęp do Klubu Desperado (już uzyskany)
Wstęp do Agencji Zatrudnienia Niegrzecznych Chłopców
To Klasa Ziemska. Po wyborze Klasy Ziemskiej dostaniesz w prezencie Srebrną Ziemską Skrzynkę na zachętę.
Anarchiści do Wynajęcia muszą wybrać podklasę przy zejściu na szósty poziom.
– Cholera! To chyba zwycięzca – powiedziałem. – Ma całą masę bonusów. Chociaż „Anarchista do Wynajęcia” to praktycznie oksymoron. Pewnie o to w tym chodzi.
– Tak, wszystkie klasy z minimalną liczbą odsłon są zwykle bardzo dobre. Robią to specjalnie, żeby pomóc najpopularniejszym zawodnikom. Ta klasa wygląda na stworzoną dla ciebie. Przyjrzę się jej bliżej, a ty zerknij na pozostałe. Jestem pewien, że kryją się w niej jakieś pułapki.
Zacząłem się przedzierać przez zatrzęsienie pozostałych klas. Mogłem ukryć wszystkie te, które nie posiadały żadnych dodatkowych wymagań, bo zwykle nie były zbyt dobre.
Nie dotarłem daleko, gdy cały świat zadygotał. Zaskoczony spojrzałem w górę. Drugi poziom się zawalił.
Pojawiło się nowe odliczanie. Na ukończenie trzeciego poziomu dostaliśmy tylko osiem dni.
Drodzy zawodnicy, witajcie na poziomie trzecim! Zostało was już tylko jakieś siedemset tysięcy. Na ukończenie tego poziomu dostaliście osiem pełnych dni. Później usłyszycie dłuższe obwieszczenie, ale zdajemy sobie sprawę, że większość z was zajęta jest teraz naradami ze swoimi przewodnikami po grze. Czekamy z niecierpliwością, by przekonać się, jakie wybierzecie rasy i klasy. W tym sezonie wprowadziliśmy trochę nowych i ekscytujących opcji! Powodzenia wszystkim!
– Osiem dni – powiedział Mordecai, spoglądając w sufit. Pokręcił głową. – Jak tak dalej pójdzie, szósty poziom będzie otwarty nie dłużej niż przez jedenaście do dwunastu dni. Frakcje będą wściekłe. Zwykle jest otwarty przez trzydzieści.
Wróciłem do roboty. Znalazłem wiele klas, które pozornie wydawały się bardzo korzystne, w tym wiele podobnych do Technika z Drużyny Saperskiej, jak Wsparcie Sił Porządkowych albo Dowódca Trebusza. Kilka klas poza tymi ziemskimi też wydawało się interesujących, jak Łotrzyk Pułapkomistrz albo Trikster.
Pączuś i Mongo chrapali jednogłośnie, a Mordecai i ja omawialiśmy zalety i wady poszczególnych klas.
– Muszę cię ostrzec – powiedział Mordecai. – Pączuś nie musiała się tym martwić, ale niektóre z tych klas mają ścisłe minima dotyczące parametrów. Minimalna Charyzma dla Anarchisty do Wynajęcia wynosi dwadzieścia pięć. Dostaniesz do dyspozycji trzydzieści sześć punktów, ale siedemnaście będziesz od razu musiał wykorzystać na Charyzmę, nawet z tymi dodatkowymi pięcioma punktami. A potem następne sześć, by podnieść twoją podstawową Zwinność do dziesięciu, chociaż to i tak bym ci polecił.
– Kurczę, to niezbyt fajnie.
– Ale niektóre umiejętności, które gwarantuje ci ta klasa, są rzadko spotykane. Na przykład Odwrotny Skutek – wyliczył Mordecai. – Pozwala ci podnieść pułapkę i ją rozmontować. Będziesz mógł do własnych celów wykorzystać materiały, z których była zbudowana. Same mechanizmy zapalników są dość cenne. Mógłbyś się utrzymywać z samego farmienia pułapek.
Przejrzeliśmy kilka pozostałych umiejętności. Bombowy Chirurg, który pojawił się w kilku interesujących mnie klasach, pozwoliłby mi zasadniczo na wzięcie laski dynamitu i pokrojenie jej na kawałki, dzięki czemu tworzyłbym mniejsze i słabsze bomby. Albo mógłbym rozmontować bombę dymną i wykorzystać jej pojedyncze części do stworzenia pułapek. Ukryty w Cieniu nie wymagał żadnych wyjaśnień, chociaż nie umiałem sobie wyobrazić, by ta umiejętność okazała się szczególnie użyteczna, jak długo pozostawałem w drużynie z Pączuś i Mongiem.
Całkiem sporo klas dawało umiejętność Tropiciel, łącznie z klasą Trikstera. Ale po chwili dowiedziałem się, że Anarchista do Wynajęcia posiadał coś prawie równie dobrego.
– Co to za umiejętność „Plan Ucieczki”?
Mordecai skinął głową i przyjrzał się jej.
– Ciekawe. Wygląda na starą umiejętność, ale jeszcze nigdy wcześniej jej nie widziałem. Człowiek uczy się całe życie. Pozwala ci szybciej zobaczyć ukryte drzwi, ale przede wszystkim posiada ukryty bonus. – Mordecai chrząknął. – Możesz podziękować swojej kotce. Tu jest napisane, że umiejętność daje dostęp do Lochowego Lokalizatora, ale nie wyjaśnia, co to jest ani jak ten dostęp uzyskać. Na szczęście ja wiem, jak go znaleźć i wykorzystać. Wcześniej nie mógłbym ci o tym powiedzieć.
– Co to takiego?
– Przy każdym większym skrzyżowaniu Lochu ukryty jest drogowskaz, z którego korzystają inteligentne wędrowne stwory. Daje bardzo ogólny opis tego, co znajduje się przy drodze prowadzącej w każdą ze stron. Wiesz, jak w zoo, gdzie wiszą tabliczki z napisami „małpy w tę stronę, lwy w tamtą”? To ta sama koncepcja. Lokalizator wskaże ci wyjścia, bossów miast i tak dalej. Nie jest tak dobry jak umiejętność Tropiciel, która otwiera mapę na dużym terenie, ale to może się w pewnych sytuacjach okazać nawet bardziej użyteczne.
– No dobra, a czym jest Agencja Zatrudnienia Niegrzecznych Chłopców?
Wzruszył ramionami.
– Nie mam pojęcia. Brzmi jak jakaś gildia, która będzie dawać misje.
– A ta podklasa? Tu jest napisane, że będę ją musiał wybrać na szóstym poziomie.
– Nie możemy jeszcze zobaczyć, jakie są dostępne. Rzadko się zdarza, że trzeba sobie jakąś wybrać, ale widziałem to już kilka razy. Będziesz pewnie musiał wyspecjalizować się w jednej z trzech podstawowych umiejętności: bomby, pułapki albo walka wręcz.
– No dobra – powiedziałem po chwili. – Więc co o tym myślisz?
– Gdybyś był w drużynie, której członkowie posiadają wiele użytecznych umiejętności, poleciłbym ci Zawodowego Boksera – odparł Mordecai. – Gdybyś był w większej drużynie, zasugerowałbym tego sapera. Wszystkie trzy opcje są dobre. Anarchista do Wynajęcia wygląda potencjalnie najlepiej, ale podobnie jak twoja rasa, wymaga dużo pracy. Będziesz musiał ciągle farmić możliwie największe ilości doświadczenia. A ze skróconym czasem trwania poszczególnych poziomów stanie się to o wiele trudniejsze.
Wyszczerzyłem zęby w uśmiechu.
– A więc całe szczęście, że ktoś w naszej drużynie wie, co robi – oświadczyłem.
Mordecai zmrużył oczy, a ja przesunąłem w dół menu i wybrałem Anarchistę do Wynajęcia.
Potem musiałem zdecydować, co zrobić z parametrami. Pączuś skończyła z następującymi:
Siła: 20
Charyzma: 70
Jej Siła zmniejszyła się o trzy, ale Zwinność wzrosła o cztery, Kondycja o dwa, a Charyzma o dodatkowy punkt dzięki wyborowi kociej rasy. Jej Kondycja nadal pozostawała na niepokojąco niskim poziomie. Jednym z naszych priorytetów musiało być teraz znalezienie przedmiotów, które ją podwyższą.
Wybierając jako rasę kota, zyskała netto tylko cztery punkty, ale otrzymała za to całą masę nowych umiejętności. Nocne Widzenie, Atak Tnący, Koci Refleks i dodatkowy bonus o nazwie Dziewięć Żyć.
Dziewięć Żyć przypominało nieco umiejętność Karaluch, ale nie było aż tak dobre. Zmniejszało o połowę obrażenia otrzymane w czasie pierwszych dziewięciu fizycznych ataków w ciągu dnia. To było pomocne, zwłaszcza biorąc pod uwagę niską Kondycję kotki, jednak jeśli mielibyśmy stawić czoła naprawdę potężnym stworom, połowa ataku nadal przecięłaby ją na pół.
Pączuś w końcu się obudziła.
– Co mnie ominęło? Czy urosły ci elfie uszy? – Otaksowała mnie z góry na dół. – Nadal jesteś człowiekiem. To nudne.
– Nie jestem człowiekiem. Jestem pierwotnym.
– Czy to coś jak jaskiniowiec? – Demonstracyjnie mnie obwąchała. – Pachniesz jak jaskiniowiec.
– Gdybyś nie zasnęła, dowiedziałabyś się, co to znaczy.
Wykonała koci odpowiednik wzruszenia ramionami i przeciągnęła się. Mongo ziewnął głośno, także się przeciągając. Wydał z siebie mruczący odgłos, przypominający do złudzenia mruczenie kota.
Musiałem pozostać tankiem naszej drużyny. Przy awansie na nowy poziom otrzymywałem po trzy punkty parametrów, więc miałem ich teraz trzydzieści sześć, chociaż ponad połowa z nich została przydzielona automatycznie dzięki minimom związanym z klasą. Gdy już wszystko ustaliłem, moje parametry wyglądały następująco:
Inteligencja: 5
Charyzma: 25
Dodałem sobie dość do Inteligencji, by przeczytać księgę Widmowej Zbroi, ale jeszcze tego nie uczyniłem. Nadal nie umiałem zdecydować, czy wolałem sam nauczyć się zaklęcia, oddać je Pączuś czy może sprzedać wolumin. Chciałem najpierw zobaczyć, ile był warty. Moje nowe zaklęcie Lęk kosztowało trzy punkty many.
Nie byłem jeszcze zadowolony z mojej postaci. Pączuś nadal była ode mnie o wiele silniejsza. Po raz setny w ciągu ostatnich minut zadałem sobie pytanie, czy nie byłem idiotą, wybierając dla siebie tę ścieżkę. Zostałem zmuszony do zużycia mnóstwa punktów na Charyzmę, choć ten parametr był zasadniczo bezużyteczny, zwłaszcza że Pączuś miała go już na poziomie niemal boskim. Będę musiał jak najszybciej awansować na następny poziom. W głębi serca od początku liczyłem na wyższą Siłę i Kondycję. Od teraz będę w nie inwestował wszystkie moje punkty, póki ich bazowe poziomy nie osiągną przynajmniej dwudziestki.
Pączuś wylądowała z zestawem umiejętności, które pozwalały jej na improwizację. Moja ścieżka wymagała bardzo starannego planowania i regularnego treningu. Ale jeśli uda mi się osiągnąć dobry poziom – i przetrwać – mogłem stać się kimś bardzo potężnym. Czy byłem idiotą? Wiedziałem, że wielu widzów na pewno tak pomyśli.
– Jest coś, co sprawi, że to zadziała – powiedział Mordecai. Brzmiał, jakby czytał mi w myślach.
– Trening? – zapytałem.
– Nie – odparł. – Pieniądze. Całe mnóstwo pieniędzy. Chodźmy na zewnątrz. – Zaczął ponownie zapinać koszulę. – Gdzie ja położyłem ten cholerny krawat? O, tu jest.
– Zaczekaj. Możesz opuścić ten pokój?
– Oczywiście, że mogę. Jestem teraz waszym menedżerem. Poza tym muszę was przedstawić. To część moich obowiązków. – Wyprostował krawat i przejechał dłonią po przedzie marynarki.
– Technicznie jesteś moim menedżerem – mruknęła Pączuś. Mongo zaskrzeczał.
To była dość istotna uwaga, ale ani Mordecai, ani ja nie chcieliśmy na razie poruszać tego tematu. Zignorował słowa kotki.
– Nie wolno mi bezpośrednio pomagać wam w walce, ale mogę od czasu do czasu wyjść na zewnątrz. Zwłaszcza na poziomach miejskich. Chodźmy. Przedstawię was, a potem muszę wam coś pokazać. Najpierw Carl, a potem Pączuś i Mongo.
Stanęliśmy rzędem obok drzwi. Mordecai otworzył je zamaszystym ruchem.
Weszliśmy do jego pokoju z długiego złotego korytarza z wysokimi ścianami. Jednak teraz rozciągała się przed nami tętniąca życiem wioska z dziesiątkami różnego rodzaju stworów. Zatrute powietrze gęstniało od smrodu siarki i dymu. Całą okolicę wypełniały sklepiki o średniowiecznym wyglądzie. Podłoże wydawało się zrobione z drewnianych listew, pomiędzy którymi gdzieniegdzie widniały spore szpary. Z dziur w podłożu unosiły się leniwie kłęby dymu. W górze, na suficie udającym niebo, wzeszło palące słońce, wypełniając przestrzeń Lochu światłem o szkarłatnym odcieniu.
Mordecai rozejrzał się po wiosce. Żaden z mieszkańców nie zwrócił na niego uwagi. Pomachał mi, żebym wyszedł na zewnątrz, więc to uczyniłem. Moje kroki na deskach odezwały się echem. Panowała tu znacznie wyższa temperatura niż na poprzednim poziomie.
– Pragnę zaprezentować zawodnika Carla, Prymitywnego Anarchistę do Wynajęcia na poziomie trzynastym. Witaj na poziomie trzecim, Carl.
To Górne Miasto – powiedział Mordecai, gdy szliśmy drewnianą ulicą. Moja minimapa roiła się od białych kropek enpeców. Kropka Mordecaia zmieniła się w żółtą gwiazdkę. W okolicy znajdowało się kilka rozproszonych niebieskich kropek, należących do zawodników, ale nie było ich wiele. – Miejsce, w którym opuściliście drugi poziom, nie ma najmniejszego wpływu na lokalizację, w jakiej pojawiacie się na poziomie trzecim. Zejście na kolejny poziom odbywa się w sposób całkowicie przypadkowy i będziecie się tu spotykać z zawodnikami z całego świata.
– Więc Brandon i jego załoga mogli znaleźć się gdziekolwiek? – zapytałem. – Jak wielki jest ten poziom?
Pączuś siedziała na moim ramieniu, a Mongo na jej plecach, więc wyglądaliśmy jak jakiś akt cyrkowy. Z moją zwiększoną siłą ledwo ich na sobie czułem. Wielu enpeców zatrzymywało się z rozdziawionymi ustami, gdy ich mijaliśmy. Większość z nich była humanoidalnymi krasnoludami, ale wokół przechadzali się też zwyczajni ludzie, orki i istoty przypominające elfy. Wszyscy mieli na sobie średniowieczne stroje. W okolicy przechadzali się też więksi, uzbrojeni strażnicy z zasłoniętymi twarzami.
– Tak, mogą być wszędzie – potwierdził Mordecai. – Ich lokalizacja zależy od lokalizacji ich przewodnika po grze. Możecie z nimi rozmawiać, ale pewnie sami nie będą wiedzieć, w jakiej znajdują się wobec was pozycji. Ich przewodniczka nazywała się Mistrzyni Tiatha. Nie znam jej dobrze, ale jeśli chcecie, mogę spróbować sprawdzić, gdzie się znajduje.
– Czy to wszystko jedno wielkie miasto?
– Górne Miasto stanowi tradycję Świata Lochów. To setki małych, rozproszonych wiosek otoczonych szerokimi połaciami opuszczonych ruin. Wszystko jest tu połączone. Z waszego punktu widzenia te miejskie obszary będą się pojawiać co trzy poziomy. – Mordecai nastąpił mocno na chwiejne podłoże. – Większość z tego to tylko dekoracja. Nadal znajdujemy się pod powierzchnią waszej planety. To nie jest niebo żadnego odległego świata. Pod naszymi stopami tak naprawdę nie znajduje się potężny wulkan.
– Wulkan? – zapytałem, spoglądając w dół.
– Zaraz do tego dojdziemy. Traktuj to jak dekoracje sceniczne wykonane z myślą o publiczności. Ten i kolejne poziomy będą znacznie mniejsze niż dwa poprzednie, z wyjątkiem poziomu dziewiątego. Ten tutaj musi być wielkości waszego stanu Arizona. Jakieś trzysta tysięcy kilometrów kwadratowych. Większość z tego zajmują ruiny.
– A co z enpecami? – zapytałem.
Para krasnoludzkich dziewcząt, praktycznie nastolatek, niemal zemdlała z zachwytu na widok Mordecaia. Powiedziały coś, próbując zwrócić na siebie jego uwagę. Warknął na nie, a one odbiegły, chichocząc.
– Och, są prawdziwi. To żywe, czujące istoty, podobne do niektórych mobów. Większość została zaprojektowana przez Korporację Borant, która w związku z tym jest ich właścicielem. To jedyny świat, jaki kiedykolwiek znali.
– To pojebane. Wiedzą, czym są?
– Ich mózgi są poddawane zmianom przy każdej regeneracji. Następnym razem, gdy ten poziom zostanie uformowany na innej planecie, enpece obudzą się, jakby rozpoczynał się kolejny zwyczajny dzień. Jednak oni też będą odmienieni, a w ich umysłach zostaną umieszczone fałszywe wspomnienia. Niewygodne wspomnienia, jak te o zawodniku, który przysiada się do nich i wyjaśnia im, że są zaledwie rekwizytami w międzygalaktycznym serialu telewizyjnym, zostaną wymazane. Na przykład te gobliny, o których mi opowiadałeś. Były uzależnione od metamfetaminy. Walczyły o nią z lamami. Ten wątek nie istniał w poprzednim sezonie. Został dodany wyłącznie na potrzeby obecnego świata. Następnym razem będą uzależnione od wyciągu ze słonecznych jagód czy czegoś podobnego. Albo będą fanatycznymi wyznawcami jakiegoś boga, albo jeszcze czymś zupełnie innym.
– Co do kurwy?! – zapytałem. To było tak samo okropne, a pod pewnymi względami nawet gorsze od tego, co robili ze mną i innymi ludźmi. – Ale to przecież nadal żywe istoty! Jakim cudem to jest legalne?
– Borant ich stworzył, więc jest ich właścicielem. Nie można zmieniać wspomnień należących do naturalnych, czyli osób urodzonych w wyniku naturalnych procesów biologicznych, póki nie zrzekną się swoich praw.
– I nikt nie ma nic przeciwko temu?
– W większości tak. Galaktyka ma mnóstwo poważniejszych zmartwień. Zasady, które to regulują, są dość surowe, prawie tak surowe jak te dotyczące sztucznej inteligencji. Drukowanym biologicznie mobom i enpecom nie wolno istnieć poza produkcją monitorowaną przez Syndykat. Wykorzystywanie ich w jakimkolwiek innym celu niż zezwolone formy rozrywki jest wysoce nielegalne. Uznaje się to zasadniczo za zbrodnię wojenną.
– Więc nie ma żadnych międzygalaktycznych burdeli wypełnionych kobietami stworzonymi za pomocą inżynierii genetycznej?
Mordecai się skrzywił.
– Nie ma legalnych. Istnieje jednak jedno miejsce, w którym są one dozwolone. – Wskazał w dół.
– Ale powiedziałeś… – Wreszcie to do mnie dotarło. – Ach, czyli na niższych poziomach?
– Otóż to – potwierdził Mordecai. – Na trzecim poziomie nie ma turystów. Większość z nich wybiera poziom osiemnasty, który przypomina luksusowy ośrodek wypoczynkowy dla miliarderów. Najzamożniejsza elita galaktyki zbiera się tam, by imprezować, uprawiać hazard i zaspokajać swoje najniższe żądze.
– Nie rozumiem – zaprotestowałem. – Myślałem, że poziom osiemnasty będzie wyglądał jak piekło na ziemi, pełne smoków, olbrzymów miotających błyskawice i tak dalej. Więc co by się stało, gdyby zawodnik zdołał tam dotrzeć?
– Nikt jeszcze nie zdołał – odparł Mordecai – więc nie wiem. To samo dotyczy poziomu piętnastego. Borant i sztuczna inteligencja muszą mieć wdrożony jakiś plan, ale nikt nie dotarł jeszcze tak głęboko, więc nie wiadomo, na czym ten plan polega. To wykracza daleko poza moje kompetencje.
Po drodze mijaliśmy liczne sklepy, gildie i gospody. Na mojej mapie gospody oznaczone były jako bezpieczne przestrzenie.
Mordecai poświęcił trochę czasu, by wyjaśnić nam gildie klasowe i umiejętnościowe. Pączuś i ja mogliśmy trenować w gildiach dla klasy łotrzyków. Kotka posiadała również dostęp do gildii bardów, ja zaś mogłem korzystać z gildii wojowników. Czasem trafiały się też gildie przeznaczone dla określonych ras. Mordecai oświadczył, że nigdy nie widział gildii dla pierwotnych, ale niewykluczone, że gdzieś istnieje. Czworonogi zwykle nie posiadały własnych gildii.
Dotarliśmy do końca uliczki, gdzie wzniesiono niewielki płotek. Przy bramce sięgającej mi do klatki piersiowej stało dwóch strażników. Byli od stóp do głów ukryci pod zbroją płytową, więc nie widziałem, do jakiej należeli rasy, tylko że byli wysocy i napakowani. Każdy z nich uzbrojony był w długi stalowy miecz. Przyjrzałem się jednemu z nich.
Miecznik. Strażnik Wioski – poziom 75
Wszyscy mamy słabość do tych silnych, milczących typów. Aby dowiedzieć się, co taki strażnik ukrywa pod hełmem, będziesz musiał go zabić. Dalej, spróbuj. Tylko spróbuj!
Strażnicy Wioski mają za zadanie chronić zamieszkane ośrodki poziomu trzeciego przed stworami, które nawiedzają ruiny Górnego Miasta. Są na służbie wyłącznie wtedy, gdy na niebie świeci słońce, więc nie biegnijcie do nich, skamląc o pomoc, gdy zapadnie zmrok.
Strażnik stał przed nami, nieruchomy jak posąg.
– Trochę się go boję – stwierdziła Pączuś, gdy zatrzymaliśmy się przy bramce.
– Nie zaczepiajcie strażników – poinstruował Mordecai. – Nie atakujcie enpeców. Nie próbujcie okradać sklepów. Nie zasypiajcie po pijaku na ulicy. Tutaj nie ma żadnego więzienia, tylko kara śmierci. Jeśli narazicie się czymś strażnikom, nie próbujcie z nimi walczyć. Są powolni, ale jest ich wielu. Uciekajcie przed nimi prosto do ruin. Tam za wami nie pobiegną. Jeśli do tego dojdzie, nigdy nie zdołacie wejść do tej wioski.
Za bramą widać było więcej budynków, ale były ewidentnie opuszczone i zrujnowane. Zbudowano je z kruszejących obecnie cegieł pokrytych mchem, które wyraźnie zaczynały się osuwać. W oddali kłębiła się mgła, ale nawet w jej cieniu mogłem dostrzec niewyraźne zarysy budynków w rozmaitych kształtach i rozmiarach.
– Dobrze – powiedział Mordecai, wskazując teren poza bramą. – Ruiny. Są takie same jak Loch, ale to stare, przegniłe budynki, opuszczone i zarośnięte parki i tak dalej. Mają tu cały wątek na temat tego miasta. Oparty jest na opowieści dla dzieci, która nigdy nie stanowiła części ziemskiej kultury. Zasadniczo jest tu wielki, uśpiony wulkan; magiczny świat znajdował się w jego wnętrzu. Cały ten świat miał sześć warstw. Wierzch stanowiło miejsce, w którym się teraz znajdujemy, Górne Miasto. Tutaj mieszkała większość obywateli. Na dnie wulkanu czaił się ogromny potwór, który pewnego dnia wypuścił z siebie trujący gaz, zabijając bądź kompletnie przekształcając dziewięćdziesiąt procent tego świata. Potomkowie tych, którzy przetrwali, mieszkają w wioskach i osadach. Powstałe w wyniku kataklizmu potwory zasiedlają ruiny.
– To dość makabryczne – skomentowała Pączuś.
– Więc stoimy na szczycie wulkanu? Z punktu widzenia narracji w grze? – upewniłem się.
– Tak. Ten poziom ma obejmować krater wulkanu.
– A co jest na następnym poziomie?
– Dla was czwarty poziom będzie kolejnym losowym piętrem Lochu. To samo z piątym. Jednak szósty poziom również stanowi część opowieści o wulkanie. Dla znajdujących się tutaj enpeców to niższy poziom ich własnego świata. Nazywa się „Tereny Łowcze”. To kolejny poziom w formie miejskiej, chociaż tam wioski będą o wiele większe, a ich początkowi mieszkańcy zostaną opisani jako o wiele zamożniejsi. Ruiny będą przypominać pełną pnączy dżunglę. Będzie to również pierwszy z poziomów, na których odważni i szaleni turyści mogą się wyprawiać, by polować na zawodników. Niewielu z nich to robi, bo to kosztowne i jednocześnie niebezpieczne. Myśliwi nie są w żaden szczególny sposób chronieni. Grozi im realne niebezpieczeństwo ze strony zarówno zawodników, jak i mobów, i w każdym sezonie kilkoro takich bezmyślnych bogaczy zostaje zabitych.
– A co z bogami?
– To coś zupełnie innego i nie pojawią się oni przed poziomem czwartym. Potem wam wyjaśnię. Teraz musicie zabrać się do pracy.
– No dobra – zgodziłem się, zwracając się w stronę wioski. – Są tutaj sklepy. Powinniśmy iść teraz na zakupy? I otworzyć nasze skrzynki?
– Tak, zakupy! – zarządziła Pączuś. – Zdecydowanie zakupy.
– Nie tutaj – zaprotestował Mordecai. – To mała wioska. Dadzą wam zawyżone ceny i nie kupią waszych towarów. Musicie dotrzeć do jakiejś większej osady, a macie bardzo niewiele czasu. – Wskazał na wschód. – Widzicie tamten szeroki gościniec? Idźcie nim przez jakieś pół dnia, a dojdziecie do większej wioski. Będą w niej lepsze sklepy z szerszym asortymentem.
– Skąd o tym wiesz? – zapytałem.
Mordecai spojrzał na skałę o dziwnym zabarwieniu na ziemi tuż za bramą.
– Skup się na tej skale i wybierz dymek, który się pokaże.
Zrobiłem, co mi kazał.
– Cholera! – powiedziałem chwilę później.
Moim oczom ukazał się holograficzny znak wyrastający z ziemi niczym drzewo. Znajdowały się na nim strzałki z oznaczeniami i odległościami w kilometrach. Strzałka wskazująca na północ wzdłuż głównego gościńca głosiła „średniej wielkości osada nieboptaków 34 km”. Były i inne drogowskazy, wskazujące bezpieczne przestrzenie, łazienki i, co najważniejsze, schody. Najbliższe zejście na następny poziom znajdowało się sześć kilometrów stąd.
– Czy w ruinach są dostępne bezpieczne przestrzenie? Nie musimy polegać tylko na wioskach? I czy te wioski mają jakieś nazwy?
– Tak. Bezpieczne przestrzenie i ubikacje będą rozproszone po całym poziomie jak poprzednio. W ruinach nie znajdziecie jednak gildii szkoleniowych, tylko w wioskach. To nie ma oczywiście znaczenia, bo ja i tak zostanę teleportowany do każdej bezpiecznej przestrzeni. Wioski nie mają nazw. System określa je tylko jako maleńkie, małe, średniej wielkości, duże i wielkie. Nic szczególnie ciekawego. Ta tutaj jest mała. Możecie nazwać je na własną cześć, jeśli zabijecie lokalnego burmistrza, ale nie zawracałbym sobie tym głowy, przynajmniej nie na tym poziomie. Może się to dla was zakończyć tragicznie, a nie przyniesie żadnych konkretnych zysków, szczególnie że odliczanie ustawione jest tylko na osiem dni.
– Dobra – powiedziałem. – Więc musimy przedrzeć się do następnej wioski.
Mordecai skinął głową.
– Pamiętajcie, żeby patrzeć co jakiś czas na drogowskazy, by upewnić się, że podążacie we właściwym kierunku. W każdej średniej wielkości wiosce na tym poziomie będzie znajdowała się gildia szkoleniowa. Tam się ze mną spotkacie. Jak dojdziecie na miejsce, razem zajrzymy do kilku sklepów.
– Czy potwory będą o wiele trudniejsze na tym poziomie?
– O, tak – potwierdził Mordecai, szczerząc zęby w zawstydzonym uśmiechu. – Powinienem wam pewnie o tym powiedzieć, ale trudno to wszystko spamiętać bez mojej listy zadań. Na tym poziomie istnieje dzień i noc. W ruinach zawsze znajdują się potwory, ale w nocy robią się bardziej niebezpieczne. Te dzienne powinny być dla was bułką z masłem, choć może najpierw pilnujcie, żeby Mongo ich nie atakował. Nie wychodźcie do ruin w nocy, póki nie powiem wam, że jesteście gotowi. Wioski zawsze są bezpieczne za dnia. W nocy pozbawione zagrożeń są wyłącznie główne drogi w wiosce. Zwykle. Boczne alejki robią się za to bardzo niebezpieczne, czasem nawet bardziej niebezpieczne niż ruiny. – Zamachał kilka razy inkubimi skrzydłami i spojrzał na mnie. – Trzymaj się z daleka od dziewczyn z rogami na czole. Twoja Charyzma jest teraz o wiele wyższa niż poprzednio, a to je przyciąga. Będą się za tobą uganiać. Pracuj nad swoimi umiejętnościami pięściarskimi i używaj zaklęcia Lęk w każdej walce. Pamiętaj, żeby zatrzymać się w bezpiecznej przestrzeni, by otworzyć skrzynki, aby Pączuś mogła dostać nowe zaklęcie z klubu Książka Poziomu.
– Kompletnie o tym zapomniałam! – wykrzyknęła Pączuś.
Mordecai odwrócił się i zaczął iść w stronę wioski. Kierował się prosto do gospody. Zawołał przez ramię:
– Nie zatrzymujcie się w pierwszej bezpiecznej przestrzeni, jaką znajdziecie. Odczekajcie co najmniej dwie godziny, może cztery. A ty, Pączuś, pracuj nad Magicznym Pociskiem. Jesteś prawie na poziomie dziesiątym. Jeśli mnie potrzebujecie, możecie pisać na czacie.
– Gdybym wiedziała, że będzie się tak rządził, nie wybrałabym tego bonusu z menedżerem – mruknęła Pączuś.
– Zamknij się, Pączuś – wyszeptałem, podnosząc zasuwkę bramki prowadzącej do ruin. Otworzyła się z głośnym skrzypnięciem. Dwaj strażnicy nawet nie drgnęli. Wyszliśmy na gościniec, pozostawiając za sobą bezpieczną wioskę.
Odsłony: 371,5 biliona
Obserwujący: 7,8 biliona
Dodali do ulubionych: 1,1 biliona
Gdy szliśmy gościńcem, Pączuś trenowała Monga. Wyciągnąłem z inwentarza patyk i rzucałem go, a kotka robiła, co mogła, żeby skłonić kurozaura do pozostania w miejscu, póki nie każemy mu przynieść patyka. Cztery razy z pięciu był posłuszny. Problem polegał na tym, że gdy robił się podniecony, ani myślał słuchać jej rozkazów.
Pączuś zatrzymała się przy pierwszej toalecie, którą napotkaliśmy. Weszła do środka, a mały dinozaur wpadł w szał przy drzwiach, dziobiąc je i drapiąc z całych sił, i skrzecząc ile sił w płucach, póki kotka nie wyszła.
– Musisz się nauczyć cierpliwości, Mongo – upomniała go. – Bierz przykład z mamusi.
– Ta, bo przecież słyniesz z cierpliwości – skomentowałem.
Po drodze patrzyłem z podziwem na sufit. Był tu o wiele wyższy niż w korytarzach. Niektóre z okolicznych budowli miały nawet cztery piętra. Inne, widoczne na zamglonym horyzoncie, musiały być jeszcze wyższe. Jednak nawet tutaj mogłem z łatwością stwierdzić, że niebo było tylko iluzją. Światło odbijało się od niego pod dziwnym kątem.
Zev: Cześć!
Pączuś: CZEŚĆ, ZEV!
Zev: Cześć, Pączuś! Mam dla was dobre wieści. Program Odette okazał się kolejnym hitem. Ale co najważniejsze, większość widzów przyklasnęła waszemu wyborowi rasy i klasy. Trochę osób się zdziwiło, że Pączuś wybrała Szychę ze Strefy Artystów jako klasę na ten poziom, ale większości podoba się idea Byłej Aktorki Dziecięcej. Są i tacy, co narzekają, że to nie pozostawia miejsca na rozwój, jednak większość uważa, że kompensuje to wybór Carla, wymagający regularnych i intensywnych treningów. Poza tym jak do tej pory wybraliście unikalne klasy. Nie ma ich nikt oprócz was. To zawsze zaleta. Jest w Lochu paru pierwotnych, ale niewielu. Żadnych kotów, chociaż kilka osób wybrało kotołaka. I będzie jeszcze kilka monsterek z kocimi uszkami. Nadal jest jeszcze wcześnie. Wielu zawodników nie zdążyło podjąć ostatecznej decyzji.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Chociaż to powiedzenie często przypisuje się Markowi Twainowi, w rzeczywistości pisarz najprawdopodobniej nie jest jego autorem (przyp. tłum.). [wróć]
