Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
32 osoby interesują się tą książką
Klaudia uwielbia żyć na wysokich obrotach – moda, imprezy, spontaniczne decyzje i szczypta adrenaliny to jej codzienność. Nie przypuszcza jednak, że spotkanie dwóch chłopaków tak brutalnie zachwieje jej równowagą.
Bartek zachwyca od pierwszej chwili. Jest pewny siebie, z tą charakterystyczną iskrą, która potrafi uzależnić szybciej niż najmocniejsze emocje. Im dłużej Klaudia go poznaje, tym bardziej czuje, że Bartek niesie ze sobą coś, o czym usilnie milczy.
Natomiast Igor nigdy nie walczy o uwagę. Trzyma się z boku, lojalny, spokojny, uważny. To ten typ obecności, którą zauważa się dopiero wtedy, gdy powoli znika. Klaudia zaczyna to rozumieć w momencie, gdy Igor próbuje usunąć się w cień.
Igor nie będzie czekał w nieskończoność, a niewypowiedziane uczucia mają to do siebie, że wyślizgują się z rąk, zanim ktokolwiek zdąży je uchwycić.
Czy Klaudia odkryje, czego naprawdę chce, zanim ktoś inny zajmie miejsce, które mogło należeć tylko do niej?
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 318
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Redakcja
Joanna Misztal
Projekt okładki, redakcja techniczna, skład i przygotowanie wersji elektronicznej
Maksym Leki
Fotografia na okładce
© dekazigzag, pink.mousy / shutterstock.com
Korekta
Katarzyna Nowakowska
Marketing
Magda Caboń
Wydanie I, Siemianowice Śląskie 2026
Wydawca: Wydawnictwa Videograf SA
41-100 Siemianowice Śląskie, ul. Olimpijska 12
tel. +48 600 472 609, +48 664 330 229
www.videograf.pl
© Wydawnictwa Videograf SA, Mikołów 2025
tekst © Monika Klara Krajniak
ISBN 978-83-8293-421-2
Czasem brak uważności sprawia, że nie dostrzegamy, jak głęboko przywiązujemy się do czyjejś obecności. Jej prawdziwą wartość odkrywamy dopiero wtedy, gdy po wspólnych chwilach zostaje w sercu bolesna cisza – po tym, co kiedyś wydawało się zwyczajne, a było bezcenne.
Igor przeciągnął się z westchnieniem, po czym przetarł twarz dłońmi, jakby próbował otrząsnąć się z ciężaru poranka. Mimo że nie powinien narzekać, ponieważ miał dopiero dwadzieścia cztery lata, to jednak był zmęczony i niewyspany po imprezie w klubie, która zresztą nie była dla niego zbyt udana. Zszedł po schodach, kierując się w stronę kuchni. Nieodłącznym elementem, który już zawsze będzie mu się kojarzył z tym pomieszczeniem, była sylwetka babci.
Lekko przygarbiona kobieta siedziała na krześle, a przed nią, na stole, stała parująca herbata, którą potrafiła spożywać w hurtowych ilościach. Wyglądała dobrze, jak na swój wiek. Nie farbowała siwych włosów, ponieważ uważała, że nie ma do tego nerwów. Wystarczyło, że upięła wysoki kok na czubku głowy i była zadowolona. Zresztą zawsze powtarzała, że nie szuka amanta, więc nie musi się dla nikogo stroić.
Odkąd zmarł dziadek, zostali we czwórkę. Oprócz babci, Igor mieszkał również z wujkiem Szymonem, bratem mamy, oraz swoją młodszą o pięć lat siostrą Blanką.
Gdy kobieta dostrzegła wnuka, który powoli przekroczył próg kuchni, na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
– Po twojej minie widzę, że się starzejesz, Igorku – zaczęła trajkotać wesoło. – Wyglądasz okropnie!
Uśmiechnął się lekko i podszedł do staruszki, całując ją w policzek.
– Dzięki za komplement, babciu. Na ciebie zawsze można liczyć.
W tym momencie na korytarzu dało się usłyszeć hałas, a po chwili do kuchni z impetem wpadła mocno zziajana Blanka. Oparła się o framugę drzwi, łapiąc oddech, a jej policzki były mocno zaróżowione, nie wiadomo czy to od biegu, czy od emocji. Spojrzała na brata z przekornym uśmiechem.
– Ty to masz talent, braciszku – powiedziała w sposób, który zwiastował kłopoty. – Impreza życia, co?
Igor westchnął ciężko. Odsunął się od blatu, siadając przy stole.
– Nawet nie zaczynaj… – mruknął, przecierając twarz dłonią. – Aż tak to widać?
Dziewczyna roześmiała się głośno, wpychając się na miejsce obok niego.
– Igor, znam cię od zawsze i potrafię ocenić, czy impreza była udana, czy też masz ochotę zakopać ją w zakamarkach pamięci i nigdy nie wracać do tych wspomnień.
– Nie przesadzaj, Blania.
– A właśnie, że nie przesadzam – uśmiechnęła się szeroko. – No, gadaj. Co się stało? Kto się z kim pokłócił? Kto kogo pocałował? Kogo nie udało ci się poderwać?
Igor skrzywił się teatralnie, ale nic nie powiedział. Oparł się łokciami o stół, wpatrując się w garnek stojący na kuchence gazowej, jakby ten nagle miał mu pomóc uniknąć rozmowy.
– Możesz zadać nawet milion pytań – odpowiedział z półuśmiechem. – Ale nie zamierzam nic mówić.
– Czyli jednak coś! – pisnęła Blanka triumfalnie. – Babciu, słyszałaś?! Przyznał się!
– Ja tylko słyszę, że trzeba mu herbatkę zaparzyć. Z melisą – burknęła starsza pani, wstając od stołu. – Żeby mu ta tajemnica przez gardło łatwiej przeszła.
Igor westchnął po raz kolejny, zakrył twarz rękami i pokręcił głową.
– Nigdy się od was nie uwolnię, co?
– Nigdy – odparła Blanka z rozbrajającym uśmiechem. – Zresztą kochasz nas mimo wszystkich wad, więc nie dałbyś rady zostawić siostry i babci na pastwę losu.
Igor wiedział, że to, co powiedziała Blanka, jest prawdą, ale nie miał zamiaru się do tego przyznawać. Dzisiejszego poranka jego nastawienie do życia było zdecydowanie negatywne i nawet nie chciało mu się droczyć z siostrą, co zazwyczaj uwielbiał robić. Postanowił odpuścić temat, dlatego wstał, chwycił butelkę wody i wyszedł z kuchni, nie mówiąc ani słowa.
– Co za gburek – rzuciła krótko Blanka w kierunku babci.
Starsza kobieta nic nie odpowiedziała. Miała już swoje podejrzenia. Lepiej jednak, by wnuczka nie posiadała wiedzy na ten temat, ponieważ to mogłoby się źle skończyć dla Igora.
***
Klaudia obudziła się z lekkim bólem głowy. Wczorajsza impreza urodzinowa wypadła idealnie, dokładnie tak, jak to sobie zaplanowała. Grupy rodzeństwa oraz znajomych szybko się zintegrowały i zaczęły bawić razem, nie pozwalając, aby ktokolwiek został sam przy stoliku.
Do łóżka dziewczyny po cichu wsunęła się Melania, która chciała poplotkować, wyciągając z Klaudii trochę informacji.
– Śpiąca królewna w końcu się obudziła – rzuciła wesoło Mela. – Emi już dawno jest na nogach, a ty jak zwykle śpisz do południa.
Klaudia rozejrzała się po pokoju półprzytomnie, szukając zegara na ścianie. Nie miała bladego pojęcia, która jest godzina.
– Już dwunasta? Ładnie pospałam – odparowała, jednak jej uwagę zwróciło ubranie Meli. – Ale widzę, że ty też nadal w piżamie.
– Tak, ale ja tylko leżakuję! Obudziłam się godzinę temu – zaprotestowała, szybko przechodząc do obrony.
Klaudia lekko się przeciągnęła, próbując trochę rozprostować obolałe kończyny, po czym z uśmiechem przysunęła się bliżej siostry.
– Opowiadaj, jak ci się podobają moi znajomi – powiedziała z wyczekującym wyrazem twarzy.
Melania zaśmiała się głośno, widząc jej podekscytowanie. Zdawała sobie sprawę, o co dokładnie chodzi, więc postanowiła odpowiedzieć prosto, bez owijania w bawełnę.
– Cóż, dziewczyny są bardzo sympatyczne, interesujący przekrój osobowości, ale naprawdę polubiłam wszystkie. Natomiast Bartek to ewidentnie imprezowy typ. Myślałam, że się przez niego wykończę!
Klaudia uśmiechnęła się szeroko, gdyż właśnie w jej pamięci pojawiła się retrospekcja z wczorajszego wieczoru w klubie.
– Myślałam, że Daniel dostanie palpitacji serca, jak tylko zauważył, że Bartek ciągnie cię na parkiet! – rzuciła radośnie, zanosząc się śmiechem. – Szkoda, że nie nagrałam jego wściekłej miny!
Mela również dołączyła do siostry i obie zaczęły głośno chichotać.
– To jeszcze nic. Wiesz, cały czas miałam w pamięci ten jego głupi tekst o Jagodzie, a że trochę popiłyśmy, to włączyła mi się odwaga – tłumaczyła Melania. – Powiedziałam potem Danielowi, że Bartek świetnie tańczy i nawet jest przystojny.
Klaudia aż położyła dłoń na ustach, ale za moment poklepała siostrę po ramieniu.
– Jestem z ciebie dumna, szpileczka musiała być! Następnym razem dwa razy się zastanowi, zanim palnie taką głupotę!
– Nie wiem, czy nie popłynęłam za bardzo… mógł się obrazić, tym bardziej że potem Bartek jeszcze kilka razy porywał mnie do tańca, a ja wcale nie protestowałam – dorzuciła Mela z przebiegłą miną.
Klaudia tylko lekceważąco machnęła ręką.
– Przestań, zasłużył sobie na mały pokaz. Ale Bartek jest już zaklepany, jak coś!
Mela spojrzała na Klaudię, kiwając głową w zamyśleniu. Od razu, gdy tylko wczoraj pojawili się na imprezie, zauważyła, jak siostra robi maślane oczy do Bartka. Spodziewała się, że chłopak wpadł jej w oko, a Klaudia zrobi wszystko, aby go poderwać, co zresztą później potwierdziła, gdy rozmawiały w toalecie.
Ich rozmowę przerwało wejście Emilki, która z pobłażliwą miną zerknęła na siostry, nakryte kołdrą po samą szyję.
– Zamierzacie dzisiaj wstać? – zapytała, przysiadając na łóżku. – Mama wysłała mnie na zwiady. Zaczęła się już trochę martwić, ale widzę, że macie się świetnie, skoro ploteczki poszły w ruch.
Melania podniosła się do pozycji siedzącej, aby lepiej widzieć Emilkę.
– Klaudia właśnie opowiada o Bartku. Chyba rzeczywiście ostro się wkręciła – powiedziała, patrząc na radosną twarz Emi, po czym skierowała wzrok na drugą z sióstr. – Tylko pytanie brzmi, czy on również oszalał na twoim punkcie?
Klaudia podążyła za młodszą siostrą i również usiadła, odrzucając kołdrę na koniec łóżka.
– Tego jeszcze nie wiem, ale nawet jeśli nie zwariował na moim punkcie, zamierzam jak najszybciej to zmienić. Jak wiecie – dorzuciła z całą pewnością siebie – mam swoje sposoby, które wyśmienicie działają na facetów.
Nagle na twarzy Emilki pojawiło się zwątpienie i lekkie niezdecydowanie, jakby chciała zacząć temat, ale obawiała się, czy to robić. Nie miała zamiaru psuć siostrze humoru, lecz wątpliwości nie dawały jej spokoju. Postanowiła zaryzykować.
– A Igor? – powiedziała, obserwując reakcję Klaudii.
Spojrzała na Emilkę, nie rozumiejąc, do czego nawiązuje.
– Ale co z Igorem? – zapytała szybko.
Emi już znała odpowiedź na swoje pytanie. Siostra musiała nie zauważyć, jak chłopak obserwuje ją tęsknym wzrokiem. Wczoraj miała okazję trochę go poobserwować, kiedy siedziała z Dominikiem przy stoliku. Dostrzegła, że za każdym razem, gdy Klaudia zaciągała Bartka na parkiet, Igor zaciskał dłonie i obserwował parę z zaciętym wyrazem twarzy.
– On ci się nie podoba? – Postanowiła, że musi to usłyszeć.
Klaudia prychnęła głośno, spoglądając na Emilkę, jakby postradała zmysły.
– No weź, Igor jest naprawdę kochany, miły i słodki, ale kto by tam na niego spojrzał, kiedy obok stoi Bartek. Z Igorem mogę się przyjaźnić, ale to zdecydowanie nie jest materiał na chłopaka dla mnie – rzuciła, patrząc na siostrę z politowaniem. – Dobrze, muszę wstać i ustalić plan działania, ale najpierw zdecydowanie przyda się poranna toaleta.
Kiedy opuściła pokój, Mela spojrzała na Emilkę, która z zamyśleniem wpatrywała się w punkt za oknem. Miała złe przeczucia, obawiając się, że Klaudia może podjąć pochopną decyzję, która później będzie ją słono kosztować.
– Widziałaś, jak Igor przez cały wieczór obserwował Klaudię? – zapytała bez ogródek Mela.
– Nie dało się nie zauważyć… chyba tylko ona tego nie spostrzegła – odparła Emilka, głośno wzdychając. – Ale jak widzisz, naprawdę zwariowała na punkcie Bartka. Chociaż nie powinnam tego mówić, to mam co do niego mieszane uczucia.
Mela przez chwilę zastanawiała się nad odpowiedzią. Mimo iż zazwyczaj miały z Emilką rozbieżne zdania w wielu kwestiach, tym razem musiała przyznać rację starszej siostrze.
– Nie chciałam tego mówić na głos, ale dla mnie Bartek to typowy bad boy. Przynajmniej takie sprawia wrażenie. Podejrzewam, że właśnie tym zaimponował Klaudii – wyrzuciła z siebie. – Ale co my możemy? Jeśli ona się uparła, że go zdobędzie, to wiesz, że i tak nic jej nie powstrzyma. Zresztą, to życie Klaudii, więc niech robi, co uważa za słuszne.
Emilka uśmiechnęła się delikatnie, przysuwając się bliżej Melanii. Zdumiała ją odpowiedź siostry. Od czasu, gdy zostali z Danielem parą, Mela bardzo wydoroślała. Coraz poważniej podchodziła do życia i codzienności.
– Masz rację, kochana. Klaudia musi się uczyć na własnych błędach, ale cieszę się, że mamy w tej kwestii takie samo zdanie.
***
Igor zaszył się w swoim pokoju. Nie miał ochoty na docinki siostry, tym bardziej że okazały się trafione w punkt. Klaudia nawet na niego nie spojrzała przez cały wczorajszy wieczór. Uwiesiła się na Bartku i dosłownie szukała okazji, by porwać go albo do tańca, albo do baru po kolejne drinki.
Zdawał sobie sprawę, że przy Bartku może wypadać blado. Nie miał spektakularnego wyglądu, dzięki któremu dziewczyny padałyby mu do stóp. Jego charakter i osobowość również nie były porywające, daleko mu było do towarzyskiego, rozgadanego kolegi. Nie ma więc co się dziwić Klaudii, że nie zwróciła na niego uwagi, kiedy obok znajdował się tak interesujący facet.
Do tej pory miał jeszcze nadzieję, że cokolwiek się zmieni, a ona w końcu dostrzeże jego obecność, poświęcając mu więcej czasu. Teraz czuł, że jest na straconej pozycji, a dziewczyna nigdy nie spojrzy na niego inaczej. Zawsze będzie dla Klaudii dobrym kumplem, z którym można się spotkać, pogadać, pośmiać, ale to wszystko musi pozostać jedynie w sferze przyjacielskiej.
Zresztą nawet jeśli by na niego spojrzała, czy związek miałby szansę na przetrwanie?
To pytanie zadawał sobie za każdym razem, gdy poznał dziewczynę, która mu się spodobała. Jeden, jedyny raz zdobył się na odwagę. Wyznał partnerce swoją rodzinną tajemnicę, a ona od tego momentu zaczęła się powoli odsuwać, dając do zrozumienia, że nie potrafi być z kimś, kto jest naznaczony takim piętnem.
Czy Klaudia nie postąpiłaby podobnie?
Rozmyślania Igora przerwał niespodziewanie dźwięk nadchodzącej wiadomości. Podejrzewał, że to Bartek z propozycją przejażdżki na motorze, jednak imię na wyświetlaczu przyprawiło go o szybsze bicie serca i uderzenie gorąca.
„Hej, Igi. Miałbyś ochotę wyskoczyć dziś na popołudniową kawkę? Mam sprawę i potrzebuję twojej pomocy!”
Wygląda na to, że Klaudia nie zamierza mu tego ułatwić. Ale jak ma odmówić dziewczynie, która prześladuje go w snach? Nie miał aż tak silnej woli, żeby to zrobić, dlatego odpisał:
„Oczywiście, bardzo chętnie. Powiedz tylko gdzie i o której”.
Nie odwzajemniała jego uczucia, ale to nie miało znaczenia.
Był gotów spłonąć, żeby tylko być bliżej niej.
Bartek nadal wylegiwał się w łóżku, mimo że zegar wybijał właśnie godzinę czternastą. Chłopak nigdy nie był rannym ptaszkiem, więc kiedy tylko miał dzień wolny i okazję do dłuższego odpoczynku, chętnie z niej korzystał. Odkąd zamieszkał sam w małej, wynajętej kawalerce, nikt nie przeszkadzał mu w odsypianiu po zakrapianych imprezach. Trochę wczoraj wypił, ale dziś nie czuł się skacowany, nawet nie bolała go głowa. Pewnie wynikało to z doświadczenia i wprawy w piciu alkoholu.
Chwycił telefon leżący na szafce przy łóżku i zaczął odczytywać nadesłane wiadomości. Kilka z nich pochodziło od znajomych, jedna była od Zosi, a dwa esemesy przesłała do niego Klaudia. Chciała się dowiedzieć, jak się bawił w klubie oraz czy nie przeholował wczoraj z alkoholem.
Zdawał sobie sprawę, że wpadł Klaudii w oko. Dostrzegał próby, jakie dziewczyna podejmowała, aby zwrócić jego uwagę. Nie mógł powiedzieć, że Tylczyńska nie jest interesującą osobą, nie tylko zewnętrznie, ale również pod względem osobowości czy charakteru. Któż by nie chciał poderwać blond piękności o niebieskich oczach i uwodzicielskim spojrzeniu? On jednak sam nie wiedział, czego oczekuje od życia. Uważał, że jest jeszcze za młody, aby pchać się w stałe związki. W końcu miał dopiero dwadzieścia pięć lat i obecnie nie czuł potrzeby podporządkowywania się jakiejkolwiek dziewczynie.
Kiedy już odpisał na wszystkie wiadomości, postanowił w końcu zwlec się z łóżka i trochę ogarnąć. Zapewne gdyby nie głośno burczący żołądek, mógłby tak leżeć jeszcze ze dwie godziny.
Po szybkim prysznicu skierował się do kuchni w poszukiwaniu resztek jedzenia, ale niestety w lodówce hulał wiatr, gdyż znowu zapomniał zrobić zakupy. Znalazł jedynie paczkę orzeszków solonych i kilka kabanosów, pochłaniając je w ekspresowym tempie. Dobrze, że miał jeszcze kawę, którą szybko zaparzył. Bez solidnej dawki kofeiny jego dzień byłby całkowicie spieprzony.
Spokojne popijanie kawy przerwał dźwięk dzwonka do drzwi. Ktoś dobijał się natarczywie, jakby wiedział, że chłopak może jeszcze spać o tej godzinie. Bartek powoli wstał, kierując się w stronę drzwi. Nie mógł dłużej słuchać tego hałasu.
– W końcu! Już myślałam, że nie otworzysz! – krzyknęła piskliwie dziewczyna, przepychając się obok niego, pewnie maszerując w głąb mieszkania.
Bartek westchnął głośno. Szybko zamknął drzwi, podążając za swoim gościem.
– Chyba nie byliśmy umówieni na dziś? – zapytał, siadając na rozgrzebanym łóżku, którego nie zdążył jeszcze pościelić.
– Stęskniłam się za tobą – rzuciła zalotnie – a ostatnio nie odpisywałeś, więc postanowiłam, że wpadnę zobaczyć, czy nie trzeba się tobą zaopiekować.
Na jego twarzy pojawił się ironiczny uśmieszek.
– Czyżby? Ja myślę, że to ty nie możesz żyć beze mnie, dlatego przyszłaś – odparł nonszalancko.
Dziewczyna wstała z krzesła, na którym wcześniej przysiadła. Podeszła do łóżka, wskakując Bartkowi na kolana.
– Tęskniłeś chociaż odrobinkę? – zapytała z nutą nadziei w głosie.
Uniósł brew, rozbawiony.
– Musisz pytać o takie rzeczy?
– Może… czasem chciałabym wiedzieć, co myślisz.
Uśmiechnął się lekko, jakby rozbawiła go jej naiwność.
– Jest przyjemnie. To chyba wystarczy, nie? – rzucił lekko zirytowanym głosem.
– A gdybym powiedziała, że to za mało?
Zamilkł na chwilę. Spojrzał na nią uważniej, z lekkim politowaniem wypisanym na twarzy.
– Powiedziałbym, że to twój problem, nie mój.
Przez chwilę nie wiedziała, co odpowiedzieć.
– Ty naprawdę nigdy nie myślałeś o tym poważnie?
– Nie – odpowiedział bez zastanowienia.
Odwróciła wzrok, nie chcąc, aby zobaczył w nim rozczarowanie i ból.
– Dla ciebie to tylko zabawa.
– Zawsze była i będzie. Przecież nigdy ci niczego nie obiecywałem.
Jej ręce drżały lekko, ale wciąż trzymała się blisko, jakby nie chciała jeszcze puścić iluzji.
– A ja naprawdę myślałam, że może z czasem coś się zmieni…
Zaśmiał się cicho, lekko odsuwając ją od siebie.
– A ja myślałem, że nie będziesz się przywiązywać. Musisz sama zdecydować, co chcesz teraz z tym zrobić, ale nie licz na nic więcej. Dla mnie to tylko rozrywka. Jeśli nie ty, to znajdzie się inna chętna.
Dziewczyna zsunęła się z kolan Bartka, przysiadając obok. Między nimi zapadła ciężka i przenikliwa cisza.
***
Babcia Helenka żwawo wmaszerowała do salonu, rozglądając się w poszukiwaniu małżonka. W pomieszczeniu przebywały jedynie wnuki, które rozsiadły się na kanapie, oglądając serial na Netflixie. Robert, Patryk, Melania i Leon byli zapatrzeni w ekran jak zaczarowani.
– Widzieliście może dziadka? – zapytała Helena, obserwując towarzystwo siedzące na sofie, jednak nikt nawet nie podniósł wzroku.
Starsza kobieta zdawała sobie sprawę, że w takiej sytuacji żadne z nich nie zwróci na nią uwagi, więc postanowiła zastosować środki ostateczne. Podeszła do gniazdka i jednym sprawnym ruchem wyrwała kabel, odłączając telewizor od prądu. Dopiero to zadziałało jak kubeł zimnej wody i cała czwórka ocknęła się, w poszukiwaniu sprawcy okrutnej zbrodni.
– Babciu, co ty zrobiłaś?! – krzyknął rozgorączkowany Leon. – My tutaj oglądamy serial!
– Właśnie, dlaczego wyrwałaś kabel? Nie mogłaś zapytać, jeśli czegoś potrzebujesz? – dodał ze zniechęceniem Patryk.
Kobieta zrobiła oburzoną minę, przez chwilę obserwując wnuki w milczeniu.
– Zero szacunku do starszego człowieka – zaczęła głośno utyskiwać. – Gadam do was, a wy nawet nie raczycie spojrzeć na babcię! Jakbym miała zawał, też byście nie zauważyli, tak byliście wpatrzeni w tego Refluksa!
Rodzeństwo popatrzyło na siebie w konsternacji. Po chwili wybuchnęło gromkim śmiechem, nie mogąc powstrzymać wesołości wywołanej słowami babci. Starsza kobieta tylko machnęła ręką i zirytowana wyszła, marudząc coś pod nosem.
Klaudia wpadła na babcię, gdy kierowała się w stronę hałasu dochodzącego z salonu. Miała zamiar poinformować rodzinę, że wychodzi na spotkanie. Była już gotowa, ale dzisiaj nie poświęciła tak wiele czasu na wyszykowanie się, jak zwykle. Oczywiście makijaż był nienaganny, a włosy perfekcyjnie wyprostowane, ale starała się zachować w miarę naturalny wygląd. W końcu to tylko spotkanie z Igorem, jej kumplem. Wskoczyła w obcisłe dżinsy i beżowy sweterek, które były bardzo wygodne i dobrze na niej leżały, podkreślając smukłą sylwetkę.
Babcia zlustrowała wnuczkę od dołu do góry, po czym pokiwała głową z aprobatą.
– A panna gdzie się wybiera w niedzielne popołudnie?
Klaudia szeroko się uśmiechnęła, lekko poprawiając włosy.
– Umówiłam się z kolegą w kawiarni. Jakby ktoś pytał, to nie wiem, o której wrócę – dodała zaczepnie, wiedząc, że babcia na pewno to skomentuje.
Helena głośno prychnęła.
– Co za czasy. Kiedyś, jak rodzic powiedział, że masz być o dziesiątej w domu, to się przychodziło bez zbędnego gadania. Teraz to dzieciaki ci mówią, że masz czekać, aż wrócą. Świat oszalał! – wyrzuciła z siebie, unosząc bezradnie ręce, po czym udała się na dalsze poszukiwania męża.
Nie miała już siły słuchać kolejnych mądrości wnuków.
***
Igor starał się wyjść niepostrzeżenie z domu, aby uniknąć zbędnych pytań siostry lub babci. Kiedy był już przekonany, że się udało, zza drzwi wyskoczyła Blanka, rzucając mu się na szyję z głośnym piskiem.
– A gdzie to próbujesz się wymknąć cichaczem? – rzuciła głośno, prosto do jego ucha.
Natychmiast puścił siostrę i złapał się za ucho, które zaczęło boleśnie pulsować.
– Zwariowałaś? Ogłuchnę kiedyś przez ciebie, zobaczysz – odparł, udając rozgniewanego, gdyż liczył na to, że w ten sposób uniknie pytań.
Blanka zlustrowała brata. Z uniesioną brwią obserwowała, jak na jego twarzy pojawiają się rumieńce.
– Igorek, czyżbyś wybierał się na randkę z wymarzoną dziewczyną?
– Co? – zapytał szybko. – Nie! Idę z koleżanką na kawę. To nie jest to, o czym myślisz, Blania, więc daj spokój.
Przez chwilę w milczeniu przyglądała się coraz bardziej spąsowiałej twarzy brata.
– Coś za bardzo się rumienisz, jak na zwykle spotkanie z koleżanką. Na dodatek wystroiłeś się jak szczur na otwarcie kanału i wylałeś na siebie pół litra perfum.
Gdy Igor ponownie miał zaprzeczyć i wysunąć kolejne argumenty na swoją obronę, Blanka podeszła do niego i pocałowała w policzek, mocno przytulając.
– Powodzenia, braciszku. Mam nadzieję, że w końcu odnajdziesz swoje szczęście – dodała cicho, po czym szybko weszła do domu, zostawiając go z szeroko otwartymi ustami.
Jego siostra była naprawdę nieprzewidywalna, ale kochał ją z całego serca, w końcu miała tylko jego. Dziadkowie i wujek oczywiście sporo pomagali, będąc oparciem w czasie, kiedy spadła na nich tragedia. Tego nigdy im nie zapomni. Do końca życia będzie wdzięczny za miłość, otwarte serca i opiekę, dzięki którym potrafili się podnieść po koszmarze, próbując wrócić do normalności.
Teraz jednak musiał skierować myśli ku rzeczywistości, dlatego szybko ruszył w kierunku auta. Nie chciał, aby Klaudia musiała na niego czekać.
***
Igor siedział przy stoliku, wpatrując się w krajobraz za oknem. Jego wzrok był nieobecny, a palce mechaniczne uderzały w stół. Czekał już dwadzieścia minut, a Klaudii nadal nie było. Z tego, co zdążył zauważyć, punktualność nie była jej najmocniejszą cechą.
W pewnym momencie do głowy przyszła mu niepokojąca myśl. Może Klaudia go wystawiła? Nie, to chyba niemożliwe, żeby dziewczyna była tak okrutna i zrobiła sobie z niego żarty.
Pełne negatywnych myśli kontemplacje przerwało wejście blondynki, która z szerokim uśmiechem szybko podeszła do stolika, rzucając z impetem torebkę na krzesło.
– Igi, tak bardzo cię przepraszam za spóźnienie, ale był wypadek na trasie i musiałam chwilę postać w korku – wyrzuciła z siebie jednym tchem.
– Przestań, nie ma sprawy – odpowiedział łagodnie, ciesząc się, że Klaudia dotarła, mimo wszystko. – Siadaj, zamówimy kawę i może coś słodkiego, jeśli masz ochotę.
Zerknęła na pusty stolik, czując, jak ogarniają ją wyrzuty sumienia.
– Biedaku, siedziałeś tu bez kawy, czekając na mnie. Mogłeś coś zamówić – powiedziała, patrząc na niego przepraszająco.
Igor tylko machnął dłonią, jakby to nie miało żadnego znaczenia.
– Nie przejmuj się, wolałem po prostu poczekać na ciebie. W końcu kawa lepiej smakuje w towarzystwie – odparł, lekko się uśmiechając.
Rozmowę przerwało nadejście kelnerki, która pojawiła się, aby przyjąć zamówienie. Igor skusił się na dużą, czarną kawę, zaś Klaudia poprosiła o café latte, do których oboje dobrali sernik królewski. Gdy ponownie zostali sami przy stoliku, dziewczyna postanowiła wcielić w życie swój plan.
– Poprosiłam o spotkanie, ponieważ chciałabym wyciągnąć z ciebie troszkę informacji – odezwała się tajemniczo, budząc ciekawość Igora.
– Okej, jeśli będę w stanie ci pomóc, zrobię to z przyjemnością.
Klaudia przez chwilę zbierała myśli. Nie chciała wyjść na desperatkę, dlatego musiała ostrożnie dobierać słowa. Igor uśmiechał się do niej zachęcająco, gdyż dostrzegł na jej twarzy lekkie zawahanie.
– Cóż, mam kilka pytań odnośnie do Bartka. Bo wy znacie się trochę dłużej, prawda?
Igorowi zrzedła mina, kiedy usłyszał, o kim ma być rozmowa. W jego sercu tliła się jeszcze malutka iskierka nadziei, że Klaudia przyjechała się spotkać, ponieważ lubi spędzać z nim czas. Ta iskierka została ugaszona jednym zdaniem, które wypowiedziała. Oczywiście, że chodziło o Bartka. To on zawrócił jej w głowie, powodując przyspieszone bicie serca.
Igor szybko przybrał na twarz sztuczny uśmiech. Lekko chrząknął, aby zyskać na czasie.
– Zgadza się, znamy się dłużej, w końcu razem pracujemy. Co chciałabyś wiedzieć?
Klaudia nieśmiało się uśmiechnęła, ukazując śliczne dołeczki, które niezwykle podkreślały jej delikatną urodę. Wpatrywał się w nią z zachwytem, lecz po chwili szybko się ocknął, przybierając uprzejmy wyraz twarzy.
– Myślisz, że Bartek jest w kimś zakochany?
Boże, dziewczyno, pomyślał Igor w panice. Dlaczego akurat mi musisz zadawać takie pytania? Czy mogło być gorzej?
– Wiesz co… – zaczął powoli – znam Bartka ponad rok i trudno mi powiedzieć na jego temat coś więcej, niż sama wiesz. Jeżeli chodzi o prywatne życie, to raczej nie jest zbyt wylewny.
Klaudia słuchała uważnie słów Igora, przygryzając dolną wargę, czym niesamowicie go rozpraszała.
– Igi, będę szczera. Chcę się z nim umówić. Wolałabym jednak, żeby to wyszło tak naturalnie.
Świetnie, powtarzał w myślach. Teraz będę słuchał, jak dziewczyna, którą się zauroczyłem, zachwyca się innym facetem. Chyba jestem masochistą.
– Nie wiem, jak mógłbym ci pomóc – odparł bezradnie, rozkładając ręce.
Klaudia uśmiechnęła się przebiegle i puściła do niego oko, co ociepliło serce Igora.
– Ale ja wiem. Musiałbyś tylko wypytać go troszkę, żebym miała punkt zaczepienia. Chciałabym wiedzieć, co lubi, czym się interesuje, gdzie go można spotkać po pracy i tym podobne rzeczy. Czy zrobisz to dla mnie? Proszę, Igi…
