Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Gdy Piotrek dostaje telefon z wymarzonej firmy, jest pewien, że zaczyna się dla niego nowy, lepszy etap. Nie przeczuwa jednak, że wraz z tą szansą przyjdzie coś znacznie trudniejszego do udźwignięcia.
Adrianna wraca do rodzinnej wsi po roku spędzonym na wymianie studenckiej, zdeterminowana, by wreszcie zadbać o siebie. Jednak wszystko układa się zupełnie inaczej niż zaplanowała.
Bo oto na jej drodze staje Piotrek — chłopak, który działa jej na nerwy samą obecnością. Chłopak, z którym łączy ją coś, o czym oboje woleliby zapomnieć. A wtedy los znowu staje im na drodze — trafiają do tej samej firmy i muszą rywalizować o jedno, wymarzone stanowisko.
Każde ich spotkanie to iskry. Przeszłość wraca jak burza, napięcie między nimi narasta, a emocje zaczynają balansować na granicy, której dawno nie powinni przekraczać.
Co zrobi Piotrek, gdy Ada stanie w obliczu niebezpieczeństwa, które wystawi na próbę ich uczucia? I czy wśród starych urazów zacznie kiełkować coś nowego — coś, czego zupełnie się nie spodziewali?
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 315
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Redakcja
Joanna Misztal
Projekt okładki, redakcja techniczna i przygotowanie wersji elektronicznej
Maksym Leki
Fotografia na okładce
© Mikhail Kovalev, Summer loveee / shutterstock.com
Korekta
Katarzyna Nowakowska
Marketing
Magda Caboń
Wydanie I, Siemianowice Śląskie 2026
Wydawca: Wydawnictwa Videograf SA
41-100 Siemianowice Śląskie, ul. Olimpijska 12
tel. +48 600 472 609, +48 664 330 229
www.videograf.pl
© Wydawnictwa Videograf SA, Mikołów 2025
tekst © Monika Klara Krajniak
ISBN 978-83-8293-388-8
Prawdziwa siła nie polega na nieomylności, lecz na odwadze, by naprawiać własne błędy.
Budynek, przed którym znalazła się Adrianna, był rodzajem wieżowca z wielkimi, przeszklonymi szybami. Wprawdzie z roku na rok w mieście pojawiało się coraz więcej budowli, jednak ten obiekt wyróżniał się niesamowitymi detalami. Szklana fasada sprawiała, że monumentalny wieżowiec prezentował się luksusowo. Do środka wpadało sporo naturalnego światła.
Widoki z wyższych pięter obejmowały większą część metropolii, więc przyjemnością było samo obserwowanie, jak miasto tętni życiem, szczególnie w godzinach szczytu. Praca w takim miejscu była wielkim marzeniem Adrianny. Dziennikarstwo bardzo ją pociągało. Uwielbiała szukać ciekawych zagadnień, pisać na ich temat artykuły i rozmawiać z ludźmi, którzy mają coś interesującego do opowiedzenia.
Dzisiaj, stojąc w tym miejscu, zaczęła się mocno denerwować. Tak bardzo chciała, aby szczęście jej dopisało, by mogła dostać tę pracę, nawet jeśli na początku musiałaby tylko parzyć kawę i odbierać telefony. Drżącą ręką lekko wygładziła włosy. Pragnęła zaprezentować się z jak najlepszej strony, nie mogła pozwolić sobie na żadną wpadkę. Drugiej szansy zapewne nie będzie.
Dłoń, w której trzymała teczkę z dokumentami, zaczęła się pocić, więc szybko wytarła ją w sukienkę i ruszyła przed siebie. Wolno przeszła przez wielki hol wyłożony marmurowymi płytami. Tym razem założyła buty na wysokich obcasach, ponieważ chciała wyglądać profesjonalnie. Niestety, znając jej szczęście i brak umiejętności, gdyby szła za szybko, mogłaby wyłożyć się jak długa na wypolerowanej, lśniącej posadzce.
Gdy bez żadnych przeszkód dotarła na umówione miejsce, wyznaczony pracownik już na nią czekał. Chłopak w wieku około dwudziestu pięciu lat spojrzał z uśmiechem, wyciągając dłoń na powitanie.
– Witaj, jestem Mateusz i zaraz zaprowadzę cię do szefowej – zagadnął miło, przyglądając się z ciekawością.
Nieśmiało podała spoconą dłoń.
– Cześć, mam na imię Adrianna. Miło cię poznać.
Mateusz, niski i szczupły chłopak o miłej aparycji, próbował dodać jej otuchy, widząc, że bardzo stresuje się rozmową o pracę.
– Spokojnie. Nasza szefowa to fajna babka, chociaż na początku może wydawać się surowa i oschła. To jednak tylko kamuflaż. Jak już ją lepiej poznasz, sama zobaczysz, że bardzo ceni swoich pracowników.
– Mam nadzieję, że będzie mi dane lepiej ją poznać – odparła z nadzieją w głosie.
Po krótkim okresie oczekiwania Mateusz odebrał telefon. Szefowa prosiła do siebie. Zaprowadził Adę przed drzwi, gdzie znajdował się pokój przełożonej.
– Powodzenia, będzie dobrze – szepnął na odchodne, serdecznie się uśmiechając.
Dziewczyna lekko skinęła głową w geście podziękowania. Nie była w stanie wydusić z siebie ani słowa. Musiała wziąć się w garść, jeśli chciała otrzymać to stanowisko.
Nigdy nie była przesadnie przebojową osobą. Nie unikała ludzi, ale najlepiej czuła się w towarzystwie najbliższych osób. Pochodziła z małej wsi, co również wpłynęło na jej pewność siebie. Mimo że nigdy się tego nie wstydziła, czasem odczuwała różnice pomiędzy nią, wiejską dziewczyną, a innymi, bardziej obytymi w świecie kobietami z miasta. Nie chciała jednak się ograniczać, dlatego postanowiła spełniać marzenia o byciu dziennikarką.
Miała wsparcie w rodzinie i znajomych, co dawało potężnego kopniaka do działania, chociaż nie zawsze tak było. Ostatni rok spędziła na drugim końcu Polski, będąc na wymianie studenckiej. To doświadczenie stanowiło dla niej cenną lekcję życiową, dzięki której zrozumiała, że musi zawalczyć o siebie. Była dumna, że jest w tym miejscu, że nigdy się nie poddała, mimo kłód rzucanych pod nogi.
Dziewczyna cicho zapukała. Gdy usłyszała pozwolenie, weszła do gabinetu. Pokój zrobił na niej ogromne wrażenie. Tak jak się spodziewała, wielkie okna zapewniły fascynujący widok na miasto. Za biurkiem siedziała starsza kobieta, na oko sześćdziesięciolatka. Wpatrywała się w nowo przybyłą z chłodną miną, nie okazując żadnych emocji.
Po dłuższej chwili ciszy, głośno i pewnie przemówiła:
– Witam, Adrianno. Proszę, usiądź.
Ada szybko zajęła wskazane miejsce. Szefowa przez moment milczała. Dziewczyna zaczęła się czuć nieswojo. Miała zamiar się odezwać, aby przerwać krępującą ciszę, jednak nie zdążyła.
– A więc chciałabyś u nas pracować? – zapytała starsza kobieta, patrząc na nią wyczekująco.
– Tak, oczywiście. Skończyłam studia licencjackie na kierunku dziennikarstwo, a teraz kontynuuję naukę na studiach magisterskich i… – Nie zdążyła dokończyć wypowiedzi, gdy kobieta weszła jej w słowo.
– Nie musisz mi streszczać swojej historii, mam przed sobą CV i list motywacyjny – odparła, zerkając na dokumenty leżące na biurku. – Zadam ci tylko jedno pytanie, nic więcej zresztą mnie nie interesuje.
Ada poczuła, jak na jej czoło wystąpił pot. Nigdy nie była tak zestresowana jak dzisiaj. Kobieta siedząca przed nią sprawiała przerażające wrażenie.
– Tak, słucham – odpowiedziała cicho.
– Dlaczego mamy zatrudnić akurat ciebie na to stanowisko? – zapytała, unosząc brew.
Milion zdań zaczęło pojawiać się w umyśle Ady. Jak powinna odpowiedzieć na to pytanie? Czy powinna zachwalać siebie, swoje umiejętności? Może trzeba pokazać swoją determinację i przebojowość? Czego mogła oczekiwać od niej kobieta?
Postanowiła pójść na całość.
Może taka okazja już nigdy się nie pojawi, pomyślała w przypływie odwagi. Przynajmniej nie będę pluła sobie w brodę, że zachowałam się jak szara myszka.
– Ponieważ jestem najlepszą kandydatką, mam odpowiednie umiejętności, które idealnie pasują do pani wymagań. Jestem przekonana, że nikt inny nie będzie w stanie zaoferować takiego poziomu zaangażowania i kompetencji jak ja – odparła z największą pewnością siebie, na jaką ją było stać w tym momencie.
Starsza kobieta chyba nie spodziewała się takiej odpowiedzi, gdyż szeroko otworzyła oczy i przez chwilę wpatrywała się w nią z zamyśleniem.
– Dobrze, dziękuję za rozmowę. Jeśli będziemy zdecydowani cię zatrudnić, do końca przyszłego tygodnia dostaniesz odpowiedź.
Adrianna szybko wstała z miejsca.
– Również dziękuję i mam nadzieję do zobaczenia – powiedziała na odchodne, nie wiedząc, jakie wrażenie wywarła na potencjalnej szefowej.
Wychodząc z biura, zdążyła jeszcze pożegnać się z Mateuszem, który życzył jej szczęścia. Wydawał się bardzo miły. Zastanawiała się, czy reszta załogi również była taka sympatyczna jak on. Wracając do auta, wpadła jeszcze do sklepu spożywczego na szybkie zakupy, po czym odjechała w kierunku domu.
***
W domu rodziny Tylczyńskich panowała wyjątkowa cisza. W pewnej mierze było to spowodowane nieobecnością najmłodszych dzieci, które wyszły się bawić do ogródka. Dwaj najstarsi bracia, Piotrek i Robert, przebywali w salonie.
Piotrek od dłuższego czasu szukał pracy. Właśnie kończył studia i chciał się usamodzielnić oraz trochę odciążyć rodziców. Mimo że rozesłał już kilkadziesiąt życiorysów, dostał raptem trzy propozycje rozmowy o pracę, które jednak nie zakończyły się pozytywnie. Chłopak był trochę zdołowany.
Jeśli niczego nie znajdę, będę musiał zapomnieć o swoich zainteresowaniach i szukać jakiegokolwiek zatrudnienia, myślał zdesperowany.
Robert, widząc podły nastrój brata, postanowił trochę podnieść go na duchu.
– Stary, pamiętaj, że w dzisiejszych czasach szukanie pracy to ciężka orka. Nie poddawaj się, na pewno znajdziesz coś, co w końcu cię zainteresuje.
Piotrek spojrzał na młodszego brata z politowaniem.
– Chłopie, znalazłem tyle ogłoszeń, które mnie interesują. Co z tego, gdy oni nie są zainteresowani mną?
Robert zerknął na Piotrka w zamyśleniu.
– Wiesz co? Powinieneś przestać wysyłać CV przez internet. Kiedyś czytałem, że robisz najlepsze wrażenie na pracodawcy, gdy sam roznosisz papiery do różnych firm. Już na początku masz przewagę, bo kojarzą twoją twarz, dlatego szanse w rekrutacji rosną.
– O tym nie pomyślałem… – odparł Piotrek, intensywnie się zastanawiając. – Może masz rację. Jutro z rana zabiorę dokumenty i pojadę do miasta. Pokręcę się trochę po miejscach, które mnie interesują. Dzięki, brat – dodał, po czym poklepał Roberta po ramieniu.
Młodszy chłopak nie mógł powstrzymać uśmiechu, który pojawił się na jego twarzy.
– Zawsze powinieneś mnie słuchać. Ile razy mam powtarzać, że jestem nie tylko przystojny, ale też mądry? – powiedział, udając śmiertelną powagę.
Piotrek roześmiał się wesoło.
– Hej, kolego, nie dodawaj sobie. Lepiej szykuj się na ognisko, bo jak dziewczyny dopadną łazienkę, to będziesz musiał iść śmierdzący i brudny – rzucił na odchodne.
– Bezczelność! – krzyknął Robert, próbując powąchać się pod pachą. – Wcale nie śmierdzę!
– Może masz katar? – Piotrek parsknął śmiechem, wchodząc po schodach na piętro.
Robert jeszcze raz postanowił sprawdzić świeżość swoich pach.
No dobra, chyba jednak idę się wykąpać, pomyślał, po czym szybko wbiegł na górę, kierując się w stronę łazienki.
***
Letnie ogniska stanowiły starą tradycję młodzieży zamieszkującej wieś Dąbrowę. Każdy, kto był dostępny, starał się dotrzeć na wydarzenie. Ogniska organizowano w różnych miejscach, w zależności od tego, na kogo tym razem wypadła kolej. Dzisiejsza impreza odbywała się w ogrodzie sąsiadów Tylczyńskich.
Adrianna razem z młodszą siostrą właśnie wychodziły z domu. Starsza dziewczyna nie miała ochoty uczestniczyć w zabawie, lecz uległa prośbom i błaganiom Ani, która nie chciała iść sama, dlatego Ada postanowiła dotrzymać jej towarzystwa. To była pierwsza impreza od czasu, gdy wróciła z wymiany studenckiej.
Z jednej strony cieszyła się, że spotka dawno niewidzianych znajomych, jednak z drugiej na pewno będzie tam obecny chłopak, którego nie miała ochoty oglądać. Natychmiast przypomniało jej się ostatnie spotkanie, na którym go widziała. To była totalna katastrofa. Gdy o tym myślała, zalewała ją fala wstydu. Tak bardzo nie znosiła tego człowieka. On wyzwalał w niej najgorsze instynkty. Postanowiła, że tego wieczoru nie da się sprowokować. Nie chciała powtórki z rozrywki. Tym razem będzie bardziej zrównoważona i spokojna, przynajmniej taką miała nadzieję.
Ogród, w którym odbywało się ognisko, zaczął zapełniać się młodzieżą. Było dosyć głośno, z dwóch głośników stojących przed domem wydobywała się ogłuszająca muzyka.
Po krótkim spacerze Ada z siostrą dotarły na miejsce, a Ania zaraz zauważyła przybycie rodzeństwa Tylczyńskich. Zapytała Adę, czy idzie się przywitać, próbując przekrzyczeć muzykę dudniącą z głośnika. Zdawała sobie sprawę, że siostra nie znosi Piotrka, dlatego nie chciała jej do niczego zmuszać.
Ada postanowiła, że będzie go po prostu ignorować, a z pozostałym rodzeństwem chętnie się uściska, ponieważ wszystkich darzyła ogromną sympatią.
Klaudia z Melanią pierwsze zauważyły Adę i Anię, które przeciskały się w ich kierunku. Dziewczyny szeroko się uśmiechnęły na swój widok. Melania nie widziała Adrianny od momentu, gdy przypadkowo na siebie wpadły podczas biegania. Do powitań dołączyła reszta rodzeństwa Tylczyńskich.
Piotrek w końcu dostrzegł Adę. W tym samym momencie złapała jego wzrok. Stali tak przez chwilę, zaciekle się w siebie wpatrując. Dziewczyna nie miała zamiaru odpuścić.
Niech on pierwszy stchórzy i odwróci wzrok, pomyślała gniewnie, z błyskiem w oczach.
Z kolei Piotrek nie mógł się nadziwić, jak Ada się zmieniła od czasu, gdy ostatnio się spotkali. Czy ona zawsze miała takie niebieskie oczy?, zastanawiał się intensywnie.
Tak długo się nie widzieli, że być może obraz dziewczyny zatarł się w jego pamięci.
Rozmyślania przerwał Robert, który zaczął szturchać starszego brata łokciem.
– Tylko nie róbcie dzisiaj żadnych akcji – powiedział do niego ostrzegawczo.
Piotrek oburzył się na te słowa.
– Dobrze wiesz, że to ona zawsze zaczyna. Ale okej, postaram się trzymać nerwy na wodzy – dodał, po czym opuścił towarzystwo, całkowicie ignorując dziewczynę, której nienawidził.
Adrianna nie była zdziwiona jego zachowaniem. Gdyby w końcu trochę wydoroślał i miał chociaż odrobinę kultury, powiedziałby po prostu „cześć” i sobie poszedł.
On oczywiście musiał ją całkowicie olać.
W odmętach pamięci Ady pojawiło się wspomnienie dotyczące ostatniego spotkania, również na ognisku. Co prawda nie była w stanie przypomnieć sobie, co dokładnie wtedy powiedzieli, ponieważ odczuwała ogromny gniew, ale wiedziała, że nazwał ją „paskudną idiotką i brzydulą”. Po obelgach, którymi się nawzajem obrzucili, działając całkowicie w afekcie, chwyciła jego bluzę i cisnęła do ogniska. Widząc jej triumfalną minę, Piotrek szybko sięgnął po stojący niedaleko worek ze świeżo skoszoną trawą i wysypał jego zawartość na Adę. Wściekła się niesamowicie, a hamulce całkiem jej puściły.
Szybko rzuciła się na niego z pięściami, a on próbował trzymać jej nadgarstki, aby nie mogła zadawać ciosów. Na szczęście do walki włączyli się chłopcy i ich rozdzielili. To nie było mądre z jej strony, aby zaczynać bójkę, ale wtedy była taka bezsilna, że nie myślała o niczym. Chciała tylko natłuc mu do tego głupiego łba. Do tej pory, gdy myśli o tym zajściu, odczuwa straszny wstyd. Z natury jest bardzo ugodową i sympatyczną dziewczyną, ale ten facet działa na nią jak płachta na byka.
Dobrze wiedziała, od czego wszystko się zaczęło, jednak starała się do tego nie wracać. To wspomnienie po tylu latach bolało tak samo mocno. Ile razy zastanawiała się, co by było, gdyby wtedy nie usłyszała jego rozmowy. Kiedy była na studiach w innym mieście, zapomniała o wszystkim. Tylko od czasu do czasu jej umysł nawiedzały wytarte wspomnienia, ale wtedy szybko od nich uciekała.
Jej potok myśli przerwała Melania.
– Chodź, kochana, idziemy potańczyć. Musisz sobie przypomnieć po tak długiej nieobecności, jak bawimy się na wsi.
Omijając wielu znajomych, Piotrek podszedł do dwóch kolegów siedzących przy stole i popijających alkohol. Stwierdził, że sam musi się czegoś napić. Nie wiedział dlaczego, ale widok dziewczyny całkowicie go rozstroił. Próbował sobie wmówić, że to przez czas, który minął od ich ostatniego spotkania ponad rok temu, kiedy wszystko skończyło się źle dla nich obojga.
Nie mógł powiedzieć, żeby był dumny z tego, co wtedy zrobił. A jaki dostał opieprz od rodziców, gdy usłyszeli o całej historii. Zdawał sobie sprawę, że przeholował, dlatego dzisiaj trochę się denerwował. Obawiał się, co może się stać, gdy znowu zaczną się kłócić. Musiał unikać jej za wszelką cenę.
Stanął przy stoliku i nalał wódki do kieliszka. Nie czekając na nikogo, szybko wypił zawartość, ponownie sięgając po butelkę. Na dzisiaj pozostaje mu tylko siedzenie przy stole i raczenie się napojami alkoholowymi.
W tym czasie dziewczyny dobrze się bawiły, tańcząc i wygłupiając się do skocznej muzyki. Wieczór był przyjemnie ciepły, ale nawet jeśli komukolwiek zrobiłoby się chłodniej, mógł trochę się ogrzać przy rozpalonym ognisku. Adrianna bawiła się wyśmienicie. Sama nie podejrzewała, że właśnie takiego relaksu i wytchnienia potrzebowała. Postanowiła zrobić sobie przerwę i czegoś się napić. Zapytała dziewczyn, czy idą razem z nią. Emilka, Melania i Ania entuzjastycznie przystały na propozycję, natomiast Klaudia nie była chętna. Jako jedyna wytrwale tańczyła i nie miała zamiaru przestać. Dziewczyna była w swoim żywiole.
– Chyba nie mam kondycji do takiego skakania – powiedziała zdyszana Ania, gdy znalazły się na ławce przy stoliku.
Emilka z Adrianną pokiwały głowami na znak zgody, nalewając sok do szklanek.
– Ja też – odparła Ada z uśmiechem na ustach. – Myślałam, że jak trochę biegam, to jednak moje możliwości będą większe. Ale na razie, sorki dziewczyny, ale wymiękam.
Mela z Anią zaczęły się śmiać ze zbolałej miny, która pojawiła się na jej twarzy.
– Przesadzasz, dobrze ci szło – próbowała ją pocieszyć Emilka. – Fakt, długo cię nie było i zapewne wyszłaś z wprawy. Imprezy w mieście to jednak nie to samo.
Ada uśmiechnęła się do Emilii. Przyjaciółka była taka kochana, empatyczna i miła. Chyba to właśnie z Emilką łączyło ją najwięcej pod względem charakteru. Obie były dosyć spokojne i starały się troszczyć o innych.
– Właśnie, Emi, zapomniałam ci pogratulować zaręczyn z Dominikiem. Jesteście taką śliczną parą – powiedziała, obejmując przyjaciółkę. – Jak się o tym dowiedziałam, byłam trochę w szoku, bo wiesz, każdy liczył na Melę z Danielem, a tu proszę, taka miła niespodzianka.
Melania, słysząc wzmiankę o sobie, natychmiast zabrała głos.
– Dobra, nie zliczę już, ile razy spotkałam się z podobnymi słowami – rzuciła z uśmiechem, lekko zawstydzona. – Przyznaję, nie miałam pojęcia, że ja i Daniel to będzie coś więcej niż przyjaźń. Ale teraz jestem przeszczęśliwa i każdemu życzę, aby znalazł taką miłość. A jak już poruszamy ten temat, nic nam się nie pochwaliłaś, czy może spotkałaś kogoś ciekawego w mieście? Bo taka fajna dziewczyna pewnie miała spore powodzenie.
Adrianna przez chwilę milczała. Uśmiech zniknął z jej twarzy. Dziewczyny spojrzały na siebie w niemym pytaniu. Głos jako pierwsza zabrała Ania.
– Siostrzyczko, nigdy mi nie powiedziałaś, co się stało, ale wiem, że na pewno masz nieprzyjemne wspomnienia. Podzielisz się z nami tym, co cię dręczy?
Ada spojrzała na młodszą siostrę z wdzięcznością.
– Jak ty mnie dobrze znasz – odparła smutnym głosem. – Nie wiem, czy macie ochotę na słuchanie smętnej historii bez happy endu.
– Oczywiście, że tak. Nam możesz powiedzieć, kochana. – Emi dodawała jej otuchy. – Czasem lepiej to z siebie wyrzucić, żeby mniej bolało.
– Dzięki, dziewczyny. Cóż, historia nie jest oryginalna. Poznałam go na uczelni, dokładniej, w bibliotece. Razem szukaliśmy książek o podobnej tematyce. Był rok starszy ode mnie, ale zaimponował mi swoją dojrzałością. Gdy poprosił o numer telefonu, byłam wniebowzięta. Od tego momentu pisaliśmy ze sobą niemal bez przerwy, spędzając całe dnie na rozmowach i wymianie wiadomości. Po dwóch tygodniach zaproponował spotkanie, co niesamowicie mnie uszczęśliwiło. Czas spędzany razem z nim był wyjątkowy. Wymyślał oryginalne randki, kupował kwiaty, różne drobiazgi i bardzo się o mnie troszczył. Czar prysł, kiedy dowiedziałam się, że za moimi plecami spotykał się z innymi dziewczynami. Zrozumiałam, że cała uwaga, wszystkie gesty i słowa były kłamstwem. A ja, głupia, myślałam, że byłam jedyna.
– Jak się dowiedziałaś? – zapytała w zadumie Emilka.
Ada wzdrygnęła się na samo wspomnienie.
– Przed uczelnią, tuż po zajęciach, zaczepiła mnie pewna dziewczyna, która twierdziła, że spotykam się z jej chłopakiem. Kompletnie mnie zaskoczyła i nie mogłam w to uwierzyć. Myślałam, że ona coś zmyśla, ale zdecydowałam, że muszę to sprawdzić. Dwa dni z rzędu śledziłam mojego chłopaka i niestety okazało się, że miała rację. Nie dość, że spotykał się ze mną i z nią, to miał jeszcze czas na kolejne dwie dziewczyny. Moje życie legło w gruzach. Nie macie pojęcia, jak bardzo czułam się zraniona i oszukana.
Ania wtrąciła się do jej monologu.
– Rozmówiłaś się z tym dupkiem?
– Tak, ale nie przestał kłamać. Kiedy skonfrontowałam go z tym, co odkryłam, zaczął się bronić. Uważał, że źle to interpretuję i to są tylko koleżanki. Chciał mnie przekonać, że wszystko wyolbrzymiam, a on jest niewinny. Czułam, że traktuje mnie jak idiotkę, której wszystko można wmówić. Ciekawe, kto całuje namiętnie wszystkie swoje koleżanki?
Melania wzburzyła się, słysząc te słowa.
– Chyba bym go zabiła! Nie znoszę facetów, którzy wykorzystują niewinne dziewczyny dla podniesienia ego. Cholerny oszust!
– Także znacie już moją historię. Niestety, od tego czasu nie poznałam nikogo wartego uwagi, więc jestem singielką i nie zamierzam tego zmieniać dla jakiegoś drania – zakończyła Adrianna, czując się trochę lepiej po zrzuceniu ciężaru z serca.
Emi mocno uściskała przyjaciółkę, a po chwili dołączyły do nich dwie pozostałe dziewczyny.
– Nie wszyscy faceci tacy są. Mam nadzieję, że również do ciebie los wkrótce się uśmiechnie – rzekła z delikatnym uśmiechem Emilka. – A skoro rozmawiamy szczerze, zdradzisz nam tajemnicę, dlaczego ty i Piotrek tak bardzo nie możecie na siebie patrzeć?
Ada liczyła się z tym, że temat co pewien czas będzie wracał.
– Nie ma o czym opowiadać. Szczerze mówiąc, wymazałam to z pamięci – skłamała, wiedząc, że nie da rady wydusić z siebie trudnej historii.
– Spokojnie, jeśli nie chcesz o tym rozmawiać, nie będziemy naciskać – odparła Mela, widząc poddenerwowanie dziewczyny.
W tym czasie Piotrek popijał drinki, kątem oka obserwując wymianę zdań sióstr z Anią i Adą. Zastanawiał się, jak to się stało, że Ada uczyniła z niego wroga numer jeden. Miał przebłyski pamięci, w których jako dzieci byli naprawdę bliskimi przyjaciółmi i zawsze trzymali się razem. Szukał w umyśle momentu, w którym wszystko zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni. Czy to było pod koniec podstawówki? Właśnie w tym okresie Ada zmieniła do niego nastawienie i zaczęła traktować jak najgorsze zło.
Na początku wydawało się, że to go bawi, ale później zrobiło się poważniej. Nie miał pojęcia, czym zasłużył sobie na takie traktowanie, ale postanowił, że nie pozostanie jej dłużny. Od tego czasu nie mogą na siebie patrzeć, a każda konfrontacja kończy się katastrofą.
To niezwykle dziwne, zważywszy na fakt, że dziewczyna ma świetne relacje z resztą jego rodzeństwa, a on sam bardzo lubi jej młodszą siostrę Anię. Kiedyś nawet mu się podobała i kilka razy się spotkali, ale Ania na dłuższą metę nie była zainteresowana.
A może to Adrianna wyperswadowała jej ten pomysł? Sam nie wiedział. Tak czy inaczej, dziewczyna była specyficzna.
Grubo po północy pierwsze osoby zaczęły powoli się zbierać i wracać do domów. Ada była bardzo zmęczona, dlatego postanowiła wyjść razem z Emilką i Dominikiem, którzy również opuszczali miejsce imprezy. Ognisko było zorganizowane w ogrodzie sąsiadów Tylczyńskich, więc Emilka nie miała długiej drogi do przejścia. Dominik i Ada pożegnali dziewczynę i razem udali się w kierunku swoich posiadłości. Dominik zaproponował, że odprowadzi Adriannę, ale odmówiła. Mieszkała niedaleko, dlatego nie chciała robić mu kłopotu. Zresztą to było tylko kilkaset metrów, więc nie czuła żadnego zagrożenia.
Szła powoli, zatopiona w swoich myślach. Nie zauważyła, że ktoś wyłonił się z krzaków i kroczył jej śladem. Wyczuwając czyjąś obecność, szybko odwróciła się, gotowa stawić czoła ewentualnemu napastnikowi. Kiedy zobaczyła, kto pojawił się przed nią, stanęła jak wryta. Piotrek patrzył na nią lekko zdziwiony.
– Co ty tutaj robisz? – zapytał, nie mogąc pojąć, co się wokół niego dzieje.
– Oszalałeś? Śledzisz mnie, a teraz pytasz, co ja tu robię?! – krzyknęła zdenerwowana, mając ochotę mocno nim potrząsnąć.
Przez chwilę stał w milczeniu i zastanawiał się, o co tutaj chodzi. Chyba za dużo wypił, bo nie potrafił logicznie myśleć.
– Idę do domu. Przestań świrować, nie śledzę cię. Nie mam po co – odpowiedział skołowany, spoglądając na nią jak na wariatkę.
Przyjrzała mu się uważnie. Może jest pijany? Mówi od rzeczy i dziwnie na mnie patrzy, pomyślała rozgniewana.
– Nie wiem, czy zauważyłeś, ale twój dom jest w przeciwnym kierunku. Mam niby uwierzyć, że się zgubiłeś?
– Co?
– Naćpałeś się czegoś?
– Chyba jesteś chora.
Ada niecierpliwie przewróciła oczami. Ta rozmowa mogła trwać w nieskończoność.
– Spieprzaj, idioto, nie będę tracić na ciebie czasu – rzuciła krótko, aby jak najszybciej zostawił ją w spokoju.
Gwałtownie ruszyła przed siebie, ale zatrzymało ją wołanie.
– Czekaj chwilę! – wrzasnął Piotrek z desperacją w głosie. – Powiedz w końcu, o co ci właściwie chodzi?! Dlaczego tak mnie nienawidzisz?
