Rodzina Tylczyńskich. Tom 1: Jesteście tylko przyjaciółmi? - Monika Klara Krajniak - ebook
NOWOŚĆ

Rodzina Tylczyńskich. Tom 1: Jesteście tylko przyjaciółmi? ebook

Monika Klara Krajniak

0,0

24 osoby interesują się tą książką

Opis

Mela właśnie wkroczyła w dorosłość. Ma kochającą rodzinę, która zawsze stoi za nią murem, oraz Daniela – przyjaciela tak bliskiego, że trudno wyobrazić sobie świat bez niego. Ich więź wydaje się niezniszczalna… aż do chwili, gdy Daniel wyjeżdża na studia setki kilometrów dalej. Nowe życie pochłania go bez reszty, a Mela zostaje sama, czując pustkę, której wcześniej nie znała.

Nagły wypadek wywraca ich życie do góry nogami, zmuszając do zmierzenia się z bólem, poczuciem winy i uczuciami, które dotychczas starali się tłumić. Czy zdołają wrócić do tego, co było kiedyś?

Czy Adam, który niespodziewanie pojawia się w jej świecie, odmieni wszystko, co wydawało się pewne? Czy stanie się impulsem, który pozwoli Meli zobaczyć własne życie z zupełnie innej perspektywy?

A może jego obecność tylko przyspieszy to, co i tak było nieuniknione – decyzję, przed którą Melania i Daniel uciekali, przekonując samych siebie, że nic się nie zmieniło?

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 318

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Redakcja

Joanna Misztal

Projekt okładki, redakcja techniczna, skład i przygotowanie wersji elektronicznej

Maksym Leki

Fotografia na okładce

© maxbelchenko, Shutterstock AI / shutterstock.com

Korekta

Beata Buko

Marketing

[email protected]

Wydanie I, Siemianowice Śląskie 2026

Wydawca: Wydawnictwa Videograf SA

41-100 Siemianowice Śląskie, ul. Olimpijska 12

tel. +48 600 472 609, +48 664 330 229

[email protected]

www.videograf.pl

© Wydawnictwa Videograf SA, Mikołów 2025

tekst © Monika Klara Krajniak

ISBN 978-83-8293-368-0

Wieś mojego dzieciństwa wciąż stoi wśród pól –tylko ci, którzy byli jej duszą, odeszli razem z czasem.

ROZDZIAŁ I

Spokojną polną drogą, przy akompaniamencie śpiewu ptaków i powiewie ciepłego, wiosennego wiatru, spacerowała para przyjaciół. Daniel, z figlarnym uśmiechem, zwiastującym kłopoty, zarzucił rękę na plecy Melanii i zaczął przeciągać dziewczynę na swoją stronę. Znając przyjaciela i przekomarzania, które uwielbiał, szybko odskoczyła w bok, głośno chichocząc.

Wspólne momenty, pełne śmiechu i radości, stanowiły dla nich chwilę wytchnienia. Znali się na wylot, dzielili ze sobą najskrytsze tajemnice. Ta niezwykła więź budziła wszechobecne zdziwienie i powątpiewanie. Kiedy tłumaczyli znajomym i rodzinie, że są wyłącznie przyjaciółmi, spotykali się z ironicznymi uśmiechami, przy których dorzucano dziwaczne spostrzeżenia.

Melania i Daniel omawiali zbliżającą się imprezę urodzinową dziewczyny i jej brata bliźniaka. Patryk był starszy od Melanii tylko o pięć minut, ale musiał to wypominać przy każdej siostrzano-braterskiej kłótni. Melania jednak nie pozostawała dłużna i zawsze dodawała, iż to, że jest od niej o pięć minut starszy, nie znaczy, że jest mądrzejszy.

Wraz z majem nadchodził dzień, w którym bliźniaki świętowały swoje urodziny. W tym roku rodzeństwo kończyło osiemnaście lat, co zwiastowało wielkie wydarzenie i huczną imprezę w gronie krewnych oraz znajomych. Uroczystość odbywała się w świetlicy wiejskiej, znajdującej się w Dąbrowie – wsi, w której mieszkała rodzina. Dąbrowa była tak mała, że wszyscy znali się na wylot, a jak ktoś miał pecha, to plotki rozchodziły się szybciej niż wiatr.

– Jestem ciekawa, czy Emilka w końcu powie Pawłowi o swoim zauroczeniu – rzuciła beztrosko Mela, patrząc uważnie na przyjaciela. – Myślisz, że on też coś do niej czuje?

Daniel zrobił kwaśną minę, lekko się krzywiąc.

– Szczerze mówiąc, nie jestem pewien. Ostatnio nie mamy kontaktu. Coś mu odwaliło i zaczął zachowywać się jak idiota.

– Poważnie? – zapytała, zaniepokojona rewelacjami przyjaciela. – Emi będzie załamana…

Emilia była starszą siostrą Melanii. Miała dwadzieścia lat i coraz częściej zdarzało jej się myśleć o życiu na poważnie. Już jako dziecko obdarzyła uczuciem Pawła – chłopaka z tej samej wsi – i przez wszystkie te lata żaden inny nie zdołał wzbudzić w niej większego zainteresowania. Była ładna, miała powodzenie, a gdyby tylko miała ochotę, bez trudu znalazłaby kogoś innego. Ale nie chciała. W jej myślach wciąż był tylko Paweł.

– Nie przejmuj się na zapas – powiedział Daniel, starając się ją pocieszyć. – Emilka to mądra dziewczyna, sama oceni, czy Paweł jest wart jej serca.

Przyjaciele kontynuowali rozmowę, powoli docierając przed dom rodzinny Meli. Dziewczyna miała ośmioro rodzeństwa, które kochała najmocniej na świecie, nawet jeśli czasami doprowadzali ją do szału. Przechodząc przez furtkę razem z Danielem, zauważyła na ławce przed domem Roberta i Piotrka. Starsi bracia oczywiście nie byliby sobą, gdyby nie skomentowali tej sceny.

– Powrót ze schadzki? – zapytał wesoło Piotrek, najstarszy z całego rodzeństwa Tylczyńskich.

– Już tak nie zazdrość, braciszku – odpowiedziała szybko Mela, z szerokim uśmiechem przyklejonym do twarzy.

Robert, uważany za największego wesołka i żartownisia w rodzinie, postanowił dorzucić coś od siebie:

– A wiecie, jak się nazywa nieudana randka meteorologów? – powiedział nonszalancko, czekając, aż ktoś odpowie, lecz oczywiście nikt nie miał pojęcia, co tym razem wymyślił. – Burzliwe spotkanie!

Melania głośno prychnęła, przewracając oczami, a Daniel i Piotrek cicho zaśmiali się pod nosem. Robert był niemożliwy, fundując niezliczoną liczbę sucharów na każdy temat.

– Ja uciekam – wtrącił Daniel, całując przyjaciółkę w policzek i ściskając dłonie chłopakom. – Widzimy się jutro na imprezie! Będzie się działo!

Gdy tylko oddalił się na bezpieczną odległość, bracia zamierzali dorzucić coś jeszcze, lecz Mela dostrzegła ich przebiegłe miny i zareagowała, zanim zdążyli się odezwać.

– Jeszcze słowo, a któryś z was pójdzie na jutrzejszą imprezę z podbitym okiem!

***

W dniu, w którym miała odbyć się długo wyczekiwana impreza urodzinowa, panowała nerwowa atmosfera. Cała rodzina Tylczyńskich była w ferworze przygotowań. Jak to zwykle bywało, chaos i harmider panowały na każdym kroku.

Ze schodów zbiegał trzynastoletni Leon, trzymając w ręku sukienkę jednej z młodszych sióstr bliźniaczek. Za nim było słychać krzyk dziewczynek, które ruszyły w pościg. Hałas roznosił się po całym domu i obudziłby nawet umarłego.

– Mamo, Leon zabrał moją sukienkę! – krzyknęła Agnieszka, prawie zdzierając gardło.

– Oddawaj to, głupku! – zawołała druga bliźniaczka, Michalina.

Siedzący przy stole w jadalni tata zaczął przywoływać syna do porządku, starając się załagodzić sytuację.

– Leon, czy zawsze musisz drażnić siostry? Wiesz, że jak jest impreza, to w domu panuje nerwówka, a ty jeszcze dolewasz oliwy do ognia… – powiedział cierpliwie mężczyzna, starając się zachować spokój.

Leon przystanął i zmarszczył brwi.

– Ale tato, to one zaczęły! Weszły do mojego pokoju i zabrały zdalnie sterowany samochód, który dostałem na urodziny!

Mężczyzna spojrzał surowo na jedenastolatki, które zdążyły dobiec do Leona i ze złością chwycić go z obu stron.

– Misia, Aga, czy to prawda?

Nerwowo zerknęły na siebie nawzajem, próbując porozumieć się wzrokiem.

– Tak, ale to dlatego, że on nigdy nie pozwala nam pobawić się tym autem! Straszny z niego egoista! – wykrzyknęła Misia, robiąc minę niewiniątka, aby trochę zmiękczyć tatę.

– A na dodatek powiedział ostatnio, że dziewczyny nie umieją prowadzić samochodów, nawet tych prawdziwych! A mama jest najlepszym przykładem, bo ostatnio znowu przytarła nasze auto! – dodała wielce oburzona Aga, po chwili zasłaniając usta dłonią.

Wojciech spojrzał na dzieci z niedowierzaniem. Czy właśnie zdradziły mu sekret, którego żona tak pilnie strzegła?

Moment ciszy przerwał Leon, nachylając się do jednej z sióstr.

– Przecież to miała być tajemnica! Mama kazała nikomu nie mówić! – szepnął do Agnieszki z wyrzutem.

Mężczyzna zdumiał się jeszcze bardziej i już miał otworzyć usta, kiedy do jadalni weszła jego żona Maria, wesoło podśpiewując. Widząc nietypowe zgromadzenie, postanowiła dowiedzieć się, o co poszło tym razem.

– Kochani, o co znowu się kłócicie? – zapytała łagodnym głosem, chcąc uspokoić sytuację.

Rzuciła okiem na męża i już wiedziała, że nie będzie lekko. Jego mina mówiła wszystko… coś się wydało. Nie potrzebowała nawet słów – po prostu czuła, że jej skrzętnie ukrywany sekret właśnie ujrzał światło dzienne. A żeby było jeszcze zabawniej, najmłodsze dzieci nagle zrobiły się ciche jak aniołki. Z tym że te aniołki aż nazbyt dobrze znały swoje grzechy.

Wojciech przez krótką chwilę spoglądał na żonę gniewnym wzrokiem, zastanawiając się, jak to się stało, że Marysia drugi raz w ciągu miesiąca uszkodziła samochód. W głowie już liczył koszty naprawy auta u lakiernika.

– Czy to prawda, że znowu przytarłaś samochód? – zapytał, świdrując żonę wzrokiem.

Maria spojrzała z dezaprobatą na dzieci i głośno westchnęła. Zdawała sobie sprawę, że będzie musiała teraz udobruchać męża. Miał obsesję na punkcie nowego samochodu i każda rysa przyprawiała go o palpitacje serca.

– Mogłam się spodziewać, że za długo nie wytrzymacie i wygadacie się ojcu. No cóż. Wojtek, chodź, opowiem ci, jak to było. A wy, dzieci, idźcie do swoich pokoi. I nie chcę dziś słyszeć żadnych kłótni, bo znowu dostaniecie szlaban!

***

Na piętrze, w swoim pokoju, na imprezę urodzinową szykowały się Emilia, Klaudia i Melania.

Emilka przywiązywała dużą wagę do swojego wyglądu, gdyż chciała zrobić wrażenie na Pawle i zwrócić na siebie jego uwagę. Już dawno temu go wypatrzyła, jednak nigdy nie miała na tyle odwagi, by powiedzieć mu coś więcej na temat swojego zauroczenia, a on traktował ją tylko jak dobrą koleżankę. Póki jednak wiedziała, że Paweł nie ma dziewczyny, żywiła nadzieję na związek z chłopakiem.

Młodzież z całej wsi trzymała się razem, często spotykali się na imprezach, chodzili na wycieczki, pomagali sobie wzajemnie w pracy. Jak w każdej grupie, były osoby, które darzyły się sympatią, byli też przyjaciele, czasami tworzyły się pary i Emilia wierzyła, że Paweł w końcu ją zauważy. Nie miała przebojowego charakteru, ale chciała wyróżnić się wyglądem i sprawić, aby chłopak skierował na nią swoje zainteresowanie.

– To jak, Emi, w co się dzisiaj ubierasz, żeby zrobić oszałamiające wrażenie na Pawełku? – zapytała Klaudia, nie odrywając wzroku od smartfona.

Emilia wtajemniczyła siostry w sekrety, więc wiedziały wszystko o jej zadurzeniu w sąsiedzie. Starały się pomóc, ponieważ zdawały sobie sprawę, że Emi jest dosyć nieśmiała.

– Sama nie wiem, ostatnio na urodzinach Roberta miałam czerwoną sukienkę z mocnym wycięciem, ale on chyba nawet mnie nie zauważył… – powiedziała w zadumie, zwieszając głowę z rezygnacją.

– Dlaczego nie powiesz mu, że ci się podoba? Po co się męczysz? Jak stwierdzi, że cię nie chce, to przynajmniej dasz sobie spokój – powiedziała Mela, odwracając się w stronę siostry.

Nie rozumiała, jak można miesiącami wzdychać do chłopaka, nie robiąc nic, by przyciągnąć jego uwagę. Była typem realistki, choć może tylko dlatego, że jeszcze nigdy nie przeżyła prawdziwego zauroczenia. Wyobrażała sobie miłość jako coś nagłego, intensywnego, jak błyskawica przecinająca niebo. Nie przyznałaby się do tego głośno, ale chyba gdzieś w środku była marzycielką.

Emilia spojrzała na nią z mieszaniną zdziwienia i rozbawienia, jakby naprawdę postradała zmysły.

– Chyba żartujesz? I co mam niby powiedzieć? „Cześć, Paweł, jestem zakochana w tobie do szaleństwa, będziesz moim chłopakiem?!” – odparła wzburzona i rzuciła się na łóżko.

Mela przewróciła oczami, widząc rozgorączkowanie siostry.

– Serio? Mogłabyś to ująć trochę inaczej, bo wyszło dość desperacko.

Emi tylko pokręciła głową z politowaniem.

– Pogadamy, jak sama będziesz zakochana – rzekła już nieco spokojniej.

Dziewiętnastoletnia Klaudia, siedząca do tej pory z nosem w telefonie, spojrzała na siostry, czując, że już czas zmienić temat.

– Dziewczyny, dzisiaj mamy dobrze się bawić, a nie kłócić, chodźcie zobaczyć, jaką fryzurkę chcę zrobić na imprezę.

Emilka i Mela usiadły obok Klaudii. Za chwilę wszystkie siostry skupiły się na planowaniu stylówek na dzisiejszy wyjątkowy wieczór.

***

Po pewnym czasie, gdy dziewczyny były już w pełni pochłonięte wybieraniem stylizacji na urodzinową imprezę i zdążyły wyciągnąć z szafy połowę ubrań, ktoś zapukał do drzwi.

– Proszę – krzyknęły jednocześnie wszystkie trzy.

Zza drzwi wystawały dwie ciekawskie głowy – Patryka i Roberta. Wyglądali, jakby właśnie oglądali przedstawienie, na które nikt ich nie zaprosił.

– Mama prosiła, żebyście wyrobiły się ze strojeniem do osiemnastej, bo nikt nie będzie na was czekał. Wiesz, Klaudia, że to głównie skierowane jest do ciebie – rzucił wesoło Patryk.

– Dokładnie tak – przytaknął Robert. – A poza tym najprzystojniejszymi facetami w tym gronie będą wasi bracia, więc nie macie dla kogo tak się upiększać. Zresztą i tak już wam chyba nic nie pomoże.

Głośno się śmiejąc, zdążyli zamknąć drzwi chwilę przed tym, zanim dotarła do nich poduszka rzucona przez Melanię.

– Czy oni zawsze muszą być tacy nieznośni? – zapytała Klaudia, przewracając oczami.

– Wydaje mi się, że kiedyś byli nawet gorsi, a teraz jakby trochę się utemperowali – odpowiedziała Mela, po czym siostry wybuchnęły gromkim śmiechem.

***

Tradycją Tylczyńskich było czekanie na osobę, która nigdy nie mogła zmieścić się w czasie i stawić punktualnie o wyznaczonej godzinie. Cała rodzina, wystrojona w wieczorowe stroje, stała stłoczona w korytarzu, czekając na spóźnialską. Wojciech w końcu stracił cierpliwość. Było mu gorąco, na dodatek musiał się ubrać w garnitur, czego nienawidził, gdyż czuł się w nim jak w obcisłym kombinezonie.

– Klaudia! Jeżeli natychmiast nie zejdziesz, jedziemy bez ciebie! – warknął z holu w kierunku schodów.

Nie minęła chwila, gdy na górze rozległ się głośny huk i brzęk tłuczonego szkła.

– O cholera, stłukłam swoje perfumy! Kosztowały majątek! – krzyknęła Klaudia załamanym głosem. – Już idę przecież!

Szybko zbiegła po schodach ze skwaszoną miną, kierując do ojca słowa pełne wyrzutów:

– Tato, przez ciebie stłukły się moje perfumy! Wystraszyłeś mnie!

Mama, widząc, że przed samym wyjściem kroi się afera, szybko zaczęła wypychać wszystkich z domu.

– Dobrze, kochani, wyjaśnicie to sobie później, teraz nie mamy czasu, musimy już jechać, bo zaraz będziemy spóźnieni.

Rodzina zapakowała się do samochodów i ruszyła na miejsce urodzinowej imprezy Melanii i Patryka.

Po przyjeździe Tylczyńscy szybko rozproszyli się wśród przybyłych gości. Mela, jak zwykle, rozglądała się za swoim przyjacielem. W tłumie dostrzegła Asię – siostrę Daniela i swoją dobrą koleżankę – więc bez wahania podeszła, by zagadać.

– Cześć, Asia! – rzuciła radośnie do koleżanki i mocno ją uściskała. – Co słychać? Gdzie masz Daniela? Nigdzie nie mogę go znaleźć.

– Hej, Melka, a już miałam nadzieję, że to za mną się stęskniłaś, a nie za moim bratem – odpowiedziała z przebiegłym uśmiechem. – Był tu przed chwilą, ale chyba poszedł porozmawiać z twoimi kuzynami.

– Serio? Tyle ludzi, a jego akurat nie ma? – Melania zmrużyła oczy, rozglądając się z lekką frustracją. – Miałam nadzieję, że się go trzymasz jak cień.

Asia przecząco pokręciła głową, zabawnie przewracając oczami.

– Coś ty, korzystam z okazji, żeby go zgubić i pobyć trochę w innym otoczeniu – zażartowała, szeroko się uśmiechając.

– Cóż, miło było cię spotkać, ale idę dalej. Zobaczymy się później! – Mela się pożegnała i udała na dalsze poszukiwania.

Zdawała sobie sprawę, że na urodzinowej imprezie pojawią się kuzyni zarówno ze strony mamy, jak i taty. Większość darzyła sympatią i miała z nimi dobre relacje. Daniel, dzięki ich bliskiej przyjaźni, znał wszystkich, ponieważ często spotykali się na rodzinnych uroczystościach. Dziewczyna rozejrzała się, próbując dostrzec w tłumie swojego przyjaciela, ale zanim zdołała kogoś wypatrzyć, DJ przez głośniki ogłosił oficjalne rozpoczęcie imprezy.

Po jakimś czasie Melanii udało się w końcu wymknąć z parkietu. Była wykończona i marzyła tylko o chwili spokoju oraz odrobinie chłodnego powietrza. Wyszła z sali, przed którą kręciło się jeszcze kilka osób, a potem, nie zwracając na nikogo uwagi, ruszyła powoli wzdłuż polnej dróżki prowadzącej w stronę lasu.

Gdy przeszła całkiem spory kawałek, dostrzegła w oddali dwie postacie skrywające się za drzewami. Oczywiście ciekawość szybko wzięła górę – postanowiła cicho się zakraść, by sprawdzić, kto tak usilnie próbował pozostać niezauważony.

Po przejściu kilkunastu metrów, najdyskretniej jak tylko potrafiła, niczym detektyw na tajnej misji, przystanęła i schowała się za krzakami. Czekała, aż tajemnicze postacie wyłonią się z cienia. Nie miała pewności, kto to może być, ale coś w tej sytuacji ją niepokoiło. Co skłoniło ich, by odejść aż tak daleko od światła i muzyki? Czyżby to była romantyczna schadzka?

Nie minęło dużo czasu, a zza drzew wyłoniły się dwie sylwetki. Mela na początku nie mogła ich rozpoznać, ale po chwili na jej twarzy pojawił się wyraz szoku. Za drzewami ukrywali się: Paweł, ukochany Emilii, oraz kuzynka Amanda, której – swoją drogą – nie znosiła.

Para szła obok siebie aż do pewnego momentu, gdy przystanęli i namiętnie się pocałowali. Wrócili na salę osobno, ostrożnie, jakby chcieli wymazać wszelkie ślady wspólnej obecności.

Melania siedziała przez kilkanaście minut w krzakach jak sparaliżowana. Myślała o swojej biednej siostrze, która była zakochana w Pawle. Czy ten chłopak nie miał oczu i nie widział, że Amanda to manipulantka i wiedźma?

Co ona miała teraz zrobić? Powiedzieć coś Emilce? I dlaczego Amanda zainteresowała się Pawłem, przecież niejednokrotnie głośno mówiła, że wszyscy mieszkańcy wsi są prostakami?

Rodzina zdawała sobie sprawę, że Amanda i jej siostra Amelia to rozpuszczone panienki z bogatego domu, które gardzą prostymi ludźmi.

Milion myśli kłębiło się w głowie dziewczyny. Nie chciała łamać serca siostrze, ale może ktoś w końcu powinien ją otrzeźwić i wyrwać z platonicznego, nastoletniego uczucia? To, że Paweł zadawał się z Amandą, mówiło wszystko. Nie powinna nawet tracić na niego łez.

Powiedzenie tego Emilce będzie jak wbicie noża prosto w serce. W jej serce… To może ją złamać, ale chyba nie miała innego wyjścia…

ROZDZIAŁ II

Ukryta wśród krzaków Melania od dłuższego czasu rozpamiętywała to, czego przed chwilą była świadkiem. Nie mogła przestać myśleć o tym, w jaki sposób powiedzieć o wszystkim starszej siostrze. Próbowała otrząsnąć się z szoku i niedowierzania, jednak z marazmu wyciągnął ją dopiero znajomy głos.

– Co ty tu robisz, Mela? Wszyscy cię szukają! Po co właziłaś w krzaki? Chcesz, żeby mrówki cię oblazły? A może chowasz się przed adoratorem? – powiedział z uśmiechem Daniel i dosiadł się do dziewczyny.

Ucieszyła się na widok przyjaciela, gdyż teraz bardzo potrzebowała wsparcia. Cała sytuacja z Pawłem i Amandą całkowicie popsuła jej humor. Spojrzała na Daniela przygnębionym wzrokiem.

– Zobaczyłam właśnie coś, czego wolałabym nie widzieć, i nie wiem, co mam z tym zrobić – powiedziała nieco lakonicznie.

Daniel spoważniał i spojrzał pytająco na przyjaciółkę. Od razu zauważył zmianę w jej zachowaniu i domyślił się, że musiało stać się coś niepokojącego.

– Chcesz mi powiedzieć, co się wydarzyło? – zapytał delikatnie, widząc zdenerwowanie dziewczyny.

Melania zastanawiała się nad pytaniem, ale po chwili tylko westchnęła. Daniel spojrzał na nią z wyraźną troską, widząc w jej oczach smutek, który starała się ukryć. Po chwili objął ją mocno i przyciągnął do siebie, chcąc dodać przyjaciółce otuchy.

– Pamiętaj, że zawsze znajdziesz u mnie wsparcie. Jak będziesz gotowa, to możesz mi o wszystkim opowiedzieć. Teraz już chodźmy, wszyscy cię szukają. I rozchmurz się trochę, to twoje urodziny i nikt nie ma prawa ich psuć. Poproszę o piękny uśmiech – dodał radośnie, starając się rozweselić dziewczynę.

Spełniła jego życzenie, wiedząc, że Daniel nie odpuści, dopóki nie zobaczy na jej twarzy szerokiego uśmiechu. Chłopak wstał pierwszy i podając Meli dłoń, pomógł wydostać się z krzaków, po czym szybko ruszyli w stronę sali. Melania przez resztę imprezy próbowała się dobrze bawić, ale w jej głowie ciągle pojawiały się obrazy Pawła całującego się z Amandą.

Zastanawiała się, kiedy to się zaczęło. Czy naprawdę się spotykali, czy to tylko przelotna przygoda? Może nic ich nie łączyło, poza tą jedną chwilą? W głowie kłębiły się tysiące scenariuszy, każdy bardziej nieprawdopodobny od poprzedniego.

Wiedziała, że Amanda jest zepsutą dziewczyną z wysokim mniemaniem o sobie. Wiele razy słyszała, jak kuzynka wypowiada się z pogardą o ludziach ciężko pracujących na wsi. Co w takim razie miałaby robić z Pawłem, który przecież pracował na gospodarstwie, pomagając rodzicom?

Przyjęcie urodzinowe zakończyło się nad ranem. Większość osób dotrwało do końca, niektórzy przysnęli na krzesłach, co było spowodowane zbyt dużą ilością wypitego alkoholu. Po pożegnaniu reszty gości rodzina Tylczyńskich zaczęła się zbierać do domu. Dziewczyny wygodnie usadowiły się z tyłu auta, które prowadził Piotrek. Obok niego, na miejscu pasażera siedział Patryk, który postanowił zaczepić milczące siostry, był bowiem w wyśmienitym humorze.

– Dziewczyny, jak impreza? Chyba było nieźle, bo wyglądacie, jakby właśnie czołg po was przejechał – rzucił żartobliwie.

Klaudia, jak na rasową imprezowiczkę przystało, kiwnęła głową i szeroko się uśmiechnęła.

– Oczywiście, było super, nieziemsko mnie bolą nogi, a to najlepsza oznaka udanej zabawy!

Emilia tylko pokręciła głową. Głośne przyjęcia bardzo ją męczyły.

– Ty i te twoje imprezy! Ledwo dotrwałam do końca. Od tej muzyki bębniącej w uszach rozbolała mnie głowa – powiedziała, dotykając lekko skroni, aby trochę je rozmasować.

Melania siedziała cicho, z głową opartą o szybę. Patryk zerknął kątem oka na siostrę, której odbicie widział w lusterku, i od razu zauważył, że nie jest sobą. Coś musiało ją wyprowadzić z równowagi. Zazwyczaj po imprezach była pełna życia, głośna, miała zawsze coś do powiedzenia. Nawet Piotrek dostrzegł, że siostra wygląda na przygaszoną. Zdecydował się zapytać wprost, czy wydarzyło się coś, czym chciałaby się z nimi podzielić.

– Mela, co z tobą? Nie bawiłaś się dobrze?

Skierowała puste spojrzenie na brata.

– Było super, ale jestem zmęczona.Chyba coś mnie bierze, bo boli mnie głowa i jest mi zimno. – Postanowiła trochę skłamać, żeby więcej nie ciągnęli jej za język. Wyjątkowo nie miała ochoty na pogaduszki.

Piotrek tylko uniósł brwi, zdziwiony.

– Nasza gaduła nie ma nic do powiedzenia, świat się kończy.

Rodzeństwo nadal kontynuowało wesołą pogawędkę, a Mela, siedząc przytulona do okna, chciała już tylko położyć się do łóżka.

***

Nazajutrz przy śniadaniu było gwarno i radośnie, rodzina szykowała się do kościoła na mszę. Po powrocie wszyscy razem usiedli do stołu, aby wypić kawę i spałaszować słodkości, które upiekła mama. Melania nadal była w melancholijnym nastroju, nie odzywała się zbyt wiele i siedziała zamyślona. Na wspomnienie Pawła lekko się ożywiła. Zarumieniona Emilka rozprawiała o wspólnym tańcu.

– Poprosił mnie do tańca aż dwa razy! – ekscytowała się, co było do niej niepodobne. – Później spotkaliśmy się przed salą i chwilę rozmawialiśmy. Powiedział, że pięknie wyglądam.

Klaudia klasnęła głośno w dłonie.

– No proszę, czyli sprawy mają się dobrze, w końcu cię zauważył!

Robert spojrzał na nie spod oka, zastanawiając się, czy siostry mówią poważnie, czy może żartują.

– Z tym Pawłem to tak na serio? Myślałem, że to są tylko wasze przekomarzania…

Emilia oburzyła się, kierując zrezygnowane spojrzenie na Roberta. Jak zwykle bracia żyli w swoim własnym świecie.

– Tyle razy o tym opowiadałam, a ty zadajesz takie pytanie? Faceci… Czasem naprawdę trudno uwierzyć, że mają mózgi.

Wymiana zdań między rodzeństwem zwróciła uwagę reszty rodziny. Tata postanowił wkroczyć i dowiedzieć się, co wywołało tak burzliwą dyskusję pomiędzy starszymi dziećmi.

– O co znowu się kłócicie?

Melania, która dotychczas uparcie milczała, wstała i biorąc głęboki oddech, głośno odchrząknęła.

– Ja już tego dłużej nie zniosę! – wydusiła zdesperowanym głosem.

Mama spojrzała na nią z wyraźnym niepokojem. Od wczoraj widziała, że Mela jest inna – przygaszona, zamyślona, jakby coś ciążyło jej na sercu. Chciała zrozumieć, co się za tym kryje.

– Córcia, co się z tobą dzieje? Masz kłopoty?

Wiedziała, że dłużej nie zniesie ukrywania tej tajemnicy. Nigdy wcześniej nie taiła niczego przed rodziną, a teraz to milczenie paliło ją od środka. Musiała powiedzieć prawdę, nie tylko dlatego, że z trudem ją dźwigała, ale przede wszystkim dlatego, że nie mogła pozwolić, by Emilia dalej się łudziła. Siostra chłonęła każdą chwilę uwagi ze strony Pawła, uśmiechała się, jakby znów miała piętnaście lat… Tymczasem Mela wiedziała, że tego wieczoru ktoś inny zawrócił mu w głowie.

Po chwili wahania stanęła prosto, biorąc głęboki oddech.

– Widziałam wczoraj, jak Paweł całował się z Amandą!

Rodzina spojrzała na Melanię z mieszaniną zdumienia i niedowierzania. Emilia siedziała jak sparaliżowana, z szeroko otwartymi oczami. Kompletnie nie potrafiła pojąć znaczenia słów, które właśnie wypowiedziała młodsza siostra.

– Nie chciałam tego mówić, żebyś nie cierpiała, Emi – zaczęła cicho, a głos lekko jej drżał. – Ale kiedy zobaczyłam, jak bardzo się cieszysz, musiałam to z siebie wyrzucić. – Spojrzała prosto na siostrę. – Przepraszam, ale nie mogłam już dłużej milczeć.

Po policzkach Emilki spłynęły łzy. Wstała niemal odruchowo i bez słowa wtuliła się w siostrę, jakby szukała w niej oparcia i ciepła.

– Wiem, że to nie było łatwe, ale dziękuję, że mi powiedziałaś. Byłam głupia po prostu. Teraz przynajmniej nie będę już się łudzić, że on kiedykolwiek na mnie spojrzy – wyszeptała, cały czas łkając.

– Przestań, to nie ty byłaś głupia. On jest idiotą, że nie potrafi docenić tego, co ma na wyciągnięcie ręki, lecz zadowala się byle czym – odpowiedziała Mela, gotowa bronić siostry za wszelką cenę.

Popołudnie upłynęło na pocieszaniu Emilii w cierpieniu, a mimo to Melania poczuła, jakby z jej serca spadł ogromny ciężar. Wiedziała, że nie mogłaby dłużejukrywać przed siostrą tak ważnej prawdy. Rodzina była dla niej wszystkim, pragnęła, by każdy z nich zaznał szczęścia. Dlatego dobrze rozumiała, że im szybciej Emilia wyleczy się z zauroczenia nieodpowiednim chłopakiem, tym lepiej dla niej samej.

***

Po kilku dniach atmosfera w domu powoli się uspokoiła. Emilia czuła się coraz lepiej, próbując poukładać w głowie całą bolesną sytuację. Miała swoje cele, marzenia, które zamierzała realizować i nie chciała pozwolić, by niespełniona miłość stanęła jej na drodze. Serce wciąż trochę bolało, ale pocieszała się myślą, że ból w końcu minie. Rodzeństwo było z niej dumne, podziwiali, jak dzielnie znosi trudne chwile.

Melania czuła, jak wraca do niej spokój. Widząc, że Emilia powoli odzyskuje równowagę, miała pewność, że siostra poradzi sobie i w końcu ruszy dalej. Tego wieczoru postanowiła spotkać się z Danielem. Chciała opowiedzieć mu o wszystkim, co się wydarzyło i wyrzucić z siebie emocje, które ostatnio ją przytłaczały.

Zwyczajowym miejscem spotkań Melanii i Daniela była tajna leśna kryjówka – tak nazywali to miejsce jeszcze od czasów dzieciństwa. Leżała tuż przy skraju lasu, gdzie rosły dwa potężne, stare dęby, a między nimi stała ręcznie wykonana, drewniana ławka, którą ktoś kiedyś tam postawił. Jako dzieci pomalowali ją farbami, które Daniel pożyczył od taty… niestety bez pytania, za co potem nieźle mu się oberwało. Wspomnienie tamtego dnia zawsze wywoływało uśmiech.

Było tam cicho, spokojnie i niezwykle urokliwie. Nic dziwnego, że oboje z biegiem lat bardzo przywiązali się do tego zakątka. Melania pragnęła spotkać się z Danielem właśnie tam. Po ostatnich wydarzeniach z Emilią i jej niedoszłym chłopakiem miała mu tyle do opowiedzenia, a ławka pod dębami była najlepszym miejscem, by zrzucić z siebie wszystko, co nosiła w sercu.

Z niecierpliwością wypatrywała swojego przyjaciela. Czas zdawał się płynąć wolniej niż zwykle, a każda minuta oczekiwania tylko potęgowała napięcie.

Nagle, zupełnie niespodziewanie, poczuła, że ktoś obejmuje ją od tyłu. Nie zdążyła się nawet odwrócić, gdy tuż przy uchu rozbrzmiał znajomy śmiech, a na karku poczuła ciepły powiew jego oddechu.

– Hej! – zawołał radośnie Daniel, stając tuż za nią. Nachylił się jeszcze bliżej i musnął jej policzek pocałunkiem.

Melania spojrzała na niego z mieszaniną irytacji i rozbawienia.

– Czy ty zawsze musisz to robić? – mruknęła, wzdychając teatralnie. – Powinnam się już chyba przyzwyczaić.

Popatrzyła na niego z lekkim politowaniem, a on tylko wzruszył ramionami i z impetem usiadł obok niej na ławce, aż deski lekko zaskrzypiały pod jego ciężarem.

– Nie narzekaj tak na mnie, niedługo wyjadę na studia i będziesz miała trochę spokoju.

Melania coraz częściej zastanawiała się, jak to będzie, gdy Daniel wyjedzie. W przeciwieństwie do jej rodzeństwa, które studiowało w pobliskim mieście, on wybrał uczelnię oddaloną o kilkaset kilometrów od rodzinnej wsi.

Był o rok starszy – w tym roku zdawał maturę i powoli oswajał się z myślą o przeprowadzce do dużego miasta. Mela nie była zachwycona tą perspektywą, ale ufała, że ich przyjaźń przetrwa nawet taką próbę. Sama jeszcze nie wiedziała, co chciałaby robić w życiu. W głowie miała kilka pomysłów, które wciąż się zmieniały, ale cieszyła się, że ma jeszcze rok, by spokojnie zdecydować, w którą stronę chce pójść.

– Mam tylko nadzieję, że nie zapomnisz o mnie… – powiedziała z udawaną powagą, robiąc smutną minę i spoglądając na Daniela przeszywającym wzrokiem.

Chłopak uniósł brwi, po czym parsknął śmiechem i szturchnął ją łokciem w żebra, dokładnie tak, jak zawsze, gdy się przekomarzali.

– Przestań, przecież wiesz, że nie zapomnę. Będziemy w kontakcie. Poza tym zamierzam wpadać co jakiś czas, więc nie licz na to, że się mnie tak łatwo pozbędziesz.

Melania uśmiechnęła się lekko. Właśnie takiej odpowiedzi potrzebowała. Jego zapewnienia sprawiły, że poczuła się spokojniejsza.

– Dobrze – mruknęła z czułością. – Trzymam cię za słowo.

Przyjaciół pochłonęła rozmowa o ostatnich wydarzeniach. Melania przestała myśleć o wyjeździe Daniela, chciała po prostu cieszyć się wspólną chwilą. Po pewnym czasie Daniel odprowadził ją do domu. Gdy zbliżali się do bramy, wpadli na Roberta i Patryka, którzy właśnie wracali z boiska.

– O proszę, a nasze gołąbeczki gdzie się szlajały? – rzucił z przekąsem Patryk, zakładając ręce na piersi z udawaną powagą i przyglądając się im spod zmrużonych powiek.

Melania była już przyzwyczajona do przytyków rodzeństwa na temat jej relacji z Danielem. Zazwyczaj starała się to ignorować i nie zwracać uwagi na komentarze braci i sióstr, ale tym razem złośliwa natura kazała jej dopiec ciekawskiemu bratu. Ze słodkim uśmiechem zwróciła się w stronę Patryka, który nadal stał w tej samej pozie i bacznie ich obserwował.

– Kochany braciszku – zaczęła, spoglądając na Patryka z udawaną troską – rozumiem, że jesteś trochę rozdrażniony, bo zamiast spędzać czas z piękną dziewczyną, musisz zadowolić się Robertem… Ale nie martw się, zazdrość to normalna rzecz.

Daniel natychmiast podchwycił ton żartu. Bez wahania objął Melę ramieniem i przyciągnął bliżej siebie.

– Patryk, jakbyś miał problem ze znalezieniem dziewczyny, to daj znać. Popytam tu i tam, może jakaś się zlituje – rzucił z szerokim uśmiechem.

Mela, Daniel i Robert wybuchnęli śmiechem, widząc, jak Patryk kręci głową z miną pełną oburzenia.

– To, że siostra kieruje takie słowa w moją stronę, wcale mnie nie dziwi, ale i ty przeciwko mnie? Ciekawe, że sam nie masz dziewczyny, tylko ciągle kręcisz się koło Meli. I ta wasza dziwna przyjaźń. To nie na moją głowę – burknął Patryk, odchodząc w kierunku domu.

Melania zdziwiła się złośliwą reakcją brata. Zazwyczaj żartował razem z nimi, ale dziś jakby coś go ugryzło. Widząc jej rozterkę i wyprzedzając wszelkie pytania, głos postanowił zabrać Robert.

– Patryk miał dzisiaj nieudaną próbę umówienia się na randkę z Jagodą, więc bądźcie wyrozumiali. I czasami nie wygadajcie, że coś wam powiedziałem.

Melania wiedziała, że Patryk darzy Jagodę sympatią, ale nie sądziła, że sprawa zaszły aż tak daleko i że brat rzeczywiście spróbuje zaprosić ją na randkę. Jagoda również mieszkała w Dąbrowie, były rówieśniczkami i chodziły do jednej klasy. Choć nie były przyjaciółkami, Mela uważała ją za miłą i sympatyczną osobę. W gruncie rzeczy mogłaby ją zaakceptować jako dziewczynę brata.

W głowie Melanii zaczęły się już rodzić różne pomysły – drobne intrygi, niewinne podchody, jakby tu delikatnie ich zeswatać.

Tymczasem Robert, nie czekając dłużej, pożegnał się z Danielem i ruszył w stronę domu. Daniel spojrzał na Melę i uniósł brew z lekkim uśmiechem. Znał ją zbyt dobrze, by nie domyślić się, co właśnie zaczęło kiełkować w jej głowie.

– Nawet o tym nie myśl. – Spojrzał z naganą wypisaną na twarzy.

Mela otrząsnęła się z zamyślenia, nie rozumiejąc, o co chodzi.

– Ale o czym mówisz? – zapytała skonsternowana, wpatrując się w Daniela.

– Widzę po twojej minie, że już tworzysz plan, jak ich zeswatać – powiedział, przeszywając ją intensywnym spojrzeniem.

Melania spojrzała na niego podejrzliwie.

– Czy aż tak łatwo mnie przejrzeć?

– Nie, ale pamiętaj, że akurat ja znam cię bardzo dobrze, więc przede mną nic nie ukryjesz.

Skrzywiła się na tę myśl.

– Wolałabym, żebyś tak całkiem wszystkiego nie wiedział. A co do mojego brata, nieraz trzeba trochę pomóc szczęściu, nie uważasz? – Puściła oczko do przyjaciela.

Daniel potrząsnął przecząco głową.

– Mel, naprawdę przestań się bawić w swatkę, to nie będzie prowadzić do niczego dobrego.

– Od kiedy zrobiłeś się taki zgorzkniały? – zapytała, przewracając oczami.

Chłopak uśmiechnął się lekko i dumnie wypiął pierś do przodu.

– Możliwe, że stało się to wtedy, gdy cię poznałem.

Dziewczyna zrobiła wielkie oczy, ale nic nie powiedziała. Zaskoczył ją.

– A odpowiadając na pytanie, które ciśnie ci się na usta, to odkąd cię poznałem, cały czas muszę pilnować, żebyś nie zrobiła niczego głupiego i jak na razie chyba mi to dobrze wychodzi – odpowiedział z szerokim uśmiechem, nonszalancko się prostując.

– Czasami zastanawiam się, dlaczego jesteś moim przyjacielem – powiedziała i dźgnęła go palcem w klatkę piersiową. – Potrafisz być bardzo arogancki i pewny siebie.

– Myślę, że za to właśnie mnie uwielbiasz.

– Już sobie nie dodawaj – roześmiała się, przewracając oczami. – Dobra, idę, bo jutro muszę wcześnie wstać do szkoły, a chciałabym chociaż raz się wyspać.

Na pożegnanie Daniel przyciągnął ją do siebie i mocno przytulił.

– Trzymaj się. Do następnego. Jak coś, to jesteśmy w kontakcie – powiedział cicho, z ciepłym uśmiechem.

Już mieli się rozejść, gdy nagle usłyszeli ledwo słyszalne szepty dobiegające zza pobliskich krzaków.

– Posuń się, chcę zobaczyć, co robią – syknął cieniutki głosik, ledwie tłumiony przez liście.

– Ja tu byłam pierwsza, może będą się całować, chcę zobaczyć – odpowiedział mu drugi głosik.

– Aga, Misia, wychodźcie z tych krzaków! – Melania podniosła głos, bo złapała bliźniaczki na podglądaniu nie po raz pierwszy. Ostatnio wygłosiła im poważną pogadankę, ale najwyraźniej nie wystarczyła.

– O nie, nakryła nas, uciekamy! – krzyknęła Aga i obie natychmiast pognały w stronę domu.

Daniel wybuchnął śmiechem – cała scena wcale go nie zaskoczyła.

– Chyba dziś nie będą miały spektaklu całowania. A może jednak? – zapytał z szelmowskim uśmiechem.

Melania trzepnęła go lekko w ramię.

– Idź już, głuptasie, bo jeszcze tobie się dostanie. Ja mam coś do zrobienia.

Dziewczyna szybko ruszyła do domu, a w drodze zastanawiała się, jak najlepiej przemówić do sióstr, żeby w końcu zrozumiały, że podglądanie i podsłuchiwanie jest naprawdę niegrzeczne. Czasami przerażało ją, co z nich wyrośnie. Czy ona też była kiedyś taka ciekawska?

Westchnęła ciężko, przekraczając próg domu. Zaczęła układać w myślach przemowę, którą chciała wygłosić swoim ukochanym młodszym siostrzyczkom.

Ja i Daniel razem?, pomyślała z uśmiechem na ustach. To nigdy się nie wydarzy.