Powrót Cesarza - Iwona Gajda - ebook

Powrót Cesarza ebook

Iwona Gajda

0,0

Opis

Ziemia znalazła się na liście planet przeznaczonych do zniszczenia. Neo ma przedstawić Duchowi OZZ Raport, który potwierdzi lub cofnie tę decyzję. Na wieść o przebudzeniu Terakotowej Armii wyrusza do Chin. Nie wie, że jest też człowiekiem.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 94

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Powrót Cesarza

iwona gajda

RAPORT ZIEMI CZĘŚĆ I

Niniejszy utwór stanowi wytwór wyobraźni autora,

a wszelkie podobieństwo do osób żyjących lub zmarłych

i wydarzeń jest całkowicie przypadkowe.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej publikacji nie może być powielana ani rozpowszechniana za pomocą urządzeń elektronicznych, mechanicznych, kopiujących, nagrywających czy innych, bez uprzedniego wyrażenia zgody przez właściciela praw.

© Copyright by

BPC GROUP POLAND Sp. z o.o.

Katowice 2021

Opracowanie graficzne/skład: Aleksandra Siwek

Korekta tekstu: Agnieszka Gajda, Szymon Gajda

Redakcja: BPC GROUP POLAND Sp. z o.o.

www.bpc–group.pl

www.bpc–guide.pl

ISBN: 978-83-959883-5-6

RAPORT ZIEMI CZĘŚĆ I

Powrót Cesarza

iwona gajda

RAPORT ZIEMI CZĘŚĆ I

7

Droga do Niebios

eo spojrzał na rzekę Huang He. Z okien samolotu wyglądała jak długa anakonda, która wije się pomiędzy zboczami gór. Jej żółty kolor mienił się w słońcu i wzbudzał niepokój. Na kogo czeka z uzębionym pyskiem? Gdzie jest ofiara, którą pochwyci i owinie splotem własnego ciała? – pomyślał. I nagle oczami wyobraźni zobaczył ogromnego węża, który przygotowuje się, by pochwycić i zdu-sić tłum ludzi. A ci, niczego nieświadomi, krążą jak mrówki wokół kopca

N

Raport Ziemi .Powrót Cesarza

8

pochłonięci własnymi sprawami. Wzdrygnął się i gwałtownie odwrócił głowę. Nie chciał oglądać ani przeżywać tych obrazów.

Mistrz Ying Wu siedział obok i patrzył w przestrzeń ponad fotelami. Najwidoczniej wyczuł tą niepokojącą energię, która wibrowała w po-wietrzu. Powoli odwrócił głowę i zatrzymał wzrok na twarzy Neo. Wto-pił w niego swoje niebieskie oczy i precyzyjnie, jak laser, prześwietlał jego wnętrze.

–Co się dzieje? – zapytał w końcu.

–Krążę pomiędzy jawą, a snem – odparł Neo głośno przełykając ślinę.

–Jak długo?

–Odkąd przyleciałem do Pekinu. Te przejścia są coraz bardziej inten-sywne – westchnął i poczuł się nieswojo. Trochę tak, jakby zamęczał Ying Wu swoją osobą. Być może wpadał w stany nerwowo–lękowe po ostatnich traumatycznych wydarzeniach i powinien odwiedzić lekarza. On tymczasem absorbuje cenny czas Mistrza.

Ying Wu jeszcze przez chwilę spoglądał na Neo, po czym wrócił głową do poprzedniej pozycji. Znowu zatopił się w myślach. Jego twarz była spokojna i obojętna. Zdawała się nie reagować na żadne bodźce z ze-wnątrz. Nie odpowiedział ani jednym słowem.

–Jest inny, niż ojciec – pomyślał Neo –na przemian rozmowny i apa-tyczny. Wcześniej nie zamykały mu się usta, a teraz trzecią godzinę sie-dzi obok niego w samolocie milcząc.

Z początku ta cisza była nieco irytująca dla Neo. Z upływem czasu zaak-ceptował ją jednak, a nawet polubił. Mógł więcej myśleć. Przypomniał

9

Raport Ziemi .Powrót Cesarza

sobie o czym rozmawiali z ojcem, gdy lecieli do Chin dwanaście lat temu. Był wtedy dziewiętnastoletnim młokosem, który marzy o wielkiej sławie w Kung Fu. Pamięta, że chciał być najlepszy w qigong. Od piętna-stu lat trenował chińskie sztuki walki w Los Angeles pod jego nadzorem. Podczas tej podróży dużo ze sobą rozmawiali. Ojciec lubił wspominać Wielkich Mistrzów klasztoru Shaolin i opowiadać o treningach, które tam przechodził.

–Shi Su Yun był żywą legendą – mówił – należał do Mistrzów poprzed-niej generacji. Pod jego okiem trenowałem Shaolin Kung Fu. To on nauczył mnie 18 Rąk Luohan, Pięści Luohan, Miecza Bodhidharmy i starych shaolińskich form tj. Orła, Węża, Smoczego Kija czy Smoczej Szabli.

–Czy to prawda, że Wielcy Mistrzowie sami wybierają uczniów? – za-pytał Neo.

Wybrane formy qigong 18 rąk Luohanstworzone przez Bodhidharmę

Raport Ziemi .Powrót Cesarza

10

–Tak. Mają ich niewielu, czasami kilku w ciągu całego życia. Oni decy-dują, kto będzie ich uczniem i w jaki sposób będą z nim trenować.

–A co z walką? Jak do niej przygotowują?

–Musiałem zobowiązać się, że wykorzystam tę wiedzę i umiejętności wyłącznie dla siebie. Nikt nie mógł zobaczyć nas podczas treningów.

–Nawet przypadkowy przechodzień? – zażartował Neo.

–Nawet on – odparł poważnie ojciec – Gdy ktoś nadchodził musieliśmy przestać trenować, dopóki nie odszedł.

Potem ojciec opowiadał jak praktykował buddyjską medytację Ch’an i o tym, jak ważny jest to element ćwiczeń qigong.

–Ch’an Quan Kuei Yi oznacza: „Buddyzm Ch’an i sztuka Walki są jed-nym”– zacytował słynną buddyjską maksymę.

–Już wtedy łamałeś stalowe sztaby i kamienne płyty? – pytał Neo.

–Jak wiesz – odparł – to umiejętności, które wymagają wielu lat ćwi-czeń. Gdy trafiłem do klasztoru miałem już 12–letenie doświadczenie w chińskich sztukach walki. W Klasztorze Shaolin spędziłem 5 lat na intensywnych ćwiczeniach. Wychodząc podejmowałem już pierwsze próby. Jednak dopiero, gdy wyemigrowałem do Ameryki udoskonali-łem twardy qigong.

–Jak poznałeś Ying Wu? – zapytał Neo.

–W klasztorze. Był drugim uczniem Mistrza Shi Su Yun.

–Gdy Ty wyjechałeś do USA, co się z nim stało?

–Otworzył własną szkołę. Stworzył mało znany styl shaolińskiego Kung Fu.

Klasztor Szaolinświątynia buddyjska z 495 roku.

Legendarne miejsce chińskich sztuk walki.

Raport Ziemi .Powrót Cesarza

12

Ojciec utrzymywał stały kontakt z Ying Wu. Raz lub dwa razy w roku spotykał się z nim na kilka dni. Zwykle w buddyjskich świątyniach, umiejscowionych w różnych zakątach świata. Zabierał ze sobą strój, tę samą torbę i wyjeżdżał do Chin, Europy, Ameryki czy Azji. Matka mó-wiła, że trenują.

Szkoda, że ojciec nie mógł teraz z nim lecieć – pomyślał i odruchowo wyciągnął telefon komórkowy. Nie zdążył jednak nacisnąć żadnego przycisku, bo nagle odpłynął myślami. Poczuł, jak wciąga go przestrzeń i inne światy, które przeplatają się z rzeczywistością.

Z jednej strony był tu, a jego ciało i rozum pozostawały nietknięte. Z drugiej strony, w jego myślach pojawiały się inne istoty, bliskie mu, ale niewyraźne. Gdy się ocknął miał ochotę jak najszybciej wysiąść i napeł-nić płuca świeżym powietrzem. Poczuł ulgę, gdy usłyszał odgłos dzwon-ka. Na pokładzie zgasły światła, a pilot rozpoczął procedurę lądowania.

Natychmiast odpiął pasy, gdy tylko samolot zaczął krążyć po betonowej nawierzchni lotniska. Chciał jak najszybciej wydostać się na zewnątrz.

–Bezpiecznie wylądowaliśmy na lotnisku Jinan Yaoqiang – poinformo-wała stewardessa, po czym wstała z miejsca i pojawiła się w przejściu.

–Jaka temperatura jest w Tai’an? – zapytał jeden z pasażerów.

–25 stopni C.

–A smog?

–Norma PM 2,5 jest przekroczona o 300 procent – odparła nieco zakło-potana.

Pasażerowie wyciągnęli maski i zaczęli zakładać na twarz.

–Szkoda, że nie mamy „Pożeracza” – powiedział starszy mężczyzna

Smog w mieście Xian.

Raport Ziemi .Powrót Cesarza

14

wkładając plecak.

–Niewiele pomaga, jedynie mieszkańcom w pobliżu komina – odpo-wiedziała kobieta stojąca w przejściu.

Neo wstał.

–Co to jest „Pożeracz”? – zwrócił się do Ying Wu.

–Chodzi o komin, który Chińczycy wybudowali w mieście Xi’an. Ma wysokość 100 metrów – odparł mnich – Podobno to największy oczysz-czacz powietrza na świecie. Choć pełnowymiarowy ma mieć wysokość 500 metrów.

–Komin? – Neo spojrzał na niego z niedowierzaniem.

–Toksyczna mgła unosi się nad miastem Tai’an – tłumaczył Ying Wu – Słońce nie dociera do gleby, a ludzie trują się masowo. Smog to poważny problem Chin.

–Jak poważny? – Neo objął wzrokiem pasażerów.

–Radzę ubrać maskę. Każdego roku umiera tutaj wcześniej ponad 1,2 miliona ludzi.

–I komin może pomóc? – Neo utkwił wzrok w Ying Wu.

–Wyłapuje drobinki pyłu o średnicy 2,5 mikrometra – odpowiedział Mistrz z poważną miną – W ciągu kilku miesięcy wyleciało z niego 10 milionów metrów sześciennych czystego powietrza.

–Jaki to procent atmosfery nad miastem?

–Jedna setna – wtrącił jeden z pasażerów.

15

Raport Ziemi .Powrót Cesarza

***

Przez ostatnie dni Neo miał wrażenie, że żyje pomiędzy dwoma świata-mi. Tym rzeczywistym, który dzieje się tu i teraz oraz tym drugim.

Jakim? Tego nie wiedział. Czuł jedynie, że jakaś mistyczna siła próbuje zapanować nad jego myślami i emocjami. Gdy w Los Angeles porozma-wiał z ojcem na ten temat, on natychmiast skontaktował go z Ying Wu i kazał jechać do Chin.

–Po co? – zapytał.

–Wejdziesz na górę Tai Shan.

–Byliśmy tam razem 12 lat temu. Dlaczego mam ponownie tam wcho-dzić?

–Po zniknięciu Zhoe nie potrafisz się odnaleźć – odpowiedział – Musisz zespolić się Duchowo i odrodzić ponownie.

–Wierzysz w te przepowiednie? – zapytał ojca i popatrzył na niego z lek-kim powątpiewaniem.

Ten obruszył się nieco i zatopił w nim wzrok.

–Nie kpij – szepnął – Jesteśmy zbyt mali i słabi, by lekceważyć wielkie siły tego świata.

–Skąd wiesz, że ktoś z otchłani o mnie pyta?

–Wiem – odparł ojciec pewnym głosem.

Dwa dni po tej rozmowie Neo był już w samolocie do Pekinu. Na lotni-sku czekał na niego Mistrz Ying Wu. Drobny, ubrany w luźne spodnie i czarną koszulkę niczym nie wyróżniał się z tłumu. Gdy zobaczył Neo

Raport Ziemi .Powrót Cesarza

16

natychmiast podszedł do niego i podał dłoń.

–Przykro mi z powodu Zhoe – powiedział na wstępie.

–Do tej pory nikt jej nie znalazł – odparł Neo – W sumie nie wiemy co się stało.

–Nie dawała żadnych sygnałów? – zapytał – że chce odejść lub jest szan-tażowana?

–Żadnych. Zniknęła nagle pozostawiając wszystkie rzeczy i niedokoń-czone projekty.

Prosto z lotniska Jinan Yaoqiang udali się do prowincji Szantung. Tam głównym traktem rozpoczęli wędrówkę na szczyt góry Tai Shan. Mieli do pokonania 7200 betonowych schodów. Ying Wu ruszył pierwszy po-zostawiając Neo kilka kroków w tyle. Nic nie mówił. Wolnym krokiem mijał setki turystów, zdając się ich w ogóle nie zauważać.

Pokonanie trasy na szczyt zajmuje średnio około 4–5 godzin. Przez pierwsze dwie Neo nie rozmawiał z Mistrzem, lecz rozmyślał. Próbował zrozumieć jaką tajemnicę skrywa w sobie ta góra, skoro dwaj Mistrzo-wie Klasztoru Shaolin zgodnie twierdzili, że wejście na jej szczyt rozwią-że jego problemy.

Doskonale wiedział, że Tai Shan jest najważniejszą z Pięciu Świętych Gór Taoizmu. Czcili ją wszyscy Chińczycy, także wyznawcy Buddy, Konfu-cjusza i różnych pradawnych bóstw i demonów. Codziennie wchodziło na nią ponad 10 tysięcy ludzi, niektórzy na kolanach. I tak od 3 tysięcy lat. Wierzyli, że Tai ma niebiańską moc przyciągania do siebie pozaz-iemskich sił i potrafi odrodzić duszę. Siedemdziesięciu dwóch Cesarzy

17

Raport Ziemi .Powrót Cesarza

Chin składało jej ofiary prosząc o poparcie Niebios dla swojej władzy. To na jej szczycie Qin Shi Huang ogłosił zjednoczenie całego Cesarstwa oddając jej hołd.

–To jakiś nonsens z tymi górami – powiedział Neo ojcu, gdy przemie-rzali ten szlak 12 lat temu.

–Każda kultura ma swoje święte góry – odpowiedział wtedy – Grecja ma Olimp, Turcja–Ararat, a Japonia–Fudżi. Chiny mają Pięć Świętych Gór Taolizmu. Tai Shan jest najważniejszą z nich.

–Dlaczego jest najważniejszą? – zainteresował się Neo.

–Bo powstała z głowy Pangu – odpowiedział ojciec – Gdy we wszech-świecie panował chaos wówczas potężna istota Pangu wprowadziła ład – zaczął opowiadać – Dłutem i młotkiem przez 18 tysięcy lat porząd-kowała wszystko oddzielając Ziemię od Nieba. Po śmierci Pangu, jej kończyny i głowa zamieniły się w Pięć Świętych Gór, krew i łzy w rzeki i strumienie, oddech we wiatr, a włosy w rośliny – wymieniał.

Neo pamięta, jak rozbawiła go wtedy ta opowieść. Wyobraził sobie ol-brzymiego karła z dłutem w ręce pochylonego nad wszechświatem.

–Co cię tak śmieszy? – ojciec spojrzał na niego poważnie.

–Nie wiem – odparł – mogli wymyśleć jakieś lepsze, doskonalsze narzę-dzie.

Wtedy ojciec opowiedział mu historię o tunelu Guoliang, która na za-wsze zmieniła jego sposób myślenia o Chińczykach i dążeniu do szczę-ścia.

–Pomiędzy tymi górami – mówił – jest wioska, w której żyło 320 osób.

Tunel Guolian wykuty w skale przez 13 robotników kilofami i łomami.

Łączy wioskę Guoliang z zewnątrz przez góry Taihang.

19

Raport Ziemi .Powrót Cesarza

Aby się z niej wydostać mieszkańcy musieli pokonać ogromną górę wysokości kilkuset metrów. Przez setki lat chodzili wykutymi w skale stopniami na zbocze tej góry, a potem schodzili w dół. I tak za każdym razem, gdy chcieli zrobić zakupy lub mieć kontakt ze światem. Trasę tę nazwano „drabiną do nieba”. Nikt nie chciał wykuć przez skałę tunelu, aby Ci ludzie mogli łatwiej przedostać się na drugą stronę góry.

–Nie mów, że sami zaczęli drążyć ten tunel? – Neo spojrzał z niedowie-rzaniem na ojca.

–Tak, zaczęli. Sprzedali swój majątek i kupili łomy, kilofy i taczki. Przez pięć lat trzynastu chińskich wieśniaków drążyło dziurę w skale, nie posiadając żadnego specjalistycznego sprzętu ani wiedzy. Kłuli po ze-wnętrznej stronie skały przebijając ją licznymi „oknami”. Wykonali pra-cę, której dzisiaj nie podjęłyby się firmy za miliony dolarów. Pewnego dnia udało im się przebić tunel.

–Jak duży?

–Otwór w ścianie na 750 metrów długości, 5 metrów wysokości i 4 me-try szerokości. Cała trasa liczy 1200 metrów.

–Dopięli swego – zamyślił się Neo.

–Bardzo im zależało i nie poddali się.

Od tamtej pory Neo wiele razy myślał o tunelu Guoliang. O rolnikach, którzy z tak wielką determinacją drążyli drogę w skałach. Czuł, że ma z nimi wiele wspólnego. Może to kwestia genów, które w większej części odziedziczył po ojcu? – rozważał.

Z drugiej strony musiał jednak przyznać, że jego matka, choć Amery-kanka, również była silną kobietą. Konsekwentnie i stanowczo broniła

Raport Ziemi .Powrót Cesarza

20

swoich pasji. Gdy poznali się z ojcem 33 lata temu prowadziła prace architektoniczne w Xi’an przy wykopaliskach Terakotowej Armii. Z re-lacji ojca wynika, że nic nie było wstanie powstrzymać jej przed pro-wadzeniem tego projektu. Zafascynowana odkryciem tysięcy żołnie-rzy w grobowcu Pierwszego Cesarza Chin, całe swoje ówczesne życie podporządkowała tym znaleziskom. Przeprowadziła się do Xi’an i co więcej, ściągnęła tam z Pekinu ojca. Potem urodził się on. Nazywali go potomkiem chińskich cesarzy. Dlaczego? Tego nigdy nie wiedział. Pa-mięta tylko, z jakim zaangażowaniem i fascynacją matka opowiadała mu o historii Chin. W wieku 7 lat znał już wszystkie dynastie i ich cesa-rzy. Wiedział, którędy biegł Jedwabny Szlak i potrafił wskazać podstawy różnych filozofii i religii. Później, gdy przeprowadzili się już do Stanów dbała o to, aby poszerzał tę wiedzę. Kupowała różne książki, wyświetlała filmy i zabierała go na wycieczki po Chinach.

Neo przystanął na chwilę i rozejrzał się wokół. Właśnie dotarli do Zhongtianmen, czyli „Bramy w Połowie Drogi do Niebios”. Wszędzie było mnóstwo ludzi. Oglądali pamiątki i chodzili pomiędzy stragana-mi oraz kramami z jedzeniem. Niektórzy stali na przystanku autobuso-wym, inni podążali w kierunku stacji kolejki linowej.

–Odpocznijmy – powiedział Mistrz Ying Wu i podszedł do budki z je-dzeniem, aby kupić jakąś przekąskę.

Chwilę potem siedzieli razem na trawie i jedli baozi nadziewane jarzy-nami. Neo uwielbiał te chińskie bułeczki gotowane na parze.

–Ojciec mówił, że uczysz medytacji w Los Angeles – zagadnął Ying Wu

21

Raport Ziemi .Powrót Cesarza

przykładając baozi do ust.

–Tak, w jego szkole Kung Fu. Skoncentrowałem się na trzech buddyj-skich: zazen, vipassana i mindfulness.

–Jak medytację traktują Amerykanie?

–Przychodzą, bo szukają jakiegoś pomysłu na życie. Często wypaleni zawodowo lub po przejściach. Są też tacy, którzy widzą w niej prestiż.

–A od strony Duchowej? – Mistrz wyciągnął z kieszeni chusteczkę i wy-tarł nią twarz.

–Nie wiedzą z czym ją powiązać. Czy jest czymś religijnym, czy też ate-istycznym. Ale są też osoby bardziej świadome, zaangażowane.

–Co takim proponujesz?

–Szukam synergii pomiędzy religiami Wschodu, a chrześcijaństwem.

–Przecież to dwie różne doktryny. Gdzie tę synergię znajdujesz? – Ying Wu przerwał jedzenie i spojrzał na Neo.

–W Zen chodzi o słuchanie, wyciszenie się. Dla mnie to etap na drodze do poznawania Boga. Rodzaj osobistego doświadczenia i oczyszczenia. Nie widzę konfliktu, ponieważ Bóg jest nieskończenie ważniejszy od bezosobowej Podstawy Bytu.

–A co z oświeceniem? Jak je postrzegasz?

–Może nadejść, ale nie musi. I choć większość religii i filozofii wschodu takich jak buddyzm, hinduiz, dżinizm czy taolizm ma swoje własne in-terpretacje tego stanu, to mówią o etapach pośrednich – Neo zamyślił się i zawiesił na chwilę głos – Dla mnie oświecenie to pewnego rodzaju poczucie Duchowej łączności ze wszechświatem – dokończył.

Mistrz Ying Wu spojrzał przed siebie i zamyślił się na kilka sekund.

Raport Ziemi .Powrót Cesarza

22

Zaraz potem wstał i poprawił spodnie.

–Chodźmy już, bo pogoda się psuje – powiedział.

Neo otarł dłonie w serwetkę i wyrzucił ją do pobliskiego kosza.

Wkrótce minęli miejsce z napisem „Climbing starts here”, co znaczy „Wspinaczka zaczyna się stąd”, a potem zatrzymali się na chwilę pod Pawilonem Pięciu Sosem.

–Tutaj Qin Shi Huang, pierwszy Cesarz Chin, schronił się przed burzą. Sosny, pod którymi stał uschły, a te mają już 250 lat – powiedział Ying Wu i spojrzał w niebo.

–Kto wie, czy i nam lepiej tu nie zostać – odparł Neo – Ciemne chmury wiszą nisko nad głowami, a wiatr coraz mocniej kołysze gałęziami – do-dał.

–Nie możemy – rzucił Ying Wu i szybkim krokiem ruszył przed siebie nie przyjmując tej opcji. Gdy minęli Łuk Nieśmiertelności i weszli na najtrudniejszy odcinek wspinaczki Neo poczuł, że coś dziwnego dzie-je się z jego myślami. Znowu odpływał w inny wymiar i tracił kontakt z rzeczywistością. Automatycznie stąpał po głębokich schodach prze-suwając się po stromym, niemal pionowym zboczu. Gdy przeszli przez Południową Bramę Niebios będącą wejściem na wzgórze świątynne usłyszał grzmot. Ocknął się nagle i spojrzał na Mistrza Ying Wu. Ten był mokry i stał naprzeciwko ze wzrokiem wtopionym w jego twarz. Było w nim coś tajemniczego i przejmującego zarazem. Neo rozejrzał się wo-kół i zauważył, że obaj stoją w deszczu na najwyższym wzniesieniu góry, obok Pomnika bez Słów. Nie miał pojęcia jak tam dotarli. Nie wiedział

23

Raport Ziemi .Powrót Cesarza

również, kiedy zaczęło padać. Powoli odwrócił głowę i zatrzymał wzrok na oczach Mistrza.

–Musisz iść – powiedział Ying Wu.

–Gdzie? – zapytał Neo, lecz nie usłyszał odpowiedzi. W tym momen-cie rozległ się następny grzmot i następny. Miał wrażenie, że jakaś siła powstrzymuje jego ciało, a druga porywa duszę w otchłań. Słyszał, jak deszcz uderza w ziemię, a grzmoty zdają się rozrywać niebo.

24

Droga na góręTai Shan, jedną z Pięciu Gór Świętych Taolizmu.

Wysokość n.p.m.: 1533m

Niebo nigdy nie zamyka wszystkich drzwi.

Spis treści

Droga do Niebios ____________________________________ 7

Raport Ziemia _____________________________________ 25

Splot przypadków __________________________________ 47

Cesarstwo cierpienia ________________________________ 67

Zrządzenia losu ___________________________________ 87

Biała Armia _______________________________________ 103

Reakcja łańcuchowa ________________________________ 121

Patron medialny:

www.bpc–group.pl

www.bpc–guide.pl

Ziemia znalazła się na liście planet przeznaczonych do zniszczenia. Neo ma przedstawić Duchowi OZZ Raport, który potwierdzi lub cofnie tę decyzję. Na wieść o przebudzeniu Terakotowej Armii wyrusza do Chin. Nie wie, że jest też człowiekiem.