32 osoby interesują się tą książką

Opis

Jak osiągnąć szczęście i sukces życiowy? Jak wyzbyć się zezużytecznych emocji: poczucia winy, niepokoju, gniewu? Jak uwolnić się od potrzeby aprobaty innych, osiągnąć niezależność i stać się panem swoich myśli i czynów? Jak nauczyć się szybkiego podejmowania decyzji? Jak wypracować udane relacje z najbliższymi? Jak żyć pełnią życia, zgodnie z własnymi pragnieniami? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziemy właśnie w tej książce.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi

Liczba stron: 333

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Przedmowa do obecnego wydania

Od pierwszego wydania tej książki mija osiemnaście lat. To właściwie jedno pokolenie. Od tego czasu miała kilka wydań, zmieniała okładki i format, ale jedno pozostało bez zmian: jej ogromna popularność wśród rzesz czytelników. Bez żadnej dodatkowej reklamy znajdowała odbiorców, którzy doceniali pozytywny przekaz Pokochaj siebie.

W Polsce zaszło w tym czasie wiele zmian. Dotyczyły zarówno warunków życiowych całego społeczeństwa, jak i rozwoju techniki oraz sposobów komunikowania się. Jednak podstawowe mechanizmy zachowania i sposoby wzajemnego oddziaływania na siebie ludzi w różnych sytuacjach społecznych nie uległy zmianie.

Reakcje polskich czytelników w okresie minionych lat świadczą o tym, że książka Dyera pomogła im w osiągnięciu sukcesów i wypracowaniu osobowości oczyszczonej z negatywnych schematów myślowych. Nowe, poprawione wydanie tej książki powinno stanowić pomoc dla kolejnych pokoleń.

Marian J. Waszkiewicz

Göteborg, maj 2012

Od tłumacza i współwydawcy

Utarło się, aby tłumaczenia książek popularnonaukowych poprzedzać przedmową ustawiającą je niejako w czasie i przestrzeni oraz w relacji do innych autorów i teorii aktualnie panujących w danej dziedzinie nauki. Chciałbym tu odstąpić od tego zwyczaju i przekazać kilka uwag mających za punkt wyjścia mój osobisty stosunek, jaki mam do tej książki, będąc inicjatorem jej wydania i tłumaczem.

Pierwszy raz zetknąłem się z książką Dyera pod koniec lat siedemdziesiątych, kiedy mieszkałem w USA. Słowo „zetknąłem się” dokładnie oddaje charakter tego pierwszego kontaktu, gdyż zwróciłem tylko uwagę na kolorową okładkę w witrynach księgarń, gdzie piętrzyły się piramidy ułożone z egzemplarzy książki i napisy reklamujące ją jako Number One Bestseller. Przejrzałem ją, ale nie wzbudziła mojego zainteresowania; wydała mi się zbyt trudna do czytania, zanadto przeładowana informacjami. Nie byłem gotów do zmierzenia się z nią. Po raz drugi natknąłem się na nią kilka lata później w Szwecji. Za radą przyjaciół przeczytałem ją raz, potem drugi, trzeci, czwarty i zrozumiałem, jak wielu wad charakteru, negatywnych zachowań i nawyków pochodzących z dzieciństwa muszę się pozbyć...

Książka Wayne’a Dyera należy już do klasyki psychologii humanistycznej, kierunku kładącego nacisk na pełny rozwój i samourzeczywistnienie jednostki, na wyzwolenie z nabytych lub wyimaginowanych ograniczeń i przesądów, na aktywną postawę wobec życia i osiągnięcie szczęścia w zgodzie z samym sobą. Przetłumaczona na większość języków europejskich doczekała się licznych wznowień i była źródłem inspiracji dla wielu książek i opracowań z dziedziny psychologii humanistycznej w latach osiemdziesiątych. Być może dociera ona do polskiego czytelnika dość późno, zważywszy na bogatą ofertę wydawnictw psychologicznych. Jednak (jak wskazuje mój własny przykład) jest to rodzaj literatury, do której trzeba dojrzeć, a powtarzanie tematu jest nieodzownym elementem terapii, o którym autor wspomina we wstępie.

Tytuł oryginału amerykańskiego nawiązuje do sfer psychiki obarczonych błędami powstałymi w wyniku działania nabytych schematów myślowych, które poprzez świadomą pracę nad sobą możemy wyeliminować. Tytuł polskiego wydania odpowiada europejskim edycjom książki. Nie jest to oczywiście zachęta do miłości w znaczeniu egoistycznym czy też narcystycznym, ale do pielęgnowania i poprawiania swojej osobowości, do uwalniania się z zakłamań i fałszów hamujących lub wręcz blokujących nasz rozwój (poprzez analizowanie przyczyn leżących u źródeł takich zachowań), do stawania się lepszym, pełniejszym, gdyż dopiero po rozwiązaniu swoich własnych problemów, po odnalezieniu siebie i osiągnięciu autentycznego poczucia zadowolenia z własnej osoby można służyć konstruktywną pomocą czy miłością bliźnim.

Niektóre elementy książki czy przykłady w niej zawarte mogą być dla polskiego czytelnika trudno przyswajalne lub wręcz irytujące. Nie należy jednak zapominać, że książka ta odnosi się do stosunków panujących na kontynencie amerykańskim, gdzie optymizm i wiara w siłę i możliwości jednostki zawsze były wysoko cenione i są głęboko zakorzenione w psychice ludzkiej. Trzeba pamiętać, że wobec szybko postępujących zmian, jakie niesie obecnie życie w Polsce i przejmowania licznych wzorców z Zachodu, może być ona pomocą do zachowania zdrowego rozsądku i samokontroli, swego rodzaju przewodnikiem po krętych drogach współczesnej rzeczywistości. Oddajemy ją w ręce czytelnika z nadzieją, że spełni swoje zadanie.

Marian J. Waszkiewicz,

Göteborg, maj 1994

Wstęp

Osobiste wyznanie. Pewien mówca na spotkaniu z grupą alkoholików uparł się, że dowiedzie ponad wszelką wątpliwość, iż alkohol jest największym złem na świecie. Stojąc na podium, zaprezentował dwa identyczne pojemniki z przezroczystym płynem i oświadczył, że jeden z nich zawiera czystą wodę, a drugi nierozcieńczony alkohol. Następnie do pojemnika z wodą włożył małego robaczka. Widzowie ujrzeli, jak robak pływał po powierzchni, a następnie skierował się ku szklanej ściance, po której wydostał się na wolność. W tym momencie prelegent włożył robaczka do pojemnika z alkoholem. Na oczach wszystkich robaczek rozpuścił się. „A więc – powiedział prelegent. – Jaki z tego wynika morał?”. „Po mojemu – odpowiedział mu głos z końca sali – jeśli pijesz alkohol, to nie będziesz miał robaków”.

W tej książce jest wiele takich robaczków. Oznacza to, że zinterpretujesz ją dokładnie tak, jak zechcesz; zgodnie ze swoją własną skalą wartości, swoimi wierzeniami, uprzedzeniami i doświadczeniem życiowym. Zachowanie autodestrukcyjne i sposoby jego pokonywania to bardzo delikatna sfera życia, która z trudem daje się opisać. Możesz być szczerze zainteresowany przebadaniem swojego wnętrza i mieć zamiar je zmienić, ale twoje postępowanie będzie wciąż świadczyć o czymś innym. Zmiany te są trudne do przeprowadzenia. Jeśli jesteś taki jak większość ludzi, to każda cząstka ciebie będzie się przeciwstawiać konieczności podjęcia ciężkiej pracy, wyeliminowania myśli i zachowań usprawiedliwiających twoje autodestrukcyjne zachowania. Myślę jednak, że nawet mimo tych robaczków książka ci się spodoba. Ja ją kocham tak, jak kochałem każdy moment pracy nad nią.

Choć nie uważam, że problemy zdrowia psychicznego można traktować lekko, to jednak nie popieram opinii, że musi ono być dziedziną zupełnie pozbawioną humoru i opisywaną za pomocą tajemniczego, niezrozumiałego specjalistycznego języka. Pisząc tę książkę, próbowałem unikać zbyt zawiłych wyjaśnień głównie dlatego, iż nie wierzę, że bycie szczęśliwym jest sprawą aż tak bardzo skomplikowaną.

Stan zdrowia psychicznego jest stanem normalnym i osiągnięcie go leży w granicach możliwości każdego z nas. Uważam, że połączenie ciężkiej pracy, zdrowego rozsądku, humoru i pewności siebie jest podstawą szczęśliwego życia. Nie wierzę w wymyślne recepty na szczęście czy wycieczki w przeszłość, ujawniające, że byłeś surowo wychowywany i że to ktoś inny jest odpowiedzialny za to, że nie jesteś szczęśliwy.

Książka niniejsza prezentuje rzeczowe podejście do problemu osiągania szczęścia – podejście, które opiera się na samozaangażowaniu, odpowiedzialności za siebie oraz na chęci do życia i pragnieniu bycia tym, kim się chce być. Jest to proste i rozsądne podejście oparte na zasadach logiki. Jeśli jesteś człowiekiem zdrowym i szczęśliwym, nie jest wykluczone, że pomyślisz, iż sam mógłbyś napisać tę książkę. Masz rację, nie trzeba być zawodowym psychologiem posiadającym dodatkowo doktorat z nauk pokrewnych, by rozumieć zasady szczęśliwego życia. Nie uczy się ich w szkole ani nie znajduje w książkach, ale zdobywa poprzez zaangażowanie i zdecydowane działanie – coś, nad czym ja pracuję codziennie, pomagając równocześnie innym w podejmowaniu podobnych decyzji.

Każdy rozdział książki jest napisany w formie zbioru wskazówek i ćwiczeń. Ma to na celu stworzenie jak największych możliwości wykorzystania jej jako podręcznika do samodoskonalenia. Omawiam tu kolejno poszczególne ułomności i zachowania autodestrukcyjne wraz ze związanymi z nimi, a w konsekwencji i z tobą, uwarunkowaniami historycznymi i kulturowymi. Chcę, abyś zrozumiał, dlaczego zachowujesz się w sposób autodestrukcyjny. Następnie wymieniam przykłady błędnych zachowań, które są typowe dla poszczególnych sfer naszego życia. Zachowania, o których tu mowa, to codzienne czynności, które pomimo że wydają się całkowicie dopuszczalne, w rzeczywistości przeszkadzają w osiągnięciu dobrego samopoczucia i szczęścia. Książka nie traktuje o poważnych zaburzeniach psychicznych, które wymagają hospitalizacji, ale o powszechnych, codziennych, neurotycznych zachowaniach, które dotyczą nas wszystkich. Po omówieniu takich zachowań w danej dziedzinie życia zajmuję się przyczynami, które powodują kontynuację zachowań nieprzynoszących dobrego samopoczucia. Wymaga to dokładnego przyjrzenia się systemowi zachowań, który stworzyłeś i który jest przyczyną twoich autodestrukcyjnych reakcji. Ta część jest próbą odpowiedzi na pytania: „Co osiągam dzięki mojemu zachowaniu?” oraz: „Dlaczegoupieram się przy nim, pomimo że jestdla mnie szkodliwe?”. W trakcie analizy kolejnych sfer błędów z pewnością zauważysz, że każda grupa pozornych korzyści ma podobne przesłanie. Odkryjesz, że przyczyny neurotycznych zachowań powtarzają się niemal konsekwentnie we wszystkich sferach życia. Zasadniczo łatwiej i bezpieczniej jest trzymać się już wyuczonego sposobu reagowania, nawet jeśli jest on autodestrukcyjny. Co więcej, utrzymując stary, wyuczony styl zachowania, eliminujesz konieczność wprowadzania zmian i związanego z tym brania na siebie odpowiedzialności. Te „korzyści” wynikające z poczucia bezpieczeństwa i spokoju są demaskowane w całej książce. Zauważysz, że chęć utrzymania psychicznego statusquo będzie cię rozgrzeszać i odsuwać możliwości ewentualnych zmian. Fakt, że wiele z tych autodestrukcyjnych zachowań ma podobne przyczyny, powoduje, że zmierzenie się z nimi będzie łatwiejsze. Jeśli wyeliminujesz te przyczyny, pozbędziesz się swoich słabości.

Każdy rozdział książki kończy się zestawieniem konkretnych rad pomagających usunąć zachowania utrudniające życie. Taki układ dokładnie odzwierciedla wizytę u psychologa, czyli odkrycie i przeanalizowanie trudności, przyjrzenie się zachowaniom autodestrukcyjnym, wgląd w przyczyny takich zachowań i wybór konkretnych strategii ich eliminowania.

Może ci się wydać, że często się powtarzam. To dobry objaw, rezultat uważnego czytania. Jestem terapeutą już od wielu lat i wiem, że produktywne myślenie – myślenie, które może wyeliminować zachowania destrukcyjne – nie opiera się na tym, że coś zostało raz stwierdzone. Nowe podejście do pewnych spraw musi być wielokrotnie powtarzane. Dopiero gdy zostanie ono w pełni zrozumiane i zaakceptowane, zaczniesz zmieniać swoje zachowanie. Dlatego cały czas wracam do pewnych tematów, tak jak wraca się do pewnych problemów na kolejnych sesjach u psychoterapeuty.

Na kartach tej książki przewijają się dwa główne tematy. Pierwszy dotyczy umiejętności kontrolowania i wyboru własnych emocji. Zastanów się nad swoim życiem w świetle wyborów, których dokonałeś, i tych, których zaniechałeś. Spowoduje to przeniesienie całej odpowiedzialności za to, kim jesteś i jak się czujesz, na ciebie samego. Stawanie się szczęśliwszym i wydajniejszym oznacza stawanie się bardziej świadomym wyborów, które masz przed sobą. JESTEŚ SUMĄ SWOICH WYBORÓW, a ja zaszedłem już tak daleko, że wierzę, iż za pomocą odpowiednich motywacji i wysiłku możesz prowadzić życie zgodnie ze swoimi oczekiwaniami. Drugim tematem tej książki jest przejęcie kontroli nad bieżącymi chwilami twojego życia. Jest to hasło, które powtórzy się wiele razy. Odgrywa ono zasadniczą rolę w eliminowaniu własnych ułomności i zdobywaniu szczęścia. Istnieje tylko jeden jedyny moment, w którym możesz czegokolwiek doświadczyć, ten moment to tu i teraz, a jak wiele czasu marnujemy na rozważanie przeszłości lub przyszłości. Optymalne wykorzystanie każdego momentu w teraźniejszości jest kryterium efektywnego życia, podczas gdy prawie wszystkie zachowania autodestrukcyjne są konsekwencją prób życia poza teraźniejszością!

Dokonywanie wyborów i życie chwilą bieżącą są podkreślane niemal na każdej stronie tej książki. Jeśli będziesz czytać uważnie, to wkrótce zaczniesz zadawać sobie pytania, które nigdy przedtem nie przyszły ci do głowy: „Dlaczego wybieram złe samopoczucie właśnie w tej chwili?” oraz: „Jak mogę efektywniej wykorzystać swój czas teraźniejszy?”. To są pytania ludzi, którzy odwracają się od swoich słabości ku życiu w pełnej odpowiedzialności i w pełnym szczęściu.

Książka kończy się krótkim portretem osoby, która wyeliminowała wszystkie swoje ułomności i żyje w świecie emocji kontrolowanych przez siebie (od wewnątrz), a nie przez czynniki zewnętrzne. Poniższy test zawierający dwadzieścia pięć pytań pozwoli ci ustalić twój aktualny stopień zdolności wyboru szczęścia i samorealizacji. Odpowiedz na nie tak szczerze, jak tylko potrafisz, a następnie oceń siebie i sposób, w jaki wykorzystujesz swoje tu i teraz. Wszystkie odpowiedzi TAK oznaczają samokontrolę i dokonywanie efektywnych wyborów.

1. Czy wierzysz, że twój umysł jest twoją własnością? (rozdział 1)

2. Czy jesteś w stanie kontrolować swoje emocje? (rozdział 1)

3. Czy sam decydujesz o motywach twoich poczynań, czy sugerują je inne osoby? (rozdział 7)

4. Czy jesteś wolny od potrzeby aprobaty innych? (rozdział 3)

5. Czy sam ustalasz swoje zasady postępowania? (rozdział 7)

6. Czy jesteś wolny od żądania sprawiedliwości za wszelką cenę? (rozdział 8)

7. Czy potrafisz zaakceptować siebie i unikać narzekania? (rozdział 2)

8. Czy jesteś wolny od idealizowania innych osób i postaci? (rozdział 7)

9. Czy jesteś osobą, która raczej działa, niż krytykuje? (rozdział 9)

10. Czy interesuje cię to, co jest tajemnicze i nieznane? (rozdział 6)

11. Czy potrafisz nie opisywać się według pewnych kategorii? (rozdział 4)

12. Czy zawsze potrafisz kochać siebie? (rozdział 2)

13. Czy potrafisz żyć bez uzależniania się od innych? (rozdział 10)

14. Czy wyeliminowałeś ze swego życia wszelkie relacje zależności? (rozdział 10)

15. Czy wyeliminowałeś wszelkie nawyki obwiniania się? (rozdział 5)

16. Czy uwolniłeś się od poczucia winy? (rozdział 5)

17. Czy potrafisz nie martwić się o przyszłość? (rozdział 5)

18. Czy potrafisz dawać i otrzymywać miłość? (rozdział 2)

19. Czy umiesz unikać złości? (rozdział 11)

20. Czy wyeliminowałeś ze swego życia ociąganie się? (rozdział 9)

21. Czy umiesz wyciągać wnioski ze swych niepowodzeń? (rozdział 6)

22. Czy potrafisz cieszyć się spontanicznie życiem? (rozdział 6)

23. Czy umiesz docenić i stworzyć dobry nastrój? (rozdział 11)

24. Czy inni traktują cię w sposób, w jaki chcesz być traktowany? (rozdział 10)

25. Czy głównym motorem twojego działania jest potrzeba rozwoju, a nie obawa przed niedoskonałością? (rozdział 1)

Jeśli odrzucisz liczne „powinno się” i „wypada”, których się dotąd w swoim życiu nauczyłeś, możesz w każdym momencie odpowiedzieć TAK na wszystkie powyższe pytania. Rzeczywisty wybór polega na zadecydowaniu, czy wybierasz osobistą wolność, czy też wolisz pozostać w sidłach oczekiwań, jakie stawiają ci inni.

Moja przyjaciółka Dorris Warshay po wysłuchaniu jednego z moich wykładów napisała wiersz, który zatytułowała Odnowa.

Chcę zajść, jak daleko mnie nogi poniosą,

Chcędotrzeć do radości, która jest we mnie,

Pozbyć się barier, które mnie ograniczają,

I poczuć, jak mój duch i umysł rosną;

Chcę żyć, istnieć i być,

I odbierać prawdy, które są we mnie.

Wierzę, że książka ta pomoże ci pozbyć się tych wszystkich uzależnień, które stoją na drodze do nowych, wspaniałych przeżyć i wyboru lepszego, nowego stylu życia.

1

Sztuka samokontroli – wprowadzenie

Istotą wielkości

jest umiejętność wyboru pełni życia w sytuacjach,

w których inni wybierają obłąkanie.

Obejrzyj się za siebie, a dostrzeżesz wierną towarzyszkę. Z braku lepszego imienia nazwij ją Moja-własna-śmierć. Możesz się jej bać albo też użyć jej dla osiągnięcia swoich celów – wybór należy do ciebie. Mając świadomość, jak krótko trwa życie i jak nieskończona jest wieczność, zadaj sobie pytania: „Czy ma sens powstrzymywanie się od robienia rzeczy, które rzeczywiście chcę robić?”, „Czy muszę żyć tak, jak tego chcą inni?”, „Czy jest sens w gromadzeniu przedmiotów?”, „Czy odkładanie spraw na później jest właściwym sposobem życia?”. Z dużym prawdopodobieństwem twoje odpowiedzi można zawrzeć w kilku słowach: żyć, być sobą, radować się, kochać.

Możesz obawiać się nieuchronności śmierci i nie wyciągać z tego faktu żadnego wniosku, ale możesz też wykorzystać go do pomocy w nauczeniu się, jak żyć pełnią życia. Wsłuchaj się w słowa bohatera opowiadania Tołstoja Śmierć Iwana Iljicza1, który oczekując na śmierć, rozmyśla nad swoją przeszłością, która była całkowicie zdominowana przez innych, i nad swoim życiem, nad którym utracił kontrolę, dostosowując się do wymagań towarzyskich i powszechnych konwencji.

A jeśli całe moje życie było złe? – Zdał sobie nagle sprawę, że to, co przedtem wydawało mu się zupełnie niemożliwe, mianowicie przeświadczenie, że nie przeżył swego życia tak, jak powinien, może być mimo wszystko prawdą. Zdał sobie sprawę, że owe prawie nieodczuwalne impulsy, które zawsze natychmiast tłumił, mogły być prawdą, a cała reszta fałszem, że wszystkie obowiązki zawodowe, całe jego życie i życie jego rodziny, kontakty towarzyskie mogły być fałszem. Próbował bronić tego w swoich oczach i nagle poczuł, jak słabe jest to, czego bronił. Nie było czego bronić...2.

Następnym razem przy podejmowaniu decyzji, od której wyniku będzie uzależnione przejęcie kontroli nad sobą i dokonanie samodzielnych wyborów w twoim życiu, zadaj sobie pytanie: „Jak długo będę martwy?”. Biorąc pod uwagę perspektywę wieczności, która nastąpi po śmierci, możesz teraz dokonać swojego wyboru i zostawić zmartwienia, obawy, poczucie winy oraz pytanie, czy możesz sobie pozwolić na te uczucia, tym, którzy będą żyli wiecznie. Jeśli tego nie zrobisz, to możesz się spodziewać, że całe twoje życie będzie się toczyć tak, jak tego chcą inni, a nie tak jak ty chcesz. Nie ulega wątpliwości, że skoro twoja ziemska wędrówka jest tak krótka, to powinna być dla ciebie przyjemna. Jednym słowem, to jest twoje życie, rób z nim to, co chcesz.

Szczęście a twój iloraz inteligencji

Wzięcie na siebie odpowiedzialności wymaga rozprawienia się z pewnymi, szeroko rozpowszechnionymi mitami. Ich lista zaczyna się od przekonania, że miarą inteligencji jest umiejętność rozwiązywania skomplikowanych problemów, umiejętność czytania, pisania i liczenia na w miarę wysokim poziomie oraz szybkość w rozwiązywaniu abstrakcyjnych zadań matematycznych. Taki ideał inteligencji postuluje formalną edukację i celujące wyniki w szkole jako skalę określającą stopień twojej doskonałości. Zachęca to do swego rodzaju snobizmu intelektualnego, który powoduje pewne ujemne następstwa. Przyzwyczailiśmy się, że człowiek inteligentny to taki, który zaliczył odpowiednią liczbę lat w różnych instytucjach edukacyjnych, pamięta dużo faktów, ma bogaty zasób słownictwa, potrafi szybko czytać i liczyć. Nie należy jednak zapominać, że szpitale psychiatryczne mają tylu pacjentów ze świadectwami ukończenia szkół, ilu bez takich dokumentów. Prawdziwym miernikiem inteligencji jest umiejętność szczęśliwego i pozytywnego przeżywania swojego życia każdego dnia i w każdym jego momencie.

Jeśli jesteś szczęśliwy i maksymalnie wykorzystujesz każdą chwilę życia, to jesteś człowiekiem inteligentnym. Umiejętność rozwiązywania problemów jest pożytecznym dodatkiem, ale prawdziwa inteligencja to świadomość, że mimo nieumiejętności rozwiązania danego problemu możesz świadomie wybrać szczęście lub przynajmniej nie poddawać się nieszczęściu. Jesteś inteligentny, jeśli posiadasz tę najlepszą broń przeciw załamaniu nerwowemu.

Może cię to zdziwi, ale tak naprawdę nie istnieje nic takiego jak załamanie nerwowe. Nerwy się nie łamią. Rozetnij kogoś i szukaj tych rzekomo połamanych nerwów, a na pewno ich nie znajdziesz. Ludzie inteligentni nigdy nie przeżywają załamań nerwowych, bo potrafią siebie kontrolować. Oni wybierają szczęście zamiast depresji, gdyż wiedzą, jak radzić sobie z problemami, które przynosi życie. Zwróć uwagę na to, że nie powiedziałem, jak rozwiązywać problemy. Zamiast oceniać swoją inteligencję jako umiejętność rozwiązywania problemów, poprzestają na ocenie jej jako umiejętności życia w szczęściu i zachowaniu poczucia własnej wartości, bez względu na to, czy problem zostanie rozwiązany, czy też nie.

Możesz zacząć myśleć o sobie jako o kimś prawdziwie inteligentnym na podstawie zachowań, jakie wybierzesz w momencie próby. Każdy z nas boryka się z podobnymi problemami. Każdy, kto utrzymuje stosunki z innymi ludźmi, w danej sytuacji życiowej napotyka podobne trudności. Nieporozumienia, konflikty i kompromisy są nieuchronną częścią tego, co nazywamy życiem ludzkim. Podobnie pieniądze, starzenie się, choroby, śmierć, klęski żywiołowe i nieszczęśliwe wypadki są problemami, z którymi muszą sobie radzić prawie wszyscy. Różnica między ludźmi polega na tym, że niektórzy potrafią sobie z nimi poradzić i uniknąć obezwładniającej depresji i uczucia nieszczęścia pomimo tych problemów, podczas gdy inni poddają się, stają się apatyczni lub załamują nerwowo. Ci, którzy rozumieją, że problemy są immanentnym składnikiem kondycji ludzkiej, i nie uważają, że miarą szczęścia jest ich brak, należą do najinteligentniejszej, a zarazem nielicznej grupy ludzi.

Opanowanie sztuki samokontroli pociąga za sobą przyjęcie zupełnie nowego sposobu myślenia, który może okazać się trudny, gdyż w naszym otoczeniu istnieje wiele sił, które przeciwstawiają się podejmowaniu indywidualnej odpowiedzialności. Musisz uwierzyć we własną umiejętność wyboru i kontrolowania tego, co, kiedy i w jaki sposób odczuwasz w każdej chwili swojego życia. Jest to stwierdzenie rewolucyjne. Prawdopodobnie wychowałeś się, wierząc, że nie możesz kontrolować swoich emocji, że złość, strach, nienawiść, tak samo jak miłość, ekstaza i radość, są przez ciebie po prostu odczuwane i że człowiek nie kontroluje tych emocji, lecz może je jedynie zaakceptować. Gdy zdarza się coś smutnego, czujesz smutek i masz nadzieję, że wkrótce stanie się coś miłego, co spowoduje lepsze samopoczucie.

Wybór samopoczucia

Uczucia nie są emocjami, które są niezależne od twojej woli. Uczucia to reakcje, na które ty sam się decydujesz. Jeśli kontrolujesz swoje emocje, to nie musisz wybierać reakcji, które ci szkodzą. Gdy już nauczysz się, że możesz odczuwać to, co zechcesz, będziesz na prostej drodze ku inteligencji; drodze, która nie ma fałszywych skrótów prowadzących do załamań nerwowych. Będzie to nowa droga, ponieważ będziesz postrzegał daną emocję jako twój wybór, a nie jako coś znajdującego się poza twoją kontrolą. To sedno wolności osobistej. Z mitem o niemożności panowania nad uczuciami możesz się rozstać. Wykorzystując prosty sylogizm (formuła logiczna składająca się z dwóch przesłanek oraz z wniosku opartego na zgodności tych przesłanek), możesz rozpocząć proces przejmowania kontroli zarówno nad swoimi myślami, jak i emocjami.

SYLOGIZM PRAWIDŁOWYLOGICZNY

Przesłanka pierwsza: Arystoteles jest mężczyzną.

Przesłanka druga: Wszyscy mężczyźni mają zarost na twarzy.

Wniosek: Arystoteles ma zarost na twarzy.

SYLOGIZM FAŁSZYWYNIELOGICZNY

Przesłanka pierwsza: Arystoteles ma zarost na twarzy.

Przesłanka druga: Wszyscy mężczyźni mają zarost na twarzy.

Wniosek: Arystoteles jest mężczyzną.

Jest jasne, że używając sylogizmów, musisz uważać na zgodność obu przesłanek. W drugim przykładzie Arystoteles mógłby równie dobrze być małpą albo kretem. Oto sylogizm, który może pomóc ci pozbyć się raz na zawsze przekonania, że nie potrafisz panować nad stanem swoich uczuć.

Przesłanka pierwsza: Potrafię kontrolować swoje myśli.

Przesłanka druga: Moje uczucia są pochodną moich myśli.

Wniosek: Potrafię kontrolować swoje uczucia.

Twoja przesłanka pierwsza jest oczywista. Masz władzę nad tym, co dopuszczasz do swojego umysłu. Jeśli coś po prostu przychodzi ci do głowy, zgadzasz się na to, choć może nie wiesz dlaczego. Wciąż jednak masz władzę usunąć to coś i wówczas nadal kontrolujesz stan swojego umysłu. Mogę ci powiedzieć: „Pomyśl o różowej antylopie”, a ty zdołasz uczynić ją zieloną, zmienić w mrówkojada lub po prostu pomyśleć o czymś innym, jeśli tylko zechcesz. Tylko ty decydujesz o tym, jakie myśli powstają w twojej głowie. Jeżeli w to nie wierzysz, odpowiedz na następujące pytania: „Jeżeli to nie ty kontrolujesz swoje myśli, to kto to czyni?”, „Czy robi to twój współmałżonek? Twój szef? Twoja matka?”. Jeśli to oni je kontrolują, wyślij ich na psychoterapię, a sam natychmiast poczujesz się lepiej. Ale przecież wiesz, jak jest naprawdę. Ty i tylko ty kontrolujesz swój umysł (nie biorę pod uwagę sytuacji tzw. prania mózgu lub udziału w eksperymentach polegających na uzależnieniu psychicznym, które nie są normalnymi stanami życia). Twoje myśli należą do ciebie i tylko do ciebie, możesz je zatrzymywać, zmieniać, dzielić się nimi z innymi lub je kontemplować. Nie jest możliwe, aby ktoś wszedł ci do głowy i odczuwał twoje myśli tak jak ty. Nie ulega wątpliwości, że to ty kontrolujesz swoje myśli, a twój mózg jest twoją własnością i możesz go używać zgodnie z własną wolą.

Twoja druga przesłanka też nie podlega dyskusji, jeżeli tylko weźmiesz pod uwagę przeprowadzone badania naukowe oraz podejdziesz do niej zgodnie ze zdrowym rozsądkiem. Nie możesz odczuwać niczego, o czym wcześniej nie pomyślisz. Usuń mózg, a stracisz zdolność odczuwania. Uczucie jest fizyczną reakcją na myśl. Jeśli płaczesz, rumienisz się, czujesz wzrost tętna lub występuje inna z niekończącej się listy potencjalnych reakcji na bodźce, jakie napotykamy w życiu, to najpierw musiał zostać wysłany sygnał z twojego ośrodka myślenia. Jeśli twój ośrodek myślenia zostałby uszkodzony, nie mógłbyś doświadczać żadnych reakcji emocjonalnych. W niektórych wypadkach uszkodzenia mózgu nawet nie byłbyś w stanie poczuć bólu. Na przykład twoja ręka mogłaby dosłownie smażyć się w ogniu, a ty nic byś nie czuł. Wiesz, że nie możesz niczego odczuwać bez pośrednictwa swojego umysłu. Tak więc twoja druga przesłanka jest prawdziwa. Każde uczucie, którego doświadczasz, jest poprzedzone przez myśl i bez udziału umysłu nie możesz nic czuć.

Konkluzja naszego sylogizmu jest równie nieunikniona. Skoro kontrolujesz swoje myśli, a twoje uczucia (emocje) powstają w twoich myślach, to znaczy, że potrafisz kontrolować także swoje uczucia. Możesz je kontrolować, pracując nad myślami, które je poprzedzają. Mówiąc prościej, wierzysz, że to okoliczności i ludzie czynią cię nieszczęśliwym, ale tak nie jest. To ty czynisz się nieszczęśliwym! Poprzez myśli o ludziach, rzeczach czy sytuacjach. Jeśli chcesz być osobą wolną i zdrową, musisz nauczyć się innego sposobu myślenia. Jeśli zmienisz swoje myśli, to nowe uczucia zaczną dominować i będzie to twój pierwszy krok na drodze ku wolności osobistej.

Aby zobaczyć, jak nasz sylogizm sprawdza się w praktyce, rozważmy przypadek młodego pracownika o imieniu Cal, który przez większość swego czasu zadręczał się myślą, że jego szef ma o nim niskie mniemanie. Cal był nieszczęśliwy z powodu opinii, jaką miał o nim jego szef. Zastanówmy się, co by było, gdyby nie wiedział, jak ocenia go przełożony? Czy też byłby nieszczęśliwy? Oczywiście, że nie. Jak mógłby być nieszczęśliwy z powodu czegoś, o czym nie wie? Dlatego też to, co jego szef myślał lub czego nie myślał o nim, nie było źródłem jego złego samopoczucia. To jego własne myśli czyniły go nieszczęśliwym. Co więcej, unieszczęśliwiał się, wierząc, że sądy innych o nim są ważniejsze od jego własnej opinii o sobie.

Tego typu logika dotyczy wszelkich wydarzeń, rzeczy i osób. To nie czyjaś śmierć czyni cię nieszczęśliwym. Przecież nie możesz być nieszczęśliwym, dopóki nie dowiesz się o śmierci. To nie śmierć jest przyczyną depresji, ale to, co ty sobie na ten temat powiesz lub pomyślisz. Podobnie pogoda nie jest przygnębiająca sama w sobie. Przygnębienie jest cechą wyłącznie ludzką. Jeśli jesteś przygnębiony pogodą, to tylko dlatego, że sam sobie wmawiasz rzeczy, które tak na ciebie wpływają. Oczywiście nie oznacza to, że powinieneś się oszukiwać i wmawiać sobie, że np. sztormy należą do przyjemności. Zadaj sobie następujące pytania: „Dlaczego miałbym wybierać depresję?”, „Czy dzięki niej łatwiej mi będzie sprostać sytuacji?”.

Wychowałeś się w kulturze, która uczy, że nie jesteś odpowiedzialny za swoje emocje, pomimo że z sylogizmu wynika, iż zawsze byłeś za nie odpowiedzialny. Nauczyłeś się wielu powiedzeń, które zaciemniają ci fakt, że to ty kontrolujesz swoje uczucia. Oto krótka lista takich wyrażeń, które znasz i których używasz od dawna. Zastanów się, co one naprawdę znaczą.

• Męczysz mnie.

• Denerwujesz mnie.

• Nic nie mogę poradzić na to, co czuję.

• Jestem po prostu w złym humorze, nie każ mi tego tłumaczyć.

• Na jego widok robi mi się niedobrze.

• Mam lęk wysokości.

• Onieśmielasz mnie.

• Ona mnie naprawdę podnieca.

• Zrobiłaś ze mnie idiotę na oczach wszystkich.

Taką listę można ciągnąć w nieskończoność. Każde z powyższych twierdzeń zawiera informację, że to nie ty jesteś odpowiedzialny za to, co czujesz. Teraz przepisz tę listę, tak aby oddawała prawdę, tzn. fakt, że to ty kontrolujesz swoje uczucia i że twoje uczucia są wynikiem twoich myśli na dany temat.

• To ja męczę siebie, gdy wmawiam sobie pewne rzeczy o twoim podejściu do mnie.

• To ja spowodowałem, że się denerwuję.

• Mogę poradzić sobie z tym, co czuję, ale postanowiłem okazywać niezadowolenie.

• Postanowiłem okazywać złość, bo w ten sposób mogę zazwyczaj manipulować innymi, gdyż oni myślą, że ich kontroluję.

• To ja sam sprawiam, że robi mi się niedobrze.

• Sam siebie straszę wysokościami.

• Sam siebie onieśmielam.

• Sam się podniecam, gdy jestem blisko niej.

• To ja spowodowałem, że czułem się jak idiota, bardziej przejmując się twoją opinią o mnie niż tym, co sam o sobie sądzę, i wierząc, że inni będą myśleli tak jak ty.

Być może sądzisz, że zdania z pierwszej listy to tylko utarte powiedzenia, które choć niewiele znaczą, przyjęły się w naszej kulturze. Jeśli tak uważasz, to dlaczego stwierdzenia z drugiej listy nie stały się równie powszechne? Odpowiedź na to pytanie leży w naszej kulturze, która uczy nas myślenia zgodnie z zasadami pierwszej listy, a odrzuca logikę drugiej.

Wnioski są oczywiste: tylko ty jesteś odpowiedzialny za swoje samopoczucie. Czujesz to, co myślisz, lecz możesz nauczyć się myśleć w inny sposób, jeśli podejmiesz taką decyzję. Zadaj sobie pytanie, czy warto być nieszczęśliwym, przygnębionym lub zranionym? Potem zastanów się głęboko nad myślami, które prowadzą cię do takiego samopoczucia.

Trudne zadanie: jak oduczyć się bycia nieszczęśliwym

Niełatwo jest opanować nowy sposób myślenia. Jesteś przyzwyczajony do pewnych stereotypów myślowych, które utrudniają logiczne myślenie. Oduczenie się tych nawyków myślowych, które wprowadziłeś do swego mózgu, wymaga ogromnej pracy. Łatwo jest być szczęśliwym, ale nauczenie się, jak nie być nieszczęśliwym, może okazać się bardzo trudne. Oczywistym dowodem na to, że szczęście jest stanem normalnym, jest zachowanie małych dzieci. Trudno będzie oduczyć się tych wszystkich „powinno się” i „wypada”, których nazbierałeś w ciągu minionych lat. Przejęcie kontroli nad sobą zaczyna się od uświadomienia sobie własnych słów i myśli. Zastanów się nad tym, na przykład gdy mówisz: „On zranił moje uczucia”.

Przypomnij sobie, co naprawdę robisz, w momencie gdy to stwierdzasz. Nowe myślenie wymaga uświadomienia sobie, w jaki sposób myślałeś do tej pory. Twoje nawyki myślowe przyzwyczaiły cię do rozumowania, które stawia źródło twoich uczuć poza tobą. Ćwiczenie się w tym sposobie myślenia zabrało ci tysiące godzin i będziesz potrzebował kolejnych tysięcy godzin, aby zastąpić je nowym sposobem myślenia, w którym sam przejmujesz odpowiedzialność za swoje uczucia. Jest to bardzo trudne, lecz co z tego? Na pewno nie jest to powód do rezygnacji. Przypomnij sobie, jak uczyłeś się prowadzić samochód. Musiałeś stawić czoło czemuś, co wydawało się problemem nie do pokonania. Trzy pedały, a tylko dwie nogi do ich przyciskania. Najpierw zdałeś sobie sprawę z trudności zadania. Delikatnie puszczasz sprzęgło – o rany! Za szybko, samochód szarpie, a więc naciskasz pedał gazu i jednocześnie puszczasz sprzęgło, prawa noga na hamulec, ale wtedy musisz wcisnąć sprzęgło, bo inaczej znowu szarpnie! Miliony sygnałów w umyśle, cały czas wzmożona aktywność. Co mam teraz zrobić? Ciągle napięta świadomość, lecz w końcu po setkach prób i błędów i wciąż ponawianych wysiłków nadszedł dzień, kiedy wsiadłeś do samochodu i po prostu odjechałeś. Żadnych szarpnięć, żadnych przeszkód i żadnego zastanawiania się. Prowadzenie samochodu stało się twoją drugą naturą. Jak to osiągnąłeś? Wkładając ogromny wysiłek, ciągłe zastanawianie się, koncentrację i pracę.

Wiesz, jak posłużyć się umysłem, aby wykonać pracę fizyczną, jaką jest nauczenie rąk i nóg koordynacji potrzebnej przy prowadzeniu samochodu. Identyczny, choć mniej uświadamiany, proces zachodzi w sferze emocji. Przyzwyczajenia, które teraz są twoją drugą naturą, opanowałeś poprzez powtarzanie ich przez całe życie. Czujesz się nieszczęśliwy, zły, dotknięty, sfrustrowany w sposób niejako automatyczny, gdyż jest to spowodowane przez twoje dawno wyuczone nawyki. Zaakceptowałeś takie zachowanie i nigdy nic nie uczyniłeś, żeby je podać w wątpliwość i zmienić. A jednak możesz się nauczyć nie być nieszczęśliwym, złym, dotkniętym czy sfrustrowanym, tak samo jak przedtem opanowałeś te autodestrukcyjne zachowania.

Na przykład powiedziano ci, że chodzenie do dentysty jest przykrym doświadczeniem i że związane jest z bólem. Zawsze czułeś, że jest to nieprzyjemne, i nawet mówisz sobie: „Nienawidzę borowania”. Wszystkie te reakcje są wyuczone. Mógłbyś doprowadzić do sytuacji, że doświadczenie to pracowałoby na twoją korzyść, a nie przeciwko tobie, gdybyś uznał je za miłe i podniecające przeżycie. Mógłbyś, gdybyś tylko zechciał, użyć siły swojego umysłu i uczynić dźwięk wiertła sygnałem kojarzącym się z przyjemnymi doświadczeniami seksualnymi, a wówczas za każdym razem, gdy usłyszałbyś dźwięk wydawany przez wiertło, mógłbyś ćwiczyć swój umysł, aby wyobrażał sobie najbardziej ekstatyczne chwile twojego życia. W podobny sposób mógłbyś walczyć z bólem, kojarząc go sobie z czymś nowym i dającym zadowolenie. O ileż przyjemniejsze od trwania przy starych przyzwyczajeniach i trwania w biernej rezygnacji jest przejęcie kontroli nad swoimi wizytami u dentysty.

Jeśli jesteś sceptykiem, to pewnie powiesz: „Mogę sobie myśleć, co tylko zechcę, ale gdy tylko rozpoczyna się wiercenie, czuję się nieszczęśliwy”. Pomyśl jeszcze raz o nauce jazdy samochodem. Kiedy uwierzyłeś, że potrafisz go prowadzić? Myśl zmienia się w przekonanie na skutek nieustannej pracy nad sobą. Nigdy to nie nastąpi, gdy spróbuje się tylko raz i wykorzysta początkowe niepowodzenia jako pretekst do rezygnacji z dalszych wysiłków.

Przejęcie kontroli nad sobą wymaga znacznie więcej wysiłku niż wypróbowanie kilku nowych myśli. Wymaga ono determinacji w dążeniu do szczęścia oraz dosłownie wyzwania na pojedynek i zniszczenia każdej myśli, która cię osłabia i czyni nieszczęśliwym.

Wybór to twoja podstawowa wolność

Jeśli wciąż uważasz, że to nie ty decydujesz o tym, że czujesz się nieszczęśliwy, spróbuj wyobrazić sobie następującą sytuację. Za każdym razem, kiedy poczujesz się nieszczęśliwy, zostaniesz potraktowany w sposób dla ciebie nieprzyjemny. Na przykład zostaniesz zamknięty na dłuższy czas sam w pustym pokoju albo wręcz przeciwnie – wepchnięty do zatłoczonej windy, w której będziesz musiał pozostawać przez wiele dni. Ewentualnie zostaniesz pozbawiony jedzenia lub na odwrót – zmuszony do zjedzenia potrawy, której szczególnie nie lubisz. Być może zostaniesz poddany fizycznym torturom zamiast psychicznych, które sprawiasz sam sobie. Wyobraź sobie, że staniesz się obiektem którejś z powyższych szykan tak długo, aż nie pozbędziesz się uczucia, że jesteś nieszczęśliwy. Jak myślisz, ile czasu ci to zajmie? Niewykluczone, że poradzisz sobie z tym dość szybko. Problem leży nie w tym, czy potrafisz przejąć kontrolę nad swoimi uczuciami, ale czy tego chcesz. Jak wiele musisz przetrzymać, zanim podejmiesz taką decyzję? Niektórzy ludzie zamiast przejąć kontrolę nad sobą, wybierają obłęd. Inni po prostu rezygnują i pogrążają się w nieszczęściu, ponieważ dywidenda w formie współczucia, jakie otrzymują, jest większa niż nagroda, jaką niesie szczęście.

Najważniejsza jest twoja umiejętność postawienia na szczęście lub przynajmniej unikanie nieszczęścia w każdej chwili twojego życia. Myśl ta może ci się wydawać niemożliwa do zaakceptowania, ale powinieneś starannie ją rozważyć, zanim ją odrzucisz, gdyż moim zdaniem odrzucenie jej jest równoznaczne z zaprzepaszczeniem siebie. Odrzucenie jej to uznanie, że ktoś inny zamiast ciebie kontroluje twoje życie. Osiągnięcie szczęścia może okazać się łatwiejsze niż wiele spraw, z którymi borykasz się na co dzień.

Podobnie jak masz wolność wyboru szczęścia zamiast nieszczęścia, tak samo w licznych sytuacjach życia codziennego możesz swobodnie wybierać między zachowaniem, które daje satysfakcję, a takim, które cię przygnębia i osłabia. Gdy prowadzisz samochód w godzinach szczytu, istnieje duże prawdopodobieństwo, że utkniesz w jakimś korku ulicznym. Czy złościsz się wtedy? Klniesz na innych kierowców? Obrażasz swoich pasażerów? Wyładowujesz się na wszystkich dookoła? Czy usprawiedliwiasz swoje zachowanie, mówiąc, że czekanie w korku doprowadza cię do furii? Jeśli tak, to znaczy, że masz określone wyobrażenie o swoim zachowaniu w korku ulicznym. Co by było, gdybyś postanowił wyobrazić sobie coś innego? Co by się stało, gdybyś postanowił użyć swoich zdolności umysłowych w sposób, który zacząłby cię stymulować? Zabrałoby to trochę czasu, ale mógłbyś postanowić zachowywać się w nowy sposób. Na przykład mógłbyś nauczyć się gwizdać, śpiewać, nagrywać listy na magnetofon albo nawet opóźniać swoją złość o 30 sekund. Nie polubisz korków, ale powoli nauczysz się ćwiczyć nowe sposoby myślenia, postanowisz zerwać ze stresem i niewygodą i w miejsce dawnych destrukcyjnych zachowań stopniowo wprowadzisz do swojego życia nowe, zdrowe przyzwyczajenia.

Możesz postanowić, że uczynisz każdą sytuację ciekawą i satysfakcjonującą. Dobrą ku temu okazją są nudne przyjęcia i zebrania. Gdy dochodzisz do wniosku, że jesteś znudzony, możesz zająć swój umysł różnymi interesującymi cię sprawami. Na przykład zmień w myślach temat dyskusji, przemyśl pierwszy rozdział swojej powieści lub też wymyśl sposób na unikanie takich spotkań w przyszłości. Zastanów się, które osoby i sytuacje sprawiają ci najwięcej trudności, a potem zdecydowanie działaj, aby te osoby i sytuacje zaczęły pracować na twoją korzyść. Jeśli w restauracji jesteś niezadowolony z jakości obsługi, to zastanów się, dlaczego miałbyś denerwować się tym, że coś lub ktoś nie działa tak, jak ty byś tego chciał. Jesteś zbyt cenny, by denerwować się z czyjegoś powodu, szczególnie jeśli jest to ktoś tak mało ważny dla ciebie jak, na przykład, kelner. Znajdź sposób, w jaki możesz zmienić tę sytuację, albo po prostu wyjdź z restauracji. Nie pozwól, by takie sytuacje wpływały na twoją psychikę. Używaj swojego mózgu, tak by pracował dla ciebie, a z czasem dojdziesz do wspaniałego stanu niedenerwowania się nawet wówczas, gdy sprawy nie idą po twojej myśli.

1 L. Tołstoj, Śmierć Iwana Iljicza, tłumaczenie własne (przyp. tłum.).

2 L. Tołstoj, Śmierć Iwana Iljicza, tłumaczenie własne (przyp. tłum.).