Oferta wyłącznie dla osób z aktywnym abonamentem Legimi. Uzyskujesz dostęp do książki na czas opłacania subskrypcji.
14,99 zł
opamina wciąga nas w pułapkę niezaspokojonych pragnień. Obiecuje szczęście, ale tak naprawdę nigdy go nie daje.
Satysfakcjonujące życie zaczyna się, gdy twój mózg wyrywa się z ciągłej pogoni za dopaminą – a osiągnięcie tego jest łatwiejsze, niż przypuszczasz. Michael E. Long, współautor bestsellerowej książki Mózg chce więcej, w swoim nowym, praktycznym przewodniku pokazuje, jak:
• opierać się pokusom mediów społecznościowych i gier wideo,
• trenować wielozadaniowość i zwiększać produktywność,
• powstrzymać się od kompulsywnych zakupów,
• przerwać doomscrolling i ciągłe sprawdzanie powiadomień,
• zerwać z ciągłym poszukiwaniem nowych wrażeń w płytkich relacjach,
• rozwijać kreatywność i poświęcać więcej czasu na to, co naprawdę ważne.
Poznaj opartą na najnowszych odkryciach neuronauki metodę, która pozwoli ci przejąć kontrolę nad swoim mózgiem i prowadzić życie pełne prawdziwej satysfakcji, a nie ulotnych przyjemności. Spraw, by biologiczne mechanizmy, które obecnie działają przeciwko tobie, stały się twoim sprzymierzeńcem!
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 322
Data ważności licencji: 3/6/2030
Przedmowa
Daniel Z. Lieberman, współautor Mózg chce więcej
„Jaki z tego pożytek?” Po wydaniu Mózg chce więcej – książki, która nieoczekiwanie stała się międzynarodowym bestsellerem – wciąż słyszeliśmy to pytanie. Kwestia głębokiego wpływu dopaminy na ludzkie życie poruszyła czytelników na całym świecie, ale pragnęli oni czegoś więcej – poradnika, który pozwalałby wykorzystać potencjał tej potężnej cząsteczki.
Najlepsze, co mogliśmy zrobić, to powiedzieć: „Pożytkiem jest wiedza”. Nie była to odpowiedź, jaką chcieli usłyszeć nasi agenci czy wydawca, ale wystarczyła do zainicjowania globalnej dyskusji.
Z biegiem lat apele o napisanie drugiej książki przybrały na sile. Czytelnicy potrzebowali czegoś więcej niż tylko zrozumienia; chcieli strategii, które pomogłyby im poruszać się po sferach życia napędzanych dopaminą. Mike i ja usiedliśmy więc do rozmów o napisaniu kontynuacji. Od czasu wspólnej pracy nad Mózg chce więcej nasze życie zawodowe ewoluowało i postanowiliśmy wykorzystać w pracy nad tekstem to, co stało się mocną stroną każdego z nas. Przejrzałem opisy badań, które mogły pomóc lepiej zrozumieć, jak radzić sobie ze złożonością wpływu dopaminy na nasze życie, i zgromadziłem zasadniczą część materiałów źródłowych do tej publikacji. Przez wiele miesięcy pracowaliśmy wspólnie nad wczesnymi wersjami kilku rozdziałów. A kiedy nadszedł moment, aby przekształcić szkice w książkę, stery przejął Mike.
Jako doświadczony pisarz, obyty z wieloma gatunkami literackimi, a także szanowany wykładowca na Uniwersytecie Georgetown, Mike posiada wyjątkową umiejętność rozjaśniania skomplikowanych tematów w gawędziarskim stylu. Jego obeznanie z naukami ścisłymi, jak również duże doświadczenie w pisaniu scenariuszy, powieści oraz wspomnień, pozwalają mu przekładać skomplikowane koncepcje na opowieści, z którymi można się utożsamić, a to wielka sztuka. Jest to umiejętność niezbędna, gdy chodzi o coś tak złożonego, jak nauka przekształcania nieokiełznanej energii dopaminy w potężnego sojusznika.
Niniejsza książka autorstwa Mike’a odważnie podejmuje wyzwanie, jakim jest uchwycenie dwoistej natury dopaminy – z jednej strony napędza ona geniusz, z drugiej kusi, by ulec niższym instynktom. To podróż przez najbardziej obiecujące strategie przywracania równowagi w układzie dopaminowym – takie, które przedkładają spełnienie nad szaleństwo.
Ta książka nie oferuje łatwych odpowiedzi, ponieważ w obliczu złożoności życia proste rozwiązania zwykle zawodzą. Zamiast tego proponuje odpowiedzi trudne – pomocne jednak w odkrywaniu kierunków, w które naprawdę warto inwestować energię i którymi warto wytrwale podążać. Dopamina jest zarazem potężna i sprytna. Skłonienie jej do pracy na twoją korzyść wymaga rozwijania siły charakteru, lecz samo to nie wystarczy. Musisz także poznać sztuczki, do których się ucieka – i umieć ją przechytrzyć.
Mam nadzieję, że ta książka nauczy cię, jak nie pozwolić, by rządziła tobą dopamina. Pokaże ci, na co zwracać uwagę, kiedy nie odpuszczać i – ostatecznie – jak zyskać poczucie dobrze przeżywanego życia. Przygotuj się na wędrówkę przez labirynt umysłu, w trakcie której odkryjesz sekretne sposoby na przejęcie kontroli nad ukrytą mocą cząsteczki niedosytu.
W życiu zdarzają się dwie tragedie: Jedną z nich jest utrata pragnień serca. Druga to ich zyskanie.
– George Bernard Shaw, Człowiek i nadczłowiek
Wprowadzenie
Znajdźmy odpowiedzi i poszukajmy… kolejnych
Najważniejszą substancją chemiczną w ludzkim mózgu jest dopamina.
Nie oznacza to, że inne neuroprzekaźniki są nieistotne. W rzeczywistości są one wręcz niezbędne. Serotonina często odgrywa kluczową rolę w przypadku leczenia depresji. Endorfiny wpływają na nastrój i pomagają łagodzić ból. Oksytocyna jest niezastąpiona podczas seksu oraz budowania więzi i przejawiania zachowań macierzyńskich. Lęk, zaburzenia odżywiania, zmaganie się z traumą – aby sobie z nimi radzić, potrzebujemy pogłębionej wiedzy o wielu substancjach chemicznych współdziałających w mózgu.
Jeśli chodzi o doświadczanie życia tu i teraz, powinniśmy jednak zacząć od dopaminy. Ona stanowi klucz do zrozumienia naszych pragnień i tego, dlaczego reagujemy w określony sposób. A jeśli chcesz zmienić swoje spojrzenie na świat i sposób działania, zostaw na boku inne neuroprzekaźniki i przejdź wprost do niej. Bez dwóch zdań. Zależy ci na odnalezieniu się w relacji romantycznej? Odpowiedzią jest dopamina. Na odróżnieniu pożądania od czułości? Znów dopamina. Chcesz ogarnąć skłonność do zachowań ryzykownych? Dopamina. Zapanować nad pokusą niewierności, przeglądania internetowej pornografii, skrolowania mediów społecznościowych, śledzenia złych wiadomości, życia na haju, ustępliwości, przedkładania pracy ponad rodzinę lub odsuwania najważniejszych obowiązków na dalszy plan? Dopamina, dopamina, dopamina.
Kiedy stajemy na rozstaju dróg, dopamina popycha nas do zdobywania i odkrywania. Powstała, aby służyć tym właśnie celom, ponieważ te działania okazywały się przydatne – umożliwiały nam przetrwanie. Świat jest jednak tak skonstruowany, że na tej samej ścieżce napotykamy również opcje szkodliwe, a nawet niebezpieczne – niepokojące pokusy i złe pomysły, które na nas działają. W takich momentach dopamina może sprowadzić nas na manowce i to robi. Dlaczego? Na każdym kroku podpowiada nam: A może zamienisz to, co już masz, na możliwość uzyskania czegoś jeszcze lepszego?
To już niedaleko – dodaje. – Zaufaj mi.
Jeszcze kilkaset lat temu głównym wyzwaniem dla ludzi było przetrwanie. Wszystko, co nowe i nieznane, mogło być niebezpieczne – ale też mogło się przydać, a nawet uratować życie. W obliczu zagrożeń i możliwości czających się za każdym rogiem układ dopaminowy miał rozbudzać w nas natychmiastową, silną i natarczywą potrzebę badania tego, co nieznane i nieoczekiwane. Ponadto jego ewolucja zmierzała do konkretnego celu: ścisłego splecenia owej potrzeby ze zdolnością do planowania, rozumowania i kreatywnego myślenia w sytuacjach, które tego wymagały. Dzięki temu nieznane nie tylko nas fascynuje, ale też rwiemy się do jego odkrywania. Dwoiste działanie dopaminy napędzało rozwój naszego gatunku: motywowało do zdobywania wiedzy o otaczającym nas świecie, a następnie do wykorzystywania jej, aby go sobie podporządkować.
Przeskoczmy do XXI stulecia, kiedy to górujemy nad światem niczym bogowie. Telefony komórkowe, telewizory, kuchenki mikrofalowe, podróże lotnicze, a nawet instalacje wodociągowe – okiełznaliśmy zamieszkiwaną przez nas przestrzeń. Nawet fantastyka naukowa ostatnich dekad nie przewidziała tak spektakularnego stylu życia, jaki osiągnęliśmy. Monarchą z czasów Szekspira wstrząsnąłby widok naszego najzwyklejszego sklepiku spożywczego. (O ile w ogóle by do niego dotarł. Władca ten zapewne dostałby zawału na widok samochodu, którym byśmy tam jechali, nie mówiąc już o magii oświetlenia elektrycznego i utwardzonych dróg). Mimo to nie ma dnia, w którym choć przez chwilę nie zastanawiamy się, czy ten albo inny cud – czy to małżonek, praca, samochód, mieszkanie, telewizor, trampki, talia czy konto bankowe – już nas nieco nie nudzi. W tym momencie wkracza dopamina.
„Na pewno stać mnie na więcej – myśli się wtedy. – Chcę… więcej”.
Stąd ironia: dopamina umożliwiła nam zbudowanie świata, który zaspokaja większość naszych potrzeb czy nawet kaprysów, a zarazem sprawiła, że świat ten jest niemal pozbawiony bezpośrednich zagrożeń, do tego stopnia, iż obecnie rzadko potrzebujemy natychmiastowej reakcji dopaminy i jej silnego działania. A ponieważ ewolucja przebiega powoli, stajemy przed nowym wyzwaniem: wiele spośród tego, co robi dopamina, okazuje się nie tylko niepotrzebne, ale wręcz problematyczne. Wypełniwszy swoją funkcję, dopamina nie utraciła swoich mocy na odpowiednim etapie ewolucji. Pozostała w niezmienionej postaci. W związku z tym w dzisiejszym świecie często bywa winowajczynią.
Dopamina pełni większość swoich ważnych funkcji poza naszą świadomością i wywołuje problemy, gdy skupiamy się na czymś świadomie. Obecnie dostrzegamy jej działanie w sytuacjach, w których nie ma ona nic konstruktywnego do zaoferowania. Pobudza nasze oczekiwania, rozprasza uwagę, wyczulając na mało prawdopodobne zagrożenia, a także kusi wątpliwymi okazjami, które odbierają nam spokój i łamią serca. Jakie to dziwne, że ten sam biologiczny mechanizm, który wyposażył nas w zdolność tworzenia świata pełnego cudów, dzisiaj tak często sprowadza nas do roli rozchwianych, wiecznie niezaspokojonych poddanych rzeczywistości, którą pomógł nam stworzyć.
Siedemset lat temu Chaucer napisał, że bliska zażyłość rodzi lekceważenie, ale dostrzegł tylko połowę problemu. Zażyłość, czyli poznanie, prowadzi też do znudzenia, a nuda to kwintesencja doświadczania braku wyzwań. Jest to istotne, ponieważ ludzi cechuje nieustająca potrzeba odczuwania choćby niewielkiego oporu i dlatego napędzany dopaminą biologiczny imperatyw będzie się manifestował bez względu na to, jak zadziwiające, pożądane i bezpieczne jest nasze otoczenie. Ta część mózgu nakręca w nas niezaspokojenie. Gdy tylko nasz mały kawałek świata przestaje dostarczać niespodzianek, które nas bawią, stajemy się niespokojni. Wtedy cząsteczka niedosytu wysyła nas na poszukiwanie czegoś nowego, w nieustanną pogoń za rozrywką, często tylko pozorującą rzeczywistą potrzebę.
Problem ten nie jest nowy. Wpisuje się w ludzką naturę. Adam i Ewa mieli do dyspozycji cały raj, a mimo to byli niespokojni. Jeśli przekroczysz linię mety i zdobędziesz upragnioną nagrodę, będzie tylko kwestią czasu, kiedy i ona ci się znudzi.
Nie oznacza to jednak, że jesteśmy bezradni. Dopamina popycha nas do działania, ale to od nas zależy, czy ulegniemy tej motywacji, przestroimy ją, czy też wyłączymy.
Nie jest to łatwe. Musimy poskromić dopaminę, gdy popycha nas do takiego więcej, którego nie potrzebujemy, i pozwolić jej działać, gdy obiecuje nam więcej, które warto mieć. Taka umiejętność nie przychodzi naturalnie. Budowanie tej zdolności jest tematem niniejszej książki.
Będziemy też potrzebować czegoś jeszcze. Czegoś, co na każdym kroku będzie nam przypominało, że ten problem to więcej niż biologia i chemia. W obliczu nacisków napędzanych dopaminą potrzebujemy perspektywy, która da nam sensowny sposób na odnajdywanie się w życiu. To trudne zadanie, nurtujące ludzi od momentu pojawienia się na Ziemi. Musimy się nauczyć żyć tak, aby zapewnić sobie spokój nie tylko dziś, ale też optymistyczne spojrzenie na przyszłość, i to w świecie, który wydaje się nie sprzyjać żadnej z tych postaw. To tym trudniejsze, że rozwiązanie nie spadnie nam z nieba. Trzeba będzie je znaleźć.
W filmie Zbrodnie i wykroczenia postać zagrana przez psychoanalityka Martina Bergmanna opisała ten problem w pamiętny sposób:
Definiujemy siebie poprzez wybory, których dokonaliśmy. Jesteśmy w rzeczywistości sumą naszych wyborów. Wydarzenia rozgrywają się w tak nieprzewidywalny i niesprawiedliwy sposób, że wydaje się, iż ludzkie szczęście nie zostało uwzględnione w planie stworzenia. Tylko my, dzięki naszej zdolności do kochania, nadajemy sens obojętnemu wszechświatowi. A jednak większość ludzi wydaje się mieć zdolność ciągłego podejmowania takich starań, a nawet czerpania radości z prostych spraw, takich jak rodzina, praca i nadzieja, że przyszłe pokolenia będą bardziej wyrozumiałe1.
„Wydaje się, iż ludzkie szczęście nie zostało uwzględnione w planie stworzenia”. Pomimo ogromnego oczekiwania, rozbudzanego przez dopaminę, nie ma automatycznej gwarancji trwałej satysfakcji, nie ma pewności, że nadchodzące wydarzenia przyniosą poczucie spełnienia ani że to spełnienie można osiągnąć, podążając za nurtem niepewnych obietnic, które współczesny model życia wyciska z dopaminy.
„Tylko my, dzięki naszej zdolności do kochania, nadajemy sens obojętnemu wszechświatowi”.
I oto mamy odpowiedź. Musimy zmierzyć się nie tylko z codziennym wyzwaniem rzucanym przez dopaminę, ale także z głębszą potrzebą sensu.
Jako ludzie z natury jesteśmy skazani na próby wyciszania wewnętrznej walki między oczekiwaniem a rozczarowaniem. Walka ta wydaje się nieuniknionym wytworem ubocznym pracy mózgu – tego cudownego, nieszczęsnego motoru, który napędza nasze dążenie do postępu. Aby czuć się lepiej w obliczu codziennych wyzwań związanych z dopaminą, potrzebujemy mechanizmów radzenia sobie, które odzwierciedlają fakty z zakresu neuronauki. Chcąc znaleźć sens, musimy stworzyć narrację, która połączy nas z celem na całe życie.
Twierdzę, że codzienne zmagania i potrzeba sensu są ze sobą nierozerwalnie połączone. Rozwiązaniem jest dokonanie tego, czego nie zrobiła ewolucja: znalezienie dei ex machina lub stworzenie go samodzielnie – i to nie ma być byle jaki deus. Musimy znaleźć sens – a dokładniej drogę do sensu – który jednocześnie naprawdę pomoże nam radzić sobie z codziennymi, a nawet cogodzinnymi zmaganiami, do których zagrzewa nas dopamina.
No to zaczynajmy. Sekretem życia, jak śpiewał James Taylor, jest radowanie się upływającym czasem. Czyli to, co pewien mądry młody człowiek wyraził kiedyś następująco: „Życie płynie dość szybko. Jeśli nie zatrzymasz się od czasu do czasu i nie rozejrzysz, możesz je przegapić”2. Musimy przestać gonić za obietnicą jutra, jakby przyjemność, jaką możemy czerpać z bieżącego dnia, była mniej ważna. Musimy wybrać radość nie tylko z dążenia do tego, co może być, ale także z doceniania tego, co jest. W tej książce zbierzemy sposoby na okiełznanie tej części biologicznej natury, która łączy ciągły postęp z dokuczliwym niezadowoleniem, ale na tym nie poprzestaniemy. Nasze zmagania i triumfy powinny składać się na coś większego. Życie, by uznać je kiedyś za dobrze przeżyte, wymaga od nas zrównoważenia ciężaru pragnienia z ciężarem posiadania.
Co za ironia. Opanowuje nas pragnienie pogoni za każdym potencjalnym nabytkiem, który pojawi się na naszej drodze. A żeby temu nie ulec, musimy szukać czegoś… więcej.
Część I tej książki rozpoczyna się od wyjaśnienia, czym jest dopamina i jak działa. Omówienie tego neuroprzekaźnika i jego układów w mózgu pozwoli ci zrozumieć naukowe podstawy wielu codziennych doświadczeń człowieka. W dalszej części książki, gdy przedstawimy sposoby radzenia sobie z wyzwaniami związanymi z dopaminą, informacje te pomogą ci zidentyfikować i skuteczniej stosować analizowane przez nas metody.
Część II opisuje sposoby, które można wykorzystać, aby zwiększyć lub zmniejszyć aktywność dopaminy. Znajdziesz tu metody pozwalające redukować lub potęgować ogólny wpływ dopaminy na nastrój, popędy i zachowanie. Są dziś dostępne związki, terapie i działania, które mogą zmienić twoje życie. Omówimy również inne obecnie badane możliwości.
Część III oferuje wsparcie w pracy nad poszczególnymi problemami związanymi z dopaminą. Krok po kroku przedstawiamy tu techniki, które pozwolą skuteczniej radzić sobie z określonymi wyzwaniami napędzanymi przez cząsteczkę niedosytu. Metody te pomogą ci lepiej kontrolować emocje i wybory, które sprawiają ci największe trudności.
Finał opisuje najbardziej kluczowy element poskramiania dopaminy. Po omówieniu związanych z nią konkretnych problemów i sposobów ich rozwikłania dostajemy kolejną szansę: możliwość odnalezienia sposobu na radzenie sobie z podstawowymi uczuciami, za których sprawą te problemy pojawiają się w naszym życiu tak często i z taką intensywnością. W tym celu połączymy neuronaukę z czymś równie ważnym z zakresu idei. Zaproponuję nowoczesne podejście do odwiecznego sposobu na codzienne zmagania, abyśmy mogli stworzyć sobie bardziej satysfakcjonujące i pełniejsze życie.
To, co tu znajdziesz, zaskoczy cię – pozytywnie. Możesz poczuć się lepiej. Wszystko zacznie się od twojej decyzji o podjęciu wysiłku – wartego zachodu. Czytaj więc dalej.
CO MOGĘ ZROBIĆ TERAZ?
Celem pierwszej książki, Mózg chce więcej, było pokazanie zaskakującego i głębokiego wpływu dopaminy na życie i kulturę. Celem niniejszej jest wyposażenie cię w umiejętności, które pomogą ci na co dzień zmieniać ten wpływ w korzystniejszy. Zalecenia, które tutaj znajdziesz, wywodzą się z opublikowanych i uznanych przez recenzentów badań medycznych i psychologicznych. W niektórych przypadkach przeprowadziłem obszerne rozmowy z psychiatrą Danem Liebermanem, współautorem poprzedniej książki, który przez całą karierę specjalizował się w dostarczaniu ludziom praktycznych sposobów na poprawę samopoczucia.
W tym momencie może ci się nie udać jasno określić, które z twoich problemów mają związek z dopaminą – mimo to chcesz już zacząć działać. Oto 5 prostych rzeczy, które możesz zrobić już teraz, by wzmocnić pozytywny wpływ dopaminy i ograniczyć to, co zazwyczaj sprawia kłopoty. Dzięki nim nabierzesz jeszcze więcej pewności siebie, zredukujesz niepokój, a także zyskasz przewagę w walce z cząsteczką niedosytu.
Regularna aktywność fizyczna. Jednym ze sprawdzonych sposobów na zwiększenie konstruktywnej aktywności dopaminy jest aktywność fizyczna. Stosowana regularnie, nie tylko potencjalnie podbija poziom dopaminy, ale i wzmacnia nawyk ćwiczeń (poprzez system nagrody dopaminowej, który omówimy w części I). Poprawa wynikająca z regularnych ćwiczeń prawdopodobnie zapewni ci lepszy nastrój, większą samokontrolę i silniejsze poczucie własnej wartości.
Priorytetowo traktuj sen. Odpowiednia ilość snu i jego regularny rytm wywierają przemożny wpływ na układ dopaminowy. Niedobór snu wydaje się zmniejszać pozytywne działanie dopaminy poprzez ograniczenie dostępności receptorów umożliwiających jej aktywowanie – wyobraź sobie miasto z wielką liczbą samochodów, ale niewieloma ulicami, którymi mogłyby się przemieszczać3. Dobre nawyki związane ze snem pomagają to naprawić. Ponadto układ dopaminowy jest powiązany z naszym rytmem dobowym, czyli dwudziestoczterogodzinnym cyklem funkcjonowania organizmu i mózgu. Zakłócenie jednego układu może się odbić na drugim. Dobry sen stanowi zatem pośrednie wsparcie dla funkcji dopaminy, która z kolei wpływa na rytm dobowy powiązany ze wzrokiem, węchem, niektórymi rodzajami funkcji motorycznych i układami nagrody, jak również ogólną równowagą między układami organizmu4.
Włącz muzykę. Kiedy słuchasz muzyki, która ci się podoba – a przyjemność wydaje się kluczem do tego efektu – w mózgu aktywowanych jest kilka szlaków nagrody związanych z dopaminą (w tym, z niejasnych jeszcze powodów, szlaki związane z przetrwaniem). Co więcej, muzyka rozbudowana, charakteryzująca się częstymi zmianami stylu, motywów i głośności, wywołuje większą aktywność neuronową niż muzyka prostsza5. Mamy więc szybki i prosty sposób na pobudzenie dobrych uczuć związanych z dopaminą: włącz muzykę, która naprawdę do ciebie przemawia, utwory, które kochasz6.
Ćwicz wyciszenie. Niektóre rodzaje skupienia na sobie mogą stymulować dopaminę. Weź na przykład jogę nidrę, rodzaj medytacji, ale nie do końca. Jogę nidrę najlepiej rozumieć jako coś pomiędzy czuwaniem a snem – jest stanem głębokiej koncentracji i świadomości, w który możesz się wprowadzić. Nie trzeba w tym celu wchodzić w duchowe i filozoficzne aspekty jogi. Można to zrobić wyłącznie dla uzyskania efektów. Prawdopodobnie jednak potrzebna będzie pomoc. Wyszukiwanie w internecie najczęściej prowadzi do spisów niejasnych zaleceń, takich jak „wizualizuj swój cel” i „znajdź w swoim umyśle bezpieczne miejsce” – a one nie są zbyt pomocne. Zamiast tego spróbuj medytacji z przewodnikiem; poszukaj w swoim otoczeniu lub na YouTubie kogoś, kto z powodzeniem praktykuje jogę nidrę i ma doświadczenie w pomaganiu innym w osiągnięciu tego stanu.
Co najmniej dwa badania wskazują, że joga nidra (i ogólnie joga) zwiększa aktywność dopaminy. Taki jej wzrost wiąże się zwykle z większym zaabsorbowaniem otaczającym nas światem, jednak wzrost pod wpływem jogi nidry wydaje się powodować mniejsze zaangażowanie i aktywność, a to jest dobre. Ten spadek przynosi pewne złagodzenie wymagań funkcji wykonawczych – tej części umysłu, która pomaga nam planować, skupiać się, pamiętać i wykonywać jednocześnie wiele zadań7. Inne korzyści płynące z jogi nidry to wzrost poziomu serotoniny, która wspomaga kontrolę nad nastrojami, oraz neurotroficznego czynnika pochodzenia mózgowego (BDNF) – istotnego w przypadku kilku obszarów, w tym pamięci długotrwałej.
Odżywiaj się prawidłowo. Dobre odżywianie utrzymuje organizm w równowadze i pomaga wszystkim układom funkcjonować prawidłowo. Dotyczy to również układu dopaminergicznego. Zdrowa dieta wspomaga zdolność organizmu do produkcji dopaminy, a niezdrowa ją osłabia. Po prostu.
Nie daj się nabrać na wątpliwe obietnice dotyczące produktów „zwiększających poziom dopaminy”. Zwiększenie poziomu dopaminy poprzez spożywanie „cudownych” produktów jest równie prawdopodobne jak zdobycie gwiazdki Michelin poprzez dodanie odrobiny szafranu do gotowanego kurczaka. O ile nie cierpisz na poważne niedobory żywieniowe, problem z dopaminą nie wynika z braku produktów spożywczych zawierających jej chemiczne komponenty. Chude mięso, produkty mleczne i warzywa liściaste mogą być dobre dla zdrowia, ale nie sprawią, że organizm zacznie produkować więcej dopaminy.
Część I
Zrozumienie cząsteczki niedosytu
Na początek
Przestarzały układ vs. współczesny świat
Niniejsza książka jest przewodnikiem ukazującym, jak krok po kroku, zagadnienie po zagadnieniu okiełznać działanie dopaminy – wzmocnić jej wpływ, gdy brakuje nam motywacji, a osłabić, kiedy nas przepełnia, a także dostrajać, gdy stajemy przed bardziej złożonym wyzwaniem.
Stosując te techniki, zyskasz potężne narzędzia, które pomogą ci poprawić jakość życia. Zanim jednak spróbujemy zmienić twoje podejście do dopaminy, zacznijmy od odświeżenia elementarnej wiedzy.
Dopamina odgrywa kluczową rolę w wielu naszych świadomych działaniach i reakcjach, zwłaszcza tych związanych z motywacjami, nagrodą i wyborem. Uczucia, których doznajemy, i podejmowane przez nas działania najczęściej mają początek w czymś takim: Widzisz tę rzecz, której nie masz? Tę, która jest dla ciebie nowa? Stwarza mnóstwo możliwości i trzeba ją sprawdzić. Chcesz ją mieć. Być może nawet jej potrzebujesz. A jak już ją zdobędziesz, prawie na pewno poczujesz większe bezpieczeństwo, zadowolenie i pewność siebie – może nawet wszystko to naraz. Nie wątp w to poczucie. Bierz się do roboty!
Problem polega na tym, że przez coś takiego jesteśmy bardziej podatni na impulsy chwili, a mniej skłonni do podejmowania ostrożnych decyzji. Kierujemy się bardziej pokusą niż dowodami, skupiając się na domniemaniu, a nie na stanie faktycznym. W zaraniu ludzkości – gdy przetrwanie wymagało ciągłej czujności – nieustające wyczulenie na potencjalne ryzyko i korzyści sprawdzało się idealnie. Ale w nowoczesnym świecie – tym cudownym i pełnym fantastycznych rozrywek? Taki system wabi nas tysiącami okazji, z których wiele jest destrukcyjnych. Niektóre atrakcje może rzeczywiście są coś warte, ale pozostałe mieszczą się gdzieś między nieszkodliwą rozrywką a śmiertelnym zagrożeniem. Upragnione bardzo odstaje od tego, co potrzebne. Najczęstszym skutkiem tego konfliktu – prawdopodobnie tym, który skłonił cię do sięgnięcia po tę książkę i jej poprzedniczkę – jest to, że owa parada atrakcji, jednych wątpliwych, innych pożądanych, często ostatecznie przynosi nam nudę, niezadowolenie i poczucie, że przez ciągłe pragnienie czegoś więcej paradoksalnie mamy coraz mniej.
Choć nasz układ dopaminowy spotyka się z innymi bodźcami niż ten, który występował u ludzi pierwotnych, to reaguje tak samo i w tym właśnie tkwi problem: układ dopaminowy ewoluował do życia, którego ludzie już nie prowadzą. To od nas zależy, czy dostosujemy nasze reakcje. Aby to się udało, potrzebujemy nowoczesnego zrozumienia odwiecznego układu dopaminowego. W niniejszej części omówimy więc, jak działa ten system, poznamy jego dwa kluczowe elementy, to, jak ich doświadczamy, a także korzyści i wyzwania, jakie on stwarza.
Rozdział 1
Poczucie szczęścia kontra przetrwanie
To, co jest potrzebne do przetrwania w dłuższej perspektywie, rzadko jest tym, co sprawia nam radość w danej chwili.
Jeśli pójdę do pracy, będę mógł opłacić czynsz… ale wolałbym pospać.
Ten gotowany brokuł będzie dla mnie zdrowy… ale daj spokój! Tutaj mają lody!
Powinienem odłożyć część wypłaty na czarną godzinę… ale mógłbym teraz kupić nowy telewizor.
Większość naszych bieżących problemów wygląda tak: czy chcę długoterminową nagrodę, czy krótkotrwałą przyjemność? Rzeczy, które pozwalają nam przetrwać, rzadko są tym, co sprawia nam radość w danej chwili, więc idziemy na kompromis. Jako indywidualne jednostki trzymamy się diety, ale pozwalamy sobie na dzień odstępstwa. Jako społeczeństwo zgadzamy się pracować od poniedziałku do piątku, ale weekend mamy wolny. Ta czasem swobodna, czasem poważna walka między teraźniejszością a przyszłością – między dyscypliną a przyjemnością – stanowi centralny element ludzkiego doświadczenia. Czasami jednak wydaje się, że nie ma żadnego kompromisu: można mieć krótkie i szczęśliwe życie lub długie, ale budowane na samozaparciu.
Jeśli chcesz sięgnąć głębiej, w tym wszystkim kryje się dobra wiadomość: choć nieszczęśliwość jest zakodowana w mózgu człowieka, to bycie nieszczęśliwym ma swoją wartość. To jedna z największych motywacji, jakie istnieją. Nie potrzeba wiele, by skłonić nas do działania. Większości ludzi wystarczy najmniejsze poczucie, że przed nimi czeka coś lepszego, coś więcej, i to tuż za horyzontem. W ten sposób robimy w życiu postępy. Często jesteśmy gotowi poświęcić odrobinę naszej chwili komfortu dla możliwości – nie pewności, tylko najmniejszej szansy (a to jest ważne) – że możemy ją zamienić w coś lepszego, w coś więcej.
Każda decyzja, którą podejmujemy, jest kompromisem między dzisiejszym szczęściem a jutrzejszym „co jeśli” – poświęcenie jednego lub drugiego zależy wyłącznie od nas. W sprawach wielkich i małych to właśnie ten wybór decyduje o tym, jak się czujemy i co osiągamy. To on napędza postęp.
KONKLUZJA
Musimy regularnie wybierać między satysfakcją dziś a tym, co będzie cenne jutro. Często nas to unieszczęśliwia, ale ma swoją wartość – niezadowolenie motywuje nas jako jednostki, rodziny, organizacje i społeczeństwa do tworzenia rzeczy lepszych. Szczęśliwi ludzie nie doskonalą siebie ani świata. Może nie zabrzmiało to jak dobra nowina, ale to potężna prawda, z której możemy skorzystać.
Naturalny konflikt między jutrzejszą korzyścią a dzisiejszą przyjemnością może sprawić, że poczujemy się nie tylko nieszczęśliwi, ale wręcz zrozpaczeni. Gdy satysfakcja z naszych zwycięstw mija, życie często spycha nas znów w smutek.
Dostałeś wymarzoną pracę, ale po pewnym czasie czujesz się rozczarowany, ponieważ nie była taka, jakiej oczekiwałeś. Zaczynasz więc szukać kolejnej posady i cykl się powtarza.
Ta designerska sukienka, którą kupiłaś, wyglądała świetnie w przymierzalni, ale po kilku imprezach nie wydaje się już taka wyjątkowa. Wystawiasz ją więc na platformie sprzedażowej i wypatrujesz kolejnej.
Gdyby tylko chciał się ze mną umówić. Gdyby tylko poszła ze mną do łóżka. Gdyby właśnie on się ze mną ożenił.
Niedługo po osiągnięciu sukcesu nieuchronnie powraca dokuczliwe pytanie: czy to wszystko, na co nas stać?
Po którymś kolejnym obrocie takiej karuzeli wielu z nas zaczyna szukać czegoś wykraczającego poza pogoń za dobrami materialnymi – osiągnięć, które nadadzą naszemu życiu głębszy sens. Jednym z wyborów jest przedkładanie pracy nad wszystko inne – ale wtedy zazwyczaj cierpi na tym rodzina i często okazuje się, że kariera nie daje nam takiej satysfakcji, jakiej oczekiwaliśmy. Albo próbujemy podejścia odwrotnego – stawiamy rodzinę ponad pracę – i wtedy często narażamy na szwank nasze bezpieczeństwo finansowe, odczuwamy brak ambicji płynących z wysiłku zawodowego albo, gdy dzieci dorastają i się wyprowadzają, zostajemy sami z naszą drugą połową oraz psem. I co teraz? Albo też zaczynamy żyć dla naszego hobby, mediów społecznościowych, podróży, wolontariatu, edukacji, polityki, kościoła bądź uprawy ogródka lub przyjmujemy rolę dyżurnego dupka we wspólnocie mieszkaniowej, ale to też nie działa. Naprawdę można się poczuć, jakbyśmy wrócili na karuzelę – w najbardziej bezsensownym lunaparku świata. Znów znajdujemy się w tej smutnej sytuacji, która w „najlepszym” przypadku charakteryzuje się rozczarowaniem, a w najgorszym: depresją, niepokojami, nieobliczalnym zachowaniem wobec siebie lub innych – albo tym wszystkim naraz.
KONKLUZJA
Pragniemy czegoś, gonimy za tym i w końcu to zdobywamy. W ten sposób osiągamy postęp w życiu. Ale osiągnięcie daje nam tylko ulotną przyjemność. Zatem to, co popycha nas w stronę postępu, może również doprowadzić nas do rozpaczy. Tym samym na pierwszy plan wysuwa się podstawowy problem ludzkiej egzystencji: sukces i niezadowolenie są ze sobą powiązane – być może nierozerwalnie.
Pierwsi ludzie żyli w świecie pełnym gwałtownych zagrożeń i niedostatku. Musieli być naturalnie wyczuleni na wszelkie zmiany w ich otoczeniu, ponieważ wszystko, co nowe, mogło im zaszkodzić, stać się kolejnym posiłkiem bądź okazać przydatne w jeszcze niepojęty dla nich sposób. Tą drogą – poprzez systemy mózgowe – nasze zachowania ewoluowały, aby zapewnić nam przetrwanie.
Świat jednak się zmienił. Gdyby życie nadal sprowadzało się głównie do zagrożeń fizycznych i posiłków, które trzeba upolować i spożyć jeszcze tego samego dnia, nieustająca potrzeba posiadania więcej sprawdzałaby się idealnie, ale takie środowisko od dawna już nie istnieje. Świat XXI wieku jest miejscem dość bezpiecznym. Nie musimy reagować na każdą nadarzającą się okazję, bo w gruncie rzeczy niewiele nam zagraża. Dlatego to, co na drodze ewolucji było zaletą, obecnie pod wieloma względami stanowi charakterystyczne dla współczesności obciążenie. Nasze przetrwanie nie zależy już od szaleńczej potrzeby rozwiązywania każdej zagadki, która pojawia się na naszym szlaku.
Nadal jednak jesteśmy silnie, biologicznie zaintrygowani każdą prowokacją i każdą możliwością – do tego stopnia, że wady tego systemu czujników zagrożenia często zakłócają normalne życie. Jeśli nie martwisz się o następny posiłek, masz dach nad głową, a w szafie płaszcz, to pęd do odkrywania wszystkiego, co nowe, daje o sobie znać zbyt często i zbyt intensywnie, by mogło ci to służyć. W dzisiejszym świecie gonimy bowiem za wieloma rzeczami, których nie potrzebujemy – i ponosimy tego konsekwencje.
KONKLUZJA
Wyewoluowało w nas zaciekawienie nowościami, ponieważ to one mogły nam pomóc przetrwać. Było to przydatne ludziom pierwotnym, ale we współczesnym świecie naraża nas na niepotrzebne, czasem ryzykowne, a nawet groźne rozpraszanie uwagi. Owo pradawne podejście zanadto wykracza poza to, jak żyjemy teraz. W świecie tak bezpiecznym i stabilnym jak nasz nadmierna i zbędna ciekawość ma swoją cenę.
Część mózgu odpowiedzialna za to wszystko jest zasilana przez neuroprzekaźnik (lub związek chemiczny w mózgu) znany jako dopamina. Dopamina i związane z nią obwody identyfikują możliwość pojawienia się czegoś użytecznego, a następnie wywołują kuszące uczucie oczekiwania i optymizm, które popychają nas do poszukiwań. Należy jednak zwrócić uwagę na nielogiczność tego zjawiska: uczucia tego nie wywołują potwierdzone dowody, a nieodkryta jeszcze, potencjalna wartość. Takim sposobem wiele wysiłków podejmujemy w oparciu o nieuzasadniony optymizm. Dopamina popycha nas do przodu nie na zasadzie: Zważmy za i przeciw, ale To na pewno jest dobre! Bierzemy!
Innymi słowy, dopamina popycha nas do pogoni za tym, co może być dobre, opierając się na fałszywej obietnicy, że takie jest.
W ten sposób dopamina może skłonić nas do poświęcenia tego, co już mamy, w imię rzeczy, które tylko mogą być dobre. Wskazuje nam niewidoczny jeszcze punkt za linią widnokręgu. Dopamina wywołuje swędzenie, które wymaga drapania, i popycha nas do podjęcia ryzyka, czasami nieroztropnie lub wbrew zdrowemu rozumowi. Czasem za wysoką cenę, nigdy nie dając pewności, pcha nas do przodu, aby być może uczynić nasze życie lepszym – bezpieczniejszym, dostatniejszym, bardziej interesującym, bardziej obfitującym we wszystko. Obaj z doktorem Danem Liebermanem nie bez powodu nazwaliśmy ją cząsteczką niedosytu. Nieważne, jak wspaniałe są rzeczy, które już mamy, dopamina sprawia, że nie jesteśmy z nich zadowoleni i pragniemy czegoś nowego bez względu na to, jak niepewne może to być. Dlatego tak ważne jest, aby dopaminę zrozumieć i okiełznać. Rainn Wilson, który zagrał Dwighta Schrute’a w kultowym serialu Biuro, jest sławny, bogaty i kochany przez miliony, a jednak twierdzi, że u szczytu swego sukcesu czuł się nieszczęśliwy.
Miał nieodparte poczucie, że mimo wszystkiego, co uzyskał, powinien mieć więcej. Oto jak ujął to w rozmowie z komikiem Billem Maherem (wyróżnienia własne):
Kiedy grałem w serialu Biuro, przez kilka lat byłem przeważnie naprawdę nieszczęśliwy, ponieważ to nie wystarczało. Oto zdaję sobie sprawę, że gram w popularnym serialu, co roku jestem nominowany do Nagrody Emmy, zarabiam mnóstwo pieniędzy… Ludzie to kochają. To mnie nie cieszyło. Zastanawiałem się: dlaczego nie jestem gwiazdą filmową? Dlaczego nie jestem następnym Jackiem Blackiem lub Willem Ferrellem? Dlaczego nie mogę zrobić kariery w filmie? […] Zawsze było za mało8.
To klasyczny wpływ dopaminy. Niezależnie od tego, ile powodów do satysfakcji już mamy, dopamina wskazuje poza teraźniejszość i mówi: Tego jeszcze nie masz? Oto prawdziwy klucz do szczęścia. Idź i go zdobądź!
Dopamina nie „wie” nic pewnego o składanej przez siebie obietnicy. Wyobraź sobie faceta stojącego przed klubem nocnym i próbującego zachęcić ludzi do wejścia na występ komika. Obiecuje najzabawniejszy wieczór w twoim życiu, ale on sam nie ma nic wspólnego z występem. Być może nawet go nie widział! Jest sprzedawcą, którego jedynym zadaniem jest przyciągnąć ludzi do klubu. Czy naprawdę spodoba ci się występ? On powie, że tak, chociaż pewności mieć nie może.
Ten sprzedawca to dopamina.
Dopamina obiecuje ci dobrą zabawę, ponieważ właśnie tym się zajmuje. Wypisuje czeki, których nigdy nie będzie musiała zrealizować. Spełnienie tych obietnic należy do kogoś innego.
KONKLUZJA
Dopamina skłania nas, aby dążyć do tego, co nowe i potencjalnie przydatne. Problem? Kusi możliwościami, a nie pewnością – optymizmem, a nie dowodami. To sprawia, że gonimy za rzeczami, które często nie mają żadnej wartości lub mogą nawet złamać nam serca.
Ważne, by zrozumieć, że dopamina stanowi połowę duetu fundamentalnego dla naszej świadomości. Jest ona tym związkiem chemicznym w mózgu, który „pragnie”. Zajmuje się rzeczami, które są poza naszą bezpośrednią kontrolą – w przestrzeni pozapersonalnej – a dokonuje tego poprzez przewidywanie i planowanie.
Uzupełnieniem dopaminy są dosłownie wszystkie pozostałe neuroprzekaźniki. Nazwiemy je cząsteczkami „tu i teraz” albo „TiT”, ponieważ zajmują się sprawami w przestrzeni okołopersonalnej – obszarze obejmującym rzeczy, które znajdują się obecnie w naszym fizycznym zasięgu. W przeciwieństwie do oczekiwania na przyjemności zapowiadane przez dopaminę cząsteczki TiT dają nam radość z widzenia, słyszenia, smaku, dotyku i węchu, zatem przyjemności konsumpcyjne.
Gdy następnym razem kupisz coś, na co trzeba było czekać i oszczędzać, zwróć uwagę na swoje odczucia w momencie zakończenia transakcji. Jest to moment, w którym dopaminowa część układu przesuwa się w kierunku TiT, a pragnienie ustępuje miejsca doświadczeniu posiadania. Będziesz w stanie poczuć tę zmianę. Zorientowana na przyszłość dopamina się wycofuje. Przejmują kontrolę substancje chemiczne zorientowane na zmysły. Teraz, gdy posiadasz coś długo oczekiwanego, twoje uczucia wynikają z tego, jakie to jest w dotyku, jak wygląda, jak się to trzyma i jak się tego doświadcza. Oczekiwanie na to, co mogłoby być, zastępuje rzeczywistość tego, co jest. Pogoń dobiegła końca, a dopaminergiczne przyciąganie, która doprowadziło cię do tego punktu, zaczyna niknąć. Zmotywowanie osiągnęło cel. Emocja znika. Jedyne, co pozostaje, to rzeczywistość – to, co posiadasz.
Ta zmiana uczuć – wyjście ze sfery dopaminy i wkroczenie do sfery „tu i teraz” – bywa nierzadko początkiem ostatecznego rozczarowania. Jest to również początek zrozumienia, dlaczego tak często nudzi nas to, co już mamy.
KONKLUZJA
Dopamina daje nam zdolność zajmowania się rzeczami odległymi w czasie i przestrzeni – rzeczami, nad którymi musimy pracować i które musimy planować, jeśli chcemy je sobie zapewnić. Uzupełnieniem dopaminy jest zestaw tych związków chemicznych w mózgu, które radzą sobie z teraźniejszością i tym, co znajduje się blisko – to cząsteczki „tu i teraz”. Są one powiązane z doświadczaniem konsumpcji i działania. Dopaminie chodzi o pragnienie. Cząsteczki TiT skupiają się na posiadaniu.
System dopaminowy składa się z dwóch podsystemów. Jeden z nich możemy traktować jako układ alarmowy. Drugi jest narzędziem przetwarzającym informacje, które pomagają ustalić, co należy zrobić w odpowiedzi na bodziec wywołujący reakcję pierwszego podsystemu9.
Przyjrzyjmy się pierwszemu układowi. Kiedy odczuwamy potrzebę dopadnięcia nowej, tajemniczej okazji, w głowie uruchamia się nam alarm. Zadziałał dopaminowy system pożądania. Gdy rozważamy decyzję dotyczącą działania zaproponowanego nam przez ten układ, planujemy, jak to przeprowadzić, rozważamy różne możliwości i wyobrażamy sobie rozmaite scenariusze, korzystamy z systemu drugiego, czyli dopaminowego systemu kontroli. Kontrola i pragnienie działają jako partnerzy skupieni na przyszłości, łącząc uczucia (pragnienie) i myślenie (kontrolę). Pierwsze sprawiają, że chcemy iść naprzód. Drugie daje możliwość, aby tego dokonać. Zaczynamy od surowca w postaci nieprzetworzonej potrzeby, a następnie obrabiamy ją za pomocą wyrafinowanych i długotrwałych obliczeń. Aby osiągnąć nasze cele, potrzebujemy obu, ale to dopamina pożądania10 utrzymuje nas na szlaku. Dopamina pożądania „obiecuje”, że osiągnięcie celu przyniesie nam głębokie poczucie satysfakcji, i przez cały czas dostarcza motywacji.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
W. Allen, Crimes and Misdemeanors, Orion Pictures, 1989, DVD. [wróć]
J. Hughes, Ferris Bueller’s Day Off, Paramount Pictures / United International Pictures, 1986, DVD. [wróć]
N.D. Volkow i in., Evidence That Sleep Deprivation Downregulates Dopamine D2R in Ventral Striatum in the Human Brain, „Journal of Neuroscience” 2012, t. 32, nr 19, s. 6711–6717, https://doi.org/10.1523/JNEUROSCI.0045-12.2012. [wróć]
K.S. Korshunov, L.J. Blakemore, P.Q. Trombley, Dopamine: A Modulator of Circadian Rhythms in the Central Nervous System, „Frontiers in Cellular Neuroscience” 2017, t. 11, art. 91, https://doi.org/10.3389/fncel.2017.00091. [wróć]
H. Chapin i in., Dynamic Emotional and Neural Responses to Music Depend on Performance Expression and Listener Experience, „PLOS ONE” 2010, t. 5, nr 12, e13812; S. Koelsch, Brain Correlates of Music-Evoked Emotions, „Nature Reviews Neuroscience” 2014, t. 15, s. 170–180; E.W. Dolan, Psychological and Neurobiological Foundations of Musical Pleasure Illuminated by New Research, „PsyPost”, 7 grudnia 2023. [wróć]
Dlaczego w ogóle lubimy muzykę? Częściowo może to wynikać z zaskakiwania. Wcześnie w życiu uczymy się, jak brzmią skale muzyczne, i rozpoznajemy napięcia oraz rozładowania, gdy muzyk przechodzi między akordami. Muzyka, którą lubimy, gra na tych oczekiwaniach. Skoro dopamina daje nam dobre samopoczucie, gdy odczuwamy pozytywne zaskoczenie, być może atrakcyjność muzyki wynika częściowo z tego, iż często zaspokaja ona nasze głęboko zakorzenione oczekiwania, a następnie przerasta je zaskakującą i przyjemną zmianą akordów, tonacji lub melodii. [wróć]
T.W. Kjaer i in., Increased Dopamine Tone during Meditation-Induced Change of Consciousness, „Cognitive Brain Research” 2002, t. 13, nr 2, s. 255–259, https://doi.org/10.1016/S0926-6410(01)00106-9. [wróć]
Rainn Wilson – Club Random with Bill Maher, „Club Random Podcast”, nagranie w serwisie YouTube, 1:13:42, 9 lipca 2023, https://www.youtube.com/watch?v=nAZ9T5qcD2k. [wróć]
Istnieje i trzeci układ dopaminowy, ale nie będziemy się nim tutaj zajmować, ponieważ dotyczy on głównie kontroli motorycznej. Jeśli zastanawiasz się, dlaczego wyszukiwanie hasła „dopamina” w Google daje tak wiele wyników dotyczących choroby Parkinsona, masz odpowiedź. Choroba Parkinsona wpływa przede wszystkim na ruch. [wróć]
Cząsteczka dopaminy inaczej działa na receptorach w układzie pożądania, inaczej na receptorach w układzie kontroli. Dla wygody nazwijmy to rozróżnienie różnymi typami lub rodzajami dopaminy, tak jak zrobiliśmy to w pierwszej książce – termin dopamina kontroli nie odnosi się więc do szczególnego rodzaju cząsteczki dopaminy, a do „aktywności w układzie dopaminy kontroli”. [wróć]
