Paradoks dopaminy. Dlaczego dostajemy coraz mniej, chociaż chcemy coraz więcej - Michael E. Long - ebook

Paradoks dopaminy. Dlaczego dostajemy coraz mniej, chociaż chcemy coraz więcej ebook

Michael E. Long

0,0
14,99 zł

Ten tytuł znajduje się w Katalogu Klubowym.

DO 50% TANIEJ: JUŻ OD 7,59 ZŁ!
Aktywuj abonament i zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego, aby zamówić dowolny tytuł z Katalogu Klubowego nawet za pół ceny.


Dowiedz się więcej.
Opis

opamina wciąga nas w pułapkę niezaspokojonych pragnień. Obiecuje szczęście, ale tak naprawdę nigdy go nie daje.

Satysfakcjonujące życie zaczyna się, gdy twój mózg wyrywa się z ciągłej pogoni za dopaminą – a osiągnięcie tego jest łatwiejsze, niż przypuszczasz. Michael E. Long, współautor bestsellerowej książki Mózg chce więcej, w swoim nowym, praktycznym przewodniku pokazuje, jak:

• opierać się pokusom mediów społecznościowych i gier wideo,

• trenować wielozadaniowość i zwiększać produktywność,

• powstrzymać się od kompulsywnych zakupów,

• przerwać doomscrolling i ciągłe sprawdzanie powiadomień,

• zerwać z ciągłym poszukiwaniem nowych wrażeń w płytkich relacjach,

• rozwijać kreatywność i poświęcać więcej czasu na to, co naprawdę ważne.

Poznaj opartą na najnowszych odkryciach neuronauki metodę, która pozwoli ci przejąć kontrolę nad swoim mózgiem i prowadzić życie pełne prawdziwej satysfakcji, a nie ulotnych przyjemności. Spraw, by biologiczne mechanizmy, które obecnie działają przeciwko tobie, stały się twoim sprzymierzeńcem!

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 322

Data ważności licencji: 3/6/2030

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Przedmowa

Przed­mowa

Daniel Z. Lie­ber­man, współ­au­tor Mózg chce wię­cej

„Jaki z tego poży­tek?” Po wyda­niu Mózg chce wię­cej – książki, która nie­ocze­ki­wa­nie stała się mię­dzy­na­ro­do­wym best­sel­le­rem – wciąż sły­sze­li­śmy to pyta­nie. Kwe­stia głę­bo­kiego wpływu dopa­miny na ludz­kie życie poru­szyła czy­tel­ni­ków na całym świe­cie, ale pra­gnęli oni cze­goś wię­cej – porad­nika, który pozwa­lałby wyko­rzy­stać poten­cjał tej potęż­nej czą­steczki.

Naj­lep­sze, co mogli­śmy zro­bić, to powie­dzieć: „Pożyt­kiem jest wie­dza”. Nie była to odpo­wiedź, jaką chcieli usły­szeć nasi agenci czy wydawca, ale wystar­czyła do zaini­cjo­wa­nia glo­bal­nej dys­ku­sji.

Z bie­giem lat apele o napi­sa­nie dru­giej książki przy­brały na sile. Czy­tel­nicy potrze­bo­wali cze­goś wię­cej niż tylko zro­zu­mie­nia; chcieli stra­te­gii, które pomo­głyby im poru­szać się po sfe­rach życia napę­dza­nych dopa­miną. Mike i ja usie­dli­śmy więc do roz­mów o napi­sa­niu kon­ty­nu­acji. Od czasu wspól­nej pracy nad Mózg chce wię­cej nasze życie zawo­dowe ewo­lu­owało i posta­no­wi­li­śmy wyko­rzy­stać w pracy nad tek­stem to, co stało się mocną stroną każ­dego z nas. Przej­rza­łem opisy badań, które mogły pomóc lepiej zro­zu­mieć, jak radzić sobie ze zło­żo­no­ścią wpływu dopa­miny na nasze życie, i zgro­ma­dzi­łem zasad­ni­czą część mate­ria­łów źró­dło­wych do tej publi­ka­cji. Przez wiele mie­sięcy pra­co­wa­li­śmy wspól­nie nad wcze­snymi wer­sjami kilku roz­dzia­łów. A kiedy nad­szedł moment, aby prze­kształ­cić szkice w książkę, stery prze­jął Mike.

Jako doświad­czony pisarz, obyty z wie­loma gatun­kami lite­rac­kimi, a także sza­no­wany wykła­dowca na Uni­wer­sy­te­cie Geo­r­ge­town, Mike posiada wyjąt­kową umie­jęt­ność roz­ja­śnia­nia skom­pli­ko­wa­nych tema­tów w gawę­dziar­skim stylu. Jego obe­zna­nie z naukami ści­słymi, jak rów­nież duże doświad­cze­nie w pisa­niu sce­na­riu­szy, powie­ści oraz wspo­mnień, pozwa­lają mu prze­kła­dać skom­pli­ko­wane kon­cep­cje na opowie­ści, z któ­rymi można się utoż­sa­mić, a to wielka sztuka. Jest to umie­jęt­ność nie­zbędna, gdy cho­dzi o coś tak zło­żo­nego, jak nauka prze­kształ­ca­nia nie­okieł­zna­nej ener­gii dopa­miny w potęż­nego sojusz­nika.

Niniej­sza książka autor­stwa Mike’a odważ­nie podej­muje wyzwa­nie, jakim jest uchwy­ce­nie dwo­istej natury dopa­miny – z jed­nej strony napę­dza ona geniusz, z dru­giej kusi, by ulec niż­szym instynk­tom. To podróż przez naj­bar­dziej obie­cu­jące stra­te­gie przy­wra­ca­nia rów­no­wagi w ukła­dzie dopa­mi­no­wym – takie, które przed­kła­dają speł­nie­nie nad sza­leń­stwo.

Ta książka nie ofe­ruje łatwych odpo­wie­dzi, ponie­waż w obli­czu zło­żo­no­ści życia pro­ste roz­wią­za­nia zwy­kle zawo­dzą. Zamiast tego pro­po­nuje odpo­wie­dzi trudne – pomocne jed­nak w odkry­wa­niu kie­run­ków, w które naprawdę warto inwe­sto­wać ener­gię i któ­rymi warto wytrwale podą­żać. Dopa­mina jest zara­zem potężna i sprytna. Skło­nie­nie jej do pracy na twoją korzyść wymaga roz­wi­ja­nia siły cha­rak­teru, lecz samo to nie wystar­czy. Musisz także poznać sztuczki, do któ­rych się ucieka – i umieć ją prze­chy­trzyć.

Mam nadzieję, że ta książka nauczy cię, jak nie pozwo­lić, by rzą­dziła tobą dopa­mina. Pokaże ci, na co zwra­cać uwagę, kiedy nie odpusz­czać i – osta­tecz­nie – jak zyskać poczu­cie dobrze prze­ży­wa­nego życia. Przy­go­tuj się na wędrówkę przez labi­rynt umy­słu, w trak­cie któ­rej odkry­jesz sekretne spo­soby na prze­ję­cie kon­troli nad ukrytą mocą czą­steczki nie­do­sytu.

W życiu zda­rzają się dwie tra­ge­die: Jedną z nich jest utrata pra­gnień serca. Druga to ich zyska­nie.

– Geo­rge Ber­nard Shaw, Czło­wiek i nad­czło­wiek

Wprowadzenie. Znajdźmy odpowiedzi i poszukajmy… kolejnych

Wpro­wa­dze­nie

Znajdźmy odpo­wie­dzi i poszu­kajmy… kolej­nych

Naj­waż­niej­szą sub­stan­cją che­miczną w ludz­kim mózgu jest dopa­mina.

Nie ozna­cza to, że inne neu­ro­prze­kaź­niki są nie­istotne. W rze­czy­wi­sto­ści są one wręcz nie­zbędne. Sero­to­nina czę­sto odgrywa klu­czową rolę w przy­padku lecze­nia depre­sji. Endor­finy wpły­wają na nastrój i poma­gają łago­dzić ból. Oksy­to­cyna jest nie­za­stą­piona pod­czas seksu oraz budo­wa­nia więzi i prze­ja­wia­nia zacho­wań macie­rzyń­skich. Lęk, zabu­rze­nia odży­wia­nia, zma­ga­nie się z traumą – aby sobie z nimi radzić, potrze­bu­jemy pogłę­bio­nej wie­dzy o wielu sub­stan­cjach che­micz­nych współ­dzia­ła­ją­cych w mózgu.

Jeśli cho­dzi o doświad­cza­nie życia tu i teraz, powin­ni­śmy jed­nak zacząć od dopa­miny. Ona sta­nowi klucz do zro­zu­mie­nia naszych pra­gnień i tego, dla­czego reagu­jemy w okre­ślony spo­sób. A jeśli chcesz zmie­nić swoje spoj­rze­nie na świat i spo­sób dzia­ła­nia, zostaw na boku inne neu­ro­prze­kaź­niki i przejdź wprost do niej. Bez dwóch zdań. Zależy ci na odna­le­zie­niu się w rela­cji roman­tycz­nej? Odpo­wie­dzią jest dopa­mina. Na odróż­nie­niu pożą­da­nia od czu­ło­ści? Znów dopa­mina. Chcesz ogar­nąć skłon­ność do zacho­wań ryzy­kow­nych? Dopa­mina. Zapa­no­wać nad pokusą nie­wier­no­ści, prze­glą­da­nia inter­ne­to­wej por­no­gra­fii, skro­lo­wa­nia mediów spo­łecz­no­ścio­wych, śle­dze­nia złych wia­do­mo­ści, życia na haju, ustę­pli­wo­ści, przed­kła­da­nia pracy ponad rodzinę lub odsu­wa­nia naj­waż­niej­szych obo­wiąz­ków na dal­szy plan? Dopa­mina, dopa­mina, dopa­mina.

Kiedy sta­jemy na roz­staju dróg, dopa­mina popy­cha nas do zdo­by­wa­nia i odkry­wa­nia. Powstała, aby słu­żyć tym wła­śnie celom, ponie­waż te dzia­ła­nia oka­zy­wały się przy­datne – umoż­li­wiały nam prze­trwa­nie. Świat jest jed­nak tak skon­stru­owany, że na tej samej ścieżce napo­ty­kamy rów­nież opcje szko­dliwe, a nawet nie­bez­pieczne – nie­po­ko­jące pokusy i złe pomy­sły, które na nas dzia­łają. W takich momen­tach dopa­mina może spro­wa­dzić nas na manowce i to robi. Dla­czego? Na każ­dym kroku pod­po­wiada nam: A może zamie­nisz to, co już masz, na moż­li­wość uzy­ska­nia cze­goś jesz­cze lep­szego?

To już nie­da­leko – dodaje. – Zaufaj mi.

Jesz­cze kil­ka­set lat temu głów­nym wyzwa­niem dla ludzi było prze­trwa­nie. Wszystko, co nowe i nie­znane, mogło być nie­bez­pieczne – ale też mogło się przy­dać, a nawet ura­to­wać życie. W obli­czu zagro­żeń i moż­li­wo­ści cza­ją­cych się za każ­dym rogiem układ dopa­mi­nowy miał roz­bu­dzać w nas natych­mia­stową, silną i natar­czywą potrzebę bada­nia tego, co nie­znane i nie­ocze­ki­wane. Ponadto jego ewo­lu­cja zmie­rzała do kon­kret­nego celu: ści­słego sple­ce­nia owej potrzeby ze zdol­no­ścią do pla­no­wa­nia, rozu­mo­wa­nia i kre­atyw­nego myśle­nia w sytu­acjach, które tego wyma­gały. Dzięki temu nie­znane nie tylko nas fascy­nuje, ale też rwiemy się do jego odkry­wa­nia. Dwo­iste dzia­ła­nie dopa­miny napę­dzało roz­wój naszego gatunku: moty­wo­wało do zdo­by­wa­nia wie­dzy o ota­cza­ją­cym nas świe­cie, a następ­nie do wyko­rzy­sty­wa­nia jej, aby go sobie pod­po­rząd­ko­wać.

Prze­skoczmy do XXI stu­le­cia, kiedy to góru­jemy nad świa­tem niczym bogo­wie. Tele­fony komór­kowe, tele­wi­zory, kuchenki mikro­fa­lowe, podróże lot­ni­cze, a nawet insta­la­cje wodo­cią­gowe – okieł­zna­li­śmy zamiesz­ki­waną przez nas prze­strzeń. Nawet fan­ta­styka naukowa ostat­nich dekad nie prze­wi­działa tak spek­ta­ku­lar­nego stylu życia, jaki osią­gnę­li­śmy. Monar­chą z cza­sów Szek­spira wstrzą­snąłby widok naszego naj­zwy­klej­szego skle­piku spo­żyw­czego. (O ile w ogóle by do niego dotarł. Władca ten zapewne dostałby zawału na widok samo­chodu, któ­rym byśmy tam jechali, nie mówiąc już o magii oświe­tle­nia elek­trycz­nego i utwar­dzo­nych dróg). Mimo to nie ma dnia, w któ­rym choć przez chwilę nie zasta­na­wiamy się, czy ten albo inny cud – czy to mał­żo­nek, praca, samo­chód, miesz­ka­nie, tele­wi­zor, trampki, talia czy konto ban­kowe – już nas nieco nie nudzi. W tym momen­cie wkra­cza dopa­mina.

„Na pewno stać mnie na wię­cej – myśli się wtedy. – Chcę… wię­cej”.

Stąd iro­nia: dopa­mina umoż­li­wiła nam zbu­do­wa­nie świata, który zaspo­kaja więk­szość naszych potrzeb czy nawet kapry­sów, a zara­zem spra­wiła, że świat ten jest nie­mal pozba­wiony bez­po­śred­nich zagro­żeń, do tego stop­nia, iż obec­nie rzadko potrze­bu­jemy natych­mia­sto­wej reak­cji dopa­miny i jej sil­nego dzia­ła­nia. A ponie­waż ewo­lu­cja prze­biega powoli, sta­jemy przed nowym wyzwa­niem: wiele spo­śród tego, co robi dopa­mina, oka­zuje się nie tylko nie­po­trzebne, ale wręcz pro­ble­ma­tyczne. Wypeł­niw­szy swoją funk­cję, dopa­mina nie utra­ciła swo­ich mocy na odpo­wied­nim eta­pie ewo­lu­cji. Pozo­stała w nie­zmie­nio­nej postaci. W związku z tym w dzi­siej­szym świe­cie czę­sto bywa wino­waj­czy­nią.

Dopa­mina pełni więk­szość swo­ich waż­nych funk­cji poza naszą świa­do­mo­ścią i wywo­łuje pro­blemy, gdy sku­piamy się na czymś świa­do­mie. Obec­nie dostrze­gamy jej dzia­ła­nie w sytu­acjach, w któ­rych nie ma ona nic kon­struk­tyw­nego do zaofe­ro­wa­nia. Pobu­dza nasze ocze­ki­wa­nia, roz­pra­sza uwagę, wyczu­la­jąc na mało praw­do­po­dobne zagro­że­nia, a także kusi wąt­pli­wymi oka­zjami, które odbie­rają nam spo­kój i łamią serca. Jakie to dziwne, że ten sam bio­lo­giczny mecha­nizm, który wypo­sa­żył nas w zdol­ność two­rze­nia świata peł­nego cudów, dzi­siaj tak czę­sto spro­wa­dza nas do roli roz­chwia­nych, wiecz­nie nie­za­spo­ko­jo­nych pod­da­nych rze­czy­wi­sto­ści, którą pomógł nam stwo­rzyć.

Sie­dem­set lat temu Chau­cer napi­sał, że bli­ska zaży­łość rodzi lek­ce­wa­że­nie, ale dostrzegł tylko połowę pro­blemu. Zaży­łość, czyli pozna­nie, pro­wa­dzi też do znu­dze­nia, a nuda to kwin­te­sen­cja doświad­cza­nia braku wyzwań. Jest to istotne, ponie­waż ludzi cechuje nie­usta­jąca potrzeba odczu­wa­nia choćby nie­wiel­kiego oporu i dla­tego napę­dzany dopa­miną bio­lo­giczny impe­ra­tyw będzie się mani­fe­sto­wał bez względu na to, jak zadzi­wia­jące, pożą­dane i bez­pieczne jest nasze oto­cze­nie. Ta część mózgu nakręca w nas nie­za­spo­ko­je­nie. Gdy tylko nasz mały kawa­łek świata prze­staje dostar­czać nie­spo­dzia­nek, które nas bawią, sta­jemy się nie­spo­kojni. Wtedy czą­steczka nie­do­sytu wysyła nas na poszu­ki­wa­nie cze­goś nowego, w nie­ustanną pogoń za roz­rywką, czę­sto tylko pozo­ru­jącą rze­czy­wi­stą potrzebę.

Pro­blem ten nie jest nowy. Wpi­suje się w ludzką naturę. Adam i Ewa mieli do dys­po­zy­cji cały raj, a mimo to byli nie­spo­kojni. Jeśli prze­kro­czysz linię mety i zdo­bę­dziesz upra­gnioną nagrodę, będzie tylko kwe­stią czasu, kiedy i ona ci się znu­dzi.

Nie ozna­cza to jed­nak, że jeste­śmy bez­radni. Dopa­mina popy­cha nas do dzia­ła­nia, ale to od nas zależy, czy ule­gniemy tej moty­wa­cji, prze­stro­imy ją, czy też wyłą­czymy.

Nie jest to łatwe. Musimy poskro­mić dopa­minę, gdy popy­cha nas do takiego wię­cej, któ­rego nie potrze­bu­jemy, i pozwo­lić jej dzia­łać, gdy obie­cuje nam wię­cej, które warto mieć. Taka umie­jęt­ność nie przy­cho­dzi natu­ral­nie. Budo­wa­nie tej zdol­no­ści jest tema­tem niniej­szej książki.

Będziemy też potrze­bo­wać cze­goś jesz­cze. Cze­goś, co na każ­dym kroku będzie nam przy­po­mi­nało, że ten pro­blem to wię­cej niż bio­lo­gia i che­mia. W obli­czu naci­sków napę­dza­nych dopa­miną potrze­bu­jemy per­spek­tywy, która da nam sen­sowny spo­sób na odnaj­dy­wa­nie się w życiu. To trudne zada­nie, nur­tu­jące ludzi od momentu poja­wie­nia się na Ziemi. Musimy się nauczyć żyć tak, aby zapew­nić sobie spo­kój nie tylko dziś, ale też opty­mi­styczne spoj­rze­nie na przy­szłość, i to w świe­cie, który wydaje się nie sprzy­jać żad­nej z tych postaw. To tym trud­niej­sze, że roz­wią­za­nie nie spad­nie nam z nieba. Trzeba będzie je zna­leźć.

W fil­mie Zbrod­nie i wykro­cze­nia postać zagrana przez psy­cho­ana­li­tyka Mar­tina Berg­manna opi­sała ten pro­blem w pamiętny spo­sób:

Defi­niu­jemy sie­bie poprzez wybory, któ­rych doko­na­li­śmy. Jeste­śmy w rze­czy­wi­sto­ści sumą naszych wybo­rów. Wyda­rze­nia roz­gry­wają się w tak nie­prze­wi­dy­walny i nie­spra­wie­dliwy spo­sób, że wydaje się, iż ludz­kie szczę­ście nie zostało uwzględ­nione w pla­nie stwo­rze­nia. Tylko my, dzięki naszej zdol­no­ści do kocha­nia, nada­jemy sens obo­jęt­nemu wszech­świa­towi. A jed­nak więk­szość ludzi wydaje się mieć zdol­ność cią­głego podej­mo­wa­nia takich sta­rań, a nawet czer­pa­nia rado­ści z pro­stych spraw, takich jak rodzina, praca i nadzieja, że przy­szłe poko­le­nia będą bar­dziej wyro­zu­miałe1.

„Wydaje się, iż ludz­kie szczę­ście nie zostało uwzględ­nione w pla­nie stwo­rze­nia”. Pomimo ogrom­nego ocze­ki­wa­nia, roz­bu­dza­nego przez dopa­minę, nie ma auto­ma­tycz­nej gwa­ran­cji trwa­łej satys­fak­cji, nie ma pew­no­ści, że nad­cho­dzące wyda­rze­nia przy­niosą poczu­cie speł­nie­nia ani że to speł­nie­nie można osią­gnąć, podą­ża­jąc za nur­tem nie­pew­nych obiet­nic, które współ­cze­sny model życia wyci­ska z dopa­miny.

„Tylko my, dzięki naszej zdol­no­ści do kocha­nia, nada­jemy sens obo­jęt­nemu wszech­świa­towi”.

I oto mamy odpo­wiedź. Musimy zmie­rzyć się nie tylko z codzien­nym wyzwa­niem rzu­ca­nym przez dopa­minę, ale także z głęb­szą potrzebą sensu.

Jako ludzie z natury jeste­śmy ska­zani na próby wyci­sza­nia wewnętrz­nej walki mię­dzy ocze­ki­wa­niem a roz­cza­ro­wa­niem. Walka ta wydaje się nie­unik­nio­nym wytwo­rem ubocz­nym pracy mózgu – tego cudow­nego, nie­szczę­snego motoru, który napę­dza nasze dąże­nie do postępu. Aby czuć się lepiej w obli­czu codzien­nych wyzwań zwią­za­nych z dopa­miną, potrze­bu­jemy mecha­ni­zmów radze­nia sobie, które odzwier­cie­dlają fakty z zakresu neu­ro­nauki. Chcąc zna­leźć sens, musimy stwo­rzyć nar­ra­cję, która połą­czy nas z celem na całe życie.

Twier­dzę, że codzienne zma­ga­nia i potrzeba sensu są ze sobą nie­ro­ze­rwal­nie połą­czone. Roz­wią­za­niem jest doko­na­nie tego, czego nie zro­biła ewo­lu­cja: zna­le­zie­nie dei ex machina lub stwo­rze­nie go samo­dziel­nie – i to nie ma być byle jaki deus. Musimy zna­leźć sens – a dokład­niej drogę do sensu – który jed­no­cze­śnie naprawdę pomoże nam radzić sobie z codzien­nymi, a nawet cogo­dzin­nymi zma­ga­niami, do któ­rych zagrzewa nas dopa­mina.

No to zaczy­najmy. Sekre­tem życia, jak śpie­wał James Tay­lor, jest rado­wa­nie się upły­wa­ją­cym cza­sem. Czyli to, co pewien mądry młody czło­wiek wyra­ził kie­dyś nastę­pu­jąco: „Życie pły­nie dość szybko. Jeśli nie zatrzy­masz się od czasu do czasu i nie rozej­rzysz, możesz je prze­ga­pić”2. Musimy prze­stać gonić za obiet­nicą jutra, jakby przy­jem­ność, jaką możemy czer­pać z bie­żą­cego dnia, była mniej ważna. Musimy wybrać radość nie tylko z dąże­nia do tego, co może być, ale także z doce­nia­nia tego, co jest. W tej książce zbie­rzemy spo­soby na okieł­zna­nie tej czę­ści bio­lo­gicz­nej natury, która łączy cią­gły postęp z dokucz­li­wym nie­za­do­wo­le­niem, ale na tym nie poprze­sta­niemy. Nasze zma­ga­nia i triumfy powinny skła­dać się na coś więk­szego. Życie, by uznać je kie­dyś za dobrze prze­żyte, wymaga od nas zrów­no­wa­że­nia cię­żaru pra­gnie­nia z cię­ża­rem posia­da­nia.

Co za iro­nia. Opa­no­wuje nas pra­gnie­nie pogoni za każ­dym poten­cjal­nym nabyt­kiem, który pojawi się na naszej dro­dze. A żeby temu nie ulec, musimy szu­kać cze­goś… wię­cej.

Część I tej książki roz­po­czyna się od wyja­śnie­nia, czym jest dopa­mina i jak działa. Omó­wie­nie tego neu­ro­prze­kaź­nika i jego ukła­dów w mózgu pozwoli ci zro­zu­mieć naukowe pod­stawy wielu codzien­nych doświad­czeń czło­wieka. W dal­szej czę­ści książki, gdy przed­sta­wimy spo­soby radze­nia sobie z wyzwa­niami zwią­za­nymi z dopa­miną, infor­ma­cje te pomogą ci ziden­ty­fi­ko­wać i sku­tecz­niej sto­so­wać ana­li­zo­wane przez nas metody.

Część II opi­suje spo­soby, które można wyko­rzy­stać, aby zwięk­szyć lub zmniej­szyć aktyw­ność dopa­miny. Znaj­dziesz tu metody pozwa­la­jące redu­ko­wać lub potę­go­wać ogólny wpływ dopa­miny na nastrój, popędy i zacho­wa­nie. Są dziś dostępne związki, tera­pie i dzia­ła­nia, które mogą zmie­nić twoje życie. Omó­wimy rów­nież inne obec­nie badane moż­li­wo­ści.

Część III ofe­ruje wspar­cie w pracy nad poszcze­gól­nymi pro­ble­mami zwią­za­nymi z dopa­miną. Krok po kroku przed­sta­wiamy tu tech­niki, które pozwolą sku­tecz­niej radzić sobie z okre­ślo­nymi wyzwa­niami napę­dza­nymi przez czą­steczkę nie­do­sytu. Metody te pomogą ci lepiej kon­tro­lo­wać emo­cje i wybory, które spra­wiają ci naj­więk­sze trud­no­ści.

Finał opi­suje naj­bar­dziej klu­czowy ele­ment poskra­mia­nia dopa­miny. Po omó­wie­niu zwią­za­nych z nią kon­kret­nych pro­ble­mów i spo­so­bów ich roz­wi­kła­nia dosta­jemy kolejną szansę: moż­li­wość odna­le­zie­nia spo­sobu na radze­nie sobie z pod­sta­wo­wymi uczu­ciami, za któ­rych sprawą te pro­blemy poja­wiają się w naszym życiu tak czę­sto i z taką inten­syw­no­ścią. W tym celu połą­czymy neu­ro­naukę z czymś rów­nie waż­nym z zakresu idei. Zapro­po­nuję nowo­cze­sne podej­ście do odwiecz­nego spo­sobu na codzienne zma­ga­nia, aby­śmy mogli stwo­rzyć sobie bar­dziej satys­fak­cjo­nu­jące i peł­niej­sze życie.

To, co tu znaj­dziesz, zasko­czy cię – pozy­tyw­nie. Możesz poczuć się lepiej. Wszystko zacznie się od two­jej decy­zji o pod­ję­ciu wysiłku – war­tego zachodu. Czy­taj więc dalej.

CO MOGĘ ZRO­BIĆ TERAZ?

Celem pierw­szej książki, Mózg chce wię­cej, było poka­za­nie zaska­ku­ją­cego i głę­bo­kiego wpływu dopa­miny na życie i kul­turę. Celem niniej­szej jest wypo­sa­że­nie cię w umie­jęt­no­ści, które pomogą ci na co dzień zmie­niać ten wpływ w korzyst­niej­szy. Zale­ce­nia, które tutaj znaj­dziesz, wywo­dzą się z opu­bli­ko­wa­nych i uzna­nych przez recen­zen­tów badań medycz­nych i psy­cho­lo­gicz­nych. W nie­któ­rych przy­pad­kach prze­pro­wa­dzi­łem obszerne roz­mowy z psy­chia­trą Danem Lie­ber­ma­nem, współ­au­to­rem poprzed­niej książki, który przez całą karierę spe­cja­li­zo­wał się w dostar­cza­niu ludziom prak­tycz­nych spo­so­bów na poprawę samo­po­czu­cia.

W tym momen­cie może ci się nie udać jasno okre­ślić, które z two­ich pro­ble­mów mają zwią­zek z dopa­miną – mimo to chcesz już zacząć dzia­łać. Oto 5 pro­stych rze­czy, które możesz zro­bić już teraz, by wzmoc­nić pozy­tywny wpływ dopa­miny i ogra­ni­czyć to, co zazwy­czaj spra­wia kło­poty. Dzięki nim nabie­rzesz jesz­cze wię­cej pew­no­ści sie­bie, zre­du­ku­jesz nie­po­kój, a także zyskasz prze­wagę w walce z czą­steczką nie­do­sytu.

Regu­larna aktyw­ność fizyczna. Jed­nym ze spraw­dzo­nych spo­so­bów na zwięk­sze­nie kon­struk­tyw­nej aktyw­no­ści dopa­miny jest aktyw­ność fizyczna. Sto­so­wana regu­lar­nie, nie tylko poten­cjal­nie pod­bija poziom dopa­miny, ale i wzmac­nia nawyk ćwi­czeń (poprzez sys­tem nagrody dopa­mi­no­wej, który omó­wimy w czę­ści I). Poprawa wyni­ka­jąca z regu­lar­nych ćwi­czeń praw­do­po­dob­nie zapewni ci lep­szy nastrój, więk­szą samo­kon­trolę i sil­niej­sze poczu­cie wła­snej war­to­ści.

Prio­ry­te­towo trak­tuj sen. Odpo­wied­nia ilość snu i jego regu­larny rytm wywie­rają prze­możny wpływ na układ dopa­mi­nowy. Nie­do­bór snu wydaje się zmniej­szać pozy­tywne dzia­ła­nie dopa­miny poprzez ogra­ni­cze­nie dostęp­no­ści recep­to­rów umoż­li­wia­ją­cych jej akty­wo­wa­nie – wyobraź sobie mia­sto z wielką liczbą samo­cho­dów, ale nie­wie­loma uli­cami, któ­rymi mogłyby się prze­miesz­czać3. Dobre nawyki zwią­zane ze snem poma­gają to napra­wić. Ponadto układ dopa­mi­nowy jest powią­zany z naszym ryt­mem dobo­wym, czyli dwu­dzie­stocz­te­ro­go­dzin­nym cyklem funk­cjo­no­wa­nia orga­ni­zmu i mózgu. Zakłó­ce­nie jed­nego układu może się odbić na dru­gim. Dobry sen sta­nowi zatem pośred­nie wspar­cie dla funk­cji dopa­miny, która z kolei wpływa na rytm dobowy powią­zany ze wzro­kiem, węchem, nie­któ­rymi rodza­jami funk­cji moto­rycz­nych i ukła­dami nagrody, jak rów­nież ogólną rów­no­wagą mię­dzy ukła­dami orga­ni­zmu4.

Włącz muzykę. Kiedy słu­chasz muzyki, która ci się podoba – a przy­jem­ność wydaje się klu­czem do tego efektu – w mózgu akty­wo­wa­nych jest kilka szla­ków nagrody zwią­za­nych z dopa­miną (w tym, z nie­ja­snych jesz­cze powo­dów, szlaki zwią­zane z prze­trwa­niem). Co wię­cej, muzyka roz­bu­do­wana, cha­rak­te­ry­zu­jąca się czę­stymi zmia­nami stylu, moty­wów i gło­śno­ści, wywo­łuje więk­szą aktyw­ność neu­ro­nową niż muzyka prost­sza5. Mamy więc szybki i pro­sty spo­sób na pobu­dze­nie dobrych uczuć zwią­za­nych z dopa­miną: włącz muzykę, która naprawdę do cie­bie prze­ma­wia, utwory, które kochasz6.

Ćwicz wyci­sze­nie. Nie­które rodzaje sku­pie­nia na sobie mogą sty­mu­lo­wać dopa­minę. Weź na przy­kład jogę nidrę, rodzaj medy­ta­cji, ale nie do końca. Jogę nidrę naj­le­piej rozu­mieć jako coś pomię­dzy czu­wa­niem a snem – jest sta­nem głę­bo­kiej kon­cen­tra­cji i świa­do­mo­ści, w który możesz się wpro­wa­dzić. Nie trzeba w tym celu wcho­dzić w duchowe i filo­zo­ficzne aspekty jogi. Można to zro­bić wyłącz­nie dla uzy­ska­nia efek­tów. Praw­do­po­dob­nie jed­nak potrzebna będzie pomoc. Wyszu­ki­wa­nie w inter­ne­cie naj­czę­ściej pro­wa­dzi do spi­sów nie­ja­snych zale­ceń, takich jak „wizu­ali­zuj swój cel” i „znajdź w swoim umy­śle bez­pieczne miej­sce” – a one nie są zbyt pomocne. Zamiast tego spró­buj medy­ta­cji z prze­wod­ni­kiem; poszu­kaj w swoim oto­cze­niu lub na YouTu­bie kogoś, kto z powo­dze­niem prak­ty­kuje jogę nidrę i ma doświad­cze­nie w poma­ga­niu innym w osią­gnię­ciu tego stanu.

Co naj­mniej dwa bada­nia wska­zują, że joga nidra (i ogól­nie joga) zwięk­sza aktyw­ność dopa­miny. Taki jej wzrost wiąże się zwy­kle z więk­szym zaab­sor­bo­wa­niem ota­cza­ją­cym nas świa­tem, jed­nak wzrost pod wpły­wem jogi nidry wydaje się powo­do­wać mniej­sze zaan­ga­żo­wa­nie i aktyw­ność, a to jest dobre. Ten spa­dek przy­nosi pewne zła­go­dze­nie wyma­gań funk­cji wyko­naw­czych – tej czę­ści umy­słu, która pomaga nam pla­no­wać, sku­piać się, pamię­tać i wyko­ny­wać jed­no­cze­śnie wiele zadań7. Inne korzy­ści pły­nące z jogi nidry to wzrost poziomu sero­to­niny, która wspo­maga kon­trolę nad nastro­jami, oraz neu­ro­tro­ficz­nego czyn­nika pocho­dze­nia mózgo­wego (BDNF) – istot­nego w przy­padku kilku obsza­rów, w tym pamięci dłu­go­trwa­łej.

Odży­wiaj się pra­wi­dłowo. Dobre odży­wia­nie utrzy­muje orga­nizm w rów­no­wa­dze i pomaga wszyst­kim ukła­dom funk­cjo­no­wać pra­wi­dłowo. Doty­czy to rów­nież układu dopa­mi­ner­gicz­nego. Zdrowa dieta wspo­maga zdol­ność orga­nizmu do pro­duk­cji dopa­miny, a nie­zdrowa ją osła­bia. Po pro­stu.

Nie daj się nabrać na wąt­pliwe obiet­nice doty­czące pro­duk­tów „zwięk­sza­ją­cych poziom dopa­miny”. Zwięk­sze­nie poziomu dopa­miny poprzez spo­ży­wa­nie „cudow­nych” pro­duk­tów jest rów­nie praw­do­po­dobne jak zdo­by­cie gwiazdki Miche­lin poprzez doda­nie odro­biny sza­franu do goto­wa­nego kur­czaka. O ile nie cier­pisz na poważne nie­do­bory żywie­niowe, pro­blem z dopa­miną nie wynika z braku pro­duk­tów spo­żyw­czych zawie­ra­ją­cych jej che­miczne kom­po­nenty. Chude mięso, pro­dukty mleczne i warzywa liścia­ste mogą być dobre dla zdro­wia, ale nie spra­wią, że orga­nizm zacznie pro­du­ko­wać wię­cej dopa­miny.

Część I. Zrozumienie cząsteczki niedosytu

Część I

Zro­zu­mie­nie czą­steczki nie­do­sytu

Na początek. Przestarzały układ vs. współczesny świat

Na począ­tek

Prze­sta­rzały układ vs. współ­cze­sny świat

Niniej­sza książka jest prze­wod­ni­kiem uka­zu­ją­cym, jak krok po kroku, zagad­nie­nie po zagad­nie­niu okieł­znać dzia­ła­nie dopa­miny – wzmoc­nić jej wpływ, gdy bra­kuje nam moty­wa­cji, a osła­bić, kiedy nas prze­peł­nia, a także dostra­jać, gdy sta­jemy przed bar­dziej zło­żo­nym wyzwa­niem.

Sto­su­jąc te tech­niki, zyskasz potężne narzę­dzia, które pomogą ci popra­wić jakość życia. Zanim jed­nak spró­bu­jemy zmie­nić twoje podej­ście do dopa­miny, zacznijmy od odświe­że­nia ele­men­tar­nej wie­dzy.

Dopa­mina odgrywa klu­czową rolę w wielu naszych świa­do­mych dzia­ła­niach i reak­cjach, zwłasz­cza tych zwią­za­nych z moty­wa­cjami, nagrodą i wybo­rem. Uczu­cia, któ­rych dozna­jemy, i podej­mo­wane przez nas dzia­ła­nia naj­czę­ściej mają począ­tek w czymś takim: Widzisz tę rzecz, któ­rej nie masz? Tę, która jest dla cie­bie nowa? Stwa­rza mnó­stwo moż­li­wo­ści i trzeba ją spraw­dzić. Chcesz ją mieć. Być może nawet jej potrze­bu­jesz. A jak już ją zdo­bę­dziesz, pra­wie na pewno poczu­jesz więk­sze bez­pie­czeń­stwo, zado­wo­le­nie i pew­ność sie­bie – może nawet wszystko to naraz. Nie wątp w to poczu­cie. Bierz się do roboty!

Pro­blem polega na tym, że przez coś takiego jeste­śmy bar­dziej podatni na impulsy chwili, a mniej skłonni do podej­mo­wa­nia ostroż­nych decy­zji. Kie­ru­jemy się bar­dziej pokusą niż dowo­dami, sku­pia­jąc się na domnie­ma­niu, a nie na sta­nie fak­tycz­nym. W zara­niu ludz­ko­ści – gdy prze­trwa­nie wyma­gało cią­głej czuj­no­ści – nie­usta­jące wyczu­le­nie na poten­cjalne ryzyko i korzy­ści spraw­dzało się ide­al­nie. Ale w nowo­cze­snym świe­cie – tym cudow­nym i peł­nym fan­ta­stycz­nych roz­ry­wek? Taki sys­tem wabi nas tysią­cami oka­zji, z któ­rych wiele jest destruk­cyj­nych. Nie­które atrak­cje może rze­czy­wi­ście są coś warte, ale pozo­stałe miesz­czą się gdzieś mię­dzy nie­szko­dliwą roz­rywką a śmier­tel­nym zagro­że­niem. Upra­gnione bar­dzo odstaje od tego, co potrzebne. Naj­częst­szym skut­kiem tego kon­fliktu – praw­do­po­dob­nie tym, który skło­nił cię do się­gnię­cia po tę książkę i jej poprzed­niczkę – jest to, że owa parada atrak­cji, jed­nych wąt­pli­wych, innych pożą­da­nych, czę­sto osta­tecz­nie przy­nosi nam nudę, nie­za­do­wo­le­nie i poczu­cie, że przez cią­głe pra­gnie­nie cze­goś wię­cej para­dok­sal­nie mamy coraz mniej.

Choć nasz układ dopa­mi­nowy spo­tyka się z innymi bodź­cami niż ten, który wystę­po­wał u ludzi pier­wot­nych, to reaguje tak samo i w tym wła­śnie tkwi pro­blem: układ dopa­mi­nowy ewo­lu­ował do życia, któ­rego ludzie już nie pro­wa­dzą. To od nas zależy, czy dosto­su­jemy nasze reak­cje. Aby to się udało, potrze­bu­jemy nowo­cze­snego zro­zu­mie­nia odwiecz­nego układu dopa­mi­no­wego. W niniej­szej czę­ści omó­wimy więc, jak działa ten sys­tem, poznamy jego dwa klu­czowe ele­menty, to, jak ich doświad­czamy, a także korzy­ści i wyzwa­nia, jakie on stwa­rza.

Rozdział 1. Poczucie szczęścia kontra przetrwanie

Roz­dział 1

Poczu­cie szczę­ścia kon­tra prze­trwa­nie

Problem: wybrać szczęście od teraz… czy lepsze rzeczy później

To, co jest potrzebne do prze­trwa­nia w dłuż­szej per­spek­ty­wie, rzadko jest tym, co spra­wia nam radość w danej chwili.

Jeśli pójdę do pracy, będę mógł opła­cić czynsz… ale wolał­bym pospać.

Ten goto­wany bro­kuł będzie dla mnie zdrowy… ale daj spo­kój! Tutaj mają lody!

Powi­nie­nem odło­żyć część wypłaty na czarną godzinę… ale mógł­bym teraz kupić nowy tele­wi­zor.

Więk­szość naszych bie­żą­cych pro­ble­mów wygląda tak: czy chcę dłu­go­ter­mi­nową nagrodę, czy krót­ko­trwałą przy­jem­ność? Rze­czy, które pozwa­lają nam prze­trwać, rzadko są tym, co spra­wia nam radość w danej chwili, więc idziemy na kom­pro­mis. Jako indy­wi­du­alne jed­nostki trzy­mamy się diety, ale pozwa­lamy sobie na dzień odstęp­stwa. Jako spo­łe­czeń­stwo zga­dzamy się pra­co­wać od ponie­działku do piątku, ale week­end mamy wolny. Ta cza­sem swo­bodna, cza­sem poważna walka mię­dzy teraź­niej­szo­ścią a przy­szło­ścią – mię­dzy dys­cy­pliną a przy­jem­no­ścią – sta­nowi cen­tralny ele­ment ludz­kiego doświad­cze­nia. Cza­sami jed­nak wydaje się, że nie ma żad­nego kom­pro­misu: można mieć krót­kie i szczę­śliwe życie lub dłu­gie, ale budo­wane na samo­za­par­ciu.

Jeśli chcesz się­gnąć głę­biej, w tym wszyst­kim kryje się dobra wia­do­mość: choć nie­szczę­śli­wość jest zako­do­wana w mózgu czło­wieka, to bycie nie­szczę­śli­wym ma swoją war­tość. To jedna z naj­więk­szych moty­wa­cji, jakie ist­nieją. Nie potrzeba wiele, by skło­nić nas do dzia­ła­nia. Więk­szo­ści ludzi wystar­czy naj­mniej­sze poczu­cie, że przed nimi czeka coś lep­szego, coś wię­cej, i to tuż za hory­zon­tem. W ten spo­sób robimy w życiu postępy. Czę­sto jeste­śmy gotowi poświę­cić odro­binę naszej chwili kom­fortu dla moż­li­wo­ści – nie pew­no­ści, tylko naj­mniej­szej szansy (a to jest ważne) – że możemy ją zamie­nić w coś lep­szego, w coś wię­cej.

Każda decy­zja, którą podej­mu­jemy, jest kom­pro­mi­sem mię­dzy dzi­siej­szym szczę­ściem a jutrzej­szym „co jeśli” – poświę­ce­nie jed­nego lub dru­giego zależy wyłącz­nie od nas. W spra­wach wiel­kich i małych to wła­śnie ten wybór decy­duje o tym, jak się czu­jemy i co osią­gamy. To on napę­dza postęp.

KON­KLU­ZJA

Musimy regu­lar­nie wybie­rać mię­dzy satys­fak­cją dziś a tym, co będzie cenne jutro. Czę­sto nas to uniesz­czę­śli­wia, ale ma swoją war­tość – nie­za­do­wo­le­nie moty­wuje nas jako jed­nostki, rodziny, orga­ni­za­cje i spo­łe­czeń­stwa do two­rze­nia rze­czy lep­szych. Szczę­śliwi ludzie nie dosko­nalą sie­bie ani świata. Może nie zabrzmiało to jak dobra nowina, ale to potężna prawda, z któ­rej możemy sko­rzy­stać.

Źródło rozpaczy

Natu­ralny kon­flikt mię­dzy jutrzej­szą korzy­ścią a dzi­siej­szą przy­jem­no­ścią może spra­wić, że poczu­jemy się nie tylko nie­szczę­śliwi, ale wręcz zroz­pa­czeni. Gdy satys­fak­cja z naszych zwy­cięstw mija, życie czę­sto spy­cha nas znów w smu­tek.

Dosta­łeś wyma­rzoną pracę, ale po pew­nym cza­sie czu­jesz się roz­cza­ro­wany, ponie­waż nie była taka, jakiej ocze­ki­wa­łeś. Zaczy­nasz więc szu­kać kolej­nej posady i cykl się powta­rza.

Ta desi­gner­ska sukienka, którą kupi­łaś, wyglą­dała świet­nie w przy­mie­rzalni, ale po kilku impre­zach nie wydaje się już taka wyjąt­kowa. Wysta­wiasz ją więc na plat­for­mie sprze­da­żo­wej i wypa­tru­jesz kolej­nej.

Gdyby tylko chciał się ze mną umó­wić. Gdyby tylko poszła ze mną do łóżka. Gdyby wła­śnie on się ze mną oże­nił.

Nie­długo po osią­gnię­ciu suk­cesu nie­uchron­nie powraca dokucz­liwe pyta­nie: czy to wszystko, na co nas stać?

Po któ­rymś kolej­nym obro­cie takiej karu­zeli wielu z nas zaczyna szu­kać cze­goś wykra­cza­ją­cego poza pogoń za dobrami mate­rial­nymi – osią­gnięć, które nada­dzą naszemu życiu głęb­szy sens. Jed­nym z wybo­rów jest przed­kła­da­nie pracy nad wszystko inne – ale wtedy zazwy­czaj cierpi na tym rodzina i czę­sto oka­zuje się, że kariera nie daje nam takiej satys­fak­cji, jakiej ocze­ki­wa­li­śmy. Albo pró­bu­jemy podej­ścia odwrot­nego – sta­wiamy rodzinę ponad pracę – i wtedy czę­sto nara­żamy na szwank nasze bez­pie­czeń­stwo finan­sowe, odczu­wamy brak ambi­cji pły­ną­cych z wysiłku zawo­do­wego albo, gdy dzieci dora­stają i się wypro­wa­dzają, zosta­jemy sami z naszą drugą połową oraz psem. I co teraz? Albo też zaczy­namy żyć dla naszego hobby, mediów spo­łecz­no­ścio­wych, podróży, wolon­ta­riatu, edu­ka­cji, poli­tyki, kościoła bądź uprawy ogródka lub przyj­mu­jemy rolę dyżur­nego dupka we wspól­no­cie miesz­ka­nio­wej, ale to też nie działa. Naprawdę można się poczuć, jak­by­śmy wró­cili na karu­zelę – w naj­bar­dziej bez­sen­sow­nym luna­parku świata. Znów znaj­du­jemy się w tej smut­nej sytu­acji, która w „naj­lep­szym” przy­padku cha­rak­te­ry­zuje się roz­cza­ro­wa­niem, a w naj­gor­szym: depre­sją, nie­po­ko­jami, nie­obli­czal­nym zacho­wa­niem wobec sie­bie lub innych – albo tym wszyst­kim naraz.

KON­KLU­ZJA

Pra­gniemy cze­goś, gonimy za tym i w końcu to zdo­by­wamy. W ten spo­sób osią­gamy postęp w życiu. Ale osią­gnię­cie daje nam tylko ulotną przy­jem­ność. Zatem to, co popy­cha nas w stronę postępu, może rów­nież dopro­wa­dzić nas do roz­pa­czy. Tym samym na pierw­szy plan wysuwa się pod­sta­wowy pro­blem ludz­kiej egzy­sten­cji: suk­ces i nie­za­do­wo­le­nie są ze sobą powią­zane – być może nie­ro­ze­rwal­nie.

Stare rozwiązania nie pasują do nowoczesnego świata

Pierwsi ludzie żyli w świe­cie peł­nym gwał­tow­nych zagro­żeń i nie­do­statku. Musieli być natu­ral­nie wyczu­leni na wszel­kie zmiany w ich oto­cze­niu, ponie­waż wszystko, co nowe, mogło im zaszko­dzić, stać się kolej­nym posił­kiem bądź oka­zać przy­datne w jesz­cze nie­po­jęty dla nich spo­sób. Tą drogą – poprzez sys­temy mózgowe – nasze zacho­wa­nia ewo­lu­owały, aby zapew­nić nam prze­trwa­nie.

Świat jed­nak się zmie­nił. Gdyby życie na­dal spro­wa­dzało się głów­nie do zagro­żeń fizycz­nych i posił­ków, które trzeba upo­lo­wać i spo­żyć jesz­cze tego samego dnia, nie­usta­jąca potrzeba posia­da­nia wię­cej spraw­dza­łaby się ide­al­nie, ale takie śro­do­wi­sko od dawna już nie ist­nieje. Świat XXI wieku jest miej­scem dość bez­piecz­nym. Nie musimy reago­wać na każdą nada­rza­jącą się oka­zję, bo w grun­cie rze­czy nie­wiele nam zagraża. Dla­tego to, co na dro­dze ewo­lu­cji było zaletą, obec­nie pod wie­loma wzglę­dami sta­nowi cha­rak­te­ry­styczne dla współ­cze­sno­ści obcią­że­nie. Nasze prze­trwa­nie nie zależy już od sza­leń­czej potrzeby roz­wią­zy­wa­nia każ­dej zagadki, która poja­wia się na naszym szlaku.

Na­dal jed­nak jeste­śmy sil­nie, bio­lo­gicz­nie zain­try­go­wani każdą pro­wo­ka­cją i każdą moż­li­wo­ścią – do tego stop­nia, że wady tego sys­temu czuj­ni­ków zagro­że­nia czę­sto zakłó­cają nor­malne życie. Jeśli nie mar­twisz się o następny posi­łek, masz dach nad głową, a w sza­fie płaszcz, to pęd do odkry­wa­nia wszyst­kiego, co nowe, daje o sobie znać zbyt czę­sto i zbyt inten­syw­nie, by mogło ci to słu­żyć. W dzi­siej­szym świe­cie gonimy bowiem za wie­loma rze­czami, któ­rych nie potrze­bu­jemy – i pono­simy tego kon­se­kwen­cje.

KON­KLU­ZJA

Wyewo­lu­owało w nas zacie­ka­wie­nie nowo­ściami, ponie­waż to one mogły nam pomóc prze­trwać. Było to przy­datne ludziom pier­wot­nym, ale we współ­cze­snym świe­cie naraża nas na nie­po­trzebne, cza­sem ryzy­kowne, a nawet groźne roz­pra­sza­nie uwagi. Owo pra­dawne podej­ście zanadto wykra­cza poza to, jak żyjemy teraz. W świe­cie tak bez­piecz­nym i sta­bil­nym jak nasz nad­mierna i zbędna cie­ka­wość ma swoją cenę.

Neuroprzekaźnik ukryty za tym wszystkim: dopamina

Część mózgu odpo­wie­dzialna za to wszystko jest zasi­lana przez neu­ro­prze­kaź­nik (lub zwią­zek che­miczny w mózgu) znany jako dopa­mina. Dopa­mina i zwią­zane z nią obwody iden­ty­fi­kują moż­li­wość poja­wie­nia się cze­goś uży­tecz­nego, a następ­nie wywo­łują kuszące uczu­cie ocze­ki­wa­nia i opty­mizm, które popy­chają nas do poszu­ki­wań. Należy jed­nak zwró­cić uwagę na nie­lo­gicz­ność tego zja­wi­ska: uczu­cia tego nie wywo­łują potwier­dzone dowody, a nie­od­kryta jesz­cze, poten­cjalna war­tość. Takim spo­so­bem wiele wysił­ków podej­mu­jemy w opar­ciu o nie­uza­sad­niony opty­mizm. Dopa­mina popy­cha nas do przodu nie na zasa­dzie: Zważmy za i prze­ciw, ale To na pewno jest dobre! Bie­rzemy!

Innymi słowy, dopa­mina popy­cha nas do pogoni za tym, co może być dobre, opie­ra­jąc się na fał­szy­wej obiet­nicy, że takie jest.

W ten spo­sób dopa­mina może skło­nić nas do poświę­ce­nia tego, co już mamy, w imię rze­czy, które tylko mogą być dobre. Wska­zuje nam nie­wi­doczny jesz­cze punkt za linią wid­no­kręgu. Dopa­mina wywo­łuje swę­dze­nie, które wymaga dra­pa­nia, i popy­cha nas do pod­ję­cia ryzyka, cza­sami nie­roz­trop­nie lub wbrew zdro­wemu rozu­mowi. Cza­sem za wysoką cenę, ni­gdy nie dając pew­no­ści, pcha nas do przodu, aby być może uczy­nić nasze życie lep­szym – bez­piecz­niej­szym, dostat­niej­szym, bar­dziej inte­re­su­ją­cym, bar­dziej obfi­tu­ją­cym we wszystko. Obaj z dok­to­rem Danem Lie­ber­ma­nem nie bez powodu nazwa­li­śmy ją czą­steczką nie­do­sytu. Nie­ważne, jak wspa­niałe są rze­czy, które już mamy, dopa­mina spra­wia, że nie jeste­śmy z nich zado­wo­leni i pra­gniemy cze­goś nowego bez względu na to, jak nie­pewne może to być. Dla­tego tak ważne jest, aby dopa­minę zro­zu­mieć i okieł­znać. Rainn Wil­son, który zagrał Dwi­ghta Schrute’a w kul­to­wym serialu Biuro, jest sławny, bogaty i kochany przez miliony, a jed­nak twier­dzi, że u szczytu swego suk­cesu czuł się nie­szczę­śliwy.

Miał nie­od­parte poczu­cie, że mimo wszyst­kiego, co uzy­skał, powi­nien mieć wię­cej. Oto jak ujął to w roz­mo­wie z komi­kiem Bil­lem Mahe­rem (wyróż­nie­nia wła­sne):

Kiedy gra­łem w serialu Biuro, przez kilka lat byłem prze­waż­nie naprawdę nie­szczę­śliwy, ponie­waż to nie wystar­czało. Oto zdaję sobie sprawę, że gram w popu­lar­nym serialu, co roku jestem nomi­no­wany do Nagrody Emmy, zara­biam mnó­stwo pie­nię­dzy… Ludzie to kochają. To mnie nie cie­szyło. Zasta­na­wia­łem się: dla­czego nie jestem gwiazdą fil­mową? Dla­czego nie jestem następ­nym Jac­kiem Blac­kiem lub Wil­lem Fer­rel­lem? Dla­czego nie mogę zro­bić kariery w fil­mie? […] Zawsze było za mało8.

To kla­syczny wpływ dopa­miny. Nie­za­leż­nie od tego, ile powo­dów do satys­fak­cji już mamy, dopa­mina wska­zuje poza teraź­niej­szość i mówi: Tego jesz­cze nie masz? Oto praw­dziwy klucz do szczę­ścia. Idź i go zdo­bądź!

Dopa­mina nie „wie” nic pew­nego o skła­da­nej przez sie­bie obiet­nicy. Wyobraź sobie faceta sto­ją­cego przed klu­bem noc­nym i pró­bu­ją­cego zachę­cić ludzi do wej­ścia na występ komika. Obie­cuje naj­za­baw­niej­szy wie­czór w twoim życiu, ale on sam nie ma nic wspól­nego z wystę­pem. Być może nawet go nie widział! Jest sprze­dawcą, któ­rego jedy­nym zada­niem jest przy­cią­gnąć ludzi do klubu. Czy naprawdę spodoba ci się występ? On powie, że tak, cho­ciaż pew­no­ści mieć nie może.

Ten sprze­dawca to dopa­mina.

Dopa­mina obie­cuje ci dobrą zabawę, ponie­waż wła­śnie tym się zaj­muje. Wypi­suje czeki, któ­rych ni­gdy nie będzie musiała zre­ali­zo­wać. Speł­nie­nie tych obiet­nic należy do kogoś innego.

KON­KLU­ZJA

Dopa­mina skła­nia nas, aby dążyć do tego, co nowe i poten­cjal­nie przy­datne. Pro­blem? Kusi moż­li­wo­ściami, a nie pew­no­ścią – opty­mi­zmem, a nie dowo­dami. To spra­wia, że gonimy za rze­czami, które czę­sto nie mają żad­nej war­to­ści lub mogą nawet zła­mać nam serca.

Partner dopaminy – cząsteczki „tu i teraz”

Ważne, by zro­zu­mieć, że dopa­mina sta­nowi połowę duetu fun­da­men­tal­nego dla naszej świa­do­mo­ści. Jest ona tym związ­kiem che­micz­nym w mózgu, który „pra­gnie”. Zaj­muje się rze­czami, które są poza naszą bez­po­śred­nią kon­trolą – w prze­strzeni poza­per­so­nal­nej – a doko­nuje tego poprzez prze­wi­dy­wa­nie i pla­no­wa­nie.

Uzu­peł­nie­niem dopa­miny są dosłow­nie wszyst­kie pozo­stałe neu­ro­prze­kaź­niki. Nazwiemy je czą­stecz­kami „tu i teraz” albo „TiT”, ponie­waż zaj­mują się spra­wami w prze­strzeni oko­ło­per­so­nal­nej – obsza­rze obej­mu­ją­cym rze­czy, które znaj­dują się obec­nie w naszym fizycz­nym zasięgu. W prze­ci­wień­stwie do ocze­ki­wa­nia na przy­jem­no­ści zapo­wia­dane przez dopa­minę czą­steczki TiT dają nam radość z widze­nia, sły­sze­nia, smaku, dotyku i węchu, zatem przy­jem­no­ści kon­sump­cyjne.

Gdy następ­nym razem kupisz coś, na co trzeba było cze­kać i oszczę­dzać, zwróć uwagę na swoje odczu­cia w momen­cie zakoń­cze­nia trans­ak­cji. Jest to moment, w któ­rym dopa­mi­nowa część układu prze­suwa się w kie­runku TiT, a pra­gnie­nie ustę­puje miej­sca doświad­cze­niu posia­da­nia. Będziesz w sta­nie poczuć tę zmianę. Zorien­to­wana na przy­szłość dopa­mina się wyco­fuje. Przej­mują kon­trolę sub­stan­cje che­miczne zorien­to­wane na zmy­sły. Teraz, gdy posia­dasz coś długo ocze­ki­wa­nego, twoje uczu­cia wyni­kają z tego, jakie to jest w dotyku, jak wygląda, jak się to trzyma i jak się tego doświad­cza. Ocze­ki­wa­nie na to, co mogłoby być, zastę­puje rze­czy­wi­stość tego, co jest. Pogoń dobie­gła końca, a dopa­mi­ner­giczne przy­cią­ga­nie, która dopro­wa­dziło cię do tego punktu, zaczyna nik­nąć. Zmo­ty­wo­wa­nie osią­gnęło cel. Emo­cja znika. Jedyne, co pozo­staje, to rze­czy­wi­stość – to, co posia­dasz.

Ta zmiana uczuć – wyj­ście ze sfery dopa­miny i wkro­cze­nie do sfery „tu i teraz” – bywa nie­rzadko począt­kiem osta­tecz­nego roz­cza­ro­wa­nia. Jest to rów­nież począ­tek zro­zu­mie­nia, dla­czego tak czę­sto nudzi nas to, co już mamy.

KON­KLU­ZJA

Dopa­mina daje nam zdol­ność zaj­mo­wa­nia się rze­czami odle­głymi w cza­sie i prze­strzeni – rze­czami, nad któ­rymi musimy pra­co­wać i które musimy pla­no­wać, jeśli chcemy je sobie zapew­nić. Uzu­peł­nie­niem dopa­miny jest zestaw tych związ­ków che­micz­nych w mózgu, które radzą sobie z teraź­niej­szo­ścią i tym, co znaj­duje się bli­sko – to czą­steczki „tu i teraz”. Są one powią­zane z doświad­cza­niem kon­sump­cji i dzia­ła­nia. Dopa­mi­nie cho­dzi o pra­gnie­nie. Czą­steczki TiT sku­piają się na posia­da­niu.

Układ alarmowy plus system kalkulacyjny

Sys­tem dopa­mi­nowy składa się z dwóch pod­sys­te­mów. Jeden z nich możemy trak­to­wać jako układ alar­mowy. Drugi jest narzę­dziem prze­twa­rza­ją­cym infor­ma­cje, które poma­gają usta­lić, co należy zro­bić w odpo­wie­dzi na bodziec wywo­łu­jący reak­cję pierw­szego pod­sys­temu9.

Przyj­rzyjmy się pierw­szemu ukła­dowi. Kiedy odczu­wamy potrzebę dopad­nię­cia nowej, tajem­ni­czej oka­zji, w gło­wie uru­cha­mia się nam alarm. Zadzia­łał dopa­mi­nowy sys­tem pożą­da­nia. Gdy roz­wa­żamy decy­zję doty­czącą dzia­ła­nia zapro­po­no­wa­nego nam przez ten układ, pla­nu­jemy, jak to prze­pro­wa­dzić, roz­wa­żamy różne moż­li­wo­ści i wyobra­żamy sobie roz­ma­ite sce­na­riu­sze, korzy­stamy z sys­temu dru­giego, czyli dopa­mi­no­wego sys­temu kon­troli. Kon­trola i pra­gnie­nie dzia­łają jako part­ne­rzy sku­pieni na przy­szło­ści, łącząc uczu­cia (pra­gnie­nie) i myśle­nie (kon­trolę). Pierw­sze spra­wiają, że chcemy iść naprzód. Dru­gie daje moż­li­wość, aby tego doko­nać. Zaczy­namy od surowca w postaci nie­prze­two­rzo­nej potrzeby, a następ­nie obra­biamy ją za pomocą wyra­fi­no­wa­nych i dłu­go­trwa­łych obli­czeń. Aby osią­gnąć nasze cele, potrze­bu­jemy obu, ale to dopa­mina pożą­da­nia10 utrzy­muje nas na szlaku. Dopa­mina pożą­da­nia „obie­cuje”, że osią­gnię­cie celu przy­nie­sie nam głę­bo­kie poczu­cie satys­fak­cji, i przez cały czas dostar­cza moty­wa­cji.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

W. Allen, Cri­mes and Mis­de­me­anors, Orion Pic­tu­res, 1989, DVD. [wróć]

J. Hughes, Fer­ris Buel­ler’s Day Off, Para­mo­unt Pic­tu­res / Uni­ted Inter­na­tio­nal Pic­tu­res, 1986, DVD. [wróć]

N.D. Vol­kow i in., Evi­dence That Sleep Depri­va­tion Down­re­gu­la­tes Dopa­mine D2R in Ven­tral Stria­tum in the Human Brain, „Jour­nal of Neu­ro­science” 2012, t. 32, nr 19, s. 6711–6717, https://doi.org/10.1523/JNEU­RO­SCI.0045-12.2012. [wróć]

K.S. Kor­shu­nov, L.J. Bla­ke­more, P.Q. Trom­bley, Dopa­mine: A Modu­la­tor of Cir­ca­dian Rhy­thms in the Cen­tral Nervous Sys­tem, „Fron­tiers in Cel­lu­lar Neu­ro­science” 2017, t. 11, art. 91, https://doi.org/10.3389/fncel.2017.00091. [wróć]

H. Cha­pin i in., Dyna­mic Emo­tio­nal and Neu­ral Respon­ses to Music Depend on Per­for­mance Expres­sion and Liste­ner Expe­rience, „PLOS ONE” 2010, t. 5, nr 12, e13812; S. Koelsch, Brain Cor­re­la­tes of Music-Evo­ked Emo­tions, „Nature Reviews Neu­ro­science” 2014, t. 15, s. 170–180; E.W. Dolan, Psy­cho­lo­gi­cal and Neu­ro­bio­lo­gi­cal Foun­da­tions of Musi­cal Ple­asure Illu­mi­na­ted by New Rese­arch, „Psy­Post”, 7 grud­nia 2023. [wróć]

Dla­czego w ogóle lubimy muzykę? Czę­ściowo może to wyni­kać z zaska­ki­wa­nia. Wcze­śnie w życiu uczymy się, jak brzmią skale muzyczne, i roz­po­zna­jemy napię­cia oraz roz­ła­do­wa­nia, gdy muzyk prze­cho­dzi mię­dzy akor­dami. Muzyka, którą lubimy, gra na tych ocze­ki­wa­niach. Skoro dopa­mina daje nam dobre samo­po­czu­cie, gdy odczu­wamy pozy­tywne zasko­cze­nie, być może atrak­cyj­ność muzyki wynika czę­ściowo z tego, iż czę­sto zaspo­kaja ona nasze głę­boko zako­rze­nione ocze­ki­wa­nia, a następ­nie prze­ra­sta je zaska­ku­jącą i przy­jemną zmianą akor­dów, tona­cji lub melo­dii. [wróć]

T.W. Kjaer i in., Incre­ased Dopa­mine Tone during Medi­ta­tion-Indu­ced Change of Con­scio­usness, „Cogni­tive Brain Rese­arch” 2002, t. 13, nr 2, s. 255–259, https://doi.org/10.1016/S0926-6410(01)00106-9. [wróć]

Rainn Wil­son – Club Ran­dom with Bill Maher, „Club Ran­dom Pod­cast”, nagra­nie w ser­wi­sie YouTube, 1:13:42, 9 lipca 2023, https://www.youtube.com/watch?v=nAZ9T5qcD2k. [wróć]

Ist­nieje i trzeci układ dopa­mi­nowy, ale nie będziemy się nim tutaj zaj­mo­wać, ponie­waż doty­czy on głów­nie kon­troli moto­rycz­nej. Jeśli zasta­na­wiasz się, dla­czego wyszu­ki­wa­nie hasła „dopa­mina” w Google daje tak wiele wyni­ków doty­czą­cych cho­roby Par­kin­sona, masz odpo­wiedź. Cho­roba Par­kin­sona wpływa przede wszyst­kim na ruch. [wróć]

Czą­steczka dopa­miny ina­czej działa na recep­to­rach w ukła­dzie pożą­da­nia, ina­czej na recep­to­rach w ukła­dzie kon­troli. Dla wygody nazwijmy to roz­róż­nie­nie róż­nymi typami lub rodza­jami dopa­miny, tak jak zro­bi­li­śmy to w pierw­szej książce – ter­min dopa­mina kon­troli nie odnosi się więc do szcze­gól­nego rodzaju czą­steczki dopa­miny, a do „aktyw­no­ści w ukła­dzie dopa­miny kon­troli”. [wróć]